Dodaj do ulubionych

Kodeks dla kochanek

30.06.18, 14:57
Jestem kochanką od kilku miesięcy, w układzie z mężczyzną, który podnieca mnie do bólu. Podobamy się sobie i zawsze mamy ochotę. Czuję, że zaczyna rodzić się też coś więcej, taki związek dusz. Ale nie chciałabym w którymś momencie zorientować się, że bardziej cierpię niż mam z tego przyjemność i radość. Jak, Waszym zdaniem, postępować, by nie przepaść z kretesem. Napiszcie jakieś główne zasady, może nawet w punktach, żebym mogła je wbić sobie do głowy i trzymać się ich ściśle. W zasadzie mogłabym sama od razu kilka stworzyć, ale wolę te od Was, będą miały dla mnie większą siłę oddziaływania. Z góry dziękuję.
Obserwuj wątek
    • donmarek Re: Kodeks dla kochanek 01.07.18, 09:00
      Nie wiem czy w ogóle jest/może być coś takiego! Chyba, że w świecie cyborgów. Człowiek chyba - tak mi się wydaje - jest zbyt skomplikowany, by coś takiego mogło zaistnieć. Miałem w życiu kilkanaście, może około 20 przyjaciółek/kochanek. I zawsze oprócz samego seksu coś było. Ale chyba - tak mi się wydaje - nie zakochanie. Owszem, były miłe, nawet bardzo miłe i przyjemne słówka z obu stron. Ale czy to było coś więcej? Rozstawaliśmy się, bo mężowie zaczynali coś podejrzewać. Do dzisiaj z niemal wszystkimi jakiś kontakt jest. Nie fizyczny wink ! A szkoda. sad Ale czy da się to tak zadekretować, by nie było faktycznego zakochania? Jak poznać, że na następnym spotkaniu nastąpi zakochanie? Chyba jednak nie ma takiej możliwości!
      A poza tym ... jednak przyjemniejsza jest taka niewiadoma. Ten podniecający dreszczyk emocji. Jak to będzie następnym razem? Co on/ona wymyśli? Czego jeszcze nie było, a może być?
    • gogol77 Re: Kodeks dla kochanek 01.07.18, 16:14
      katalonja napisała:
      > Napiszcie jakieś główne zasady, może nawet w punktach, żebym mogła je wbić sobie do głowy i trzymać się ich ściśle. >

      Mam kochankę od 25 lat tą samą. Bo ja stary kurwa jestem. Wcześniej były inne.
      Ona teraz ma 65 lat ja 82. Ja żonaty, ona wdowa i z następcą w separacji. Seks teraz (jeszcze wink) 3-4 razy na miesiąc, inne spotkania średnio 1-2/tydzień
      Jak to się dzieje, że Mnie/Jej nie przeszło?
      Mnie, bo Ona: (kolejność nie przypadkowa)
      - jest bardzo kobieca w każdym tego słowa znaczeniu
      - ma notoryczną i nieukrywaną ochotę na seks i niesamowitą łatwość orgazmów
      - patrzy na mnie z takim... błyskiem w oku
      - to dobra i mądra kobita jest
      - akceptuje żonę, nawet może ją trochę lubi (choć jej nie zna)
      - pilnuje, dba żeby się nie wydało
      Jej, bo ja: (domyślnie)
      - jestem lojalny i nigdy jej nie okłamałem (raz zdradzilem ale to było z Ex)
      - bylem i jestem zafascynowany jej ciałem, kobiecością i seksualnością i jej to mówię a ona z upodobaniem tego słucha
      - służę jej w miarę możliwości w każdej życiowej potrzebie choć jest finansowo niezależna
      - może jest coś jeszcze o czym nie wiem
    • obrotowy nie ma recepty. 01.07.18, 20:41
      moze... uswiadomic sobie, ze wiecej byc nie moze.

      dla mnie zona i rodzina tez sa najwazniejsze.
      - ale kochanka tuz za nimi - na drugim miejscu.

      niech kazdy zna swoje miejsce w szeregu.

      • nebamona Re: nie ma recepty. 03.07.18, 11:11
        Z tego, co tu przeczytałam, to najlepiej podchodzić czysto racjonalnie i pragmatycznie do bycia kochanką. A na pewno być zrównoważoną i dla kochanka obliczalną i zawsze dostępną. Dyskrecja to podstawa takiego związku. Żeby się nie musiał martwić, że nagle pojawisz się tam, gdzie nie trzeba, że n ie będziesz mu urządzać niepotrzebnych scen, że za mało, za krótko, za rzadko itp. I nie dac ponieść się uczuciom, a nawet więcej - gdy się pojawią, czy też podejrzewamy, że się pojawią - uciekać, gdzie pieprz rośnie. Jednym słowem - raczej na zimno i bez (zbędnych) emocji (oczywiście ogólnie, bo na spotkaniach to emocje sa oczywiście jak najbardziej ok, a nawet, rzekłabym, pożądanewink). Jak to napisał - parafrazując - obrotowy: kochanko, jesteś i bedziesz zawsze na 2 miejscu, znaj swoje miejsce w szeregu.Pytanie: tylko czy tak się da, jeśli się do kogoś coś zaczyna czuć/czuje?
        • donmarek Re: nie ma recepty. 04.07.18, 07:28
          Nie tak do końca przyjaciółka/kochanka jest zawsze na tym drugim miejscu. Żona ma tą wyższość, że ma PAPIER i OBRĄCZKĘ. Gdyby zawsze była na pierwszym miejscu, nie byłoby kochanki! Zawsze jest to "coś" co ciągnie nas do innej/innego.
          > czy tak się da, jeśli się do kogoś coś zaczyna czuć/czuje?
          I tutaj jest ten problem. NIEROZWIĄZANY. Dotychczas. Chociaż ja, na własny użytek, starałem się zawsze o przyjaciółki "zajęte". Bezpieczniej, bo oboje wiedzieliśmy czego oczekujemy i co możemy sobie dać. No i poza tym, oprócz marchewki - seksu etc - był i kij. Mąż i żona. I odrobina instynktu samozachowawczego. Więc kiedy zaczynało się robić gorąco i zaczynały latać motylki w brzuchu, trzeba było poważnie porozmawiać. I jakoś z niemal wszystkimi jestem do dzisiaj na stopie koleżeńsko-przyjacielskiej.
          • nebamona Re: nie ma recepty. 04.07.18, 19:10
            Donmarku, to duża sztuka być w takich relacjach z byłymi, naprawdę duża smile
            • donmarek Re: nie ma recepty. 05.07.18, 07:16
              Niekoniecznie. Żadne rozstanie nie odbywało się w złości. Zawsze była to wspólnie podjęta decyzja. Po prostu albo moja żona, albo mężowie moich przyjaciółek zaczynali jakby coś podejrzewać. W końcu takie spotkanie, to nie 5 minut. wink I stan w jakim się powraca do domu po nim to ... wink Więc dla dobra istniejącego małżeństwa ... Nigdy nie miałem "jednorazowych" kochanek. Zawsze były to związki trwające co najmniej dobrych kilka miesięcy.
            • obrotowy donmarek mnie zwalnia od pisania tu :) 07.08.18, 23:58
              - bo mialem blizniaczo podobne do niego doswiadczenia

              dyskrecja, zadnych klotni przy rozstaniu etc...

              (tylko z jedna byly awantury...)

              moze tylko jedno dodam: - nigdy nie wchodzic w romanse spontanicznie, tylko zawsze z rozwaga...
              - to i potem z rozwaga da sie z nich wyjsc...

              spontanicznie to mozna wchodzic w milosc i malzenstwo, tylko potem k...
              nie wiadomo co z nim zrobic - gdy to nie gra, tak jak trzeba smile))
    • agus-ia76 Re: Kodeks dla kochanek 05.07.18, 07:27
      Każdy facet Ci tu radzi jak ma to się utrzymać i być super dla niego. Nikt nie przejmuje się Tobą i twoimi uczuciami. A zdaje się pytałaś o co innego. Zatem jeśli nie chcesz by mocno bolało, nie uzależniaj się psychicznie od niego : rozmowy, smsy. Im więcej czasu z nim będziesz spędzała, tym mocniej się uzależnisz. A on? Tak jak tu 99,9% panów twierdzi, nagle się ocknie i powie, sorry...
      • donmarek Re: Kodeks dla kochanek 06.07.18, 09:29
        I masz w 100% rację. wink Podrywając, mężatkę wink, nie wiem jakie ma marzenia moja przyszła przyjaciółka. W tamtym momencie wiem czego ja oczekuję. A co będzie później ... wink
      • katalonja Re: Kodeks dla kochanek 07.07.18, 07:59
        Może tak, a może nie.
        Chyba zaangażowałam się pomimo rad. Zobaczymy, co będzie dalej. Samą mnie to intryguje.
        • agus-ia76 Re: Kodeks dla kochanek 07.07.18, 20:10
          Płacz i zgrzytanie zębów 😉. To będzie
          • katalonja Re: Kodeks dla kochanek 08.07.18, 01:05
            Pożyjemy, zobaczymy
            • agus-ia76 Re: Kodeks dla kochanek 08.07.18, 09:02
              Odezwij się za jakiś rok
              • katalonja Re: Kodeks dla kochanek 10.07.18, 21:35
                Dobra, odezwę się, cholera, aż się boję. Serio
    • gabrieelkaa Re: Kodeks dla kochanek 08.07.18, 20:18
      No właśnie. W zdradach najgorsze uczucia...
    • korposzczur997 Re: Kodeks dla kochanek 08.07.18, 20:19
      No to widzę, nie jestem sama - piona!
      Tylko ja już się chyba zaangażowałam... Tylko u mnie sytuacja trochę inna - pożądanie i inne rzeczy typu połączenie dusz się zgadzają. Ale historia dość burzliwa.
      Spotykałam się z nim 5 miesięcy w tamtym roku i nie wiedziałam, że ma żonę... Gdy się dowiedziałam zachowałam zimną krew do spotkania i przygotowałam spotkanie rodem z filmów (szczegóły podam jak kogoś interesują). W wielkim skrócie mój luby leciał po nim kilka dni na hydroksyzynie. Póżniej mięliśmy kontakt może ze dwa/trzy tygodnie, kilka spotkań już bez fizycznych zbliżeń, bardziej w celu wyjaśnienia i załagodzenia burzy. Ale kontakt został urwany w grudniu.

      Mój były i obecny kochanek zaczął się odzywać jakoś w okolicach kwietnia jednak jak wtedy z kimś byłam i nie odzywał się zbyt często i zdawkowo. Gdy się dowiedział, że jestem sama wszystko potoczyło się bardzo szybko, spotkanie neutralne a teraz nie wiem jak to się stało gotujemy razem obiadki, oglądamy filmy i korzystamy na maksa z namiętności między nami. Wrócił do mnie po tylu miesiącach i po tym co mu zafundowałam a uwierzcie, że przeszedł przez piekło za te kłamstwa.

      Tylko... skoro po tym wszystkim dopuściłam do tego, żeby to wróciło to czy to nie czas, żeby się wycofać w obawie przed uczuciami?
      • agus-ia76 Re: Kodeks dla kochanek 09.07.18, 05:18
        Czyli u niego nic się nie zmieniło 😉
        • korposzczur997 Re: Kodeks dla kochanek 09.07.18, 12:27
          Tak też myślę, dlatego uciekam póki jeszcze mam siłę smile
      • gogol77 Re: Kodeks dla kochanek 10.08.18, 18:05
        korposzczur997 napisała:
        >...pożądanie i inne rzeczy typu połączenie dusz się zgadzają…
        … a teraz nie wiem jak to się stało … korzystamy na maksa z namiętności między nami >

        Na właśnie Szczurzyco - ucieczki, powroty - bo było pięknie a wiadomo, że fuksy trafiają się rzadko.
        Bo co gdy przypadkiem dwoje ludzi trafiło na siebie?. Jak w ruletce? Fuks!!!
        I wtedy warto żyć!
        Mój romans zaczął się 25 lat temu. Była mężatką, mąż za Atlantykiem, a następnie wdową.
        I od pierwszej godziny było jak napisałaś: pożądanie i.....
        W obie strony! I było szaleństwo!
        Ale potem było zderzenie oczekiwań z realiami.
        Więc ucieczki sad :
        Bo po 3 latach pojawił się inny oferent, stanu wolnego, a ponieważ ja nie rokowałem na sakramentalne uwiarygodnienie i monogamiczność związku z nią - ślub, automatyczne odstawienie od cipki i innych kontaktów.
        Mocno bolało!
        I powroty smile :
        Po 3 latach, pod pretekstem pożyczenia jakiejś forsy nawiązała kontakt.
        I po piwku wyznała, że jak chce mieć orgazm z tym ślubnym to zamyka oczy i wyobraża sobie, że to ja.
        Szybko doszło do jej totalnego upadku moralnego w temacie "nie cudzołóż". A ja pomimo że wciąż pamiętałem jak bolało bez wahania w to wszedłem.
        Ślubny został odprawiony i mieszka gdzieś w Polsce.
        I tak już to trwa do dziś. Z żarem nie mniejszym niż ten co był gdy kiedyś pierwszy raz rozłożyła mi nogi - na 2-giej randce!!
        Żona żyje i ma się dobrze.
        • agus-ia76 Re: Kodeks dla kochanek 10.08.18, 23:58
          Szkoda że nie mogę napisać co o tobie myślę 😉
          • gogol77 Re: Kodeks dla kochanek 11.08.18, 10:29
            agus-ia76 napisała:
            > Szkoda że nie mogę napisać co o tobie myślę 😉>

            A co? Masz na mnie ochotę? To pisz, nie wstydź się. To forum jest tolerancyjne.
            Ale ja nie wiem czy bym reflektował. Bo będąc faktycznym bigamistą wiem jak to absorbuje i cieleśnie i duchowo, więc żeby jeszcze tri..gamia?
            -------------------------------------------------------------
            Jestem mentalnym więźniem swojego przypadkowego sukcesu (copyright by kitty)
            • agus-ia76 Re: Kodeks dla kochanek 13.08.18, 06:52
              Z racji bycia administratorem wypada mi trzymać się zasad i nieetykiety, stąd nie będzie nic osobistego 😉
              • gogol77 Re: Kodeks dla kochanek 14.08.18, 10:18
                agus-ia76 napisała:
                > Z racji bycia administratorem wypada mi trzymać się zasad i nieetykiety, stąd nie będzie nic osobistego 😉

                Nie wiedziałem, więc przepraszam za poprzedni wpis
                ------------------------------------------------------------------
    • ruzia74 Re: Kodeks dla kochanek 03.08.18, 22:33
      Absolutnie uciekać bo i tak przegrasz, nie ma innej opcji. Ty się zakochasz on się zwinie. Ty dostaniesz po głowie. Nieprawda że facet potrafi sam uciąć taki dłuższy romans. Często nie ma odwagi albo mu tak wygodniej bo ego laskotane wielbicielką. Ja przegrałam i ciekawe jak długo będę lizać rany. Nigdy więcej żonatego.
      • donmarek Re: Kodeks dla kochanek 04.08.18, 08:42
        A każdy nieżonaty zagwarantuje ci wieczną miłość i bezgraniczne szczęście? I, że cię nigdy nie zdradzi?
        • ruzia74 Re: Kodeks dla kochanek 09.08.18, 23:17
          Jasne że nie. Tylko żonaty już jasno pokazuje jak by mnie traktował gdybym była żoną, czyli robiłby mi to co teraz żonie. Facet wolny jeszcze pozostawia złudzeniasmile
          Tak naprawdę o nic nie mam pretensji, widziały galy w co wchodziły. Tylko braku jaj w postaci ghostingu nie umiem zrozumieć.
          • donmarek Re: Kodeks dla kochanek 10.08.18, 10:05
            >Tylko żonaty już jasno pokazuje jak by mnie traktował gdybym była żoną, czyli robiłby mi to co teraz żonie.
            I znowu muszę wbić Ci szpilkę. Skąd to wiesz, skąd masz aż taką pewność? Nie wiem czy jest ktoś, kto w chwili ślubu zakłada, że będzie zdradzał żonę przez cały czas trwania małżeństwa. I ,że to małżeństwo służy tylko zaspokojeniu jego potrzeb seksualnych, w przypadku niedyspozycji żony w tej materii?
            ps
            >Facet wolny jeszcze pozostawia złudzenia
            Byłem kiedyś także wolnym - co prawda przed niemal pół wiekiem - facetem. I "bzykałem" dziewczyny bez jakiejkolwiek myśli - tak z mojej jak i partnerek strony - o wspólnej z nimi przyszłości. Po prostu dla przyjemności, jaką daje seks.
            • donmarek Re: Kodeks dla kochanek 10.08.18, 10:24
              >w przypadku niedyspozycji żony w tej materii?
              Winno być "a w przypadku niedyspozycji żony w tej materii ...?"
              • ruzia74 Re: Kodeks dla kochanek 14.08.18, 05:56
                No właśnie ten się żenił i zakładał że będzie bzykał inne, więc pozostaje pogratulować mi braku wyobraźni przy wchodzeniu w układ z kimś takim. A mnie tylko chodzi o ludzkie podejście, umawiamy się na coś, ok, to bądź mężczyzną i przynajmniej jasno powiedz że czas na zmianę dekoracji, czyli kochanki. Dotyczy to też wolnych ludzi ale wspomniany przeze mnie żonaty i jego podejście do życia powinno zapalić każdej lampkę o ile nie całą syrenę alarmową.
                • katalonja Re: Kodeks dla kochanek 14.08.18, 11:12
                  Masz rację, ale sposób postępowania zależy od samego mężczyzny, jego charakteru, niekoniecznie od stanu cywilnego. Czasem wolny zachowa się jak świnia, a żonaty z klasą. Trzeba dobrze trafić lub może raczej dobrze wybierać. Jak wiemy, nie jest to prosta sprawa.
                  • donmarek Re: Kodeks dla kochanek 16.08.18, 08:29
                    No właśnie, nie jest to prosta sprawa. Po prostu każdy, tak niewiasta jak i mężczyzna, każde z nich jest inne. Nie ma dwóch takich samych! I dlatego to wszystko jest ciekawe. No i przyjemne wink I się chce tego wink. Jak rybie wody wink
                    • staurois Re: Kodeks dla kochanek 21.08.18, 18:13
                      Piękne forum ..aż się czytać chcesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka