natka.1972
27.01.05, 09:45
Myślałam, ze traktowanie pacjenta przez lekarzy z przychodni rejonowych
uległo zmianie na lepsze. Jaka ja jestem naiwna :)Postanowiłam, ze zrobię
kompleksowy przegląd swojego organizmu, ponieważ na przegląd w szpitalu nie
ma szans (choć dla ludzi pracujących byłoby to najlepsze rozwiązanie),
umówiłam sie w przychodni (oczekiwanie na wizytę ok 2 tyg-zgroza)na wizytę do
ginekologa (16,45) oraz internisty (17.20). Jak to bywa nie weszłam do
gabinetu o czasie, więc zgłosiłam się do internisty ok 17.30. Pani Doktor
miała pacjenta, grzecznie usiadłam w poczekalni i tak sobie czekałam do godz
18,20. Po wyjściu pacjenta, z usmiechem na ustach, weszłam do gabinetu.
Grzecznie powiedziałam dzieńdoby na co usłyszałam - A pani do kogo, jest po
18 juz nie pracuje. Na to ja, -ale ja byłam zapisana, wizyta u ginekologa
przedłużła się, a u pani był pacjent. Na co znowu usłyszałam - no proszę
pani nic mnie to nie obchodzi, ja pracuję do 18, nie przyjmę pani. Grzecznie
zamknęłam drzwi i zapisałam się na kolejną wizytę......ale już do innego
lekarza. Nikt nie lubi nadgodzin (jeśli nie są płatne) i ja to rozumiem. Boli
mnie to, że Pani doktor nawet nie zapytała się czy mój stan zdrowia pozwala
na przełożenie wizyty. Nie polecam doktor Nowiosielskiej.