Dodaj do ulubionych

Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP

16.04.07, 06:40
Poniższe dane wziąłem z portalu mlodylekarz.pl

na stronie CEM ukazała się informacja o wynikach sesji wiosennej.
Maksymalna liczba możliwych do zdobycia punktów wyniosła 198 - 2 zadania
zostały unieważnione przez Komisję Egzaminacyjną. Próg wynosił 111 punktów.

Lekarze po stażutażyści
Zdawało stażystów: 335
Średnia punktów: 115,5
Max: 169
Min: 45
Niezdało: 138

Lekarze z prawem wykonywania zawodu
Zdawało: 342
Średnia punktów: 113,5
Max: 183
Min: 67
Niezdało: ???
Obserwuj wątek
    • maverick777md Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 16.04.07, 06:42
      I tak: mogło do pracy przyjść ponad 300 nowych lekarzy, tak przyjdzie tylko
      60%. A podobno do wyjazdu do GB LEP nie jest potrzebny. Wydaje mi się, że
      gdybym zdawał w tej sesji i (nie daj Boże) nie zdał, to nic by mnie już w
      Polsce nie zatrzymało. Nic:(
      • nico72 Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 16.04.07, 13:24
        I coraz więcej studentów nie podchodzi do LEPu tylko od razu wyjeżdżają. I mają
        rację :-(
        • maverick777md Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 16.04.07, 14:37
          Myślę, że to głębszy projekt. Pamiętacie jak Minister Religa
          zapowiadał "rezydentury dla wszystkich"? Zaczyna się. Będzie kilkanaście miejsc
          rezydenckich dla kilkunastu osób, które zdadzą LEP. Śmiech przez łzy...
          • adamicus Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 17.04.07, 08:41
            Droga do bycia lekarzem (nie wiem jak teraz ona wygląda w związku ze zmianami
            zasad rekrutacji na studia). Oczywiście musisz się uczyć bardzo dobrze w liceum
            i jak już jesteś w czołówce składasz papiery na Akademie Medyczną (obecnie
            uniwersytet :-)) ) no i jesteś wśród elit, bo tylko najlepsi tam idą. Na
            egzaminie musisz wykosić średnio 5 osób (na miejsce - różnie to bywa w różnych
            latach ale średnia chyba tak wygląda). Ja ci sie to uda to już jesteś dumnym
            studentem medycyny :-))) . Na studiach dopiero sie dowiesz co to nauka - tam
            zasuwasz 6 lat, niewiele imprezujesz (bo jak to robisz to studiujesz 7 lat) i
            generalnie prawie cały dzień poświęcasz medycynie. No i jak jusz po tych 6
            latach uda ci się wszystko zdać itp dostajesz dyplom lekarza - no ale to nie
            wszystko, jeszcze musisz iść na staż - tam dostajesz naprawde dużą kase, ale
            lekarzem nie jesteś tylko bardziej sekretarką - co by tłumaczyło większe
            uposażenie stażysty niż lekarzy :-))) Po roku bezsensownego stażu musisz
            jeszcze przejśc sito LEPu i znów zasiadasz w chacie na pare miesięcy aby
            powtórzyć całe studia - czyli 6 lat w kilka miesięcy. No i często okazuje się,
            że pomimo tych 7 lat państwo stwierdza, że się nie nadajesz na lekarza (w
            zasadzie patrząc na wyniki zdarza się to bardzo często) no i teraz masz pół
            roku z życia wzięte bo czekasz na kolejną sesje. Jak następnym razem ci sie
            poszczęści (tak tak dokładnie poszczęści ponieważ pytania na LEPie niewiele
            mają wspólnego z poprawnym rozumieniem medycyny!! Często jest tak, że pytanie
            ma 2 dobre odp. a ty musisz się zastanowić jaką "szkołe" reprezentuje profesor
            który pytanie to wymyślił!! Albo pytania, które bardzo wykraczają poza ramy
            programu na AM !! ) OK ale powiedzmy, że zdałeś i idziesz na rezydenture
            (praktycznie jedyna obecnie forma specjalizacji, szczególnie jak się nie ma
            bogatych rodziców, którzy będą przez kolejne 5 lat utrzymywać swój kochany
            wrzód na dupie :-)) takie 32 letnie dzieci na utrzymaniu emerytów :-))) ) No
            ale na rezydenture też musisz iść i sie bić bo nie zawsze jest łatwo - no może
            na interne tak, ale zabiegowe to zapomni! ) Dostałeś się na rezydenture i
            kolejne 5-6 lat sobie pracujesz i otrzymujesz zasiłek socjalny (albo inaczej:
            pracujesz tydzień za wynagrodzenie, a reszte za free). Coś ostatnio piecha (z
            małej litery ponieważ go nie szanuje, ani jako lekarza, ani polityka, ani
            człowieka) mówił o tym, że lekarze powinni płacić za nauke na rezydenturze?! Hm
            a kto tam kogokolwiek czegoś uczy? Jak opiekun poświęci ci 15 min dziennie to
            jesteś szczęściarzem - rezydent to taki przynies podaj pozamiataj, a w wolnych
            chwilach polataj! To nie to co w USA, że najważniejsze dla lekarza w szpitalu
            (consultant - specjalista) to nie dobro pacjenta, tylko nauka rezydentów!!
            Jakby lekarz olewał swoich rezydentów wyleciałby z pracy!!! Ok ale powiedzmy,
            że jesteś po rezydenturze, masz powyżej 30 lat i aby być specjalistą czeka cię
            jeszcze egzamin specjalizacyjny!! A jak niektórzy się orientują statystyki
            zdających są podobne do tych z LEPu a może i gorsze! I pewnie kolejne kilka
            miesięcy z życia, albo i lat zanim tym specjalistą zostaniesz. No ale czeka cię
            nagroda za te min 12 lat ciężkiej nauki i pracy: 1200zł/miesiąc !! A co twoi
            mniej ambitni koledzy z liceum robia obecnie? Najgorszy z nich siedzi w
            urzędzie i zarabia 2000zł na ręke, a ci lepsi są w radzie nadzorczej spółki i
            zarabiają 5000zł, albo sa adwokatami i mają 10000zł itp itd.
            • p.atryk Nie widze nic dziwnego... 17.04.07, 12:25
              ...w ujednoliconym lekarskim egzaminie licencyjnym. Argumenty typu "uczymy sie
              siedem lat a potem musimy w kilka miesiecy powtorzyc ten caly material" brzmi
              dziwacznie. To taki zawod,ze niestety (przynajmniej w teorii) nie mozna sobie
              pozwolic na komfort 3Z (zakuj,zdaj,zapomnij). Powtorzyc material (jesli sie go
              wczesniej przyzwoicie opanowalo) to chyba nie problem?
              LEP pelni tez funkcje selekcyjna przy wyborze specjalizacji. Oczywiste jest,ze
              specjalizacje dziela sie na mniej i bardziej popularne/atrakcyjne. I oczywiste
              jest,ze potrzebna jest obiektywna selekcja kandydatow (wszyscy zdaja ten sam
              test w tym samym czasie).
              • maverick777md Re: Nie widze nic dziwnego... 17.04.07, 14:50
                Proponuję zainteresować się najnowszymi pytaniami (np o przezżołądkowe wycięcie
                wyrostka robaczkowego), a póxniej wydawać sądy. Egzamin taki jak LEP ma prawo
                bytu, gdy sprawdza wiedzę, a nie szczęście. Jeśli średnia testu wynosi niewiele
                ponad próg zdawalności to:
                a) zdawały same matoły i uczelnie są do d...py, skoro wypuszczają na świat
                debili
                b) test był układany przez ludzi, którym skończyły się pomysły na "normalne"
                pytania.

                PS Zgodnie z taką logiką również do egzaminów specjalizacyjnych podchodzą
                ludzie coraz głupsi, gdyż odsetek lekarzy je oblewających zaskakująco szybko
                rośnie
                • maga_luisa Re: Nie widze nic dziwnego... 17.04.07, 14:52
                  Myślę, że masz rację. Jeśli egzaminu nie zdaje miażdżąca większość ludzi, którym
                  na zdaniu naprawdę zależy, to znaczy że egzamin jest do bani.
                  Jakaś krzywa Gaussa może by była przydatna?
                  • maga_luisa Re: Nie widze nic dziwnego... 17.04.07, 14:56
                    Z tą miażdżącą większością to z lekka przesadziłam ;)
                  • dradam2 Re: Nie widze nic dziwnego... 17.04.07, 20:29
                    Egzamin tak kanadyjski jak i amerykanski (US) sa tak skonstruowane, ze osoby
                    ktore wyapdly ponizej 2 odchylen standartowych (SD) oblewaja automatycznie.
                    Tak wiec poziom (sredni) zdajacych jak i rozlozenie (SD) krzywej Gaussa-Krugera
                    wyznaczaja , kto w danym rok zdal ,a kto nie.

                    Nieco inaczej jest na kanadyjskim ewaluacyjnym (ktory zdaja FMG- a wiec
                    absolwencji medycyny z innych krajow). Tutaj prog zdania/niezdania okreslaja
                    absolwenci kanadyjscy . Od absolwentow "zagranicznych" wymaga sie wiec wiedzy,
                    wymaganej od absolwentow "wlasnych".

                    Oczywiscie w ramach kanadyjskiego "kwalifikacyjnego" bierze sie pod uwage, czy
                    kandydat zdal/nie zdal w kazdej z 6 podstawowych dziedzin medycyny klinicznej i
                    wymagane jest "zdanie" egzaminu w kazdej z nich.


                    To tak w skrocie....


                    Pozdrawiam


                    dradam 1/2

                    PS. POwiedziano mi swego czasu, ze za pierwszym razem jedynie 3 % zdajacych z
                    Polski lekarzy egzamin ewaluacyjny zdaje.
                  • p.atryk Mago,ty masz dobre serduszko 19.04.07, 03:41
                    maga_luisa napisała:


                    > Jakaś krzywa Gaussa może by była przydatna?

                    Siatki percentylowe (tworcze rozwiniecie krzywej G.) moze i sa bardziej
                    sprawiedliwe-ale dla jednej i tej samej probki. Porownanie wynikow z sasiednich
                    lat jest krzywdzace dla osob zdajacych w mocniejszej stawce i faworyzuje
                    slabeuszy. To m.in. bylo przyczyna,ze USMLE wycofalo sie z obliczania wynikow
                    metoda percentylowa, przechodzac na tzw. 2,3 digit scores.
                • p.atryk OK i ja ma pewna propozycje... 19.04.07, 03:34
                  Skoro LEP jest tak zlosliwie ukladany i oceniany,a zdajacy go stazysci/lekarze
                  sa swietnie przygotowani i nie brak wiedzy a knowania lobby profesorsko-
                  egzaminatorskiego owocuja wynikiem ca. 60% zdajacych...to po cholere sie tak
                  meczyc? STEP I USMLE zdaje 94% studentow, IICK- 94%, IICS-96%, STEP III-96%.
                  Polskich, switnie przygotowanych do egzaminow licencyjnych lekarzy na stazu/po
                  stazu zdaloby o 34-36% wiecej,prawda? Dobrze licze?
                  Najblizsze centrum egzaminacyjne- Berlin.
                  • adamicus Re: OK i ja ma pewna propozycje... 19.04.07, 12:16
                    Sorry ale nie wiesz o czym piszesz - mój kolega na studiach miał same 5 i w
                    klinicy równiez był bardzo dobry (nie to,że był obkuty, ale po prostu dużo
                    wiedział i potrafił to wykorzystać) i na egzaminie zdał na 68%!! A dlaczego?
                    ponieważ np częśc z medycyny rarunkowej tworzona był przez imbecyli - jakbyś
                    studiował medycyne (może studiowałeś) to wiedziałbyś jaki jest zakres nauczania
                    z tego przedmiotu i na pewno nie uczą nas w jakim mechaniźme wystepuje śmierć
                    podczas wybuchu bomby w pomieszczeniu zamkniętym, albo pytania dotyczący
                    kierowania zespołami ratowniczymi w czasie klęski żywiołowej (to jest zajęcie
                    dla najstarszych i najbardziej doświadczonych strażaków, lekarzy ze
                    specjalizacją medycyny ratunkowej!!) itp. do tego dochodzą pytania, których
                    wiedza w kilinice nie ma żadnego znaczenia i nawet genialny lekarz może po
                    prostu źle trafić - np jakie badanie robisz jako pierwsze - i tu wymienionych
                    jest kilka potrzebnych badań i teraz jak pochodzisz z kliniki w Warszawie to
                    profesor ci mówił abyś robił zawsze A a B raczej nie, a we Wrocławiu robiłes
                    badanie D itd Medycyna to nie matematyka (może w USA tak jest, ale polska
                    medycyna nie jest oparta na sztywnych procedurach), a takich pytań było
                    mnóstwo!!
                    • extorris Re: OK i ja ma pewna propozycje... 19.04.07, 13:51
                      egzaminy testowe nigdy nie sa w stanie prrawdzic tej wiedzy, ktora wykorzystuje
                      sie w praktyce - to fakt

                      jednak informacje o koordynacji akcji ratunkowej, czy mechanizmie smierci w
                      wybuchu sa w programie zajec z medycyny ratunkowej!

                      natomiast pytania o kolejnosc badan opiera sie na standardach z danej
                      dziedziny, niestety najczesciej nie uwzglednianych w podrecznikach, ktore sa
                      zwykle o kilka lat przestarzale

                      uwazam, ze odpowiedzia na emigracje lekarzy nie moze byc zwiekszenie masowosci
                      ksztalcenia i zmniejszenie wymagan - tak do zawodu beda trafiac ludzie zbyt
                      glupi
                      na lekarza nie kazdy sie nadaje
                      a ze najlepsi wola szukac pracy poza polska to nie wina trudnego LEPu
                    • maverick777md Re: OK i ja ma pewna propozycje... 19.04.07, 16:13
                      adamicus napisał:

                      albo pytania dotyczący
                      > kierowania zespołami ratowniczymi w czasie klęski żywiołowej (to jest zajęcie
                      > dla najstarszych i najbardziej doświadczonych strażaków, lekarzy ze
                      > specjalizacją medycyny ratunkowej!!)

                      Z tego, na ile się orientuję działania koordynuje zespół z pierwszej karetki
                      przybyłej na zmiejsce zdarzenia.
                      Zgadzam się jednak z pozostałymi tezami. To nie zawsze chodzi o treść pytań
                      (nie o jej merytoryczną jakość), lecz sposób ich zadawania, oraz o jakość
                      dystraktorów.
              • seniorita15 egzaminy 17.04.07, 22:12
                Sa kraje,gdzie nie organizuje sie egzaminow przy kazdej okazji,a medycyna jest
                na calkiem przyzwoitym poziomie.Nawet egzaminow specjalizacyjnych sie nie
                zdaje.Wystarczy solidnie odrobic staze rotacyjne,ktore sa objete programem
                specjalizacji-5-letniej.A potem tylko podpis szefa,ze on to firmuje.I juz sie
                jest specjalista.Ale to nie u nas.
            • alergenzb Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 17.04.07, 18:03
              adamicus zapomniałeś o końcowce, jak bardzo mają przechlapane dzieci lekarzy,
              które wychowywane są przez wiele osob i wiele wzorcow wychowawczych, prócz
              własnych rodzicow, którzy nie mają czasu dla własnych dzieci.
              Dzieci są przekazywane z rąk do rąk (przedszkola, opiekunki, babcie, znajomi,
              sąsiedzi itd.
              I tak właściwie to rodzic nie zna własnego dziecka i postępów jego rozwoju.
              To dopiero strata dla dziecka.
              • encorton1 Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 17.04.07, 21:59
                Ciekawy obrazek dzieci lekarskich, ale w większości przypadków całkowicie
                mijający się z rzeczywistością.
                • alergenzb Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 17.04.07, 22:23
                  encorton1 napisał:

                  > Ciekawy obrazek dzieci lekarskich, ale w większości przypadków całkowicie
                  > mijający się z rzeczywistością.

                  Dlaczego, skoro lekarze aby zarobić na normalne zycie jak twierdza biegają ze
                  szpitala do prywatnych poradni itd. a dopiero wieczorami są w domu.
                  Ciekawe ile poswięcają czasu dzieciom codziennie.
                  Napewno są lekarze, którzy przychodza po 16 do domu i zajmują się dziecmi, ale
                  z tego co widzę i czytam tak nie jest.
                  A rzeczywistośc jest opisana tu na forum, jak ciężko i ile godzin pracuje
                  lekarz.
                  • encorton1 Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 17.04.07, 23:14
                    Ciężka i długa praca lekarza nie uniemożliwia właściwego wychowania dzieci. Nie
                    jest to łatwe ( wychowywanie dzieci nigdy łatwe nie jest), ale możliwe i w
                    większości przypadków udaje się. Nie słyszałem i nie zauważyłem ( a okazji mam
                    wiele i na codzień) aby dzieci lekarskie były bardziej "patologiczne" od
                    innych.
                    • alergenzb Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 17.04.07, 23:38
                      encorton1 napisał:

                      > Ciężka i długa praca lekarza nie uniemożliwia właściwego wychowania dzieci.

                      Nikt nie pisze o niewychowaniu, ale braku rodzicow wtedy kiedy dzieci ich
                      najbardziej potrzebuja.


                      >Nie jest to łatwe ( wychowywanie dzieci nigdy łatwe nie jest), ale możliwe i w
                      > większości przypadków udaje się. Nie słyszałem i nie zauważyłem ( a okazji
                      mam
                      > wiele i na codzień) aby dzieci lekarskie były bardziej "patologiczne" od
                      > innych.

                      Przecież nikt nie pisze o patologi, tylko o braku czasu dla dzieci.
                      A skąd wiesz co czują dzieci??, kiedy ich rodzice pracują na chleb w tym kraju.
                      Ile przeciętny lekarz rodzic poswięca czasu dzieciom, ciągle nie mają czasu (
                      dyżury, kliniki prywatne, gabinety prywatne, praca na dyżyrach w kilku
                      szpitalach, sympozja, wyjazdy na szkolenia itd.)
                      opiekunka jest rodzicem, przedszkole wychowuje, babcia dba o dziecko, nastepny
                      etap akademik lub internat, ewentualnie katera prywatna, a gdzie jest rodzic
                      pracuje ciężko na utrzymanie. Tyle dziecko ma z rodzicow.
                      Czy te pieniądze są aż tyle warte?????
                      • maga_luisa Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 17.04.07, 23:45
                        > Czy te pieniądze są aż tyle warte?????

                        Ja chyba nie rozumiem; o co Ci chodzi? Lekarze nie powinni mieć dzieci, czy
                        lekarze powinni pracować na etacie za 1500, czy jeszcze jakieś inne sugestie?
                        Taka praca, taki zawód i tyle. Jakoś sobie radzimy.
                        • aron2004 Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 19.04.07, 08:16
                          lekarze powinni pracować za 600 zł, a nie za 1500.
                          • maga_luisa Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 19.04.07, 11:01
                            Nie zależy to od ciebie. I nigdy nie będzie zależało. Powyżywaj się jeszcze na
                            forum, ulży ci.
                      • encorton1 Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 17.04.07, 23:55
                        > A skąd wiesz co czują dzieci?? kiedy ich rodzice pracują na chleb w tym kraju.

                        Jeszcze nie tak dawno byłem dzieckiem, do tego lekarskim - myślę, że wiem co
                        się czuje.

                        > opiekunka jest rodzicem, przedszkole wychowuje, babcia dba o dziecko,
                        > nastepny etap akademik lub internat, ewentualnie katera prywatna, a gdzie
                        > jest rodzic pracuje ciężko na utrzymanie. Tyle dziecko ma z rodzicow.

                        Ciekawe ale znowu kompletnie mijające się z rzeczywistością.

            • pyorunochron Fajny post :-) 07.05.07, 01:01
              adamicus napisał:

              > Droga do bycia lekarzem (nie wiem jak teraz ona wygląda w związku ze zmianami
              > zasad rekrutacji na studia). Oczywiście musisz się uczyć bardzo dobrze w liceum
              ...

              Fajny post :-)
    • slimaczek9 Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 22.04.07, 15:17
      Część lekarzy zdających w tym roku LEP to absolwenci Wydziału Wojskowo-
      Medycznego UM w Łodzi- przekształconego z WAM-u (zaczynali studia na WAM-ie).
      Jeśli zdadzą LEP dostają bilet do Afganistanu. Nawet się nie dziwię że go nie
      zdali.
      • the.dot Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 07.05.07, 00:07
        "Panstwo samo sobie szkodzi"??? SOBIE? ..." albo ...pytania,ktore bardzo
        wybiegaja poza ramy programu AM!!!..." Sama nie wiem jest to bardziej smieszne,
        czy zalosne???
        • maverick777md Re: Państwo samo sobie szkodzi - skandaliczny LEP 07.05.07, 06:16
          Tak sobie, przynajmniej ja tak uważam. W głupi sposób pozbywa się kolejnych
          lekarzy.
          Tak, pytania mogą wybiegać poza program AM, poza program stażu. Jeśli jesteś w
          stanie udzielić odpowiedzi na każde z nich to zazdroszczę. Przytaczania ich
          treści sobie oszczędzę. Możesz je łatwo znaleźć.
    • pyorunochron Zlikwidowac LEP i egz. specjalizacyjne! 07.05.07, 01:05
      Zlikwidowac LEP i egzaminy specjalizacyjne! Po co komu te egzaminy? Zeby jacys
      palanci mogli sie powyzywac? Przeciez to nie ma nic wspolnego z dobrem
      pacjentow! Skoro ktos studiowal 6 lat, pozaliczal tam wszystkie egzaminy i
      zaliczyl staz podyplomowy, to znaczy, ze cos potrafi, nie? A skoro ktos przez 5
      lat pracowal w danej specjalizacji to tez znaczy chyba, ze cos z tej
      specjalizacji po 5 latach juz wie? Po co jeszcze egzaminy? (w niektorych krajach
      ich w ogole nie ma).
      • p.atryk Re: Zlikwidowac LEP i egz. specjalizacyjne! 07.05.07, 01:28
        pyorunochron napisał:

        Skoro ktos studiowal 6 lat, pozaliczal tam wszystkie egzaminy i
        > zaliczyl staz podyplomowy, to znaczy, ze cos potrafi, nie?

        Cos pewnie potrafi. Warto sprawdzic co.

        >A skoro ktos przez 5 lat pracowal w danej specjalizacji to tez znaczy chyba,
        ze cos z tej specjalizacji po 5 latach juz wie?

        Cos wie. Staz stazowi nierowny. Stad warto sie przekonac ile wie i jaka jest
        jakosc tej wiedzy.

        >Po co jeszcze egzaminy? (w niektorych krajac h ich w ogole nie ma).

        ...A w niektorych sa i maja sie dobrze.
        • maverick777md Re: Zlikwidowac LEP i egz. specjalizacyjne! 07.05.07, 06:25
          A szanowny Pan zdawał chyba egzamin specjalizacyjny przed więcej niż 6
          laty? :)))

          Niektórzy przejmują się tym, czy ich policja nie wyprowadzi w kajdankach za
          rzekome przyjmoanie łapówek, a niektórzy coraz debilniejszymi pytaniami
          specjalizacyjnymi.

          Na uczelni którą kończyłem, prawie wszystkie egzaminy są w formie testów.
          Wszystkie je zdałem za pierwszym podejściem (piszę to, nie po to by się
          chwalić, a po to by dosadniej wyraxić swój punkt widzenia). I widziałem bardzo
          wyraźne przełożenie - im egzamin debilniejszy tym wyniki bardziej losowe -
          wyższą punktację otrzymywali Ci, którym nie chciało się otworzyć książki, a
          niezdawali ludzie bardzo dobrzy. I tylko Ci, którzy cały test potrafili
          przepisać od kolegi, lub Ci, co do których krążyły mocno uzasadnione
          podejrzenia, że mogą wcześniej posiadać test, egzaminem tym się nie
          przejmowali. Podobnie luzacko podchodzą do LEP'u. A ja jak zwykle się
          przejmuję :)
          • the.dot Re: Zlikwidowac LEP i egz. specjalizacyjne! 07.05.07, 19:49
            Maverick, w kazdym tescie jest zawsze troche pytan trudnych nawet
            kontowersyjnych, ale te nie sa dla sredniego studenta, bo nawet jak na nie nie
            znasz odpowiedzi("bo mysmy tego nie przerabiali") to i tak test zdasz. Te
            "trudne" pytania decyduja czy zdajesz swoj test na 95, 97 czy 99%. Jak myslisz,
            kto ma wieksza szanse dostac sie na specjalizacje, na ktora na 2 miejsca jest
            300 kandydatow.
            • maverick777md Re: Zlikwidowac LEP i egz. specjalizacyjne! 07.05.07, 20:28
              Dzięki za pocieszenie :) Ale spójż na wyniki lekarzy z PWZ - oni powinni być
              bardziej doświadczeni klinicznie, a średnia LEP'u wśród nich była gorsza. W
              necie można bez problemu znaleźć pytania sprzed kilku lat i były one o wiele
              łatwiejsze. Nie wiem, czemu to ma służyć? Ale to pytanie retoryczne....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka