Język a inteligencja

04.12.11, 23:54
Czy sposob pisania swiadczy o inteligencji ?

Jesli ktos pisze np. "powiec", to od razu podejrzewam, ze nie grzeszy inteligencja. Ale z drugiej strony mamy tych dyslektykow, ktorym pisanie nie idze, ale moze to nie znaczy, ze w innych dziedzinach tez sa slabi...

Jest chyba roznica miedzy robiacymi byki ortograficzne od robiacych np. skladniowe. Moze byc tez tak, ze ktos pisze szybko nie przejmujac sie stylem...

Co myslicie np. o autorze tego bloga:

iphone-pryzmat.blogspot.com/
?
    • facet123 Re: Język a inteligencja 05.12.11, 13:40
      > Czy sposob pisania swiadczy o inteligencji ?

      Napewno jest korelacja, ale, jak zwykle w takich przypadkach, nie jest ona 100% centowa. Wyjątki są w obie strony - są ludzie bardzo inteligentni i oczytani którzy jendnak z jakiegoś powodu nie przyswajają (lub nie chcą przyswoić) zasad ortografii. Pewnie są też ludzie niezbyt lotni umysłowo, którzy jednak w szkole przyswoili bardzo dobrze zasady ortografii i potrafią pisać bezbłędnie.
      Ogólnie jednak korelacja jest, więc nic dziwnego, że gdy ktoś strzela byka za bykiem, to tzw. "pierwsze wrażenie" jest takie, że jest on nieco nieobyty.
      • bimota Re: Język a inteligencja 05.12.11, 14:19
        Jezyk to nie tylko ortografia.
        • smutas Re: Język a inteligencja 05.12.11, 16:17
          Masz racje, jezyk to nie tylko ortografia. Pytales jednak o inteligencje, ktora mozna najogolniej okreslic jako zdolnosc przystosowania do zmiennego srodowiska. Taka zdolnosc opiera sie na spostrzegawczosci, pamieci I analizie. Pierwsze dwa czynniki sa b znaczace przy przyswajaniu ortografii. Czyli inaczej, jesli obserwujesz kilkakrotnie np niebezpieczna sytuacje I wciaz ja ignorujesz to nie swiadczy zbyt dobrze o IQ:-) Ten sam proces wystepuje w przypadku nauki ortografii I gramatyki, choc nie jest tak niebezpieczny jak spotkanie z drapieznikami lub... tramwajem:-)
          • bimota Re: Język a inteligencja 05.12.11, 16:49
            No ale nieznajomosc ortografii nie jest az tak niebezpieczna wiec to zapamietywanie moze isc kiepsciutko.. Do tego mamy podobne wyrazy (lub tak samo brzmioace) zapisywane inaczej, roznice w odmianie... Jak ktos zapamietuje "analitycznie" to ma problem...
            • smutas Re: Język a inteligencja 05.12.11, 18:00
              Hm, zapamietywanie analityczne wg mnie ulatwia sprawe, bo mozesz powiazac gramtyke z pisownia. Masz np "maki piekielne" a nie "meki piekielne" poniewaz; reka -> rak, wierze -> wiara, stol -> stoly, itd. Angole maja zdecydowanie gorzej, nie mowiac nawet o Francuzach. Nie dosc, ze maja "ogonki" to jeszcze maja nieme literki a pisownia nie odpowiada wymowie...

              PS. Nie mam ogonkow w telefonie...
              • bimota Re: Język a inteligencja 05.12.11, 20:54
                U nas tez nie do konca i jest pelno wyjatkow.
              • llukiz Re: Język a inteligencja 05.12.11, 23:56
                > Angole maja zdecydowanie gorzej, nie mowiac nawet o Francuzach

                Przynajmniej nie robią sobie złudzeń, że można na podstawie tego co się usłyszy, odgadnąć jak się co pisze. Po prostu pisownię każdego wyrazu trzeba zapamiętać oddzielnie.
                • smutas Re: Język a inteligencja 06.12.11, 03:45
                  Przynajmniej nie robią sobie złudzeń, że można na podstawie tego co się usłyszy, odgadnąć jak się co pisze.

                  Racja :-) Dlatego wykombinowali pytanie: Could you spell it? Ale tez jest druga strona medalu. Jak sie zna chociaz podstawy angielskiej fonetyki, to spokojnie mozna poprawnie wymowic slowo, ktorego sie wczesniej na oczy nie widzialo. Poza niektorymi "potworkami", glownie nazwami wlasnymi, np: Chinguacousy na ktorym google tlumacz lamie sobie swoj elektryczny jezyk :-) (wym: cziankuzy)
                  • petrucchio Re: Język a inteligencja 06.12.11, 10:16
                    smutas napisał:

                    > google tlumacz lamie sobie swoj elektryczny jezyk :-) (wym: cziankuzy)

                    "czinkuzi", wg native speakers :)
                    • smutas Re: Język a inteligencja 06.12.11, 13:37
                      czinkuzi", wg native speakers :)

                      Znaczy wg. Indian Pln Amerykanskich? A tak powaznie, to trudno zapisac angielska wymowe polskimi literkami. Bo przeciez polska gloska "cz" to nie to samo co angielska "tʃ". Kolejna literka "i". Ja slysze u "tubylcow" czasem wymawiane jak miekkie "a", a czasem jako "ɪ"... Petruccio, mowimy o amerykanskiej / kanadyjskiej wersji angielskiego. Co znaczy, ze nie ma tu (ani nigdzie indziej) 100% native speakera. Sa tylko tacy, ktorzy mowia mniej lub bardziej podobnie do Standard American...

                      cheers
                      • petrucchio Re: Język a inteligencja 06.12.11, 19:34
                        smutas napisał:

                        > czinkuzi", wg native speakers :)
                        >
                        > Znaczy wg. Indian Pln Amerykanskich? A tak powaznie, to trudno zapisac angielsk
                        > a wymowe polskimi literkami. Bo przeciez polska gloska "cz" to nie to samo co a
                        > ngielska "tʃ". Kolejna literka "i". Ja slysze u "tubylcow" czasem wymawian
                        > e jak miekkie "a", a czasem jako "ɪ"... Petruccio, mowimy o amerykanskie
                        > j / kanadyjskiej wersji angielskiego. Co znaczy, ze nie ma tu (ani nigdzie indz
                        > iej) 100% native speakera. Sa tylko tacy, ktorzy mowia mniej lub bardziej podob
                        > nie do Standard American...

                        Skoro już sięgasz tak głęboko:

                        Mówimy o wymowie w (Canadian) English, która w tym przypadku brzmi /tʃɪŋ'kuːzi/ ("ching-KOO-zee"). Tak podaje Wikipedia i zgadzają się z tym kanadyjscy dyskutanci na różnych listach. Jeśli chodzi o etymologię, nazwa pochodzi z języka odżibwe i jest zdrobnieniem of nazwy sosny wejmutki (zhingwaak), więc oznacza najprawdopodobniej "(miejsce gdzie rosną) sosenki" (zhingwaakoons w standardowej pisowmi odżibwe; choć niektórzy sądzą, że upamiętnia raczej wodza Ottawów zwanego Sosenką
                        • petrucchio Re: Język a inteligencja 06.12.11, 19:37
                          LOL, uważałem, a i tak dwie literówki zrobiłem. Nobody's perfect.
                        • smutas Re: Język a inteligencja 06.12.11, 21:20
                          Co tu duzo gadac? Masz racje. To, ze ktos mowi "sosienka" zamiast "sosenka" nie czyni tej wymowy bardziej polska. Ja chcialem tylko zwrocic uwage na roznorodnosc wymowy tego samego slowa. Czasem sa to regionalizmy, a czasem zwykla niewiedza. Jednym z moich ulubionych przedrostkow jest "anti-". Przez wielu amerykanow I kanadyjczykow wymawiane "antaj". Podobnie z"semi-"...
          • llukiz Re: Język a inteligencja 05.12.11, 23:54
            Pierwsze
            > dwa czynniki sa b znaczace przy przyswajaniu ortografii. Czyli inaczej, jesli o
            > bserwujesz kilkakrotnie np niebezpieczna sytuacje I wciaz ja ignorujesz to nie
            > swiadczy zbyt dobrze o IQ:-)

            Czyli jak ktoś jest kulawy i zaobserwuje że jest kulawy i nie przestanie być kulawy, to znaczy że zignorował fakt bycia kulawym, więc źle to świadczy o jego inteligencji.
            Mózgi różnych osób działają w różny sposób. Jednemu łatwo jest się uczyć matematyki, drugiemu ortografii. Przykładowo ja większość młodości spędziłem/straciłem na nauce "polskiego" i pisaniu wypracowań "o czym chciał powiedzieć pisarz" albo "co dostrzegasz w lekturze". Na matematykę czasu już nie starczało, niemniej z matematyki zawsze były piątki, a z polskiego trójki, dwójki. Błędy ortograficzne robię nadal i czasami aż mnie rażą w oczy gdy czytam to co sam napisałem. Oczywiście mógłbym próbować z tym walczyć, ale jakoś szkoda mi czasu na doskonaleniu się w umiejętności do niczego nie potrzebnej. Zapewne po dwóch latach treningu przestałbym popełniać jakiekolwiek błędy, ale obecny poziom mnie zadowala, pomimo że jest on pewnie niższy od przeciętnego ucznia liceum.
            • smutas Re: Język a inteligencja 06.12.11, 03:23
              Czyli jak ktoś jest kulawy i zaobserwuje że jest kulawy i nie przestanie być kulawy, to znaczy że zignorował fakt bycia kulawym, więc źle to świadczy o jego inteligencji.

              Please!!! Nie udawaj, ze ze twoje IQ siega poziomu temperaturey pokojowej wyrazonej w st C. :-) Wiem, ze masz dobrze poukladane miedzy uszami :-)

              Ale sprobuje "wyprostowac" to co napisales. Ja mowilem o przystosowaniu, czyli rozpoznanie i wykorzystanie stanu zastanego - o ile to mozliwe, lub zlagodzenie negatywow. Jesli kulawy moze miec zrobiona operacje np. wszczepienia sztucznego stawu kolanowego - za friko, w ramach oplacanego ubezpieczenia zdrowotnego, a mimo to tego nie robi - to jest glupcem :-)

              Ja mowie o przypadku kontuzjowanego sprintera. Jesli kontuzja jest nie do wyleczenia a sprinter wciaz chce biegac zamiast starac sie przekwalifikowac na trenera - to co o nim powiesz? Medrzec???? Albo blizej twojego przykladu. Kulawy zanim byl kulawy potrzebowal 5 sekund by przejsc na pasach na druga strone ulicy. Teraz zajmuje mu to 20 sekund - ale to ignoruje i wchodzi na pasy gdy "zielone" juz miga. Moge spokojnie odpowiedziec na twoje pytanie: Tak ignorowanie faktu kulenia zle swiadczy o jego IQ :-)

              Mózgi różnych osób działają w różny sposób.
              O tym wlasnie mowimy. Sa tacy co maja IQ 75 i sa tacy co maja 175. Ci o wyzszym IQ nie beda mieli trudnosci przyswoic sobie wiedzy, nawet tej, ktorej "nie lubia". Od podstawowki do konca szkoly sredniej mialem kumpla, ktory nigdy nie siedzial nad ksiazkami. No chyba, ze trzeba bylo wkuc na blache polowe Dziadow. Wtedy przysiadal na jakies pol dnia. Nie pamietam by mial z jakiegokolwiek przedmiotu mniej niz "piec".....OK. Sprawowanie :-))))) Bo z Malego Chemika zmajstrowliasmy AgCNO (trudne jak na szostoklasiste) z mieszanka KMnO4 + Al , co poskutkowalo wyslaniem smietnika prawie na LEO prosto spod bloku "pani od biologi" :-)))
              Ale wracajac do kumpla. Po liceum wybral medycyne bo uwazal, ze to jedyne miejsce, gdzie moze miec problemy z egazminami wstepnymi. Oczywiscie braklo mu 2 punktow do maxa. "Plakal" pozniej, bo rok wczesniej ktos zdal bez popelnienia zadnego bledu...

              A ja musialem "nadganiac" :-)

              jakoś szkoda mi czasu na doskonaleniu się w umiejętności do niczego nie potrzebnej

              Jak to "nie potrzeban umiejetnosc"? To jak piszesz CV i inne mniej lub bardziej formalne pisemka? Na czyms takim posadzic babola to tak jakbys w sweterku i trampkach do filharmonii chodzil.

              cheers :-)
              • jotde3 Re: Język a inteligencja 06.12.11, 09:50
                smutas napisał:
                >Jak to "nie potrzeban umiejetnosc"? To jak piszesz CV i inne mniej lub bardziej
                > formalne pisemka?

                a ileż to Ty tych pisemek piszesz ? zresztą komp może błedy poprawić . uczyć sie ortografi to jak kupować browar gdy chcesz sie napić piwa .
                • stefan4 Re: Język a inteligencja 06.12.11, 15:17
                  jotde3:
                  > zresztą komp może błedy poprawić . uczyć sie
                  > ortografi to jak kupować browar gdy chcesz sie napić piwa .

                  (podkreślenia moje
                  • jotde3 Re: Język a inteligencja 07.12.11, 08:54
                    stefan4 napisał:

                    > jotde3:
                    > > zresztą komp może błedy poprawić . uczyć sie
                    > > ortografi to jak kupować browar gdy chcesz sie napić piwa .
                    >
                    >
                    > (podkreślenia moje
              • llukiz Re: Język a inteligencja 06.12.11, 12:30
                > Jak to "nie potrzeban umiejetnosc"? To jak piszesz CV i inne mniej lub bardziej
                > formalne pisemka? Na czyms takim posadzic babola to tak jakbys w sweterku i tr
                > ampkach do filharmonii chodzil.

                no ale CV nie piszę długopisem, tylko na kompie, który to podkreśla błędy. Poza tym zawsze można po napisaniu przeczytać co się napisało i błędy poprawić. To nie jest kwestia wiedza jak daną rzecz napisać poprawnie, tylko umiejętności bezbłędnego pisania. To coś jak z rysowaniem. Co z tego że wiem jak wygląda koń, skoro nie umiem go poprawnie narysować, tak by wyglądał jak prawdziwy. Oczywiście mogę spędzić rok na uczeniu się rysowania tego konia i pewnie po roku będę już umiał rysować konia, tak by wyglądał jak koń. Tylko po mi to skoro mam aparaty fotograficzne.
                • llukiz przykład 06.12.11, 12:39
                  doskonały przykład zjawiska. W poście powyżej napisałem: "To nie jest kwestia wiedza jak daną rzecz napisać poprawnie". Zamiast "wiedzy" napisałem "wiedza". To nie jest literówka, ponieważ Y nie leży na klawiaturze obok A. Mój mózg jednak z niewiadomych mi przyczyn zdecydował się na użycie A zamiast Y. Mówiąc to zdanie nigdy bym takiego błędu nie popełnił. Gdy je czytam, to również ono mnie razi. Nie mam specjalnie pomysłu jak z takim czymś walczyć i też za bardzo nie widzę sensu...
                • bimota Re: Język a inteligencja 06.12.11, 13:29
                  Serio ? Mozna nauczyc sie rysowac ? Grac i spiewac tez ? Nawet jak ktos nie ma muzycznego sluchu ?
                  • majka_monacka Re: Język a inteligencja 06.12.11, 14:36
                    bimota napisał:

                    > Serio ? Mozna nauczyć sie rysowac ? Grac i spiewac tez ? Nawet jak ktos nie ma muzycznego
                    > słuchu ?

                    Spróbuję zasugerować jak to jest z punktu widzenia kognitywistyki.
                    Najważniejsze stwierdzenie wygłosił Smutas: "Masz racje, jezyk to nie tylko ortografia. ..... Taka zdolnosc opiera sie na spostrzegawczosci, pamieci i analizie. Pierwsze dwa czynniki sa b. znaczace przy przyswajaniu ortografii."

                    Inteligencja wyraża się językiem. Wielokrotnie pisałam, że inteligencja prowadząca do wyższej świadomości wymaga zdolności budowy modelu środowiska. Ale nie jest to cała prawda. Wysoka inteligencja wymaga także zdolności do kategoryzacji i tworzenia wiedzy symbolicznej. Co prawda model środowiska może nie być werbalizowany. Zapisany on jest wówczas w języku "wewnętrznym" konfiguracji pobudzeń neuronowych, zwykle specyficznym dla każdego osobnika (systemu). Jednakże komunikacja społeczna wymaga kompresji informacji, którą osiąga się m.in. dzięki przejściu do opisu symbolicznego umożliwiającego logiczne przetwarzanie dzięki algorytmom procesowym, a nie heurystykom mózgowym.
                    Zdolność posługiwania się precyzyjnym językiem symbolicznym, jest więc wysoce skorelowana ze stopniem inteligencji.

                    Jednakże, jak zauważył Smutas, jest wiele aspektów takiej umiejętności. Liczy się zdolność opisu modelu rzeczywistości. A tu ortografia nie jest decydującym czynnikiem. Błedy powstałe wskutek niedoskonałości pamięci, czy też spostrzegawczości mogą być kompensowane redundancją przekazu. Perfekcyjna ortografia nie zastąpi natomiast bezradności w analizie modelu (obiektu), co uniemożliwi dostrzeżenie istoty rzeczy i jej opisanie. Natomiast właściwa analiza porównawcza opisu werbalnego i istotnych atrybutów obiektu może prowadzić do korekty ortografii, choćby minimalistycznej, usuwającej dwuznaczności.

                    A więc jedyna poprawka, że do skutecznej komunikacji potrzebna jest choć odrobina tej pominiętej "analizy".

                    Reszta to kwestia treningu. Inteligentni ludzie robią błędy z lenistwa. Ja się poprawiłam, kiedy na klasówce z chemii napisałam wodoró przez ó. Bardzo mnie to dotknęło, bo reszta była bezbłędna. Ale od tego czasu kiedy chcę, to piszę bezbłędnie.

                    PS
                    Znam co najmniej jeden przypadek, kiedy osoba pozbawiona całkowicie słuchu muzycznego nauczyła się poprawnie śpiewać w wieku pomiędzy 18 a 19 rokiem życia. (Sytuacja była przymusowa).
                    Osoba ta rozróżniała tonikę, dominantę i subdominantę, ale nie w tonacjach molowych. Nie nauczyła się nigdy śpiewać drugim głosem. Ale złamała moje przeświadczenie, że słuch muzyczny jest wrodzony.
                    Każdy może się nauczyć rysować. To opinia wybitnego malarza i rysownika.

                    • bimota Re: Język a inteligencja 06.12.11, 16:53
                      Jesssuuu.. Prawie nic nie zrozumialem...

                      Co znaczy " rozróżniała tonikę, dominantę i subdominantę, ale nie w tonacjach molowych" ?
                      • majka_monacka Re: Język a inteligencja 06.12.11, 17:45
                        bimota napisał:

                        > Jesssuuu.. Prawie nic nie zrozumialem...
                        >
                        No to trzeba zapytać, czego nie zrozumiałeś?

                        > Co znaczy " rozróżniała tonikę, dominantę i subdominantę, ale nie w tonacjach
                        > molowych" ?
                        Cytuję z Wiki:
                        Dominantą nazywa się funkcję harmoniczną - trójdźwięk zbudowany na piątym stopniu gamy, która dąży do rozwiązania na tonikę dzięki dźwiękowi prowadzącemu (VII stopniowi), który jest tercją dominanty. W odróżnieniu od pozostałych dwóch funkcji (toniki i subdominanty), dominanta jest zawsze durowa (w związku z używaniem odmiany harmonicznej gam molowych, w której podwyższony VII stopień jest taki sam, jak w jednoimiennej gamie durowej i dąży do rozwiązania na I stopień trójdźwięku tonicznego).
                        To elementarz z I klasy (ale szkoły muzycznej).
                        Jeszcze jeden przykład języka symbolicznego, gdzie ważny jest model pozwalający na klasyfikację np. "- jakie zdolności muzyczne posiadał delikwent?", a nie ortografia ani ścisłość merytoryczna (bo ja, dla skrótu, też niezbyt ściśle sklasyfikowałam zdolności w tonacjach molowych).
                        • wladek.6 Re: Język a inteligencja 06.12.11, 19:40
                          majka_monacka napisała:

                          > Jeszcze jeden przykład języka symbolicznego, gdzie ważny jest model pozwalający
                          > na klasyfikację...

                          A język gestów i milczenia do jakiej klasy nalezy?
                        • bimota Re: Język a inteligencja 06.12.11, 21:10
                          Te def. z wiki sa w twoim stylu... Nie o to pytalem :P
                          • majka_monacka Re: Język a inteligencja 07.12.11, 10:12
                            bimota napisał:

                            > Te def. z wiki sa w twoim stylu... Nie o to pytalem :P

                            To nie ja je w Wiki pisałam.
                            Zapytaj wyraźnie, to i moja odpowiedź będzie adekwatna.

                            Rozróżnienie toniki itd. oznacza, że delikwent miał świadomość tonacji, w której kontynuuje linię melodyczną. Ale są to najprostsze akordy. Większość melodii ograniczających się do takiej harmonii postrzegana jest jako nudna i monotonna dla systemów percepcyjno-kognitywnych (ludzi) o bardziej wysublimowanych gustach.

                            język przemilczeń, gestów reakcji mimicznych nie należy ogólnie do języków symbolicznych, choć mamy gesty-symbole powszechnie rozpoznawalne. Takie jak gest "stop", "pomocy", "przywołania", "wskazania kierunku" itp.

                            Ciekawe, że wiele reakcji emocjonalnych ma uniwersalny charakter dla populacji między gatunkowych, co oceniane jest jako dowód wspólnej historii ewolucyjnej.
                            • bimota Re: Język a inteligencja 07.12.11, 10:41
                              Zagram akord i on mi powie czy to tonika ?
                              Zagram melodie i mi powie, czy to w tonacji toniki ?
                              • majka_monacka Re: Język a inteligencja 07.12.11, 11:16
                                bimota napisał:

                                > Zagram akord i on mi powie czy to tonika ?
                                > Zagram melodie i mi powie, czy to w tonacji toniki ?

                                No proszę, nie dyskutujmy o zasadach muzyki. Wystarczy sięgnąć do jakiegokolwiek podręcznika harmonii.
                                W dowolnej tonacji każdy akord ma swoją nazwę. Sekwencje akordów są charakterystyczne. Dotyczy to gamy 12 tonowej temperowanej. Podobnie jest w innych systemach. Zasad jest nie mniej niż w języku angielskim albo w języku matematyki lub rysunku technicznego.
                                Twoje pytania są na poziomie: " napiszę znak równości i równanie mi powie, że lewa strona równa się prawej?" .
                                Wielu muzykom wydaje się to równie abstrakcyjne, jak Twoje zdziwienia.
                                • stefan4 Re: Język a inteligencja 07.12.11, 11:57
                                  bimota:
                                  > Zagram akord i on mi powie czy to tonika ?
                                  > Zagram melodie i mi powie, czy to w tonacji toniki ?

                                  majka_monacka:
                                  > W dowolnej tonacji każdy akord ma swoją nazwę. Sekwencje akordów są
                                  > charakterystyczne. Dotyczy to gamy 12 tonowej temperowanej. Podobnie jest
                                  > w innych systemach.

                                  Majka, nie komplikuj, jakbyś była kognitywistką. Na proste pytania należy się prosta odpowiedź.

                                  Tak, osoba muzykalna, wiedząc w jakiej tonacji jest melodia i słysząc zagrany akord, wie czy ten akord jest toniką, czy dominantą, czy subdominantą, czy jeszcze czymś innym. Każda osoba, dobierająca akordy do melodii, musi to wiedzieć; lub przynajmniej czuć intuicyjnie, o ile nie ma wykształcenia muzycznego.

                                  majka_monacka:
                                  > Zasad jest nie mniej niż w języku angielskim albo w języku matematyki

                                  No, to bardzo nie doceniasz matematyki... Co do języka angielskiego, to bym się zgodził: gramatyka muzyki i ortografia zapisu nutowego są chyba bardziej skomplikowane niż gramatyka i ortografia angielskiego.

                                  - Stefan
                                  • bimota Re: Język a inteligencja 07.12.11, 12:49
                                    A to nawet nie wiem czy sam bym potrafil... Nawet znajac "tonacje utworu", nawet gdybym wiedzial co to znaczy... :) A sluch muzyczny chyba mam. Jakos udawalo mi sie dobierac akordy bez tej wiedzy... A jak sie ma wyksztalcenie, to nie trzeba czuc intuicyjnie ? W Wiki jeszcze pisza, ze jak utwor zaczyna sie tonika, to na niej konczy... Niezla jazda... Musze to sprawdzic.

                                    Wracajac do CLOU ;) Wlasnie w radiu wypowiadal sie osobnik podajacy za lekarza, jezyk na poziomie tego blogowego, np. bledna odmiana "ryzyka"... Nie wiem czy lekarze musza byc inteligentni.. Mam czesto watpliwosci. No ale moze to stres radiowy, choc przemowa byla z nagrania, nie wiem czy na automatycznej sekretarce.
                  • llukiz Re: Język a inteligencja 06.12.11, 21:21
                    > Serio ? Mozna nauczyc sie rysowac ? Grac i spiewac tez ? Nawet jak ktos nie ma
                    > muzycznego sluchu ?

                    wszystkiego się można nauczyć, pytanie komu ile to czasu zajmie. Jednemu rok, innemu miesiąc, a niektórym życia nie starczy. Tak właśnie jest z tą dysleksją. Ci ludzie oczywiście mogą się tego czegoś w czym są dysleksykami nauczyć, ale pytanie tutaj brzmi czy warto poświęcać 10 lat życia na to by pisać bez błędu, skoro i tak się będzie robiło w życiu coś, w czym pisanie bez błędu się nie przydaje...
                • smutas Re: Język a inteligencja 06.12.11, 18:03
                  Sa rzeczy, ktore pisze sie dlugopisem, sa tez sytuacje gdy pisze sie na komputerku nie posiadajacym "poprawiacza". Sa wreszcie takie zdania, ktorych poprawnosci komputerek nie sprawdzi; wieze w jakas teorie, wszedlem na wierze cisnien - babole zamirzone. Podobnie z interpunkcja.
                  • llukiz Re: Język a inteligencja 06.12.11, 21:13
                    > Sa rzeczy, ktore pisze sie dlugopisem, sa tez sytuacje gdy pisze sie na kompute
                    > rku nie posiadajacym "poprawiacza". Sa wreszcie takie zdania, ktorych poprawnos
                    > ci komputerek nie sprawdzi

                    ale liczy sie komunikatywność, a ona w moim rodzaju dysleksji nie cierpi. Tak samo jak ktoś kto sepleni nie staję się z automatu głupi, tak samo ktoś kto stawia czasem złą literę w złym miejscu nie staje się z automatu niezrozumiany. Z kontekstu zawsze wiadomo o jaką wiare bonć wierze chodzi (błendy zmiażone) :)
                • smutas Re: Język a inteligencja 06.12.11, 18:13
                  ..... Enter mi sie wcisal:-) ....

                  Czy uwazasz, ze jestes w stanie fotografiwac jak Horowitz bez uczenia sie tego? No I podstawowa sprawa; rysowanie juz dawno stracilo aspekt wiernej rejestracji. Fotografia zas zyskala aspekt sztuki...
                  • bimota Re: Język a inteligencja 06.12.11, 21:12
                    Teraz nawet narzucenie szmaty na rzebe nazywaja sztuka..
                    • llukiz Re: Język a inteligencja 06.12.11, 21:16
                      > Teraz nawet narzucenie szmaty na rzebe

                      pisze się rzebe, tylko żabę
            • bimota Re: Język a inteligencja 06.12.11, 10:45
              Ja zastrzezen do twego jezyka nie mam, a skoro z matmy miales piatki to pewnie glupi nie jestes. Przy okazji zwrociles uwage na kwestie, ktora moim zdaniem jest jedna z glownych przyczyn slbego poziomu nauki i techniki i marnowania talentow w Polsce.
              Ale ja raczej nie mialem na mysli takich, ktorych styl jest poprawny, a jedynie czasem walna byka.

              Chodzi mi o to, czy ktos walacy byki w co 2 wyrazie albo po 2 w kazdym albo tkaie "rzucajace sie w oczy" (przyklad podalem) albo piszacy w stylu 8-latka, moze byc osoba inteligentna.
              • llukiz Re: Język a inteligencja 06.12.11, 12:20
                > Chodzi mi o to, czy ktos walacy byki w co 2 wyrazie albo po 2 w kazdym albo tka
                > ie "rzucajace sie w oczy" (przyklad podalem) albo piszacy w stylu 8-latka, moze
                > byc osoba inteligentna.

                Teoretycznie może, ale statystycznie raczej nie.
    • jotde3 Re: Język a inteligencja 06.12.11, 09:57
      bimota napisał:

      > Czy sposob pisania swiadczy o inteligencji ?

      z całą pewnością świadczy o ilteligencji ale tylko jezykowej ,ortografia co prawda to już jakiś relikt ale składnia jest istotna . to że ktoś robi błedy i pisze nie przejrzyście nie świadczy o tym że pozostałych aspektach jest równie słaby ,często relacja może być odwrotna co jest związane z kształtowaniem sie muzgu w okresie płodowym .
    • bimota Re: Język a inteligencja 06.12.11, 13:35
      Ok, a teraz co z autorem bloga... ? Ortografia raczej poprawna, slyl kiepski... Moze to wynikac z braku oczytania, ale skoro cos o technice wie, to jakies artykuly techniczne czytac musial... Czy taki styl moze cos powiedziec o inteligencji ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja