itakdalej.itakdalej Rektorska dola 1 - c.d. 08.06.05, 23:35 PWSZ miała być wizytówką uroczego, usianego zabytkowymi kamienicami miasteczka. Powstała w 1998 r. dzięki lokalnym politykom i rządzącym wtedy parlamentarzystom AWS. Jarosza do Jarosławia zaprosił ówczesny wiceburmistrz Andrzej Mazurkiewicz. Rok później chciał go usunąć, bo ten kłócił się z wykładowcami. W senacie o jeden głos przeważyli jednak zwolennicy Jarosza. Część kadry naukowej odeszła, a konflikty nie ustały. Co więcej, NIK - prześwietlając działalność uczelni w latach 1999-2003 - wytknęła bałagan w dokumentach, za dużą liczbę studentów i nietrafione praktyki studenckie. ... Wciąż niewyprostowane są sprawy karne rektora Jarosza. W ubiegłym roku policjanci zdecydowali, że postawią mu zarzuty pobrania 230 tys. zł nienależnego wynagrodzenia (doniesienie złożyła była minister edukacji Krystyna Łybacka) i grożenia dziennikarce tygodnika "Życie Podkarpackie". - Straszył, że łeb mi urwie, jeżeli będę o nim pisała - wspomina Ewa Kłak-Zarzecka. Jarosz skutecznie unikał jednak policjantów przez wiele miesięcy - wysyłał zwolnienia lekarskie, a gdy przyszli po niego funkcjonariusze, poczuł się tak źle, że zamiast na komendę pojechał do szpitala. Dopiero w kwietniu tego roku policjantom udało się go dopaść i przedstawić mu zarzuty. Po przesłuchaniu mundurowi zawieźli go na badania psychiatryczne. Ci uznali, że rektorowi mogą być postawione zarzuty. Dlaczego do psychiatry? Wpływ na to miały wydarzenia z 1999 r. Jarosz zwolnił się wtedy z Politechniki Rzeszowskiej, gdzie był kierownikiem katedry. Musiał to zrobić, bo jednocześnie zajmował kierownicze stanowisko w KUL, a ustawa o szkolnictwie wyższym zabrania takich praktyk. Jednak potem zmienił zdanie i postanowił odzyskać posadę na Politechnice. Poszedł więc do sądu. Wydawało się, że jest bez szans, ale w ub.r. Sąd Najwyższy nakazał przywrócić go do pracy na podstawie opinii biegłych psychiatrów. Ci uznali bowiem, że Jarosz zwalniając się, nie był nieświadomy tego, co robi. Sprawa na powrót trafiła do sądów i jeszcze się nie zakończyła. Gdy odwrócili się od niego dawni koledzy politycy, zaczął szukać innych. Zbliżył się do o. Tadeusza Rydzyka. Zaprosił go na uczelnię kilka miesięcy temu. Potem na spotkanie opłatkowe przyjechała Telewizja Trwam. Pech chciał, że zjawiła się też ekipa TVN. Rektor w Radiu Maryja obwieścił, że reporterzy TVN próbowali pobić studentów i dziennikarzy Telewizji Trwam. Policja dostała w tej sprawie doniesienie podpisane rzekomo przez samorząd studencki. Policja wykazała, że to fałszywka spisana na komputerze sekretariatu rektoratu uczelni, a napaści nie było. Zatrzymanie komputerów z sekretariatu rektor komentował w Radiu Maryja: - Ten nalot mogę porównać tylko z działaniami milicji w stanie wojennym! ... Senat nie zamierza odwoływać Jarosza. - Jego członkowie to pracownicy szkoły, etaty mają tu także ich rodziny. Nie wystąpią przeciw rektorowi, bo nie chcą stracić pracy - mówi nam anonimowo jeden z senatorów. Rektor nie chce rozmawiać z dziennikarzami. "Folwark rektora Jarosza": wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2755229.html Odpowiedz Link Zgłoś
tmp1 Polski profesor i rektor AD 2005 13.06.05, 10:05 Antoni Jarosz, według pieczątki „prof. dr hab. honoris causa”, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu, wydał właśnie zarządzenie nr 19/2005: „Informuje się wszystkich wykładowców, za wyjątkiem zatrudnionych na umowę-zlecenie, iż wszystkie egzaminy końcowe w sesji letniej zostają przeniesione na wrzesień”. Na kontach uczelni znajdują się dziesiątki milionów złotych zaoszczędzonych na płacach (wyjątek rektor) oraz na stypendiach. Państwowe pieniądze pompowane są w budynki, których funkcjonalność pod względem dydaktycznym jest wątpliwa. Ogromne sumy (ok. 200 tys. zł) wydano od października ub.r. na wyjazdy służbowe, w większości rektora. W 2004 r. Antoni Jarosz, rektor, „osiągnął przychód z tytułu zatrudnienia PWSZ w kwocie 343 843,29 zł”. W tym samym 2004 r. przebywał na zwolnieniu lekarskim 146 dni. Wynika to z danych kwestury uczelni. Rektor w sposób brutalny traktuje pracowników, bijąc ich w atakach furii, co może być groźne nawet dla życia tychże osób. W ubiegłym miesiącu pobita została w godzinach pracy pracownica szkoły. W lutym br. prof. Jarosz powiedział mi »weź sobie sznur i idź ku.. się powieś«. Tego typu zachowań było więcej. Zostałam doprowadzona do załamania nerwowego. W dniu 8 marca br. zostałam wezwana służbowo do gabinetu rektora i w obecności innego pracownika p. Jarosz mnie szarpał, popychał, wrzeszczał używając słów obelżywych, a na koniec mnie uderzył. Od tego czasu przebywam na zwolnieniu lekarskim. Poseł Jan Bury, który był przedstawicielem MENiS w konwencie jarosławskiej uczelni, jest przekonany, że resorty edukacji i sprawiedliwości nie chcą choćby kiwnąć palcem w sprawie rektora Jarosza. Bury wielokrotnie rozmawiał z ministrami edukacji, trzy razy z ministrem Sawickim. – Kiwał głową, że zna sprawę. I nic. Podobnie reagował wiceminister resortu Tadeusz Szulc. polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1232173&MP=1 Odpowiedz Link Zgłoś
tmp1 Profesorowie z Jarosławia -charakterystyka i lista 13.06.05, 10:48 Czułem się zażenowany tym, co się tam odbywało, jakich słów używał rektor mówiąc o ministrze edukacji. Bury głosował nie po myśli Jarosza. – Po posiedzeniu Jarosz skoczył do mnie z pyskiem, bo nie mogę inaczej określić jego zachowania. Wrzeszczał. Powiedziałem: Niech pan mnie nie straszy, bo się nie boję. O następnych posiedzeniach konwentu nie zostałem powiadomiony. Nie rozumiem, jak profesorowie z tytułami naukowymi pozwalają pluć sobie w twarz, nie rozumiem, że tak można się upodlić za pieniądze – mówi Bury i dodaje, że zrezygnował z uczestnictwa w tym gremium. ETATOWI PRACOWNICY NAUKOWO-DYDAKTYCZNI ZATRUDNIENI W PWSZ PROFESOROWIE: prof. dw. dr hab. Zygmunt Dowgiałło prof. zw. dr hab. inż. Antoni Jarosz prof. zw. dr hab. Aleksander Kornak prof. zw. dr hab. Eugeniusz Mnych prof. zw. dr hab. Krzesław Stokłosa prof. dr hab. Łukasz Czuma prof. dr hab. Irena Jędrzejczyk prof. dr hab. Lucjan Kocik prof. dr hab. Karol Kukuła prof. dr hab. Bogdan Szurgot prof. dr hab. Józef Zając prof. dr hab. Janusz Żmija www.jaroslaw.pl/jaroslaw/uczelnie/pwsz/etatowi.html Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej AMB: Ordynator kardiochirurgii zatrzymany 14.06.05, 00:01 Policja zatrzymała w poniedziałek 49-letniego ordynatora kliniki kardiochirurgii szpitala klinicznego w Białymstoku Tomasza H., podejrzewanego o przyjmowanie łapówek. Dokonano tego po kontrolowanym wręczeniu mu korzyści majątkowej. Łapówkę w kwocie kilku tysięcy złotych znaleziono w biurku ordynatora. Jak poinformował rzecznik podlaskiej policji Jacek Dobrzyński, wydział do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku miał już wcześniej sygnały o tym, że lekarz przyjmuje pieniądze za przyjęcie chorego na swój oddział. dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=16744448 Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Firma żony prorektora PK zamieszana w korupcję 28.06.05, 07:36 Jak ustaliła nowosądecka prokuratura, trzech pracowników Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych przyjęło setki tysięcy złotych od firm, którym następnie GDDP zleciła milionowe kontrakty na budowę mostów i dróg w Małopolsce. O przestępstwo urzędnicze oskarżono trzech pracowników GDDP - Krzysztofa L., Gerarda P. i Teodora M. Jedna z firm biorących udział w tym procederze to krakowski Promost. Jak ustaliła "Gazeta", jej właścicielką jest Barbara Furtak, która równocześnie kieruje zespołem utrzymania mostów w Zarządzie Dróg Wojewódzkich, podległym urzędowi marszałkowskiemu. Prywatnie zaś jest żoną prorektora Politechniki Krakowskiej Kazimierza Furtaka. ... - To nie przypadek, że firma żony prorektora Politechniki Krakowskiej dostawała zlecenia od GDDP - twierdzi drogowiec, który pragnie zachować anonimowość. - Prorektor Furtak i oskarżony o przestępstwo urzędnicze Krzysztof L., kiedyś dyrektor GDDP, a dzisiaj szef kontraktu budowy "zakopianki", to dobrzy znajomi. Bo tak naprawdę Promostem kieruje rektor Furtak, który osobiście przygotowuje projekty. miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2787755.html Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Kolejny profesor CM UMK zatrzymany za łapówki 02.07.05, 10:47 Profesora Jana T., kierującego katedrą i kliniką rehabilitacji Colegium Medicum UMK w Bydgoszczy, zatrzymali policjanci wydziału do walki z korupcją. Lekarzowi zarzuca się przyjmowanie łapówek od pacjentów. ... W czwartek do bydgoskiego sądu skierowano sprawę oskarżenia o przyjmowanie łapówek przez prof. Heliodora K. - ordynatora oddziału neurochirurgii bydgoskiego Szpitala Uniwersyteckiego, a zarazem szefa Katedry i Kliniki Neurochirurgii CM UMK w Bydgoszczy. Policja zebrała dowody przyjęcia przez niego lub wymuszenia od kilkunastu osób od tysiąca do 15 tys. zł - łącznie 51,8 tys. zł, a kolejne 17 tys. zł, wg. pacjentów, lekarz chciał wymusić, ale nie zdążył. Heliodor K. oskarżony jest także o zmuszenie pacjenta do zakupu za 5 tys. zł implantów, których wszczepienie miało poprawić stan zdrowia chorego. W tym samym czasie klinika dysponowała takimi samymi implantami, a pacjentowi, zamiast zakupionych, wszczepiono inne - tańsze i gorszej jakości. Z serwisu PAP: dziennik.pap.com.pl/index.html?dzial=PRZ&poddzial=POL&id_depeszy=16857200 Odpowiedz Link Zgłoś
tmp1 ŚAM - profesor uprawia paranaukę 13.07.05, 08:33 Na stronie Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych (salve.slam.katowice.pl) znaleźć można spory zbiór tekstów paranaukowych. Autorem większości jest kierownik kliniki, profesor Andrzej Brodziak. "Poczucie chaosu, zniechęcenie i przygnębienie może wynikać także z wyczerpania się zasilania spirytualnego dotychczasowych systemów, dostarczających poczucie sensu" - pisze profesor. Inny fragment: "Można więc już wskazać wstrukturze kosmologicznej obecnego wszechświata miejsca, które odpowiadają mózgowi i pamięci oraz narządom rodnym lokalnego bóstwa, które jest w stanie się odrodzić. Mózg to obwodowy region każdej galaktyki, gdzie powstają warunki do rozwoju planet zamieszkanych przez rozumne cywilizacje (...). Narząd rodny to najbliższa masywna czarna dziura, która zazwyczaj znajduje się w centrum galaktyki spiralnej". ... Brodziak to wizjoner, ale przeholował. Czujemy się trochę ośmieszeni. Jego sprawa, jakiego jest wyznania i jakie ma poglądy, ale powinien stosować się do zasady, że na oficjalnej stronie kliniki nie mogą znaleźć się paranaukowe teksty - tłumaczy jeden z profesorów uczelni. Kilka lat temu oburzenie psychiatrów na Śląsku wywołała praktyka lekarska Andrzeja Brodziaka. Profesor ogłaszał się w prasie, że leczy depresje i nerwice. Nie miał jednak specjalizacji z psychiatrii. Gabinet prowadzi nadal. Na stronie kliniki, którą kieruje, jeszcze do niedawna był odnośnik z adresem i telefonami jego prywatnej praktyki w Katowicach "Mózg jako region galaktyczny": www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050713/kraj/kraj_a_3.html Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Przecież nic się nie stało 14.07.05, 11:47 Łukasz miał przejść nieskomplikowany zabieg korekcji szczęki. ... prof. Zofia Dudkiewicz wyznaczyła termin na poniedziałek, 11 lipca. O godz. 8 chłopak pojechał na salę operacyjną... Po godz. 16 operująca chłopca pani profesor przekazała rodzicom, że anestezjolodzy chcą, żeby Łukasza podłączyć do respiratora. - Bagatelizowała jednak całą sprawę i mówiła, że "zaraz powinien się wybudzić" - twierdzi Małgorzata Jaworska. Prof. Dudkiewicz, która operowała Łukasza, zaprzecza: - Co pan mi zarzuca? Kiedy anestezjolog przyszedłĘmi powiedzieć, że pacjent nie budzi się i trzeba skierować go na OIOM, powiedziałam, żeby robił, co uważa. Dopiero o godz. 18 zdecydowano się przewieźć chłopca na intensywną terapię do Szpitala Wolskiego, choć OIOM jest oddalony o 500 m... O przebiegu operacji rodzice dowiedzieli się z karty szpitalnej wypisanej przez przeprowadzającą operację. Wynika z niej, że podczas zabiegu przecięto rurkę intubacyjną oraz naczynia krwionośne w gardle Łukasza. Chłopiec stracił 1,5 litra krwi, część przedostała się do płuc... Badanie tomograficzne na OIOM-ie wykazało, że mózg jest martwy. Rodzice zgłosili wszystko na policji. Zaraz po tym pięciu funkcjonariuszy przyjechało zabezpieczyć dokumentację lekarską. Dochodzenie trwa... - Takie powikłanie zawsze może sięĘprzydarzyć. Najważniejsze, że nigdy nie przestało bić serce. Trzeba poczekać z wnioskami. Pacjent jeszcze żyje - tłumaczy prof. Dudkiewicz, szefowa oddziału chirurgii dziecięcej. www.se.com.pl/se/index.jsp?place=subLead&news_cat_id=40&news_id=64409&scroll_article_id=64409&scroll_gallery_aid=64409&layout=1&page=text&list_position=1 Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Rektorska dola 1 - c.d. 2 16.07.05, 01:00 Prokuratura Rejonowa w Przeworsku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Antoniemu J., rektorowi Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu Oskarżyła go o niesłuszne pobranie z kasy uczelni 230 tys. zł dodatkowego wynagrodzenia, które przyznał mu senat uczelni, oraz kierowanie gróźb karalnych pod adresem dziennikarki "Życia Podkarpackiego". Akt oskarżenia został skierowany w rok po tym, jak po raz pierwszy policja próbowała postawić Antoniemu J. zarzuty. Przez ten czas rektor skutecznie unikał spotkania z funkcjonariuszami, zasłaniając się zwolnieniami lekarskimi. Pojawiał się jednak na uczelni. Dopiero w tym roku jarosławskim funkcjonariuszom udało się doprowadzić szefa PWSZ na komendę i odczytać mu zarzuty. Podejrzany rektor próbował i tym razem uniknąć spotkania, zasłaniając się zwolnieniem z poradni chorób piersi. miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,2819143.html Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw granty KBNu 16.07.05, 11:30 W artykule www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050715/kraj/kraj_a_1.html w czesci 'ministrowie wykladowcy' czytamy: "Minister nauki Michał Kleiber zarabia na badaniach naukowych od kilku tysięcy do ponad 350 tys. zł rocznie. Jego zastępca Marek Wiesław Bartosik - profesor Politechniki Łódzkiej - dorabiał z kolei na "umowach o dzieło dot. ultraszybkich wyłączników prądu stałego"." Niezorientowanych informuje, ze w tym okresie min. Kleiber stal na czele KBNu czyli ODPOWIADAL ZA PODZIAL PIENIEDZY NA BADANIA NAUKOWE. Czy to jest mozliwe w cywilizowanym kraju? Co na to organizacje antykorupcyjne w Polsce? Moze NIK sprawdzi w koncu dzialalnosc KBNu? Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Ministerstwo przekrętów 16.07.05, 21:15 Granty i działalność statutowa to tylko część budżetowych pieniędzy na naukę. Jeszcze są środki na inwestycje i takie tam inne. Żeby dostać trzeba albo bardzo mocno siedzieć w układach, albo mieć sporo szczęścia (tzn. były wolne pieniądze, bo nikt znajomy akurat nie był w potrzebie). A najlepszy numer, jaki znam. KBN zatwierdza wniosek, ale daje tylko połowę wnioskowanej sumy. Za połowę niestety nie da się przeprowadzić projektu (poglądowo: jak kupisz komputer, to nie starczy ci na monitor i klawiaturę, tylko tam chodziło o bardziej zaawansowane zabawki), więc 'obdarowany' rezygnuje z grantu. Europejska Karta Praw Naukowca kłania się w pas. Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw Re: granty KBNu - sprostowanie 19.07.05, 10:48 itd-gw napisała: > W artykule > <a href="www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050715/kraj/kraj_a_1.html" target="_blank">www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050715/kraj/kraj_a_1.html</a> > w czesci 'ministrowie wykladowcy' czytamy: > > "Minister nauki Michał Kleiber zarabia na badaniach naukowych od kilku tysięcy > do ponad 350 tys. zł rocznie. Rzepa zamiescila dzisiaj sprostowanie, ze bylo to TRZYDZIESCI PIEC tysiecy www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050719/publicystyka/publicystyka_a_13.html Suma ta rowna sie mniej wiecej ROCZNEJ PENSJI doswiadczpnego adiunkta na uniwersytecie. > > Niezorientowanych informuje, ze w tym okresie min. Kleiber stal na czele KBNu > czyli ODPOWIADAL ZA PODZIAL PIENIEDZY NA BADANIA NAUKOWE. > > Czy to jest mozliwe w cywilizowanym kraju? Co na to organizacje antykorupcyjne > w > Polsce? Moze NIK sprawdzi w koncu dzialalnosc KBNu? Postulat dla NIKu podtrzymuje. Hint - sprawdzcie GRANTY ZAMAWIANE i CELOWE. Tam rzad wyplat dla bioracej w nim udzial osoby bez problemu mogl odpowiadac kwocie podanej omylkowo w kontekscie ministra Kleibera!!!! W dodatku o ile o zwyklych grantach, pomimo utajniania ich wynikow, mozna jeszcze zdobyc jakies informacje, o tyle granty zamawiane sa na pewno najbardziej szczerzona tajemnica GTW w 'nauce polskiej'. Pytanie: Czy minister Kleiber zmienil system finansowania bo mial swiadomosc skali przekretow i chcial je uniemozliwic/zmniejszyc? Czay tez jest to zacieranie sladow po przeszlosci, w ktorej nikt sie nie bedzie grzebal gdy system zostanie zmieniony? Z pewnoscia jednak granty zamawiane/celowe powinny byc przedmiotem kontroli NIKu pod katem efektywnosci wykorzystania pieniedzy, ktorych z drugiej strony tak brakuje dla obsady kadrowej uczelni... Odpowiedz Link Zgłoś
itd-gw Strzezona tajemnica - gdzie ida pieniadze 19.07.05, 11:01 korekta ortografii z poprzedniego postu to dobra okazja do przypomnienia, ze warto rozliczyc KBN i projektobiorcow z GRANTOW ZAMAWIANYCH, ktore realizowano przed reforma systemu finansowania nauki polskiej ministra Kleibera. Podatnikom polskim i niedofinansowanej kadrze uczelnianej, ktora pracuje na prywatnych komputerach by moc opracowac zajecia dla studentow z pewnoscia sie to nalezy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Kolejna propozycja dla NIK 19.07.05, 15:19 Na co idą pieniądze przyznawane uczelniom na badania statutowe i badania własne? Kto z tych pieniędzy korzysta? JAKIE SĄ KRYTERIA PRZYDZIAŁU ŚRODKÓW Z TEJ PULI NA PROJEKTY BADAWCZE W JEDNOSTKACH UCZELNI? W JAKI SPOSÓB POZIOM FINANSOWANIA ZAKŁADU JEST ZWIĄZANY Z AKTYWNOŚCIĄ NAUKOWĄ POSZCZEGÓLNYCH JEGO CZŁONKÓW, mierzoną liczbą publikacji, patentów itp.? Są uczelnie i wydziały, które posiadają bardzo precyzyjne regulaminy przyznawania środków na badania własne. Są też uczelnie, W KTÓRYCH ŻADNEGO REGULAMINU NIE MA, a finansowane są od lat te same osoby i zakłady, a pozostali w najlepszym przypadku uprawiają naukę za własne pieniądze. Znam zakład, który od lat jest finansowany na poziomie 0 zł rocznie (z pewnym błędem statystycznym), mimo że średnio liczba publikacji rocznie na członka zakładu nie jest niższa niż w tych, które finansowane są na o wiele wyższym poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: plok Prof. Antoni Jarosz senatorem czy premierem? IP: *.chello.pl 17.07.05, 11:01 JM Rektor jarosławskiej Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej prof. zw. dr hab. inż. dr h.c. Antoni Jarosz będzie się ubiegał o fotel senatora. Jego imiennik, Antoni Macierewicz był niedawno w Jarosławiu i gościł w PWSZ, gdzie wygłosił wykład na temat polityki w kontekście kampanii wyborczej. Jak dowiedzieliśmy się od jednego z uczestników tego spotkania, A. Macierewicz życzył rektorowi powodzenia w senackich wyborach, jednak BARDZIEJ WIDZI GO JAKO PREMIERA NIŻ SENATORA – raczej jako władzę wykonawczą, nie ustawodawczą! www.zycie.pl/index.php?go=tresc&id=05_22_09 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nbvc Stanisław Pasyk - kolejny profesor-polityk IP: *.chello.pl 05.08.05, 23:07 Prof. Pasyk szefem Komitetu Wyborczego Leppera serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2856424.html Z "Rzeczpospolitej" z 13.11.2003 "Andrzej Buczek, biznesmen oskarżony o grożenie dziennikarzowi "Rzeczpospolitej" śmiercią, stanie ponownie przed sądem za ograbienie gospodarstwa rolnego w Grudyni i spowodowanie 10 milionów złotych strat w majątku Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa w Opolu. Razem z nim na ławie oskarżonych zasiądzie profesor kardiologii Stanisław Pasyk. Dziennik wcześniej pisał o jego dziwnych interesach z przestępcami, które zakończyły się ograbieniem z majątku gospodarstwa w Grudyni. Należące do opolskiego oddziału Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa gospodarstwo w Grudyni przez lata uchodziło za wizytówkę nowoczesnego rolnictwa i sadownictwa. W 1994 roku ponad tysiąc hektarów pól i sadów od Agencji wydzierżawiła spółka PPS Grudynia SA. Właścicielem ponad 75 procent akcji Grudyni profesor Stanisław Pasyk. Po trzech latach użytkowania majątku spółka na preferencyjnych warunkach kupiła od Agencji 350 z 1000 dzierżawionych hektarów oraz budynki. Państwo za sprzedany majątek otrzymało tylko dziesięć procent ustalonej kwoty. Pozostałej części zapłaty Agencja nie doczekała się do dziś. Swoje straty szacuje na około 10 milionów złotych. Trzy lata temu w skład rady nadzorczej Grudyni wszedł wskazany przez profesora Pasyka Andrzej Buczek, biznesmen ze Śląska, Według ustaleń prokuratury Buczek utrzymywał kontakty ze zorganizowaną grupą przestępczą, kierowaną przez działającego w Rzeszowie i poszukiwanego listem gończym Roberta Piróga. To właśnie Piróga w lutym 2001 roku rada nadzorcza postawiła na czele spółki. Na polecenie nowego prezesa systematycznie demontowano, a następnie sprzedawano lub wydzierżawiano wskazanym przez niego osobom mające jakąkolwiek wartość elementy wyposażenia biur i budynków gospodarczych. Policja nie reagowała na doniesienia pracowników gospodarstwa. " Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nbvc I nowy materiał z GW IP: *.chello.pl 06.08.05, 01:19 Stanisław Pasyk zasłynął też jako lekarz ludzi, którzy mieli problemy z prawem. Kiedy sosnowieckiemu przedsiębiorcy Andrzejowi B. policja deptała po piętach, zachorował, a do szpitala osobiście odwoził go profesor. Pomagał też dwóm synom B. Za napad z bronią sąd skazał ich na trzy lata więzienia. Nie stawiali się jednak z powodu choroby. Jedno ze zwolnień wystawił im Pasyk. W podobny sposób profesor pomógł sześć lat temu trzem odwołanym szefom katowickiego Węglokoksu. "Gazeta" odkryła, że zaraz po zdymisjonowaniu zapadli na przewlekłe choroby, a na podstawie zwolnień lekarskich wystawionych w klinice profesora dostali z ZUS w sumie ponad 300 tys. zł: - Nagła epidemia wśród osób tracących prominentne stanowiska nie zaskakuje. Prowadzą niehigieniczny styl życia. Kiedy uświadamiają sobie, że spadają z piedestału, przeżywają stresy - tłumaczył wtedy prof. Pasyk "Gazecie". To nie wszystko. Jako dyrektor WOK profesor chętnie leczył Ślązaków mieszkających w Niemczech. Ich kasa chorych płaciła za leczenie, ale nie szpitalowi, tylko założonej przez Pasyka Fundacji Kardiologicznej "Serce". Profesor założył też Społeczne Stowarzyszenie Kardiologiczne. Jak ujawniliśmy kilka lat temu, zgromadziło ono co najmniej milion złotych. Miały być przeznaczone na leczenie chorych na serce. Ale stowarzyszenie nigdy się z nich nie rozliczyło. W darze otrzymało też trzy karetki, które nigdy nie woziły chorych. serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2857262.html Odpowiedz Link Zgłoś
vigla Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 08.09.05, 09:12 Wreszcie koniec rektora Jarosza serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2905609.html '- Minister rozpoczął procedurę zmierzającą do odwołania Antoniego Jarosza z funkcji rektora Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Jarosławiu. To pierwszy i na razie jedyny taki przypadek, po tym jak weszła w życie nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, która pozwala na to ministrowi [wcześniej rektora mógł odwołać tylko senat uczelni - red.] - oświadcza Mieczysław Grabianowski, rzecznik prasowy resortu' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qazz Świadectwo (1968) IP: *.chello.pl 14.09.05, 12:41 Henryk Dasko - krytyk literacki, publicysta, tłumacz. Z zawodu konsultant w dziedzinie marketingu. Wyemigrował z Polski po Marcu '68, mieszka w Toronto: "Irena i Karol Małcużyńscy, dyrektor Łazienek Marek Kwiatkowski, ekipa Andrzeja Wajdy - to ludzie, którzy po Marcu '68 pomagali potrzebującym. Ale Marzec to także masowa promocja nieuków i donosicieli - "inwazja pluskiew", jak wtedy mówiono. O tym też trzeba opowiedzieć ... W poniedziałek, 11 marca, w wielopiętrowej, centralnej Auli Spadochronowej SGPiS zaczęli zbierać się studenci. Rozpoczął się samorzutny wiec. Byłem jednym z kilkunastu zabierających głos i współautorem ad hoc przygotowanej rezolucji - jak większość w tamtych dniach, obiecującej wierność ideałom socjalizmu i rzetelną pracę w służbie narodu. W pewnym momencie w Auli Spadochronowej rozległ się głos rektora, prof. Wacława Sadowskiego: - Moi państwo, dość wiecowania. Proszę się rozchodzić. Osoby zabierające głos proszę o apelowanie o zakończenie zgromadzenia. Głos zabrało jeszcze kilka, może nawet kilkanaście osób, w tym i ja. Żadna nie "apelowała" - zgromadzenie samorzutnie miało się ku końcowi - i Aula wkrótce opustoszała pod wpływem własnej dynamiki. ... W dzień czy dwa później zatrzymał mnie na uczelni blondyn w okularach, którego pierwszy raz widziałem. - Jestem dr Zbigniew Klepacki - przedstawił się. - Jest pan zawieszony w prawach studenta - powiedział - i będzie pan miał komisję dyscyplinarną. Jako rzecznik komisji będę wnioskował o usunięcie pana z SGPiS. Do posiedzenia komisji nie ma pan wstępu na uczelnię. - Usunięcie? Komisja dyscyplinarna? Za co? - Przedstawimy panu zarzuty we właściwym momencie. Kartka podpisana przez dra Klepackiego nadeszła wkrótce pocztą. Zawierała jeden zarzut: nie zastosował się do polecenia Rektora i nie wzywał zebranych do rozejścia się. - Proszę pana - powiedziałem przy następnym spotkaniu - przecież tam zabierało głos kilkanaście osób. Żadna nie nawoływała do rozejścia się. Czy wszyscy będą mieli komisję dyscyplinarną? - Pan jak esesmani - powiedział do mnie Klepacki - chciałby odpowiedzialności zbiorowej. Pan będzie miał komisję. - A kto jest moim obrońcą? - Ja - powiedział. - Rzecznik przedstawia wszystkie aspekty sprawy. - Domagam się dyscyplinarnego relegowania z uczelni - usłyszałem, jak mówi po kilku dniach do członków komisji siedzących za stołem - nie widzę żadnych okoliczności łagodzących. Wytłumaczyłem, że byłem przesłuchiwany i nie postawiono mi żadnych zarzutów. - No, my tu mamy inne kryteria - zadeklarował mój obrońca. Te same słowa powtórzył na komisji odwoławczej, której podzielony werdykt padł przewagą jednego głosu. ... Prof. Zbigniew Klepacki został wybitnym specjalistą od stosunków międzynarodowych i prawa międzynarodowego, przedstawicielem Polski w agendach ONZ i zajął kierownicze stanowiska w PAN-ie. Ale początkiem drogi prof. Klepackiego był przełomowy dla jego biografii rok 1968, kiedy już jako nowo mianowany, marcowy "szturmdocent" wyszedł ostro z bloków startowych, budując swoją karierę na fałszywych oskarżeniach i cudzej krzywdzie. " serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2909278.html?as=1&ias=3 Odpowiedz Link Zgłoś
nfa05 Re: Świadectwo (1968) 14.09.05, 15:44 nie on jeden i nie tylko w 1968, jakoś się zapomina o latach 80- tych.Zaplanowana amnezja ? Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: Świadectwo (1968) 15.09.05, 23:06 Bez 1968 nie byłoby 1981 i następnych. "Pluskwy" z 1968 były aktywne również w latach osiemdziesiątych, a niektóre po dziś dzień stosują te same metody. Oni dużo się przez ten czas nauczyli. Opisywany w artykule pan doktor, po udanej karierze profesorskiej, dziś jest rektorem prywatnej uczelni. Niewielu jest takich jak Dasko, którzy odważyli się dać świadectwo. Wiele ofiar milczy po dziś dzień. Bez wyjaśnienia prawdy o 1968, nie będzie rozliczenia ze stanem wojennym. A raczej stan wojenny na niektórych uczelniach będzie trwał jeszcze długo. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 09.11.05, 15:22 W jaki sposób wydawane są pieniądze z grantów, kto i w jaki sposób to kontroluje oraz za co można z pracy wylecieć: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3007134.html LOJALNOŚĆ w Autonomicznej Republice Profesorskiej forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=31690687&a=31716059 Szkoda, że najciekawsze artykuły dotyczące spraw nauki są ostatnio publikowane w dziale PRACA lub GOSPODARKA. Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! 09.11.05, 15:25 Szkoda też, że prawda o stosunkach panujących w polskiej nauce wychodzi na światło dzienne tylko dlatego, że GW zwalcza określoną opcję polityczną. Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Prof. A. Kadłuczka - konserwator przeciw zabytkom 05.03.06, 01:41 W Warszawie jak z rękawa przygotowuje na zlecenie inwestorów ekspertyzy zabytków, skazując je na zagładę. W Krakowie wzburzył opinię publiczną takimi realizacjami jak kiczowaty hotel Sheraton obok Wawelu czy przebudowa płyty Rynku Głównego ... Pod opinią dla Marvipolu prof. Kadłuczka przybił pieczątkę rzeczoznawcy ministra kultury. Choć rzeczywiście nim jest, tego robić mu nie wolno. Zlecenia prywatnych firm może wykonywać prywatnie, a nie jako ekspert ministra. - Takie działanie jest niedopuszczalne - podkreśla Tomasz Merta, wiceminister kultury, zarazem generalny konserwator zabytków. Podważył wartość stuletniej kamienicy w Alejach Jerozolimskich 63, by firma Tomasza Gudzowatego mogła ją rozebrać i zastąpić nowym budynkiem "ubranym" w atrapy starych elewacji. Wczytując się w jego opinię, łatwo dojść do wniosku, że została sporządzona na kolanie, a większości tekstów źródłowych, o których mowa w tekście, profesor nie widział na oczy. W opracowaniu roi się od przekręconych nazwisk. Co gorsza, opina nie uwzględnia specyfiki Warszawy, stopnia zachowania budynku, wreszcie samej wartości architektury kamienicy będącej częścią wyjątkowo cennego zespołu budynków wzdłuż Alej Jerozolimskich od Emilii Plater po Hotel Polonia. - Jest moim kolegą i nie chcę go krytykować - zastrzega wykładowca akademicki z tytułem profesora. - Tylko dlaczego on sobie psuje opinię takimi ekspertyzami? Bierze drobne zlecenia od inwestorów, nie ogląda obiektów i pisze takie rzeczy, że aż wstyd czytać. ... - Chyba byłem złym nauczycielem. Gdyby nie to, moi uczniowie nie projektowaliby takich koszmarów jak hotel Sheraton, "podziemny Rynek" czy nadbudowa fortu. Nie można służyć dwóm panom. Albo jest się oddanym pięknu, albo mamonie - mówi z bólem prof. Wiktor Zin. Osiągnięć konserwatorskich prof. Kadłuczki, który był jego uczniem, zastępcą, a obecnie następcą na Politechnice Krakowskiej, nie chce komentować. - Nie reprezentuje on mojej szkoły, która miała szacunek dla historii. Przestrzeń wokół Wawelu zawsze była dla mnie święta. Po miażdżącej krytyce projektu Kadłuczki wykonanie nowego zlecono innemu architektowi. miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3192858.html?as=1&ias=2 Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej 18 oskarżonych w aferze na UWr 22.03.06, 00:31 Prawie 900 tys. zł łapówek wziął, zdaniem prokuratury, Cezary T., były doradca rektora Uniwersytetu Wrocławskiego. Miał ustawić pod konkretnych wykonawców trzy wielkie uczelniane przetargi. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia w największej wrocławskiej aferze łapówkarskiej. Wśród 18 oskarżonych jest m.in. prorektor Jan K. i dyrektor administracyjny Ryszard P., a także szefowie firm, które dawały łapówki - kieleckiego Miteksu i opolskiej Jedynki. Nowa Biblioteka Uniwersytecka to największa uczelniana inwestycja we Wrocławiu - jej budowa ma kosztować ponad 100 mln zł. Kielecka firma Mitex tak bardzo chciała wygrać ten przetarg, że wprowadziła do uczelni swojego człowieka jako fachowca od zamówień publicznych. To Cezary T., dziś główny oskarżony. Miał za zadanie zdobyć taki wpływ na procedurę przetargową, żeby kontrakt nie wymknął się Miteksowi. Warunki przetargu miały preferować największe firmy budowlane, a gdyby jakiś konkurent złożyła lepszą ofertę, Cezary T. miał go utrącić z przyczyn formalnych. ... Mężczyźni zaprzeczają. Broni ich też nowy rektor prof. Leszek Pacholski: - Uniwersytet padł ofiarą przestępczego układu, a Jan K. jest dla mnie wzorem uczciwości. miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,3227445.html Odpowiedz Link Zgłoś
khmara Kto od kogo przepisywał na uniwersytecie? 28.03.06, 09:37 "prof. Roman Cichon z Wydziału Nauk o Żywności UWM, zarzuca jednemu z prodziekanów tego wydziału, że w pracy habilitacyjnej podał jako swoje wyniki badań studentów i przepisał fragmenty prac magisterskich... sprawa może być bardziej skomplikowana. Magistranci, których promotorem był m.in. sprawdzany prodziekan, mogli przepisać obszerne fragmenty jego wcześniejszych publikacji. To, co znalazło się w pracach magisterskich, mogło trafić z kolei do habilitacji. To nie koniec, podczas sprawdzania prodziekana wyłania się też inny proceder. - Sami magistranci mogli przepisywać całe fragmenty już obronionych prac magisterskich." miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3240380.html Normalka. Odpowiedz Link Zgłoś
itakdalej.itakdalej Korupcja na uczelniach c.d. (2 przypadki: AŚ, AML) 19.09.06, 23:50 61-letniego pracownika naukowego Akademii Świętokrzyskiej (AŚ) zatrzymali we wtorek policjanci z wydziału ds. korupcji Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. "Zatrzymanemu zarzuca się, że w roku 2002 przyjął korzyść majątkową w wysokości 2000 zł od studentów studiów zaocznych, w zamian za pozytywne oceny z egzaminu z przedmiotu, który wykładał" Rzecznik AŚ Ryszard Biskup powiedział w rozmowie z PAP, że zatrzymany jest pracownikiem Wydziału Pedagogicznego i Artystycznego uczelni, profesorem. Dodał, że mężczyzna pracuje też na innych uczelniach. wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3629019.html "II Klinika Okulistyki lubelskiej AM słynie z operacji usuwania zaćmy, leczenia jaskry i leczenia chorób wzroku u wcześniaków. Jej kierownik 52-letni prof. Marek G. został zatrzymany w poniedziałek po południu w swoim prywatnym gabinecie w centrum Lublina przez policjantów z wydziału walki z korupcją. Chwilę wcześniej przyjął od jednego z pacjentów 2,5 tys. zł. W zamian za pieniądze został on wpisany na specjalną listę, gdzie czas oczekiwania na operację usunięcia zaćmy wynosi jedynie trzy tygodnie. Gdyby pacjent nie dał profesorowi łapówki, trafiłby na normalną listę i z powodu długiej kolejki czekałby na wykonanie zabiegu dziewięć miesięcy, do początku czerwca przyszłego roku. " miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,3629397.html Odpowiedz Link Zgłoś
robakks Re: List otwarty w sprawie patologii w NAUCE !!! 20.09.06, 08:16 Re: LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE !!! Nie można wysłać wiadomości. Za dużo wielkich liter w temacie. __________________ itakdalej.itakdalej napisał: podtemat: Korupcja na uczelniach c.d. (2 przypadki: AŚ, AML) | 61-letniego pracownika naukowego Akademii Świętokrzyskiej (AŚ) zatrzymali | we wtorek policjanci z wydziału ds. korupcji Komendy Wojewódzkiej Policji | w Kielcach. | "Zatrzymanemu zarzuca się, że w roku 2002 przyjął korzyść majątkową w | wysokości 2000 zł od studentów studiów zaocznych, w zamian za pozytywne | oceny z egzaminu z przedmiotu, który wykładał" | Rzecznik AŚ Ryszard Biskup powiedział w rozmowie z PAP, że zatrzymany jest | pracownikiem Wydziału Pedagogicznego i Artystycznego uczelni, profesorem. | Dodał, że mężczyzna pracuje też na innych uczelniach. | | wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3629019.html | | "II Klinika Okulistyki lubelskiej AM słynie z operacji usuwania zaćmy, | leczenia jaskry i leczenia chorób wzroku u wcześniaków. Jej kierownik | 52-letni prof. Marek G. został zatrzymany w poniedziałek po południu | w swoim prywatnym gabinecie w centrum Lublina przez policjantów z | wydziału walki z korupcją. | Chwilę wcześniej przyjął od jednego z pacjentów 2,5 tys. zł. W zamian za | pieniądze został on wpisany na specjalną listę, gdzie czas oczekiwania na | operację usunięcia zaćmy wynosi jedynie trzy tygodnie. Gdyby pacjent | nie dał profesorowi łapówki, trafiłby na normalną listę i z powodu długiej | kolejki czekałby na wykonanie zabiegu dziewięć miesięcy, do początku | czerwca przyszłego roku. " | miasta.gazeta.pl/lublin/1,35640,3629397.html No to mieli kolesie pecha. :) Niekontrolowany przepływ pieniądza nazywa się "szara strefa". Moim skromnym zdaniem nawet gdyby wszystkich biorących łapówki zatrzymać do policyjnego wyjaśnienia to i tak nie zmieni to natury człowieka: zawsze będą chętni do dawania i zawsze będą chętni do brania a "okazja czyni złodzieja". Czy wykładowca, który sprzedaje zaliczenia lub lekarz który sprzedaje terminy - jest złodziejem? a jeśli tak - to kogo okrada? FISKUSA - hehe bo nie płaci podatków od "lewego" dochodu. Tak. komentarz: Podobnie jak w państwie ludożerców - patologię stanowią jarosze tak w państwie w którym brak zasad moralnych patologię stanowią CI którzy mają takie ZASADY. "jak dają to biorę" wskazuje, że pewne osobnicze skłonności ludzkich zachowań, są ponadczasowe i naturalne - to wyłącznie kwestia wychowania. "Zawsze takie rzeczypospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie". /Stanisław Staszic/ Co ciekawsze: "ryba psuje się od głowy" a więc przykład idzie z góry i bynajmniej nie dotyczy tylko "środowisk naukowych". Moim zdaniem patologią nauki polskiej, której dotyczy ten wątek jest brak mecenasa 'nauki polskiej' wyrażany takim poglądem, że "jeśli coś się dzieje w nauce to dzieje się po angielsku" ale już pięćset lat temu Mikołaj Rej pisał: "A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają." Jak widać proces wynaradawiania postępuje. Polskie uczelnie nie piszą już Kraków czy Warszawa ale Cracow, Warsaw np. Uniwersytet Jagielloński Cracow, Poland czy Uniwersytet Warszawski - Krakowskie Przedmiescie 26-28, Warsaw, Poland. Do "dobrego tonu" należy także unikanie polskich znaków diakrytycznych ąćęłńóśżź Młodzież wychodowana na takich wzorcach, jest przekonana, że tak musi być - nie zdając sobie sprawy, że jest wmanipulowywana w działaność antypolską. PS. Osobnym problemem jest stosunek luminarzy nauki do polskich naukowców z poza środowiska którzy nie "dorobili" się nazwiska i uznania. Przekonałem się na własnej skórze ile szyderstwa i jadu personalnego potrafią wylać w eter "ludzie z tytułami" naukowymi gdy wykazuje się im sprzeczności lub prezentuje nie znane nauce udowodnione odkrycia. Mamy tu do czynienia z ciekawym zjawiskiem psychologicznym: Wiersz PEŁNY 'WP' Tabeli N^2 zawiera wszystkie pola jednego wiersza a więc dokładnie tyle pół ile jest liczb naturalnych. Wiersz niepełny zawiera mniej pól ale do teoretyków to nie dociera, że WP - n < WP bowiem sobie ktoś tam założył, że Alef0 - n = Alef0 i pomimo oczywistego dowodu będącego jak najbardziej ALGRBRĄ, że WP - (WP - n) = n tkwią w fałszu a więc są niereformowalni. Taki upór to fanatyzm. niestety,, :-( ~>°<~ Edward Robak* Uwaga: kopia na free-pl-prawdy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Neozomowiec Ośrodki nauki polskiej: Dallas, Dublin, Tokio... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 16:56 Freiburg i Montreal. Proszę... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZM Re: list otwarty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 17:48 "Palący problem stanowi zwiększenie wydatków na naukę zarówno ze źródeł budżetowych, jak i prywatnych." Owszem, ale zdaniem kaczek ważniejsze są inne cele, np. obrona. Chcą nawet wprowadzić powszechny pobór, pomimo że to będzie kosztować cholernie dużo. Trzeba zlikwidować WP, to możemy pogadać o wydatkach na naukę. "Tymczasem kolejne pokolenia młodych naukowców emigrują za granicę" Dokładnie, tylko że są w Polsce tacy debile jak np. Narciarz2, którzy myślą, że UW jest najlepszy na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś