Hej.
Wiem, że może taki wątek był i przepraszam jeśli go powielam.
Moim tematem są prawdziwi przyjaciele, a raczej ich brak. Mam 2 'przyjaciółki'. Z jedną znam się od 10 lat, a z drugą od 3. Są naprawdę fajne, ale cały czas trzymamy się na dystans. Nie wiem, jak wam to wytłumaczyć, ale jest coś takiego po prostu, że nie mają odwagi się tak do końca otworzyć, powygłupiać. Mówię o tylko o nich, bo ja nie mam z tym problemu. Moja siostra ma przyjaciółkę i przyjaciela, z którymi są jak rodzeństwo, robią jakieś fane, śmieszne wypady, rozmawiają o wszystkim i nie mają żadnych tajemnic. Dodam, że znają się krócej niż ja z moją 10-letnią przyjaciółką. Tego mi właśnie brakuje. Zachowywania się jak siostry. Nie wiem, czy też tak uważacie, ale według mnie w przyjaźni o to powinno chodzić, a one się cały czas kontrolują i nie chcą 'zaszaleć'. Wstydzą się nawet pokazać jakieś swoje zdjęcia. I to niezależnie od tego, czy są gorsze czy lepsze. Ja muszę im pokazywać wszystko i chciałyby żebym jak najwięcej pokazywała. Pokazuję im jakieś fotki, np. jak zrobiłam jakąś głupią minę, bo uważam, że są śmieszne, ale one nie pokazują mi żadnych swoich. Od pewnego czasu postanowiłam, że nie będę aż tak otwarta i chętna żeby im coś powiedzieć, czy pokazać. Skoro one tego nie robią, to i ja przestanę. Co o tym myślicie? Czy miałyście jakieś podobne sytuacje? Ja już zwątpiłam czy to jest prawdziwa przyjaźń, czy tylko dobre koleżeństwo