Dodaj do ulubionych

Jaki jest finał romansów.

13.01.09, 11:08
Zeszłego roku, sama przeszłam i przeżyłam dwa romanse. Dwa jedyne w
moim życiu i ostatnie. Nie byłam szczęśliwa w małżeństwie przez
swojego małżonka, dlatego tak łatwo się im poddałam. Nie powiem, że
nic na tym nie zyskałam bo owszem, większa pewność siebie, poczucie
atrakcyjności, uwagi, a w małżeństiw poprawa. Dlaczego poprawa? gdyż
zaczełam być obojętna wobec męża, a wtedy nastapiła jego zmiana.
Romanse zakończyłam, zakończenie każdego z nich było bolesne. To
jest prawda że romans uzaleznia jak narkotyk. Brakowało mi rozmów,
smsów, telefonów, bywały dni że najchętniej wyrzuciłabym telefon
przez okno, żeby tylko nie czekać na smsa od niego. Każdego dnia
pisałam sobie że wygram ten dzień, i sama pierwsza się nie odezwę do
tego drugiego. Jednak ciągle przegrywałam i dzwoniłam. Od Świąt się
zawziełam, nie piszę, nie dzwonię. Z jego strony cisza.
Ale żyję i oddycham. Tylko zmiana mojego męża mi pomaga i
potwierdza, że to był dobry krok, zamknąć coś co i tak nie miało
przysżłości, co sprawiało wyrzuty sumienia, moralności, ból,
teśknotę, uzależnienie.
Życzę wszystkim wytrwałości z zamknięciu i odcięciu się od tego
drugiego. Każdy pisze, że kocha itp. ale to nie do końca prawda, to
nie miłość to tylko zauroczenie.
Obserwuj wątek
    • anet-amar Re: Jaki jest finał romansów. 13.01.09, 11:15
      a czy Twoj maz sie dowiedzial o Twoich romansach?
      • anetka4663 Re: Jaki jest finał romansów. 13.01.09, 12:24
        Coś tam podejrzewał, wiedział że ten drugi do mnie dzwoni, pisze
        smsy, i to chyba rozbudziło w nim nutkę zazdrości, stał się dobrym,
        kochającym mężem. Wcześniej często płakałam przez niego, nie było
        dobrze między nami.
        • anetka4663 Re: Jaki jest finał romansów. 13.01.09, 13:03
          Chciałam jeszcze coś dopisać. Dziewczyny, jeśli macie dobrych,
          kochających mężów którzy okazują wam miłość nie wdawajcie się w
          romanse, nie warto, nie ryzykujcie utraty tego który naprawdę was
          kocha. Ten drugi jeśli ma żonę to na 99% jej nie zostawi, a jeśli
          ten drugi jest wolny to i tak stchórzy i nie weźmie na swoje barki
          odpoiwedzialności za was, za wasze dzieci, ich wychowanie. Mówię wam
          ucieknie, jeśli się zdeklarujecie że zostawicie męża dla niego. Po
          co mu mężatka na dodatek z dziećmi. A wy na 100% sie zauroczycie, i
          bedziecie cierpiały. Uwierzcie nie warto wchodzić w taki układ i
          potem cierpieć. Piszę to tylko do mężatek, ponieważ sama jestem
          mężatką i swoje przeszłam.
          • karina_online Re: Jaki jest finał romansów. 17.02.09, 09:07
            anetka4663 napisała:
            ten drugi jest wolny to i tak stchórzy i nie weźmie na swoje barki
            > odpoiwedzialności za was, za wasze dzieci, ich wychowanie. Mówię
            wam
            > ucieknie, jeśli się zdeklarujecie że zostawicie męża dla niego. Po
            > co mu mężatka na dodatek z dziećmi.

            Skąd masz taką pewność.
            Tobie się nie udało, mówi się trudno, ale nie zawsze tak jest.
          • kinga-22 Re: Jaki jest finał romansów. 27.02.09, 21:46
            anetka4663 napisała:

            > Chciałam jeszcze coś dopisać. Dziewczyny, jeśli macie dobrych,
            > kochających mężów którzy okazują wam miłość nie wdawajcie się w
            > romanse, nie warto, nie ryzykujcie utraty tego który naprawdę was
            > kocha. Ten drugi jeśli ma żonę to na 99% jej nie zostawi, a jeśli
            > ten drugi jest wolny to i tak stchórzy i nie weźmie na swoje barki
            > odpoiwedzialności za was, za wasze dzieci, ich wychowanie. Mówię
            wam
            > ucieknie, jeśli się zdeklarujecie że zostawicie męża dla niego. Po
            > co mu mężatka na dodatek z dziećmi. A wy na 100% sie zauroczycie,
            i
            > bedziecie cierpiały. Uwierzcie nie warto wchodzić w taki układ i
            > potem cierpieć. Piszę to tylko do mężatek, ponieważ sama jestem
            > mężatką i swoje przeszłam.
            NIE PODOBA MI SIE TO CO NAPISALASsad((sama doswiadczylas i wiesz ale
            na litosc dziewczyno jesli ma ktos kochajacego dobrego meza nie
            bedzie szukac kochanka do licha ........KOBIETA NIE UCIEKA W RAMIONA
            INNEGO TAK SOBIE !!!!!!!!!!i kazda ma inne myslenie wiec nie mow tak
            jak mowisz MOW ZA SIEBIE..CIEPLO POZDRAWIAM
          • fasolkask Re: Jaki jest finał romansów. 07.03.09, 00:11
            mówisz, że nie warto zdradzać męża jeżeli jest kochający. mój też
            był kochający, ale okazało się zę to on mnie zdradzał, przez trzy
            lata...Zdrajcy ptrafią się maskować. piszesz, że zdradzający żony
            ich nie zostawią dla kochanek. pewnie amasz rację, mój mówi żebym go
            nie przekreślałą, ale czy zdradzane żony zechcą im ywbaczyć, ja
            nie... niech wraca do kochanki. Chociaż ona chyba o sojego męż nie
            odejdzie . zbyt dużo ma do stracenia. tak więc mój zdrajca zostanien
            na lodzie
          • dantelle54 odp. dla Anetki 15.06.09, 01:28
            Nie bylam mezatka,ale Anetko masz racje- nie warto,NIE WARTO.Takie romanse ,to
            strata czasu i szastanie wlasna godnoscia...Wiem,co pisze-bo bylam-a jakze-
            kochanka...Nie warto...
          • inesitaa Re: Jaki jest finał romansów. 21.06.09, 09:17
            Mężczyźni często zdradzając, szukają uzasadnienia dla tej zdrady
            wmawiając sobie, że to miłość. Kobiety wpadają z głową bez
            większych 'ale'. Nie da się ukryć, że jedyna słuszna droga to
            najpierw uścisk dłoni sedziego sądu okręgowego a wtenczas hulaj
            dusza piekła nie ma.
        • anet-amar Re: Jaki jest finał romansów. 13.01.09, 13:06
          to ciesz sie i siedz teraz i modl sie zeby sie nie dowiedzial NIGDY.
          bo skonczy sie tak jak u mnie
          i bedziesz zalowac do konca zycia
          • anetka4663 Re: Jaki jest finał romansów. 13.01.09, 14:41
            Współczuję Ci naprawdę, dlatego nie warto poddawać się takim
            romansom, bo za dużo można stracić. Moje romanse były trochę dziwne,
            ponieważ z żadnym z nich nie poszłam do łóżka, a miałam okazje oj
            miałam, ale byłam na tyle silna żeby nie iść na całość.
            Mam nadziję, że Twój mąż Tobie wybaczy, jeśli Cię naprawdę kocha,
            przecież tak bez przycyzny go nie zdradziłaś prawda? Musialo być coś
            nie tak w Twoim małżeństwie.
            • patrycjak9 Re: Jaki jest finał romansów. 24.02.09, 20:59
              Mam ochotę na romans na zazdrość od strony męża .Urodzil nam sie rok
              temu synek całe swoje zaangazowanie w kariere i w siebie wkładam
              teraz w synka nie spie gdy on nie spi choruje razem z nim po prosu
              jestem mama , pracuje ale po 12 h byle by nie musiec szukac
              niani.Maz mi pomaga nie powiem dużo pomaga, ale brakuje mi jego eh
              ah jak na mnie kiedys patrzyl, telefonow czy wszystko ok , zaproszen
              na koacje, przytulenia bo ile to kobieta moze przytulac dziecko ja
              tez potrzebuje uwagi.Jak prosze go o cos dla siebie to udaje ze nie
              slyszy a ja mu mowie podejdz obejmim mnie czasem powiedz jestem
              dobra zona matka.Krusze sie juz przez to szukam uwagi gdzie indziej
              na razie w myslach ale w koncu....
    • anet-amar Re: Jaki jest finał romansów. 13.01.09, 23:39
      cos to wszystko jakies nieskladne.
      • ann_g79 Re: Jaki jest finał romansów. 16.02.09, 19:43
        Anetko 4663 dzięki, że to napisałaś. Mogłabym z Tobą nawiązać jakoś kontakt-zależy mi bardzo.
      • pani_fantazja Re: Jaki jest finał romansów. 09.03.09, 08:45
        u mnie finał taki : rok wspólnego mieszkania, nagły szok i Pan
        wrócil do zony. Miesiąc temu poznałam kogoś, fajny facet,
        przedewszystkim wolny ptak jak ja, może zaiskrzy i uda się nam.
    • ollenka35 Re: Jaki jest finał romansów. 20.02.09, 11:53
      Ja zakonczylam moj romans 4 tyg temu,romans ktory trwal 3 lata.Kazdy
      dzien to dla mnie walka o przetrwanie,ale daje rade choc bol jest
      ogromnysad brakuje mi go,mimo ze to straszny lgarz i klamca.Nikt w
      moim zyciu nie zranil mnie bardziej niz on.Dzis wiem ze to zamkniety
      rozdzial mojego zycia,ale tak trudno sie podniesc i zyc dalej.Teraz
      wiem ze nie warto bylo,te 3 lata byly piekne ale tylko w moich
      oczach..Wiem ze jest duzo takich kobiet jak ja,naiwnych i liczacych
      nie wiadomo na co..Jezeli ktos chce porozmawiac to bardzo chetnie
      moj gg 4485642
      • ta Re: Jaki jest finał romansów. 20.02.09, 12:23
        Tak...magiczne 3 lata. Średnia trwania romansów, mieścisz się w normie. Romans
        zostawił popiół i zgliszcza, tylko ty cierpisz, czy rodzina pana także? Ach,
        zagalopowałam się, ciebie to nie obchodzi...
        Ta_
    • beatka.mezatka Re: Jaki jest finał romansów. 20.02.09, 14:44
      Czytajac ten post to prawie jakbym czytala o mojej znajomej ktora
      wlasnie zkonczyla romans z zonatym facetm z pracy.Sama jest mezatka
      i ma 2 dzieci. Rozmawiamy dosyc czesto i wiem ze nie jest jej
      latwo.A wlasciwie nie bylo. Moiwla ze fajnie bylo na samym poczatku.
      Te pierwsze spotkania fascynacja itd. Jednak jak juz przespala sie z
      kochankiem zwatpila. Wcale nie bylo jej fajnie. Narodzily sie
      wyrzuty sumienia, wiadomo. Tez nie byla najszesliwsza w malzenstwie,
      maz ja nieco zaniedbywal czesto sie klocili sama bylam swiadkiem jak
      potrafl jej sprawic przykrosc w towarzystwie. Jedyne co zyskala na
      tym romansie to wlasnie wieksza pewnosc siebie. Poczucie ze moze sie
      komus podobac. Ale z tego co mi mowi to zaluje ze to zrobila....
      Kryzys w malzenstwie minal i zaczelo sie fajnie ukladac i nie
      dlatego ze olewala meza i poczul ze musi sie postarac. Po prostu
      kryzys minal sam ..... jak wszystko inne w zyciu mija. Teraz zostalo
      jej poczucie winy, ze tak powaznie narazila swoja rdzine. I wlos sie
      jej na glowie jerzy jak pomysli co moglaby stracic. Jednym slowiem
      NIE WARTO smile
      • beatka.mezatka Re: Jaki jest finał romansów. 20.02.09, 14:49
        Dlatego kryzyz w malzenstwie nie jest zadnym absolutnie zadnym
        usprawiedliwieniem zdrady. Po to dwoje ludzi sie pobiera zeby sie
        wzajmenie wspierac i rozwiazywac klopoty. Nawet jak jest zle trzeba
        rozmawiac zacisnac zeby i przeczekac trudny okres. W kazdym
        malzenstwie sa klotnie. Sa one nieuniknione bo zyje ze soba dwoje
        tak naprawde roznych ludzi i zgrzyty byly sa i beda. Ale kazda burza
        mija i moze byc znowu dobrze. A zdradzajac pokazujemy jedynie ze
        jestesmy slabi i ulegamy takim pokusom. Malo tego na wlasne zyczenie
        komplikujemy sobie ZYCIE i nie tylko sobie ale najblizszym obok nas
        takze
    • kaska-czarna Re: Jaki jest finał romansów. 21.02.09, 21:58
      Dziewczyny w romansie tkwiłąm prawie 1,5 roku.probowalam odejsc ale
      kochalam.plakalam w poduszke cierpialam.mowil ze kocha,ale jak mozna kochac
      kochanke???mozna.bo teraz jest ze mna.jest moim jedynym mezczyzna a ja jego
      jedyna kobieta.udalo mi sie mimo ze postapilam nie fajnie i skrzywdzilam jego
      wtedy obecna kobiete.i kocham go teraz jeszcze moooocniej.ROMANSOWANIE NIE JEST
      DOBRE,BO ZAWSZE KTOS CIERPI ALE JESLI KOCHACIE NAWET KOCHANKA-WALCZCIE
      KOCHANE,MOZE WARTO???
      • n.i.p.69 Re: Jaki jest finał romansów. 23.02.09, 09:01
        ....jeśli romansowanie nie jest dobre! jak to określiłaś, to dlaczego
        przekonujesz, że warto(?)..czyżby potrzeba zaspokojenia swoich potrzeb była
        wystarczajacym, usprawiedliwieniem podłości ???
    • patrycjak9 Re: Jaki jest finał romansów. 24.02.09, 21:01
      Mam ochotę na romans na zazdrość od strony męża .Urodzil nam sie rok
      temu synek całe swoje zaangazowanie w kariere i w siebie wkładam
      teraz w synka nie spie gdy on nie spi choruje razem z nim po prosu
      jestem mama , pracuje ale po 12 h byle by nie musiec szukac
      niani.Maz mi pomaga nie powiem dużo pomaga, ale brakuje mi jego eh
      ah jak na mnie kiedys patrzyl, telefonow czy wszystko ok , zaproszen
      na koacje, przytulenia bo ile to kobieta moze przytulac dziecko ja
      tez potrzebuje uwagi.Jak prosze go o cos dla siebie to udaje ze nie
      slyszy a ja mu mowie podejdz obejmim mnie czasem powiedz jestem
      dobra zona matka.Krusze sie juz przez to szukam uwagi gdzie indziej
      na razie w myslach ale w koncu....
    • n.i.p.69 Re: Jaki jest finał romansów. 25.02.09, 09:16
      ....kazdy powód jest dobry, żeby pofolgować swojemu Id!
      (.. na partnera/kę, podobnie jak na psa "kij" zawsze sie znajdzie(?))
    • sno-powiazalka Re: Jaki jest finał romansów. 25.02.09, 12:34
      A może najzwyczajniej potrzebuje akceptacji, czułości, bliskości z facetem ??? Może faktycznie nie tędy droga, ale od razu poniżać dziewczynę ??? uncertain
      • ta Re: Jaki jest finał romansów. 26.02.09, 13:47
        sno-powiazalka napisała:

        > Może faktycznie nie tędy droga, ale od razu poniżać dziewczynę ???

        Dziewczyna planuje sama się poniżyć. Kubeł zimnej wody na głowę dobrze robi.
        Ta_
        • sno-powiazalka Re: Jaki jest finał romansów. 26.02.09, 16:23
          ta napisała:

          > sno-powiazalka napisała:
          >
          > > Może faktycznie nie tędy droga, ale od razu poniżać dziewczynę ???
          >
          > Dziewczyna planuje sama się poniżyć. Kubeł zimnej wody na głowę dobrze robi.
          > Ta_

          A prosić własnego męża ( bez odzewu zresztą ) o odrobinę czułości to nie jest poniżanie ???
          Ja mojego też prosiłam, chociaż akurat na zainteresowanie mną jako kobietą nie mogłam narzekać. Prosiłam o inne rzeczy. Wierz mi, że też jest to poniżenie.
          Teraz to on prosi, a ja ??? Ja mam to gdzieś..........I mogę raz, dwa razy poprosić. Więcej prosić się nie mam zamiaru bo nie robię chrum chrum wink
          • ta Re: Jaki jest finał romansów. 26.02.09, 16:39

            sno-powiazalka napisała:

            > Teraz to on prosi, a ja ??? Ja mam to gdzieś

            Nie ma nic złego w tym, że ktoś kogoś bliskiego ( zakładam naiwnie, że małżonek
            jest osobą bliską) o coś poprosi. Jeśli druga osoba te prośby jawnie lekceważy,
            jest problem. Z tego co wyżej wnoszę, lekceważycie się ( i poniżacie) oboje.
            Niczego dobrego nie wróżę.
            Ta_
            • sno-powiazalka Re: Jaki jest finał romansów. 27.02.09, 22:30
              Poprosić, a prosić bezskutecznie to duuuuuuuuuuuuuuża różnica.
              Wróżyć nie musisz..........nie jesteśmy już razem. Miałam dość proszenia.
              • ta Re: Jaki jest finał romansów. 28.02.09, 00:25

                sno-powiazalka napisała:

                > Poprosić, a prosić bezskutecznie to duuuuuuuuuuuuuuża różnica.

                Napisałam przecież, że, gdy jedna ze stron prośby lekceważy, jest problem.

                > Wróżyć nie musisz..........nie jesteśmy już razem. Miałam dość proszenia.

                On prawdopodobnie także.
                Nadal źle wróżę, gdyż masz już wdrukowane "ząb za ząb", a przed tobą następne
                związki...
                Ta_
                • sno-powiazalka Re: Jaki jest finał romansów. 28.02.09, 09:21
                  ta napisała:

                  >
                  > sno-powiazalka napisała:
                  >
                  > > Poprosić, a prosić bezskutecznie to duuuuuuuuuuuuuuża różnica.
                  >
                  > Napisałam przecież, że, gdy jedna ze stron prośby lekceważy, jest problem.
                  >
                  > > Wróżyć nie musisz..........nie jesteśmy już razem. Miałam dość proszenia.
                  >
                  > On prawdopodobnie także.
                  > Nadal źle wróżę, gdyż masz już wdrukowane "ząb za ząb", a przed tobą następne
                  > związki...
                  > Ta_


                  Zazwyczaj wystarczy POprosić, ale jeśli trzeba prosić to znaczy, że ktoś lekceważy.
                  Widzę, że na siłę chcesz mnie "zdiagnozować" ale.......nie ma takiej potrzeby, a i możliwości nie masz, bo twoja wiedza na temat mojego małżeństwa jest żadna. Ząb za ząb to beznadziejne porównanie, a co do niego to dalej prosi, bo teraz nagle poczuł taką potrzebę- szkoda tylko że ja już nie czuję.
                  Nowych związków nie planuję ( przynajmniej oficjalnych).
                  • patrycjak9 Re: Jaki jest finał romansów. 28.02.09, 13:16
                    Widzę że o proszenie kogos poruszyło.Tak proszę o to by od czasu
                    przytulil jak przed slubem,pocalowal calkiem sponatnicznie ,
                    powiedzial ze mam ladne oczy.Sex mi tego nie daje potrzebuje
                    czułości.Przytulam synka i tylko on daje mi poczucie ze jestem
                    potrzebna.Mam dosc proszenia jak widze jak inni mezczyznina mnie
                    patrza to wiem ze ich bym o to prosic nie musiala.Z zapartym tchem
                    ogladam filmy romantyczne- brakuje mi uniesien serca.Ja nadal jestem
                    zakochana w mężu to ja rzucam sie na niego sponanicznie to ja
                    rezerwuej stolik na kolacje i kupuje sexi bielizne a on nic...
                    przeleci mnie i to mu wystarcza smile.A ja chce czegos wiecej.Proszenie
                    nie jest tylko o gesty czulości,przoszenie jest by nie byl takim
                    egoista bo czesto zapomina ze musi mi powiedziec gdzie wychodzi i o
                    ktorej wraca (czego nie robi - przeprasza i dalej nie mowi nic)
                    przoszenie jest aby cos zalatwil od a do z i zawsze ja musze po nim
                    konczyc co zaczal.Proszenie jest o zadbanie o dom o gupia benzyne w
                    baku i czysty samochod.
                    Czyli ogólem czułość,odpowiedzialnosć,prawdomowność.O to sie prosze
                    juz 2 lata.Moze malo dla niektorych ale ja juz mam dosc.I tak musze
                    wszystko robic sama wiec moze sama sobie znajde substytut i bedzie
                    mi dobrze.nie licze ze nasz synek bedzie mial nowego tatusia bo tego
                    nie chce mu odbierac ale chce sobie zrobic dobrze.
                    Dlaczego faceci zdradzaja moim zdaniem ze kobieta zaniedbuje strefe
                    seksualna w zwiazku i sa to mechaniczne zdrady bez podloza uczuc .
                    Kobieta tez zdradza bo... moje bo wyjasnilam.
                    Moze i bez skladu.
                    • ta Re: Jaki jest finał romansów. 28.02.09, 19:02
                      patrycjak9 napisała:

                      >Proszenie
                      > nie jest tylko o gesty czulości,przoszenie jest by nie byl takim
                      > egoista bo czesto zapomina ze musi mi powiedziec gdzie wychodzi i o
                      > ktorej wraca (czego nie robi - przeprasza i dalej nie mowi nic)
                      > przoszenie jest aby cos zalatwil od a do z i zawsze ja musze po nim
                      > konczyc co zaczal.Proszenie jest o zadbanie o dom o gupia benzyne w
                      > baku i czysty samochod.
                      > Czyli ogólem czułość,odpowiedzialnosć,prawdomowność.O to sie prosze
                      > juz 2 lata.aMoze malo dla niektorych ale ja juz mam dosc.I tak musze
                      > wszystko robic sma

                      Przed ślubem był inny, czy też nie chciałaś tego, że jest samolubny i leniwy
                      zauważyć ?
                      Ta_
                    • n.i.p.69 Re: Jaki jest finał romansów. 02.03.09, 09:02
                      ....w związku zazwyczaj jest tak, że partner/ka realizuje nasze nieuswiadomione
                      oczekiwania, my natomiast powtarzamy wpojone(znane nam) wzorce, może Jestes zbyt
                      dominujacą i tak naprawdę nie pozwalasz Mu sie wykazać, może macie te same cele
                      tylko inne metody, trudno to stwierdzić, kryzysy w zwiazku są normalne, wręcz
                      NIEZBĘDNE!!! DZIĘKI NIM SIE ROZWIJAMY I DOJRZEWAMY!!! pod wrunkiem, ze nie
                      narobimy (narobisz!)oczywistych GŁUPOT!!!..pozdr...
                  • ta Re: Jaki jest finał romansów. 28.02.09, 19:12
                    sno-powiazalka napisała:

                    > Zazwyczaj wystarczy POprosić, ale jeśli trzeba prosić to znaczy, >że ktoś
                    lekceważy.

                    Nie zauważyłam, byśmy się w tej ocenie zasadniczo różniły.

                    > Widzę, że na siłę chcesz mnie "zdiagnozować" ale.......nie ma takiej potrzeby,
                    > a i możliwości nie masz, bo twoja wiedza na temat mojego małżeństwa jest żadna.

                    Wiem tyle, ile napisałaś , czasem człowiek napisze więcej,niż chce smile
                    Najpierw on lekceważył twoje potrzeby, potem, w rewanżu - ty jego. Oboje się
                    lekceważycie i nie szanujecie. Dokładnie ząb za ząb, czy ci się to porównanie
                    podoba, czy też nie. Jeśli nie chcesz, by "analizowano" twoje życie, nie
                    wystawiaj go na widok publiczny...
                    Ta_

                    P.S.

                    > Nowych związków nie planuję ( przynajmniej oficjalnych).

                    Tego się nie planuje, to się zdarza.
                    • sno-powiazalka Re: Jaki jest finał romansów. 01.03.09, 05:57
                      ta napisała:

                      >
                      > Nie zauważyłam, byśmy się w tej ocenie zasadniczo różniły.
                      >
                      > > Widzę, że na siłę chcesz mnie "zdiagnozować" ale.......nie ma takiej potr
                      > zeby,
                      > > a i możliwości nie masz, bo twoja wiedza na temat mojego małżeństwa jest
                      > żadna.
                      >
                      > Wiem tyle, ile napisałaś , czasem człowiek napisze więcej,niż chce smile
                      > Najpierw on lekceważył twoje potrzeby, potem, w rewanżu - ty jego. Oboje się
                      > lekceważycie i nie szanujecie. Dokładnie ząb za ząb, czy ci się to porównanie
                      > podoba, czy też nie. Jeśli nie chcesz, by "analizowano" twoje życie, nie
                      > wystawiaj go na widok publiczny...

                      Ha ha big_grin ja nie wystawiłam mojego małżeństwa na widok publiczny, tylko napisałam parę zdań, z których Ty wyciągnęłaś wnioski. Poza tym czy naprawdę nie widzisz różnicy w oczekiwaniach w małżeństwie, a tych po małżeńskich ??? Mój mąż obudził się trochę za późno i oprócz tego, że nie mam już ochoty, to jeszcze nie mam obowiązku wink więc oko za oko ??
                      > > Nowych związków nie planuję ( przynajmniej oficjalnych).
                      >
                      > Tego się nie planuje, to się zdarza.

                      big_grin noooo może tym razem zgodnie z Twoja ideą przeanalizuje wszystko od A do Z no i.................. nie zdążę, bo najmłodsza nie jestem wink wink
    • perla_83 Re: Jaki jest finał romansów. 28.03.09, 13:02
      Witam.
      Od pięciu lat jestem mężatką, mamy 4 letnie dziecko.
      Zakochałam się w koledze z pracy, który ma już rodzinę. Wiem że on też tak czuje
      ale oboje bronimy się od tego. On chce zmienić prace uncertain myślę że chce uciec.
      Jest mi ciężko.
      Już drugi raz zdarzyło mi się zakochać w kimś innym. Czy ze mną coś nie tak???
      Co mam zrobić żeby męża pokochać jak kiedyś? On jest strasznie zazdrosny, myślę
      że chorobliwie. I to jest duży problem w naszym małżeństwie. Ale z drugiej
      strony tak strasznie chce być z tym drugim, chciałabym żeby to On był obok mnie.
      • silmarwena Re: Jaki jest finał romansów. 05.04.09, 15:31
        hm...hm...
        Piszą tu i panie- kochanki(te in spe tez) i panie wyraźnie przez kochanki
        cierpiące, a nawet panowie...
        Nie zamierzam odnosić się do żadnej z piszących osób ad personam...interesujące
        wnioski są jakby natury ogólnej.
        1. mężczyźni po upolowaniu kobiety przestają o nią zabiegać.
        2. kobiety szukają czułości i zachwytu.
        3. kobiety, czując z jednej strony, ze romans to nic dobrego, sądzą z drugiej,
        ze ich własny jest jakby nieco lepszy.
        4. mężczyźni i kobiety romansują ze zgoła odmiennych powodów.
        5.3 lata to zazwyczaj kres wielkiego romansu.
        6.
        Sądzę, że wszyscy piszący ocierają się o meritum sprawy, ale jakoś nikt nie
        mówi tego explicite. Chodzi mi o czystą biologię związków i tych
        sakramentalnych i tych "nielegalnych". Jak długo będziemy się karmić iluzjami
        rodem z Harlequinów i komedii romantycznych, oczekując wiecznego ognia
        miłości, tak długo nasze oczekiwania będą nierealistyczne, a co za tym idzie,
        skazane na porażkę. Jak długo będziemy wierzyły, że jeśli dostatecznie mocno
        pokochamy, to ON się zmieni, jesteśmy skazane na porażkę. Jak długo wierzymy w
        to, że tylko dzięki mężczyźnie możemy być piękne, wartościowe i w ogóle
        cokolwiek znaczyć, jesteśmy skazane na porażkę.

        Miłość... ludzkie uczucie kobiety do mężczyzny( nie mowie o innych, typu milosc
        matki do dziecka) i odwrotnie, jest ubranym w romantyczną otoczkę popędem
        biologicznym, mającym na celu przedłużenie gatunku. Inna jest potrzeba samicy,
        a inna samca homo sapiens w tej materii, ale, niestety, nie odeszliśmy za
        daleko od naszych zwierzęcych przodków. Samiec nadal chce rozsiewać swój
        garnitur genetyczny na jak największym obszarze i zapładniać jak największą
        ilość samic( nie chce płacić alimentów wiec inwestuje w prezerwatywy), a
        samica chce zdobyć samca dającego jak największą szansę ekonomicznego
        zabezpieczenia ich potomstwa przez jak najdłuższy czas ( młode człowieka wymaga
        długiego czasu odchowu).
        Z biologicznego punktu widzenia, 3-4 lata to dla samca naszego gatunku,
        maksymalny czas jaki chętnie spędza z jedna samicą (poznaje, uwodzi,
        zdobywa, zapładnia, daje czas na odchowanie młodego), każdy następny rok to
        udręka. Z tego samego punktu widzenia dla samicy to zdecydowanie za mało, stara
        się wiec wymusić na samcu współprace- zachodzi w kolejna ciąże, co o kolejne 3
        lata wydłuża trwanie związku, gdyż samiec dba o swój garnitur genów. Ale to
        już nie to... on nie będzie mówił komplementów, przynosił kwiatów, chwalił
        i zalecał się, nie ma powodu. A ona, wychowana na bajkach, romansidłach i
        brazylijskich serialach, uważa ze to jawna niesprawiedliwość: przecież tak się
        stara, a on nie chce być taki jak ona chce by był. Co za świnia! Facet
        to świnia! A co to będzie jak on tak całkiem ochłodnie i pójdzie sobie
        precz?? Ludzie pomyślą... "no tak, nie umiała chłopa przy sobie
        zatrzymać"... To wszystko przez to ze przytyła po dzieciach... ze zupa była
        za słona, jakby się postarała bardziej to on nie szukałby innych.
        Otóż nie... poszukałby, bo tak jest biologicznie uwarunkowany. To nie znaczy
        zły, to znaczy inny niż kobieta.
        Wydaje się nam, kobietom, ze mężczyzna to taka kobieta, tyle że z fiutkiem, a
        to nieprawda. Tak jak dla panów kobieta to nie kumpel z wagina.
        Nie uda się nam nikogo zmienić poprzez nasze starania, możemy zmienić jedynie
        siebie. Możemy się pokochać, polubić, zaakceptować, polubić przebywanie z nami
        samymi, i zaopiekować się nami samymi. Wtedy istnieje szansa na to, ze
        wchodząc w związek będziemy świadome czego chcemy, co możemy dostać i jak
        za to przyjdzie nam zapłacić.
        Bycie kochanka jest trudne, choć znakomicie smakuje na początku. Ale nie
        musimy szukać potwierdzenia naszej wartości w ramionach mężczyzny. Kiedy mamy
        poczucie własnej wartości, kiedy się lubimy, dokonujemy innych wyborów, nie
        przez pryzmat: " jestem ci wdzięczna, ze mnie zechciałeś", ale "cieszę się,
        że dane jest nam się spotkać, niczego nie planuje, niczego nie chce, cieszę się"
        Wniosek: nie traćmy czasu na niewczesne romanse, poświećmy go na
        dowiedzenie się czegoś o sobie i pokochanie się.

        • lisc.miety Re: Jaki jest finał romansów. 15.04.09, 12:27
          Finał jest taki, że wszyscy cierpią (albo zdradzana żona, albo
          niespełniona kochanka, albo mąż, który jest rozbity między dwie
          kobiety (i odwrtonie bo może to być rozdwojona żona). W zasadzie
          romans nie uszczęśliwia nikogo. Wiem sad
          To życie w złudnej nadziei, że się ułoży.
          Nikogo nie bronię i nie oceniam.
          Po prostu wiem, jak to boli. I nikomu nie życzę.
          • mamsekret Re: Jaki jest finał romansów. 16.04.09, 11:42
            tak...lisciu masz rację. Jestem jedną z takiego "trójkąta" i myślę,
            że wszyscy jesteśmy nieszczęśliwi, ale każde z nas musi sobie z tym
            poradzić na swój sposób. Boli.
            Było pięknie. Ale teraz nie jest. BOLI.
            • lisc.miety Re: Jaki jest finał romansów. 16.04.09, 15:13
              Ja wiem... Pomaga mi świadomość, że zacznie się dla mnie nowe życie,
              jeśli przestanę żyć w tej matni i kiedy przestanę się obwiniać, że w
              to zabrnęłam. Nachodzą mnie różne myśli, ale trzeba przetrwać.
              Piękne były tylko chwile, kiedy byliście razem i nic innego nie
              istniało... ale to było złudzenie. Też w nim żyłam. Nadal wracam w
              myślach... Bo rzeczywistość bez niego mnie boli. Ale zasłużyłyśmy na
              szczeście, niezależnie po której stronie jest się w tym trójkącie, w
              takich wypadkach trzeba po prostu być silnym i albo sprawy
              rozstrzygnąć, albo uciąć.
              Trzymaj się Sekrecie, myślę, ze damy radę!
              • ta Re: Jaki jest finał romansów. 16.04.09, 22:02
                > Ale zasłużyłyśmy na
                > szczeście

                Czym?

                Budujcie swoje "szczęście" z wolnymi ludźmi.
                I módlcie się, by podobna do was panienka nie zechciała tego szczęścia z wami
                dzielić wink A może właśnie na to "zasłużyłyście" ?
                Ta_
        • praktyk71 Re: Jaki jest finał romansów. 17.04.09, 16:43
          Bardzo dobra wypowiedź! zgadzam się w zasadzie ze wszystkim.
          Też uważam, że w życiu, w każdej dziedzinie, jest łatwiej, kiedy się
          zechce trochę wysilić i poznać prawidła, które tym życiem rządzą - z
          nami samymi włącznie. Trzeba tylko pokonać lenistwo umysłowe i
          stanąć twarzą w twarz z prawdziwym życiem, a nie jego powieściowo-
          serialową wersją. Ono naprawdę nie jest takie złe, tylko.. inne niż
          nam się na początku wydaje. Trzeba przyznać się przed samym (samą)
          sobą, że daliśmy się nieźle zmanipulować, kiedy byliśmy młodsi i
          wierzyliśmy w "miłość po grób" "tą jedyną/tego jedynego" itp. Ta
          manipulacja Natury jest potrzebna, by mogło istnieć społeczeństwo i
          zgoła nasz gatunek. A potem, kiedy już wypełnimy nasze misje
          biologiczne - Natura zwolna przestaje się nami interesować, w
          szczególności ma w.. nosie nasze osobnicze Szczęście. W sukurs może
          przyjść jedynie Rozum, który pomoże nam nie dać się tego Szczęścia
          pozbawić - czymkolwiek ono jest (leży gdzieś blisko udanego seksu -
          dla mnie przynajmniej wink
          Zdecydowanie za mało zajmujemy się sobą. Wręcz - nie znamy się sami.
          Całkowicie zgadzam się z poglądem, że dopiero wtedy, kiedy poznamy i
          pokochamy samych siebie - możemy w pełni czerpać z kontaktu z drugim
          czowiekiem - i pozwolić w pełni czerpać z siebie, niezależnie czy
          chodzi o relacje małżeńskie czy poza.. Brzmi trochę patetycznie, ale
          tak myślę..
          • silmarwena Re: Jaki jest finał romansów. 26.05.09, 01:31
            ech... szkoda, ze tak dlugo sama dawalam sie wodzic za nos ''dobrej
            literaturze''
    • kobieta-on-line Re: Jaki jest finał romansów. 06.05.09, 14:40
      Ja też przez to przeszłam. Najgorsze, że nie mogę nikomu powiedzieć.
      Gdybym mogła cofnąć czas, nie robiłabym tego. Płacę wysoką cenę
      i...tęsknie, bardzo tęsknie. Nie widzimy się od kilku miesięcy,
      próbuję nie wysyłać smsów. Bez sensu.
      • zazuzi2 Re: Jaki jest finał romansów. 15.05.09, 21:15
        Coż, ze swojego życia wiem, że romanse się lepiej czyta niż je
        przeżywa. A finał zawsze jest taki sam.
        • kaczkabig Re: Jaki jest finał romansów. 15.05.09, 23:41
          Nie konieczniesmile)) Sama jestem zaskoczona swoim!!! A tu proszę !
        • zazuzi2 Re: Jaki jest finał romansów. 16.05.09, 07:42
          Aż się prosi: Miłe złego początki. Ale daleka jestem od
          moralizowania. Każdy swoje musi przezyć, a poczatek, to rzeczywiście
          jak oszałamiajaca jazda bez trzymanki. Tak czy inaczej - wzbogaca.
          Dopiero po latach można się zastanowić, cy było warto.
          • czarodziejka1900 Re: Jaki jest finał romansów. 11.06.09, 19:22
            hmmmm poczatek zawsze jest ekscytujący!!Sama przeszłam wszystkie
            fazy tego czegoś,prawie rok widywałam się z kimś,kto teraz mi
            mówi,że i tak zostanie ze swoją kobietą,ponieważ nie możemy byc
            razem!Czułe słowa,smsy,gorące chwile,namiętny seks-tak było,teraz są
            łzy i rozpacz,że tak nie powinno być!Z utęsknieniem czekam
            zawsze,kiedy się do mnie odezwie,napisze...a tu cisza,bo on własnie
            spędza chwile z kim innym,a nie ze mną.My kobiety poszukujemy ciepła
            i miłości,zrozumienia,ale kochankowie daja nam to na chwile,wiem,że
            romans zawsze się kończy źle,ponieważ to nie miłość tylko
            złudzenie.A może zabawa?Sama nie wiem co myśleć,o kims kto mnie
            całuje,przytula,kocha się ze mną,zapewnia mnie że mnie uwielbia,ale
            nigdy nie powiedział,że kocha.czy to zabawa z jego strony?Teraz
            wiem,że żałuję iz tak wyszło,ponieważ on i tak będzie dalej z nią,ja
            zostane miłym wspomnieniem,o którym nikt sie nie dowie,bo nikt nie
            może!Dam dobrą radę tym którzy maja zamiar spróbować-owszem każdy
            robi co zechce,ale takie sytuacje doprowadzaja człowieka do skrajnej
            rozpaczy,kiedy wszystko sie rozpada i nagle ulatnia.Ja nie chcę
            dalej ciagnąć czegoś co nie ma sensu dla mnie,jemu tak dobrze,mając
            dwie kobiety,podbudowauje go to,mnie natomiast jest przykro,czuje
            się niedowartościowana,wykorzystana,taka słabasadTęsknię za
            nim,chciałabym byc z nim,a nawet nie mogę zadzwonić.Przykre i głupie.
            • evenjo Re: Jaki jest finał romansów. 11.06.09, 20:58
              Finał romansów...wszystko sie kończy, a przywiązanie jest źródłem cierpienia.
              Fajnie jest jak on mówi,że uwielbia, całuje, pieści itp, ale to też się kończy.
              Mało co daje kobiecie taką satysfakcję i rozkosz jak poczucie, że jest
              pragniona, pożądana. Trudno to czymś zastąpić, zaprotezować...praca, pasja, dom
              -noo, niee, to nie to. "Kobieta odda duszę diabłu za pragnienie mężczyzny".
              • czarodziejka1900 Re: Jaki jest finał romansów. 13.06.09, 23:15
                Masz racje EVENJO..wszystko się kończysadCzuję to,że sie kończy,on
                już nie jest taki jak na początku,a ja nadal go pragne i
                uwielbiam,choć wystawia mnie na spotkaniach,nie jest tak jak
                kiedyś.czuje,że kłamie.Zakochałam się chyba.Boże spraw,by to było
                tylko zauroczenie facetem,z którym i tak nie będę.On pewnie teraz
                siedzi ze swoją pania,a ja tutaj wylewam żale!!!jakie to trudne dla
                mnie.Wiem,że należało się zastanowić na początku co się wyprawia,bo
                teraz za późno!Łzy leja się strumieniami,rozpacz rozrywa mi serce i
                te cholerne wyrzuty sumienia,że mnie miał.A ja jego!On nawet chyba
                nie wie,że ja juz cos czuje do niego!Żałosne,lecz prawdziwe!
                • szczebrzeszyn123 czarodziejko1900 26.06.09, 12:09
                  chyba się spotykałysmy z tym samym panem... wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka