szlachcic
01.08.09, 19:34
Za tygodnikiem Polityka
Dosc rzetelnie opisany problem ktory nie raz opisywali tu lekarze.
Roznice widac bialo na czarnym miedzyty co pisali na temat pacjentow
lekarze forumowi a co pisza obiektywni lekarze
www.polityka.pl/nawrzucac-doktorowi/Lead33,933,297806,18/
"Pacjent, który czuje, że lekarz nie chce go zbyć, reaguje
spokojniej ..
Przyznaje jednak, że chamstwo pacjentów często jest następstwem
arogancji lekarzy, którego sama doświadczyła jako pacjentka.
Feudalne stosunki panujące przez lata w polskiej służbie zdrowia nie
zanikły. Zwłaszcza specjalistom z tytułami profesorskimi,
ordynatorom, zdarza się traktować pacjenta z góry jak pokornego
petenta, który dostąpił audiencji. Kiedyś to akceptowano, dziś – u
ludzi świadomych swoich praw – wywołuje furię."
"Doktor A., internista z przychodni rejonowej w małej miejscowości
na Mazowszu, przyjął dziś na spółkę z kolegą 100 pacjentów. A jest
lato. Gdy przychodzi sezon na infekcje, bywa, że przyjmują dziennie
250. Zastanawia się, czy to jeszcze ma sens. Bo 80 człowiek w
kolejce to już nie pacjent, ale wróg."
"Doktor A. próbuje odtworzyć historię upadku zawodowego szacunku dla
lekarzy. Po części sami są sobie winni. Już w czasach PRL pogrzebali
doktora Judyma, wchodząc w lokalne układy, system wymiany profitów z
paniami z mięsnego"
GENERALNIE POWYZSZE TO RZETELNE PRZEDSTAWIENIE PROBLEMU
ALE OCZYWISCIE NIE OBYLO SIE BEZ LANIA WODY
"– Do szału mnie doprowadza to słynne: pokaż lekarzu, co masz w
garażu – mówi doktor A. – Czy ja się pytam pacjenta, czym
przyjechał?"
Ale to pytanie zrodzilo sie w kontekscie wypowiedzi lekarzy o ich
glodowych pensjach. Wiec moralnie jest ono bardzo wywazone i ok
"Zaatakowani czy zelżeni przez pacjentów lekarze mogą jedynie
dochodzić swych praw z powództwa cywilnego. Rzadko kto się na to
decyduje, bo to droga uciążliwa, długa i mało skuteczna. Sprawy
często są umarzane.
– Jesteśmy pozbawieni ochrony – mówi doktor B. – Pacjenci mają kartę
praw, rzecznika, mogą się na nas skarżyć przełożonemu, izbie
lekarskiej. Po nas można jeździć jak po łysej kobyle."
a tu jest juz straszno panowie doktorzy, macie pretensje ze mozecie
dochodzic spraw w sadzie =z powodztwa cywilnego ale nie robicie tego
bo to dlugo trwa i jest czesto umarzane.
hehehehe
to dokladnie tak samo jak pacjent chce sprawiedliwosci w kntekscie
bledow medycznych