fantabuu
30.06.10, 21:49
Stare polskie przysłowie mówi „Czego oko nie widziało, tego sercu nie żal”. Jednak ludzki
wzrok skrywa przed nami wiele tajemnic. Czy można nie widzieć mając w pełni sprawny
wzrok, czy też widzieć będąc ślepcem? Okazuje się, że tak.
Profesor Lawrence Weiskrantz od ponad 40 lat próbował udowodnić, że istnieją takie
przypadłości, które pozwalają ludziom niewidomym poruszać się sprawnie wokół
porozrzucanych przedmiotów, nie mając o nich pojęcia. Po wielu latach walki ze
sceptycznym środowiskiem naukowym zdobył niepodważalny dowód.
REKLAMA Czytaj dalej
TN, bo tak w środowisku medycznym opisywany jest mężczyzna będący żywym
przykładem ślepowzroku, stracił zdolność widzenia w wyniku udaru mózgu. Wyjątkowo
nieprzychylnie potraktował go los, ponieważ TN przeżył dwa udary w przeciągu 5 tygodni,
z których każdy odciął mu dostęp do niewielkiego regionu mózgu zwanego
pierwszorzędową korą wzrokową, pierwszy w lewej, drugi w prawej półkuli mózgu.
Wyjątkowy zbieg okoliczności odebrał mu wzrok, mimo całkowicie zdrowych oczu i
nerwów wzrokowych. Niestety, aby w pełni cieszyć się widzianymi obrazami,
poza ”rejestratorem” jakim są oczy, potrzebny jest jeszcze „odbiornik” – kora wzrokowa,
przetwarzająca docierające bodźce świetlne na świadome projekcje.
Jednak ewenement TN polega na tym, że mimo iż nie widzi, potrafi omijać przeszkody, tak
jak gdyby był świadomy ich położenia. Prof. Weiskrantz przeprowadził eksperyment,
poprosił go o przejście korytarzem, w którym przeszkody stanowiły różnorodne
przedmioty codziennego użytku. Slalom ten nagrał, aby ostatecznie potwierdzić, że jego
teoria jest prawdziwa.