Dodaj do ulubionych

Węglowe niebo

11.04.10, 13:26
O ile pamiętam, w trakcie operacji chirurgicznych, poziom CO2 również
jest (specjalnie, przez anestezjologa) utrzymwany na podwyższonym
poziomie, a takich doświadczeń nikt chyba nie opisuje. (Poprawcie
mnie, jeśli jestem w błędzie.) Ważne są także wskaźniki ilościowe,
których tu się nie podaje, a stanowiłyby materiał porównawczy. Tego
rodzaju problemy to również chleb powszedni nurków - czy oni też
doświadczają wrażeń tunelu, światłości, jakiejś przemożnej obecności?
Nie słyszałam. Natomiast pewne rodzaje medytacji, czy deprywacji
sensorycznej, owszem (nie mając nic wspólnego ze wzrostem CO2), dają
doświadczenia z tamtymi porównywalne.
Obserwuj wątek
    • tetlian Re: Węglowe niebo 11.04.10, 17:04
      Kiedyś czytałem o tym, że jakiejś osobie chorej na epilepsje pobudzano pewien
      obszar mózgu, i ona wtedy zaczynała mówić, że ma wrażenie że unosi się ponad
      swoim ciałem.
      • pr0fes0r Re: Węglowe niebo 13.04.10, 16:00
        tetlian napisał:

        > Kiedyś czytałem o tym, że jakiejś osobie chorej na epilepsje pobudzano pewien
        > obszar mózgu, i ona wtedy zaczynała mówić, że ma wrażenie że unosi się ponad
        > swoim ciałem.
        >

        content.nejm.org/cgi/content/full/357/18/1829
    • hpokorska Re: Węglowe niebo 11.04.10, 20:49
      Polecam trylogie Roberta Monroe dot. podrozy poza ciałem.
      • bret.2 Re: Węglowe niebo 11.04.10, 21:32
        Włączam się bo ja to przeżyłem.w czasie operacji wyjmowania odlamka w warunkach polowych.Bez żadnego usypiania.Przy trzecim z kolei zastrzyku znieczulajacym porostu okropnie twardo zemdlałem. No właśnie i ocknąłem się pod sufitem namiotu unosząc się nad swoim ciałem.Widziałem co ze man robią ,słyszałem co mówią i czołem się wspaniale ,nic nie bolano i poczucie szczęścia byli fajnie .szkoda ze się skończyło.ale pamięć została bardzo dziwna.
        • tetlian A swoją twarz widziałeś 12.04.10, 01:32
          > Widziałem co ze man robią ,słyszałem co mówią i c
          > zołem się wspaniale ,nic nie bolano i poczucie szczęścia byli fajnie .szkoda ze
          > się skończyło.ale pamięć została bardzo dziwna.

          A czy widziałeś swoją twarz? I czy potem opowiadałeś tą historię lekarzom,
          którzy Cię operowali, tak by mogli potwierdzić bieg wydarzeń z tym co widziałeś?

          Najlepszy sposób na udowodnienie/obalenie tego, że unoszenie się nad ciałem jest
          prawdziwe (a nie urojeniem) jest ułożenie napisy na podłodze, który czytelny
          byłby tylko z sufitu. Podobno nawet tak w jakimś szpitalu zrobili... Poszukam
          jutro informacji na ten temat.
          • bret.2 Re: A swoją twarz widziałeś 12.04.10, 16:29
            tatlian
            • pensioner63 Widziałem swoją twarz w lustrze 13.04.10, 05:07
              Czy nie prościej zapytać osobę autorytatywną, np. o. Rydzyka lub kardynała
              Dziwisza czy podczas operacji chirurgicznej może z człowieka dusza wyjść i spod
              sufitu oglądać operację? Chirurg zwykle koncentruje się na operacji aby dusza z
              operowanego człowieka nie uleciała na zawsze. Nie ma on czasu układać na
              podłodze napisu. Poza tym ciekaw jestem jak fotony odbite od napisu oddziaływują
              na oczy duszy (jeśli dusza ma oczy)?

              Natomiast swoją twarz widziałem dzisiaj rano w lustrze. W nocy zdarza mi się
              latać ponad ziemią. Nie przypominam wprawdzie abym widział swoje ciało z daleka.
              Więc może moja dusza unosi się razem z ciałem? Podobnie jak Harry Potter, który
              też latał wprawdzie mając miotłe.
    • jednolicieczarnykamuflaz Węglowe niebo 11.04.10, 23:36
      Cóż za niesamowicie wyczerpujący artykuł. Podziw. Szacunek. Ku*wa co to jest?
      Streszczenie streszczenia???
    • sears31 Naukowcy z Uniwersytetu w Mariborze (Słowenia) pow 12.04.10, 01:28
      powiedzieli co im sie po pijaku zdawalo a mooooze snilo...a
      wlasciwie w naszej cywilizacji jak sie powie slowo naukowcy to
      napewno co oni powiedzieli to prawda bo juz wyzej jak naukowcy nic
      nie ma...w fizyce i innych dziedzinach byly (i beda) juz takie
      rewolucje , ze po jakims czasie widac glupote naukowcow
      zaklinajacych sie ze tak naprawde bylo...ale trzeba im i redakcji
      wybaczyyc bo chca cos napisac...zeby ludziska mieli co czytac.
    • kornel-1 Chemia nieba 12.04.10, 07:15
      Dlaczego węglowe niebo?
      Bo dwutlenek węgla? A dlaczego nie tlenowe? Przecież w dwutlenku węgla
      więcej jest tlenu niż węgla.

      Kornel
      • rainmonk Re: Chemia nieba 12.04.10, 08:07
        ditlenowęglowe niebo? ;)
    • ostatni_kaczysta Węglowe niebo 12.04.10, 12:25
      To że dwa zjawiska ("odlot" i wzrost poziomu CO2 we krwi) zachodzą jednocześnie nie dowodzi, że mają coś ze sobą wspólnego. Ot, niczym nie poparte spekulacje naukowców ...
      • mis22 Czy naukowcy mogą zachwiać wiarę BXVI? 13.04.10, 05:13
        Ciekaw jestem czy gdyby naukowcy udowodnili, że człowiek nie ma duszy to czy
        Benedykt XVI poddałby się do dymisji?

        Albo odwrotnie - jeśli naukowcy udowodnią, że człowiek ma duszę to czy wszyscy
        ateiści się nawrócą i zaczną wierzyć w Boga? A jeśli tak to w którego?
        • stefan4 Re: Czy naukowcy mogą zachwiać wiarę BXVI? 13.04.10, 10:17
          mis22:
          > Albo odwrotnie - jeśli naukowcy udowodnią, że człowiek ma duszę to czy wszyscy
          > ateiści się nawrócą i zaczną wierzyć w Boga?

          Gdyby naukowcy udowodnili, że człowiek ma duszę, to ateiści sprawdziliby
          ten dowód na tysiąc sposobów, i gdyby się potwierdził, to co mądrzejszy z nich
          uznaliby, że człowiek ma duszę. Z takiego dowodu nie ma powodu wynikać
          nic na temat Boga.

          Żeby uznać istnienie Boga, potrzebny jest dowód istnienia Boga, a nie duszy. I
          po takim hipotetycznym dowodzie na żadne wierzenie w Boga nie byłoby już
          miejsca, bo zastąpiłaby je wiedza o istnieniu Boga.

          - Stefan
          • pensioner63 Czy istnienie duszy dowodzi istnienia Boga 13.04.10, 11:34
            stefan4 napisał:
            > Żeby uznać istnienie Boga, potrzebny jest dowód istnienia Boga,
            > a nie duszy.

            Uczono mnie gdy byłem dzieckiem, że szóstego dnia Pan Bóg stworzył człowieka i
            tchnął w niego duszę. Ateiści wierzą, że nie ma ani boga ani duszy. Ale dla mnie
            fakt, że ludzie mają duszę jest wystarczającym dowódem na istnienie Boga. Zdaję
            sobie sprawę, że nie każdy uważa Biblię za źródło prawdy. Więc dla takiego
            niedowiarka potrzeba oddzielnie dowodzić istnienia duszy, a oddzielnie istnienia
            Boga.
          • robakks Re: Czy naukowcy mogą zachwiać wiarę BXVI? 13.04.10, 11:43
            stefan4 napisał:
            > mis22 napisał:

            > > Albo odwrotnie - jeśli naukowcy udowodnią, że człowiek ma duszę
            > > to czy wszyscy ateiści się nawrócą i zaczną wierzyć w Boga?

            > Gdyby naukowcy udowodnili, że człowiek ma duszę, to ateiści
            > sprawdziliby ten dowód na tysiąc sposobów, i gdyby się
            > potwierdził, to co mądrzejszy z nich uznaliby, że człowiek ma
            > duszę
            . Z takiego dowodu nie ma powodu wynikać
            > nic na temat Boga.
            >
            > Żeby uznać istnienie Boga, potrzebny jest dowód istnienia Boga,
            > a nie duszy. I
            > po takim hipotetycznym dowodzie na żadne wierzenie w Boga
            > nie byłoby już miejsca, bo zastąpiłaby je wiedza o
            > istnieniu
            Boga.
            >
            > - Stefan

            Życie pokazuje, że jednak występuje proces odwrotny i wiedza jest
            wypierana przez wiarę. Dwa przykłady:
            1. Wszyscy wiedzą, że połowa to 1/2 całości, ale wiedza ta
            zastępowana jest wiarą, że połowa ma tyle samo elementów co całość
            a więc 1/2 = 1. To Słynna Teoria Mnogości z kardynalną liczbą
            o żydowskiej nazwie Alef Zerowy.
            2. Wszyscy wiedzą, że prędkość tego samego obiektu jest inna
            względem punktu nieruchomego a inna względem ruchomego, ale ta
            wiedza zastępowana jest wiarą, że prędkość światła dla każdego
            obserwatora jest taka sama, a więc wierzy się, że:
            (a+b)/t = b/t dla a>0. To Słynna Teoria Względności.

            Co w tym jest niedorzeczne?
            Ano to, że wiarę, która wyparła wiedzę nazywa się NAUKĄ.
            To przejaw idiotyzmu - ciężkiej choroby mózgu.
            • robakks Re: Czy naukowcy mogą zachwiać wiarę BXVI? 13.04.10, 17:50
              z pl.sci.filozofia,pl.sci.fizyka

              "Pszemol" napisał:
              | "Robakks" napisał:

              || 2. Wszyscy wiedzą, że prędkość tego samego obiektu jest inna
              || względem punktu nieruchomego a inna względem ruchomego, ale ta
              || wiedza zastępowana jest wiarą, że prędkość światła dla każdego
              || obserwatora jest taka sama, a więc wierzy się, że:
              || (a+b)/t = b/t dla a>0. To Słynna Teoria Względności.

              | Potrafisz zaprojektować eksperyment, który wykaże przez pomiar
              | bezpośredni że prędkość światła jest inna dla różnych obserwatorów ?

              A po co Ci takie doświadczenie skoro nie chodzi o róznych
              obserwatorów, ale o jednego tego samego obserwatora, bo to
              dla niego jest istotne z jaką prędkością rozprzestrzenia się światło.
              Wyjaśniałem to już ale powtórzę:
              Jeśli światło pokonuje ramię interferometru AB z prędkością c
              a w tym czasie interferometr przemieścił się względem punktu O
              to dla tego konkretnego obserwatora światło poruszało się
              od O do B z prędkością większą od c, bowiem w tym samym czasie
              pokonało dłuższą drogę

              OA--------B
              O=A==------B
              O==A====----B
              O===A======--B
              O====A========B
          • bret.2 Re: Czy naukowcy mogą zachwiać wiarę BXVI? 13.04.10, 17:12
            Oj Filozofowie, Filozofowie a nie przyszło Wam do głowy ze wiara w Boga nie ma nic wspólnego z istnieniem Boga?
            • kornel-1 Re: Czy naukowcy mogą zachwiać wiarę BXVI? 13.04.10, 17:22
              bret.2 napisał:
              > Oj Filozofowie, Filozofowie a nie przyszło Wam do głowy ze wiara w
              > Boga nie ma nic wspólnego z istnieniem Boga?

              A już na pewno z tematyką Forum Nauka!

              Kornel
              • bret.2 Re: Czy naukowcy mogą zachwiać wiarę BXVI? 13.04.10, 17:47
                kornel-1 napisał:
                A już na pewno z tematyka forum nauka!

                Oczywiscie.(Jeśli filozofia tez nie ma z "Nią"nic wspulnego)
              • pensioner63 Nauka ma szansę wyjaśnić skąd bierze się wiara 13.04.10, 21:41
                kornel-1 napisał:
                > a nie przyszło Wam do głowy ze wiara w
                > Boga nie ma nic wspólnego z istnieniem Boga?
                > A już na pewno z tematyką Forum Nauka!

                Moja opinia jest inna niż przedmówcy. Myślę, że nauka ma szansę wyjaśnić skąd
                bierze się wiara, religie, przesądy i irracjonalność poglądów i zachowań ludzi.
                Natomiast żadne znane mi forum religijne nie pozwoliłoby na taką dyskusję.
                • krolroger Re: Nauka ma szansę wyjaśnić skąd bierze się wiar 13.04.10, 23:10
                  Oczywiście nauka może to opisać. Może też wyjaśnić w jaki sposób
                  powstają tak irracjonalne zabobony jak wiara w to, że Boga nie ma. Z
                  dwojga złego, wolę wiarę w Boga, która niesie ze sobą wiele
                  pozytywnych konsekwencji dla świata mnie otaczającego, niż niewiara,
                  która ma konsekwencje negatywne.
                  • pensioner63 Pozytywne i negatywne skutki religii 14.04.10, 00:38
                    Nie zazywałbym ateizmu zabobonem. Zabobon to zwykle pozostałość dawnego systemu
                    wierzeń, uważanego za przestarzałe formy magii, przejawy ciemnoty i zacofania
                    (tak traktowano "pogańskie" wierzenia dawnych Słowian po wprowadzeniu w Polsce
                    religii chrześcijańskiej). Nazwa zabobon pochodzi od tzw. bobonienia -
                    niewyraźnego, mrukliwego sposobu wypowiadania słów przez wróżbitów w trakcie
                    obrzędów kultowych.

                    To prawda, że wiara w Boga miewa pozytywne skutki dla osób wierzących.
                    Statystyki mówią, że ludzie wierzący i praktykujący żyją o kilka lat dłużej i
                    szybciej zdrowieją. Kapłani mają stabilny zawód i zależnie od religii i pozycji
                    lepsze lub gorsze zarobki. Poczucie władzy nad "owieczkami" zapewnia lepsze
                    samopoczucie kapłanom.

                    Natomiast dla świata otaczającego religie mają czasem zgubne skutki w postaci
                    wojen religijnych i terroryzmu. "Chrześcijańskie" palenie na stosie i tortury
                    stosowane przez Świętą Inkwizycję nie wychodziło na zdrowie dla poddanych tym
                    torturom. Szerzenie chrześcijaństwa w Ameryce Płd. przez Hiszpanów doprowadziło
                    do śmierci około 90% tamtejszych Indian.
                    • pensioner63 Re: Pozytywne i negatywne skutki religii 14.04.10, 01:21
                      Na świecie są setki religii. Napisałem wcześniej o wojnach religijnych. Były one
                      toczone głównie przez chrześcian i muzułmanów. Są religie zabraniające zabijania
                      na tylko na papierze ale i w praktyce. Świadkowie Jehowy nie służą w wojsku aby
                      nie być zmuszonym do zabijania ludzi. Buddyzm zakazuje zabijania nie tylko ludzi
                      ale i zwierząt.
                      • rainmonk Re: Pozytywne i negatywne skutki religii 14.04.10, 08:35
                        Na świecie jest mnóstwo religii, ale to nie prawda, że większość jest wywoływana
                        przez chrześcijan, czy muzułmanów - akurat żyjemy w takim miejscu i czasie. O
                        masakrach wywołanych przez buddystów pewnie nie czytałeś, o wojnie Indyjsko -
                        Pakistańskiej pewnie też nie (o Hindusi potrafią się odgryźć muzułmanom...), o
                        zabójstwach na tle religijnym popełnianych przez przedstawicieli szamanizmu
                        afrykańskiego pewnie też nie słyszałeś - w tym przypadku Ci "religijni" ludzie
                        uznają, że "nasz Bóg" jest lepszy, bo mamy więcej dóbr, broń itp, więc chcąc
                        przejąć nieco tej mocy zabijają tych, którzy - jak mniemają - korzystają z tej
                        mocy. Przy czym trudno jest im uwierzyć, że to zwykła praca szybciej by ich
                        wyprowadziła z kryzysu, niż "przejęcie mocy".
                        • pensioner63 Wojny i pomocna rola religii w wojnach 14.04.10, 09:23
                          rainmonk napisał:
                          > to nie prawda, że większość jest wywoływana przez chrześcijan,
                          > czy muzułmanów - akurat żyjemy w takim miejscu i czasie. O
                          > masakrach wywołanych przez buddystów pewnie nie czytałeś, o wojnie
                          > Indyjsko-Pakistańskiej pewnie też nie (o Hindusi potrafią się
                          > odgryźć muzułmanom...)

                          To prawda, że nie słyszałem o masakrach wywołanych przez buddystów ani przez
                          Świadków Jehowy. Natomiast wiem o masakrach Indyjsko-Pakistańskich, może ściślej
                          hinduistów i muzułmanów. Poczytaj sobie o hinduiźmie - 3-ciej największej
                          religii światowej, dominującej religii w Indiach.

                          Wojny zaczęte przez chrześcijańskie kraje europejskie dały rekordową liczbę
                          zabitych - 20 mln I Wojna Światowa i 60 mln II Wojna Światowa. Nawet obecny
                          rzymsko-katolicki Papież brał w niej aktywny udział. Dlatego pisałem, że
                          przykazanie "Nie Zabijaj" katolicy mają tylko na papierze. Hitlerowcy mieli na
                          pasach napisane "Gott mit uns" czyli "Bóg z nami". Adolf Hitler wychował się w
                          katolickiej rodzinie.

                          Ale głównym źródłem wojen nie są religie ale zwierzęce instynkty stadne
                          cechujące tak samo ludzi, jak małpy, psy, surykatatki itd. Religie wymyślili
                          ludzie i służą one ludziom, m.in. do konsolidacji plemion w wojnach
                          międzyplemiennych zwanych aktualnie międzynarodowymi.
                          • rainmonk Re: Wojny i pomocna rola religii w wojnach 24.04.10, 08:44
                            > pensioner63 napisał:
                            [...]
                            > rzymsko-katolicki Papież brał w niej aktywny udział. Dlatego pisałem, że
                            > przykazanie "Nie Zabijaj" katolicy mają tylko na papierze. Hitlerowcy mieli na
                            > pasach napisane "Gott mit uns" czyli "Bóg z nami". Adolf Hitler wychował się w
                            > katolickiej rodzinie.
                            >
                            > Ale głównym źródłem wojen nie są religie ale zwierzęce instynkty stadne
                            > cechujące tak samo ludzi, jak małpy, psy, surykatatki itd. Religie wymyślili
                            > ludzie i służą one ludziom, m.in. do konsolidacji plemion w wojnach
                            > międzyplemiennych zwanych aktualnie międzynarodowymi.

                            I tu się z Tobą zgodzę. Wojny to instynkt stadny - nie ma nic wspólnego z
                            religiami, albo inaczej - religie nie mają tu znaczenia. Jak tworzy się stado -
                            działają instynkty stadne i już. Dla mnie osobiście jest tylko kilku, max
                            kilkunastu PRAWDZIWYCH przedstawicieli danej religii na całe pokolenie, reszta
                            reaguje agresją by ukryć swoje niepełne zaangażowanie. Żeby całkowicie okiełznać
                            swoją naturę i poddać ją danej ideologii trzeba mnóstwo wysiłku i samokontroli.
                            Lepiej stwierdzić "obraził mojego Boga". A w jaki sposób, skoro w niego nie wierzy?

                            Tak się zastanawiam, czy czasem większość organizmów nie ma "instynktu chomika"
                            - jak jest za dużo to ogarnia ich szaleństwo i popełniają samobójstwo.
                            Instynktownie ludzie wyczuwają, że ludzi jest za dużo i kurczą się zasoby na
                            danym terenie, więc wybijają się nawzajem, a raczej tych przez których zasoby
                            się kończą - nasze zasoby. Takie luźne przemyślenia.
                    • jurek_6 Re: Pozytywne i negatywne skutki religii 14.04.10, 01:26

                      Oczywiscie ze ateizm nie jest zabobonem ale moze byc fanatyzmem
                      opartym tylko i wylacznie o nauke i nienawisc do innych przekonan.
                      Tak jak i kazdy inny swiatopoglad ktory rowniez moze byc fanatyzmem
                      opartym o jakas ideologie (katechizm,idee Lenina itd.) i nienawisc
                      do innych,czy tez swiatopglad ktory moze istniec tylko dzieki
                      nienawisci.
                      Czysty ateizm zas jest oczyszczajacy dla czlowieka i bardziej go
                      zbliza do Boga niz powszechnie rozumiana wiara.
                      Czysty ateizm to taki ktory odrzuca istnienie Boga ale nie darzy
                      nienawiscia innych lecz miloscia ktora nazywa humanitaryzmem.
                      Taki ateizm stawia czlowieka blizej Boga nizby sie moglo wydawac i
                      moze powodowac ze wykonuje on Jego rozkazy nie bedac swiadomy tego.
          • jurek_6 Re: Czy naukowcy mogą zachwiać wiarę BXVI? 13.04.10, 21:57
            stefan4 napisał:

            > Żeby uznać istnienie Boga, potrzebny jest dowód istnienia Boga, a
            nie duszy. I
            > po takim hipotetycznym dowodzie na żadne wierzenie w Boga
            nie byłoby już
            > miejsca, bo zastąpiłaby je wiedza o istnieniu Boga.
            >
            > - Stefan

            Dokladnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka