Dodaj do ulubionych

przyjaciel?

19.07.18, 12:44
poznałam go rok temu w pracy... ja mężatka z dzieckiem, on żonaty, dzieciaty; zauroczył mnie totalnie; wydzwaniał, pisał, komplementował, nie odpuszczał... ja o żelaznych zasadach, skusiłam się...najpierw kawa prawie wybłagana, bo ja cały czas odmawiałam, że tak nie można, nie wolno...(nasza znajomość była na odległość, bo on prawie 300km ode mnie mieszka), po kawie, za dwa tygodnie hotel.... poszłam na całość...żałuję? nie wiem? zaraz po- miałam takie wyrzuty, że myślałam, że zwymiotuje, pocieszał, pomagał, rozśmieszał.....że jestem bardzo ważna, bliska, że nigdy z nikim nie miał takiego "flow", że rozumiemy się w lot, a ja te bajki chwytałam jak "pelikan w locie"..sad.
Następne spotkanie miało być za dwa miesiące w innym mieście, pojechałam, czekałam, a on dwie godziny przed- zadzwonił, że nie da rady przyjechać, 5h włóczyłam się bez celu po mieście, zaryczana i oszukana......... za kilka dni zadzwonił, przepraszał, ja naiwna wybaczyłam, bo jestem taka ważna, tak bardzo mnie szanuje, tak tęskni itd itp, za kolejny miesiąc znów coś wypadło i dzień przed poinformował, że nie przyjedzie...bo ważne sprawy...w końcu po 5 miesiącach przyjechał na raptem kilka godzin, kawa, szybki seks w samochodzie i obiad......generalnie niczego sobie nic nie obiecywaliśmy, żadnych rozstań małżeńskich, rozbijania rodzin, nic z tych rzeczy...tylko ta "rewelacyjna przyjaźń", telefony od poniedziałku do piątku, sms-y, maile itd, przegadane setki minut, śmiechy, rozmowy o poważnych sprawach i zupełnie błahych...w końcu powiedziałam, że nie widzieliśmy się tyle miesięcy, chce się z nim zobaczyć, i ma mi podać konkretny termin, bo znów zwodzi od kilku miesięcy...obiecuje na miliony procent.... no i co? napisał, że go szantażuje i ma tego dość, kończy tę znajomość, nie będzie już pisał, dzwonił....
wiecie jak się czuję? jak szmata rzucona w kąt, jak szantażystka?? totalne dno, dałam całą siebie, mój uśmiech, optymizm, a dostałam suchego maila, to koniec! on, który nazywał się moim "przyjacielem"??
po prostu straciłam wiarę w ludzi..sad jak mogłam być tak naiwna i głupia.......tym bardziej, że od początku ustaliliśmy (chyba ja), że gramy w otwarte karty, jesteśmy fair, zechcemy skończyć tę znajomość, pogadamy, pożegnamy się z szacunkiem, a tu? chamstwo totalne...a najlepsze było jak mi powiedział, że "mnie na swój sposób kocha"...hahahah, jestem totalnie rozleciana, jakby mi ktoś umarł, wzięłam sobie psychotropy, bo nie umiem funkcjonowaćsadsadsad
Obserwuj wątek
    • katalonja Re: przyjaciel? 20.07.18, 17:58
      Współczuję bardzo, pewnie to zwykły podrywacz i cham. Ale myślę, że łatwiej jest dojść do siebie, wiedząc o nim to, co ty wiesz. Jak wszystko zracjonalizujesz, a wkrótce ci się uda, to będzie w twoich oczach zwykłą szują. A takiego typa łatwiej pozbyć się z głowy. Zauroczyłaś się, ale przejdzie Ci. Spróbuj z kimś innym.
    • sizaike Re: przyjaciel? 20.07.18, 21:41
      Sama napisałaś, że ustaliliście, że jeśli któreś z was będzie chciało zakończyć, to tak będzie. I OK
      No i stało się - jemu się znudziło pierwszemu i zakończył, a ty się czujesz po tym jak szmata.
      To o co ci w końcu chodzi, bo jakoś nie wiem?
      • toska1979 Re: przyjaciel? 21.07.18, 09:35
        Że zakończymy tę znajomość z szacunkiem, rozmową, a nie głupim mailem koniec; tyle...
        • sizaike Re: przyjaciel? 21.07.18, 15:14
          Cóż...
          Coś mi się zdaje, że ta znajomość wcale nie jest zakończona, bo wystarczy, że on się odezwie, a ty pójdziesz w to znowu, jak w dym. Bo nadal funkcjonujesz na haju.
          Ale może jednak okaże się, że jesteś silną babką i od dziś postanowisz zastosować metodę ostrego cięcia. Zero maili, telefonow, spotkań. To najskuteczniejsza metoda, żeby zacząć wreszcie trzeźwieć w spokoju.
          Ale ostrzegam, że to trzeźwienie to niezła jazda (to, co teraz czujesz, to pikuś), ale za to niektóre wnioski wręcz fascynujące do tego stopnia, że oczy z orbit wychodzą wink
          Ale da się i warto!
          I nie wzięłam sobie tej bajeczki z kosmosu ale ze swojego życia (żeby nie było wink).
          • agus-ia76 Re: przyjaciel? 24.07.18, 18:29
            Musisz go zwalczyć jak chorobę
            • 3-mamuska Re: przyjaciel? 24.07.18, 23:43
              Powiem tak byłaś zdobyczą odpierałas się i to go rajcowało.
              Zakończył w chamski sposób cóż boli bardzo, ale to dobrze gdyby zakończył w przyjaźni byłoby ci ciężko przykro a tak czujesz się złe i szybciej sobie z tym poradzisz.

              Musisz wbić sobie do głowy ze to męska szmata i zablokować gdzie się da. Tak aby nie mógł się z tobą skontaktować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka