oliiviia
28.08.10, 22:16
nie sądziłam, że tu napiszę, ale...
coś się stało w te wakacje. mama ma chłopaka, który jest walnięty. on ją bije.
widziałam wszystko. ale to co się stało niedawno było okropne. chciał rozwalić
nam samochód żebyśmy nie mogły uciec, chciał zabić mnie i matkę. powiedziałam
mamie, że ma z nim nie być. powiedziałam, że oczywiście. nie będzie z nim. i
co? dwa dni później przyszła z nim do domu. kilka dni później powiedziała mu,
że nie chce z nim być. on nie mógł w to wierzyć. nie dawał jej spokoju. ciągle
dzwonił i wgl. chyba jej groził bo znów są razem. on niby przeprosił. mój brat
ma ochotę go zabić. nienawidzi go tak jak ja zresztą. a dzisiaj? dzisiaj mama
przyszła z nim do domu. był pijany. byli razem bo mama się go boi. poszedł do
pokoju mojego brata. Damian nie mógł wytrzymać, myślałam, że się na niego
rzuci. mama wiedziała, że Damian nie chce go widzieć na oczy, ale nie
wyprosiła go. kiedy Damian powiedział, że ma iść, mama zawołała tego
psychopatę. ale on nie chciał wyjść. musiała go siłą wyciągać. ale wreszcie
poszli. i nagle. Damian zaczął płakać. nie mógł się opanować. nigdy nie
widziałam jak płacze, to po prostu nie on. widać było, że był strasznie
zdenerwowany. zadzwonił po tatę, żeby przyjechał. był po 5 minutach. Damian
był przerażony, mówił, że sobie coś zrobi.
przepraszam, że zaśmiecam forum, ale musiałam... nie, to nie prowokacja.
nie wiem kompletnie co mam robić.