emocount
04.08.09, 18:03
poznałam na wakacjach wspaniałego chłopaka. czuję, że się zakochałam, rzuciłam
dla niego moją ówczesną sympatię. jestem z nim już trzy tygodnie, może to
głupie, ale czuję, że to naprawdę jest to!
problem w tym, ze dzieli nas 400 kilometrów. z moim wymarzonym już o tym
rozmawiałam - za dwa tygodnie jadę do niego na tydzień. aczkolwiek co potem?
on stwierdził, że będziemy musieli się rozstać, bo nie wytrzymamy. sama wiem,
że zaraz zaczęłabym szukać bliskości tutaj.. tylko co ja mam zrobić?
zakochałam się, on też, mimo iż nie chcieliśmy, żeby to zaszło za daleko,
robiliśmy wszystko, aby temu zapobiec. z dnia na dzień robi się coraz gorzej,
on bardziej za mną tęskni, ja fiksuję bez niego.
pomóżcie! jakie bedzie najlepsze rozwiązanie tego problemu? takie, abym ani
ja, ani on nie cierpieli?
pozdrawiam, emocount.