Dodaj do ulubionych

Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy.

03.02.06, 11:52
Pozwoliłem sobie na założenie takiego tematu gdyż podczas leczenia wszelkich
dolegliwości , niezależnie od sposobu jakim z nimi walczymy najważniejsze
jest to czy są jakieś pozytywne efekty. Wiele jest wątków traktujących o
diecie , farmaceutykach , leczeniu niekonwencjonalnemu ale czy komuś z nas
cokolwiek lżej żyć lub całkowicie się wyleczył ?
Zacznę więc od siebie : grzyb zdiagnozowany gastroskopią, leczenie półroczne,
dieta bezglutenowa, probiotyki , " 0 " poprawy. Efekty : biegunki, wzdęcia,
gazy szczególnie po jedzeniu oraz rano po przebudzeniu, duży spadek masy
ciała.
Zależy mi jednak na waszej ocenie wyłącznie dotyczącej leczenia grzybicy
przewodu pokarmowego. Nie wchodźmy tutaj w zespół jelita wrażliwego,
Leśniowskiego-Crohna, zapalenie jelita grubego, celikię itp.
Obserwuj wątek
    • nowajulka Opis leczenia 03.02.06, 12:31
      Ja zażywałam noni i probiotyki, okresowo srebro kolidalne, koci pazur. Dietę
      prowadziłam o tyle o ile, z licznymi wpadkami przez rok. Zniknęła nerwcia,
      stany lekowe,bóle głowy, wzdęcia, gazy, kołatania serca, bóle brzucha i uszu,,
      bóle stawów i mięśni, sucha skóra, łupież, ziemista cera, suche włosy,
      przestałam także "chrzakać", a chrzakałam od dziecka. W tym okresie
      dowiedziałam sie, że szkodzi mi gluten (jadłam chleb żytni na zakawasie), kawa,
      truskawki, niektóre cytrusy. Na nastepny dzień po zjedzeniu słodyczy wpadałam
      we wścieklosc. Było mi duszno od oparów z kuchni, goracej wody w wannie,
      perfum. Od 10 dni jestem ponownie na ścisłej diecie, oczywiście bez glutenu.
      Mam jeszcze zatkany nos, resztki zmian na czole (jakby łojtokowe zapalenie
      skóry), ucisk z prawej strony głowy (może nerwowe ? no i starsznie bolą mnie
      nogi (mieśnie, stawy ?) podczas okresu (może to krążenie albo jakiś stan
      zapalny - cholera wie, ide robić badania). Nadal nie za bardzo mogę uzywać
      perfum. Ogólnie nie jest źle. Pozbyłam sie głodu na słodycze. Mam tylko wielka
      ochote na bułęczkę z masełkiem. Ale wiem, że nawet chleb żytni powoduje u mnie
      wzdęcia. Dam radę, wytrwam i obędę się 3 miesiące bez glutenu. Wygram te walke
      z candidą !!!! W końcu do tego dojrzałam.
      • butrym1 Re: Opis leczenia 03.02.06, 13:52
        Rozumiem żę objawy ustępowały stopniowo. Napisz proszę kiedy zobaczyłaś ten
        pierwszy pormyczek w tunelu. Cierpię z powodu nerwicy dlatego to pytanie jest
        tak dla mnie ważne
        • nowajulka Re: Opis leczenia 03.02.06, 20:27
          Mniej więcej po 3 miesiącach stosowania diety.........jednak dopiero kiedy
          wydundałam dwie butelki noni było lepiej................mniej więcej po pół
          roku
    • li.ska1 Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 03.02.06, 17:59
      Minal dokladnie rok od czasu, gdy stwierdzono, ze mam grzybice (badanie wykazalo
      wtedy +++ w kale i gardle). Ostatnie badanie nie wykazalo obecnosci grzyba w
      moim organizmie. Byl to rok pelen wyrzeczen, szczegolnie na poczatku, musialam
      zrezygnowac z produktow, ktore uwielbialam, ale sie opacilo. Oczywiscie diete
      trzymam dalej. Zaczynalam od flukonazolu (ok. 6 m-cy), intra, priobiotyki,wit C,
      czosnek w kapsulkach, pilam zielona glinke, potem byl citrosept, dida, mikstura
      oczyszczajaca.Bylo tego tyle, ze nie pamietam, czy wszystko napisalam. Taka
      rygorystyczna diete stosowalam od sierpnia, bo wtedy odkrylam to forum smileBralam
      tez tabl antykoncepcyjne, bo tez nie wiedzialm, ze sa wspolwinne mojej
      kandidzie. Czuje sie teraz nieporownywalnie lepiej od tego co bylo przed rokiem.
      Minely wzdecia, zgaga, bialy nalot na jezyku i nieprzyjemny zapach z ust. Nie
      czuje sie juz taka zmeczona,obolala i opuchnieta. Psychicznie jestem bardziej
      spokojna, mniej nerwowa. Objawy te nie znikly po m-cu, lecz stopniowo, moze po
      pol roku. Dalej mam od czasu do czasu problemy z pecherzem, mimo iz w moczu tez
      grzybow nie znaleziono.Przez pierwsze miesiace duzo schudlam, potem jednak to
      nadrobilam, mimo iz jem malo weglowodanow (wcale nie jem chleba, jedynie platki
      owsiane z mlekiem sojowym na sniad, grejfruta i okazjonalnie brazowy ryz i cos
      upieczonego na ksylitolu). Nie rezygnuje z diety, bo sie do niej juz
      przyzwyczailam i mi bardzo odpowiada, nie podjadam zakazanych slodyczy , bo sa
      dla mnie za slodkie. Dalej stosuje wspomagacze (priobiotyki, czosnek, dide, wit
      C, czarci pazur, mikst oczysz). Nie ma co sie poddawac, musi sie udac,
      powodzenia smile
      • butrym1 Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 03.02.06, 18:33
        Cieszę się li.ska1 że Tobie się udało. Ja dopiero jestem na początku kuracji.
        Mam okropnego doła i jeszcze przypałętał się do mnie nerwica +stany lękowe
        ( okropona rzecz),która destabilizuje całe moje życie.
        Jestem dorosłym facetem a czasem płaczę jak bóbr. jedyną rzeczą co trzyma mnie
        przy normalnym funcjonowaniu, to jeszcze to forum.
        • jullieta Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 03.02.06, 19:02
          Hej Butrym1,
          ja tylko na moment w sprawie dołków i dołów. Wierz mi, że całkowite odstawienie
          cukrów (pod każdą nazwą i postacią) bardzo poprawi Tobie nastrój! Cierpliwości!
          Ale na początku będzie gorzej, niestety. Toksyny i głodny drożdżak będą wysyłały
          do mózgu informacje o głodzie; będziesz miał niesamowite łaknienie słodyczy;
          będziesz chodził po ścianach; nastrój będzie zmieniał się z szybkością
          wodospadu, najczęsciej doprowadzając do łez! Ale musisz, to przetrzymać, a
          będzie dobrze i już tylko lepiej. Przeszłam, to. Poprawa nastroju, mniejsza
          nerwowość i agresja, chęć do życia wróciły do mnie po ok. 6 miesiącach leczenia
          i względnej diety. Piszę względnej, bo nie wiedziałam, że glukoza, fruktoza,
          miód i słody, to odżywka drożdżaka. Odstawiłam tylko sacharozę. Być może
          trwałoby, to krócej! No i lepiej sypiam.

          Pozdrawiam.

          P.S. Mój lekarz powiedział, że ludzie z kandydozą tracą znajomych, przyjaciół,
          najbliższych, bo nie można z nimi wytrzymać. Myślę, że to prawda. Ja nawet ze
          sobą nie mogłam wytrzymać, tak jakbym to nie była ja.
          • butrym1 Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 03.02.06, 19:11
            Dzięki Jullieta
            Odstawiłem cukier pod każdą postacią, zero mąki, mącznych rzeczy itp.
            Najgorsza jest jednak nerwica-lękowa, czasami mam wrażenie że zaraz zwariuję.
            • jullieta Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 03.02.06, 19:29
              Moja znajoma dostała odcisków na dłoniach od sprawdzania, czy okna są zamknięte...
              Ja nie miałam lęków, ale musiałam dziesiątki razy sprawdzać gaz, żelazko, drzwi,
              ale to chyba słaba pamięć u "kandydozowców"...

              Są tu na forum dziewczyny, które miały objawy lękowe, pewnie się odezwą. Jedna z
              nich z sukcesem uporała się z nerwicą lękową, dzięki homeopatii. Ja też byłam i
              jestem leczona homeopatycznie (niepokój, rozdrażnienie, irytacja).Jest dobrze. I
              u Ciebie będzie dobrze! Wytrwaj!
            • nowajulka Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 03.02.06, 20:30
              To kup sobie noni.........poczujesz od razu róznicę..........oczywiście, nie
              bedzie to początkowo trwałe.............gdybys je odstawił miałabyć znowu
              doła...........ale pijac go regularnie będziesz czuł sie lepiej...........noni
              zawiera serotoninę..............
              • emilka82 Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 03.02.06, 22:37
                hmm czym więcej czytam o waszych objawach tym bardziej utwierdzam się w
                przekonaniu że mam candide, choć badanie kału tego nie wykazało. A z tym że
                ludzie z kazdydozą tracą znajomych to pewnie racja, ja się boję o moje
                małżeństwo, mąż twierdzi że głupieje i wymyślam sobie wiecznie jakieś choroby.
                Piszę tu teraz dlatego, że znalazłam dzisiaj kolejne wspólne objawy, często
                sprawdzam czy zamek w drzwiach przekręcony, niedawno zadzwoniłam w nocy na
                policje że ktoś mi się czai za drzwiami... rano jak strach minął utwierdziłam
                się w przekonaniu że to on pobudził wyobraźnie... oczywiście mężowi się nie
                chwaliłam (wtedy był w pracy)
                • golden24 Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 04.02.06, 17:24
                  Moj chlopak tez sie dziwnie patrzyl na mnie jak mu cos opowiadalam, wiec
                  stwierdzilam,ze nie bede w ogole z nim poruszac tej sprawy.
                  Jezeli chodzi o mnie, to jestem na diecie od polowy sierpnia 2005 r., bralam
                  bardzo duzo roznych preparatow, nie tylko na candide, ale rowniez na pasozyty i
                  widze naprawde duza poprawe.Przede wszystkim stan skory, duzo mniejsze luski na
                  skorze glowy, jelita lepiej pracuja, lepsze wyproznianie, lepsza kondycja
                  psychiczna, mniej problemow z pochwa, skora mnie juz nie swedzi, mniej sie
                  luszczy itp.
                  • malasko Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 27.04.06, 22:24
                    Wróciłam od alergologa dzisiaj - miałam robina spirometrie i jest dobrze, a
                    nawet bardzo dobrze w porównaniu z wcześniejszymi wynikami. Nie musze juz brac
                    sterydów wziewnych na astmę. To chyba duzy postęp.
                    Od dłuższego czasu lepiej się czuję a wyniki potwierdziły że mój
                    czteromiesięczny trud tj. dieta oraz leczenie nie poszły w las smile
                    To utwierdziło mnie w przekonaniu że warto poświęcic trochę wyżeczen dla zdrowia .


                    • nowajulka Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 28.04.06, 01:10
                      Bardzo się cieszę - że Ci się udało ! I że nie musisz już brać sterydów !!!!
                      • agazabcia1 Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 28.04.06, 16:09
                        Ja stosuję dietę od końca lutego i tez widze poprawę. Od ponad dwóch miesięcy
                        podmywam sie woda z octem jabłkowym i wkońcu mój sromik staje się rózowiutki,
                        chociaż czasem cos jeszcze zaswędzi. Pije miksturę i tamponuję pochwe alocitem.
                        jem codziennie czosnek, probiotyki na zmianę, piję skrzyp polny i kapie się tez
                        w nim dwa razy w tyg.Zakupiłam srebro koloidalne, aby zwiększyc siłe w
                        zwalczaniu candidy. Piję tez koktaij błonnikowy z grejpfrutem. Staram się jak
                        mogę. Ale jest lepiej i wierze, ze niedługo bede całkiem zdrowa. Biore tez
                        naprzenmienne prysznice 5 minutowe (ciepłe-zimne) aby wzmocnić odpornośc oraz
                        ćwicze rano z Cindy (kaseta video) aby dostarczyc ruchu. AAAA... oddycham tez
                        prawidłowo rano i wieczorem wg Tombaka, bo oddech oczyszcza organizm w 80% i
                        sisę olej słonecznikowy. Ciągle wymyślam nowe wspomagacze, bo najwazniejsze to
                        się nie poddać. Na słodycze powoli przechodzi mi ochota. smile
                        • awisienka Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 28.04.06, 16:50
                          GLORIA!!!! Byłam dziś na badaniu z moją rodziną i wyszło nam, że jesteśmy
                          czyści jak łza!!!! Zero candidy!!! Zero pasożytów!!!!! Jesteśmy zdrowi!!!!
                          Prawie 4 miesiące leczenia i diety, ale udało się!!!!!
                      • malasko Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 28.04.06, 21:18
                        Dzieki nowajulka smile
                        M.in. Na tym forum znalazłam przyczyne a zarazem lekarstwo. Kto miał prawdziwe
                        ataki astmy to docenia każdy głęboki oddech, a zwłaszcza jak nie musi się
                        obawiać czy aby nie będzie on tym ostatnim. Ja miałam bardzo silne ataki więc
                        tym bardziej go doceniam. Pozostało mi jeszcze duzo do wyleczenia ale mam
                        cichutką nadzieję ze juz teraz to będzie ze zgórki wink
                        Pozdrawiam wszystkich cieplutko smile
                        • nataszaru Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 30.04.06, 00:09
                          Ustawione przez lekarza-specjaliste leczenie. Flukonazol (lub inny antymiotyk)
                          +dieta+jakis detox-probiotyki+mineraly i witaminy, przede wszystkim chrom i
                          cynk. Zamiast kawy - guarana. Mikstura oczyszczajaca pana Sloneckiego. Duzo snu
                          i czerpanie przyjemnosci z jedzenia tych rzeczy, ktore jesc wolno. Pozytywne
                          nastawienie, wiara, ze to nie sa zadne wyrzeczenia, tylko na rescie wyjscie z
                          blednego kola. To recepta na stopniowe powodzenie, o ile fakycznie ma sie
                          potwierdzona candide. Przede wszystkim znikaja wzdecia, przelewanie sie w
                          brzuchu, ospalosc, przewlekle zmeczenie niezaleznie od ilosci snu, niechec do
                          zycia, alergie, klucha w gardzle, wieczny katar, normuje sie stolec i stan
                          psychiczny. I jestem tego przykladem.
                          • nataszaru Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 30.04.06, 00:29
                            I jeszcze zasadniczo poprawia sie stan skory. Znika tradzik, o ile to candida
                            jest jego przyczyna
                            • agazabcia1 do Nataszaru 30.04.06, 18:07
                              A gdzieś ty znalazła takiego lekarza?
                              A jakiej firmy przyjmujesz witaminy i minerały, proszę o nazwę produktu i
                              firmy. Czy chrom i cynk przyjmujesz osobno?
                              Jak długo już się tak leczysz?
                              • buuubi Re: do Nataszaru 30.04.06, 19:19
                                No i pytanie - po jakim czasie było Ci już lepiej ??? Ja stosuję niemal takie
                                samo leczenie i diętę jak Ty od 2 miesięcy. Jeśli chodzi o zdrowie to z
                                pewnością mam więcej energii niż na początku leczenia i rzadziej mam obniżki
                                zdrowotne (totalna słabica, uczucie podtrucia organizmu i nasilenie bólów
                                zatok, stawów i mięsni, ucisk głowy tak średnio raz na tydzień). Wciąż odkąd
                                biorę MO (miesiąc) pojawia się zabicie nosa, spływanie tylną ścianką gardła;
                                Grudki pod żuchwą wciąż są i czasami pobolewają (wtedy gdy się nasilają inne
                                objawy). do tego niestey mięśniobóle i stawy wciąż dają o sobie znac
                                • nataszaru Re: do buuubi 01.05.06, 14:14

                                  > No i pytanie - po jakim czasie było Ci już lepiej ???
                                  1)Po miesiacu troche, po dwoch miesiacach znacznie i potem tez coraz bardziej.
                                  To nie byl konkretny dzien, tylko wszystko jakos tak sukcesywnie, malymi
                                  kroczkami sie regulowalo. Wydaje mi sie, ze wazne jest prawidlowe dobranie
                                  dawki flukonazolu. Kiedys gin przepisal mi na moja prosbe w malej dawce na
                                  tydzien, to nic a nic nie odczulam.
                                  2)A zakrapiasz do nosa alocit - PRAWIDLOWO? Bo ja zrozumialam, co to znaczy
                                  prawidlowo, jak poczulam te kropelki w srodku czaszki smile
                                  3) wszystko zalezy, jak bardzo miales/masz zajety organizm przez drozdze i co
                                  konkretnie ci zajelo.
                                  Moze ja mialam to "szczescie", ze zamaist zaatakowanych stawow czy miesni, to
                                  mi wszystko na wierzch wywalalo. Mialam caly ryj tak usyfiony, ze z domu nie
                                  chcialam wychodzic, przy lustrze spedzalam godziny, kosmetyczka nie wiedziala,
                                  jak mi pomoc, bo ja NIGDY jako nastolatyka nie mialam problemow z cera. Zawsze
                                  mialam idealna. A od jakiegos czasu tragedia... Nie tylko twarz - na dekolcie,
                                  plecach, cala pupa w jakichs krostach. Teraz kosmetyczce oczy na leb wylaza, ze
                                  wszystko mi sie oczyscilo "samo" bez zabiegow kosmetycznych, za pomoca diety i
                                  leku przeciwgrzybiczego. Slonecki pisze w swojej ksiazce (masz?), ze jak
                                  organizm nie daje rady z wywaleniem toksyn wierzchem (z jakichkolwiek powodow),
                                  to odklada w narzadach wewnetrzych, stawach, miesniach, bo jego zadaniem jest
                                  nie dopuscic do przedostania tych toksyn do plynow ustrojowych (krwi, osocza),
                                  bo to oznacza niechybny zgon. Jesli w Twoim przypadku to potwierdzona candida,
                                  to zrob sobie to oczyszczanie kosci wg Tombaka, przeciez nie zaszkodzi, tyle ze
                                  upierdliwe i na pewno do smakolykow nie nalezy. ciekawa jestem, jakie bedziesz
                                  mial wyniki. Oby pozytywne. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
                              • nataszaru Re: do agazabcia1 01.05.06, 14:00
                                agazabcia1 napisała:

                                Cala historie opisalam w jakims watku, poszukaj w wyszukiwarce smile
                                > Lekarza (lekarke) znalazlam w Poznaniu (ode mnie 120 km), a dowiedzialam sie
                                o niej od mojej rodzinnej (sic!). I choc ostatnio Mejoza11 w watku o lekarzu z
                                Poznania krecila na nia nosem, bo nie zabrania marchwi, burakow i frytek
                                (ustosunkowalam sie do tego w tamtym watku), to wlasnie dzieki tej pani dr
                                jestem dzis prawie zdrowa.
                                > Flukonazol bralam przez 2 miesiace.Od poczatku bralam chrom i cynk osobno
                                (teraz juz nie), po prostu jechalam wg listy zalecen sporzadzonej przez pania
                                dr, zachowujac wyznaczona kolejnosc i z umiarem. Potem bralam Vital AB do mojej
                                grupy krwi z calivita i jestem z tego specyfiku bardzo zadowolona. AC-Zymes tez
                                od nich i nie uwazam, ze jest drozsze od zwyklych probiotykow z aptek
                                (wyliczalam), po prostu opakowanie jest wieksze i trzeba jednorazowo zaplacic
                                duza kwote. Zamowie jeszcze raz, ale jak mi sie skoncza te specyfiki, to nie
                                bede przedluzala czlonkostwa w calivita, tylko sprobuje Vision, tez na zasadzie
                                czlonkostwa, nie widze w tym nic zlego. I chce sprobowac mineraly Sch. Ale to
                                jeszcze nie teraz i raczej przez ciekawosc, niz rzeczywista potrzebe.
                                Lecze sie od sierpnia 2005. Z tym ze flukonazol. Biore probiotyki i od marca
                                MO. W marcu wzielam ANRY, ale nic specjalnego sie nie dzialo. Skonczyly mi sie
                                witaminki, ale nie spieszy mi sie z kupnem nowych. Wiec tak naprawde biore
                                teraz regularnie tylko MO i probiotyki. Scisla dieta trzymalam przez 2
                                miesiace. Teraz jem prawie wszystko z wyjatkiem cukrow (no, czasem pozwalam
                                sobie na miod) i potraw z maki. Nie jem tez raczej marynatow. Ani zadnych zupek
                                jednorazowych czy czegos w tym rodzaju, zasadniczo uwazam na glutaminian sodu.
                                Nie pije zadnych napojow gazowanych typu cola ani sokow i nie traktuje tego
                                jako poswiecenie, tylko raczej jako oswiecenie. Na swieta jadlam troche ciasta
                                upieczonego z 1/2 ilosci cukru z przepisu i wszyscy (takze ciasto) na tym tylko
                                zyskali. Nie stosuje swiadomie diety rozdzielnej, ale jak jest mieso czy ryba z
                                surowka czy jarzynka, to na ziemniaki czy ryz i tak juz nie mam miejsca w
                                brzuchu, wiec automatycznie chyba stosuje smile).
                                Na ew. dalsze pytania chetnie odpowiem smile
    • mama.mimi Re: Proszę o wpisy - Postępy w leczeniu kandydozy 01.05.06, 10:18
      U mnie były dwie drogi leczenia, pierwsza to homeopatia firmy Sanum:nigersan,
      mucedokehl, albicansan, ... + suplementacja, (leczenie ustawione przez zielarza-
      homeopatę-irydologa) + dieta, leczenie około pół roku, druga droga po chyba
      1,5 roku to homeopatia na polepszenie stanu psychicznego (dodam że skutecznie
      poprawia nastrój, o ile jest dobrze dobrana!!) + dieta nie aż tak restrykcyjna
      + probiotyki czasem.
      Dodam że pierwsza droga leczenia jest bardzo droga, druga droga jest śmiesznie
      tania.

      Objawów miałam bardzo dużo, teraz końcówka mi została, czuję się dobrze.

      Pozdrawiam
      Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka