Dodaj do ulubionych

LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!!

    • itakdalej.itakdalej Rektorska dola 1 - c.d. 08.06.05, 23:35
      PWSZ miała być wizytówką uroczego, usianego zabytkowymi kamienicami miasteczka.
      Powstała w 1998 r. dzięki lokalnym politykom i rządzącym wtedy
      parlamentarzystom AWS. Jarosza do Jarosławia zaprosił ówczesny wiceburmistrz
      Andrzej Mazurkiewicz. Rok później chciał go usunąć, bo ten kłócił się z
      wykładowcami. W senacie o jeden głos przeważyli jednak zwolennicy Jarosza.
      Część kadry naukowej odeszła, a konflikty nie ustały. Co więcej, NIK -
      prześwietlając działalność uczelni w latach 1999-2003 - wytknęła bałagan w
      dokumentach, za dużą liczbę studentów i nietrafione praktyki studenckie.
      ...
      Wciąż niewyprostowane są sprawy karne rektora Jarosza. W ubiegłym roku
      policjanci zdecydowali, że postawią mu zarzuty pobrania 230 tys. zł
      nienależnego wynagrodzenia (doniesienie złożyła była minister edukacji Krystyna
      Łybacka) i grożenia dziennikarce tygodnika "Życie Podkarpackie". - Straszył, że
      łeb mi urwie, jeżeli będę o nim pisała - wspomina Ewa Kłak-Zarzecka.

      Jarosz skutecznie unikał jednak policjantów przez wiele miesięcy - wysyłał
      zwolnienia lekarskie, a gdy przyszli po niego funkcjonariusze, poczuł się tak
      źle, że zamiast na komendę pojechał do szpitala.

      Dopiero w kwietniu tego roku policjantom udało się go dopaść i przedstawić mu
      zarzuty. Po przesłuchaniu mundurowi zawieźli go na badania psychiatryczne. Ci
      uznali, że rektorowi mogą być postawione zarzuty.

      Dlaczego do psychiatry? Wpływ na to miały wydarzenia z 1999 r. Jarosz zwolnił
      się wtedy z Politechniki Rzeszowskiej, gdzie był kierownikiem katedry. Musiał
      to zrobić, bo jednocześnie zajmował kierownicze stanowisko w KUL, a ustawa o
      szkolnictwie wyższym zabrania takich praktyk.

      Jednak potem zmienił zdanie i postanowił odzyskać posadę na Politechnice.
      Poszedł więc do sądu. Wydawało się, że jest bez szans, ale w ub.r. Sąd
      Najwyższy nakazał przywrócić go do pracy na podstawie opinii biegłych
      psychiatrów. Ci uznali bowiem, że Jarosz zwalniając się, nie był nieświadomy
      tego, co robi. Sprawa na powrót trafiła do sądów i jeszcze się nie zakończyła.

      Gdy odwrócili się od niego dawni koledzy politycy, zaczął szukać innych.
      Zbliżył się do o. Tadeusza Rydzyka. Zaprosił go na uczelnię kilka miesięcy
      temu. Potem na spotkanie opłatkowe przyjechała Telewizja Trwam. Pech chciał, że
      zjawiła się też ekipa TVN. Rektor w Radiu Maryja obwieścił, że reporterzy TVN
      próbowali pobić studentów i dziennikarzy Telewizji Trwam. Policja dostała w tej
      sprawie doniesienie podpisane rzekomo przez samorząd studencki. Policja
      wykazała, że to fałszywka spisana na komputerze sekretariatu rektoratu uczelni,
      a napaści nie było. Zatrzymanie komputerów z sekretariatu rektor komentował w
      Radiu Maryja: - Ten nalot mogę porównać tylko z działaniami milicji w stanie
      wojennym!
      ...
      Senat nie zamierza odwoływać Jarosza. - Jego członkowie to pracownicy szkoły,
      etaty mają tu także ich rodziny. Nie wystąpią przeciw rektorowi, bo nie chcą
      stracić pracy - mówi nam anonimowo jeden z senatorów.

      Rektor nie chce rozmawiać z dziennikarzami.

      "Folwark rektora Jarosza":
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2755229.html
    • tmp1 Polski profesor i rektor AD 2005 13.06.05, 10:05
      Antoni Jarosz, według pieczątki „prof. dr hab. honoris causa”, rektor
      Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu, wydał właśnie zarządzenie nr
      19/2005: „Informuje się wszystkich wykładowców, za wyjątkiem zatrudnionych na
      umowę-zlecenie, iż wszystkie egzaminy końcowe w sesji letniej zostają
      przeniesione na wrzesień”.

      Na kontach uczelni znajdują się dziesiątki milionów złotych zaoszczędzonych na
      płacach (wyjątek rektor) oraz na stypendiach. Państwowe pieniądze pompowane są
      w budynki, których funkcjonalność pod względem dydaktycznym jest wątpliwa.
      Ogromne sumy (ok. 200 tys. zł) wydano od października ub.r. na wyjazdy
      służbowe, w większości rektora.
      W 2004 r. Antoni Jarosz, rektor, „osiągnął przychód z tytułu zatrudnienia PWSZ
      w kwocie 343 843,29 zł”. W tym samym 2004 r. przebywał na zwolnieniu lekarskim
      146 dni. Wynika to z danych kwestury uczelni.

      Rektor w sposób brutalny traktuje pracowników, bijąc ich w atakach furii, co
      może być groźne nawet dla życia tychże osób. W ubiegłym miesiącu pobita została
      w godzinach pracy pracownica szkoły.

      W lutym br. prof. Jarosz powiedział mi »weź sobie sznur i idź ku.. się
      powieś«. Tego typu zachowań było więcej. Zostałam doprowadzona do załamania
      nerwowego. W dniu 8 marca br. zostałam wezwana służbowo do gabinetu rektora i w
      obecności innego pracownika p. Jarosz mnie szarpał, popychał, wrzeszczał
      używając słów obelżywych, a na koniec mnie uderzył. Od tego czasu przebywam na
      zwolnieniu lekarskim.

      Poseł Jan Bury, który był przedstawicielem MENiS w konwencie jarosławskiej
      uczelni, jest przekonany, że resorty edukacji i sprawiedliwości nie chcą choćby
      kiwnąć palcem w sprawie rektora Jarosza. Bury wielokrotnie rozmawiał z
      ministrami edukacji, trzy razy z ministrem Sawickim. – Kiwał głową, że zna
      sprawę. I nic. Podobnie reagował wiceminister resortu Tadeusz Szulc.

      polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1232173&MP=1
      • tmp1 Profesorowie z Jarosławia -charakterystyka i lista 13.06.05, 10:48
        Czułem się zażenowany tym, co się tam odbywało, jakich słów używał rektor
        mówiąc o ministrze edukacji. Bury głosował nie po myśli Jarosza. – Po
        posiedzeniu Jarosz skoczył do mnie z pyskiem, bo nie mogę inaczej określić jego
        zachowania. Wrzeszczał. Powiedziałem: Niech pan mnie nie straszy, bo się nie
        boję. O następnych posiedzeniach konwentu nie zostałem powiadomiony. Nie
        rozumiem, jak profesorowie z tytułami naukowymi pozwalają pluć sobie w twarz,
        nie rozumiem, że tak można się upodlić za pieniądze – mówi Bury i dodaje, że
        zrezygnował z uczestnictwa w tym gremium.

        ETATOWI PRACOWNICY
        NAUKOWO-DYDAKTYCZNI ZATRUDNIENI W PWSZ

        PROFESOROWIE:

        prof. dw. dr hab. Zygmunt Dowgiałło
        prof. zw. dr hab. inż. Antoni Jarosz
        prof. zw. dr hab. Aleksander Kornak
        prof. zw. dr hab. Eugeniusz Mnych
        prof. zw. dr hab. Krzesław Stokłosa
        prof. dr hab. Łukasz Czuma
        prof. dr hab. Irena Jędrzejczyk
        prof. dr hab. Lucjan Kocik
        prof. dr hab. Karol Kukuła
        prof. dr hab. Bogdan Szurgot
        prof. dr hab. Józef Zając
        prof. dr hab. Janusz Żmija

        www.jaroslaw.pl/jaroslaw/uczelnie/pwsz/etatowi.html
    • itakdalej.itakdalej AMB: Ordynator kardiochirurgii zatrzymany 14.06.05, 00:01
      Policja zatrzymała w poniedziałek 49-letniego ordynatora kliniki
      kardiochirurgii szpitala klinicznego w Białymstoku Tomasza H., podejrzewanego o
      przyjmowanie łapówek. Dokonano tego po kontrolowanym wręczeniu mu korzyści
      majątkowej. Łapówkę w kwocie kilku tysięcy złotych znaleziono w biurku
      ordynatora.
      Jak poinformował rzecznik podlaskiej policji Jacek Dobrzyński, wydział do walki
      z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku miał już wcześniej
      sygnały o tym, że lekarz przyjmuje pieniądze za przyjęcie chorego na swój
      oddział.
      dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=16744448
    • itakdalej.itakdalej Firma żony prorektora PK zamieszana w korupcję 28.06.05, 07:36
      Jak ustaliła nowosądecka prokuratura, trzech pracowników Generalnej Dyrekcji
      Dróg Publicznych przyjęło setki tysięcy złotych od firm, którym następnie GDDP
      zleciła milionowe kontrakty na budowę mostów i dróg w Małopolsce. O
      przestępstwo urzędnicze oskarżono trzech pracowników GDDP - Krzysztofa L.,
      Gerarda P. i Teodora M.
      Jedna z firm biorących udział w tym procederze to krakowski Promost. Jak
      ustaliła "Gazeta", jej właścicielką jest Barbara Furtak, która równocześnie
      kieruje zespołem utrzymania mostów w Zarządzie Dróg Wojewódzkich, podległym
      urzędowi marszałkowskiemu. Prywatnie zaś jest żoną prorektora Politechniki
      Krakowskiej Kazimierza Furtaka.
      ...
      - To nie przypadek, że firma żony prorektora Politechniki Krakowskiej dostawała
      zlecenia od GDDP - twierdzi drogowiec, który pragnie zachować anonimowość. -
      Prorektor Furtak i oskarżony o przestępstwo urzędnicze Krzysztof L., kiedyś
      dyrektor GDDP, a dzisiaj szef kontraktu budowy "zakopianki", to dobrzy znajomi.
      Bo tak naprawdę Promostem kieruje rektor Furtak, który osobiście przygotowuje
      projekty.
      miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2787755.html
    • itakdalej.itakdalej Kolejny profesor CM UMK zatrzymany za łapówki 02.07.05, 10:47
      Profesora Jana T., kierującego katedrą i kliniką rehabilitacji Colegium Medicum
      UMK w Bydgoszczy, zatrzymali policjanci wydziału do walki z korupcją. Lekarzowi
      zarzuca się przyjmowanie łapówek od pacjentów.
      ...
      W czwartek do bydgoskiego sądu skierowano sprawę oskarżenia o przyjmowanie
      łapówek przez prof. Heliodora K. - ordynatora oddziału neurochirurgii
      bydgoskiego Szpitala Uniwersyteckiego, a zarazem szefa Katedry i Kliniki
      Neurochirurgii CM UMK w Bydgoszczy. Policja zebrała dowody przyjęcia przez
      niego lub wymuszenia od kilkunastu osób od tysiąca do 15 tys. zł - łącznie 51,8
      tys. zł, a kolejne 17 tys. zł, wg. pacjentów, lekarz chciał wymusić, ale nie
      zdążył.

      Heliodor K. oskarżony jest także o zmuszenie pacjenta do zakupu za 5 tys. zł
      implantów, których wszczepienie miało poprawić stan zdrowia chorego. W tym
      samym czasie klinika dysponowała takimi samymi implantami, a pacjentowi,
      zamiast zakupionych, wszczepiono inne - tańsze i gorszej jakości.

      Z serwisu PAP:

      dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=16857200
    • tmp1 ŚAM - profesor uprawia paranaukę 13.07.05, 08:33
      Na stronie Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych
      (salve.slam.katowice.pl) znaleźć można spory zbiór tekstów
      paranaukowych. Autorem większości jest kierownik kliniki, profesor Andrzej
      Brodziak.

      "Poczucie chaosu, zniechęcenie i przygnębienie może wynikać także z wyczerpania
      się zasilania spirytualnego dotychczasowych systemów, dostarczających poczucie
      sensu" - pisze profesor. Inny fragment: "Można więc już wskazać wstrukturze
      kosmologicznej obecnego wszechświata miejsca, które odpowiadają mózgowi i
      pamięci oraz narządom rodnym lokalnego bóstwa, które jest w stanie się
      odrodzić. Mózg to obwodowy region każdej galaktyki, gdzie powstają warunki do
      rozwoju planet zamieszkanych przez rozumne cywilizacje (...). Narząd rodny to
      najbliższa masywna czarna dziura, która zazwyczaj znajduje się w centrum
      galaktyki spiralnej".
      ...
      Brodziak to wizjoner, ale przeholował. Czujemy się trochę ośmieszeni. Jego
      sprawa, jakiego jest wyznania i jakie ma poglądy, ale powinien stosować się do
      zasady, że na oficjalnej stronie kliniki nie mogą znaleźć się paranaukowe
      teksty - tłumaczy jeden z profesorów uczelni.

      Kilka lat temu oburzenie psychiatrów na Śląsku wywołała praktyka lekarska
      Andrzeja Brodziaka. Profesor ogłaszał się w prasie, że leczy depresje i
      nerwice. Nie miał jednak specjalizacji z psychiatrii. Gabinet prowadzi nadal.

      Na stronie kliniki, którą kieruje, jeszcze do niedawna był odnośnik z adresem i
      telefonami jego prywatnej praktyki w Katowicach

      "Mózg jako region galaktyczny":
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050713/kraj/kraj_a_3.html
    • khmara Przecież nic się nie stało 14.07.05, 11:47
      Łukasz miał przejść nieskomplikowany zabieg korekcji szczęki. ... prof. Zofia
      Dudkiewicz wyznaczyła termin na poniedziałek, 11 lipca. O godz. 8 chłopak
      pojechał na salę operacyjną...
      Po godz. 16 operująca chłopca pani profesor przekazała rodzicom, że
      anestezjolodzy chcą, żeby Łukasza podłączyć do respiratora.
      - Bagatelizowała jednak całą sprawę i mówiła, że "zaraz powinien się wybudzić" -
      twierdzi Małgorzata Jaworska.
      Prof. Dudkiewicz, która operowała Łukasza, zaprzecza: - Co pan mi zarzuca? Kiedy
      anestezjolog przyszedłĘmi powiedzieć, że pacjent nie budzi się i trzeba
      skierować go na OIOM, powiedziałam, żeby robił, co uważa.
      Dopiero o godz. 18 zdecydowano się przewieźć chłopca na intensywną terapię do
      Szpitala Wolskiego, choć OIOM jest oddalony o 500 m...
      O przebiegu operacji rodzice dowiedzieli się z karty szpitalnej wypisanej przez
      przeprowadzającą operację. Wynika z niej, że podczas zabiegu przecięto rurkę
      intubacyjną oraz naczynia krwionośne w gardle Łukasza. Chłopiec stracił 1,5
      litra krwi, część przedostała się do płuc...
      Badanie tomograficzne na OIOM-ie wykazało, że mózg jest martwy. Rodzice zgłosili
      wszystko na policji. Zaraz po tym pięciu funkcjonariuszy przyjechało
      zabezpieczyć dokumentację lekarską. Dochodzenie trwa...
      - Takie powikłanie zawsze może sięĘprzydarzyć. Najważniejsze, że nigdy nie
      przestało bić serce. Trzeba poczekać z wnioskami. Pacjent jeszcze żyje -
      tłumaczy prof. Dudkiewicz, szefowa oddziału chirurgii dziecięcej.
      www.se.com.pl/se/index.jsp?place=subLead&news_cat_id=40&news_id=64409&scroll_article_id=64409&scroll_gallery_aid=64409&layout=1&page=text&list_position=1
    • itakdalej.itakdalej Rektorska dola 1 - c.d. 2 16.07.05, 01:00
      Prokuratura Rejonowa w Przeworsku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko
      Antoniemu J., rektorowi Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu

      Oskarżyła go o niesłuszne pobranie z kasy uczelni 230 tys. zł dodatkowego
      wynagrodzenia, które przyznał mu senat uczelni, oraz kierowanie gróźb karalnych
      pod adresem dziennikarki "Życia Podkarpackiego".

      Akt oskarżenia został skierowany w rok po tym, jak po raz pierwszy policja
      próbowała postawić Antoniemu J. zarzuty. Przez ten czas rektor skutecznie
      unikał spotkania z funkcjonariuszami, zasłaniając się zwolnieniami lekarskimi.
      Pojawiał się jednak na uczelni. Dopiero w tym roku jarosławskim
      funkcjonariuszom udało się doprowadzić szefa PWSZ na komendę i odczytać mu
      zarzuty. Podejrzany rektor próbował i tym razem uniknąć spotkania, zasłaniając
      się zwolnieniem z poradni chorób piersi.

      miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2819143.html
    • itd-gw granty KBNu 16.07.05, 11:30
      W artykule
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050715/kraj/kraj_a_1.html
      w czesci 'ministrowie wykladowcy' czytamy:

      "Minister nauki Michał Kleiber zarabia na badaniach naukowych od kilku tysięcy
      do ponad 350 tys. zł rocznie. Jego zastępca Marek Wiesław Bartosik - profesor
      Politechniki Łódzkiej - dorabiał z kolei na "umowach o dzieło dot. ultraszybkich
      wyłączników prądu stałego"."

      Niezorientowanych informuje, ze w tym okresie min. Kleiber stal na czele KBNu
      czyli ODPOWIADAL ZA PODZIAL PIENIEDZY NA BADANIA NAUKOWE.

      Czy to jest mozliwe w cywilizowanym kraju? Co na to organizacje antykorupcyjne w
      Polsce? Moze NIK sprawdzi w koncu dzialalnosc KBNu?
      • khmara Ministerstwo przekrętów 16.07.05, 21:15
        Granty i działalność statutowa to tylko część budżetowych pieniędzy na naukę.
        Jeszcze są środki na inwestycje i takie tam inne. Żeby dostać trzeba albo bardzo
        mocno siedzieć w układach, albo mieć sporo szczęścia (tzn. były wolne pieniądze,
        bo nikt znajomy akurat nie był w potrzebie).

        A najlepszy numer, jaki znam. KBN zatwierdza wniosek, ale daje tylko połowę
        wnioskowanej sumy. Za połowę niestety nie da się przeprowadzić projektu
        (poglądowo: jak kupisz komputer, to nie starczy ci na monitor i klawiaturę,
        tylko tam chodziło o bardziej zaawansowane zabawki), więc 'obdarowany' rezygnuje
        z grantu.

        Europejska Karta Praw Naukowca kłania się w pas.
      • itd-gw Re: granty KBNu - sprostowanie 19.07.05, 10:48
        itd-gw napisała:

        > W artykule
        > <a
        href="www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050715/kraj/kraj_a_1.html"
        target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050715/kraj/kraj_a_1.html</a>
        > w czesci 'ministrowie wykladowcy' czytamy:
        >
        > "Minister nauki Michał Kleiber zarabia na badaniach naukowych od kilku tysięcy
        > do ponad 350 tys. zł rocznie.

        Rzepa zamiescila dzisiaj sprostowanie, ze bylo to TRZYDZIESCI PIEC tysiecy
        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050719/publicystyka/publicystyka_a_13.html
        Suma ta rowna sie mniej wiecej ROCZNEJ PENSJI doswiadczpnego adiunkta na
        uniwersytecie.
        >
        > Niezorientowanych informuje, ze w tym okresie min. Kleiber stal na czele KBNu
        > czyli ODPOWIADAL ZA PODZIAL PIENIEDZY NA BADANIA NAUKOWE.
        >
        > Czy to jest mozliwe w cywilizowanym kraju? Co na to organizacje antykorupcyjne
        > w
        > Polsce? Moze NIK sprawdzi w koncu dzialalnosc KBNu?

        Postulat dla NIKu podtrzymuje.
        Hint - sprawdzcie GRANTY ZAMAWIANE i CELOWE.

        Tam rzad wyplat dla bioracej w nim udzial osoby bez problemu mogl odpowiadac
        kwocie podanej omylkowo w kontekscie ministra Kleibera!!!!

        W dodatku o ile o zwyklych grantach, pomimo utajniania ich wynikow, mozna
        jeszcze zdobyc jakies informacje, o tyle granty zamawiane sa na pewno
        najbardziej szczerzona tajemnica GTW w 'nauce polskiej'.

        Pytanie:
        Czy minister Kleiber zmienil system finansowania bo mial swiadomosc skali
        przekretow i chcial je uniemozliwic/zmniejszyc?
        Czay tez jest to zacieranie sladow po przeszlosci, w ktorej nikt sie nie bedzie
        grzebal gdy system zostanie zmieniony?

        Z pewnoscia jednak granty zamawiane/celowe powinny byc przedmiotem kontroli NIKu
        pod katem efektywnosci wykorzystania pieniedzy, ktorych z drugiej strony tak
        brakuje dla obsady kadrowej uczelni...
        • itd-gw Strzezona tajemnica - gdzie ida pieniadze 19.07.05, 11:01
          korekta ortografii z poprzedniego postu to dobra okazja do przypomnienia, ze
          warto rozliczyc KBN i projektobiorcow z GRANTOW ZAMAWIANYCH, ktore realizowano
          przed reforma systemu finansowania nauki polskiej ministra Kleibera.

          Podatnikom polskim i niedofinansowanej kadrze uczelnianej, ktora pracuje na
          prywatnych komputerach by moc opracowac zajecia dla studentow z pewnoscia sie to
          nalezy!!!
          • khmara Kolejna propozycja dla NIK 19.07.05, 15:19
            Na co idą pieniądze przyznawane uczelniom na badania statutowe i badania własne?
            Kto z tych pieniędzy korzysta?
            JAKIE SĄ KRYTERIA PRZYDZIAŁU ŚRODKÓW Z TEJ PULI NA PROJEKTY BADAWCZE W
            JEDNOSTKACH UCZELNI?
            W JAKI SPOSÓB POZIOM FINANSOWANIA ZAKŁADU JEST ZWIĄZANY Z AKTYWNOŚCIĄ NAUKOWĄ
            POSZCZEGÓLNYCH JEGO CZŁONKÓW, mierzoną liczbą publikacji, patentów itp.?
            Są uczelnie i wydziały, które posiadają bardzo precyzyjne regulaminy
            przyznawania środków na badania własne. Są też uczelnie, W KTÓRYCH ŻADNEGO
            REGULAMINU NIE MA, a finansowane są od lat te same osoby i zakłady, a pozostali
            w najlepszym przypadku uprawiają naukę za własne pieniądze. Znam zakład, który
            od lat jest finansowany na poziomie 0 zł rocznie (z pewnym błędem
            statystycznym), mimo że średnio liczba publikacji rocznie na członka zakładu nie
            jest niższa niż w tych, które finansowane są na o wiele wyższym poziomie.
    • Gość: plok Prof. Antoni Jarosz senatorem czy premierem? IP: *.chello.pl 17.07.05, 11:01
      JM Rektor jarosławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej prof. zw. dr hab.
      inż. dr h.c. Antoni Jarosz będzie się ubiegał o fotel senatora.
      Jego imiennik, Antoni Macierewicz był niedawno w Jarosławiu i gościł w PWSZ,
      gdzie wygłosił wykład na temat polityki w kontekście kampanii wyborczej. Jak
      dowiedzieliśmy się od jednego z uczestników tego spotkania, A. Macierewicz
      życzył rektorowi powodzenia w senackich wyborach, jednak BARDZIEJ WIDZI GO JAKO
      PREMIERA NIŻ SENATORA – raczej jako władzę wykonawczą, nie ustawodawczą!
      www.zycie.pl/index.php?go=tresc&id=05_22_09
    • Gość: nbvc Stanisław Pasyk - kolejny profesor-polityk IP: *.chello.pl 05.08.05, 23:07
      Prof. Pasyk szefem Komitetu Wyborczego Leppera

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2856424.html
      Z "Rzeczpospolitej" z 13.11.2003

      "Andrzej Buczek, biznesmen oskarżony o grożenie
      dziennikarzowi "Rzeczpospolitej" śmiercią, stanie ponownie przed sądem za
      ograbienie gospodarstwa rolnego w Grudyni i spowodowanie 10 milionów złotych
      strat w majątku Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa w Opolu. Razem z nim na
      ławie oskarżonych zasiądzie profesor kardiologii Stanisław Pasyk. Dziennik
      wcześniej pisał o jego dziwnych interesach z przestępcami, które zakończyły się
      ograbieniem z majątku gospodarstwa w Grudyni. Należące do opolskiego oddziału
      Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa gospodarstwo w Grudyni przez lata
      uchodziło za wizytówkę nowoczesnego rolnictwa i sadownictwa. W 1994 roku ponad
      tysiąc hektarów pól i sadów od Agencji wydzierżawiła spółka PPS Grudynia SA.
      Właścicielem ponad 75 procent akcji Grudyni profesor Stanisław Pasyk. Po trzech
      latach użytkowania majątku spółka na preferencyjnych warunkach kupiła od
      Agencji 350 z 1000 dzierżawionych hektarów oraz budynki. Państwo za sprzedany
      majątek otrzymało tylko dziesięć procent ustalonej kwoty. Pozostałej części
      zapłaty Agencja nie doczekała się do dziś. Swoje straty szacuje na około 10
      milionów złotych. Trzy lata temu w skład rady nadzorczej Grudyni wszedł
      wskazany przez profesora Pasyka Andrzej Buczek, biznesmen ze Śląska, Według
      ustaleń prokuratury Buczek utrzymywał kontakty ze zorganizowaną grupą
      przestępczą, kierowaną przez działającego w Rzeszowie i poszukiwanego listem
      gończym Roberta Piróga. To właśnie Piróga w lutym 2001 roku rada nadzorcza
      postawiła na czele spółki. Na polecenie nowego prezesa systematycznie
      demontowano, a następnie sprzedawano lub wydzierżawiano wskazanym przez niego
      osobom mające jakąkolwiek wartość elementy wyposażenia biur i budynków
      gospodarczych. Policja nie reagowała na doniesienia pracowników gospodarstwa. "
      • Gość: nbvc I nowy materiał z GW IP: *.chello.pl 06.08.05, 01:19
        Stanisław Pasyk zasłynął też jako lekarz ludzi, którzy mieli problemy z prawem.
        Kiedy sosnowieckiemu przedsiębiorcy Andrzejowi B. policja deptała po piętach,
        zachorował, a do szpitala osobiście odwoził go profesor. Pomagał też dwóm synom
        B. Za napad z bronią sąd skazał ich na trzy lata więzienia. Nie stawiali się
        jednak z powodu choroby. Jedno ze zwolnień wystawił im Pasyk.

        W podobny sposób profesor pomógł sześć lat temu trzem odwołanym szefom
        katowickiego Węglokoksu. "Gazeta" odkryła, że zaraz po zdymisjonowaniu zapadli
        na przewlekłe choroby, a na podstawie zwolnień lekarskich wystawionych w
        klinice profesora dostali z ZUS w sumie ponad 300 tys. zł: - Nagła epidemia
        wśród osób tracących prominentne stanowiska nie zaskakuje. Prowadzą
        niehigieniczny styl życia. Kiedy uświadamiają sobie, że spadają z piedestału,
        przeżywają stresy - tłumaczył wtedy prof. Pasyk "Gazecie".

        To nie wszystko. Jako dyrektor WOK profesor chętnie leczył Ślązaków
        mieszkających w Niemczech. Ich kasa chorych płaciła za leczenie, ale nie
        szpitalowi, tylko założonej przez Pasyka Fundacji Kardiologicznej "Serce".

        Profesor założył też Społeczne Stowarzyszenie Kardiologiczne. Jak ujawniliśmy
        kilka lat temu, zgromadziło ono co najmniej milion złotych. Miały być
        przeznaczone na leczenie chorych na serce. Ale stowarzyszenie nigdy się z nich
        nie rozliczyło. W darze otrzymało też trzy karetki, które nigdy nie woziły
        chorych.

        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2857262.html
    • vigla Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 08.09.05, 09:12
      Wreszcie koniec rektora Jarosza
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2905609.html
      '- Minister rozpoczął procedurę zmierzającą do odwołania Antoniego Jarosza z
      funkcji rektora Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu. To pierwszy i
      na razie jedyny taki przypadek, po tym jak weszła w życie nowa ustawa o
      szkolnictwie wyższym, która pozwala na to ministrowi [wcześniej rektora mógł
      odwołać tylko senat uczelni - red.] - oświadcza Mieczysław Grabianowski,
      rzecznik prasowy resortu'
    • Gość: qazz Świadectwo (1968) IP: *.chello.pl 14.09.05, 12:41
      Henryk Dasko - krytyk literacki, publicysta, tłumacz. Z zawodu konsultant w
      dziedzinie marketingu. Wyemigrował z Polski po Marcu '68, mieszka w Toronto:

      "Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja
      Wajdy - to ludzie, którzy po Marcu '68 pomagali potrzebującym. Ale Marzec to
      także masowa promocja nieuków i donosicieli - "inwazja pluskiew", jak wtedy
      mówiono. O tym też trzeba opowiedzieć
      ...
      W poniedziałek, 11 marca, w wielopiętrowej, centralnej Auli Spadochronowej
      SGPiS zaczęli zbierać się studenci. Rozpoczął się samorzutny wiec. Byłem jednym
      z kilkunastu zabierających głos i współautorem ad hoc przygotowanej rezolucji -
      jak większość w tamtych dniach, obiecującej wierność ideałom socjalizmu i
      rzetelną pracę w służbie narodu. W pewnym momencie w Auli Spadochronowej
      rozległ się głos rektora, prof. Wacława Sadowskiego: - Moi państwo, dość
      wiecowania. Proszę się rozchodzić. Osoby zabierające głos proszę o apelowanie o
      zakończenie zgromadzenia.

      Głos zabrało jeszcze kilka, może nawet kilkanaście osób, w tym i ja. Żadna
      nie "apelowała" - zgromadzenie samorzutnie miało się ku końcowi - i Aula
      wkrótce opustoszała pod wpływem własnej dynamiki.
      ...
      W dzień czy dwa później zatrzymał mnie na uczelni blondyn w okularach, którego
      pierwszy raz widziałem. - Jestem dr Zbigniew Klepacki - przedstawił się. - Jest
      pan zawieszony w prawach studenta - powiedział - i będzie pan miał komisję
      dyscyplinarną. Jako rzecznik komisji będę wnioskował o usunięcie pana z SGPiS.
      Do posiedzenia komisji nie ma pan wstępu na uczelnię.

      - Usunięcie? Komisja dyscyplinarna? Za co? - Przedstawimy panu zarzuty we
      właściwym momencie.

      Kartka podpisana przez dra Klepackiego nadeszła wkrótce pocztą. Zawierała jeden
      zarzut: nie zastosował się do polecenia Rektora i nie wzywał zebranych do
      rozejścia się.

      - Proszę pana - powiedziałem przy następnym spotkaniu - przecież tam zabierało
      głos kilkanaście osób. Żadna nie nawoływała do rozejścia się. Czy wszyscy będą
      mieli komisję dyscyplinarną? - Pan jak esesmani - powiedział do mnie Klepacki -
      chciałby odpowiedzialności zbiorowej. Pan będzie miał komisję.

      - A kto jest moim obrońcą? - Ja - powiedział. - Rzecznik przedstawia wszystkie
      aspekty sprawy.

      - Domagam się dyscyplinarnego relegowania z uczelni - usłyszałem, jak mówi po
      kilku dniach do członków komisji siedzących za stołem - nie widzę żadnych
      okoliczności łagodzących.

      Wytłumaczyłem, że byłem przesłuchiwany i nie postawiono mi żadnych zarzutów. -
      No, my tu mamy inne kryteria - zadeklarował mój obrońca.

      Te same słowa powtórzył na komisji odwoławczej, której podzielony werdykt padł
      przewagą jednego głosu.
      ...

      Prof. Zbigniew Klepacki został wybitnym specjalistą od stosunków
      międzynarodowych i prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach
      ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie.

      Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok
      1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy "szturmdocent" wyszedł ostro z
      bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej
      krzywdzie. "


      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2909278.html?as=1&ias=3
      • nfa05 Re: Świadectwo (1968) 14.09.05, 15:44
        nie on jeden i nie tylko w 1968, jakoś się zapomina o latach 80-
        tych.Zaplanowana amnezja ?
        • khmara Re: Świadectwo (1968) 15.09.05, 23:06
          Bez 1968 nie byłoby 1981 i następnych. "Pluskwy" z 1968 były aktywne również w
          latach osiemdziesiątych, a niektóre po dziś dzień stosują te same metody. Oni
          dużo się przez ten czas nauczyli. Opisywany w artykule pan doktor, po udanej
          karierze profesorskiej, dziś jest rektorem prywatnej uczelni. Niewielu jest
          takich jak Dasko, którzy odważyli się dać świadectwo. Wiele ofiar milczy po dziś
          dzień. Bez wyjaśnienia prawdy o 1968, nie będzie rozliczenia ze stanem wojennym.
          A raczej stan wojenny na niektórych uczelniach będzie trwał jeszcze długo.
    • khmara Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 09.11.05, 15:22
      W jaki sposób wydawane są pieniądze z grantów, kto i w jaki sposób to kontroluje
      oraz za co można z pracy wylecieć:
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3007134.html
      LOJALNOŚĆ w Autonomicznej Republice Profesorskiej
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=31690687&a=31716059
      Szkoda, że najciekawsze artykuły dotyczące spraw nauki są ostatnio publikowane w
      dziale PRACA lub GOSPODARKA.
      • khmara Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 09.11.05, 15:25
        Szkoda też, że prawda o stosunkach panujących w polskiej nauce wychodzi na
        światło dzienne tylko dlatego, że GW zwalcza określoną opcję polityczną.
    • itakdalej.itakdalej Prof. A. Kadłuczka - konserwator przeciw zabytkom 05.03.06, 01:41
      W Warszawie jak z rękawa przygotowuje na zlecenie inwestorów ekspertyzy
      zabytków, skazując je na zagładę. W Krakowie wzburzył opinię publiczną takimi
      realizacjami jak kiczowaty hotel Sheraton obok Wawelu czy przebudowa płyty
      Rynku Głównego
      ...
      Pod opinią dla Marvipolu prof. Kadłuczka przybił pieczątkę rzeczoznawcy
      ministra kultury. Choć rzeczywiście nim jest, tego robić mu nie wolno. Zlecenia
      prywatnych firm może wykonywać prywatnie, a nie jako ekspert ministra.

      - Takie działanie jest niedopuszczalne - podkreśla Tomasz Merta, wiceminister
      kultury, zarazem generalny konserwator zabytków.

      Podważył wartość stuletniej kamienicy w Alejach Jerozolimskich 63, by firma
      Tomasza Gudzowatego mogła ją rozebrać i zastąpić nowym budynkiem "ubranym" w
      atrapy starych elewacji. Wczytując się w jego opinię, łatwo dojść do wniosku,
      że została sporządzona na kolanie, a większości tekstów źródłowych, o których
      mowa w tekście, profesor nie widział na oczy. W opracowaniu roi się od
      przekręconych nazwisk. Co gorsza, opina nie uwzględnia specyfiki Warszawy,
      stopnia zachowania budynku, wreszcie samej wartości architektury kamienicy
      będącej częścią wyjątkowo cennego zespołu budynków wzdłuż Alej Jerozolimskich
      od Emilii Plater po Hotel Polonia.

      - Jest moim kolegą i nie chcę go krytykować - zastrzega wykładowca akademicki z
      tytułem profesora. - Tylko dlaczego on sobie psuje opinię takimi ekspertyzami?
      Bierze drobne zlecenia od inwestorów, nie ogląda obiektów i pisze takie rzeczy,
      że aż wstyd czytać.
      ...
      - Chyba byłem złym nauczycielem. Gdyby nie to, moi uczniowie nie projektowaliby
      takich koszmarów jak hotel Sheraton, "podziemny Rynek" czy nadbudowa fortu. Nie
      można służyć dwóm panom. Albo jest się oddanym pięknu, albo mamonie - mówi z
      bólem prof. Wiktor Zin. Osiągnięć konserwatorskich prof. Kadłuczki, który był
      jego uczniem, zastępcą, a obecnie następcą na Politechnice Krakowskiej, nie
      chce komentować. - Nie reprezentuje on mojej szkoły, która miała szacunek dla
      historii. Przestrzeń wokół Wawelu zawsze była dla mnie święta.

      Po miażdżącej krytyce projektu Kadłuczki wykonanie nowego zlecono innemu
      architektowi.

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3192858.html?as=1&ias=2
    • itakdalej.itakdalej 18 oskarżonych w aferze na UWr 22.03.06, 00:31
      Prawie 900 tys. zł łapówek wziął, zdaniem prokuratury, Cezary T., były doradca
      rektora Uniwersytetu Wrocławskiego. Miał ustawić pod konkretnych wykonawców
      trzy wielkie uczelniane przetargi.

      Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia w największej wrocławskiej aferze
      łapówkarskiej. Wśród 18 oskarżonych jest m.in. prorektor Jan K. i dyrektor
      administracyjny Ryszard P., a także szefowie firm, które dawały łapówki -
      kieleckiego Miteksu i opolskiej Jedynki.

      Nowa Biblioteka Uniwersytecka to największa uczelniana inwestycja we Wrocławiu -
      jej budowa ma kosztować ponad 100 mln zł. Kielecka firma Mitex tak bardzo
      chciała wygrać ten przetarg, że wprowadziła do uczelni swojego człowieka jako
      fachowca od zamówień publicznych. To Cezary T., dziś główny oskarżony.

      Miał za zadanie zdobyć taki wpływ na procedurę przetargową, żeby kontrakt nie
      wymknął się Miteksowi. Warunki przetargu miały preferować największe firmy
      budowlane, a gdyby jakiś konkurent złożyła lepszą ofertę, Cezary T. miał go
      utrącić z przyczyn formalnych.
      ...
      Mężczyźni zaprzeczają. Broni ich też nowy rektor prof. Leszek Pacholski: -
      Uniwersytet padł ofiarą przestępczego układu, a Jan K. jest dla mnie wzorem
      uczciwości.
      miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3227445.html
    • khmara Kto od kogo przepisywał na uniwersytecie? 28.03.06, 09:37
      "prof. Roman Cichon z Wydziału Nauk o Żywności UWM, zarzuca jednemu z
      prodziekanów tego wydziału, że w pracy habilitacyjnej podał jako swoje wyniki
      badań studentów i przepisał fragmenty prac magisterskich... sprawa może być
      bardziej skomplikowana. Magistranci, których promotorem był m.in. sprawdzany
      prodziekan, mogli przepisać obszerne fragmenty jego wcześniejszych publikacji.
      To, co znalazło się w pracach magisterskich, mogło trafić z kolei do
      habilitacji. To nie koniec, podczas sprawdzania prodziekana wyłania się też inny
      proceder. - Sami magistranci mogli przepisywać całe fragmenty już obronionych
      prac magisterskich."
      miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3240380.html
      Normalka.
    • itakdalej.itakdalej Korupcja na uczelniach c.d. (2 przypadki: AŚ, AML) 19.09.06, 23:50
      61-letniego pracownika naukowego Akademii Świętokrzyskiej (AŚ) zatrzymali we
      wtorek policjanci z wydziału ds. korupcji Komendy Wojewódzkiej Policji w
      Kielcach.
      "Zatrzymanemu zarzuca się, że w roku 2002 przyjął korzyść majątkową w wysokości
      2000 zł od studentów studiów zaocznych, w zamian za pozytywne oceny z egzaminu
      z przedmiotu, który wykładał"
      Rzecznik AŚ Ryszard Biskup powiedział w rozmowie z PAP, że zatrzymany jest
      pracownikiem Wydziału Pedagogicznego i Artystycznego uczelni, profesorem.
      Dodał, że mężczyzna pracuje też na innych uczelniach.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3629019.html

      "II Klinika Okulistyki lubelskiej AM słynie z operacji usuwania zaćmy, leczenia
      jaskry i leczenia chorób wzroku u wcześniaków. Jej kierownik 52-letni prof.
      Marek G. został zatrzymany w poniedziałek po południu w swoim prywatnym
      gabinecie w centrum Lublina przez policjantów z wydziału walki z korupcją.
      Chwilę wcześniej przyjął od jednego z pacjentów 2,5 tys. zł. W zamian za
      pieniądze został on wpisany na specjalną listę, gdzie czas oczekiwania na
      operację usunięcia zaćmy wynosi jedynie trzy tygodnie. Gdyby pacjent nie dał
      profesorowi łapówki, trafiłby na normalną listę i z powodu długiej kolejki
      czekałby na wykonanie zabiegu dziewięć miesięcy, do początku czerwca przyszłego
      roku. "
      miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,3629397.html

      • robakks Re: List otwarty w sprawie patologii w NAUCE !!! 20.09.06, 08:16
        Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!!
        Nie można wysłać wiadomości. Za dużo wielkich liter w temacie.
        __________________
        itakdalej.itakdalej napisał:

        podtemat: Korupcja na uczelniach c.d. (2 przypadki: AŚ, AML)
        | 61-letniego pracownika naukowego Akademii Świętokrzyskiej (AŚ) zatrzymali
        | we wtorek policjanci z wydziału ds. korupcji Komendy Wojewódzkiej Policji
        | w Kielcach.
        | "Zatrzymanemu zarzuca się, że w roku 2002 przyjął korzyść majątkową w
        | wysokości 2000 zł od studentów studiów zaocznych, w zamian za pozytywne
        | oceny z egzaminu z przedmiotu, który wykładał"
        | Rzecznik AŚ Ryszard Biskup powiedział w rozmowie z PAP, że zatrzymany jest
        | pracownikiem Wydziału Pedagogicznego i Artystycznego uczelni, profesorem.
        | Dodał, że mężczyzna pracuje też na innych uczelniach.
        |
        | wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3629019.html
        |
        | "II Klinika Okulistyki lubelskiej AM słynie z operacji usuwania zaćmy,
        | leczenia jaskry i leczenia chorób wzroku u wcześniaków. Jej kierownik
        | 52-letni prof. Marek G. został zatrzymany w poniedziałek po południu
        | w swoim prywatnym gabinecie w centrum Lublina przez policjantów z
        | wydziału walki z korupcją.
        | Chwilę wcześniej przyjął od jednego z pacjentów 2,5 tys. zł. W zamian za
        | pieniądze został on wpisany na specjalną listę, gdzie czas oczekiwania na
        | operację usunięcia zaćmy wynosi jedynie trzy tygodnie. Gdyby pacjent
        | nie dał profesorowi łapówki, trafiłby na normalną listę i z powodu długiej
        | kolejki czekałby na wykonanie zabiegu dziewięć miesięcy, do początku
        | czerwca przyszłego roku. "
        | miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,3629397.html

        No to mieli kolesie pecha. :)
        Niekontrolowany przepływ pieniądza nazywa się "szara strefa".
        Moim skromnym zdaniem nawet gdyby wszystkich biorących łapówki
        zatrzymać do policyjnego wyjaśnienia to i tak nie zmieni to
        natury człowieka: zawsze będą chętni do dawania i zawsze będą
        chętni do brania a "okazja czyni złodzieja".
        Czy wykładowca, który sprzedaje zaliczenia lub lekarz który
        sprzedaje terminy - jest złodziejem? a jeśli tak - to kogo okrada?
        FISKUSA - hehe
        bo nie płaci podatków od "lewego" dochodu.
        Tak.
        komentarz:
        Podobnie jak w państwie ludożerców - patologię stanowią jarosze
        tak w państwie w którym brak zasad moralnych patologię stanowią CI
        którzy mają takie ZASADY.
        "jak dają to biorę" wskazuje, że pewne osobnicze skłonności ludzkich
        zachowań, są ponadczasowe i naturalne - to wyłącznie kwestia wychowania.
        "Zawsze takie rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie".
        /Stanisław Staszic/
        Co ciekawsze: "ryba psuje się od głowy" a więc przykład idzie z góry
        i bynajmniej nie dotyczy tylko "środowisk naukowych".

        Moim zdaniem patologią nauki polskiej, której dotyczy ten wątek
        jest brak mecenasa 'nauki polskiej' wyrażany takim poglądem, że
        "jeśli coś się dzieje w nauce to dzieje się po angielsku"
        ale już pięćset lat temu Mikołaj Rej pisał:
        "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi,
        iż swój język mają."
        Jak widać proces wynaradawiania postępuje. Polskie uczelnie
        nie piszą już Kraków czy Warszawa ale Cracow, Warsaw
        np. Uniwersytet Jagielloński Cracow, Poland
        czy Uniwersytet Warszawski - Krakowskie Przedmiescie 26-28, Warsaw, Poland.
        Do "dobrego tonu" należy także unikanie polskich znaków diakrytycznych
        ąćęłńóśżź
        Młodzież wychodowana na takich wzorcach, jest przekonana, że tak musi być
        - nie zdając sobie sprawy, że jest wmanipulowywana w działaność antypolską.

        PS. Osobnym problemem jest stosunek luminarzy nauki do polskich naukowców
        z poza środowiska którzy nie "dorobili" się nazwiska i uznania.
        Przekonałem się na własnej skórze ile szyderstwa i jadu personalnego
        potrafią wylać w eter "ludzie z tytułami" naukowymi gdy wykazuje się im
        sprzeczności lub prezentuje nie znane nauce udowodnione odkrycia.
        Mamy tu do czynienia z ciekawym zjawiskiem psychologicznym:
        Wiersz PEŁNY 'WP' Tabeli N^2 zawiera wszystkie pola jednego wiersza
        a więc dokładnie tyle pół ile jest liczb naturalnych.
        Wiersz niepełny zawiera mniej pól
        ale
        do teoretyków to nie dociera, że WP - n < WP
        bowiem sobie ktoś tam założył, że Alef0 - n = Alef0
        i pomimo oczywistego dowodu będącego jak najbardziej ALGRBRĄ, że
        WP - (WP - n) = n
        tkwią w fałszu a więc są niereformowalni.
        Taki upór to fanatyzm.
        niestety,, :-(
        ~>°<~
        Edward Robak*
        Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
    • Gość: Neozomowiec Ośrodki nauki polskiej: Dallas, Dublin, Tokio... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 16:56
      Freiburg i Montreal. Proszę...
    • Gość: ZM Re: list otwarty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 17:48
      "Palący problem stanowi zwiększenie wydatków na naukę zarówno
      ze źródeł budżetowych, jak i prywatnych."

      Owszem, ale zdaniem kaczek ważniejsze są inne cele, np. obrona. Chcą nawet
      wprowadzić powszechny pobór, pomimo że to będzie kosztować cholernie dużo.
      Trzeba zlikwidować WP, to możemy pogadać o wydatkach na naukę.

      "Tymczasem kolejne pokolenia młodych naukowców emigrują za granicę"

      Dokładnie, tylko że są w Polsce tacy debile jak np. Narciarz2, którzy myślą, że
      UW jest najlepszy na świecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka