Dodaj do ulubionych

Czy w Polsce można robić karierę naukową - dziś...

    • Gość: agaj Amerykanska habilitacja IP: *.client.insightBB.com 02.03.04, 15:30
      Duzo osob powoluje sie na system amerykanski w nauce nie znajac go i nie
      rozumiejac. Dlatego dla porzadku krotkie streszczenie:

      1. PhD do najwyzszy stopien naukowy.

      2. Stanowiska profesorskie dzieli sie na:
      a. Assistant Professor
      b. Associate Professor
      c. Professor

      3. Przejscie ze stanowiska Assistant do Associate Professor wiaze sie z tzw.
      tenure. Odpowiada to formalnie polskiej habilitacji bo zapewnia (przynajmniej
      teoretycznie) kontrakt do konca kariery naukowej. Proces otrzymania tenure jest
      bardzo prosty - kilka komisji ktore oceniaja dorobek (glownie otrzymane granty,
      poza tym publikacje i reszte dorobku) poparte kilkoma listami rekomendacyjnymi.

      4. Mimo, ze proces otrzymania tenure jest prosty to same kryteria bardzo ostre,
      choc rozne w zaleznosci od ambicji danego zakladu naukowego.

      5. Assitant Professor ktory nie otrzymal tenure musi opuscic uczelnie (moze
      przeniesc sie gdzie indziej i zaczac od nowa). Na zrobienie tenure jest zwykle
      6 lat.

      6. Tak wiec nie jest prawda, ze "habilitacji" nie ma w systemi amerykanskim.
      Tenure jest tym mechanizmem, ktory przesiewa dobrych od zlych czy przecietnych
      (tyle, ze nie wiaze sie z dodatkowym stopniem naukowym). Proces taki MUSI byc
      - jest jedynie kwestia dyskusji jak go nazwac i jak ma wygladac.

      7. Granty do NIH (powiedzmy, ze to odpowiednik KBN) pisza jedynie osoby na
      stanowisku Assitant Professor w gore. O ile sie orientuje w Polsce pisza granty
      tez adiunkci, tak wiec system polski wydaje sie bardziej demokratyczny.
      Postdocy w Stanach moga pisac granty jedynie dla postdokow.

      8. Jestem z nauk biomedycznych, pracuje od wielu lat w Stanach i przez to nie
      znam do konca problemow nauki w Polsce. Bliskie sa mi poglady wyrazone na tym
      forum przez "matematyka".
      • Gość: DoUczniaCzarnoxiez Australijska habilitacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.04, 16:29
        Gość portalu: agaj napisał(a): Duzo osob powoluje sie na system amerykanski w
        nauce nie znajac go i nie rozumiejac. Dlatego dla porzadku krotkie streszczenie:
        1. PhD do najwyzszy stopien naukowy.
        C: W Australii tez. DSc to nizszy stopien, tzw. professional doctorate,
        podobnie jak DBA...

        2. Stanowiska profesorskie dzieli sie na:
        a. Assistant Professor ( w Oz Lecturer, Senior Lecturer i Reader)
        b. Associate Professor
        c. Professor

        3. Przejscie ze stanowiska Assistant do Associate Professor wiaze sie z tzw.
        tenure. Odpowiada to formalnie polskiej habilitacji bo zapewnia (przynajmniej
        teoretycznie) kontrakt do konca kariery naukowej. Proces otrzymania tenure jest
        bardzo prosty - kilka komisji ktore oceniaja dorobek (glownie otrzymane granty,
        poza tym publikacje i reszte dorobku) poparte kilkoma listami rekomendacyjnymi.
        C: Mylisz tenure (stala prace) z tytulem prof. W Oz mozna miec tenure na
        poziomie Lecturer czy Reader, a nawet nizej. I moze byc ona odwolana, np. jak
        zabraknie studentow czy pieniazkow albo sie podpadnie dziekanowi...

        4. Mimo, ze proces otrzymania tenure jest prosty to same kryteria bardzo ostre,
        choc rozne w zaleznosci od ambicji danego zakladu naukowego.
        C: Zgoda, i to nie jest tytul dozywotni i tenure ogranicza sie do 1 uniwerku.
        oczywiscie, dobry naukowiec czy z dobrymi plecami moze przeniesc swa tenure, a
        jak podpadnie wladzom, to moga mu ja skasowac,ze niby ma np. zla opinie wsrod
        studentow lub kolegow, ktorzy zawsze wola poprzec wladze...

        5. Assitant Professor ktory nie otrzymal tenure musi opuscic uczelnie (moze
        przeniesc sie gdzie indziej i zaczac od nowa). Na zrobienie tenure jest zwykle
        6 lat.
        C: Niekoniecznie! Mozna byc dozywotnio Assistant Professor (docent), tyle, ze
        bez gwarancji stalej pracy, jak to w USA...

        6. Tak wiec nie jest prawda, ze "habilitacji" nie ma w systemi amerykanskim.
        Tenure jest tym mechanizmem, ktory przesiewa dobrych od zlych czy przecietnych
        (tyle, ze nie wiaze sie z dodatkowym stopniem naukowym). Proces taki MUSI byc
        - jest jedynie kwestia dyskusji jak go nazwac i jak ma wygladac.
        C: Odsiewa tez niewygodnych politycznie... jak kazdy system oparty na
        nieprecyzyjnych kryteriach. Np. ten sam "paper:, ktory jedno pismo w USA z
        listy filadelfijskiej mi odrzucilo pod pretextem, ze to nic nowego, a inne tez
        USA i ta sama lista, wydrukowalo jako ciekawe i oryginalne spojrzenie na znany
        temat. Po prostu jeden recenzent byl wegrem, co nie lubi Polakow, a innemu ma
        narodowosc byla, obojetna... A z tekstu sie mozna bylo zorientowac, kto go
        pisal (tzn. narodowosc autora).

        7. Granty do NIH (powiedzmy, ze to odpowiednik KBN) pisza jedynie osoby na
        stanowisku Assitant Professor w gore. O ile sie orientuje w Polsce pisza granty
        tez adiunkci, tak wiec system polski wydaje sie bardziej demokratyczny.
        C: Ale zatwierdzaja profesorowie... Licza sie wszedzie plecy czyli dobre
        pochodzenie...

        8. Jestem z nauk biomedycznych, pracuje od wielu lat w Stanach i przez to nie
        znam do konca problemow nauki w Polsce. Bliskie sa mi poglady wyrazone na tym
        forum przez "matematyka".
        C: czyli zajmujesz sie (posrednio lub bezposrednio) klonowaniem i/lub
        modyfikowaniem genow. Bawiwsz sie tym, czego ani w zab nie rozumiesz, UCZNIU
        CZARNOXIEZNIKA... :(
        • Gość: agaj Re: Australijska habilitacja IP: 128.163.110.* 02.03.04, 17:03
          Znasz system australijcki (czy tez UK), ja pisalem o amerykanskim. Naprawde
          znam go bardzo dobrze; sam przez niego przechodze (jestem mniej wiecej w 3/4
          drogi).

          Pomijajac roznice miedzy Australia i Stanami - chodzi mi glownie o to, ze
          naukowcy w Stanach sa poddawani FORMALNEMU procesowu przesiewu (podobnie jak
          habilitacja w Polsce). Proces ten moze byc rozny i miec rozne kryteria (sprawa
          do dyskusji; mi bardziej odopowiada tenure). Niemniej jednak jest NIEZBEDNY.
          Dlatego zycze troche rozsadku osobom ktore chca calkowicie likwidowac taka
          ocene naukowcow.

          Jeszcze raz - zgadzam sie z glosami, zeby uproscic proces habilitacyjny, moze
          nazwac go inaczej, na pewno zaostrzyc kryteria selekcji, ale na Boga - nalezy
          utrzymac system przesiewu dobrych naukowcow od przecietnych. Jest to tez
          system PROMOCJI dobrych naukowcow.
          • Gość: JZ FORMALNIE czy "formalnie" IP: 146.21.1.* 02.03.04, 17:12
            Gość portalu: agaj napisał(a):
            > Pomijajac roznice miedzy Australia i Stanami - chodzi mi glownie o to, ze
            > naukowcy w Stanach sa poddawani FORMALNEMU procesowu przesiewu (podobnie jak
            > habilitacja w Polsce). Proces ten moze byc rozny i miec rozne kryteria (sprawa
            W poprzednim liscie podawales ze ta ocena zalezy od uczelni, wiec nie jest
            taka FORMALNA, moze tylko Formalna a moze w ogole tylko "formalna" w/g woli
            senatu konkretnej uczelni. Praktycznie kazdy grant jest
            rozpatrywany "formalnie": jakas tam komisja jakies zasady. Nie tak jak w
            Polszcze przez "najwyzsze" wladze i zatwierdzony dla potomnosci wielka czerwona
            pieczecia! Zgodnie z carskim zwyczajem ze im pieczec wieksza tym dokument
            wazniejszy...

            JZ




            >
            > do dyskusji; mi bardziej odopowiada tenure). Niemniej jednak jest NIEZBEDNY.
            > Dlatego zycze troche rozsadku osobom ktore chca calkowicie likwidowac taka
            > ocene naukowcow.
            >
            > Jeszcze raz - zgadzam sie z glosami, zeby uproscic proces habilitacyjny, moze
            > nazwac go inaczej, na pewno zaostrzyc kryteria selekcji, ale na Boga - nalezy
            > utrzymac system przesiewu dobrych naukowcow od przecietnych. Jest to tez
            > system PROMOCJI dobrych naukowcow.
            • Gość: agaj Re: FORMALNIE czy "formalnie" IP: 128.163.110.* 02.03.04, 17:38
              Nie wiem jak zrozumiales slowo formalnie. Ja go uzylem w znaczeniu -
              oficjalnie, ustawowo, przy zachowaniu pelnej powagi urzedu, itp. Przepraszam
              jezeli jest to anglicyzm - wyjechalem juz sporo lat temu i czasami mam klopoty
              jezykowe (choc staram sie pilnowac).
              • Gość: JZ OK ==>Re: i tylko stanowiskiem !!! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 19:32
                Gość portalu: agaj napisał(a):
                > Nie wiem jak zrozumiales slowo formalnie. Ja go uzylem w znaczeniu -
                > oficjalnie, ustawowo, przy zachowaniu pelnej powagi urzedu, itp. Przepraszam
                > jezeli jest to anglicyzm - wyjechalem juz sporo lat temu i czasami mam
                klopoty
                > jezykowe (choc staram sie pilnowac).
                Nie jestem kotlem wiec nie przyganiam garnkowi :-)

                Na moje frustracje z "FORMALNIE" pisanym duzymi literami odpowiedziales w
                watku ponizej pt.: "Re: i tylko stanowiskiem !!! "
                w skrocie chodzilo mi o to ze sa to zmienne formalizmy lokalne nie zas
                jedynia i wszechwiedzaca Centralna Komisja Milosciwie nam panujaca.

                JZ
          • Gość: Niehab. Re: Australijska habilitacja IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 02.03.04, 20:43
            Piszesz, ze habilitacja to jest tez system PROMOCJI dobrych naukowcow. A na
            jakiej to piszesz podstawie? Przeciez ludzi (naukowcow) oceniaja inni ludzie
            (tez naukowcy), a w sytuacji (ogolnoswiatowa recesja od +/- roku 1975) gdy jest
            wiecej chetnych a mniej stanowisk, i gdy owi oceniajacy maja interes w tym, aby
            nie dopuscic nowych, zdolniejszych i mlodszych od siebie, do ograniczonej
            ilosci stanowisk profesorskich, to system nie tyle promuje dobrych, ile
            przecietnych i poslusznych, czyli takich, co nie zagroza owej mafii (re)
            habilitantow. I nie wazne, czy nazywa sie to (re)habilitacja czy tenure, chodzi
            o to, ze kryteria promocji nie sa przejrzyste, praktycznie nie ma odwolania, a
            ci, co promuja, maja swoj wlasny, prywatny interes w tym, aby udupic
            potencjalna konkurencje... :( Jak np. mafia adwokacka, co tez w PRL-bis
            poczatku XXi wieku nie dopuszcza najlepszych mlodych prawnikow do kancelarii
            adwokackich... :(
            Zapomnijmy o wishful thinking, i analizujmy stan faktyczny.
            Pozdrawiam
            Doktor niehabilitowany
      • Gość: JZ Amerykanska "habilitacja" jest stanowiskiem IP: 146.21.1.* 02.03.04, 17:01
        Gość portalu: agaj napisał(a):
        > 2. Stanowiska profesorskie dzieli sie na:
        > a. Assistant Professor
        > b. Associate Professor
        > c. Professor

        Wszystko to stanowiska a nie tytuly naukowe zwiazane z uprawnieniami
        panstwowymi. Tak jak z kierownika w jednym przedsiebiorstwie mozna awanasowac
        na dyrektora w innym lub spasc na sekretarke w jeszcze innym. w ten sposob te
        tytuly sa weryfikowalne na codzien. Czyli troche nie tak jak w Polsce!

        Zreszta, tenure to tak naprawde to nie tyle stanowisko ile "posada" bedaca
        trybem zwiazania sie naukowca z jednym osrodkiem a osrodka przywiazania
        naukowca do siebie. Niestety, faktycznie z wielu zastrzezen jakie sie slyszy o
        amerykanskich ukladach to glownie narzekania na nieuwaznie uposazonych w ten
        sposob profesorow. Ale nawet i wtedy jest to posada uczelniana a nie panstwowa,
        wiec uczelnie pilnuja sie troche bardziej niz w Polsce zeby nie wypuszczac
        bubli bo to one same musza placic rachunek!

        Nie mam nic przeciwko temu aby uczelnie i instytuty POlskie nadawaly tytuly,
        stanowiska, posady i wyzsze pensje cenionym pracownikom (moga zwac je sobie tak
        jak chca!). Jestem natomiast przeciwny aby odbywalo sie to z usciskiem reki
        prezydenta panstwa i na koszt budzetu. W obecnej sytuacji to jest
        konkurencja "nie za swoje pieniadze" i jako taka prowadzi wylacznie do
        marnowania funduszy.

        > 8. Jestem z nauk biomedycznych, pracuje od wielu lat w Stanach i przez to nie
        > znam do konca problemow nauki w Polsce. Bliskie sa mi poglady wyrazone na tym
        > forum przez "matematyka".
        Hmm, czyzbys chcial nas oswiecic ze poziom szkol podstawoych i gimnazjow w USA
        jest sczegolnie wysoki? W/g moich informacji tak nie jest a przeciez jakos
        sobie radza na amerykanskich uczelniach. A moze powinnismy zaimportowac z
        krajow b. ZSRR ta "fale mlodych ambitnych naukowcow" zeby poradzila na nasze
        jekoby slabe nauczanie podstawowe?

        JZ
        • Gość: agaj Re: Amerykanska "habilitacja" jest stanowiskiem IP: 128.163.110.* 02.03.04, 17:32
          Jeszcze raz, przejscie z Assistant Professor na stanowisko Associate Professor
          jest zwiazane z otrzymaniem tenure. Masz racje (i ja tak pisze), ze to
          stanowiska. Sa nadawane przez dana uczelnie, ale honorawane przez inne. Przy
          zmianie uczelni przechodzi sie na rownorzedne lub wyzsze stanowisko.

          Kwestia pensji profesorskiej jest rozna w zaleznosci od typu uczelni.
          Generalnie mowiac na unwersytecie stanowym pensje sa placona z puli jaka
          uczelnia otrzymuje z budzetu stanowego (troche tak jak w Polsce z budzetu
          panstwa). W praktyce system ten jest bardziej skomplikowany, ale za duzo by o
          tym pisac.

          Glowny punkt moich wywodow: odsiew przecietnych jest PROMOCJA najlepszych;
          temu sluzy tenure i powinna sluzyc habilitacja.

          Tenure professors w Stanach czasami zachowuje sie jak niektorzy habilitanci w
          Polsce - traca motywacje do pracy naukowej. Niektorzy mowia o "tenure abuse";
          problem na pewno istnieje, dlatego tez kryteria przyznawania tenure sa tak
          ostre. Pojawiaja sie tez glosy by zlikwidowac tenure. Sa to jednak glosy
          adminstracji uczelnianych, a nie srodowiska naukowego (i tym sie to rozni od
          dyskusji na tym forum).

          Temat high schools w Stanach pomine - za duzo pisania. Nie moge nic powiedziec
          na temat szkolnictwa podstawowego w Polsce. Zatrudnilem w trakcie swej kariery
          w Stanach 3 postdokow z Polski. Jeden byl dobry; dwoje pozostalych ponizej
          przecietnej - zyczylem sobie wtedy by byli lepiej ksztalceni.
          • Gość: JZ i tylko stanowiskiem! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 18:03
            Gość portalu: agaj napisał(a):
            > Jeszcze raz, przejscie z Assistant Professor na stanowisko Associate
            Professor
            > jest zwiazane z otrzymaniem tenure. Masz racje (i ja tak pisze), ze to
            > stanowiska. Sa nadawane przez dana uczelnie, ale honorawane przez inne. Przy
            > zmianie uczelni przechodzi sie na rownorzedne lub wyzsze stanowisko.
            Zwykle tak ale nie _automatycznie_ tak jak w Polsce. A do tego przyznasz mi ze
            w stanach sa dodatkowe kwestie dyskusji pozycji takie jak placa, ilosc obciazen
            czy inne. Polskie placowki maja pod tym kadem praktycznie zerowe mozliwosci.
            dlatego tez wymiana osobowa nie istnieje. dlatego polski system jest tak
            kostyczny. JAk wielokrotnie wspominalem: brak marchewki a kijkiem wali sie
            tylko po glowie. A wlasciwie to marchewka to jest tyle tylko ze wlozona nie do
            tego zlobu co potrzeba (kariery administracyjno-naukowej polegajacej na
            zbieraniu kolejnych tytulow a nie naukowej zwiazanej z wynikami pracy)

            > Glowny punkt moich wywodow: odsiew przecietnych jest PROMOCJA najlepszych;
            > temu sluzy tenure i powinna sluzyc habilitacja.
            Powinny ale nie sluza!

            > Tenure professors w Stanach czasami zachowuje sie jak niektorzy habilitanci w
            > Polsce - traca motywacje do pracy naukowej. Niektorzy mowia o "tenure abuse";
            > problem na pewno istnieje, dlatego tez kryteria przyznawania tenure sa tak
            > ostre. Pojawiaja sie tez glosy by zlikwidowac tenure. Sa to jednak glosy
            Bronisz polskich habilitacji (i szczegolnie profesur belwederskich)
            amerykanskimi tenure, mowiac jednoczesnie ze nawet w znacznie wiekszym i
            bogatszym systemie, bardziej gietkim i wyposazonym w wieksze srodki sa one
            rowniez naduzywane. Mysle ze jesli system amerykanski mimo wszystkich wad jakos
            sobie poradzi bez reform to polski bez zmian nie przezyje. NA wieksze pieniadze
            nie mamy szans wiec moze by mozna zaczac od tego co i tam i tutaj jest szeroko
            rozpoznawane jako czynnik patogenny. Jak w medycynie jesli sie nie wie co robic
            to probuje sie prostych srodkow i czeka czy dadza jakiekolwiek rezultaty.
            Prymitywne ale niejednokrotnie jedyne co sie da zrobic.

            Wczesniej mowilem ze nalezy czerpac z wzorcow amerykanskich, i jesli sa
            przywiazani do habilitacji tacy co uwazaja ze sa one niezbedne do stymulacji
            pracy naukowej to swietnie! Ale wzorem amerykanskim niech beda one wylacznie na
            koszt uczelni. Podobnie profesury. Niech kazdy sobie placi za te tytuly ktore
            przyznaje lub utrzymuje. Mysle ze jesli taki system wszedlby w zycie wraz z
            faktem finansowania uczelni WYLACZNIE w oparciu o wyniki (np ranking KBN) to
            nareszcie rady uczelni zastanowiliby sie czy warto wyplacac wysokie pensje
            profesorskie niektorym luminarzom. Aktualnie sytuacja jest postawiona na glowie
            Uczelnia dostaje uprawnienia i pieniadze z budzetu na kazdego utytulowanego
            luminarza, bez wzgledu na to czy on stoi czy lezy, czy tez zajmuje sie
            wylacznie dlubaniem w nosie.

            Na koniec, zeby do konca pojatrzyc, wspomne ze wszyscy placimy na to podatki!

            JZ





            >
            > Temat high schools w Stanach pomine - za duzo pisania. Nie moge nic powiedziec
            >
            > na temat szkolnictwa podstawowego w Polsce. Zatrudnilem w trakcie swej kariery
            >
            > w Stanach 3 postdokow z Polski. Jeden byl dobry; dwoje pozostalych ponizej
            > przecietnej - zyczylem sobie wtedy by byli lepiej ksztalceni.
            • Gość: BANG Re: i tylko stanowiskiem !!! IP: 129.81.192.* 02.03.04, 18:16
              J.Z. ma racje! Amerykanska "tenure" w stosunku
              do polskich habilitacji i belwederskich profesur
              to jednak cos zupelnie innego! Takze i pod wzgledem
              prawno-administracyjnym. Inne tez sa wymagania dotyczace
              "tenure" w stosunku do mozolnego przygotowywania
              prac (czy "zszywek" artykulow) habilitacyjnych, otwierania
              przewodu, oczekiwaniu na recenzje, na decyzje z CKK
              (czy to ciagle cos w rodzaju tajnego trybunalu?).
              Czy w przyznawaniu "tenure" sa jakies elementy tajnosci?
              Jak dlugo trwa procedura nadawania "tenure" i jak
              to da sie porownac z dlugoscia przewodu habilitacyjnego?

              P.S. Na wielu uczelniach w USA przy uzyskiwaniu "tenure" ocenia sie nie
              tylko "research" ale takze i "teaching" oraz "service" (szczegolnie
              dotyczy to mniejszych uczelni ksztalcacych na
              poziomie "udergraduate").

              p.S. Do "Agaja"...Czy aby otrzymac "tenure" musisz miec,
              tzw. "samodzielne" publikacje?
              • Gość: agaj Re: i tylko stanowiskiem !!! IP: 128.163.110.* 02.03.04, 18:40
                Masz bardzo duzo racji. Ja mam tenure; przymierzalem sie do zrobienia
                habilitacji na mojej macierzystej uczelni w Polsce, ale bylo to zbyt
                skomplikowane przy ograniczonym czasie. Tak wiec zrezygnowalem.

                Masz tez 100% racji piszac, ze kryteria przyznawania tenure sa rozne w
                zaleznosci o typu uczelni (i nawet zakladu czy wydzialu w ramach tej samej
                uczelni). Tu gdzie pracuje glowny punkt to granty, potem publikacje (jakby nie
                bylo scisle zwiazane z grantami), potem dlugo nic az do "teaching and
                service".

                Sklad komisji rozpatrujacych tenure (kilka komisji na kilku szczeblach, ale
                wszystko w ramach tej samej uczelni) jest jawny. Nie wiadomo jednak jak
                glosowali poszczegolni czlonkowie komisji nad dana kandydatura. Do procesu
                tenure podajesz liste osob ktorzy moga Cie ocenic. Niemniej jednak nie masz
                wgladu do tych ocen (listow) i nie wiesz co dany recenzent o Tobie napisal.

                W publikacjach liczy sie, zebys byl "senior author" - albo pierwszy, albo
                ostatni (ale wtedy "corresponding author"). W naukach biomedycznych (bo tylko
                na takich sie znam) niezmiernym wyjatkiem sa publikacje z jednym autorem
                (jedynie prace pogladowe). Jak masz zespol naukowy to zalezy Ci by promowac
                swych pracownikow (postdocow, studentow). Dlatego normaly szef pozwala by
                pracownicy byli 1-szymi autorami, a sam jest na ostatnim miejscu. Komisje
                uczelniane tez to lubia bo wskazuje, ze szefowi zalezy na pracownikach.
                • Gość: agaj Re: i tylko stanowiskiem !!! IP: 128.163.110.* 02.03.04, 18:50
                  I jeszcze ile czasu tenure zajmuje. Coz komisje zbieraja sie tylko od czasu do
                  czasu. No mojej uczelni stanowiska zatwierdza "Board of Trustees" i ten to juz
                  zbiera sie wyjatkowo rzadko (chyba 2-4 razy w roku). Caly proces rozpatrywania
                  tenure trwa ok. 6 miesiecy (chyba, ze sie odpadnie na pierwszym etapie).

                  No i co nalezy przedlozyc:
                  1. cv (ktore i tak sie ma)
                  2. liste osob ktore moga napisac listy rekomendacyjne
                  3. reprinty kilku wybranych publikacji

                  Nie wydaje mi sie, zeby cos wiecej chciano ode mnie. Koszt - zero, naklad
                  czasu - prawie zaden, kryteria - bardzo ostre.
                • Gość: Przemek Re: i tylko stanowiskiem !!! IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 03.03.04, 19:41
                  > Do procesu
                  > tenure podajesz liste osob ktorzy moga Cie ocenic. Niemniej jednak nie masz
                  > wgladu do tych ocen (listow) i nie wiesz co dany recenzent o Tobie napisal.

                  Przeciez to wyglada tragicznie!
                  Z jednej strony sam podajesz liste, a wiec mozesz sie dogadac z osobami z
                  listy, umieszczajac na niej "kolesiow" (chyba ze podajesz setke nazwisk, a
                  komisja wybiera kilka).
                  Z drugiej strony, nie mozesz poznac argumentow wykorzystanych do oceny Twoich
                  tez i Twojego dorobku. Nie mozesz z nimi polemizowac, nie mozesz sie bronic. To
                  ma byc dyskusja naukowa? Raczej sad kapturowy...

                  To ja juz wole polska procedure... Mozesz polemizowac z recenzentami przed
                  wydaniem pracy (tzw. recenzje wydawnicze), mozesz na tym etapie prace poprawic.
                  3 recenzje rozprawy i dorobku sa jawne, na obronie mozesz sie do nich
                  ustosunkowac. Mozesz polemizowac, dyskutowac, bronic sie.

                  Jedynym tajnym elementem procedury jest glosowanie w Radzie Wydzialu (to
                  oczywiste) i potwierdzanie tytulu w CK. Ta druga sprawa jest do dyskusji,
                  zapewne ustawodawcy chodzilo o niedopuszczenie do awansu naukowego w
                  zamknietych enklawach (slaba uczelnia, kilku zaprzyjaznionych profesorow z
                  zewnatrz w charakterze recenzentow).

                  Jestem za uproszczeniem procedur, ale nie na zasadzie "kapturowej"

            • dinos88 Re: i tylko stanowiskiem! 02.03.04, 18:37
              Gość portalu: JZ napisał(a):
              > Wczesniej mowilem ze nalezy czerpac z wzorcow amerykanskich, i jesli sa
              > przywiazani do habilitacji tacy co uwazaja ze sa one niezbedne do stymulacji
              > pracy naukowej to swietnie! Ale wzorem amerykanskim niech beda one wylacznie
              na
              >
              > koszt uczelni. Podobnie profesury. Niech kazdy sobie placi za te tytuly ktore
              > przyznaje lub utrzymuje. Mysle ze jesli taki system wszedlby w zycie wraz z
              > faktem finansowania uczelni WYLACZNIE w oparciu o wyniki (np ranking KBN) to
              > nareszcie rady uczelni zastanowiliby sie czy warto wyplacac wysokie pensje
              > profesorskie niektorym luminarzom. Aktualnie sytuacja jest postawiona na
              glowie
              >
              > Uczelnia dostaje uprawnienia i pieniadze z budzetu na kazdego utytulowanego
              > luminarza, bez wzgledu na to czy on stoi czy lezy, czy tez zajmuje sie
              > wylacznie dlubaniem w nosie.
              >
              > Na koniec, zeby do konca pojatrzyc, wspomne ze wszyscy placimy na to podatki!
              >
              > JZ
              >
              Zupełnie na zgadzam sie z Toba jesli chodzi o stosunek do przeszłosci, ale ten
              pomysł jest swietny!!! Oby go ktos dostrzegł.
              >
              • Gość: JZ Pomysl - 2nd draft! IP: 146.21.1.* 02.03.04, 19:23
                dinos88 napisał:
                > pomysł jest swietny!!! Oby go ktos dostrzegł.
                Dziekuje, zatem przepisze to raz jeszcze w postaci punktow.

                1) zniesc panstwowe habilitacje oraz profesury - w szczegolnosci panstwowe
                gwarancje uprawnien i dofinansowania z nimi zwiazane.

                2) zostawic uczelniom mozliwosc nazywania okreslonych przez siebie stanowisk
                oraz zasad zatrudnienia i pensji jako sposobu przyciagania i utrzymywania
                wartosciowych pracownikow.

                2a??) ----
                • tez_mobbingowany Re: Pomysl - 2nd draft! 02.03.04, 20:10
                  Gość portalu: JZ napisał(a):
                  Ja miałem kiedys taki pomysł. Chodziło o oddzieleni ocenainia od nauczania.
                  Wtedy wykładowca z przeszkody na drodze do dyplomu staje sie pożadanym
                  pomagierem.

                  „... Podział uczelni na mniej czy bardziej dobre bardziej sprawie zaszkodzi niż
                  pomoże. Nie tylko nie rozwiąże to istniejących problemów, ale wygeneruje nowe,
                  bo każda hierarchia wytworzy kiedyś ludzi wyspecjalizowanych w pokonywaniu jej
                  szczebli w sposób nieprzewidziany przez autorów hierarchii. Lepiej podzielić
                  uczelnie na dwie klasy; bardzo dobre uczelnie (może nawet lepiej byłoby mówić o
                  dobrych instytutach, bo trudno jest osiągnąć wyrównany dobry poziom całej dużej
                  uczelni) publiczne odpowiednio finansowane głownie bezpośrednio przez państwo i
                  resztę, znacznie gorzej finansowaną częściowo (pośrednio) przez państwo, a w
                  większej części przez pobierających nauki studentów. Sytuacja finansowa
                  szkolnictwa jest trudna, a będzie jeszcze trudniejsza, bo elitarne z natury
                  studiowanie stało się w krótkim czasie masową rozrywką coraz liczniejszych
                  rzesz młodzieży, która w zdobyciu dyplomu (nie wiedzy, a dyplomu właśnie!)
                  upatruje zwiększenie swych szans na rynku pracy i zamazywaczem bezrobocia
                  wykorzystywanym przez kolejne ekipy dla podniesienia statystyk „scholaryzacji”
                  (nb. jest to zwykłe oszustwo, bo dyplomy dramatycznie tracą wartość).
                  PROPOZYCJA Dobrego wyjścia z tej sytuacji nie ma, ale można ratować się jakimś
                  systemem stypendialnym. Na przykład; każdy podejmujący studia otrzymuje bon
                  edukacyjny o określonej, zmiennej w czasie (na ile nas aktualnie stać)
                  wartości. Za bon ten może „wykupić” uczestnictwo w jakich chce i gdzie chce
                  zajęciach. Może więc np. (jeśli są miejsca) uczestniczyć w wykładach z teorii
                  prawa na UJ i ekonomiki produkcji w AE. Uczelnie też nie są bierne i mogą
                  uzależnić uczestniczenie w określonych zajęciach od zdania testu kompetencji.
                  Może też (na kierunkach nie wymagających zajęć laboratoryjnych) nie
                  uczestniczyć w żadnych zajęciach, a bon, po upływie terminu jego ważności
                  odsprzedać państwu. Tym co student musi, jest zdanie przed specjalną,
                  niezwiązaną z żadną konkretną uczelnią komisją egzaminu. Jego dokładny zakres
                  jest podawany w specjalnych publikacjach i student zna go przed podjęciem
                  studiów. Na wszystkie zajęcia bonu nie starcza (ale są kredyty studenckie);
                  jeśli student jest dobry, to po pierwszym takim egzaminie (nie powinno ich być
                  więcej niż jeden na rok) otrzymuje stypendium, jeśli nie płaci sam. Nie ma
                  studiów „zaocznych”, wszystkich obowiązuje ten sam zakres materiału, a sposób i
                  tempo uzyskania wiedzy reguluje student. Nauczyciel akademicki przestaje być
                  przeszkodą w uzyskaniu dyplomu, a jego czas i umiejętności stają się kupowanym
                  przez studenta towarem. Wydaje się, że rozwiązałoby to problem masowości
                  kształcenia. Do ukształtowania naprawdę dobrego, kreatywnego fachowca potrzebne
                  jest jednak podejście typu „uczeń-mistrz”. Na skale masową zrobić się tego nie
                  da i kształceniem na tym poziomie winny się zająć te „lepsze”, ostro przez PKA
                  kontrolowane, uczelnie (nb. pogratulować optymizmu tym, którzy sądzą, że PKA
                  jest w stanie kontrolować 300 obecnych uczelni). Uczelnie te powinny
                  funkcjonować na zasadach rynkowych, ale konkurowałyby głownie o pieniądze
                  PAŃSTWOWE. Powinny one otrzymać dużą autonomię, co doprowadziłoby pewnie do
                  wytworzenia z czasem tzw. „szkół”, zespołów dobrze rozumiejących się ludzi
                  wytyczających nową drogę w jakiejś dziedzinie wiedzy.
                  Ogromna większość decydentów nie chce zauważyć, że lata dziewięćdziesiąte
                  przyniosły w Polsce wymuszone przez masowość kształcenia JAKOŚCIOWE zmiany
                  systemu edukacji. Czy tego chcemy, czy nie Europa zdążać będzie do „modelu
                  amerykańskiego”, z małą ilością dobrych uczelni i resztą na poziomie
                  ichnich „college’gów”. Różnica polegać może m.in. na tym, ze te dobre
                  zlokalizowane będą poza Polską. W moim odczuciu w tym właśnie kierunku
                  zmierzamy. Wejście do UE otworzy bramy uczelni europejskich zarówno przed
                  naszymi studentami jak i pracownikami. Odejdą ci najbardziej mobilni, najlepsi,
                  którym łatwo będzie dostosować się do odmiennych od naszych warunków pracy i
                  studiowania. A wypłoszą ich dodatkowo feudalne stosunki w uczelniach (młodych
                  pracowników) oraz wciskające się na uczelnie chamstwo i nieuctwo (studentów, bo
                  nawet kilku takich „studiujących inaczej” potrafi uniemożliwić normalne
                  studiowanie całej grupie).

                  Nie uważam, abym był szczególnie oryginalny ani odkrywczy, nie wiem czy ma to
                  szanse realizacji, ale wiem, że dalej tak nie wyrobimy. Równiez finansowo. To
                  by mogło wspólgrać z Twoja propozycją. Ale zapewniam Cię, że jak się zbierze
                  grupa dobrze ustawionych ludzi dbajacych o swoje interesy, to łatwo storpeduje
                  (przynajmniej na dziś, bo na dłuższa mete, to sie nie uda) wszystkie próby
                  zmian (chyba, że są to zmiany dla nich korzystne). Tak wiec przeszłośc moze
                  okazać sie bardzo nawet ważna.
                  • Gość: JZ Nowy pomysl nr 2 - w punktach, draft 1 IP: 146.21.1.* 03.03.04, 13:29
                    tez_mobbingowany napisał:
                    > Ja miałem kiedys taki pomysł. Chodziło o oddzieleni ocenainia od nauczania.
                    > Wtedy wykładowca z przeszkody na drodze do dyplomu staje sie pożadanym
                    > pomagierem.
                    Wydaje mi sie ze pomysl jest moadry - przepisze go w punktach!


                    1) wprowadzenie bonow na nauke dla absolwentow szkol srednich, (moze by je
                    wyceniac w zaleznosci od wynikow matury panstwowej?

                    2) wprowadzic odplatnosc bonami dla uczelni zamiast bezposredniego
                    dofinansowania uczelni jako mechanizmu wymuszania jakosci nauczania. Uczelnie
                    musialyby wykazac sie jakoscia aby przyciagnac studentow i fundusze (bonowe lub
                    prywatne).
                    2a) Kierunki "drogie" takie jak medycyna, biologia lub techniczne
                    moglyby "kosztowac" wiecej a takze w ograniczonym stopniu dostawac wieksze
                    dofinansowanie zwiazane z faktycznie wiekszymi kosztami nauczania.

                    3) wprowadzic niezalezny od uczelni sposob oceniania wynikow nauczania np za
                    pomoca miedzy uczelnianych komisji egzaminacyjnych. Np, uczelnie proponuja
                    okreslony zestaw pytan kazde ze swojej puli, z ktorych jest wybierana
                    losowo/komisyjnie zestaw na egzamin. Prace musza byc zanonymizowane i
                    podzielone w sposob przypadkowy miedzy oceniajacych. Oczywiscie nie jest to
                    mozliwe do wykonania dla wszystkich przedmiotow ale przedmioty podstawowe na
                    kadym kierunku tak. Ocena z tych podstawowych egzaminow moglaby byc podstawa
                    dalszego dofinansowania bonami panstwowymi. Wyniki za wlasne przedmioty
                    uczelnie moglyby dofinansowac ze srodkow wlasnych.
                    3a) takie oceny moglyby byc czynnikiem oceny dzialalnosci uczelni obok wynikow
                    prac naukowych, oraz innych ocen nauczania (np. ilosc zatrudnionych mnozona
                    przez poczatkowe zarobki lub pozycja na niezaleznych rankingach)


                    4) na wzor szwedzki mozna by wpowadzic minimalne limity punktowe sumowane za
                    zdane/i ocene/ egzaminy wymagane do otrzymania licencjatu lub magisterium.


                    Mysle ze powyzsze propozycje faktycznie moga wplynac na obiektywizacje oceny
                    wynikow NAUCZANIA (nie nauki w sensie "science") i zmusic rady uczelni do
                    przechodzenia z ilosci na jakosc.

                    MAm nadzieje ze radaktorom GW wystarcza cierpliwosci zeby czytac to forum i
                    notowac! Ewentualnie moze uzyje go JW.

                    JZ.
                    • Gość: khmara Re: Nowy pomysl nr 2 - w punktach, draft 1 IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 14:50
                      Ludzie!!! Możecie to streścić w kilku punktach, bo nic nie rozumiem?
                      Mówicie o nauce czy o dydaktyce?
                      • Gość: JZ Nauki nie da sie zupelnie oderwac od nauczania IP: 146.21.1.* 03.03.04, 16:08
                        Gość portalu: khmara napisał(a):
                        > Ludzie!!! Możecie to streścić w kilku punktach, bo nic nie rozumiem?
                        byly cztery punkty, juz nie przesadzaj! Zaraz powiedza ze ci co sa przeciw
                        habilitacji nie potrafia zliczyc do czterech? Ewentulanie przetlumacz lepiej ta
                        orginalna propozycje!


                        > Mówicie o nauce czy o dydaktyce?
                        NAuka faktycznie nie jest dydaktyka ale z dydaktyki czerpie sie nowa sile
                        robocza bo ktos musi te nudne eksperymenty poprzeprowadzac, napisac
                        oprogramowanie itp, itd. Z nowego narybku pochadza tez nowe pomysly i sila do
                        siedzenia po nocach. Dlatego najczesciej uczelnie sa miejscem i nauczania i
                        nauki. Instytuty czysto naukowe staraja sie zarybiac poprzez praktyki i
                        wspolprace z uniwersytetami. Nabor pracownikow i doktorantow przez ogloszenia
                        nie jest wystarczajacy, a juz szczegolnie w polsce to go prawie w ogole nie ma.
                        Rozdzielenie tych spraw jest wazne, tak aby zapewnic rownowage. Wielki
                        naukowiec powinien byc oceniany za wyniki nauki a zapedzany do uczenia dzieci
                        tabliczki mnozenia bo musi wyrobic pensum. Z drugiej strony dobrego nauczyciela
                        akademickiego ktory doskonale zna anatomie nie trzeba zmuszac zeby w tej, dosc
                        ustalonej dzidzinie, probowal zrobic nobla.

                        Stad tez propozycja rozliczania nauki musi byc uzupelniona o propozycje
                        rozliczania nauczania. Jednoczesnie i na podobnych zasadach "rynkowych"! Nawet
                        jsli ceny na tym rynku mailyby byc na poczatku regulowane przez KBN!


                        JZ
                    • Gość: khmara Re: Pomysł z bonami - dla otrzeźwienia IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 15:22
                      System bonów funkcjonuje, o ile wiem, w Australii. Działalność uczelni jest z
                      tych dochodów finansowana.

                      Dla otrzeźwienia: U nas pieniądze na badania własne i statutowe jednostek
                      będzie przydzielał minister, bo projekt ustawy o finansowaniu nauki przewiduje
                      rozwiązanie KBN.
                      • Gość: JZ czyli znowu jest wzor . australia IP: 146.21.1.* 03.03.04, 15:58
                        Gość portalu: khmara napisał(a):
                        > System bonów funkcjonuje, o ile wiem, w Australii. Działalność uczelni jest z
                        > tych dochodów finansowana.
                        CZyli wzor jest. Jak to dziala?


                        > Dla otrzeźwienia: U nas pieniądze na badania własne i statutowe jednostek
                        > będzie przydzielał minister, bo projekt ustawy o finansowaniu nauki
                        przewiduje
                        > rozwiązanie KBN.
                        No to jest coraz "leppiej i millej"? Czy bedzie tylko "leppiej"?

                        JZ
                        • Gość: khmara Re: Wszyscy śpią w Australii IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 19:27
                          Gość portalu: JZ napisał(a):

                          > Gość portalu: khmara napisał(a):
                          > > System bonów funkcjonuje, o ile wiem, w Australii. Działalność uczelni jes
                          > t z
                          > > tych dochodów finansowana.
                          > CZyli wzor jest. Jak to dziala?
                          >
                          Może ktoś w Australii nie śpi?

                          >
                          > > Dla otrzeźwienia: U nas pieniądze na badania własne i statutowe jednostek
                          > > będzie przydzielał minister, bo projekt ustawy o finansowaniu nauki
                          > przewiduje
                          > > rozwiązanie KBN.
                          > No to jest coraz "leppiej i millej"? Czy bedzie tylko "leppiej"?
                          >
                          > JZ

                          Na razie będzie millej. Po rozwiązaniu KBN jego członkowie staną się
                          automatycznie członkami ciała opiniodawczego przy ministrze ds. dzielenia kasy.
                          • reichman Re: Wszyscy śpią w Australii 04.03.04, 10:55
                            Gość portalu: khmara napisał(a):
                            Gość portalu: JZ napisał(a):
                            Gość portalu: khmara napisał(a):
                            System bonów funkcjonuje, o ile wiem, w Australii. Działalność uczelni jest z
                            tych dochodów finansowana. CZyli wzor jest. Jak to dziala?
                            Może ktoś w Australii nie śpi?
                            - W ogole tam system nie dziala. Uniwersytety na antypodach zamykaja wydzialy i
                            zwalniaja pracownikow, przeksztalcaja sie na polwyzsze szkoly zawodowe. Po
                            prostu rzad liberalow tam dawno temu obcial budzet na oswiate i badania
                            naukowe, a nieliczne ocalale granty dostaja tam tylko przyslowiowi "krewni i
                            znajomi krolika".

                            Dla otrzeźwienia: U nas pieniądze na badania własne i statutowe jednosek
                            będzie przydzielał minister, bo projekt ustawy o finansowaniu nauki
                            przewiduje rozwiązanie KBN.
                            No to jest coraz "leppiej i millej"? Czy bedzie tylko "leppiej"?
                            JZ
                            - Ani lepiej ani gorzej. Jak dawniej, czyli tragicznie...

                            Na razie będzie millej. Po rozwiązaniu KBN jego członkowie staną się
                            automatycznie członkami ciała opiniodawczego przy ministrze ds. dzielenia kasy.
                            granty czy jak je zwal, rozdaje mafia profesorow, ktorzy preferuja takich
                            kandydatow, ktorzy im nie zagroza. Kto zdrowo myslacy by promowal konkurenta,
                            ktory go pozbawi stolka i dostepu do zlobu? A tak przynajmniej wynika z tego,
                            czego mnie w Australii przez kilka lat uczyli na zajeciach z microeconomics:
                            kazdy czlowiek racjonalny stara sie maksymalizowac swe utility (raczej utility
                            tego, co posiada), czyli uzytecznosc, wartosc uzytkowa czy jak ja zwal tego co
                            ma. A poniewaz ilosc stanowisk na uniwerkach jest ograniczona, to racjonalny
                            rozdawca grantow da je takim, co nie rokuja wysadzenia rozdawcy ze stolka,
                            czyli miernotom, ponizej przecietnej. Stad stan nauki jest jaki jest, nawet w
                            USA, poza naukami scislymi i biologiczno-medycznymi, bo oni pracuja na potrzeby
                            Pentagonu i firm zbrojeniowych, i tam rzeczywiscie granty dostaja najlepsi, bo
                            od tego zalezy byc albo nie byc USA. I granty rozdaje tam tym fizykom,
                            chemikom, biologom itp. Pentagon i firmy typu Boeing, a nie mafia staruszkow z
                            tytulami profesorskimi z ubieglej epoki. A juz w ekonomii czy politologii to
                            widzimy, jakie miernoty dostaja Noble, jakich kretynow typu Fuku-kuku-jamy
                            promuje ten system.
                  • Gość: khmara też_mobbingowany - Za co? IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 14:57
                    Za co mobbingowany? Za pomysły?

                    Bo w moim przypadku chodzi o osiągnięcia, których nie zawdzięczam szefowi.
                    • tez_mobbingowany Za ciekawość 03.03.04, 15:24
                      Gość portalu: khmara napisał(a):

                      > Za co mobbingowany? Za pomysły?
                      >
                      > Bo w moim przypadku chodzi o osiągnięcia, których nie zawdzięczam szefowi.

                      Nie za pomysły, albo raczej za nieprawomyślne pomysły. Opisałem mój przypadek
                      (częściowo, bo na wszystko nie starczyłoby książki) w "Forum Akademickim"
                      numery z lutego o maja ub. roku oraz z lipca 2002.

                      www.forumakad.pl/archiwum/2002/07-08/ARTYKULY/11-za-taki_wydzial.htm
                      www.forumakad.pl/archiwum/2003/02/artykuly/10-za-skandalu_ciag_dalszy.htm
                      www.forumakad.pl/archiwum/2003/05/artykuly/14-za-tepienie_szkodnikow.htm

                      "Zajeto" (wole nie mówić, że ukradziono, bo jeszcze sie ktos obrazi) mi bez
                      zadnego pokwitowania rzeczy osobiste, w tym brakującą część pracy
                      habilitacyjnej (mam kwit, że miałem to własnie napisać i części - niestety w
                      rozszypce - tego co mi "zajęto"). Skierowałem sprawe do sądu i uzyskałem wyrok
                      orzekający, ze wszystko jest OK i, ze moge sobie moje rzeczy odebrac
                      z "depozytu". Aby było wesoło częśc tych rzeczy wydano (tez bez pokwitowania)
                      osobom trzecim. Ja wyleciałem z pracy mimmo, ze byłem w pierwszej piatce (na
                      120 zatrudnionych) pracowników Wydziału jesli chodzi o tzw. dorobek naukowy (a
                      jedynym, który mial cos na tzw. liscie filadelfijskiej). Nie uważam, abym był
                      specjalnie dobry; jestem raczej przecietny, ale na tym akurat wydziale byłem
                      jednym z najlepszym. Aby było wesoło facet, który mnie zwalniał ma habilitacje
                      za ścisle tajny dorobek w szkole w enerdówku, którą Niemcy natychmiast po
                      zjednoczeniu zlikwidowali, a generalnie panowie profesorowie tego wydziału maja
                      dorobek kilkakrotnie mniejszy niz ja (podkreslam, ze mój jest raczej
                      rzeciętny!). Skierowałem do prokuratury doniesienie o przestępstwie mobbingu,
                      ale prokurator zakwalifikował to jako par. 191 tzn. o wymuszanie i groźby
                      karalne, a ponieważ nikt mnie nie pobił więc sprawę pewnie umorzy. Dla
                      równowagi umarza też sprawy o ewidentne przekrety władz uczelni. Taka jest
                      rzeczywistośc. Cos sie zmienia, bo 10 lat temu taki proces byłby niemożliwy,
                      ale zmiany sa bardzo powolne.

                      Jako ciekawostkę podam jeszcze, ze Uczelnia domaga sie dzis ode mnie zwrotu
                      rzeczy, które "zajęła", a które kiedys pokwitowałem. Na rewersie "tajemnicza
                      reka" dopisala jeszcze jakieś przedmioty, których nie było gdy rewers
                      podpisywałe. I wszystko jest w porządku, a winnym jestem oczywiście ja. W
                      piatek będę własnie przesłuchiwany jako "podejrzany", mimo, ze od roku prosze o
                      precyzyjne wyartykułowanie pretensji Uczelni pod moim adresem, a władze nic mi
                      nie odpowiadaja. Ja mam cos oddać, ale nie wiem co!! Kafka i Bułhakow razem by
                      tego nie wymyslili!! Taka jest ta nasza rzeczywistośc.
                      • Gość: khmara Re: Za ciekawość IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 15:30
                        To czego się logujesz jako pięć różnych osób? Sorka.
                        • tez_mobbingowany Re: Za ciekawość 03.03.04, 15:52
                          Nie loguje sie jako pięć różnych osób. Rzeczywiście pisuje tez na innych forach
                          i zdarzyło mi sie zalogować sie tu jako "tez_mobbingowany", pod którym to
                          nickiem wystepuje gdzies indziej. Przepraszam jesli uraziłem.
          • Gość: khmara Re: Jakość kształcenia IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 19:52
            Gość portalu: agaj napisał(a):

            Zatrudnilem w trakcie swej kariery
            >
            > w Stanach 3 postdokow z Polski. Jeden byl dobry; dwoje pozostalych ponizej
            > przecietnej - zyczylem sobie wtedy by byli lepiej ksztalceni.

            Z czego? Z podręczników sprzed 20 lat? Zajęcia seminaryjne ze studentami
            zaczynam od przedstawienia listy lektur i wyjaśnienia, które z tych pozycji są
            dostępne w naszej bibliotece. Reszta pochodzi z moich zbiorów prywatnych,
            czyli: a) kwerenda zagraniczna, b)zdobyte cudem i po znajomości, c) zakupione
            za pieniądze z pensji i z chałtur - a pensja adiunkta w Polsce nie da się
            porównać z pensją Assistant Prof., za to ceny wydawnictw na światowym poziomie
            zdecydowanie tak.
            • Gość: agaj Re: Jakość kształcenia IP: 128.163.110.* 02.03.04, 20:17
              Wiem, zdaje sobie sprawe. Dlatego sytuacji nauk biomedycznych i genetycznych w
              Polsce jest tak dramatyczna. Kiedy ja wyjezdzalem z Polski nauka swiatowa byla
              na etapie oznaczenia enzymow (skrot myslowy) i to robilismy w moim macierzystym
              zakladzie. Problem w tym, ze wiekszosc placowek w Polsce sie na tym etapie
              zatrzymala (wiem, sa swiatle wyjatki), a reszta swiata przeszla na poziom
              molekularny. Przepasc ta sie dramatycznie poglebia z roku na rok. Koszt badan
              molekularnych jest tez nieporownywalnie wiekszy z dawnymi metodami.
        • Gość: matematyk Re: Amerykanska "habilitacja" jest stanowiskiem IP: *.mimuw.edu.pl / *.mimuw.edu.pl 04.03.04, 14:01
          A czemuż nie mielibyśmy "zaimportować" studentów i naukowców ze Wschodu? Są już
          matematycy rosyjscy, ukraińscy itd. z powodzeniem pracujący na polskich
          uczelniach. W Stanach bywa, że 90% doktorantów (mówię ciągle o matematyce; nie
          wiem, jak jest w innych dziedzinach) zna jakiś język słowiański - z powodzeniem
          wyprzedzają w konkursach lokalnych absolwentów, co ma zresztą na ogół prostą
          przyczynę - w ciągu studiów doktoranckich i tak nie nauczą się o wiele więcej
          niż już się nauczyli na studiach magisterskich w np. Charkowie. Spora część z
          nich zostaje potem na amerykańskich uczelniach. Oczywiście proces ten nie
          dotyczy w tej skali placówek typu Stanford czy MIT.

          Swoją opinię o spadku poziomu nauczania powszechnego w Polsce wyrobiłem po
          rozmowach ze znajomymi uczącymi od lat na rozmaitych wydziałach (także
          humanistycznych) Uniwersytetu Warszawskiego. Na ogół zgodni są co do tego, że
          nie da się już teraz uczyć studentów tego, co 10 lat temu. Czy dlatego, że tak
          szybki postęp w nauce mamy? Nie, dlatego, że nauczani (mówię o przeciętnej,
          paru inteligentnych, wykształconych i co najrzadsze, zainteresowanych nauką,
          zawsze się na szczęście jeszcze znajdzie) w wyniku niedouczenia i w wyniku
          tego, że nie stymulowano u nich samodzielnego myślenia, nie rozumieją rzeczy,
          które przeciętny student sprzed 10 lat rozumiał. Co do matematyki, sądziłem, że
          może lepsi absolwenci liceów odpłynęli na bardziej popularne kierunki studiów -
          ale zdaje się, że na innych wydziałach sytuacja wygląda podobnie.

          Podobne sygnały mam od znajomych uczących w szkołach średnich i zajmujących się
          olimpiadami przedmiotowymi. Oni na ogół mają już wstępny kontakt z nadchodzącą
          generacją gimnazjalną i dość zgodnie twierdzą, że obecny przeciętny absolwent
          (in spe) gimnazjum jest znacznie poniżej poziomu uczniów kończących pierwszą
          klasę liceum parę lat temu. Ale może mam znajomych wyłącznie wśród
          malkontentów.

          Na koniec (bo nie będę już zabierać głosu w tej dyskusji) jedno wyjaśnienie -
          nigdzie nie twierdziłem, że cała polska nauka jest cacy, a wszystkie
          habilitacje zasłużone. Pytanie brzmiało - czy w Polsce można zrobić karierę
          naukową? Można. Jeśli ja jej nie zrobię, to z powodu własnych ograniczeń,
          lenistwa czy nieuctwa, a nie dlatego, że ktoś mi rzuca kłody pod nogi.
          Inni mogą mieć o wiele gorszą sytuację i nie próbuję tego bagatelizować.
          • Gość: JZ Znowu BZDURY! IP: 146.21.1.* 05.03.04, 16:51
            Gość portalu: matematyk napisał(a):

            > A czemuż nie mielibyśmy "zaimportować" studentów i naukowców ze Wschodu? Są
            _BO NIe mamy pieniedzy_! Pieniedzy Pan tez nie umie liczyc. Nie ma pieniedzy i
            kropka. Nie ma tez co liczyc ze oni beda pracowac lepiej za mniejsze pieniadze!
            Co najwyzej do czasu uzyskania obywatelstwa i natychmiast znikna na zachodzie
            lub w Stanach. No chyba ze znowu chce "ktos" dokonac odsiewu tych uleglejszych
            i glupszych!


            > Swoją opinię o spadku poziomu nauczania powszechnego w Polsce wyrobiłem po
            > rozmowach ze znajomymi uczącymi od lat na rozmaitych wydziałach (także
            Swietnie, zacznuijmy reforme nauki i naczania wyszszego od szkol podstawoych.
            poczekamy 15 lat na wyniki. Pan Profesor MAtematyk bedzie wtedy juz na
            emeryturce i bedzie narzekal jeszcze glosniej jak to rozni glupi ludzie
            niedokladnie wykonywali jego polecenia i ze w ogole to nie jego wina bo nie
            tylko on byl ministrem i bral pieniadze, A emeryturka ministerialno-profesorska
            bedzie cacy.
            GENIALNY PLAN! Ale nie dla polskiej nauki!


            > humanistycznych) Uniwersytetu Warszawskiego. Na ogół zgodni są co do tego, że
            > nie da się już teraz uczyć studentów tego, co 10 lat temu. Czy dlatego, że
            JUz mowilem o tym ze na coraz gorszy poziom mlodziezy narzekali juz starozytni
            grecy... Ten aspekt sie niz zmienia od wiekow. mlodziez jest zawsze niedouczona
            lub gorsza niz "my" za naszych czasow. TYLKO jak PAn ma dzieci to niech pan
            schowa lub spali swiadectwa ze szkoly i indeks ze studiow bo te bachory czasem
            przylaza i pytaj sie dlaczego najmadzejszy i nieomylny tata mial dwoje z
            egzaminu.
            Niektorzy mowia w takich sytuacjach: "Zapomniala krowa jak cieleciem byla!"


            > które przeciętny student sprzed 10 lat rozumiał. Co do matematyki, sądziłem,
            > może lepsi absolwenci liceów odpłynęli na bardziej popularne kierunki
            > ale zdaje się, że na innych wydziałach sytuacja wygląda podobnie.
            "A mlodziez z roku na rok gorsza" - Grecja 2.5 tysiace lat temu! Alez my
            musimy byc glupi w porownaniu starozytnymi grekami. No tak, Onu znali
            starozytna greke - a ja ani w zab!


            > Podobne sygnały mam od znajomych uczących w szkołach średnich i zajmujących
            > olimpiadami przedmiotowymi. Oni na ogół mają już wstępny kontakt z
            > generacją gimnazjalną i dość zgodnie twierdzą, że obecny przeciętny absolwent
            > (in spe) gimnazjum jest znacznie poniżej poziomu uczniów kończących pierwszą
            > klasę liceum parę lat temu. Ale może mam znajomych wyłącznie wśród
            > malkontentów.
            Nie, tylko wsrod tej samej grupy wiekowej. A poza tym ludzi, ktorzy oceniaja
            innych wylacznie wedlug tego tylko co sami potrafia. Mysle ze wasze oceny
            moglyby byc troche inne jeslibyscie panowie oceniali umiejetnosc poszukiwania
            informacji w internecie, programowanie lub szczegolnie znajomosc gier
            komputerowych. No ale gowniaze niegdy nie slyszeli o Skaldach, wiec to musza
            byc totalni "idioci", no nie?


            > Na koniec (bo nie będę już zabierać głosu w tej dyskusji) jedno wyjaśnienie -
            > nigdzie nie twierdziłem, że cała polska nauka jest cacy, a wszystkie
            > habilitacje zasłużone. Pytanie brzmiało - czy w Polsce można zrobić karierę
            > naukową? Można.
            Doskonaly dowod tyle tylko ze niewlasciwego twiedzenia.

            > Jeśli ja jej nie zrobię, to z powodu własnych ograniczeń,
            > lenistwa czy nieuctwa, a nie dlatego, że ktoś mi rzuca kłody pod nogi.
            > Inni mogą mieć o wiele gorszą sytuację i nie próbuję tego bagatelizować.
            Ach! Tutaj bedzie pan twierdzil ze chodzi panu tylko o soebie chciaz w/w
            stweirdzenie implikuje ogolna zaleznoac: "ze zrobienie kariery zalezy wylacznie
            od samego siebie a nie ukladow".. A to juz jest kompletna bzdura, momo ze pana
            informacja wrecz zacheca do wyciagniecia takiego _pochopnego_ wniosku!


            Nie zmieniam zdania co do Pana wywodow.
            1) identyfikuje pan problmy nierealnie odlegle, probuje pan przesuwac
            rozwiazania w czasie i zastosowaniu poza jakakolwiek praktycznosc.
            2) wyglasza pan sluszne (logicznie) stwierdzenia jednostkowe w zaden sposob
            nie podkreslajac ich SZCZEGOLNOSCI ani WYJATKOWOSCI. W polityce jest to
            umiejetnosc ale w pracy naukowej takie postepowanie jest szczegolnie
            obrzydliwe. Nie wierze aby gloszenie takich pogladow moglo przyniesc
            jakakolwiek poprawe sytucaji polskiego srodowiska naukowego! Ani politycznie
            ani naukowo.

            CZyli krotko: MYDLENIE OCZU!

            JZ
      • Gość: khmara Re: Amerykanska habilitacja IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 19:34
        Gość portalu: agaj napisał(a):

        > Duzo osob powoluje sie na system amerykanski w nauce nie znajac go i nie
        > rozumiejac. Dlatego dla porzadku krotkie streszczenie:
        >
        > 1. PhD do najwyzszy stopien naukowy.
        >
        > 2. Stanowiska profesorskie dzieli sie na:
        > a. Assistant Professor

        To to samo, co w Polsce adiunkt.

        > b. Associate Professor
        > c. Professor
        >
        > 3. Przejscie ze stanowiska Assistant do Associate Professor wiaze sie z tzw.
        > tenure. Odpowiada to formalnie polskiej habilitacji bo zapewnia (przynajmniej
        > teoretycznie) kontrakt do konca kariery naukowej. Proces otrzymania tenure jes
        > t
        > bardzo prosty - kilka komisji ktore oceniaja dorobek (glownie otrzymane
        granty,
        > poza tym publikacje i reszte dorobku) poparte kilkoma listami
        rekomendacyjnymi.
        >

        Albo uczelnia ogłasza konkurs na stanowisko i składasz papiery - o ile się nie
        mylę - wygrasz z innymi, masz tenure.

        >
        > 4. Mimo, ze proces otrzymania tenure jest prosty to same kryteria bardzo
        ostre,
        > choc rozne w zaleznosci od ambicji danego zakladu naukowego.
        >
        > 5. Assitant Professor ktory nie otrzymal tenure musi opuscic uczelnie (moze
        > przeniesc sie gdzie indziej i zaczac od nowa). Na zrobienie tenure jest zwykle
        > 6 lat.
        >
        W Polsce nie pójdzie, bo nie ma dokąd. Po zmianie ustawy na zrobienie
        habilitacji mogą być 3 lata - w zależności od kaprysu senatu danej uczelni.

        > 6. Tak wiec nie jest prawda, ze "habilitacji" nie ma w systemi amerykanskim.
        > Tenure jest tym mechanizmem, ktory przesiewa dobrych od zlych czy przecietnych
        > (tyle, ze nie wiaze sie z dodatkowym stopniem naukowym). Proces taki MUSI byc
        > - jest jedynie kwestia dyskusji jak go nazwac i jak ma wygladac.
        >
        > 7. Granty do NIH (powiedzmy, ze to odpowiednik KBN) pisza jedynie osoby na
        > stanowisku Assitant Professor w gore. O ile sie orientuje w Polsce pisza grant
        > y
        > tez adiunkci, tak wiec system polski wydaje sie bardziej demokratyczny.
        > Postdocy w Stanach moga pisac granty jedynie dla postdokow.
        >

        Jeżeli Assistant Prof. to to samo, co nasz adiunkt, to nie ma różnicy. Grantów
        dla postdoców nie ma. Adiunkci u nas to sobie mogą pisać, ale nie znam żadnego,
        który dostał.

        > 8. Jestem z nauk biomedycznych, pracuje od wielu lat w Stanach i przez to nie
        > znam do konca problemow nauki w Polsce. Bliskie sa mi poglady wyrazone na tym
        > forum przez "matematyka".

        Matematyk nie ma poglądów, tylko bezładny zlepek nieuporządkowanych, obiegowych
        opinii. Można się zgodzić z którąś z nich, ale nie z wszystkimi razem w tej
        kombinacji.

        • Gość: khmara Re: Amerykanska habilitacja IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 20:24
          1. Przede wszystkim, w Ameryce i kilku innych cywilizowanych krajach pracy na
          uczelni szuka się przez internet i czytając czasopisma fachowe. U nas pracy się
          nie szuka, bo nie ma gdzie, tylko się jej broni do upadłego.

          2. W Ameryce, jak się komuś robota nie podoba, to może sobie poszukać lepszej,
          tzn. lepiej płatnej, na wyższym stanowisku, etc. U nas jedyną znaną formą
          awansu jest: wypromował swój swego.

          3. U nas kierownicy zakładów mają obowiązek dbać o rozwój naukowy asystentów i
          adiunktów, ale to jest raczej sprawa regulowana przez tzw. etos, niż przez
          cokolwiek innego. W praktyce, przy awansie (po habilitacji) liczy się liczba
          wypromowanych doktorów i przewodów habilitacyjnych, w których się było
          recenzentem - i to tyle. W słabych jednostkach ciągnie się za uszy pracownika,
          który ma jakiekolwiek szanse na habilitację, bo liczba samodzielnych
          pracowników daje wymierne korzyści. A bez względu na poziom ośrodka, jeżeli
          niesamodzielny przejawia zbyt dużo inteligencji, to się go niszczy, bo nikomu
          nie jest potrzebna konkurencja ze strony podwładnych.

          I to są patologie, którym się przeciwstawiam na forum.
        • Gość: agaj Re: Amerykanska habilitacja IP: 128.163.110.* 02.03.04, 20:30
          System amerykanski i polski sa rozne i trudno o porownanie. Niemniej jednak
          Assistant Professor w Stanach to duzo wiecej niz Adiunkt w Polsce. Assistant
          Professor jest naprawde niezaleznym pracownikiem. Ma z reguly swoj zespol
          badawczy i fundusze na przeprowadzenie badan. Uczelnie zatrudniajac Assistant
          Professor inwestuje w niego i dostarcza funduszy na ok. 2 lata dzialnosci (co
          ma wystarczyc na zdobycie wlasnych grantow). Takie srednie wsparcie to ok.
          $200 tys.

          Polski Adiunkt na mojej uczelni w Stanach by sie nazywal "Research Associate"
          (tytuly te moga byc rozne w zaleznosci od uczelni).

          Nie wiem dokladnie jak to jest z grantami i adiunktami w Polsce, ale znam
          jednego ktory otrzymal 2 razy duze granty z KBN (moze to wyjatek).
          • Gość: khmara Re: Amerykanska habilitacja IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 20:54
            Gość portalu: agaj napisał(a):

            > System amerykanski i polski sa rozne i trudno o porownanie.
            Fakt.

            > Polski Adiunkt na mojej uczelni w Stanach by sie nazywal "Research Associate"
            > (tytuly te moga byc rozne w zaleznosci od uczelni).
            Czytam ogłoszenia pracodawców - od research assistant nie wymaga się doktoratu.

            Niemniej jednak
            > Assistant Professor w Stanach to duzo wiecej niz Adiunkt w Polsce. Assistant
            > Professor jest naprawde niezaleznym pracownikiem. Ma z reguly swoj zespol
            > badawczy i fundusze na przeprowadzenie badan. Uczelnie zatrudniajac Assistant
            > Professor inwestuje w niego i dostarcza funduszy na ok. 2 lata dzialnosci (co
            > ma wystarczyc na zdobycie wlasnych grantow). Takie srednie wsparcie to ok.
            > $200 tys.
            >
            Adiunkt w Polsce to jest prawdopodobnie i jedno i drugie. Do habilitacji należy
            wykazać się znaczącym dorobkiem naukowym, np. 10 artykułów + książka. (Wiem, że
            w realiach amerykańskich to jest po prostu śmieszne, ale nie w Polsce). Rzecz w
            tym, że samodzielnością trzeba się wykazać PRZED habilitacją. O funduszach od
            uczelni na dwa lata działalności to ja mogę pomarzyć. Podanej sumy nie będę
            przeliczać na złotówki, bo po co? Jedyne pieniądze, jakie (jeszcze) mogę dostać
            od uczelni to stypendium habilitacyjne - w sam raz wystarczy na zrezygnowanie z
            chałtur na czas pisania habilitacji.

            System finansowania badań w Polsce jest różny w zależności od uczelni. U mnie
            finansowane są jednostki organizacyjne (instytuty, katedry). Funduszu na granty
            na realizację indywidualnych projektów nie ma. Czyli: kogo szef lubi, temu da.


            >
            > Nie wiem dokladnie jak to jest z grantami i adiunktami w Polsce, ale znam
            > jednego ktory otrzymal 2 razy duze granty z KBN (moze to wyjatek).

            A ja znam profesora, który pięć lat starał się o grant i za piątym razem dostał.
            • Gość: Niehab. Re: Amerykanska habilitacja IP: *.wsiz.rzeszow.pl / *.wsiz.rzeszow.pl 02.03.04, 21:09
              Znow: granty czy jak je zwal, rozdaje mafia profesorow, ktorzy preferuja takich
              kandydatow, ktorzy im nie zagroza. Kto zdrowo myslacy by promowal konkurenta,
              ktory go pozbawi stolka i dostepu do zlobu? A tak przynajmniej wynika z tego,
              czego mnie w Australii przez kilka lat uczyli na zajeciach z microeconomics:
              kazdy czlowiek racjonalny stara sie maksymalizowac swe utility (raczej utility
              tego, co posiada), czyli uzytecznosc, wartosc uzytkowa czy jak ja zwal tego co
              ma. A poniewaz ilosc stanowisk na uniwerkach jest ograniczona, to racjonalny
              rozdawca grantow da je takim, co nie rokuja wysadzenia rozdawcy ze stolka,
              czyli miernotom, ponizej przecietnej. Stad stan nauki jest jaki jest, nawet w
              USA, poza naukami scislymi i biologiczno-medycznymi, bo oni pracuja na potrzeby
              Pentagonu i firm zbrojeniowych, i tam rzeczywiscie granty dostaja najlepsi, bo
              od tego zalezy byc albo nie byc USA. I granty rozdaje tam tym fizykom,
              chemikom, biologom itp. Pentagon i firmy typu Boeing, a nie mafia staruszkow z
              tytulami profesorskimi z ubieglej epoki. A juz w ekonomii czy politologii to
              widzimy, jakie miernoty dostaja Noble, jakich kretynow typu Fuku-kuku-jamy
              promuje ten system.
              Pozdr.
              Nie-Re-habilitowany Doktor, czyli po rusku Kandidat... ;)
              • Gość: k Re: granty IP: *.icpnet.pl 02.03.04, 23:49
                Nie wiem dokladnie jak to jest z grantami i adiunktami w Polsce, ale znam
                jednego ktory otrzymal 2 razy duze granty z KBN (moze to wyjatek).

                Panowie jestescie malkontentami. W moim Instytucie znam przynajnmiej 9 osob
                ktore dostaly duze granty KBN przed habilitacja oraz paru profesorow starajacy
                sie o granty kolejny rok. Tez dostalem grant, a nie mam zadnych ukladow w KBN,
                habilitacje dopiero przygotowuje. Moim zdaniem problemem sa co raz mniejsze
                pieniadze w duzych grantach max 150-200 tys. Nie da sie za te pieniadze
                zatrudnic doktoranta, czyli praktycznie realizuje sie grant samemu.Niestety
                Instytuty nie pomagaja w tej materii fundujac np stypendium doktorskie
                Co sie tyczy habilitacji to powinno sie ja uproscic. chociazby przygotowywanie
                3 wykladow co zabiera mnostwo czasu a ktorych potem niewiele osob slucha.
                Wyjasnienia wymaga samodzielnosc pracy badawczej. Ss przypadki, ze facet ma
                samodzielna prace i sie go czepiaja. Inny z habilitacja zrobiona za granica z 2
                publikacjami gdzie jest pierwszym autorem przechodzi bez problemu
                Trzecia sprawa to stypendia habilitacyjne. Duzo Instytutow ich nie placi z
                braku pieniedzy a srednia pensja adiunkta to 1400zl plus 600-800 jak ma grant
                KBN. Moze by FNP na wzor stypendiow dla mlodych pracownikow przygotowala je
                takze dla najciekawszych propozycji prac habilitacyjnych. Moze obnizyloby to
                sredni wiek habilitant, ktory obecnie wynosi cos okolo 50 lat
                PZDR

                • Gość: BANG Re: dodatkowe stypendia habilitacyjne??? IP: 129.81.192.* 03.03.04, 02:28
                  Kolega "k" nie jest przeciwny "habilitowaniu" ale...
                  sam habilitacje wlasnie przygotowuje - broni wiec
                  systemu, w ktorym juz wkrotce sam bedzie nalezal
                  do "kasty rzadzacej"?
                  Z tego co napisal sam zauwaza bezsens przygotowywania
                  trzech wykladow, itd... takich bezsensow mozna
                  wyliczyc znacznie wiecej (co juz w wiekszosci
                  uczynione zostalo w tej dyskusji).

                  Czy warto walczyc o te samodzielne prace? W USA, czy
                  w Kanadzie zostaja profesorami (na wszystkich szczeblach)
                  osoby nie majace ani jednej samodzielnej pracy!
                  To nie jest najwazniejsze - promuje sie prace
                  zespolowa, a w Polsce... wrecz przeciwnie!

                  P.S. Jezeli nie bedzie wielkich "przewodow habilitacyjnych"
                  to takze bezprzedmiotowa stanie sie sprawa stypendiow
                  habilitacyjnych. Te pieniadze mozna wydac w bardziej pozyteczny sposob!
                  Pomysl dodatkowych pieniedzy przeznaczanych
                  dla autorow najciekawszych PROPOZYCJI prac habilitacyjnych
                  uwazam za calkowite nieporozumienie. To bedzie tylko
                  umacnialo dotychczasowy chory system! A czas tych "autorow
                  propozycji" moze byc pozyteczniej spedzony jezeli
                  beda go mieli wiecej na przygotowywanie solidnych
                  projektow grantow!
                • Gość: khmara Re: granty IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 09:05
                  Gość portalu: k napisał(a):

                  W moim Instytucie znam przynajnmiej 9 osob
                  > ktore dostaly duze granty KBN przed habilitacja

                  Ilość pieniędzy do podziału zależy od dyscypliny. Ja znam 3 osoby na wydziale
                  (wszystkie po habilitacji).

                  Moze by FNP na wzor stypendiow dla mlodych pracownikow przygotowala je
                  > takze dla najciekawszych propozycji prac habilitacyjnych. Moze obnizyloby to
                  > sredni wiek habilitant, ktory obecnie wynosi cos okolo 50 lat

                  Popieram rękami i nogami. Habilitacji obecnie po prostu nie ma z czego
                  finansować, chyba że grant z KBN, czyli wracamy do początku. Dla doktorantów są
                  tzw. granty promotorskie, a to jest zupełnie inna kategoria.
              • reichman A kto ocenia tych co oceniaja habilitacje? 04.03.04, 10:48
                Zwrociliscie uwage na pytanie: kto ocenia tych co oceniaja habilitacje?
                Gość portalu: Niehab. napisał(a):
                Znow: granty czy jak je zwal, rozdaje mafia profesorow, ktorzy preferuja takich
                kandydatow, ktorzy im nie zagroza. Kto zdrowo myslacy by promowal konkurenta,
                ktory go pozbawi stolka i dostepu do zlobu? A tak przynajmniej wynika z tego,
                czego mnie w Australii przez kilka lat uczyli na zajeciach z microeconomics:
                kazdy czlowiek racjonalny stara sie maksymalizowac swe utility (raczej utility
                tego, co posiada), czyli uzytecznosc, wartosc uzytkowa czy jak ja zwal tego co
                ma. A poniewaz ilosc stanowisk na uniwerkach jest ograniczona, to racjonalny
                rozdawca grantow da je takim, co nie rokuja wysadzenia rozdawcy ze stolka,
                czyli miernotom, ponizej przecietnej. Stad stan nauki jest jaki jest, nawet w
                USA, poza naukami scislymi i biologiczno-medycznymi, bo oni pracuja na potrzeby
                Pentagonu i firm zbrojeniowych, i tam rzeczywiscie granty dostaja najlepsi, bo
                od tego zalezy byc albo nie byc USA. I granty rozdaje tam tym fizykom,
                chemikom, biologom itp. Pentagon i firmy typu Boeing, a nie mafia staruszkow z
                tytulami profesorskimi z ubieglej epoki. A juz w ekonomii czy politologii to
                widzimy, jakie miernoty dostaja Noble, jakich kretynow typu Fuku-kuku-jamy
                promuje ten system.
                Pozdr.
                Nie-Re-habilitowany Doktor, czyli po rusku Kandidat... ;)
              • dyplomata Niehabowy blad 05.03.04, 08:42
                Gość portalu: Niehab. napisał(a):

                > ma. A poniewaz ilosc stanowisk na uniwerkach jest ograniczona, to racjonalny
                > rozdawca grantow da je takim, co nie rokuja wysadzenia rozdawcy ze stolka,
                > czyli miernotom, ponizej przecietnej. Stad stan nauki jest jaki jest, nawet w
                > USA, poza naukami scislymi i biologiczno-medycznymi, bo oni pracuja na
                >potrzeby

                Nauka to nie produkcja samochodow wiec trudno o weryfikacje produktu i rozne
                patologiczne tendencje beda zawsze istnialy.

                Ale w twojej analizie brakuje kilku elementow i dlatego wnioski sa bledne.
                Mianowicie to ze a) uczelnie pobieraja oplaty za studia i musza zdobywac inne
                fundusze z zewnatrz b) w konkurencyjnym srodowisku ogromne znaczenie ma
                marka uczelni -> tu jest podobienstwo do samochodow. Na dobra marke trzeba
                solidnie zapracowac a jej utrzymanie to tez duzo wysilku.

                Chcac utrzymac reputacje na rynku placowki nie moga wiec pograzyc sie
                calkowicie w bagnie kumoterstwa, nepotyzmu czy miernoty. Bo im sie w koncu
                pogorszy reputacja i kasa (studenci-klienci, przemysl i granty) odplyna. I
                dlatego musza wlaczyc o konkurencyjna kadre.

                Dlatego w dluzszych okresach czasu widac ogromny postep, co oczywiscie nie
                znaczy ze nie ma roznych wybrykow.


                • Gość: JZ To jest sluszne TYLKO w sytemie rynkowym IP: 146.21.1.* 05.03.04, 16:21
                  dyplomata napisał:
                  > Ale w twojej analizie brakuje kilku elementow i dlatego wnioski sa bledne.
                  > Mianowicie to ze a) uczelnie pobieraja oplaty za studia i musza zdobywac inne
                  > fundusze z zewnatrz b) w konkurencyjnym srodowisku ogromne znaczenie ma
                  > marka uczelni -> tu jest podobienstwo do samochodow. Na dobra marke trzeba
                  > solidnie zapracowac a jej utrzymanie to tez duzo wysilku.
                  A) dotyczy glownie uczelni prywatnych, dla panstwowych to kasa "extra"
                  B) W polsce brak mechanizmow ksztaltowania tej marki. Ale sa zalazki: rankingi
                  w prasie, czy oceny KBN (nie jako wylaczny ale jeden z czynnikow). Wiec
                  podazamy w tym kierunku zeby uczelnie dawalo sie rozliczac z wynikow.

                  C) NAJWAZNIEJSZE: decydenci musza miec nie tylko zysk ale i zagrozenie
                  wynikajace ze zmian rankingu uczelni. TEGO U NAS NIE MA. Uprawnienia sa
                  nadawane nastale, widelki placy sa sztywne i stasunkowo waskie. Poniewaz niska
                  jakosc nie przeszkadza, uprawnienia sa dzielonie miedzy wiele uczelni/szkol
                  (patrz nizej na list Hanki) celem maksymalizacji osobistego zysku. Zysk
                  minimalny jest natomiast ustawowo zagwarantowany w postaci profesur
                  belwederskich zadnego ryzyka. Kolejnym czynnikiem zmniejszajacych ryzyko jet to
                  ze brak osob z zewnatrz a wszyscy "lokalni" sa w taki sam sposob upaskudzeni -
                  wiec kazdy kazdemu patrzy na rece tak zeby nic nie widziec!

                  I PO CO IM JAKIKOLLWIEK ZMIANY?! wystarczy mydlenie oczu - kasa wciaz plynie!

                  JZ
            • Gość: agaj Re: Amerykanska habilitacja IP: 128.163.110.* 02.03.04, 23:54
              Zgadzamy sie ze wszystkim. Jedno sprostowanie: Research Associate to nie to
              samo co Research Assistant.

              No roznych uniwersytetach tytuly sa rozne. Na moim: Research Associate to
              najczesciej osoba ktora skonczyla kontrakt postdoca, ale zostaje w laboratorium
              i dalej wykonuje badania pod kierunkiem szefa laboratorium (ktory jest w randze
              Assistant Professor i w gore).

              Research Assistant to najczesciej student (doktorant), tak wiec research
              assistant nie ma zwykle doktoratu.
    • Gość: Hanka Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 03.03.04, 18:53
      Gdy Pan Profesor mówi o "skromnej pensji" czy "śmiesznie małych zarobkach" na
      uniwersytetach, to naprawdę czuję zażenowanie. Jestem nauczycielką, mój mąż
      natomiast pracownikiem naukowym Uniwersytetu Wrocławskiego. Gdy dostaję 100
      złotych podwyżki raz na kilka lat, to mój mąż po kilkaset niemal każdego roku.
      Gdy jestem chora, muszę przedstawić L4, gdy on jest chory - dzwoni do
      sekretariatu i dowołuje zajęcia, które obiecuje później odrobić, a których
      nigdy nie odrabia. Gdy ja muszę wychowywać niewychowane dzieci, on tymi
      problemami się nie zajmuje. Gdy ja mam ok. 2 miesięcy wakacji rocznie, on ma
      około 4. Gdy ja mam ok 1500 zł pensji, on ma 4500. Tylko dlatego, że ja jestem
      magistrem, a on profesorem uniwersyteckim. Profesorem, który od bardzo wielu
      lat niczego, powtarzam: niczego, nie napisał. Nie pracuje naukowo, bo uczy za
      kolejne 4500 na innej i ok 4000 zł jeszcze innej uczelni. Lubię te jego
      pieniądze, ale nie lubię tego łotrostwa. On pewnie też, bo pije. Jest
      alkoholikiem od kiedy zaczęły na jego konto spływać pieniądze, nie zawsze
      uczciwie zarobione. Jest to wielka cena, jaką ja i moje dzieci, a także mój mąż
      (kidedyś niezwykle prawy człowiek), płacimy za dobrobyt, który wziął się z
      demoralizacji wyższych uczelni. Ostatnio pił tydzień, nie był na zajęciach,
      nawet nikogo nie powiadamiał, a i tak dostał nagrodę. Obślizgłą wprawdzie, ale
      przydatną.
    • Gość: Hanka Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 03.03.04, 18:54
      Gdy Pan Profesor mówi o "skromnej pensji" czy "śmiesznie małych zarobkach" na
      uniwersytetach, to naprawdę czuję zażenowanie. Jestem nauczycielką, mój mąż
      natomiast pracownikiem naukowym Uniwersytetu Wrocławskiego. Gdy dostaję 100
      złotych podwyżki raz na kilka lat, to mój mąż po kilkaset niemal każdego roku.
      Gdy jestem chora, muszę przedstawić L4, gdy on jest chory - dzwoni do
      sekretariatu i dowołuje zajęcia, które obiecuje później odrobić, a których
      nigdy nie odrabia. Gdy ja muszę wychowywać niewychowane dzieci, on tymi
      problemami się nie zajmuje. Gdy ja mam ok. 2 miesięcy wakacji rocznie, on ma
      około 4. Gdy ja mam ok 1500 zł pensji, on ma 4500. Tylko dlatego, że ja jestem
      magistrem, a on profesorem uniwersyteckim. Profesorem, który od bardzo wielu
      lat niczego, powtarzam: niczego, nie napisał. Nie pracuje naukowo, bo uczy za
      kolejne 4500 na innej i ok 4000 zł jeszcze innej uczelni. Lubię te jego
      pieniądze, ale nie lubię tego łotrostwa. On pewnie też, bo pije. Jest
      alkoholikiem od kiedy zaczęły na jego konto spływać pieniądze, nie zawsze
      uczciwie zarobione. Jest to wielka cena, jaką ja i moje dzieci, a także mój mąż
      (kidedyś niezwykle prawy człowiek), płacimy za dobrobyt, który wziął się z
      demoralizacji wyższych uczelni. Ostatnio pił tydzień, nie był na zajęciach,
      nawet nikogo nie powiadamiał, a i tak dostał wysoką nagrodę. Obślizgłą
      wprawdzie, ale przydatną.
      • Gość: B.T., Zabrze Zarobki Pani Męża profesora są zgodne z moimi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 19:51
        wyliczeniami. Policzyłem ile forsy idzie na uczelnie wyższe.

        Przepraszam, że szacunkowo. GUS to powinien zrobić dokładnie. Ile to idzie na
        badania naukowe w Polsce, czyli do kieszeni nauczycieli akademickich:

        1. Z budżetu poprzez KBN, 3 mld

        2. Na szkolnictwo wyższe, 6 mld, powiedzmy z tego na badania 2 mld

        3. Opłaty studentów za naukę, 6 mld, powiedzmy z tego 4 mld na badania

        4. Dochody profesorów uczelni i PAN-u na czarno i szaro, 2 mld

        5. Finansowanie z przemysłu i instytucji, 1 mld

        6. Z UE, jak twierdzi Kleiber, 0,5 mld.

        7. Z prywatyzacji na Fundacje Nauki Polskiej, różnie ok. 0,2 mld

        Razem na działalność badawczą: 12,7 mld.
        dzieląc tę sumę na ok. 70 tysięcy wszystkich zatrudnionych w tzw. polskiej
        nauce to wychodzi

        12,7 mld zł/70 tys pracowników = 180 000 zł/12 miesięcy = 15 000 zł/miesiąc.

        Tak więc może On mieć nawet więcj bo na uczelniach są równi i równiejsi.

        Współczuję cieżkiej pracy nauczycieli w szkołach średnich i podstawowych i żal
        mi jest ich ze wzgledu na ciężką prace wychowawczą i nauczycielską. A na
        uczelniach widzi Pani o czym się tu na tym forum dyskutuje, o stopniach, a to
        zamało jeszcze pieniędzy o publikacjach, konferencjach a to wyjazdach na koszt
        podatników. Straszna to choroba opanowała naszych nauczycieli akademickich.
        Powód: dostęp do łatwego pieniądza i brak jakiejkolwiek kontroli nad tym co
        powinni robić i jak uczyć i wychowywać młodzież. Sami już nie potrafią się
        kontrolować, a powinni.


        W stosunku do PKB daje to: 2,2 % jak się mówi w Polsce "na naukę" czyli na
        działalność badawczą jak się mówi w innych mądrzejszych krajach. Dodajmy
        jeszcze jakieś 3 mld zł, które nasi szanowni profesorowie uczelni i PAN-u
        powinni uzyskać ze sprzedaży wyników swych prac badawczych tak jak to robi się
        w normalnych krajach to ten procent wzrasta do: 2,7 % w stosunku do PKB.
        Hurrrrrrra! jesteśmy w pierwszej dwunastce krajów Świata i bylibyśmy w
        pierwszej ósemce krajów Świata przeznaczającego na działalność badawczą, czy
        na "naukę polską" jak nie wiadomo dlaczego mówią nasi profesorowie!!! Z
        poważaniem, halo GUS, obudź się!!!

        Bogdan Thomalla, Zabrze

        • Gość: khmara Re: Zarobki Pani Męża profesora są zgodne z moimi IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 20:23
          A ja muszę w tym miesiącu znaleźć w budżecie domowym 500 zł na konferencję i
          300 zł na książki. To jest pół mojej pensji - jeden etat.
          • Gość: B.T., Zabrze I co jest w tym dziwnego? Ja z mego własnego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 20:57
            .. portwela płacę za udział w konferencji (chyba, że zafunduje mi mój klient),
            za książki, i jeszcze muszę mieć w portwelu na kupno aparatury, przyrządów
            pomiarowych, materiałów, odczynników, muszę mieć na opłaty za ogrzewanie
            laboratorium, za prąd, za wodę, na utrzymanie budynku, pensje pracowników, za
            badania w koperacji itd. itd.
            Normalnie kapitalizm!
            • Gość: khmara Nie chodzi o martyrologię IP: *.icpnet.pl 03.03.04, 21:19
              O.K. Tylko dlaczego kapitalistyczne zasady mają obowiązywać tylko niektórych, a
              inni są spod nich wyjęci, jak mąż pani Hanny?

              Nie chodzi mi o martyrologię. Podaję przykład, że wiele z pieniędzy na naukę w
              Polsce trafia w czarną dziurę, a nie tam, gdzie są potrzebne.
        • Gość: BANG Re: Zarobki Pani Męża profesora... IP: 129.81.192.* 03.03.04, 20:54
          B.T. powinien zdawac sobie sprawe, iz to
          zakrawa na demagogie jezeli wylicza
          "ile to idzie na badania naukowe w Polsce,
          czyli do kieszeni nauczycieli akademickich".
          Otoz idzie na rozne cele i wydatki, a takze do roznych
          kieszeni, nie tylko do kieszeni nauczycieli akademickich!

          P.S. Duze zarobki w polskiej nauce dotycza zazwyczaj
          waskiej "grupy trzymajacej wladze" (oraz "belwederskie"
          tytuly...).

          p.S. Nie namawiam do zadnej "urawnilowki"... tutaj (tzn. w USA)
          takze zarobki profesorskie bywaja bardzo rozne i to
          zalezy od uczelni (stanowa, czy prywatna, lepsza,
          czy gorsza), stazu oraz specjalnosci naukowej.
          Sa wiec tacy, ktorzy zarabiaja 40 tys. $ rocznie
          ale sa i tacy, ktorzy zarabiaja, np. $ 140 tysiecy.
          • Gość: B.T., Zabrze Tak jak powiedziałem, do kieszeni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 21:07
            Bo:

            1. Oprócz tego co wyliczyłem dostają pensje jako nauczyciele akademiccy i jest
            opłacany ZUS
            2. Inwestycje, materiały i aparatura jest opłacana z puli Ministerstwa
            Szkolnictwa Wyższego (czy jak to sie to nazywa, bo ciągle się zmienia)
            3. Od tych sum nie ma podatku

            A co się tyczy tych amerykańskich profesorów to oni zarabiają sprzedając wyniki
            swych badań. Im więcej sprzeda tym więcej ma pieniędzy. Nie ma żadnego problemu
            aby polscy profesorowie również zarabiali tak dużo jak ci w USA. Niech tylko
            sprzedają wyniki swych badań firmom z całego Świata, do USA też, jak to zrobił
            chociażby profesor Mamiński.
            Rzecz w tym, że nic nie sprzedają (z wyjątkiem jakichś "cipci ripci" prac i to
            na czarno) a liczą tylko na forsę z budżetu a teraz od biednych studentów.

            Pozdrawiam
            Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
            • Gość: Przemek Re: Tak jak powiedziałem, do kieszeni IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 03.03.04, 21:18
              > 2. Inwestycje, materiały i aparatura jest opłacana z puli Ministerstwa
              > Szkolnictwa Wyższego (czy jak to sie to nazywa, bo ciągle się zmienia)

              Zaraz lece z ta radosna wiadomoscia do szefa! Do tej pory kupowalismy sprzet z
              dotacji i grantow, a tu jest jakas pula, o ktorej sie wlasnie dowiadujemy!

              > 3. Od tych sum nie ma podatku
              Powiedz to naszej ksiegowej, bo biedaczka nieuswiadomiona i odsysa podatek od
              kazdego dochodu. Jak Urzad Podatkowy, na Twoje zadanie, zwroci mi to, co
              zaplacilem w ciagu wielu lat mojej pracy, to polece do salonu samochodowego...

              Dzieki za radosne wiesci. Z tej radosci pojde sie upic, zeby nie sprawic zawodu
              p.Hance i potwierdzic jej wizerunek polskiego pracownika naukowego, tak pieknie
              opisany w donosie jej na meza :-)
            • Gość: BANG Re: Wszystko do kieszeni? To tylko fantazja! IP: 129.81.192.* 03.03.04, 23:31
              Panie Bogdanie - czy zna pan system finansowania
              nauki w Polsce (wlaczajac w to uczelnie wyzsze)
              z "autopsji", czy - co bardziej prawdopodobne -
              tylko ze slyszenia?

              p.S. Wielu pracownikow uczelni w USA nic nie sprzedaje!
              Istnieje tu waska grupa uczelni o bardzo wysokim
              poziomie (produkujaca wiekszosc patentow i rozwiazan
              technologicznych) oraz setki mniejszych uczelni,
              ktore koncentruja sie prawie wylacznie na nauczaniu
              (a prowadzenie badan jest tam pewnego rodzeju 'dodatkiem')...
              • Gość: B.T., Zabrze Czytam roczne raporty GUS-u o nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 00:00
                Radzę też czytać. Mozna je kupić w kiosku przy wejściu do gmachu.

                Pozdrawiam
        • Gość: Przemek Re: Zarobki Pani Męża profesora są zgodne z moimi IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 03.03.04, 21:09
          Te wyliczenia rozsmieszyly mnie, zaklada sie tu, ze dzialalnosc badawcza polega
          wylacznie na braniu pieniedzy do kieszeni - po to, jak usluznie wyjasnia w
          swoim donosie p.Hanka, aby przepic :-) Zadna aparatura, materialy, zaden
          personel techniczny - nie sa potrzebne.
          W moim zakladzie asystent ma 2.2tys (BRUTTO!) adiunkt ok 4 tys tez brutto.
          Po odliczeniu podatkow adiunkt nie osiaga 3 tys.
          Gdzie te 15 tysiecy?!?! Moze w Zabrzu tyle daja, to sie tam przeniose :-)


          • hel0 Re: Zarobki Pani Męża profesora są zgodne z moimi 04.03.04, 06:01
            Gość portalu: Przemek napisał(a):
            > W moim zakladzie asystent ma 2.2tys (BRUTTO!) adiunkt ok 4 tys tez brutto.
            > Po odliczeniu podatkow adiunkt nie osiaga 3 tys.

            To jakas wygurowana pensja, u nas w PANie adiunkt dostaje 1500 NETTO. I nie ma
            znaczenia ile ma publikacji i co robi - po prostu najnizsza opcja widelek -
            odgornie. Nawet gdyby ja przepic, po odliczniu kosztow bierzacych alkoholikiem
            sie nie zostanie.
            • hel0 Re: Zarobki Pani Męża profesora są zgodne z moimi 04.03.04, 06:02
              p[rzepraszam za bledy
          • dinos88 Re: Zarobki Pani Męża profesora są zgodne z moimi 04.03.04, 10:06
            To gdzie sa tak wysokie płace adiunktów? Tabela płac okresla górna stawke chyba
            na 3.800, a nie znam żadnego adiunkta, który miałby 3.000. Fajna firma!. Czy to
            uczelnia?
            • Gość: BANG Re: Zarobki Pani Męża profesora są zgodne? Z czym? IP: 129.81.192.* 04.03.04, 17:35
              Odnosnie postu "Hanki"... Patrzac nan (realia, realia!)
              mam spore watpliwosci, czy ow 'post' faktycznie zostal
              napisany przez zone profesora!
              A moze autorem jest jakis
              sfrustrowany student?
              • Gość: JZ chyba jest to mozliwe + wnioski IP: 146.21.1.* 05.03.04, 16:04
                Gość portalu: BANG napisał(a):
                > Odnosnie postu "Hanki"... Patrzac nan (realia, realia!)
                > mam spore watpliwosci, czy ow 'post' faktycznie zostal
                > napisany przez zone profesora!
                > A moze autorem jest jakis
                > sfrustrowany student?
                Tez mozliwe, ale z drugiej strony znane nazwisko w ekonomii lub innym kieruku
                nauczanym na zarzadzaniu moze takie zarobki wypracowac pospisujac sie na radch
                paru uczelni prywatnych. Rozmienia sie na drobne, chcicaz nie ZA drobne.

                W tej sytuacji nie jest naukowcem lecz nauczycielem. Tylko pytanie czy uczy i
                jak go oceniaja studenci. Bez wzgledu na to czy Hanka jest studentem czy zona
                wydaje mi sie ze odpowiedz na to ostanie pytanie jest negatywna. NAtepne
                pytaynie dlaczego mimo to ta osoba wciaz uczy? I na to pytanie tez odpowiedz
                jest jasna: Profesor ma wymagany tytul i uprawnienia w okreslonej dziedzinie i
                TYLKO tyle sie liczy, NAzwisko i znajomosci pewnie tez mu nie szkodza ale to
                juz jest na calym swiecie.

                JZ
            • Gość: Przemek Re: Zarobki Pani Męża profesora są zgodne z moimi IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 04.03.04, 18:51
              Podalem sumy brutto! Po 2 etapach podwyzki adiunkt w moim zakladzie na
              politechnice ma ok.3300 brutto (!) wynagrodzenia zasadniczego, a jak
              podstarzaly do jeszcze mu dojdzie ponad 600 (znow brutto) wyslugi lat. W koncu
              zbliza sie do 4000 brutto, a po odjeciu skladek emerytalnych, rentowych,
              chorobowych, zdrowotnych (tak jest napisane na "fiszce" :-)), podatku itd.
              spada sie ponizej 3000 (netto).
              • Gość: BANG Re: Dyskusja wygasa? IP: 129.81.192.* 05.03.04, 02:09
                O.K. Wydaje sie, iz dyskusja na tym forum "G.W."
                wygasa... Czy ktos pokusi sie o zebranie wnioskow???
                • dyplomata Wnioski 05.03.04, 08:28
                  Gość portalu: BANG napisał(a):

                  > O.K. Wydaje sie, iz dyskusja na tym forum "G.W."
                  > wygasa... Czy ktos pokusi sie o zebranie wnioskow???

                  Reforma elitarno-rynkowa jest niezbedna, reszta (habilitacje...) to sa
                  drobiazgi.
                  • Gość: JZ tendencyjne pustoslowie! IP: 146.21.1.* 05.03.04, 09:06
                    dyplomata napisał:
                    > Reforma elitarno-rynkowa jest niezbedna, reszta (habilitacje...) to sa
                    > drobiazgi.
                    pustoslowna deklaracja => mycie oczu! Za wyjatkiem jednego "drobiazgu",
                    manowicie ze habilitacja (i w domysle: profesury belwederskie) czyli jeden z
                    bardziej krytykowanych aspektow polskiej jaki ma zostac...

                    Prof. Dyplomata? Dr hab. Dyplomata? czy tylko w poczekalni do patentu po
                    madrosc?


                    Wnioski z dyskusji wyciagnie mam nadzieje opinia publiczna!

                    JZ.

                    NB. wczesniej sa podane propozycje zmian w postaci brudnopisow (draft)
                    zawirajace opis zmian zaproponowanych na tym forum. Moze nie wszystkich, moze
                    nie pelnych ale wartych dyskusji. I blagam, nie dajmy sobie mydlic oczu
                    ogolnikowymi haslami ani politykom ani dyplomatom!


                  • Gość: itakdalej Bez zniesienia habilitacji nie będzie reformy IP: *.chello.pl 05.03.04, 11:39
                    dyplomata napisał:

                    > Gość portalu: BANG napisał(a):
                    >
                    > Reforma elitarno-rynkowa jest niezbedna, reszta (habilitacje...) to sa
                    > drobiazgi.

                    Najważniejszą rzeczą jest, by przestała obowiązywać selekcja negatywna. Obecnie
                    władza należy do ludzi, którzy są słabi intelektualnie i twórczo, ale są za to
                    utalentowanymi "politykami". To znaczy umieją świetnie się dostosować do
                    panującego, stalinowskiego systemu: nie wychylają się z nowymi pomysłami i
                    krytyką, podlizują szefom, kłamią na prawo i lewo, wyżywają się na co bardziej
                    samodzielnych podwładnych. I uważają, że dzięki tym chytrym gierkom są
                    inteligentniejsi od innych. Wszyscy to widzą i między sobą się śmieją, ale nie
                    mogą nic zrobić, bo jak się narażą, to w tajnym głosowaniu po kolokwium
                    habilitacyjnym będą utrąceni.
                    Jeżeli w takim systemie wprowadzi się rynek, będzie to co w ROSJI, albo to co
                    się dzieje w Polsce pod rządami SLD. Niby już nie ma komuny, jest wolny rynek
                    i demokracja. Ale rządzą ci sami co poprzednio, tak jak się kiedyś nauczyli,
                    czyli źle, tylko jest to nieco ukryte za parawanem pieniędzy. Chętnie by to
                    jeszcze bardziej wzmocnili, biorąc np. pod swoją kontrolę wszystkie media. W
                    nauce będzie to także udawany rynek i elitarność, a w rzeczywistości dalsza
                    degeneracja i upadek.
                • Gość: itakdalej Zrobić przynajmniej to IP: *.chello.pl 05.03.04, 09:38
                  Wybierając swoich przedstawicieli do KBN sprawdzić dorobek publikacyjny. Dzięki
                  Internetowi jest to bardzo łatwe. Oprócz tego wyciąć wszystkich narzuconych
                  siłą.
                  • Gość: Przemek Re: Zrobić przynajmniej to IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 05.03.04, 19:31
                    > Wybierając swoich przedstawicieli do KBN sprawdzić dorobek publikacyjny.
                    Dzięki Internetowi jest to bardzo łatwe.

                    Zgadzam sie z pierwsza czescia wypowiedzi, natomiast nie podzielam wiary w
                    Internet. Internet to olbrzymie smietnisko, znajdzie sie tam tylko to, co ktos
                    sam podrzucil. Internet nie zastapi solidnej oceny dorobku, przeprowadzonej
                    przez kompetentnych ludzi. Nie zastapi recenzentow, nie stworzy dyskusji
                    naukowej.
                    Szukac pelnego spisu czyichs publikacji w Internecie to nieporozumienie.
                    Jeszcze wiekszym nieporozumieniem sa indeksy cytowan. Kolega przetestowal taki
                    indeks wpisujac nazwiska kilku osob z zakladu. Okazalo sie, ze ich prace,
                    cytowane w ksiazkach wydanych przez Wiley'a i Elsevier'a... w ogole w tych
                    indeksach nie wystepuja. Wniosek - indeksy sa niekompletne, jest to
                    amatorszczyzna, oceniajac na podstawie tych indeksow pracownika, latwo mozna go
                    skrzywdzic. Na szczescie komisje habilitacyjne nie pytaja Internetu o zdanie,
                    lecz recenzentow.
                    A do dokumentacji dolacza sie kopie najwazniejszych publikacji, a nie zrzut z
                    ekranu :-)

                    • Gość: itakdalej Re: Zrobić przynajmniej to IP: *.chello.pl 05.03.04, 23:12
                      Gość portalu: Przemek napisał(a):

                      > nie podzielam wiary w
                      > Internet. Internet to olbrzymie smietnisko,

                      I tylko śmietnisko? Naprawdę Pan tak uważa? Czyli lepiej, żeby go nie było, bo
                      śmieci są przecież niepotrzebne.

                      > znajdzie sie tam tylko to, co ktos
                      > sam podrzucil.

                      Domena "elka.pw.edu.pl" jest najwyraźniej opóźniona w dziedzinie informatyki i
                      zacofana w korzystaniu z naukowych baz danych. W ISI Web of Science znajdzie
                      się wszystkie informacje na temat publikacji (w czasopismach) danej osoby i
                      cytowań. Jest to REWELACYJNE żródło informacji naukowej.
                      Czyżby Pan korzystał tylko z Googla?

                      > Internet nie zastapi solidnej oceny dorobku, przeprowadzonej
                      > przez kompetentnych ludzi. Nie zastapi recenzentow, nie stworzy dyskusji
                      > naukowej.

                      To chyba jakieś żarty. Recenzenci są swoi (tzn. z układu), chyba że trzeba
                      habilitanta utrącić. "Solidna ocena dorobku" dokonywana jest na podstawie tego
                      czy przedstawienie się podobało czy nie. Znam przypadek człowieka z dorobkiem
                      lepszym od oceniających, którego uwalono, bo był "zbyt pewny siebie". Naprawdę
                      to był rozstrzygający argument. Niektórzy oceniajacy zresztą się przyznali
                      uczciwie, że się nie znali na dziedzinie rozprawy, ale głosowali bo taki jest
                      ten system. Czymś się przecież muszą kierować. Jak nic nie rozumieją, to
                      oceniają wygląd i "ogładę" delikwenta. Dla niektórych było zapewne to
                      wkurzające, że znalazł zię ktoś lepszy od nich. Dlatego bez wahania mu za to
                      przyłożyli - głosowanie jest przecież tajne. Łatwiej jest przepuścić miernotę,
                      która nie będzie podskakiwać. Żeby wszystko zostało po staremu.

                      > Szukac pelnego spisu czyichs publikacji w Internecie to nieporozumienie.
                      > Jeszcze wiekszym nieporozumieniem sa indeksy cytowan. Kolega przetestowal
                      taki
                      > indeks wpisujac nazwiska kilku osob z zakladu. Okazalo sie, ze ich prace,
                      > cytowane w ksiazkach wydanych przez Wiley'a i Elsevier'a... w ogole w tych
                      > indeksach nie wystepuja. Wniosek - indeksy sa niekompletne,

                      Tak jak z demokracją, nie widzę dzisiaj lepszego sposobu oceny.
                      Sądzę, że lista publikacji w czasopismach (i na najważniejszych konferencjach)
                      jest w WoS-ie kompletna. Zgodzę się, że z cytowaniami z książek jest gorzej,
                      albo nawet i fatalnie. Ale rzadko się zdarza, żeby ktoś miał cytowanie w
                      książce i nie miał artykułu, albo żeby na tym cytowaniu się kończyło, tzn. żeby
                      ta publikacja nie miała cytowania w jakimś innym artykule. A to już by było w
                      WoS-ie.

                      > Wniosek - indeksy sa niekompletne, jest to amatorszczyzna,

                      Amatorszczyzną jest to co Pan tutaj wypisuje.

                      > A do dokumentacji dolacza sie kopie najwazniejszych publikacji, a nie zrzut z
                      > ekranu :-)

                      Panie inżynierze mamy już XXI wiek, pora zacząć korzystać z osiągnięć techniki.
                      • Gość: itakdalej Jeszcze inna możliwość (a nawet dwie) IP: *.chello.pl 05.03.04, 23:43
                        Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                        > Gość portalu: Przemek napisał(a):
                        > > Szukac pelnego spisu czyichs publikacji w Internecie to nieporozumienie.
                        > > Jeszcze wiekszym nieporozumieniem sa indeksy cytowan. Kolega przetestowal
                        > taki
                        > > indeks wpisujac nazwiska kilku osob z zakladu. Okazalo sie, ze ich prace,
                        > > cytowane w ksiazkach wydanych przez Wiley'a i Elsevier'a... w ogole w tych
                        >
                        > > indeksach nie wystepuja. Wniosek - indeksy sa niekompletne,
                        >

                        Koledzy mogli mieć publikacje w słabych czasopismach. Jakimś sposobem trafiły
                        one do autora książki w Wileyu czy Elsevierze - i chwała im za to - ale w WoS-
                        ie ich nie ma. Jakby czasopisma były z LF, to by były.
                        Zdarzają się też są błędy w nazwiskach w bazach danych. Trzeba ich mieć więcej,
                        to nie zaszkodzą przy ocenie "przez Internet".
                        • Gość: przemek Re: Jeszcze inna możliwość (a nawet dwie) IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 08.03.04, 19:46
                          "Koledzy mogli mieć publikacje w słabych czasopismach. "

                          Chodzilo o publikacje referatow w materialach b.dobrych amerykanskich
                          konferencji , z serii IEEE. Przyjecie referatu na taka konferencje wymaga 3
                          pozytywnych recencji, a przyjecie artykulu do IEEE Transactions on... - 4
                          recenzji. Wielka mi roznica...
                          A moze wlasciciele tych zbiorow danych "tepia" konferencje,
                          organizujac "lobbing" dla czasopism, ktore traca na znaczeniu. Rzecz w tym, ze
                          na publikacje w czasopismie czekasz latami, a w "proceedingsach" mniej niz rok.
                          Jesli masz cos ciekawego do zakomunikowania, to piszesz na konferencje, bo na
                          ten sam pomysl moze wpasc ktos inny. W czasopismie umiescisz co najwyzej
                          rozszerzona wersje publikacji konferencyjnej - jesli Ci sie chce "dolewac wody"
                          i publikowac powtornie te same tresci. Nie kazdemu sie jednak chce: ciagle
                          przepisywanie tego samego: konferencja, artykul w czasopismie, podrozdzial w
                          rozprawie (dajmy na to, habilitacyjnej). Po co?
                          Reasumujac: jesli ktos ocenia dorobek na podstawie wylacznie czasopism, z
                          pominieciem konferencji - to moze bardzo sie omylic.
                      • Gość: Przemek Re: Zrobić przynajmniej to IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 08.03.04, 20:06
                        > W ISI Web of Science znajdzie
                        > się wszystkie informacje na temat publikacji (w czasopismach) danej osoby i
                        > cytowań. Jest to REWELACYJNE żródło informacji naukowej

                        Chcialem sprobowac, ale przegladarka chyba nie podsuwa mi wlasciwego adresu,
                        umozliwiajacego korzystanie z bazy danych. Pod "ISI" zglasza sie firma Thomson
                        (co mnie ona obchodzi i co ma z tym wspolnego?), podsuwa jakies "tutoriale" ale
                        nie udostepnia bazy danych. Niedawno szukalem spisu prac pewnego profesora - w
                        przegladarce (typu Yahoo) pojawila sie jedna ksiazka, a tymczasem profesor ma
                        ponad 100 publikacji, polowa z tego zagranicznych. Spis dostalem po zlozeniu
                        osobistej prosby w macierzystej uczelni profesora. Jesli ISI ma to wszystko, to
                        chetnie skorzystam (jesli ktos mi wskaze, jak).

                        >"Panie inżynierze mamy już XXI wiek, pora zacząć korzystać z osiągnięć
                        >techniki."

                        Jestem za stworzeniem kompletnej bazy danych, zawierajacej wszystkie publikacje
                        kazdego pracownika naukowego. Pod warunkiem, ze bedzie rzetelna i kompletna -
                        tzn. kazdy bedzie przymuszony administracyjnie do przeslania kompletu swoich
                        publikacji do bazy (administrowanej np. przez KBN). Niekompletna baza danych
                        moze byc wykorzystana co najwyzej do poszukiwan bibliograficznych, ale w zadnym
                        wypadku nie mozna jej wykorzystac do oceny dorobku!


                        • Gość: itakdalej BAZA PUBLIKACJI I CYTOWAŃ - krótka instrukcja IP: *.chello.pl 08.03.04, 22:32
                          Tak podejrzewałem, że napisać o Internecie, że to jest wielki śmietnik może
                          tylko ktoś starej daty, kto nie wie jak korzystać z cennych dla każdego
                          naukowca zasobów.
                          Ale porzućmy te złośliwości. Trzeba uświadamiać naród, może będzie mądrzejszy.

                          ISI WoS to baza płatna, kontrola dostępu jest na podstawie tego w jakiej
                          posieci (tzn. jakiej uczelni lub czy PAN-u) jest Pana komputer. Pana uczelnia
                          ma subskrybcję, tak jak 16 innych uczelni i cały PAN. Wejść można zatem TYLKO Z
                          KOMPUTERA W PRACY wybierając adres:

                          zatoka.icm.edu.pl/WoS/CIW.cgi

                          Z komputera w domu Pan nie wejdzie.

                          Niżej podaję pełną listę aktualnych subskrybentów:

                          Uniwersytet Warszawski
                          Polska Akademia Nauk
                          Politechnika Warszawska
                          Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie
                          Uniwersytet im. Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie
                          Uniwersytet Jagielloński w Krakowie
                          Politechnika Śląska
                          Politechnika Lubelska
                          Politechnika Gdańska
                          Politechnika Wrocławska (roczniki 2001-2004)
                          Uniwersytet Śląski
                          WSP Częstochowa (roczniki 2002-2004)
                          Uniwersytet Łódzki (roczniki 2002-2004)
                          Śląska Akademia Medyczna (roczniki 2002-2004)
                          Uniwersytet Wrocławski (tylko rocznik 2003-2004)
                          Ponadto następujące instytucje zachowują licencje do wybranych roczników
                          archiwalnych SCI-Ex:
                          Uniwersytet Opolski (rocznik 2001)
                          Politechnika Szczecińska (roczniki 1996-2002)
                          Akademia Techniczno-Rolnicza w Bydgoszczy (roczniki 2001-2003)
                          • Gość: Przemek Re: BAZA PUBLIKACJI I CYTOWAŃ - krótka instrukcja IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 10.03.04, 13:19
                            "Trzeba uświadamiać naród, może będzie mądrzejszy."

                            Narod serdecznie dziekuje, baza moze byc uzyteczna do poszukiwan
                            bibliograficznych. Byc moze nie jestem w stanie prawidlowo z niej skorzystac,
                            gdyz nie moge uruchomic poszukiwan publikacji sprzed 1996r. Nie widze tez
                            opcji "referaty w materialach konferencyjnych", a przeciez w mojej dziedzinie
                            najciekawsze rzeczy pojawiaja sie na konferencjach.
                            Nie umiem tez znalezc spisu ksiazek.

                            Jesli rzeczywiscie nie ma w tej bazie ksiazek i referatow konferencyjnych, to
                            nie mozna nawet marzyc o wykorzystaniu tej bazy do oceny czyjegos dorobku.
                • Gość: komentator STOWARZYSZENIE NA RZECZ DYRDYMOLENIA INTERNETOWEGO IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 05.03.04, 10:25
                  STOWARZYSZENIE NA RZECZ DYRDYMOLENIA INTERNETOWEGO

                  Iternauci domagają się posumowania. To mój komentarz.

                  Niestety dyskusja (dyrdymancja) niewiele wniosła pod względem merytorycznym i
                  sprowadzała sie głównie do dyrdymolenia na tematy, o których dyrdymanci nie
                  maja na ogół większego albo żadnego pojęcia i nie maja ochoty i /lub
                  kompetencji aby to pojęcie posiąść. Wyjątki raczej potwierdzają jedynie regułę.
                  Daje to niewesoły obraz części środowiska rzekomo pro-reformatorskiego i może
                  służyć do ośmieszenia przez establishment, który w części i tak jest bardziej
                  pro-reformatorski od tego co się na tym forum dyrdymoliło. Skoro dyrdymanci nie
                  chcą się podpisać pod tym co dyrdymolą,
                  i nigdy by tego nie dyrdymolili publicznie to widać przynajmniej, ze nie
                  stracili resztek dyrdymanckiego samokrytycyzmu. I to jest jeden wniosek
                  optymistyczny.
                  Skoro jednak sądzą, że to co nardymolili może się na coś przydać tym przeciwko
                  którym dyrdymolili to jest objaw daleko zaawansowanej dyrdymonii, której
                  najlepsi dyrdymanccy lekarze nie będą w stanie uleczyć.
                  Widać, że polskie piekło jest nadal środowiskiem (dyrdymowiskiem) tzw. nauki
                  polskiej i tak chyba pozostanie na zawsze bez względu czy jakiekolwiek reformy
                  zostaną przeprowadzone. Ktos kto nie chce dyrdymolić zawsze zostanie uznany za
                  niewiargodnego bo wiarygodni z samej definicji będą tylko dyrdymanci.
                  Dyrdymancja daje jednak podstawy do utworzenia STOWARZYSZENIA NA RZECZ
                  DYRDYMOLENIA INTERNETOWEGO, tylko który dyrdymant zechce sie pod tym podpisać.

                  Projekt statutu stowarzyszenia:

                  Celem stowarzyszenia jest inicjowanie i podtrzymywanie dyrdymancji
                  internetowych na jakikolwiek temat

                  Członkiem Stowarzyszenia może zostać każdy dyrdymant, który zobowiązuje się do
                  dyrdymolenia internetowego w szczególności na taki temat na którym się nie zna
                  i poznać się nie chce

                  Obowiązkiem każdego członka-dyrdymanta jest dyrdymolić jak najdłużej, nigdy
                  się nie zgadzać z tym co się samemu dyrdymoli, czyli być za a nawet przeciw,
                  lub być przeciw a nawet za.

                  DYRDYMAŁOWIE WSZYSTKICH FORÓW ŁĄCZCIE SIĘ!!!

                  KONTR-DYRDYMANCJA NIGDY NIE PRZEJDZIE!!!

                  NICH ŻYJE I UMACANIA SIĘ ODWIECZNA PRZYJAŹŃ DYRDYMAŁÓW INTERNETOWYCH !!!



                  • Gość: JZ a "komentator" na prezesa IP: 146.21.1.* 05.03.04, 15:43
                    Gość portalu: komentator napisał(a):
                    > Iternauci domagają się posumowania. To mój komentarz.
                    > Niestety dyskusja (dyrdymancja) niewiele wniosła pod względem merytorycznym i
                    Sam napisales WYLACZNIE dyrdymaly bez zadnej podbudowy faktami.
                    Czyzbys byl jednym z tych ktorzy musza publicznie odpowiadac na zadane tutaj
                    pytania. No to zycze milej zabawy. Pustoslowiem ze sa to dyrdymaly sie raczej
                    juz nie wykrecisz...
                    A ja sie z tego ciesze!

                    JZ

                    JZ
                    • Gość: khmara Dla komentatora też powinno być miejsce IP: *.icpnet.pl 05.03.04, 21:28
                      Komentator to ktoś, kto nie uczestniczy, ale obserwuje. A fakt faktem, że
                      uczestnicy tego forum co nieco już o sobie wiedzą i miło im się czas spędza we
                      własnym towarzystwie. Jeżeli chcemy, by ktokolwiek wziął tę dyskusję na serio,
                      poza wyrażeniem własnej opinii, co zawsze jest dla opiniodawcy w jakiś sposób
                      przyjemne :-), warto zebrać wnioski do kupy i przedstawić jakąś spójną
                      propozycję. Myślę, że o to komentatorowi chodziło.
                • Gość: agaj Problemy tego forum i moje wnioski IP: 128.163.110.* 05.03.04, 16:06
                  Napisalem to juz poprzednio. Glowne problemy tej dyskusji:

                  1. Dr. Wieczorek jest osoba niewiarygodna (brak dorobku naukowego, personalne
                  konflikty na UJ, zwolnienie z UJ, "badacz prywatny", obciazenie psychozami
                  stanu wojennego, SB, komunizmu, finezja myslenia na poziomie Leppera, itp.).

                  2. Dr. Wojcik jest osoba kompetentna (oceniajac na podstawie spisu publikacji),
                  ale jak stwierdzil, nie wraca do Polski.

                  3. Przynajmniej polowa z piszacych na tym forum pracuje poza Polska (tak jak ja)

                  4. Wiele osob chce zniesienia habilitacji, podczas gdy merytoryczna ocena
                  pracownikow naukowych i formalny/oficjalny przeciew dobrych od przecietnych
                  naukowcow istnieje na calym swiecie (ci przecietni musza opuscic uczelnie, a
                  dobrzy uzyskuja staly kontrakt - np. tenure w Stanach).

                  5. Uzyskanie stalego zatrudnienia jest olbrzymim przywilejem srodowiska
                  naukowego. Zniesienie tego przywileju to tradycyjnie "szczanie do wlasnej
                  studni" (przepraszam za jezyk). Przywilej nalezy zachowac (w tej czy innej
                  formie), jedynie zaostrzyc kryteria selekcji i demokratyzacji systemu.

                  6. Zostrzenie selekcji, demokratyzacja i zasadnicze uproszczenie "habilitacji"
                  czy "tenure", czy jak to zwal, ale przy utrzymaniu procesu selekcji to slowa
                  kluczowe moich wypowiedzi.

                  7. Dr. Wojcik listem do Nature zapoczatkowal szeroka dyskusje i chwala mu za
                  to. Reformy moga jednak zostac przeprowadzone tylko przez najlepszych
                  naukowcow polskich, pracujacych w Polsce - np. przez dr. Zylicza i jemu
                  podobnych.

                  8. Zaznaczam, ze nie znam: Wieczorka, Wojcika, Zylicza, ani nikgo z tego
                  forum. Moja krytyka Wieczorka jest oparta na zapoznaniu sie z jego stronami
                  internetowymi i wypowiedziami na tym forum.

                  9. No i apel - Naukowcy polscy - szukajcie sprzymierzencow w Zyliczu, czy
                  Urbanczyku, ale nie w Wieczorku.
                  • bum_cyk_cyk.hey Re: Problemy tego forum i moje wnioski 05.03.04, 17:05
                    Gość portalu: agaj napisał(a):

                    > Napisalem to juz poprzednio. Glowne problemy tej dyskusji:
                    >
                    > 1. Dr. Wieczorek jest osoba niewiarygodna (brak dorobku naukowego, personalne
                    > konflikty na UJ, zwolnienie z UJ, "badacz prywatny", obciazenie psychozami
                    > stanu wojennego, SB, komunizmu, finezja myslenia na poziomie Leppera, itp.).

                    Ten ton mi sie nie podoba. To chyba na zasadzie "nie wiadomo, czy on ukradł,
                    czy jemu ukradli, ale był zamieszany". Żaden z podanych tu faktów (personalne
                    > konflikty na UJ, zwolnienie z UJ) ani "faktów" ("badacz prywatny", obciazenie
                    psychozami
                    > stanu wojennego, SB, komunizmu, finezja myslenia na poziomie Leppera), ani
                    tez "itp" w zaden sposób nie dyskwalifikuje Wieczorka. A tak w ogóle to
                    argumentowanie "ad personam" bardzo źle mi sie kojarzy. Na pewno nie z nauką,
                    choć być moze Autor jest znakomitym naukowcem.

                    > 2. Dr. Wojcik jest osoba kompetentna (oceniajac na podstawie spisu
                    publikacji),
                    >
                    > ale jak stwierdzil, nie wraca do Polski.

                    Czy nie jest to próba brzydkiego poróznienia wspólpracujących ludzi? Te metody
                    juz były!!

                    > 3. Przynajmniej polowa z piszacych na tym forum pracuje poza Polska (tak jak
                    ja
                    > )

                    Co to ma do rzeczy? Jaki to argument?

                    > 4. Wiele osob chce zniesienia habilitacji, podczas gdy merytoryczna ocena
                    > pracownikow naukowych i formalny/oficjalny przeciew dobrych od przecietnych
                    > naukowcow istnieje na calym swiecie (ci przecietni musza opuscic uczelnie, a
                    > dobrzy uzyskuja staly kontrakt - np. tenure w Stanach).


                    Alez nikt, a na pewno nie Wieczorek, nie chce czegokolwiek innego. To właśnie
                    urawniłowka habilitacji i dożywotnich profesur prowadzi do utrwalanie rzadów
                    miernot, które często poza taka habiltacja niczego nie napisały. To jest strzał
                    POZA TARCZĄ!!
                    >
                    > 5. Uzyskanie stalego zatrudnienia jest olbrzymim przywilejem srodowiska
                    > naukowego. Zniesienie tego przywileju to tradycyjnie "szczanie do wlasnej
                    > studni" (przepraszam za jezyk). Przywilej nalezy zachowac (w tej czy innej
                    > formie), jedynie zaostrzyc kryteria selekcji i demokratyzacji systemu.
                    >
                    Ależ mozna zatrudniac DOBRYCH. Zatrudnianie i dowotnia władza faceta, który nie
                    zna zadnego obcego języka, a i po polsku niezbyt dobrze gada to blokowanie
                    miejsca młodzym i lepszym.

                    > 6. Zostrzenie selekcji, demokratyzacja i zasadnicze
                    uproszczenie "habilitacji"
                    > czy "tenure", czy jak to zwal, ale przy utrzymaniu procesu selekcji to slowa
                    > kluczowe moich wypowiedzi.
                    >
                    Podpisuje sie oboma rekami. Ale selekcja również "wstecz", aby już dzis
                    oddzielic ziarno od plew.

                    > 7. Dr. Wojcik listem do Nature zapoczatkowal szeroka dyskusje i chwala mu za
                    > to. Reformy moga jednak zostac przeprowadzone tylko przez najlepszych
                    > naukowcow polskich, pracujacych w Polsce - np. przez dr. Zylicza i jemu
                    > podobnych.

                    Reformy to moga zostać przeprowadzone przez ŚRODOWISKO, a nie pojedynczych
                    ludzi. Nikt nie neguje roli prof. Zylicza w tych reformach, ale wykluczanie "a
                    priori" np Wieczorka nie ma sensu. On jednak sporo o tym systemie wie.

                    > 8. Zaznaczam, ze nie znam: Wieczorka, Wojcika, Zylicza, ani nikgo z tego
                    > forum. Moja krytyka Wieczorka jest oparta na zapoznaniu sie z jego stronami
                    > internetowymi i wypowiedziami na tym forum.
                    >
                    To sa ogólniki. Co konkretnie jest u Wieczorka takie złe?

                    > 9. No i apel - Naukowcy polscy - szukajcie sprzymierzencow w Zyliczu, czy
                    > Urbanczyku, ale nie w Wieczorku.

                    Tak nie mozna. To jest bardziej obraźliwe dla Żylicza i Urbańczyka niz dla
                    Wieczorka! To w stylu "jedynie słusznych poglądów" z lat PRL-u. Ten sposób
                    dyskusji kompromituje nas wszystkich!!
                    • Gość: Przemek Re: Problemy tego forum i moje wnioski IP: *.elka.pw.edu.pl / *.elka.pw.edu.pl 05.03.04, 19:38
                      > 6. Zostrzenie selekcji, demokratyzacja i zasadnicze
                      > uproszczenie "habilitacji"
                      > > czy "tenure", czy jak to zwal, ale przy utrzymaniu procesu selekcji to slo
                      > wa kluczowe moich wypowiedzi. (agaj)


                      Powyzszy tekst moglby byc, z mojego punktu widzenia, wlasciwym podsumowaniem
                      dyskusji


                      > Ale selekcja również "wstecz", aby już dzis
                      > oddzielic ziarno od plew.

                      Tu sie nie zgadzam. Czystka spowodowalaby nieopisany balagan, przez dlugie lata
                      wszyscy interesowaliby sie jedynie tym, zamiast pracowac.
                  • Gość: JZ polsrodki i mydlenie oczu! IP: 146.21.1.* 05.03.04, 17:14
                    Gość portalu: agaj napisał(a):
                    > 1. Dr. Wieczorek jest osoba niewiarygodna (brak dorobku naukowego, personalne
                    > 2. Dr. Wojcik jest osoba kompetentna (oceniajac na podstawie spisu
                    > 3. Przynajmniej polowa z piszacych na tym forum pracuje poza Polska (tak jak
                    > 7. Dr. Wojcik listem do Nature zapoczatkowal szeroka dyskusje i chwala mu za
                    > 8. Zaznaczam, ze nie znam: Wieczorka, Wojcika, Zylicza, ani nikgo z tego
                    > 9. No i apel - Naukowcy polscy - szukajcie sprzymierzencow w Zyliczu, czy
                    personalia, nawet i ciekawe, ale skoro nie o mnie to... :-)


                    > 4. Wiele osob chce zniesienia habilitacji, podczas gdy merytoryczna ocena
                    > pracownikow naukowych i formalny/oficjalny przeciew dobrych od przecietnych
                    > naukowcow istnieje na calym swiecie (ci przecietni musza opuscic uczelnie, a
                    > dobrzy uzyskuja staly kontrakt - np. tenure w Stanach).
                    Zgubil PAn watek ze w stanach i wielu innych miejscach na swiecie tenurte sa
                    finansowane ze srodkow wlasnych uniwersytetow. co w sporej czesci (ale nawet i
                    nie wtedy calkowicie) zapobiega naduzyciom. Przy dzieleniu wspolnej kasy ludzie
                    bardziej szczerze patrza sobie na rece niz przy dzieleniu abstrakcyjnego
                    budzetu panstwa! POlecam watki dotyczace propozycje finansowania zaleznej od
                    ocen wynikow badawczych i nauczania.


                    > 5. Uzyskanie stalego zatrudnienia jest olbrzymim przywilejem srodowiska
                    > naukowego. Zniesienie tego przywileju to tradycyjnie "szczanie do wlasnej
                    > studni" (przepraszam za jezyk). Przywilej nalezy zachowac (w tej czy innej
                    > formie), jedynie zaostrzyc kryteria selekcji i demokratyzacji systemu.
                    Dziekuje: "przywilej", Szczegolnie za "szczanie do wlasnej studni" - sa one
                    doskonalym przykladem czym jest habilitacja/profesury w Polsce i stosunku do
                    nich przez klase decydentow.
                    Ale moje "szczanie" to tylko na krotka mete. Na dluzsza mete szczaniem do
                    wlasnej studni jest brak reform. Problem polega tylko na tym ze niektorzy tak
                    przyzwyczili sie do picia zaszczanej wody (czyli niskich pensji, braku
                    perspektyw i srodkow na badania) ze wrecz rozkoszuja sie smakiem mocznika (taka
                    forma masochismu i martylologii polskiej). Przerazaeni perspektywa ze mogliby
                    musiec stanac do koleki po czysta wada za zadne skarby nie zgodza sie tego
                    szamba wypompowac i oczyscic.
                    Do smrodu mozna przywyknac, no nie? Z pragnienia mozna zginac. Oto jakie haslo
                    przyswieca Polskim luminarzom nauki!


                    > 6. Zostrzenie selekcji, demokratyzacja i zasadnicze proszczenie "habilitacji"
                    > czy "tenure", czy jak to zwal, ale przy utrzymaniu procesu selekcji to slowa
                    > kluczowe moich wypowiedzi.
                    Niestety zmartwie Pana. Dolewanie czystej wody NIE JEST sposobem na
                    oczyszczenie studni. Co najwyzej bedzie wiecej brudnej wody. (tak dziala
                    entropia!). Moze wiecej wody i troche _mniej_ brudnej ale dalej nie nadajacej
                    sie dla _normalnych_ ludzi do picia!

                    To nie sa rozwiazania! to tylko pozbawione jaj polsrodki i mydlenie oczu!

                    JZ



                    • bum_cyk_cyk.hey Re: polsrodki i mydlenie oczu! 05.03.04, 18:55
                      Gość portalu: JZ napisał(a):

                      J.Z. dobrze pisze. Cały post jest dobry, ale ten koniec, to jest to, o co
                      chodzi.

                      > > 6. Zostrzenie selekcji, demokratyzacja i zasadnicze proszczenie "habilitac
                      > ji"
                      > > czy "tenure", czy jak to zwal, ale przy utrzymaniu procesu selekcji to slo
                      > wa
                      > > kluczowe moich wypowiedzi.
                      > Niestety zmartwie Pana. Dolewanie czystej wody NIE JEST sposobem na
                      > oczyszczenie studni. Co najwyzej bedzie wiecej brudnej wody. (tak dziala
                      > entropia!). Moze wiecej wody i troche _mniej_ brudnej ale dalej nie nadajacej
                      > sie dla _normalnych_ ludzi do picia!
                      >
                      > To nie sa rozwiazania! to tylko pozbawione jaj polsrodki i mydlenie oczu!
                      >
                      > JZ

                      Taki dokładnie byłby efekt reformowania tego co jest przez to co jest (bo takie
                      propozycje ma w istocie agaj). Ja pojąc nie moge, tej obrony klasy (klanu?
                      grupy) tzw. "samodzielnych" jako CAŁOSCI. To nikomu nie pomaga, bo łatwo jest
                      skompromitowac tych beznadziejnych, a tym dobrym takie towarzystwo szkodzi. Co
                      sie dzieje z ludzmi po przekroczeniu tej magicznej granicy samodzielności.
                      Wygląda na to, ze rację miał jeden z dyskutantów, który gdzies napisał, ze
                      profesura pasuje dopiero w trzecim pokoleniu. Ja rzeczywiście widzę, ze wielu
                      osobom "samodzielność" wyraźnie szkodzi. Pozdrawiam

                      >
                    • Gość: agaj Re: polsrodki i mydlenie oczu! IP: 128.163.110.* 05.03.04, 19:00
                      Oczywiscie, ze habilitacja (sam sie opowiadam ze czyms w rodzaju amerykanskiego
                      tenure) jest przywilejem. Badzmy szczerzy - osoba 60-letnia nie jest tak
                      sprawna intelektualnie, jak 30-letnia (sam mam 43 lata). Biologia jest
                      nieublagalna.

                      Prawdziwy naukowiec w wieku 60 lat ma (moze miec) olbrzymi dorobek naukowy,
                      autorytet, doswiadczenie, osiagniecia, kontakty w swiecie, znakomitych
                      wychowankow i milionowe granty uzyskane wczesniej. I co - nalezy taka osobe
                      wyrzucic na bruk, bo nie dostala kolejnego grantu z KBN? Moim zdaniem nie.
                      Stad przywilej habilitacji (czy tez tenure), ktory ja bronie.

                      Przywilej ten powinno bronic cale srodowisko naukowe. Oczywiscie nalezy go
                      zreformowac tak by sluzyl calemu srodowisku, a nie grupce nierobow po
                      problematycznej habilitacji, ktorzy terroryzuja mlodszych wspolpracownikow.
                      • Gość: khmara Re: polsrodki i mydlenie oczu! IP: *.icpnet.pl 05.03.04, 21:56
                        Gość portalu: agaj napisał(a):
                        > Oczywiscie, ze habilitacja (sam sie opowiadam ze czyms w rodzaju amerykanskieg
                        > tenure) jest przywilejem. Badzmy szczerzy - osoba 60-letnia nie jest tak
                        > sprawna intelektualnie, jak 30-letnia (sam mam 43 lata). Biologia jest
                        > nieublagalna. Prawdziwy naukowiec w wieku 60 lat ma (moze miec) olbrzymi
                        dorobek naukowy, autorytet, doswiadczenie, osiagniecia, kontakty w swiecie,
                        znakomitych wychowankow i milionowe granty uzyskane wczesniej. I co - nalezy
                        taka osobe wyrzucic na bruk, bo nie dostala kolejnego grantu z KBN? Moim
                        zdaniem nie. Stad przywilej habilitacji (czy tez tenure), ktory ja bronie.
                        > Przywilej ten powinno bronic cale srodowisko naukowe. Oczywiscie nalezy go
                        > zreformowac tak by sluzyl calemu srodowisku, a nie grupce nierobow po
                        > problematycznej habilitacji, ktorzy terroryzuja mlodszych wspolpracownikow.


                        To może skończmy z okrągłymi frazesami i zastanówmy się, jak to zreformować.

                        P.S. Bardzo podoba mi się określenie "przywilej habilitacji". I uważam, że to
                        na prawdę powinien być przywilej, a nie bat na pracownika. I jeszcze, gdyby ta
                        nowa, odformalizowana habilitacja (czyli zupełnie co innego niż mamy dzisiaj)
                        była nadawana przez uczelnię w uznaniu zasług, a nie przez prezydenta
                        dośmiertnie...
                      • Gość: JZ organ nieuzywany zanika IP: 146.21.1.* 06.03.04, 16:15
                        Gość portalu: agaj napisał(a):
                        > Oczywiscie, ze habilitacja (sam sie opowiadam ze czyms w rodzaju
                        > amerykanskiego
                        > tenure) jest przywilejem. Badzmy szczerzy - osoba 60-letnia nie jest tak
                        > sprawna intelektualnie, jak 30-letnia (sam mam 43 lata). Biologia jest
                        > nieublagalna.
                        No to sie zgadzamy ze przywilejem. Ze bede zlosliwy za co ten przywilej
                        nalaezy sie obescnej kascie luminarzy polskich. ZA to ze jest tak jak jest? No
                        to moze gdzecznie podziekowac za malo udanan wspolprace redukujac dodatki gdzie
                        sie da. Taka forma sprawiedliwosci dziejowej. Dlatych co szkodzili i co "tylko"
                        nie przeszkadzali szkodzic! Rozumiem ze prawo nie dzila wstecz i nadane
                        przywilej nie da sie wycofac, ale moznaích nie umacniac, nie podwyzszac
                        zmuszajac tych co jeszcz potrafia do zwiakszonego wysilku.



                        > Prawdziwy naukowiec w wieku 60 lat ma (moze miec) olbrzymi dorobek naukowy,
                        > autorytet, doswiadczenie, osiagniecia, kontakty w swiecie, znakomitych
                        > wychowankow i milionowe granty uzyskane wczesniej. I co - nalezy taka osobe
                        I ma takze kontakty osobiste, doswiadczenie ktore moze przekazywac na
                        wykladach konferencyjnych, itp, itd. Na tych ostatnie piec lat do 65 wystarczy.
                        A potem emerytura. No chyba ze NAPRWDE jest wspoanialy i DALEJ potrafi
                        przyciagac granty i DALEJ potrafi ksztalcic..... Ale powiedz mi ilu tych 70-80-
                        letnich profesorow wciaz krecocych sie na naszych uczelniach jeast tego
                        ostatniego typu? Nie sadze ze wielu. Ale ich tytul liczy sie uczelni
                        jako "potencjal naukowy"! Dopoki nasze "potencjaly naukowe" beda zalezaly od
                        swistka papieru wydanego raz w zyciu dotad nie bedzie wynikow nauki polskiej!

                        > wyrzucic na bruk, bo nie dostala kolejnego grantu z KBN? Moim zdaniem nie.
                        > Stad przywilej habilitacji (czy tez tenure), ktory ja bronie.
                        JAki bruk, od 65 emerytura. Poza tym skoro dostawl granty z KBN to moze nauczy
                        inych mlodzszych jak sie je pisze to i zaplaca mu za pensje! Ne demonizuj!
                        Natomiast ci ktorzy poprzez otrzymanie swych stopni poczuli sie zwolnienii z
                        dalzsego myslenia i dzialania wskutek czego rozumek sie im skurczyl.... Tak,
                        tym nalezy powiedziec "do widzenia"!
                        Ach, a jesli chodzi o tych ktorych dotyka wczesnie Alzheimer: naleza sie im
                        renty inwalidzkie a nie pelnoplatne wczesne emerytury nazywane u nas
                        profesurami belwederskimi!

                        > Przywilej ten powinno bronic cale srodowisko naukowe. Oczywiscie nalezy go
                        > zreformowac tak by sluzyl calemu srodowisku, a nie grupce nierobow po
                        > problematycznej habilitacji, ktorzy terroryzuja mlodszych wspolpracownikow.
                        Mydlenie oczu! co to znaczy "aby sluzyl calemu srodowisku"? kto okresli co ma
                        sluzyc _calemu_ srodowisku? Specjalna komisja?

                        Ja moge powiedzec co bedzie sluzyc _aktywnej naukowo_ czesci srodowiska:
                        zniesienie habilitacji, profesur belwederskich i zwiazanych z nimi przywilejow
                        krepujacych olska nauke.
                        Doprowadzi to to powstania w naszej zasikanej studni szansy na normalny
                        samoregulujacy sie i samoczyszczjacy sie ekosystem. Poki co polska nauka jest
                        taka wlasnie smierdzaca studnia w ktorej lokalne glony pozarastaly wszystkie
                        otwory na zawnatrz.

                        JZ
                  • Gość: khmara Re: Problemy tego forum i moje wnioski IP: *.icpnet.pl 05.03.04, 23:10
                    Gość portalu: agaj napisał(a):

                    > 1. Dr. Wieczorek jest osoba niewiarygodna (brak dorobku naukowego, personalne
                    > konflikty na UJ, zwolnienie z UJ, "badacz prywatny", obciazenie psychozami
                    > stanu wojennego, SB, komunizmu, finezja myslenia na poziomie Leppera, itp.).

                    O Wieczorku zobacz wcześniejsze posty. Co do finezji myślenia, odsyłam do
                    linków Wieczorka na republice - trzeźwa, klarowna argumentacja. Widać pisać
                    umie, ale nie mówić na forum. "Personalny" konflikt między adiunktem a radą
                    wydziału w stanie wojennym to musiało być coś pięknego.

                    > 6. Zostrzenie selekcji, demokratyzacja i zasadnicze uproszczenie
                    "habilitacji"
                    > czy "tenure", czy jak to zwal, ale przy utrzymaniu procesu selekcji to slowa
                    > kluczowe moich wypowiedzi.
                    >
                    Sorry, ale nie w tej kolejności. Najpierw demokratyzacja, a potem selekcja. A
                    kto ma niby selekcjonować i na jakich zasadach? Selekcję już mamy - negatywną.

                    > 7. Reformy moga jednak zostac przeprowadzone tylko przez najlepszych
                    > naukowcow polskich, pracujacych w Polsce - np. przez dr. Zylicza i jemu
                    > podobnych.
                    >
                    Taa..? No to samozwańcze ciało najlepszych naukowców w Polsce już mamy - nazywa
                    się konferencja rektorów. Drugi zespół najlepszych naukowców został mianowany
                    przez prezydenta. I reformują tak, jak mówi Wieczorek - żeby nic nie zmienić.

                    > 8. Zaznaczam, ze nie znam: Wieczorka, Wojcika, Zylicza, ani nikgo z tego
                    > forum. Moja krytyka Wieczorka jest oparta na zapoznaniu sie z jego stronami
                    > internetowymi i wypowiedziami na tym forum.
                    Moja wiedza o Wieczorku jest taka sama. Widocznie, albo dokładniej czytam, albo
                    różnica doświadczeń prowadzi do różnic w interpretacji.

                    >
                    > 9. No i apel - Naukowcy polscy - szukajcie sprzymierzencow w Zyliczu, czy
                    > Urbanczyku, ale nie w Wieczorku.
                    Urbańczyk nie zna realiów, co już mu uczestnicy forum wytknęli (np. ośmioletnie
                    asystentury na UW). Urbańczyk argumetuje, że establishment w nauce jest
                    potrzebny, czego nikt tu nie neguje, ale trzeba dbać o jego jakość, tyle że nie
                    podaje, jak to zrobić. Wieczorek w praktyczny sposób pokazuje, jak pozbyć się
                    zbyt ambitnego pracownika, nie łamiąc prawa (linki). Propozycja Wieczorka
                    wprowadzenia instytucji ombudsmana jest rzeczowa, konkretna i zasługuje na
                    uwagę.
                  • Gość: itakdalej To agaj ma maniery Leppera IP: *.chello.pl 05.03.04, 23:23
                    Gość portalu: agaj napisał(a):

                    > Napisalem to juz poprzednio. Glowne problemy tej dyskusji:
                    >
                    > 1. Dr. Wieczorek jest osoba niewiarygodna (brak dorobku naukowego, personalne
                    > konflikty na UJ, zwolnienie z UJ, "badacz prywatny", obciazenie psychozami
                    > stanu wojennego, SB, komunizmu, finezja myslenia na poziomie Leppera, itp.).
                    >

                    Trzeba być bezczelnym łotrem, żeby tak pisać o dorobku dra Wieczorka. Wszystko
                    co Pan Profesor pisze jest gołosłowne i chamskie. Dr Wieczorek ma bardzo dużo
                    publikacji na liście filadelfijskiej. Na jego stronie:
                    www.geo-jwieczorek.ans.pl/publikacje.htm
                    naliczyłem 10, a potem nie liczyłem bo mi się znudziło.
                    • Gość: agaj Re: To agaj ma maniery Leppera IP: 128.163.110.* 06.03.04, 00:02
                      Coz, lotrem to mnie jeszcze nikt nie nazwal - widac to ryzyko zabierania glosu
                      na forum.

                      Piszac, ze dr. Wieczorek nie ma dorobku naukowego uzylem (rzecz jasna) skrotu
                      myslowego. W koncu ma doktorat. Ja tez czytalem jego liste publikacji. I dla
                      mnie wyglada bardzo blado. Na poparcie mej tezy moge sluzyc wykazem IF
                      poszczegolnych czasopism i ilosci cytowan poszczegolnych jego prac. Ale po co
                      to? Chyba, ze rzeczywiscie chcesz wiedziec.

                      Wykazy takie podaje ISI Web of Knowledge, ale trzeba miec subskrypcje by
                      korzystac z tej strony, dlatego nie podaje linku. To jednak bardzo wazne, bo
                      przeciez tak wlasnie weryfikuje sie pracownikow nauki.
                      • Gość: itakdalej Re: To agaj ma maniery Leppera IP: *.chello.pl 06.03.04, 00:22
                        Gość portalu: agaj napisał(a):

                        > Piszac, ze dr. Wieczorek nie ma dorobku naukowego uzylem (rzecz jasna) skrotu
                        > myslowego. W koncu ma doktorat.

                        Proszę nie przesadzać z tym doktoratem. Doktorat jest przecież w Polsce nic nie
                        wart. Prawdziwym naukowcem jest się dopiero po habilitacji. Człowiek z
                        doktoratem znaczy na uczelni tyle samo co magister. To znaczy jest śmieciem.

                        > Ja tez czytalem jego liste publikacji. I dla
                        > mnie wyglada bardzo blado. Na poparcie mej tezy moge sluzyc wykazem IF
                        > poszczegolnych czasopism i ilosci cytowan poszczegolnych jego prac.

                        Aha, już zaczynam rozumieć. Wiele razy LF i kongresy geologiczne to mało.
                        Wywalono dra Wieczorka za to, że czasopisma w których publikował mają za małe
                        IF i za słabo go cytowano. W instytucie w którym pracował po prostu tak wysoko
                        ustawiono poprzeczkę dla wszystkich. On nie spełnił wymagań IF i SCI i słusznie
                        się go pozbyto.
                        • Gość: agaj Re: To agaj ma maniery Leppera IP: *.client.insightBB.com 06.03.04, 01:38
                          Jak juz wspomnialem na tym forum - ja tez nie mam habilitacji, mam doktorat
                          zrobiony w Polsce. Potem przyjechalem do Stanow na postdoc'a. Poszlo mi na
                          tyle dobrze, ze otrzymalem stanowisko profesorskie. Jestem kilka lat po tenure
                          o ktorym tak wiele tutaj pisze, nazywajac go (kolejny skrot myslowy) amerykanska
                          habilitacja.

                          Tak wiec z dr. Wieczorkiem mam ten sam stopien naukowy. To tyle na temat
                          "smieci".

                          Zmiana systemu ktory funkcjonawal w nauce moze zostac przeprowadzona przez
                          naukowcow najwyzszej klasy i z dorobkiem ktory nikt nie kwestionuje. Poza tym
                          musza oni pracowac w Polsce (a nie jak Wojcik w Stanach). Na pewno jest w tym i
                          poczesne miejsce dla dr. Wieczorka (to w koncu on to zainicjowal i chwala mu za
                          to). Tyle, ze nie jako LIDERA ruchu. O to mi chodzi i dlatego pisze o dorobku
                          naukowym dr. Wieczorka.
                          • bum_cyk_cyk.hey Re: To agaj ma maniery Leppera 06.03.04, 11:19
                            Gość portalu: agaj napisał(a):

                            > Jak juz wspomnialem na tym forum - ja tez nie mam habilitacji, mam doktorat
                            > zrobiony w Polsce. Potem przyjechalem do Stanow na postdoc'a. Poszlo mi na
                            > tyle dobrze, ze otrzymalem stanowisko profesorskie. Jestem kilka lat po
                            tenure
                            > o ktorym tak wiele tutaj pisze, nazywajac go (kolejny skrot myslowy)
                            amerykansk
                            > a
                            > habilitacja.
                            >
                            > Tak wiec z dr. Wieczorkiem mam ten sam stopien naukowy. To tyle na temat
                            > "smieci".
                            >
                            > Zmiana systemu ktory funkcjonawal w nauce moze zostac przeprowadzona przez
                            > naukowcow najwyzszej klasy i z dorobkiem ktory nikt nie kwestionuje.

                            Takich to znajdzie się może kilku na każdą dziedzinę. Zakwestionować mozna
                            wszystko!. Uznany dorobek oznacza "uznany przez konkretna grupę ludzi"
                            Oczywiscie im wieksza hest grupa tym (tu juz OBIEKTYWNIE) wieksze uznanie, ale
                            gwarancji nie ma. Nie wiem tez dlaczego duzy dorobek naukowy miałby implikować
                            odpowiednio duże walory moralne i organizacyjne do przeprowadzania reformy. A
                            trzeba tu dodać jeszcze CHĘC i CZAS do takiej katorżniczej pracy. Nie wiem ilu
                            by sie znalazło chetnych z wymaganymi kwalifikacjami. Czy nie lepiej ustalic
                            jasne, przejrzyste reguły i patrzec na poprawność SYSTEMU, a nie na watpliwe
                            (bo zawsze są wątpliwe) kwalifikacje ludzi?


                            Poza tym
                            > musza oni pracowac w Polsce (a nie jak Wojcik w Stanach). Na pewno jest w
                            tym
                            > i
                            > poczesne miejsce dla dr. Wieczorka (to w koncu on to zainicjowal i chwala mu
                            za
                            > to). Tyle, ze nie jako LIDERA ruchu.

                            Ja myslę, że on sie jednak na takiego lidera nadaje, bo sporo juz o tym wie, i
                            ma CHĘĆ!! cos zrobić.

                            O to mi chodzi i dlatego pisze o dorobku
                            > naukowym dr. Wieczorka

                            , który tu akurat nie ma nic do rzeczy.


                        • dyplomata Uwaga na demagogie! 12.03.04, 20:19

                          Wszelkie postulaty dotyczace zniesienia habilitacji trzeba traktowac
                          bardzo podejrzliwie.

                          To znaczy habilitacje i belwederki trzeba bezwglednie zniesc ale jezeli
                          postulat ten pojawia sie przed zmiana finansowania systemu to jest bardzo
                          podejrzany.

                          Zmiana systemu finansowego to: eliminacja fikcji bezplatnego ksztalcenia,
                          znaczne zroznicowanie uczelni oraz finansowanie wynikow badan a nie ludzi.
                          Co oznaczaloby by znikniecie etatow i robote na grantach i projektach przez
                          wiekszosc ludzi.

                          Oznacza to ze w nowym systemie otrzymanie stalego etatu na dobrej uczelni
                          musialoby byc w istocie O WIELE TRUDNIEJSZE niz zrobienie habilitacji i
                          dostanie etaciku w obecnym grajdolku. Trudniejsze a NIE latwiejsze jak
                          sie to niektorym wydaje.

                          Jezeli o tym sie nie mowi to postulaty sa W NAJWYZSZYM STOPNIU PODEJRZANE.
                          Zachodzi po prostu podejrzenie ze sprytni osobnicy chca sie dostac do
                          grajdolka podkopem pt. reforma nauki.
                          • Gość: khmara Re: Uwaga na demagogie! UWAGA - KRET IP: *.icpnet.pl 12.03.04, 21:23
                            RE: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11272580&a=11313501

                            dyplomata napisał:
                            >
                            > Wszelkie postulaty dotyczace zniesienia habilitacji trzeba traktowac
                            > bardzo podejrzliwie.
                            > To znaczy habilitacje i belwederki trzeba bezwglednie zniesc ale jezeli
                            > postulat ten pojawia sie przed zmiana finansowania systemu to jest bardzo
                            > podejrzany.

                            Umieszczenie tego posta w tym miejscu z taką datą i godziną to klasyczny
                            przykład demagogii.

                            Postulaty OFA - zmodyfikowana propozycja:
                            Punkt 2 mówi o konieczności zmiany systemu finansowania nauki.
                            Punkt 3 o zniesieniu habilitacji.

                            • dyplomata UWAGA - KHMARA ROBI SCIEME 13.03.04, 07:27
                              Gość portalu: khmara napisał(a):

                              > dyplomata napisał:
                              > > Wszelkie postulaty dotyczace zniesienia habilitacji trzeba traktowac
                              > > bardzo podejrzliwie.
                              > > To znaczy habilitacje i belwederki trzeba bezwglednie zniesc ale jezeli
                              > > postulat ten pojawia sie przed zmiana finansowania systemu to jest bardzo
                              > > podejrzany.
                              > Umieszczenie tego posta w tym miejscu z taką datą i godziną to klasyczny
                              > przykład demagogii.
                              > Postulaty OFA - zmodyfikowana propozycja:
                              > Punkt 2 mówi o konieczności zmiany systemu finansowania nauki.
                              > Punkt 3 o zniesieniu habilitacji.

                              Mamy tu oczywiscie z demagogicznym czepianiem sie szczegolow. W wypowiedzi
                              chodzilo rzecz jasna o to ze w stosunku do innych spraw systemowych haby i
                              belwederki to drobiazg i najbardziej elegancko byloby umiescic ten postulat
                              NA KONCU LISTY.

                              System organizacyjny i finansowy musi byc ustawiony tak by placowki mialy
                              pelna autonomie a ich ocena i status byly oparte na reputacji rynkowej a
                              nie formalno-urzedniczej. To jest najtrudniejsza sprawa.

                              W takim systemie, przynajmniej w placowkach najlepszych czy elitarnych
                              otrzymanie stalego etatu byloby o wiele trudniejsze niz obecna habilitacja.
                              Tymczasem odnosi sie wrazenie ze sciemniacze chca po prostu znacznych podwyzek
                              plac i latwiejszego dostepu do stalych etatow za zaslonka szczytnych hasel.
                              • Gość: khmara Re: UWAGA - KHMARA ROBI SCIEME IP: *.icpnet.pl 13.03.04, 10:39
                                > dyplomata napisał:
                                Mamy tu oczywiscie z demagogicznym czepianiem sie szczegolow. W wypowiedzi
                                > chodzilo rzecz jasna o to ze w stosunku do innych spraw systemowych haby i
                                > belwederki to drobiazg i najbardziej elegancko byloby umiescic ten postulat
                                > NA KONCU LISTY.
                                >
                                Nie będę się czepiać kolejności. Punkt 2 zmodyfikowanych postulatów OFA mówi o
                                kompleksowej zmianie systemu, która wymaga zmiany trzech ustaw. Zgadzam się, że
                                bez całościowej zmiany systemu rozmowa o zniesieniu habilitacji i profesur
                                belwederskich jest tematem zastępczym i "robieniem szumu".

                                > System organizacyjny i finansowy musi byc ustawiony tak by placowki mialy
                                > pelna autonomie a ich ocena i status byly oparte na reputacji rynkowej a
                                > nie formalno-urzedniczej. To jest najtrudniejsza sprawa.
                                >
                                > W takim systemie, przynajmniej w placowkach najlepszych czy elitarnych
                                > otrzymanie stalego etatu byloby o wiele trudniejsze niz obecna habilitacja.
                                > Tymczasem odnosi sie wrazenie ze sciemniacze chca po prostu znacznych
                                podwyzek
                                > plac i latwiejszego dostepu do stalych etatow za zaslonka szczytnych hasel.
                                "Stały" etat już mam, w wyniku reformm, za którymi się opowiadam mogę go
                                stracić. I chętnie ten etat zamienię na realną, a nie fikcyjną możliwość
                                uzyskania jakichkolwiek pieniędzy na badania. Chodzi mi o to, że grantów KBN-
                                owskich jest po prostu za mało a pieniądze są przyznawane często na badania,
                                które nic nowego nie wnoszą. Pieniądze na badania statutowe w wielu uczelniach
                                są przyznawane na zasadzie czysto uznaniowej - kto jest w lepszych układach z
                                władzami, ten dostanie. Bez podwyżki się obejdę, ale zauważ, że swoje badania,
                                wyjazdy na konferencje itp. finansuję obecnie ze swojej pensji. Nie tylko ja
                                jestem w takiej sytuacji. To dotyczy wszystkich adiunktów u mnie w pracy,
                                zobacz też ostatni numer Forum Akademickiego. Ekstremalnym przykładem jest jw,
                                który żadnych pieniędzy na badania w Polsce nie dostanie, mimo że ma wiele
                                publikacji w czasopismach z listy filadelfijskiej, co najlepiej świadczy o
                                jakości jego prac badawczych. On nawet pensji nie dostanie, bo nikomu nie
                                zależy na tym, żeby zatrudnić dobrego naukowca.
                          • Gość: itakdalej Re: Uwaga na demagogie! IP: *.chello.pl 13.03.04, 11:09
                            dyplomata napisał:

                            >
                            > To znaczy habilitacje i belwederki trzeba bezwglednie zniesc ale jezeli
                            > postulat ten pojawia sie przed zmiana finansowania systemu to jest bardzo
                            > podejrzany.

                            Dodawanie pieniędzy do chorego systemu (negatywnej selekcji i nomenklatury)
                            zakończy się tak jak dekada Gierka. Zaś urynkowienie go bez zmiany struktury
                            decyzyjnej i kluczowych ludzi doprowadzi do pseudorynku i korupcji jak w Rosji.

                            > Zachodzi po prostu podejrzenie ze sprytni osobnicy chca sie dostac do
                            > grajdolka podkopem pt. reforma nauki.

                            To nie są sprytni osobnicy. Bo oni mogą na tym także stracić - nie staną się
                            dożywotnio świętymi krowami jak obecni samodzielni. Nie ma gwarancji, że sobie
                            poradzą. Robią to więc nie dla siebie. Chyba że dla siebie, tak jak dla innych
                            obywateli tego kraju zainteresowanych tym żeby się rozwijał, a nie pogrążał.
                            • Gość: khmara Re: Uwaga na demagogie! IP: *.icpnet.pl 13.03.04, 11:19
                              Jak można zrobić karierę polityczną ANONIMOWO?????
                              • Gość: itakdalej Re: Uwaga na demagogie! IP: *.chello.pl 13.03.04, 12:44
                                Po prostu ludziom takim jak dyplomata nie mieści się w głowie, że można coś
                                robić PRO PUBLICO BONO. Oni zawsze się kierowali tylko swoim prywatnym
                                interesem.
                                • dyplomata Na PPB ludzi nie wyrolujesz 13.03.04, 22:07
                                  Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                                  > Po prostu ludziom takim jak dyplomata nie mieści się w głowie, że można coś
                                  > robić PRO PUBLICO BONO. Oni zawsze się kierowali tylko swoim prywatnym
                                  > interesem.

                                  Jak slyszy sie ze ktos robi cos PPB to wskazana jest jest nadzwyczajna czujnosc
                                  bo zazwyczaj chodzi o wieksza kase tylko sprytnie zakamuflowana.
                                  • Gość: itakdalej Re: Na PPB ludzi nie wyrolujesz IP: *.chello.pl 14.03.04, 00:42
                                    dyplomata napisał:

                                    >
                                    > Jak slyszy sie ze ktos robi cos PPB to wskazana jest jest nadzwyczajna
                                    czujnosc
                                    > bo zazwyczaj chodzi o wieksza kase tylko sprytnie zakamuflowana.

                                    Trzeba mieć umysł WYBITNEGO POLSKIEGO PROFESORA, żeby świat się wydawał taki
                                    prosty. Ochojska, Owsiak, ś.p. Kotański mieli za cel tylko i wyłącznie robienie
                                    kasy. A ich hasła prospołeczne to tylko sprytny kamuflaż.
                                    • Gość: khmara Re: Na PPB ludzi nie wyrolujesz IP: *.icpnet.pl 14.03.04, 09:06
                                      Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                                      > dyplomata napisał:
                                      >
                                      > >
                                      > > Jak slyszy sie ze ktos robi cos PPB to wskazana jest jest nadzwyczajna
                                      > czujnosc
                                      > > bo zazwyczaj chodzi o wieksza kase tylko sprytnie zakamuflowana.
                                      >
                                      > Trzeba mieć umysł WYBITNEGO POLSKIEGO PROFESORA, żeby świat się wydawał taki
                                      > prosty. Ochojska, Owsiak, ś.p. Kotański mieli za cel tylko i wyłącznie
                                      robienie
                                      >
                                      > kasy. A ich hasła prospołeczne to tylko sprytny kamuflaż.

                                      Jasne. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. A
                                      wszystkiemu winna Żydokomuna i masoni. I polskie piekło będzie się kręcić
                                      dalej. Bo łatwiej się do smrodu przyzwyczaić, niż otworzyć okno i przewietrzyć.
                                      Bo od świeżego powietrza można się przeziębić.
                                      Czyich interesów bronisz?
                                      • Gość: itakdalej Re: Na PPB ludzi nie wyrolujesz IP: *.chello.pl 14.03.04, 10:39
                                        Gość portalu: khmara napisał(a):

                                        > Czyich interesów bronisz?

                                        Nie wiem do kogo jest to pytanie. Jeśli do mnie, to proszę przeczytaj jeszcze
                                        raz uważnie mój list, to nie będziesz miała wątpliwości.

                                        • Gość: khmara Re: Na PPB ludzi nie wyrolujesz IP: *.icpnet.pl 14.03.04, 10:47
                                          Sorry za zamieszanie, to było pytanie do dyplomaty.
                      • Gość: khmara Re: To agaj ma maniery Leppera IP: *.icpnet.pl 06.03.04, 19:19
                        Gość portalu: agaj napisał(a):

                        > Coz, lotrem to mnie jeszcze nikt nie nazwal - widac to ryzyko zabierania
                        glosu
                        > na forum.
                        Niestety.

                        >
                        > Piszac, ze dr. Wieczorek nie ma dorobku naukowego uzylem (rzecz jasna) skrotu
                        > myslowego. W koncu ma doktorat. Ja tez czytalem jego liste publikacji. I dla
                        >
                        > mnie wyglada bardzo blado. Na poparcie mej tezy moge sluzyc wykazem IF
                        > poszczegolnych czasopism i ilosci cytowan poszczegolnych jego prac.
                        Widać, że o rzeczywistej mizerii nauki polskiej masz mizerne pojęcie. Znam
                        profesorów, którzy w czasopismach z listy filadelfijskiej nie mają nic, a
                        cytowani poza Polską nie są i nigdy nie byli, chociaż specjalność naukowa nie
                        stoi na przeszkodzie (a kogo w Stanach obchodzą maleńkie polskie Tatry?). Nawet
                        znam takich, co w ogóle mają mniej publikacji niż Wieczorek. Z takim dorobkiem
                        spokojnie mógłby zostać w Polsce profesorem. A gdyby jeszcze nie musiał jeść
                        jako "niezależny" badacz...

                        • Gość: itakdalej Żeby nie było wątpliwości IP: *.chello.pl 06.03.04, 22:00
                          Moja wypowiedź na temat IF oraz SCI była ironiczna.
                          • Gość: khmara Re: Żeby nie było wątpliwości IP: *.icpnet.pl 06.03.04, 23:32
                            Sorry, ale przestaję rozumieć. Nie mam dostępu do ISI, ale te publikacje
                            istnieją na prawdę, nie tylko na stronach Wieczorka. I niewielu znam w Polsce
                            profesorów, którzy publikują cztery artykuły rocznie.
                            • Gość: itakdalej Re: Żeby nie było wątpliwości IP: *.chello.pl 14.03.04, 00:51
                              Przepraszam, ale nie zauważyłem wcześniej Twojego postu. Byłem ostatnio zajęty
                              tłumaczeniem jak się korzysta z baz danych dotyczących publikacji naukowych.
                              Oczywiście że dr Wieczorek ma spory dorobek. Ironia dotyczyła rzekomego
                              uwzględniania IF oraz SCI na UJocie.
                        • dinos88 Re: To agaj ma maniery Leppera 14.03.04, 15:55
                          Gość portalu: khmara napisał(a):

                          > Gość portalu: agaj napisał(a):
                          >
                          > > Coz, lotrem to mnie jeszcze nikt nie nazwal - widac to ryzyko zabierania
                          > glosu
                          > > na forum.
                          > Niestety.
                          >
                          > >
                          > > Piszac, ze dr. Wieczorek nie ma dorobku naukowego uzylem (rzecz jasna) skr
                          > otu
                          > > myslowego. W koncu ma doktorat. Ja tez czytalem jego liste publikacji. I d
                          > la
                          > >
                          > > mnie wyglada bardzo blado. Na poparcie mej tezy moge sluzyc wykazem IF
                          > > poszczegolnych czasopism i ilosci cytowan poszczegolnych jego prac.
                          > Widać, że o rzeczywistej mizerii nauki polskiej masz mizerne pojęcie. Znam
                          > profesorów, którzy w czasopismach z listy filadelfijskiej nie mają nic, a
                          > cytowani poza Polską nie są i nigdy nie byli, chociaż specjalność naukowa nie
                          > stoi na przeszkodzie (a kogo w Stanach obchodzą maleńkie polskie Tatry?).
                          Nawet
                          >
                          > znam takich, co w ogóle mają mniej publikacji niż Wieczorek.

                          NIE CHWAL SIĘ. JA ZNAM TAKICH, KTÓRZY MAJA DOROBEK ZEROWY, A ZARABIAJA KILKA
                          RAZY WIĘCEJ NIŻ WIECZOREK.


                          Z takim dorobkiem
                          > spokojnie mógłby zostać w Polsce profesorem. A gdyby jeszcze nie musiał jeść
                          > jako "niezależny" badacz...
                          >
              • wari Re: Zarobki Pani Męża profesora są zgodne z moimi 06.03.04, 02:08
                Gość portalu: Przemek napisał(a):

                > Podalem sumy brutto! Po 2 etapach podwyzki adiunkt w moim zakladzie na
                > politechnice ma ok.3300 brutto (!) wynagrodzenia zasadniczego, a jak
                > podstarzaly do jeszcze mu dojdzie ponad 600 (znow brutto) wyslugi lat. W
                koncu
                > zbliza sie do 4000 brutto, a po odjeciu skladek emerytalnych, rentowych,
                > chorobowych, zdrowotnych (tak jest napisane na "fiszce" :-)), podatku itd.
                > spada sie ponizej 3000 (netto).

                Bardzo zazdroszczę takiej pensji. Jestem adiunktem na Uwr. (jak mąż Hanki (?))
                i netto zarabiam niecałe 1900 zł (nauki przyrodnicze).
    • Gość: jurek Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.dyn.optonline.net 05.03.04, 03:02

      W Poalce mozna zrobic kariere naukowa jaknajbardziej.
      Wystarczy miec doktorat,potem wyjechac do Ameryki na
      post doka na 3 lata,a otem to juz sama kariera.....
      Polscy naukowcy to najlepsi specjalisci na swiecie,
      ale od zawracania dupy.
      :(
    • Gość: Kasyx Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 213.25.168.* 06.03.04, 12:01
      W Polsce można zrobić karierę najwyżej w naukach gdzie nie jest potrzebny żaden
      skomplikowany sprzęt badawczy.
      • Gość: jw O DYSKUSJI SŁÓW KILKA IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 06.03.04, 18:13
        No cóz, dyskusję zdominował nie tyle problem możliwości zrobienia 'kariery' w
        nauce, lecz problem wiarygodności osoby, która nie tylko upublicznia swoje
        poglądy ale ma jeszcze czelność się pod nimi podpisywać. To jest w naszej
        kulturze akademickiej niesłychane i niewiarygodne. Zapewne ktos chce zrobić
        karierę polityczna ( na grzbietach forumowiczów) czy przygotować zamach stanu
        (forumowego ?) .
        Nawoływanie do zorganizowania się w celu naprawienia nauki i edukacji w Polsce
        nie doprowadzily do żadnych konkluzji mimo, ze do założenia stowarzyszenia
        zwyklego potrzebne są tylko 3 osoby a do stow. o osobowści prawnej -15. Tylu
        nie da się skrzyknąć do działań naprawczych, ale mozna za to do działań
        zapobiegających działaniom na rzecz naprawy. Sami tego nie zrobimy, bo i tak
        bysmy się pod tym nie podpisali. Przynajmniej innym dokopiemy - to nam się
        uda, bo my nieudacznikami nie jesteśmy i nie będziemy sfrustrowani - bo my
        coś potrafimy. Zachowamy przy tym wiarygodnośc udokumentowaną naszą
        anonimowością i niech ktos ja tylko podważy! Bez odniesienia do przeszłości
        chyba się tego nie da wytlumaczyc.
        W PRL -(o czym nie mozna się wypowiadać bez łamania etyki forumowej), żeby
        poznać poglądy spoleczne należalo udac się do publicznego kibla a nie na pos.
        Biura Politycznego. I tak już pozostało. Obraz nauki i edukacji przedstawiany
        przez decydentów w mediach nijak się ma do rzeczywistości, żeby ją nieco
        poznać trzeba poszperać na forach. Niektóre dyskusje sa nawet pouczające i
        inspirujące. Zeby oprzeć się dyskusjach dotyczących moich wypowiedzi przytocze
        te z onetu :
        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1140503&KAT=242
        Inna prawda o uczelniach

        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1142882&KAT=242
        Mobbing uczelniany
        Dają one wiele do myślenia. Fakt, że i ta też daje, ale bardziej jest to obraz
        poziomu dyskutantow. O poziomie nauki i edukacji mozna pośrednio na tej
        podstawie też wnioskowac i jest to obraz raczej przytłaczający, bo nie widać
        szans na wyjście z dołka.
        Z podanych moich stron internetowych (www.geo-jwieczorek.ans.pl) można np.
        wysnuć niebanalny wniosek, że dopiero po wydostaniu sie poza zasięg maczug
        profesorskich coś mozna zrobic (chocby porównanie samego spisu publikacji).
        To winno miec istotne znaczenie dla zmiany systemu nauki i edukacji w Polsce.
        Ale kto go ma zmienic skoro na wyciąganie takich wniosków tych, którzy jeszcze
        pozostali ( ale też niektorych co wyjechali) po prostu nie stac. A co dopiero,
        żeby taki wniosek przełożyć choćby na propozycje zmiany systemu.
        Udawadniać, że nie jestem wielbłądem - nie będę. Odsyłam do strony
        www.jwieczorek.ans.pl (varia - HOMO NON-CAMEL ) gdzie sa stosowne zdjęcia chyba
        jednoznaczenie wyjaśniajace ten najbardziej nurtujący forumowiczów problem.
        • Gość: JZ nauka to nie polityka IP: 146.21.1.* 06.03.04, 19:41
          Gość portalu: jw napisał(a):
          > No cóz, dyskusję zdominował nie tyle problem możliwości zrobienia 'kariery' w
          > nauce, lecz problem wiarygodności osoby, która nie tylko upublicznia swoje
          Alez, prosze pana, to bylo tylko kilka postow, prosze nie mowic o dominacji
          (czyli ponad 200). Forum jest otwarte i zawsze sie znajda tematy poboczne.


          > kulturze akademickiej niesłychane i niewiarygodne. Zapewne ktos chce zrobić
          > karierę polityczna ( na grzbietach forumowiczów) czy przygotować zamach stanu
          > Nawoływanie do zorganizowania się w celu naprawienia nauki i edukacji w Polsce
          > nie doprowadzily do żadnych konkluzji mimo, ze do założenia stowarzyszenia
          > zwyklego potrzebne są tylko 3 osoby a do stow. o osobowści prawnej -15. Tylu
          Zalezy od hasel pod ktorymi to jest organizowane, takze od osob ktore to
          organizuja. Faktem jest ze jesli cokolwiek to obecne forum jest miejscem dzieki
          ktoremu w ogole zobaczylem Pana strone internetowa. Moze ktos inny ktoty
          zobaczyl dolaczy. Ja podalem powod dla ktorego _JA_ sadze ze pana pobudki nie
          sa konstruktywne. Moze PAn te uwagi uwzglednic lub nie, zapewne od tego bedzie
          tez zalezala ilosc ludzi ktorzy beda zainteresowani.


          > bysmy się pod tym nie podpisali. Przynajmniej innym dokopiemy - to nam się
          > uda, bo my nieudacznikami nie jesteśmy i nie będziemy sfrustrowani - bo my
          > coś potrafimy. Zachowamy przy tym wiarygodnośc udokumentowaną naszą
          > anonimowością i niech ktos ja tylko podważy! Bez odniesienia do przeszłości
          > chyba się tego nie da wytlumaczyc.
          Nie sa to powiazane wnioski. Odpowiem na pierwdszy, mianowicie o dokopywaniu.
          ktos kiedys mnie uczyl ze filozofia jest nauka zadawania pytan. Dlatego tez
          sadze ze zadawanie pytan pomoze nauce bardziej niz rozwazania w zamknietym
          kregu samoadoracji utytulowanych luminarzy polskiej nauki. A ze nie chcemy do
          zadnych organizacji... No coz moze dlatego ze jestesmy naukowcami na dorobku a
          nie politykami na dorobku! Jest to kolejny powod obalenia panstwowych tytulow
          ktore automatycznie zamieniaja grupe niepowiazanych ludzi w korporacje, i to na
          koszt panstwa! Takiej korporacji brakuje przeciwwagi. Jej rozbicie na
          korporacje srodowisk uniwersyteckich moze przyniest zwiekszenie konkurencji
          naukowej wewnatrz kraju i pociagnie wejscie do konkurencji swiatowej.


          > W PRL -(o czym nie mozna się wypowiadać bez łamania etyki forumowej), żeby
          Nie ma etyki forumowej, prosze nie zmyslac. Ja jestem zywym tego dowodem :)

          > poziomu dyskutantow. O poziomie nauki i edukacji mozna pośrednio na tej
          > podstawie też wnioskowac i jest to obraz raczej przytłaczający, bo nie widać
          > szans na wyjście z dołka.
          Szanse sa! trzeba sie tylko o nie dopytywac. Trzeba konstruowac dobre
          rozwiazania sytemu. Natomiast nie nalezy rozgrzebywac urazow i zaszlosci.
          Wzorem Mazowieckiego: "powolutku aby do przodu".


          JZ
          • Gość: khmara Re: nauka to nie polityka IP: *.icpnet.pl 06.03.04, 20:42
            Nauka to nie polityka? Z pewnością nie. Jedno drobne "ale"...

            Gość portalu: JZ napisał(a):

            A ze nie chcemy do
            > zadnych organizacji... No coz moze dlatego ze jestesmy naukowcami na dorobku
            a
            > nie politykami na dorobku! Jest to kolejny powod obalenia panstwowych tytulow
            > ktore automatycznie zamieniaja grupe niepowiazanych ludzi w korporacje, i to
            na
            >
            > koszt panstwa! Takiej korporacji brakuje przeciwwagi. Jej rozbicie na
            > korporacje srodowisk uniwersyteckich moze przyniest zwiekszenie konkurencji
            > naukowej wewnatrz kraju i pociagnie wejscie do konkurencji swiatowej.

            bo nie wid
            > ać
            > > szans na wyjście z dołka.
            > Szanse sa! trzeba sie tylko o nie dopytywac. Trzeba konstruowac dobre
            > rozwiazania sytemu. Natomiast nie nalezy rozgrzebywac urazow i zaszlosci.
            > Wzorem Mazowieckiego: "powolutku aby do przodu".
            >
            >
            > JZ

            No to, przepraszam, gdzie widzisz te szanse na wyjście z dołka i stworzenie
            przeciwwagi dla korporacji profesorów?

            1. Stowarzyszenie? Nie, bo się źle kojarzy. A poza tym, przystąpienie do
            jakiegokolwiek stowarzyszenia oznacza ujawnienie się, czyli "położenie głowy
            pod topór". Chyba, że założą je członkowie zagraniczni. Np. Agaj, który od razu
            będzie chciał dostać profesurę i emeryturę.

            2. Media? Nie bądź naiwny. Media działają na rynku, a dyskusja o sytuacji
            młodej kadry naukowej sprzedaży nie poprawi. Zwłaszcza, że większa część
            społeczeństwa nie ma bladego pojęcia, o co nam chodzi. Sprawa Wieczorka - to
            jest temat dla mediów. O sprawie adiunktów media nie napiszą, chyba że gazeta
            zdecyduje się publikować wywiady prowadzone elektronicznie z anonimowymi
            adiunktami, bo ujawnienie się to "położenie głowy pod topór".

            3. Pozostaje konspira, albo czekanie aż ktoś za nas gruszki z popiołu
            wyciągnie.
            • Gość: agaj Re: nauka to nie polityka IP: 128.163.110.* 06.03.04, 23:07
              Zauwazylem swoj nick w zdaniu:
              "Chyba, że założą je (tzn. stowarzyszenie) członkowie zagraniczni. Np. Agaj,
              który od razu będzie chciał dostać profesurę i emeryturę".

              Nic bardziej blednego jesli chodzi o mnie. Podkreslam caly czas, ze
              stowarzyszenie musza zalozyc naukowcy pracujacy w Polsce. Ci z poza kraju (tak
              jak ja) nie maja wlasciwego rozeznania w problemach nauki polskiej. Zapewniam,
              ze zabieram glos tylko by doradzic, a nie skorzystac.

              Inny watek ktory poruszam - stowarzyszenie musza zalozyc najlepsi naukowcy
              polscy; tak by uniknac niebezpieczenstwa "podlozenia glowy" o ktorym piszesz,
              albo zdyskredytowania stowarzyszenia slabym dorobkiem naukowym liderow ruchu.

              Kilka lat temu przy okazji jakiej konferencji bylem na wykladzie dyrekora
              jednego z Instytutow Max Planck'a, ktory postulowal zniesienie habillitacji w
              Niemczech i zastapienia jej system amerykanskim. Jego autorytet nie podlega
              zadnej watpliwosci, dlatego skostniali niemieccy profesorowie musza sluchac
              uwaznie takich wystapien. Polski ruch powienien byc firmowany przez podobne
              autorytety.

              No i na koniec dawka optymizmu - to sprawa przesadzona, ze obecna forma
              habilitacji zniknie w Niemczech. Polska sila rzeczy bedzie nastepna.
              • Gość: khmara Re: nauka to nie polityka IP: *.icpnet.pl 06.03.04, 23:27
                Gość portalu: agaj napisał(a):

                > Zauwazylem swoj nick w zdaniu:
                > "Chyba, że założą je (tzn. stowarzyszenie) członkowie zagraniczni. Np. Agaj,
                > który od razu będzie chciał dostać profesurę i emeryturę".
                >
                > Nic bardziej blednego jesli chodzi o mnie. Podkreslam caly czas, ze
                > stowarzyszenie musza zalozyc naukowcy pracujacy w Polsce. Ci z poza kraju (tak
                >
                > jak ja) nie maja wlasciwego rozeznania w problemach nauki polskiej. Zapewniam,
                >
                > ze zabieram glos tylko by doradzic, a nie skorzystac.
                >
                > Inny watek ktory poruszam - stowarzyszenie musza zalozyc najlepsi naukowcy
                > polscy; tak by uniknac niebezpieczenstwa "podlozenia glowy" o ktorym piszesz,
                > albo zdyskredytowania stowarzyszenia slabym dorobkiem naukowym liderow ruchu.
                >
                > Kilka lat temu przy okazji jakiej konferencji bylem na wykladzie dyrekora
                > jednego z Instytutow Max Planck'a, ktory postulowal zniesienie habillitacji w
                > Niemczech i zastapienia jej system amerykanskim. Jego autorytet nie podlega
                > zadnej watpliwosci, dlatego skostniali niemieccy profesorowie musza sluchac
                > uwaznie takich wystapien. Polski ruch powienien byc firmowany przez podobne
                > autorytety.
                >
                Przy takim postawieniu sprawy, zgadzam się całkowicie. Szkoda tylko, że
                chętnych nie widać.


                > No i na koniec dawka optymizmu - to sprawa przesadzona, ze obecna forma
                > habilitacji zniknie w Niemczech. Polska sila rzeczy bedzie nastepna.
                Oby.



                --------------------------------------------------------------------------------

            • Gość: JZ wszystkie drogi prowadza do Rzymu IP: 146.21.1.* 07.03.04, 15:46
              Gość portalu: khmara napisał(a):
              > No to, przepraszam, gdzie widzisz te szanse na wyjście z dołka i stworzenie
              > przeciwwagi dla korporacji profesorów?
              > 1. Stowarzyszenie? Nie, bo się źle kojarzy. A poza tym, przystąpienie do
              Wcale nie ejst to nieprawdopodobne. chociaz nie sadze aby bylo to
              stowarzyszenie zawiazane specjalnie w tym celu. O zniesienie habilitacji walcza
              zwiazki zawodowe. Mozna dyskutowac ze ze zlych pobudek takich jak hibernacja
              bezwartosciowej kadry naukowej. Z drugiej strony jak argumentowalem
              rozdzielenie nauki od nauczania nie jest specjalnie mozliwe, wiec moze
              dozywotni doktorzy czy magistrzy poswiecajacy sie nauczaniu a nie nauce wcale
              nie sa wieksza zmora niz profesorzy majacy i nauke, i zajecia, i studentow
              bardzo gleboko w d...


              > 2. Media? Nie bądź naiwny. Media działają na rynku, a dyskusja o sytuacji
              Nie jestem naiwny, media zyja z robienia zamieszania. Przy stagnacji w polskim
              srodowisku zamieszanie to czysta korzysc. Poza tym media sa elementem widzianym
              rpzez spoleczenstwo i poprzez media pytania zadane na tym forum, mam nadzieje,
              zostana upublicznione. W gazecie jest sporo doktorow i magistrow ktorzy, bez
              ryzyka utraty kariery zawodowej z ktorej juz zrezygnowali moga nasze pytania
              powtorzyc decydentom i odbic je naszymi argumentami. My musimy im zapewnic
              skrypt.

              > zdecyduje się publikować wywiady prowadzone elektronicznie z anonimowymi
              > adiunktami, bo ujawnienie się to "położenie głowy pod topór".
              Wydaje mi sie ze Wprost takie artykuly publikowalo. Wcale nie sadze aby to nie
              bylo mozliwe. Faktycznie wyciag z naszej dyskusji opublikowany pare tygodni
              temu byl forma takiego anonimowego wywiadu srodowiskowego. Niedocennaimy roli
              mediow w spoleczenstwie, a poza tym osobiscie wierze ze kazdy jest po trochu
              idealista, rowniez dziennikarze. Niestety porzez filtr rzeczywistosci ale
              zawsze troche. trzeba rozbudzic ta dyskusje i zainteresowac spoleczenstwo.
              Decydenci nie moga obecnie uciec od trudnych pytan! wiec je zadawajmy!

              > 3. Pozostaje konspira, albo czekanie aż ktoś za nas gruszki z popiołu
              Och czyzbys tez byl ze stanu wojennego? Dlaczego konspira. Forum nie jest
              konspira, proponowane przez kogos wykorzystywanie wyborow do KN jako
              ostatecznej weryfikacji tez jest jakas tam droga, zawsze tez mozna zaglosowac
              nogami i wyjechac na zachod.
              Poza tym mysle ze faktycznie sa tacy co beda wyciagac za nas gruszki z
              popiolu: politycy i administrajca panstwa ktora tnie wydatki gdzie tylko moze
              bo musi. Nasze pytania zmusza decydentow do lepszego rozliczania sie ze srodkow
              co na pewno srodowisku _naukowemu_ nie zaszkodzi, zaszkodzi tylko tym ktorzy
              nic nie robia i juz nie sa wstanie niczego robic! Tych mi nie zal jako
              naukowcow - jednak podkreslam ze powinni miec skadinad zagwarantowana honorowa
              droge ucieczki np w dydaktyke, w czym osobiscie nie widze nic zlego! odciazy to
              prawdziwych naukowcow od zmory pracy ze studentami, przygotowywania wykladow
              czy wybebniania godzin na zajeciach praktycznych. Niech kazdy robi to co
              potrafi najlepiej!

              Wszystkie drogi prowadza do Rzymu, przynajmniej potencjalnie. Trzeba tylko
              nimi isc a nie krazyc w te i z powrotem.

              JZ
              • Gość: khmara krążymy w te i z powrotem IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 16:16
                > > 3. Pozostaje konspira, albo czekanie aż ktoś za nas gruszki z popiołu
                > Och czyzbys tez byl ze stanu wojennego? Dlaczego konspira. Forum nie jest
                > konspira
                Dlaczego nie? Pomysł otwartego forum jako organizacji opiniotwórczej na rzecz
                zmian też mi odpowiada. W końcu nasza dyskusja wkracza już w trzeci tydzień.

                > Poza tym mysle ze faktycznie sa tacy co beda wyciagac za nas gruszki z
                > popiolu: politycy i administrajca panstwa ktora tnie wydatki gdzie tylko moze
                Broń Panie Boże. Np. Thomalla?
                Politycy są zbyt uwikłani w różne interesy, a administracja państwowa
                niewydolna. A tzw. autorytety ciągną do tych interesów jak do miodu.

                > Nasze pytania zmusza decydentow do lepszego rozliczania sie ze srodkow
                >
                > co na pewno srodowisku _naukowemu_ nie zaszkodzi, zaszkodzi tylko tym ktorzy
                > nic nie robia i juz nie sa wstanie niczego robic! Tych mi nie zal jako
                > naukowcow - jednak podkreslam ze powinni miec skadinad zagwarantowana
                honorowa
                > droge ucieczki np w dydaktyke, w czym osobiscie nie widze nic zlego! odciazy
                to
                >
                > prawdziwych naukowcow od zmory pracy ze studentami, przygotowywania wykladow
                > czy wybebniania godzin na zajeciach praktycznych. Niech kazdy robi to co
                > potrafi najlepiej!
                >
                > Wszystkie drogi prowadza do Rzymu, przynajmniej potencjalnie. Trzeba tylko
                > nimi isc a nie krazyc w te i z powrotem.
                >
                > JZ

                Jeżeli mamy stworzyć jakąś grupę nacisku, to trzeba to jakoś sformalizować i
                rozpowszechnić. Przedstaw wnioski z dyskusji w punktach celem dalszego
                konstruktywnego przedyskutowania. Niech to będzie manifest pierwszego
                anonimowego forum akademickiego na rzecz reformy szkolnictwa wyższego, czy
                cokolwiek. Bo jak każdy gada swoje, to przepraszam, ale nie ma z kim się liczyć.
        • Gość: itakdalej Trochę Pana nie rozumiem IP: *.chello.pl 06.03.04, 22:34
          Jeśli Pan uważa, że zwolniono Pana niezgodnie z prawem, a dochodzenie
          sprawiedliwości w Polsce jest syzyfową pracą, to powinien się Pan odwołać do
          Strasburga.
          • Gość: khmara Re: Trochę Pana nie rozumiem IP: *.icpnet.pl 06.03.04, 23:36
            Rzecz w tym, że jego zwolniono zgodnie z prawem. I zgodnie z prawem można
            zwolnić każdego poza rektorem, jeżeli się wie jak. Sposobów nie będę podawać ze
            względu na oczywiste walory edukacyjne.
          • Gość: niezrozumiały -jw Re: Trochę Pana nie rozumiem IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.03.04, 14:26
            'Jeśli Pan uważa, że zwolniono Pana niezgodnie z prawem, a dochodzenie
            sprawiedliwości w Polsce jest syzyfową pracą, to powinien się Pan odwołać do
            Strasburga. '
            ------------------
            Prawo stanu wojennego pozwalało na takie poczynania nie tylko zwolnienia na
            podsatwie anonimowych opinii bez podania podstaw merytorycznych ale także na
            fizyczne unicestwienie. Nie wszystcy zresztą pozostali przy zyciu po takich
            radach naukowych ale o tym nie wolno pisac bo ma byc na to 'gruba kreska' i
            koniec. "Prawo' stanu wojennego nadal jest ponad Konstytucją III RP o czym
            świadczą poczynania także post-komunistycznych i obecnych wladz UJ ( por.
            www.naukowcy,.republika.pl - Artykuły - Co słychać pod dywanem) w tym
            bardzo 'wiarygodnych' bo często cytowanych np. Koja. Niestety w nauce
            najwięcej zlego moga bezkarnie zrobic ci ktorzy sa uważani za autorytety. W
            koncu system komunistyczny byl uwiarygadaniany przez wielkich naukowcow w tym
            całkiem nieprzypadkowych noblistow. Ale o tym nie mozna u nas pisac. Niestety
            te sprawy nie są znane młodszemu pokoleniu ktore tych spraw znac niechce a
            nawet sie wysmiewa. O starszym lepiej nie wspominać.
            Dochodzenie sprawiedliwości w Polsce nie jest mozliwe, bo nasze sądy nie są od
            tego żeby dochodzić prawdy !!! i stosuja terror psychiczny w stosunku do
            pokrzywdzonych trzymając strone krzywdzących.
            Moja sprawa nie jest medialna bo media respektują 'gruba kreskę' i przewodniora
            rolę profesorowdoktorowhabilitowanychnaukipolskiej.W środowisku 'naukowym' to
            się generalnie realizuje jako pelna tolerancja dla katów i zero tolerancji dla
            ofiar czego efekty sa widoczne gołym okiem.
            Ja w konspiracji prowadzilem badania także w latach 90tych bo w nauce polskiej
            komunizm wcale nie zostal obalony. Np. w konspiracji bralem udzial w ocenie
            dorobku francuskiego naukowca (francuska 'habilitacja') gdy tymczasem w
            instytucji PAn proponowano mi w tym samym czasie rolę stolkowego ( ustawianie
            stolkow) na sympozjum z planowanym udzialem Oleksego i innych wiarygodnych
            (nie jakiś tam nieudacznikow i frustratów) uczonych nauki polskiej. Odmowilem
            ze względu na brak kwalifikacji uważając, ze to jest rola w sam raz dla
            niesfrustrowanych udacznikow.Dla takiego niedacznika jak ja rola członka jury
            sądzilem (podobnie jak strona francuska) że jest bardziej odpowiednia. Takimi
            sprawami mogłbym zapelnić cale forum ale nie mam 'rylcow' bo ich od
            forumowiczow nie dostalem.
            Stowarzyszeń w Polsce mozna utworzyć nieskończona ilośc i dobrze by było aby
            ich było wiele Głownym problem forumowiczow jednak nie jest to żeby je
            tworzyć tylko zeby zdyskredytowac tych którzy zamierzaja coś tworzyć i jeszcze
            maja swoich zwolennikow. Czemu jak ktos jest taki znakomity i ma tak dobre
            rozeznanie nie weźmie sprawy w swoje ręce tylko ma drugiemu za zle, że wziął.
            Ja się zwracalem do wybitnych ludzi których nazwiska padały i na tym forum ale
            bez skutku. Jak ktos potrafi sie zwrocić skuteczniej to niech sie zwraca. Każdy
            ma do tego prawo. Na rzecz nauki mogą dzialać także palacze czy laboranci,
            których ogólny bilans czasem byłby lepszy niz tych o licznych cytowanych
            pracach ale o bardzo licznych wykończonych naukowcach, których bazy nikt nie
            prowadzi.
            Prof. Mazurowi który napisal ' Historię naturalna polskiego naukowca' 1970
            probowano odebrać profesure. Plecenie bredni, ze jak ktos jest wybitny to wiele
            może nijak się ma do rzeczywtsości. Zaden wybitny nie chce nawet znać tego coby
            mógł bo by przestal byc wybitny w naszej rzeczywistości.



        • Gość: khmara OTWARTE FORUM AKADEMICKIE IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 17:56
          Moja propozycja:

          Otwarte Forum Akademickie (czyli my, legitymacji nie wydajemy) w sposób
          nieformalny zrzesza wszystkich, którym zależy na zreformowaniu nauki w Polsce.

          Otwarte Forum Akademickie domaga się:

          1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym, przygotowanym
          przez zespół preydencki, który petryfikuje anachroniczny system organizacji
          nauki w Polsce.

          2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
          wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki.

          3. Zniesienia habilitacji.

          4. Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą
          konkursu.

          5. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji o
          wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa.

          6. Wprowadzenia obowiązku jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia
          nepotyzmowi.

          7. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w celu
          przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innym patologiom.

          Czekam na (konstruktywne) uwagi.

          khmara
          • Gość: itakdalej Re: OTWARTE FORUM AKADEMICKIE IP: *.chello.pl 07.03.04, 18:15
            8. Przerwania absurdalnej praktyki wydawania oceny o wartości czyjeś
            działalności naukowej i awansie przez tłum osób niekompetentnych w danej
            dziedzinie, kierujących się względami pozamerytorycznymi (dzisiejsze kolokwia
            habilitacyjne)
            • Gość: khmara Re: OTWARTE FORUM AKADEMICKIE IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 18:26
              To już było - zniesienie habilitacji. Podajesz uzasadnienie, a nie dodajesz nic
              nowego.
              • Gość: itakdalej Re: OTWARTE FORUM AKADEMICKIE IP: *.chello.pl 07.03.04, 18:35
                OK, wycofuję. Ale przy ew. komentarzu do punktów bym prosił zamieścić coś w tym
                duchu.
                Proponuję nowy punkt 8.

                8. Przyjęcia systemu stanowisk i stopni kompatybilnego z obowiązującym na
                Zachodzie, najlepiej wzorowanego na krajach anglosaskich
                • Gość: jw Żylicz pertyfikuje ? system IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.03.04, 18:55
                  serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,1942550.html
                  Wyjasnienia prof. Macieja Zylicza
                  2. W mojej wypowiedzi w "Nature" na temat habilitacji jasno stwierdzilem, ze
                  habilitacje trzeba zamienic na miedzynarodowy konkurs o kazde samodzielne
                  stanowisko naukowe. Dlatego umieszczenie mojego zdania pod tytulem "Habilitacja
                  do kosza" nie do konca oddaje sens mojej wypowiedzi. Dopóki nie bedziemy umieli
                  zorganizowac rzeczywistych konkursów (a nie fikcyjnych jak obecnie) na
                  samodzielne stanowiska, nie nalezy rezygnowac z habilitacji.
                  ----------------------------------------------------------
                  No i sprawa jest jasna. Poniewaz nowe ustawy nie przewiduja zastąpienia
                  konkursow fikcyjnych - rzeczywistymi ( jak to my proponujemy z Wojcikiem) więc
                  hab zostanie. Zmiany systemu nikt tak naprawde nie chce i jak rozumiem rowniez
                  prof. Zylicz, ktory jest za a nawet przeciw, przynajmniej na ten czas. Przecież
                  ci którzy nie potrafia ( ja uważam, że nie chca za wszelkie skarby) organizować
                  prawdziwych konkursow w ogóle nie powinni byc finansowani ze środkow
                  księgowanych po stronie wydatkow na nauke i to powinno byc zakazane ustawowo w
                  ramach zmian systemowych. Stawianie sprawy tak jak stawia Żylicz petryfikuje
                  jedynie obecny system. Ponieważ Żylicz to ekstraklasa światowa więc
                  petryfikacja zyskuje na wiarygodności.

                  • Gość: itakdalej Dopóki ktoś się nie nauczy pływać nie powinen... IP: *.chello.pl 07.03.04, 19:09
                    ... wchodzić do wody.
                    Taki jest sens wypowiedzi prof. Żylicza.
                    Skąd mamy się "naumieć" organizować konkursy, jeśli tego nigdy nie zaczniemy
                    robić i będziemy podtrzymywać zupełnie przeciwstawny system?
                    Nawet mądrym ludziom zdarza się czasem powiedzieć coś głupiego.
                    Biedna Zagrodzka jeszcze wpadnie w kompleksy, że nie zrozumiała głębi
                    wypowiedzi wybitnego intelektualisty. Ona, prosta kobieta, szukała logiki,
                    której tam po prostu nie ma.
                  • Gość: khmara Re: Żylicz pertyfikuje ? system IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 19:12
                    A co ma Zylicz do propozycji? Wydawało mi się, że zwrot petryfikuje pochodził w
                    tu z postu jw.
                    • Gość: jw DECYDENCI DO NAUKI IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.03.04, 19:41
                      Szkolenia umiejętności organizowania rzeczywistych konkursów

                      Decydenci wielokrotnie podkreslaja, że nie mozna u nas zastosować systemu
                      amerykańskiego a w szczegolności nie mozna znieść habilitacji gdyz u nas
                      konkursy sa fikcyjne, albo inaczej ze w Ameryce na 1 stanowisko jest i 100
                      kandydatow a u nas tylko 1 więc u nas nie może być tak jak w Ameryce i musi
                      tak byc jak jest.
                      Bariera zmian jest podobno nieumiejetnośc organizowania konkursow. Może
                      przedszkolaki w to uwierza.
                      Tym niemniej wnioskuje o organizację szkoleń na organizowanie rzeczywistych
                      konkursow. Takimi szkoleniami mogłoby sie zająć np. Niezależne Stowarzyszenie
                      na Rzecz Nauki i Edukacji . Szkolenia winny byc obowiązkowe dla decydentów i
                      zakonczone praktycznym egzaminem. Ci, ktorzy nie potrafia opanowac techniki
                      organizowania rzeczywistych konkursow i nadal beda organizowali konkursy
                      fikcyjne bez uwzględnienia kryteriow merytorycznych a tylko genetyczno-
                      towarzyskich niestety utraca akredytację na zajmowanie stanowisk decydenckich.
                      Koniecznośc wykazania sie umiejętnością organizowania konkursow winno byc
                      zapisane w ustawie.
                      Torpedowanie zmian systemowych ze względu na brak umiejętności organizowania
                      konkursow przez decydentów nie będzie już mozliwe.

                      • Gość: khmara Re: DECYDENCI DO NAUKI IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 19:58
                        Gość portalu: jw napisał(a):

                        > Tym niemniej wnioskuje o organizację szkoleń na organizowanie rzeczywistych
                        > konkursow. Takimi szkoleniami mogłoby sie zająć np. Niezależne Stowarzyszenie
                        > na Rzecz Nauki i Edukacji . Szkolenia winny byc obowiązkowe dla decydentów i
                        > zakonczone praktycznym egzaminem. Ci, ktorzy nie potrafia opanowac techniki
                        > organizowania rzeczywistych konkursow i nadal beda organizowali konkursy
                        > fikcyjne bez uwzględnienia kryteriow merytorycznych a tylko genetyczno-
                        > towarzyskich niestety utraca akredytację na zajmowanie stanowisk decydenckich
                        > .

                        Fantazja. Ale można zastanowić się nad tym, kto powinien w komisjach
                        konkursowych zasiadać. Moderator? Związki zawodowe? Delegat z innego wydziału?
                        Przedstawiciel rektora?
                        > Koniecznośc wykazania sie umiejętnością organizowania konkursow winno byc
                        > zapisane w ustawie.
                        > Torpedowanie zmian systemowych ze względu na brak umiejętności organizowania
                        > konkursow przez decydentów nie będzie już mozliwe.
                        >



                        • Gość: jw Re: DECYDENCI DO NAUKI IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.03.04, 20:14
                          Tacy przedstawiciele to juz byli w PRL szkoda że nie ma Czarnej Księgi
                          Komunizmu w Nauce i Edukacji. Powtorka z przeszłości niczego dobrego by nie
                          wróżyla.
                          Konkursy winny byc miedzynarodowe i w obsadzie miedzynarodowej.
                          Jak się tego nie zapisze w ustawie i nie bedzie kontroli (miedzynarodowej) to
                          nic nie będzie.
                          • Gość: khmara Re: DECYDENCI DO NAUKI IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 20:33
                            Gość portalu: jw napisał(a):

                            > Tacy przedstawiciele to juz byli w PRL [...cenzura... ;-)]
                            > . Powtorka z przeszłości niczego dobrego by nie
                            > wróżyla.
                            Zgoda.

                            > Konkursy winny byc miedzynarodowe i w obsadzie miedzynarodowej.
                            > Jak się tego nie zapisze w ustawie i nie bedzie kontroli (miedzynarodowej) to
                            > nic nie będzie.
                            Czarny pesymizm. To może ONZ? Błękitne berety? ;-)

                            Poważnie. Konkurs będzie prawdziwy, jeżeli będzie prawdziwa komisja konkursowa.
                            I dlatego jest ważne, żeby zastanowić się, kto ma wchodzić w jej skład.
                            Przedstawiciel(e) jednostki, która zatrudnia kandydata - to na pewno, ale musi
                            być ktoś jeszcze, kto będzie czuwał nad tym, że o wyniku konkursu zadecydują
                            czynniki merytoryczne.

                            Jedynie prawdziwe konkursy dają szansę na urynkowienie zatrudnienia nauczycieli
                            akademickich. Jeżeli gdzieś nie pasujesz, możesz próbować gdzie indziej. Teraz
                            tej opcji nie ma, a lokalny boss może decydować o składzie kadrowym piętnastu
                            jednostek w swojej okolicy. Narazisz się jednemu, nie ma dla ciebie pracy w tym
                            kraju.
                          • Gość: JZ "miedzynarodowcy" nie mowia po polsku IP: 146.21.1.* 07.03.04, 20:40
                            Gość portalu: jw napisał(a):
                            > Konkursy winny byc miedzynarodowe i w obsadzie miedzynarodowej.
                            > Jak się tego nie zapisze w ustawie i nie bedzie kontroli (miedzynarodowej) to
                            > nic nie będzie.
                            to troche wymaganie na wyrost jesli chodzi o konkursy na poslie stanowiska. No
                            chyba ze w komisjach beda wylacznie "miedzynarodowi" Polacy... Ale to tez
                            dobre, chciaz wcale bym sie nie spieszyl - kazdy bedzie wtedy chcial na koszt
                            uczelni czy budzetu panstwa przyleciec z USA w business class i odwiedzic
                            rodzine i znajomych, konkurs obawaim sie bedzie raczej drugorzedna sprawa...
                            Mysle ze takie wymaganie powinno byc wylacznie na anjwyzsze stanowiska, np
                            profesorskie lub na kierunki nauczane po angielsku.
                            NAprawde dalbym jak najmniej wymogow formalnych za wyjatkiem jawnosci warunkow
                            i wynikow konkursow. Reszte zostawmy sadom (indywidulanie) lub statystyce i
                            rynkowi (instytucjonalnie).

                            JZ
                • Gość: khmara Re: OTWARTE FORUM AKADEMICKIE IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 19:09
                  A to nie wynika z merytorycznej treści propozycji? Do przemyślenia.
                • Gość: khmara Re: OTWARTE FORUM AKADEMICKIE IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 19:20
                  itakdalej:
                  8. Przyjęcia systemu stanowisk i stopni kompatybilnego z obowiązującym na
                  Zachodzie, najlepiej wzorowanego na krajach anglosaskich

                  Myślę, że to się mieści w punkcie 4. (otwarte konkursy), ale można ewentualnie
                  dopisać komentarze do programu.
          • bum_cyk_cyk.hey Re: OTWARTE FORUM AKADEMICKIE 07.03.04, 19:30
            Gość portalu: khmara napisał(a):

            > Moja propozycja:
            >
            > Otwarte Forum Akademickie (czyli my, legitymacji nie wydajemy) w sposób
            > nieformalny zrzesza wszystkich, którym zależy na zreformowaniu nauki w
            Polsce.
            >
            > Otwarte Forum Akademickie domaga się:
            >
            > 1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym,
            przygotowanym
            >
            > przez zespół preydencki, który petryfikuje anachroniczny system organizacji
            > nauki w Polsce.
            >
            > 2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
            > wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki.
            >
            > 3. Zniesienia habilitacji.
            >
            > 4. Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą
            > konkursu.
            >
            > 5. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji o
            > wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa.
            >
            > 6. Wprowadzenia obowiązku jawności postępowania konkursowego celem
            zapobieżenia
            >
            > nepotyzmowi.
            >
            > 7. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w
            celu
            > przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innym patologiom.
            >
            > Czekam na (konstruktywne) uwagi.
            >
            > khmara

            Ja bym może dorzucił jeszcze postulat ujawnienia za co kto stopień czy tytuł
            dostał i ew. policzenie co ztego wyszło, ale mam jedną zasadnicza uwagę. booję
            sie otóż, że OTWARTE FORUM AKADEMICKIE nie mając osobowosci prawnej niewiele
            moze prpozycji zgłaszać, a tych, które zgłosi moga decydenci powaznie nie
            potraktować. To jest jednak cos zupełnie innego niz zarejestrowane
            stowarzyszenie, o którym wiadomo, że ma konkretna ilość członków. Ja doskonale
            rozumiem obawy wielu dyskutantów o ujawnienie nazwisk, ale boję sie, ze nie
            tedy droga. Sam sie tez nie mam dziś ochoty ujawnić, więc nikogo nie potepiam.
            Mozna jednak wykorzystac fakt, że jw wystepuje pod własnym nazwiskiem i
            spróbować napisać do niego list z akcesem do stowarzyszenia. Może sie mylę, ale
            na dzis lepszego pomysłu nie mam.
            • Gość: khmara Re: OTWARTE FORUM AKADEMICKIE IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 19:37
              bum_cyk_cyk.hey napisał:
              Sam sie tez nie mam dziś ochoty ujawnić, więc nikogo nie potepiam.
              Mozna jednak wykorzystac fakt, że jw wystepuje pod własnym nazwiskiem i
              spróbować napisać do niego list z akcesem do stowarzyszenia. Może sie mylę, ale
              na dzis lepszego pomysłu nie mam.

              khmara:
              I będziesz tajnym członkiem stowarzyszenia?
              Nie stawiam sprawy: OFA albo jw. To są dwie niezależne propozycje. A forum jest
              otwarte i jw też ma prawo do mojej propozycji się ustosunkować. Im więcej
              inicjatyw, tym lepiej. Może któraś będzie skuteczna.
            • Gość: itakdalej A JA MAM POMYSŁ !!! IP: *.chello.pl 07.03.04, 19:41
              > Sam sie tez nie mam dziś ochoty ujawnić, więc nikogo nie potepiam.

              Ujawniać to się może ktoś kto jest daleko i na nim mafia profesorska się nie
              zemści.

              Ja mam inny pomysł. Spiszmy szybko te postulaty, wydrukujmy je i wrzućmy do
              swoich kopert w wyborach do KBN (razem z wypełnionymi kartkami do głosowania).
              Jak nas będzie dużo to nie będą mogli zignorować.
              • Gość: khmara Zadna publicity nie zaszkodzi IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 20:03
                ... ale w KBNie zobaczy to tylko jakiś urzędnik.
                • Gość: itakdalej To może wysłać do GW ... IP: *.chello.pl 07.03.04, 20:12
                  ... na ręce p. Zagrodzkiej z prośbą o przekazanie KBN. Może by jakiś prawnik
                  tylko sprawdził, czy wtedy głos będzie ważny.
                  • Gość: itakdalej Albo w ogóle olać KBN... IP: *.chello.pl 07.03.04, 20:15
                    ...bo to głosowanie nic nie zmieni, tylko wysłać nasze listy z kartami do
                    głosowania do GW. Taka demonstracja musi wywołać trochę zamieszania w tej
                    stojącej i śmierdzącej (jak słusznie twierdzi JZ) wodzie.
          • Gość: jw Wreszcie coś z sensem ale nie do końca IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.03.04, 19:39
            No wreszcie coś co ma sens. I niech ktos powie że krytyka nie jest tworcza.
            Koniec z dyrdymoleniem. Postulaty takie jak u jw ale za to wiarygodne. ( nie da
            się ich uzalażniac od 'dorobku' a trzeba tylko odnieśc się merytorycznie ).
            Niech i tak będzie. Anonimowośc górą ! ale tylko pozornie, jak sie nikt pod tym
            nie podpisze imieniem i nazwiskiem to to nic nie znaczy i mozna wrzucic do
            kosza a system nadal petryfikowac. Niestety takie jest życie -osobowe a nie
            amorficzne. I tego nie należy zmieniac.
            • Gość: jw Re: Wreszcie coś z sensem ale nie do końca IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.03.04, 19:44
              To się odnosi do OTWARTEGO FORUM khmary
              jakos to spadło
            • Gość: khmara Re: Wreszcie coś z sensem ale nie do końca IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 19:52
              Gość portalu: jw napisał(a):

              > Koniec z dyrdymoleniem. Postulaty takie jak u jw

              jw jest również członkiem Otwartego Forum. W dodatku nie jest anonimowy i ma
              adres internetowy. Chyba, że nie chce...
          • Gość: JZ moja korekta wnioskow IP: 146.21.1.* 07.03.04, 20:23
            Gość portalu: khmara napisał(a):
            > Moja propozycja:
            > Otwarte Forum Akademickie domaga się:
            > 1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym,
            przygotowanym
            >
            > przez zespół preydencki, który petryfikuje anachroniczny system organizacji
            > nauki w Polsce.
            Zamiast "petryfikuje" napisalbym po ludzku: "ktory faktycznie utrwala
            patologie polskiej nauki zamiast wprowadzac efektywnosc poprzez nowoczesne
            mechanizmy jawnej konkurencji o srodki w oparciu o mierzalne wyniki pracy
            naukowej".

            > 2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
            > wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki.
            Uzupelnienie zespolu niezaleznymi ekspertami z doswiadczeniem w sprawnie
            dzialajacych sytemach nauki za granica lub ....(calosc2)... umozliwiajace jak
            najszersza kompatybilnosc z nauka europejska i swiatowa.
            zaproponowane wzorce :
            -anglosaski, anglia i USA
            -autralijski (nauczanie i bony dla absolwentow)
            -niemieckie proby pozbycia sie ich odpowiednika habilitacji


            > 3. Zniesienia habilitacji.
            to nie chodzi o samo habilitacje!:
            Stopniowe zniesienie panstwowo gwarantowanych uprawnien i przywilejow
            zwiazanych ze stopniami naukowymi takimi jak habilitacja, samodzielnosc i
            szczeble profesury, w szczegolnosci profesura zwyczajna, tzw belwederska.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11121810
            3a. stopnie te powinny zostac zastapione przez wewnetrznie finansowane umowy o
            prace w poszczegolnych uniwersytetach.

            3b. nalezy zaproponowac system minimalnych wymagan ilosciowych na takie
            stanowiska i przywilejow nimi okreslonych finansowanych ze srodkow wlasnych
            uczelni potrzebny do nadawania stopni naukowych. Wymusi to na uczelniach dobor
            jak najlepszej kadry pod grozba upadlosci. W odroznieniu od obecnego
            statycznego sposobu przeznawania stopni naukowych taki dynamiczny system wymusi
            dluzsza i wieksza aktywnosc zawodowa kadry.
            Dla przykladu oczelnia nadajaca tytuly z medycyny musi potrafic utrymac
            profesorow podstawowych dzialow medycyny wraz zodpowiednia infrastruktura.
            Panstwo moze ingerowac w czesciowe dofinansowanie miedzy dziedzinami (koszt
            infrastruktury medycznej jest nieporownanie wyzszy niz np archeologii) lub
            moze uzaleznic koszt studiowania kierunkow od ich faktycznej wartosci.
            Poczatkowe wskazniki dofinansowania mozna oprzec na aktualnych danych
            statystycznych lub informacji zagranicznych.

            4) Przyspieszenie procesu uzalezniania finasowania osrodkow naukowych od
            uzyskiwanych efektow tak naukowych jak i nauczania poprzez aktywne wspieranie
            niezaleznych sposobow oceny wynikow pracy uczelni, w szczegolnosci niezaleznych
            baz danych (takich jak KBN), oraz miedzyinstytucjonalnej organizacji
            egzaminowania.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11138144
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11121810


            > 4. Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą
            > konkursu.
            > 5. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji o
            > wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa.
            > 6. Wprowadzenia obowiązku jawności postępowania konkursowego celem
            zapobieżenia
            > nepotyzmowi.
            4,5,6 mowia o tym zamycm. Stresilbym je jako jedno:
            5) wprowadzenie otwartej polityki kadrowej w nauce polskiej poprzez wymog
            minimalnych okresow organizacji konkursow (1 miesiac) o prace z obowiazkowym
            wykorzystaniem ogolnopolskiej bazy danych pracy z wymogiem podania tam ilosci
            kandydatow i wynikow konkursu. Wyniki tej bazy powinny byc gromadzone celem
            przyszlej oceny osrodkow naukowych (ilosc chetnych i poziom zwyciezcy swiadczy
            o jakosci osrodka zatrudniajacego). Stanowiska powinny byc monitorowane celem
            zapobiezenia manipulacjom placy lub okresu zatrudnienia.

            > 7. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w
            celu
            > przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innym patologiom.
            OD TEGO SA SADY! Sadom powinna uproscic prace jawnosc. Ale jesli koniecznie
            musi byc to pewnie nie zaszkodzi... tyle tylko ze skad sie wezma "niezalezni od
            uczelni akademicy". Ale... moze....


            To tyle ile mi przychodzi do glowy przed noca. Przyszly tydzien wyglada zle w
            moim kalendarzu - prawdopodobnie nie bede mial czasu wiele wiecej napisac.

            serdecznie pozdrawiam i dziekuje za dyskusje

            JZ

            • Gość: khmara Re: moja korekta wnioskow IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 20:44
              > > 7. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w
              > celu
              > > przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innym patologiom.
              > OD TEGO SA SADY! Sadom powinna uproscic prace jawnosc. Ale jesli koniecznie
              > musi byc to pewnie nie zaszkodzi... tyle tylko ze skad sie wezma "niezalezni
              od
              >

              Teoretycznie masz rację. Ale istnieją w tej chwili sposoby na pozbycie się
              niewygodnego pracownika bez łamania prawa (np. reorganizacja). Przede wszystkim
              jednak w nauce mobbing może być o wiele subtelniejszy niż w gospodarce.
              Wyobraźmy sobie:
              Jesteś młodym Darwinem. Szef mówi publicznie o twoich poglądach naukowych:
              - Być może przodkowie pana Darwina pochodzą od małpy, ale moi na pewno nie.
              To są subtelności, od których każdy sędzia będzie się wolał trzymać z daleka.
              Dlatego uważam, że moderator jest potrzebny.
              • Gość: jw O MOBBINGU INACZEJ IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 08.03.04, 19:30
                Niestety na uczelniach siła mobberów jeszcze wzrośnie jeśli tylko zostanie
                przyjęty prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym - projekt pro-
                mobbingowy bo i mobberów w zespole jego twórców nie zabrakło. Mediatora
                akademickiego w projekcie się nie przewiduje, więc i procesy mogą być liczne.
                Rozwiązywanie podobnych problemów poza sądami np. za pomocą ‘maczug’ nie
                byłoby zgodne z prawami człowieka, bo na uczelniach w ‘maczugi‘, i to
                dalekiego zasięgu, wyposażona jest jedynie kadra trzymająca władzę. Dobrze
                zatem, że mobbing znalazł się w prawie i dobrze by było o tym rzetelnie
                informować.
                Józef Wieczorek, Rzepa 4.03.2004 (fragment)
            • Gość: itakdalej Prośba do khmary IP: *.chello.pl 07.03.04, 20:44
              Zintegruj swój dokument z tym co napisał JZ (rzeczywiście lepiej unikać
              przemądrzalsko-propagandowych słów typu "petryfikuje"), opublikuj i daj jakieś
              3 dni na dyskusję. Potem się ogłosi wersję oficjalną, my ją wydrukujemy i
              wyślemy ze swoimi głosami do GW ma ręce Pani Zagrodzkiej. Tylko tak wyrazimy
              nas sprzeciw wobec tego chorego systemu i wolę naprawy. Trzeba wreszcie
              zniszczyć ten ostatni bastion komuny w Polsce.
              • Gość: khmara Re: Prośba do khmary IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 20:53
                Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                > Zintegruj swój dokument z tym co napisał JZ (rzeczywiście lepiej unikać
                > przemądrzalsko-propagandowych słów typu "petryfikuje"), opublikuj i daj
                jakieś
                > 3 dni na dyskusję. Potem się ogłosi wersję oficjalną, my ją wydrukujemy i
                > wyślemy ze swoimi głosami do GW ma ręce Pani Zagrodzkiej. Tylko tak wyrazimy
                > nas sprzeciw wobec tego chorego systemu i wolę naprawy. Trzeba wreszcie
                > zniszczyć ten ostatni bastion komuny w Polsce.

                Słuchaj, ja mam pilną robotę na jutro, a miejscami nie mogę rozczytać, co on
                napisał. Zrobię to jutro, bo wydaje mi się, że jego propozycje są słuszne, ale
                to się nie da tak po prostu skleić, potrzebne są drobne zabiegi edytorskie,
                żeby w przejrzysty sposób uwzględnić jak najwięcej poprawek. jw też ma dużo
                racji, mówiąc o organizacji konkursu i składzie komisji konkursowych i trzeba
                się zastanowić, jak to uwzględnić.

                Zrobię poprawioną i rozszerzoną wersję, ale nie dziś. I potem trzeba się będzie
                zastanowić, co dalej.
                • Gość: khmara Re: Prośba do jw IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 20:58
                  Możesz przejrzeć pisownię w swoim poście :-)). Miejscami zgaduję, co ma być, a
                  myślę, że warto te uwagi uwzględnić, jak proponuje itakdalej.
                  • Gość: khmara Sorry, miało być do jz IP: *.icpnet.pl 07.03.04, 21:00
                • Gość: itakdalej Punkt 9. IP: *.chello.pl 07.03.04, 21:45
                  Dziękuję. I tak dużo robisz dla nas wszystkich. Ja też mam pilną pracę i
                  zaległości, ale to traktuję jako działalność "pro publico bono". Ktoś to musi
                  robić jak Syzyf, sam z siebie system się nie zmieni. Jest on zbyt wygodny dla
                  grupy samodzielnych. Oni myślą tylko o swojej wygodzie. Dobro nauki polskiej
                  mają w przysłowiowych czterech literach.

                  Proponuję dodać jeszcze punkt 9-ty:

                  9. Umożliwienia partnerskiej współpracy z polskimi naukowcami przebywającymi za
                  granicą i wykorzystania ich potencjału twórczego dla dobra nauki polskiej.

                  I w komentarzu dodać, że ich niższe stopnie w sensie hierarchii polskiej
                  działają zniechęcająco, a wiele spraw nawet uniemożliwiają - np. prowadzenie w
                  Polsce doktoratów.

                  W sprawie mobbingu jestem za Twoją wersją, nie JZ.
                  • Gość: Meg Punkt 10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.04, 23:01
                    10. Jawność w dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na poziomie
                    uczelni, jak i KBN. Publikowanie na oficjalnych stronach zarówno projektów, jak
                    i recenzji i wyników (choćby tylko w postaci spisu publikacji). Zresztą kilka
                    sensownych uwag o KBN i finansowaniu nauki jest na stronach jw.
                    • bum_cyk_cyk.hey Może to OFA ma jednak sens 08.03.04, 11:58
                      To OFA może mieć sens jako srodek upubliczniania poglądów ludzi., którzy
                      stanowia pokaźną część pracowników nauki i szkolnictwa, a którzy nie chca
                      (mówmy otwarcie boja sie) ujawniać. Warunkiem sensowności i mozliwości
                      oddziaływania jest jest jednak prezentowanie poglądów tych ludzi na możliwie
                      szerokim "forum" i dotarcie z prezentowanymi tu problemami do decydentów. Nie
                      wierzę w do końca w media, sprawy nauki nie są "medialne" i przecietny
                      dziennikarz ani jego pismo na tym nie zarobią. Ale próbować można, miejmy
                      nadzieję, że jasie mylę. Jak jednak słusznie zauważył jedn z dyskutantów
                      (przepraszam, zapomniałem nicka) OFA nie wyklucza udziału w Stowarzyszeniu
                      proponowanym przez jw. Ktos mi wytknął, ze chcę byc czyms w rodzaju "tajnego
                      członka Stowarzyszenia". Otóż ujawnienie nazwiska potrzebne jest TYLKO do
                      rejestracji sStowarzyszenia w sądzie. Tu trzeba zaufać jw., że tylko tak te
                      informacje wykorzysta. I to jestem gotów uczynić. Może sie oczywiscie zdarzyć,
                      że informacja o nazwiskach członków Stowarzyszenia ujawniona zostanie poza
                      Wieczorkiem. Nauka radziecka zna takie przypadki. Ale przechodząc przez jezdnie
                      tez ryzykujemy, że jakis wariat przyśpieszy zamiast hamować. Ryzyko jest
                      wpisane w życie; można je minimalizować, nie mozna wyeliminować.
                      • Gość: george125 Zmiana zawodu/branży po doktoracie? IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.04, 12:36
                        Mam pytanie: czy ktoś z obecnych na formum odszedł z uczelni po doktoracie?Czy
                        łatwo było znalezć pracę?Czy ktoś z Was zmienił zawód?np. skończył wcześniej
                        inne studia?
                      • Gość: khmara Re: Może to OFA ma jednak sens IP: *.icpnet.pl 08.03.04, 16:36
                        bum_cyk_cyk.hey napisał:

                        > To OFA może mieć sens jako srodek upubliczniania poglądów ludzi., którzy
                        > stanowia pokaźną część pracowników nauki i szkolnictwa, a którzy nie chca
                        > (mówmy otwarcie boja sie) ujawniać. Warunkiem sensowności i mozliwości
                        > oddziaływania jest jest jednak prezentowanie poglądów tych ludzi na możliwie
                        > szerokim "forum" i dotarcie z prezentowanymi tu problemami do decydentów. Nie
                        > wierzę w do końca w media, sprawy nauki nie są "medialne" i przecietny
                        > dziennikarz ani jego pismo na tym nie zarobią. Ale próbować można, miejmy
                        > nadzieję, że jasie mylę. Jak jednak słusznie zauważył jedn z dyskutantów

                        Na razie Gazeta napakowała tu wszędzie tyle reklam, że mi komputer odmawia
                        posłuszeństwa. Ale skoro ktoś już na nas zarabia, to może się uda gdzieś się
                        przebić z tymi poglądami.
                    • Gość: khmara Re: Punkt 10 IP: *.icpnet.pl 08.03.04, 17:01
                      Gość portalu: Meg napisał(a):

                      > 10. Jawność w dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na poziomie
                      > uczelni, jak i KBN. Publikowanie na oficjalnych stronach zarówno projektów,
                      jak
                      >
                      > i recenzji i wyników (choćby tylko w postaci spisu publikacji). Zresztą kilka
                      > sensownych uwag o KBN i finansowaniu nauki jest na stronach jw.

                      Jestem przeciw publikowaniu recenzji wniosków. Recenzent jest anonimowy. I
                      dobrze, bo łatwiej napisać coś nieprzyjemnego anonimowo :-). Ale żaden
                      recenzent nie jest omnibusem. Recenzent napisze ci coś, za co powinien zostać
                      wyśmiany i palcem pokazywany w środowisku. Ale ponieważ on jest anonimowy, a ty
                      nie, to cała zła sława spadnie na ciebie. (Czytający recenzje będą
                      prawdopodobnie mieć jeszcze mniejsze pojęcie o meritum sprawy niż recenzent)
                      • Gość: agaj Re: Punkt 10 IP: 128.163.110.* 08.03.04, 17:58
                        Zgadza sie jesli chodzi o recenzje. Publikowanie tekstow projektow to tez nie
                        jest najlepszy pomysl - autorzy moga sie obawiac, ze ktos dokona plagiatu majac
                        podstawiony pod nos gotowy projekt. W Stanach NIH publikuje jedynie
                        streszczenia projektow ktore zostaly przyznane.
                        • Gość: khmara Agaj? IP: *.icpnet.pl 08.03.04, 18:12
                          Kto w Stanach rozpatruje wnioski o zatrudnienie, tzn. kto wchodzi w skład
                          komisji, która decyduje, który kandydat jest najlepszy, np. na stanowisko
                          profesorskie?
                          • Gość: agaj Re: Agaj? IP: 128.163.110.* 08.03.04, 18:48
                            Sklad komisji to po prostu inni profesorowie z danego uniwersytetu (zaprasza
                            sie tez przedstawiciela studentow) plus zaproszeni recenzenci z poza uczelni
                            (ci pisza tylko listy rozpatrywane przez komsje). W Stanach samorzadnosc jest
                            duzo bardziej rozwinieta niz w Polsce i system ten dziala bardzo sprawnie.
                            Bardzo duza konkurencyjnosc w nauce takze sprawia, ze naprawde dazy sie do
                            zatrudniania najlepszych, a nie znajomych.
                            • Gość: khmara Re: Agaj? IP: *.icpnet.pl 08.03.04, 18:53
                              Gość portalu: agaj napisał(a):

                              > Sklad komisji to po prostu inni profesorowie z danego uniwersytetu

                              Wszyscy z tego samego wydziału?
                              • Gość: agaj Re: Agaj? IP: 128.163.110.* 08.03.04, 19:48
                                Kandydatury rozpatrywane sa na roznych szczeblach (sa one nieco inne niz w
                                Polsce). Na szczeblu wydzialu sa to pracownicy tegoz wydzialu, ale z roznych
                                zakladow. Potem kandytatura jest rozpatrywana na szczeblu uczelni i komisja
                                jest miedzywydzialowa. Na koniec musi byc zatwierdzona przez wladze uczelnii.

                                Jesli chodzi o pytanie o recenzentow to sa rozni dla roznych kandytatow.
                                Recenzenci musza sie znac na dorobku naukowym kandydata.
                            • Gość: khmara Re: Agaj? IP: *.icpnet.pl 08.03.04, 19:03
                              Gość portalu: agaj napisał(a):

                              > Sklad komisji to po prostu inni profesorowie z danego uniwersytetu (zaprasza
                              > sie tez przedstawiciela studentow) plus zaproszeni recenzenci z poza uczelni
                              > (ci pisza tylko listy rozpatrywane przez komsje).

                              Czy ten sam recenzent ocenia wszystkich kandydatów?
                        • Gość: Meg Re: Punkt 10 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.04, 04:14
                          OK, nie czepiam się o recenzje i do projektów też wystarczą streszczenia. Byle
                          byłoby jakieś rozliczenie, żeby się można było zorientować na co poszła kasa i
                          mniej więcej co to było warte. Tak jak jest w końcowym tekście wystarczy.
                          Ciekawa jestem, czy to coś da... Trzeba jednak być optymistą:)
                  • Gość: agaj Re: Punkt 9. IP: 128.163.110.* 08.03.04, 18:10
                    To bylby bardzo ladny gest w strone naukowcow pracujacych za granica.

                    Dwa osobiste przyklady. Przyjezdzam z przyjacielem (Amerykanin) na moja
                    macierzysta uczelnie w Polsce. Pracujemy w Stanach razem i obydwaj mamy
                    stanowiska Associate Professors. Moj przyjaciel jest traktowany
                    jako "pelnoprawny" profesor, a ja jako doktor - no bo przeciez bez hablitacji.

                    Chcialem byc wspolpromoterem doktoranta z Polski. Student ten by robil czesc
                    pracy naukowej u mnie, a wyniki bronil w Polsce. Pomysl nie przeszedl - nie
                    moglem byc wspolpromoterem (nawet nie recenzentem) bo nie mam habilitacji.

                    Po dwoch takich przypadkach odechciewa sie wspolpracy.
                    • Gość: itakdalej Po prostu piękne IP: *.chello.pl 08.03.04, 22:39
                      Lepszy każdy cudzy, niż swój. Prawnie usankcjonowana niechęć i nienawiść
                      Polaków do siebie nawzajem. Szczególnie do tych, którym się udało za granicą.
    • Gość: khmara OFA - uzupełniona propozycja IP: *.icpnet.pl 08.03.04, 19:48
      Otwarte Forum Akademickie w sposób nieformalny zrzesza wszystkich, którym
      zależy na zreformowaniu nauki w Polsce.

      Otwarte Forum Akademickie domaga się:

      1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym, przygotowanym
      przez zespół prezydencki, który utrwala nieefektywny i przestarzały system
      organizacji nauki w Polsce, hamuje konkurencję i utrudnia powrót do kraju
      uczonym polskim pracującym za granicą.

      2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
      wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnienia
      składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie działających
      systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i
      wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do
      standardów światowych.

      3. Zniesienia habilitacji. Zniesienia stopnia doktora habilitowanego i tytułu
      profesora (nie mylić ze stanowiskiem profesora!!!!). Opracowania minimalnych
      wymagań stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
      profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków uczelni.

      4. Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą
      konkursu. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji o
      wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co najmniej
      trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. Wprowadzenia obowiązku
      jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia nepotyzmowi poprzez
      uwzględnienie w składzie komisji konkursowej pozauczelnianego recenzenta i
      wprowadzenie obowiązku podania do publicznej wiadomości wyników konkursu oraz
      liczby kandydatów.

      5. Przydzielania środków na badania naukowe drogą konkursu. Jawności w
      dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na poziomie uczelni, jak i
      KBN. Publikacji na oficjalnych stronach wyników konkursów z podaniem liczby
      kandydatów oraz streszczeń projektów zakwalifikowanych do finansowania.

      6. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w celu
      przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innych patologii w życiu akademickim.
      • Gość: jw Re: OFA - uzupełniona propozycja IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 08.03.04, 20:12
        Bardzo mi miło, że moje postulaty przedstawiane w wielu publikowanych
        tekstach a także w manifeście ( wraz z dr C.Wójcikiem) staly się postulatami
        OFA.
        W ptk. 5 jednak brakuje postulatu ujawniania rezultatów projektów badawczych o
        co bezskutecznie walczę od wielu już lat.
        W ptk 4.: Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą
        konkursu
        winno byc: na drodze rzeczywistych a nie fikcyjnych konkursów
        • Gość: khmara Re: OFA - uzupełniona propozycja IP: *.icpnet.pl 08.03.04, 20:58
          Gość portalu: jw napisał(a):

          > Bardzo mi miło, że moje postulaty przedstawiane w wielu publikowanych
          > tekstach a także w manifeście ( wraz z dr C.Wójcikiem) staly się postulatami
          > OFA.
          > W ptk. 5 jednak brakuje postulatu ujawniania rezultatów projektów badawczych
          o
          > co bezskutecznie walczę od wielu już lat.
          > W ptk 4.: Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich
          drogą
          > konkursu
          > winno byc: na drodze rzeczywistych a nie fikcyjnych konkursów

          Zgodnie z tym, co mówił itakdalej zostawiam OFA-propozycję do dyskusji.
          Myślę, że pisanie, że konkurs ma być rzeczywisty nic nie da, jeżeli nie
          przedstawi się sposobu zapobieżenia fikcyjności.
          • Gość: itakdalej Re: OFA - uwagi + pomysł CO DALEJ IP: *.chello.pl 08.03.04, 23:12
            Ja p. 5 uzupełniłbym zgodnie z sugestią dra Wieczorka, p. 4 bym zostawił, bo to
            powinno się rozumieć samo przez się, że wszystko ma być przeprowadzane uczciwie.

            Ta lista postulatów jest już prawie idealna. Ja bym mógł i teraz pod nią się
            podpisać obiema rękami. Brawo i dzięki wielkie khmara!

            Zastanawiałem się co dalej. Zajrzałem do Instrukcji Wyborczej KBN V-tej
            kadencji. Karty trzeba wysłać najpóźniej do 15 kwietnia. Mamy więc miesiąc
            czasu, jeżeli zechcemy wykorzystać to jako okazję żeby upublicznić nasze
            postulaty. Przejrzałem zatem regulamin/instrukcję. Wynika z niego, że (p.
            21.) "Wyborca indywidualnie wysyła wypełnioną kartę wyborczą w kopercie
            otrzymanej na odpowiedź". Rzeczywiście, jeżeliby do tej koperty włożyć nasze
            postulaty, to sekretarka wyrzuciłaby je do kosza, a może nawet i
            unieważnionoby głos. Ale możemy zrobić coś innego. WYSŁAĆ TE KOPERTY
            (ZAKLEJONE) W WIĘKSZYCH KOPERTACH DO KOGOŚ DO KOGO MAMY ZAUFANIE, RAZEM Z
            KARTKĄ Z NASZYMI POSTULATAMI. JA PROPONUJĘ "GAZETĘ WYBORCZĄ" I PANIĄ ZAGRODZKĄ.
            Będziemy tylko mieli do niej prośbę, by ona te listy pootwierała, zebrała
            kartki z postulatami i je zliczyła, a koperty do głosowania wrzuciła do
            skrzynki pocztowej na dowolnej poczcie. Znaczki są niepotrzebne - KBN płaci.
            Będzie miała za darmo uczciwie przeprowadzony sondaż nastrojów w środowisku o
            którym pisze i materiał na artykuł. A my się policzymy i nie stracimy naszych
            głosów w wyborach. Jeśli Pani Zagrodzka się nie zgodzi, niech ktoś z innej
            redakcji się ujawni, kto by się tego podjął. Ja jednak wolałbym, żeby to się
            działo w GW, z której gościnności korzystamy.
            Z naszej strony potrzeba minimalnego wysiłku, żeby kupić większą kopertę ze
            znaczkiem, zaadresować na GW i wysłać poza miejscem pracy.

            Co o tym sądzicie? Teraz jest okazja, żeby jakoś zamanifestować nasze zdanie.
            Kolejna będzie nieprędko.
            A jeżeli się okaże że jest nas mało, to damy spokój...

            P.S. Jest to dosyć smutne, ile my czasu tracimy na te sprawy, zamiast zajmować
            się nauką, ale coś trzeba zrobić. To co się dzieje bardzo boli. Jak ja
            obserwuje kto i jak mną rządzi i kto się szykuje do rządzenia, to mi się
            wszystkiego odechciewa...
            • hel0 Podpisuje sie 09.03.04, 04:47
              Popieram liste. Jedyne co bym dodala to wymog zmodernizowania zasad
              finansowania placowek naukowych celem poglebienia dysproporcji pomiedzy
              poszczegolnymi kategoriami placowek naukowych - niechze wreszcie ktoras z
              niepublikujacych od lat zbankrutuje.
              Uczciwosc konkursow zapeni ich pelna jawnosc. Oficjalna publikacja list
              kandydatow, ich dorobkow i uzasadnienie wyboru.
              • Gość: jw wyznania nienawróconego dysydenta akademickiego IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 09.03.04, 10:52
                STARY SYSTEM W NOWYCH SZATACH – dyskusja

                Z zadowoleniem przyjąłem fakt (‘GP’ nr 6 ) wzbudzenia emocji przez mój
                artykuł ‘Stary system w nowych szatach – o projekcie ustawy o szkolnictwie
                wyższym (‘GP’ nr. 3 z 21 stycznia 2004). Nie ma nic smutniejszego niż
                napisanie artykułu, który mija bez echa.
                Profesor Łukasz Kaczmarek niestety nawiązuje swym listem do stylu znanego mi z
                czasów PRL-u, i to z okresu późnego Gomułki. Wtedy krzyczano ‘ pisarze do
                piór’ na co się odpowiadało ‘ a pasta do zębów’. I tak też mógłbym zakończyć
                polemikę z profesorem krzyczącym ‘ weźcie się do pracy, nie do rewolucji’ gdyby
                nie fakt, że wielu czytelników nie pamięta atmosfery tamtych czasów. Niestety
                wielu jeszcze Polaków, jak Pan Profesor, nadal mentalnie tkwi w systemie
                realnego socjalizmu. Niestety Pan Profesor nie przedstawia żadnych danych na
                udokumentowanie swojej śmiałej tezy, że ‘miernot i głupców wśród doktorów jest
                znacznie więcej niż wśród profesorów’. Widocznie nie jest najlepiej z nauką w
                Polsce skoro badań i wyników na ten temat nie ma. Rzecz w tym, że za nadawanie
                doktoratów w Polsce odpowiadają profesorowie, i to habilitowani, więc na nich
                spada całkowita odpowiedzialność za promowanie ‘ miernych i głupich doktorów’
                gdy natomiast doktorzy nie mają żadnego wpływu, i nie ponoszą żadnej
                odpowiedzialności za mierny poziom intelektualny, czy moralny profesorów.
                Widać, zatem że z profesorią w Polsce nie jest najlepiej, a nawet jest bardzo
                źle, jak wynika nie tylko z argumentacji Profesora Kaczmarka.
                Pan Profesor ma rację jak pisze, że ‘istotnym motorem rozwoju nauki są bowiem
                nakłady finansowa’. Bez pieniędzy trudno coś w nauce zrobić. Jednakże w
                systemie nauki polskiej wcale nie widać zależności między nakładami na naukę i
                rezultatami badań. Zapewne nie bez przyczyny te efekty są skrupulatnie
                utajniane przed zainteresowanymi efektami prac badawczych podatnikami łożącymi
                na te ‘badania’ swoje ciężko zarobione grosze. Gdyby Pan Profesor swój
                apel ‘weźcie się Panowie Doktorzy, solidnie do pracy’ poparł rzeczywistą
                ofertą pracy dla niezatrudnionych, choć bardziej od profesorów aktywnych
                naukowo doktorów, to by się Pan tym apelem nieco uwiarygodnił. Niestety
                dalszy postulat ‘ sami spróbujcie zdobyć tytuł profesora’ jest już nierealny w
                świetle zasad panujących w nauce polskiej. Tytułów nie zdobywa się samemu. Są
                one reglamentowane przez korporację profesorską, namaszczaną przez prezydenta
                nie-magistra i dobrze dbającą o swoje interesy. Jest to postulat z kategorii
                sadystycznych.

                Trudno się także zgodzić i z twierdzeniem Prof. Marka J. Sarny, że ‘ Jeśli dla
                kogoś jego dziedzina jest pasją, a nie sposobem na nobilitację czy karierę, to
                stopnie i tytuły przychodzą niepostrzeżenie, mimo woli’ To można raczej między
                bajki włożyć. Może tak jest w Instytucie Prof. Sarny. Ja go nie znam, więc
                tego nie neguję, ale w tych instytutach, które znam, w tzw. renomowanych
                placówkach ( UJ, UW, AGH, PAN) jest całkiem inaczej. Do pasjonatów stopnie i
                tytuły nie przyjdą mimowolnie. Dla pasjonatów na ogół nie ma miejsca w Polsce,
                muszą wegetować albo emigrować. Nie należy zbytnio uogólniać. Centrum Prof.
                Sarny zapewne nie odzwierciedla poziomu nauki w Polsce. W ZSRR pracowali
                znakomici uczeni i były znakomite instytuty, ale nauka radziecka słusznie
                została wyodrębniona z nauki sensu stricto gdyż tak się do niej miała jak
                demokracja socjalistyczna do demokracji. To także dotyczy innych
                socjalistycznych nauk, także tzw. nauki polskiej.

                Twierdzenie, ze ja mogę zrobić swoimi tekstami jakieś zamieszanie w systemie
                nauki polskiej jest chyba niepoważne. Jeśli system nauki w Polsce jest tak
                znakomity to co jeden osobnik, bez żadnej władzy, może w tym systemie
                namieszać ? Może z tym systemem nie jest tak dobrze skoro wyraża się takie
                obawy ?
                Józef Wieczorek, e-mail: jozef.wieczorek@interia.pl
            • Gość: khmara Re: OFA - uwagi + pomysł CO DALEJ IP: *.icpnet.pl 09.03.04, 15:52
              Propozycje wymagają jeszcze pewnych poprawek - czekam na dalsze uwagi. Mam
              wrażenie, że więcej osób to czyta niż uczestniczy w dyskusji. Dobrze by było,
              gdyby jak najwięcej osób umieściło na forum choćby krótkiego posta - jestem za.
              (Nie wysyłać 15 listów z jednego komputera, ale z różnymi nickami!!!!!)

              Co dalej? Najprostszy pomysł - iść do kafejki, założyć darmowe konto i przesłać
              tekst propozycji jak największej liczbie znajomych osób. Myślę, że nasze
              propozycje poparłoby wielu profesorów. Anonimowo!!!

              Sądząc po treści wywiadów p. Zagrodzkiej, pan minister Kleiber chętnie by się
              do tych postulatów ustosunkował.
              • bum_cyk_cyk.hey Re: OFA - uwagi + pomysł CO DALEJ 09.03.04, 20:05
                O których wywiadach mowa? I oczywiscie; jestem za.


        • Gość: khmara Re: OFA - co dalej? IP: *.icpnet.pl 14.03.04, 12:56
          Treść postulatów OFA proponuję skopiować i przesłać na adres Komisji Edukacji,
          Nauki i Młodzieży w Sejmie RP:

          orka.sejm.gov.pl/ListydoS.nsf/K1?OpenForm&ENM
      • Gość: agaj Kontakt (?) w Niemczech IP: 128.163.110.* 10.03.04, 01:13
        Najpierw slowo wyjasnienia do khmary. Jak pisalem wczesniej - nie znam na tyle
        realiow nauki polskiej by sie wypowiadac na temat poszczegolnych punktow OFA,
        ani sugerowac co nalezy zrobic z ta lista.

        Wyrazy szacunku za jej sformuowanie i serdeczne zyczenia powodzenia.

        Jak tez wspomnialem w ktoryms z poprzednich postow, kilka lat temu (dokladnie w
        2001) bylem na wykladzie dyrektora jednego z Instytutow Max Planck'a ktory
        mowil o swej opozycji przeciwko habilitacji. Jego nazwisko to Prof. Ulrich
        Goesele (www.mpi-halle.mpg.de/~goesele/ug/). Byc moze niektorzy
        profesorowie w Polsce zmienia zdanie na temat habilitacji jezeli sie dowiedzia,
        ze szereg znakomitych uczonych w Niemczech dazy do zmiany systemu na
        amerykanski.
        • Gość: profesor Re: Kontakt (?) w Niemczech IP: *.dyn.optonline.net 11.03.04, 08:12

          Ja juz dawno mowilem,aby te profesory w Polsce przeszli
          na system amerykanski,ale im to nie za bardzo odpowiada,
          a to dlatego,ze wtedy musielby sie wykazac jakas wiedza,
          a nie tylko jakimis wypocinami ktore drukuja gdzies tam.
          Oni poprostu nie robia nic! poza szumem i publikacjami
          i to w dodatku w tak zwanej "liscie filadelfijskiej",
          ktora ostanio zostalo zupelnie skopromitowana!!!
          I teraz liczy sie tylko to,co jest wazne!
          A nie to,co jest na jakiejsc tam "liscie".
          Niestety,moi drodzy profesory,juz was nie stac na to aby robic nauke,
          nie stac was rowniez na to,aby zajac sie jakas pozyteczna robota,
          a zatem,jedyne dla was wyjscie jest takie,jakie kiedys znalazl niejaki
          Hitler, Esterminacja!!!
          Albo usuncie sie ze swoich opierdzianych stolkow,i dajcie dojscie ludziom
          mlodym.ktorzy wiedza was przewyzszaja,niestety.
          Juz czas odejsc polscy profesorowie,juz czas!
          :(

          • Gość: itakdalej Re: Kontakt (?) w Niemczech IP: *.chello.pl 11.03.04, 08:32
            Gość portalu: profesor napisał(a):

            > w tak zwanej "liscie filadelfijskiej",
            > ktora ostanio zostalo zupelnie skopromitowana!!!

            To bardzo ważne i ciekawe. Czy można prosić o szczegóły?
            • Gość: profesor Re: Kontakt (?) w Niemczech IP: *.dyn.optonline.net 11.03.04, 09:07
              Gość portalu: itakdalej napisał(a):

              > Gość portalu: profesor napisał(a):
              >
              > > w tak zwanej "liscie filadelfijskiej",
              > > ktora ostanio zostalo zupelnie skopromitowana!!!
              >
              > To bardzo ważne i ciekawe. Czy można prosić o szczegóły?

              Jako czlowiek dobrze wychowany i "polityczznie" poprawny,nie
              bede podawac tu odpowiednich artykulow.
              Wystarczy je przejrzec samemu,aby dojsc do podobnego wniosku.
              pozdrowienia lacze,
              • Gość: itakdalej Re: Kontakt (?) w Niemczech IP: *.chello.pl 11.03.04, 09:14
                Proszę podać gdzie to można znaleźć, jak w każdej wypowiedzi naukowej. Inaczej
                Pana wypowiedź uznam za nic nie wartą.
                • Gość: Profesor Re: Kontakt (?) w Niemczech IP: *.dyn.optonline.net 11.03.04, 21:19
                  Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                  > Proszę podać gdzie to można znaleźć, jak w każdej wypowiedzi naukowej.
                  Inaczej
                  > Pana wypowiedź uznam za nic nie wartą.

                  A g... mnie obchodzi za co ty uznasz moja wypowiedz,
                  polski baranie.

                  • Gość: NN Do faszysty IP: *.prz.rzeszow.pl / *.prz.rzeszow.pl 12.03.04, 09:52
                    > Niestety,moi drodzy profesory,juz was nie stac na to aby robic nauke,
                    > nie stac was rowniez na to,aby zajac sie jakas pozyteczna robota,
                    > a zatem,jedyne dla was wyjscie jest takie,jakie kiedys znalazl niejaki
                    > Hitler, Esterminacja!!!
                    > Juz czas odejsc polscy profesorowie,juz czas!

                    i ostatnio

                    > A g... mnie obchodzi za co ty uznasz moja wypowiedz,
                    > polski baranie.

                    A może podasz nam przynajmniej jakieś nazwiska kandydatów na Hitlera,
                    faszystowska mordo.
                    Zresztą już raz pokazaliście jaki macie stosunek do polskich profesorów.

                    NN
                    • Gość: profesor Re: Do faszysty IP: *.dyn.optonline.net 13.03.04, 08:43
                      Gość portalu: NN napisał(a):

                      > > Niestety,moi drodzy profesory,juz was nie stac na to aby robic nauke,
                      > > nie stac was rowniez na to,aby zajac sie jakas pozyteczna robota,
                      > > a zatem,jedyne dla was wyjscie jest takie,jakie kiedys znalazl niejaki
                      > > Hitler, Esterminacja!!!
                      > > Juz czas odejsc polscy profesorowie,juz czas!
                      >
                      > i ostatnio
                      >
                      > > A g... mnie obchodzi za co ty uznasz moja wypowiedz,
                      > > polski baranie.
                      >
                      > A może podasz nam przynajmniej jakieś nazwiska kandydatów na Hitlera,
                      > faszystowska mordo.
                      > Zresztą już raz pokazaliście jaki macie stosunek do polskich profesorów.
                      >
                      > NN

                      ciebie pierwszego wzialbym do mojego laboratorium,polska swinio,
                      i zrobilbym z ciebie nie tylko mydlo,ale i bardzo dobra publikacje.

                      i z
                      • Gość: ewa Re: Do faszysty IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 14.03.04, 13:40
                        chyba za doszliście do artefaktów :)
    • Gość: jw Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 11.03.04, 20:45
      Naukowcy z Francji 'umieścili w internecie petycję do rządu. Do dziś podpisało
      ją już ponad 66 tys. ze 105 tys. naukowców zatrudnianych w sektorze publicznym'.
      Gdyby u nas podpisało taką petycje 66 naukowcow to byłaby juz rewolucja. Ja sie
      obawiam , ze nawet 6 petycji czy postulatow nie podpisze, a tak naprawde to
      oprocz siebie nie znam ani jednego, który by to zrobił. Fakt , że chcialbym
      poznać innych ktorzy byc może by to zrobili.
      • Gość: khmara Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.icpnet.pl 11.03.04, 20:56
        Gość portalu: jw napisał(a):

        > Naukowcy z Francji 'umieścili w internecie petycję do rządu. Do dziś
        podpisało
        > ją już ponad 66 tys. ze 105 tys. naukowców zatrudnianych w sektorze
        publicznym'
        > .
        > Gdyby u nas podpisało taką petycje 66 naukowcow to byłaby juz rewolucja. Ja
        sie
        >
        > obawiam , ze nawet 6 petycji czy postulatow nie podpisze, a tak naprawde to
        > oprocz siebie nie znam ani jednego, który by to zrobił. Fakt , że chcialbym
        > poznać innych ktorzy byc może by to zrobili.

        We Francji kierownicy jednostek badawczych masowo podają się do dymisji
        protestując przeciwko obcięciu funduszy na badania, a naukowcy wyszli na ulicę.
        Tamten ruch zaczął się od góry. U nas się nauka psuje - od góry.
    • Gość: coto Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 11.03.04, 21:19
      Mozna. Tak jak i wszedzie. Przyklad kariery naukowej jest bardzo prosty: E=mc2.
      Wszystko inne niech sie nazywa kariera, jesli komus na tym zalezy, ale
      niedopuszczalnym naduzyciem jest nazywac ja naukowa.

    • Gość: ewa Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.delfnet.pl / 213.17.198.* 12.03.04, 07:49
      nie można
      • Gość: JZ OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: 146.21.1.* 16.03.04, 09:04
        ponizej jest kopia propozycje zaproponowanej wczesniej przez khmare (usunalem
        wylacznie zbedne wykrzykniki), mozna dyskutowac drobiazgi i jakies pojedyncze
        slowa i sformulowania ale my nie jestesmy grupa ktora jest powolana do pisania
        ustaw. W sumie obecny tekst przekazuje podstawowe tresci o ktore nam chodzilo:
        odretwienie, hermetycznosc i brak rozliczalnosci obecnego systemu oraz sposoby
        dokonania zmian. Moze czas aby redakcja GW wrocila do tematu i opublikowala
        niniejszy tekst celem podtrzymania dyskusji na szerszym forum!

        Jesli jeszcze czytacie to forum, podpiszcie sie prosze pod tym listem, juz bez
        dyskusji nad trescia. Redaktorom pomoze fakt ze propozycja nie pochodzi
        wylacznie od czterech anonimow (JZ, khmara, hel0 oraz itakdalej). Chociaz nawet
        i to nie jest malo...
        JZ
        --------------------------------------------------------------------------------
        Otwarte Forum Akademickie w sposób nieformalny zrzesza wszystkich, którym
        zależy na zreformowaniu nauki w Polsce.

        Otwarte Forum Akademickie domaga się:

        1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym, przygotowanym
        przez zespół prezydencki, który utrwala nieefektywny i przestarzały system
        organizacji nauki w Polsce, hamuje konkurencję i utrudnia powrót do kraju
        uczonym polskim pracującym za granicą.

        2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
        wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnienia
        składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie działających
        systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i
        wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do
        standardów światowych.

        3. Zniesienia habilitacji. Zniesienia stopnia doktora habilitowanego i tytułu
        profesora (nie mylić ze stanowiskiem profesora!). Opracowania minimalnych
        wymagań stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
        profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków uczelni.

        4. Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą
        konkursu. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji o
        wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co najmniej
        trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. Wprowadzenia obowiązku
        jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia nepotyzmowi poprzez
        uwzględnienie w składzie komisji konkursowej pozauczelnianego recenzenta i
        wprowadzenie obowiązku podania do publicznej wiadomości wyników konkursu oraz
        liczby kandydatów.

        5. Przydzielania środków na badania naukowe drogą konkursu. Jawności w
        dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na poziomie uczelni, jak i
        KBN. Publikacji na oficjalnych stronach wyników konkursów z podaniem liczby
        kandydatów oraz streszczeń projektów zakwalifikowanych do finansowania.

        6. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w celu
        przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innych patologii w życiu akademickim.


        ------------------------------------------------
        popieram
        JZ
        • Gość: Meg Re: OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 17:57
          Zasadniczo popieram. Niemniej mam pytanie (nie jako dyskusja nad treścią):
          Jakie miałyby być zasady oceniana (czy tworzenia) kierunków studiów? W tej chwili podstawowym kryterium jest ilośc samodzielnych, a co w zamian? Może się trochę czepiam, ale zaproponowane w OFA zmiany, choć bardzo potrzebne (I POPIERAM), wydają mi się za mało systemowe. Jednak trochę racji ma dyplomata czepiając się, że to wygląda jak "skok na kasę" (czyli habilitacja bez habilitacji). Zgadam się, że nie my jesteśmy od pisania ustaw i nie spodziewam się tu gotowego projektu takiej ustawy, ale jestem ciekawa pomysłów trochę szerszych niż samo zniesienie tytułów i uprawnień, zmiana zespołu prezydenckiego, czy większa jawność działalności naukowej. Jak taki system miałby (z grubsza) wyglądać??

          No tak, mialo nie być dyskusji..
          • Gość: khmara Re: OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: *.icpnet.pl 16.03.04, 20:40
            Gość portalu: Meg napisał(a):

            > Zasadniczo popieram. Niemniej mam pytanie (nie jako dyskusja nad treścią):
            > Jakie miałyby być zasady oceniana (czy tworzenia) kierunków studiów? W tej
            chwi
            > li podstawowym kryterium jest ilośc samodzielnych, a co w zamian? Może się
            troc
            > hę czepiam, ale zaproponowane w OFA zmiany, choć bardzo potrzebne (I
            POPIERAM),
            > wydają mi się za mało systemowe. Jednak trochę racji ma dyplomata czepiając si
            > ę, że to wygląda jak "skok na kasę" (czyli habilitacja bez habilitacji).
            Zgadam
            > się, że nie my jesteśmy od pisania ustaw i nie spodziewam się tu gotowego proj
            > ektu takiej ustawy, ale jestem ciekawa pomysłów trochę szerszych niż samo
            znies
            > ienie tytułów i uprawnień, zmiana zespołu prezydenckiego, czy większa jawność
            d
            > ziałalności naukowej. Jak taki system miałby (z grubsza) wyglądać??
            >
            > No tak, mialo nie być dyskusji..

            Pytanie jest zasadne. Propozycje dotyczą zniesienia dożywotnich tytułów (dr hab
            i profesor belwederski) a nie stanowisk (adiunkt, docent, profesor itp.). To
            uczelnia powinna decydować, czy chce zatrudnić na stanowisku profesora Cezarego
            Wójcika czy jw, a nie ustawa. Już w tej chwili niektóre wyższe uczelnie
            zawodowe zatrudniają na stanowisku profesora doktorów bez habilitacji.

            Każdy kij ma dwa końce. W przypadku słabej uczelni to może być skok na kasę.
            Dlatego mówimy o potrzebie ustawowego określenia minimalnych wymagań stawianych
            kandydatom na stanowiska profesorkie, żeby uniknąć sytuacji, w której uczelnia
            zatrudnia na wydziale dziesięciu profesorów potrzebnych do utworzenia kierunku,
            którzy łącznie mają dwanaście publikacji a jeden dopiero robi doktorat.
            • Gość: Meg Re: OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 22:30
              OK. Ale co z pierwszym pytaniem? Czy wychodziłoby na to, że do prowadzenia kierunku potrzebnych jest ileśtam publikacji, bo tak by się przekładało. Może się mylę, ale cienko widzę możliwości określenia kryteriów, które pasowałyby zarówno do "ścisłowców", jak i "humanistów". Obecny brak jasnych kryteriów sprzyja nadużyciom (zwłaszcza dla humanistów), ale lista filad. też nie jest w przypadku wielu humanistycznych kierunków zbyt sensownym rozwiązaniem (przynajmniej nie sama w sobie).
              Z drugiej strony:
              To > uczelnia powinna decydować, czy chce zatrudnić na stanowisku profesora Cezarego
              >
              > Wójcika czy jw, a nie ustawa. Już w tej chwili niektóre wyższe uczelnie
              > zawodowe zatrudniają na stanowisku profesora doktorów bez habilitacji.

              No właśnie, ale uczelnie tego nie robią - patrz jw i UJ. Dlaczego? Czy "cała władza w ręce uczelni" nie uzalezni jeszcze bardzije jej pracowników od władz? (Nie chodzi mi tu o popieranie centralnego sterowania, czy uwalenie OFA, ale o trochę szersze spojrzenie niż samo znoszenie hab.).
              Poza tym jest jeszcze "czynnik ludzki". Czy ludzie związani z nauką w Polsce rzeczywiście są gotowi na amerykański "wyścig szczurów"?? Czy zrezygnują ze swojej "małej stabilizacji" (jw nazywa to niewolnictwem, ale to nie takie proste - por. np. Fromm "Ucieczka od wolności")?? W zamian za co?? Te pytania wydają mi się o tyle ważne, że aby coś reformować trzeba miec poparcie ludzi. Obecny prezydencki zespół jej nie ma, ale czy ma OFA? Wypowiadało sie na forum wielu ludzi, ale jak przyszło co do czego to pod apelem o poparcie nie ma wielu wpisów. Dlaczego? Czy program jest zbyt radykalny? Osobiście tak nie uważam. Więc może problem tkwi gdzie indziej?
              • Gość: khmara Re: OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: *.icpnet.pl 17.03.04, 13:55
                Wyłączyli mi prąd i wcięło odpowiedź. Odtwarzam w skrócie:

                Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Sprawa reformy nauki wymaga szerokiej
                dyskusji w środowisku akademickim. Dyskusja na forum takiej dyskusji nie
                zastąpi. Skokiem na kasę jest dla mnie prezydencki projekt ustawy, który
                utrwala przywileje wąskiej grupy osób i utrudnia dostęp do korporacji młodej
                kadrze.

                Przykład 1. Projekt nie określa minimalnego okresu zatrudnienia na stanowisku
                adiunkta, zostawiając to w gestii senatu. Skutek będzie taki, że tam gdzie jest
                dużo profesorów, czas na zrobienie habilitacji będzie można skrócić do trzech
                lat. Słabe uczelnie wydłużą sobie ten okres do 20 lat. I to jest właśnie "cała
                władza w ręce uczelni" - niech uczelnia broni się przed działalnością naukową
                jak potrafi.

                Gość portalu: Meg napisał(a):
                > OK. Ale co z pierwszym pytaniem? Czy wychodziłoby na to, że do prowadzenia
                kier
                > unku potrzebnych jest ileśtam publikacji, bo tak by się przekładało.
                Powinien się liczyć dorobek naukowy, mierzony m. in. ilością i jakością
                publikacji, a nie dożywotni tytuł, który już do żadnej działalności naukowej
                nie obliguje.

                Może się m
                > ylę, ale cienko widzę możliwości określenia kryteriów, które pasowałyby
                zarówno
                > do "ścisłowców", jak i "humanistów". Obecny brak jasnych kryteriów sprzyja nad
                > użyciom (zwłaszcza dla humanistów), ale lista filad. też nie jest w przypadku
                w
                > ielu humanistycznych kierunków zbyt sensownym rozwiązaniem (przynajmniej nie
                sa
                > ma w sobie).
                Już w tej chwili dla poszczególnych dyscyplin są różne kryteria oceny.

                > Z drugiej strony:
                > To > uczelnia powinna decydować, czy chce zatrudnić na stanowisku profesora
                > Cezarego
                > >
                > > Wójcika czy jw, a nie ustawa. Już w tej chwili niektóre wyższe uczelnie
                > > zawodowe zatrudniają na stanowisku profesora doktorów bez habilitacji.
                >
                > No właśnie, ale uczelnie tego nie robią - patrz jw i UJ. Dlaczego?
                Prawdopodobnie uczelnie zawodowe mają inne przepisy niż tzw. uczelnie
                akademickie (co z konstytucyjną równością podmiotów wobec prawa?).
                Przypadek jw jest ekstremalny. Który dyrektor zatrudni adiunkta o większym
                dorobku naukowym niż jego własny? Poza tym, jeżeli zatrudnić jw jako adiunkta,
                to prawdopodobnie i tak musiałby w ekspresowym tempie zrobić habilitację.
                Absurd goni absurd - Alternatywy 4.

                Czy "cała wł
                > adza w ręce uczelni" nie uzalezni jeszcze bardzije jej pracowników od władz?
                Samo zniesienie habilitacji, bez zmian systemowych, jest bez sensu. W Ameryce
                profesorowi opłaca się promować młodego pracownika, bo on pójdzie gdzie indziej
                i nie będzie stanowił zagrożenia dla promotora. U nas młodego pracownika po
                doktoracie opłaca się uwalić, bo to jest konkurent do stołka. Nasz system to są
                "Alternatywy 4" - cała sztuka polega na tym, żeby się odpowiednio "podczepić".
                Podczepisz się pod szefa, który idzie w górę, to ty też idziesz w górę. Jak
                wybierzesz promotora bez układów, to nie masz co liczyć nawet na etat po
                doktoracie. Ponieważ nie ma rynku naukowego, o zatrudnieniu często decydują
                kryteria genetyczno-towarzyskie.

                Przykład 2. Kto pracuje w katedrach, zakładach itp., które nie mają uprawnień
                do prowadzenia kierunków magisterskich? Własnych absolwentów nie można
                zatrudnić. Rozpisać konkurs? Bez sensu. Wszyscy wiedzą, że konkursy są
                ustawione, więc nikt się nie zgłosi. Więc szuka się przez znajomych i, siłą
                rzeczy, zatrudnia czyjegoś protegowanego. Nawet jeżeli przyjęcie propozycji (w
                całości)doprowadzi do większego uzależnienia od uczelni, to jednak da Ci
                możliwość wyboru - nie podoba Ci się uczelnia A, startujesz do konkursu na
                (wyższe?) stanowisko w uczelni B.

                > Poza tym jest jeszcze "czynnik ludzki". Czy ludzie związani z nauką w Polsce
                rz
                > eczywiście są gotowi na amerykański "wyścig szczurów"?? Czy zrezygnują ze
                swoje
                > j "małej stabilizacji"
                Bez przesady z tym wyścigiem szczurów. Nie przy obecnym poziomie finansowania.
                Poszukaj sobie w internecie małych państwowych i prywatnych uczelni, które
                prowadzą kierunki z twojej dziedziny i zobacz, kto tam pracuje.
                Z drugiej strony, w nauce chyba jednak o to chodzi, żeby zostawali najlepsi -
                inaczej system staje się coraz bardziej nieproduktywny.
                Po trzecie, jak będziemy w UE, to tacy różni z Europy też będą mieli prawo
                starać się o pracę na naszych uczelniach. Chętnych może nie zabraknąć, bo np. w
                W. Brytanii zdarzają się konkursy, w których o jedno miejsce na uczelni ubiega
                się 100 osób. Czy to znaczy, że mamy utzymać nasze "tajne konkursy" na z góry
                wybranego kandydata? Nie piszę tego, żeby straszyć, ale nie będzie można
                zastrzec, że zatrudnimy wyłącznie obywatela R.P. (ale będzie można postawić
                wymóg znajomości języka polskiego, co też jest skuteczną zaporą)

                > aby coś reformować trzeba miec poparcie ludzi. Obecny prezy
                > dencki zespół jej nie ma, ale czy ma OFA?
                Zespół prezydencki nie ma poparcia, ale ma wpływ na ustawodawstwo.
                A kto zna postulatu OFA poza garstką entuzjastów na tym forum?
                Problem w tym, że nie ma na ten temat publicznej dyskusji, a z moich znajomych
                mało kto zna choćby treść prezydenckiego projektu.
        • Gość: B.T., Zabrze Korekta pkt.5. Zarząd na d funduszmi KBN-u w ręce. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 22:28
          .. przedstawicieli przedsiębiorstw działających na polskim rynku. Doświadczenie
          14 lat zarządzania przez uczelnie i PAN-y doprowadziły do stanu jaki mamy i
          jaki tu nieomal awszyscy krytykują. To są pieniądze podatników i tylko oni mają
          prawo decydować o ich wykorzystaniu.

          Pozdrawiam
          dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
          • Gość: khmara THOMALLA CHCE FINANSOWAĆ MICROSOFT!!! IP: *.icpnet.pl 20.03.04, 08:53
            Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
            > .. przedstawicieli przedsiębiorstw działających na polskim rynku.

            A Bill Gates na Ministra Nauki i Informatyzacji! Brawo, Panie Thomalla. Zaczęło
            się już nudno robić na tym forum.

            Budżet KBN A.D. 2005 będzie wyglądał tak:
            Microsoft 32 560 000 000 PLN
            Philip Morris (ten od papierosów) 29 720 000 000 PLN
            Unilever 63 200 000 PLN

            Zysk dla budżetu: 0 PLN (działalność zwolniona od opodatkowania)
            Wyniki badań: tajne

            Będziemy światową potegą naukową. I to w dodatku tajną!
            Witajcie w Trzecim Świecie.

            A wszystko z pieniędzy podatnika.
            • Gość: B.T., Zabrze Nie chcę aby finansowano buble stawiające... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 21:49
              ... polskie uczelnie w ogonie uczelni Świata.

              1. Niech właśnie Microsoft otwiera laboratoria badawcze w Polsce, zatrudni
              naszych ludzi - kumasz???

              2. Niech Mercedes zamiast badania prowadzić w Niemczech otworzy laboratoria
              badawcze w Polsce - kumasz???

              3. Niech firma X (krajowa) za pieniądze z KBN wyposaży się i wchodzi w
              konkurencję z powyższymi.

              Jakie wyniki takiej działalności:

              a) Koniec udawania, że w Polsce uczelnie i PAN-y prowadzą jakiekolwiek badania
              w Polsce. Niech sobie robią ale w konkurencji z innymi działającymi na naszym
              rynku i na rynkach światowych

              b) Pracownicy tych laboratoriów to nasz skarb do otwierania nowych
              laboratoriów, ew. przedsiębiorstw produkcyjnych nabrawszy doświadczenia z
              laboratoriów firm zagranicznych (Przynajmniej jedno laboratorium - chyba Delphi-
              już działa)

              c) Powstanie dużo nowych prywatnych laboratoriów badawczych nie żebrzących
              pieniędzy z budżetu na badania a zarabiających na swe badania sprzedażą wyników
              tych badań. Pomoc z KBN-u to jedynie pożyczki bezzwrotne na rozruch takich
              laboratoriów (wędki zamiast ryb). Przykład mojego laboratorium badawczego,
              tylko, niestety, bez żadnych pożyczek bezzwrotnych, stąd trudności w rozwijaniu
              się.

              d) Będzie powstawało bardzo dużo cytowalnych publikacji naukowo-badawczych bo
              publikacje te będą wnosiły rzeczywisty wkład w wiedzę światową. Publikacji
              pisanej na siłę dla statystyki ilościowej nikt (z wyjątkiem kolegów) nie będzie
              cytował.

              e) Khmara, nie chciałbyś popracować sobie w laboratorium Microsofta, Merca, czy
              ICI mieszczącego się w Warszawie, albo we Wrocławiu? Bo ja tak, no powiedzmy 20
              lat temu. Teraz mam własne.

              f) Podatki płaciliby jako: od wynagrodzeń, na ZUS, ze sprzedaży wyników badań
              itp. Inne przyziemne korzyści to opłaty tytułem zuzycia energii, transportu itp.

              Khmara, czy chcesz aby obecny marazm a nauce i przewidywany marazm po zmianach
              jaki tu proponujecie (nic nie ma się zmienić tylko ludzie) trwał wiecznie?

              Pozdrawiam

              dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
              • Gość: khmara BUBLE. KUMASZ? IP: *.icpnet.pl 20.03.04, 22:30
                Polskie uczelnie w ogonie świata? Spokojnie. Na kilka tysięcy uczelni na samym
                kontynencie amerykańskich, przy nieporównywalnie niższych nakładach na naukę w
                Polsce, miejsca w pierwszej pięćsetce nie są złe. W każdym bądź razie do ogona
                daleko.

                A w Redmond (siedziba Microsoftu) pracuje tylu informatyków wykształconych na
                beznadziejnych polskich uczelniach, że przy wejściu jest wielki napis po polsku
                WITAMY.

                W Microsofcie nie chcę pracować, bo produkuje buble i na tym robi kasę. A
                zasłaniając się tajemnicą handlową, nic nie wnosi do rozwoju nauki. Tak przy
                okazji, a propos ogona świata, to polscy informatycy, pracujący na polskim
                beznadziejnym uniwersytecie znaleźli kolejną dziurę w oprogramowaniu Microsoftu
                i UWAGA - ZA DARMO opracowali i udostępnili użytkownikom tzw. patcha. Po ludzku
                mówiąc, naprawili ewidentną fuszerkę Microsoftu. To jest właśnie różnica między
                naukowcem, który poszukuje prawdy, a inżynierem, który WYNIKI badań stosuje w
                praktyce. Kumasz?

                I nie kumam, czemu polski podatnik ma finansować laboratorium badawcze
                najbogatszemu monopoliście świata. Pożyczka bezzwrotna dla Billa Gatesa? Bill
                jest za biedny?

                A czy ty kumasz, za co Noble dają? Chyba nie bardzo. Za tranzystor facet dostał
                Nobla, ale nie za radio tranzystorowe. Niewielka różnica, ale to nie jest to
                samo. Kumasz?

                Jak mówisz o cytowalnych pracach naukowo-badawczych powstających w przemyśle,
                to chyba nie masz pojęcia ani o nauce, ani o ekonomii. Najlepiej cały proces
                technologiczny opisać i za darmo udostępnić w konkurencji. Może zrobisz
                pierwszy krok i dasz specyfikację jednej ze swoich świetnych technologii w
                internecie? Konkurencja z pewnością będzie zachwycona.

                • Gość: jw KBN klon Microsoftu ? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 21.03.04, 19:15
                  'W Microsofcie nie chce pracowac, bo produkuje buble i na tym robi kase. A
                  zaslaniajac sie tajemnica handlowa, nic nie wnosi do rozwoju nauki. '
                  No to chyba KBN jest klonikiem Microsoftu.
              • Gość: khmara OFA: Różnica między Thomallą a Kopernikiem IP: *.icpnet.pl 21.03.04, 00:04
                Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                > Khmara, czy chcesz aby obecny marazm a nauce i przewidywany marazm po
                zmianach
                > jaki tu proponujecie (nic nie ma się zmienić tylko ludzie) trwał wiecznie?

                Zmiany, które tu proponujemy mają przeciwdziałać marazmowi, jaki obecnie
                obserwujemy. Być może dla osoby spoza środowiska akademickiego nie są one
                zrozumiałe, ale to tylko argument wykazujący, że za reformę nauki nie powinni
                się brać politycy, ani tym bardziej osoby z ambicją zostania doradcą marszałka
                Leppera do spraw nauki. Mylę się?

                Jeżeli ktoś uważa, że w wyniku konsekwentnego wprowadzenia wszystkich z
                proponowanych zmian zmienią się jedynie ludzie to prawda. Tak samo, jak wtedy,
                kiedy oficjalnie uznamy, że najwybitniejszym polskim uczonym jest Bogdan
                Thomalla a nie Mikołaj Kopernik. W końcu obaj (podobno) są w encyklopedii. Czy
                takie stwierdzenie cokolwiek zmieni? Nie. Zmienią się jedynie ludzie.
          • Gość: itakdalej Re: Korekta pkt.5. Zarząd na d funduszmi KBN-u w IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.03.04, 14:11
            Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

            > Zarząd na d funduszmi KBN-u w przedstawicieli przedsiębiorstw
            > działających na polskim rynku.
            ...
            > To są pieniądze podatników i tylko oni mają
            > prawo decydować o ich wykorzystaniu.

            A cóż to za samozwańcza reprezentacja społeczeństwa? Dlaczego przedsiębiorcy a
            nie rolnicy, górnicy, sportowcy czy artyści? Nikt przedsiębiorców nie upoważnił
            do reprezentowania swoich interesów lub podejmowania decyzji za władzę
            państwową. Dotychczasowe doświadczenia pod tym względem (vide kontakty z władzą
            panów Kulczyka, Krauzego, Grabka) są JAK NAJGORSZE. Jeśli się chce podejmować
            decyzje w imieniu WSZYSTKICH podatników, to trzeba wygrać wybory.
            • Gość: B.T., Zabrze To właśnie powiniem uchwalić sejm, ale niestety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 21:27
              .. tam znaczna większość posłów to pochądzący z uczelni wyższych. Profesor
              Hausner woli zagonić 65 letnie kobiety do pracy (której nie ma) niż zaprzestać
              finansowania nikomu niepotrzebnych publikacji "naukowych" w zagranicznych
              czasopismach. Profesorowie z Sejmu wolą posadzić w komisjach KBN-u wyłącznie
              swych kolegów profesorów. Skutek taki jak tu prawie 90 % wypowiedzi
              krytykujacych taki stan rzeczy.

              Pozdrawiam

              dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze

              • Gość: itakdalej Re: To właśnie powiniem uchwalić sejm, ale nieste IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.03.04, 21:50
                Nie chcę za bardzo dyskutować o Hausnerze ani o znaczeniu publikacji w
                zagranicznych czasopismach. Ja rozumiem, że Hausner nie ma wyboru. Z drugiej
                strony znam kobiety, które wysyłały kartki pocztowe (była taka akcja
                w "Wysokich Obcasach" tylko nie pamiętam do kogo wysyłały - czy do Prezydenta,
                czy do Sejmu), żeby mogły pracować tak długo jak mężczyźni. Moim zdaniem
                powinien być wybór. W drugiej sprawie zupełnie się nie zgadzam. Rozwijały się
                szybko i doganiały czołówkę te państwa, które się otwierały na świat, zaczynały
                uczestniczyć w wymianie handlowej i intelektualnej. Przykłady są zbyt
                oczywiste, żebym je podawał. Ostatnio idą tą drogą Chiny.

                Mnie także denerwuje pęd profesorów do władzy. Ale oni mają do tego prawo, tak
                jak i inni obywatele. Nie wszyscy są szkodnikami. A jeżeli są nieco zepsuci
                przez panujący na uczelniach system negatywnej selekcji i pozostawania poza
                wszelką kontrolą, to i tak są o niebo lepsi od ludzi z Samoobrony.
                Jeśli Panu nie odpowiada system demokracji parlamentarnej, to co Pan proponuje
                w zamian?
              • Gość: khmara Najpierw trzeba zrozumieć o czym dyskusja... IP: *.icpnet.pl 20.03.04, 21:58
                ... a potem można zabierać głos.

                Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
                Powinien uchwalić Sejm, ale...
                > .. tam znaczna większość posłów to pochądzący z uczelni wyższych.
                Np. Andrzej Lepper, Renata Beger.

                Profesor
                > Hausner woli zagonić 65 letnie kobiety do pracy (której nie ma)
                65 lat to wiek emerytalny, a kobiety od 100 lat walczą o równouprawnienie. A
                taki profesor to przechodzi na emeryturę jak ma 70 lat. Taki darmozjad, a tyle
                musi pracować.

                > niż zaprzestać
                > finansowania nikomu niepotrzebnych publikacji "naukowych" w zagranicznych
                > czasopismach.
                A komu potrzebny prestiż międzynarodowy? Polsce? Tą listą filadelfijską to się
                nawet nie da w piecu napalić. Pol Pot by się przydał - profesorów do pługa,
                obornik widłami rozrzucać.

                > Profesorowie z Sejmu wolą posadzić w komisjach KBN-u wyłącznie
                > swych kolegów profesorów.
                Błąd. Sejm nie ma nic wspólnego ze składem osobowym KBN. Niestety, ale kto inny
                ich tam sadza.

                Skutek taki jak tu prawie 90 % wypowiedzi
                > krytykujacych taki stan rzeczy.
                Podstawowy błąd logiczny: Błędne założenia prowadzą do błędnych wniosków. Ta
                dyskusja jest na inny temat.

                > Pozdrawiam
                >
                > dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
        • Gość: zb Re: OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: *.metal.agh.edu.pl 20.03.04, 19:42
          Popieram mocno. Moze tylko zamienilbym punkt 2 z 1 kolejnoscia. Chodzi o to,
          zeby byc bardziej konstruktywnym, a nie zaczynac definiowania swojej postawy
          od slow od nie zgadzam sie. Trzeba takze zdawac sobie sprawe, ze historii nikt
          nie cofnie i jesli kariery w Polsce ludzie robili "skaczac po wodke dla szefa"
          to nie zawsze by to wybor tych ludzi tylko czesto koniecznosc. I tym ludziom
          tez trzeba czasem dac szanse ich takze zapraszajac do dyskusji, tzn. chodzi o
          to, aby nie dzielic ostro na tych co robili kariery w PL i tych co na Zachodzie.
          • Gość: khmara Re: OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: *.icpnet.pl 20.03.04, 20:31
            Gość portalu: zb napisał(a):

            > Popieram mocno. Moze tylko zamienilbym punkt 2 z 1 kolejnoscia. Chodzi o to,
            > zeby byc bardziej konstruktywnym, a nie zaczynac definiowania swojej postawy
            > od slow od nie zgadzam sie.
            Odpowiadam, jako redaktor. Punkt 1 jest o tym, żeby dać sobie spokój z
            prezydenckim projektem ustawy, bo zamiast skansenu w nauce będziemy niedługo
            mieć park jurajski - same dinozaury. Punkt 2 mówi o tym, że prace nad nową
            ustawą trzeba zacząć od początku.

            > Trzeba takze zdawac sobie sprawe, ze historii nikt
            > nie cofnie i jesli kariery w Polsce ludzie robili "skaczac po wodke dla
            szefa"
            > to nie zawsze by to wybor tych ludzi tylko czesto koniecznosc. I tym ludziom
            > tez trzeba czasem dac szanse ich takze zapraszajac do dyskusji, tzn. chodzi o
            > to, aby nie dzielic ostro na tych co robili kariery w PL i tych co na
            Zachodzie
            Ależ nikt tu w ten sposób nie wartościuje. To jest przykład pokazujący
            niekompatybilność polskich hierarchii z resztą świata. Taki np. Cezary Wójcik
            może sobie być w Stanach profesorem, może nawet Nobla dostać, ale jakby chciał
            wrócić, to w Polsce można go zatrudnić tylko i wyłącznie na stanowisku
            adiunkta. Przeczytaj post Agaja:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11245430
            • Gość: itakdalej Akurat Wójcik nie IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.03.04, 21:02
              Gość portalu: khmara napisał(a):

              > To jest przykład pokazujący
              > niekompatybilność polskich hierarchii z resztą świata. Taki np. Cezary Wójcik
              > może sobie być w Stanach profesorem, może nawet Nobla dostać, ale jakby
              chciał
              > wrócić, to w Polsce można go zatrudnić tylko i wyłącznie na stanowisku
              > adiunkta.

              To jest zły przykład, bo Wójcik zdążył przed wyjazdem zrobić habilitację. I
              zasługuje na tym większy szacunek, że jako jedyny habilitowany, w dodatku z
              jakąś pozycją w świecie, uważa że nie ma ona sensu. Innymi słowy, to co napisał
              do "Nature" nie było podyktowane jego prywatnym interesem.
            • Gość: zb Re: OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: *.metal.agh.edu.pl 21.03.04, 18:05
              Khmara, ja sie zgadzam z tezami, ktore glosisz. Ale dwie rzeczy wymagaja
              komentarza. Po pierwsze, trzeba sobie zalozyc minimum celu, ktory chcemy
              osiagnac. I tym minimum moim zdaniem jest nie tyle realizacja tych punktow
              programu, co wprowadzenie do zespolu redagujacego ustawe ludzi z "zewnatrz",
              np. p.Cezarego Wojcika i np. p."AGAJA". Jesli, ktos taki tam wejdzie, to raczej
              mozna mu zaufac. A ten program mozna traktowac jako jedna z mozliwych
              realizacji dazen. A druga rzecz, to kwestia odpowiednich ruchow
              dyplomatycznych. Nie mozna mowic, ze zespol prezydencki jest zly bo to bije w
              prezydenta. A podejrzewam, ze tym razem on chcial dobrze: zwrocil sie do
              tzw. "fachowcow". Podejrzewam, ze to wlasnie ci fachowcy zadbali juz o to aby
              sklad byl "swojski". To jest tak, jak organizuje sie jakas konferencje, to aby
              ja uswietnic zaprasza sie oczywiscie do komitetow naukopwych gosci z zewnatrz.
              Ale jak chodzi o pieniadze i przywileje, to juz z ta goscinnoscia zdecydowania
              jest skromniej. Wiec moim zdaniem nie nalezy domagac sie zaprzestania prac
              komisji ale rozrzeszenia jej skladu, tak aby uwzglednic interesy naukowcow
              pracujacych zagranica (np. polskiego pochodzenia, ale nie tylko), tak aby mogli
              tutaj przyjezdzac i podejmowac prace na stale na rownych zasadach. Bo wychodzi
              na to, ze polski naukowiec jak jest dobry to moze dostac prace w USA, ale dobry
              naukowiec amerykanski bedzie mial klopoty formalne z dostaniem pracy w PL!
              • Gość: itakdalej Re: OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.03.04, 18:23
                Gość portalu: zb napisał(a):

                > A druga rzecz, to kwestia odpowiednich ruchow
                > dyplomatycznych. Nie mozna mowic, ze zespol prezydencki jest zly
                > bo to bije w prezydenta.

                Według ostatnich sondaży większość obywateli (również ja) uważa, że Prezydent
                też jest zły. Nie zasłużył na to, żeby go szczególnie chronić. Moim zdaniem
                trzeba uderzać do Unii, pokazując jak archaiczna, absurdalna i nieefektywna
                jest struktura nauki w Polsce. Najlepiej to zrobić poprzez polskich naukowców
                na Zachodzie, bo oni są dla ludzi stamtąd najbardziej wiarygodni. W kraju nic
                się nie da zrobić.

                > Bo wychodzi na to, ze polski naukowiec jak jest dobry to moze
                > dostac prace w USA, ale dobry naukowiec amerykanski bedzie mial
                > klopoty formalne z dostaniem pracy w PL!

                Z tego co napisał agaj:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11245430
                jeśli dobry naukowiec amerykański jest Amerykaninem, albo kimkolwiek, ale nie
                Polakiem, to nie będzie miał żadnych kłopotów. Dobry naukowiec amerykański
                będzie miał kłopoty dopiero wtedy, jeśli jest Polakiem. Wówczas bez habilitacji
                jest nikim, jak asystent czy adiunkt w Polsce.
                • Gość: zb Re: OFA - uzupełniona propozycja - popieram IP: *.metal.agh.edu.pl 21.03.04, 18:58
                  Prezydenta mozna lubic lub nie (mnie np. nie podoba sie opcja polityczna, z
                  ktorej pochodzi), ale jest on osoba oficjalnie uprawniona do reprezentowania
                  panstwa oraz ponadto ma wysokie notowaia wsrod politykow UE. Uwazam wiec, ze na
                  dzien dzisiejszy (no moze po odpowiednich pracach przygotowawczych) mozna mu
                  przekazac informacje, ze zespol do prac nad nowa ustawa nie reprezentuje
                  interesow wszytkich naukowcow potencjalnie zainteresowaych praca w Polsce. I,
                  ze w zwiazku powyzszym proponuje sie rozrzeszerzyc ten zespol (p. Cezary Wojcik
                  i p. "Agaja" byliby wrecz idealni do tego celu). A niezaleznie mozna
                  przeprowadzic krytyke projektu ustawy jako niezgodnego ze standardami UE, tj.
                  wproadzajacego sztuczne bariery w przeplywie ludzi i zwrocic sie do UE po
                  pomoc. Ale od tego raczej bym nie zaczynal. Kazdy musi sprobowac pomoc sobie
                  najpierw wlasnymi silami zanim zwroci sie po pomoc na zewnatrz (przynajmniej
                  takie sa moje doswiadczenia).
    • Gość: JZ wyscig szczurow a wolnosc IP: 146.21.1.* 17.03.04, 11:00
      Meg napisal
      > OK. Ale co z pierwszym pytaniem? Czy wychodziłoby na to, że do prowadzenia
      > kierunku potrzebnych jest ileśtam publikacji, bo tak by
      Nie! do prowadzenia kierunku wystarczy miec pieniadze na zalozenie
      uniwersytetu. Ale same peiniadze nie wystarcza - wymagany jest tez poziom,
      ktory jest oceniany przez studentow. Jesli ktos chce wyrzucic swoje bony czy
      tez pieniadze czy tez 5 lat na uzyskanie nic nie wartego tytulu (A TAKI JEST
      zalozenie ze tytuly maja byc ciagle i niezalaznie oceniane tka jak jest na
      zachodzie!) To ich sprawa. Juz taz mozna zrobic dyplom na internecie ze nie
      wspomne o kupieniu go od falszerza.
      Na poczatku, powinien byc jakis okres przejsciowy celm zabezpieczenia przed
      najbezczelniejszymi naduzyciami. Ale potem kazdy powinien miec swoj rozum! isa
      sprawdzic co mus ie oplaca. Na tym tez bedzie polegala weryfikacja uczelni a
      nie na umiejetnosci samoprodukcji samozadowolonych samodzielnych tyle ttylko z
      enie rpzystajacych do redszty swiata swietych krow!


      > Poza tym jest jeszcze "czynnik ludzki". Czy ludzie związani z nauką w Polsce
      > rzeczywiście są gotowi na amerykański "wyścig
      > szczurów"?? Czy zrezygnują ze swojej "małej stabilizacji" (jw nazywa to
      > niewolnictwem, ale to nie takie proste - por. np. Fromm
      > "Ucieczka od wolności")?? W zamian za co?? Te pytania wydają mi się o tyle
      Bodajze Kant rozroznil "wolnosc od" i "wolnosc do". Niestety nie da sie miec
      wszystkiego wszystkiego. Jesli chcemy byc konkurecyjny na poziomie swaitowym to
      trzeba dolaczyc do szczurow, skrocic przerwe obiadowa do 15 minut na poczekanie
      na hamburgera w McDonaldzie i zjedzenie go na schodzach i przy klawiaturze.
      NA tym polega problem polskiej nauki. "mala stabilizacja" to nic innego jak
      wczesna synekuralna emerytura pod przykrywka poswiecania sie "polskiej" nauce.
      Na calym siwecie ludzie jakos musza to robic w pocie czola i stresie ze ktos
      moze byc szybszy... A w Polszcze wszyscy sie martwia o "polskosc" nauki i o to
      jak sie tu najlepiej zabezpieczeyc przet tym zagranicznym motlochem!

      > ludzi. Obecny prezydencki zespół jej nie ma, ale czy ma OFA? Wypowiadało sie
      > na forum wielu ludzi, ale jak przyszło co do czego to
      > pod apelem o poparcie nie ma wielu wpisów. Dlaczego? Czy program jest zbyt
      > radykalny? Osobiście tak nie uważam. Więc może problem
      > tkwi gdzie indziej?
      problem pierwszy ze link ze strony glowenej nie dziala od paru dni. problem
      drugi to ze przebrniecie przez pierwsze 500 listow kazdego zrazi. Problem
      trzeci to to ze wcale nie jest az tak wielu dyskutantow...

      Uzasadnienie pierwsze i ostatnie. OFA nie jest cialem ustawodawczym
      wymagajacym poparcia. jest raczej kolcem w oku "najwyszej komisji reformujacej
      tzw "polska" nauke". My tylko zadajemy pytania, czasem podajemy sugestie.
      Wierze ze dzieki nam i prasie trafi to do "najwyzszych komisji" ktore nie beda
      mogly juz sie zaslonic wszechniewiedzeniem i brakiem reakcji srodowiska!

      JZ


      • hel0 Re: wyscig szczurow a wolnosc 19.03.04, 06:09
        > na forum wielu ludzi, ale jak przyszło co do czego to
        > > pod apelem o poparcie nie ma wielu wpisów.

        Obawiam sie ze malo kto juz tu zaglada i dlatego trudno liczyc na szerokie
        poparcie.

        Ja tradycyjnie poieram
        • dyplomata OFA czyli glebokim tunelem do grajdola 20.03.04, 12:29

          Manifest OFA niestety ujawnia cienizm lub cynizm autorow albo oba naraz.

          Zauwazono juz ze autorzy maja kompletny brak wyobrazni (albo robia
          scieme) jak ich propozycje dzialalyby w praktyce.

          Wezmy jeden przyklad:

          W zamian za zniesienie habilitacji proponuje sie konkursy na stanowiska z
          zewnetrznym recenzentem i temu podobne wymysly.

          Takie dzialania oczywiscie nie zmienia nic albo jeszcze pogorsza stan
          struktury ktora jest grajdolem i do tego kompletnie skorumpowanym.
          Wszelkie konkursy, recenzenci itd. w oczywisty sposob ustawiano by
          dla swoich. Do tego doszlyby odwolania od wynikow i ewentualne procesy
          z tego powodu. Czyli masa zamieszania.

          Problemu dzialania sektora nauki nie da sie w zaden sposob rozwiazac jesli
          nie zacznie sie od kasy i organizacji wolnego rynku na ktorym beda konkurowaly
          niezalezne podmioty o znacznym stopniu zroznicowania.

          Sprawa jest oczywiscie bardzo trudna ale mozna wlasnie w tym zakresie siegnac
          po wzorce z innych krajow. Inne rzeczy takie jak habilitacja stana sie wtedy
          malo istotnymi drobiazgami.

          Czyli jedyny realny temat do dyskusji to jak zorganizowac i wprowadzic rynek?
          Reszta jest sciemnianiem sytuacji i strata czasu.
          • Gość: itakdalej TYLKO OFA a nie kasa dla nomenklatury !!! IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.03.04, 14:00
            Jeżeli alternatywą OFA jest uwłaszczenie nomenklatury w nauce proponowane pod
            hasłem urynkowienia (samodzielnym mało jest obecnej władzy i wysokich apanaży,
            chcą mieć to wszystko NA WŁASNOŚĆ) to ludzie uczciwi i myślący nie będą mieli
            wątpliwości co jest lepsze.
            • Gość: CGN Re: TYLKO OFA a nie kasa dla nomenklatury !!! IP: 213.199.192.* 20.03.04, 14:08
              Dyskusja sie ladnie rozwija, a polska jak lezala, tak lezy... :(
          • Gość: B.T., Zabrze Propozycja OFA dąży jedynie do zastąpienia.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 21:37
            ... istniejących następnymi. Takie coś już przeżylismy w 1968 roku. Dostali się
            adiunkci i asysteci cwaniacy i teraz są przy władzach. To oni właśnie
            wprowadzili dogmat o wyższości ilości publikacji nad ich jakością. Obecni....
            eh! Co tu gadać. KRYTERIA, KRYTERIA, KRYTERIA, KRYTERIA, KRYTERIA, KRYTERIA,
            KRYTERIA, KRYTERIA...

            Pozdrawiam
            • Gość: itakdalej Re: Propozycja OFA dąży jedynie do zastąpienia... IP: 5.2.* / *.chello.pl 20.03.04, 21:56
              Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

              > To oni właśnie
              > wprowadzili dogmat o wyższości ilości publikacji nad ich jakością.

              Widać, że Pan pozostaje poza nauką w Polsce. Przecież bierze się pod uwagę to,
              gdzie się opublikowało. Stąd znaczenie listy filadelfijskiej i odpowiedni
              system punktowy.
              • Gość: itakdalej c.d. IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.03.04, 00:11
                Wprowadzenie do oceny jednostek naukowych punktacji wg listy filadelfijskiej
                było bardzo dobrym pomysłem. Sprawiło bowiem, że zaczęto mierzyć dorobek
                polskich naukowców przy pomocy miary światowej. Dzięki temu wiemy gdzie
                jesteśmy. A teraz trzeba zrobić drugi krok. Ta ocena powinna mieć wpływ na
                pozycję tutaj, tak jak ma w cywilizowanym świecie. Bo nie jest normalna obecna
                sytuacja, w której ludzie słabi naukowo rządzą ludźmi bardzo dobrymi, blokując
                ich ile się da, a podwładni nie szanują przełożonych, choć muszą im się kłaniać
                w pas. Bo jeśli przełożony nie ma żadnej porządnej publikacji (nietrudno to
                sprawdzić korzystając z baz danych) i zajmuje się głównie intrygami, to za co
                go szanować? Co z niego za naukowiec?
              • Gość: zb Re: Propozycja OFA dąży jedynie do zastąpienia... IP: *.metal.agh.edu.pl 21.03.04, 21:36
                Do "itakdalej": z krytyka pomyslow B.T. jednak mocno przesadzasz. Propozycja
                OFA brzmi niezle, ale bynajmniej nie oznacza to, ze B.T. nie prezentuje tez
                sensownego punktu widzenia. Rzecz w tym, ze nauka w danym kraju nie jest po to,
                aby publikowac na uznanych listach filadelfijskich. Lista ta mierzy tylko
                SPRAWNOSC danego naukowca, ale nie moze byc CELEM UPRAWIANIA NAUKI samym w
                sobie. Tak wiec lista filadelfijska sprawdza sie dobrze w przypadku
                matematykow, fizykow, astronomow itp., tj. w przypadku przedstawicieli nauk
                scislych podstawowych, ale moga byc juz klopoty w przypadku nauk
                humanistycznych. Natmiast odnosnie finansowania nauki to nie wiem czy wiesz ale
                oprocz badan podstawowych finansuje sie tez badania dotyczace tzw. przemyslu. I
                ida na to potwornie duze pieniadze. Tu narzuca sie delikatne pytanie kto w
                ramach tego przemyslu ma prawo do takiego dofinansowywania. Bo skoro
                skonczylismy z komunizmem, to w zasadzie kazda jednostka przemyslu dzialajaca
                na terenie Polski powinna miec rowne prawo do starania sie o rzadowa pomoc
                finansowa i wzajemnie powinno oczekiwac sie, ze np. firma pana B.T. wylozy
                pieniadze na jakies stypendium doktoranckie. Z tego co widzialem na Zachodzie,
                to wlasnie dziala to tak jak pisze pan B.T. Nie bardzo rozumiem Twoj atak na
                tego pana. Pisze on calkiem sensowne rzeczy i pisze on glownie o krytriach
                finansowania nauki a nie kryteriach oceny naukowca. To co moze podlegac
                dyskusji to np. ile wydawac na badania astrofizyke a ile np. na optyke
                stosowana.
                • Gość: khmara Re: Propozycja OFA dąży jedynie do zastąpienia... IP: *.icpnet.pl 21.03.04, 22:16
                  Mówisz o "rządowej pomocy finansowej". Na to zgoda. Ale nie z funduszy
                  Ministerstwa Nauki, co najwyżej na taką działalność niech łoży Ministerstwo
                  Przemysłu.

                  Więcej o pracy naukowej pana Thomalli na stronie:

                  republika.pl/tomchem/metody.htm
                  Zauważ, że dla Thomalli metoda badawcza a norma jakościowa to jedno i to samo.
                  Seminarium naukowe z dwoma referatami też mi się bardzo podoba. A o
                  profesjonalizmie firmy świadczy najlepiej chyba data ostatniej aktualizacji
                  strony (1999?). Nic dziwnego, że pan Thomalla pragnie "pomocy finansowej
                  państwa" jak kania dżdżu.

                  Polecam także:

                  dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/03.19/Magazyn/a05/a05.html
                  Ten tekst niedługo pójdzie do archiwum. A w genialny sposób tłumaczy, dlaczego
                  przy braku środków należy PRZEDE WSZYSTKIM finansować badania podstawowe.

                  Proponuję też poczytać posty pana Thomalli na innych forach. W dużym skrócie
                  dowiesz się z nich, że cała nauka uprawiana na uczelniach polskich to
                  bezwartościowe plewy, a jedynie Thomalla i jego Tomchem to ziarno, którym Ty
                  się karmisz.

                  Ciekawe, że właścicielka firmy MOKATE ma inne doświadczenia w dziedzinie
                  współpracy z naukowcami z uczelni państwowych(wczorajsze "Wysokie Obcasy").

                  Miłej lektury.
                  __________
                  NIE Z MOICH PODATKÓW, PANIE THOMALLA
                  • Gość: zb Re: Propozycja OFA dąży jedynie do zastąpienia... IP: *.metal.agh.edu.pl 21.03.04, 22:29
                    Zgadzam sie z teza, ze firma p.B.T. prezentuje sie "tak sobie". Ale czy wiesz
                    jak wygladaja panstwowe jednostki naukowo-badawcze, ktore zatrudniaja wciaz
                    setki ludzi i ktore ciagna fundusze ze srodkow nauki polskiej. Ja akurat wiem,
                    jak te jednostki wygladaja i pan B.T. ma racje mowiac ze to skanadal, ze oni
                    dostaja pieniadze. Mowiac inaczej ma racje twierdzac, ze skoro sa to pieniadze
                    podatnikow to wszyscy powinni miec nad nimi kontrole, w tym przedstawiciele
                    firm prywatnych. A to czy on dostalby te pieniadze jako firma B.T. to juz
                    zupelnie inna sprawa. Ale niech chociaz przegra w ucziwej walce, a nie zanim do
                    niej przystapi.
                    • Gość: khmara Nie tak szybko. IP: *.icpnet.pl 21.03.04, 23:08
                      Gość portalu: zb napisał(a):

                      > Mowiac inaczej ma racje twierdzac, ze skoro sa to pieniadze
                      > podatnikow to wszyscy powinni miec nad nimi kontrole, w tym przedstawiciele
                      > firm prywatnych. A to czy on dostalby te pieniadze jako firma B.T. to juz
                      > zupelnie inna sprawa. Ale niech chociaz przegra w ucziwej walce, a nie zanim
                      do
                      >
                      > niej przystapi.

                      Pan B.T. tego nie mówi. Jeżeli pan Thomalla chce mieć prawo ubiegać się o grant
                      badawczy, to co innego. Ale jeżeli pan Thomalla chce oddać zarząd nad KBN-em w
                      ręce przedsiębiorców, to pachnie wielką prywatyzacją.

                      Na prawdę uważasz, że wszyscy powinni mieć kontrolę nad środkami podatników?
                      Proponujesz wybrać kucharki, górników i artystów do komisji KBN? Bez przesady.
                      Taki organ nazywał się Komitet Centralny. W państwie demokratycznym, a takim
                      JESZCZE jest R.P., od pilnowania finansów państwowych są inne instytucje.
                      • Gość: jw Re: Nie tak szybko. IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 22.03.04, 09:43
                        'Na prawdę uważasz, że wszyscy powinni mieć kontrolę nad środkami podatników?
                        Proponujesz wybrać kucharki, górników i artystów do komisji KBN? Bez przesady.
                        Taki organ nazywał się Komitet Centralny. W państwie demokratycznym, a takim
                        JESZCZE jest R.P., od pilnowania finansów państwowych są inne instytucje.'

                        Widocznie te instytucje źle pilnuja finansow skoro jest jak jest.
                        Nie obrażaj kucharek, gornikow czy artystów. Często spelniaja lepsza rolę w
                        spoleczeństwie niz demokratycznie wybrani 'uczeni' kbn. W komisjach KBN sa tacy
                        (także o wysokim IF) ktorzy nie wiedza do czego może slużyć komputer i
                        twierdzą, że wyjazdy na kongresy sa szkodliwe ( jeśli sa to to kongresy naukowe
                        i masz jako nieudacznik zaakaceptowany referat) ale jeśli sa to wyjazdy
                        swoich udacznikow z całą rodzina na wakacje to jest wszystko w porządku. W
                        koncu i NIK cos na ten temat pisał, niestety bez skutku.
                        Ja nie podzielam większości poglądow BT ale nie wszystko co pisze jest bzdura.
                        Pod swoimi poglądami (niemożliwymi dla mnie do zaakceptowania) się podpisuje i
                        to cenie. Inni często piszą bzdury i sa anonimowi, trzymają sztame z
                        anonimowymi komisjami i ich jedynie slusznymi wyrokami, ktorych na mocy prawa
                        nie mozna podważać ani utajnianych rezultatow ich dzialań skontrolować. Taka to
                        jest pseudodemokracja!
                        • Gość: khmara Re: Nie tak szybko. IP: *.icpnet.pl 22.03.04, 17:47
                          Gość portalu: jw napisał(a):

                          > 'Na prawdę uważasz, że wszyscy powinni mieć kontrolę nad środkami podatników?
                          > Proponujesz wybrać kucharki, górników i artystów do komisji KBN? Bez
                          przesady.
                          > Taki organ nazywał się Komitet Centralny. W państwie demokratycznym, a takim
                          > JESZCZE jest R.P., od pilnowania finansów państwowych są inne instytucje.'
                          >
                          > Widocznie te instytucje źle pilnuja finansow skoro jest jak jest.
                          > Nie obrażaj kucharek, gornikow czy artystów. Często spelniaja lepsza rolę w
                          > spoleczeństwie niz demokratycznie wybrani 'uczeni' kbn.
                          Nie obrażam kucharek, górników czy artystów. Nie czuję się osobą kompetentną do
                          zasiadania w jakiejkolwiek instytucji dzielącej państwowe pieniądze na sztukę i
                          szczerze wątpię czy kiedykolwiek uda mi się takich kompetencji nabyć. Tak samo
                          nie życzę sobie artystów w jakiejkolwiek instytucji dzielącej pieniądze na
                          naukę.

                          W komisjach KBN sa tacy
                          >
                          > (także o wysokim IF) ktorzy nie wiedza do czego może slużyć komputer i
                          > twierdzą, że wyjazdy na kongresy sa szkodliwe ( jeśli sa to to kongresy
                          naukowe
                          >
                          > i masz jako nieudacznik zaakaceptowany referat) ale jeśli sa to wyjazdy
                          > swoich udacznikow z całą rodzina na wakacje to jest wszystko w porządku. W
                          > koncu i NIK cos na ten temat pisał, niestety bez skutku.
                          Zgadzam się, że w KBN-nie potrzebne są zmiany. Ale to nie znaczy, że KBN należy
                          oddać kucharkom czy Kulczykom.

                          > Ja nie podzielam większości poglądow BT ale nie wszystko co pisze jest
                          bzdura.
                          Z poglądami Samoobrony nie zgadzam się bez względu na to, czy głosi je Lepper,
                          czy Thomalla. Lepperyzacji państwa - NIE!
                    • Gość: khmara Jeszcze jedno IP: *.icpnet.pl 21.03.04, 23:26
                      Gość portalu: zb napisał(a):
                      > Zgadzam sie z teza, ze firma p.B.T. prezentuje sie "tak sobie". Ale czy wiesz
                      > jak wygladaja panstwowe jednostki naukowo-badawcze, ktore zatrudniaja wciaz
                      > setki ludzi i ktore ciagna fundusze ze srodkow nauki polskiej. Ja akurat
                      wiem,
                      > jak te jednostki wygladaja i pan B.T. ma racje mowiac ze to skanadal, ze oni
                      > dostaja pieniadze.

                      Tego też pan B.T. nie mówi. Wręcz przeciwnie, pan B.T. uważa, że wszystkie
                      pieniądze na naukę powinny być ładowane w gospodarkę. A skandalem nazywa
                      finansowanie badań prowadzonych przez profesorów na polskich uczelniach.
                      Ciekawe, skąd taki uraz do profesorów w ogóle?
                      • Gość: zb dyskusja idzie w zla strone IP: *.metal.agh.edu.pl 22.03.04, 14:47
                        Wydaje mi sie, ze dyskusja idzie niewlasciwym kierunku w tym sensie, ze duzo
                        jest tutaj pogladow na temat firmy BT oraz za duzo propozycji
                        rozwiazan "autorskich". Podstawa do dzialania powinna byc jakas oczywista
                        prawda o stanie obecnym. I ta podstawa na pewno jest stwierdzenie, ze polski
                        system nauki jest niekomatybilny z systemem unijnym oraz ameryknskim. I ten
                        zarzut nalezy uwypuklac "na zewnatrz". Jesli sie chce doprowadzic do
                        kompatybilnosci to trzeba jakos rozwiazac problem habilitacji, najlepiej
                        proponujac ich zniesienie (ale to jest srodek realizacji celu, a nie sam cel).
                        Mozna rozwazyc wprowadzenie okresu przejscowego, np. za dwa lata moze przestac
                        obowiazywac wymog habilitacji przy staraniu sie o stolki profesorske itp.
                        Ale trzeba sobie zdawac sprawe, ze jesli chcemy wdrozyc system zachodni, to na
                        dzien dobry nie mozna go tez gruntowanie zmieniac. A prawda jest taka, ze w
                        systemie zachodnim jest miejsce na wspieranie firm takich jak firma pana BT.
                        Np. eurpejskie programy ramowe wyraznie nastawione sa na dolaczanie firm.
                        W Polsce pan BT na dzien dzisiejszy jest dykryminowany jako firma prywatna, a
                        gdyby np. "podpial" sie pod PKP, oni wzieliby sobie dodadkowe narzuty a on
                        moglby probowac podlaczyc sie pod kurek KBN. Zapewniam, ze widzialem fatalne
                        firmy, ktore dostaly pieniadze tylko dla tego, ze byly z sektora panstwowego
                        (nawet stron internetowych nie potrafia zrobic). Wg standardow zachodnich to
                        jest dyskryminacja. Jesli sa pieniadze to podzialu to w warunkach konkursu nie
                        wolno nikogo wyrozniac.
                        • Gość: khmara Spam IP: *.icpnet.pl 23.03.04, 09:02
                          Cztaj, co pisze Thomalla - "Korekta pkt.5.":

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11473635
                          Zarząd nad funduszami KBN-u to nie to samo, co ubieganie się o grant.
                          Zgadzam się, że dyskusja idzie w złą stronę - mamy tu do czynienia ze spamem,
                          który generuje niepotrzebny ruch w sieci, tzw. smart virus. A B.T. będzie mógł
                          wykazać się przed kolegami z Samoobrony z jakimi to uczonymi rozmawiał i jak
                          zbijał ich argumenty.
                          Dlatego zamieszczam posta poniżej.
                  • Gość: B.T., Zabrze Atakujesz mnie zamiast moje poglądy, no nie ładnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 00:58
                    Khmara, czy Ty umiesz dyskutować?

                    1. Gdzie Ty wyczytałeś, że ja chcę jakieś tam pieniądze od podatników? Pochwal
                    się ile Ty bierzesz z budżetu i ile do niego dajesz, skoroś rozpoczął taki
                    wątek. Ja nie wziąłem ani grosza na moje przedsięwziecie i również nie chce ani
                    grosza od podatników.

                    2. Nigdzie nie publikowałem żadnej listy moich osiagnięć badawczych, bo takowej
                    nie prowadzę. Do niczego nie jest mi ona potrzebna. I nie cytuj urywku z mojej
                    strony w necie jako mojego tzw. dorobku.

                    3. Nie strzelaj "z grubej rury" z tymi kulczykami czy mikrosoftami. Mi chodzi o
                    realizowanie się w "nauce" obecnych pracowników uczelni i PAN-u tych których
                    stać (pod względem wiedzy, doświadczenia idorobku N-B-R) na założenie własnych
                    prywatnych ośrodków badawczych z ew. pomoca budżetu na zakup aparatury
                    badawczej. Zobacz ile tu na tym forum pretensji i narzekań. Nie byłoby ich
                    gdyby państwo zamiast finansować nikomu nie potrzebne publikacje pomagało w
                    założeniu takich prywatnych ośrodków. Nie byłoby takich sztubackich dyskusji
                    jak ta na tym forum, a to o stopniach, a to o stanowiskach, a to o
                    mobingowaniu, a to o finansoawniu, a to o publikacjach itp.

                    4. Znów imputujesz mi stwierdzenie którego nie użyłem. Użyłem natomiast
                    stwierdzenia, że "publikacje z uczelni to plewy a z laboratoriów
                    przedsiębiorstw to ziarno" i to podtrzymuję, nic nie pisałem o Tomchemie. Mam
                    na to liczne dowody.

                    5. Nie czytuje "obcasów", a jeżeli Mokate współpracuje z uczelniami to będę to
                    chwalił, ale jeżeli o tym mówisz to zapytuje czy aby nie na czarno?

                    Pozdrawiam

                    dr Bogdan Thomalla, Tomchem, Zabrze
                    • reichman Re: Atakujesz mnie zamiast moje poglądy, no nie ł 22.03.04, 18:29
                      To sie nazywa argumentum ad personam i jest uwazane za nieetyczne...
                      • Gość: khmara Thomalla jest politykiem, a nie naukowcem IP: *.icpnet.pl 22.03.04, 19:58
                        reichman napisał:
                        > To sie nazywa argumentum ad personam i jest uwazane za nieetyczne...

                        W polityce też?
                        Bo pan Thomalla zaprzecza swoim poglądom z dużą łatwością (zaprośmy Microsoft -
                        Microsoft be) i protestuje też namiętnie, ale związków z Samoobroną jakoś się
                        nie wypiera.
                        Występując pod pseudonimem, kariery politycznej robić nie zamierzam. Zarzut
                        niekompetencji stawiany mi niejednokrotnie przez pana Thomallę mogę odeprzeć
                        jedynie argumentami.
                        Czy stwierdzenie, że p. Thomalla myli podstawowe terminy też jest argumentum ad
                        personam?
                        Ja pana Thomalli osobiście nie znam i poznać nie pragnę. I nie znam osobiście
                        nikogo, kto pana Thomallę zna. A UCZESTNIKÓW I OBSERWATORÓW TEJ DYSKUSJI
                        ODWOŁUJĘ JEDYNIE DO WYPOWIEDZI, KTÓRE PAN THOMALLA SYGNUJE WŁASNYM NAZWISKIEM.
                        To też jest argumentum ad personam?
                    • Gość: khmara Wykazuję tylko, że sam nie wiesz o czym mówisz IP: *.icpnet.pl 22.03.04, 19:21
                      Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                      > 1. Gdzie Ty wyczytałeś, że ja chcę jakieś tam pieniądze od podatników?
                      A kto powiedział, że Tomchem wolno się rozwija, bo nie dostaje nic od państwa?
                      Ja?

                      Cytat z Thomalli:
                      "Przykład mojego laboratorium badawczego,
                      tylko, niestety, bez żadnych pożyczek bezzwrotnych, stąd trudności w rozwijaniu
                      się."

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11489098
                      Pochwal
                      > się ile Ty bierzesz z budżetu i ile do niego dajesz
                      Mniej więcej tyle samo, co nauczyciel z podobnym stażem pracy.

                      > 2. Nigdzie nie publikowałem żadnej listy moich osiagnięć badawczych, bo
                      > takowej nie prowadzę. Do niczego nie jest mi ona potrzebna.
                      Więc nie wmawiaj nikomu, że prowadzisz jakąkolwiek działalność naukową. Po
                      wszystkich moich ważnych publikacjach jest ślad w internecie. Nawet jest ślad
                      po tekście, który nie został opublikowany - na stronie uniwersytetu
                      amerykańskiego. A po Twoich?

                      > 3. Nie strzelaj "z grubej rury" z tymi kulczykami czy mikrosoftami.
                      A tak Ci się spodobało!!!

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11489098
                      > pretensji i narzekań. Nie byłoby ich
                      > gdyby państwo zamiast finansować nikomu nie potrzebne publikacje
                      Dowodem na to, na ile publikacja jest potrzebna jest to ile razy była cytowana.
                      Tłumaczę jeszcze raz: Jeżeli jest cytowana, to znaczy, że komuś była jednak do
                      czegoś potrzebna.
                      To tak w dużym uproszczeniu, bo ktoś, kto jest znany głównie z wpisów na forum
                      dyskusyjnym gazety tego nie zrozumie. To nie jest uwaga personalna, tylko
                      stwierdzenie faktu. Co to jest publikacja naukowa i jaka jest rola publikacji
                      dla rozwoju nauki tłumaczą Ci mądrzy ludzie już co najmniej od stycznia, bo
                      bierzesz udział w każdej dyskusji na ten temat. Zainteresowanym proponuję
                      skorzystać z wyszukiwarki na tej stronie.

                      > 4. Użyłem natomiast
                      > stwierdzenia, że "publikacje z uczelni to plewy a z laboratoriów
                      > przedsiębiorstw to ziarno" i to podtrzymuję
                      A gdzie tajemnica handlowa?

                      P.S. Lepszy sztubak niż ignorant.

                      NIE Z MOICH PODATKÓW, PANIE THOMALLA
                      będzie finansowane szerzenie analfabetyzmu w Polsce
                • Gość: itakdalej Pan B.T. IP: *.chello.pl 21.03.04, 22:24
                  Chyba dla nikogo poważnego nie jest celem samo publikowanie na LF. Ja nie piszę
                  tutaj o takich sprawach jak chęć poznania swiata, rozwiązania ważnych
                  problemów, itp., bo uważam to za rzeczy oczywiste.
                  Ja mogę się zgodzić z panem B.T. tylko w jednym, że nie ma u nas przełożenia z
                  nauki na gospodarkę. Szczerze mówiąc, nie wiem co zrobić żeby było. Chyba
                  gospodarka musi po prostu do tego dojrzeć.
                  Uważam jednak, że fatalnym pomysłem byłoby oddanie władzy nad nauką polskim
                  oligarchom w rodzaju panów Kulczyka czy Krauzego, ponieważ mam do nich ZEROWE
                  zaufanie.
              • Gość: B.T., Zabrze Po co podatnikowi publikacja dla publikacji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 00:37
                Możesz sobie publikować tylko po to aby wykazywać się publikacją, ale rób to za
                własne pieniądze. Podatnikowi nie jest potrzebna Twoja publikacja jeżeli nie
                przynosi ona nic do budżetu. Wniosek z tego jet taki, że nadzór nad forsą z KBN-
                u nie powinien być w rękach działających i myślących tak jak Ty.
                • Gość: itakdalej Re: Po co podatnikowi publikacja dla publikacji? IP: 5.2.* / *.chello.pl 22.03.04, 00:51
                  Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                  > Podatnikowi nie jest potrzebna Twoja publikacja jeżeli nie
                  > przynosi ona nic do budżetu.

                  Podatnik, sądzę że nawet głosujący na Samoobronę, chciałby żeby jego dzieci
                  miały lepiej niż on, np. były lepiej wykształcone przez kompetentnych ludzi.
                  Należy przyjąć, że ci którzy publikują mają mózgi i zdolności takie jak ich
                  koledzy za granicą, więc nie ogłupią za bardzo dzieci, tylko ich dobrze
                  przygotują do emigracji do Unii i Stanów.
                • Gość: khmara Ogłupiasz podatników IP: *.icpnet.pl 22.03.04, 18:47
                  Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                  > Możesz sobie publikować tylko po to aby wykazywać się publikacją, ale rób to
                  Żadna z moich publikacji nie powstała po to tylko, aby wykazać się publikacją.
                  Natomiast niektóre z nich były w sposób bezpośredni spożytkowane w celach
                  edukacyjnych w czasie zajęć ze studentami na mojej uczelni i na innych też.

                  > ale rób to za
                  > własne pieniądze.
                  Jak rozumiem, uważasz że państwo nie powinno wypłacać mi pensji (na państwowej
                  uczelni). Bo to jedyne pieniądze polskiego podatnika, jakie zostały
                  przeznaczone na sfinansowanie publikacji, które dotychczas ukazały się w druku.
                  Przepraszam, podatnik sfinansował mi jeszcze kilka delegacji i parę książek,
                  ale one są ogólnodostępne w bibliotece, więc nie są moją własnością, podobnie
                  jak czasopisma, z których korzystam.

                  Podatnikowi nie jest potrzebna Twoja publikacja jeżeli nie
                  > przynosi ona nic do budżetu.

                  Wniosek z tego jest taki, że moją uczelnię należy zamknąć, ponieważ w Polsce
                  nie potrzeba ludzi wykształconych. Samoobronie wystarczą tacy z maturą, chociaż
                  przy systemie finansowania nauki, jaki proponujesz oni też niedługo będą
                  analfabetami uczonymi przez nauczycieli-analfabetów.

                  NIE Z MOICH PODATKÓW, PANIE THOMALLA, będzie finansowany pan Kulczyk i jemu
                  podobni.
            • Gość: khmara Propozycja OFA to równość uczonych IP: *.icpnet.pl 20.03.04, 22:45
              ... czyli poszukujących prawdy. Tu chodzi o zasadę: Niech zwycięży najlepszy,
              która obowiązuje w nauce na całym świecie.

              Pomysł z liczbą publikacji jako kryterium oceny dorobku naukowego niestety
              przyszedł z Ameryki. Nie ośmieszaj się twierdząc, że docenci marcowi narzucili
              swoje poglądy Amerykanom.
      • Gość: khmara Cezary Wójcik nie wziął pod uwagę, że... IP: *.icpnet.pl 23.03.04, 09:41
        Drogi Panie Thomalla

        Piszę "drogi" nie z sympatii do Pana, ale w głębokim przekonaniu, że
        wprowadzenie w życie głoszonych przez Pana poglądów będzie nasz kraj bardzo
        drogo kosztowało.

        Po pierwsze, wyjedzie z kraju większość wybitnych naukowców i wielu mniej
        znanych. Naukowiec to człowiek wolny, a nie zmusi Pan wybitnego fizyka do
        wykonywania prostych analiz przemysłowych. Nie wspominając o tym, że słaba
        polska gospodarka tych ludzi nie jest w stanie wchłonąć. Za granicę wyjeżdża
        się o wiele łatwiej niż Pan sądzi. Trudniej wrócić. Dla polskiej nauki będzie
        to strata bezpowrotna. Ci wybitni naukowcy to także nauczyciele młodej kadry.
        Gdy ich zabraknie, na dziesięciolecia zahamowany zostanie rozwój tych dyscyplin
        naukowych, w których jesteśmy w stanie nawiązać dialog z resztą świata. Zostaną
        jedynie akademickie miernoty z tytułami. W rezultacie magisteria i doktoraty
        nadawane przez polskie uczelnie staną się bezwartościowymi świstkami papieru.

        Po drugie, od odkrycia naukowego do zastosowania komercyjnego wiedzie droga
        długa i wyboista. Z reguły potrzeba wiele lat pracy i nakładów finansowych,
        żeby sukces naukowy przyniósł zyski gospodarce. Pozbywając się jednostek
        zdolnych odnieść znaczący sukces w nauce, przekreśla Pan szanse gospodarki na
        długofalowy rozwój. Jest to myślenie pseudoekonomiczne, nastawione na
        krótkoterminowy zysk. Po Panu potop, Panie Thomalla.

        Po trzecie, zmiany proponowane przez Pana doprowadzą do przekształcenia
        wszystkich wyższych uczelni w odpowiednik zasadniczych szkół zawodowych -
        kształcących specjalistów o wąskich horyzontach umysłowych, zdolnych do
        podjęcia pracy tylko i wyłącznie w wyuczonym zawodzie, niezdolnych do
        przekwalifikowania się w odpowiedzi na zmieniające się wymogi rynku pracy. Pan
        chce produkować kolejnych bezrobotnych magistrów, tak jak bezrobotni są dzisiaj
        absolwenci zasadniczych szkół zawodowych.

        W ten sposób nie dogonimy Ameryki, ani nawet Azji.

        Fakt, że osoba Pana pokroju ma szansę zaistnieć na scenie politycznej,
        powtarzając swoje destruktywne poglądy z uporem zdartej płyty to skutek
        niedoinwestowania nauki w PRL oraz systematycznego obcinania nakładów na naukę
        przez ekipy Buzka i Millera. To także rezultat permanentnego niedoinwestowania
        oświaty w Polsce po 1945 roku.

        Rację ma reichman, że poziom tej dyskusji sięgnął bruku. Dlatego więcej
        argumentować nie zamierzam. Pana poglądy mogę jedynie wyśmiewać, ale jest to
        śmiech wisielca.

        Życzę pomyślnych pertraktacji z Microsoftem i Mercedesem. Ale nie z moich
        podatków, panie Thomalla, będzie Pan finansował dobijanie nauki w Polsce i
        prywatyzację KBN-u. Jeżeli Pańskie ugrupowanie dojdzie do władzy, ja wyjeżdżam.
        Czwartorzędny amerykański community college da mi lepszą możliwość wykonywania
        zawodu, a moja praca przyczyni się do rozwoju innej gospodarki. Może to być
        nawet Malezja.

        Cezary Wójcik, pisząc list do 'Nature', nie wziął pod uwagę faktu, że może być
        jeszcze gorzej.
        • Gość: jw TEMAT ZASTĘPCZY -poglądy BT IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 23.03.04, 10:28
          Niestety jak było do przewidzenia dyskusje znalazla sobie temat zastępczy -
          poglądy BT w ktorych widzi się istotne zagrożenie. dla nauki. BT nie jest
          żadnym decydentem a poglądy ma jakie widać i nic z nich szkodliwego dla nauki
          nie wynika. BT prezentuje je także na www.naukowcy.republika. w osobnym temacie
          ktorego sam jest autorem i sobie tam je przedstawia i ze soba na ogól
          dyskutuje. I żadnych szkodliwości z tego powodu jeszcze nie zauważylem. BT
          zajmuje się technologia a nie nauka i w technologii może ma swoje osiągnięcia.
          Poglądy ma na nauke jasne i nie do przyjecia przez naukowcow więc szkody w tym
          nie widać. Pisanie głupot jest zgodne z prawem i nie ma potrzeby sie do nich
          ustosunkowywać i lansować piszących głupoty.Większą szkodę nauce przynosza ci
          ktorzy sa u wladzy, mają nawet osiągnięcia naukowe a dzialają na szkodę nauki.
          Ich bilans jest często ujemny ale o tym nie mozna mowić bo 'gruba kreska'.
          W komisjach KBN dzialają (-li) prof ktorzy w obcym jezyku ani be ani me ani
          kukuryku i nikt im ani ich wyborcom nie ma za zle. Na stanowiskach
          kierowniczych sa wieczni dyr, przew rad naukowych po 70 a nawet 80 i jest
          O.K. Nakazuja publikowanie w makulatorowych instytutowych czasopismach i jest
          O.K. a przecież IF pracownikow wtedy jest bliski 0 ale to pracownik taki jest
          zerem a nie dyr w opiniach internautów i decydentow. Analfabetyzm wielu
          robiących w nauce autorytetow tez nie ulega wątpliwości.To sa 100 x ( podnieśc
          do n potegi gdzie n jest całkowicie dowolna) ważniejsze problemy od poglądow BT
          i ewidentnie szkodliwe dla nauki ale o tym nie mozna mowić bo ci ktorzy to
          podniosą sa ............................................(wstawić dowolna ilośc
          i jakośc oskarżeń, inwektyw).
          Jak oskarżono dziennikarza z Polic to inni dziennikarze zamkneli sie w
          klatkach. To jest wlaściwa reakacja środowiska. W środowisku tzw. nauki
          polskiej to jego (dziennikarza - piszącego o przekretach naukowca) by do
          klatki wsadzono a wsadzający pozostaliby anonimowi i zyskaliby uznanie i
          wybor do cial decydenckich np. KBN. To zresztą widac po podanych kandydatach do
          II rundy wyborow np. w zespole P4, o zapewne wysokim IF (jedyny wskaźnik
          wiarygodności! w opiniach forumowiczow - jak ktos ma wysoki IF moze przekręcać
          ile wlezie, nikt mu nie podskoczy a wielu pochwali).
          Żeby uprzedzić wściekle ataki - ja jestem za IF ale w systemie otwartym a nie
          zamknietym jaki stanowi tzw. nauka polska i dlatego jestem za otwarciem systemu
          nauki w Polsce. Ja od dawna do środowiska nauki polskiej nie należę i nie mam
          najmniejszego zamiaru należeć chociaz nauke mam ochote jeszcze uprawiać i
          uprawiam i nawet geniusze nauki polskiej do konca nie byli w stanie mi w tym
          przeszkodzić. Mam nawet polaczenie z internetem i nikt mi nie może zabronic
          pisac na sprawnym komputerze ( jak to robiono w ramach głoszonych projektow
          informatyzacji w instytucie finansowanym z kieszeni podatnika przez KBN bez
          jakiegokolwiek protestu ze strony autorytetow moralnych, komisji
          etycznych !!!). Wazniejszym problem od poglądow BT jest degrengolada moralna
          tzw. nauki polskiej ale to niemal nikogo nie interesuje.

    • Gość: JZ OFA - propozycja poszerzona IP: 146.21.1.* 25.03.04, 15:22
      1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym, przygotowanym
      przez zespół prezydencki, który utrwala nieefektywny i przestarzały system
      organizacji nauki w Polsce, hamuje konkurencję i utrudnia dwustronna wymane
      osobowa z osrodkami zagranicznymi, w szczegolnosci powrót do kraju uczonym
      polskim
      pracującym za granicą.

      2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
      wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnienia
      składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie działających
      systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i
      wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do
      standardów światowych.

      3. Uproszczenia sytemu stopni naukowych: zniesienia stopnia doktora
      habilitowanego i tytułu profesora zwyczajnego oraz ograniczenie przyslugujacych
      na ich podstawie uprawnien, w szczegolnosci dozywotniego finansowania ze
      srodkow budzetowych. W zamian opracowania minialnych wymagań (pkt 4.
      ponizej) stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
      profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków uczelni.

      4. Zatrudniania i awansowania wszystkich naukowcow i nauczycieli akademickich
      drogą konkursu w oparciu o weryfikowalne i biezace osiagniecia naukowe lub
      dydaktyczne. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji
      o
      wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co najmniej
      trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. Wprowadzenia obowiązku
      jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia nepotyzmowi poprzez
      uwzględnienie w składzie komisji konkursowej pozauczelnianego recenzenta i
      wprowadzenie obowiązku podania do publicznej wiadomości wyników konkursu oraz
      liczby kandydatów.

      5. Przyspieszenia procesu przydzielania środków na badania naukowe i dydaktyke
      drogą konkursu w oparciu o weryfikowalne w sposob ciagly rezultaty poprzedniej
      dzialanosci prowadzacych jej podmiotow, w szczegolnosci o ranking publikacji,
      pozyskiwania niezaleznych srodkow finansowych oraz niezalezne oceny wynikow
      nauczania. Jawności w dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na
      poziomie uczelni, jak i KBN. Publikacji na oficjalnych stronach wyników
      konkursów z podaniem liczby kandydatów, streszczeń projektów
      zakwalifikowanych do finansowania oraz uzyskanych wynikow.

      6. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich jako
      pierwszej instancji przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innych patologii w
      życiu akademickim.
      • Gość: JZ dyskusje prosze tutaj IP: 146.21.1.* 25.03.04, 15:25
        w oparciu o ostanie posty w sposob wyrazny rodzielilem nauke od dydaktyki lecz
        na rownychj prawach
        okreslilem podstawowe czynniki oceny dzialanosci naukowej i dydaktycznej w
        tym (dla dr Tomali) umiejetnosci pozyskiwania niezaleznych srodkow finansowych.

        JZ
        • Gość: khmara Re: dyskusje prosze tutaj IP: *.icpnet.pl 25.03.04, 21:04
          Pkt. 4. Powinno być: pozauczelnianych recenzentów (moja pomyłka)
          Pkt. ostatni: ...i innym patologiom.

          "pozyskiwanie niezależnego finansowania" w innych krajach oznacza "niezależnego
          od uczelni", czyli np. od instytucji zajmujących się rozdzielaniem grantów ;-)
          • Gość: JZ Re: dyskusje prosze tutaj IP: 146.21.1.* 26.03.04, 12:21
            jesli chodzi o gramatyke to masz racje ale juz nie bede mieszal kolejnymi
            wersjami. Wychodze z zalozenia ze jesli redakcja GW poda ten tekst jako glowny
            artykul to somi zrobia korekte i dopisza polskie literki ktorych ja nie mam.


            Jesli chodzi o "niezalezne" finansowanie to raczej chodzi mi o niezalezne od
            instytucji finansowanych z budzetu panstwa. czyli przemysl, niezalezne fundacje
            (bez udzialu budzetu panstwa), granty zagraniczne. To wymaga przemyslenia aby
            nie spowodowac "rezonatora" na zasadzie wplacam 10, mam 2, wplacam te dwa mam
            czetery...itd, itp... Ale rozwiazania prawne nalezy pozostawic prawnikom tak
            aby uniemozliwic obrot "pustym pieniadzem".

            JZ
            • Gość: khmara Re: dyskusje prosze tutaj IP: *.icpnet.pl 26.03.04, 17:03
              Zadaniem budżetu państwa jest również finansowanie badań naukowych, i koła tu
              nie wymyślam, tak jest na całym świecie. Jaki powinien być procentowy udział
              finansowania prywatnego - nie wiem.

              "ability to attract independent financing" w ogłoszeniach o konkursach oznacza
              również granty z odpowiedników naszego KBN-u. "independent" oznacza "niezależne
              od uczelni"

              W krajach anglosaskich granty wpisuje się do osiągnięć naukowych jako "awards"
              (nagrody). Poszukaj na stronach uczelni (staff).

              Badania podstawowe i humanistyka nie zdobędą finansowania z przemysłu, a
              zapomogi dla uczonych z "Europy Środkowej i Wschodniej" kiedyś się skończą. Nie
              dzielmy włosa na czworo z określaniem źródeł finansowania, bo pieniędzy na
              naukę jest po prostu za mało i od gadania ich nie przybędzie.
              • Gość: JZ Re: dyskusje prosze tutaj IP: 146.21.1.* 29.03.04, 11:37
                Gość portalu: khmara napisał(a):
                > "ability to attract independent financing" w ogłoszeniach o konkursach
                oznacza
                > również granty z odpowiedników naszego KBN-u. "independent"
                oznacza "niezależne
                > od uczelni"
                Owszem, a le w takiej sytucji chcesz zostawic "zalezne od uczelni" czyli
                pieniadze na dzilanosc statutowa. A te najbardziej smierdza...

                Proponuje aby _docelowo_ (nie wierze aby sytem zmienil sie z dnia na dzien)
                wszelkie pieniadze byly wylacznie w oparciu o wyniki. powiny byc jakies
                minimalne zasadzy ile dla tych to faktycznie uzyskali srodki, dopiero z reszty
                mozna by prowadzic badania statutowe. Zasada taka spowodowalaby ze slabe
                jednostki ktore nie potrafia pozyskac zadnych srodkow nie moglyby "przezyc" na
                statutowych i obumarlyby uwalniajac srodki, pomieszczenia i ludzi dla innych
                celow.

                Jesli chodzi o KBN to poki co widze go jako instytucje finansowana wylacznie z
                budzetu panstwa... wiec praktycznie nie rozroznalna od ministerstwa. (KBN
                moglby sie nazywac ministerstowo fnansowania nauki, no nie) dlatego tez mam
                troche problem z uznaniem go za niezalezny. Ale na poczatek faktycznie jest to
                jedyna instytucja ktora mysli nad biezacymi sposobani oceny naukowcow. z tym
                tylko ze w trybikach KBN takze juz zagniezdzilo sie kumoterstwo. No ale moze i
                lepszy wrobel w reku niz golabek fruwajacy w chmurach...

                Inne wroble to system grantow europejskich (wlasciwie to jest kura!), Fundacja
                nauki polskiej, Fundacja Batorego itp, itd, wiec autentycznie "niezaleznego"
                finansowania tez jest sporo. poki co nie ma mechanizmow zeby waga przypisywana
                takiem finansowaniu byla wysoka. CZy sa to zapomogi dal uczonych ze wschodu,
                nawet jesli tak to uczeni zawsz zyli z czyjegos garnuszka a im badziej
                przekywujaco potrafili mowic tym wiecej granuszkow bylo wokol. Jedna z
                pozostalosci posocjalistycznych jest jeden wielki i jedynie sluszny garniec z
                pieniedzmi opleciony przez te same mchy i glony o ktorych rozmawialismy
                wczesniej!

                JZ
                • Gość: khmara Re: dyskusje prosze tutaj IP: *.icpnet.pl 29.03.04, 15:10
                  Gość portalu: JZ napisał(a):

                  > Gość portalu: khmara napisał(a):
                  > > "ability to attract independent financing" w ogłoszeniach o konkursach
                  > oznacza
                  > > również granty z odpowiedników naszego KBN-u. "independent"
                  > oznacza "niezależne
                  > > od uczelni"
                  > Owszem, a le w takiej sytucji chcesz zostawic "zalezne od uczelni" czyli
                  > pieniadze na dzilanosc statutowa. A te najbardziej smierdza...

                  Zgadzam, się ze wszystkim, co piszesz, więc tylko krótko odpowiadam.
                  Jakieś pieniądze na działalność statutową powinny być. Masz rację, że "te
                  najbardziej śmierdzą", bo w jednostkach, które znam są dzielone całkowicie
                  uznaniowo i poza jakąkolwiek kontrolą. Uważam, że tych pieniędzy powinno być
                  relatywnie najmniej. Więcej pieniędzy powinno iść do centralnej puli
                  uczelni,ewentualnie wydziału (wiem, że to się brzydko kojarzy) i powinny być
                  dzielone nie na instytuty czy katedry po równo, ale na osoby, tj. w drodze
                  wewnątrzuczelnianego (wydziałowego) konkursu.
        • Gość: zb Re: dla ostudzenia nastrojow IP: *.metal.agh.edu.pl 26.03.04, 21:33
          Osobiscie uwazam, ze te nowe propozycje sa dobre i nalezy dazyc, zeby bylo o
          nich glosno. Natomiast wielu dyskutantow stara sie tutaj proponowac bardzo
          szczegolowe rozwiazania wiec chcialbym wypowiedziec sie w kwestii co naprawde
          mozna na dzien dzisiejszy praktycznie osiagniac. Otoz po roku 1989, w spadku po
          komunizmie, PL odziedziczyla pare molochow-monopolistow, z ktorych najbardziej
          znane to PKP, TPSA (wedlu obecnej nazwy), LOT. Dla osob zwiazanych z systemem
          nauki jest jasne, ze tenze system jest takze typowo monopolistyczny i ujawnilo
          sie to juz np. przy tworzeniu uczelni prywatnych. Profesorowie z uczelni
          panstwowych bardzo chetnie oczywiscie pobieraja na uczelniach prywatnych
          dodatowe pensje, ale juz np. propozycje bonow edukacyjnych byly dosc ostro
          torpedowane i im blizej nizu demograficznego tym rozne ataki staja sie
          ostrzejsze (oczywiscie pod haslami dbania o poziom, a jakze by inaczej...). No
          ale to jest troche nie na temat. Wiec, w kazdym razie dla osob postronnych
          sytuacja nauki polskiej jest zazwyczaj nieznana, i te sytuacje
          niekompatybilnosci z Zachodem oraz praktyk zblizonych do monpolistycznych
          trzeba naglosnic! Na co mozna liczyc w okresie dwoch-trzech lat? Siegnijmy do
          przykladow PKP, TPSA i LOT. Po kilkunastu latach walki roznych firm pojawila
          sie wreszcie konkurencja dla LOT-u (ale troche za wczesnie na jej ocene). TPSA
          tak naprawde stracila dopiero z powodu pojawienia sie telefonii komorkowej,
          czyli czegos czego zatrzymac nie byla w stanie. A co z monopolem PKP? Tu juz
          proponuje zeby sami dyskutanci odpowiedzieli sobie na to pytanie:-)) Tak wiec
          mysle, ze upublicznienie sprawy praktyk monpolistycznych w nauce polskiej jest
          bardzo wazne (i moralnie konieczne), ale osobom pare lat po doktoracie
          radzilbym jednak myslec wciaz o habilitacji. Idealy idealami, a zycie zyciem...

          • Gość: JZ defetyzm nie jest droga postapu IP: 146.21.1.* 29.03.04, 13:27
            Gość portalu: zb napisał(a):
            > Osobiscie uwazam, ze te nowe propozycje sa dobre i nalezy dazyc, zeby bylo o
            > nich glosno.
            Dziekuje! O to wlasnie chodzi.


            > Natomiast wielu dyskutantow stara sie tutaj proponowac bardzo
            > szczegolowe rozwiazania wiec chcialbym wypowiedziec sie w kwestii co naprawde
            > mozna na dzien dzisiejszy praktycznie osiagniac. Otoz po roku 1989, w spadku
            PAna sugestie sa po czesci sluszne po czesci nie. Bez wzgledu na ich walory
            nalezy jednak cos robic. POwod ze "PKP jaki jest to i bedzie" jest nie tylko
            POlski, wszystkie kraje europy maja problemy z liniami kolejowymi od wloch i
            francji do sprywatyzowanego kolejnictwa w wielkiej brytanii. Jesli chodzi o LOT
            to szefow LOT zlapano i wyrzucono z posad za pobieranie dodatkowych apanazy od
            Szwejcarow (i chyba jeszcze cignie sie sprawa sadowa) wiec cos sie jenak
            zmienia. NAlezy miec nadzieje a nie tylko defetyzm. Z tym ostatnim nalezaloby
            tylko wywiesic tablice "ostatni gasi swiatlo".


            > bardzo wazne (i moralnie konieczne), ale osobom pare lat po doktoracie
            > radzilbym jednak myslec wciaz o habilitacji. Idealy idealami, a zycie
            > zyciem...
            Widzi PAn, dyskusja na tym forum to dla mnie nie zycie, to hobby, moze juz i
            troche nalog. habilitacja to tez nie "zycie" bo jak wiekszosc tzw. "polskich
            naukowcow" jakos sie ustawilem za granica i zle mi nie jest. Ale idealy mam,
            mozna im zarzuciec ze wyuczone w soclajlistycznej szkole traca internacjonalnym
            patriotyzmem (taka troche sprzecznosc ale tak bylo) ale faktem jest ze
            chcialbym rozwazac (_przynajmniej_ moc rozwazac) Polske jako jedno zmiejsc w
            ktorym moglbym robic kariere naukowa. Obecnie to nie jest mozliwe. W zwiazku z
            tym 95% lub wiecej moich zarobkow pozostanie za granica nakrecajac tamze
            koniunkture i 100% moich rezultatow pozostanie za granica nakrecajac tutejszy
            swiat nauki. dlaczego mi zalezy? dlatego z Polsce mam rodzine i przyjaciol,
            dlatego ze zdaje sobie sprawe ze w polsce zostalem wyksztalcony (chciaz nie w
            calosci) na koncu dlatego ze lubie polska kielbase ktora w kraju rybojadow jest
            trudno dostac. Dla tych paru drobiazgow nie posiece wszakze dobrej posady i
            dochodow na poziomie swiatowym. Moge poswiecic pare godzin na tym forum aby
            otworzyc oczy tym co udaja ze sa glusi i slepi. Przeslanie jest
            proste: "odhermetyzujcie system".

            TAkze i Szwedzi maja swoja habilitacje, oczywiscie niekompatybilna z Polska
            ani z niemiecka ani z francuska... Na szczescie powoli system tez lagodnieje i
            w przypadku konkursow na posady profesorskie coraz czesciej spotyka sie
            stwierdzenie ze "adresowane sa do wszystkich z odpowiednimi kwalifikacjami lub
            doswiadczeniem". Widzi PAn cos takiego w kraju w ktorym profesura jest tytulem
            a nie stanowiskiem? JA nie!
            Sadze ze Zacofana Polska nauka powinna podejmowac tym bardziej radykalne
            proby dogonienia reszty swiata im bardziej jest zacofana. Inaczej wkrotce farbe
            na wspomniany wyzej napis bedziemy musieli kupic z zagranicy. chciaz moze
            napisu nie bedzie w ogole trzeba bo swiatlo juz dawno elektrownie same wylacza.


            JZ
            • Gość: zb Re: defetyzm nie jest droga postapu IP: *.metal.agh.edu.pl 29.03.04, 15:29
              Ogolnie to ja jestem optymista. Natomiast moje nieco chlodne uwagi mialy tylko
              na celu "okreslenie pola walki", aby dopasowac do tego strategie aby byla
              skuteczna. Glownym dlugofalowym celem powinno byc zlamanie obecnych praktyk
              monopolistycznych obecnych decydentow nauki (Pan to ujal jako "odhermetyzowanie
              nauki). I tak sprawe nalezy naglosnic. Rzecz w tym, ze spoleczenstwo nie
              orientuje sie w temacie i panuje obiegowa opinia, ze ludzie madrzy sa tez
              zazwyczaj rozsadni. Rozsadni to oni owszem sa, ale potrafia byc tez okropnymi
              narcyzami. I dotyczy to takze, a moze przede wszystkim jednostek
              najwybitniejszych, ktore maja tendencje do ustawiania srodowiska "pod swoje
              interesy" (przykladem z historii jest np. Isaak Newton). Rzecz w tym struktura
              nauki w danym kraju ograniczala takie zachowania. W Polsce za komunizmu nic nie
              robiono w tym kierunku i nie robi sie nic dalej. Dlatego moim zdaniem
              najwazniejszym punktem dyskutowanego tutaj programu dzialan jest rozrzeszenie
              skladu komisji pracujacej nad ustawa, tak aby ta komisja reprezentowala
              wszystkie grupy naukowcow zainteresowanych potencjalnie praca w Polsce. Mam
              taki pomysl (pod dyskusje). A moze sprobujmy zalozyc stowazrzyszenie naukowcow
              polskich, ktorzy spedzili kiedykolwiek w osrodkach naukowych poza dawnymi
              krajami obozu socjalistycznego wiecej niz dwa lata (te dwa lata to dlatego, aby
              objac osoby studiujace za granica, osoby po post-docach oraz osoby zatrudnione
              na etatach akademickich itp.)? Gdyby takie stowarzyszenie powstalo mozna byloby
              domagac sie, aby np. dwoch-trzech jego przedstawicieli weszlo do skladu komisji
              pracujacej nad ustawa. Braku professjonalizmu nikt tym osobom nie moglby
              zarzucic.

              • Gość: JZ naukowiec =/= polityk IP: 146.21.1.* 30.03.04, 10:14
                Gość portalu: zb napisał(a):
                > Ogolnie to ja jestem optymista.
                Swietnie! Takich trzeba.


                > Natomiast moje nieco chlodne uwagi mialy tylko
                > na celu "okreslenie pola walki", aby dopasowac do tego strategie aby byla
                > skuteczna. Glownym dlugofalowym celem powinno byc zlamanie obecnych praktyk
                > monopolistycznych obecnych decydentow nauki (Pan to ujal
                > jako "odhermetyzowanie
                > nauki). I tak sprawe nalezy naglosnic. Rzecz w tym, ze spoleczenstwo nie
                TAK!



                > orientuje sie w temacie i panuje obiegowa opinia, ze ludzie madrzy sa tez
                > zazwyczaj rozsadni. Rozsadni to oni owszem sa, ale potrafia byc tez okropnymi
                > narcyzami. I dotyczy to takze, a moze przede wszystkim jednostek
                > najwybitniejszych, ktore maja tendencje do ustawiania srodowiska "pod swoje
                > interesy" (przykladem z historii jest np. Isaak Newton). Rzecz w tym
                struktura
                > nauki w danym kraju ograniczala takie zachowania. W Polsce za komunizmu nic
                nie
                >
                > robiono w tym kierunku i nie robi sie nic dalej.
                madrzy, wybitni i silni zawsze nadawali tor nauce, polityce i swiatu w ogole.
                Wszakze jesli zeslabli, zestarzeli sie lub nadmiernie zwariowali historia sie
                ich pozbywala czy poprzez przegrane bitwy czy trucizne. Problem polega na tym
                raczej w Polsce sa to slabi i przecietni zabezpieczenie ustawowymi przywilejami
                _nieusuwalni_ samodzielni. Mechanizmow weryfikacji ich dzialanosci po
                przyznaniu tytulow nie ma lub faktycznie nie dzialaja. Troche jest to systuacja
                wycwiczona przez sowietow ktorzy stworzyli system niereformoalny do tego
                stopnia ze dzialal praktycznie dotad az zupelnie sie rozpadl. MAm nadzieje ze
                tak nie bedzie z polskimi osrodkami naukowymi.


                > Dlatego moim zdaniem
                > najwazniejszym punktem dyskutowanego tutaj programu dzialan jest rozrzeszenie
                > skladu komisji pracujacej nad ustawa, tak aby ta komisja reprezentowala
                > wszystkie grupy naukowcow zainteresowanych potencjalnie praca w Polsce. Mam
                > taki pomysl (pod dyskusje).
                To juz bylo, i niestety sie nie da! Ci co autentycznie sa zainteresowani
                kariera naukowa maja posiedzenia gabinetow politycznych gleboko w d... Zas ci
                ktorzy za politycznie zaangazowani to politycy a nie naukowcy. Byc mzoe
                rozwiazaniem jest zalozenie mniej lub bardziej anonimowego forum ktore
                stawailoby wszelkie niewygodne pytania decydentom nauki. Tym jest OFA.

                > A moze sprobujmy zalozyc stowazrzyszenie naukowcow
                > polskich, ktorzy spedzili kiedykolwiek w osrodkach naukowych poza dawnymi
                > krajami obozu socjalistycznego wiecej niz dwa lata (te dwa lata to dlatego,
                aby
                >
                > objac osoby studiujace za granica, osoby po post-docach oraz osoby
                zatrudnione
                > na etatach akademickich itp.)? Gdyby takie stowarzyszenie powstalo mozna
                byloby
                >
                > domagac sie, aby np. dwoch-trzech jego przedstawicieli weszlo do skladu
                komisji
                >
                > pracujacej nad ustawa. Braku professjonalizmu nikt tym osobom nie moglby
                > zarzucic.
                TAki samorzad studencki? Mam brak zaufania do samorzadow studenckich... zawsze
                wydawalo mi sie ze jadrem ich personelu to ci ktorzy przedkladaja imprezy nad
                studiowaniem.

                Jeszcze raz powtorze: Srodowisko naukowe nie jest srodowiskiem latwo
                organizujacym sie, natomiast potrafimy i w tym jestesmy szkoleni dostrzegac
                problemy i sposoby ich rozwiazywania. Tak jak nauka na calym swiecie jest
                oparta o tajne recenzje tak samo reformie polskiej moga pomoc komentarze
                wyglaszane anonimowo na tym forum. Wykorzystajmy to poprzez OFA.

                JZ
                • Gość: zb mozna sprobowac z OFA IP: *.metal.agh.edu.pl 30.03.04, 12:35
                  Na razie mozna sprobowac z OFA. Jesli taka inicjatywe bedzie pilotowac np.
                  Gazeta, to kto wie, moze to sie okazac skuteczne a o to chodzi. Odnosnie zas
                  tego, ze praca organizacyjno-administracyjna i praca naukowa to dwie rozne
                  rzeczy to ja sie w pelni zgadzam, tylko czasem ta pierwsza tez jest niezbedna
                  jak chce sie cos uzyskac w ramach tej drugiej. Ale proponuje nie ciagnac dalej
                  tego watku. Na razie moze byc inicjatywa typu OFA. Popieram :))
      • Gość: JZ Za i przeciw prosze tutaj IP: 146.21.1.* 25.03.04, 15:26
      • dyplomata OFA to podkop do kasy 26.03.04, 17:08

        To jest przeciez obliczone na naiwnych ze jakies konkursy czy strony na
        Internecie cos rozwiaza. Po zniesieniu habilitacji i belwederek poziom
        manipulacji wzrosnie wielokrotne bo bedzie sie ustawiac posady dla swoich.


        • nauka_polska Re: OFA to podkop do kasy 26.03.04, 23:59
          przykro mi, ale bzdura do potegi!!!
          wystarczy wprowadzic jasnosc konkursow + wykazy cytowan na uczelniach.
          Bony edukacyjne zweryfikuja rynek szkol wyzszych - moga sobie mianowac kogo
          chca, ale w koncu nikt nie bedzie chcial tam studiowac i nastapi samolikwidacja
          z braku funduszy.

          Slabi naukowo pieniedzy z przemyslu tez nie sciagna...
          Juz w tym momencie polskie zespoly "dokooptowane" do 5 programu ramowego, w
          duzej czesci nie uczestnicza w 6 programie. Powod jest prosty - przeniosly na
          wspolprace europejska metody z KBN-owskich grantow - jak juz sie dostalo projekt
          (pieniadze) to mozna zrobic byle co, bo juz jestesmy w "cyrku". Zaden z
          partnerow nie poda im rzeczywistego powodu przerwania wspolpracy, ale nie bedzie
          ona po prostu kontynuowana...

        • Gość: Meg Re: OFA to podkop do kasy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.04, 14:40
          Owszem, ustawić będzie można, zresztą tak jak i obecnie. Ale taki Rektor, Dziekan i Dyrektor Instytutu (a nie enigmatyczne ciało) oraz komisja konkrusowa (z imienia i nazwiska podana) będa się musiały publicznie wytłumaczyć dlaczego wybrały X a nie Y. Oczywiście wcześniej kandydatury (wraz z dorobkiem) też musiałyby być upublicznione. Ja rozumiem, że chodzi o to, żeby była PEŁNA jawność a nie tak jak teraz, że jawny (mniej lub bardziej) jest tylko fakt ogłoszenia konkursu.
        • Gość: itakadalej Podkop to jest teraz IP: 5.2.* / *.chello.pl 27.03.04, 15:26
          OFA opowiada się za jawnością kryteriów, konkursami ogłaszanymi publicznie,
          również w Internecie (to jest standard w krajach cywilizowanych), ogłaszaniem
          wyników i zgodnością pozycji naukowca z jego mierzalnymi osiągnięciami. Teraz
          króluje cwaniactwo, lizusostwo, niejawność i negatywna selekcja.
        • dyplomata O-FAtamorgana 28.03.04, 20:49

          Kompletna fatamorgana tylko nie wiadomo ze czy robiona dla sciemy czy
          z naiwnosci.

          1. Konkursy - przeciez profil stanowiska mozna tak ustawic zeby pasowal
          tylko jeden kandydat.

          2. Publiczne uzasadnianie wynikow to nonsens: bedzie prowadzilo do procesow
          sadowych za falszywe opinie

          3. Mierzalna ocena wynikow to nastepna bzdura bo kandydat moze nie spelniac
          masy innych wymagan potrzebnych w placowce naukowej.

          Zatrzymajmy sie na tym ostatnim punkcie: co z tego ze kandydat ma X publikacji
          o wartosci np. 208,4567 punktow jesli np. w zyciu nie zdobyl grantu, ani
          zespolu, bo jest samotnie pracujacym typem o trudnej osobowosci? Czy z punktu
          widzenia placowki jest to najlepszy kandydat?

          Problemu doboru kadr w nauce nie rozwiaza zadne przepisy i schematy. Rozwiazac
          ten problem moze wylacznie reforma wprowadzajaca reguly rynkowe: przede
          wszystkim niezalezne podmioty konkurujace na rynku i placowki elitarne.

          W takim systemie placowki, te liczace sie, beda musialy walczyc o reputacje na
          rynku a w zwiazku z tym o najlepsza kadre dla ich statusu. Dla najlepszych
          naukowcow konkursy i inne formalnosci nie beda potrzebne bo placowki same beda
          staraly sie ich pozyskac oferujac zlote gory i podpisujac indywidualne
          kontrakty tak jak to sie dzieje z gwiazdami.


          • Gość: khmara Konkrety proszę. I bez dyplomacji IP: *.icpnet.pl 28.03.04, 21:09
            dyplomata napisał:
            > Problemu doboru kadr w nauce nie rozwiaza zadne przepisy i schematy. Rozwiazac
            > ten problem moze wylacznie reforma wprowadzajaca reguly rynkowe: przede
            > wszystkim niezalezne podmioty konkurujace na rynku i placowki elitarne.
            >
            Wyjaśnij, o co Ci chodzi. Bo albo mówimy o tym samym, albo robisz ścieme.
            Nikt z nas nie mówi o sztywnych przepisach, tylko o jawności postępowania.
            Zdefiniuj, jak rozumiesz "rynek" w nauce, "reguły rynkowe" i "niezależne
            podmioty".
            Oprócz tzw. placówek elitarnych nawet w USA jest mnóstwo drobnicy, i musi być
            skoro 50% młodzieży studiuje.
            Co to są "placówki elitarne" wg Ciebie, bo w mojej dziedzinie np. Cambridge to
            jest druga liga. Jak chcesz to zdefiniować?
            • dyplomata khmara problemow 30.03.04, 08:21
              Gość portalu: khmara napisał(a):

              > Wyjaśnij, o co Ci chodzi. Bo albo mówimy o tym samym, albo robisz ścieme.
              > Nikt z nas nie mówi o sztywnych przepisach, tylko o jawności postępowania.

              Mowicie o sztywnych przepisach tylko inaczej sformulowanych. Na przyklad
              jawnosc postepowania: jaki pracodawca jest zainteresowany jawnoscia
              angazowania pracownika? To jest sprawa do wylacznej dyspozycji pracodawcy.
              O ile oczywiscie pracodawca to nie urzad lecz dziala na wolnym rynku.

              > Zdefiniuj, jak rozumiesz "rynek" w nauce, "reguły rynkowe" i "niezależne
              > podmioty".

              To proste: W nauce kryterium rynkowej oceny jest REPUTACJA: osoby, grupy,
              instytutu, wydzialu, uczelni. Reputacje wypracowuje sie dzialalnoscia na
              wszelkich polach (badania, dydaktyka, wspolpraca z przemyslem itd) a pieniadze
              na nia zdobywa sie w warunkach konkurencji. Konkurencja musi byc oparta na
              dzialaniu niezaleznych autonomicznych podmiotow tzn. nie moga one w zadne sposob
              byc w stosunku zaleznym od innych podmiotow (np. uczelnie panstwowe dzialajace
              w obecnym modelu biurokratycznym). Konkurencja musi odbywac sie wedlug
              okreslonych regul m.in. podmioty musza byc rowno traktowane, to sa reguly
              rynkowe.

              Najwazniejsza jest jednak ocena bazujaca na reputacji, za nia ida okreslone
              skutki, na przyklad studenci i pracownicy garna sie do placowek o wysokiej
              reputacji. Niepotrzbne sa wtedy zadne formalne oceny przez jakies urzedowe
              ciala.

              Dodajmy ze system bazujacy na reputacji jest wszedzie, takze i w Polsce, tyle
              ze funkcjonuje w drugim obiegu podziemnym. To sa te rozmowy w zaufanych
              gronach przy wodeczce gdy wymienia sie opinie typu 'X to zero ale ma dobre
              dojscia' 'Y to szuja ale robi kase', 'Uniwerek Z rzadzony jest przez klike'.
              W systemie bazujacym na reputacji, tego rodzaju rzeczy sa powszechnie znane i
              na nich opieraja sie decyzje studentow, pracownikow i w duzej czesci przeplywy
              funduszy.

              > Oprócz tzw. placówek elitarnych nawet w USA jest mnóstwo drobnicy, i musi być
              > skoro 50% młodzieży studiuje.

              100% racji. Miedzy placowkami czolowymi a reszta w USA jest fenomenalna przepasc
              pod kazdym wzgledem. PORZADNA nauke robia TYLKO (ok. 95%) placowki czolowe. A w
              Polsce gada sie tak jakby to wszyscy mieli robic porzadna nauke. To jest
              nonsens. W warunkach polskich byloby miejsce na MAXIMUM 2-3 uczelnie elitarne z
              poziomem plac, wyposazenia i kadra w dobrych standartach europejskich a reszta
              bylaby jak obecnie.

              > Co to są "placówki elitarne" wg Ciebie, bo w mojej dziedzinie np. Cambridge
              > to jest druga liga. Jak chcesz to zdefiniować?

              Placowki elitarne to sa te ktore maja BARDZO WYSOKA REPUTACJE. Sam o tym wiesz
              piszac ze Cam jest w twojej dziedzinie druga liga. Latwo moglbys wymienic
              ekstraklase, nie? Wszyscy w srodowisku o tym wiedza, nie? Nie potrzeba zadnych
              centralnych komisji do tego bo to jest wlasnie reputacja rynkowa!
              • Gość: khmara Dyplomatyczne problemy z logiką IP: *.icpnet.pl 30.03.04, 09:48
                dyplomata napisał:

                > Na przyklad
                > jawnosc postepowania: jaki pracodawca jest zainteresowany jawnoscia
                > angazowania pracownika? To jest sprawa do wylacznej dyspozycji pracodawcy.
                > O ile oczywiscie pracodawca to nie urzad lecz dziala na wolnym rynku.

                Jasne. Pieniądze najlepiej dzielić przy wódeczce, a do pracy przyjmować
                kolesiów. A na wolnym rynku najbardziej liczą się dojścia - najlepsze ma ten,
                kto zna numer komórki do premiera.

                > To proste: W nauce kryterium rynkowej oceny jest REPUTACJA: osoby, grupy,
                > instytutu, wydzialu, uczelni. Reputacje wypracowuje sie dzialalnoscia na
                > wszelkich polach (badania, dydaktyka, wspolpraca z przemyslem...

                dojścia, znajomości, pokrewieństwo...

                > Konkurencja musi odbywac sie wedlug
                > okreslonych regul m.in. podmioty musza byc rowno traktowane, to sa reguly
                > rynkowe.
                > Najwazniejsza jest jednak ocena bazujaca na reputacji, za nia ida okreslone
                > skutki, na przyklad studenci i pracownicy garna sie do placowek o wysokiej

                Równe traktowanie na podstawie reputacji. Coś pięknego!!! Wszyscy profesorowie
                są równi, ale np. taki Balcerowicz to ma wysoką reputację wśród ekonomistów za
                granicą, ale my jesteśmy w Polsce i bardziej szanujemy Leppera, bo mądrze gada.
                A przynajmniej można go zrozumieć, nawet jak się nie ma pojęcia o ekonomii.
                Więc my na naszej akademii damy Lepperowi profesurę i gwiazdorski kontrakt z
                Holywood. A jako pierwsza Akademia Lepperyzmu w Polsce to będziemy mieć
                reputację jak jasna cholera i jeszcze będziemy dawać doktoraty za blokady, a za
                wysypywanie zboża to nawet HONORIS CAUSA.

                > Dodajmy ze system bazujacy na reputacji jest wszedzie, takze i w Polsce, tyle
                > ze funkcjonuje w drugim obiegu podziemnym. To sa te rozmowy w zaufanych
                > gronach przy wodeczce gdy wymienia sie opinie typu 'X to zero ale ma dobre
                > dojscia' 'Y to szuja ale robi kase', 'Uniwerek Z rzadzony jest przez klike'.
                > W systemie bazujacym na reputacji, tego rodzaju rzeczy sa powszechnie znane i
                > na nich opieraja sie decyzje studentow, pracownikow i w duzej czesci
                przeplywy
                > funduszy.

                Podziemie rulezzz! Cała kasa dla szczurów!!! Szczury do pierwszej ligi!!!

                > Miedzy placowkami czolowymi a reszta w USA jest fenomenalna przepas
                > c
                > pod kazdym wzgledem. PORZADNA nauke robia TYLKO (ok. 95%) placowki czolowe. A
                w
                >
                > Polsce gada sie tak jakby to wszyscy mieli robic porzadna nauke. To jest
                > nonsens. W warunkach polskich byloby miejsce na MAXIMUM 2-3 uczelnie elitarne
                z
                >
                > poziomem plac, wyposazenia i kadra w dobrych standartach europejskich a
                reszta
                > bylaby jak obecnie.

                Gie prawda. Na trzeciorzędnej uczelni amerykańskiej też może być jeden porządny
                wydział przyciągający duże granty. Na tym właśnie polega równość, a nie na
                reputacji wśród kolesi od wódeczki.

                Ty się tak przyzwycziłeś do smrodu, że panicznie się boisz świeżego powietrza.
                Ja jednak jestem za uprawianiem nauki na trzeźwo, bez sfermentowanego ekstraktu
                z ziemniaka.
              • Gość: JZ Dypcio, skad ty spadles z takimi obserwacjami?! IP: 146.21.1.* 30.03.04, 10:42
                dyplomata napisał:
                > Mowicie o sztywnych przepisach tylko inaczej sformulowanych. Na przyklad
                > jawnosc postepowania: jaki pracodawca jest zainteresowany jawnoscia
                > angazowania pracownika? To jest sprawa do wylacznej dyspozycji pracodawcy.
                > O ile oczywiscie pracodawca to nie urzad lecz dziala na wolnym rynku.

                Dypcio, tu juz troche przesadzesz...
                zadnych czasopim w ogole nie czytujesz?!
                nie widziales ile miejsca w naukowych zajmuja ogloszenia o posadach naukowych?!
                nie widziales specjalnych dodatkow pzzenaczonych na ogloszenia o prace w
                ogole, a w szczegole takze o te "na wolnym rynku"?!
                Nie widziales tych ogloszen nawet w polskich gazetach?!
                Ich ilosci tez nie zauwazyles?!
                Nie wiesz ze sa one PLATNE?!
                Nie zdajesz sobie sprawy ze skoro ogloszenia to EWIDENTNIE JAWNE?!
                Nie zdajesz sobie sprawy ze duza czesc rekrutacji przeprowadzaja tzw "human
                resource departments", z pomoca ale niezaleznie od tego kto potrzebuje
                pracownika?

                I na koncu czy uwazasz caly ten cyrk jest uprawiany na CALYM swiecie po to
                zeby zatrudnic bratanka szefa?!

                Dypciu... wracaj na ksiezyc!

                JZ

                PS. Dla wyjasnienia dlaczego duze oraganizacje (a takimi sa duze uniwesytety)
                to robia
                1) daje szanse na wybranie doskonalego kandydata z zawnatrz
                2) nawet wewnatrznym kandydatom pod ktorych konkursy sa zwykle pisane daje to
                zastrzyk energii zeby sie wiecej starali. Bo nigdy nie wiedza czy nie przyjdzie
                z zewnatrz ktos naprawde grozny i ciepla posadka sie rozwieje...
                3) daje ochrone przed nepotyzmem. W kazdej chwili moze przyjsc szef szefa i
                poprosic o przejrzenie dokumentow z rekrutacji.... I jesli sie nie ma zadnych
                osiagniec ewidentne naduzycie jest niczym innym jak mocno poszukiwanym
                gwozdziem do trumny. Rzadko uzywane ale doskonale straszy!

                Tak jest na swiecie. Nie wiem dlaczego nie mialoby byc w Polsce? Poki co
                przeszkadza dyplomacie i jemu podobnym w szerzeniu nepotyzmu, miernoty i
                nieprzejrzystosci wlasnych machlojek. Tfuj! Skonczmy z tym!
                • dyplomata Jaja Zbuki 30.03.04, 14:13
                  Gość portalu: JZ napisał(a):

                  > Dypcio, tu juz troche przesadzesz...
                  > zadnych czasopim w ogole nie czytujesz?!
                  > nie widziales ile miejsca w naukowych zajmuja ogloszenia o posadach
                  >naukowych?
                  > !
                  > nie widziales specjalnych dodatkow pzzenaczonych na ogloszenia o prace w
                  > ogole, a w szczegole takze o te "na wolnym rynku"?!
                  > Nie widziales tych ogloszen nawet w polskich gazetach?!
                  > Ich ilosci tez nie zauwazyles?!
                  > Nie wiesz ze sa one PLATNE?!
                  > Nie zdajesz sobie sprawy ze skoro ogloszenia to EWIDENTNIE JAWNE?!
                  > Nie zdajesz sobie sprawy ze duza czesc rekrutacji przeprowadzaja tzw "human
                  > resource departments", z pomoca ale niezaleznie od tego kto potrzebuje
                  > pracownika?

                  > Tak jest na swiecie. Nie wiem dlaczego nie mialoby byc w Polsce? Poki co
                  > przeszkadza dyplomacie i jemu podobnym w szerzeniu nepotyzmu, miernoty i
                  > nieprzejrzystosci wlasnych machlojek. Tfuj! Skonczmy z tym!

                  HAHAHA! Przeciez tu nie chodzi o szukanie ludzi na rynku przez ogloszenia!!!
                  To jest oczywiste.

                  OFAkowska propozycja to jawnosc PROCESU zatrudniania czyli pracodawca ma
                  ujawniac i tlumaczyc publicznie dlaczego zatrudnil Xa a nie Zeta. To jest
                  kompletnie piramidalna bzdura ktorej jeszcze nikt na swiecie nie wymyslil.
                  • Gość: khmara Jasne. Lepszy stary smród niż zgniły zachód IP: *.icpnet.pl 30.03.04, 14:26
                    Znam ludzi, którzy w CV podają, w jakich konkursach startowali i które miejsce
                    zajęli.
                    Ale Ty znasz lepszą receptę. Po co się wysilać, skoro wiadomo z kim wypić
                    wódeczkę i komu wleźć w d***, żeby dostać ciepłą posadkę (kibelek?).
                  • Gość: JZ Dypciu, prima aprilis jeszcze nie juz! IP: 146.21.1.* 30.03.04, 15:13
                    dyplomata napisał:
                    > HAHAHA! Przeciez tu nie chodzi o szukanie ludzi na rynku przez ogloszenia!!!
                    > To jest oczywiste.
                    Dyppciu, nie trzeba sie paranoicznie smiac, wystarczy skupic sie przeczytac:
                    "4. Zatrudniania i awansowania wszystkich naukowcow i nauczycieli akademickich
                    drogą konkursu w oparciu o weryfikowalne i biezace osiagniecia naukowe lub
                    dydaktyczne. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji
                    o
                    wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co najmniej
                    trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. Wprowadzenia obowiązku
                    jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia nepotyzmowi poprzez
                    uwzględnienie w składzie komisji konkursowej pozauczelnianego recenzenta i
                    wprowadzenie obowiązku podania do publicznej wiadomości wyników konkursu oraz
                    liczby kandydatów. "


                    POwtorze:
                    "Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji
                    o wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co
                    najmniej trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. "

                    Jesli to nie chodzi o ogloszenie o prace, to co to jest?

                    ---------------------------'
                    Punkt nastepny
                    > OFAkowska propozycja to jawnosc PROCESU zatrudniania czyli pracodawca ma
                    > ujawniac i tlumaczyc publicznie dlaczego zatrudnil Xa a nie Zeta. To jest
                    > kompletnie piramidalna bzdura ktorej jeszcze nikt na swiecie nie wymyslil.
                    Znowu sie zapytam: z ktorego ksiezyca spadles?
                    1) propozycja OFA nie nakazuje takiego tlumaczenia sie
                    2) OFA wszakze zapewnie wszakze _podstawy_ uruchomienia mechanizmu takiego
                    rozliczenia - i jest to najskuteczniejszy sposob walki z kumoterstwem
                    obrastajacym polskie srodowisko naukowe.
                    3) W wiekszosci osrodkow zagranicznych, a takze jak wydaje mi sie w sporej
                    ilosci POlskich podaje sie niemalze z zasady kto zostal ostatnio zatrudniony i
                    skrot jego CV. Chodzi o udostepnienie tego krajowo w centralnej bazie danych i
                    wymuszenie minimalnego czasu ogloszenia aby nie dalo sie organizowac konkursow
                    oglaszanych "na tablicy ogloszen na tydzien przed terminem" ktore
                    wygra "szanowany kolega" przede wszystkim z braku jakiejkolwiek konkurencji.
                    Nie powiem, na zachodzie to tez sie zdarza ale z tak zinstytucjonalizowana
                    patologia jaka jest w Polsce mozna walczyc wylacznie istytucjonalnie.
                    Szczegolnie chodzi o male patologicznie zarzadzane osrodki naukowe ktore tak
                    chowaja swoje ogloszenia i tablice zeby poza pociotkami szefa nikt ogloszenia
                    nie znalazl.

                    Czy jeszcze mam cos wytlumaczyc? Ale zanim napiszesz dalsze bzdury nie z tej
                    ziemi (nawet nie z polski!) postaraj sie przeczytac propozycje OFA od deski do
                    deski i je zrozumiec. Moze takze zapytaj sie kolegow. OK?

                    JZ
          • Gość: khmara Fatamorgana to zjawisko fizyczne,a nie halucynacje IP: *.icpnet.pl 28.03.04, 23:25
            dyplomata napisał:

            > 1. Konkursy - przeciez profil stanowiska mozna tak ustawic zeby pasowal
            > tylko jeden kandydat.
            Zwłaszcza jeżeli w ogłoszeniu o konkursie napisze się "wymagane polskie
            obywatelstwo". Niestety, po 1 maja nie będzie można.

            >
            > 2. Publiczne uzasadnianie wynikow to nonsens: bedzie prowadzilo do procesow
            > sadowych za falszywe opinie
            Chyba się nie rozumiemy. Podanie wyników konkursu do publicznej wiadomości to
            nie to samo, co uzasadnienie (czego?).
            Ciekawe, że nikt jeszcze nie pozwał KBN do sądu? Zwłaszcza, jeżeli wnioskodawca
            uważa, że eksperyment x jest możliwy do przeprowadzenia, a recenzent uważa, że
            nie. Ale świetny pomysł - może wykorzystam przy kolejnym wniosku grantowym.

            >
            > 3. Mierzalna ocena wynikow to nastepna bzdura bo kandydat moze nie spelniac
            > masy innych wymagan potrzebnych w placowce naukowej.
            >
            > Zatrzymajmy sie na tym ostatnim punkcie: co z tego ze kandydat ma X publikacji
            > o wartosci np. 208,4567 punktow jesli np. w zyciu nie zdobyl grantu, ani
            > zespolu, bo jest samotnie pracujacym typem o trudnej osobowosci? Czy z punktu
            > widzenia placowki jest to najlepszy kandydat?

            To placówka określa wymagania stawiane kandydatom i podaje je w ogłoszeniu o
            konkursie. Jezeli placowka ceni umiejetnosc pracy zespolowej bardziej niz
            zdolnosc osiagania znaczacych wynikow naukowych, to jej sprawa. Wydaje mi sie,
            ze w polskiej nauce to jest obecnie wazniejsze niz jakakolwiek dzialalnosc
            naukowa.
            Samotnie pracujące typy? To już chyba tylko w humanistyce? Jeżeli chodzi o
            trudną osobowość - to średnio pasuje do co drugiego profesora, z jakim zdarzyło
            mi się mieć do czynienia. Nic nowego.

            > W takim systemie placowki, te liczace sie, beda musialy walczyc o reputacje
            na
            > rynku a w zwiazku z tym o najlepsza kadre dla ich statusu. Dla najlepszych
            > naukowcow konkursy i inne formalnosci nie beda potrzebne bo placowki same
            beda
            > staraly sie ich pozyskac oferujac zlote gory i podpisujac indywidualne
            > kontrakty tak jak to sie dzieje z gwiazdami.

            Złote góry?
            Zadna slawa nie przyjedzie z Ameryki pracowac za pieniadze, jakie tu moze
            dostac.
            A jezeli chodzi o lokalne gwiazdeczki, to taki system juz mamy. Uczelnia w
            Pipidowie Malym zaplaci kazde pieniadze, zeby profesor przyjechal pracowac na
            piatym etacie, bo bez tego nie bedzie kierunku. I nie jest potrzebny zaden
            konkurs.
            Zeby tylko zamiast Holywoodu nie wyszedl z tego jeszcze wiekszy fetyszyzm niz
            do tej pory. Proponujesz balwochwalstwo?
          • Gość: JZ O-Bzdury! a nie O-FAtamorgana IP: 146.21.1.* 29.03.04, 14:02
            dyplomata napisał:
            > Kompletna fatamorgana tylko nie wiadomo ze czy robiona dla sciemy czy
            > z naiwnosci.
            > 1. Konkursy - przeciez profil stanowiska mozna tak ustawic zeby pasowal
            > tylko jeden kandydat.
            Argument typowo z zascianka.
            a) nie zdaje pan sobie sprawy jak wielu wysoko wykwalifikowanych kandydatow
            pojawia sie nagle jesli oferowana propozycja pracy jest atrakcyjna.
            b) nie zauwaza pan ze ci ktorzy oglaszaja konkurs maja zalezni od jego
            sukcesu. Jesli wybiora zle to nie bedzie ani pieniedzy na kontynuacje tego
            grantu, ani "narzutu" na biurokracje (i ich pensje) a jesli takich bledow
            popelnio pare to straca prace.... Nie od razu ale za dwa trzy okresy grantowe
            czyli 6-10 lat. I na dodatek nie znajda w nowym systemi nowej pracy bo beda
            mieli brak rezultatow na swoim CV! Oczywisci paru przedemerytalnym profesoraom
            w wieku 60 lat to nie czyni roznicy ale wszystkim pozostalym TAK! I O to chodzi!


            > 2. Publiczne uzasadnianie wynikow to nonsens: bedzie prowadzilo do procesow
            > sadowych za falszywe opinie
            a) Jesli opinie sa autentycznie falszywe to chyba powinno to byc scigane, no
            nie?
            b) podobnie jak w przypadku zlych lub tendencyjnych opinii rzeczoznawcow dla
            sadow: winnych rzadko sie kara ale tez raczej rzadko ponownie powoluje sie
            ponownie do swiadczenia takich uslug. No chyba ze chce sie skandalu.... A
            posiadanie skandalu przy nazwisku tez nie pomaga w znalezieniu pracy!


            > 3. Mierzalna ocena wynikow to nastepna bzdura bo kandydat moze nie spelniac
            > masy innych wymagan potrzebnych w placowce naukowej.
            a) mierzalnosc nie musi byc w/jednej skali lecz w/g kombinacji paru
            elementow.
            b) Komisje rekrutacyjne zawsze maja sporo luzu w tlumaczeniu swych intencji.
            c) Zalozeniem jest ze ludzie wybierajacy swych wspolpracownikow musza byc w
            bezposredni sposob uzaleznieni od wynikow ich pracy. Aby to bylo mozliwe nie
            moga byc zabezpieczeni tytulkami, posadkami i emeryturkami.


            > Zatrzymajmy sie na tym ostatnim punkcie: co z tego ze kandydat ma X publikacji
            > o wartosci np. 208,4567 punktow jesli np. w zyciu nie zdobyl grantu, ani
            > zespolu, bo jest samotnie pracujacym typem o trudnej osobowosci? Czy z punktu
            > widzenia placowki jest to najlepszy kandydat?
            Wg podanych wyzej tlumaczen moze/nie musi. Jesli produkuje na tyle publikacji
            ze z przydzielonych na nie grantow mozna mu dac dobra pensje, wlasny gabinet,
            zero dydaktyki i innych obciazen to tak. Z narzutu na jego granty instytut moze
            wtady zaplacic na prace statutowe paru doktorantow i moze za wspolny ekspres do
            kawy z pozlacana tabliczka ze to od "X". Jesli nie produkuje na tyle aby takie
            rozwiazanie bylo mozliwe to latwo bedzie wytlumaczyc ze wybralo sie "ygreka" z
            100,2100 punktow. ALe juz trudniej ze "zeta" z 5,12 punktow ktorego jedyna
            wyroznaiajaca kwalifikacja bylo to ze jest siostrzencem dyrektora. Oczywiswcie
            wcale nie mam nic przeciwko wybraniu "ypsilona" ktory ma tylko 2 punkty ale
            jego tata, wielki przemyslowiec zagwarantowal opalcenie posady z narzutami na
            nastepne 5 lat! Ale kogo wybierze komisja to ich sprawa - wazne zeby wiedzilei
            ze na tym samym stolku siedza. Obecnie stolek to samo popieranie sie
            utytulowanych za pieniadze budzetu. Jest to jedno wielkie braterstwo swietych
            krow i glonow zarastajacych polskie istytucje naukowe.


            > Problemu doboru kadr w nauce nie rozwiaza zadne przepisy i schematy. Rozwiazac
            > ten problem moze wylacznie reforma wprowadzajaca reguly rynkowe: przede
            > wszystkim niezalezne podmioty konkurujace na rynku i placowki elitarne.
            A o czym nasza propozycja mowi jesli nie o wprowadzeniu regul rynkowych
            poprzez uczciwe i przjrzyste rozliczanie wynikow nauki i nauczania?


            > W takim systemie placowki, te liczace sie, beda musialy walczyc o reputacje
            na
            > rynku a w zwiazku z tym o najlepsza kadre dla ich statusu. Dla najlepszych
            > naukowcow konkursy i inne formalnosci nie beda potrzebne bo placowki same
            beda
            > staraly sie ich pozyskac oferujac zlote gory i podpisujac indywidualne
            > kontrakty tak jak to sie dzieje z gwiazdami.
            DITTO!


            JZ
          • Gość: jw Re: O-FAtamorgana IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.03.04, 20:11
            'Zatrzymajmy sie na tym ostatnim punkcie: co z tego ze kandydat ma X publikacji
            o wartosci np. 208,4567 punktow jesli np. w zyciu nie zdobyl grantu, ani
            zespolu, bo jest samotnie pracujacym typem o trudnej osobowosci? Czy z punktu
            widzenia placowki jest to najlepszy kandydat?'
            -----------------------
            Zatrzymajmy się zatem nad 'logiką' 'dyplomaty'. Jasne, że z punktu widzenia
            placowki ktos kto nie nalezy do kliki rozdzielającej między soba poieniądze nie
            jest najlepszym kandydatem. Najlepszy to taki, który wyciągnie jak najwięcej
            pieniedzy z ktorych nie trzeba się rozliczać. To jest optymalny kandydat i to
            sie sprawdza w systemie nauki polskiej. Ci ktorzy nie zdobywaja grantow
            dzielonych miedzy siebie i swoich nie mają racji bytu w nauce polskiej, są dla
            niej szkodliwi szczególnie jeśli podważaja ten system. Niektórym chodzi o tym
            aby tak zostalo a ci ktorzy by probowali ten system podważać to niewiarygoni
            tworcy podkopow pod szmal nalezny z samej definicji najlepszym z najlepszych.
            • dyplomata Uwaga na demagogie jw 30.03.04, 08:48
              Gość portalu: jw napisał(a):

              > Zatrzymajmy się zatem nad 'logiką' 'dyplomaty'. Jasne, że z punktu widzenia
              > placowki ktos kto nie nalezy do kliki rozdzielającej między soba poieniądze
              > nie jest najlepszym kandydatem. Najlepszy to taki, który wyciągnie jak
              > najwięcej pieniedzy z ktorych nie trzeba się rozliczać. To jest optymalny
              > kandydat i to sie sprawdza w systemie nauki polskiej. Ci ktorzy nie zdobywaja
              > grantow dzielonych miedzy siebie i swoich nie mają racji bytu w nauce
              > polskiej, są dla niej szkodliwi szczególnie jeśli podważaja ten system.
              > Niektórym chodzi o tym aby tak zostalo a ci ktorzy by probowali ten system
              > podważać to niewiarygoni tworcy podkopow pod szmal nalezny z samej
              > definicji najlepszym z najlepszych.

              To jest przyklad skrajnej demagogii. Jezeli ktos jest pracobiorca to jest
              angazowany do pracy przez pracodawce. Pracodawca kieruje sie swoim interesem
              angazujac pracownika, czyli tym co pracownik moze dla niego zrobic zeby
              pracodawcy bylo lepiej i za to dostaje zaplate.

              W placowkach naukowych dzialajacych na wolnym rynku jasno widac ze wymagania
              pracodawcow sa zwykle bardzo wielostronne z naciskiem na jakis aspekt ktory
              potrzebny jest dla podniesienia reputacji placowki. Cevalki kandydatow,
              rekomendacje i wywiady o nich prowadzi sie bardzo szczegolowo by uzyskac
              calosciowy obraz. Idealny kandydat to taki ktory jest znakomity pod kazdym
              wzgledem: bardzo znany nie z powodu ilosci publikacji ale osiagniec
              (np. 'odkrywca insuliny'), tworzy znaczace grupy badawcze, promuje znakomitych
              doktorow, jest edytorem i w radach redakcyjnych, napedza kupe kasy ze zrodel
              zewnetrznych, jest doskonalym dydaktykiem, slychac o nim w mediach czyli
              reklamuje placowke itd.

              Poniewaz idealy zdarzaja sie rzadko, pracodawcy buduja zespoly w ktorych
              mocne punkty sie uzupelniaja, np. X ma znakomite osiagniecia ale jest zerem
              dydaktycznym wiec daje mu sie stanowisko badawcze, a Y ma gorsze osiagniecia
              ale jest znakomitym dydaktykiem i przyciaga studentow wiec ma wiecej dydaktyki.
              I tak dalej, i tak dalej.

              No i teraz mozna sie zapytac jak to wszystko ma sie do propozycji OFA?
              W propozycji tej nie ma miejsca na interesy pracodawcy ktore sa o wiele
              bardziej skomplikowane niz numerkowe oceny przez jakies komisje. Pracodawca
              jest po to zeby 'dawal' kase a pracownicy moga robic co im sie podoba.
              To jest wlasnie podkop do kasy. Czesc tego problemy wynika oczywiscie z tego
              ze uczelnie publiczne sa urzedami panstwowymi i robi sie tam biurokratyczne
              rozgrywki.
              • Gość: khmara Kto tu jest demagogiem? Czytać się naucz!!! IP: *.icpnet.pl 30.03.04, 10:19
                dyplomata napisał:
                > Zatrzymajmy sie na tym ostatnim punkcie: co z tego ze kandydat ma X publikacji
                > o wartosci np. 208,4567 punktow jesli np. w zyciu nie zdobyl grantu, ani
                > zespolu, bo jest samotnie pracujacym typem o trudnej osobowosci? Czy z punktu
                > widzenia placowki jest to najlepszy kandydat?

                Ale:
                > Poniewaz idealy zdarzaja sie rzadko, pracodawcy buduja zespoly w ktorych
                > mocne punkty sie uzupelniaja, np. X ma znakomite osiagniecia ale jest zerem
                > dydaktycznym wiec daje mu sie stanowisko badawcze, a Y ma gorsze osiagniecia
                > ale jest znakomitym dydaktykiem i przyciaga studentow wiec ma wiecej
                dydaktyki.

                Ale najważniejsze dla pracodawcy:
                > Dodajmy ze system bazujacy na reputacji jest wszedzie, takze i w Polsce, tyle
                > ze funkcjonuje w drugim obiegu podziemnym. To sa te rozmowy w zaufanych
                > gronach przy wodeczce gdy wymienia sie opinie typu 'X to zero ale ma dobre
                > dojscia' 'Y to szuja ale robi kase'

                Ponieważ:
                > Najwazniejsza jest jednak ocena bazujaca na reputacji

                Idealny obraz pseudonaukowego bagna ze sfermentowanym ekstraktem z ziemniaka
                jako przepustką na salony i do kasy.

                A poza tym:
                > No i teraz mozna sie zapytac jak to wszystko ma sie do propozycji OFA?
                > W propozycji tej nie ma miejsca na interesy pracodawcy ktore sa o wiele
                > bardziej skomplikowane niz numerkowe oceny przez jakies komisje. Pracodawca
                > jest po to zeby 'dawal' kase a pracownicy moga robic co im sie podoba.

                A gdzieś ty to człowieku przeczytał?
                A kto powołuje te jakieś tam komisje ogłaszając konkurs na zatrudnienie na
                stanowisku profesorskim czy innym? Kto w imieniu pracodawcy ustala wymagania
                stawiane kandydatom? Krasnoludki? Bill Gates? Unia Europejska?
                Kto w imieniu pracodawcy ustala wymagania stawiane kandydatom?
                • dyplomata khmara logiki 30.03.04, 13:52
                  Gość portalu: khmara napisał(a):

                  > A kto powołuje te jakieś tam komisje ogłaszając konkurs na zatrudnienie na
                  > stanowisku profesorskim czy innym? Kto w imieniu pracodawcy ustala wymagania
                  > stawiane kandydatom? Krasnoludki? Bill Gates? Unia Europejska?
                  > Kto w imieniu pracodawcy ustala wymagania stawiane kandydatom?

                  A chwileczke: kto jest pracodawca? Bo kazdy pracodawca moze ustalic swoje
                  wymagania. A OFA proponuje poruszanie sie w ramach modelu biurokratyczno
                  centralistycznego w ktorym rzadza centralne przepisy.

                  Ujmujac sprawe skrotowo sa proste testy logiczne dla sprawdzenia czy jakies
                  propozycje to podkop i sciema czy nie.

                  Zapytajmy wiec na przyklad czy z OFAwskich propozycji wynika ze placowki beda
                  sie przescigaly zeby przyciagnac naj-najlepszych ludzi: czy beda dzwonily,
                  przebijaly warunki placowe i pracy, oferowaly wszelkie atrakcje zeby takich
                  ludzi zdobyc dla siebie? No bo chyba w ramach tak genialnej reformy wartosc
                  najlepszych ludzi wzrosnie niepomiernie w stosunku do szarej masy? A poniewaz
                  takich ludzi jest malo wiec powinien odbywac sie wyscig zeby ich zdobyc, nie?
                  • Gość: JZ Nie dosc ze z ksiazyca to jeszcze na glowe! IP: 146.21.1.* 30.03.04, 14:51
                    dyplomata napisał:
                    > Gość portalu: khmara napisał(a):
                    > A chwileczke: kto jest pracodawca? Bo kazdy pracodawca moze ustalic swoje
                    > wymagania. A OFA proponuje poruszanie sie w ramach modelu biurokratyczno
                    > centralistycznego w ktorym rzadza centralne przepisy.
                    Dypcio, nie! W cywilizowanych krajach sa ustawy o zatrudnieniu regulujace
                    sprawy np. minimalnej placy, maksymalnego czasu placy, minimalnych wymagan na
                    stanowisko, itp, itd..
                    W szczegolnosci jednoski finansowane z budzetu panswa maja znacznie wiekszy
                    zakres ograniczen i nakazow. POdobnie duze przedsiebiorstwa do ktorej klasy
                    naleza takze uczelnie! I tak jest wszedzie!
                    Ale na twoim ksiezycu rozumien ze wciaz jeszcze placi sie dziesiecine a szef
                    ma prawo pierwszej nocy... Mozesz wyjawic jak sie ten twoj ksiezyc nazywa?


                    A na powaznie: Propozycja OFA zawiera sugestie minimalnych wymagan na
                    okreslone stanowiska regulowanych ustawa, szczegolnie w okresie przejsciowym
                    beda one potrzebne aby zabezpieczyc przed wiekszymi przekretami. Sa one wszakze
                    bardziej gietkie niz przyznawane na cale zycie tytuly i przywileje kastowe.


                    > Ujmujac sprawe skrotowo sa proste testy logiczne dla sprawdzenia czy jakies
                    > propozycje to podkop i sciema czy nie.
                    > Zapytajmy wiec na przyklad czy z OFAwskich propozycji wynika ze placowki beda
                    > sie przescigaly zeby przyciagnac naj-najlepszych ludzi: czy beda dzwonily,
                    > przebijaly warunki placowe i pracy, oferowaly wszelkie atrakcje zeby takich
                    > ludzi zdobyc dla siebie? No bo chyba w ramach tak genialnej reformy wartosc
                    > najlepszych ludzi wzrosnie niepomiernie w stosunku do szarej masy? A poniewaz
                    > takich ludzi jest malo wiec powinien odbywac sie wyscig zeby ich zdobyc, nie?
                    TAk, taki jest plan. Oczywiscie w ramach atrakcji mozna takze oferowac posady
                    na stale - ale na wlasna odpowiedzialnosc, nie za pieniadze budzetowe. Z
                    zatrudnienia na stale jest maly pozytek jesli firma zbankrutuje... wiec nawet
                    to nie jest odpowiednikiem obecnych synekur placonych bezposrednio z budzetu na
                    zawsze.
                    Innymi slowy, dobra praca bedzie ceniona i nie bedzie mozna spoczac na laurach!

                    JZ
                  • Gość: khmara Trochę lepiej. Ale nad czytaniem jeszcze popracuj! IP: *.icpnet.pl 30.03.04, 14:59
                    dyplomata napisał:
                    > Gość portalu: khmara napisał(a):
                    >
                    > > Kto w imieniu pracodawcy ustala wymagania stawiane kandydatom?
                    >
                    > A chwileczke: kto jest pracodawca? Bo kazdy pracodawca moze ustalic swoje
                    > wymagania.
                    No właśnie. Zaczynasz rozumieć. O to właśnie chodziło.

                    > A OFA proponuje poruszanie sie w ramach modelu biurokratyczno
                    > centralistycznego w ktorym rzadza centralne przepisy.
                    Gdzie to znalazłeś? Mówimy tylko o zmianie ustaw, która umożliwi odejście od
                    obecnych feudalno-kumoterskich układów.

                    > Zapytajmy wiec na przyklad czy z OFAwskich propozycji wynika ze placowki beda
                    > sie przescigaly zeby przyciagnac naj-najlepszych ludzi: czy beda dzwonily,
                    > przebijaly warunki placowe i pracy, oferowaly wszelkie atrakcje zeby takich
                    > ludzi zdobyc dla siebie? No bo chyba w ramach tak genialnej reformy wartosc
                    > najlepszych ludzi wzrosnie niepomiernie w stosunku do szarej masy? A poniewaz
                    > takich ludzi jest malo wiec powinien odbywac sie wyscig zeby ich zdobyc, nie?

                    Na świecie robi się tak: Ogłasza się konkurs. Jak napisał JZ, daje się płatne
                    ogłoszenia w różnych miejscach. W ogłoszeniu podaje się wymagania, warunki
                    pracy i płacy. Wiele z tych ogłoszeń dotyczy konkursów na KIEROWNICZE
                    stanowiska, np. kierownik zakładu, instytutu. A oprócz tego wysyła się
                    ZAPROSZENIA do różnych sławnych, żeby w tym konkursie wzięli udział. I oni się
                    chętnie godzą, jeżeli propozycja jest atrakcyjna, bo to najpewniejsza możliwość
                    awansu i uzyskania lepszych warunków finansowych. Ale nikt im nie daje
                    gwarancji, że konkurs wygrają. Zawsze może się zjawić ktoś lepszy. Poczytaj cv
                    specjalistów ze swojej dziedziny. Bo życiorys typu: doktorat i staż w
                    Niemczech, profesura w Australii, profesura w Kaliforni nikogo nie dziwi (poza
                    niektórymi ostojami nauki polskiej).

                    Tak jest w sektorze publicznym na całym świecie. Przebijanie konkurencji
                    warunkami płacowymi jest częściej stosowane w sektorze prywatnym, ale on jest
                    jeszcze za słaby w Polsce i długo będzie. Na razie sektor prywatny w Polsce to
                    kilka dobrych uczelni i cała masa pseudouczelni, które kształcą byle taniej.
                    Znam "uczelnię", która woli zatrudniać magistrów, bo taniej, a profesorom płaci
                    za nazwisko i pilnuje, żeby się za bardzo nie mieszali w sprawy dydaktyki, bo
                    jeszcze popsują cały biznes. Nic mi nie wiadomo o jakichkolwiek badaniach
                    naukowych prowadzonych w tej instytucji.
                    • dyplomata Strata czasu albo chytry podkop 31.03.04, 12:50
                      Gość portalu: khmara napisał(a):

                      > Tak jest w sektorze publicznym na całym świecie. Przebijanie konkurencji
                      > warunkami płacowymi jest częściej stosowane w sektorze prywatnym, ale on jest
                      > jeszcze za słaby w Polsce i długo będzie. Na razie sektor prywatny w Polsce
                      > to kilka dobrych uczelni i cała masa pseudouczelni, które kształcą byle
                      > taniej.

                      No wiec jesli OFAkowskie reformy nie maja na celu doprowadzenie do systemu
                      opartego na konkurencyjnosci a tylko okreslenie regul dla systemu publicznego
                      (czytaj biurokratycznego) to mozna z gory ze 100% pewnoscia przewidziec ze jest
                      to strata czasu albo chytry podkop. Przeciez ludzie sa tak wycwanieni w
                      kombinowaniu ze wszelkie reguly omina. Punktem wyjscia bedzie takie
                      sformulowanie wymagan by pasowali swoi, to oczywiste.

                      > Znam "uczelnię", która woli zatrudniać magistrów, bo taniej, a profesorom
                      >płaci

                      Oczywiscie. W systemie w pelni konkurencyjnym, podobnie jak w USA, mozna by
                      dostawac tytuly i dyplomy poczta po wplaceniu 99.99PLN jakby ktos mial ochote.
                      Nie mialoby to zadnego znaczenia bo i tak zawsze by sie podawalo z jakiej
                      uczelni sie jest.
                      • Gość: JZ Tak... to Strata czasu albo chytry podkop IP: 146.21.1.* 31.03.04, 13:27
                        dyplomata napisał:
                        > (czytaj biurokratycznego) to mozna z gory ze 100% pewnoscia przewidziec ze
                        [...]
                        > sformulowanie wymagan by pasowali swoi, to oczywiste.

                        100%pewnosc i oczywistosci... Dyplomato, posadzalem cie ze jestes
                        rewolucjanista z ksiezyca ale ty najzwyczajniej jestes wszechwiedzacym
                        jasnowidzem. A jesli fakty sa przeciw to tym gorzej dla faktow...

                        Zatrudnij sie w rzadzie. Wlasnie idzie "nowe" - najwyrazniej ludzie lubia
                        takich rzeczy sluchac!

                        A ze dyskusja z Toba to strata czasu to powoli zaczyna i do mnie docierac,
                        Przynajmniej zarzucanie nam podkopywania sie do pieniedzy wskazuje ze
                        najwyrazniej sam boisz sie odsuniecia od zloba przez nowych... Sadzac po nazwie
                        teraz marzysz dorobic do panstwewej emeryturki w sluzbie dyplomatycznej. TAk!
                        samobrona takich potrzebuje: takich co jasno widza, mowia duzo, zbyt wiele nie
                        robia (zeby sie nie narazic na krytyke) i najlepiej z _tytulami_ bo to podnosi
                        prestiz pana przwodniczacego....

                        Nie zycze powodzenia
                        Bez powazania, i najchetniej bez odbioru...

                        JZ
                        • dyplomata Leperowski podkop do grajdola 31.03.04, 19:44
                          Gość portalu: JZ napisał(a):

                          > A ze dyskusja z Toba to strata czasu to powoli zaczyna i do mnie docierac,
                          > Przynajmniej zarzucanie nam podkopywania sie do pieniedzy wskazuje ze
                          > najwyrazniej sam boisz sie odsuniecia od zloba przez nowych...

                          Jedyny konkret ofakowski to zniesienie habilitacji. Reszta to ogolniki lub
                          ladnie brzmiace wzmianki o konkursach i innych pieknosciach. Zadnych
                          zmian systemowych czyli wszystko ma pozostac po staremu. Uzasadnia to
                          podejrzenia ze chodzi o podkop do grajdola. Tego typu dzialania trzeba
                          bezwzglednie demaskowac, to jest styl leperowski i brakuje tylko zeby
                          ofa stala sie czescia ich programu bo wtedy sukces gwarantowany.
                          • Gość: JZ leperowski jeszcze nie, ale wkrotce moze! IP: 146.21.1.* 31.03.04, 21:10
                            dyplomata napisał:
                            > Jedyny konkret ofakowski to zniesienie habilitacji. Reszta to ogolniki lub
                            > ladnie brzmiace wzmianki o konkursach i innych pieknosciach. Zadnych
                            > zmian systemowych czyli wszystko ma pozostac po staremu. Uzasadnia to
                            > podejrzenia ze chodzi o podkop do grajdola. Tego typu dzialania trzeba
                            - a tak prosilem, przeczytaj... i nie przeczytales lub sie nie doczytales...


                            > bezwzglednie demaskowac, to jest styl leperowski i brakuje tylko zeby
                            > ofa stala sie czescia ich programu bo wtedy sukces gwarantowany.
                            Mimo ze mam wrazenie ze starales sie raczej byz zlosliwy to jednak poruszyles
                            tu nowy i wazny temat. Faktycznie jesli srodowisko akademickie nie bedzie
                            potrafilo samorozliczyc sie ze srodkow i rezultatow to zajma sie tym politycy.
                            Byc moze niestety i samobrona. I obawiam sie ze zakonczy sie to polowaniem na
                            czarownice bo poki co czarownic jest wystarczajaco duzo w nauce aby samoobrona
                            lub inne partie chcace szybko dorobic sie kapitalu politycznego latwo znlazly
                            tutaj ewidentne wrecz pokazowe kozly ofiarne jako przyklad marnowania srodkow.
                            Ale propozycja OFA jest dzilaniem uprzedzajacym taki rozwoj wypadkow a nie mu
                            sprzyjajacym.

                            Oparte na swiatowych standardach, jawne i na biezacu regulowane zasady
                            przydzielania srodkow, stanowisk i uprawnien w nauce zapobiegna bezpodstawnym
                            oskarzeniom o malwersacje, zas w przypadku podstawnych ulatwia sprawe sadom i
                            oczyszcza srodowisko ze szlamu ktory gdzieniegdzie zalega.

                            JZ

                      • Gość: khmara Jesteś rewelacyjnym przykładem polskiego uczonego IP: *.icpnet.pl 31.03.04, 22:06
                        ...Anno Domini 2004 - nic nie czyta, o niczym nie ma pojęcia, ale o wszystkim
                        ma swoje zdanie.

                        Przyjmij do wiadomości panie dyplomato, że chociaż studia wyższe są płatne w
                        USA, to nie oznacza, że wszystkie uczelnie są PRYWATNE. Są np. uniwersytety
                        stanowe, utrzymywane z pieniędzy podatnika. Dlatego rozróżnienie między
                        sektorem publicznym a prywatnym jest zasadne.

                        > Przeciez ludzie sa tak wycwanieni w
                        > kombinowaniu ze wszelkie reguly omina. Punktem wyjscia bedzie takie
                        > sformulowanie wymagan by pasowali swoi, to oczywiste.

                        Nie i jeszcze raz nie. Chyba, że ktoś napisze tak:
                        "Akademia L. w Pipidowie Małym zatrudni na stanowisku profesora w Katedrze
                        Wschodoznawstwa . Wymagania: praca doktorska na temat "Stosunki polsko-
                        radzieckie w latach 1948-1951" obroniona w roku 1971 na Uniwerytecie im.
                        Łomonosowa w Moskwie."
                        I takie ogłoszenie ma wisieć w internecie na stronie ministerstwa przez 3
                        miesiące. Kropka.
                        • dyplomata khmara zaczyna cos qmać 01.04.04, 08:33
                          Gość portalu: khmara napisał(a):

                          > > Przeciez ludzie sa tak wycwanieni w
                          > > kombinowaniu ze wszelkie reguly omina. Punktem wyjscia bedzie takie
                          > > sformulowanie wymagan by pasowali swoi, to oczywiste.
                          > Nie i jeszcze raz nie. Chyba, że ktoś napisze tak:
                          > "Akademia L. w Pipidowie Małym zatrudni na stanowisku profesora w Katedrze
                          > Wschodoznawstwa . Wymagania: praca doktorska na temat "Stosunki polsko-
                          > radzieckie w latach 1948-1951" obroniona w roku 1971 na Uniwerytecie im.
                          > Łomonosowa w Moskwie."
                          > I takie ogłoszenie ma wisieć w internecie na stronie ministerstwa przez 3
                          > miesiące. Kropka.

                          Hahaha, wreszcie zaczynamy cos qmać. Jest pewne ze wlasnie tego typu
                          ogloszenia by dominowaly, ale rzecz jasna nie tak prymitywne jak sadzi
                          khmara bo nawet przecietni ludzie w nauce sa oczywiscie sa o wiele bardziej
                          spryciule i wycwanieni.

                          Bylyby to ogloszenia typu: 'Wymagany znaczacy dorobek naukowy w regio- i
                          streoselektywności oraz kinetyce reakcji [2+3] cykloaddycji Z-C,N-difenylo- i
                          C,C,N-trifenylonitronu z wybranymi sprzezonymi nitroalkenami'

                          Tak to by wygladalo i ofakowcy mieliby prosciutkie tunele do grajdola. W
                          splendorze powaznych konkursow i ogloszen wiszacych na sieci przez 3 miesiace.
                          • Gość: khmara Ale dyplomata jeszcze nie qma, że... IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 16:43
                            ...na jawne ogłoszenie mogą odpowiedzieć osoby posiadające "znaczący dorobek
                            naukowy w regio- i streoselektywności oraz kinetyce reakcji [2+3] cykloaddycji
                            Z-C,N-difenylo- i C,C,N-trifenylonitronu z wybranymi sprzezonymi nitroalkenami"
                            z całego świata. A ponieważ przystępujemy do UE, nie można w ogłoszeniu
                            zastrzec, że niezbędnym wymogiem jest posiadanie polskiego obywatelstwa. Co
                            niestety daje "spryciulom i wycwanionym" tylko niewielką przewagę.
                            • dyplomata khmara to naiwniak czy..? 01.04.04, 20:46
                              Gość portalu: khmara napisał(a):

                              > ...na jawne ogłoszenie mogą odpowiedzieć osoby posiadające "znaczący dorobek
                              > naukowy w regio- i streoselektywności oraz kinetyce reakcji [2+3]
                              cykloaddycji
                              > Z-C,N-difenylo- i C,C,N-trifenylonitronu z wybranymi sprzezonymi
                              nitroalkenami"
                              > z całego świata. A ponieważ przystępujemy do UE, nie można w ogłoszeniu
                              > zastrzec, że niezbędnym wymogiem jest posiadanie polskiego obywatelstwa. Co
                              > niestety daje "spryciulom i wycwanionym" tylko niewielką przewagę.

                              Haha, to naiwnosc czy robienie wodoglowia?

                              Oczywiste ze zwiazek badal by tylko jeden osobnik wlasnie ten ustawiony
                              ofakowiec a wyniki opublikowal w Proceedings of the Chemical Society of
                              Pipiduva Gurna.

                              Ludzie z grajdolow sa tak wycwanieni ze zakladanie iz jakies przepisy spowoduja
                              nagle zapanowanie raju to naiwnosc albo co bardziej prawdopodobne wlasnie
                              przejaw tego cwaniactwa i przebieglosci. Wiadomo ze najwieksi cwaniacy to ci
                              ktorzy publicznie gadaja slodziutko a w podziemiu ryja swoje podkopy. Tego
                              jest na polskiej scenie cala chmara.
                              • Gość: khmara A w czym tu problem? IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 21:08
                                Jeżeli facet jest jedyny na całym świecie, który się problemem zajął, to
                                istnieją dwie możliwości:
                                1. albo facet jest genialny, a reszta świata nie nadąża,
                                2. albo problem jest na tyle kretyński, że nie warto się nim zajmować.
                                Jeżeli 1., to w czym problem?
                                Jeżeli 2., to niech zatrudniająca jednostka zdycha z braku budżetowych
                                pieniędzy na badania (te z czesnego i tak z reguły idą na inne cele). Problemu
                                nie widzę.

                                Z tymi podkopami to chyba jakaś mania prześladowcza?
                              • Gość: itakdalej Re: khmara to naiwniak czy..? IP: *.chello.pl 01.04.04, 21:36
                                dyplomata napisał:

                                > Wiadomo ze najwieksi cwaniacy to ci
                                > ktorzy publicznie gadaja slodziutko a w podziemiu ryja swoje podkopy. Tego
                                > jest na polskiej scenie cala chmara.

                                Głosujcie po kolokwium jawnie, albo znieście habilitacje, to wszystko będzie
                                jawnie. W tym nieracjonalnym systemie na tym polega przystosowanie się, które
                                jest podobno świadectwem inteligencji.
                                Tutaj cwaniaków nie ma, OFA została stworzona przez idealistów. Ten system
                                więcej wymaga od ludzi i mniej gwarantuje. W szczególności, nie będzie już
                                świętych krów. Możemy sobie nie poradzić. Nie myślimy o siebie, tylko o
                                rozwoju polskiej nauki i o jej otwarciu na świat.
                                • Gość: khmara Wolę jasno określone reguły gry IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 22:00
                                  Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                                  > Ten system
                                  > więcej wymaga od ludzi i mniej gwarantuje. W szczególności, nie będzie już

                                  Wolę jasno określone reguły gry. Poradzę sobie, albo nie. Ale to moja sprawa.
                                  Wolę wiedzieć na czym stoję, niż tracić energię na wgryzanie się w zawiłości
                                  typu kto, z kim, dlaczego, i w jakim celu. Gierki najróżniejszego rodzaju były
                                  zawsze w środowiskach naukowych. Rzecz w tym, że w Polsce sprzyja im obecnie
                                  nam panujący system. System powołuje autorytety, tak jak kościół powołuje
                                  świętych - na zawsze. Jedyna różnica to to, że taki "autorytet" może żyć nie
                                  umierać i jest przez system powołany do dokonywania cudów za życia. I nikt nie
                                  ma prawa mu tej mocy odbierać. Raz powołany święty nic już nie musi, a przede
                                  wszystkim nie ma obowiązku pracować naukowo. Za to ma prawo decydować o losie
                                  innych, a przede wszystkim udupiać konkurencję. Wolę wyższe wymagania i brak
                                  stabilizacji, bo, paradoksalnie, podniesienie poprzeczki daje mi większe szanse
                                  rozwoju niż tkwienie w cuchnącym bagnie i walenie łbem w mur. Nie zamierzam
                                  nikomu nic zabierać, poza feudalnymi przywilejami. Nie chcę deszczu złota dla
                                  siebie. Chcę mieć tylko równe szanse na starcie - a tego mi system odmawia.

                                  To jest bardzo emocjonalna i idealistyczna wypowiedź. Ale mam nadzieję, że z
                                  innych moich postów zdążyliście już zauważyć, że znam ten system i sposób jego
                                  funkcjonowania dość dobrze i stać mnie na trzeźwy osąd pragmatyka.
                      • Gość: itakdalej Re: Strata czasu albo chytry podkop IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 00:20
                        dyplomata napisał:

                        >
                        > No wiec jesli OFAkowskie reformy nie maja na celu doprowadzenie do systemu
                        > opartego na konkurencyjnosci a tylko okreslenie regul dla systemu publicznego
                        > (czytaj biurokratycznego)

                        Taka jest wiedza (uznających się za) WYBITNYCH POLSKICH PROFESORÓW na temat
                        światowego szkolnictwa i światowej nauki. Oxford, Cambridge i Berkeley to dla
                        nich uczelnie wyłączone z systemu opartego na konkurencyjności (czytaj
                        biurokratyczne), czyli jakieś dno. Na pewno nie wzorzec dla naszych zdrowych
                        uniwersytetów.

                        > Przeciez ludzie sa tak wycwanieni w
                        > kombinowaniu ze wszelkie reguly omina.
                        >

                        Nie należy oceniać innych po sobie.
                        Nie wszyscy są wycwanieni, bo nie wszyscy się w tym ćwiczą. Niektórych, na
                        przykład mnie, to mierzi. Większości z nas szkoda na to czasu, wolimy zajmować
                        się nauką i dydaktyką.
                        Intrygi i cwaniaczenie pozostawiamy profesorom-dyplomatom. Mamy tylko jeden
                        problem. Jak obserwujemy ich, ich zdaniem, inteligentne, zagrania, dość często
                        zbiera nam się na wymioty. To trochę dekoncentruje - dlatego chcemy coś z tym
                        zrobić.
              • Gość: B.T., Zabrze Widzisz Dyplomato. Ani Khmara, ani JZ nigdy nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 00:51
                ... kierowali zespołami badawczymi, nie organizowali dzałalności badawczej, nie
                dokonali żadnego dzieła. Dlatego Twych argumentacji po prostu nie rozumieją.

                Zastrzeżenie: wpisane przeze mnie nazwisko Khmara i JZ odnosi się do
                przeciętnego profesora uczelni wyższej lub PAN-u.
                • Gość: khmara A o który argument konkretnie chodzi, p. Thomalla? IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 17:05
                  Bo:
                  1. Profesorem nie jestem.
                  2. Mam doświadczenie w kierowaniu zespołem badawczym i organizowaniu
                  działalności badawczej.
                  3. Dziełem jest dla mnie "O obrotach sfer niebieskich", a nie samochód marki
                  warszawa, ani receptura kleju do tapet. Za "dokonanie dzieła" można też uznać
                  spłodzenie potomka (siłami natury), ale również nie będzie to dzieło naukowe.

                  A może chodzi o to, że my jesteśmy za urynkowieniem nauki, a panowie chcecie
                  się w nauce polskiej UWŁASZCZYĆ? Bo zdaje się, to jest najistotniejsza różnica.
                  Thomalla chce, żeby rządził pieniądz, a dyplomata woli załatwić wszystko przy
                  wódeczce. Może się panowie dogadacie. Ale proszę ze swoimi biznesami-interesami
                  trzymać się od nauki z daleka.

                  Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11532052
                  • Gość: B.T., Zabrze Oj, coś nowego. Ale tyle już napisałeś, że się... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.04, 23:02
                    .. zgubiłem.
                    • Gość: khmara Od razu widać brak oczytania, panie naukowiec IP: *.icpnet.pl 01.04.04, 23:34
                      Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11532052
                    • Gość: JZ gubienie sie w argumentach to rzecz wstydliwa IP: 146.21.1.* 02.04.04, 11:03
                      Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
                      > Oj, coś nowego. Ale tyle już napisałeś, że się...
                      > .. zgubiłem.
                      To ci dopiero wyznanie!
                      Nie dosc ze PAn sie gubi w argumentacji innych to Pan sie gubi nawet we
                      wlasnej - szczegolnie jesli chodzi o stosunek do wykorzystania srodkow budzetu
                      na nauke. Czyzby kolejny wykladowca etyki Kalego rodem z sienkiewiczowskiej
                      prozy?
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11028223&a=11739891
                      A OFA chce do Europy i Ameryki a nie do Afryki. Slyszal pan o roznicy
                      miedzy "swiatem" i "trzecim swiatem"?

                      JZ
                • dyplomata BT czyli nauka handlowa 01.04.04, 20:53
                  Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

                  > ... kierowali zespołami badawczymi, nie organizowali dzałalności badawczej,
                  >nie dokonali żadnego dzieła. Dlatego Twych argumentacji po prostu nie
                  >rozumieją.
                  > Zastrzeżenie: wpisane przeze mnie nazwisko Khmara i JZ odnosi się do
                  > przeciętnego profesora uczelni wyższej lub PAN-u.

                  Ale nie robmy z kolei nauki w stylu BT gdzie maja sie liczyc wyniki sprzedazy.
                  To moze byc tu i owdzie ale tez ma duze mozliwosci patologii.
    • Gość: itakdalej Propozycja motta dla OFA IP: 5.2.* / *.chello.pl 01.04.04, 22:49
      Jest to jednocześnie świetna dewiza dla młodych naukowców:

      Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych,
      Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych.

      (Ignacy Krasicki, "Monachomachia" - Pieśń piąta)

    • Gość: czytelnik O JBR-ach inaczej IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.04.04, 13:06
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/04.02/Magazyn/21/21.html
      Skad panstwowa placówka naukowo-badawcza, finansowana przez ministerstwo oraz
      Komitet Badan Naukowych, miala wolne pieniadze na pozyczki?
      • dyplomata Tak to dziala 03.04.04, 16:16
        Gość portalu: czytelnik napisał(a):

        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/04.02/Magazyn/21/21.html
        > Skad panstwowa placówka naukowo-badawcza, finansowana przez ministerstwo oraz
        > Komitet Badan Naukowych, miala wolne pieniadze na pozyczki?

        No wlasnie, skad? Z kombinowania przez ludzi o wysokim poziomie inteligencji
        hehe.

        A na tym forum ofakowcy proponuja swoje nowe przepisy w sytuacji gdy ma sie do
        czynienia z ludzmi o najwyzszym stopniu wycwanienia i sprytu.
        Ci ludzie o wiele cwansze przepisy obchodzili.

        A pytanie skad zooinstytut mial kase mozna zadac na jego forum dyskusyjnym

        www.izoo.krakow.pl/forum/list.php?f=1
        albo bezposrednio dyrektorowi:

        www.izoo.krakow.pl/index.php?sw=2
        prof. dr hab. Jędrzej Krupiński
        e-mail: jkrupins@izoo.krakow.pl


        • Gość: itakdalej dyplomata przyznał nam w końcu rację IP: *.chello.pl 03.04.04, 16:27
          dyplomata napisał:

          > No wlasnie, skad? Z kombinowania przez ludzi o wysokim poziomie inteligencji
          > hehe.
          >
          > A na tym forum ofakowcy proponuja swoje nowe przepisy w sytuacji gdy ma sie
          do
          > czynienia z ludzmi o najwyzszym stopniu wycwanienia i sprytu.
          > Ci ludzie o wiele cwansze przepisy obchodzili.

          Szkoda, że ci najinteligentniesi ludzie na świecie nic temu światu nie dają,
          nic nie wnoszą, jeśli chodzi o działalność twórczą, np. są nieobecni w
          porządnych czasopismach. Krótko mówiąc, nie zajmują się tym za co im państo
          płaci. Całą swą energię poświęcają intrygom, blokowaniu zdolniejszych od nich i
          gierkom wokół pieniędzy i stanowisk. Świadczy to o patologii systemu.
          Tak dalej się nie da.
          Pora zlikwidować tę ostatnią pozostałość komuny!

          Dziękujemy za dostarczenie kolejnego, cennego argumentu za OFA.
          • dyplomata O-fak i tak dalej 04.04.04, 10:28
            Gość portalu: itakdalej napisał(a):

            > Szkoda, że ci najinteligentniesi ludzie na świecie nic temu światu nie dają,
            > nic nie wnoszą, jeśli chodzi o działalność twórczą, np. są nieobecni w
            > porządnych czasopismach. Krótko mówiąc, nie zajmują się tym za co im państo
            > płaci. Całą swą energię poświęcają intrygom, blokowaniu zdolniejszych od nich
            > i gierkom wokół pieniędzy i stanowisk. Świadczy to o patologii systemu.
            > Tak dalej się nie da.
            > Pora zlikwidować tę ostatnią pozostałość komuny!
            > Dziękujemy za dostarczenie kolejnego, cennego argumentu za OFA.

            O-fak, to jest rekord absurdu. Od dawna sie tu stwierdza ze to co proponuje
            ofak jest po prostu albo smieszne i swiadczy o kompletenym naiwniactwie autorow
            albo jest ´niezbyt zrecznie zakamuflowana proba podkopu do grajdola w ktorej
            chodzi o zniesienie habilitacji a reszte sie zmanipuluje na swoja korzysc.

            Przeciez jest abolutnie jasne ze ludzie w grajdole to nie jacys prymitywni
            idiosci tylko zaprawieni w kombinowaniu super-cwaniacy. Zalatwia sie z ofakiem
            szybko i bez problemow. Gadanie o ofaku to strata czasu albo nabieranie ludzi.
            • Gość: itakdalej ZAPRAWIENI W KOMBINOWANIU SUPER-CWANIACY IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.04.04, 11:02
              dyplomata napisał:
              >
              > Przeciez jest abolutnie jasne ze ludzie w grajdole to nie jacys prymitywni
              > idiosci tylko zaprawieni w kombinowaniu super-cwaniacy. Zalatwia sie z ofakiem
              > szybko i bez problemow. Gadanie o ofaku to strata czasu albo nabieranie ludzi.

              Ależ Panie Profesorze, my nie mamy wątpliwości z kim mamy do czynienia. To
              znaczy, że w obronie swojej niezasłużenie wysokiej i pozostającej poza wszelką
              kontrolą tych którzy was utrzymują pozycji, jesteście zdolni do wszystkiego.
              Również do łamania prawa, albo wręcz przestępstw. Świetnie, że Pan to
              potwierdził.
              Nikt tutaj nie jest naiwny i nie wierzy, że zaczniecie nagle przestrzegać reguł
              obowiązujących w świecie cywilizowanym.
              OFA za Wójcikiem bezbłędnie wskazała jaka jest przyczyna upadku polskiej nauki.
              I że bez radykalnych zmian upadek i degrengolada tylko się pogłębią. Wejście do
              Unii nic nie zmieni. Przynajmniej na lepsze, bo ułatwi wyjazdy młodym którzy
              nie zechcą się wiązać z "super-cwaniakami", kombinującymi także przeciwko
              nim.
              Pan swoją grupę uważa za "zaprawionych w kombinowaniu super-cwaniaków" a my was
              uważamy za zera i pasożytów, którymi powinni się zainteresować prokuratorzy.
              Miejmy nadzieję, że kiedyś do tego dojdzie. Na razie jest etap zbierania
              materiałów.
              Jeśli się rozprawicie z OFA, to będzie OFA2. W czasach Internetu, baz danych i
              jawności informacji i wolności dyskusji (nawet anonimowej), któreś kolejne OFA
              z wami wygra. TA SYTUACJA JEST NA DŁUŻSZĄ METĘ NIE DO UTRZYMANIA, TAK JAK NIE
              MOGŁA ISTNIEĆ KOMUNA PO WPROWADZENIU GŁASNOSTI. Szkoda, że "zaprawieni w
              kombinowaniu super-cwaniacy" mają tak małą wyobrażnię.

              > Gadanie o ofaku to strata czasu

              To dlaczego Pan tutaj się produkuje, poświęcając swój cenny czas, kiedy mógł
              Pan zamiast tego kombinować i super-cwaniaczyć?
              I odniosłem wrażenie, że jest Pan lekko zdenerwowany ("O-fak"). Czym? Chyba nie
              tym co piszą OFA-kowcy, co jest "smieszne i swiadczy o kompletenym naiwniactwie
              autorow"?
              • dyplomata SUPER-CWANIAK itakdalej 05.04.04, 07:35
                Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                > dyplomata napisał:
                > Ależ Panie Profesorze, my nie mamy wątpliwości z kim mamy do czynienia. To

                Alez Panie Doktorze Nieschabowany niech Pan nie robi publicznosci kotlecika
                mielonego z mozgu.

                > > Gadanie o ofaku to strata czasu

                Ten cytat zostal cwaniacko znieksztalcony

                > To dlaczego Pan tutaj się produkuje, poświęcając swój cenny czas, kiedy mógł
                > Pan zamiast tego kombinować i super-cwaniaczyć?
                > I odniosłem wrażenie, że jest Pan lekko zdenerwowany ("O-fak"). Czym? Chyba
                > nie tym co piszą OFA-kowcy, co jest "smieszne i swiadczy o kompletenym
                > naiwniactwie autorow"?

                To ze nauka w Polsce wymaga gruntownej reformy jest jasne. Gorzej gdy usiluja
                to wykorzystac elementy skrajne do wlasnych celow. Tak nalezy ocenic propozycje
                ofakowskie. Glowne hasla to zniesienie habilitacji, belwederek i wprowadzenie
                konkursow na stanowiska i komisji oceniajacych. Jest najzupleniej oczywiste ze
                konkursy i komisje zostana natychmiast zmanipulowane wiec propozycje te nie
                maja zadnego sensu. Ofak unika natomiast dyskusji o rzeczywistej reformie ktora
                musi polegac na stowrzeniu systemu konkurencji opartego na rynku. Uzywa sie
                skrajnej demagogii typu "w USA nie ma habilitacji" a pomija ze w USA dziala
                system ostrej konkurencji rynkowej. I wlasnie o system tego rodzaju chodzi a
                nie o nowa bizantyjski grajdol urzedniczo-biurokratyczny rzadzony tym razem
                przez ludzi bez habilitacji.

                • Gość: JZ Nie czyta lub nie mysli a pisze! IP: 146.21.1.* 05.04.04, 10:46
                  POmijajac pustoslowne przycinki...


                  dyplomata napisał:
                  > ofakowskie. Glowne hasla to zniesienie habilitacji, belwederek i wprowadzenie
                  > konkursow na stanowiska i komisji oceniajacych. Jest najzupleniej oczywiste ze
                  > konkursy i komisje zostana natychmiast zmanipulowane wiec propozycje te nie
                  > maja zadnego sensu. Ofak unika natomiast dyskusji o rzeczywistej reformie
                  ktora
                  > musi polegac na stowrzeniu systemu konkurencji opartego na rynku. Uzywa sie
                  > skrajnej demagogii typu "w USA nie ma habilitacji" a pomija ze w USA dziala
                  > system ostrej konkurencji rynkowej. I wlasnie o system tego rodzaju chodzi a
                  > nie o nowa bizantyjski grajdol urzedniczo-biurokratyczny rzadzony tym razem
                  > przez ludzi bez habilitacji.

                  Nie wiem dzie sie Dyplomata doczytal grajdolu urzedniczego w propozycjach OFA?

                  Jesli chodzi o propozycje OFA to
                  1) posrtednio proponuja system "rynkowy" w nauce poprzez nacisk na przyznawanie
                  pieniedzy za wyniki tutaj i teraz (KONKRETNE wyliczane wedlug akceptowanych na
                  swiecie wskaznikow) a nie "kiedys i gdzies" (wewnwtrzne prace habilitacyjne
                  czytane przez 2.3 recenzentow, po polsku, bez zadnej relacji dot ego co dzieje
                  sie na swiecie)!
                  2) sa jawnie przeciw obecnemu systemowi _feudalnemu_ bo chca
                  usuniecia "nobilitujacych", dozywotnich tytulow.

                  3) PAtologie i "zmanipulowania" o ktorych Pan mowi sa mozliwe w kazdym systemie
                  ale przy zalozeniu wprowadzenia sugestii OFA beda hamowane, tak finansowo jak i
                  w krancowych przypadkach prawnie przez sady w oparciu o naduzycia
                  udokumentowane _jawnymi_ procedurami przyznawania srodkow. Decydenci
                  pozbawieni statusu "swietych krow" beda latwiel osiagalni tak dle zachowan
                  rynkowych jak i prawa. CZy beda czy nie beda miec habilitacji, bledne decyzje
                  beda kosztowac znacznie wiecej niz w obecnym jakoby "nieurzedniczym"
                  i "habilitowanym" systemie.

                  ... Bardzo prosze doczytac propozycje i wyciagnac wnioski albo przestac robic
                  innym wode z mozgu.


                  JZ

                • Gość: itakdalej Re: SUPER-CWANIAK itakdalej IP: *.chello.pl 05.04.04, 12:28
                  dyplomata napisał:

                  >
                  > > > Gadanie o ofaku to strata czasu
                  >
                  > Ten cytat zostal cwaniacko znieksztalcony
                  >

                  Z "zaprawionym w kombinowaniu super-cwaniakiem" nie wygram za pomocą uczciwych
                  i racjonalnych argumentów, więc kończę dyskusję na temat cytatu.

                  Niech czytelnicy sami ocenią.
                  • dyplomata Nabieranie ludzi 06.04.04, 08:33
                    Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                    > dyplomata napisał:
                    > > > > Gadanie o ofaku to strata czasu
                    > > Ten cytat zostal cwaniacko znieksztalcony
                    > Z "zaprawionym w kombinowaniu super-cwaniakiem" nie wygram za pomocą
                    >uczciwych i racjonalnych argumentów, więc kończę dyskusję na temat cytatu.

                    > Niech czytelnicy sami ocenią.

                    Wlasnie, oryginalna wypowiedz byla:

                    >Gadanie o ofaku to strata czasu albo nabieranie ludzi.

                    Pominiecie koncowki mialo na celu zmylenie publicznosci o co tu wlasciwie
                    chodzi.



            • Gość: khmara Lanie wody IP: *.icpnet.pl 06.04.04, 12:39
              dyplomata napisał:
              > Przeciez jest abolutnie jasne ze ludzie w grajdole to nie jacys prymitywni
              > idiosci tylko zaprawieni w kombinowaniu super-cwaniacy. Zalatwia sie z ofakiem
              > szybko i bez problemow. Gadanie o ofaku to strata czasu albo nabieranie ludzi.

              To w cholerę tyle gadasz, zamiast przedstawić jakiekolwiek konkretne
              propozycje? Wybacz, ale na argumenty typu strata czasu nie sposób odpowiedzieć.
              Jak Ci szkoda czasu, to zajmij się czym innym. Równie dobrze można powiedzieć,
              że zajmowanie się nauką w tym kraju to strata czasu.
              • dyplomata Trudne tematy 06.04.04, 18:07
                Gość portalu: khmara napisał(a):

                > To w cholerę tyle gadasz, zamiast przedstawić jakiekolwiek konkretne
                > propozycje? Wybacz, ale na argumenty typu strata czasu nie sposób
                > odpowiedzieć. Jak Ci szkoda czasu, to zajmij się czym innym. Równie dobrze
                > można powiedzieć, że zajmowanie się nauką w tym kraju to strata czasu.

                Bardzo sluszne. Pytanie zasadnicze: czy ktos tutaj ma ochote na otwarta
                dyskusje na tematy konkretne a nie haselka?

                Propozycja generalna istnieje: zaczac nalezy od urynkowienia czyli od zmiany
                przeplywow kasy. Temat hab/bel zostawic na boku. I co ty na to?

                Dopiero po uzgodnieniu punktu wyjscia mozna ciagnac dyskusje dalej.
                Dyskusja taka bedzie trudna bo problem nie ma prosciutkiego rozwiazania
                typu 'zniesc habilitacje'.

                • Gość: khmara Re: Trudne tematy IP: *.icpnet.pl 06.04.04, 18:48
                  dyplomata napisał:
                  > Propozycja generalna istnieje: zaczac nalezy od urynkowienia czyli od zmiany
                  > przeplywow kasy. Temat hab/bel zostawic na boku. I co ty na to?

                  1. W jednym z pierwszych swoich postów na tym forum piszę, że habilitacja dla
                  mnie to temat zastępczy. Możesz sprawdzić, jeżeli masz ochotę. Uważam, że samo
                  zniesienie habilitacji w obecnej sytuacji zupełnie nic nie da, a bardziej niż
                  prawdopodobne, że zwiększy klikowość obecych układów. Dlatego jestem (współ)
                  autorem postulatów OFA, bo jakakolwiek reforma musi być KOMPLEKSOWA - OFA to 6
                  punktów problemowych. Zniesienie hab/bel to tylko jeden z postulatów.

                  >
                  > Dopiero po uzgodnieniu punktu wyjscia mozna ciagnac dyskusje dalej.
                  > Dyskusja taka bedzie trudna bo problem nie ma prosciutkiego rozwiazania
                  > typu 'zniesc habilitacje'.
                  >
                  2. Propozycja OFA również zawiera postulaty dotyczące przepływu kasy. 'Znieść
                  habilitacje' niczego nie rozwiązuje (patrz wyżej). Jeżeli mamy mówić o
                  konkretach, to przedstaw swoje propozycje dotyczące urynkowienia i spróbuj nas
                  przekonać.

                  Tylko już bez chwytów typu khmara czegoś, dyplomatyczne cośtam i wymyślania
                  sobie od profesorów. OK?
                  (Mogę rozmawiać z czarnymi, czerwonymi, zielonymi, nawet z UFO, ALE Z
                  SAMOOBRONOM NIE BENDEM - belka nie jezdem)
                  • dyplomata No to test 07.04.04, 19:27
                    Gość portalu: khmara napisał(a):

                    > 2. Propozycja OFA również zawiera postulaty dotyczące przepływu kasy. 'Znieść
                    > habilitacje' niczego nie rozwiązuje (patrz wyżej). Jeżeli mamy mówić o
                    > konkretach, to przedstaw swoje propozycje dotyczące urynkowienia i spróbuj
                    > nas przekonać.
                    > Tylko już bez chwytów typu khmara czegoś, dyplomatyczne cośtam i wymyślania
                    > sobie od profesorów. OK?
                    > (Mogę rozmawiać z czarnymi, czerwonymi, zielonymi, nawet z UFO, ALE Z
                    > SAMOOBRONOM NIE BENDEM - belka nie jezdem)

                    OK, sprobujmy wiec maly test zeby zobaczyc o jakich przeplywach kasy mowimy.

                    Czy zgadzasz sie ze obecny system urawnilowki trzeba zakonczyc bo porzadna
                    nauke da sie zrobic c tylko w kilku uczelniach elitarnych znacznie
                    uprzywilejowanych pod kazdym wzgledem a szczegolnie kasowym?

                    Czy zgadzasz sie ze trzeba skonczyc z potworkowatym systemem bezplatnych
                    studiow?
                    • Gość: khmara Re: No to test IP: *.icpnet.pl 07.04.04, 21:47
                      > Czy zgadzasz sie ze obecny system urawnilowki trzeba zakonczyc bo porzadna
                      > nauke da sie zrobic c tylko w kilku uczelniach elitarnych znacznie
                      > uprzywilejowanych pod kazdym wzgledem a szczegolnie kasowym?
                      >
                      Nie.
                      1. Porządną naukę da się robić tylko w uprzywilejowanych pod względem kasowym
                      instytutach badawczych. Jeżeli mówimy o zaawansowanych i wymagających dużych
                      nakładów badaniach, to trzeba płacić ludziom, żeby je robili, a nie bawili się
                      jeszcze w dydaktykę.
                      2. Na najlepszej uczelni będą lepsze i gorsze wydziały, a na najlepszym
                      wydziale lepsze i gorsze instytuty. To na tej najlepszej uczelni fizycy mają
                      dokładać do orientalistów, którzy cienko przędą?
                      3. Administracyjne ustalanie, która uczelnia ma być najlepsza to wspaniały
                      sposób na hodowanie najprzeróżniejszych lokalnych klik. I to w dodatku w
                      laboratoryjnych warunkach. Wtedy już żaden Einstein z Pipidowa Małego na pewno
                      się nie przebije. Tak zdaje się funkcjonowała nauka radziecka. I o to chodziło,
                      żeby się nie przebił bez pozwolenia.

                      Dlatego jestem generalnie przeciw finansowaniu tzw. najlepszych uczelni.
                      Najlepiej finansowane powinny być najlepsze jednostki: wydziały, instytuty,
                      katedry, a nawet zakłady - w zależności od struktury organizacyjnej.

                      Nawiasem mówiąc, pracuję na jednej z większych uczelni w kraju, która z dużą
                      dozą prawdopodobieństwa skorzystałaby na Twojej propozycji.

                      > Czy zgadzasz sie ze trzeba skonczyc z potworkowatym systemem bezplatnych
                      > studiow?
                      To nie jest pytanie dotyczące przepływu kasy w systemie, ale sposób na
                      zwiększenie masy pieniężnej.
                      A czy jesteś za tym, żeby skończyć z potworkowatym systemem, który nazywa się
                      publiczna służba zdrowia?
                      Bo w USA płaci się za studia i za leczenie.
                      W usa na college rodzice zaczynają oszczędzać zanim dziecko pójdzie do
                      przedszkola.
                      W usa istnieje cały system stypendiów, który w Polsce nie zadziała.
                      W Polsce nawet kredyty studenckie nie wypaliły.
                      I jesteś pewien, że nawet jeśli za lat ileś będziesz pracował na uczelni na
                      jednym etacie, to będzie Cię stać, żeby posłać dwójkę dzieci na medycynę?
                      A wiesz, że w tej chwili małżeństwo nauczycielskie nie jest w stanie posłać
                      dwójki dzieci na studia płatne?
                      Jesteś za tym, żeby 90% studentów kształciło się w systemie zaocznym? Bo na
                      czesne przecież trzeba zarobić.
                      Przykład z życia: Studentka przyznaje się nauczycielowi, u którego pisała pracę
                      licencjacką (ocena bardzo dobra) w systemie dziennym, że nie dostała się na
                      studia magisterskie. Promotor ma w tym roku seminarium magisterskie, ale na
                      studiach zaocznych i właśnie trwa rekrutacja na studia uzupełniające
                      magisterskie. Więc promotor proponuje studentce miejsce na tym seminarium. Po
                      konsultacjach z rodziną studentka odmawia - nie stać jej.

                      Koniec z socjałkami. Wzrost liczby chętnych do studiowania rodzi określone
                      problemy nie tylko u nas. Wielka Brytania też miota się między grantami
                      studenckimi, kredytami i czym tam jeszcze. Obecnie chyba wymyślili, że za
                      studia ma płacić gmina, stosownie do miejsca zamieszkania studenta.
                      Obecny system odpłatności za studia nie jest sprawiedliwy i ja nie wiem, jak to
                      rozwiązać. Ale wprowadzenie odpłatności za studia dla wszystkich od przyszłego
                      roku oznacza wykluczenie sporych grup już teraz natychmiast i hodowanie
                      kolejnych wyborców Leppera.

                      • dyplomata Dyskusja rzeczywista 08.04.04, 22:03
                        Gość portalu: khmara napisał(a):

                        > 1. Porządną naukę da się robić tylko w uprzywilejowanych pod względem kasowym
                        > instytutach badawczych. Jeżeli mówimy o zaawansowanych i wymagających dużych
                        > nakładów badaniach, to trzeba płacić ludziom, żeby je robili, a nie bawili
                        > się jeszcze w dydaktykę.

                        To jest kompletny absurd, widmo PAN i Radzianskiej Akademii Nauk. Dozywotniego
                        super-grajdola. Kolosalny nonsens jesli sie wezmie pod uwage ze nauke w sensie
                        odkryc robili i musza robic ludzie mlodzi. Uwazanie dydaktyki za kule u nogi
                        to objaw degeneracji nauki.

                        > 2. Na najlepszej uczelni będą lepsze i gorsze wydziały, a na najlepszym
                        > wydziale lepsze i gorsze instytuty. To na tej najlepszej uczelni fizycy mają
                        > dokładać do orientalistów, którzy cienko przędą?

                        Ha, tu wez przyklad z USA. Na uczelniach elitarnych wszystko jest dobre.

                        > 3. Administracyjne ustalanie, która uczelnia ma być najlepsza to wspaniały
                        > sposób na hodowanie najprzeróżniejszych lokalnych klik. I to w dodatku w
                        > laboratoryjnych warunkach. Wtedy już żaden Einstein z Pipidowa Małego na
                        > pewno się nie przebije. Tak zdaje się funkcjonowała nauka radziecka. I o to
                        > chodziło, żeby się nie przebił bez pozwolenia.

                        A kto powiedzial ze to ma byc ustalone administracyjnie?

                        > Dlatego jestem generalnie przeciw finansowaniu tzw. najlepszych uczelni.
                        > Najlepiej finansowane powinny być najlepsze jednostki: wydziały, instytuty,
                        > katedry, a nawet zakłady - w zależności od struktury organizacyjnej.

                        To jest szczebel nastepny. Oprocz uczelni elitarnych sa uczelnie w ktorych
                        sa jednostki na poziomie, te oczywiscie tez musialaby dostac odpowiednie
                        finansowanie.

                        > Nawiasem mówiąc, pracuję na jednej z większych uczelni w kraju, która z dużą
                        > dozą prawdopodobieństwa skorzystałaby na Twojej propozycji.

                        To by sie zobaczylo. Zdaje sie ze uczelnie naprawde elitarne trzeba by stworzyc
                        od podstaw.

                        > > Czy zgadzasz sie ze trzeba skonczyc z potworkowatym systemem bezplatnych
                        > > studiow?
                        > To nie jest pytanie dotyczące przepływu kasy w systemie, ale sposób na
                        > zwiększenie masy pieniężnej.

                        To wynika z zasady ze nic co dobre nie jest za darmo. Oprocz tego obecny
                        system oparty jest na fikcjach bezplatnych studiow dziennych i platnych
                        wszystkich innych. Oplaty za studia oczywiscie moglyby byc wykorzystane
                        w zreformowanym systemie.

                        > A czy jesteś za tym, żeby skończyć z potworkowatym systemem, który nazywa się
                        > publiczna służba zdrowia?

                        Alez oczywiscie. To jest system oparty na fikcji.

                        > Bo w USA płaci się za studia i za leczenie.
                        > W usa na college rodzice zaczynają oszczędzać zanim dziecko pójdzie do
                        > przedszkola.
                        > W usa istnieje cały system stypendiów, który w Polsce nie zadziała.
                        > W Polsce nawet kredyty studenckie nie wypaliły.

                        To sa takie dzialania na niby. Jest jeden bezsporny fakt: studia z
                        czesnym nie cierpia na brak kandydatow. Te ktore maja reputacje sa
                        oblegane. Problemu wiec nie ma.

                        > I jesteś pewien, że nawet jeśli za lat ileś będziesz pracował na uczelni na
                        > jednym etacie, to będzie Cię stać, żeby posłać dwójkę dzieci na medycynę?
                        > A wiesz, że w tej chwili małżeństwo nauczycielskie nie jest w stanie posłać
                        > dwójki dzieci na studia płatne?

                        Okazuje sie ze masa ludzi jest na studiach platnych wiec pieniadze sie
                        znajduja.

                        > Jesteś za tym, żeby 90% studentów kształciło się w systemie zaocznym? Bo na
                        > czesne przecież trzeba zarobić.

                        Ale dlaczego 90% w zaocznym?

                        > Przykład z życia: Studentka przyznaje się nauczycielowi, u którego pisała
                        > pracę licencjacką (ocena bardzo dobra) w systemie dziennym, że nie dostała
                        > się na studia magisterskie. Promotor ma w tym roku seminarium magisterskie,
                        > ale na
                        > studiach zaocznych i właśnie trwa rekrutacja na studia uzupełniające
                        > magisterskie. Więc promotor proponuje studentce miejsce na tym seminarium. Po
                        > konsultacjach z rodziną studentka odmawia - nie stać jej.

                        Tu wlasnie wychodzi absurd obecnego systemu. Zaoczne platne, dzienne bezplatne.
                        To jest nonsens, na przyklad logiczniej byloby na odwrot.

                        > Koniec z socjałkami. Wzrost liczby chętnych do studiowania rodzi określone
                        > problemy nie tylko u nas. Wielka Brytania też miota się między grantami
                        > studenckimi, kredytami i czym tam jeszcze. Obecnie chyba wymyślili, że za
                        > studia ma płacić gmina, stosownie do miejsca zamieszkania studenta.
                        > Obecny system odpłatności za studia nie jest sprawiedliwy i ja nie wiem, jak
                        > to rozwiązać. Ale wprowadzenie odpłatności za studia dla wszystkich od
                        > przyszłego roku oznacza wykluczenie sporych grup już teraz natychmiast i
                        > hodowanie kolejnych wyborców Leppera.

                        Ale teraz widac jasno ze mowiac o prawdziwej reformie trzeba siegnac bardzo
                        gleboko. Gadanie o habilitacji to temat zastepczy, problemy sa o wiele
                        glebsze i nie dadza sie rozwiazac w ciagu roku.

                        Na pewno oplaty sa niezbedne. Ale ustawienie systemu oplat wymagalobv duzego
                        zastanowienia. I tu mozna by popatrzec na wzorce z USA, UK, Francji itd.
                        To musialby by byc system w ktorym uczelnie elitarne sa bardzo drogie ale i
                        tak sa oblegane przez chetnych.
                        • Gość: Meg Re: Dyskusja rzeczywista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.04, 03:42
                          Ależ oczywiście, że sama habilitacja jest tematem zastępczym - wiele osób tak pisało, więc nie bardzo wiem, czemu się ciągle zaperzałeś (niesłusznie). Jeżeli reforma miałaby polegać TYLKO I WYŁACZNIE na zniesieniu habilitacji, to nic by to nie dało. Ale nikt nie twierdził, że tak ma być.

                          Oczywiste jest także, że reforma musi byc głeboka. Tyle, że czegoś takiego nie da się zrobić ani szybko, ani przez wypisywanie na forum! Natomiast propozycje OFA są (przynajmniej dla mnie):
                          1. punktem wyjścia do dalszego reformowania
                          2. czymś, co można zrobić w miare szybko - przynajmniej część z postulatów
                          3. tym co da sie zrobic szybko i niewielkim nakładem jest JAWNOŚĆ i to jest dla mnie podstawą do reformowania czegokolwiek.

                          Inną sprawą jest dydaktyka, która rzeczywiście jest rzadko poruszana i większośc dyskutantów wydaje sie ją traktować jako "dopust boży".
                          OFA także jej nie porusza. Trochę mnie to dziwi, bo na zachodnich uczelniach jest to dość ważne (przynajmniej w mojej dziedzinie), a wielu uczestników forum tam własnie siedzi.
                          Szczerze mówiąc mam wątpliwości w zakresie pełnej odpłatości samych studentów, może bony (była taka propozycja w którymś miejscu)byłyby sensownym rozwiązaniem. Zgadzam się, że studenci powinni "głosować nogami" i to powinno mieć odbicie w finansach uczelni, ale to co jest w tej chwili jest schizofreniczne: ten sam kierunek, te same przedmioty, a jedni płacą a inni nie (wykładowcom też się płaci różnie, co rodzi konflikty, kto ma mieć jakie godziny, itp.).
                          Nie masz jednak racji pisząc:
                          > To sa takie dzialania na niby. Jest jeden bezsporny fakt: studia z
                          > czesnym nie cierpia na brak kandydatow. Te ktore maja reputacje sa
                          > oblegane. Problemu wiec nie ma.
                          Niestety, najbardziej obelgane są te, na których jest najłatwiej zaliczyć. Te z reputacją jakoś sobie radzą i bardzo nie narzekają, ale nie należa do "najbardziej obleganych" - tym bardziej, że zazwyczaj nie przyjmują wszystkich jak leci, tylko starają się zrobić selekcję.
                          Uczę dośc długo i dość dużo i niestety poziom się obniża. Po części (jak to ktoś na forum wspominał) poprzez obniżanie się ogólnego poziomu średniego wykształcenia, ale po części poprzez właśnie płatne studia i naciski uczelni, której na studentach (i ich pieniądzach) zależy. Więc nie mam przekonania, ze samo wprowadzenie wyłacznie płatnych studiów i powiązanie pieniędzy tylko z tym uleczy system. tym bardziej, że
                          > Jesteś za tym, żeby 90% studentów kształciło się w systemie zaocznym? Bo n
                          > a
                          > > czesne przecież trzeba zarobić.
                          >
                          > Ale dlaczego 90% w zaocznym?
                          Niestety, nie masz racji - student musiałby jakoś na swoje studia zarobić, a niestety realia są inne niz na Zachodzie i musiałby poświęcić więcej czasu niż rówieśnicy w innych krajach, żeby się utrzymać - kiedy więc miałby studiować?

                          • Gość: itakdalej Skorzystajmy z logiki IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 09:59
                            Gość portalu: Meg napisał(a):

                            > Ależ oczywiście, że sama habilitacja jest tematem zastępczym - wiele osób tak
                            p
                            > isało, więc nie bardzo wiem, czemu się ciągle zaperzałeś (niesłusznie).
                            Jeżeli
                            > reforma miałaby polegać TYLKO I WYŁACZNIE na zniesieniu habilitacji, to nic
                            by
                            > to nie dało. Ale nikt nie twierdził, że tak ma być.

                            Według OFA zniesienie habilitacji i tytułu profesora nadawanego przez
                            Prezydenta jest warunkiem KONIECZNYM powodzenia jakiejkolwiek reformy nauki w
                            Polsce (w szczególności otwarcia na świat), ale nie WYSTARCZAJĄCYM.
                            Jeśli skorzystamy z tego języka, nie trzeba będzie dziesięć razy tłumaczyć tego
                            samego, albo przynajmniej te tłumaczenia będą krótsze.
                            • dyplomata Logika reformy 09.04.04, 12:00
                              Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                              > Według OFA zniesienie habilitacji i tytułu profesora nadawanego przez
                              > Prezydenta jest warunkiem KONIECZNYM powodzenia jakiejkolwiek reformy nauki w
                              > Polsce (w szczególności otwarcia na świat), ale nie WYSTARCZAJĄCYM.
                              > Jeśli skorzystamy z tego języka, nie trzeba będzie dziesięć razy tłumaczyć
                              >tego samego, albo przynajmniej te tłumaczenia będą krótsze.

                              Cala sprawa polega na tym ze ofakowski warunek KONIECZNY jest po pierwsze
                              trywilany a po drugie marginalny wobec rzeczywistych problemow zwiazanych z
                              realna reforma. Najwazniejsze jest jak maja byc ustwaione problemy zwiazane z
                              kasa, i mamy tu juz mala probke jakie kryja sie w tym zagadki.

                              Ofak nie przedstawia zadnych konkretow jaki mialby byc ksztalt reformy a
                              robienie sztandarowego hasla z warunku koniecznego rodiz powazne podejrzenia
                              ze to podkop do grajdola.
                              • Gość: itakdalej Miłośnicy rozwiązań cwaniacko-zagmatwanych IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 12:39
                                dyplomata napisał:

                                > Cala sprawa polega na tym ze ofakowski warunek KONIECZNY jest po pierwsze
                                > trywilany

                                Bo to dla wszystkich oczywiste, że to jest niepotrzebna blokada i źródło
                                nieprawidłowości w systemie. To dlaczego się tego nie pozbyć?

                                Obliczanie sumy 2+2=4 też jest trywialne. Ale jeżeli w bardziej skomplikowanych
                                systemach przyjmuje się że wynik ten jest inny, to wszystko będzie źle
                                funkcjonować.

                                > Ofak nie przedstawia zadnych konkretow jaki mialby byc ksztalt reformy

                                A to już jest po prostu kłamstwo.
                                Pomijając kwestię habilitacji, czy:
                                - propozycja żeby zaprzestać prac nad ustawą w zespole prezydenckim
                                - powołać nowy z udziałem młodych i dynamicznych polskich uczonych z zagranicy
                                - organizować konkursy publicznie ogłaszane na wszystkie stanowiska z
                                kryteriami mierzalnymi za pomocą miar obiektywnych, na uczelniach państwowych z
                                dodatkową weryfikacją poprzez recenzenta spoza uczelni
                                - publikowania w Internecie wyników konkursów oraz listy osiągnięć po grantach
                                - uwzględnianie dydaktyki przy awansowaniu
                                nie są konkretami?
                                Jeśli nie będzie żadnych rozstrzygnięć w tych sprawach, nie warto myśleć o
                                szczegółach. Od tego zresztą będzie nowa, ciesząca się zaufaniem całego
                                środowiska naukowego (a nie tylko jakiejś koterii profesorskiej, bo nie wszyscy
                                profesorowie ją szanują), komisja.
                              • Gość: itakdalej Re: Logika reformy IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 12:56
                                dyplomata napisał:

                                > Ofak nie przedstawia zadnych konkretow jaki mialby byc ksztalt reformy a
                                > robienie sztandarowego hasla z warunku koniecznego rodiz powazne podejrzenia
                                > ze to podkop do grajdola.

                                Czy Pan naprawdę uważa, że osoby opowiadające się tutaj za OFA są tak słabe
                                naukowo i intelektualnie, że zrobienie przez nich habilitacji jest niemożliwe i
                                dlatego występują z propozycjami reformy? W kraju profesora Jaskierni,
                                Łapińskiego i innych profesorów bez żadnych osiągnięć naukowych, których każdy
                                w swoim środowisku potrafi wskazać wielu? Nie wiem czy jeszcze nas czyta
                                Cezary Wójcik, ale on habilitację zrobił bez problemu, a poza tym zrobił
                                światową karierę i z tamtej perspektywy uważa, że habilitacja i system władzy w
                                polskiej nauce są przestarzałe i blokują rozwój.
                        • Gość: Meg Re: Dyskusja rzeczywista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.04.04, 03:51
                          Chciałabym, żebyś głosząc idee "rynkowości" i zarzucając dyskutantom, że jedynym ich zamiarem jest zlikwidowanie habilitacji, odpowiedał, jak widzisz relacje pomiędzy habilitacją i rynkiem. Chodzi mi o to, że obecnie posiaodanie hab. ma konkretne przełożenie finansowe (np. nie ma kierunku bez odpowiedniej ich ilości), co rodzi rózne (obszernie opisywane na forum) patologie. A w samych hab. rodzi, zupełnie ludzką, pokusę likwidowania konkurencji poprzez niedopuszczanie kolejnych osób do wąskiego grona "samodzielnych". (W mojej dziedzinie jest to naprawdę bardzo wąskie grono.) Przy niejasnych kryteriach nie jest to wielką sztuką.
                          Jak chciałbyś to rozwiązać?
                          • dyplomata Realne problemy 09.04.04, 12:17
                            Gość portalu: Meg napisał(a):

                            >Ależ oczywiście, że sama habilitacja jest tematem zastępczym - wiele osób tak
                            >pisało, więc nie bardzo wiem, czemu się ciągle zaperzałeś (niesłusznie).
                            >Jeżeli reforma miałaby polegać TYLKO I WYŁACZNIE na >zniesieniu habilitacji,
                            >to nic by to nie dało. Ale nikt nie twierdził, że tak ma być.

                            Nie badz pierwsza naiwna. Jasne ze nikt nie napisze ze reforma=antyhab bo
                            ludzie sa przeciez bardzo cwani. Tyle ze zniesienie habilitacji to jedyny
                            konkret w ofaku, reszta to ogolniki. I dlatego trzeba byc czujnym zeby sie
                            nie dac wyrolowac.

                            Oczywiste jest także, że reforma musi byc głeboka. Tyle, że czegoś takiego nie
                            >da się zrobić ani szybko, ani przez wypisywanie na
                            >forum! Natomiast propozycje OFA są (przynajmniej dla mnie):
                            ɭ. punktem wyjścia do dalszego reformowania
                            ɮ. czymś, co można zrobić w miare szybko - przynajmniej część z postulatów
                            ɯ. tym co da sie zrobic szybko i niewielkim nakładem jest JAWNOŚĆ i to jest
                            >dla mnie podstawą do reformowania czegokolwiek.

                            No jasne ze habilitacje mozna zniesc szybko, tyle ze spowoduje to kompletna
                            degeneracje grajdola. Natomiast postulaty ofaku o jawnosci sa smieszne bo
                            zostana od razu zmanipulowane.

                            >Inną sprawą jest dydaktyka, która rzeczywiście jest rzadko poruszana i
                            >większośc dyskutantów wydaje sie ją traktować jako "dopust boży".
                            >OFA także jej nie porusza. Trochę mnie to dziwi, bo na zachodnich uczelniach
                            >jest to dość ważne (przynajmniej w mojej dziedzinie), a wielu uczestników
                            >forum tam własnie siedzi.

                            A widzisz. Jezeli ofakowcy widza jako ideal super-grajdol PAN to jest to
                            dzwonek alarmowy. Nastepna sprawa ktora ofak i inni przemilczaja to
                            sprawa elitarnosci i masowosci. Jest ewidentne ze porzadna nauke mozna
                            robic na duza skale tylko w placowkach wysoce elitarnych plus na jakas
                            skale w pewnych dziedzinach w niewielkiej liczbie innych placowek. Reszta
                            to placwoki glownie dydaktyczne. Tymczasem ofakowcy temat ten wstydliwie
                            omijaja albo robia wrazenie ze porzadna nauke to mozna robic wszedzie.

                            >Szczerze mówiąc mam wątpliwości w zakresie pełnej odpłatości samych studentów,
                            >może bony (była taka propozycja w którymś
                            >miejscu)byłyby sensownym rozwiązaniem. Zgadzam się, że studenci
                            >powinni "głosować nogami" i to powinno mieć odbicie w finansach
                            >uczelni, ale to co jest w tej chwili jest schizofreniczne: ten sam kierunek,
                            >te same przedmioty, a jedni płacą a inni nie
                            >(wykładowcom też się płaci różnie, co rodzi konflikty, kto ma mieć jakie
                            >godziny, itp.).

                            Nikt nie mowi o pelnej odplatnosci, tylko ze odplatnosc musi byc i
                            zroznicowana. Jaka odplatnosc to inny temat. Bony moga byc godne rozwazenia.

                            >Nie masz jednak racji pisząc:
                            > To sa takie dzialania na niby. Jest jeden bezsporny fakt: studia z
                            > czesnym nie cierpia na brak kandydatow. Te ktore maja reputacje sa
                            > oblegane. Problemu wiec nie ma.
                            >Niestety, najbardziej obelgane są te, na których jest najłatwiej zaliczyć. Te
                            >z reputacją jakoś sobie radzą i bardzo nie
                            >narzekają, ale nie należa do "najbardziej obleganych" - tym bardziej, że
                            >zazwyczaj nie przyjmują wszystkich jak leci, tylko
                            >starają się zrobić selekcję.

                            No i to jest OK.

                            >Uczę dośc długo i dość dużo i niestety poziom się obniża. Po części (jak to
                            >ktoś na forum wspominał) poprzez obniżanie się
                            >ogólnego poziomu średniego wykształcenia, ale po części poprzez właśnie płatne
                            >studia i naciski uczelni, której na studentach (i
                            >ich pieniądzach) zależy. Więc nie mam przekonania, ze samo wprowadzenie
                            >wyłacznie płatnych studiów i powiązanie pieniędzy tylko z
                            >tym uleczy system. tym bardziej, że

                            To sa wlasnie realne problemy do dyskusji. Sa one wszedzie.

                            > Jesteś za tym, żeby 90% studentów kształciło się w systemie zaocznym? Bo n
                            > a czesne przecież trzeba zarobić.
                            > Ale dlaczego 90% w zaocznym?
                            >Niestety, nie masz racji - student musiałby jakoś na swoje studia zarobić, a
                            >niestety realia są inne niz na Zachodzie i musiałby
                            >poświęcić więcej czasu niż rówieśnicy w innych krajach, żeby się utrzymać -
                            >kiedy więc miałby studiować?

                            Jest masa uczelni prywatnych i ludzie jakos placa, nie ma co przesadzac.
                            • dinos88 Re: Realne problemy 09.04.04, 12:34
                              dyplomata napisał:

                              > > ɯ. tym co da sie zrobic szybko i niewielkim nakładem jest JAWNOŚĆ i to jest

                              Natomiast postulaty ofaku o jawnosci sa smieszne bo zostana od razu
                              zmanipulowane.

                              A jak? Ja sie obawiam, że bez JAWNOŚCI, nie ma sensu gadć oO CZYMKOLWIEK. A juz
                              na pewno nie o reformie finansowania. Przeciez dziejszy burdel finansowy w
                              wielu (nie mówie, ze wszędzie, bo byłoby to kłamstwem) jednostkach bazuje
                              własnie NA BRAKU JAWNOŚCI!. I mechanizm ten funkcjonuje nie tylko w nauce czy
                              szkolnictwie wyzszym!. Tak jest WSZĘDZIE! Demokracja jest na pewno ustrojem
                              złym, ale najlepszym z istniejacych. I nie neguje to wcale ani potrzeby, ani
                              mozliwosci istnienia elitarnych osrodków zarówno naukowych jak tez
                              uniwersyteckich. Przeciwnie, TYLKO JAWNOŚĆ daje szansę na to by były to
                              prawdziwe, nie lipne elity.
                          • dyplomata Wlasnie, jak to rozwiazac 09.04.04, 14:07
                            Gość portalu: Meg napisał(a):

                            > Chciałabym, żebyś głosząc idee "rynkowości" i zarzucając dyskutantom, że
                            jedyny
                            > m ich zamiarem jest zlikwidowanie habilitacji, odpowiedał, jak widzisz
                            relacje
                            > pomiędzy habilitacją i rynkiem. Chodzi mi o to, że obecnie posiaodanie hab.
                            ma
                            > konkretne przełożenie finansowe (np. nie ma kierunku bez odpowiedniej ich
                            ilośc
                            > i), co rodzi rózne (obszernie opisywane na forum) patologie. A w samych hab.
                            ro
                            > dzi, zupełnie ludzką, pokusę likwidowania konkurencji poprzez niedopuszczanie
                            k
                            > olejnych osób do wąskiego grona "samodzielnych". (W mojej dziedzinie jest to
                            na
                            > prawdę bardzo wąskie grono.) Przy niejasnych kryteriach nie jest to wielką
                            >sztuką. Jak chciałbyś to rozwiązać?

                            Nareszcie widac ze jak zacznie sie mowic o realnych problemach to wychodza
                            istotne pytania. Wobrazmy sobie ze zniesiona jest habilitacja, czy ma nadal
                            istniec system panstwowych etatow czyli urawnilowka?

                            Ofak zdaje sie to proponuje tyle ze etaty maja byc obsadzane w drodze otwartego
                            konkursu. Konkursy rzecz jasna moga byc latwo zmanipulowane wiec propozycja
                            ofaqu prowadzilaby do powstania udzielnych ksiestw obsadzonych pociotkami
                            mocnych ludzi. Istota biurokratyczno-urzedniczej struktury nie uleglaby
                            zmianie.

                            Na dodatek pytanie jest jak w systemie zagwarantowac konkretne interesy
                            pracodawcy? I kto jest pracodawca czyli jaka autonomie maja miec placowki
                            panstwowe? W jaki sposbo zwiazac interes pracownikow z interesem
                            pracodawcy?

                            No bo w placowkach prywatnych tego problemu nie ma, moga one sobie
                            przyjmowac kogo chca. Ich istnienie zalezy od reputacji chociaz mechanizm
                            ten w warunkach polskich dziala bardzo slabo.

                            Nalezy wiec docelowo wprowadzic duza autonomie placowek panstwowych. Z tego
                            wynikalaby duza niezaleznosc i odpowiedzialnosc finansowa (dochody z oplat za
                            studia i inne dochody plus granty i dotacje) i indywidualne kontrakty
                            pracownicze.

                            To sa wlasnie sprawy do dyskusji.



                            • Gość: JZ cos to smierdzi.... IP: 146.21.1.* 13.04.04, 12:07
                              dyplomata napisał:
                              > Ofak zdaje sie to proponuje tyle ze etaty maja byc obsadzane w drodze
                              > otwartego
                              > konkursu. Konkursy rzecz jasna moga byc latwo zmanipulowane wiec propozycja
                              CZyli uwazasz ze otwarte konkursy z jawnymi zasadami i obowiazkiem podania
                              wynikow latwo "zmanipulaowac", szczegolnie pod nadzorem arbitrazu
                              akademickiego. No coz, musze uznac ze musisz miec w tym duze "doswiadczenie"...


                              i na jego podstawie proponujesz TWOJE rozwiazanie:

                              > Nalezy wiec docelowo wprowadzic duza autonomie placowek panstwowych. Z tego
                              > wynikalaby duza niezaleznosc i odpowiedzialnosc finansowa (dochody z oplat za
                              > studia i inne dochody plus granty i dotacje) i indywidualne kontrakty
                              > pracownicze.
                              Rozumiem ze tak autonomia AUTOMATYCZNIE zapobieglaby manipulacjom. Tyle tylko
                              ze patrzac na aktualne afery zwiazane z autonomizacja i prywatyzacja majatku
                              panstwowego praktyka ZUPELNIE nie potwierdza twoich teorii.

                              Dyplomato, takie myslenie smierdzi...

                              JZ

                            • Gość: khmara Senat odpowiada przed Bogiem i historią? IP: *.icpnet.pl 13.04.04, 18:09
                              dyplomata napisał:
                              > Wobrazmy sobie ze zniesiona jest habilitacja, czy ma nadal
                              > istniec system panstwowych etatow czyli urawnilowka?
                              Nie bardzo rozumiem, co to jest "etat państwowy". Mianowanie?

                              >
                              > Ofak zdaje sie to proponuje tyle ze etaty maja byc obsadzane w drodze
                              > otwartego konkursu. Konkursy rzecz jasna moga byc latwo zmanipulowane wiec
                              propozycja
                              > ofaqu prowadzilaby do powstania udzielnych ksiestw obsadzonych pociotkami
                              > mocnych ludzi. Istota biurokratyczno-urzedniczej struktury nie uleglaby
                              > zmianie.
                              Rzecz w tym, że to, o czym piszesz już istnieje - ustawa z 1990 r. mówi o
                              otwartych konkursach. Te konkursy są manipulowane, ponieważ zasady postępowania
                              konkursowego ustalają senaty - tak, aby zadbać o interesy wąskiego grona
                              władców uczelni państwowej. Gdzie tu autonomia?

                              >
                              > Na dodatek pytanie jest jak w systemie zagwarantowac konkretne interesy
                              > pracodawcy? I kto jest pracodawca czyli jaka autonomie maja miec placowki
                              > panstwowe? W jaki sposbo zwiazac interes pracownikow z interesem
                              > pracodawcy?
                              JEszcze raz. Niezawisłość sędziowska w praktyce często oznacza, że sędzia
                              znajduje się ponad prawem, a przynajmniej niektórym przedstawicielom tego
                              zawodu tak się wydaje. Autonomia uczelni w praktyce oznacza brak wszelkiej
                              zewnętrznej kontroli - uczelnia jest państwem w państwie. Idąc dalej tym tokiem
                              rozumowania - interes państwa nie musi być wcale zgodny z interesem pracodawcy,
                              czyli uczelni, czyli senatu, który w praktyce uczelnią rządzi w sposób, który z
                              żadną demokracją nie ma nic wspólnego.
                              Autonomia uczelni to szczytne hasło. W praktyce mamy do czynienia raczej z
                              centralizmem demokratycznym - komitet centralny (=senat) rzadzi, reszta
                              demokratycznie się zgadza (bo nie ma innego wyjścia).
                              JESTEM PRZECIW TAKIEJ AUTONOMII. Dalsze rozszerzanie autonomii uczelni w
                              wersji, która proponujesz, TO JEST PRYWATYZACJA uczelni państwowych, czyli
                              UWŁASZCZENIE bardzo wąskiej grupy profesorów tytularnych.

                              >
                              > Nalezy wiec docelowo wprowadzic duza autonomie placowek panstwowych. Z tego
                              > wynikalaby duza niezaleznosc i odpowiedzialnosc finansowa (dochody z oplat za
                              > studia i inne dochody
                              ...trafiłyby w pierwszej kolejności do kieszeni profesury tytularnej. Pieniędzy
                              na badania jest coraz mniej. Tylko pensje rosną. A pensje profesorów
                              tytularnych najprędzej.
                              Sorry, ale taka propozycja to jest UTOPIA większa niż komunizm.

                        • Gość: khmara Re: Dyskusja rzeczywista IP: *.icpnet.pl 09.04.04, 23:00
                          1. Propozycja OFA to jest to, co można zrobić już teraz przy niewielkim
                          wysiłku. Twoja propozycja brzmi raczej jako długofalowa strategia rozwoju. Tak,
                          że punkt widzenia i perspektywa czasowa są zupełnie różne.
                          2. Wprowadzenie niektórych z Twoich postulatów może w praktyce oznaczać nie
                          tylko reformę nauki, ale reformę państwa też przy okazji, a nie mam pewności,
                          czy na tym znam się najlepiej.
                          3. Masz rację, że niektóre z postulatów są łatwe do zmanipulowania. Dlatego w
                          wątku Carmen S. cytuję ustawę. Żeby pokazać, że teoretycznie, poza zniesieniem
                          habilitacji, wszystkie postulaty są już spełnione. Teoretycznie, bo
                          zastrzeżenie, że kryteria i tryb postępowania określają statuty uczelni, czyli
                          senaty, w praktyce pozwala konkurs otwarty uczynić niejawnym a z oceny
                          okresowej wyłączyć całe grupy pracowników.

                          dyplomata napisał:

                          > To jest kompletny absurd, widmo PAN i Radzianskiej Akademii Nauk. Dozywotniego
                          > super-grajdola. Kolosalny nonsens jesli sie wezmie pod uwage ze nauke w sensie
                          > odkryc robili i musza robic ludzie mlodzi. Uwazanie dydaktyki za kule u nogi
                          > to objaw degeneracji nauki.
                          1. No nie. W PAN-ach i JBR-ach reformy się nie zrobi. Takie ośrodki trzeba
                          tworzyć od podstaw. Wiem, że jakieś nieśmiałe próby już były, ale przede
                          wszystkim brakuje na to środków i ludzkiej "masy krytycznej". Poza tym, takie
                          ośrodki powinny zatrudniać ludzi na podstawie terminowych kontraktów, a nie
                          zapewniać emeryturę w młodym wieku.
                          2. Takie ośrodki warto tworzyć tylko tam, gdzie prowadzone są naprawdę drogie
                          badania. Ośrodek studiów wschodnich/zachodnich/talmudycznych/koranicznych bez
                          dydaktyki? Po co? Dlatego uważam, że tam gdzie nakłady na naukę są bardzo
                          wysokie płacić trzeba za robienie nauki, a nie kształcenie na poziomie
                          magisterskim. Od tego są uniwersytety. Poza tym, takie ośrodki, nie gwarantując
                          dożywotnich etatów, powinny być zainteresowane współpracą z uczelniami na
                          zasadzie dwustronności (studia doktoranckie, możliwośc wykorzystania aparatury
                          do badań, krótkie staże itp.).
                          3. Bzdurą jest fundowanie każdej chętnej uczelni reaktora atomowego. Na to
                          nikogo nie stać. Takie ośrodki są potrzebne. PAN-y od samego początku
                          funkcjonowały jako przechowalnia ludzi, którzy z przyczyn politycznych nie byli
                          mile widziani na uczelniach i PAN-y takimi ośrodkami nie będą.
                          >
                          > Ha, tu wez przyklad z USA. Na uczelniach elitarnych wszystko jest dobre.
                          Sorry, w mojej dziedzinie na MIT nic się nie dzieje. Coś się działo, ale w
                          latach 60-70tych. Uogólniasz.
                          >
                          > To by sie zobaczylo. Zdaje sie ze uczelnie naprawde elitarne trzeba by
                          > stworzyc od podstaw.
                          Ha. Jeżeli nie administracyjnie... Tu jest miejsce dla kapitału prywatnego.
                          Jest kilka dynamicznie rozwijających się uczelni prywatnych, jedna ma już nawet
                          prawo doktoryzowania. Ale na razie to jest wizja na przyszłość. Myślę, że
                          tworzenie elitarnych ośrodków badawczych od podstaw na zasadach wyżej
                          przedstawionych za państwowe pieniądze (których nie ma) ma sens. Uczelni - nie.

                          > Okazuje sie ze masa ludzi jest na studiach platnych wiec pieniadze sie
                          > znajduja.
                          Masa ludzi jest też w prywatnych podstawówkach i liceach. O czym to świadczy?

                          > Tu wlasnie wychodzi absurd obecnego systemu. Zaoczne platne, dzienne
                          bezplatne.
                          > To jest nonsens, na przyklad logiczniej byloby na odwrot.
                          Niby fakt, ale wolę się nie wypowiadać, bo to już jest problem dla polityków.

                          > Na pewno oplaty sa niezbedne. Ale ustawienie systemu oplat wymagalobv duzego
                          > zastanowienia. I tu mozna by popatrzec na wzorce z USA, UK, Francji itd.
                          > To musialby by byc system w ktorym uczelnie elitarne sa bardzo drogie ale i
                          > tak sa oblegane przez chetnych.
                          UK szamoce się na lewo i prawo i co chwilę coś zmienia w systemie z mizernym
                          skutkiem. Wydaje mi się, że wiele lat minie zanim bardzo drogie studia w Polsce
                          będą oblegane przez chętnych.
    • Gość: nieudacznik O nieudacznikach inaczej IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 02.04.04, 17:02
      O nieudacznikach inaczej:

      Na dziesiątkach–setkach portali, katalogów całego świata - OPEN DIRECTORY
      PROJECT dmoz.org/Science/Earth_Sciences/Geology/


      1. Allexperts Geology - www.allexperts.com/getExpert.asp?
      Category=1359Geologists answer submitted questions about geology.

      2. Evolving Earth Foundation - www.evolvingearth.org/Earth science
      and natural science resources, articles and online education.

      3. Geological Society - geologicalsociety.com/General geology
      portal site, including links, products, and a discussion forum for
      professionals and students.

      4. Geoscapes Photography - www.geoscapesphotography.com/Geologic
      and natural history landscape photography of the western United States and
      Pacific islands.

      5. GeoSmitty's Geology and Outdoor Pages -
      www.angelfire.com/trek/geosmitty/Information about geology, geocaching
      and other outdoor adventures.

      6. Pangaea - www.pangaea.de/An information system aimed at
      archiving, publishing and distributing data from global change research with
      special emphasis on geological, marine and environmental sciences.

      7. Photo Geo Gallery - www.fotogeo-jwieczorek.ans.pl/Image gallery
      of European geology.

      8. The Rock Pile -
      www.bbgeologist.com/geolinks/index.htmlGeoscience Resources portal.

      9. Walter Geology Library -
      www.lib.utexas.edu/geo/onlineguides.htmlListing of virtual and on-line
      geologic field trip guidebooks.

      10. Wieczorek, Jozef - www.geo-jwieczorek.ans.pl/Research on the
      geology of the Tatra mountains and other publications by this researcher.



      www.science-search.org/index/Earth_Sciences/Geology/4899.htm
      Name: Wieczorek, Jozef <http://www.science-search.org/cgi-bin/go.cgi?id=4899>
      Description: Research on the geology of the Tatra mountains and other
      publications by this researcher.
      Category: Geology <http://www.science-search.org/index/Earth_Sciences/Geology/>
      Url: www.geo-jwieczorek.ans.pl/
      Date: 28-11-2001
      Current Rating: 5.00 Clicks/Hits Received: 9196, Rating: 5.00 ,Votes: 2365


      www.science-search.org/index/Earth_Sciences/Geology/4896.htm
      Name: Photo Geo Gallery <http://www.science-search.org/cgi-bin/go.cgi?id=4896>
      Description: Image gallery of European geology.
      Category: Geology <http://www.science-search.org/index/Earth_Sciences/Geology/>
      Url: www.fotogeo-jwieczorek.ans.pl/
      Date: 22-08-2002 Current Rating: 6.00 Clicks/Hits Received: 9913, Rating: 6.00
      Votes: 1177

    • Gość: Formalista Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: *.altec.pl / *.crowley.pl 03.04.04, 23:21
      A co wy na to:
      KASTOR Słownik angielsko-polski:
      Copyright (c) Wydawnictwo Kastor. Drukowana wersja słownika KASTOR do nabycia w
      cenach promocyjnych u wydawcy.
      PhD
      (skr. od) Doctor of Philosophy doktor filozofii
      Wordnet Dictionary:
      PhD
      an American doctorate usually based on at least 3 years graduate study and a
      dissertation.
    • Gość: czytelnik o udacznikach inaczej IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 04.04.04, 09:48
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/03/17-za-pomysl_i_slaba_pamiec.htm
      Pomysł i słaba pamięć
      Istniejąca od 85 lat Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie ma ustaloną renomę
      międzynarodową, a jej profesorowie cieszą się dużym uznaniem. Doktorat czy też
      habilitacja z tej uczelni zawsze miały swoją wagę, dlatego jest tu wielu
      studentów i doktorantów z zagranicy.
      Marek Wroński
      • dyplomata Renoma gorniczo-hutnicza 04.04.04, 10:31
        Gość portalu: czytelnik napisał(a):

        > Istniejąca od 85 lat Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie ma ustaloną renomę
        > międzynarodową, a jej profesorowie cieszą się dużym uznaniem. Doktorat czy
        > też habilitacja z tej uczelni zawsze miały swoją wagę, dlatego jest tu wielu
        > studentów i doktorantów z zagranicy.
        > Marek Wroński

        Na pewno ma ogromna renome i jest czolowa placowka na swiecie w badaniu
        gornictwa i hutnictwa.

        Tylko dlaczego reszta swiata jest tak glupia ze jakos nie przepada za badaniem
        gornictwa i hutnictwa?
      • Gość: itakdalej Re: o udacznikach inaczej IP: 5.2.* / *.chello.pl 04.04.04, 11:58
        Nie ma znaczenia czy to Wietnamczyk, czy Polak. Wszystko jest polityką. Jeśli
        gość jest swój, to wszystko się tak organizuje, żeby tę habilitację miał. Gdy
        pierwszy recenzent jest niezadowolony, to daje się drugiemu. Wartość naukowa
        rozpraw habilitacyjnych jest zerowa, to rzecz ogólnie znana.
        A renoma polskich uczelni, to chyba jakiś żart. Według ostatniego rankingu:
        ed.sjtu.edu.cn/ranking.htm
        w pięćsetce (poniżej 300 miejsca) znalazły się tylko UW, UJ i UWr; wśród
        najlepszych 150 europejskich - żadna!
        Do tego prowadzą rządy "wyćwiczonych w kombinowaniu super-cwaniaków".
        • Gość: czytelnik POSTULATY AD 2001 IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 04.04.04, 13:01
          www.bracia.dekalog.pl/historia/dzisiaj/zdaniem/jbp_o_bezrobociu.html
          Zdaniem Jednoty Braci Polskich należy przede wszystkim.
          1. W trybie ustawy sejmowej dokonać pilnie unifikacji akademii medycznych,
          rolniczych i ekonomicznych z uniwersytetami w celu zapewnienia odpowiedniego
          poziomu i zakresu interdyscyplinarnych badań naukowych oraz edukacji.
          2. Zaprzestać nadawania dożywotnich tytułów naukowych przez Prezydenta RP,
          pozostawiając kwestie zatrudniania pracowników na stanowiskach profesorskich
          wyłącznie w gestii autonomicznych władz uniwersyteckich.
          3. Zweryfikować dorobek naukowy profesury z bezwzględnym wysłaniem na
          wcześniejsze emerytury najmniej efektywnych profesorów, zwłaszcza, jeżeli
          liczba znaczących publikacji w stosunku do okresu czasu, który upłynął od
          nadania tytułu profesora zwyczajnego jest szczególnie mała.
          4. Znieść ustawowo habilitację we wszystkich rodzajach nauk, w których
          dorobek naukowy może być zmierzony względnie obiektywnie liczbą publikacji w
          uznanych czasopismach naukowych listy filadelfijskiej oraz liczbą cytowań tych
          prac.
          5. Zwiększyć zasadniczo wymagania wobec prac magisterskich oraz prac
          doktorskich.
          6. Wprowadzić okresowe kontrakty na wszystkie stanowiska w strukturze
          akademickiej, także stanowiska profesorskie, przyznawane, o ile tylko można, na
          drodze konkursów międzynarodowych, jako sposób na rotację pracowników naukowych
          pomiędzy uniwersytetami.
          Uważamy, że właśnie dzięki tak zreformowanym uniwersytetom będziemy mogli
          aktywniej aniżeli do tej pory włączyć się w światowe życie gospodarcze oraz
          zorganizować upragnioną pracę dla milionów Polaków.

          Poznań, sierpień 2001
          • Gość: B.T., Zabrze Bardzo mi się podoba, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 01:15
            Bardzo mi się podoba ostatnie zdanie, cytuję:...
            Uważamy, że właśnie dzięki tak zreformowanym uniwersytetom będziemy mogli
            > aktywniej aniżeli do tej pory włączyć się w światowe życie gospodarcze oraz
            > zorganizować upragnioną pracę dla milionów Polaków...

            Ale to zdanie nie ma udokumentowania w podanych powyżej 6-ciu punktach.

            Ciekawym rozwinięcia tego "zdania".

            Pozdrawiam
            • Gość: JZ ... dlatego ze.... (+odnosnik do nauczania) IP: 146.21.1.* 05.04.04, 11:23
              Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
              > Bardzo mi się podoba ostatnie zdanie, cytuję:...
              > Uważamy, że właśnie dzięki tak zreformowanym uniwersytetom będziemy mogli
              > > aktywniej aniżeli do tej pory włączyć się w światowe życie gospodarcze ora
              > > zorganizować upragnioną pracę dla milionów Polaków...
              > Ale to zdanie nie ma udokumentowania w podanych powyżej 6-ciu punktach.
              > Ciekawym rozwinięcia tego "zdania".
              Prosze bardzo:
              1) jednorodne w skali kraju, zdrowe konkurencyjne warunki nauczania rodza
              zdrowych konkurencyjnych pracownikow.
              2) rozliczalne na poziomie swiatowym, zdrowe konkurencyjne wyniki badan
              generuja rozwiazania sprzedawalne na rynku swiatowym i miejsca pracy.


              w ODROZNIENIU od aktualnej sytuacji
              1) dyplom jest swiadecrtwem samym w sobie a nie celem, studiuje sie dla
              papierka nie dla wiedzy lub imiejetnosci.
              2) podejcie kadry jest takie jekie jakie jest, studentow tez.
              3) praje jest ukierunkowana na zdobycie zabezpieczen w postaci kolejnych stopni
              naukowych(gwarancji zatrudnienia/ nie zas na wyniki i biezace dochody.
              4) wszyscy zbyt ambitni sa faktycznie zagrozeniem dla juz awanasowanych wiec
              popiranie ich pracy, idei i sukcesu jest nie dosc ze zbedne lecz wrecz
              szkodliwe dla aktualnego establishementu.
              5) z powodu 4) zadne nowe idee na poziomie siwatowym nie maja sznsy przebicia
              sie przed podobnymi w systemie amerykanskim. Wszystko trzeba sprawdzic,
              zatwierdzic
              6) Najwazniejesze jest zrobic habilitacje i napisac ksiazke (czyli tlumaczenie
              z angielskiego) zeby byc profesorem anizeli "patent" zeby miec peiniadze.


              Wiem pan ma sklonnosc gubienia sie w argumentach, czyzbym mial dodac jeszcze
              brak wyobrazni... czy tylko brak dobrej woli?!


              JZ

              PS: Nie jestem specjalnie za punktem o "podnoszeniu wymagan" na stopnie doktora
              i magistra, nie dlatego zebym nie chcial ale na tym poziomie trudno jest o
              mierzalne wskazniki i faktycznie taki postulat to nic innego jak wodolejstwo.

              Duzo wczesniej zainspirowany innymi propozycjami i dyskusja proponowalem
              konkretne rozwiazania w tym kierunku:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11138144
              Temat ten takze podejmuje propozycja OFA.
              • Gość: B.T., Zabrze Powtarzasz się JZ. Pytałem Czytelenika, a nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.04, 00:36
                .. Ciebie. To samo dotyczy Khmary.

                Pozdrawiam
                • Gość: JZ niekiedy niektorym nalezy powtarzac wiele razy! IP: 146.21.1.* 07.04.04, 08:35
                  Masz jakies _spojne_ kontrargumenty czy tylko mnie nie lubisz bo mam inne
                  racje?
                  JZ
                • Gość: khmara Pytanie bez sensu, jak czytać nie umiesz IP: *.icpnet.pl 07.04.04, 10:04
                  Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):
                  Powtarzasz się JZ. Pytałem Czytelenika, a nie...
                  > .. Ciebie. To samo dotyczy Khmary.

                  Ja nie odpowiadam, tylko wskazuję, gdzie można znaleźć odpowiedź.
                  Ale Tobie chyba bardziej chodzi o zadymę, niż o odpowiedź.
                  W każdym bądź razie, jeżeli chcesz wiedzieć więcej, powinienieś podyskutować z
                  autorami, czyli z Jednotą Braci Polskich.
                  Adres podał jw.


                  Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.
            • Gość: khmara Bo trzeba przeczytać,ew. przemyśleć, a potem pisać IP: *.icpnet.pl 05.04.04, 16:20
              Gość portalu: B.T., Zabrze napisał(a):

              > Bardzo mi się podoba ostatnie zdanie, cytuję:...
              > Uważamy, że właśnie dzięki tak zreformowanym uniwersytetom będziemy mogli
              > > aktywniej aniżeli do tej pory włączyć się w światowe życie gospodarcze ora
              > z
              > > zorganizować upragnioną pracę dla milionów Polaków...
              >
              > Ale to zdanie nie ma udokumentowania w podanych powyżej 6-ciu punktach.
              >
              > Ciekawym rozwinięcia tego "zdania".
              >
              > Pozdrawiam

              jw podaje adres strony, gdzie można sobie więcej na ten temat przeczytać.


              Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.
    • Gość: czytelnik o udacznikach inaczej IP: *.autocom.pl 06.04.04, 08:09
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/03/17-za-pomysl_i_slaba_pamiec.htm
      Pomysł i słaba pamięć
      Istniejąca od 85 lat Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie ma ustaloną renomę
      międzynarodową, a jej profesorowie cieszą się dużym uznaniem. Doktorat czy też
      habilitacja z tej uczelni zawsze miały swoją wagę, dlatego jest tu wielu
      studentów i doktorantów z zagranicy.
      Marek Wroński
    • Gość: jw PRAWDĘ MOŻNA PRZEGŁOSOWAĆ i zrobić karierę IP: *.autocom.pl 06.04.04, 08:12
      Prawdę mozna przegłosować. Wie juz o tym cała Polska. Ale tylko w polityce. Jak
      sie prawde przeglosuje na uczelniach to o tym cicho. Mozna karierę zrobić jak
      sie bierze udział takim głosowaniu. Kto nie bierze, temu biada. a najgardziej
      bia(e)da temu kto sie temu sprzeciwi. Temu nikt nie przepusci ani wladze
      uczelni, ani ministerstwo, ani sądy, ani forumowicze. Frustrat, nieudacznik,
      niewiarygodny ........
      Co innego jesli się rozpatrzy osiągnięcia Błochowiak - czytamy ' To dzięki jej
      żenującym pytaniom cała Polska poznała rozkład toalet w siedzibie Agory. Za
      sprawą Błochowiak raz na zawsze wiadomo również, że korytarze w rozsławionym
      przez nią gmachu biegną poziomo, a nie pionowo. Wkrótce przesłuchując Adama
      Michnika, objawiła kolejną prawdę: pedałów poznaje się po kolorowych
      skarpetkach! '
      Dlaczego sie prawie nie pisze o takich osiągnięciach polskich 'profesorow' i
      przez nich wyselekcjonowanych następców? Postępuja tak samo jak chcą zrobić
      karierę. Wielu ma IF większy od tych, których prawdy przegłosowują. Poziom
      moralny ( bo o taki poziom tu głownie chodzi) wcale nie jest zalezny od IF. W
      tzw. nauce polskiej poziom degrengolady moralnej chyba nierzadko dobrze się
      koreluje z wielkością IF. Niestety badań na ten temat nie ma i byc nie moze.
      Ja jestem za IF (generalnie) ale w systemie otwartym, gdzie o odrzucaniu prawdy
      i degrengoladzie posiadaczy wysokiego czy niskiego IF mozna pisac otwarcie,
      bez grubej kreski.
      Politycy nie maja statutowego obowiązku poszukiwania prawdy w przeciwieństwie
      do 'profesorow'. tym niemniej w polityce prawda czy jej odrzucenie na mocy
      głosowania czasem jest ujawniania, w tzw. nauce polskiej raczej to się nie
      zdarza.PRAWDĘ w tzw.nauce polskiej MOŻNA PRZEGŁOSOWAĆ i zrobić karierę. To
      chyba nie jest rzadki model kariery. Tych co znam w taki wlasnie sposob kariery
      robili - na ogół.
      • Gość: khmara O reputację uczelni najbardziej dbają studenci IP: *.icpnet.pl 06.04.04, 21:21
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2007274.html
      • Gość: itakdalej Re: PRAWDĘ MOŻNA PRZEGŁOSOWAĆ i zrobić karierę IP: 5.2.* / *.chello.pl 09.04.04, 11:34
        Bardzo celne spostrzeżenia.
        Szczególnie na niekorzyść polskiej nauki w porównaniu z polską polityką
        przemawia to, że się przegłosowuje prawdę po cichu i tajnie. Błochowiak i jej
        koledzy, choć głupio, głosowali jawnie.
    • Gość: jw finanse nauki IP: *.autocom.pl 07.04.04, 16:08
      kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1158113&KAT=242
      Zwiększanie wiary

      Rozmowa z prof. Markiem Bartosikiem, wiceministrem nauki

      Na styczniowym spotkaniu z sejmową komisją nauki pokazywał Pan dane obrazujące
      całą mizerię polskiej nauki oraz jej – i kraju – perspektywy po wstąpieniu do
      UE. Wystąpienie to zostało skwitowane uwagą, iż poprawa tej sytuacji leży
      przede wszystkim w ręku kierownictwa MNiI......

      Dzień wstąpienia Polski do UE niczego nie zmieni – jak sytuacja finansowania
      nauki wygląda źle, tak i będzie wyglądać
      • Gość: khmara e-debaty Polskiego Forum Strategii Lizbońskiej IP: *.icpnet.pl 07.04.04, 18:11
        serwisy.gazeta.pl/ue/1,53560,1991712.html
        . Ile wydawać na badania? Strategia Lizbońska wytycza UE drogę rozwoju poprzez
        budowanie gospodarki opartej na wiedzy, czyli badaniach naukowych, wysokich
        technologiach, innowacjach i wysokiej wydajności pracy. Taka strategia pociąga
        za sobą wzrost wydatków na badania. Obecnie w Polsce wydajemy na ten cel ok.
        0,6 proc. PKB, z tego dwie trzecie ze środków publicznych. Strategia zakłada do
        2010 r. wydatki na poziomie 3 proc. PKB, z czego 55 proc. ze środków
        prywatnych. Czy jednak na naszym etapie rozwoju wszystkie zalecenia Strategii
        są dla nas właściwe? Czy winniśmy zwiększać nakłady publiczne na badania, w
        sytuacji gdy nie istnieją jeszcze efektywne struktury biznesowe zdolne do
        wykorzystania rezultatów tych badań?

        • Gość: itakdalej Mój głos w dyskusji (na razie z khmarą) IP: *.chello.pl 08.04.04, 00:42
          Daję linka bo tu jest więcej życia:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=522&w=11673260&a=11865309
          • dinos88 Pytanie do Dyplomaty 13.04.04, 12:39
            Jak mozna zrealizować wszystkie te pomysły na zmiane finansowania nauki i
            szkolnictwa wyższego (zreszta czegokolwiek, bo to chyba wszedzie działa tak
            samo) bez JAWNOŚCI dorobku (w innych dziedzinach zycioryów i powiazań)
            decydentów, ocen, procedur czy decyzji. Jesli przyjmiemy, że jawność może byc
            zmanipulowana, to co NIE MOŻE być zmanipulowane? Ja nie twierdze, ze jawność to
            remedium na WSZYSTKIE bolączki naszego życia, ale jesli w ogóle cokolwiek ma
            byc zmieniane, to własnie JAWNOŚĆ może uchronić przed manipulacjami. Jeśli ktos
            zna inne tej klasy zabezpieczenia niech poda. Ja nie widzę
            • dyplomata Dyskusja o jawnosci 13.04.04, 13:20
              dinos88 napisał:

              > Jak mozna zrealizować wszystkie te pomysły na zmiane finansowania nauki i
              > szkolnictwa wyższego (zreszta czegokolwiek, bo to chyba wszedzie działa tak
              > samo) bez JAWNOŚCI dorobku (w innych dziedzinach zycioryów i powiazań)
              > decydentów, ocen, procedur czy decyzji.

              To jest interesujacy temat i chwytliwy: Czy ktos rozsadny moze byc przeciw
              JAWNOSCI? Ale problem nie jest tak prosty jak sie wydaje i zwiazany jest z
              zakresem i praktyczna realizacja jawnosci. Mozna by go dyskutowac szeroko
              ale wezmy przyklad zwiazany z nauka.

              > (zreszta czegokolwiek, bo to chyba wszedzie działa tak
              > samo) bez JAWNOŚCI dorobku (w innych dziedzinach zycioryów i powiazań)
              > decydentów, ocen, procedur czy decyzji.

              Taka jawnosc jest bezwzglednie wymagana przy ubieganiu sie o stanowiska
              polityczne i urzedy publiczne. Ofaq proponuje rozciagniecie jej na
              sfere nauki i to jest sluszne jesli placowki naukowe uwaza sie za urzedy
              publiczne. I teraz pytanie: Czy uczelnie prywatne tez maja temu podlegac?
              Przeciez prywatni pracodawcy we wszelkich dziedzinach sami dobieraja
              pracownikow. Tu dochodzimy do fundamentalnej sprawy: czy panstwowe placowki
              naukowe maja miec istniec na zasadzie urzedow publicznych? Zdaje sie
              ze chodzi o ich samodzielnosc wiec jaka bedzie ich rola jako pracodawcow
              przy zatrudnianiu pracownikow?

              > Jesli przyjmiemy, że jawność może byc zmanipulowana, to co NIE MOŻE być
              > zmanipulowane? Ja nie twierdze, ze jawność to remedium na WSZYSTKIE bolączki
              > naszego życia, ale jesli w ogóle cokolwiek ma byc zmieniane, to własnie
              > JAWNOŚĆ może uchronić przed manipulacjami. Jeśli ktos zna inne tej klasy
              > zabezpieczenia niech poda. Ja nie widzę

              Praktyka pokazuje ze wszystko moze byc zmanipulowane. Dlatego w zyciu
              publicznym wymyslono wolne media i wybory zeby co jakis czas wywalic
              politykow. W ekonomii jest rynek na ktorym zabronione sa kartele i
              monopole bo mechanizm konkurencji ma bronic przed manipulacja.

              W sferze nauki sama jawnosc nie wystarczy albo jesli jest rozumiana
              w sensie ofaqu to jest zupelnie niepotrzebna, glowna role musi odgrywac
              rynek zwiazany z przeplywem pieniedzy. Inaczej struktura bedzie zmieniala
              sie w biurokratyczno-urzedowa.

              Wiele sie mowi o braniu przykladu z USA. No wiec w USA rola pracodawcy jest
              absolutnie kluczowa i suwerenna w doborze pracownikow. Z polskiego punktu
              widzenia mozna by wiec zapytac jak to sie dzieje ze tam nie zatrudnia sie byle
              kogo? I odpowiedz jest prosta: bo dziala mechanizm rynkowy i trzeba usilnie
              zabiegac o reputacje.

              Jawnosc w sensie ofaqu bylaby jak najbardziej wskazana gdyby zachowac
              dotychczasowy model placowek panstwowych. Na dluzsza mete niewiele by to
              jednak dalo bo taka jawnosc da sie mocno zmanipulowac.
              • Gość: JZ Re: Dyskusja o jawnosci IP: 146.21.1.* 13.04.04, 16:13
                dyplomata napisał:
                > dinos88 napisał:
                > > Jak mozna zrealizować wszystkie te pomysły na zmiane finansowania nauki i
                > > samo) bez JAWNOŚCI dorobku (w innych dziedzinach zycioryów i powiazań)
                > > decydentów, ocen, procedur czy decyzji.
                > To jest interesujacy temat i chwytliwy: Czy ktos rozsadny moze byc przeciw
                > JAWNOSCI? Ale problem nie jest tak prosty jak sie wydaje i zwiazany jest z
                > zakresem i praktyczna realizacja jawnosci. Mozna by go dyskutowac szeroko
                Tak jak dyskusyjna jest "pomrocznosc jasna"? No toscie panowie odkryli. Teraz
                tylko stancie w kolejce po Nobla... przepraszam, _igNobla_!


                > Taka jawnosc jest bezwzglednie wymagana przy ubieganiu sie o stanowiska
                > polityczne i urzedy publiczne. Ofaq proponuje rozciagniecie jej na
                > sfere nauki i to jest sluszne jesli placowki naukowe uwaza sie za urzedy
                > publiczne. I teraz pytanie: Czy uczelnie prywatne tez maja temu podlegac?
                > Przeciez prywatni pracodawcy we wszelkich dziedzinach sami dobieraja
                > pracownikow.
                Jesli korzystaja z grantow budzetu panstwa to w odpowiednim zakresie musza sie
                z tego rozliczac. Jesli w USA masz grant NIH to musisz go rozliczyc z NIH i na
                zasadach NIH, jesli masz w europie grant EU to musisz przejsc przez lokalna
                europejska biurokracje i wypelnic wszystkie ich formularze a twoj kontakt moze
                byc opublikowany na ich stronach interentowych lub w ich czasopismach. Proste,
                no nie?! Tylko dlaczygo ty tak usilnie nie chcesz zrozumiec ze kto daje
                pieniadze ma prawo kontroli, kontroli ktorej polskie srodowisko naukowe
                skutecznie sie pozbylo!


                > Tu dochodzimy do fundamentalnej sprawy: czy panstwowe placowki
                > naukowe maja miec istniec na zasadzie urzedow publicznych?
                Nie! co nie oznacza ze tak samo jak inne istytucje publiczne jak i
                niepubliczne musza dzialac zgodfnie z odpowiedniki ustawami. Ile razy moge to
                tlumaczyc!
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11690916

                > Zdaje sie
                > ze chodzi o ich samodzielnosc wiec jaka bedzie ich rola jako pracodawcow
                > przy zatrudnianiu pracownikow?
                Definiowanie zakresu pracy, zapewnienie infrastruktury i rozliczanie z wynikow
                na biezaco. Na nastepnym stopniu tak pracownicy jak i uczelnie/instytuty beda
                znowu rozliczane na biezaco. W przypadku wystapienia _istotnych_ roznic w
                ocenach wewnetrznych i zewnetrznych latwiej bedzie wylapywac patologie.


                > > Jesli przyjmiemy, że jawność może byc zmanipulowana, to co NIE MOŻE być
                > > zmanipulowane? Ja nie twierdze, ze jawność to remedium na WSZYSTKIE bolącz
                > Praktyka pokazuje ze wszystko moze byc zmanipulowane.
                No to jest odkrycie. To teraz tylko zlozyc podanie o bron palna i strzelic
                sobie w leb.... Albo w przypadku niektorych udac sie po odbior "zasluzonej"
                pensji profesorskiej!
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11145094

                > Dlatego w zyciu
                > publicznym wymyslono wolne media i wybory zeby co jakis czas wywalic
                > politykow. W ekonomii jest rynek na ktorym zabronione sa kartele i
                > monopole bo mechanizm konkurencji ma bronic przed manipulacja.
                Wszystkie one dzilaja na zaadach JAWNOSCI, Jawnie okreslonych PRAW i
                rozliczalnosci efektow. Dokladnie przeciwnie do dotego jak jest w polskim
                srodowisku naukowycm.


                > W sferze nauki sama jawnosc nie wystarczy albo jesli jest rozumiana
                > w sensie ofaqu to jest zupelnie niepotrzebna, glowna role musi odgrywac
                > rynek zwiazany z przeplywem pieniedzy. Inaczej struktura bedzie zmieniala
                > sie w biurokratyczno-urzedowa.
                Widzisz juz pare razy zerzucalem ci ci ze czytasz uwaznie. OFA wyraznie zada
                ze srodki maja byc przyznawane za rezultaty. przeczytaj, punkt piaty!
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955
                A to na temat poprzednich problemow ze zrozumieniem tekstu
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11691535


                > Wiele sie mowi o braniu przykladu z USA. No wiec w USA rola pracodawcy jest
                > absolutnie kluczowa i suwerenna w doborze pracownikow. Z polskiego punktu
                Nieprawda, jesli pracodawca bierze grant to musi zatrudnic i rozliczyc
                pieniadze zgodnie z zyczeniami grantodawcy. Czasem grantodawca "nie wnika w
                szczegoly" ale jest to wylacznie kwestia umowy miedzy zainteresowanymi
                stronami. Tak czy inaczej obie instytucje musza prowadzic rekrutacje zgodnie z
                prawem (czy np nie moga dyskryminaowc kandydatow na podstawie plci, rasy lub
                wiary). Skad ty Dypcio sie urwales, bo na pewno nie z Ameryki?



                > widzenia mozna by wiec zapytac jak to sie dzieje ze tam nie zatrudnia sie
                byle
                > kogo? I odpowiedz jest prosta: bo dziala mechanizm rynkowy i trzeba usilnie
                > zabiegac o reputacje.
                I nie zapomnij dodac ze wszyscy wiedza jak wyglada reputacja: Duzo publikacji,
                zaproszonych wykladow i gruby portfel zarowno wlasny jak i budzetu na badania.
                A jak wyglada "reputacja" w Polsce ogladana przy kieliszko z "kolesiami" - TAK
                SAMO jak cal nauka w polsce BLADO i CHOROBLIWIE. Brak BIEZACYCH, JAWNYCH i
                PROSTYCH sposobow rozliczania wynikow jest najwieksza bolaczka polskiego
                srodowiska naukowego.

                > Jawnosc w sensie ofaqu bylaby jak najbardziej wskazana gdyby zachowac
                > dotychczasowy model placowek panstwowych. Na dluzsza mete niewiele by to
                > jednak dalo bo taka jawnosc da sie mocno zmanipulowac.
                Dypciu, znowu manipulujesz danymi ktorych najwyrazniej nie przeczytales.
                Powiedz gdzie sie doczytales w propozycjach OFA checi zmiany "modelu" placowek?
                Podaj punkt i linie w propozycji OFA:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955
                JZ

                • dyplomata Rozliczanie JZ 16.04.04, 10:05
                  Gość portalu: JZ napisał(a):

                  > dyplomata napisał:

                  > > Taka jawnosc jest bezwzglednie wymagana przy ubieganiu sie o stanowiska
                  > > polityczne i urzedy publiczne. Ofaq proponuje rozciagniecie jej na
                  > > sfere nauki i to jest sluszne jesli placowki naukowe uwaza sie za urzedy
                  > > publiczne. I teraz pytanie: Czy uczelnie prywatne tez maja temu podlegac?
                  > > Przeciez prywatni pracodawcy we wszelkich dziedzinach sami dobieraja
                  > > pracownikow.
                  > Jesli korzystaja z grantow budzetu panstwa to w odpowiednim zakresie musza
                  > sie z tego rozliczac. Jesli w USA masz grant NIH to musisz go rozliczyc z NIH
                  >i na zasadach NIH, jesli masz w europie grant EU to musisz przejsc przez
                  >lokalna europejska biurokracje i wypelnic wszystkie ich formularze a twoj
                  >kontakt moze byc opublikowany na ich stronach interentowych lub w ich
                  >czasopismach. Proste, no nie?! Tylko dlaczygo ty tak usilnie nie chcesz
                  >zrozumiec ze kto daje pieniadze ma prawo kontroli, kontroli ktorej polskie
                  >srodowisko naukowe skutecznie sie pozbylo!

                  Robisz scieme albo nie qmasz o co naprawde chodzi. Tutaj mowa nie jest o
                  grantach, tu jest mowa o ZATRUDNIANIU pracownikow przez placowki naukowe.
                  Szczegolnie na stale etaty. Granty to inny temat.

                  Jezeli zniesie sie habilitacje i belwederki to znaczy ze o zatrudnianiu
                  pracownikow bedzie wylacznie decydowala placowka naukowa i to wylacznie na
                  podstawie swoich kryteriow. I tu jest problem. Ofaq proponuje jawne konkursy.
                  Pytanie jaka bedzie rola pracodawcy w tym ukladzie. Przeciez placowka
                  prywatna moze zatrudnic kogo chce na podstawie wlasnych kryteriow, nie? A
                  placowka panstwowa?

                  > > Zdaje sie
                  > > ze chodzi o ich samodzielnosc wiec jaka bedzie ich rola jako pracodawcow
                  > > przy zatrudnianiu pracownikow?
                  > Definiowanie zakresu pracy, zapewnienie infrastruktury i rozliczanie z
                  > wynikow na biezaco. Na nastepnym stopniu tak pracownicy jak i
                  > uczelnie/instytuty beda znowu rozliczane na biezaco. W przypadku wystapienia
                  >_istotnych_ roznic w ocenach wewnetrznych i zewnetrznych latwiej bedzie
                  > wylapywac patologie.

                  Haha to ladnie wyglada i widac w tym czyste myslenie socjalistyczne. Kto i jak
                  bedzie rozliczal? Kto bedzie wylapywal i tepil patologie? Kot bedzie rozliczal
                  tych co rozliczaja i tepia patologie? Kto bedzie rozliczal tych co rozliczaja
                  tych co rozliczaja i tepia tych co tepia, hehe? Jak sie zapewni ze to nie
                  bedzie zmanipulowane?

                  > > Dlatego w zyciu
                  > > publicznym wymyslono wolne media i wybory zeby co jakis czas wywalic
                  > > politykow. W ekonomii jest rynek na ktorym zabronione sa kartele i
                  > > monopole bo mechanizm konkurencji ma bronic przed manipulacja.
                  > Wszystkie one dzilaja na zaadach JAWNOSCI, Jawnie okreslonych PRAW i
                  > rozliczalnosci efektow. Dokladnie przeciwnie do dotego jak jest w polskim
                  > srodowisku naukowycm.

                  Tak, ale czy w srodowisku naukowym sprawdza sie zasady z zycia politycznego,
                  gdzie politykow wywala sie na pysk i zastepuje nowymi?. Oczywiscie ze nie bo
                  naukowcy to pracownicy placowek i ci na wyzszym poziomie maja stale etaty wiec
                  wywalic na pysk ich nie mozna. A wiec jedyna metoda dla unikniecia degrengolady
                  jest wprowadzenie drugiej zasady demokratycznego spoleczenstwa czyli dzialania
                  wolnego rynku.

                  > Widzisz juz pare razy zerzucalem ci ci ze czytasz uwaznie. OFA wyraznie zada
                  > ze srodki maja byc przyznawane za rezultaty. przeczytaj, punkt piaty!

                  Ale jak sie bedzie ZATRUDNIALO ludzi?

                  > > Wiele sie mowi o braniu przykladu z USA. No wiec w USA rola pracodawcy jes
                  > t
                  > > absolutnie kluczowa i suwerenna w doborze pracownikow. Z polskiego punktu
                  > Nieprawda, jesli pracodawca bierze grant to musi zatrudnic i rozliczyc
                  > pieniadze zgodnie z zyczeniami grantodawcy. Czasem grantodawca "nie wnika w
                  > szczegoly" ale jest to wylacznie kwestia umowy miedzy zainteresowanymi
                  > stronami. Tak czy inaczej obie instytucje musza prowadzic rekrutacje zgodnie
                  >z prawem (czy np nie moga dyskryminaowc kandydatow na podstawie plci, rasy lub
                  > wiary). Skad ty Dypcio sie urwales, bo na pewno nie z Ameryki?

                  No wlasnie, pracodawca zatrudnia zgodnie z prawem obowiazayjacym wszedzie i
                  wszystkich. Ale w ramach tego decyzja kogo zatrudni jest jego wylaczna
                  kompetencja. Dlaczego nie zatrudnia byle kogo? Powtorzmy jeszcze raz: bo dziala
                  mechanizm rynkowy i trzeba usilnie zabiegac o reputacje.

                  > I nie zapomnij dodac ze wszyscy wiedza jak wyglada reputacja: Duzo
                  > publikacji, zaproszonych wykladow i gruby portfel zarowno wlasny jak i
                  >budzetu na badania.
                  > A jak wyglada "reputacja" w Polsce ogladana przy kieliszko z "kolesiami" -
                  >TAK SAMO jak cal nauka w polsce BLADO i CHOROBLIWIE. Brak BIEZACYCH, JAWNYCH i
                  > PROSTYCH sposobow rozliczania wynikow jest najwieksza bolaczka polskiego
                  > srodowiska naukowego.

                  WLASNIE. Tylko ze twoje myslenie socjalistyczne podpowiada ci ta bzdure z
                  rozliczaniem. A sprawa ABSOLUTNIE PODSTAWOWA jest DLACZEGO nie dziala mechanizm
                  rynkowy oparty na reputacji ktory wymusza osiaganie wynikow. Bez takiego
                  mechanizmu nie ma mowy o prawdziwej reformie. Zauwaz ze w mechanizmie rynkowym
                  nawet w sensie rozliczania grantow wszystko jest proste bo system wymusza
                  zeby za granty robic robote ktora przyczyni sie do wzmocnienia reputacji. Jest
                  wiec nie do pomyslenia by dostac grant i malo robic.


                  > > Jawnosc w sensie ofaqu bylaby jak najbardziej wskazana gdyby zachowac
                  > > dotychczasowy model placowek panstwowych. Na dluzsza mete niewiele by to
                  > > jednak dalo bo taka jawnosc da sie mocno zmanipulowac.
                  > Dypciu, znowu manipulujesz danymi ktorych najwyrazniej nie przeczytales.
                  > Powiedz gdzie sie doczytales w propozycjach OFA checi zmiany "modelu"
                  >placowek? Podaj punkt i linie w propozycji OFA:

                  To jest wlasnie krytyczny punkt: Jaki ma byc model placowek PANSTWOWYCH w
                  systemie? OFA pomija to bo jak sie zdaje chodzi o utrzymanie status quo w
                  grajdole tylko zeby by latwiej bylo wskoczyc na stale etaty.

                  • Gość: JZ Tak! Granty oparte na biezacym rozliczaniu wynikow IP: 146.21.1.* 16.04.04, 11:18
                    dyplomata napisał:
                    > Gość portalu: JZ napisał(a):
                    > > dyplomata napisał:
                    > Robisz scieme albo nie qmasz o co naprawde chodzi. Tutaj mowa nie jest o
                    > grantach, tu jest mowa o ZATRUDNIANIU pracownikow przez placowki naukowe.
                    > Szczegolnie na stale etaty. Granty to inny temat.
                    Nie, Nie, NIE! Wlasnie chodzi o to ze w Polsce jest ASOLUTNY nadmiar
                    staloetatowcow, szczegolnie tych utytulowanych z faktycznie ustawowymi
                    gwaracjami zatrudnienia bez wzgledu na rezultaty. TO jest odpowiedzalne za
                    niska jakosc pracy. Nalezy skonczyc z takim socjalistycznym podejsciem i
                    zgodnie z propozycjami OFA rozdzialac pieniadze na podstawie wynikow a nie
                    stanu liczebnego placowek pomnozonego przez ilosc tytulow. Czyli wlasnie
                    Granty, granty, GRANTY! Sprzyjaja one wiekszej wydajnosci pracy latwiejszej
                    wymianie osobowej -czyli przeciwdzialalja stagnacji srodowiska!


                    > Jezeli zniesie sie habilitacje i belwederki to znaczy ze o zatrudnianiu
                    > pracownikow bedzie wylacznie decydowala placowka naukowa i to wylacznie na
                    > podstawie swoich kryteriow. I tu jest problem. Ofaq proponuje jawne konkursy.
                    > Pytanie jaka bedzie rola pracodawcy w tym ukladzie. Przeciez placowka
                    > prywatna moze zatrudnic kogo chce na podstawie wlasnych kryteriow, nie? A
                    > placowka panstwowa?
                    Juz mam dosc tlumaczenia i obrazania cie ze nie czytasz moich wypoidwiedzi.
                    Wysil sie i przeczytaj co napisalem poprzednio, prosze!

                    > > Definiowanie zakresu pracy, zapewnienie infrastruktury i rozliczanie z
                    > > wynikow na biezaco. Na nastepnym stopniu tak pracownicy jak i
                    > Haha to ladnie wyglada i widac w tym czyste myslenie socjalistyczne. Kto i
                    jak
                    > bedzie rozliczal? Kto bedzie wylapywal i tepil patologie? Kot bedzie rozliczal
                    > tych co rozliczaja i tepia patologie? Kto bedzie rozliczal tych co rozliczaja
                    > tych co rozliczaja i tepia tych co tepia, hehe? Jak sie zapewni ze to nie
                    > bedzie zmanipulowane?
                    Widzisz myslenie socjalistyczne wychodzi przy twoim upartym nawiazywaniu
                    do "podkopow" i "kontroli". Kontrola bedzie PRZEDE WSZYSTKIM naukowa przez peer
                    review. Jesli nie uda sie jej przejsc i opublikowac wynikow to najzwyczajniej
                    nie bedzie SRODKOW. Kontrolowac sie bedziesz musial sam siebie i wlasnych
                    najblizszych kolegow, a jak nie to za rok czy dwa bedziesz musial pisac podanie
                    o nowa prace bo nie bedzie srodkow na twoja posade. Ale z tego powinines sie
                    CIESZYC bo moze dzieki temu przeniesiesz sie do lepszego osrodka i wymyslisz
                    cos na miare Nobla! No chyba ze smakuje ci ta "zapluta zupa z wody ze studni do
                    ktorej nasikano". Bede sikal i plul dopoty dopoki ci ta zupka nie zbrzydnie!
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11730954&a=11838214

                    > > Wszystkie one dzilaja na zaadach JAWNOSCI, Jawnie okreslonych PRAW i
                    > > rozliczalnosci efektow. Dokladnie przeciwnie do dotego jak jest w polskim
                    > > srodowisku naukowycm.
                    > Tak, ale czy w srodowisku naukowym sprawdza sie zasady z zycia politycznego,
                    > gdzie politykow wywala sie na pysk i zastepuje nowymi?. Oczywiscie ze nie bo
                    > naukowcy to pracownicy placowek i ci na wyzszym poziomie maja stale etaty wiec
                    > wywalic na pysk ich nie mozna. A wiec jedyna metoda dla unikniecia
                    degrengolady
                    > jest wprowadzenie drugiej zasady demokratycznego spoleczenstwa czyli
                    dzialania
                    > wolnego rynku.
                    "oczywiscie ze nie", no jak sie nie chce to na pewno sie nie da! Dyplomato,
                    jestes z ROSYJSKIEJ szkoly dyplomacji, no nie?


                    > > Widzisz juz pare razy zerzucalem ci ci ze czytasz uwaznie. OFA wyraznie z
                    > Ale jak sie bedzie ZATRUDNIALO ludzi?
                    Na podstawie konkursu i umowy o prace.




                    > No wlasnie, pracodawca zatrudnia zgodnie z prawem obowiazayjacym wszedzie i
                    > wszystkich. Ale w ramach tego decyzja kogo zatrudni jest jego wylaczna
                    > kompetencja. Dlaczego nie zatrudnia byle kogo? Powtorzmy jeszcze raz: bo
                    dziala
                    > mechanizm rynkowy i trzeba usilnie zabiegac o reputacje.
                    Nie reputacje... nie reputacje... WYNIKI i SRODKI przeliczalne na publikacje,
                    patenty i pieniadze. "Reputacje" to miala tylko pani Dulska!


                    > > A jak wyglada "reputacja" w Polsce ogladana przy kieliszko z "kolesiami"
                    > -
                    > >TAK SAMO jak cal nauka w polsce BLADO i CHOROBLIWIE. Brak BIEZACYCH, JAWNYC
                    > H i
                    > > PROSTYCH sposobow rozliczania wynikow jest najwieksza bolaczka polskiego
                    > > srodowiska naukowego.
                    > WLASNIE. Tylko ze twoje myslenie socjalistyczne podpowiada ci ta bzdure z
                    > rozliczaniem. A sprawa ABSOLUTNIE PODSTAWOWA jest DLACZEGO nie dziala
                    mechanizm
                    > rynkowy oparty na reputacji ktory wymusza osiaganie wynikow. Bez takiego
                    BO nie ma PODSTAWOWEGO mechanismu rynku czyli STABILNEGO PIENIADZA – w tym
                    przypadku obiektywnych przelicznikow osiagniec naukowych. To co mamy to sa
                    gierkowskie zlotowki publikacji PAN i pozyczek z zaprzyjasnionych naukowcowe
                    polskiego pochodzenie pracujacych za granica. Za ta pseudowalute spzrzedaje sie
                    naukopodobne tytuly naukowe i naukopodobne posadki w instytutach
                    polskonaukopodobnych. DLATEGO! Z tymi Twoimi zarzutami o mysleniu
                    socjalistycznym to tak jak w biblijnej przypowiesci o zdzble u kogos a nie
                    zauwazaniu belki we wlasnym oku!


                    > > Dypciu, znowu manipulujesz danymi ktorych najwyrazniej nie przeczytales.
                    > > Powiedz gdzie sie doczytales w propozycjach OFA checi zmiany "modelu"
                    > >placowek? Podaj punkt i linie w propozycji OFA:
                    > To jest wlasnie krytyczny punkt: Jaki ma byc model placowek PANSTWOWYCH w
                    > systemie? OFA pomija to bo jak sie zdaje chodzi o utrzymanie status quo w
                    > grajdole tylko zeby by latwiej bylo wskoczyc na stale etaty.
                    Dypciu, Nie odwracaj kota ogonem! Podaj w ktorym miejcu przeczytales ze OFA
                    sugeruje zmiany "modelu" placowek co sugerowales w poprzednim liscie! Jeszcze
                    raz dla ulatwienia podam ci link:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955

                    Dla innych zainteresowanych podam ze nie ma i nie bedzie przepisu na idealna
                    organizacje jakiejkolwiek instytucji. Jedyne co mozna zrobic to uruchomic
                    mechanizm doboru naturalnego poprzez przydzielanie srodkow zaleznie od
                    _efektywnosci_ wybranych rozwiazan tak jak proponuje OFA. Obecnie taki
                    mechanizm jest zablokowany poprzez rozdzielnikowo sterowany system budzetowy
                    oraz nadmierne obciazenie systemu zobowiazaniami socjalno-presonalno-
                    tytularnymi. OFA proponuje przydzielanie srodkow w oparciu o dynamicznie
                    oceniane efekty oraz zarzucenie przywilejow tytulanych bedacych podstawa
                    stagnacji personalnej polskich osrodkow naukowych.


                    JZ
                    • dyplomata Czy OFA konczy z etatami? 16.04.04, 14:26
                      Gość portalu: JZ napisał(a):

                      > > Szczegolnie na stale etaty. Granty to inny temat.
                      > Nie, Nie, NIE! Wlasnie chodzi o to ze w Polsce jest ASOLUTNY nadmiar
                      > staloetatowcow, szczegolnie tych utytulowanych z faktycznie ustawowymi
                      > gwaracjami zatrudnienia bez wzgledu na rezultaty. TO jest odpowiedzalne za
                      > niska jakosc pracy. Nalezy skonczyc z takim socjalistycznym podejsciem i
                      > zgodnie z propozycjami OFA rozdzialac pieniadze na podstawie wynikow a nie
                      > stanu liczebnego placowek pomnozonego przez ilosc tytulow. Czyli wlasnie
                      > Granty, granty, GRANTY! Sprzyjaja one wiekszej wydajnosci pracy latwiejszej
                      > wymianie osobowej -czyli przeciwdzialalja stagnacji srodowiska!

                      Chwileczke. W normalnych systemach w placowkach sa pracownicy etatowi
                      zatrudnieni na stale i pracujacy w grantach. Czy w twojej wersji beda
                      pracownicy zatrudnieni na stale czy nie?

                      > Widzisz myslenie socjalistyczne wychodzi przy twoim upartym nawiazywaniu
                      > do "podkopow" i "kontroli". Kontrola bedzie PRZEDE WSZYSTKIM naukowa przez
                      >peer review. Jesli nie uda sie jej przejsc i opublikowac wynikow to
                      >najzwyczajniej nie bedzie SRODKOW. Kontrolowac sie bedziesz musial sam siebie
                      >i wlasnych najblizszych kolegow, a jak nie to za rok czy dwa bedziesz musial
                      >pisac podanie o nowa prace bo nie bedzie srodkow na twoja posade. Ale z tego
                      >powinines sie CIESZYC bo moze dzieki temu przeniesiesz sie do lepszego osrodka
                      >i wymyslisz cos na miare Nobla!

                      Z tego nalezy rozumiec ze postulujesz zniesienie stalych stanowisk, a
                      fundusze bylyby rozdzielane wylacznie przez granty.

                      > Widzisz juz pare razy zerzucalem ci ci ze czytasz uwaznie. OFA wyrazn
                      > ie z Ale jak sie bedzie ZATRUDNIALO ludzi?
                      > Na podstawie konkursu i umowy o prace.

                      No wiec jesli ta propozycja polega na zniesieniu stalych etatow to bylby to
                      system ktory przegonilby nawet USA w sensie swojego darwinizmu i zdaje sie ze
                      nie jest on realistyczny. Bo przeciez marchewa systemu USA jest to ze w koncu
                      mozna dostac tenjurke czyli w drugiej polowie zycia mozna przestac sie martwic
                      co bedzie po nastepnej akcji grantowej. Bez teniurki praca (a raczej zapieprz)
                      w nauce stalaby sie kompletnie nieatrakcyjna.

                      > Dla innych zainteresowanych podam ze nie ma i nie bedzie przepisu na idealna
                      > organizacje jakiejkolwiek instytucji. Jedyne co mozna zrobic to uruchomic
                      > mechanizm doboru naturalnego poprzez przydzielanie srodkow zaleznie od
                      > _efektywnosci_ wybranych rozwiazan tak jak proponuje OFA. Obecnie taki
                      > mechanizm jest zablokowany poprzez rozdzielnikowo sterowany system budzetowy
                      > oraz nadmierne obciazenie systemu zobowiazaniami socjalno-presonalno-
                      > tytularnymi. OFA proponuje przydzielanie srodkow w oparciu o dynamicznie
                      > oceniane efekty oraz zarzucenie przywilejow tytulanych bedacych podstawa
                      > stagnacji personalnej polskich osrodkow naukowych.

                      No wiec jesli OFA proponuje zeby wszyscy w nauce dostawali kase wylacznie przez
                      granty rozdzielane na podstawie peer review i pracowali na umowach o prace to
                      bylaby to reforma mozna powiedziec az za duza. Ludzie by uciekli z nauki.

                      System idacy w takim kierunku trzeba oczywiscie wprowadzic ale jest tez masa
                      pytan. Podstawowe to: jak elitarny bylby system grantowy?


                      • Gość: JZ Nie, redukcje etatow + placi uczelnia nie budzet IP: 146.21.1.* 16.04.04, 15:35
                        dyplomata napisał:
                        > Gość portalu: JZ napisał(a):
                        > Chwileczke. W normalnych systemach w placowkach sa pracownicy etatowi
                        > zatrudnieni na stale i pracujacy w grantach. Czy w twojej wersji beda
                        > pracownicy zatrudnieni na stale czy nie?
                        Co to znaczy "na stale"? to polski termin pt "czy sie stoi czy sie lezy". Nikt
                        na zachodzie nie ma zatrudnienia "na stale" w takim stylu jak polscu profesorzy
                        zwyczajni.
                        Jesli chodzi o innych to "na stale" byc moze oznaczac bedzie podstawowa
                        mizerna pensje wg widelek ale plus nieograniczone zyski z pracy naukowej.
                        Obecnie takie rozwiazanie nie jest mozliwe.



                        > > Widzisz myslenie socjalistyczne wychodzi przy twoim upartym nawiazywaniu
                        > > do "podkopow" i "kontroli". Kontrola bedzie PRZEDE WSZYSTKIM naukowa przez
                        > >peer review. Jesli nie uda sie jej przejsc i opublikowac wynikow to
                        > >najzwyczajniej nie bedzie SRODKOW. Kontrolowac sie bedziesz musial sam sieb
                        > >i wlasnych najblizszych kolegow, a jak nie to za rok czy dwa bedziesz musia
                        > >pisac podanie o nowa prace bo nie bedzie srodkow na twoja posade. Ale z teg
                        > >powinines sie CIESZYC bo moze dzieki temu przeniesiesz sie do lepszego osro
                        > >i wymyslisz cos na miare Nobla!
                        > Z tego nalezy rozumiec ze postulujesz zniesienie stalych stanowisk, a
                        > fundusze bylyby rozdzielane wylacznie przez granty.
                        Jak zwykle przekrecasz i wyciagasz dalsze wnoiski naduzywajac
                        slowa "wylacznie". W ofa jhest wyraznie powiedziane ze chodzi o zmiane relacji
                        i przyspieszenie rpzemian ktore zaczely sie pod kierunkiem juz KBN. OFA
                        proponuje mechanizmy a nie sztywene reguly!


                        > > Widzisz juz pare razy zerzucalem ci ci ze czytasz uwaznie. OFA wyrazn
                        > > ie z Ale jak sie bedzie ZATRUDNIALO ludzi?
                        > > Na podstawie konkursu i umowy o prace.
                        > No wiec jesli ta propozycja polega na zniesieniu stalych etatow to bylby to
                        POWTARZASZ, Geobelsowska zasada. Ale jz tez powtorze Ponownie ze wyciagasz
                        tendencyjne wnioski! Dlatego nazywasz sie "dyplomata"? Szkola rosyjska?



                        > No wiec jesli OFA proponuje zeby wszyscy w nauce dostawali kase wylacznie
                        przez
                        > granty rozdzielane na podstawie peer review i pracowali na umowach o prace to
                        > bylaby to reforma mozna powiedziec az za duza. Ludzie by uciekli z nauki.
                        A do USA gdzie nie ma bezpieczenstwa pracy i placy a system socjalnej opieki
                        jest slaby jakoks sie ludzie pchaja.... No ale to jest problem przekraczajacy
                        twoje zrozumienie.


                        > System idacy w takim kierunku trzeba oczywiscie wprowadzic ale jest tez masa
                        > pytan. Podstawowe to: jak elitarny bylby system grantowy?
                        Taki elitarny jak umniejetnosc wypracowania wynikow.


                        JZ
                        • dyplomata Niejasnosci 19.04.04, 08:07
                          Gość portalu: JZ napisał(a):

                          > Co to znaczy "na stale"? to polski termin pt "czy sie stoi czy sie lezy". '
                          > Nikt na zachodzie nie ma zatrudnienia "na stale" w takim stylu jak polscu
                          >profesorzy zwyczajni.

                          A slyszales o tenure?

                          > Jesli chodzi o innych to "na stale" byc moze oznaczac bedzie podstawowa
                          > mizerna pensje wg widelek ale plus nieograniczone zyski z pracy naukowej.
                          > Obecnie takie rozwiazanie nie jest mozliwe.

                          Zyski? To jest wielce dyskusyjne. Czy wiesz ze w USA praca nalezy do pracodawcy?

                          > i przyspieszenie rpzemian ktore zaczely sie pod kierunkiem juz KBN. OFA
                          > proponuje mechanizmy a nie sztywene reguly!

                          Hmm, ale te mechanzimy sa albo sprecyzowane.

                          > POWTARZASZ, Geobelsowska zasada. Ale jz tez powtorze Ponownie ze wyciagasz
                          > tendencyjne wnioski! Dlatego nazywasz sie "dyplomata"? Szkola rosyjska?

                          Dlatego ze to co piszesz jest wielce niejasne.

                          >
                          > bylaby to reforma mozna powiedziec az za duza. Ludzie by uciekli z nauki.
                          > A do USA gdzie nie ma bezpieczenstwa pracy i placy a system socjalnej opieki
                          > jest slaby jakoks sie ludzie pchaja.... No ale to jest problem przekraczajacy
                          > twoje zrozumienie.

                          Jeszcze raz: slyszales o tenure?

                          > > pytan. Podstawowe to: jak elitarny bylby system grantowy?
                          > Taki elitarny jak umniejetnosc wypracowania wynikow.

                          Alez tu nie o to chodzi i byc moze jestesmy w kluczowym punkcie twojego
                          metniactwa. Wyjasnij wiec rzecz nastepujaca: Porzadna nauke moze robic
                          tylko maly procent placowek/ludzi. Wynikaloby z tego ze granty powinny byc
                          wysoce elitarne tym bardziej ze musialyby zapewnic finansowanie zblizonego
                          do standartow, powiedzmy, europejskich. Natomiast z twojego opisu wynika
                          ze caly sektor nauki w Polsce lecialby na grantach. Wiec te granty sila
                          rzeczy bylyby byle jakie. Co ty na to?

                          Nastepny problem: Jak uczelnie panstwowe bylyby finansowane z budzetu? Jaki
                          mialby byc ich status?

                          • Gość: itakdalej A może odejść od systemu binarnego (hab i nie hab) IP: *.chello.pl 19.04.04, 09:59
                            dyplomata napisał:

                            > Gość portalu: JZ napisał(a):
                            >
                            > > Co to znaczy "na stale"? to polski termin pt "czy sie stoi czy sie lezy".
                            > '
                            > > Nikt na zachodzie nie ma zatrudnienia "na stale" w takim stylu jak polscu
                            > >profesorzy zwyczajni.
                            >
                            > A slyszales o tenure?

                            Ze względu na mizerny dorobek publikacyjny bardzo mało naszych samodzielnych
                            miałoby szanse dostać tenure. A obnoszenie się rozprawami habilitacyjnymi by
                            tam wyśmiano.
                            Ale jest jeszcze inne rozwiązanie: zamiast jednego progu od którego tyle
                            zależy, a po przekroczeniu którego można spocząć na laurach, a tych pod nim
                            traktować z lekceważeniem i utrudniać im dostęp, wprowadzić kilka progów,
                            które stopniowo i płynnie by się przekraczało na podstawie osiągnięć w ostatnim
                            okresie. Oczywiście zawsze po awansie miałoby się większe możliwości i
                            pieniądze.
                            • Gość: JZ Nie ma systemu binarnego! IP: 146.21.1.* 19.04.04, 13:02
                              Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                              > Ale jest jeszcze inne rozwiązanie: zamiast jednego progu od którego tyle
                              > zależy, a po przekroczeniu którego można spocząć na laurach, a tych pod nim
                              > traktować z lekceważeniem i utrudniać im dostęp, wprowadzić kilka progów,
                              > które stopniowo i płynnie by się przekraczało na podstawie osiągnięć w
                              TOTALNA BZDURA! Taki sytem juz jest! po zrobieniu doktoratu zostajesz
                              adiunktem , potem habilitacja, samodzielnosc, profesura nadzwyczajna itd itp az
                              do czlonka zwyczajnego PAN.
                              Problem polega na tym ze sytem ten awanasuje nie dosc ze do "poziomu
                              niekompetencji" ale wrecz ponad ten poziom nie opieracjc sie faktycznie na
                              ocenie biezacych osiagnec lecz stazu czlonkowstwa pomnozonego przez kontakty -
                              i to nie kontakty naukowe lecz personalne!

                              NAlezy zaprzestac patrzenia na tytuly sie i zaczac patrzec sobie na rece! TU i
                              TERAZ w przejrzysty i ciagly sposob kompatybilny z jak najszerszym kregiem
                              nauki swiatowej!

                              JZ
                              • Gość: itakdalej Jest system binarny IP: *.chello.pl 19.04.04, 13:53
                                Oczywiście że taki system jest. PO doktoracie nie masz nic do powiedzenia, o
                                wszystkim decydują samodzielni. Choćbyś był genialny do KBN bez habilitacji nie
                                możesz kandydować, doktorantów nie możesz mieć, na uczelni twoja opinia nikogo
                                nie interesuje. Konieczność posiadania habilitacji powstrzymuje naszych rodaków
                                z zagranicy przed współpracą z nami. Bo skoro oni nie mogą mieć nawet
                                doktorantów (tam będąc profesorami) i muszą się płaszczyć przed tutejszymi
                                profesorami, często o dorobku żadnym w porównaniu z nimi, to po grzyba im to?
                                Poza tym mi chodziło bardziej o stanowiska niż stopnie.
                                Tytuł naukowy (profesora "namiestnikowskiego") odrzucam jako bzdurę jeszcze
                                większą niż habilitacja.

                                > Problem polega na tym ze sytem ten awanasuje nie dosc ze do "poziomu
                                > niekompetencji" ale wrecz ponad ten poziom nie opieracjc sie faktycznie na
                                > ocenie biezacych osiagnec lecz stazu czlonkowstwa pomnozonego przez kontakty -

                                > i to nie kontakty naukowe lecz personalne!

                                Ależ skąd!? Właśnie ma być sformalizowany, uwzględniający punkty za publikacje,
                                liczbę wypromowanych doktorantów, prowadzonych projektów, itd.
                                ZERO UZNANIOWOŚCI !!!
                                • Gość: itakdalej Re: Jest system binarny IP: *.chello.pl 19.04.04, 14:01
                                  Doktorantów i asystentów nie liczę, bo oni terminują, a o tym co mają robić
                                  naukowo decyduje i ich pracami kieruje promotor. Właściwie powinien decydować i
                                  kierować, a jeżeli tak nie jest, to jest to patologia, która jest jedną z cech
                                  obecnego systemu.
                                  • Gość: JZ system binarny "wielopoziomowy" ;-)))) IP: 146.21.1.* 19.04.04, 14:55
                                    Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                                    > Doktorantów i asystentów nie liczę, bo oni terminują, a o tym co mają robić

                                    we wczesniejszycm poscie
                                    Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                                    > Tytuł naukowy (profesora "namiestnikowskiego") odrzucam jako bzdurę jeszcze
                                    > większą niż habilitacja.

                                    Widzisz, liczysz czy nie ale sam wymieniasz te dodatkowe poziomy czy etapy i
                                    tytuly istniej w polsce wiec jakos twoj ssytem binarny zrobil sie niebinarny.
                                    Przykro mi ale wciaz bede sie upieral ze opowiadasz bzdury!

                                    Bez wzgledu jak ostro bedzie sie oceniac, przyznawanie jakichkolwiek tytulow
                                    lub przywilejow z niebankrutowalnego zrodla jakim jest budzet panstwa jest
                                    idealna metoda zabicia jakiekolwiek konkurencji naukowej. A personalna zostanie
                                    bo bardzo wielu jest chetnych polizac komus tylek zeby sie dostac do zloba.
                                    potem juz nawet nie zwracjaj uwagi ze do zloba napluto, nasikano, czy wrecz
                                    nasr***no. To sie nazywa "acquired taste" potem niektorzy nawet moga sie
                                    rozkoszowac jakie to g*wno jest miekkie i brazowe. Alboi tak jak chinskie
                                    zgnile jajk mozna polac duza iloscia sosu sojowego zatkac nos (czyli utytulowac
                                    po polsku i zapomniec o jakimkolwiek porownywaniu wynikow z reszta swiata) i
                                    opowiadac jaka to wspanialosc niezrozumiana przez obcokrajowcow.

                                    No to witamy w kraju. Jedyne co potrzeba to troche wazeliny, sos sojowy i
                                    odpornosc na smrod.

                                    JZ
                                    • Gość: itakdalej Re: system binarny "wielopoziomowy" ;-)))) IP: *.chello.pl 19.04.04, 23:36
                                      Gość portalu: JZ napisał(a):

                                      >
                                      > Widzisz, liczysz czy nie ale sam wymieniasz te dodatkowe poziomy czy etapy i
                                      > tytuly istniej w polsce wiec jakos twoj ssytem binarny zrobil sie niebinarny.

                                      Ja to tłumaczyłem, ale mogę powtórzyć. Chodziło mi o moc decyzyjną i
                                      uprawnienia. Po habilitacji masz już wszystko, jesteś "świętą krową", przed -
                                      nic nie znaczysz. U nas jest pomieszanie stopni, stanowisk i tytułów. Naprawdę
                                      ludzie spoza środowiska, a nawet sporo z samego środowiska, nie rozróżniają
                                      profesorów mianowanych od tytularnych, a nadzwyczajny jest uważany za lepszego
                                      od zwyczajnego. To jest chory system. Ja jestem za porządkiem. Powinien być
                                      jeden stopień naukowy doktora, który ci daje samodzielność naukową (w tym
                                      prowadzenie doktoratów) i wiele stanowisk, które zdobywasz stopniowo w oparciu
                                      o mierzalne kryteria, a nie widzimisię i aktualny układ sił w jednostce
                                      organizacyjnej, która ma uprawnienia habilitowania. Poziom naukowy rozpraw
                                      habilitacyjnych jest teraz żenujący, a ich IF równy 0.
                                      Więc jestem za sformalizowaniem i zobiektywizowaniem procesu awansowania, bo że
                                      teraz jest całkowicie subiektywny, to chyba się ze mną zgodzisz?
                                      Kilka stopni da też to, że ludzie, tak jak teraz po habilitacji, nie będą
                                      spoczywać na laurach, bo to co jest teraz wymagane przed tytułem profesora: "ma
                                      osiągnięcia naukowe znacznie przekraczające wymagania stawiane w przewodzie
                                      habilitacyjnym oraz posiada poważne osiągnięcia dydaktyczne, w tym kształceniu
                                      kadry naukowej,..." to po prostu jest kpina. Można po habilitacji nic ciekawego
                                      nie zrobić, wyłowić zdolnych doktorantów, nic im nie pomagać i dostać
                                      upragniony tytuł i oczywiście dużo wyższą kasę.

                                      > Bez wzgledu jak ostro bedzie sie oceniac, przyznawanie jakichkolwiek tytulow
                                      > lub przywilejow z niebankrutowalnego zrodla jakim jest budzet panstwa jest
                                      > idealna metoda zabicia jakiekolwiek konkurencji naukowej.

                                      Przecież ja właśnie tak uważam! Powinny być stanowiska z możliwością
                                      awansowania, jeśli się ma dobre wyniki i ruchu w dół, jeśli nie. Zmiany powinny
                                      być stopniowe, nie nerwowe. Jestem przeciwnikiem permanantnej rewolucji.

                                      P.S.
                                      > nie zwracjaj uwagi ze do zloba napluto, nasikano, czy wrecz
                                      > nasr***no. To sie nazywa "acquired taste" potem niektorzy nawet moga sie
                                      > rozkoszowac jakie to g*wno jest miekkie i brazowe.

                                      Czy Ty musisz tyle pisać o fekaliach?
                                      • Gość: itakdalej Re: system binarny "wielopoziomowy" ;-)))) IP: *.chello.pl 19.04.04, 23:40
                                        Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                                        > Kilka stopni da też to, ...

                                        Poprawię się zawczasu, bo będę musiał znowu długo się tłumaczyć. Chodziło mi
                                        stopnie czy szczeble w karierze zawodowej - stanowiska na uczelni, a nie
                                        stopnie naukowe.
                                        • Gość: JZ po co tytuly jak jest stopniowanie pensji IP: 146.21.1.* 21.04.04, 18:59
                                          Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                                          > Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                                          > > Kilka stopni da też to, ...
                                          > Poprawię się zawczasu, bo będę musiał znowu długo się tłumaczyć. Chodziło mi
                                          > stopnie czy szczeble w karierze zawodowej - stanowiska na uczelni, a nie
                                          > stopnie naukowe.
                                          Twoje rozwiazanie prowadzi wprost do kolejnej tytulomanii, tym razem tylko ze
                                          chcesz ja wpisac do ustawy.
                                          Poco te stopnie - czy nie wysterczy pensja? W obecnym systemi nikomu na takim
                                          rozwiazaniu nie zalezy bo pensje mozna obnizyc jak ktos sie przestanie starac
                                          (albo najczesciej "nie podwyzszyc" - inflacja zrobi reszte) A raz nadanego
                                          przywileju opartego na tytule nie da sie odebrac nawet jak ktos sobie
                                          ostentacyjnie dlubie w nosie. A jako calusc grupa tytularnie powiazanych bedzie
                                          wyciskajla zbudzetu podwyzszanie "widelek" powolujac sie za kazdym razem
                                          bezczelnie na "razace dysproporcje w zarobkach profesorow za granica". Efektow
                                          pracy jakos nikt nie chce porownywac!

                                          Drogi Itakdalej - nie wiem dlaczego chcesz macic, ale macisz! NAlezy
                                          UPRASZCZAC sytem a nie go komplikowac! Niech sobie uczelnie nazywaja swych
                                          pracownikow i placa im tak jak im sie tylko podoba ale w obliczu prawa
                                          regulowanymi ustawami powinnismy byc tak rowni sobie jak tylko jest to mozliwe
                                          a w wszelkie "nierownosci" powinny byc kompatybilne z jak najwieksza ilosci
                                          rozwiazan na swiecie.

                                          UPRASZCZAC NIE KOMPLIKOWAC!

                                          JZ

                                          • Gość: itakdalej Re: po co tytuly jak jest stopniowanie pensji IP: *.chello.pl 21.04.04, 23:53
                                            Gość portalu: JZ napisał(a):

                                            > Twoje rozwiazanie prowadzi wprost do kolejnej tytulomanii, tym razem tylko ze
                                            > chcesz ja wpisac do ustawy.
                                            > Poco te stopnie - czy nie wysterczy pensja?

                                            Tytułomania jest u nas faktycznie, np. w jednym dokumencie
                                            przeczytałem "profesor zwyczajny doktor habilitowany z tytułem naukowym
                                            profesora nauk humanistycznych" (i zwyczajny i z tytułem, naprawdę). Jest to
                                            rekord świata, np. prof. zw. dr hab. n. med., albo prof. zw. dr hab. inż..
                                            Zupełny OBŁĘD !!! A ten Zeus z Olimpu nie ma żadnej publikacji na LF!

                                            A wracając do twojej wypowiedzi - to mają być STANOWISKA, a nie stopnie. Ze
                                            zmianą stanowiska musi się wiązać, oprócz zmiany wynagrodzenia, także zmiana
                                            zakresu praw i obowiązków. Jakby tego nie było, to by przecież w podejmowaniu
                                            decyzji brali udział wszyscy doktorzy. To byłby większy bałagan niż jest teraz.
                                            Bo przez to że wszyscy samodzielni mają takie same uprawnienia, to i ich jest
                                            już za dużo! To musi mieć jakąś strukturę w pionie, bo inaczej będzie większy
                                            burdel niż jest. Ważne żeby na wyższym szczeblu był ten kto ma większe
                                            osiągnięcia naukowe i dydaktyczne, czego teraz oczywiście nia ma.
                                            A nazwy stanowisk powinny być żeby łatwiej można było rozpoznać gdzie ten
                                            człowiek jest w strukturze, co z nim można załatwić.

                                            > Drogi Itakdalej - nie wiem dlaczego chcesz macic, ale macisz! NAlezy
                                            > UPRASZCZAC sytem a nie go komplikowac!

                                            Ja chcę upraszczać i uważam że to co proponuję w tę stronę zmierza.

                                            > Niech sobie uczelnie nazywaja swych
                                            > pracownikow i placa im tak jak im sie tylko podoba

                                            I tu się nie zgodzę. Jeżeli uczelnie są państwowe, to nie widzę powodu, żeby za
                                            taką samą pracę człowiek na jednej uczelni zarabiał połowę tego, co jego kolega
                                            na innej uczelni. W innym mieście, albo i w tym samym. Przynajmniej widełki
                                            powinny być jednakowe. Khmara zauważyła, że w wielu uczelniach samodzielni są
                                            tak bezczelni, że sobie biorą maksimum widełek, a pozostałym dają minimum. Jak
                                            to zniesiesz, będzie jeszcze gorzej. U nas po komunie ludzie którzy mają
                                            władzę są prymitywni i myślą tylko o własnej dupie.

                                            > a w wszelkie "nierownosci" powinny byc kompatybilne z jak najwieksza ilosci
                                            > rozwiazan na swiecie.
                                            >
                                            > UPRASZCZAC NIE KOMPLIKOWAC!

                                            Ty w innym poście napisałeś, że jesteś na stałe za granicą. Czy mógłbyś nam
                                            przedstawić system jaki tam panuje w nauce i na uczelniach. Chodzi o
                                            awansowanie i zakres praw i obowiązków.

                                            • Gość: JZ Re: po co tytuly jak jest stopniowanie pensji IP: 146.21.1.* 22.04.04, 11:39
                                              Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                                              > Bo przez to że wszyscy samodzielni mają takie same uprawnienia, to i ich jest
                                              > już za dużo! To musi mieć jakąś strukturę w pionie, bo inaczej będzie większy
                                              > burdel niż jest. Ważne żeby na wyższym szczeblu był ten kto ma większe
                                              > osiągnięcia naukowe i dydaktyczne, czego teraz oczywiście nia ma.
                                              > A nazwy stanowisk powinny być żeby łatwiej można było rozpoznać gdzie ten
                                              > człowiek jest w strukturze, co z nim można załatwić.
                                              Alz ty opwiadzasz! Jesli chodzi o "zalatwienie" to cos takiego jak dyrektor
                                              instytutu lub rektor uniwesytetu juz istnieje. I ma odpowiednia pieczatke i
                                              potrafi sie podpisac.
                                              Jesli chodzi o _konsultacje_ naukowa to ta normalnie jest wynikem sprawdzenia
                                              czlowiek na liscie filadelfijsc´kiej lub przeczytania jego ostatniego artykuly
                                              ktory wskazuje ze ma on potrzebne ci doswiadaczenie. ZADNEGO TYTULU nie trzeba
                                              i NIE WOLNO. Bo za rok czy dwa ten artykul mbedzie rpzestarzaly a jego wiedza
                                              niepotrzbna. I jesli chcesz tego tytulu to bedziesz szukal niewlasciwego
                                              czlowieka!
                                              NIE KOMPLIKUJ UPROSZCZAJ! ZAdnych tytulow do bycia swietymi krowami!!!


                                              > Ty w innym poście napisałeś, że jesteś na stałe za granicą. Czy mógłbyś nam
                                              > przedstawić system jaki tam panuje w nauce i na uczelniach. Chodzi o
                                              > awansowanie i zakres praw i obowiązków.
                                              Nie ejstem specjalista w szwedzkim sytemi organizacji nauki. Z moich
                                              doswiadczen wynika ze nie ejst ona czyms godnym nasladowania - po czesci
                                              wlasnie dlatego ze skandynawowie w ogole coraz bardziej narzekaja ze sa
                                              jedynymi prawdziwie socjalistycznymi krajami pozostalymi w europie. Z tego
                                              powodu, wszystko co jest oparte na konkurencji, tak business jak i nauka
                                              uciekaj ze skandynawii za granice tak przed podatkami jak i marazmem
                                              wynikajacym z podatkow (to nie wazne ze pracujesz dwa razy tyle co inny -
                                              dostaniesz z tego 10% wiecej!). Ale i oni powoli to zmieniaja. Konkretne
                                              obserwacje. (jeszcze raz podkresle ze nie ejstem ekspertem i podaje wiedze z
                                              zaslyszenia, glownie w odniesieniu do medycyny)

                                              Profesury: Szwecja miala i formalnie dlej ma odpowidnik czegos takiego jak
                                              profesury belwederskie fundowane przez panstwo, tyle tylko ze obecnie
                                              praktycznie nie sa one przyznawane. Nacisk zostal przeniesiony na pozyskiwanie
                                              grantow, aczkolwiek granty osobowe (przenoszace sie za naukowcem) mozna
                                              dostawac na dosc dlugie okresy takie jak 5 lat.

                                              Habilitacje: Odpowiednik habilitacji, oparty na odpowiedniej ilosci prac w
                                              ogole i po doktoracie w szczegole + odbycie tygodniowego szkolenia i wykladu +
                                              dosc dlugi formularz z opisem zyciorysu i wynikow prac sa podstawa uzyskania
                                              stopnia. Stopien ulatwia zdobywanie grantow, i podnosi pensje chociaz chyba
                                              najbardziej w prywatnej praktyce. Ale jesli chodzi o obsadzanie stanowisk
                                              naukowych coraz wiecej instytucji zada habilitacji _lub_ posiadaniu
                                              rownowaznego doswiadczenia, co jest sposobem przyciagniecia sporej czesci
                                              Szwedow pracujacych na wyjezdzie w USA spowrotem do kraju. Aczkoleiek podstawa
                                              forma przyciagania tychze jest znaczanie lepsza opieka socjalna, dlugie urlopy
                                              rodzicielskie i duzy nacisk na jakosc wychowania dzieci. Niestety to to samo
                                              oznacza ze najczesciej po powrocie nikt nie pracuje przez rok-dwa bo "musi
                                              nacieszyc sie domem i dzicmi". Szwedow (poki co) na to stac, czy stac na to
                                              Polakow?

                                              Jesli chodzi o naukowcow, wiekszosc mi znanych zyje na caly etet z grantow,
                                              albo panstwowych albo dosc silnego przemyslu (nie tylko lokalnego, w badania w
                                              szwedzkich szpitalach inwestuja firmy z calego swiata), lub robi nauke na boku
                                              dzilalnosci zawodowej a z wynikow placi konferencje i "urlopy" na prowadzenie
                                              dzialalnosci naukowej ktore zwalaniaj z kierata pracy klinicznej. Posiadanie
                                              pracy "na stale" dotyczy glownie personelu kliniczno/technicznego, pilegniarek,
                                              itp itd co tez nie oznacza ze nie mozna ich zwolnic, chcicaz pamietac nalezy ze
                                              to Szwecja ze wszystkimi zabezpieczeniami socjalnymi... Ale w szpitalu sa
                                              placeni z innego budzetu, do pracy naukowej sa najczesciej zachecani jw.
                                              Polskiego silnego rpzemyslu nie ma ale badania naukowe tak jak wszedzie sa
                                              podstawowo objete kosztem pracy ludzkiej ktora w Polsce jest nizsza. jesli
                                              polskie osrodki naukowe poddadza sie tak jak szwedzkie obiektywnej ocenie to
                                              nie ma powodow dla ktorych przemysl farmaceutycznie nie chcialby testowac lekow
                                              w Polsce a nie tam gdzie kosztuje to znacznie wicej. Tylko poki co kto da leki
                                              i pieniadze mafii lekarsko-profesorskiej w Polsce, gdzie nie dziala ani prawo
                                              ani nikt nikogo nie rozliczy z wynikow. To recepta na wyrzucenie pieniedzy.


                                              Tyle skrotowych wiadomosci ktore posiadam od reki - Ale jeszcze raz
                                              podkreslam, sytem szwedzki, podobnie jak niemiecki, francuski czy wloski
                                              wymagaja takiej samej reformy jak system polski. Toczy sie jeszcze dlatego ze
                                              wiecej bylo oliwy na poczatku ale teraz zaczyna wszystko zgrzytac . wystarczy
                                              popatrzec na impact factory kiedys dobrych czasopism z czlonem "scand*": nic
                                              ponad dwa, srednia okolo 0.5. Zreszta dotyczy to faktycznie wszystkich
                                              krajowych "acta" publikowanych w takich malych bagienkowatych kraickach ktore
                                              musz uprawiec byle jaka pseudonauke ale konieczne "wlasna".

                                              No to tyle. Moze znajde czas na rozpytanie sie o szczegoly, ale bez zadnych
                                              obietnic.

                                              JZ
                                              • Gość: itakdalej Re: po co tytuly jak jest stopniowanie pensji IP: *.chello.pl 22.04.04, 23:24
                                                Dziękuję bardzo za opis sytuacji w Szwecji. Jeśli można, prosiłbym jeszcze o
                                                odpowiedzenie na kilka pytań.

                                                Gość portalu: JZ napisał(a):
                                                > Jesli chodzi o _konsultacje_ naukowa to ta normalnie jest wynikem sprawdzenia
                                                > czlowiek na liscie filadelfijsc´kiej lub przeczytania jego ostatniego artykuly
                                                >
                                                > ktory wskazuje ze ma on potrzebne ci doswiadaczenie. ZADNEGO TYTULU nie
                                                trzeba
                                                > i NIE WOLNO.

                                                OK. Konsultacje to i u nas są udzielane przez kompetentne osoby, niezależnie od
                                                stopnia i stanowiska. Do niekompetentnych się nie chodzi, bo nie ma czasu. Ale
                                                jeśli jakiś młody zechce podrążyć temat w celu uzyskania doktoratu, to może pod
                                                kierunkiem tego zdolnego doktora?

                                                > Habilitacje: Odpowiednik habilitacji, oparty na odpowiedniej ilosci prac w
                                                > ogole i po doktoracie w szczegole + odbycie tygodniowego szkolenia i wykladu
                                                +
                                                > dosc dlugi formularz z opisem zyciorysu i wynikow prac sa podstawa uzyskania
                                                > stopnia.

                                                Czy potrzebny jest gniot (odpowiednik naszej rozprawy)?
                                                Czy ten stopień przydziela tłum niekompetentnych ludzi na podstawie tego, czy
                                                im się spodobało przedstawienie (odpowiednik naszego kolokwium) "w atmosferze
                                                festynu albo święta naukowego", albo czy w ramach walki między różnymi
                                                koteriami nie warto temu delikwentowi przyłożyć, żeby wyrównać rachunki.

                                                > Profesury: Szwecja miala i formalnie dlej ma odpowidnik czegos takiego jak
                                                > profesury belwederskie fundowane przez panstwo, tyle tylko ze obecnie
                                                > praktycznie nie sa one przyznawane.
                                                ...
                                                > Stopien ulatwia zdobywanie grantow, i podnosi pensje chociaz chyba
                                                > najbardziej w prywatnej praktyce. Ale jesli chodzi o obsadzanie stanowisk
                                                > naukowych coraz wiecej instytucji zada habilitacji _lub_ posiadaniu
                                                > rownowaznego doswiadczenia,

                                                Oznacza to, niestety, że nieco się mylimy pisząc o naszej niekompatybilności,
                                                że habilitacje u innych trzymają się nieźle, albo że ja czegoś nie
                                                zrozumiałem.

                                                I jeszcze jedno pytanie: czy w Szwecji są normą (tak jak u nas) fikcyjnie tajne
                                                recenzje np. wniosków o granty.
                                                • Gość: khmara Re: po co tytuly jak jest stopniowanie pensji IP: *.icpnet.pl 23.04.04, 10:16
                                                  Czy Szwecja ma Centralną Komisję, której anonimowy superrecenzent może uwalić
                                                  każdą habilitację wysuwając wyssane z palca zarzuty (znam taki przypadek)?
                                                • Gość: JZ Re: po co tytuly jak jest stopniowanie pensji IP: 146.21.1.* 23.04.04, 12:14
                                                  • Gość: itakdalej Twój post jest pusty IP: *.chello.pl 23.04.04, 12:52
                                                    Wszystko się skasowało?
                                                • Gość: JZ Poprzedni post jest pusty, odpowiedz tutaj. IP: 146.21.1.* 23.04.04, 13:02
                                                  Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                                                  > Gość portalu: JZ napisał(a):
                                                  > > Jesli chodzi o _konsultacje_ naukowa to ta normalnie jest wynikem sprawdze
                                                  > > czlowiek na liscie filadelfijsc´kiej lub przeczytania jego ostatniego arty
                                                  > > ktory wskazuje ze ma on potrzebne ci doswiadaczenie. ZADNEGO TYTULU nie
                                                  > > i NIE WOLNO.
                                                  > OK. Konsultacje to i u nas są udzielane przez kompetentne osoby, niezależnie
                                                  > stopnia i stanowiska. Do niekompetentnych się nie chodzi, bo nie ma czasu.
                                                  > jeśli jakiś młody zechce podrążyć temat w celu uzyskania doktoratu, to może
                                                  > kierunkiem tego zdolnego doktora?
                                                  Rozumiem, o co ci chodzi. FAktem jest ze prace doktorskie sa wszedzie robione
                                                  pod opieka kogos "utytulowanego". Ale decyzje jak te tytuly nazywac
                                                  pozostawilbym uczelniom. Juz obecnie poskie uczelnie na sprawozdaniach w jezyku
                                                  angielskim nazywaja kazdego of adiunkta poczynajac tytulem profesorskim,
                                                  chociaz pod katem dostepu do decyzji i finansow nie jest to uzasadnione. Mysle
                                                  ze tak powinno zostac, bo wtedy jeden niepokorny doktow ktory faktycznie jest
                                                  ceniony przez magistrow moglby prowadzic wlasne badania bez obowiazku kumania
                                                  sie z klika profesorska. Obecnie nie jest to mzzliwe bo magister za prace chce
                                                  doktoratu a ten przydzielaja tylko utytulowani i tak ukladaja zabawki zeby nikt
                                                  kto zagraze ich klice sie nie przeedarl. Po drugie finansowo taki ambitny
                                                  doktor jedyne co moze srobic to zalozyc osrodek badawczo wdrozeniowy jak
                                                  Thomalla ale wtedy zgadza sie na odstawienie od piersi panstwa bo zadnego
                                                  konkursu o pieniedze nie wygra bez podpisu jakiejs swietej krowy. Ktora
                                                  oczywiscie czesto zazada pieniedzy za nic czyli faktycznie jak Thiomalla
                                                  wielokrotnie powtarzal "ukradnie".

                                                  Wina za ta sytucje nalezy obarczac centralnosc i nieodwracalnosc przyznawania
                                                  przywilejow i tytulow naukowych polaczone z kolezenska uznaniowoscia wynikow.

                                                  Mysle ze OFA jest jasna i konretna zadajac skonczenia z dozywotnimi
                                                  przywilejami na rzecz mniej lub wiecej przelotnych ale weryfikowalnych tytulow
                                                  zwiazanych z aktualna praca. Uczelnie musz podjac oddolno dodpowiedzialnosc za
                                                  tytuly ktore przyznaja i ich jakosc. Ocene przyniesie statystyka stron
                                                  ministerialnych mowiaca np ile cytowan przypada na jednego profesora
                                                  uniwersytetu. (uprzedze pytanie oczywisci ilosc bedzie zmanipulowana poprzez
                                                  wspolczynniki cytowalnosci prac miedzy dziedzinami, ale te wspolczynniki mozna
                                                  wziassc takze z obiektywnej bazy ISI). I wtedy bedzie waidomo z ejeden profesor
                                                  na UJ jest warty tyle co siedmiu "profesorow" z bzdzina dolnego. Ale.... moze i
                                                  na odwrot! Obecnie nie ma najmniejszej szansy takiewgo porownania... czhoscia
                                                  jesli ktos mailby czas w MEN lub KBN... not to bardzo chetnie bym uslyszal o
                                                  wynikach!

                                                  Na pytania o systemie szwedzkim musze sie rozpytac a to zajmie troche czasu,
                                                  tutejsze profesury i habilitacje byly dla mnie poki co wylacznie tematem
                                                  uprzejmych rozmow salonowych. Z wrazeniami z tychze sie juz podzieliem.

                                                  JZ

                                                  • Gość: itakdalej Re: Poprzedni post jest pusty, odpowiedz tutaj. IP: *.chello.pl 23.04.04, 13:22
                                                    Gość portalu: JZ napisał(a):

                                                    >
                                                    > > jeśli jakiś młody zechce podrążyć temat w celu uzyskania doktoratu, to moż
                                                    > e
                                                    > > kierunkiem tego zdolnego doktora?
                                                    > Rozumiem, o co ci chodzi. FAktem jest ze prace doktorskie sa wszedzie robione
                                                    > pod opieka kogos "utytulowanego". Ale decyzje jak te tytuly nazywac
                                                    > pozostawilbym uczelniom. Juz obecnie poskie uczelnie na sprawozdaniach w
                                                    jezyku
                                                    >
                                                    > angielskim nazywaja kazdego of adiunkta poczynajac tytulem profesorskim,
                                                    > chociaz pod katem dostepu do decyzji i finansow nie jest to uzasadnione.
                                                    Mysle
                                                    > ze tak powinno zostac,

                                                    Ale co powinno zostać? Tytułowanie na eksport, które jest śmieszne w porównaniu
                                                    z faktycznym znaczeniem w kraju, niemożność prowadzenia doktorantów przez
                                                    adiunktów z dorobkiem ale bez hab.?
                                                  • Gość: JZ doktorat, pomysl lub pieniadze IP: 146.21.1.* 23.04.04, 20:12
                                                    Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                                                    > Gość portalu: JZ napisał(a):
                                                    > > > jeśli jakiś młody zechce podrążyć temat w celu uzyskania doktoratu, t
                                                    > > > kierunkiem tego zdolnego doktora?
                                                    > > Rozumiem, o co ci chodzi. FAktem jest ze prace doktorskie sa wszedzie robi
                                                    > > pod opieka kogos "utytulowanego". Ale decyzje jak te tytuly nazywac
                                                    > > pozostawilbym uczelniom. Juz obecnie poskie uczelnie na sprawozdaniach w
                                                    > Ale co powinno zostać? Tytułowanie na eksport, które jest śmieszne
                                                    > w porównaniu
                                                    > z faktycznym znaczeniem w kraju, niemożność prowadzenia doktorantów przez
                                                    > adiunktów z dorobkiem ale bez hab.?
                                                    Wydaje mi sie ze amerykanskie podejscie do "profesury" jako takiej nie jest
                                                    najgorsze. Nadaje je sobie w/wlasnej woli uczelnia jako nazwe stanowiska. I
                                                    oznacza to ze ma sie stopien naukowy doktora ( a nwet i to nie koniecznie) i w
                                                    obowiazkach ma sie prowadzenie badan polaczone z nauczaniem lub opieka innych
                                                    naukowcow.
                                                    Mozna to stopniowac, odmieniac przez przypadki tak samo jak robia to obecnie
                                                    polskie uczelnie z tytulami tlumaczonym na angielski. Zeby prowadzic studentow
                                                    trzeba miec wiec doktorat, pomysl lub pieniadze.
                                                    Wazne aby jesli pieniadze lub pomysly sie skoncza to konczyly sie rowniez
                                                    uprawnienia, nie tak jak w obecnym systemie swietych krow! Jest to jedyny
                                                    mechanizm zapewniania wymiany ludzi i dawania szansy nowym ideom. Bez tych
                                                    czynnikow kazdy system zamienia sie w cuchnace plytkie bagienko.

                                                    JZ
                                            • Gość: khmara Re: po co tytuly jak jest stopniowanie pensji IP: *.icpnet.pl 22.04.04, 14:19
                                              Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                                              > A wracając do twojej wypowiedzi - to mają być STANOWISKA, a nie stopnie. Ze
                                              > zmianą stanowiska musi się wiązać, oprócz zmiany wynagrodzenia, także zmiana
                                              > zakresu praw i obowiązków. Jakby tego nie było, to by przecież w podejmowaniu
                                              > decyzji brali udział wszyscy doktorzy. To byłby większy bałagan niż jest
                                              teraz.
                                              > Bo przez to że wszyscy samodzielni mają takie same uprawnienia, to i ich jest
                                              > już za dużo! To musi mieć jakąś strukturę w pionie, bo inaczej będzie większy
                                              > burdel niż jest. Ważne żeby na wyższym szczeblu był ten kto ma większe
                                              > osiągnięcia naukowe i dydaktyczne, czego teraz oczywiście nia ma.
                                              > A nazwy stanowisk powinny być żeby łatwiej można było rozpoznać gdzie ten
                                              > człowiek jest w strukturze, co z nim można załatwić.

                                              Stanowiska zamiast tytułów OK. Ale to nie tak - tam, gdzie są podejmowane
                                              decyzje dotyczące wszystkich powinien być demokratyczny wybór i kadencyjność.
                          • Gość: JZ Re: Niejasnosci IP: 146.21.1.* 19.04.04, 12:39
                            ****** TENURE **********
                            dyskusja o tenure juz byla:
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11117088
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11119025
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11208222
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10849932&a=10858423
                            Streszcze ze tenure jest zasadzniczo przywolywane jako problem w nauce
                            amerykanskiej o ktorym wszyscy wiedza ale z ktorym nikt sobie nie moze
                            poradzic. Powolywanie sie na tenure jako argument przeciw polskim probom reform
                            jest podobny do mowienia ze w USA sa slumsyza pominajac o tym ze polowa
                            biedakow w tych slumsach ma wlasny telewizor i czesto samochod!

                            Sam zreszta napisales: "Tenure jest przyneta o ktora ludzie walcza"
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10849932&a=10877490
                            Siwetnie, Ale ja sie pytam...
                            1) Za co dostaja ten odpowiednik tenure w POlsce?
                            Odp.: historie wynikow badan czesto przeprowadzonych na wyjezdzie z kraju.
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10300861&a=10340598
                            2)A co potem?
                            Odp.: NIC, stagnacja, marazm i panstwowe emerytura za mloduz budzetowo
                            oplaconym udzialem w towarzystwie wzajemnej adoracji. Odnosnikow juz nie podam,
                            popatrz wokol!


                            ********** Przydzial i Elitarnosc srodkow ***********
                            dyplomata napisał:
                            > Gość portalu: JZ napisał(a):
                            > > dyplomata napisał:
                            > > > pytan. Podstawowe to: jak elitarny bylby system grantowy?
                            > > Taki elitarny jak umniejetnosc wypracowania wynikow.
                            > Alez tu nie o to chodzi i byc moze jestesmy w kluczowym punkcie twojego
                            > metniactwa. Wyjasnij wiec rzecz nastepujaca: Porzadna nauke moze robic
                            > tylko maly procent placowek/ludzi. Wynikaloby z tego ze granty powinny byc
                            Widzisz, Jesli komos zalezy na mikrozarzadzaniu i manipulacjach nauka to tylko
                            Tobie. JA zadam przydzielania srodkow ZA PRACE. Rozklad srodkow bedzie taki
                            jaki naklad pracy. Srodkow budzetowych jest i bedzie tyle na ile bedzie stac
                            panstwo. Wazne aby rodzielac je tam gdzie przynosza mierzalny zysk a nie tam
                            gdzie sgromadzila sie zabezpieczona tylularnymi przywilejkami klika
                            pseudoluminarzy. Przewietrzyc ten smierdzacy pokoj. Moze jak nie bedzie tyle
                            dymu to cos uda sie zobaczyc i uratowac chciaz co cenniejsze meble.

                            > Nastepny problem: Jak uczelnie panstwowe bylyby finansowane z budzetu? Jaki
                            > mialby byc ich status?
                            problemow masz co niemiara. Przeczytaj i pomysl. Ja nie mam czasu i
                            cierpliwosci na scholastyczne dyskusje ze jakby ziemia byla okragla to wszyscy
                            spadliby w kosmos.

                            JZ




                            > wysoce elitarne tym bardziej ze musialyby zapewnic finansowanie zblizonego
                            > do standartow, powiedzmy, europejskich. Natomiast z twojego opisu wynika
                            > ze caly sektor nauki w Polsce lecialby na grantach. Wiec te granty sila
                            > rzeczy bylyby byle jakie. Co ty na to?




                          • Gość: khmara Re: Niejasnosci IP: *.icpnet.pl 19.04.04, 20:35
                            A słyszałeś, że tenurę można stracić? Bo ja tak.
                            A słyszałeś o odebraniu tytułu profesora w Polsce? Bo ja nie.
                            Czy wiesz, że pracę daje pracodawca? I tak jest na całym świecie.
                            Uczelnie państwowe są finansowane przez MNI (badania własne i statutowe) oraz
                            przez MENiS (dydaktyka). To można zmienić, ale po co?
                            Badania naukowe są ponadto finansowane z grantów KBN (MNI) - projekty badawcze.
                            OFA domaga się zmiany systemu rozdziału środków przeznaczonych na badania,
                            polegającej na ograniczeniu dotacji dla jednostek badawczych, oraz przesunięciu
                            części uwolnionych w ten sposób środków na projekty badawcze. KBN nie musi być
                            jedynym dysponentem środków przeznaczonych na projekty badawcze. Projekty
                            badawcze może też finansować rektor, a nawet dyrektor instytutu może dzielić
                            środki na badania drogą konkursu.
                            Z pustego nie naleje nawet Salomon. Oczywiście jestem za zwiększeniem środków
                            przeznaczonych na badania naukowe, ale o tym decyduje parlament.
                            Jeżeli chodzi o wysokość grantów, to kierownik projektu przygotowuje kosztorys
                            i osobiście podaje wysokość potrzebnego finansowania. Twoich uwag o elitarności
                            w tym kontekście nie rozumiem.
                            Podobnie nie rozumiem pytania o status uczelni państwowej. Uczelnia państwowa
                            ma status uczelni państwowej. Tautologia.

                            Jeżeli jeszcze czegoś nie rozumiesz, to może zapytaj... Ja nie posługuję się
                            wymyśloną przez siebie terminologią, tylko językiem ogólnie przyjętym przez
                            administrację.
                            • dyplomata Status placowek panstwowych 20.04.04, 07:49
                              Gość portalu: khmara napisał(a):

                              > A słyszałeś, że tenurę można stracić? Bo ja tak.

                              To sa niezwykle rzadkie przypadki, nie?

                              > A słyszałeś o odebraniu tytułu profesora w Polsce? Bo ja nie.

                              Mowisz o belwederkach?

                              > Czy wiesz, że pracę daje pracodawca? I tak jest na całym świecie.

                              No wlasnie. A jaka ma byc rola pracodawcy - uczelni panstwowej - w nauce?

                              > Uczelnie państwowe są finansowane przez MNI (badania własne i statutowe) oraz
                              > przez MENiS (dydaktyka). To można zmienić, ale po co?
                              > Badania naukowe są ponadto finansowane z grantów KBN (MNI) - projekty
                              > badawcze.

                              Status uczelni ma ogromne znaczenie. Porownaj z uczelniami prywatnymi: tam
                              pracodawca dzialac moze tak jak w kazdej innej prywatnej firmie bo to jego
                              biznes. Kto ma byc pracodawca w uczelni panstwowej i jaki ma byc jej status?

                              >OFA domaga się zmiany systemu rozdziału środków przeznaczonych na
                              > badania, polegającej na ograniczeniu dotacji dla jednostek badawczych, oraz
                              >przesunięciu części uwolnionych w ten sposób środków na projekty badawcze. KBN
                              >nie musi być jedynym dysponentem środków przeznaczonych na projekty badawcze.
                              >Projekty badawcze może też finansować rektor, a nawet dyrektor instytutu może
                              >dzielić środki na badania drogą konkursu.

                              Zaraz, zaraz: a skad rektor i dyr. inst. maja miec kase na badania???

                              > Z pustego nie naleje nawet Salomon. Oczywiście jestem za zwiększeniem środków
                              > przeznaczonych na badania naukowe, ale o tym decyduje parlament.

                              Wlasnie.

                              > Jeżeli chodzi o wysokość grantów, to kierownik projektu przygotowuje
                              >kosztorys i osobiście podaje wysokość potrzebnego finansowania. Twoich uwag o
                              >elitarności w tym kontekście nie rozumiem.

                              Wyjasnijmy wiec: granty maja isc glownie na place, nie? O jakim poziomie
                              plac mowa? Przeciez narzeka sie ze place sa beznadziejne. Wiec sa tu dwa
                              podejscia:

                              - granty elitarne, rzadkie i trudne do uzyskania wskutek wysokiej konkurencji
                              ale dajace porzadne finanse
                              - granty urawnilawkowe, wszystkim cieniutko

                              Z tym wiaze sie tez problem koncentracji nakladow: w warunkach polskich czyli
                              niskiego PKB, zadluzenia kraju, dziur budzetowych skromne naklady trzeba
                              skoncentrowac na wybranych dziedzinach. Mozna sadzic ze wiekszosc nakladow
                              musialaby pojsc na dziedziny zwiazane z rozwojem technicznym. Czyli sorry
                              people ale na teleskopy do badania czy czarne dziury sa owlosione czy nie
                              po prostu nie byloby kasy.

                              Kto i jak o tym wszystkim by decydowal tak by uniknac manipulacji?

                              > Podobnie nie rozumiem pytania o status uczelni państwowej. Uczelnia państwowa
                              > ma status uczelni państwowej. Tautologia.

                              OK, chodzi o status uczelni panstwowej w sensie jej autonomii i
                              odpowiedzialnosci.

                              Status ten w jednej skrajnosci moze byc zblizony do uczelni prywatnej a w
                              drugiej uczelnia moze byc urzedem panstwowym.

                              Problem ten jest znany w wielu krajach. Wlasnie zrobiono reforme w Japonii
                              i uczelnie uzyskaly status Independent Public Corporation. Autaonomia jest
                              bardzo duza ale o kase trzeba teraz ostro walczyc.

                              > Jeżeli jeszcze czegoś nie rozumiesz, to może zapytaj... Ja nie posługuję się
                              > wymyśloną przez siebie terminologią, tylko językiem ogólnie przyjętym przez
                              > administrację.

                              Jak to wszystko ma wygladac w zreformowanej nauce w Polsce?



                              • Gość: khmara Re: Status placowek panstwowych IP: *.icpnet.pl 20.04.04, 18:56
                                dyplomata napisał:
                                > Gość portalu: khmara napisał(a):
                                > > A słyszałeś, że tenurę można stracić? Bo ja tak.
                                > To sa niezwykle rzadkie przypadki, nie?
                                Ale są.

                                > > A słyszałeś o odebraniu tytułu profesora w Polsce? Bo ja nie.
                                > Mowisz o belwederkach?
                                Tak.

                                > > Czy wiesz, że pracę daje pracodawca? I tak jest na całym świecie.
                                > No wlasnie. A jaka ma byc rola pracodawcy - uczelni panstwowej - w nauce?
                                Nie rozumiem pytania. Pracodawca daje pracę - kontrakt terminowy lub
                                bezterminowy, określa wymagania wobec pracobiorcy i je egzekwuje, zapewnia
                                warsztat pracy.
                                >
                                > > Uczelnie państwowe są finansowane przez MNI (badania własne i statutowe) o
                                > raz
                                > > przez MENiS (dydaktyka). To można zmienić, ale po co?
                                > > Badania naukowe są ponadto finansowane z grantów KBN (MNI) - projekty
                                > > badawcze.
                                >
                                > Status uczelni ma ogromne znaczenie. Porownaj z uczelniami prywatnymi: tam
                                > pracodawca dzialac moze tak jak w kazdej innej prywatnej firmie bo to jego
                                > biznes. Kto ma byc pracodawca w uczelni panstwowej i jaki ma byc jej status?
                                Dalej nie rozumiem pytania. W instytucji państwowej pracodawcą jest państwo.
                                Chodzi Ci o to, kto fizycznie ma to państwo reprezentować?

                                > >OFA domaga się zmiany systemu rozdziału środków przeznaczonych na
                                > > badania, polegającej na ograniczeniu dotacji dla jednostek badawczych, ora
                                > z
                                > >przesunięciu części uwolnionych w ten sposób środków na projekty badawcze.
                                > KBN
                                > >nie musi być jedynym dysponentem środków przeznaczonych na projekty badawcz
                                > e.
                                > >Projekty badawcze może też finansować rektor, a nawet dyrektor instytutu mo
                                > że
                                > >dzielić środki na badania drogą konkursu.
                                >
                                > Zaraz, zaraz: a skad rektor i dyr. inst. maja miec kase na badania???
                                A skąd mają teraz? Wyjaśnienie powyżej.

                                > > Z pustego nie naleje nawet Salomon. Oczywiście jestem za zwiększeniem środ
                                > ków
                                > > przeznaczonych na badania naukowe, ale o tym decyduje parlament.
                                > Wlasnie.
                                Co, właśnie? Mam zmienić parlament? Parlament też uchwala ustawy, np. o
                                szkolnictwie wyższym. Zmienić to trzeba przede wszystkim ministra, który mówi,
                                że naukowcy sami sobie winni, że nakłady na naukę systematycznie spadają od
                                kilkunastu lat, zamiast np. stwarzać zachęty dla działań sprzyjających
                                pozyskiwaniu środków pozabudżetowych na badania.
                                kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1158113&KAT=242

                                > > Jeżeli chodzi o wysokość grantów, to kierownik projektu przygotowuje
                                > >kosztorys i osobiście podaje wysokość potrzebnego finansowania. Twoich uwag
                                > o
                                > >elitarności w tym kontekście nie rozumiem.
                                >
                                > Wyjasnijmy wiec: granty maja isc glownie na place, nie?
                                Nie! Wynagrodzenia to tylko część każdego grantu. Można też wystąpić o grant
                                bez wynagrodzenia.

                                O jakim poziomie
                                > plac mowa? Przeciez narzeka sie ze place sa beznadziejne. Wiec sa tu dwa
                                > podejscia:
                                > - granty elitarne, rzadkie i trudne do uzyskania wskutek wysokiej konkurencji
                                > ale dajace porzadne finanse
                                > - granty urawnilawkowe, wszystkim cieniutko
                                Nie uważam za celowe zaczynanie rozmowy o reformie od ustalanie poziomu płac!
                                Poza tym mylisz pojęcia. Nie ma czegoś takiego, jak granty urawniłowkowe,
                                wszystkim po równo. Grant jest elitarny z definicji, ponieważ nie należy się
                                automatycznie. Żeby uzyskać grant, trzeba wygrać konkurs (przynajmniej w
                                Polsce).

                                > Z tym wiaze sie tez problem koncentracji nakladow: w warunkach polskich czyli
                                > niskiego PKB, zadluzenia kraju, dziur budzetowych skromne naklady trzeba
                                > skoncentrowac na wybranych dziedzinach. Mozna sadzic ze wiekszosc nakladow
                                > musialaby pojsc na dziedziny zwiazane z rozwojem technicznym. Czyli sorry
                                > people ale na teleskopy do badania czy czarne dziury sa owlosione czy nie
                                > po prostu nie byloby kasy.
                                Świetny pomysł. Zarżnąć te nieliczne jednostki, w których uprawia się naukę na
                                poziomie światowym (a przynajmniej usiłuje), a finansować farby i kleje
                                Thomalli. A nie uważasz, że przemysł powinien też finansować badania? Zwłaszcza
                                takie, które mogą mu przynieść konkretne zyski? Wybacz, ale tu się z ministrem
                                Kleiberem absolutnie nie zgadzam. Głupie i krótkowzroczne. Na badania
                                techniczne powinien łożyć przemysł - niech ma z tego ulgi podatkowe, to i tak
                                się WSZYSTKIM opłaci.

                                > Kto i jak o tym wszystkim by decydowal tak by uniknac manipulacji?
                                Nie finansować prywatnych firm z budżetu - SLD już się na tym polu dostatecznie
                                wykazała.

                                > > Podobnie nie rozumiem pytania o status uczelni państwowej. Uczelnia państw
                                > owa
                                > > ma status uczelni państwowej. Tautologia.
                                > OK, chodzi o status uczelni panstwowej w sensie jej autonomii i
                                > odpowiedzialnosci.
                                > Status ten w jednej skrajnosci moze byc zblizony do uczelni prywatnej
                                NIE. Model uczelni prywatnej w Polsce to póki co maszynka do robienia kasy bez
                                względu na jakość produktu.

                                > a w
                                > drugiej uczelnia moze byc urzedem panstwowym.
                                >
                                > Problem ten jest znany w wielu krajach. Wlasnie zrobiono reforme w Japonii
                                > i uczelnie uzyskaly status Independent Public Corporation. Autaonomia jest
                                > bardzo duza ale o kase trzeba teraz ostro walczyc.
                                'Public' w Polsce, po 50 latach komuny znaczy: niczyje, więc można do kieszeni
                                ile się da.
                                Generalnie jestem za autonomią uczelni, ale...
                                1. Autonomia uczelni w obecnym kształcie to karykatura. Autonomiczne działania
                                uczelni są sprzeczne z ustawowymi zapisami, np. ustawa mówi o zatrudnianiu
                                pracowników w drodze OTWARTYCH konkursów, a uczelnie autonomicznie robią
                                konkursy TAJNE. Autonomia nie może oznaczać oddania uczelni na własność
                                uprzywilejowanym świętym krowom.
                                2. Żeby autonomia uczelni miała sens, potrzebne jest dobre prawo. A tego nie
                                daje ani dotychczasowa ustawa z 1990 r., ani projekt prezydencki, który w
                                sposób karykaturalny przerysowywuje wszystkie niedostatki starej ustawy.
                                Autonomia - tak, ale pod warunkiem demokratyzacji życia akademickiego,
                                wprowadzenia jawności i rozliczalności za BIEŻĄCE osiągnięcia naukowe i
                                uproszczenia systemu tytułów i stopni naukowych.

                                > Jak to wszystko ma wygladac w zreformowanej nauce w Polsce?
                                No przecież piszę cały czas... A Ty mi każesz napisać książkę na ten temat?
                                • dyplomata Finanse 21.04.04, 08:03
                                  Gość portalu: khmara napisał(a):

                                  > dyplomata napisał:
                                  > > Gość portalu: khmara napisał(a):
                                  > > > A słyszałeś, że tenurę można stracić? Bo ja tak.
                                  > > To sa niezwykle rzadkie przypadki, nie?
                                  > Ale są.

                                  Nie mowmy o wyjatkach bo sa to przypadki typu profesor zadal od studentek
                                  loda na zaliczenie.
                                  > > > A słyszałeś o odebraniu tytułu profesora w Polsce? Bo ja nie.
                                  > > Mowisz o belwederkach?
                                  > Tak.
                                  No bo to jest cos w rodzaju tytulu honorowego, nie?

                                  > > Status uczelni ma ogromne znaczenie. Porownaj z uczelniami prywatnymi: tam
                                  > > pracodawca dzialac moze tak jak w kazdej innej prywatnej firmie bo to jego
                                  > > biznes. Kto ma byc pracodawca w uczelni panstwowej i jaki ma byc jej statu
                                  > s?
                                  > Dalej nie rozumiem pytania. W instytucji państwowej pracodawcą jest państwo.
                                  > Chodzi Ci o to, kto fizycznie ma to państwo reprezentować?

                                  To sa kluczowe sprawy: Na przyklad czy panstwo ma ustalac etaty i siatki plac?
                                  Jaki ma byc zakres autonomii uczelni?

                                  Z tym wiaze sie rola pracodawcy. Jezeli zgodzimy sie ze uczelnie prywatne moga
                                  dzialac jak kazdy inny prywanty pracodawca to zauwazymy zaraz ze dla nich
                                  postulaty o np. formalnych warunkach zatrudniania pracownikow sa bez sensu.
                                  Czy i jak placowki panstwowe mialyby sie od nich roznic?
                                  > > >Projekty badawcze może też finansować rektor, a nawet dyrektor instytu
                                  > tu może dzielić środki na badania drogą konkursu.
                                  > > Zaraz, zaraz: a skad rektor i dyr. inst. maja miec kase na badania???
                                  > A skąd mają teraz? Wyjaśnienie powyżej.

                                  Alez to budzi najwyzsze watpliwosci jezeli placowki te mialyby dostawac
                                  przydzialy na badania. Jakie bylyby kryteria przydzialow i kto by rozdzielal?

                                  Wydaje sie ze jedynym mozliwym rozwiazaniem w tym zakresie byloby: "badania
                                  wlasne ze srodkow wlasnych" czyli np. oplat za studia, kontraktow przemyslowych
                                  itd., reszta srodkow musialaby byc wylacznie z grantow!!!

                                  > Co, właśnie? Mam zmienić parlament? Parlament też uchwala ustawy, np. o
                                  > szkolnictwie wyższym. Zmienić to trzeba przede wszystkim ministra, który
                                  > mówi,
                                  > że naukowcy sami sobie winni, że nakłady na naukę systematycznie spadają od
                                  > kilkunastu lat, zamiast np. stwarzać zachęty dla działań sprzyjających
                                  > pozyskiwaniu środków pozabudżetowych na badania.

                                  Walsnie to co mowisz to nonsens. W obecnej sytuacji ekonomicznej w Polsce
                                  gadanie to zwiekszaniu srodkow z budzetu na nauke to absurd. Srodki te
                                  mozna pozyskac tylko z rynku.

                                  > > Wyjasnijmy wiec: granty maja isc glownie na place, nie?
                                  > Nie! Wynagrodzenia to tylko część każdego grantu. Można też wystąpić o grant
                                  > bez wynagrodzenia.

                                  Co??? Przeciez to jakies nieporozumienie!!! Skad beda brali kase ludzie
                                  wykonujacy robote???

                                  > Nie uważam za celowe zaczynanie rozmowy o reformie od ustalanie poziomu płac!
                                  > Poza tym mylisz pojęcia. Nie ma czegoś takiego, jak granty urawniłowkowe,
                                  > wszystkim po równo. Grant jest elitarny z definicji, ponieważ nie należy się
                                  > automatycznie. Żeby uzyskać grant, trzeba wygrać konkurs (przynajmniej w
                                  > Polsce).

                                  Mylisz sie, tu nie chodzi o poziom plac. Tu chodzi o to ze jezeli granty
                                  zapewnialyby przyzwoite warunki finansowe to byloby ich malo. Wtedy jest
                                  problem jak byliby finansowani ci (wiekszosc) co nie zalapaliby sie na
                                  granty?


                                  > > Mozna sadzic ze wiekszosc nakladow musialaby pojsc na dziedziny zwiazane z
                                  > > rozwojem technicznym. Czyli sorry people ale na teleskopy do badania czy
                                  > > czarne dziury sa owlosione czy nie po prostu nie byloby kasy.
                                  > Świetny pomysł. Zarżnąć te nieliczne jednostki, w których uprawia się naukę
                                  > na poziomie światowym (a przynajmniej usiłuje), a finansować farby i kleje
                                  > Thomalli. A nie uważasz, że przemysł powinien też finansować badania?

                                  Hahaha i tu dochodzimy do sedna sprawy. Podkreslmy najpierw ze problem jest o
                                  wiele szerszy: chodzi o koncentracje nakladow. To ze badania stosowane i
                                  technologiczne musza miec priorytet nie ulega zadnej watpliwosci. Tak samo jak
                                  to ze tego kraju nie stac na badania bardzo kosztowne.
                                  >Zwłaszcza takie, które mogą mu przynieść konkretne zyski? Wybacz, ale tu się z
                                  >ministrem Kleiberem absolutnie nie zgadzam. Głupie i krótkowzroczne. Na
                                  >badania techniczne powinien łożyć przemysł - niech ma z tego ulgi podatkowe,
                                  >to i tak się WSZYSTKIM opłaci.

                                  Nie, nie tak sie nie da zrobic. Modelem dla rozwoju nauki w Polsce powinien
                                  byc Tajwan, Korea, powiedzmy kraje skandynawskie. Na long-term research w stylu
                                  Princeton czy Harvard (chociaz i tam jest masa badan technicznych) tego kraju
                                  nie stac.

                                  A poniewaz kraj jest zacofany a przemysl slaby to wzorem tych innych krajow
                                  wiekszosc nakladow musi isc na granty MIESZANE. Czyli jezeli placowka
                                  naukowa znajdzie partnerow z przemyslu gotowych finansowac badania w X% to
                                  agencja panstwowa dorzuci reszte czyli 100-X%. Im wieksze X tym wieksze
                                  zainteresowanie przemsylu co rokuje na efekty wiec tym wieksze prawdpodobienstwo
                                  ze dorzuci sie reszte. Proste, nie?

                                  > > Kto i jak o tym wszystkim by decydowal tak by uniknac manipulacji?
                                  > Nie finansować prywatnych firm z budżetu - SLD już się na tym polu
                                  >dostatecznie wykazała.

                                  no jasne ze nie, mozna dawac granty na badania stosowane z placowkami naukowymi.

                                  > Generalnie jestem za autonomią uczelni, ale...
                                  > 1. Autonomia uczelni w obecnym kształcie to karykatura. Autonomiczne
                                  >działania uczelni są sprzeczne z ustawowymi zapisami, np. ustawa mówi o
                                  >zatrudnianiu
                                  > pracowników w drodze OTWARTYCH konkursów, a uczelnie autonomicznie robią
                                  > konkursy TAJNE. Autonomia nie może oznaczać oddania uczelni na własność
                                  > uprzywilejowanym świętym krowom.

                                  Czyli uczelnie maja byc bardziej zblizone do urzedow panstwowych? Czyli
                                  biurokracja, gerontokracja itd.?

                                  > 2. Żeby autonomia uczelni miała sens, potrzebne jest dobre prawo. A tego nie
                                  > daje ani dotychczasowa ustawa z 1990 r., ani projekt prezydencki, który w
                                  > sposób karykaturalny przerysowywuje wszystkie niedostatki starej ustawy.
                                  > Autonomia - tak, ale pod warunkiem demokratyzacji życia akademickiego,
                                  > wprowadzenia jawności i rozliczalności za BIEŻĄCE osiągnięcia naukowe i
                                  > uproszczenia systemu tytułów i stopni naukowych.

                                  Jak widac kluczowa sprawa jest jednak status. To co piszesz wyzej to
                                  komunaly i banaly. Przy zachowaniu struktury biurokratycznej bez impulsow
                                  z rynku bedzie to typowy paranoidalny system dwoch obiegow: oficjalnej
                                  fasady i kulis za ktorymi bedzie sie przy wodeczce mowilo prawde.

                                  > > Jak to wszystko ma wygladac w zreformowanej nauce w Polsce?
                                  > No przecież piszę cały czas... A Ty mi każesz napisać książkę na ten temat?

                                  Wychodzi na to ze niestety zyjesz zludzeniami.
                                  • Gość: JZ udawanie glupiego tez ma granice IP: 146.21.1.* 21.04.04, 15:45
                                    Tylko jeden watek:

                                    dyplomata napisał:
                                    > Gość portalu: khmara napisał(a):
                                    > > dyplomata napisał:
                                    > > > Gość portalu: khmara napisał(a):
                                    > > > > A słyszałeś, że tenurę można stracić? Bo ja tak.
                                    > > > > A słyszałeś o odebraniu tytułu profesora w Polsce? Bo ja nie.
                                    > > > Mowisz o belwederkach?
                                    > > Tak.
                                    > No bo to jest cos w rodzaju tytulu honorowego, nie?

                                    Dyplomato - pytanie brzmialo "czy slyszales o odebraniu profesury, w domysle i
                                    potwierdzone wprost, ze belwederskiej". Wraz z wszelkimi przywilejami.
                                    Nawet udawanie glupiego ma swoje granice!

                                    JZ

                                  • Gość: khmara Lepper z UPioRem + lekcja logiki IP: *.icpnet.pl 21.04.04, 22:20
                                    dyplomata napisał:
                                    ) Gość portalu: khmara napisał(a):
                                    ) ) dyplomata napisał:
                                    ) ) ) Gość portalu: khmara napisał(a):
                                    ) ) ) ) A słyszałeś o odebraniu tytułu profesora w Polsce? Bo ja nie.
                                    ) ) ) Mowisz o belwederkach?
                                    ) ) Tak.
                                    ) No bo to jest cos w rodzaju tytulu honorowego, nie?
                                    Sprawdź w swojej jednostce (PAN?), jaka jest pensja podstawowa dla adiunkta, a
                                    jaka dla profesora zwyczajnego, potem porozmawiamy o honorze. Jeżeli jesteś za
                                    tym, żeby płacić za honor, a nie za pracę, to wszystkiego najlepszego. Ten
                                    honor nie zobowiązuje do pracy naukowej, jedynie do uposażenia grubo powyżej
                                    średniej krajowej.

                                    ) To sa kluczowe sprawy: Na przyklad czy panstwo ma ustalac etaty i siatki plac?
                                    ) Jaki ma byc zakres autonomii uczelni?
                                    Uregulowania prawne w tej dziedzinie powinny być minimalne i mieć na celu
                                    przeciwdziałanie ewidentnym patologiom. Jeżeli chodzi o wymiar godzin i
                                    zwłaszcza widełki wynagrodzenia, uczelnie państwowe już w tej chwili mają dużą
                                    autonomię - wszystkie dają pracownikom niesamodzielnym minimalne stawki z
                                    własnej nieprzymuszonej woli.

                                    ) Z tym wiaze sie rola pracodawcy. Jezeli zgodzimy sie ze uczelnie prywatne moga
                                    ) dzialac jak kazdy inny prywanty pracodawca to zauwazymy zaraz ze dla nich
                                    ) postulaty o np. formalnych warunkach zatrudniania pracownikow sa bez sensu.
                                    ) Czy i jak placowki panstwowe mialyby sie od nich roznic?
                                    Formalne wymogi istnieją również w innych branżach - np. nauczycielem w szkole
                                    nie może być osoba karana i/lub chora wenerycznie. Poczytaj o stopniach awansu
                                    zawodowego nauczyciela - musi być na stronie MENiS. Szkoły prywatne (np.
                                    podstawowe) też muszą spełniać bardzo określone kryteria, żeby móc wydawać
                                    uczniom ważne świadectwa. Mam dużo sympatii dla Korwina-Mikkego, ale też i
                                    poczucie realizmu. Sorry, nie żyjemy na księżycu.

                                    ) Alez to budzi najwyzsze watpliwosci jezeli placowki te mialyby dostawac
                                    ) przydzialy na badania. Jakie bylyby kryteria przydzialow i kto by rozdzielal?
                                    A teraz to może nie dostają??? Poczytaj:
                                    http://www.kbn.gov.pl/finauki98/99-20/
                                    i podobne strony, a potem pogadamy o szczegółach. Bo na razie to jest
                                    pieprzenie o de Maryni.

                                    ) Wydaje sie ze jedynym mozliwym rozwiazaniem w tym zakresie byloby: "badania
                                    ) wlasne ze srodkow wlasnych" czyli np. oplat za studia, kontraktow
                                    przemyslowych
                                    Podaj rękę Thomalli - najprostszy sposób na zarżnięcie wszelakich badań.
                                    1. PIENIĄDZE Z OPŁAT NA STUDIA IDĄ NA FUNDUSZ PŁAC, PONIEWAŻ SUBWENCJA
                                    BUDŻETOWA NIE ZAPEWNIA WYSTARCZAJĄCEGO FINANSOWANIA. Naucz się tego na pamięć,
                                    bo więcej nie będę powtarzać.
                                    2. Kontrakty przemysłowe nie sfinansują polonistyki ani historii. Chcesz
                                    kształcić analfabetów? Powodzenia - ale razem z Thomallą, nie ze mną.
                                    3. Co to są środki na badania własne - poszukaj na stronie KBN.
                                    www.kbn.gov.pl

                                    ) Walsnie to co mowisz to nonsens. W obecnej sytuacji ekonomicznej w Polsce
                                    ) gadanie to zwiekszaniu srodkow z budzetu na nauke to absurd. Srodki te
                                    ) mozna pozyskac tylko z rynku.
                                    Powodzenia. Rynek na badania naukowe w Polsce nie istnieje, co przyznaje
                                    otwarcie Ministertstwo Nauki:
                                    http://kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1158113&KAT=242

                                    ) ) ) Wyjasnijmy wiec: granty maja isc glownie na place, nie?
                                    ) ) Nie! Wynagrodzenia to tylko część każdego grantu. Można też wystąpić o gra
                                    ) nt
                                    ) ) bez wynagrodzenia.
                                    Polecam stronę
                                    www.kbn.gov.pl

                                    ) Co??? Przeciez to jakies nieporozumienie!!! Skad beda brali kase ludzie
                                    ) wykonujacy robote???
                                    Praca naukowa to powołanie. Nikt Ci nie broni pracować za darmo. A obawiam się,
                                    że nic innego Ci nie pozostanie, jeżeli nie wysilisz się odrobinę, żeby
                                    sprawdzić osobiście, skąd się biorą pieniądze na badania naukowe.
                                    www.kbn.gov.pl


                                    ) Mylisz sie, tu nie chodzi o poziom plac. Tu chodzi o to ze jezeli granty
                                    ) zapewnialyby przyzwoite warunki finansowe to byloby ich malo. Wtedy jest
                                    ) problem jak byliby finansowani ci (wiekszosc) co nie zalapaliby sie na
                                    ) granty?
                                    A może, jak ktoś nie jest dostatecznie dobry, to nie powinien w tej branży
                                    pracować? Nie myślałeś o tym?

                                    ) To ze badania stosowane i
                                    ) technologiczne musza miec priorytet nie ulega zadnej watpliwosci.
                                    Nie??? Carmen Sandiego uważa, że z osobami, które głoszą takie poglądy nie
                                    warto rozmawiać - chyba ma rację. Pozwolę sobie zacytować:
                                    "Zignoruję tu argumenty na temat czy nauka powinna prowadzić do zastosowań, bo
                                    dyskusja na ten temat świadczy o braku zrozumienia czegokolwiek. Ci ktόrzy
                                    tak uwazaja niech się zajmą stosowaniem własnie, tam trzepią kasę i niech nie
                                    zawracają głowy. Wystarczy zauwazyć że gdyby nauka mogła się utrzymać z
                                    bezposrednio mierzalnych zastosowań to by już dawno była businesem jak np.
                                    bankowość. Jeśli nie jest i nigdy nie była więc widać nie może, rezultat
                                    doświadczalny, koniec dyskusji."

                                    )
                                    ) Nie, nie tak sie nie da zrobic. Modelem dla rozwoju nauki w Polsce powinien
                                    ) byc Tajwan
                                    Akurat Tajwan ładuje dużą kasę w badania podstawowe i nauki humanistyczne. Tam
                                    się wyniosę, jak Thomalla dojdzie do władzy i fuhrer Lepper.

                                    ) ) Generalnie jestem za autonomią uczelni, ale...
                                    ) ) 1. Autonomia uczelni w obecnym kształcie to karykatura. Autonomiczne
                                    ) )działania uczelni są sprzeczne z ustawowymi zapisami, np. ustawa mówi o
                                    ) )zatrudnianiu
                                    ) ) pracowników w drodze OTWARTYCH konkursów, a uczelnie autonomicznie robią
                                    ) ) konkursy TAJNE. Autonomia nie może oznaczać oddania uczelni na własność
                                    ) ) uprzywilejowanym świętym krowom.
                                    )
                                    ) Czyli uczelnie maja byc bardziej zblizone do urzedow panstwowych? Czyli
                                    ) biurokracja, gerontokracja itd.?
                                    )
                                    ) ) 2. Żeby autonomia uczelni miała sens, potrzebne jest dobre prawo. A tego n
                                    ) ie
                                    ) ) daje ani dotychczasowa ustawa z 1990 r., ani projekt prezydencki, który w
                                    ) ) sposób karykaturalny przerysowywuje wszystkie niedostatki starej ustawy.
                                    ) ) Autonomia - tak, ale pod warunkiem demokratyzacji życia akademickiego,
                                    ) ) wprowadzenia jawności i rozliczalności za BIEŻĄCE osiągnięcia naukowe i
                                    ) ) uproszczenia systemu tytułów i stopni naukowych.
                                    )
                                    ) Jak widac kluczowa sprawa jest jednak status. To co piszesz wyzej to
                                    ) komunaly i banaly. Przy zachowaniu struktury biurokratycznej bez impulsow
                                    ) z rynku bedzie to typowy paranoidalny system dwoch obiegow: oficjalnej
                                    ) fasady i kulis za ktorymi bedzie sie przy wodeczce mowilo prawde.

                                    Kluczową sprawą jest PRAWO. Poszukaj w internecie ustawy o szkolnictwie
                                    wyższym, o finansowaniu nauki, o tytułach i stopniach naukowych. Jak zrozumiesz
                                    ustawy, to znajdziesz luki, z których się powszechnie korzysta. W wątku Carmen
                                    Sandiego daję przykłady.
                                    https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11730954&a=11844800
                                    https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11730954&a=11851005
                                    https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11730954&a=11851604
                                    Jeżeli zapis prawny jest dla Ciebie komunałem i banałem, to sprowadzasz
                                    dyskusję do poziomu Leppera, na zasadzie, że my nie oddajemu długów, bo oni
                                    więcej kradną. Wybacz, ale Twoje poglądy i sposób argumentacji to niestrawna
                                    mieszanka lepperyzmu z UPioRem.

                                    ) ) ) Jak to wszystko ma wygladac w zreformowanej nauce w Polsce?
                                    ) ) No przecież piszę cały czas... A Ty mi każesz napisać książkę na ten temat
                                    ) ?
                                    )
                                    ) Wychodzi na to ze niestety zyjesz zludzeniami.
                                    Wychodzi na to, że wzorem większości humanistów w Polsce wolisz snuć teorie z
                                    sufitu, zamiast (1) czytać, (2) czytać, (3) obserwować, (4) wyciągać wnioski,
                                    (5) modyfikować teorie, jeżeli nie pasują do faktów. A po szóste, przydałaby
                                    się lekcja logiki. Rozumowanie typu: jeżeli Ja nie rozumiem, to mój oponent nie
                                    ma racji, jest logicznie niepoprawne, chyba, że przypisujesz sobie boskie
                                    właściwości. Ponieważ jednak do wszechwiedzy Ci daleko, Twoje wnioski wysnute
                                    na podstawie błędnych przesłanek, są NIEPRAWDZIWE.
                                    Gorąco polecam celem uzupełnienia wiedzy:
                                    www.kbn.gov.pl

                                    Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.
            • Gość: khmara Honor i autonomia uczelni IP: *.icpnet.pl 21.04.04, 23:28
              miasta.gazeta.pl/krakow/1,37650,1910152.html
              O tym, że Akademia Górniczo-Hutnicza rozważa uhonorowanie Nursułtana
              Nazarbajewa, oskarżanego o nielegalne interesy i dyktatorskie rządy prezydenta
              Kazachstanu, napisaliśmy na początku lutego. Pomysł poparła firma Poszukiwania
              Nafty i Gazu, która od lat prowadzi w Kazachstanie interesy. Prezes firmy nie
              krył, że doktorat dla tego polityka może oznaczać wymierne korzyści dla jego
              firmy i dla uczelni. Mówił o tym również dziekan Wydziału Wiertnictwa, Nafty i
              Gazu AGH.

              Po publikacji prof. Ryszard Tadeusiewicz umieścił na internetowych stronach AGH
              tekst pt. " Akademia Górniczo-Hutnicza obiektem zmasowanego ataku >Gazety
              Wyborczej <". Rektor zarzucił nam m.in., że naruszamy dobre imię i
              "konstytucyjną autonomię" uczelni.

      • Gość: jw Re: finanse nauki IP: *.autocom.pl 16.04.04, 09:53
        W Dzienniku Polskim dalszy ciąg dyskusji o finansowaniu nauki :
        dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/04.16/Magazyn/a17/a17.html
        Manifest realisty
        'Prawidłowym rozwiązaniem finansowania badań naukowych w Polsce byłoby
        zdecentralizowanie dystrybucji środków finansowych'
      • Gość: khmara Re: finanse nauki IP: *.icpnet.pl 23.04.04, 15:46
        Polecam najnowszą Politykę:
        polityka.onet.pl/162,1159627,1,0,artykul.html
        (na onecie tylko skrót)
        We Francji władza stoi pod szokującym oskarżeniem: rząd walczy z inteligencją!
        Bardziej dba o rolników i sklepikarzy niż o "żywotne siły narodu" - studentów,
        naukowców, artystów, lekarzy, prawników. Kilkadziesiąt tysięcy z nich podpisało
        apel o zwiększenie nakładów na naukę i kulturę.

    • Gość: jw Bez rewolucji moralnej zmiany nie sa możliwe IP: *.autocom.pl 13.04.04, 20:52
      rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040409/publicystyka/publicystyka_a_5.html
      Tu czytamy:
      SLD poprzez SdRP przeniósł dzięki Okrągłemu Stołowi, Magdalence, grubej kresce
      i innym zabiegom reanimacyjnym, przez wszystkie zawirowania dziejowe,
      historyczny ethos PRL. Polskoludową etykę indywidualną i takąż moralność
      publiczną. Sposoby działania i metody załatwiania. Stosunek do państwa i do
      państwowych obowiązków. Szczycimy się, że nasz przełom antykomunistyczny był
      bezkrwawy. Ale był też tylko formalny i instytucjonalny. Nie dotknął zasad. A
      bez rewolucji moralnej żadne istotne zmiany nie są możliwe.
      ---
      Wnioskujemy odnośnie nauki w Polsce - Bez rewolucji moralnej zadne istotne
      zmiany nie sa mozliwe.
      Niestety dobre obyczaje w nauce nikogo (niemal) nie interesują. Proponowane
      reformy w nauce nie zakladaja rewolucji moralnej. Teksty na temat urodzaju
      kodeksow etycznych w nauce slużacych za zasłone dla dzialań wysoce
      nieetycznych nie mają szans na ujrzenie swiatla dziennego. Jak dotychczas.
      Degrengolada moralna środowiska akademckiego jest najwazniejszym problemem.
      Niestety ukochana gruba kreska w nauce tylko ten stan petryfikuje i
      uwiarygadnia. Zdegenerowani udacznicy ciesza się szczególnym uznaniem i
      aprobata.
      • Gość: JZ etyka i moralnosc sa wzgledne IP: 146.21.1.* 15.04.04, 11:34
        Moralnosc jest rzecza wyjatkowo wzgledna. Moralnie akceptowalne sa lub byly
        kanibalizm (np. Karaiby), samobojstwo (np. japonia), mordowanie wlasnych dzieci
        (np. Sparta), genocide (np. wojny krzyzowe, wojny z niewiernymi, faszyzm),
        kazirodztwo (np. egipt starozytny), homoseksualnosc (np. grecja), wielozenstwo
        (np. kraje arabskie), seks poza lub przed malzenski, obrzezanie i rozne inne
        formy kaleczenia ciala, itp. itd, itp. itd, itp. itd...
        Z drugiej strony wszystkie te epoki maily swoiste formy kultury obwarowane
        niejednokrotnie sztywnymi przepisami etycznymi dyskryminujacymi tych ktorzy np
        skrzywili sie z niesmakiem nad zylasta noga swojego dziadka, nie chcieli
        zrzucic noworodka ze skaly albo uwazali ze palenie zywcem niewiernych jest zbyt
        okrutne. Co bardziej przykre malkontenci niejednokrotnie sami konczyli na
        talerzu, stosie lub w obozie koncentracyjnym...

        Wobec powyzszego powolywanie sie na brak zasad etycznych oraz "degrengolade"
        sa pustymi haslami rodem z utopii. Sa utopia szczegolnie bez podbudowy
        jawnoscia i mozliwoscia egzekucji prawa w stosunku do wszystkich i wszedzie, w
        sposob ciagly i na takich samych prawach dla kazdego. NA prawach obowiazujacych
        w wiekszosci cywilizowanego swiata - tak jak sugeruje OFA.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11392402
        W przciwnym razie skonczy sie powolaniem instytucji kolejnych swietych krow
        stojacych ponad prawem, profesorow spernadzwyczajnych a moze docentow
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10300861&a=10418254
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10300861&a=10418556
        lub instytucji takich jak IPN zajmujacych sie wylacznie jatrzeniem ran, na
        dodatek weglug zasad jawnie "TKM" ("teraz k.... my" )
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11078159
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11109978&s=2
        ,stawiajacych sie ponad prawem jak obecnie np. kosciol katolicki (zwolnienia z
        podatkow, czesto niepodleglosc sadowa polaczona z jawym gloszeniem etyki a po
        cichu z wspolzyciem z gospodyniami, kolegami z seminarium lub ministrantami).
        Czy o taka etyke Panu chodzi?


        Dlatego uwazam ze pana propozycje rozliczania historii na podstawie ostaniego
        rejestru krzywd i wypaczen nie sa innym niczym jak niekonstruktywnym maceniem
        wody w i tak juz bardzo brudnej studni.

        Patrzec nalezy do przodu, do tylu mozna co nawyzej czasami _zerkac_. A Pan
        chcialby to wszystko postawic na glowie!

        JZ
        • bum_cyk_cyk.hey Re: etyka i moralnosc sa wzgledne 17.04.04, 19:16
          Gość portalu: JZ napisał(a):

          > Moralnosc jest rzecza wyjatkowo wzgledna. Moralnie akceptowalne sa lub byly
          > kanibalizm (np. Karaiby), samobojstwo (np. japonia), mordowanie wlasnych
          dzieci
          >
          > (np. Sparta), genocide (np. wojny krzyzowe, wojny z niewiernymi, faszyzm),
          > kazirodztwo (np. egipt starozytny), homoseksualnosc (np. grecja),
          wielozenstwo
          > (np. kraje arabskie), seks poza lub przed malzenski, obrzezanie i rozne inne
          > formy kaleczenia ciala, itp. itd, itp. itd, itp. itd...
          > Z drugiej strony wszystkie te epoki maily swoiste formy kultury obwarowane
          > niejednokrotnie sztywnymi przepisami etycznymi dyskryminujacymi tych ktorzy
          np
          > skrzywili sie z niesmakiem nad zylasta noga swojego dziadka, nie chcieli
          > zrzucic noworodka ze skaly albo uwazali ze palenie zywcem niewiernych jest
          zbyt
          >
          > okrutne. Co bardziej przykre malkontenci niejednokrotnie sami konczyli na
          > talerzu, stosie lub w obozie koncentracyjnym...
          >
          > Wobec powyzszego powolywanie sie na brak zasad etycznych oraz "degrengolade"
          > sa pustymi haslami rodem z utopii. Sa utopia szczegolnie bez podbudowy
          > jawnoscia i mozliwoscia egzekucji prawa w stosunku do wszystkich i wszedzie,
          w
          > sposob ciagly i na takich samych prawach dla kazdego. NA prawach
          obowiazujacych
          >
          > w wiekszosci cywilizowanego swiata - tak jak sugeruje OFA.
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11392402
          > W przciwnym razie skonczy sie powolaniem instytucji kolejnych swietych krow
          > stojacych ponad prawem, profesorow spernadzwyczajnych a moze docentow
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10300861&a=10418254
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=10300861&a=10418556
          > lub instytucji takich jak IPN zajmujacych sie wylacznie jatrzeniem ran, na
          > dodatek weglug zasad jawnie "TKM" ("teraz k.... my" )
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11078159
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11109978&s=2
          > ,stawiajacych sie ponad prawem jak obecnie np. kosciol katolicki (zwolnienia
          z
          > podatkow, czesto niepodleglosc sadowa polaczona z jawym gloszeniem etyki a po
          > cichu z wspolzyciem z gospodyniami, kolegami z seminarium lub ministrantami).
          > Czy o taka etyke Panu chodzi?
          >
          >
          > Dlatego uwazam ze pana propozycje rozliczania historii na podstawie
          ostaniego
          > rejestru krzywd i wypaczen nie sa innym niczym jak niekonstruktywnym maceniem
          > wody w i tak juz bardzo brudnej studni.
          >
          > Patrzec nalezy do przodu, do tylu mozna co nawyzej czasami _zerkac_. A Pan
          > chcialby to wszystko postawic na glowie!
          >
          > JZ


          Moralnośc jest rzeczywiscie wzgledna, ale jesli nie bedziemy próbować znaleźć w
          tej względności, a dzis juz chyba raczej zmienności w czasie szukać punktów
          stałych, to niczego nie da się ocenić i w konsekwencji nie da sie podjąc zadnej
          decyzji. Ja bym powiedział, ze moralnośc jest wzgledna, ale w ustalonym czasie
          i miejscu stała. I tak powinno pozostać. Zresztą, jesli ja dobrze rozumiem jw.,
          to piętnuje on głownie obłude, czy jak kto woli hipokryzje, która pozwala na
          zachowania nieetyczne z "przekoniem", ze postepuje sie etycznie. I niestety
          gruba kreska stawiana jest na ogól przez tych, którzy zawsze byli z aktualna
          władzą. To jest oczywiscie szerszy problem, ale w nauce i edukacji, moze nawet
          bardziej w edukacji niz nauce szczególnie widoczny. Nie wiem jak rozumieć
          człowieka, który "wychowywał" kiedys zgodnie z "moralnoscią socjalistyczną", a
          dziś np. zgodnie z "duchem wolnego rynku". Ta elastycznośc mnie przeraża.
          Rozumiem, że kiedyś, aby jako tako funkcjonować trzeba było milczeć, ale nie
          rozumiem tych co to i wtedy i dzis usiłuja wskazywac kierunki i byc moralnymi
          autorytetami. Po klęsce II Rzeszy esesmani i samurajowie popełniali często
          samobójstwo. Ja nie wymagam tego od tych. co to "bronili .. jak niepodległosci
          polski". Nie wymagam jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ale mogliby przynajmniej
          spróbować naprawić, to co spieprzyli. Również w "sprawach kadrowych". I
          niestety zgadzam się z jw. Ewolucja tego nie załatwi.
          • Gość: JZ co ma piernik do wiatraka? IP: 146.21.1.* 18.04.04, 18:03
            przypomne moja teza brzmiala: nie ma co powolywac sie na moralnosc jako
            podstawe uzdrowienia "nauki polskiej" bo moralnosc i etyka sa wzgledne.


            bum_cyk_cyk.hey napisał:
            > Moralnośc jest rzeczywiscie wzgledna
            czyli niby sie zgadzasz... Ale potem piszesz


            > , ale jesli nie bedziemy próbować znaleźć w
            > tej względności, a dzis juz chyba raczej zmienności w czasie szukać punktów
            > stałych, to niczego nie da się ocenić i w konsekwencji nie da sie podjąc
            > zadnej decyzji.
            Czyli mydli oczy. Bo znajdowanie sie we wzglednosci jest zadaniem filozofow a
            nie pragmatykow organizujacych srodowisko naukowe celem osiagania jak
            najlepszych efektow i konkurencyjnosci na swiecie. To samo zarzucam JW!






            > Ja bym powiedział, ze moralnośc jest wzgledna, ale w ustalonym czasie
            > i miejscu stała. I tak powinno pozostać. Zresztą, jesli ja dobrze rozumiem
            No to tutaj tez sie zgadzamy, ale dalej piszesz:

            > to piętnuje on głownie obłude, czy jak kto woli hipokryzje, która pozwala na
            Obluda i hipokryzja to zacjhowania TU i TERAZ. Ich wykrywanie nie polega na
            sadzeniu ludzi za to co zrobili 30 lat tamu lecz ujawniania tych co TERAZ i
            TUTAJ mowia co innego a rabia co innego. Jedyna droga do oczyszczenia zrodowika
            z takich osob jest zastosowanie jak najprostrzych, jawnych sposobow oceny
            wynikow pracy. Wtedy hipokryzja bedzie utrudniona w porownaniu z obecnym ssytem
            gdzie nabycie prawa tytularnego do bycia swiata krowa zwalnia do konca zycia ze
            wszelkiej odpowiedzialnosci.


            > zachowania nieetyczne z "przekoniem", ze postepuje sie etycznie. I niestety
            > gruba kreska stawiana jest na ogól przez tych, którzy zawsze byli z aktualna
            > władzą. To jest oczywiscie szerszy problem, ale w nauce i edukacji, moze
            Przepraszam tutja jests NIEKONSEKWENTNY. Twiedze ze jesli sam przeznales ze
            etyka jest wzgledna to nie wiem dlacczego mowisz ze to _niestety_ ci "od grubej
            kreski" byli z aktualna wladza. Jesli byli z aktualna wladza i postapowali
            zgodnie z prawem i obyczajami to nikt nie ma prawa ich potepiac.


            > bardziej w edukacji niz nauce szczególnie widoczny. Nie wiem jak rozumieć
            > człowieka, który "wychowywał" kiedys zgodnie z "moralnoscią socjalistyczną",
            > dziś np. zgodnie z "duchem wolnego rynku". Ta elastycznośc mnie przeraża.
            CZyzbys byl przyslowiowa _krowa_, taka co nigdy nie zmienia opinii.
            Inteligentni ludzie potrafia sie adaptowac znacznie bardziej niz krowy. POza
            tym przepraszam cie bardzo ale praktycznie wszyscy smiali si po cichu
            z "moralnosci socjalistycznej", po cicho bo glosno nie bylo wolno. jesli ciebie
            rpzraza "elastycznosc" to mnie przeraza sztywnosc i szufladkowosc twojego
            myslenia.



            > autorytetami. Po klęsce II Rzeszy esesmani i samurajowie popełniali często
            > samobójstwo. Ja nie wymagam tego od tych.
            > co to "bronili .. jak niepodległosci
            > polski". Nie wymagam jakiejkolwiek odpowiedzialności.
            Znowu w moich oczach ewidentana dwuznacznosc opiniii, Jesli nie wymagasz
            odpowiedzalnosci to po opowiadasz te badziwie o esesmanach i samurajach?
            Nie wszystko da sie posegregowac do czernej lub bialej szyfladki a juz na
            pewno nie wkladaj (miedzy wierszami) profesorow do tej samej przedzialki co
            esesmanow. OK?


            > Ale mogliby przynajmniej
            > spróbować naprawić, to co spieprzyli. Również w "sprawach kadrowych". I
            > niestety zgadzam się z jw. Ewolucja tego nie załatwi.
            przeciez probuja! Niestety samo probowanie nie wystarczy, szczegolnie jesli
            nie trzeba probowac zbyt mocno bo ma sie zapewnione tytularne przywilejki i
            emeryturke do konce zycia. Decydowac nie umierac!

            Jeszcze raz powtarzam, Nalezy zajac sie aktualnymi problemami, tutaj i teraz
            oraz wyksztalcic mechanizmy wykorzystujace caly dostepny potencjal umyslowy
            polskiej kadry naukowej zarowno w kraju jak i zagranica.
            Nalezy ulatwic rozliczanie wynikow naukowych w kraju oraz otworzyc polskie
            srodowisko naukowe na swiat porzez zarzucenie niekompatybilnych z niczym
            tytulow i przywilejow. W medycynie ropiejace rany czesci sie i udostepnia
            dostep swiezego powietrza a nie przykrywa sie dla niepoznaki zaropialym
            plastrem!

            Dajmy dzialac naturze! poprzycie propozycje OFA
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955
            JZ
            • bum_cyk_cyk.hey Re: co ma piernik do wiatraka? 18.04.04, 19:08
              Gość portalu: JZ napisał(a):

              > przypomne moja teza brzmiala: nie ma co powolywac sie na moralnosc jako
              > podstawe uzdrowienia "nauki polskiej" bo moralnosc i etyka sa wzgledne.
              >
              >
              > bum_cyk_cyk.hey napisał:
              > > Moralnośc jest rzeczywiscie wzgledna
              > czyli niby sie zgadzasz... Ale potem piszesz
              >
              >
              > > , ale jesli nie bedziemy próbować znaleźć w
              > > tej względności, a dzis juz chyba raczej zmienności w czasie szukać punktó
              > w
              > > stałych, to niczego nie da się ocenić i w konsekwencji nie da sie podjąc
              > > zadnej decyzji.
              > Czyli mydli oczy. Bo znajdowanie sie we wzglednosci jest zadaniem filozofow
              a
              > nie pragmatykow organizujacych srodowisko naukowe celem osiagania jak
              > najlepszych efektow i konkurencyjnosci na swiecie. To samo zarzucam JW!
              >
              >
              No, no, masz zaciecie! Jak oddzielisz te "filozofie' od zycia? Bedziesz chyba
              piewszym, któremu sie to uda! Bez jaj; najbardziej praktyczna jest dobra
              teoria, a najbardziej pragmatyczna dibra filozofia. Abys organizowal te
              konkursy musisz miec jakieś KRYTERIA, a tych bez filozofii własnie, czy jak
              woli jw, moralnosci, nie znajdziesz. Nie chodzi o to, aby wygrywajacy był
              bujajacym w obłokach etykiem coto "prawo moralne we mnie", ale normalnie o to
              aby nie był świnia i łajdakiem. Jak trafisz na, bardzo nawet naukowo dobrego,
              ale zbydleconego szefa,to rozpieprzy cały zespół i nic z nauki nie bedzie.
              >
              >
              > > Ja bym powiedział, ze moralnośc jest wzgledna, ale w ustalonym czasie
              > > i miejscu stała. I tak powinno pozostać. Zresztą, jesli ja dobrze rozumiem
              >
              > No to tutaj tez sie zgadzamy, ale dalej piszesz:
              >
              > > to piętnuje on głownie obłude, czy jak kto woli hipokryzje, która pozwala
              > na
              >
              Obluda i hipokryzja to zacjhowania TU i TERAZ. Ich wykrywanie nie polega na
              > sadzeniu ludzi za to co zrobili 30 lat tamu lecz ujawniania tych co TERAZ i
              > TUTAJ mowia co innego a rabia co innego.

              Takie pojecia jak TU i TERAZ sa jeszcze bardziej wzgledne niz moralność. A
              dlaczego teraz nie oznacza np. jednego dnia? Wtedy nikogo niie ukarzez, bo
              zanim cos zrobisz już sie wszystko przedawni. A poza tym, to prawo zasadza sie
              na pewnej STABILNOŚCI zasad. wiem, że trudno to pogodzić z wzglednoscią
              moralności, ale wolałbym, aby prawo gwarantowało mi, ze facet, który okradł
              mnie np. 10 lat temu jednak zwrócl mi, to co podpieprzył. Mam zreszta wrazenie,
              że Ty tez tak myslisz, a piszesz o nauce cos innego, bo myslisz, że uda sie
              wachać perfumy w kiblu.

              Jedyna droga do oczyszczenia zrodowika
              >
              > z takich osob jest zastosowanie jak najprostrzych, jawnych sposobow oceny
              > wynikow pracy.

              Całkowicie sie zgadzam, ale do oceny potrzebny jest własnie CZAS. Nie mozna
              oceniać TU i TERAZ, bo każda ocena jest zawsze spóźniona i zaqwsze oceniasz
              tylko przeszłość.

              Wtedy hipokryzja bedzie utrudniona w porownaniu z obecnym ssytem
              >
              > gdzie nabycie prawa tytularnego do bycia swiata krowa zwalnia do konca zycia
              ze
              >
              > wszelkiej odpowiedzialnosci.

              Zgoda, to wcale nie przeczy temu, co ja piszę.

              > > zachowania nieetyczne z "przekoniem", ze postepuje sie etycznie. I niestet
              > y
              > > gruba kreska stawiana jest na ogól przez tych, którzy zawsze byli z aktual
              > na
              > > władzą. To jest oczywiscie szerszy problem, ale w nauce i edukacji, moze
              > Przepraszam tutja jests NIEKONSEKWENTNY. Twiedze ze jesli sam przeznales ze
              > etyka jest wzgledna to nie wiem dlacczego mowisz ze to _niestety_ ci "od
              grubej
              >
              > kreski" byli z aktualna wladza. Jesli byli z aktualna wladza i postapowali
              > zgodnie z prawem i obyczajami to nikt nie ma prawa ich potepiac.
              >
              No ja wiem. Zdaje się, ze np NKWD postepowało zgodnie z ówczesnym prawem, ze
              np. o Rudolfie Hoessie nie wspomnę. I cos mi sie widzi, ze ich jednak
              potepiono. Zdaje sie, że u nas potepiono tez tzw. "socjalizm", a jeden pan to
              nawet za to przepraszał. I to wszystkich Polaków.
              > > bardziej w edukacji niz nauce szczególnie widoczny. Nie wiem jak rozumieć
              > > człowieka, który "wychowywał" kiedys zgodnie z "moralnoscią socjalistyczną
              > ",
              > > dziś np. zgodnie z "duchem wolnego rynku". Ta elastycznośc mnie przeraża.
              > CZyzbys byl przyslowiowa _krowa_, taka co nigdy nie zmienia opinii.
              > Inteligentni ludzie potrafia sie adaptowac znacznie bardziej niz krowy. POza
              > tym przepraszam cie bardzo ale praktycznie wszyscy smiali si po cichu
              > z "moralnosci socjalistycznej", po cicho bo glosno nie bylo wolno. jesli
              ciebie
              >
              > rpzraza "elastycznosc" to mnie przeraza sztywnosc i szufladkowosc twojego
              > myslenia.
              >
              To tez jest względne. Jesli ktos robił, to co musiał, aby przetrwac, to ja go
              nie potepiam. Inaczej jednak oceniam tych, którzy robili wiecekj niz musieli. A
              troche ich było. Rzeczywiscie, az tak wzgledny to ja nie jestem Wole byc krową.
              >
              > > autorytetami. Po klęsce II Rzeszy esesmani i samurajowie popełniali często
              >
              > > samobójstwo. Ja nie wymagam tego od tych.
              > > co to "bronili .. jak niepodległosci
              > > polski". Nie wymagam jakiejkolwiek odpowiedzialności.
              > Znowu w moich oczach ewidentana dwuznacznosc opiniii, Jesli nie wymagasz
              > odpowiedzalnosci to po opowiadasz te badziwie o esesmanach i samurajach?
              > Nie wszystko da sie posegregowac do czernej lub bialej szyfladki a juz na
              > pewno nie wkladaj (miedzy wierszami) profesorow do tej samej przedzialki co
              > esesmanow. OK?

              Ja pisałem ogólnie, nie tylko profesorowie zyli w PRL-u. A tak serio; nie
              uważasz, ze gdyby taka względnośc zastosować do twojej osoby, to ktoś mógłby
              Cię np dzis okraśc i jutro powiedzięć, że zmienił pogłady na to co moralne? Ja
              nie kwestionuje prawa do zmiany pogladów, ani nawet ideologii. Nie akceptuje
              tylko takiej łatwosci i tempa w jakim niektórzy ludzie to robią. to nie to
              samo. Naprawdę.
              >
              >
              > > Ale mogliby przynajmniej
              > > spróbować naprawić, to co spieprzyli. Również w "sprawach kadrowych". I
              > > niestety zgadzam się z jw. Ewolucja tego nie załatwi.
              > przeciez probuja! Niestety samo probowanie nie wystarczy, szczegolnie jesli
              > nie trzeba probowac zbyt mocno bo ma sie zapewnione tytularne przywilejki i
              > emeryturke do konce zycia. Decydowac nie umierac!
              >
              > Jeszcze raz powtarzam, Nalezy zajac sie aktualnymi problemami, tutaj i teraz
              > oraz wyksztalcic mechanizmy wykorzystujace caly dostepny potencjal umyslowy
              > polskiej kadry naukowej zarowno w kraju jak i zagranica.
              > Nalezy ulatwic rozliczanie wynikow naukowych w kraju oraz otworzyc polskie
              > srodowisko naukowe na swiat porzez zarzucenie niekompatybilnych z niczym
              > tytulow i przywilejow. W medycynie ropiejace rany czesci sie i udostepnia
              > dostep swiezego powietrza a nie przykrywa sie dla niepoznaki zaropialym
              > plastrem!
              >
              > Dajmy dzialac naturze! poprzycie propozycje OFA
              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955
              > JZ
              • Gość: JZ Nauka nie potrzebuje ideowosci politycznej IP: 146.21.1.* 18.04.04, 22:27
                bum_cyk_cyk.hey napisał:
                > No, no, masz zaciecie! Jak oddzielisz te "filozofie' od zycia? Bedziesz chyba
                > piewszym, któremu sie to uda! Bez jaj; najbardziej praktyczna jest dobra
                > teoria, a najbardziej pragmatyczna dibra filozofia. Abys organizowal te
                > konkursy musisz miec jakieś KRYTERIA, a tych bez filozofii własnie, czy jak
                > woli jw, moralnosci, nie znajdziesz.
                Widzisz, ja wcale nie chce tych wzorcow "wymyslac", One _sa_! Wzorce
                dzialajacej filozofii "rynku naukowego" i miary "sukcesu naukowego" sa
                dostepne. Nie sa idealne bo na swiecie nie ma rzeczy idealnych. Ale polska
                klasa deceydentow zamiast brac darmowe dzialajace rozwiazanaia woli organizowac
                porozumienia salonowe pod egida pana prezydenta i udzielac konsultacji za
                oplata (jesli nie finansowa to przez prestiz i powiazanie). Tak jakbysmy
                musieli miec (i bylo nas na nie stac!!) wlasne rozwiazania, tytyly i przywileje
                dla swietych krow!


                > Obluda i hipokryzja to zacjhowania TU i TERAZ. Ich wykrywanie nie polega na
                > > sadzeniu ludzi za to co zrobili 30 lat tamu lecz ujawniania tych co TERAZ
                > > TUTAJ mowia co innego a rabia co innego.
                > Takie pojecia jak TU i TERAZ sa jeszcze bardziej wzgledne niz moralność. A
                > dlaczego teraz nie oznacza np. jednego dnia? Wtedy nikogo niie ukarzez, bo
                > zanim cos zrobisz już sie wszystko przedawni. A poza tym, to prawo zasadza
                Tutaj masz racje, ale JW proponuje sciganie osob z poprzedniego systemu
                politycznego, dziajacych w innych realiach i innym prawie. To nie jest fair! To
                nie jest takze produktywne!


                > na pewnej STABILNOŚCI zasad. wiem, że trudno to pogodzić z wzglednoscią
                > moralności, ale wolałbym, aby prawo gwarantowało mi, ze facet, który okradł
                > mnie np. 10 lat temu jednak zwrócl mi, to co podpieprzył. Mam zreszta
                > wrazenie,
                > że Ty tez tak myslisz,
                Niestety ale tak mysle, ja jestm pragmatykiem, i jeszcze nie widzialem aby kto
                kolwiek gdziekolwiek na swiecie oddal wszystko to co ukradl. Co maja oddac Ci
                profesorowie ktorzy "kradli"? Wille? A co zrobisz z zona i dziecmi? Ile
                pieniedzy przyniosly rozliczenia IPNu? Bodajze w NIE pisali ze IPN kosztowal
                budzet panstwa 20 mln zlotych. A ile odzyskal? NIC!
                Powtorze: Nie, nie wierze aby sciganie kogolwiek za parabezprawne czyny 30 lat
                temu zaowocowalo CZYMKOLWIEK pozytywnym.


                > No ja wiem. Zdaje się, ze np NKWD postepowało zgodnie z ówczesnym prawem, ze
                > np. o Rudolfie Hoessie nie wspomnę. I cos mi sie widzi, ze ich jednak
                > potepiono. Zdaje sie, że u nas potepiono tez tzw. "socjalizm", a jeden pan to
                Widzisz, przepraszanie "za socjalizm" czy przepraszanie za faszyzm (papiez tez
                przeprosil) to czyste gesty - na dodatek zupelnie nic gestodawcy nie
                kosztujace. Jesli chodzi o hitlerowcow to nikomu kto dzialal zgodnie z
                konwencjami miedzynarodowymi regulujacymi prawa wojny lub mogl wykazac ze
                dziall na rozkaz nic nie zrobiono. NAtomiest za niezgodne z podpisanymi
                konwencjami wykorzystywanie cywilnej sily roboczej oraz mordy Niemcy placa
                odszkodowania. Ale i to tak naprwde tylko dlatego ze sa uprzejmi bo
                najzwyczajniej mogliby wyrzec sie zwiazku z III rzesza i nie placic upierajac
                zie ze to wcale nie oni tylko hitler. Jesli chodzi o Rosje to poki co nie ma o
                czym rozmaiwac, rownie dobrze mozesz mi wymawiac ze siedze z zalozonymi rekami
                jak w Korei polnocnej gazuja ludzi na smierc.
                Innymi slowy. jedynym mechanizmem "etyki" jest doloczenie do jak
                _najpowszechniejszego_ systemu etycznego oraz wprowadzenie jak
                najprzejrzystszych sposobow ekzekucji prawa. A nie tak jak w przypadku nauki
                polskiej faktyczne izolowanie sie i tworzenie wlsnych regul wzajemnej protekcji.




                > To tez jest względne. Jesli ktos robił, to co musiał, aby przetrwac, to ja go
                > nie potepiam. Inaczej jednak oceniam tych, którzy robili wiecekj niz musieli.
                Ale bzdura! Co to znaczy "wiecej"? Czyli prawie kazdy kto chcial byc
                profesorem ma byc potepiony? ostatecznie mogli zostac smieciarzami i w ogole
                nie angazowac sie w zadna dzilanosc! Koczhany, za wyjatkiem nielicznych
                chwalebnych przypadkow, wszyscy buntownicy w owczesnym systemi konczyli tak jak
                JW albo jeszcze gorzej bo zajmowala sie nimi SB. I co, wszystkich profesorow
                wyrzycisz? Za co? za to ze urodzili sie 30 lat za wczesnie? i za to ze jedyna
                praktycznie droga do kariery bylo skumanie sie z PZPR? To ilu we wlasnej
                rodzinie wyslabys pod mur?

                > troche ich było. Rzeczywiscie, az tak wzgledny to ja nie jestem Wole byc
                > krową.
                TAk jak wiekszosc Polakkow, potrafia jedynie stac na lace, zrec i mielic
                jezorem , szczegolnie by ponarzekac, szczegolnie poniewczasie!


                > Ja pisałem ogólnie, nie tylko profesorowie zyli w PRL-u. A tak serio; nie
                > uważasz, ze gdyby taka względnośc zastosować do twojej osoby, to ktoś mógłby
                > Cię np dzis okraśc i jutro powiedzięć, że zmienił pogłady na to co moralne?
                Jesli mialbym male szanse odzyskania szkody, i spore szanse skorzystanie z
                porady tych osob jak sie nie dac okrasc w przyszlosci.... To tak, jak
                najbardzije skorzystalbym z porady. POdobnie jest w polscej nauce. Szukanie
                winnych niczego nie uzdowi. podanie sobie rak i wspolpraca nad odzieleniem
                ziarna od plewow moga cos jeszcze wykrzesac nawet przy obecnych mizernych
                nakladach na nauke!


                > Ja
                > nie kwestionuje prawa do zmiany pogladów, ani nawet ideologii. Nie akceptuje
                > tylko takiej łatwosci i tempa w jakim niektórzy ludzie to robią. to nie to
                > samo. Naprawdę.
                Rozumiem o co ci chodzi, ale mylisz rzeczy. ideologia wielu ludzi to _sukces_,
                w tym przypadku naukowy. jesli pieniadze maja komunisci to im trzba wchodzic do
                d... jesli pieniadze ma unia to trzeba wchodzic politykom unijnym, i nawet bez
                wazeliny. Innymi slowy wiekszosc tych ludzi wcale nie zmienila ideologii. Oni
                po prostu potrafia ja przystosowac do srodowiska. I za to nalezy ich SZANOWAC,
                przystosowawczosc to rzadka cecha!
                I teraz jesli tylko udaloby sei ich praekonac zeby przystosowali sie do
                wymogowe nauki swiatowej... Acg, kochany! Ale oni wola male ale pewne
                pieniadze. Moze niektorzy woleliby wieksze pieniadze ale sie boja i sa
                powstrzymywani przez szeroka mase zaniepokojonych argumentacja JW o jakichs
                rozliczeniach. A przyklad ZSRR uczy ze raz rozpedzonej lawiny nie da sie
                powstrzymac. Daltego wszae ideologie sa bledne. Nauka jest BEZIDEOWA
                politycznie! Ona jest idea sama w sobie!


                > > Dajmy dzialac naturze! poprzyjcie propozycje OFA


                JZ
                • Gość: khmara Re: Nauka nie potrzebuje ideowosci politycznej IP: *.icpnet.pl 19.04.04, 21:04
                  Gość portalu: JZ napisał(a):
                  > Tutaj masz racje, ale JW proponuje sciganie osob z poprzedniego systemu
                  > politycznego, dziajacych w innych realiach i innym prawie. To nie jest fair!
                  > To nie jest takze produktywne!
                  Trochę się chyba zapędziłeś. Zapominasz o DOŻYWOTNICH posadach w różnych
                  komitetach PAN-owskich i tym podobnych ciałach. A tam często siedzą ludzie,
                  których poglądy przestały ewoluować w jakimkolwiek kierunku jakieś 20 albo
                  więcej lat temu. I opiniują co popadnie. Jestem przeciw lustracji, rewolucji
                  kulturalnej i tym podobnym działaniom odnowicielskim. Ale jw ma rację, że
                  istnieje (zwłaszcza w pewnych dyscyplinach, a nauki geograficzne mogą być jedną
                  z nich) tzw. establishment, który wszystkim trzęsie i tym ludziom warto by było
                  się uważniej przyjrzeć. Zwłaszcza, że osiągnięcia "naukowe" i zasługi dla
                  "kształcenia" młodej kadry są u tych ludzi czasami zdumiewające. Z jedną z
                  takich osób dane mi było mieć do czynienia - całe historie można by opowiadać.
                  Na szczęście dla mnie to już przeszłość. Myślę, że klucz polityczny w tego typu
                  rozliczeniach nie jest żadnym miernikiem. I nie chodzi tu o żadne idee, ale o
                  zwykłą przyzwoitość.

                  > Innymi slowy. jedynym mechanizmem "etyki" jest doloczenie do jak
                  > _najpowszechniejszego_ systemu etycznego oraz wprowadzenie jak
                  > najprzejrzystszych sposobow ekzekucji prawa. A nie tak jak w przypadku nauki
                  > polskiej faktyczne izolowanie sie i tworzenie wlsnych regul wzajemnej
                  protekcji
                  Zgoda. Ale twierdzenie, że profesor X promuje wyłącznie kretynów głupszych od
                  siebie jest nie do udowodnienia w żadnym sądzie, poza boskim, mimo że to prawda
                  najświętsza i znana wtajemniczonym. Ale od poprawiania prawa i patrzenia
                  WSZYSTKIM na ręce trzeba zacząć.

                  • Gość: JZ dozywotnio = dozywotnio IP: 146.21.1.* 20.04.04, 11:26
                    Gość portalu: khmara napisał(a):

                    > Gość portalu: JZ napisał(a):
                    > > Tutaj masz racje, ale JW proponuje sciganie osob z poprzedniego systemu
                    > > politycznego, dziajacych w innych realiach i innym prawie. To nie jest fai
                    > > To nie jest takze produktywne!
                    > Trochę się chyba zapędziłeś. Zapominasz o DOŻYWOTNICH posadach w różnych
                    > komitetach PAN-owskich i tym podobnych ciałach. A tam często siedzą ludzie,

                    Widzisz ja jestm pragmatykiem i wiem ze prowy zawracania prawa zawsze koncza
                    sie zle. Ci ktorzy maj nabyte DOZYWOTNIE prawa majje dozywotniio jak sama nazwa
                    na to wskazuje. Jedyne co mozna robic to zmniejszac ich znaczenie ale nie
                    scigac tropic i probowac sadzic. PRAWO NIE DZIALA WSTECZ.

                    Zreszta spora ilosc ludzi nawet na samej gorze zdaje sbie sprawe z ulomnosci
                    systemu ale pokrzykiwania w stylu JW nie zachecaja do dialogu. JA mowie o
                    fekaliach itp, co ma swoichst fekaliczny posnam ale jest czysta frazeologia -
                    nie grozi nikomu wloczeniem po sadach i udowadnianiem ze sie nie bylo
                    wielbladem chociaz kazdy musial miec garba. A tego chce JW.

                    DAjcie spokoj historii. Uczcie sie z niej i wyciagajcie wnioski a nie
                    probujcie zawracac rzeki kijem! Szkoda wysilku! Nikt JW nie wroci straconej na
                    przypychankach mlodosci, co najwyzej pojawia sie nowe animozje.

                    Jezszce raz powtorze, Proste, jawne, kompatybilne z reszta swiata mechanizmy
                    polskiej nauki sa jedyna metoda na jakiekolwiek jej uzdrowienie. I bez zadnych
                    rewolucji - "powoli aby do przodu"!

                    JZ
                    • Gość: khmara Re: dozywotnio = dozywotnio IP: *.icpnet.pl 20.04.04, 19:13
                      Gość portalu: JZ napisał(a):
                      > Gość portalu: khmara napisał(a):
                      > > Gość portalu: JZ napisał(a):
                      > > > Tutaj masz racje, ale JW proponuje sciganie osob z poprzedniego syste
                      > mu
                      > > > politycznego, dziajacych w innych realiach i innym prawie. To nie jes
                      > t fai
                      > > > To nie jest takze produktywne!
                      > > Trochę się chyba zapędziłeś. Zapominasz o DOŻYWOTNICH posadach w różnych
                      > > komitetach PAN-owskich i tym podobnych ciałach. A tam często siedzą ludzie
                      > ,
                      >
                      >
                      > Jezszce raz powtorze, Proste, jawne, kompatybilne z reszta swiata mechanizmy
                      > polskiej nauki sa jedyna metoda na jakiekolwiek jej uzdrowienie. I bez
                      zadnych
                      > rewolucji - "powoli aby do przodu"!
                      >
                      > JZ

                      Nieporozumienie. Ja nie mówię o dożywotnich TYTUŁACH, ani o włóczeniu
                      kogokolwiek po sądach, lustracji, rewolucji kulturalnej itp. Mówię o
                      dożywotnich POSADACH takich jak członowstwo komisji PAN - nie mylić z etatem w
                      PAN, bo to jest co innego. Etat, to etat, ale we wszystkich organach powinna
                      być KADENCYJNOŚĆ, a nie system, który uznaje kogoś za największego uczonego w
                      swojej dziedzinie DO KOŃCA ŻYCIA, mimo, że ten delikwent wciąż jest fizycznie
                      żywy, choć naukowo to już niekoniecznie. Nie chodzi mi o rozliczanie
                      przeszłości, ale o zmianę systemu organizacji nauki TU I TERAZ.
                      • Gość: JZ tak praca dozywotnio. ale na to jest rada! IP: 146.21.1.* 20.04.04, 19:52
                        Gość portalu: khmara napisał(a):
                        > Nieporozumienie. Ja nie mówię o dożywotnich TYTUŁACH, ani o włóczeniu
                        > kogokolwiek po sądach, lustracji, rewolucji kulturalnej itp. Mówię o
                        > dożywotnich POSADACH takich jak członowstwo komisji PAN - nie mylić z etatem
                        No to zgoda, chciaz czesto takie posady sa "faktycznie zapisane tez jako
                        dozywotnie. Odbieralbym raczej ani tytuly ani posady lecz stopniowo zmniejszal
                        zakres odpowiedzialnosci i rozdzial srodkow. Wtedy moze sie okazac ze z golej
                        pensji, nawet profesorskiej, nie warto zawracac sobie glowy nauka i udostepni
                        sie miejsce do pracy przy ktorym ktos bedzie mail i pensje i grant. Ale to tak
                        czy inaczej przyjdzie trudno.
                        Bedac w tym temacie... Moze w ogole nie nalezy zwiekszac tzw widelek
                        wynagrodzen, szczegolnie zas na pozycjach profesorskich! Kto chce zarobic
                        wiecej musi zarobic to z wlasnego grantu. A jesli nie zarobi lub nie podzieli
                        sie ze wspolpracownikami to pedzej czy pozniej sam zwolni biurko.


                        Tylko kijek i marchewka pedza do pracy - przywileje zas sa zlobem do ktorego
                        pale sie najmniej udani naukowo a najbardziej przedsiebiorczy politycznie
                        polscy pseudoluminarze.
                        Im latwiej sie im zabezpieczyc w tym systemie (czyli zostac swietymi krowami)
                        tym wiecej uwagi moga poswiecic wewnetrznej polityce. I tym samym tym gorzej
                        dla mozliwosci uprawiania faktycznej nauki w kraju.

                        Dopoki rzad nie zda sobie sprawy ze nierozliczalnosc i nieprzejrzystosc
                        oparte m.in. na niekompatybilnosci z zagranicznymi rozwiazaniami swiata
                        naukowego dopoty w kraju bedzie takie bagno jekie jest.

                        Do znudzenia powtorze - zlikwidowac zabezpieczenia nadmiernymi tytulami i
                        uprawnieniami pieczatkowymi + zaczac rozliczac za wyniki pracy.


                        JZ
          • Gość: SUPER Re: etyka i moralnosc sa wzgledne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.04, 19:36
            mam
    • Gość: itakdalej O jednym profesorze belwederskim super-cwaniaku IP: *.chello.pl 15.04.04, 22:51
      W prasie zaczynają się pojawiać artykuły o najwyższych autorytetach moralnych,
      tzn. zaprawionych w kombinowaniu super-cwaniakach, rządzących polską nauką i
      szkolnictwem wyższym. Historia jednego z nich, prorektora warszawskiej uczelni
      jest w najnowszej "Polityce". Tu niestety tylko fragmenty:
      polityka.onet.pl/162,1158536,1,0,artykul.html
    • Gość: czytelnik kariera po białostocku IP: *.autocom.pl 18.04.04, 20:37
      O robieniu kariery w Białymstoku (i nie tylko)
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/04/15-zann-nierzetelnosc_instytucjonalna.htm
    • Gość: itakdalej Bardzo celne zdanie IP: *.chello.pl 19.04.04, 07:49
      Bronisław Wildstein, "Sprawa do wyjaśnienia", Rzeczpospolita, 19.04.04 Nr 92

      "Coraz głośniej i powszechniej mówi się o tym, że demokratyczne urzędy i
      procedury w Polsce są tylko parawanem przykrywającym realne mechanizmy i
      ośrodki władzy, ..."

      Chodzi o to, żeby przekonać ludzi dobrej woli w naszym kraju, że polska nauka i
      szkolnictwo wyższe to krew z krwi i kość z kości...
      Artykuł Wildsteina:
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040419/publicystyka/publicystyka_a_2.html
      • Gość: JZ przekonanie <=> jawnosc i rozliczalnosc IP: 146.21.1.* 19.04.04, 15:05
        Gość portalu: itakdalej napisał(a):
        > "Coraz głośniej i powszechniej mówi się o tym, że demokratyczne urzędy i
        > procedury w Polsce są tylko parawanem przykrywającym realne mechanizmy i
        > ośrodki władzy, ..."
        Owszem ale coraz im trudniej i gorzej bo dziennikarze poluja na afery, a
        powoli i aferzystom robi sie cieplo. Jeszcze z ponadpartyjna mafia na gorze
        sobie poradzili ale nie od razu krakow zbudowano. jesli chodzi o nauke to tylko
        rpzejrzyst i rozliczalne na bierzaco reguly gry daja szanse rozliczania
        decudentow. W POlityce sa liczby i ekonomia ktore szacuja wyniki. W NAuce sa
        indeksy cytowan. Trzeba je tylko chcec zastosowac. DO WSZYSTKICH, wlaczajac w
        to wszelkie swiete krowy.



        > Chodzi o to, żeby przekonać ludzi dobrej woli w naszym kraju, że polska nauka
        > szkolnictwo wyższe to krew z krwi i kość z kości...
        A to juz jest zupelne pustoslowie. CZyja to niby ma byc krew z kosci krew z
        krwi? Prawdziwie polskie? czy moze " prawdziwie naukowe". Sliczne haslo tylko
        zbyt dwuznaczne aby mialo cokolwiek soba reprezentowac.
        Rownie dobrze moglbys krzyknac "Polacy do czynu!" tez brzmi dumnie!


        JZ

        > Artykuł Wildsteina:
        > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040419/publicystyka/publicystyka_a_2.html
        • Gość: itakdalej Re: przekonanie <=> jawnosc i rozliczalnosc IP: *.chello.pl 19.04.04, 23:57
          Gość portalu: JZ napisał(a):

          > > Chodzi o to, żeby przekonać ludzi dobrej woli w naszym kraju, że polska na
          > uka
          > > szkolnictwo wyższe to krew z krwi i kość z kości...

          > A to juz jest zupelne pustoslowie. CZyja to niby ma byc krew z kosci krew z
          > krwi? Prawdziwie polskie? czy moze " prawdziwie naukowe". Sliczne haslo tylko
          > zbyt dwuznaczne aby mialo cokolwiek soba reprezentowac.

          Jak to czyja? Narodu polskiego! Narodu który wydał Rywina, Leppera, panie
          Jakubowską, Beger, Błochowiak i całą armię ludzi zdemoralizowanych i głupich,
          którzy nim rządzą. Również na obszarze nauki i szkolnictwa wyższego. Nie jest
          tak, niestety, że politycy są do niczego, ale naukowcy to autorytety moralne,
          ludzie cywilizacji i kultury zachodniej.
          • Gość: JZ konkluzja? IP: 146.21.1.* 20.04.04, 11:30
            Gość portalu: itakdalej napisał(a):
            > Gość portalu: JZ napisał(a):
            > > > Chodzi o to, żeby przekonać ludzi dobrej woli w naszym kraju, że pols
            > > A to juz jest zupelne pustoslowie. CZyja to niby ma byc krew z kosci krew
            > z
            > > krwi? Prawdziwie polskie? czy moze " prawdziwie naukowe". Sliczne haslo ty
            > lko
            > > zbyt dwuznaczne aby mialo cokolwiek soba reprezentowac.
            > Jak to czyja? Narodu polskiego! Narodu który wydał Rywina, Leppera, panie
            > Jakubowską, Beger, Błochowiak i całą armię ludzi zdemoralizowanych i głupich,
            > którzy nim rządzą. Również na obszarze nauki i szkolnictwa wyższego. Nie jest
            > tak, niestety, że politycy są do niczego, ale naukowcy to autorytety moralne,
            > ludzie cywilizacji i kultury zachodniej.
            Dalej nic nie rozumiem. wyglada barziej ironicznie niz faktycznie - co z tego
            ma niby wynikac? Rzady filozofow?

            JZ
            • Gość: itakdalej Re: konkluzja? IP: *.chello.pl 21.04.04, 00:06
              Konkluzja jest bardzo prosta. Jeśli ktoś jest młody - uciekać z tego prawie
              białoruskiego skansenu, jeśli ktoś jest starszy - próbować go zmienić wraz z
              kolegami ze świata cywilizowanego i utrudniać kolejne manipulacje i kombinacje
              tym łotrom ile się da. A przynajmniej je upubliczniać.
              • Gość: JZ ministrem EN bym cie nie zrobil... IP: 146.21.1.* 21.04.04, 10:27
                Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                > Konkluzja jest bardzo prosta. Jeśli ktoś jest młody - uciekać z tego prawie
                > białoruskiego skansenu, jeśli ktoś jest starszy - próbować go zmienić wraz z
                > kolegami ze świata cywilizowanego i utrudniać kolejne manipulacje i

                CZyli chcesz zaplacic za edukacje mlodych, potem ich wyeksportowac zeby
                przyniesli korzysc innym. A w kraju chcesz pozostawiec samych emerytow i
                przedemerytow zeby sie we wlasnym gronie reformowali w oparciu o Twoje dobre
                checi.
                Jesli by mnie sie ktos pytal to ja ciebie ministrem edukacji narodowaj bym nie
                zrobil!



                Do znudzenia powtorze: przywrocenie relistycznych metod oceny wynikow i
                otworzenie opartego na jawnej konkurencji przeplywu personelu w kraju i zza
                granicy sa jedynymi radami na dlugotrminowe polepszenie sytuacji w polskich
                osrodkach naukowych. Wtedy i prawdopodobnie tylko wtedy w sposob naturaly
                zostana wylonione te osrodki i te dyscypliny ktore autentycznie maja dorobek.
                Slabe osrodki beda musialy ograniczyc sie do pracy dydaktycznej a zwolnione
                pieniadze i personel pojdzie tam gdzie zostana efektywnie uzyte do produkcji
                wynikow. Dla ich wlasnego dobra i dla dobra tzw "polskiej" nauki.

                JZ
                • Gość: itakdalej Re: ministrem EN bym cie nie zrobil... IP: *.chello.pl 21.04.04, 10:46
                  Gość portalu: JZ napisał(a):
                  >
                  > CZyli chcesz zaplacic za edukacje mlodych, potem ich wyeksportowac zeby
                  > przyniesli korzysc innym.

                  Jeśli mieliby się tutaj zmarnować, zrobić połowę tego co tam i żyć w
                  upokorzeniu, to tak.

                  > A w kraju chcesz pozostawiec samych emerytow i
                  > przedemerytow zeby sie we wlasnym gronie reformowali w oparciu o Twoje dobre
                  > checi.

                  Jak wyjadą to zawsze będą mogli wrócić jeżeli się zmieni. A ich duża liczba z
                  tamtej strony zwiększy zewnętrzny nacisk na zmiany, przynajmniej bardziej
                  nagłośni sprawę (vide Cezary Wójcik). Moim zdaniem, siłami wewnętrznymi system
                  się nie zmieni.

                  > Jesli by mnie sie ktos pytal to ja ciebie ministrem edukacji narodowaj bym nie
                  >
                  > zrobil!

                  OK. Możesz być Ty albo khmara ;-).
                  Ale nie liczcie za bardzo na to. Ministrem Edukacji Narodowej i Sportu zostanie
                  dyplomata.
                  • Gość: JZ nienormalnosc normalna IP: 146.21.1.* 21.04.04, 13:15
                    Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                    > Gość portalu: JZ napisał(a):
                    > > CZyli chcesz zaplacic za edukacje mlodych, potem ich wyeksportowac zeby
                    > > przyniesli korzysc innym.
                    > Jeśli mieliby się tutaj zmarnować, zrobić połowę tego co tam i żyć w
                    > upokorzeniu, to tak.
                    Widzisz, w/g mnie rozsadniejszym rozwiazaniem jest zatrzymanie jak najwiekszej
                    czesci z nich w kraju na rozsadnych warunkach z perspektywami swiatowej kariery
                    w sensie wyjazdow i _POWROTOW_. Nie tylko emigracji "na zawsze"
                    lub "praktycznie na zawsze" (czyli wyjazdu, zrobienia habilitacji "na
                    przyjezdnym" a potem powrotu w wieku przedemerytalnym). Oczywiscie czesc
                    wyjedzie bo dobre osrodki nie sa tak zamo rozsiane po swiecie jak zdolni
                    ludzie. Wazne jest tez aby stworzyc warunki aby i do nas ktos PRZYJECHAL - i to
                    nie tylko ze wschodu i to nie tylko jako stacja przesiadkowa do USA.
                    Ludzie pozostajcy w kraju moga _sie_ marnowac ale nie marnuja sie dla kraju -
                    w najgorszym razie przynajmniej placa podatki i nakrecaja koniunkture dla
                    innych. JA wyjechalem - 95% moich dochodow zostawie za granica. Do polski
                    przyjezdzaja praktycznie tylko prezenty gwiazdkowe - czesto takze kupione za
                    granica -
                    • Gość: khmara Re: nienormalnosc normalna - PISZCIE!!! IP: *.icpnet.pl 22.04.04, 14:13
                      Gość portalu: JZ napisał(a):
                      - z wikeiem kady
                      > sie uspokaja. Ja mam chandre wiec czasem sobie pisze na tym forum ale powoli
                      > zaczyna byc tego zbyt duzo, wiec tez sobie dam spokoj. A do ciebie lub khmary
                      > przyjdzie kiedys kolega dyrektor i po kolezensku zapyta sie czy was
                      > po.....ierdolilo i dlaczego marnujecie tyle czasu za jego pieniadze zamiast
                      > dbac o kariere czyli sie habilitowac. potem wspomni ze nie bedzie trzymal
                      taki
                      > co mu obsikuja sciany na widoku i z podwinietym ogonem zabierzecie sie do z
                      > gory upatrzonych obowiazkow. Moze przyjda inni mlodzi gniewni, moze nie -
                      czas
                      > kolejnego pokolenia minie!

                      NIE. Moich postów już jest chyba ponad 200. Piszę na tym forum nie dlatego, że
                      mam chandrę i urazę do świata. Piszę, bo wiem, że ludzie to czytają. Carmen S.
                      ma rację - jeden pisze, stu czyta. Kropla drąży skałę. bum_cyk_cyk.hey też ma
                      rację - coś się zaczyna zmieniać:

                      1. Informacje o przegięciach na uczelniach coraz częściej trafiają na łamy
                      dodatków lokanych GW - duża zasługa jw w Krakowie. Trzeba podawać linki i
                      nagłaśniać te sprawy - to jest forum ogólnokrajowe.

                      2. KRASP zaczęła mówić o nieetycznych zachowaniach KADRY PROFESORSKIEJ. Ryba
                      psuje się od głowy. Jeżeli oni zaczynają o tym mówić choćby z obawy, że
                      rewolucja oddolna zmiecie ich razem ze stołkami, to bardzo dobrze.

                      3. U mnie w pracy też się zmienia, choć nikt nie przyznaje się, że czyta jakieś
                      forum. Ludzie zaczynają głośno i publicznie zadawać pytania i kwestionować
                      decyzje władz uczelni i ministerstwa. Tego środowiska nie można zreformować
                      administracyjnie z zewnątrz - ono musi się oczyścić samo. Frazesy o autonomii
                      uczelni na bok. Istotą życia akademickiego jest SAMORZĄDNOŚĆ. Piszemy dużo o
                      świętych krowach, ale profesor profesorowi nierówny. U nas to jest tak:
                      profesor nadzwyczjny, profesor belwederski, profesor z układami, profesor z CK.
                      I wśród tych profesorów bez układów też jest duże niezadowolenie. To oni muszą
                      się poczuć naprawdę samodzielni i współodpowiedzialni za swoje uczelnie. W
                      obecnym systemie, reformy muszą się zacząć od rad naukowych instytutów i rad
                      wydziałów, bo tam wszystkie przewałki są najpierw "demokratycznie" zatwierdzane.
                      Rewolucje moralna - tak, ale ona musi oznaczać nie legitymizowanie nagonki na
                      kogokolwiek, ale zmianę świadomości szeregowych pracowników nauki i brak zgody
                      dla działań nieetycznych, które godzą w całe środowisko. Brak zgody dla
                      zawłaszczania uczelni i życia akademickiego w kraju przez najświętsze ze
                      świętych krów.
                      • Gość: itakdalej Re: nienormalnosc normalna - PISZCIE!!! IP: *.chello.pl 23.04.04, 00:55
                        Gość portalu: khmara napisał(a):

                        > Piszę na tym forum nie dlatego, że
                        > mam chandrę i urazę do świata. Piszę, bo wiem, że ludzie to czytają. Carmen
                        S.
                        > ma rację - jeden pisze, stu czyta. Kropla drąży skałę. bum_cyk_cyk.hey też ma
                        > rację - coś się zaczyna zmieniać:
                        ...
                        > U mnie w pracy też się zmienia, choć nikt nie przyznaje się, że czyta jakieś
                        >
                        > forum. Ludzie zaczynają głośno i publicznie zadawać pytania i kwestionować
                        > decyzje władz uczelni i ministerstwa.

                        Też coś takiego zauważyłem u siebie. Studenci też czytają. Widziałem kiedyś,
                        jak na zajęciach sprawdzali dorobek jednego profesora, korzystając z linków
                        podanych przeze mnie.
                        Ale uważajmy, żeby nie popaść w megalomanię. Jeszcze droga daleka przed nami...
                        • Gość: khmara Re: nienormalnosc normalna - PISZCIE!!! IP: *.icpnet.pl 23.04.04, 10:19
                          Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                          > Ale uważajmy, żeby nie popaść w megalomanię. Jeszcze droga daleka przed
                          nami...

                          To prawda. Na razie to tylko wąziutka szparka, przez którą wleciało trochę
                          świeżego powietrza. Trzeba te drzwi otworzyć szerzej.
                  • Gość: khmara Gabinet cieni IP: *.icpnet.pl 21.04.04, 22:33
                    Gość portalu: itakdalej napisał(a):
                    > Gość portalu: JZ napisał(a):
                    > > Jesli by mnie sie ktos pytal to ja ciebie ministrem edukacji narodowaj bym
                    > nie
                    > >
                    > > zrobil!
                    >
                    > OK. Możesz być Ty albo khmara ;-).

                    Wielkie dzięki.

                    > Ale nie liczcie za bardzo na to. Ministrem Edukacji Narodowej i Sportu
                    zostanie
                    >
                    > dyplomata.

                    Ale tylko wtedy, kiedy Thomalla będzie Ministrem Nauki i Informatyzacji, Lepper
                    prezydentem, a Anitka Błochowiak premierem - niegupia kobita, a układna jaka.
                    Jak trzeba to nawet korytarze pionowe znajdzie - doborowe towarzystwo.

            • dyplomata Konkluzja narodowa 21.04.04, 08:25
              Gość portalu: JZ napisał(a):

              > > Jak to czyja? Narodu polskiego! Narodu który wydał Rywina, Leppera, panie
              > > Jakubowską, Beger, Błochowiak i całą armię ludzi zdemoralizowanych i
              >głupich, którzy nim rządzą. Również na obszarze nauki i szkolnictwa wyższego.
              >Nie jest tak, niestety, że politycy są do niczego, ale naukowcy to autorytety
              >moralne, ludzie cywilizacji i kultury zachodniej.
              > Dalej nic nie rozumiem. wyglada barziej ironicznie niz faktycznie - co z
              >tego ma niby wynikac? Rzady filozofow?

              Z frazeologii narodowej Narodu Polskiego ktory cos wydal jest juz blisko do
              badania czy wyzej wymienione oraz inne osoby sa Czystymi Przedstawicielami
              Narodu Polskiego, moze maja jakies obce domieszki a moze co nie daj Boze maja
              WIADOME pochodzenie i jako elementy obce na ł o n i e narodu powinny byc z
              niego wyp------one...

              Narodowa frazeologia jak widac nie dla wszystkich jest jeszcze absurdem
              prosciutkich umyslow. To przypomina czasy komuny w ktorych pustki w sklepach
              wynikaly z tego ze narod nie pracuje jak trzeba. A tu nastapil big-bang i
              towarow cale gory pomimo ze kupa narodu nie pracuje. No ale chyba nigdy nie
              bedzie tak ze ludzie zrozumieja ze to struktury sa istotne a nie narody.
              • Gość: itakdalej To słowo i pojęcie naród są wstydliwe? IP: *.chello.pl 21.04.04, 10:34
                dyplomata napisał:
                >
                > Z frazeologii narodowej Narodu Polskiego ktory cos wydal jest juz blisko do
                > badania czy wyzej wymienione oraz inne osoby sa Czystymi Przedstawicielami
                > Narodu Polskiego, moze maja jakies obce domieszki a moze co nie daj Boze maja
                > WIADOME pochodzenie

                Brzydzę się antysemityzmem i rasizmem, nie dam się wciągnąć w to bagno. Zamiast
                narodu możemy mówić o obywatelach. Tylko nie rozumiem dlaczego ja mam unikać
                słowa naród?

                > Narodowa frazeologia jak widac nie dla wszystkich jest jeszcze absurdem
                > prosciutkich umyslow.

                Dlaczego jeśli ktoś mówi o narodzie ma prościutki umysł?
                To jakaś kompletna bzdura świadcząca o tym, że niektórym samodzielnym odbija,
                nie kontrolują się.
                Wynika z niej, że nasi wielcy pisarze, patrioci którzy ginęli za Polskę,
                młodzież w powstaniu warszawskim, mieli prościutkie umysły. Bo przecież nie
                chodziło im o Polskę bez narodu polskiego? Prościutkie umysły mają też wszyscy
                ci którzy np. łamią się opłatkiem w Wigilię. Trzeba też koniecznie skrócić
                nazwę: Biblioteki Narodowej, Filharmonii Narodowej, Filmoteki Narodowej, Teatru
                Wielkiego-Opery Narodowej. W sporcie też nie powinno być Kadry Narodowej. Za
                granicą trzeba zmienić nazwę ONZ-u.
                A w ogóle to najprostsi są Amerykanie. U nich wszędzie: National.

                > To przypomina czasy komuny w ktorych pustki w sklepach
                > wynikaly z tego ze narod nie pracuje jak trzeba. A tu nastapil big-bang i
                > towarow cale gory pomimo ze kupa narodu nie pracuje. No ale chyba nigdy nie
                > bedzie tak ze ludzie zrozumieja ze to struktury sa istotne a nie narody.

                1. W nauce były tylko zmiany kosmetyczne w stopniach plus wyeliminowanie
                państwa z wpływu na uczelnie. Po 1989 rządzili i rządzą ci co poprzednio, w tym
                shabilitowani docenci marcowi
                2. Świat cywilizowany to nie tylko pełne półki. Te są wszędzie tam gdzie jest
                rynek, również w Argentynie, Peru, Kolumbii, państwach afrykańskich, Rosji, itp.
                3. W państwie mamy dużo struktur takich jak na Zachodzie, np. sądy, partie
                polityczne. Tylko, k..wa nie chcą działać tak jak tam. Bo są w nich ci sami
                ludzie co poprzednio, ze starymi przyzwyczajeniami i powiązaniami. Dopóki ludzi
                się nie wymieni w wystarczającym stopniu, a przynajmniej usunie tych
                najbardziej zdemoralizowanych, dobierając nowych według innych kryteriów niż
                poprzednio, i nie przetnie chorych powiązań, będziemy dalej zmierzali w stronę
                Ameryki Łacińskiej albo Rosji, a nie Zachodu. Sama wymiana pokoleniowa też nic
                nie da, bo młodzi żeby zrobić karierę w chorym systemie muszą być
                konformistami, a potem przyzwyczajają się.
                Jak zmienić z grubsza już wiadomo. Propozycje przedstawione zostały w programie
                OFA:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955
                • dyplomata Idiotyczna frazeologia 22.04.04, 11:12
                  Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                  > Brzydzę się antysemityzmem i rasizmem, nie dam się wciągnąć w to bagno.
                  >Zamiast narodu możemy mówić o obywatelach. Tylko nie rozumiem dlaczego ja mam
                  >unikać słowa naród?
                  > > Narodowa frazeologia jak widac nie dla wszystkich jest jeszcze absurdem
                  > > prosciutkich umyslow.
                  > Dlaczego jeśli ktoś mówi o narodzie ma prościutki umysł?

                  Ktos tu napisal ze jest zle bo NAROD POLSKI WYDAL takie osoby jak... i tu
                  nastepuje lista tych osob. Przeciez to jest oczywiste i absurdalne kretynstwo.

                  > To jakaś kompletna bzdura świadcząca o tym, że niektórym samodzielnym odbija,
                  > nie kontrolują się. Wynika z niej, że nasi wielcy pisarze, patrioci którzy
                  > ginęli za Polskę, młodzież w powstaniu warszawskim, mieli prościutkie umysły.
                  > Bo przecież nie chodziło im o Polskę bez narodu polskiego?

                  Bzdura. Chodzi o frazeologie typu powyzej, zreszta frazeologia typu 'my Polacy
                  jestesmy genialni' albo 'oni...(tu wymienic narodowosc' to debile a my jestesmy
                  super' tez jest kretynska, nie?

                  >Prościutkie umysły mają też wszyscy ci którzy np. łamią się opłatkiem w
                  >Wigilię.

                  A co to ma do frazeologii narodowej???

                  >Trzeba też koniecznie skrócić nazwę: Biblioteki Narodowej, Filharmonii
                  >Narodowej, Filmoteki Narodowej, Teatru Wielkiego-Opery Narodowej. W sporcie
                  >też nie powinno być Kadry Narodowej. Za granicą trzeba zmienić nazwę ONZ-u.
                  > A w ogóle to najprostsi są Amerykanie. U nich wszędzie: National.

                  To sa bardzo dobre miejsca na takie nazwy. Natomiast uzywanie ich w kontekscie
                  jest zle bo narod wydal kreatury albo jest super bo narod jest genialny to jest
                  kretynstwo czy nie?

                  > > To przypomina czasy komuny w ktorych pustki w sklepach
                  > > wynikaly z tego ze narod nie pracuje jak trzeba. A tu nastapil big-bang i
                  > > towarow cale gory pomimo ze kupa narodu nie pracuje. No ale chyba nigdy ni
                  > e bedzie tak ze ludzie zrozumieja ze to struktury sa istotne a nie narody.
                  > 1. W nauce były tylko zmiany kosmetyczne w stopniach plus wyeliminowanie
                  > państwa z wpływu na uczelnie. Po 1989 rządzili i rządzą ci co poprzednio, w
                  >tym shabilitowani docenci marcowi
                  > 3. W państwie mamy dużo struktur takich jak na Zachodzie, np. sądy, partie
                  > polityczne. Tylko, k..wa nie chcą działać tak jak tam. Bo są w nich ci sami
                  > ludzie co poprzednio, ze starymi przyzwyczajeniami i powiązaniami. Dopóki
                  >ludzi się nie wymieni w wystarczającym stopniu, a przynajmniej usunie tych
                  > najbardziej zdemoralizowanych, dobierając nowych według innych kryteriów niż

                  Nooo, tu trzeba koniecznie zapytac co sie kryje za twoim obrazem rzeczywistosci
                  bo pachnie demagogia. Czy ci zli co rzadza to przedstawiciele dawnego systemu
                  a opozycja jest super? Czy tez zli to dawny rezym+opozycja? Kto to sa ci
                  nowi na ktorych bys wymienil tych zlych, gdzie oni sa? Opisz konkretnie,
                  partia, srodowisko, rzuc pare nazwisk.

                  OFA:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955

                  Te propozycje sa malo konkretne lub wrecz pachna podkopem. Jak sie zacznie
                  dyskutowac o konkretach wychodzi cienizna.
                  • Gość: JZ Idiotyczne gonienie w pietke IP: 146.21.1.* 22.04.04, 12:25
                    dyplomata napisał:
                    > OFA:
                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955
                    > Te propozycje sa malo konkretne lub wrecz pachna podkopem. Jak sie zacznie
                    > dyskutowac o konkretach wychodzi cienizna.

                    Dyplmato, to tylko twoje dyskusje to gonienie w pietke... A najwsponailsza
                    perlka to:

                    dyplomata napisał:
                    > Gość portalu: khmara napisał(a):
                    > > dyplomata napisał:
                    > > > Gość portalu: khmara napisał(a):
                    > > > > A słyszałeś, że tenurę można stracić? Bo ja tak.
                    > > > > A słyszałeś o odebraniu tytułu profesora w Polsce? Bo ja nie.
                    > > > Mowisz o belwederkach?
                    > > Tak.
                    > No bo to jest cos w rodzaju tytulu honorowego, nie?


                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=12127766
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=12117165
                    ---------------------------

                    Nie jestm dyplomata wiec moge nazywac rzeczy po imienu:
                    To co ty robisz to nie dyskusja o szczegolach - to rzniecie glupa!

                    JZ

                  • Gość: khmara Infantylizm IP: *.icpnet.pl 22.04.04, 14:57
                    > Jak sie zacznie
                    > dyskutowac o konkretach wychodzi cienizna.

                    O który konkretnie punkt Ci chodzi? A może przedstawisz konkretne zarzuty do
                    każdego po kolei? Bo ja na razie dyskutuję O TWOICH propozycjach i wychodzi mi,
                    że nie masz podstawowej wiedzy o systemie organizacji nauki w Polsce - albo
                    dajesz propozycje całkowicie infantylne, albo okazuje się, że nie wiesz, co to
                    jest grant i jak się to zdobywa, albo nie rozumiesz, w jaki sposób są
                    finansowane jednostki badawcze, albo mylisz finansowanie jednostek badawczych z
                    finansowaniem badaczy. A jak już nic innego nie działa, to wnioskujesz, że pani
                    Beger jest albo nie jest elementem zbioru o nazwie naród polski i to jest Twoim
                    zdaniem kretyństwo. Jak brak lepszych argumentów, albo co gorsza brak związku
                    między założeniem a tezą, to trzeba sięgnąć do semiotyki? Cienizna dyplomaty
                    wychodzi jak szydło z wora - nie da się ukryć.

                  • Gość: itakdalej dyplomata się gubi wśród sztuczek IP: *.chello.pl 23.04.04, 00:45
                    Nie udała się sztuczka z wciągnięciem mnie w pułapkę antysemicką, to teraz jest
                    kolejna - językowa. Ja nie mam zamiaru tracić czasu na rozważania na
                    temat "narodowej frazeologii" z kimś kto nie rozumie ani tego co to znaczy, ani
                    tego co ja piszę. Jeżeli ja pisałem o narodzie, to robiłem to z ironią, że
                    rządzą nami kreatury, takie jak tam wymienione. Zwrotu "naród polski wydał"
                    używa się w wypowiedziach podniosłych, a ja użyłem w zupełnie innej.
                    Mnie interesuje przesłanie - treść, a nie forma, więc olewam dywagacje
                    językowe - sztuczki kiepskich dyplomatów.

                    Powtórzę dla tych, którzy tego nie zrozumieli: "demokratyczne urzędy i
                    procedury w Polsce są tylko parawanem przykrywającym realne mechanizmy i
                    ośrodki władzy,". W nauce to polega np. na tym, że są niby konkursy i tajne
                    recenzje, ale doskonale wiadomo kto je pisze i często jeszcze przed jej
                    wysłaniem konsultuje się telefonicznie lub osobiście z wnioskodawcą.
                    Jeżeli ktoś uważa, że owszem mamy skorumpowane państwo i chore społeczeństwo,
                    którego 30% chce powierzyć władze co najmniej oszustom, nieukom i chamom (a
                    jakby się tak dokładniej przyjrzeć, to przestępcom), ale jest jedna wysepka
                    przyzwoitości i zdrowia - nauka i szkolnictwo wyższe - to JEST PO PROSTU GŁUPI
                    LUB FAŁSZYWY. Przy czym, "lub" należy traktować tak jak w logice - może być i
                    taki i taki. Szczególnie, że na tym obszarze nie było żadnych poważniejszych
                    zmian (poza wprowadzeniem w bardzo skromnym zakresie mechanizmów oceny takich
                    jak na Zachodzie).

                    > Nooo, tu trzeba koniecznie zapytac co sie kryje za twoim obrazem
                    rzeczywistosci
                    >
                    > bo pachnie demagogia. Czy ci zli co rzadza to przedstawiciele dawnego systemu
                    > a opozycja jest super? Czy tez zli to dawny rezym+opozycja?

                    Bardzo proszę. Warto się zastanowić, dlaczego Samoobrona święci triumfy.
                    Dlatego, bo ci wykształceni przedstawiciele elity rządzącej do tej pory - i to
                    z kręgów reżimowych, jak i solidarnościowych, liberalnych, itp. - okazali się w
                    większości nieuczciwi i głupi. W tej grupie osób które się skompromitowały,
                    byli też przedstawiciele świata nauki, że wymienię tylko prof. Łapińskiego,
                    prof. Jaskiernię, prof. Handtke, prof. Buzka, prof. Bender.

                    > zreszta frazeologia typu 'my Polacy jestesmy genialni' albo 'oni...(tu
                    > wymienic narodowosc' to debile a my jestesmy
                    > super' tez jest kretynska, nie?

                    Jeżeli ktoś uważa, że wszystko jest OK z narodem, który chce w wolnych wyborach
                    powierzyć swój los złodziejom i durniom, to ma słaby kontakt z rzeczywistością.
                    I tej oceny nie osłabią słowa typu "absurdalne
                    kretyństwo", "demagogia", "bzdura".

                    > Kto to sa ci
                    > nowi na ktorych bys wymienil tych zlych, gdzie oni sa? Opisz konkretnie,
                    > partia, srodowisko, rzuc pare nazwisk.

                    Na przykład Cezary Wójcik, inni ludzie którzy porobili karierę za Zachodzie i
                    zechcą wrócić, albo na stałe współpracować, czy przez jakiś czas wziąć urlop za
                    granicą i podjąć się pełnienia funkcji w kraju. Znam też sporo takich osób w
                    kraju, bardzo twórczych, o niepodważalnym dorobku intelektualnym. Jak ktoś ma
                    przez dłuższy czas sporo własnych publikacji (a nie na zasadzie wymuszenia na
                    podwładnych dopisania) na LF w pismach o dużym IF, to ja go za to szanuję.
                    Dlatego rozpocząłem wątek o ocenie dorobku kandydatów do KBN.

                    > Te propozycje sa malo konkretne lub wrecz pachna podkopem. Jak sie zacznie
                    > dyskutowac o konkretach wychodzi cienizna.

                    A to kolejne bezpodstawne i kłamliwe oskarżenie. W propozycjach OFA są same
                    konkrety, w tym bardzo konkretny i obiektywny, bo punktowy, sposób oceny
                    dorobku. I to nie jest podkop do grajdoła, tylko coś zupełnie przeciwnego. Nas
                    grajdoł albo śmierdzący staw nie interesuje. My chcemy ten staw oczyścić i
                    stworzyć kanał łączący go z nauką światową. I podkop też nas nie interesuje.
                    Wszystko będzie jawnie, w pełnym świetle, przy wykorzystaniu zobiektywizowanego
                    systemu oceny punktowej, takiego jak za granicą. Jak będą potrzebne tajne
                    recenzje, to będą naprawdę tajne, a nie ugadane jak teraz. Kiedy jest podkop?
                    Czy wtedy, gdy ktoś ciężko pracuje, zmaga się z recenzentami najlepszych
                    czasopism i wreszcie się przebija i jego myśli trafiają do setek czy tysięcy
                    naukowców na całym świecie, czy wtedy, gdy ktoś pisze po polsku gniota, wydaje
                    w uczelnianym wydawnictwie w kilku egzemplarzach, a gniot jest czytany tylko
                    przez dwóch-trzech recenzentów, tak dobranych z nazwiska, żeby napisali
                    życzliwe recenzje? Co jest łatwiejsze, co jest drogą na skróty?
              • Gość: JZ Zydzi, masoneria i mieszanie w glowach IP: 146.21.1.* 21.04.04, 10:35
                dyplomata napisał:
                > > > Jak to czyja? Narodu polskiego! Narodu który wydał Rywina, Leppera, p
                > Z frazeologii narodowej Narodu Polskiego ktory cos wydal jest juz blisko do
                > badania czy wyzej wymienione oraz inne osoby sa Czystymi Przedstawicielami
                > Narodu Polskiego, moze maja jakies obce domieszki a moze co nie daj Boze maja
                > WIADOME pochodzenie i jako elementy obce na ł o n i e narodu powinny byc z
                > niego wyp------one...
                > Narodowa frazeologia jak widac nie dla wszystkich jest jeszcze absurdem
                > prosciutkich umyslow. To przypomina czasy komuny w ktorych pustki w sklepach
                > wynikaly z tego ze narod nie pracuje jak trzeba. A tu nastapil big-bang i
                > towarow cale gory pomimo ze kupa narodu nie pracuje. No ale chyba nigdy nie
                > bedzie tak ze ludzie zrozumieja ze to struktury sa istotne a nie narody.

                Dyplomatycznie placzesz bez sensu. NAjpierw jakies antysemickie sugestie a
                potem przyciniki o ponadnarodowych "strukturach". CZy wszystko czym zyjesz to
                Zydzi, Masoni i usilne proby macenia w glowie.

                JZ

                PS. Nigdy mi nie dopowiedzales na pytanie z ktorej szkoly dyplomacji sie
                piszesz - radzieckiej?


              • Gość: khmara Bełkot IP: *.icpnet.pl 21.04.04, 22:57
                Niespójny. Zero koherencji.
    • Gość: czytelnik Uczelnie zapowiadaja walke IP: *.autocom.pl 20.04.04, 12:44
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=12095653
      Uczelnie zapowiadaja walke z nieuczciwymi studentami
      • Gość: JZ Tygodnik NIE tez cos wyweszyl. IP: 146.21.1.* 21.04.04, 19:25
        Gość portalu: czytelnik napisał(a):
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=12095653
        > Uczelnie zapowiadaja walke z nieuczciwymi studentami


        Tygodnik NIE tez zaczyna weszyc...
        www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=3606&zaznacz=
        CZyli przynajmniej najwieksze przekrety da sie wylapac. Aby tak dalej. Ale
        poki co podstawowym powodem sa drastyczne naduzycia finansowe. Bo finanse mozna
        mierzyc. Miejmy nadzije ze zostana wypracowane w polsce obiektywne metody
        pomiaru rezultatow nauki i nauczania a nie tylko wylapywania "outliers".

        JZ
        • bum_cyk_cyk.hey Re: Tygodnik NIE tez cos wyweszyl. 21.04.04, 20:26
          No to albo to jest lipa, albo Urban piórem Kosmali przebił wszyskich. Chyba, że
          chodzi o np. 40 godzin wykładu. Ale i tak ta reszta kladzie sprawę. No, no,
          cos sie rusza.
          • Gość: khmara Re: Tygodnik NIE tez cos wyweszyl. IP: *.icpnet.pl 21.04.04, 22:52
            Za prace zlecone i umowy o dzieło można wpisać dowolną stawkę - to może być
            jeden wykład. A swoją drogą, przestroga przed puszczaniem wszystkiego na
            żywioł, jak życzy sobie dyplomata. W ogóle, to świetny interes to kolegium.
            Więcej takich "naukowych" placówek, gdzie lektor jest dyrektorem , a magister
            zastępcą. Kogo trzeba znać, żeby tam pracować?

            Nie mam wielkiego zaufania do Urbana, ale to wszystko brzmi prawdopodobnie.
            • dyplomata Nie puszczac sie na zywiol 22.04.04, 11:21
              Gość portalu: khmara napisał(a):

              > Za prace zlecone i umowy o dzieło można wpisać dowolną stawkę - to może być
              > jeden wykład. A swoją drogą, przestroga przed puszczaniem wszystkiego na
              > żywioł, jak życzy sobie dyplomata.

              Haha, piekne sformulowanie droga kolezanko, widac styl OFA. Wystarczy tylko
              zadekretowac wiecej przepisow, kontroli, urzedow i urzednikow i bedzie fajnie.

              Pytanie tylko dlaczego cala ekonomia produkcyjna jest puszczona na zywiol a nie
              uporzadkowana jak za czasow socjalizmu?

              >W ogóle, to świetny interes to kolegium.
              > Więcej takich "naukowych" placówek, gdzie lektor jest dyrektorem , a magister
              > zastępcą. Kogo trzeba znać, żeby tam pracować?
              > Nie mam wielkiego zaufania do Urbana, ale to wszystko brzmi prawdopodobnie.

              Takich rarytasow jest bardzo duzo. Zastanawiac sie wiec trzeba czy wobec
              kompletnego zwyrodnienia sektora nauki w Polsce nie nalezaloby go mozliwie jak
              najdalej sprywatyzowac. Ale to byloby oczywiscie "niedopuszczalne" puszczenie
              na zywiol. Trzeba wiec pomyslec o nowych przepisach, kontroli i urzedach
              walczacych z odchyleniami hehe.

              • Gość: JZ pieniadze za wyniki nie na rejestr! IP: 146.21.1.* 22.04.04, 12:12
                dyplomata napisał:
                > Gość portalu: khmara napisał(a):
                > > Za prace zlecone i umowy o dzieło można wpisać dowolną stawkę - to może by
                > > jeden wykład. A swoją drogą, przestroga przed puszczaniem wszystkiego na
                > > żywioł, jak życzy sobie dyplomata.
                > Haha, piekne sformulowanie droga kolezanko, widac styl OFA. Wystarczy tylko
                > zadekretowac wiecej przepisow, kontroli, urzedow i urzednikow i bedzie
                > fajnie.
                Dyplomato, przepis jest jeden: gdzie wyniki tam pieniadze. Opisanego przypadku
                by nie bylo gdyby nie bylo centralnego budzetu rozdawanego na podstwie spisu
                tutulow i nuberow budunkow instytucji tzw "naukowych". Owze lektor nie mialby
                pieniedzy zeby zatrudnic ani siebie ani tym bardziej rodzine. No chyba ze jego
                wyklady sa autentycznie dobre i studenci pachaliby sie dzwiami i oknami zeby
                sluchac tych wyzwisk - wtedy niech placi sobie nawet i 10 tysiecy za godzine! 4
                tysiace z tego pojdzie do budzetu przez podatek wiec tylko sie cieszyc!

                > Takich rarytasow jest bardzo duzo. Zastanawiac sie wiec trzeba czy wobec
                > kompletnego zwyrodnienia sektora nauki w Polsce nie nalezaloby go mozliwie
                > najdalej sprywatyzowac. Ale to byloby oczywiscie "niedopuszczalne" puszczenie
                > na zywiol. Trzeba wiec pomyslec o nowych przepisach, kontroli i urzedach
                > walczacych z odchyleniami hehe.
                W kazdym rozwinietym panstweie sa urzednicy i przepisy. Czasy dzikiego zachodu
                czy dzikich pol przeminely bezpowrotnie! Zreszta to wlasnie czasy slynely z
                napadow, z bezwzglednych mordercow i oszustow i podkopow tak do banku jak i z
                wiezienia na swaat. Ponosc tego nie chcesz!... czy tez tylko nie chcesz dla
                innych bo etyka ktora poierales wielokrotnie jest podpisana imieniem etyki
                Kalego.
                Wazne aby te przepisy byly jak najprostrze i metody ich rozliczania jak
                najbardziej przejrzyste i obiektywne. Dokladnie temu sluza propozycje OFA.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11392402
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955

                JZ
                • dyplomata Gadanie 22.04.04, 22:21
                  Gość portalu: JZ napisał(a):

                  > dyplomata napisał:
                  > by nie bylo gdyby nie bylo centralnego budzetu rozdawanego na podstwie spisu
                  > tutulow i nuberow budunkow instytucji tzw "naukowych". Owze lektor nie mialby
                  > pieniedzy zeby zatrudnic ani siebie ani tym bardziej rodzine. No chyba ze
                  >jego
                  > wyklady sa autentycznie dobre i studenci pachaliby sie dzwiami i oknami zeby
                  > sluchac tych wyzwisk - wtedy niech placi sobie nawet i 10 tysiecy za godzine!
                  ɰ tysiace z tego pojdzie do budzetu przez podatek wiec tylko sie cieszyc!

                  No to jak to ma byc bo z dotychczasowej dyskusji wynika ze OFAk chce utrzymania
                  panstwowych uczelni w niezmienionej formie i darmowego ksztalcenia na studiach
                  dziennych? Na tych uczleniach maja byc stale siatki plac ustalane centralnie,
                  czy nie?

                  > > na zywiol. Trzeba wiec pomyslec o nowych przepisach, kontroli i urzedach
                  > > walczacych z odchyleniami hehe.
                  > W kazdym rozwinietym panstweie sa urzednicy i przepisy. Czasy dzikiego
                  >zachodu

                  To jest argument demagogiczny. Swiat odszedl od ingerencji panstwa w ekonomie,
                  wiec dlaczego nie postulowac prywatyzacji nauki w Polsce? Proces degrengolady
                  posunal sie juz tak daleko ze nie ma nikogo kto bylby wolny od niego.

                  > Wazne aby te przepisy byly jak najprostrze i metody ich rozliczania jak
                  > najbardziej przejrzyste i obiektywne. Dokladnie temu sluza propozycje OFA.

                  Tak, tak, proste i obiektywne. Tyle ze wobec istniejacego kompletnego
                  zwyrodnienia zadne przepisy nie pomoga bo bedzie dzialal mechanizm manipulacji.

                  Poza tym OFAk uchyla sie od jasnego stanowiska w sprawie statusu placowek i
                  zakresu dzialania mechanizmu rynkowego w sektorze nauki. Sa to sprawy
                  absolutnie kluczowe. Wydaje sie jak najbardziej uzasadnione ze wobec
                  rozpowszechnienia prywatnych uczelni i ksztalcenia rowniez sektor publiczny
                  powinien uzyskac status zblizony do prywatnego. Rozne podmioty powinny miec
                  rowne mozliwosci konkurencji, nie?
                  • Gość: itakdalej Uproszczony, nieprawdziwy i szkodliwy obraz świata IP: *.chello.pl 23.04.04, 09:46
                    Pasją dyplomaty jest nie nauka, tylko publicystyka. Ale on jest na poziomie, na
                    jakim dziennikarze, czy ludzie z kręgów liberalnych w Polsce (poza
                    nieodpowiedzialnym UPR-em; chodzi mi raczej o KLD lub UD) byli na początku lat
                    90-tych. Czyli prymitywnej liberalnej agitacji: wszystko sprywatyzować i to jak
                    najszybciej, wpuścić bez ograniczeń kapitał zachodni, zmniejszyć podatki,
                    zredukować państwo wszędzie gdzie się da. Dziennikarze są obecnie dużo
                    mądrzejsi, widzą że efektem ubocznym takiego działania "na hurra" jest ogromne
                    bezrobocie i widmo Leppera u władzy, ale dyplomata albo nic nie czyta i nie
                    ogląda telewizji, albo jak czyta i ogląda, to do niego niewiele dociera.

                    dyplomata napisał:

                    > Gość portalu: JZ napisał(a):
                    > > W kazdym rozwinietym panstweie sa urzednicy i przepisy. Czasy dzikiego
                    > >zachodu
                    >
                    > To jest argument demagogiczny. Swiat odszedl od ingerencji panstwa w ekonomie,
                    > wiec dlaczego nie postulowac prywatyzacji nauki w Polsce?

                    To jest kolejne kłamstwo, wręcz infantylne. A czym jest bank centralny? To nie
                    jest organ państwa? A Unia Europejska nie ingeruje w ekonomię? Nie ma tam
                    jakichś limitów np. w rolnictwie (a co z ceną cukru?), albo na import z
                    zewnątrz, ceł, wsparcia zmian niektórych branż i trwania innych (np.
                    rolnictwa), finansowania badań związanych z rozwojem najważniejszych branż (czy
                    dyplomata coś wie o Programach Ramowych UE)? Jak może osoba kierująca jakimś
                    odcinkiem nauki (a może i nie tylko) w Polsce mieć tak małą wiedzę o świecie?
                    Tak słabo go rozumieć? I jednocześnie tak kategorycznie, z takim zadęciem,
                    wypowiadać w 100% bałamutne sądy?

                    > Proces degrengolady
                    > posunal sie juz tak daleko ze nie ma nikogo kto bylby wolny od niego.
                    >
                    ...
                    > Tak, tak, proste i obiektywne. Tyle ze wobec istniejacego kompletnego
                    > zwyrodnienia zadne przepisy nie pomoga bo bedzie dzialal mechanizm
                    manipulacji.

                    Czyli jednak OFA ma rację, że jest bardzo źle.

                    >
                    > Wydaje sie jak najbardziej uzasadnione ze wobec
                    > rozpowszechnienia prywatnych uczelni i ksztalcenia rowniez sektor publiczny
                    > powinien uzyskac status zblizony do prywatnego.

                    A mi się nie wydaje. Bo kraje wysoko rozwinięte mają i państwowe i prywatne
                    uczelnie na najwyższym poziomie. Nie słyszałem, żeby jakieś państwo
                    sprywatyzowało wszystkie uniwersytety. Już kiedyś budowaliśmy nowy,
                    eksperymentalny ustrój. Skutki są znane...
                  • Gość: khmara Spamujesz IP: *.icpnet.pl 23.04.04, 10:41
                    dyplomata napisał:

                    > No to jak to ma byc bo z dotychczasowej dyskusji wynika ze OFAk chce
                    utrzymania
                    > panstwowych uczelni w niezmienionej formie
                    Jasne - uproszczenie systemu tytułów i stopni naukowych absolutnie niczego nie
                    zmienia.

                    > i darmowego ksztalcenia na studiach dziennych?
                    Tym OFA się nie zajmuje - to Twój pomysł.

                    > Na tych uczleniach maja byc stale siatki plac ustalane centralnie,
                    > czy nie?
                    Takiego czegoś to nie ma nawet w tej chwili, są tzw. widełki. Chyba, że
                    tęsknisz za komuną.

                    > To jest argument demagogiczny. Swiat odszedl od ingerencji panstwa w ekonomie,
                    Pała z ekonomii. Państwo ingeruje w gospodarkę, tylko że subtelniej niż w
                    systemie nakazowo-rozdzielczym.

                    > wiec dlaczego nie postulowac prywatyzacji nauki w Polsce?
                    Wytłumacz Amerykanom, że powinni sprywatyzować uniwersytety stanowe.

                    > Proces degrengolady
                    > posunal sie juz tak daleko ze nie ma nikogo kto bylby wolny od niego.
                    Samokrytyka?

                    > Tak, tak, proste i obiektywne. Tyle ze wobec istniejacego kompletnego
                    > zwyrodnienia zadne przepisy nie pomoga bo bedzie dzialal mechanizm
                    > manipulacji.
                    My chcemy prawa, które będzie zapobiegało manipulacjom. Ty chcesz bezprawia.

                    > Poza tym OFAk uchyla sie od jasnego stanowiska w sprawie statusu placowek i
                    > zakresu dzialania mechanizmu rynkowego w sektorze nauki.
                    Trudno dyskutować z kimś, kto ewidentnie nie rozumie a, co gorsza, sam nie wie,
                    czego nie rozumie. O mechanizmie rynkowym w nauce było do znudzenia.

                    > Sa to sprawy
                    > absolutnie kluczowe. Wydaje sie jak najbardziej uzasadnione ze wobec
                    > rozpowszechnienia prywatnych uczelni i ksztalcenia rowniez sektor publiczny
                    > powinien uzyskac status zblizony do prywatnego. Rozne podmioty powinny miec
                    > rowne mozliwosci konkurencji, nie?
                    Bronisz sektora prywatnego, czy chcesz go udupić? Sektor prywatny w większości
                    nie posiada własnej kadry i nie stara się jej kształcić. W warunkach działania
                    mechanizmów rynkowych w nauce proponowanych przez OFA wyjdą wszystkie słabości
                    sektora prywatnego. Sorry, ale uparcie mylisz mechanizm rynkowy w nauce z
                    liberalizmem gospodarczym.





                    --------------------------------------------------------------------------------
                    • Gość: JZ To jest wartosciowy spam! IP: 146.21.1.* 23.04.04, 12:12
                      Poniekad wszakze dobrze ze wciaz jeszcze mamy dyplomate. Inaczej dyskusja by
                      zamarla. Tym bardziej ze faktycznie to co prezentuje na tym forum jest obrazem
                      myslenia ustawionej gorki profesorsko-dyrektorskiej.

                      Tyle tylko ze ta jest na tyle inteligentna zeby w zadne dyskusje z motlochem
                      sie nie zadawac publicznie. Tak jak np. Carmen ktora jedyne co zrobila to
                      wyglosila nieoppatrnie stek bzdur, po czym nawet nie raczyla skomentowac
                      krytyki. AMm wrazenie ze Gazecie bedzie coraz trudniej werbowac rozmowcow ze
                      srodowisk profesorskiego do rozmow o ksztalcie nauki bo nikt nie byc lapany za
                      publicznie za slowa ani publicznie rozliczany z ilosci publikacji.

                      Wiec tak naprawde to nalezy dziekowac Dyplomacie ze godzi sie rpzedstawiac
                      opinie srodowiska ktore zapewne zna bardziej od srodka niz ini. Byc moze sa
                      inni chetni ze srodowiska profesorow, ktorzy sa swiatlejsi i widza sens reformy
                      oraz widza opor "zdegrengoladowanego" srodowiska. Jesli macie podobne zaciecie
                      jak dyplomata to zalozcie konto lub piszcie anonimowo na tym forum. Inaczej
                      dyskusja zamilknie a po dlugiej chwili milczenia gora urodzi kolejna malutka
                      szara myszke i pojdze spac na wieki. CZyli komisja prezydencka zrobili kolejna
                      ustawe ktora niczego nie zmiania i zadowolona spocznie na laurach na n-tym
                      pietrze palacu nauki i kultury.

                      Zapraszam wszystkich ktorzy moga przedstawic mozliwy sposob argumentacji tej
                      zapsutej czesci kliki profesorskiej na tym forum. Zadajmy wszelkie pytania
                      ktore moga pasc w dalszej dyskusji - ograniczy to mozliwosc "manipulacji"
                      i "podkopow" w przyszlosci.

                      JZ
                      • Gość: itakdalej Re: To jest wartosciowy spam! IP: *.chello.pl 23.04.04, 12:21
                        Gość portalu: JZ napisał(a):

                        > Poniekad wszakze dobrze ze wciaz jeszcze mamy dyplomate. Inaczej dyskusja by
                        > zamarla. Tym bardziej ze faktycznie to co prezentuje na tym forum jest
                        obrazem
                        > myslenia ustawionej gorki profesorsko-dyrektorskiej.

                        O tym samym pomyślałem. Nas jest sporo, a on sam jeden broni profesorskiej
                        twierdzy. Więc chciałbym, mimo całkowitej różnicy poglądów, wyrazić mu uznanie
                        i wdzięczność, że poświęca trochę swojego czasu tej męczącej dyskusji.
                        Całkowicie zły ten człowiek nie jest, bo wczoraj sam przyznał, że uważa że u
                        nas jest źle z nauką.
                        • dyplomata Tragikomiczni horrorowcy z OFAku 25.04.04, 17:56
                          Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                          > > Poniekad wszakze dobrze ze wciaz jeszcze mamy dyplomate. Inaczej dyskusja
                          > >by zamarla. Tym bardziej ze faktycznie to co prezentuje na tym forum jest
                          > >obrazem myslenia ustawionej gorki profesorsko-dyrektorskiej.
                          > O tym samym pomyślałem. Nas jest sporo, a on sam jeden broni profesorskiej
                          > twierdzy. Więc chciałbym, mimo całkowitej różnicy poglądów, wyrazić mu
                          >uznanie i wdzięczność, że poświęca trochę swojego czasu tej męczącej dyskusji.
                          > Całkowicie zły ten człowiek nie jest, bo wczoraj sam przyznał, że uważa że u
                          > nas jest źle z nauką.

                          To juz jest szczyt tragikomicznego horroru! Zwracanie uwagi na cienizm i
                          prawdopodobnie podkopowy charakter propozycji OFA ma byc wyrazem obrony
                          profesorskiej gory!!! Chodzi tu chyba o nastepna scieme wiec jeszcze raz
                          powtorzmy: cala struktura nauki w Polsce czyli establishment i OFA wziete
                          do kupy to jeden wielki grajdol z zapleczem. Roznica jest taka ze jedni
                          siedza w grajdole a inni usiluja sie do niego podkopac. Oczywistym narzedziem
                          podkopu jest zniesienie habilitacji i belwederek.

                          Problem jest gdzie indziej: Jaka ma byc struktura zreformowanego systemu tak
                          by uniknac degrengolady? Cienizm OFA widac po tym ze w tej dziedzinie nie ma
                          nic konkretnego do zaproponowania oprocz gladkich slow.

                          Kluczowa sprawe finansowania zbywa sie tym ze jakies fundusze maja byc
                          rozdzielane przez jawne granty. Ktos nawet proponuje granty lokalne nie
                          mowia skad ma byc na nie kasa, pewnie z dotacji centralnej?

                          Nie ma mowy o polityce naukowej, koncentracji i elitarnosci badan. To sa
                          oczywiscie tematy nieprzyjemne ale od nich sie nie ucieknie jesli ma byc
                          prawdziwa reforma.

                          I wreszcie status uczelni. Tego OFA bardzo nie lubi. A wobec kompletnej
                          patologii nauki jest to temat absolutnie krytyczny. W obecnym systemie
                          ludzie u wladzy robia se prywate za pieniadze podatnikow ktore uda sie
                          im wydoic. Ten system trzeba calkowicie obalic. Jest wiec bardzo wazne
                          pytanie o model docelowy: jezeli sa uczelnie prywatne to utrzymywanie
                          uczelni publicznych jest dyskusyjne. Jezeli nie maja byc one calkiem
                          sprywatyzowane to chociazby nalezalo wprowadzic taki status by byla widoczna
                          rola wlasciciela. Rowniez klientele uczelni czyli studentow koniecznie
                          nalezy uwolnic od socjalistycznej uludy bezplatnych studiow dziennych co jest
                          dodatkowym absurdem jesli te uczelnie moga sobie kazac placic za studia
                          wieczorowe i zaoczne.

                          Nieprzyjemne tematy? Pewnie. Wobec nich zniesienie habow i belwederek to
                          drobiazg.
                          • khmara Re: FAKTycznie OFA się tym nie zajmuje 25.04.04, 20:48
                            dyplomata napisał:
                            > Problem jest gdzie indziej: Jaka ma byc struktura zreformowanego systemu tak
                            > by uniknac degrengolady?
                            Dobre prawo i sprawny wymiar sprawiedliwości. Efektywny system kontroli przez
                            powołane do tego instytucje. Prywatyzacja na obecnym etapie to najlepszy sposób
                            na zwiększenie degrengolady w lawinowym tempie.

                            > Kluczowa sprawe finansowania zbywa sie tym ze jakies fundusze maja byc
                            > rozdzielane przez jawne granty. Ktos nawet proponuje granty lokalne nie
                            > mowia skad ma byc na nie kasa, pewnie z dotacji centralnej?
                            A teraz to niby skąd pochodzą? (0,65 proc. PKB całkowite nakłady na naukę, 0,37
                            proc. PKB nakłady z budżetu państwa)

                            > Nie ma mowy o polityce naukowej
                            Od polityki naukowej jest minister. Jeżeli jej nie prowadzi, to trzeba zmienić
                            ministra. Zadaniem ministerstwa jest również pozyskiwanie środków budżetowych i
                            pozabudżetowych.

                            > , koncentracji
                            Koncentracja to była w ZSRR - w Moskwie buty były w sklepach raz na parę
                            miesięcy, na prowincji nie sprzedawali butów w ogóle.

                            > i elitarnosci badan.
                            Do elitarnych badań trzeba elitarnych naukowców. Tego się nie da zadekretować.
                            A OFA jest za przydzielaniem środków najlepszym, a nie samozwańczym elitom.

                            > I wreszcie status uczelni.
                            To może wreszcie wytłumaczysz, co rozumiesz przez status uczelni, bo dla mnie
                            to pustosłowie.

                            > W obecnym systemie
                            > ludzie u wladzy robia se prywate za pieniadze podatnikow ktore uda sie
                            > im wydoic.
                            W obecnym systemie finansowanie nauki z budżetu państwa wynosi 0,37 proc. PKB w
                            Polsce i 1,05 proc. PKB w USA (dane za 2002 r.). A biorąc pod uwagę fakt, że
                            PKB w USA jest wyższy niż w Polsce, to dopiero ten amerykański podatnik ma
                            przechlapane. Wytłumacz tym głupim Amerykanom, że potrzebna im rewolucja.

                            > Ten system trzeba calkowicie obalic. Jest wiec bardzo wazne
                            > pytanie o model docelowy: jezeli sa uczelnie prywatne to utrzymywanie
                            > uczelni publicznych jest dyskusyjne. Jezeli nie maja byc one calkiem
                            > sprywatyzowane to chociazby nalezalo wprowadzic taki status by byla widoczna
                            > rola wlasciciela.
                            Państwo jako właściciel. To Ty w końcu jesteś za zwiększaniem autonomii uczelni
                            czy przeciw?
                            A w ogóle to zlikwidować uniwersytety stanowe w USA!!! Sorbona chyba też nie
                            jest prywatna???

                            > Rowniez klientele uczelni czyli studentow koniecznie
                            > nalezy uwolnic od socjalistycznej uludy bezplatnych studiow dziennych co jest
                            > dodatkowym absurdem jesli te uczelnie moga sobie kazac placic za studia
                            > wieczorowe i zaoczne.
                            Spoko. Od socjalistycznej ułudy Europy trzeba odejść. Ale OFA nie zamierza
                            zmieniać konstytucji, w przeciwieństwie do Leppera.

                            > Nieprzyjemne tematy?
                            Nie. Po prostu OFA się nimi nie zajmuje. Tak samo, jak na przykład OFA nie
                            zajmuje się strategią lizbońską. Nie zamierzamy zawłaszczyć całej problematyki
                            związanej z zarządzaniem nauką w Polsce, zostawiamy trochę dla innych.

                            OFA zajmuje się natomiast kwestiami reform strukturalnych w ramach obecnego
                            porządku konstytucyjnego, dotyczącymi uregulowań ustawowych. Przekształceniami
                            własnościowymi OFA się nie interesuje.

                            Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.

                            • dyplomata Wychodzi OFAk na jaw 26.04.04, 19:13
                              khmara napisał:

                              > dyplomata napisał:
                              > > Problem jest gdzie indziej: Jaka ma byc struktura zreformowanego systemu
                              > > tak by uniknac degrengolady?
                              > Dobre prawo i sprawny wymiar sprawiedliwości. Efektywny system kontroli przez
                              > powołane do tego instytucje. Prywatyzacja na obecnym etapie to najlepszy
                              > sposób na zwiększenie degrengolady w lawinowym tempie.

                              Aha, a zniesienie habilitacji i belwederek w obecnym ukladzie spowoduje
                              uzdrowienie sytuacji???

                              > > Kluczowa sprawe finansowania zbywa sie tym ze jakies fundusze maja byc
                              > > rozdzielane przez jawne granty. Ktos nawet proponuje granty lokalne nie
                              > > mowia skad ma byc na nie kasa, pewnie z dotacji centralnej?
                              > A teraz to niby skąd pochodzą? (0,65 proc. PKB całkowite nakłady na naukę,
                              ɬ,37 proc. PKB nakłady z budżetu państwa)

                              No ale jak sie mowi o grantach to chyba tylko o centralnych???

                              > > Nie ma mowy o polityce naukowej
                              > Od polityki naukowej jest minister. Jeżeli jej nie prowadzi, to trzeba
                              >zmienić ministra. Zadaniem ministerstwa jest również pozyskiwanie środków
                              >budżetowych i pozabudżetowych.

                              Ladnie powiedziane. Ci na gorze maja zniesc hab-belwedery, dac kase wyrwana
                              podatnikom i sie odp...

                              > > , koncentracji
                              > Koncentracja to była w ZSRR - w Moskwie buty były w sklepach raz na parę
                              > miesięcy, na prowincji nie sprzedawali butów w ogóle.

                              Bardzo ladnie: po prostu granty kazdemu co cos opublikuje a podatnicy maja
                              na to dawac kasy i to duzo.

                              > > i elitarnosci badan.
                              > Do elitarnych badań trzeba elitarnych naukowców. Tego się nie da
                              >zadekretować. A OFA jest za przydzielaniem środków najlepszym, a nie
                              >samozwańczym elitom.

                              No wiec jaki ma byc rozdzial tych srodkow? Bo jest oczywiste ze jezeli
                              badania maja byc na poziomie to srodki musza byc skoncentrowane.


                              > > I wreszcie status uczelni.
                              > To może wreszcie wytłumaczysz, co rozumiesz przez status uczelni, bo dla mnie
                              > to pustosłowie.

                              Uff, wez uczelnie prywatna. Tam wlasciciel ustala reguly i zatrudnia ludzi, nie?
                              Jak daleko/blisko uczelnie publiczne maja byc od tego? Czy uczelnia publiczna
                              to ma byc urzad panstwowy z widelkami plac czy ma byc w niej realny wlasciciel?
                              Na przyklad co by bylo gdyby uczelnia panstwowa miala status w rodzaju spolki
                              skarbu panstwa? (To tylko przyklad!!!)


                              > > W obecnym systemie
                              > > ludzie u wladzy robia se prywate za pieniadze podatnikow ktore uda sie
                              > > im wydoic.
                              > W obecnym systemie finansowanie nauki z budżetu państwa wynosi 0,37 proc. PKB
                              >w Polsce i 1,05 proc. PKB w USA (dane za 2002 r.). A biorąc pod uwagę fakt, że
                              > PKB w USA jest wyższy niż w Polsce, to dopiero ten amerykański podatnik ma
                              > przechlapane. Wytłumacz tym głupim Amerykanom, że potrzebna im rewolucja.

                              Ladne porownania z USA: badania totalnie skoncentrowane na potrzebach
                              przemyslu, wojska i kosmosu.

                              > Państwo jako właściciel. To Ty w końcu jesteś za zwiększaniem autonomii
                              >uczelni czy przeciw?
                              > A w ogóle to zlikwidować uniwersytety stanowe w USA!!! Sorbona chyba też nie
                              > jest prywatna???

                              Tam system nigdy nie doszedl do stanu takiego rozkladu. Problem polega na tym
                              ze wlascicielem moze byc panstwo ale jak ta forma wlascicielstwa ma wygladac?


                              > > Rowniez klientele uczelni czyli studentow koniecznie
                              > > nalezy uwolnic od socjalistycznej uludy bezplatnych studiow dziennych co
                              > > jest
                              > > dodatkowym absurdem jesli te uczelnie moga sobie kazac placic za studia
                              > > wieczorowe i zaoczne.
                              > Spoko. Od socjalistycznej ułudy Europy trzeba odejść. Ale OFA nie zamierza
                              > zmieniać konstytucji, w przeciwieństwie do Leppera.

                              No wiec widac ze OFA nie jest za doglebna reforma tylko fasadowa. za fasada
                              kryje sie glowny podkop i wolanie o wiecej kasy.

                              > > Nieprzyjemne tematy?
                              > Nie. Po prostu OFA się nimi nie zajmuje. Tak samo, jak na przykład OFA nie
                              > zajmuje się strategią lizbońską. Nie zamierzamy zawłaszczyć całej
                              >problematyki związanej z zarządzaniem nauką w Polsce, zostawiamy trochę dla
                              >innych.

                              Wlasnie, reforma to ma byc zniesienie i bedzie OK. Niestety tak sie nie da.

                              > OFA zajmuje się natomiast kwestiami reform strukturalnych w ramach obecnego
                              > porządku konstytucyjnego, dotyczącymi uregulowań ustawowych.
                              > Przekształceniami własnościowymi OFA się nie interesuje.
                              > Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.

                              Czytaj: OFA chce utrzymac dotychczasowy system, chodzi tylko zeby sie dorwac
                              do grajdola proponuje zniesienie habow i belwederek. Jest najzupleniej
                              ewidentne ze bez doglebnej zmiany systemu to co proponuje OFA bedzie kompletna
                              paranoja.
                              • khmara Lepperiada dyplomaty 26.04.04, 20:17
                                dyplomata napisał:

                                > Aha, a zniesienie habilitacji i belwederek w obecnym ukladzie spowoduje
                                > uzdrowienie sytuacji???

                                Nie. OFA nie ogranicza się do jednego postulatu.Pełna deklaracja OFA poniżej,
                                jeszcze raz:

                                Otwarte Forum Akademickie domaga się:

                                1. Zaprzestania prac nad projektem ustawy o szkolnictwie wyższym, przygotowanym
                                przez zespół prezydencki, który utrwala nieefektywny i przestarzały system
                                organizacji nauki w Polsce, hamuje konkurencję i utrudnia powrót do kraju
                                uczonym polskim pracującym za granicą.

                                2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
                                wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnienia
                                składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie działających
                                systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i
                                wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do
                                standardów światowych.

                                3. Zniesienia habilitacji. Zniesienia stopnia doktora habilitowanego i tytułu
                                profesora (nie mylić ze stanowiskiem profesora!). Opracowania minimalnych
                                wymagań stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
                                profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków uczelni.

                                4. Zatrudniania i awansowania wszystkich nauczycieli akademickich drogą
                                konkursu. Wprowadzenia obowiązku podania do publicznej wiadomości informacji o
                                wszystkich konkursach, np. na stronie internetowej ministerstwa, na co najmniej
                                trzy miesiące przed planowanym rozstrzygnięciem. Wprowadzenia obowiązku
                                jawności postępowania konkursowego celem zapobieżenia nepotyzmowi poprzez
                                uwzględnienie w składzie komisji konkursowej pozauczelnianego recenzenta i
                                wprowadzenie obowiązku podania do publicznej wiadomości wyników konkursu oraz
                                liczby kandydatów.

                                5. Przydzielania środków na badania naukowe drogą konkursu. Jawności w
                                dysponowaniu środkami na badania naukowe zarówno na poziomie uczelni, jak i
                                KBN. Publikacji na oficjalnych stronach wyników konkursów z podaniem liczby
                                kandydatów oraz streszczeń projektów zakwalifikowanych do finansowania.

                                6. Powołania instytucji niezależnych od uczelni mediatorów akademickich w celu
                                przeciwdziałania zjawiskom mobbingu i innych patologii w życiu akademickim.

                                ________________

                                > No ale jak sie mowi o grantach to chyba tylko o centralnych???
                                W USA i Wielkiej Brytanii istnieje więcej niż jedna instytucja przydzielająca
                                granty na badania. Rozdzielanie grantów przez ministerstwo to objaw patologii.

                                > Ladnie powiedziane. Ci na gorze maja zniesc hab-belwedery, dac kase wyrwana
                                > podatnikom i sie odp...
                                Nie ci na górze tylko parlament zmienia ustawy i uchwala budżet państwa.

                                > > > , koncentracji
                                > > Koncentracja to była w ZSRR - w Moskwie buty były w sklepach raz na parę
                                > > miesięcy, na prowincji nie sprzedawali butów w ogóle.

                                > Bardzo ladnie: po prostu granty kazdemu co cos opublikuje a podatnicy maja
                                > na to dawac kasy i to duzo.

                                Nie chodzi o coś, tylko o to co i gdzie. A podatnik amerykański wydaje na
                                zbrojenia 3 razy więcej niż na naukę. W Polsce wydatki na zbrojenia są 5 razy
                                większe niż na naukę.

                                > No wiec jaki ma byc rozdzial tych srodkow? Bo jest oczywiste ze jezeli
                                > badania maja byc na poziomie to srodki musza byc skoncentrowane.

                                Tęsknisz za nauką radziecką i centralnym rozdzielnictwem.

                                > Uff, wez uczelnie prywatna. Tam wlasciciel ustala reguly i zatrudnia ludzi,
                                nie
                                > ?
                                > Jak daleko/blisko uczelnie publiczne maja byc od tego?

                                Jak najdalej. Uczelnie prywatne w Polsce często dążą do obniżenia kosztów
                                poprzez zatrudnianie osób o jak najniższych kwalifikacjach.

                                > Na przyklad co by bylo gdyby uczelnia panstwowa miala status w rodzaju spolki
                                > skarbu panstwa? (To tylko przyklad!!!)

                                W ciągu roku przestałaby istnieć jakakolwiek nauka w Polsce, ponieważ najlepsze
                                w rankingach uczelnie, które w tej chwili są poważnie zadłużone z tego powodu,
                                że dotacje budżetowe od lat nie pokrywają całkowitych kosztów ich utrzymania po
                                prostu by splajtowały.

                                > Ladne porownania z USA: badania totalnie skoncentrowane na potrzebach
                                > przemyslu, wojska i kosmosu.

                                W USA
                                nakłady na naukę z budżetu państwa: 1,05 proc. PKB,
                                nakłady na zbrojenia: 3,1 proc. PKB
                                Nic mi nie wiadomo, aby USA finansowały przemysł z budżetu państwa. Ale może ja
                                się mylę i ci Amerykanie są bardziej czerwoni niż mi się wydaje.

                                > > Państwo jako właściciel. To Ty w końcu jesteś za zwiększaniem autonomii
                                > >uczelni czy przeciw?
                                > > A w ogóle to zlikwidować uniwersytety stanowe w USA!!! Sorbona chyba też n
                                > ie
                                > > jest prywatna???

                                > Tam system nigdy nie doszedl do stanu takiego rozkladu. Problem polega na tym
                                > ze wlascicielem moze byc panstwo ale jak ta forma wlascicielstwa ma wygladac?

                                Jak widać z Twojego przykładu, forma własności ma się nijak do stopnia
                                rozkładu. Przyczyn obecnego stanu nauki w Polsce należy szukać gdzie indziej.
                                Nie odpowiedziałeś na moje pytanie o autonomię uczelni.


                                > > Ale OFA nie zamierza zmieniać konstytucji, w przeciwieństwie do Leppera.
                                > No wiec widac ze OFA nie jest za doglebna reforma tylko fasadowa.

                                Jeżeli porządek prawny demokratycznego państwa nazywasz fasadą...


                                > Jest najzupleniej
                                > ewidentne ze bez doglebnej zmiany systemu to co proponuje OFA bedzie
                                kompletna
                                > paranoja.

                                Pierwszym objawem paranoi jest całkowite niezwracanie uwagi na to, co inni
                                mówią. To można leczyć.

                                -----------
                                Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.

                                • khmara Dwa cytaty dla dyplomaty 26.04.04, 23:41
                                  serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2039994.html
                                  - Kluczem do nadrobienia braków jest edukacja - mówił minister nauki Michał
                                  Kleiber. Łudzimy się jednak, sądząc, że pięciokrotny wzrost liczby studentów
                                  oznacza skok w tej dziedzinie. Dzieje się to bowiem przy minimalnym wzroście
                                  nakładów i przyroście kadry - kosztem jakości. Unia może tu w pewnym stopniu
                                  pomóc.

                                  - Europa jest dla nas "zbawienna" o tyle, o ile możemy się od niej czegoś
                                  nauczyć - uważa Ewa Łętowska, b. rzecznik praw obywatelskich. W sferze prawa do
                                  nauczenia się mamy wiele - widzimy nakaz i zakaz, a prawo europejskie nie tyle
                                  nakazuje i zakazuje, ile dba o zachowanie standardów.
                                • dyplomata Chmara problemow 27.04.04, 21:21
                                  khmara napisał:

                                  > > Aha, a zniesienie habilitacji i belwederek w obecnym ukladzie spowoduje
                                  > > uzdrowienie sytuacji???
                                  > Nie. OFA nie ogranicza się do jednego postulatu.Pełna deklaracja OFA poniżej,
                                  > jeszcze raz:

                                  Dobra ilustracja podejscia OFAku jest takie zestawienie
                                  > 2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
                                  > wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnienia
                                  > składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie
                                  >działających
                                  > systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i
                                  > wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do
                                  > standardów światowych.
                                  > 3. Zniesienia habilitacji. Zniesienia stopnia doktora habilitowanego i tytułu
                                  > profesora (nie mylić ze stanowiskiem profesora!). Opracowania minimalnych
                                  > wymagań stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
                                  > profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków
                                  uczelni.

                                  W punkcie 2 nie ma zadnych konkretow ale punkt 3 jest bardzo konkretny
                                  i zawiera sie w punkcie 2. Po co punkt 3 jest tak wyszczegolniony?

                                  Wlasnie konkretyzacja punktu 2 jest sprawa zasadnicza!

                                  > > Bardzo ladnie: po prostu granty kazdemu co cos opublikuje a podatnicy maja
                                  > > na to dawac kasy i to duzo.
                                  > Nie chodzi o coś, tylko o to co i gdzie. A podatnik amerykański wydaje na
                                  > zbrojenia 3 razy więcej niż na naukę. W Polsce wydatki na zbrojenia są 5 razy
                                  > większe niż na naukę.

                                  Powtorzmy jeszcze raz: badania na poziomie musza oznaczac elitarnosc i
                                  koncentracje. Ameryka jest tego najlepszym przykladem. Naklady na badania
                                  obejmuja badania szczodrze finansowane przez wojsko i przemysl. OFAk tego nie
                                  przyjmuje do wiadomosci, ma byc urawnilowka?

                                  > > No wiec jaki ma byc rozdzial tych srodkow? Bo jest oczywiste ze jezeli
                                  > > badania maja byc na poziomie to srodki musza byc skoncentrowane.
                                  > Tęsknisz za nauką radziecką i centralnym rozdzielnictwem.

                                  Haha tu wychodzi na jaw prawdziwa intencja. Powtorzmy wiec jeszcze raz:
                                  bez koncentracji na okreslonych celach strategicznych oraz bez placowek
                                  elitarnych naklady nie dadza zadnego efektu.

                                  > > Uff, wez uczelnie prywatna. Tam wlasciciel ustala reguly i zatrudnia ludzi
                                  > , nie?
                                  > > Jak daleko/blisko uczelnie publiczne maja byc od tego?
                                  > Jak najdalej. Uczelnie prywatne w Polsce często dążą do obniżenia kosztów
                                  > poprzez zatrudnianie osób o jak najniższych kwalifikacjach.

                                  Haha mamy KLUCZOWA ZAGADKE: przeciez w Ameryce czolowe uczelnie sa prywatne,
                                  wiec jak to jest?

                                  Wychodzi tu nastepna intencja OFAKu: utrzymanie dotychczasowego panstwowego
                                  grajdola tylko z inna fasada.

                                  > > Na przyklad co by bylo gdyby uczelnia panstwowa miala status w rodzaju spo
                                  > lki skarbu panstwa? (To tylko przyklad!!!)
                                  > W ciągu roku przestałaby istnieć jakakolwiek nauka w Polsce, ponieważ
                                  >najlepsze w rankingach uczelnie, które w tej chwili są poważnie zadłużone z
                                  >tego powodu, że dotacje budżetowe od lat nie pokrywają całkowitych kosztów ich
                                  >utrzymania po prostu by splajtowały.

                                  No wiec dlaczego nie spojrzec gorzkiej rzeczywistosci w oczy: dlaczego nie
                                  wprowadzic oplat za studia tylko oszukiwac sie? Dlaczego nie mozna doprowadzic
                                  do rownowagi finansowej poprzez reforme struktur?

                                  > W USA nakłady na naukę z budżetu państwa: 1,05 proc. PKB,
                                  > nakłady na zbrojenia: 3,1 proc. PKB
                                  > Nic mi nie wiadomo, aby USA finansowały przemysł z budżetu państwa. Ale może
                                  >ja się mylę i ci Amerykanie są bardziej czerwoni niż mi się wydaje.

                                  Przedstawianie takich liczb to bzdura. Liczby mozna porownywac miedzy krajami
                                  o zblizonym poziomie dohcodu narodowego na mieszkanca.


                                  > Jak widać z Twojego przykładu, forma własności ma się nijak do stopnia
                                  > rozkładu. Przyczyn obecnego stanu nauki w Polsce należy szukać gdzie indziej.
                                  > Nie odpowiedziałeś na moje pytanie o autonomię uczelni.

                                  No to lopata do glowy:
                                  Autonomia=zakres samodzielnosci i odpowiedzialnosci. Maly przyklad: czy
                                  wynagrodzenia maja byc ustalane przez uczelnie na zasadzie indywidualnego
                                  kontraktu czy tez maja byc widelki plac ustalane odgornie?

                                  > > No wiec widac ze OFA nie jest za doglebna reforma tylko fasadowa.
                                  > Jeżeli porządek prawny demokratycznego państwa nazywasz fasadą...

                                  nie chodzi o porzadek prawny. Fasada oznacza brak rzeczywistych mechanizmow.

                                  > > Jest najzupleniej
                                  > > ewidentne ze bez doglebnej zmiany systemu to co proponuje OFA bedzie
                                  > >kompletna paranoja.
                                  > Pierwszym objawem paranoi jest całkowite niezwracanie uwagi na to, co inni
                                  > mówią. To można leczyć.

                                  OFA pomija sprawy istotne. Konkrety to zniesienie.
                                  • khmara Rzetelna nauka i dekoncentracja, a nie dyktat S. 27.04.04, 23:08
                                    dyplomata napisał:

                                    > W punkcie 2 nie ma zadnych konkretow
                                    Uważasz, że w punkcie 2. (postulat powołania nowego zespołu dla przygotowania
                                    projektu ustawy) należy podać nazwiska członków komisji? Wtedy będzie dość
                                    konkretnie?

                                    > Powtorzmy jeszcze raz: badania na poziomie musza oznaczac elitarnosc i
                                    > koncentracje. Ameryka jest tego najlepszym przykladem. Naklady na badania
                                    > obejmuja badania szczodrze finansowane przez wojsko i przemysl. OFAk tego nie
                                    > przyjmuje do wiadomosci, ma byc urawnilowka?

                                    Powtórzę jeszcze raz: NIE. Właśnie finansowanie nauki w USA jest przykładem
                                    dekoncentracji: możesz dostać grant z NIH, NASA i wielu innych instytucji.
                                    Możesz pracować w laboratorium przemysłowym. Wielość źródeł finansowania to
                                    jest właśnie DEKONCENTRACJA środków. I nijak tego nie możesz zrozumieć.

                                    > Haha mamy KLUCZOWA ZAGADKE: przeciez w Ameryce czolowe uczelnie sa prywatne,
                                    > wiec jak to jest?

                                    Z tej prostej przyczyny, że czołowe uczelnie amerykańskie to uczelnie liczą
                                    sobie po kilkaset lat. Natomiast większość uczelni prywatnych w Polsce to
                                    efemerydy obliczone na wydojenie jak największej kasy od naiwnych klientów -
                                    bylejaki produkt za dużą kasę. Uczelnie, które w tej chwili przyjmują bez
                                    egzaminów wstępnych, przestaną istnieć, kiedy ze szkół zacznie wychodzić niż
                                    demograficzny. Na elitarność pracuje się długo, np. Harvard został założony w
                                    1636 roku. A Ty chcesz utworzyć instytut naukowy w kartoflisku i zadekretować,
                                    że będzie elitarny. Powodzenia, ale chyba nie rozumiesz, co to słowo znaczy.

                                    Dla zilustrowania Twoich wyobrażeń o elitarności:
                                    Przychodzi facet w obszarpanych dżinsach do klubu dla milionerów i mówi, że
                                    chciałby zostać członkiem.
                                    Recepcjonista pyta:
                                    - A ma pan dom z basenem?
                                    - Nie.
                                    - Jeździ pan mercedesem?
                                    - Nie.
                                    - A chociaż złoty sygnet?
                                    - Nie.
                                    - To proszę przyjść, jak się pan tego dorobi.
                                    Facet wyjmuje komórkę i mówi:
                                    - Janie, natychmiast sprzedaj jedną z naszych kopalni diamentów i kup mi taki
                                    betonowy bunkier z basenem gdzieś pod Warszawą i złoty pierścionek. Aha, i
                                    jeszcze takie niemieckie gówno, którym tu teraz wszyscy jeżdżą.

                                    Na elitarną naukę Polski nie stać. Polskę stać na RZETELNĄ naukę i OFA stara
                                    się stworzyć mechanizmy, które umożliwią uprawianie takiej nauki.

                                    > No wiec dlaczego nie spojrzec gorzkiej rzeczywistosci w oczy: dlaczego nie
                                    > wprowadzic oplat za studia tylko oszukiwac sie? Dlaczego nie mozna doprowadzic
                                    > do rownowagi finansowej poprzez reforme struktur?

                                    Dlatego, że taka zmiana wymaga zmiany konstytucji. Dlatego, że tego nie chce
                                    wyborca i podatnik, który chce mieć bezpłatną edukację i służbę zdrowia.
                                    Spójrzmy prawdzie w oczy: Jedyną siłą polityczną w Polsce, która domaga się
                                    zmiany konstytucji jest Samoobrona.

                                    > > > ludzie u wladzy robia se prywate za pieniadze podatnikow ktore uda sie
                                    > > im wydoic.
                                    > > W obecnym systemie finansowanie nauki z budżetu państwa wynosi 0,37 proc.
                                    PKB
                                    > > w Polsce i 1,05 proc. PKB w USA (dane za 2002 r.). A biorąc pod uwagę fakt,
                                    że
                                    > > PKB w USA jest wyższy niż w Polsce, to dopiero ten amerykański podatnik ma
                                    > > przechlapane. Wytłumacz tym głupim Amerykanom, że potrzebna im rewolucja.
                                    > Przedstawianie takich liczb to bzdura. Liczby mozna porownywac miedzy krajami
                                    > o zblizonym poziomie dohcodu narodowego na mieszkanca.

                                    Twoja odpowiedź jest nie na temat - terminowałeś u Leppera? W podanym
                                    przykładzie chodziło o wykazanie, że polski podatnik wcale nie ma gorzej niż
                                    amerykański. I należy tu jeszcze dodać poprawkę na to, że Amerykanie, którzy
                                    nie mają bezpłatnych studiów, wydają większy procent wpływów z PODATKÓW na
                                    naukę. A skoro polski podatnik chce bezpłatnych studiów dla swoich dzieci,
                                    skoro chce, żeby te studia zapewniły dziecku możliwość uzyskania dobrej pracy w
                                    Unii, jeżeli chce, żeby jego dzieci miały lepsze warunki życia niż on sam, to
                                    niestety z czegoś trzeba za to zapłacić.

                                    > > Jak widać z Twojego przykładu, forma własności ma się nijak do stopnia
                                    > > rozkładu. Przyczyn obecnego stanu nauki w Polsce należy szukać gdzie indzi
                                    > ej.
                                    > > Nie odpowiedziałeś na moje pytanie o autonomię uczelni.
                                    >
                                    > No to lopata do glowy:
                                    > Autonomia=zakres samodzielnosci i odpowiedzialnosci. Maly przyklad: czy
                                    > wynagrodzenia maja byc ustalane przez uczelnie na zasadzie indywidualnego
                                    > kontraktu czy tez maja byc widelki plac ustalane odgornie?

                                    Punkt 3. deklaracji OFA:
                                    "Opracowania minimalnych
                                    wymagań stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
                                    profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków uczelni"

                                    Łopatologiczne wytłumaczenie, skoro czytasz i nie rozumiesz:
                                    Odgórnie narzucone są tylko minima związane z wymaganiami i warunkami
                                    zatrudnienia, tzn. wynagrodzenia też. Dalej uczelnie mogą sobie robić, co im
                                    się podoba.

                                    > > > No wiec widac ze OFA nie jest za doglebna reforma tylko fasadowa.
                                    > > Jeżeli porządek prawny demokratycznego państwa nazywasz fasadą...
                                    > nie chodzi o porzadek prawny. Fasada oznacza brak rzeczywistych mechanizmow.

                                    Znowu Twoje rozumienie mechanizmów działania czegokolwiek ogranicza się do
                                    prymitywnego leseferyzmu pierwszego Balcerowicza. OFA dąży do stworzenia
                                    mechanizmów naprawczych, Ty dążysz do zniszczenia tego co jest, licząc na to,
                                    że coś sensownego się samo urodzi. Niestety, w obecnym układzie rezultat może
                                    być jedynie dokładnie taki sam jak w gospodarce - jeszcze większe kolesiostwo i
                                    tajemnicze przepływy brudnej kasy.

                                    Wychodzi na to, że nie bronisz ani interesów podatnika, ani interesów
                                    społeczności akademickiej, tylko jakiejś określonej grupy cwaniaczków, którzy
                                    mają ochotę obwołać się ELITĄ nauki polskiej. A Twoja znajomość mechanizmów
                                    funkcjonowania nauki i szkolnictwa wyższego w krajach rozwiniętych gwarantuje
                                    tej elicie całkowitą niekompatybilność z resztą świata, wyłączając Rosję,
                                    Białoruś i Koreę Północną. BRAWO!

                                    Ty nie jesteś przypadkiem politologiem ze Szczecina?
                                    ________________
                                    Ceterum censeo Samoobronem esse delendam.
                                  • Gość: itakdalej Dyplomata ma mętlik w głowie IP: *.chello.pl 28.04.04, 00:40
                                    dyplomata napisał:

                                    > Dobra ilustracja podejscia OFAku jest takie zestawienie
                                    > > 2. Powołania nowego zespołu celem kompleksowej zmiany ustaw o szkolnictwie
                                    >
                                    > > wyższym, tytułach i stopniach naukowych oraz finansowaniu nauki. Uzupełnie
                                    > nia
                                    > > składu zespołu niezależnymi ekspertami z doświadczeniem w sprawnie
                                    > >działających
                                    > > systemach nauki za granica w celu dostosowania struktur organizacyjnych i
                                    > > wymogów związanych z zatrudnieniem i awansem nauczycieli akademickich do
                                    > > standardów światowych.
                                    > > 3. Zniesienia habilitacji. Zniesienia stopnia doktora habilitowanego i tyt
                                    > ułu
                                    > > profesora (nie mylić ze stanowiskiem profesora!). Opracowania minimalnych
                                    > > wymagań stawianych osobom zatrudnianym przez uczelnie na stanowiskach
                                    > > profesorskich i związanych z nimi przywilejów finansowanych ze środków
                                    > uczelni.
                                    >
                                    > W punkcie 2 nie ma zadnych konkretow ale punkt 3 jest bardzo konkretny
                                    > i zawiera sie w punkcie 2. Po co punkt 3 jest tak wyszczegolniony?
                                    >

                                    Jeżeli punkt 3 zawiera się w punkcie 2, to dyplomata uważa, że dostosowanie
                                    naszego systemu do światowego wiązać się będzie nieuchronnie ze zniesieniem
                                    pozostałości komunistycznych: habilitacji i tytułu profesora. Czyli znowu, choć
                                    nie wprost, przyznał nam rację. Ale my uważamy, że nie tylko. Likwidację
                                    habilitacji i belwederek uważamy za warunek konieczny reformy prowadzacej do
                                    uzdrowienia nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. Ale nie wystarczający!

                                    > Powtorzmy jeszcze raz: badania na poziomie musza oznaczac elitarnosc i
                                    > koncentracje. Ameryka jest tego najlepszym przykladem.

                                    Koncentracja nie może być centralnie zadekretowana. Dzięki uczciwym konkursom o
                                    granty, w których wszyscy mogą wziąć udział, pieniądze idą tam, gdzie są dobrzy
                                    ludzie. Może to w jakimś okresie oznaczać koncentrację wydatków w jednym
                                    miejscu, ale zaraz później może ktoś inny, z innego ośrodka, mieć lepsze
                                    pomysły i dostawać granty. Dlaczego stale ma dostawać pieniądze Warszawa czy
                                    Kraków, jak jakiś zapaleniec stworzył świetny zespół naukowy w Olsztynie czy
                                    Rzeszowie?
                                    Jak tak jesteś zafascynowany Ameryką, to dlaczego nie chcesz naszego systemu
                                    upodobnić do amerykańskiego? Broniąc do upadłego habilitacji i belwederek,
                                    których tam nie ma, i przywilejów samodzielnych, utrzymujesz postsowiecki
                                    skansen. Gdzie tu konsekwencja?

                                    > Haha mamy KLUCZOWA ZAGADKE: przeciez w Ameryce czolowe uczelnie sa prywatne,
                                    > wiec jak to jest?
                                    >

                                    Niezupełnie. Wszędzie w rankingach wysoko jest Berkeley, UCLA, ale w drugiej
                                    dziesiątce dominują już uczelnie publiczne. Prywatnych uniwersytetów jest chyba
                                    więcej niż dziesięć?

                                    > Wychodzi tu nastepna intencja OFAKu: utrzymanie dotychczasowego panstwowego
                                    > grajdola tylko z inna fasada.

                                    Jakoś nikt w USA nie chce prywatyzować: Berkeley, UCLA, UCSD, UM, UV, UT,
                                    Rutgers, SUNY, itd. To że nie są prywatne, nie przeszkadza im być świetnymi
                                    uniwersytetami.

                                    Bardzo przepraszam, ale to co ty wypisujesz, kupy się nie trzyma. Chcesz żeby u
                                    nas zapanowała jakaś hybryda z nomenklaturą w stylu komunistycznym (tylko
                                    zamiast dygnitarzy partyjnych o wszystkim decydują samodzielni, w większości
                                    bardzo kiepscy naukowo, albo w ogóle już nieczynni, spędzający większość czasu
                                    na intrygach), za to z prywatnymi uczelniami. Oczywiście w rękach obecnych
                                    samodzielnych. Byłaby to najodważniejsza prywatyzacja uczelni w świecie, przy
                                    której to co jest w USA to jakiś socjalizm. System ten byłby tak koślawy i
                                    chory, jak wolny rynek i demokracja w Rosji lub w większości państw Ameryki
                                    Południowej, czy Afryki.
                                    Wydaje mi się, że już ci się wyczerpały pomysły. Coraz bardziej się plączesz,
                                    odrzucając nasze postulaty i coraz częściej dochodzisz do absurdu.
                                    • Gość: itakdalej Korekta IP: *.chello.pl 28.04.04, 00:56
                                      Gość portalu: itakdalej napisał(a):

                                      > Wszędzie w rankingach wysoko jest Berkeley, UCLA, ale w drugiej
                                      > dziesiątce dominują już uczelnie publiczne. Prywatnych uniwersytetów
                                      > jest chyba więcej niż dziesięć?

                                      Powinno być: "Wszędzie w rankingach wysoko jest Berkeley, UCLA, a w drugiej
                                      dziesiątce dominują już uczelnie publiczne. Prywatnych uniwersytetów
                                      jest chyba więcej niż dziesięć?"

                                      Tak wyszło nielogicznie, przepraszam.
                          • Gość: itakdalej Polska nauka to dno - opinia profesora z hab. IP: *.chello.pl 25.04.04, 23:15
                            Ja już nie muszę nic pisać, ponieważ
                            dyplomata napisał:

                            > powtorzmy: cala struktura nauki w Polsce czyli establishment i OFA wziete
                            > do kupy to jeden wielki grajdol z zapleczem.
                            ...
                            > I wreszcie status uczelni. Tego OFA bardzo nie lubi. A wobec kompletnej
                            > patologii nauki jest to temat absolutnie krytyczny. W obecnym systemie
                            > ludzie u wladzy robia se prywate za pieniadze podatnikow ktore uda sie
                            > im wydoic. Ten system trzeba calkowicie obalic.

                            Tylko szkoda, że dyplomata się nie zastanowił kto za to odpowiada. Bo na pewno
                            nie my, tylko on i jego koledzy. My, tak jak ryby i dzieci, głosu nie mamy. ALE
                            TO MY, NIE PROFESURA, ZACZELIŚMY BIĆ NA ALARM.
                          • Gość: itakdalej Świat absurdu - czyli dyplomata o OFA IP: *.chello.pl 26.04.04, 09:08
                            dyplomata napisał:

                            > Roznica jest taka ze jedni
                            > siedza w grajdole a inni usiluja sie do niego podkopac. Oczywistym narzedziem
                            > podkopu jest zniesienie habilitacji i belwederek.

                            A największym podkopywaczem jest Cezary Wójcik, od którego wszystko się
                            zacząło. Jest to wyjątkowo nielogicznie zachowujący się człowiek. Walczy z
                            habilitacją, którą zrobił i chce się dostać podkopem do grajdoła, w którym był
                            i z radością zostawił na rzecz USA.
              • Gość: khmara HEHE - nie operujesz pojęciami abstrakcyjnymi? IP: *.icpnet.pl 22.04.04, 14:35
                dyplomata napisał:
                > Gość portalu: khmara napisał(a):
                > > Za prace zlecone i umowy o dzieło można wpisać dowolną stawkę - to może by
                > ć
                > > jeden wykład. A swoją drogą, przestroga przed puszczaniem wszystkiego na
                > > żywioł, jak życzy sobie dyplomata.
                >
                > Wystarczy tylko
                > zadekretowac wiecej przepisow, kontroli, urzedow i urzednikow i bedzie
                fajnie.

                PRAWO drogi kolego, PRAWO reguluje również działalność gospodarczą. A OFA jest
                za uproszczeniem przepisów - doczytaj, bo nie czytałeś, albo pamiętasz.

                > Zastanawiac sie wiec trzeba czy wobec
                > kompletnego zwyrodnienia sektora nauki w Polsce nie nalezaloby go mozliwie
                jak
                > najdalej sprywatyzowac. Ale to byloby oczywiscie "niedopuszczalne" puszczenie
                > na zywiol. Trzeba wiec pomyslec o nowych przepisach, kontroli i urzedach
                > walczacych z odchyleniami hehe.

                Najpierw DEMOKRATYZACJA a nie UWŁASZCZENIE krów najświętszych ze świętych.
                • dyplomata Demokratyzacja? 22.04.04, 22:23
                  Gość portalu: khmara napisał(a):

                  > Najpierw DEMOKRATYZACJA a nie UWŁASZCZENIE krów najświętszych ze świętych.

                  Co ma oznaczac demokratyzacja w sektorze nauki?
                  • Gość: JZ towarzystwo wiary w manipulacji IP: 146.21.1.* 23.04.04, 10:16
                    Dyplomato, znalalem ci bratnia dusze w wierze w podkopy i manipulacje, wlasnie
                    dr Giertych zali sie ze sondaze publiczne sa manipulowane. Oczywisie dlatego ze
                    nie ddaja jego przekonania o wielkosci partii LPR. "Jesli fakty sa przeciw nam,
                    tym gorzej dla faktow".

                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2036540.html
                    JZ
                  • Gość: khmara Pojęcie abstrakcyjne nr 1: Demokratyzacja IP: *.icpnet.pl 23.04.04, 10:54
                    > Gość portalu: khmara napisał(a):
                    >
                    > > Najpierw DEMOKRATYZACJA a nie UWŁASZCZENIE krów najświętszych ze świętych.
                    >
                    > Co ma oznaczac demokratyzacja w sektorze nauki?

                    1. Zniesienie feudalnego systemu zależności opartego na XIX-wiecznym modelu
                    uprawiania nauki i sowieckim systemie kontroli wolnej myśli w nauce (zobacz
                    pierwszy post CGN na tym forum).
                    2. Uproszczenie systemu tytułów i stopni naukowych - zniesienie stopnia doktora
                    habilitowanego i tytułu profesora (belwederskiego).
                    3. Wprowadzenie systemu oceny pracowników naukowych opartego na ocenie
                    faktycznego dorobku naukowego, wprowadzenie mierzalnych kryteriów oceny
                    bieżącego dorobku w miejsce systemu stopni i tytułów, który preferuje przeszłe
                    zasługi i zwalnia z obowiązku pracy naukowej.
                    4. Ścisłe przestrzeganie zasady demokratycznego wyboru i kadencyjności
                    sprawowania stanowisk w systemie nauki.
                    5. Rozdział funduszy na badania w zależności od dorobku kandydatów, a nie
                    komunistyczna urawniłowka albo widzimisię i kolesiostwo decydentów.
          • Gość: itakdalej Re: Tygodnik NIE tez cos wyweszyl. IP: *.chello.pl 22.04.04, 00:02
            bum_cyk_cyk.hey napisał:

            > No to albo to jest lipa, albo Urban piórem Kosmali przebił wszyskich. Chyba,
            że
            >
            > chodzi o np. 40 godzin wykładu.

            Też mi się wydaje, że to było za semestr (też nieźle), a nie za kilka godzin.
            Na rachunku mógł napisać "poprowadzenie wykładu", a to jest dwuznaczne, i
            zależnie od kontekstu, dotyczy jednego dnia, albo całego semestru.
      • Gość: czytelnik dyskusja -nauczyciel IP: *.autocom.pl 23.04.04, 12:15
        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1159886&KAT=242
        Nauczyciel na piątkę.- Powinien być przewodnikiem studenta, jego intelektualnym
        opiekunem i doradcą

    • Gość: Dr. Re: Czy w Polsce można robić karierę naukową - dz IP: 5.3.1R* / *.lrz-muenchen.de 23.04.04, 14:50
      Mysle, iz szukajac przyczyn skostnienia polskiej nauki nie mozna zapominac o
      braku wzorcow, ktore sklanialyby wzrastajace kadry mlodych naukowcow do
      wymuszania zmian. Nic dziwnego, ze nic sie nie zmienia, jezeli mlodsi nastepcy
      kierownikow katedr itp. wychowywali sie na utrwalonych wzorcach prezentowanych
      im przez przyspawanych do posad "luminarzy" nauki. Wydaje mi sie, iz odpowiedzi
      na pytanie: jak powinno uprawiac sie nauke nalezy poszukac w placowkach
      zagranicznych. Niestety mlodzi polscy naukowcy wykazuja wysoce ograniczona chec
      do wyjazdow zagranicznych w postaci tzw. "post-docow". Nie byloby zle, gdyby
      tradycja stalo sie, iz po doktoracie nalezy wyjechac na pare lat za granice i
      tam zobaczyc jak uprawia sie nauke w innych osrodkach. Wyjazd taki nie jest
      najmniejszym problemem, oczywiscie jezeli sie samemu czegos poszuka w nie tylko
      wyciaga reke po mozliwosci stypendialne oferowane przez Insytucje polskie.
      Niestety wielu swiezo upieczonych doktorow woli tluc korepetycje i ograniczac
      do minimum czas spedzany na uczelni. Jaka moga uprawiac w ten sposob nauke -
      mierna. Tlumacza sie oczywiscie slabymi zarobkami i koniecznoscia dorobienia,
      ale tak naprawde to nie maja najmniejszej ochoty na uprawianie nauki nawet za
      lepsze pieniadze oferowane za granica.
      • Gość: JZ dla polskiego naukowca postdoc to strata czasu IP: 146.21.1.* 23.04.04, 20:51
        Gość portalu: Dr. napisał(a):
        > Mysle, iz szukajac przyczyn skostnienia polskiej nauki nie mozna zapominac o
        > braku wzorcow, ktore sklanialyby wzrastajace kadry mlodych naukowcow do
        > wymuszania zmian. Nic dziwnego, ze nic sie nie zmienia, jezeli nastepcy
        > kierownikow katedr wychowywali sie na utrwalonych wzorcach prezentowanych
        > im przez przyspawanych do posad "luminarzy" nauki. Wydaje mi sie, iz
        Alez oczywiscie ze tak! Ale polska nauka jest ustawowo niekompatybilna z cala
        reszta swiata wiec wzorce sa tez niekompatybilne. Wpolczesni decydenci przede
        wszystkim beda porownywac wzorce zarobkow! A nie wzorce kariery zawodeowej bo
        tak jest przekazywana z pokolenia na pokolenie jako jedyna sluszna.


        > zagranicznych. Niestety mlodzi polscy naukowcy wykazuja wysoce ograniczona
        > do wyjazdow zagranicznych w postaci tzw. "post-docow". Nie byloby zle, gdyby
        > tradycja stalo sie, iz po doktoracie nalezy wyjechac na pare lat za granice i
        > tam zobaczyc jak uprawia sie nauke w innych osrodkach. Wyjazd taki nie jest
        > najmniejszym problemem, oczywiscie jezeli sie samemu czegos poszuka w nie
        1) wyjazd za granice na postdoc jest czasem straconym dla osoby ktora
        faktycznie chce sie zwiazac z polska nauka. Bedac za granica nie wychodzi
        wszystkich sciezek dookiola szefa, nie pozna jego kolegow i kolezkow nie bedzie
        wiedzec z kim trzeba pogadac i do kogo sie usmiechnac. Itp, itd. Oczywiscie
        mozna tez wyjechac za granice i czaly czas dopisywac afiliacje osrodka w ktorym
        sie "niby pracuje" ale na to calkiem slusznie krzywo patrza ci ktorzy
        faktycznie za te badania placa czyli zagranica.
        2) rzeczywiscie mozna samemu cos poszukac, ale jesli zrobi sie to po cichu i w
        skrytosci przed szefem to moze on dac urlop bezplatny a nie sluzbowy, moze
        najzwyczajniej wyrzycic z pracy tlumaczac sie ze ktos przeciez musi mu
        prowadzic dydaktyke a wreszcie najprosciej moze byc miedzynarodowo
        nieprzyjemny. Znam przypadki kiedy polscy luminarze zarzucali w twarz
        zagranicznym profesorom "kradziez" najzdolniejszych ludzi. Brain drainage jest
        znanym ewenementem swiatowym ale to zupelnie cos innego jak ktos komu powie w
        twarz "T zlodzieju, ukradles nam najzdolniejszego badacza". Potem pojawia sie
        mit winy, zdrajacy, wreszcie depresja szczegolnie ciezka na obczyznie itp,
        itd...
        3) faktycznie nic nie szkodzi na przeszkodzie aby czessc wymiany osobowej
        odbywala sie nawet w Polsce. Ale tutaj nawet nie niekompatybilnosc jest
        przeszkoda lecz prosta niechec do wpuszczania szpiega na tern swojej
        dzialalnosci. Najczescien niestety nie dlatego zeby ten "szpieg" mogl
        cos "ukrasc", tylko dlatego ze bardzo predko bedzie wiedzial jaki _naprawde_
        jest poziom konkretnej placowki. Takie rzeczy nie sa wylacznie polskie -
        zpotkalem sie z nimi w wielu miejscach na swiecie. Ale gdzie indziej sytem z
        tym walczy, w polsce system (a przynajmniej jego zarzadcy) trzyma sie razem za
        rece bojac jakiejkolwiek weryfikacji i straszac wszystkich innych.
        4) Postdoc formalnie wcale nie ulatwia otrzymania habilitacji w POlsce.
        Zachdni posdoc z definicji nie "samodzielny". wiec nie spelnia warunku
        formalnego prac habilitacyjnych. Oczywscie jesli publikacje sa dobre to kolega
        szef, "wiemy, rozumiemy, zalatwi zdolnemu podopiecznemu przejscie
        tego "bzdurnego" zalecenia". No i w ten sposob nawet nalepsi wdepna w g....
        protekcji a potem smierdzi sie do konca zycia.


        > Niestety wielu swiezo upieczonych doktorow woli tluc korepetycje i ograniczac
        > do minimum czas spedzany na uczelni. Jaka moga uprawiac w ten sposob nauke -
        > mierna. Tlumacza sie oczywiscie slabymi zarobkami i koniecznoscia dorobienia,
        Badajze w komputerach, w systemach wielozadaniowych takich jak windows,
        najwiekszym problem jest jak podzielic czas aby zbyt czsto nie przelaczac
        miedzy programami, szczegolnie jesli maja bardzo rozne zasoby. Bo jesli tak sie
        dzieje to caly czas komputera jest tracony na miotanie dyskiem a nie na
        faktyczna prace.
        Podobnie jest z "rozmienianiem sie na drobne" polskich naukowcow. Odwiezienie
        dzieci do przedzkola, potem dwie godziny wykladu, potem lektorat na innym
        uniwersytecie, oddanie tlumaczenia jakiejs reklamowki, podwiezienie zony kolegi
        zony co poprzednio zalatwil chalture w swojej firmie - wszedzie godzinka
        dojazdu.... I caly dzien mija. Nastepny tak samo.... przepraszam a kiedy byl
        ten czas na pomyslenie?

        Podobnie i w tym przypadku, rozliczanie faktycznych wynikow nauczania, nauki
        czy tlumaczenia pozwoliloby docenic i wyspecjalizowac ludzi w tym co robia
        najlepiej. Jeden caly dzien dlubalby w nosie myslac jak napisac kolejny
        artukul, inny pracowalby w biurze projektowym a tlumaczeniami zajalby sie
        tlumacz (moze i z tytulem doktora). KAZDY z nich oszczedzilby kupe czasu i
        stresu na dojazdach i "organizowaniu" chaltur. TAk dzial swiat, dlaczego nie
        POlska?

        W POlsce kazdy wyrywa prace innym, robi ja w pospiechu i zle. W szczegolnosci
        prace naukowa i dydaktyczna bo to "budzetowka" zabezpieczona etatem. Tak to
        przynajmniej ja zapamietalem!

        > ale tak naprawde to nie maja najmniejszej ochoty na uprawianie nauki nawet za
        > lepsze pieniadze oferowane za granica.
        To normalne - ludzki strach przd zmiana, poza tym faktycznie nikomu nie jest
        latwo na poczatku. NA dodatek zachet z polskiej strony brak a klod rzucanych
        pod nogi co niemiara.

        OFA jest po czesci rozwiazaniem na te problemy. Od czegos czeba zaczac.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=11020451&a=11588955
        JZ
      • Gość: czytaniepisze Nie tak łatwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.04, 13:35
        >Wyjazd taki nie jest
        > najmniejszym problemem, oczywiscie jezeli sie samemu czegos poszuka w nie
        >tylko wyciaga reke po mozliwosci stypendialne oferowane przez Insytucje
        >polskie. Niestety wielu swiezo upieczonych doktorow woli tluc korepetycje i
        >ograniczac do minimum czas spedzany na uczelni. Jaka moga uprawiac w ten
        >sposob nauke - mierna. Tlumacza sie oczywiscie slabymi zarobkami i
        >koniecznoscia dorobienia, ale tak naprawde to nie maja najmniejszej ochoty na
        >uprawianie nauki nawet za lepsze pieniadze oferowane za granica.

        A ja probuje od paru lat (średnio 3-4x w miesiącu) i nic bo zawsze jest jakis
        Chinczyk albo "Postsowiet" albo Amerykanin ciut lepszy (albo ma lepsze
        referencje, albo że mój doktorat z 'cienkiego labu', HGW?). no to co, to już
        lepiej może nie marnować czasu na próby wyrwania się z gnoju tylko 'chałturzyć'
        według cytowanego przez 'Dr' schematu? Sorry, za wtrącenie się w tak mądrą
        dyskusję polityczną z osobistym biadoleniem ale nie spodobał mi się ten
        jednostronny zapis 'Dr', że tak łatwo pojechać tylko polskie cwaniaki nie chcą.
        A może ja się nie nadaję?
        A może po prostu nie tylko w Polsce wiedzą o tutejszym wspaniałym "poziomie"?
        byebye,
        Z-Tych-Co-Czytają-Ale-Nie-Uczestniczą
        • khmara Re: Nie tak łatwo 25.04.04, 16:31
          Dzięki za wpis. Dobrze, że są czytaniepisze, ale mogliby też coś czasami
          napisać ;-)

          Ja też próbuję, z mniejszym przekonaniem, ale z podobnym skutkiem.
          Życzę powodzenia następnym razem.
        • Gość: JZ sukces ~ Ilosc prob * szanse IP: 146.21.1.* 27.04.04, 11:18
          sukces jest proporcojalny do ilosci prob pomnozenej rpzez szanse
          a tak naprawde to sukces = czesc calkowita(Ilosc prob * szanse) bo pol sukcesu
          to wciaz tyle co nic.

          Napiszcie dobre CV, _DOBRE_ czyli takie ktore podaje gdzie jestescie dobrzy i
          co potraficie lub osiagneliscie. zaznaczacie sobie linki na strony poszukiwania
          pracy i co tydzien wysylajacie jedno podanie.
          w nauce:
          nature.careercast.com/js.php
          www.jobs.thes.co.uk/
          ogolnie
          hotjobs.yahoo.com/
          i wiele, wiele, eiwle innych. kazde czasopismo ma taka sekcje Gazeta tez!

          oraz porzez WLASNE znajomosci i zaslyszenie czyli po konferencjach gdzie z kims
          rozmawialiscie, lub po przeczytaniu artykulu, bezposrednio w roznych
          instytucjach.
          www.chr.ucla.edu/chr/tabs/frameset_main_jobs.html
          www.ucl.ac.uk/hr/
          (slowa kloczowe to career, jobs, human resources)

          ....
          i w czym i potem wysylajcie je tyle razy ile tylko bedzie szansa powodzenia. W
          pozycjach publikowanych na nature wygrywa 1 ze stu w innych moze jeden z 10
          wiec dopoki nie wyslaliscie 50 podan to naprawde nie ma sie czym martwic!


          A jezli chodzi o dokszatlcanie sie to wykorzystajcie mozliwocs jaka daje
          wstapienie do unii:
          www.cordis.lu/improving/home.html
          w szczegolnosci Marie Curie training centers
          www.cordis.lu/improving/networks/home.htm
          tam poznacie ludzi i kontakty jak pociagnac sprawy dalej.

          POki co wszakze musicie zrobic rachunek sumienia czy czas zainwestowany (lub
          stracony) za granica sie wam zwrocie. czy byc moze lepiej wychodzic ta sciezke
          kolo szefa i dostac uprawnienia na lokalnym grajdolu i miec nadziejej ze europa
          nie przyjdzie. Bo mzoe i nie przyjadzie az tak szybko...

          JZ

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka