Dodaj do ulubionych

Czy lekarz to wciąż powołanie?

20.05.06, 13:29
Tradycyjna moralność identyfikowała trzy główne powołania: księdza,
nauczyciela i lekarza. Istotą każdego z tych zawodów jest służenie ludziom,
dlatego uważało się, że dobry ksiądz, lekarz lub nauczyciel powinien żyć w
celibacie i służyć ludziom 24 h na dobę przez 7 dni w tygodniu.

Dzisiaj już tylko w przypadku księży jawnie przestrzega się reguł powołania i
celibatu. Czy w środowisku lekarzy przetrwało coś z powołania, jakieś
poczucie służenia ludziom, jakiś ślad celibatu w postaci choćby przekonania o
tym, że obowiązki wobec pacjentów są ważniejsze niż obowiązki wobec własnej
rodziny?
Obserwuj wątek
    • mlody.lekarz Re: Czy lekarz to wciąż powołanie? 20.05.06, 14:29
      Przepraszam, ale gdzie - poza Twoją głową - panowało przekonanie, że lekarz
      powinien żyć w celibacie?

      • p.atryk ??? 20.05.06, 14:48
        mlody.lekarz napisał:

        > Przepraszam, ale gdzie - poza Twoją głową - panowało przekonanie, że lekarz
        > powinien żyć w celibacie?

        A nauczyciel ? W celibacie plus dyspozycyjny 24/7/365 ? :)))
        Nie wspomne o kaplanach-celibat wprowadzil TYLKO kosciol katolicki by nie
        dopuscic do podzialu majatku koscielnego na prawowitych potomkow kaplanow.
        Celibat nie obowiazuje w innych kosciolach i wyznaniach.
        • seniorita15 Re: ??? 20.05.06, 15:31
          Zgadza sie.Ale ksieza tez nie w ciemie bici, jakos sobie radza.Przeciez przepisy
          ustala sie po to aby je potem zgrabnie omijac.Mniej lub bardziej dyskretnie.
      • dokowski A czy doktor Judym miał czas na małżeństwo? 20.05.06, 15:46
        mlody.lekarz napisał:

        > Przepraszam, ale gdzie - poza Twoją głową - panowało przekonanie, że lekarz
        > powinien żyć w celibacie?
        • p.atryk Judym? A moze byl gejem? :) 20.05.06, 21:06
          Tez mi "solidny" argument-fikcyjny bohater propagandowej pozycji
          pozytywistycznej ...
        • snajper55 Hans Kloss też nie miał. ___nt 20.05.06, 22:22
          dokowski napisał:

          > mlody.lekarz napisał:
          >
          > > Przepraszam, ale gdzie - poza Twoją głową - panowało przekonanie, że leka
          > rz
          > > powinien żyć w celibacie?
          >
          • dokowski Masz rację. Pominąłem szpiegów. Też powinni żyć... 07.06.06, 21:50
            ... w celibacie
            • p.atryk A piloci bombowcow strategicznych? 08.06.06, 00:27
              Tez wymagalbym celibatu.Inne kandydatury zawodow? Dozorcy i stroze nocni?
              • dokowski Oni nie 15.06.06, 22:24
                p.atryk napisał:

                > Dozorcy i stroze nocni?
    • soft_breeze Re: Czy lekarz to wciąż powołanie? 20.05.06, 15:38
      Chyba masz na myśli tradycję z czasów PRLu. Cofnij się może trochę dalej, do
      korzeni Europy, np. Grecji, Cesarstwa Rzymskiego. Bycie lekarzem było jak każdy
      inny zawód, tylko bardziej prestiżowy. O obowiązku dbania o wszystkich nigdy nie
      było mowy, tak jak to jest w przypadku księży. Lekarz nie ma na siłę leczyć, ani
      do niczego namawiać, ale pomagać tym, którzy się do niego zgłoszą. A powołanie?
      Trzeba mieć go naprawdę dużo, jeśli człowiek o zdrowych zmysłach chce, aby jego
      praca polegała na zmaganiu się ze śmiercią. Przeczytaj albo przypomnij sobie
      "Zdążyć przed Panem Bogiem" to będziesz wiedział o co mi chodzi.
      • dokowski Kolejny, który idealizuje PRL 20.05.06, 16:19
        soft_breeze napisał:

        > Chyba masz na myśli tradycję z czasów PRLu. Cofnij się może trochę dalej

        W PRL lekarz miał funkcję osłabiania zdrowia, pisał o tym Sołżenicyn, Tyrmand a
        chyba nawet Miłosz. Osłabiony i chorowity obywatel był łatwiejszy do rządzenia.
        Najsłynniejsze jest proste zdanie Tyrmanda "Komunizm jest przeciwko zębom".
        Szkolni dentyści mieli za zadanie podstępnie psuć zęby uczniom. Pamiętam jak po
        raz pierwszy poszedłem na badania okresowe do Palmy (przychodnia UW) i
        dentystka znalazła 11 zębów do wypełnienia
        • ann1964 Re: Nie w prlu kochani moi ,muszę przyznać 20.05.06, 16:39
          dokowskiemu rację ,odnośnie celibatu!Może nie w
          dosłownym tego słowa znaczeniu,przekonałam się o
          tym juz dosyć dawno studiując książkę dotyczącą
          historii wychowania oraz warunków ,które musiał
          spełniać kandydat na lekarza czy nauczyciela.
          Mianowicie jednym z nich było bezżeństwo,w przypadku
          kobiet zachowanie panieństwa,gdyż tylko wówczas można
          bez reszty poświęcić się wybranej profesji.Najdłużej
          wymóg ten musiały spełniać nauczycielki,które w przypadku
          złamania przepisu automatycznie traciły prawo wykonywania
          zawodu.Przecież jeszcze dziś słychać twierdzenie ,"o jeśli
          stara panna ,to napewno nauczycielka.
          Lekarz byli traktowani łagodniej.
        • soft_breeze Re: Kolejny, który idealizuje PRL 20.05.06, 16:50
          Nie, nie idealizuję PRLu. Nawet bym nie śmiał. Jest wrecz przeciwnie.
          Stwierdzam, że ta tradycyjna moralność chyba pochodzi z czasów PRLu, gdze
          oficjalnie lekarz był służbą i miał leczyc z powołania. Tylko z powołania. Nic
          mu za to nie dawali, prócz marnej pensji. Społeczeństwo tym przesiąkło i efekt
          jest taki jaki jest.
          Przepraszam, jeśli moją wypowiedzią odnośnie PRL poczułeś się urażony. Twoje
          zdanie bowiem, o tradycyjnej moralności wydawało mi się jakby żywcem z tej epoki
          wyjęte.

          Wracając jednak do dyskusji. Wydaje mi się, że mylisz dwie rzeczy - ksiądz
          przyjmując święcenia nakłada na siebie obowiązek posługi bliźnim, wszystkim
          bliźnim. Lekarz skłądając przysięgę Hipokratesa nakłada na siebie obowiązek
          czynienia wszystkiego co w jego mocy, aby leczyć te osoby, które go o to
          poproszą, za słusze wynagrodzenie (gdy powstawał tekst przysięgi nikomu się
          darmowe usługi medyczne nawet nie śniły). Z jakich pobudek lekarz chce pomagać
          ludziom, czy z powołania (którego choć troche musi mieć), czy z chęci zysku nic
          nie powinno zmieniać. Liczy się to czy jest dobrym specjalistą czy nie. To są
          prawa rynku, a nie prawa służby.
          Bycie lekarzem to zawód taki jak każdy inny, tylko bardziej prestiżowy. Dlaczego
          - każdy powinien wiedzieć.
          Nie ma jednak wartości wyższych od swojego życia, od swojej rodziny. Gdyby
          dziecko lekarza i obce, były w takim samym stanie zagrożenia życia. Które
          powinien najpierw ratować ten lekarz? Obce? To jest sprzeczne z naturą...
          Równie dobrze można powiedzieć, że lekarz wogóle nie ma prawa do niczego, bo
          jest służbą. Nie. To jest właśnie Twoje przekonanie, które naprawdę pasuje mi do
          czasół PRLu (tego oficjalnego) - służby zdrowia (podkreślam słowo "służby"),
          gdzie lekarz ma leczyć z powołania. Nie wdawajmy się w szczegóły takie, że miał
          podstępnie jeszcze niszczyć zęby. Lekarze też wtedy nic nie znaczyli - wmawiano
          im gadkę o powołaniu, którą Ty teraz powtarzasz. Czyli używasz tych samych metod
          co władze w czasie PRLu.
          Brutalna prawda, nie?
          • ann1964 Re: soft_breeze spałeś na historii zawodu ? 20.05.06, 17:01
          • seniorita15 Re: Kolejny, który idealizuje PRL 20.05.06, 17:01
            Przysiegi Hipokratesa nie sklada sie od dosc dawna ,tak gwoli
            wyjasnienia.Celibatu i pracy niewolniczej za pol darmo tez nie slubowalam.A
            powolanie to pan Dokowski moze dostac ale do wojska.Tam bedzie mial mozliwosci
            dyskutowania i filozofowania z przelozonymi do woli.Na pewno go nie zawioda.Bo
            Ci lekarze to tylko o pieniadzach mowia.A jak nie mowia to z pewnoscia mysla.I
            jeszcze o teronowkach wedlug arona.A i o wczasach w Grecji bym zapomniala.
            • soft_breeze Re: Kolejny, który idealizuje PRL 20.05.06, 17:08
              > Przysiegi Hipokratesa nie sklada sie od dosc dawna

              Mimo wsztstko jest ona pewnym wykładnikiem - czym powinien kierować się lekarz w
              swojej praktyce. Taka tradycja.
              • ann1964 Re: Soft_breeze jesteś pierwszym 20.05.06, 17:33
                który na tym forum wypowiedział się o przysiędze jak
                przystało na lekarza(mam nadzieję ,że nim jesteś)
                Zyczę sukcesów, powodzenia w pracy zawodowej i w życiu osobistym.
                • soft_breeze Re: Soft_breeze jesteś pierwszym 20.05.06, 19:54
                  Jakoś nigdy nie wiem co powiedzieć w takich sytuacjach, prócz banalnego dziękuję :)
                  Nie jestem lekarzem... jeszcze.
                  • ann1964 Re: Soft_breeze jesteś pierwszym 20.05.06, 20:24
                    Więc się przyzwyczajaj,bo to będzie codziennością ,
                    jeśli nie zmienisz poglądów
                    w starciu z rzeczywistością.
              • mlody.lekarz Re: Kolejny, który idealizuje PRL 20.05.06, 22:33
                soft_breeze napisał:
                > Mimo wsztstko jest ona pewnym wykładnikiem - czym powinien kierować się lekarz
                > w
                > swojej praktyce. Taka tradycja.

                Ciekawe, czy jak będziesz miał kamicę, też tak będziesz mówił?
                • soft_breeze Re: Kolejny, który idealizuje PRL 20.05.06, 22:44
                  A mógłbyć mi pokazać palcem zależność między kamicą a poglądami? Swoje uważam za
                  dość uniwersalne i nie sądzę, żeby się wtedy zmieniły.
                  • zdziwiona11 Re: Kolejny, który idealizuje PRL 20.05.06, 23:10
                    jak zaczniesz sam zarabiac na utzrymanie swoje i rodziny to będziesz mówic o
                    niezmienności poglądów. Jak byłam prawie lekarzem to też myslałam że lekarz to
                    powołanie. A to niestety zawód jest po prostu, źródło utrzymania.
                    • soft_breeze Re: Kolejny, który idealizuje PRL 21.05.06, 01:13
                      A czy ja kiedyś postawiłem znak równości między lekarzem a powołaniem?
                      Powiedziałem raczej tak: "Bycie lekarzem to zawód taki jak każdy inny". A co do
                      powołania, to chyba choć troche trzeba go mieć. Tak jak i do każdej innej pracy.
                  • lohengrin4 Re: Kolejny, który idealizuje PRL 22.05.06, 19:44
                    > A mógłbyć mi pokazać palcem zależność między kamicą a poglądami?

                    Nie chodzi o zależność między kamicą a poglądami, tylko między kamicą a
                    wnioskami wynikającymi z przestrzegania przysięgi Hipokratesa.
                    Młody lekarz słusznie zauważył, że marny jest los chorych z kamicą którzy
                    spotkają lekarza wyznającego etykę lekarską opartą na poglądach starożytnych
                    Greków.
                    • soft_breeze Re: Kolejny, który idealizuje PRL 22.05.06, 22:16
                      Wiesz... filozofia i nauka dzięki starożytnej Grecji zrobła wielki krok naprzód.
                      Czy tego byś chciał czy nie, sam czerpiesz z niej wiele. Nie neguj całej nauki,
                      skoro nie sprawdziła się tylko jej część.
                      Po drugie: tradycja, obok historii to także zapis błędów. Błędów które dzięki
                      temu, że popełnili inni nie popełnimy my.

                      P.S. Nie jestem zwolennikiem zabijania słabych dzieci.
                      • malkontent_jeden Ingbergman 23.05.06, 00:42
                        Kubaaneste, lordmaverick, itd. No comments.
          • dokowski Tego nie zrozumiałeś 23.05.06, 00:19
            soft_breeze napisał:

            > Nie ma jednak wartości wyższych od swojego życia, od swojej rodziny. Gdyby
            > dziecko lekarza i obce, były w takim samym stanie zagrożenia życia.

            Nie pisałem o takim wyborze, to wyłącznie twoje urojenia. Jeżeli dziecko lekarza
            jest chore, to jest wtedy nie tylko jego dzieckiem, ale pacjentem. Powołanie
            polega na tym, że lekarz z powołania stawia wyżej interes pacjentów niż swoich
            dzieci, a nie że stawia wyżej interesu obcych pacjentów niż pacjentów bliskich.
            Konflikt powstaje więc tylko wtedy, gdy na jednej szali wagi leży zdrowie obcego
            pacjenta, a na drugiej jakis niemedyczny interes rodziny, jakieś zaplanowane
            wakacje czy umówione wyjście na mecz z synem.

            > Czyli używasz tych samych metod
            > co władze w czasie PRLu.
            > Brutalna prawda, nie?

            Brutalną prawdą jest tu tylko to, że nie próbujesz zrozumieć co czytasz i co
            piszesz, tylko miotany emocjami uciekasz się do marnych insynuacji. Powołanie
            jest pojęciem o wiele starszym niż PRL. Pisząc takie głupstwa sprawiasz
            wrażenie, że i dla księży powołanie wymyślili dopiero komuniści, a przedtem
            księża mieli żony i dzieci.

            Poza tym, jeżeli powołanie kojarzy ci się z PRLem, to znaczy że gdzieś w głębi
            duszy wierzysz w dobre intencje i wysokie morale władców PRL, choćbyś nawet
            świadomie temu zaprzeczał.
            • soft_breeze Re: Tego nie zrozumiałeś 23.05.06, 15:43
              1. Pisanie o powołaniu kojarzy mi się z PRLem. Masz rację, że powołanie jest
              znacznie starsze niż PRL i nigdy temu nie zamierzam zaprzeczyć (to wogóle jakiś
              absurd, że wyczytałeś to z mojego postu). Rozumię to co piszę lepiej, niż Ty gdy
              to czytasz.
              2. Powołanie to kwesta prywatne każdego lekarza.
              3. Lekarz jest takim samym sprzedwacą usług jak każdy inny. Chcesz kupić proszę
              bardzo. Jeśli zechce komuś pomóc za darmo, lub za połowę ceny - to jego sprawa i
              jego dobry uczynek, ale nie jego OBOWIĄZEK. Chęć pomocy może wynikać z chęci
              pomocy, co niektórzy źle odczytują jako powołanie.
              4. Powołanie do pracy powinien mieć każdy, nawet elektryk. Mówiąc inaczej, gdy
              coś robi, powinien w to wkładać choć odrobinę serca.
              5. Raczej Ty masz gdzieś zapisane POWOŁANIE=OBOWĄZEK. Nic bardziej mylnego. Czy
              elektryk ma obowiazek założyć komuś instalację w budowanym domu? Nie. Nic nie
              przeszkadza jednak w tym, żeby miał powołanie do swojej pracy. Lubi to i wkłada
              w to serce. Bez zarobku nie kiwnie nawet palcem.
              • soft_breeze Re: Tego nie zrozumiałeś 23.05.06, 16:14
                Powinno być "Chęć pomocy może wynikać z dobrych chęci, co niektórzy źle
                odczytują jako powołanie."
              • dokowski Nie o takim znaczeniu powołania piszę 07.06.06, 21:58
                soft_breeze napisał:

                > Powołanie do pracy powinien mieć każdy, nawet elektryk. Mówiąc inaczej, gdy
                > coś robi, powinien w to wkładać choć odrobinę serca.

                Piszę o gotowości niesienia pomocy o każdej porze dnia i nocy, np. kiedy wzywają
                księdza na ostatnie namaszczenie, nie może się facet tłumaczyć tym, że jest już
                po fajrancie i że przyjdzie jutro o ósmej, ani że jest niedziela, a on obiecał
                synowi, że pójdzie z nim na mecz.
                • soft_breeze Re: Nie o takim znaczeniu powołania piszę 08.06.06, 04:38
                  Racja, że lekarz powinien pomóc. Ale to jest raczej poczucie odpowiedzialności,
                  niż powołanie - "wiem jak pomóc, więc to zrobię". Podtrzymuję jednak swoją
                  opinię, że nie jest to lekarza OBOWIĄZEK, ale zagadnienie z zakresu DOBRY UCZYNEK.
                  • dokowski Dobry uczynek kojarzy mi się raczej z pomocą... 15.06.06, 22:26
                    ... prywatną, a nie w ramach swojej profesji
                    • soft_breeze Re: Dobry uczynek kojarzy mi się raczej z pomocą. 15.06.06, 23:39
                      Piszesz takie bzdury, że aż się wierzyć nie chce. Jak taksówkarz zdecyduje się
                      podwieść starszą i biedną kobietę za darmo to jest dobry uczynek. Jak elektryk
                      pomoże przyjacielowi w naprawieniu kontaktu to jest dobry uczynek.
                      To co robimy zawodowo, to z reguły to co robimy dobrze/bardzo dobrze/świetnie i
                      nie widzę sensu, żeby swoimi umiejętnościami od czasu do czasu podzielić się z
                      innymi ot tak.
                      Wbij to sobie do głowy, to może jeszcze będzie z Ciebie jakiś człowiek.
                      Zdania nie zmieniłem: lekarz nie ma obowiązku do nikogo jechać jak ktoś ma 39
                      stopni gorączki. Jego decyzja. Zawsze może nie odbierać telefonu bo np. nie
                      słyszał i nie można go za to winić. W interesie pacjetna jest to, żeby sam
                      znalazł lekarza i jego wina, jak mu się nie uda - tak jest przynajmniej w
                      normalnie działąjących systemach, bo pacjent jest za swoje zdrowie
                      odpowiedzialny. To zresztą też powinieneś zapamiętać - Ty odpowiadasz za Swoje
                      zdrowie, a nie lekrz.
                      No i jeszcze jedna ważna rzecz, też do zapamiętania - jak coś powarznego się
                      dzieje to dzwonisz po POGOTOWIE i oni mają faktycznie przyjechać, a nie lekarz
                      np. rodzinny. Dzwonisz, koniecznie podajesz Swoje imię i nazwisko, przyczynę itd.
                      Co innego sytuacje nagłe, np. wypadek. Przypomnę Ci jednak taki drobny fakt, że
                      takiej pomocy TAKŻE TY JESTEŚ ZOBOWIĄZANY UDZIElIĆ, no chyba, że widok krwi tak
                      by Cię przeraził, że nie jesteś w stanie dotknąć palcem nosa.
                      • dokowski Gdy czytasz, to myśl! Czytaj ze zrozumieniem 16.06.06, 00:03
                        soft_breeze napisał:

                        > Piszesz takie bzdury, że aż się wierzyć nie chce. Jak taksówkarz zdecyduje się
                        > podwieść starszą i biedną kobietę za darmo to jest dobry uczynek. Jak elektryk
                        > pomoże przyjacielowi w naprawieniu kontaktu to jest dobry uczynek.

                        Jeśli zrobi to po fajrancie, to jest to dobry uczynek. Jeśli zrobi to w pracy,
                        to jest nieuczciwy.

                        A lekarz to powołanie - nie powinien mieć fajrantu
                        • soft_breeze Głupcy nie patrzą krytycznie na siebie... :) 16.06.06, 00:21
                          Dobre, rozbawiłeś mnie :)
                          Po fajrancie czy nie - jeśli pracuje na włąsny rachunek to może zrobić z czasem
                          co chce. Nie mówię o komunistycznej służbie zdrowia. Jakbyś nie zauważył, to
                          taki system się kończy.
                          A gdzie niby napisałeś, że chodzi o państwową opiekę medyczną? Patrz tytuł postu :)
                          Po drugie, nie zauważyłem, żebyś skomentował resztę mojego postu - znaczy
                          zrozumiałeś o co w nim chodziło? To bardzo dobrze dla Ciebie.
                          Po trzecie - różnimy się wogóle w ocenie lekarzy i ich powołania. Więc nie ma
                          sensu na ten temat dyskutować dłużej, a ja Cię przekonywał nie będę. W mojej
                          ocenie jednak nie możesz nikomu kazać coś robić, bo to niewolnictwo i jest już
                          zakazane. Lekarze nie składali obietnicy, że będą leczyć wszystkich, ale że będą
                          leczyć dobrze i się do tego przykładać. Lekarz jak każdy inny sprzedaje swoją
                          wiedzę, na takich zasadach jakich chce, i Twoja głowa, żeby te świadczenia móc
                          wykupić. Jak chce, to zamknie też interes i nie będzie leczył, np. z przyczyn
                          osobistych i jest to jego wolna, suwerenna decyzja. Ma też prawo do dysponowania
                          własnym czasem, bo to jego życie, a Ty ani społeczeństwo nie kupiliście go na
                          targu niewolników.
                          Mam nadzieję, że choć trochę rozumiesz moje zdanie.
                          • dokowski To duża różnica 16.06.06, 01:17
                            soft_breeze napisał:

                            > Po fajrancie czy nie - jeśli pracuje na włąsny rachunek to może zrobić
                            > z czasem co chce.

                            Na wolnym rynku uczciwi gracze grają fair. Nieuczciwe jest kazać płacić jednemu
                            klientowi, a innemu nie - to rodzaj oszustwa. Potraktuj to jak test na
                            inteligencję lub test na dojrzałość do życia w wolnym świecie.

                            > Nie mówię o komunistycznej służbie zdrowia.

                            Ale myślisz tymi kategoriami
                            • soft_breeze Re: To duża różnica 16.06.06, 01:27
                              I znowu mnie rozbawiłeś. Punkt dla Ciebie :)

                              > Na wolnym rynku uczciwi gracze grają fair. Nieuczciwe jest kazać płacić jednemu
                              > klientowi, a innemu nie - to rodzaj oszustwa. Potraktuj to jak test na
                              > inteligencję lub test na dojrzałość do życia w wolnym świecie.

                              Słyszałeś coś np. o darmowych poradach prawnych? To raczej dla Ciebie test na
                              dojrzałość... ekonomiczną.

                              > > Nie mówię o komunistycznej służbie zdrowia.
                              >
                              > Ale myślisz tymi kategoriami

                              Ja??? Gdzie niby???
                              Piszę o wolnym rynku, wolności, suwerenności, odpowiedzialności pacjenta, etc.
                              etc. Jeśli z mojego postu wyczytałeś, że myślę kategoriami komunistycznej służby
                              zdrowia, to naprawdę radzę sięgnąć po elementarz i od podstaw uczyć się czytać.
                              Najpierw jednak się prześpij, widać brak snu Ci nie służy - pomyliłeś moją
                              skromną osobę z SAMYM SOBĄ.
                              • dokowski Słyszałem 16.06.06, 01:45
                                soft_breeze napisał:

                                > Słyszałeś coś np. o darmowych poradach prawnych?

                                Najwyraźniej nie kojarzysz. Na razie testu nie zaliczyłeś.
                                • soft_breeze Re: Słyszałem 16.06.06, 01:51
                                  Kojarzę aż za dobrze o co Ci chodzi. Wprowadzając Twój tok myślenia to wszystko
                                  powinno być za darmo. Bo zawsze znajdzie się człowiek, który nie ma
                                  wystarczajaco dużo pieniędzy, a drugi chce mu pomóc i mu to daje. Choćby
                                  pospolity chleb. Ja nie widzę niczego złego w tym, ze ja za chleb płacę a biedny
                                  może go dostać od piekarza za darmo (bo cena tego bochenka była wliczona w cenę
                                  mojego). Ty widać widzisz w tym coś złego.
                                  • soft_breeze Re: Słyszałem 16.06.06, 01:56
                                    Będzie dobrze, jak Ty potraktujesz to jako test na inteligencję. Ja na swoją nie
                                    narzekam tak bardzo.
                                    Po drugie, podtrzymujesz nadal to, że ja myślę kategoriami komunistycznymi?
                                    Podaj choć 1 argument....
                                • soft_breeze Re: Słyszałem 16.06.06, 02:39
                                  Wiesz co... Po głębszym zastanowieniu doszedłem do wniosku, że nie ma sensu
                                  kłócić się o szczegóły.
                                  Na podstawie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=29606562&a=29606562
                                  mam prawo sądzić, że jesteś liberałem. Ja też.
                                  Skoro jednak się kłócimy o rzeczy które tylko pretendują do bycia płytkimi,
                                  pozwól, że sprowadzę dyskusję trochę głębiej. Mam bowiem do Ciebie jedno
                                  zasadnicze pytanie: jak Ty rozumiesz wolność człowieka, z uwzglednieniem
                                  lekarza. Jak narazie wydaje mi się, że akurat lekarze nie mają miejsca w
                                  definicji hasła "wolność człowieka", jaką niby liberalizm powinien zapewniać. Na
                                  tym przecież to polega - zakazane jest tylko naruszanie czyjejś wolności. Do
                                  tego w istocie sprowadza się liberalizm, choć jest to nadwyraz trudne - jak
                                  bowiem wytyczyć granicę, gdzie zostały lub nie naruszone czyjeś prawa.
                                  Czytając Twoje posty w stylu "lekarz nie może mieć fajrantu" wydaje mi się to
                                  kompletnie bez sensu. Dlaczego niby nie może mieć wolnego? Dlaczego nie może
                                  zrezygnować z pracy, dlaczego nie może przyjąć 70 letniej kobiety, której ledwo
                                  starcza na chleb, za darmo mimo, że jest to gabinet prywatny?
                                  Ogólniej. Dlaczego człowiek nie może swobodnie decydować jak, w jakim celu, za
                                  co skożysta ze swojej wiedzy i umiejętności. Za swoje uczynki będzie oceniony
                                  przez innych, historię, Boga, etc.
                                  Dlaczego chcesz, żeby wszyscy byli tacy sami? Żeby wszyscy lekarze pracowali z
                                  poświęceniem, na całego? To jest dopiero element komunizmu, którego nie możesz
                                  się pozbyć, mimo że mam nadzieję się starasz. Ale tego niestety nie widzisz. Nie
                                  można równać wszystkiego - zupełnie tak, jakbyś chciał wyrównać góry i doliny.
                                  Powstanie... no właśnie? Daj ludziom decydować za siebie, jakimi chcą być, a
                                  zobaczysz, że dojdą dalej niż się spodziewasz. Statystycznie oczywiście, część
                                  skończy w rynsztoku, ale większość zrobi krok naprzód :) Zresztą same plusy -
                                  słabsi odpadną, z pożytkiem dla tych lepszych.
                                  Wracając jeszcze do różnego wyceniania towaru, jakim jest wiedza. Nie zakazuj
                                  ludziom czynić dobrze, bo może kiedyś ktoś Tobie nie pomorze. Znam niejedną
                                  sytuację, gdy lekarz pomógł za nic, bo dana osoba była/jest bardzo biedna.
                                  Sądzisz że nie powinien?
                                  Jeśli tak to po prostu gadasz głupoty. Chyba, że chciałbyś w ten sposób
                                  wyeliminować ze społeczeństwa słabszych. Cóż, w takim razie mogę powiedzieć
                                  tylko, że jesteś nieludzki i doradzić Ci, żebyć spróbował zrozumieć zdanie:
                                  "Altruizm jest najbardziej zaawansowaną formą egoizmu, wymyśloną przez naturę".
                                  Jeśli Ci się nie uda, to trudno. Może będę miał ochotę Ci to kiedyś wyjaśnić.
    • grix Re: Czy lekarz to wciąż powołanie? 20.05.06, 16:44
      Czy lekarz to powołanie?...

      userpages.umbc.edu/~achatt1/poem/fire-poet.html
      - IMHO nienajgorzej wyraża to motywację do lekarskiego życia i pracy.

      pozdrawiam
    • do.ki na pewno nie! 20.05.06, 22:38
      Lekarz to zawod, nie zadne powolanie. Tak ja to widze. Owszem, lubie to, co
      robie i moze za bardzo sie w to angazuje, a rodzina na tym cierpi. Trudno. Ale
      nie ma w tym nijakiego powolania. To jedyne, co umiem dobrze robic z przydatnych
      rzeczy (a tylko przydatnosc sie liczy) i jedyne, za co moge wziac przyzwoite
      pieniadze.

      Plan B jednak mam- mam powolanie do bycia kierowca TIRa.
      • aron2004 Re: na pewno nie! 21.05.06, 07:57
        lekarz to już dawno nie jest powołanie. Teraz liczy się tylko kasa, szczególnie
        wśród lekarzy rodzinnych.
        • ann1964 Re: na pewno nie! 21.05.06, 15:11
          Tyż prowda!
        • do.ki zebys wiedzial 21.05.06, 19:06
          aron2004 napisał:

          > Teraz liczy się tylko kasa

          Kasa jako miara kompetencji lekarza sprawdza sie calkiem niezje, jesli
          srodowisko kieruje sie normalnymi zasadami. Jezeli pracuje w specjalnosci, na
          ktora jest popyt, osiagam wyzsze dochody. Jesli do tego w dodatku jestem dobry,
          i to najlepiej nie tylko w opinii pacjentow (pacjenci nie sa w stanie ocenic
          ktory lekarz jest dobry, co zreszta potwierdzaja niedawne publikacje), ale w
          opinii kolegow z branzy, to tez osiagam wyzsze dochody.

          A ze pracuje sie dla chleba, to chyba normalne.
      • krolubu Re: na pewno nie! 22.05.06, 23:37
        Lekarz to oczywiście zawód. Pytanie, czy jeśli bezdomny Cię poprosi, żebyś
        pomógł mu przkroczyć granicę życia i śmierci za darmo, to mu odmówisz? Żebyś
        tylko potrzymał go za rękę? Za darmo?
        Zrób odpowiednie prawo jazdy, to łatwiejsze.
        • do.ki Re: na pewno nie! 22.05.06, 23:53

          krolubu napisał:

          > Lekarz to oczywiście zawód. Pytanie, czy jeśli bezdomny Cię poprosi, żebyś
          > pomógł mu przkroczyć granicę życia i śmierci za darmo, to mu odmówisz? Żebyś
          > tylko potrzymał go za rękę? Za darmo?

          Nie piszesz o czynnosci lekarskiej, tylko ludzkiej. Jesli nie widzisz roznicy,
          to trudno.
          • krolubu Re: na pewno nie! 22.05.06, 23:59
            Przyjacielu
            I bardzo się cieszę że i Ty widzisz tę różnicę. To właśnie to o co chodzi.
            Nie jesteś stracony.
            • do.ki Re: na pewno nie! 23.05.06, 00:07
              Stracony jest ten, ktorego nie stac na czlowieczenstwo.

              Sa w Polsce lekarze, ktrzy po prostu uwazaja, ze juz ich na czlowieczenstwo nie
              stac.

              Pomysl o tym.

              Dobranoc.
              • krolubu Re: na pewno nie! 23.05.06, 00:12
                Sorki, chyba przegiąłeś?
    • lohengrin4 Re: Czy lekarz to wciąż powołanie? 21.05.06, 19:42
      >Czy w środowisku lekarzy przetrwało coś z powołania

      na szczęście szczątkowo i coraz mniej.

      > jakieś poczucie służenia ludziom,

      a co to do cholery ma wspólnego z powołaniem. I owszem mam poczucie służenia
      ludziom, ale nazywać to powołaniem? Normalnie mi szczęka opadła.

      > tym, że obowiązki wobec pacjentów są ważniejsze niż obowiązki wobec własnej
      > rodziny?

      Nie jestem chory psychicznie więc tak nie uważam. Życie osobiste, rodzina,
      własne zdrowie, własne sprawy emocjonalno-światopoglądowe, i dopiero potem
      praca. To chyba jasne.
      • krolubu Re: Czy lekarz to wciąż powołanie? 22.05.06, 23:52
        Nie wiem czy w środowisku lekarskim przetrwało coś takiego jak powołanie.
        Kiedyś funkcjonowało.
        W PRLu wszyscy zarabiali jednakowo i to powołanie wyróżniało lekarzy,
        przydawało im prestiżu. Jeśli sami się tego moi kochani wyzbywacie to nie
        oczekujcie, że nagle staniecie się ulubieńcami widowni. Powiedzcie jasno, że
        pacjentów macie gdzieś i chodzi tylko o kasę. To określi Was jednoznacznie.
        Jeśli zapełnia mi się szambo dzwonię do pana szambiarza (broń boże nie
        deprecjonuję Waszego zawodu, pan szambiarz jest po prostu dla mnie tak samo
        ważny jak pan doktor, albo nie przymierzając ważniejszy, bo na razie nie
        choruję, a szambo trzeba opróżniać dwa razy w miesiącu).
        Pozdrawiam
        Ubu
        • slav_ Re: Czy lekarz to wciąż powołanie? 23.05.06, 00:23
          "Powołanie" od zawsze funkcjonwało jako knebel na usta lekarzy którzy śmieli
          upominać sie o cokolwiek dla siebie (płace, sprzęt, warunki pracy, odpoczynek po
          dyzurze itp). Takie "wicie - rozumicie, nima ale powołanie...". Słowo - wytrych
          załatwnijąc władzy zakończenie dyskusji. Taniutki szantaz emocjonalny. No i "się
          zużyło". Nawet najwznioslejsze słowo ktorym gębę się wyciera deprecjonuje się.
          To nie "my sie wyzbywamy" tylko ZOSTAŁO NAM ODEBRANE.
          • krolubu Re: Czy lekarz to wciąż powołanie? 23.05.06, 00:28
            Nie, to nieprawda. Pacjenci doskonale to rozróżniają. Nie chce mi się pisać
            dalej, bo czas spać.
        • malkontent_jeden Mocne porównanie 23.05.06, 00:38
          Ale obrażają się ludzie niepewni własnej wartości.
          Oczywiście możesz nie opróżniać szamba, nie możesz jednakże oczekiwać od
          szambiarza, iż będzie odsysać twoje odchody z lubością i poczuciem misji
          tudzież szczególnego powołania. Robi to za niemałe pieniądze. Jedynym
          wyróżnikiem szambiarza nie jest powołanie lecz brak normalnych odruchów
          wymiotnych przy wdychaniu oparów szamba.
          Nie rozumiem Twojej konfuzji kiedy konstatujesz, że lekarze pracują i oczekują
          zapłaty wyższej niz inni. Ostatecznie PRL jak zapewne wiesz skończył się w roku
          1989- dlaczego zatem oczekujesz iż lekarze będą godzić się na niezmienione
          warunki pracy i płacy?
          Nawiasem mówiąc - mówisz nieprawdę: w PRL-u nie było "jednakowych zarobków dla
          wszystkich". Lekarze w PRL zarabiali mniej od ślusarza i hydraulika- dowcip
          o "specjaliście" pamięta Gomułkę. Nie jest prawdą, że lekarzy wyróżniało
          spośród innych grup zawodowych "powołanie". Lekarze i nauczyciele (sic!) w PRL-
          u cieszyli się estymą zapamiętaną i przekazywaną dzieciom przez pokolenia
          pamiętające II RP. Prestiż zawodu lekarza jak i nauczyciela katastrofalnie
          upadł po "roku owym, kto go widział w naszym kraju". To wałęsizm , Polsat,
          SuperExpress i "róbta co chceta" ostatecznie odarli zawód lekarza ( i
          nauczyciela) z resztek szacunku, który żywili doń jeszcze nasi rodzice i
          dziadowie.
          Wiesz doskonale, że Mandaryna nie zrobiła kariery pracą i intelektem, ale
          kupiła tłumy rykiem, że "są zajebiści".

          Wołasz na puszczy, na dodatek niewłaściwym słowem, i w niewłaściwą stronę.
      • dokowski Jasne jak słońce 07.06.06, 22:02
        lohengrin4 napisał:

        > Życie osobiste, rodzina,
        > własne zdrowie, własne sprawy emocjonalno-światopoglądowe, i dopiero potem
        > praca. To chyba jasne.

        To zdrowe podejście. Lekarz ma prawo stawiać swój zawód na równi z fryzjerem.
        Mam nadzieję, że nie każdy lekarz z tego prawa korzysta
    • baba_ze_wsi Czy pacjent to wciąż ...? 21.05.06, 23:03
      dokowski napisał:

      > Tradycyjna moralność identyfikowała trzy główne powołania: księdza,
      > nauczyciela i lekarza. Istotą każdego z tych zawodów jest służenie ludziom,
      > dlatego uważało się, że dobry ksiądz, lekarz lub nauczyciel powinien żyć w
      > celibacie i służyć ludziom 24 h na dobę przez 7 dni w tygodniu.

      Moim zdaniem mylisz (nieświadomie czy świadomie - to już inna sprawa)
      "powołanie" z "poświęceniem" i (co gorsza) z "poświęcaniem się".
      Żądanie od kogokolwiek, aby przedkładał dobro obcych ludzi nad dobro własnej
      rodziny czy dobro swoje - jest niczym nie uprawnione.
      W dodatku zdanie: "Istotą każdego z tych zawodów jest służenie ludziom,
      dlatego uważało się, że dobry ksiądz, lekarz lub nauczyciel powinien żyć w
      celibacie i służyć ludziom 24 h na dobę przez 7 dni w tygodniu." sugeruje,
      że ksiądz, lekarz czy nauczyciel to nie ludzie.

      Zastanawiające jest, kto właściwie jest dla kogo? Kto prosi a kto obdarowuje?
      Czy to lekarz/ksiądz/nauczyciel powinien iść i prosić: pozwól mi się
      leczyć/pozwól mi się poprowadzić do Boga/pozwól mi Cię uczyć? Czy wręcz
      przeciwnie: to pacjent/wierny/uczeń powinien poprosić: lecz mnie/bądź
      pośrednikiem między Bogiem a mną/naucz mnie...?



      Baba (w przerwie na Forum)
      • dokowski Lekarz, nauczyciel, ksiądz powinni czekać 23.05.06, 00:24
        baba_ze_wsi napisała:

        > Zastanawiające jest, kto właściwie jest dla kogo? Kto prosi a kto obdarowuje?
        > Czy to lekarz/ksiądz/nauczyciel powinien iść i prosić

        Oczywiście że nie. Powinni pomagać tylko tym, którzy potrzebują pomocy
        • malkontent_jeden Re: Lekarz, nauczyciel, ksiądz powinni czekać 23.05.06, 00:48
          dokowski napisał:
          >
          > Oczywiście że nie. Powinni pomagać tylko tym, którzy potrzebują pomocy
          >


          Dodaj, czy w oderwaniu od ekonomicznych aspektów podstawowych czynności
          życiowych jak zakup chleba, buta czy terenówki Arona? Ja nie wspomnę o
          konieczności samodoskonalenia zawodowego, kulturowego/kulturalnego ( muzeum,
          kino, teatr) i zaspokajaniu innych, tzw. wyższych potrzeb.
    • felinecaline Re: A czy doktor Judym miał czas na małżeństwo? 01.06.06, 23:46
      Kasiu, przegielas, z prawdziwym zalem stwierdzam, ze jestes niereformowalna,
      wiec idz czytac bajki Pani Konopnickiej.
      • dokowski Która to Kasia? 07.06.06, 23:11
        felinecaline napisała:

        > Kasiu, przegielas

        To jakiś tajny kod moderatorów? Nie możecie na priva załatwiać swoich spraw?
        • felinecaline Re: Która to Kasia? 07.06.06, 23:28
          Mozemy i wlasnie zalatwilysmy, zauwaz, ze Kasia nie pisze juz na forum.
          • dokowski Nie zauważyłem 07.06.06, 23:38
            felinecaline napisała:

            > Kasia nie pisze juz na forum.

            piszesz o niej z tęsknoty?
            • felinecaline Re: Nie zauważyłem 08.06.06, 08:25
              Pisze o Niej by odpowiedziec na Twoje pytanie z wczoraj, godz. 23.11, cos nie
              tak z pamiecia, szanowny panie Dokowski
              • dokowski Piszę o Twoim poprzednim poście, a nie o ... 15.06.06, 22:29
                felinecaline napisała:

                > Pisze o Niej by odpowiedziec na Twoje pytanie z wczoraj, godz. 23.11, cos nie
                > tak z pamiecia, szanowny panie Dokowski

                ... odpowiedzi na moje pytanie. Po co o niej napisałaś?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka