redolka
29.04.10, 17:57
Teraz trafiłam na to forum, a widzę, że mogłabym tu wcześniej wypowiedzieć się
na jeden, dręczący mnie temat.
Jakiś czas temu trafiłam do dentysty we Wrocławiu, do którego poszłam na
leczenie górnej dwójki. Miało być zwykłe borowanie, więc bezstresowo poszłam
do gabinetu. Jednak dopiero jak weszłam do gabinetu to zaczął się koszmar. Po
pierwsze w drugim pokoju (gabinecie) słyszałam, jak jakieś dziecko płacze.
Nikt do mnie nie wyszedł, czekałam parę minut (bo recepcji nie było), aż w
końcu zapukałam do jednego gabinetu. Niestety okazało się, że do gabinetu
lekarza, który mnie miał leczyć. Otworzyłam drzwi, a ten zaczął nam mnie
wrzeszczeć, czy nie widzę, że ma pacjenta. Więc szybko zamknęłam drzwi i
czekałam grzecznie. Z 20- minutowym opóźnieniem przyjął mnie, ale tylko
warczał do mnie. W końcu z łaską się mnie pyta co miało być robione (jeszcze
tego samego dnia rano się przypominałam i podobno wszystko mieli zapisane w
karcie), więc powiedziałam, że dwójkę. Dał mi znieczulenie (bo o to
poprosiłam), tu akurat bez problemów się udało, ale po jakimś czasie zaczęłam
odzyskiwać czucie, a on mi jeszcze leczył zęba. Trochę się zaniepokoiłam, bo
poczułam, że... grzebie mi w dolnej dwójce, a miałam mieć robioną górną. Więc
się pytam, którą robi. Jakby nigdy nic, odburknął mi, że dolną, bo niby którą?
No i się zaczęło... Okazało się, że wydrążył mi dziurę w zdrowym zębie, ale
krzywo, że dostał się do nerwu (dopiero później zaczęłam to dotkliwie
odczuwać), górnej nawet nie tknął, a jeszcze na koniec mnie obwiniał, że
powiedziałam tylko, że dwójkę, skąd on mógł wiedzieć o którą chodziło?
Masakra, byłam cała przestraszona, więc nawet nie zdążyłam zareagować. Kazał
mi zapłacić i na dalsze leczenie umówić się na następne wizyty. Oczywiście
wiedziałam, że więcej tam nie pójdę, ale zapłaciłam i uciekłam stamtąd.
Dopiero na drugi dzień mój mąż tam poszedł... Podobno zrobił aferę na cały
budynek, zagroził prasą itp, skończyło się na tym, że oddał kasę, przeprosił
mnie i zaproponował dalsze leczenie za darmo. Oczywiście już więcej się tam
nie pojawiłam. Ostatnio zauważyłam, że już nie ma tego gabinetu, na całe
szczęście:)
Nikomu nie życzę trafić na takiego lekarza! Na szczęście później z polecenia
trafiłam do bardzo dobrego lekarza i już z moimi zębami wszystko w porządku. A
Wy mieliście może jakieś przygody z dentystami?