kiedys przyjaźniłam sie z kilkoma dziewczynami . Po dwóch latach maja mnie gdzies .
najlepsza "przyciólka " odwróciła sie ode mnie i przychodzi do mnie tylko wtedy kiedy cos
chce . reszta w ogóle ze mna nie gada. jak do nich podejde to odpowiedza cos na
odczepne i koniec ide sobie. czuje sie opuszczona bo wychodza razem na dwór a ja siedze
sama w domu. zawsze maja jakas wymówke która nie trzyma sie niczego. wymyslaja
jakies bzdury a jak sa same to leca do mnie. mam nowe kolezanki ale nie cuzje sie tak
dobrze jak z nimi kiedys. nie chce z nimi gadac bo to nie bd sensu bardziej sie pokłocimy
i bd zwalac wine na mnie ze to ja nie przychodze sie z nimi przywitac ... nie chce
rozmawiac bo one sa wredne . teraz ta co była odtracona koleguje sie z ta
najlepsza"przyjaciólka" a mnie maja gdzies . Co mam zrobić ? mam juz tego dosyc

one
sa jak skala nie da sie z tymi pogadac...