Jest mi smutno.

14.12.07, 23:22
Czy jest na forum choć jedna osoba która potrafiła by wyjaśnić;
dlaczego ludzie którzy nie radzą sobie(mowa o dyrekcji) z
utrzymaniem zakładu czy zadowoleniem pracowników, wolą dopuścić do
upadłości niż spróbować czegoś nowego?
Drażni mnie to a potem żona ma pretensję że nie jestem empatycznyL
    • do.ki Re: Jest mi smutno. 15.12.07, 11:33
      Często jest tak, że do chwili, gdy mowa o upadłości, sprawy zaszły zbyt daleko, by w ogóle dało się "spróbować czegoś nowego".

      Bo to "coś nowego" musisz budować z bagażem z poprzedniego układu: długi, rozwydrzony albo zdemotywowany personel... Upadłość jest prostsza i daje większe szanse powodzenia.
      • poloznik-gin Re: Jest mi smutno. 15.12.07, 12:25
        Inaczej wyglada gdy kapitana statku wywalą za burtę ,co innego gdy kapitan
        "uratuje"sie z tonacego okretu razem z papugami.
        • poloznik-gin Re: Jest mi smutno. 15.12.07, 12:27
          Znasz jakiegoś lekarza zdolnego,wspaniałego diagnostę,genialnego operatora z
          dobra praktyką,który chciał zostać dyrektorem?
          • do.ki Re: Jest mi smutno. 15.12.07, 18:44
            poloznik-gin napisał:

            > Znasz jakiegoś lekarza zdolnego,wspaniałego diagnostę,genialnego operatora z
            > dobra praktyką,który chciał zostać dyrektorem?

            Lekarz na stanowisku dyrektora szpitala w ogóle nie najlepiej się sprawdza.
          • seniorita15 Re: Jest mi smutno. 15.12.07, 19:40
            Ja bym jeszcze dodala,ze w Szwecji niewielu dobrych lekarzy -praktykow chce byc
            szefami oddzialu,bo w obowiazkach maja wyraznie ograniczona prace lekarza tylko
            do 30% ,a pozostale 70% to praca administracyjna.I dlatego wychodza takie
            kwiatki ,ze szefami zwykle przychodni zostaja zadne wladzy,a nie teskniace za
            zawodem pielegniarki.I to jest moim zdaniem minus.W Polsce raczej przecieraloby
            sie oczy ze zdumienia,ze ktos nie chce byc szefem oddzialu.No ,ale wiaze sie to
            oczywiscie z czyms innym.W Szwecji szef oddzialu nie ma monopolu na pacjentow,a
            juz nie do pomyslenia sa inne polskie anomalie.Ale oczekiwanie w izbie
            przyjec,na przyjecie do specjalisty i na planowe zabiegi czesto przewyzsza
            polskie kolejki.
    • albercikmaly to kto na dyrektora? 16.12.07, 16:17
      Szpital zadłużony a pani dyrektor(mgr. ekonomji) tylko lekceważy
      petentów. Podobno przyjmuje interesantów jeden dzień w tygodniu w
      godz.8.00-9.00, życzę powodzenia! Bo albo jej niema albo jest
      zajęta. Dyrektor urolog w czasie strajku idzie na urlop i gra w
      golfa.
      To, kto powinien być „kapitanem” okrętu zwanym szpital?
      • do.ki Re: to kto na dyrektora? 16.12.07, 16:25
        > To, kto powinien być „kapitanem” okrętu zwanym szpital?

        Ten, kogo w drodze konkursu wyłoni organ założycielski (lub rada nadzorcza), kto otrzyma kontrakt menedżerski, uzależniający jego wynagrodzenie od wyników finansowych szpitala, po przedstawieniu konkretnego biznesplanu na okres, na który opiewa jego kontrakt.
        • albercikmaly Re: to kto na dyrektora? 16.12.07, 18:48
          dziwne ale nie słyszałem żeby jakiś dyrektor został odwołany za
          doprowadzenie do wielomilionowego zadłużenia czy fali strajków
          personelu.
          • do.ki Re: to kto na dyrektora? 16.12.07, 19:13
            > dziwne ale nie słyszałem żeby jakiś dyrektor został odwołany za
            > doprowadzenie do wielomilionowego zadłużenia czy fali strajków
            > personelu.

            A to już zupełnie inna rozmowa. Ja o odwoływaniu jeszcze niczego nie powiedziałem. Fala strajków to też co innego- może strajkujących nie było jak wyrzucić ani jak zastąpić.

            Strajk to zawsze zło i głupota. Ale to już inna rozmowa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja