No więc tak...
Chodzi o pewnego chłopaka z mojej klasy, który mi się... no po prostu podoba.
A ja nie mam pojęcia co z tym zrobić.
W zeszłym roku początkowo nie zwróciłam na niego specjalnie uwagi, ale po
kilku dniach sam do mnie podszedł i zaczęliśmy gadać.

No i już wtedy jego
najlepsi kumple zaczęli gadać że ten chłopak się we mnie zakochał i w ogóle...
Ale ja w to nie wierzyłam, i nie wierzę (bo teraz też tak czasami mówią).
I już minął ponad rok a ja z tym kolegą ciągle gadam na przerwach, na
lekcjach, uśmiechamy się do siebie... I zauważyłam, że on nie rozmawia z
innymi dziewczynami (nawet z tymi z klasy rzadko). A ze mną prawie na każdej
przerwie.
No i nie wiem co robić. Chyba byłoby prościej gdyby nie chodził ze mną do
klasy? Co w ogóle sądzicie? Bo jeżeli przestanę się ukrywać z tym, że mi się
podoba, i okaże się że on chciał tylko się kumplować? Wtedy do końca szkoły
będzie... okropnie. Uważacie że coś powinnam zrobić? Jeśli tak, to co? A, i
jakby co to ja jestem nieśmiała!