ladyy
17.06.12, 21:59
To było tak nowa szkoła poznałam go (Karol) przez pierwsze 2 miesiące nic potem spodobał mi się no i co i tragedia (nigdy nie czułam czegoś aż tak silnego jak do niego). Powiedziałam to mojej przyjaciółce ona się ucieszyła bo twierdziła że i jemu się podobam (do tej pory tak twierdzi) I od listopada do kwietnia na przemian zmieniałam zdanie czyli przez jeden tydzień z nim gadałam a przez następne dwa tygodnie nic sama nie wiedziałam co mam robić. Koleżanka mi mówiła że do żadnej tak się nie zwraca jak do mnie i że ciągle się na mnie gapi (nie wiem może jej się wydaje)
W kwietniu jedna z koleżanek zapoznała mnie z takim jednym (Piotrek). Pomyślałam sobie że kurcze nawet fajny ale gdzie taka dziewczyna jak ja mu się spodobam. No i tydzień później dowiaduję się że mu się podobam . Miałam mieszane uczucia.
Postanowiłam postawić na Piotrka. Wmawiałam sobie jaki Karol to ciota i takie tam bzdety. Nie rozmawiałam z karolem od przerwy majowej aż do tego piątku. Wszystko wróciło znowu.
Najgorsze jest to że nie wiem czego chce. Wiem pewnie powiecie walcz o miłość czy coś tam ale chodzimy z Karolem do klasy i to troche komplikuje sprawę, i zresztą on chyba nie chce mieć dziewczyny bo laska z naszej klasy do niego ostro zarywała (bardzo ładna zresztą) to on nic do niej. Tak wogule to wiele dziewczyn do niego zarywa .
Wmawiam sobie po co mi to wszystko po co sie nim przejmuje ale juz nie moge...