kajteczek
12.02.09, 13:46
"wszystko jest zgodne z prawem, a co do
bycia 'w porządku' na płaszczyźnie moralnej - to dopisanie prequela
100 lat po pierwszym wydaniu książki (czyli wciąż jest
zainteresowanie) powinno być chyba powodem do radości."
Mam inne zdanie (bez zacietrzewienia oczywiście). Oczywiście, że jest to
zgodne z prawem i tu nie ma wątpliwości, mnie jednak chodzi o płaszczyznę
moralną "pożyczania" pomysłu czy bohatera przez innych autorów (często
grafomanów, niestety).
Zawsze mam wrażenie, że na podstawie prequela lub sequela innego autorstwa
mozna sobie wyrobić inny obraz (inny, niż zrobiłby to pierwotny autor), często
zamierzone jest przez autora zakończenie powieści z pewnym niedomówieniem, czy
zawieszeniem (jak np. "Przeminęło z wiatrem) i wszelkie dopisywanie zakonczeń
przez kogo innego wydaje mi się "gwałtem" na twórcy utworu.
Wolę, jeśli zdolny pisarz (za jaką uważa się Panią Wilson)stworzy coś własnego
i niepowtarzalnego, po cóż korzystać z cudzych pomysłów i wątków?