red.inc
22.12.11, 21:02
..pana od "rozrywki" jaką było GG na linii ze mną.
Odinstalowałam...żeby mnie nie kusiło. Od 3 tyg. odkąd on w domu to była jedyna forma kontaktu..zagadywał mnie po kilka razy dziennie, korzystając z nieuwagi żonki. Zaczeło mnie to męczyć, a właściwie "wygryzać" od środka. Spytałam dlaczego tu ciagle zagląda, zagaduje.., odpowiedział, że go to.. odpręża ..a potem... pewnie z ochotą i radością biegnie pomagac żonie w tłuczeniu orzechów (z którą oczywiście nie znajduje wspólnego języka od lat). Ani razu nie zadzwonił nawet na chwile..tylko to cholerne gg.
Nie będę robić wymówek (ja nie żona). Po prostu zniknełam elegancko, wcześniej wyjaśniając w dwóch słowach dlaczego i życząc milych świąt.
Jutro minełoby 5 m-cy znajomości. Serce troche boli...dusza też. Powinnam trochę popłakać, ale aż dziwne, że nie mogę. Mimo, że dla mnie tego typu emocje, są jak alkohol dla alkoholika..w pewnym momencie destrukcyjne.
Nawet nie mam z kim o tym pogadać...w święta siedzę sama...gorzej już być nie może.
Poproszę o pocieszenie....i wsparcie.