Jutro wielka rocznica, pięćdziesieciolecie kosmicznego lotu Jurija Gagarina. Wybiegnę trochę przed orkiestrę ;) wspominajac to wydarzenie - choć filmy poświęcone tej rocznicy widziałem i w polskiej TV i na Euronews już w sobotę. To były naprawdę czasy szalonego wyścigu - niemal każdy rok przynosił niezwykły przełom w podboju kosmosu. Rok 1957 - pierwsze satelity, 1959 - obrazy niewidocznej z Ziemi strony Księżyca, 1961 - człowiek w Kosmosie, 1965 - obrazy powierzchni Marsa, 1966 - obrazy z powierzchni ksieżyca, 1969 - ludzie chodzący po księzycowej powierzchni... Rywalizacja supermocarstw psopołu z technologią militarną w krótkim czasie doprowadziły do oszołamiających publicność wydarzeń. Rok 1961 był rokiem, gdy wydawało sie, że ZSRR ma druzgocaca przewage nad USA w technice rakietowej. Potem okazało się, że po prostu ZSRR całą produkcje "wojskowych" w zamierzeniu rakiet R-7 skierował na cele propagandy (plus wystrzeliwania satelitów zwiadowczych), w odróżnieniu od USA, które poczatkowo po prostu zignorowały propagandową wymowę załogowych lotów ( "projekt Adam" przedłożony przez von Brauna określono jako "cyrkową sztuczkę" i... wyśmiano).
Oto fotografie z tamtych czasów, niektóre opublikowane po latach...
Młody Gagarin (po lewej), wygłupia sie trochę...
Pies Czernuszka - pasażer Sputnika 9, wróciła z kosmosu miesiąc przed Gagarine, ostatecznie utorowała mu drogę...
Nast. zdjęcia za chwilę...