oby.watel
19.05.10, 17:27
Co miesiąc miliony Polaków odprowadzają (za niską) składkę zdrowotną. Co
miesiąc ciężko harujący funkcjonariusze socjalistycznego zakładu pracy -
Narodowego Funduszu Zdrowia - otrzymują (za niskie) pobory. Co miesiąc lekarze
i pracownicy służby zdrowia podpisują się na liście płac i biorą (za niskie)
wypłaty.
Gdy pewnego dnia zachoruje jeden z kilku milionów płatników składek, to
okazuje się, że żeby zostać obsłużonym musi udowodnić panu dochtórowi,
ewentualnie pani dochtór, że płaci składki. Choć gdy pan docghtór, albo pani
dochtór kasę za pacjenta bierze, to nie prawdza, czy pacjent składkę płaci,
czy nie. Bo kasa należy się lekarzowi w praktyce, a pacjentowi opieka lekarska
w teorii.
Żeby mnie tu lekarze i lekarki nie zjedli i nie zjadły od razu wyjaśniam - nie
mam pretensji do Was, że Wam się nie chce, albo nie umiecie. Mam pretensje do
systemu, który każdego pacjenta traktuje jak potencjalnego złodzieja. A od
lekarza nie wymaga praktycznie nic, poza podpisem na liście obecności. Bo
nawet punktualnie meldować się w pracy nie musi - chory nie zając, nie
ucieknie. A nawet gdyby, to niedaleko.
To, że są jeszcze wspaniali lekarze i lekarki, którym się chce, to nie zasługa
systemu, ale wyznawanego przez nich (lekarzy i lekarki) systemu wartości.
Tyle, że ci wspaniali ludzie leczą przeważnie Anglików, Niemców, Francuzów,
ale nie Polaków. Bo system preferuje miernoty. Czy taki np. dr. House, bohater
serialu, miałby szansę w którymś z polskich szpitali?
Premier w styczniu oznajmił, że trzeba mieć odwagę, żeby po dwóch latach
rządzenia znowu ludziom obiecywać. I to w roku wyborczym. I on tą odwagę miał,
więc obiecał. Pani mini ster Kopacz ciężko pracuje, że pogodzić socjalizm z
kapitalizmem. I osiąga zdumiewające sukcesy - bez wprowadzania eutanazji
eliminuje jednostki słabe i chorowite. Docelowo ma być 12% A jeszcze ani ona,
ani premier nie powiedzieli ostatniego słowa.