Dodaj do ulubionych

Ania i pisanie

25.05.07, 17:37
Tak sobie czytam te Anie po raz kolejny i naszła mnie pewna refleksja:) Był
taki wątek - nie pamiętam czy na tym forum, czy na Książkach - o tym, że Ania
po ślubie porzuciła swoje pisanie, zajęła się tylko domem, dziećmi i w ogóle -
zmarnowała swoją szansę.

Padł argument w obronie Ani, że takie były czasy po prostu, z czym się
częściowo zgadzam, ale nie do końca - ostatecznie Maud też miała męża (w
dodatku pastora), dzieci, a książki pisała.

Ale mi się wydaje, że nawet gdyby Ania nigdy nie wyszła za mąż, to i tak nie
zrobiłaby wielkiej kariery na tym polu. Myślę, że nie miała w sobie
wystarczająco dużo talentu (to brzmi jak herezja;)), wystarczająco dużo
natchnienia i... charakteru. Ania była zbyt 'dobra', zbyt ułożona, żeby
zdobyć się na coś więcej niż sympatyczne opowiastki. Opowiadania Ani
wyobrażam sobie trochę jak opowiadania Maud - przesłodzone historyjki z
morałem. Czasem miło je poczytać, ale wszyscy wiemy, że gdyby Maud zatrzymała
się na tym etapie, to zapewne nikt by już o niej nie pamiętał...

Dobrze jest porównać Anię z Emilką. Dla Emilki pisanie było jak oddychanie.
Ona musiała pisać. Pisała nieustannie od momentu, kiedy ją poznaliśmy -
listy, wiersze, opowiadania, w końcu powieści. Wciąż coś tworzyła. Nie
poddawała się i nade wszystko pragnęła poprawiać swój warsztat (zawsze
zasięgała porad pana Carpentera, choć jego krytyka była ostra, podczas gdy
Ania krytykę Diany i pana Harrisona traktowała jak personalną obrazę). I
Emilka charakter miała inny - bardziej mroczny, bardziej targany
namiętnościami niż Ania. To na pewno pomagało w tworzeniu realistycznych
postaci.

Dla Ani natomiast pisanie było 'projektem'. W Ani z Avonlea Ania spisuje
swoje myśli, bo tak jej radził jakiś profesor. Napisała Pokutę Aweryli, bo
jakaś studentka z Redmond opublikowała swoje opowiadanie i Ania stwierdziła,
że też by potrafiła. Chwile prawdziwego natchnienia są rzadkie, jak wtedy gdy
napisała szkic o ogrodzie.

Ania miała wielką wyobraźnię i lekkie pióro, ale to niestety nie gwarantuje,
że będzie się dobrze pisało opowiadania i powieści. Pisała świetne listy i
zapewne doskonale opowiadała historie i bajki. I myślę, że gdy miała dzieci,
to tu między innymi jej wyobraźnia znajdowała ujście.

Nie sądzę więc, żeby Ania w jakikolwiek spośob się zmarnowała, nie wierzę
też, żeby żałowała, że nie zrobiła literackiej kariery. Myślę, że to co
powiedziała Jasiowi przed swoim ślubem, było szczerą prawdą - że mogła co
najwyżej pisać miłe opowiastki dla dzieci, ale nie leżało w jej mocy
osiągnięcie literackich szczytów.

No to tyle na ten temat ode mnie:)
Obserwuj wątek
    • ab7777 Re: Ania i pisanie 26.05.07, 12:34
      Mysle ,ze jest w tym duzo prawdy.Co prawda w "Ani ze Zlotego Brzegu" pojawia
      się gdzies wzmianka ,ze Ania nadal pisywala cos do czasu do czasu do gazet ale
      tak jak wspomnialas raczej nie miala zbyt wielkiego talentu.Brakowalo jej tej
      pasji tworzenia i nieco mrocznej ,artystycznej duszy Emilki.Z drugiej strony
      moze wedlug Lucy postać ulozonej Doktorowej z gromadka dzieci ,organizujacej
      kółka szycia kołder itp.kłócila sie z image natchnionej ,poswiecajacej się
      przede wszystkim pisaniu literatki.Może nie pasowala sama postać
      Gilberta ,milego ,zrownowazonego doktora ,zauwazmy ,ze Emilka zwiazala sie w
      koncu tez z artystą...
      • supervixen Re: Ania i pisanie 27.05.07, 14:35
        Myślę, że gdyby Ania miała być wielką literatką, to by była nawet przy
        Gilbercie, no ale to właśnie chyba po prostu nie było jej przeznaczeniem:)

        Swoją drogą to ciekawe jak się ułożyło życie artystycznej pary, Tadzia i
        Emilki:) No bo Ania to zawsze była raczej pro-rodzinna:) Zawsze było wiadomo,
        że lubi dzieci i że pragnie macierzyństwa. Natomiast w ogóle nie przypominam
        sobie, żeby takie aluzje były robione co do Emilki.

        -
        • emdziejka Re: Ania i pisanie 29.05.07, 11:12
          Emilka pro-rodzinna nie była, ale szukała dobrych genów - była mowa żartem, jak
          odrzuciła jednego adoratora, bo miał za duży nos - zdaje się w kontekście
          brzydkiego widoku rano nad kołdrą oraz dziedzictwa przekazanego potomstwu. Była
          tez mowa o tym, że w rodzinie Deana dziadek dostał pomieszania zmysłów, na co
          Emilka powiedziała, że ich dzieci nie dostaną pomieszania zmysłów.
          też jestem ciekawa jak wyglądało życie Emilki i Tadzia - bo jakoś nie widzę ich
          w otoczeniu szóstki dzieci i Zuzanny :)
          • ab7777 Re: Ania i pisanie 30.05.07, 17:46
            hmm może nie szóstki ale jakiejs milej dwójeczki;),co do tego nosa to ja tez
            tak raz mialam:D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka