hummer
08.11.06, 11:02
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3724265.html
Pięć lat poczeka na endoprotezę stawu biodrowego Zdzisław Wyrostek z Jeleniej Góry. I może mówić o szczęściu, bo pacjenci, którzy w ostatnich dniach zapisali się na podobny zabieg, będą operowani dopiero w 2015 roku!
58-letni Zdzisław Wyrostek ma poważne zmiany zwyrodnieniowe w lewym biodrze. Nie może chodzić, stać ani leżeć. W każdej pozycji odczuwa ból. Normalnie żyje dzięki lekom przeciwbólowym. Lekarze z gdańskiej kliniki neurochirurgicznej, którzy badali go kilka miesięcy temu, orzekli, że w jego stawie szybko postępują procesy gnilne.
Choroba zaczęła się prawdopodobnie 8 lat temu. Podobną diagnozę postawił Krzysztof Czerkasow, ordynator oddziału chirurgii urazowo-ortopedycznej szpitala w Jeleniej Górze. Zalecił wstawienie endoprotezy i wyznaczył termin operacji - 2011 rok.
- Nie doczekam tego. Wcześniej od końskich dawek leków przeciwbólowych wysiądzie mi wątroba, nerki lub trzustka - mówi załamany Zdzisław Wyrostek.
Zdaniem dra Krzysztofa Czerkasowa większym problemem będą z czasem krwawienia z przewodu pokarmowego wywołane lekami. Ordynator przyznaje, że odsyłanie pacjenta na operację za pięć lat jest niehumanitarne. Tłumaczy, że nie ma na to wpływu, bo musi trzymać się limitów finansowych ustalonych przez dyrekcję szpitala. Co miesiąc wszczepia pięć endoprotez, więc rocznie pomaga tylko 60 pacjentom z 600, których ma na liście. Dłuższa kolejka jest tylko w specjalistycznym szpitalu w Poznaniu.
Krzysztof Czerkasow: - To nie mieści się w głowie. Kiedy kilka tygodni temu powiedziałem 80-letniej staruszce, że zoperuję ją za dziewięć lat, w odpowiedzi usłyszałem same obelgi. I nawet ją rozumiem, choć wolałbym, żeby na moim miejscu siedział wtedy prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.