Dodaj do ulubionych

Dobry lekarz

29.09.10, 12:51
Lektura niektorych watkow i wypowiedzi zawartych w nich forumowiczow reprezentujacych odbiorcow swiadczen medycznych przykladem moga sluzyc obywatel lub igor sklonila mnie do podsumowania ich wnioskow w nastepujacych sposob.
Lekarze ( w Polsce , byc moze rowniez gdzie indziej) generalnie sa zli dlatego, ze robia bledy i maja niewlasciwy stosunek do pacjenta. Nad wyszczegolnianie nie bede sie rozwodzic bo napisano na ten temat kilometry tekstow, kazdy moze sobie to przeczytac w praktycznie kazdym watku. Zajme sie natomiast tematem pod tytulem - jakimi cechami, wedllug naszych forumowych krytykow powinien odznaczac sie dobry lekarz ?
Dobry lekarz to osoba, ktora ma niewyczerpane zasoby cierpliwosci i nigdy sie nie denerwuje, nie moze go wkurzyc zaden , nawet najbardziej upierdliwy pacjent. Dobry lekarz zawsze i w kazdej sytuacji jest w stanie spedzic czas z pacjentem nawet wtedy gdy tego czasu wogole nie ma!
Dla dobrego lekarza kazdy problem pacjenta jest wazny i na kazdy jest w stanie dac natychmiast wlasciwa odpowiedz. Jednakze prawdziwy dobry wcale lekarz nie stara sie byc mily, zyczliwy, cierpliwy i nie stara sie szanowac pacjenta z wszyskimi jego problemami, o nie, dobry lekarz jest taki jak powyzej, bo dobrym lekarzem nalezy sie urodzic a jezeli ktos sie o cos stara to od razu wiadomo, ze mylil sie z powolaniem. Dobrym lekarzem albo sie jest albo sie nie jest i zadne starania tutaj nie pomoga, najlepiej od razu sie do tego przyznac i zmienic zawod zanim jest na to za pozno czyli zanim zajmie sie nami prokurator .
Ilu jest takich lekarzy w Polsce ? Nie wiadomo. WIadomo natomiast , ze nie ma ich na tym forum.
Macie cos tutaj do dodania? Jakimi cechami Waszym zdaniem powinien odznaczac sie wpolczesny dobry lekarz?
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: Dobry lekarz 29.09.10, 13:26
      iza42 napisała:

      > Lektura niektorych watkow i wypowiedzi zawartych w nich forumowiczow reprezentu
      > jacych odbiorcow swiadczen medycznych przykladem moga sluzyc obywatel lub igor
      > sklonila mnie do podsumowania ich wnioskow w nastepujacych sposob.

      Byłoby uczciwie przynajmniej jeden z "ich wniosków" przynajmniej zacytować. Bo to co piszesz, to Twoje wnioski, zupełnie nijak się mające do wypowiedzi zarówno moich jak i Igora.

      Tak czy owak trudno się z Tobą nie zgodzić. Tak. Dobry lekarz to przede wszystkim taki, który słucha co do niego pacjent mówi. I rozumie, to co do niego pacjent mówi. Niezależnie od tego, czy mówi w gabinecie, czy na forum. Dzięki temu lekarz nie będzie pacjentowi zwiększał dawki leku, który szkodzi zamiast pomagać, o czym pacjent informował.
    • igor14141 Re: Dobry lekarz 29.09.10, 20:18
      iza42 napisała:

      Macie cos tutaj do dodania? Jakimi cechami Waszym zdaniem powinien odznaczac sie wpolczesny dobry lekarz

      .Iza42 dobre pytanie! Tylko na odpowiedż na tym forum nie licz!
      po pierwsze-na studiach(cięzkich nikt tego lekarzy nie uczył)

      po drugie-co by było ,lekarze piszą charakterystykę dobrego lekarza---no nie Moja Droga Pani czytają to pacjenci a wiadomo że to (kretyni,idioci,ćwoki,ćwierćinteligenci) ,tak i mamy problem pacjenci wymagają ,bo tak napisali na forum.

      Również dobrze mogłaś zadać pytanie "Lekarze przyjmują" odpowiedż będzie taka sama cisza....

      Pozdrawiam.
      • iza42 Re: Dobry lekarz 29.09.10, 21:48
        Widze, ze generalnie zgadzacie sie z tym co napisalam. Ja jednak mam pare problemow z taka charakterystyka dobrego lekarza, uwazam ze bylaby dobra w jakims idealnym swiecie ale nie trzyma sie rzeczywistosci. Istotnie, dobrze byloby gdyby ludzie rodzili sie dobrymi lekarzami i pozniej w trakcie studiow i szkolen juz o nic nie musieliby sie starac, fajnie byloby gdyby szkoly medyczne wypuszczaly ludzi stuprocentowo kompetentnych i umiejacych znalezc wlasciwe podejscie do kazdego pacjenta, nawet najwiekszego awanturnika ale przeciez wiemy, ze nie jest to realne. Szkoly medyczne nie daja takich umiejetnosci. Z pewnoscia dobrze jest, gdy lekarz nie zaluje czasu spedzonego z pacjentem po to aby szczegolowo poznac co mu dolega , problem w tym co zrobic jezeli tego czasu nie ma ? Jezeli w tym czasie musi przyjac kilku lub kilkunastu innych pacjentow, bardziej chorych od tego poprzedniego? Co robic? Czy mozna rozciagnac czas?
        Kto moze byc dobrym lekarzem w takich okolicznosciach?
        Przeciez zyjemy w realnym a nie idealnym swiecie.
        • oby.watel Re: Dobry lekarz 29.09.10, 22:25
          iza42 napisała:
          > Z pewnoscia dobrze jest, gdy lekarz nie zaluje czasu spedzonego z pacjentem
          > po to aby szczegolowo poznac co mu dolega , problem w tym co zrobic jezeli
          > tego czasu nie ma ? Jezeli w tym czasie musi przyjac kilku lub kilkunastu innych
          > pacjentow, bardziej chorych od tego poprzedniego? Co robic? Czy mozna
          > rozciagnac czas?

          To akurat jest bardzo proste i możliwe do rozwiązania bez żadnego nakładu pracy i środków. Jeśli następny pacjent jest bardziej chory od tego poprzedniego, to należy zacząć od ostatniego.
          • iza42 Re: Dobry lekarz 29.09.10, 22:49
            oby.watel napisał:

            > iza42 napisała:
            > > Z pewnoscia dobrze jest, gdy lekarz nie zaluje czasu spedzonego z pacjent
            > em
            > > po to aby szczegolowo poznac co mu dolega , problem w tym co zrobic jezel
            > i
            > > tego czasu nie ma ? Jezeli w tym czasie musi przyjac kilku lub kilkunastu
            > innych
            > > pacjentow, bardziej chorych od tego poprzedniego? Co robic? Czy mozna
            > > rozciagnac czas?
            >
            > To akurat jest bardzo proste i możliwe do rozwiązania bez żadnego nakładu pracy
            > i środków. Jeśli następny pacjent jest bardziej chory od tego poprzedniego, to
            > należy zacząć od ostatniego.
            y
            Zgadzam sie z Toba. Sama tez bym tak zrobila. Szkopul w tym, ze ten pierwszy pacjent moze poczuc sie malo usatysfakcjonowany tym rozwiazaniem, zwlaszcza jezeli uwaza, jego problem jest wazniejszy niz problemy jakiegos innego pacjenta, ktory po nim przyszedl. Moze uwazac takie podejscie do sprawy jako razaca niesprawiedliwosc, prawda? Moze nawet uwazac to za podstawe do zrobienia awantury. Czy da sie zadowolic obu?

            >
            • oby.watel Re: Dobry lekarz 29.09.10, 23:08
              Droga Izo, powiedz czego ode mnie oczekujesz? Przecież na podstawie lektury moich postów wiesz jakie mam oczekiwania względem lekarzy. Nie wiesz? To co mówiłaś o lekturze niektórych wątków i wypowiedzi to nie była do końca prawda? A ja już się pochwaliłem się znajomym, że oprócz mnie co najmniej dwóch użytkowników forum moje posty czyta i to w 100% ze zrozumieniem :(
          • slav_ Re: Dobry lekarz 30.09.10, 13:34
            > To akurat jest bardzo proste i możliwe do rozwiązania bez żadnego nakładu pracy
            > i środków. Jeśli następny pacjent jest bardziej chory od tego poprzedniego, to
            > należy zacząć od ostatniego.

            Ale skąd się dowiedzieć ze ten następny jest bardziej chory od poprzedniego i należy go przyjąć wcześniej?
            • oby.watel Re: Dobry lekarz 30.09.10, 15:19
              Zapytaj Izy. Ja tylko podpowiedziałem jak rozwiązać problem, który sformułowała w swojej wypowiedzi.
              • slav_ Re: Dobry lekarz 30.09.10, 18:33
                > Zapytaj Izy. Ja tylko podpowiedziałem jak rozwiązać problem

                Dla czego Izy?
                Pytam tego który podpowiedział jak rozwiązać problem.
                No to jak rozwiązać?
                • oby.watel Re: Dobry lekarz 30.09.10, 18:57
                  slav_ napisał:

                  > Pytam tego który podpowiedział jak rozwiązać problem.
                  > No to jak rozwiązać?

                  No właśnie tak, jak podpowiedział ten, który podpowiedział jak rozwiązać problem.
                  • slav_ Re: Dobry lekarz 30.09.10, 20:19
                    Typowe - jak pada konkretne pytanie masz w zanadrzu tylko sofizmaty.
                    • oby.watel Re: Dobry lekarz 30.09.10, 20:37
                      slav_ napisał:

                      > Typowe - jak pada konkretne pytanie masz w zanadrzu tylko sofizmaty.

                      Żartowniś. Albo od wysiłku umysłowego żyłka pękła...
        • igor14141 Re: Dobry lekarz 30.09.10, 20:04
          iza42
          napisała: Jakimi cechami Waszym zdaniem powinien odznaczać się współczesny dobry lekarz?

          Takimi jak ....
          wyborcza.pl/1,75248,8443391,Na_zawal____waleriana__Ignorancja_lekarzy.html

          Te panie lekarki to profesjonalistki czy???????


          iza42 : "Przecież żyjemy w realnym a nie idealnym świecie."

          W realnym tak ,czy w idealnym -tak zgadzam się z Tobą NIE-Ale czy w normalnym?
    • pct3 Re: Dobry lekarz 29.09.10, 22:49
      dobrym lekarzem nalezy sie urodzic a jezeli ktos sie o cos stara to od razu wiadomo
      , ze mylil sie z powolaniem.


      Nie wiem czy lepiej się mylić razem z powołaniem czy mylić się osobno, ale jednego nie rozumiem (żeby już nie czepiać się omyłek słownych) - co ma powołanie do wątku o ochronie zdrowia, nazwanego "służba zdrowia"?
      Inaczej - czy my tu rozmawiamy o kapłanach, zakonnikach, szamanach, braminach, jurodiwych, czarownikach itp? Oni owszem, doznają powołań.
      Ale my tu rozmawiamy o lekarzach, pielęgniarkach, technikach rtg (przepraszam, elektroradiologach), rehabilitantach, szpitalach, karetkach, NFZ, jednym słowem, o lekarskiej hołocie z przyległościami. Gdzie tu miejsce na powołanie?
      • oby.watel Re: Dobry lekarz 29.09.10, 23:02
        pct3 napisał:

        > Ale my tu rozmawiamy o lekarzach, pielęgniarkach, technikach rtg (przepraszam,
        > elektroradiologach), rehabilitantach, szpitalach, karetkach, NFZ, jednym słowem
        > , o lekarskiej hołocie z przyległościami. Gdzie tu miejsce na powołanie?

        Wiesz, chyba jednak przesadzasz. Tylko w niewielkim procencie można tak niepochlebnie określić użytkowników tego forum. Z drugiej strony, jeśli lekarz tak mówi o swoich kolegach, to na pewno spodziewa się szacunku dla siebie i dla nich?
        • practicant Re: Dobry lekarz 30.09.10, 00:39
          > Wiesz, chyba jednak przesadzasz. Tylko w niewielkim procencie można tak niepoch
          > lebnie określić użytkowników tego forum. Z drugiej strony, jeśli lekarz tak mów
          > i o swoich kolegach, to na pewno spodziewa się szacunku dla siebie i dla nich?

          Uwaga pct jest bardzo trafna.Od siebie dodam tylko,iz wrzucanie wszedzie,gdzie sie da religii,mistycyzmu,czy-w okrojonej wersji-powolania jest typowe dla ludzi cechujacych sie prostota umyslu...

          Inaczej mowiac:jezeli nie masz juz zadnych argumentow,jezeli nie masz totalnie nic madrego do powiedzenia,a nawet z czyms glupim bylyby problemy-to zawsze zostaje Ci jeszcze "argument" pt.powolanie.
          • oby.watel Re: Dobry lekarz 30.09.10, 00:48
            practicant napisał:

            > Inaczej mowiac:jezeli nie masz juz zadnych argumentow,jezeli nie masz totalnie
            > nic madrego do powiedzenia,a nawet z czyms glupim bylyby problemy-to zawsze zos
            > taje Ci jeszcze "argument" pt.powolanie.

            Mi? Do mnie mówisz? A gdzie ja o powołaniu mówiłem?
            • iza42 Re: Dobry lekarz 30.09.10, 04:33
              OK, powolanie to moja interpretacja, moze niezbyt trafna.
              Ponizej cytuje wypowiedzi obywatela , ktora jest riposta na moje twierdzenie, ze staram sie szanowac swoich pacjentow
              "Być może autorytet tych ludzi bierze się stąd, ze oni nie starają się być uprzejmi, kulturalni, tylko są uprzejmi, kulturalni. Potrafią podnieść głos, gdy trzeba, ale nigdy nie pozwalają sobie na sprowadzenie się do poziomu pacjenta. Dokładnie tak samo jest z nauczycielami. Jednych młodzież szanuje, nie bryka im na lekcjach, choć rzadko podnoszą głos i nie używają przemocy, innych lekceważą, wyśmiewają i broją. "
              Wynka z niej , ze starania niczemu nie pomagaja, innymi slowami jak sie czlowiek stara to od razu widac,ze nie jest dobry. Dobrym sie jest albo nie jest. Jest to nam dane albo nie . Tak uwaza obywatel. Dlatego uzylam slowa powolanie ale rownie dobrze moze to byc cos innego jakies inne nadprzyrodzone wlasciwosci.
              • oby.watel Re: Dobry lekarz 30.09.10, 08:38
                iza42 napisała:

                > Wynka z niej , ze starania niczemu nie pomagaja, innymi slowami jak sie czlowiek
                > stara to od razu widac,ze nie jest dobry. Dobrym sie jest albo nie jest. Jest
                > to nam dane albo nie . Tak uwaza obywatel. Dlatego uzylam slowa powolanie ale
                > rownie dobrze moze to byc cos innego jakies inne nadprzyrodzone wlasciwosci.

                Przykro mi, ale Twoja interpretacja jest błędna. Gdybyś zdradziła tok rozumowania prowadzący do takich wniosków na podstawie przytoczonego tekstu - że jak człowiek się stara, to od razu coś widać i że nie należy się starać - to by dużo ułatwiło. Bo być może niezbyt precyzyjnie sformułowałem myśl, że cham nie jest dlatego chamem, że jest kulturalny, tylko dlatego, że nie jest. Nie przypadkiem mądrość ludowa wspomina o słomie wyłażącej z butów. A chodzi o to, żeby nie wyłaziła. Bo ludzie prości potrafią się tak zachowywać, że niejeden arystokrata przy nich jawi się jako nieokrzesany gbur.
                • claratrueba w obronie "powołania" 30.09.10, 10:28
                  wystąpię, choć wielu lekarzy ma szczękościsk na sam dźwięk tego słowa i nastepujące po nim ciśnięcie sie na usta słów powszechnie uważanych za obelżywe. To zrozumiałe, biorąc pod uwagę kontekst użycia- zwykle "powołanie" ma zastąpic godziwe zarobki i/lub wymiar czasu pracy nieurągający XX wiecznemu standardowi.
                  Ale ja cenie powołanie i w nie wierzę- to oznacza "ten zawód chcę wykonywać choć jest trudny i wykonywać najlepiej się da". I wierzę, że tak mysli wiekszość ludzi wybierających świadomie, nie tylko medycynę.
                  Moje typy cech dobrego lekarza:
                  1. wiedza szeroka i aktualna+ doswiadczenie
                  2. zdolność indywidualnej analizy każdego przypadku i stosowanie terapii właściwej dla danego pacjenta uwzględniającej nie tylko jego chorobę ale i wpływ leczenia na jakość jego życia.
                  Podawałam tu kiedyś przykład sportowca- operacja= koniec kariery, leczenie zachowawcze nie rozwiązuje problemu trwale, ale pozwala grać. To nie może byc arbitralna decyzja lekarza. (O tym, że operacja oznacza koniec kariery ww sportowiec dowiedział sie od lekarza w Szwajcarii, polski lekarz nie poinformował o tym, choć wiedział i o takiej konsekwencji i kim pacjent jest.)
                  3. umiejętność informowania pacjenta o chorobie, leczeniu, mozliwych skutkach ubocznych, komplikacjach. To jest chyba najgorzej oceniany przez pacjentów punkt. I najtrudniejszy. Umiejętnośc powiedzenia mozliwie prosto i zrozumiale tego, co nie jest ani proste ani zrozumiałe to sztuka. Tylko, że nie zawsze o bardzo skomplikowane rzeczy chodzi. Często ludzie skarża się, że cała wizyta to było badanie+ wypisanie recepty i wskazówki stosowania bez słowa co pacjentowi jest. Bez pytania czy brał lek ten lub z tej grupy i jakie były konsekwencje. Jesli pacjent nie wie, to jego problem, ale nie zmienia to faktu, że lekarz powinien zapytać z profesjonalnego obowiązku.. Brak nazwania choroby (czasem pytanie pacjenta jest traktowane jako obraza) to również nieprofesjonalne- przecież nastepny lekarz może zapytac "na co pan chorował" i co? Myslę, że wielu pacjentów traktowanych jako "głupich" to ci, którzy nie mieli odwagi zapytać lub dostali odp. z której niewiele wynikało.
                  W przyp. bardziej skomplikowanych schorzeń pacjent powinien dostać info najwazniejsze z praktycznego punktu widzenia i miec podane źródło informacji szczegółowej ("ulotke o ..... znajdzie pan na korytarzu, jest tam wszystko co trzeba wiedzieć", "proszę poczytać w necie tylko nie na forach").
                  3. umiejętnośc powiedzenia "nie wiem". Z tym jest ciężko każdemu, to wymaga klasy, odwagi i wysokiej samooceny. Ale konsekwencją niepowiedzenie może byc uparte stosowanie leczenia, które nie skutkuje lub skutkuje źle. A powinno sie takiego pacjenta odesłać do tego "kto wie" lub jest to prawdopodobne.
                  Tę umiejętność cenię najwyżej u "moich lekarzy". Nie zawsze było to odesłanie do bardziej doświadczonego kolegi, czasami "odesłanie w czasie"- "nie znam takiego przypadku, spróbuję doczytać, dowiedzieć się".
                  4. pewien bardzo wiekowy lekarz, u którego bywałam mawiał "pacjent jest niezastąpionym źródłem wiedzy dla lekarza, uczymy sie na kazdym przypadku"- ta gotowość i umiejetnośc nauki przez praktyke czyni dobrym lekarzem.
                  • iza42 Re: w obronie "powołania" 30.09.10, 11:38
                    Dzieki Claratrueba, bardzo dobra wypowiedz, zgadzam sie ze wszystkim co napisalas. Z tym moze, ze powolanie mozna zastapic profesjonalizmem, brzmi lepiej a znaczy to samo w kontekscie Twojej wypowiedzi.
                    • oby.watel Re: w obronie "powołania" 30.09.10, 12:08
                      iza42 napisała:

                      > Z tym moze, ze powolanie mozna zastapic profesjonalizmem, brzmi lepiej a z
                      > naczy to samo w kontekscie Twojej wypowiedzi.

                      Abstrahując od lekarzy, a biorąc tylko pod uwagę duchownych nie można nie zgodzić się, że tak brzmi lepiej i znaczy to samo w każdym kontekście.
                    • seniorita15 Re: w obronie "powołania" 30.09.10, 22:43
                      Zgadzam sie, ze temat bardzo zgrabnie ujety. Rozmawiajac prywatnie ze znajomymi spoza branzy, slysze wlasnie skargi na brak informacji lub niedostateczna informacje.O dziwo nie slysze skarg na fachowosc.
                      Byc moze lekarze w Polsce unikaja slowa nie wiem ,czy jeszcze nie wiem, z tego wzgledu ,ze czesc pacjentow jak uslyszy taka odpowiedz stwierdzi , ze doktor jest niedouczony. Tlumaczenie, ze np.na posiew trzeba poczekac kilka dni i wtedy byc moze bedzie wiadomo co pacjentowi dolega, nie do wszystkich dociera. Diagnoza ma byc postawiona tu i teraz, najlepiej juz w drzwiach, albo na korytarzu - vide dyskusja, ktory pacjent w poczekalni jest bardziej chory. Kon by sie usmial. Do tego trzeba byc jasnowidzem, a nie lekarzem.
                      • claratrueba Re: w obronie "powołania" 01.10.10, 07:24
                        Byc moze lekarze w Polsce unikaja slowa nie wiem ,czy jeszcze nie wiem, z teg
                        > o wzgledu ,ze czesc pacjentow jak uslyszy taka odpowiedz stwierdzi , ze doktor
                        > jest niedouczony.

                        Niestety, tak wielu reaguje. Co gorsza, oczekuje leczenia z natychmiastowym skutkiem. Ostatnio w miejscowej przychodni pracuje b. sensowny, moim zdaniem, lekarz niewypisujący antybiotyków każdem uprzeziebionemu jak leci. Albo wypisujący z zastrzeżeniem cyt. "proszę obserwowac jeszcze dzień lub dwa i wziąć tylko jesli nie będzie poprawy lub sie pogorszy. Recepta jest ważna tydzień." Ludzie nie są zadowoleni- "juz by mi przeszło jakbym wziął od razu", "to lekarz nie wie, a ja mam wiedzieć czy brać", "zawsze dawali od razu" itd.
                        Co do info. Odchodzi juz pokolenie lekarzy uczonych, że informowac=straszyć, na szczęście. Ale wielu nie umie po prostu selekcjonowac informacji i albo zasypuje wiedzą nie do pojęcia dla pacjenta, albo nie mówi prawie nic lub w ogóle nic.
                        Czasem jest nawet zabawnie: jeszcze jako studentka trafiłam do niewiele starszego ode mnie dawnego kolegi szkolnego, początkującego lekarza. Czułam sie b. chora gardło-jeż, ból przy oddychaniu, gęsty katar. Zbadał d. dokładnie, bez słowa nt choroby wypisał receptę. Na pytanie "co mi jest" odpowiedział "przeziebiłaś się". "I ty na przeziębienie dajesz antybiotyk?" Wtedy dopiero dowiedziałam się, że i zapalenie gardła i oskrzeli i płuco jedno nie do końca OK i podejrzenie zapalenia zatok. "No chłopie, to mów. Bo ci przylgnie,że antybiotykiem leczysz wirusa przeziębienia." "Nie chciałem cie dołować, a za 2-3 dni będziesz zdrowa. A pacjento, szczegolnie starszym, tłumaczenie wszystkiego przeziebieniem pasuje."
                        • oby.watel Re: w obronie "powołania" 01.10.10, 10:52
                          Gdyby nie ci paskudni pacjenci, odpowiedzialna praca lekarza byłaby łatwa, lekka i przyjemna. I mogliby rozwinąć skrzydła.
                          • iza42 Re: w obronie "powołania" 01.10.10, 11:46
                            oby.watel napisał:

                            > Gdyby nie ci paskudni pacjenci, odpowiedzialna praca lekarza byłaby łatwa, lekk
                            > a i przyjemna. I mogliby rozwinąć skrzydła.

                            Mozesz wytlumaczyc po co to napisales i jakiej reakcji oczekujesz po tej swojej wypowiedzi ?
                            >
                            • oby.watel Re: w obronie "powołania" 01.10.10, 14:33
                              Staram się dostosować do poziomu motoryczności wypowiedzi. Argumentować można równie cytując fikcyjne wydarzenia. Bo kolejne danie już nie pasuje do tezy...

                              Tak czy owak po lekturze wpisów na tym forum wniosek, że lekarzom pacjenci przeszkadzają w pracy, nasuwa się sam.
                              • iza42 Re: w obronie "powołania" 01.10.10, 22:44
                                oby.watel napisał:

                                > Tak czy owak po lekturze wpisów na tym forum wniosek, że lekarzom pacjenci prze
                                > szkadzają w pracy, nasuwa się sam.
                                >
                                Tak, a co w moich wypowiedziach sklonilo Cie do tej refleksji?
                                • oby.watel Re: w obronie "powołania" 04.10.10, 17:15
                                  W Twoich? Nic. Zapytałaś, to odpowiedziałem. Innych nie pytałaś, widocznie podobny sposób argumentowania raz Ci przeszkadza, a raz nie. Nie?
    • vacia Re: Dobry lekarz 01.10.10, 11:10
      Nierealne oczekiwania pacjentów wobec lekarzy że będą idealni może jest głupie, bezsensowne ale jeśli człowiek i jego bliscy mieli przykre doświadczenia podczas leczenia to bardzo się tego pragnie.
      Kiedyś do mojej babci- już 94 letniej, ciocia też już starsza poprosiła o wizytę domową lekarza, odmówiono tłumacząc że nie ma sensu skoro babcia ma tyle lat to nic dziwnego że coś jej dokucza i że najwyższa pora umierać.
      Nie pamiętam szczegółów bo to dawna historia ale dla mnie trudna do strawienia.
      Najsmutniejsze jest to ,że my sami którzy jako pacjenci wylewamy żale i pretensje na tym forum i czekujemy dobrych lekarzy niestety nie bylibyśmy takimi super lekarzami, jak sami tego od innych oczekujemy.
      Tego jestem pewna.
      W głębi serca każdy ma szacunek do tego trudnego zawodu.
      • claratrueba do vaci 01.10.10, 13:09
        Gdy moja babcia 93 letnia straciła przytomność, karetka przyjechała natychmiast. Odratowano-udar. Wróciła przytomność, postał paraliż. Odebraliśmy ze szpitala, który był strasznym przezyciem dla staruszki (nigdy wczesniej nie była)Trzy miesiące dzien po dniu zajmowaliśmy sie nieludzko cierpiącym, świadomym człowiekiem. Była morfina- szpital wykrył nowotwór, którego nikt wczesniej nie był świadomy. Kiedy przestawała działać- nie myślalam nigdy wcześniej, że człowiek może tak wyć. Nie myslałam, że potrafie sie modlic o czyjąś śmierć.
        Inaczej niz Ty patrzę po tym wszystkim na odmowe wizyty, która was spotkała.
        • vacia Re: dobry lekarz 01.10.10, 14:20

          Claratruebo, czy inaczej byś postąpiła wobec swojej babci gdybyś przewidziała że taki będzie ciąg dalszy?
          Zaakceptowałabyś odmowę udzielenia pomocy medycznej swojej babci?
          Moim zdaniem człowiek nie przyjmowac roli Boga i wybierać dla kogoś szybkiej śmierci jako lepszej alternatywy
          • claratrueba Re: dobry lekarz 01.10.10, 16:37
            vacia napisała:

            >
            > Claratruebo, czy inaczej byś postąpiła wobec swojej babci gdybyś przewidziała ż
            > e taki będzie ciąg dalszy?
            > Zaakceptowałabyś odmowę udzielenia pomocy medycznej swojej babci?
            > Moim zdaniem człowiek nie przyjmowac roli Boga i wybierać dla kogoś szybkiej śm
            > ierci jako lepszej alternatywy

            Vaciu, Wielokrotnie stawialiśmy sobie wszyscy- cała rodzina te same pytania. I zrobilibysmy tak samo, gdyby pogotowie odmówiło, wzywalibyśmy lekarzy jednego po drugim. Z jednego powodu- nie uwierzylibyśmy, że osoba która kilka godzin wcześniej mierzyła nowa garsonkę, dowcipkowała, komentowała artykuł w gazecie po prostu umiera. Mimo wieku, nie uwierzylibysmy. Nawet gdyby nam to lekarz powiedział.
            Ale mamy druga babcie, ma juz 98 lat. Po tamtym, kazala nam wzystkim obiecać, że nie wezwiemy lekarza kiedy cyt. "Pan Bóg upomni sie o swoje" a Ona sobie wezwania nie zażyczy. (na wyp. utraty przytomności- nie wzywać) Nie wezwiemy. Oprócz prawa do życia, człowiek ma prawo do godności. Do końca.


            • vacia Re: dobry lekarz 01.10.10, 17:30

              > Ale mamy druga babcie, ma juz 98 lat. Po tamtym, kazala nam wzystkim obiecać, ż
              > e nie wezwiemy lekarza kiedy cyt. "Pan Bóg upomni sie o swoje" a Ona sobie wezw
              > ania nie zażyczy. (na wyp. utraty przytomności- nie wzywać) Nie wezwiemy. Opróc
              > z prawa do życia, człowiek ma prawo do godności. Do końca.
              >

              Dla nas 98 lat to dużo ale biorąc pod uwagę, że ludzi dożywają setki i więcj to można po 90- tce też leczyć i operować , to wskazuje że obecna medycyna ciągle wydłuża życie i poprawia jego jakość.
              Sam człowiek to może zrezygnować z leczenia nawet mając 30 lat ale jeśli jest po 90 tce i dalej chce żyć jestem za starannym leczeniem go.
              Akurat moja babcia chciała żyć, pewnie dlatego tak długo żyła.
            • oby.watel Re: dobry lekarz 01.10.10, 18:00
              claratrueba napisała:
              > Ale mamy druga babcie, ma juz 98 lat. Po tamtym, kazala nam wzystkim obiecać,
              > że nie wezwiemy lekarza kiedy cyt. "Pan Bóg upomni sie o swoje" a Ona sobie
              > wezwania nie zażyczy. (na wyp. utraty przytomności- nie wzywać) Nie wezwiemy.
              > Oprócz prawa do życia, człowiek ma prawo do godności. Do końca.

              Chyba, że jest spoza rodziny. Wtedy nie ma prawa.

              > Rodzina powinna była obserwowac chorego, zast. domowe środki i reagowac
              > jesli poprawy brak lub pogorszenie. Dostali wskazówki, które zlekceważyli. Teraz
              > zwalaja winę.

              Tylko babcie mają prawo sobie zażyczyć "dajcie mi święty spokój, nie wzywajcie lekarza, jakoś do rana dotrwam..." I oczekiwać, że rodzina się do tego zastosuje. Pozostali nie mają prawa lekceważyć zaleceń dyspozytorki pogotowia. Jak nazywa się punkt widzenia zależny od okoliczności?
              • claratrueba Re: dobry lekarz 01.10.10, 20:35
                . Jak nazywa się punkt widzenia zależny od okoliczności?

                Analizą okoliczności i wnioskowaniem z okoliczności. To w miare naturalny sposób pojmowania świata dla homo sapiens.
                Jeżeli ten chory nie życzył sobie by rodzina i on sam postapili zgodnie z zaleceniami dyspozytorki to podjął ryzyko, do czego miał prawo. Nadal jego zgon jest konsekwencją tego postępowania.
                • igor14141 Re: dobry lekarz 04.10.10, 17:10
                  Dziwne u nas w Polsce prawo,za popełnienie błedu w sztuce lekarskiej,zaniedbanie które Edytę pozbawiło szans na normalne życie ,lekarz ukarany jest karą rok w zawieszeniu.

                  dla kontrastu co do kary-policjanci zatrzymali na goracym uczynku 51-letniego psychiatrę,który w Wojewódzkiej Przychodni Zdrowia psychicznego w Jarosławiu przyjął dwie łapówki od pacjentów w kwocie 100 i 10 zł.Jemu jaki pacjentom grozi kara do 8 lat wiezienia.

                  Błedu nie popełnił ! ale za takie sumy to sam bym go wsadził na 8 bez zawieszenia. Tak nikczemnie psuć wizerunek lekarzy.

                  www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Jaroslaw-psychiatrze-zarzucono-przyjecie-110-zlotych-lapowki,102318,2.html
                  • claratrueba Re: dobry lekarz 04.10.10, 21:04
                    Jakie znowu dziwne prawo. Porównujesz kary za przestępstwo nieumyslne i umyslne. Skutek ma znaczenie drugorzędne, istotny jest przemyslany zamiar popełnienia przestepstwa z pełną świadomościa, że je popełnia.
                    Inaczej wsadzałoby sie sprawcę wypadku na dozywocie jak bandziora, który łomem przerobił ofiarę na miazgę.
    • barabara6 dobry indianin 06.10.10, 23:03
      dobry indianin to martwy indianin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka