Dodaj do ulubionych

PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko

    • Gość: czytelnik PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - wieloetatowcy IP: *.autocom.pl 27.09.04, 10:30

      www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1298&dok=1298.6.3.2.1.1.0.1.htm

      Edukacja. wieloetatowcy na wyŻSZYCH UCZELNIACH
      • Gość: jw wieloetatowcy na wyższych uczelniach IP: *.autocom.pl 27.09.04, 20:04
        > www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1298&dok=1298.6.3.2.1.1.0.1.htm

        > Edukacja. wieloetatowcy na wyŻSZYCH UCZELNIACH


        Komentarze czytelników

        jozef.wieczorek@interia.pl:
        Niestety projekt ustawy o szkolnictwie wyższym to kolejny bubel, który nie
        rozwiąże patologii polskich uczelni. Praca na 2 etatach to tez wieloetatowość,
        ktora w systemie anglosaskim generalnie jest zabroniona. Pracę będzie można
        podejmować za zgodą rektora czyli jeszcze wzmocni i tak silne kryterium
        lojalności w ocenie pracownika, stawiane ponad kryterium merytorycznym. Zgodnie
        z obecną ustawą szkoły wyższe mogą zakladać nawet kryminaliści
        kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1189077&KAT=241 Trybuna Śląska
        17.09.2004, 'Szkoła kryminalisty ' i nie jest pewne czy ten proceder zostanie
        zastopowany przez nową ustawę. W takich szkołach za zgoda rektora mogą pracować
        profesorowie renomowanych uczelni. Jakoś władze nie widzą żeby to mogło wplywac
        negatywnie na młodzież akademicką, mimo ze taki negatywny wplyw widzieli w
        przydadku zatrudniania zbyt aktywnych naukowo nauczycieli mających zbyt duze
        uznanie u studentow i licznychn wychowanków. Za najgorszego nawet
        profesora,nierzadko jedynie fikcyjnie figurującego na liście pracownikow,
        uczelnia dostaje więcej pubktow niz za najlepszego nawet doktora. Tych uczelnie
        zresztą nie chca przyjmować - szczególnie wtedy jesli swa aktywnością i
        poziomem przewyższają profesorow - aby buble profesrskie nie były tak widoczne.
        Niestety profesor to ma być nadal dożywotni tytuł a nie stanowisko dla
        najlepszych wyłanianych w otwartych konkursach. Nadal będą przyjazne warunki
        dla stosowania wchowu wsobnego i fikcyjnych konkursów na swoich. To pogrąza
        nasz system nauki i edukacji, ale tak ma być nadal. Ustawa nie przewiduje
        insytucji mediatora akademickiego powszechnej w USA i krajach unijnych stąd
        sytuacja pracownika podobnie jak obecnie w sprawach konfliktowych z
        przełozonymi bedzie nie do pozazdroszczenia. Ustawa jest zatem pro-mobbingowa,
        mimo że mamy jednocześnie ustawy antymobbingowe. Projekt ustawy nie znosi w
        praktyce występującego dożywotniego immunitetu dla profesorów co nakręca
        patologię czującej się całkiem bezkarnie tej korporacji. Rektorzy mają
        nadzieję, że ten ich projekt zatwierdzi jeszcze ten upadły sejm bo słusznie się
        obawiają, że żaden inny, bardziej zatroskany o losy kraju sejm by tego nie
        uczynił.

    • Gość: czytelnik Postulaty, by zlikwidować PAN IP: *.autocom.pl 28.09.04, 12:57


      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=39

      Kiedy naukowiec będzie idolem?
      Postulaty, by zlikwidować PAN, godzą w całą sferę badań naukowych

      • Gość: czytelnik Re: Postulaty, by zlikwidować PAN IP: *.autocom.pl 28.09.04, 15:15

        Cezary Wójcik -Rozwiazac PAN -Przeglad nr 7/2003
        Nie stac nas na utrzymanie i obsadzenie wszystkich istniejacych obecnie uczelni
        i instytutów.

        dostępny na stronie
        www.naukowcy.republika.pl/rozwiazacpan.html
    • Gość: jw stan obecny - stan niepokoju IP: *.autocom.pl 01.10.04, 13:59
      PETRYFIKACJA CZY ZMIANA SYSTEMU?
      Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego
      Józef Wieczorek, Cezary Wójcik

      Stan obecny - stan niepokoju

      Nie ulega wątpliwości, że w dzisiejszym świecie sukces gospodarczy danego
      kraju zależy w większym stopniu od zaawansowanych technologii, a w mniejszym
      stopniu od wydobycia surowców i produkcji prostych dóbr materialnych. Za
      sukcesem gospodarczym kryją się badania naukowe i ich umiejętne wdrażanie w
      przemyśle. Świadomość tego faktu zaczyna docierać do coraz szerszego kręgu
      obywateli. Jeżeli chcemy, aby nasz kraj był czymś więcej niż drugorzędnym
      członkiem UE, źródłem taniej siły roboczej i rynkiem zbytu dla przestarzałych
      technologii, to niezbędne jest odpowiednie inwestowanie w naukę. Jej
      finansowanie w Polsce znajduje się obecnie na tragicznym poziomie - od wielu
      lat są to ułamki procenta PKB, co stawia nas na samym końcu krajów UE. Na
      dodatek, wiele z tych pieniędzy jest niestety marnotrawione, a system
      organizacji nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce stanowi skansen PRL-u.
      System ten jest co prawda korzystny dla korporacji profesorów
      ("belwederskich"), ale nie jest korzystny dla poziomu nauki i edukacji, a co
      za tym idzie dla - rozwoju gospodarczego Polski.

      W systemie edukacji rozpoczęto reformy, ale nie zreformowano głowy, czyli
      pionu szkolnictwa wyższego i nauki, stąd poprawiła się nieco sytuacja na
      poziomie przedszkolnym, ale im wyżej, tym gorzej. Mimo braku pieniędzy na
      naukę, nadal istnieje PAN w postaci niezmienionej zasadniczo od czasów, kiedy
      powołano ją do życia według narzuconych, sowieckich wzorców. Na istnienie
      takich rozbudowanych struktur oderwanych niemal całkowicie od szkolnictwa
      wyższego nie stać nawet bogatych krajów. Dubluje się całą infrastrukturę,
      biblioteki, drogą aparaturę, która i tak często nie jest wykorzystana.
      Korporacja profesorów, w niemałej części o miernych kwalifikacjach
      intelektualnych i moralnych, broni dostępu do stanowisk, aparatury i
      projektów badawczych.

      Liczne rzesze nowych absolwentów ogromnej już liczby szkół wyższych
      powiększają co prawda statystykę ludzi z wyższym wykształceniem, ale i
      statystykę bezrobotnych. Coraz powszechniejsze stają się studia doktoranckie,
      ale poziom doktoratów zdaje się niewiele odbiegać od poziomu dyplomów
      magisterskich sprzed ćwierć wieku.

      Obecne dyplomy magisterskie na ogół niewiele są warte, ponieważ profesorowie
      rzadko są w stanie wykształcić dobrych absolwentów. Prowadzą niekiedy po
      kilkaset prac dyplomowych, nie znając nawet ich treści. Prace dyplomowe można
      zresztą kupić bez problemu za kilkaset złotych. System kształcenia, jak i
      poziom opiekujących się pracami profesorów jest taki, że niemal nikt tego nie
      jest w stanie wykryć, a przy tym mało kto tego chce.

      Konkursy na obsadzanie etatów akademickich są najczęściej "ustawiane", a
      kariery od studenta do profesora, a potem nawet dziekana lub rektora, na tej
      samej uczelni, są wzorcowe dla naszego systemu. Wieloetatowość profesorów ma
      zapewnić im jedynie lepszy byt materialny, ale jest katastrofalna dla
      edukacji i poziomu badań naukowych.

      W większości są "ustawiane" także konkursy na projekty badawcze, których
      rezultaty są zresztą niejawne. Finansuje się mgliście zarysowane projekty o
      nikłych szansach realizacji, a nie konkretne wyniki badań. Aby być
      finansowanym, trzeba mieć osobowość prawną, ale osobowość naukowa nie jest
      konieczna. Wykonawcy i recenzenci projektów badawczych stanowią często
      zamknięte grono popierających się nawzajem osób, niekiedy z jednej rodziny.
      Finansuje się obecnie wiele oderwanych od nauki, edukacji, jak i gospodarki
      jednostek badawczo-rozwojowych, ale zarejestrowanie nowej, konkurencyjnej dla
      już istniejących, placówki naukowej przez zespoły naukowców o dużych
      osiągnięciach jest praktycznie niemożliwe.

      Transformacja ustrojowa prawie zupełnie ominęła środowisko nauki i
      państwowego szkolnictwa wyższego. W latach stanu wojennego wiele osób o
      niezależnych poglądach zmuszonych było do odejścia z polskich uczelni,
      podczas gdy awansowali ludzie usłużni wobec reżimu komunistycznego,
      selekcjonowani według kryterium "mierni, bierni ale wierni". To oni i ich
      lojalni wychowankowie stanowią niestety dalej trzon kadr naukowych hamujących
      rzeczywiste przemiany, które by ten układ mogły naruszyć.

      Pomimo tego w Polsce wciąż pracują wybitne osobistości naukowe i dobre grupy
      badawcze. Niestety, panuje u nas tendencja do równania w dół, zamiast do
      promowania tych najlepszych. Tendencji tej sprzyja hierarchiczny system
      tytułów i stanowisk naukowych, w którym o jakości danego uczonego - w oczach
      zarówno społeczeństwa, jak i władz - nie świadczy jego dorobek mierzony
      publikacjami w recenzowanych czasopismach zagranicznych i efekty edukacyjne,
      lecz ilość dożywotnio nadanych tytułów.

      Z takim poziomem kadr "naukowych" nasze wejście do Europy będzie tylko
      pozorne, a trzeba wiedzieć, że inne kraje europejskie, które posiadały system
      podobny do naszego - jak np. Niemcy - wprowadzają obecnie reformy wzorowane
      na brytyjskich i amerykańskich rozwiązaniach, gdyż i system panujący w wielu
      krajach unijnych stanowi hamulec dla rozwoju nauki, pomimo dużo wyższego
      poziomu jej finansowania.

      • eraster Re: stan obecny - stan niepokoju 01.10.04, 14:24
        zgodnie z "czego unikać" pkt 5
        forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617503.html
        posty jak powyższy będą usuwane
        • khmara Do moderatora 01.10.04, 22:07
          eraster napisała:

          > zgodnie z "czego unikać" pkt 5
          > forum.gazeta.pl/forum/1,47474,1617503.html
          > posty jak powyższy będą usuwane

          "Nie wklejaj całych cudzych wypowiedzi lub artykułów - wystarczy je omówić lub
          podać link z odpowiednim komentarzem."

          To nie dotyczy wklejania swoich WŁASNYCH wypowiedzi w całości ;-)

          O ile tekst pana Thomalli pt. "Halo GUS obudź się" pojawił się już chyba we
          wszystkich możliwych wątkach dotyczących organizacji i finansowania nauki 8(, to
          proszę jednak o umiarkowaną wyrozumiałość wobec uczestników tego bardzo
          specyficznego forum. Naukowcom trudno jest sformułować wypowiedź krótką - to już
          tacy ludzie :P Z cytatów, również z GW, oczywiście z podaniem linka, udało się
          stworzyć ciekawą dokumentację istotnych dla dyskutantów problemów. W imieniu
          swoim i innych uczestników tego forum, proszę o łagodne i rozważne wyroki
          forumowej cenzury.
          • eraster Re: Do moderatora 01.10.04, 22:34
            moderator też jest człowiekiem, chociaż (niestety) nie naukowcem :)

            pozdrawiam :-)
            • Gość: Józef Wieczorek Do moderatora - List IP: *.autocom.pl 02.10.04, 08:10
              Szanowny Panie Moderatorze, Szanowna Redakcjo
              W dniu wczorajszym na okoliczność rozpoczęcia nowego roku akademickiego
              umieściłem tekst który nie został opublikowany w wydaniu papierowym GW (
              podobno GW nie zajmuje się polityka naukową ?). Uważałem jednak, że nad tym
              tekstem warto podyskutować gdyż prezentuje poglądy na ogół odmienne od
              poglądów prezentowanych często w mediach przez decydentów. Temat jest gorący.
              Po umieszczeniu tekstu rozesłałem informacje do naukowców i decydentów oraz
              prasy akademickiej aby doszło do dyskusji na forum internetowym :

              Sent: Friday, October 01, 2004 10:01 AM
              Szanowni Wszyscy,
              Na forum GW pod tematem Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego
              <https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850>
              umieściłem tekst :Józef Wieczorek, Cezary Wójcik
              PETRYFIKACJA CZY ZMIANA SYSTEMU?
              Perspektywy nauki i szkolnictwa wyższego
              z zaproszeniem do dyskusji na poczatek roku akademickiego. Gorąco apeluję do
              wzięcia udziału w tej dyskusji.

              REKTOR WSE ; Rektor ŚLAM ; Rektor SGH ; Rektor PW ; Rektor Politechniki
              Radomskiej ; Rektor Pol Wr ; Rektor POl Św ; Rektor Pol Śl ; Rektor Pol Rz ;
              Rektor Pol Poz ; Rektor Pol Ł ; Rektor POl Lub ; Rektor Pol Krak ; Rektor Pol
              Koszalin ; Rektor PO ; Rektor PG ; REKTOR KUL ; REKTOR PAT ; Rektor AR
              Wrocław ; Rektor AR Szcz ; Rektor AR Poznań ; Rektor AR Lublin ; Rektor AR
              Kraków ; REKTOR APol ; REKTOR AP Kraków ; Rektor AMWr ; Rektor AMW ; Rektor
              AMiKM ; Rektor AMG ; REKTOR Akad Św ; REKTOR AGH ; Fundacja Rektorów Polskich ;
              KRASP ; KRUN ; MINISTER ENiS ; MINISTER NAUKI ; RGSW ; REKTOR WSB-NSącz ;
              REKTOR UZG ; REKTOR UWr ; REKTOR UWM ; REKTOR UwB ; REKTOR UW ; REKTOR UŚ ;
              REKTOR USzcz ; REKTOR URZ ; REKTOR UO ; Rektor UMŁ ; REKTOR UMK ; REKTOR UMCS ;
              REKTOR UŁ ; REKTOR UKSW ; REKTOR UJ ; REKTOR UG ; REKTOR UAM
              Cc: Sprawy Nauki ; FORUM AKADEMICKIE ; Gazeta Studencka ; GAZETA
              UNIWERSYTECKA ; GŁOS UCZELNI ; KONSPEKT ; KSN SOLIDARNOŚĆ ; PERSPEKTYWY ; Pismo
              PG ; PISMO UWr ; Przegląd Uniwersytecki ; Vivat academia

              Niestety wątek został usunięty b. szybko. Zacząłem dostawać sygnały - pod tym
              adresem jest tylko informacja ze ‘Wiadomość o podanym numerze nie istnieje lub
              została skasowana’.
              Tym samym możliwa dyskusja została skutecznie storpedowana.
              Niejako uciekając przed cenzurą pozostawiłem fragmenty tekstu w tym wątku,
              ale i tu zostały one odkryte.

              Czy moderator przeprosi za skutki swej ingerencji w stylu chińskim, które
              spowodowały wprowadzenie w błąd tak dostojne środowiska?
              Czy pozwoli aby ten tekst zaistniał jako osobny watek tak jak było to
              zamierzone ? ( wtedy te ‘porzucone’ wpisy można by było usunąć aby nie
              rozpraszać dyskusji)

              Nasze dyskusje internetowe są uważnie śledzone, także na wysokich szczeblach.
              Miały istotne znaczenie np.,. dla ostatniej Debaty Kamila Durczoka, miały tez
              znaczenie dla zainicjowania Niezależnego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i
              Edukacji w Polsce – to są przykłady pozytywnych skutków funkcjonowania
              internetu, który może być wykorzystany na dobre – dla budowy społeczeństwa
              obywatelskiego.
              Czyżby Szanowna Redakcja, Szanowni Moderatorzy byli przeciwko takiej funkcji
              internetu ?


              • eraster Re: Do moderatora - List 02.10.04, 08:57
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850
                wątek został przywrócony

                za zamieszanie przepraszam
                eraster
                • Gość: Józef Wieczorek Re: Do moderatora - List IP: *.autocom.pl 02.10.04, 09:04
                  Dziękuję.
      • Gość: Józef Wieczorek Re: stan obecny - stan niepokoju IP: *.autocom.pl 01.10.04, 22:29
        (A więc proba kontynuacji - tekst jest mój więc chyba winno być dozwolone
        wklejanie swoich tekstow szczególnie jeśli dotycza tak ważnej debaty nad
        kondycją nauki w Polsce - kto się tego boi ?)

        Prezydencki projekt petryfikacji systemu

        Niestety brakuje ogólnej przyszłościowej wizji systemu nauki i edukacji w
        Polsce, a rektorzy nawołujący niekiedy do dyskusji na temat reform nauki i
        edukacji - na ogół nie chcą dyskutować na szerszym forum, co najwyżej we
        własnym gronie. Stan nauki i edukacji to problem dotyczący całego społeczeństwa
        i taki monopol jednej korporacji jest niemożliwy do zaakceptowania. Potrzebna
        jest ogólnospołeczna debata nad całościową reformą, a nie podawanie wycinkowych
        rozwiązań do milczącej akceptacji.

        Społeczeństwo jest informowane przez korporację profesorów, że w wyniku
        konieczności dostosowania się do standardów unijnych opracowany został tzw.
        prezydencki projekt ustawy o szkolnictwie wyższym. A trzeba wiedzieć, że jest
        to projekt niezgodny z tzw. kartą bolońską (Wielka karta uniwersytetów
        europejskich - dokument ogłoszony we wrześniu 1988 roku przez rektorów uczelni
        europejskich i podpisany także przez rektorów uczelni polskich
        www.uni.torun.pl/uczelnia/dokumenty/statut/katra/ bo jest moralnie i
        intelektualnie uzależniony od czynników politycznych. Zatem ewentualne
        przyjęcie go w parlamencie może być zaskarżone do Trybunału Europejskiego.
        Projekt zresztą petryfikuje dotychczasową hierarchię stopni i tytułów naukowych
        tak odmienną od rozwiązań europejskich i amerykańskich, w tym taki relikt
        ubiegłej epoki jak habilitacja czy takie kuriozum jak profesor "belwederski".
        Pozostaje także w tym systemie umocowana przy premierze od czasów
        komunistycznych Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów. Zwiększona ma być i tak
        autokratyczna władza rektora oraz utrzymana praktyczna nieusuwalność
        profesorów "belwederskich" ze stanowisk. Projektowana ustawa nie wymaga od
        profesorów dalszej efektywnej pracy naukowej, mimo że obecnie należą do
        rzadkości ci, którzy dalej uprawiają naukę po uzyskanej profesurze. Projekt
        stanowi zwycięstwo korporacji profesorów dobrze pilnującej swoich interesów.
        Interesy te zabezpieczają ponadto Rada Główna Szkolnictwa Wyższego, która nie
        ma ochoty zajmować się zgłaszanymi patologiami w szkołach wyższych i ponadto
        Państwowa Komisja Akredytacyjna, której działania - zupełnie inaczej niż w
        krajach europejskich - nie są do końca jawne. Zapomniano całkiem o potrzebie
        instytucji mediatora akademickiego, znanego zarówno z USA, jak i z krajów
        europejskich.

        Istnieją co prawda rozbieżności między uczelniami państwowymi i niepaństwowymi,
        ale niestety rektorzy uczelni niepublicznych walczą głównie o utrwalanie
        patologii w postaci wieloetatowości profesorów, akceptując inne systemowe
        mankamenty ustawy. Niedobrze to wróży dla przyszłości nauki i edukacji w
        Polsce.

        Józef Wieczorek,Cezary Wójcik
    • wykladowca1 chyba sie jednak cos ruszyło!!! 02.10.04, 08:45
      W pracach komisji przyjęto za podstawe projekt przezydencki - to mała klęska.

      orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/poskomprocall?OpenAgent&4&2931
      Natomiast optymistyczne jest to, że w trakcie prac ominięto szerokim łukiem kwestie dotyczące stanowisk (art. 101, 102, 105 i cały rozdział o stosunku pracy) - nie jest to nic dziwnego bo taki jest tryb prac, jedzie sie do przodu z arykułami niespornymi a sporne na później.
      A jneszcze bardziej ciekawe to, że na 13 X wezano wszystkich pełniacych bo muszą uczestniczyć w sejmowo-prezydenckiej naradzie w sprawie projektu nowej ustawy o szkolnictwie wyższym.!
      je sli by wszystko yoczyło sie po myśłi projektu nie wzywaliby jak do pożaru!! Moim zdaniem poddac sie nie poddadzą ale zacznie sie szukanie kompromisu, np. zmiana modelu ( kosmetyczna) mpże model przedwojenny? może francuski - ciekawe.
      Ja obstawiłbym coś zgoła oczywistego - wszystko pozostaje po staremu nayomiast likwidujemy wymóg przedłożenia pracy, niby sukces wielki ) nie trzeba malowac drugiej pracy na ocenę) ale pozostaje ocena dorobku, kolkowium i co najażniejsze CKK!!. Może to droga ??
      Obrona stanu obecnego to ryzyko, że lepiej nic nie uchalic i poczekac na nowy sejm - mający legitymacje - i przy okazji kolejny rok uda sie popracoac na 10 etatach
      Wykładowca
      • Gość: itakdalej Tak dobrze to już jest IP: *.chello.pl 02.10.04, 11:09
        wykladowca1 napisał:

        > Ja obstawiłbym coś zgoła oczywistego - wszystko pozostaje po staremu
        nayomiast
        > likwidujemy wymóg przedłożenia pracy, niby sukces wielki ) nie trzeba malowac
        d
        > rugiej pracy na ocenę) ale pozostaje ocena dorobku, kolkowium i co
        najażniejsze
        > CKK!!. Może to droga ??

        To żadna droga, to jest betonowanie tego co jest - kpina ze strony lobby
        profesorskiego. Taka możliwość jest już przecież w ustawie (Art. 17, Ust. 2) i
        była nawet w poprzedniej z 12 września 1990 (Art. 15, Ust. 2).
        Jest to martwy zapis poza niektórymi środowiskami fizyków (np. na UW).

        --------------------
        Ustawa z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o
        stopniach i tytule w zakresie sztuki

        Rozdział 2

        Stopnie naukowe i stopnie w zakresie sztuki

        Art. 17. 1. Rozprawa habilitacyjna powinna stanowić znaczny wkład autora w
        rozwój określonej dyscypliny naukowej lub artystycznej.

        2. Rozprawę habilitacyjną może stanowić powstałe po uzyskaniu stopnia doktora
        dzieło, opublikowane w całości lub zasadniczej części, albo jednotematyczny
        cykl publikacji.

        -----

        Z tego zapisu powinny zostać tylko publikacje decydujące o awansie. Rozprawa
        habilitacyjna i jednotematyczność (po co to w dobie prac interdyscyplinarnych?)
        powinny być wywalone.
        Pod rządami tego właśnie prawa na polskich uczelniach zaczęła rządzić miernota
        naukowa, kumoterstwo i lizusostwo.
        • Gość: itakdalej Czy to nie jest zabawne? IP: *.chello.pl 02.10.04, 11:29
          Ustawa z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o
          stopniach i tytule w zakresie sztuki

          > Art. 17. 1. Rozprawa habilitacyjna powinna stanowić znaczny wkład autora w
          > rozwój określonej dyscypliny naukowej lub artystycznej.

          Ten znaczny wkład jest prawie zawsze publikowany po polsku w wydawnictwie
          uczelnianym lub jakimś małym prywatnym, w niewielu egzemplarzach.
          Nie może do niczego dobrego prowadzić prawo które budzi śmiech.
        • wykladowca1 Re: Tak dobrze to już jest 02.10.04, 14:16
          Gość portalu: itakdalej napisał(a):

          > To żadna droga, to jest betonowanie tego co jest - kpina ze strony lobby
          > profesorskiego. Taka możliwość jest już przecież w ustawie (Art. 17, Ust. 2) i > była nawet w poprzedniej z 12 września 1990 (Art. 15, Ust. 2).
          > Jest to martwy zapis poza niektórymi środowiskami fizyków (np. na UW).

          czy żadna droga nie zgodziłbym sie a co do tego, że martwy zgadzam sie w 100%

          > Z tego zapisu powinny zostać tylko publikacje decydujące o awansie. Rozprawa
          > habilitacyjna i jednotematyczność (po co to w dobie prac interdyscyplinarnych?) powinny być wywalone.

          usuniecie samej rozprawy jest właśnie takim krokiem - cykl to jest pytanie ile?? 3 ? a może 30??.
          Gdyby sie udalało chociaz to to może to przełkna - zupełnej likiwacji nie bo kto dobrowolnie odetnie sie od koryta??

          Wykładowca
      • Gość: itakdalej Habilitacja na bazie publikacji też jest zła IP: *.chello.pl 02.10.04, 11:52
        wykladowca1 napisał:

        > Ja obstawiłbym coś zgoła oczywistego - wszystko pozostaje po staremu
        nayomiast
        > likwidujemy wymóg przedłożenia pracy, niby sukces wielki ) nie trzeba malowac
        d
        > rugiej pracy na ocenę) ale pozostaje ocena dorobku, kolkowium i co
        najażniejsze
        > CKK!!. Może to droga ??

        Ale ci co tam siedzą zostali wybrani w okresie selekcji negatywnej. I w tajnym
        głosowaniu uwalą tych którzy są od nich lepsi, bo będą się czuć przez nich
        zagrożeni, a będą promować miernoty. Tak długo jak będzie habilitacja (nawet
        wyłącznie na podstawie publikacji), kolokwium i CKK, nic się nie zmieni.
        • wykladowca1 Re: Habilitacja na bazie publikacji też jest zła 02.10.04, 14:19
          Gość portalu: itakdalej napisał(a):


          > > CKK!!. Może to droga ??
          >
          > Ale ci co tam siedzą zostali wybrani w okresie selekcji negatywnej. I w tajnym głosowaniu uwalą tych którzy są od nich lepsi, bo będą się czuć przez nich zagrożeni, a będą promować miernoty. Tak długo jak będzie habilitacja (nawet wyłącznie na podstawie publikacji), kolokwium i CKK, nic się nie zmieni.

          OBY było chociaz to tama trzyma sie dopuki jest szczelna jak pójdzie stróżka to kiedys runie - dlatego pomimo że przyznaja wszyscy że likwidacja habilitacji jest nieuchronna - zaraz dodają nie w tej chwili- Kpina wżywe oczy wiadomo że o kase chodzi!! Dlatego lepiej wyrwać cokolwiek niż nic!!! Małymi krokami

          Wykładowca
          • Gość: itakdalej Re: Habilitacja na bazie publikacji też jest zła IP: *.chello.pl 02.10.04, 14:37
            wykladowca1 napisał:

            > OBY było chociaz to tama trzyma sie dopuki jest szczelna jak pójdzie stróżka
            to
            > kiedys runie - dlatego pomimo że przyznaja wszyscy że likwidacja habilitacji j
            > est nieuchronna - zaraz dodają nie w tej chwili- Kpina wżywe oczy wiadomo że
            o
            > kase chodzi!! Dlatego lepiej wyrwać cokolwiek niż nic!!! Małymi krokami

            Ale żeby to była jakaś widoczna zmiana jakościowa, jak przy umowie Okrągłego
            Stołu, wprowadzenie w 35% demokratycznych wyborów do Sejmu i w 100% do Senatu.
            I powiedzenie, że nastepne będą wolne. To teraz trzeba powiedzieć, że się dąży
            do tego i podać kiedy ten system docelowy ma być wprowadzony. Tylko wtedy tama
            runie. Jeżeli będzie powtórzenie tego co i teraz jest, to trzeba to zwalczać z
            jeszcze większą mocą, bo już 15 lat zostało całkowicie zmarnowanych. Młodzi
            znowu myślą tylko o wyjazdach. A mogą już nawet wyjechać na studia do krajów
            Unii. I proszę mi wierzyć - oni o tym doskolnale wiedzą i to biorą pod uwagę
            jako realną opcję.
            Trzeba więc mieć gwarancje, że ten zapis nie będzie martwy. A nie będzie,
            jeżeli nie trzeba będzie pisać gniota, to znaczy w ogóle jak się wyeliminuje
            gniota. Bo jak gniot zostanie, to będzie po staremu.
            Z liczeniem publikacji sprawa jest prosta: masz tyle punktów na LF, to ją
            dostajesz. A jak nie, to nadal pracuj. To poprawiłoby od razu nasze wyniki w
            rankingu. I koniecznie odejść od tego kolokwium, bo tam decyduje zbieranina
            niekompetentnych ludzi, na podstawie walorów artystycznych występu i tego czy
            ten co występuje jest grzeczny, czy nisko się kłania, i czy ma układy.
            • wykladowca1 Re: Habilitacja na bazie publikacji też jest zła 02.10.04, 15:10
              Gość portalu: itakdalej napisał(a):

              > Młodzi > znowu myślą tylko o wyjazdach. A mogą już nawet wyjechać na studia do krajów> Unii. I proszę mi wierzyć - oni o tym doskolnale wiedzą i to biorą pod uwagę> jako realną opcję.



              wiem!!
              > Z liczeniem publikacji sprawa jest prosta: masz tyle punktów na LF, to ją
              > dostajesz. A jak nie, to nadal pracuj. To poprawiłoby od razu nasze wyniki w
              > rankingu.



              To chyba niemożliwe jest zbyt wiele dziedzin i to bardzoooo poważnych które nie mają ani jednego czasopisma na LF - generalnie cała humanistyka bo LF to włąściwie samo USA, ale jest rada punktacja KBN ( może ktoś wie gdzie szukac w necie>) LF ma tam chyba 10 pkt ktajowe z A 6 itd


              I koniecznie odejść od tego kolokwium, bo tam decyduje zbieranina
              > niekompetentnych ludzi, na podstawie walorów artystycznych występu i tego czy
              > ten co występuje jest grzeczny, czy nisko się kłania, i czy ma układy.
              Wybacza ale sie myslisz kolokwium i habilitacja w ogóle to sprawdzenie czy sie ktos nadaje na .... wykładowce uniwersyteckiego a nie na naukowca!!!!! Zatem wykład konieczny!!

              Wykładowca
              • Gość: itakdalej Re: Habilitacja na bazie publikacji też jest zła IP: *.chello.pl 02.10.04, 15:22
                wykladowca1 napisał:

                > Wybacza ale sie myslisz kolokwium i habilitacja w ogóle to sprawdzenie
                > czy sie ktos nadaje na .... wykładowce uniwersyteckiego a nie na
                > naukowca!!!!! Zatem wykład konieczny!!
                >

                Kurs pedagogiczny + profesjonalny egzamin, według jednolitych kryteriów, jak
                jest chyba w Szwecji. I to od razu na początku kariery, po doktoracie, przed
                zatrudnieniem na jakimkolwiek stanowisku dydaktycznym. Chyba, że chcesz odciąć
                doktorów od prowadzenia zajęć ze studentami, pozostawiając je ludziom starszym?
                To oddalimy się od Ameryki i już lepiej zostawić to co jest.
            • khmara Re: Habilitacja na bazie publikacji też jest zła 02.10.04, 19:31
              > Trzeba więc mieć gwarancje, że ten zapis nie będzie martwy. A nie będzie,
              > jeżeli nie trzeba będzie pisać gniota, to znaczy w ogóle jak się wyeliminuje
              > gniota. Bo jak gniot zostanie, to będzie po staremu.

              Prawda.

              > Z liczeniem publikacji sprawa jest prosta: masz tyle punktów na LF, to ją
              > dostajesz. A jak nie, to nadal pracuj.

              Przy przyjęciu LF jako odnośnika i tak trzeba opracować oddzielne wskaźniki dla
              poszczególnych dyscyplin. KBN czy LF to nie jest duża różnica, jeżeli ustali się
              rozsądną punktację.

              www.kbn.gov.pl
              Te kryteria gdzieś tam są - słowa kluczowe: kategoryzacja jednostek, finansowanie.

              > I koniecznie odejść od tego kolokwium, bo tam decyduje zbieranina
              > niekompetentnych ludzi, na podstawie walorów artystycznych występu i tego czy
              > ten co występuje jest grzeczny, czy nisko się kłania, i czy ma układy.

              Koniecznie należy rozwiązać CK. To właśnie tam decyduje zbieranina
              niekompetentnych ludzi z różnych specjalności, na podstawie walorów
              artystycznych wystąpienia recenzenta. Jeżeli recenzent powie "duży dorobek", to
              wynik głosowania jest pozytywny, nawet jeżeli ten duży dorobek to 10 publikacji
              w podwórkowych czasopismach. Jeżeli recenzent powie, że "dorobek skromny, tylko
              10 publikacji", to habilitacja przepadnie habilitacja przepadnie nawet, jeżeli
              wszystkie są w czasopismach z LF.
              • wykladowca1 Re: Habilitacja na bazie publikacji też jest zła 03.10.04, 10:20
                khmara napisał:
                . KBN czy LF to nie jest duża różnica, jeżeli ustali się
                > rozsądną punktację.
                >
                > www.kbn.gov.pl
                > Te kryteria gdzieś tam są - słowa kluczowe: kategoryzacja jednostek, finansowanie.


                trzeba było
                oceny parametrycznej jednostek naukowych

                ale jak doczytalem, ze w naszej dziedzinie habilitacja to 18 pkt śmiech mnie porwał, jeśliby nawet żażadac 18 pkt za cykl tematyczny + 18 za dorobek po doktoracie - to wystarczyłoby 6 artykułów!!! Nie jesli przeszlo by to musi byc podwyższona punktacja bo ta co jest to śmiech po sali Np. 3 artykuły w sensownym czasopiśie ( a niektóre są i tak smieszne) = habilitacja.
                Pomysł z punktacja jest sensowyny i obiektyny w miarę - oby cokolwiek ruszyło i by zlikwidowali obowiązek pisania rozprawy na która sie traci 3-5 lat pracy a reszta leży!! adorobek na bieżąco do ocen też trzeba produkować!! w mojej dziedzinie pisze sie relatywnie rzadko- najlepsi pod koniec życia maja ok 100 publikacji z tego 50 po profesurze do habilitacji 20-30 w tym czasie pisanie jeszcze habilitacji to autentyczny wysilek - bo nie zapominajmy o dydaktyce i.... zarabianiu pieniedzy!! A wówczas jak ludzie lapia hab, to zatrudniaja sie na 4 etatach ( sprawdzilem mojego szefa) i g..... robia naukowo (przepraszam co rok wzanwiają podręcznik i wykazują to---
                Wykładowca
                • khmara Re: Habilitacja na bazie publikacji też jest zła 03.10.04, 14:03
                  Zgadzam się, że obecne zasady punktacji stosowane przy parametrycznej ocenie
                  jednostek są bzdurne. Np. książka wydana w wydawnictwie Reklama Press w
                  nakładzie 100 egzemplarzy punktuje tak samo jak monografia o dużym nakładzie w PWN.
    • khmara Kolejny rektor grozi paluszkiem 03.10.04, 15:06
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2318649.html
      Inauguracja roku akademickiego na UAM

      - Nasze zarobki są godziwe - stwierdził publicznie rektor. Nie ukrywał natomiast
      swojej troski o rozwój uczelni, zwłaszcza o rozwój kadry naukowej. W ubiegłym
      roku tytuły doktorskie zdobyły na UAM 202 osoby - i to cieszy. - Niedosyt jednak
      budzi to, że habilitacje zrobiło tylko 21 osób, a tytuły profesorskie uzyskało
      14 naukowców - mówił rektor. Jego zdaniem sytuacja ta wynika nie tylko z niskich
      nakładów na badania naukowe, ale także ze zbyt wczesnego mianowania nauczycieli
      akademickich. Obecnie tytuł nauczyciela mianowanego otrzymuje adiunkt, a
      mianowanie jest dla niego swego rodzaju płaszczem ochronnym. - Będziemy
      zabiegali o zmiany w ustawie, by mianowania otrzymywały dopiero osoby na
      stanowiskach profesorskich - zapowiedział rektor.

      Zaniepokojenie rektora budzi też fakt, że na UAM chce studiować niewielu
      obcokrajowców w ramach międzynarodowego programu Sokrates Erazmus. Tymczasem w
      ramach tego samego programu wielu studentów UAM wyjeżdża na uczelnie
      zagraniczne. - Stosunek jest jak 1 do 10, a to stanowczo za mało - uważa rektor.

      Tymczasem studenci plotkowali na temat obecnej na inauguracji posłanki Renaty
      Beger. - Czy ona tu coś studiuje - zastanawiali się. Posłanka była bardzo
      tajemnicza i pytana o to przez dziennikarzy nie chciała puścić pary z ust. Po
      zdanej maturze deklarowała jednak, że chciałaby studiować ekonomię.


      ***

      Panie Rektorze! Skoro kadra UAM jest tak leniwa, że tylko 14 osób uzyskało tytuł
      profesorski, to chyba trzeba także postarać się, żeby ustawa nie dawała
      automatycznie mianowania doktorom habilitowanym, którzy potem ewidentnie nic nie
      robią. A myślę, że sprawność naukowa całej kadry wzrosłaby niepomiernie, i to
      bez wzrostu nakładów na badania, gdyby jedyną osobą na uczelni zatrudnioną na
      podstawie mianowania był rektor. I to powinno być mianowanie terminowe, tylko na
      czas trwania kadencji.

      Ta nagonka na adiunktów jest żałosna. O słabości naukowej całej kadry UAM
      świadczy dobitnie liczba cudzoziemców chętnych do podjęcia studiów na UAM. I nie
      ma co zwalać na adiunktów - studentów przyciągają profesorowie o znanych
      nazwiskach, a nie zawaleni dydaktyką adiunkci.

      Jak mistrzowie słabi, to nie ma co szukać winy w uczniach. Powiedzmy sobie
      wprost - ta ustawa ma zabezpieczyć miłe i wygodne życie profesorom, a nauką będą
      się zajmować adiunkci, bo oni nie będą mieli innego wyjścia.

      A może by całą tą żałosną kadrę zwolnić razem z profesorami i zacząć szukać
      nowych pracowników?
      • khmara Jeszcze o zatrudnieniu 03.10.04, 16:37
        Warto przypomnieć stanowisko Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" UAM w sprawie
        prezydenckiego projektu ustawy (tekst niżej):
        http://www.univ.rzeszow.pl/solidarnosc/aktualnosci.php

        Żeby nie było wątpliwości:
        Stanowisko autorów ustawy rektorskiej, wyrażone przez rektora Lorenca podczas
        inauguracji roku akademickiego uważam za przejaw cynizmu rządzących. Jeżeli
        chodzi o mój pogląd to:

        Jeżeli uczelnia zechce zatrudnić kogoś na podstawie mianowania, to proszę
        bardzo, ale wszyscy pozostali powinni być zatrudnieni na podstawie TERMINOWYCH
        kontraktów, które mogą być rozwiązane wcześniej tylko, jeżeli zatrudniony nie
        wywiązuje się z zawartych w umowie warunków. Projekt ustawy stwarza sytuację, w
        której za krzywy uśmiech w stronę przełożonego będzie można zwolnić każdego za
        trzymiesięcznym wypowiedzeniem, nawet jeżeli będzie to kierownik zewnętrznie
        finansowanego projektu badawczego, od którego uczelnia kasuje tzw. overhead.
        Zbyt ambitnego naukowca się zwolni, a pieniążki, zgodnie z przepisami, zostaną w
        instytucie. Rozwiązania zawarte w projekcie BĘDĄ GENEROWAŁY KOLEJNE PATOLOGIE.

        Po drugie:
        Wprowadzenie terminowych kontraktów lub jakiejkolwiek innej formy zatrudnienia
        poza mianowaniem będzie miało sens tylko wtedy, kiedy KAŻDE nowe zatrudnienie na
        uczelni będzie się FAKTYCZNIE odbywało na podstawie otwartego konkursu. Projekt
        ustawy tego nie gwarantuje, oddając decyzję o sposobie przeprowadzenia
        rekrutacji kandydatów na stanowisko uczelniom - tryb postępowania
        poprzedzającego zatrudnienie określa statut uczelni, czyli w praktyce
        niezainteresowany zwiększeniem wewnętrznej konkurencji senat, który może
        postanowić, że informacja o konkursie będzie ogłaszana poprzez wywieszenie
        kartki w rektoracie. Warunki i tryb przeprowadzania konkursów MUSZĄ być
        regulowane ustawą lub rozporządzeniem ministra z zastrzeżeniem, że konkurs
        zostanie uznany za nieważny, jeżeli zgłosi się zbyt mało kandydatów.

        Projekt ustawy i stanowisko rektorów dążą do tego, by można było zatrudniać
        wyłącznie znajomych, a każdego można było zwolnić pod byle pretekstem: za
        nieposłuszeństwo, za odmienne poglądy, za to, że jest za mądry, albo za ambitny.


        ***
        http://www.univ.rzeszow.pl/solidarnosc/aktualnosci.php
        Poznań, dnia 23 czerwca 2003 roku

        Pan
        Aleksander Kwaśniewski
        Prezydent RP
        Warszawa

        Szanowny Panie Prezydencie,

        W imieniu Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Uniwersytetu im. Adama
        Mickiewicza w Poznaniu, przesyłam w załączeniu stanowisko Komisji dotyczące
        projektu z dnia 26 maja 2003 roku, U s t a w y "Prawo o szkolnictwie wyższym"
        opracowanego przez Zespół powołany przez Pana dnia 23 stycznia 2003 roku pod
        przewodnictwem
        Pana Prof. dr. hab. Jerzego Woźnickiego.

        Stanowisko Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność"
        Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu z dnia 17 czerwca 2003 roku
        w sprawie projektu ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym
        opracowanego przez Zespół powołany przez Prezydenta RP

        Komisja Zakładowa NSZZ ,,Solidarność" Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w
        Poznaniu zdecydowanie protestuje przeciw próbie wprowadzenia w życie nowej
        ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym zaproponowanej przez Zespół powołany przez
        Prezydenta RP dnia 23 stycznia 2003 roku pod przewodnictwem Pana Prof. dr. hab.
        Jerzego Woźnickiego.

        Przedłożony nam projekt ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym druk z dnia 26 maja
        2003 roku proponuje zmiany zdecydowanie niekorzystne dla stosunków pracy
        nauczycieli akademickich. Aktualnie obowiązujące rozwiązania tak, jak w innych
        państwach Wspólnoty Europejskiej, nadają polskiemu nauczycielowi akademickiemu
        zatrudnionemu w uczelni państwowej status urzędnika państwowego ze wszystkimi
        tego konsekwencjami. Tradycja ta sięga przynajmniej XIX wieku. W szczególności
        mianowanie chroni trwałość stosunku pracy i daje stabilność zawodową,
        umożliwiającą poświęcenie się pracy naukowo-dydaktycznej. Zgodnie bowiem z
        aktualną ustawą o szkolnictwie wyższym stosunek pracy z nauczycielem akademickim
        nawiązuje się na podstawie mianowania na czas nieokreślony, a w przypadku osób
        posiadających tytuł profesora na stałe (art. 85- art.89). Przyczyną rozwiązania
        stosunku pracy opartego na mianowaniu może być w zasadzie tylko brak rozwoju
        naukowego (niezrobienie w terminie stopnia naukowego lub dwukrotna negatywna
        ocena okresowa). Takie rozwiązania zostały zaakceptowane przez środowisko
        akademickie, sprawdziły się w ciągu ostatnich 12 lat i są dobrze oceniane przez
        nauczycieli akademickich.
        Przypominamy, że nawet ustawa o szkolnictwie wyższym z dnia 4 maja 1982 roku,
        uchwalona przez Sejm PRL w najczarniejszym okresie stanu wojennego (z poprawkami
        z dnia 25 lipca 1985) uznawała zasadę, że podstawą stosunków pracy nauczycieli
        akademickich jest mianowanie, i to na czas nieokreślony. Zmiany, proponowane w
        projekcie ustawy, rozrywają związek pomiędzy rozwojem naukowym, a gwarancją
        dalszego zatrudnienia. Projekt ustawy wprowadza zasadę, że podstawą stosunku
        pracy nauczyciela akademickiego jest umowa o pracę (art. 112 projektu). Wyjątek
        czyni tylko dla wąskiej grupy profesorów, wprowadzając dla nich możliwość
        mianowania (por. art. 114 projektu) w tym także, co osobliwe, mianowania na czas
        określony. Nie wprowadza jednak żadnego automatyzmu w tej kwestii, związanego
        np. z dorobkiem naukowym, uzyskaniem tytułu naukowego czy spełnieniem jakichś
        innych kryteriów, pozostawiając pracodawcy w tej kwestii całkowitą dowolność. W
        skrajnym więc przypadku na uczelni, i to zatrudniającej profesorów tytularnych,
        może nie być żadnego nauczyciela akademickiego mianowanego na stanowisko
        profesora. Dalej, co prawda przepisy przejściowe projektu utrzymują
        dotychczasowe mianowania, ale można będzie rozwiązać stosunek pracy z mianowanym
        profesorem po jednej negatywnej ocenie (art. 116 pkt. 3) projektu).
        Projekt ustawy nie precyzuje żadnych kryteriów rozwiązywania umów o pracę;
        będzie więc można rozwiązać umowę z każdym pracownikiem (więc i profesorem,
        zatrudnionym na podstawie umowy o pracę) pod dowolnym pozorem. W szczególności
        oceny okresowe pracowników zatrudnionych na podstawie umowy mają w proponowanym
        projekcie tylko znaczenie informacyjne dla pracodawcy i nie mają żadnego związku
        z dalszym zatrudnieniem pracownika. Umożliwi to łatwe rozwiązywanie stosunków
        pracy: odrzucono nawet tradycyjną zasadę rozwiązywania stosunku pracy na koniec
        roku akademickiego, wprowadzając trzymiesięczny okres wypowiedzenia,
        niekoniecznie na koniec semestru.
        Projekt zawiera też inne osobliwe postanowienia. Na przykład z jednej strony
        likwiduje wszelkie ustawowe terminy na uzyskanie stopni naukowych (w
        szczególności ośmioletni okres na uzyskanie stopnia doktora), pozostawiając tę
        kwestię statutowi uczelni, ale przewiduje też możliwość skracania? wymaganych w
        statucie terminów zatrudniania na stanowisku adiunkta czy asystenta - art. 113
        projektu.
        Jesteśmy więc zdumieni tym projektem, opracowanym poza środowiskiem akademickim,
        nie konsultowanym z tym środowiskiem, projektem, godzącym w wypracowane w tym
        środowisku, sprawdzone i powszechnie zaakceptowane zasady zatrudniania
        nauczycieli akademickich. Obawiać się można, że utrzymanie tendencji do
        zastąpienia mianowania umowami o pracę skończy się ostatecznie całkowitą
        likwidacją sprawdzonej wieloletnim doświadczeniem instytucji mianowania, w tym i
        mianowania tytularnych profesorów.
        Uchwalenie nowych rozwiązań pogorszy więc i tak już nienajlepszą kondycję
        polskiej nauki, wprowadzając element niepewności jutra nie tylko w przypadku
        młodych, dobrze się zapowiadających pracowników naukowych, ale nawet w przypadku
        uczonych z wybitnym dorobkiem naukowym.

        Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w
        Poznaniu domaga się natychmiastowego zaniechania przez Zespół prac zmierzających
        do uchwalenia przez Sejm RP nowej ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym.
        W imieniu Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność"
        Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poz
        • Gość: zainteresowany Re: Jeszcze o zatrudnieniu IP: *.autocom.pl 03.10.04, 18:53
          'Będziemy zabiegali o zmiany w ustawie, by mianowania otrzymywały dopiero osoby
          na stanowiskach profesorskich - zapowiedział rektor' (UAM)
          Czy to zapowiedź, że profesor to będzie stanowisko obejmowane w ramach
          otwartych rzeczywistych konkursow przez doktorow o międzynarodowym dorobku ?
          czy to po prostu lapsus językowy ?
          • khmara Re: Jeszcze o zatrudnieniu 03.10.04, 19:23
            Gość portalu: zainteresowany napisał(a):

            > 'Będziemy zabiegali o zmiany w ustawie, by mianowania otrzymywały dopiero osoby
            > na stanowiskach profesorskich - zapowiedział rektor' (UAM)
            > Czy to zapowiedź, że profesor to będzie stanowisko obejmowane w ramach
            > otwartych rzeczywistych konkursow przez doktorow o międzynarodowym dorobku ?
            > czy to po prostu lapsus językowy ?

            Obawiam się, że pan rektor chciał przez to powiedzieć, że zarabia godziwie i nie
            zamierza się tymi zarobkami dzielić z byle doktorem, których UAM produkuje
            rocznie setkami. Doktor ma się słuchać starszych, a jak nie, to trzymiesięczne
            wypowiedzenie. Międzynarodowy dorobek nie powinien przeszkadzać we wręczeniu
            wypowiedzenia.

            "W ubiegłym roku tytuły doktorskie zdobyły na UAM 202 osoby ... habilitacje
            zrobiło tylko 21 osób, a tytuły profesorskie uzyskało 14 naukowców"

            Te liczby mówią też dużo o sposobie finansowania działalności badawczej na UAM.
            Jasno z nich wynika, że UAM ma dość własnych profesorów i nowi nie są potrzebni.
            Tych, co są, trzeba za to chronić, żeby się za bardzo nauką nie przemęczyli.
      • ekostar Re: Kolejny rektor grozi paluszkiem 04.10.04, 12:38

        > swojej troski o rozwój uczelni, zwłaszcza o rozwój kadry naukowej. W ubiegłym
        > roku tytuły doktorskie zdobyły na UAM 202 osoby - i to cieszy. - Niedosyt
        jedna
        > k
        > budzi to, że habilitacje zrobiło tylko 21 osób, a tytuły profesorskie uzyskało
        > 14 naukowców - mówił rektor. Jego zdaniem sytuacja ta wynika nie tylko z
        niskic
        > h
        > nakładów na badania naukowe, ale także ze zbyt wczesnego mianowania
        nauczycieli
        > akademickich. Obecnie tytuł nauczyciela mianowanego otrzymuje adiunkt, a
        > mianowanie jest dla niego swego rodzaju płaszczem ochronnym. - Będziemy
        > zabiegali o zmiany w ustawie, by mianowania otrzymywały dopiero osoby na
        > stanowiskach profesorskich - zapowiedział rektor.


        3 lata temu udało mi się wprowadzić do cyklu nauczania na Wydziale Psychologii
        UAM wykład monograficzny "Psychologiczne aspekty bólu". To nowość w skali
        polskiej psychologii. Curriculum tego nauczania opracowane jest przez
        International Association for the Study of Pain, ktorego od lat jestem
        członkiem. Program ten jest w sumie od około 10 lat nowoscią w skali swiatowej
        i IASP walczy o jego wdrażanie na akademiach medycznych oraz wydziałach
        uniwersyteckich. Osobiście posiadam akredytację IASP do prowadzenia takiego
        szkolenia dla psychologów. Wybór tego 30 godzinnego wykładu monograficznego
        zależy bezpośrednio od studentów. Wykład o którym tutaj mówię również przebrnął
        barierę wyboru na semestr wiosenny 2005 )mam nadzieje, że nie ulegnie to
        zmianie po moich forumowych wystąpieniach!). Zasadniczo, w tym miejscu ponownie
        składam decydentom wpraowadzenia tego wykąłdu NAJSERDECZNIEJSZE PODZIEKOWANIA.

        Jednak, CO Z TEGO WYNIKA DLA OSOBY, KTORA TAKI WĄTEK WPROWADZIŁA DO CYKLU
        NAUCZANIA:

        1. brak nawet chocby 1/2 etatu: od 3 lat wykładam na zasadzie umowy zlecenia

        2. we wrzesniu 2003 prorektor UAM ds nauczania na poruszony przeze mnie problem
        braku etatu odpowiedział, że prawdopodobnie brak mi umiejetności pokierowania
        swoim potencjałem (sic!)

        3. Dyrektor Instytutu Psychologii wiosną 2004 no ponowne poruszenie problemu
        stwierdził, że On wogole nie uważa mnie za psychologa! (tu wyjaśniam dla
        niezorientowanych, ze uprawiam psychologie interdyscyplinarną)

        4. podczas moich wykładów coraz cześciej zgłaszaja się do mnie studenci, a
        nawet magistranci (zinstytucjonalizowanego ciała pedagogicznego - w ktorym to
        ja nie mam niejszej szansy zaistnieć) prosząc o wskazówki i literature
        przedmiotu

        5. z tychże wykładów opublikowałam książkę, ktora jest wykorzystywana przez
        kadry, natomiast mój rozwój naukowy w żaden sposob nie może być realizowany

        6. posłanka Beger otrzymuje zaproszenie na inauguracje roku akademickiego


        >
        • ekostar EKSPERT W KRAINIE POLSKIEJ NAUKI 04.10.04, 12:50
          List wysłany do GW w związku z pierwszym Ogólnopolskim Dniem Nauki oraz
          ukazaniem się w GW z dnia 21.09.2003 artykułu Danuty Zagrodzkiej „ Einsteini
          pod parą”

          List wysłałam powtórnie na ręce Redaktora Naczelnego Adama Michnika.

          Nigdy nie otrzymałam odpowiedzi.

          Załączam na tym Forum – niestety jest nadal aktualny.




          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&a=16338278
        • khmara Re: Kolejny rektor grozi paluszkiem 04.10.04, 22:53
          Spróbuję objaśnić problemy Ewy systemowo, żeby niezorientowany czytelnik nie
          miał wrażenia, że Ewę spotkało coś wyjątkowego.

          ekostar napisała:
          > 1. brak nawet chocby 1/2 etatu: od 3 lat wykładam na zasadzie umowy zlecenia

          To i tak bardzo dobrze - Instytut Psychologii płaci Ewie z własnego budżetu,
          znaczy, że płaci, bo ma taką wolę.

          > 3. Dyrektor Instytutu Psychologii wiosną 2004 no ponowne poruszenie problemu
          > stwierdził, że On wogole nie uważa mnie za psychologa! (tu wyjaśniam dla
          > niezorientowanych, ze uprawiam psychologie interdyscyplinarną)

          W Polsce, o ile się nie mylę, psychologia jest zaliczana do nauk
          humanistycznych, dr nauk przyrodniczych nie może więc zostać uznany za
          psychologa. Badania interdyscyplinarne, owszem, dobrze wyglądają w sprawozdaniu,
          ale nie mieszczą się w żadnej z systemowych klasyfikacji. Coś takiego jak
          psychologia interdyscyplinarna nie może więc istnieć. Gdyby dodać do tego
          interdyscyplinarną biologię, interdyscyplinarną chemię i jeszcze inne inter, to
          przecież nie byłoby w ogóle wiadomo, który uczony za co odpowiada, a to bardzo
          nienaukowe podejście, urągające podstawom typologii!!!

          > 4. podczas moich wykładów coraz cześciej zgłaszaja się do mnie studenci, a
          > nawet magistranci (zinstytucjonalizowanego ciała pedagogicznego - w ktorym to
          > ja nie mam niejszej szansy zaistnieć) prosząc o wskazówki i literature
          > przedmiotu

          Studenci to jedno wielkie nieporozumienie - oni chcą, żeby studia przygotowywały
          ich do wymagań rynku pracy, a uniwersytet jest stworzony do rzeczy wyższych i
          rynek pracy ma w nosie (studentów bardzo często też).

          > 5. z tychże wykładów opublikowałam książkę, ktora jest wykorzystywana przez
          > kadry, natomiast mój rozwój naukowy w żaden sposob nie może być realizowany

          Kadra musi się rozwijać i będzie to robić wszelkimi dostępnymi środkami.

          > 2. we wrzesniu 2003 prorektor UAM ds nauczania na poruszony przeze mnie
          > problem
          > braku etatu odpowiedział, że prawdopodobnie brak mi umiejetności pokierowania
          > swoim potencjałem (sic!)

          I tu dochodzimy do sedna sprawy. Dla awansu naukowego umiejętność pokierowania
          własnym rozwojem jest najważniejsza. To tylko na Zachodzie jest tak, że awansuje
          się za osiągnięcia, u nas to się nie opłaca zatrudniającej uczelni. Umiejętność
          pokierowania własnym rozwojem jest zdecydowanie ważniejsza niż dorobek czy
          osiągnięcia naukowe. Na umiejętność pokierowania własnym rozwojem składa się
          wiele umiejętności szczegółowych: umiejętność pozyskiwania łask przełożonego,
          gdyż to bezpośredni przełożony i tylko on decyduje o awansie, umiejętność
          pozyskiwania stronników w celu wywarcia odpowiedniego nacisku gdzie trzeba i
          kiedy trzeba, umiejętność unikania czasochłonnych obowiązków, które w żaden
          sposób nie dają się wpisać do dorobku, względnie odbębniania ich jak
          najmniejszym nakładem czasu i wreszcie umiejętność właściwej prezentacji
          własnych dokonań, gdyż przy braku obiektywnych kryteriów, o awansie decydują
          właściwie dobrane przymiotniki (np. jeżeli dorobek nie jest duży, to z pewnością
          jest znaczący lub nawet nieoceniony, w ten sposób ocenić można nawet nieocenialne).

          > 6. posłanka Beger otrzymuje zaproszenie na inauguracje roku akademickiego

          Posłanka Beger jest studentką politologii na UAM - na studia zaoczne przyjmowano
          wszystkich kandydatów w kolejności zgłoszeń. Studia zaoczne są istotnym źródłem
          dochodów każdej uczelni w Polsce.


          Tak więc Ewa jest przykładem osobnika wykazującego brak ewolucyjnego
          przystosowania do systemu nauki polskiej, co tłumaczy jej sukcesy zagraniczne i
          całkowity brak takowych w rodzinnym kraju.
          • Gość: ekostar Re: Kolejny rektor grozi paluszkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 21:52
            W Polsce, o ile się nie mylę, psychologia jest zaliczana do nauk
            > humanistycznych, dr nauk przyrodniczych nie może więc zostać uznany za
            > psychologa. Badania interdyscyplinarne, owszem, dobrze wyglądają w
            sprawozdaniu
            > ,
            > ale nie mieszczą się w żadnej z systemowych klasyfikacji. Coś takiego jak
            > psychologia interdyscyplinarna nie może więc istnieć. Gdyby dodać do tego
            > interdyscyplinarną biologię, interdyscyplinarną chemię i jeszcze inne inter,
            to
            > przecież nie byłoby w ogóle wiadomo, który uczony za co odpowiada, a to bardzo
            > nienaukowe podejście, urągające podstawom typologii!!!

            Krótko mówiąc, fakt zdobycia stopnia doktora nauk przyrodniczych przez mgr
            psychologii legitymującego się dodatkowo specjalistycznymi studiami
            psychologicznymi odbytymi za granicą, dyskwalifikuje jego udział w
            akademickiej rywalizacji o etat nauczyciela akademickiego w instytucie
            psychologii promując każdego starszego asystenta mgr psychologii, który poza
            uczelnie oraz curriculum uczelni czubka nosa nie wychylił.

            > Posłanka Beger jest studentką politologii na UAM - na studia zaoczne
            przyjmowan
            > o
            > wszystkich kandydatów w kolejności zgłoszeń. Studia zaoczne są istotnym
            źródłem
            > dochodów każdej uczelni w Polsce.

            Podczas gdy poziom pytań egzaminacyjnych na studia dzienne politologii UAM był
            zaporowy - według opinii kilku osobiście znanych mi, niegłupich kandydatów,
            którym się nie udało.
            • khmara Stan akademii: brutalna walka polityczna i forsa. 05.10.04, 23:15
              Gość portalu: ekostar napisał(a):

              > Krótko mówiąc, fakt zdobycia stopnia doktora nauk przyrodniczych przez mgr
              > psychologii legitymującego się dodatkowo specjalistycznymi studiami
              > psychologicznymi odbytymi za granicą, dyskwalifikuje jego udział w
              > akademickiej rywalizacji o etat nauczyciela akademickiego w instytucie
              > psychologii promując każdego starszego asystenta mgr psychologii, który poza
              > uczelnie oraz curriculum uczelni czubka nosa nie wychylił.

              A do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać, że każdy uniwersytecki kurs
              psychologii zaczyna się od zagadnień takich jak biologiczne podstawy zachowania,
              co oczywiście nie ma zupełnie nic wspólnego z naukami przyrodniczymi. Niestety,
              interdyscyplinarność jest u nas systemowo zwalczana. W nauce polskiej nie chodzi
              o naukę jako taką, tylko o strefy wpływów, które muszą być sztywno podzielone i
              o które toczy się prawdziwe wojny. Czyjś awans może uszczuplić strefę wpływów
              kogoś innego. Rywalizacja akademicka w Polsce to fikcja, co znajduje
              odzwierciedlenie w tzw. chińskich statystykach.

              Kontynuując ten wątek - instytuty muszą mieć tzw. minimum kadrowe. Jeżeli je
              mają i akredytacja nie jest zagrożona, nie są zainteresowane wspieraniem rozwoju
              własnej kadry. Groźby rektora Lorenca tu nic nie pomogą, nawet jeżeli zostaną
              zrealizowane. W ten sposób akredytacja na sposób polski bardziej nauce szkodzi
              niż pomaga.

              > > Posłanka Beger jest studentką politologii na UAM - na studia zaoczne
              > > przyjmowano wszystkich kandydatów w kolejności zgłoszeń. Studia zaoczne są
              > > istotnym źródłem dochodów każdej uczelni w Polsce.
              >
              > Podczas gdy poziom pytań egzaminacyjnych na studia dzienne politologii UAM był
              > zaporowy - według opinii kilku osobiście znanych mi, niegłupich kandydatów,
              > którym się nie udało.

              No tak, ale studia dzienne nie są dla uczelni opłacalne. Uczelnie zostały w
              bardzo prymitywny sposób urynkowione, objawy choroby jak wyżej.
              • Gość: ekostar Re: Stan akademii: zlego poczatki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 07:55
                Dla zainteresowanych historycznymi wątkami rozwoju gangreny:

                Z kącika historycznego.

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&wv.x=2&a=16398701
      • khmara Inauguracja inna niż wszystkie 04.10.04, 13:06
        miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2319362.html
        Wszystkie warszawskie uczelnie postanowiły, że w tym roku wykłady inauguracyjne
        poświęcą 60. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przemówienia rektorskie dotyczyły
        zaś przygotowywanego przez Sejm projektu ustawy o szkolnictwie wyższym. W środę
        prof. Marek Rocki, rektor Szkoły Głównej Handlowej, niespodziewanie ostro
        zaatakował projekt. - O ile dostarcza oczekiwanych od dawna rozwiązań, o tyle
        jednak budzi wiele obaw. Zmniejsza niezależność akademicką - mówił.
        ***
        Wyrazy najgłębszego szacunku dla Pana Rektora Rockiego. Dobrze wiedzieć, że
        wśród rektorów są jeszcze ludzie, którym dobro nauki leży na sercu. Na tle ogółu
        polskich rektorów, myślących tylko i wyłącznie o własnej karierze politycznej,
        to bardzo pozytywny wyjątek.
        • wykladowca1 Re: Inauguracja inna niż wszystkie 04.10.04, 17:21
          Być może nasi habilitowani obudzą się z ręka w nocniku, ? bowiem mocno liczą teraz na utrzymanie a nawet podwyższenie wynagrodzeń w prywatnych szkłach a to z powodu wiadomego wymogu 4 habilitowanych na kierunku, rozumując prosto ze będą cenniejsi skoro będą tylko mogli mieć po 2 etaty. Dlaczego się obudzą, bo?.. Mamy rynek konkurencję i..... Przepisy mówiące, że 50 % kadry może być nie polskiej, ale musi mieć mityczne hab.,! no i proszę wybitni naukawcy z Litwy Estonii i Łotwy stoją gotowi do pracy w Polsce za godziwe pieniądze w Polsce będą mieli jeden etat a u siebie ile, kto chce, kto ich sprawdzi! Zatem kupienia do prywatnej szkoły hab. z Litwy to żaden problem, znają język są ze wspólnej Europy jednym słowne żywy towar!!! A zajęcia i tak poprowadzą doktorzy.
          Obawiam się, że jeszcze i parę innych wybiegów znajda prywatne szkoły by istnieć natomiast CKK przypilnuje by nie mnożyli się hab. Nad miarę by koryta nie uszczuplić.
          Dramat.
          Słuchajcie ma ktoś jakieś informacje, co się dzieje na komisji sejmowej albo nawet w łonie partii politycznych najważniejsza tu jest obecnie PO piszcie tu albo na prv
          Wykładowca

    • Gość: Józef Wieczorek czy kolejny bubel legislacyjny jest pożądany IP: *.autocom.pl 09.10.04, 09:23
      Ustawa o szkolnictwie wyższym -
      czy kolejny bubel legislacyjny jest naprawdę pożądany ?

      Obecny Sejm mający znikome poparcie społeczne, właściwie już na ‘łożu śmierci’,
      produkuje coraz to nowe buble legislacyjne, które podlegają kolejnym
      nowelizacjom, także niekiedy naruszającym prawo i kierowanym do Trybunału
      Konstytucyjnego. W Sejmie tym znajduje się projekt ‘Prawo o szkolnictwie
      wyższym’, a właściwie 2 projekty - prezydencki i poselski, które po pierwszym
      czytaniu zostały przekazane do specjalnej komisji aby z nich przygotowała jeden.
      Niestety nie ma woli politycznej aby doszło do opracowania ustawy, która by
      zmieniła system nauki i edukacji w Polsce stanowiący obecnie skansen PRLu.
      Tworzone są ustawy cząstkowe : ustawa o tytułach i stopniach naukowych -
      ostatnio znowelizowana, ustawa o finansowaniu nauki i wspomniane - prawo o
      szkolnictwie wyższym. Niestety te ustawy nie zmieniają zasadniczo ustroju
      nauki, tak osobliwego i bardzo odbiegającego od najbardziej efektywnego systemu
      anglosaskiego.
      Zdumiewające jest, że rektorzy uczelni chwytają się tego sejmu jak tonący
      brzytwy domagając się uchwalenia ustawy, grożąc procesją jakby do tego nie
      doszło. Zdają chyba sobie sprawę, że żaden sejm o lepszej kondycji moralnej i
      intelektualnej na uchwalenie takiej ustawy się nie zdobędzie.
      • Gość: Józef Wieczorek Re: czy kolejny bubel legislacyjny jest pożądany IP: *.autocom.pl 09.10.04, 09:25

        c.d.
        Dwie propozycje
        Rektor UJ - Franciszek Ziejka w artykule ' Dwie propozycje' (Dziennik Polski -
        14-09-2004) dyskredytuje projekt poselski zachwalając prezydencki.
        Dyskusje na temat projektów nowej ustawy toczą się nie tyle w mediach
        drukowanych co głównie w internecie m.in. na stronach
        www.solidarnosc.org.pl/~ksn/
        www.naukowcy.republika.pl/
        www.psrp.org.pl/?sub=aktualnosci&sec=rozne
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=32
        a także w parlamencie - orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf

        Podstawowe różnice między obu projektami to - petryfikacja obecnego systemu
        nauki i edukacji w projekcie prezydenckim (rektorskim) i wola jego zmiany w
        poselskim, niestety zbyt kompromisowym i niedopracowanym.
        Projekt poselski wymusza niejako zmiany w całym systemie nauki bo proponuje
        inny model kariery akademickiej wzorowany na modelu anglosaskim - niestety nie
        do końca, bo zachowuje kuriozalny w skali światowej tytuł profesora
        belwederskiego ( czy raczej obecnie ‘namiestnikowskiego’) i niestety idzie zbyt
        daleko odnośnie stabilizacji kadry, co nie da się pogodzić z duchem systemu
        anglosaskiego. Tym niemniej po wprowadzeniu koniecznych zmian ten projekt byłby
        bliższy modelowi preferowanemu coraz szerzej w krajach unijnych, gdy natomiast
        projekt prezydencki (rektorski) bliższy jest systemowi obowiązującemu w krajach
        komunistycznych czy post-komunistycznych (np. w Białorusi, Mołdawii czy na
        Kubie). Jesteśmy już w Unii, ale nie w nauce i edukacji. Niektórzy rektorzy
        zapewniają co prawda, że za 200 lat będzie jednak lepiej, ale kto będzie czekał
        na osiągnięcie takiego matuzalemowego wieku ? Młodzi na wszelki wypadek
        opuszczają kraj nie czekając na spełnienie takich wątpliwych obietnic
        rektorskich.
        Rektorzy wprowadzają w błąd społeczeństwo twierdząc, że ich projekt spełnia
        wymogi unijne w przeciwieństwie do projektu poselskiego. Jest całkiem inaczej !
        • Gość: Józef Wieczorek Re: czy kolejny bubel legislacyjny jest pożądany IP: *.autocom.pl 09.10.04, 09:27
          c.d.
          Polemika z tezami Rektora UJ

          Rektor Ziejka bardzo słusznie zauważa, że 'rocznie przybywa nam około 5 tys.
          doktorów rocznie. Musi istnieć sposób ich weryfikacji, zanim przejmą opiekę nad
          innymi pracownikami naukowymi.' Niestety obecny i proponowany do utrwalania w
          projekcie prezydenckim system weryfikacji się nie sprawdza.
          Najlepszym sposobem tej weryfikacji byłyby otwarte, rzeczywiste konkursy na
          obsadę stanowisk z udziałem weryfikatorów zagranicznych. Obecny system lipnych
          konkursów - dla swoich - w ramach stosowanego chowu wsobnego niczego nie
          weryfikuje pozytywnie (wyjątki tylko potwierdzają regułę). Przy obecnym
          sposobie weryfikacji ktoś kto uformował wielu pracowników naukowych nie ma
          szans na zatrudnienie w uczelni - zbyt duży kontrast z pozytywnie
          zweryfikowanymi, którzy i pracy magisterskiej nie potrafią poprowadzić, ani
          plagiatu wykryć.
          Weryfikacja merytoryczna winna się zaczynać na szczeblu przyjęć na studia ( a
          nawet wcześniej) i winna dotyczyć także osób zatrudnianych na stanowiskach
          profesorów. Profesor to winno być stanowisko dla aktywnych naukowo i dobrych
          edukacyjnie nauczycieli akademickich, a nie dożywotni tytuł stanowiący coś w
          rodzaju dożywotniego immunitetu.
          Rektor Ziejka polemizuje ze zwolennikami zmiany systemu nauki :' Twierdzenie o
          tym, że habilitacja ogranicza rozwój naukowy jest absolutnie nieprawdziwe, bo
          młody człowiek rozwija się przygotowując określoną rozprawę'
          Jednakże rozwój najlepiej widać po dobrych publikacjach w dobrych czasopismach
          i po efektach edukacyjnych. Habilitacje, które są publikowane często w
          makulaturowych pismach instytutowych większego znaczenia dla rozwoju nauki nie
          mają i nie świadczą o rozwoju młodego człowieka. Działalność naukowa jest na
          ogół zespołowa a w naszym systemie wymaga się natomiast działań indywidualnych
          co ogranicza rozwój nauki. Jaki jest dystans do świata pracującego zespołowo -
          każdy widzi.
          Rektor Ziejka słusznie twierdzi - 'Konkurencja jest wpisana w ten zawód. Osoby,
          które się nie sprawdzą, muszą odejść. '
          Tak być powinno, ale niestety jest inaczej. Osoby, które się nie sprawdzają w
          nauce i edukacji -nie odchodzą, tylko mają zapewnione dożywotnie posady bez
          kontroli, bez pozytywnych działań na rzecz nauki i edukacji. Odchodzą ci,
          którzy zagrażają dożywotnim profesorom, często nieaktywnym na polu nauki a
          bardzo aktywnym na polu wykańczania potencjalnych konkurentów. W obecnym
          systemie największą wartością nauczyciela akademickiego jest jego lojalność w
          stosunku do trzymających władzę w nauce. Najlepiej to zilustruje fragment z
          genialnego 'Cesarza' Ryszarda Kapuścińskiego 'Była to może najwybitniejsza
          indywidualność w elicie, człowiek godzien najwyższych zaszczytów i stanowiska.
          Cóż z tego, kiedy - jak wspomniałem - łaskawy pan nigdy nie kierował się zasadą
          zdolności, tylko zawsze i wyłącznie zasadą lojalności'. To się czyta tak jakby
          to był opis tego co się dzieje w nauce polskiej.
          Rektor Ziejka martwi się postulatami projektu poselskiego ;' Bo jak się ma
          rozwijać nauka, jeśli trudno będzie zwolnić słabego pracownika'.
          Otóż, słabi pracownicy zgodnie z projektem poselskim nie byliby zatrudniani na
          uczelniach bo o przyjmowaniu pracowników decydowałyby otwarte, a nie fikcyjne
          jak obecnie konkursy oraz dorobek naukowy.
          Obecny stan rzeczy jasno wskazuje, że rektorzy nie mają nawet zamiaru zwalniać
          słabych pracowników, szczególnie wtedy jeśli ci mają tytuły profesorskie
          przynoszące uczelni dużo punktów akredytacyjnych, natomiast nie mają trudności
          w zwalnianiu, nawet z naruszaniem elementarnych praw człowieka, dobrych
          pracowników - wychowawców wielu pracowników naukowych, Jak się ma rozwijać
          nauka skoro rozwijających naukę rektorzy nie chcą widzieć w swoich murach !
          Według rektora Ziejki - 'Autorzy poselskiego projektu mówią, że trzeba równać
          do Ameryki, gdzie nie ma habilitacji, ale z drugiej strony nie chcą wiedzieć,
          że w Ameryce nie wolno pracować na dwóch uczelniach. ' To wprowadzanie w błąd
          czytelnika. Właśnie oba projekty i prezydencki i poselski zakładają możliwość
          pracy na 2 etatach i to jest negatywna strona obu tych projektów ! Najwyższy
          czas skończyć z tym procederem wieloetatowości profesorskiej ( nierzadko
          fikcyjnej ) szczególnie bulwersującej w sytuacji silnego bezrobocia
          dotykającego także doktorów.
          Rektor Ziejka obawia się, że w przypadku likwidacji habilitacji 'Każda uczelnia
          mogłaby wówczas mnożyć profesorów, ale czy każdy profesor byłby mądry... '
          jakby nie zauważając, że przy obecnej weryfikacji kadr nie każdy profesor jest
          mądry. Widocznie ta weryfikacja jest wysoce niedoskonała. Ostatnio jeden z
          profesorów wypowiadał się, że proporcjonalnie ilość kretynów wśród profesorów
          nie jest mniejsza niż w innych zawodach. Widać obecny system źle działa skoro
          tak jest, i widać to gołym okiem. Petryfikacja tego stanu rzeczy nie poprawi
          proporcji mądrych profesorów wśród głupich.
          Rektor Ziejka obawia się także, że 'komitety zakładowe określonego związku
          zawodowego będą decydowały o tym, komu dać profesurę a komu nie' ale jakby
          zapomina, że przecież wielu obecnych profesorów zostało 'przepuszczonych '
          przez komitety zakładowe PZPR, które decydowały komu dać profesurę, a komu nie.
          Panu Rektorowi jakby to nie przeszkadzało. Straszy tym czego i tak nie będzie,
          a aprobuje to co jest, mimo że być nie powinno. W nauce i edukacji żadnej
          pozytywnej weryfikacji nie było. Nadal dominuje selekcja negatywna.
          Rektor Ziejka twierdzi, że ‘Chodzi o stworzenie normalnego rynku edukacyjnego.’
          Niestety projekt prezydencki tego nie zapewnia. Obecnie zgodnie ustawą o
          szkolnictwie wyższym ( a w każdym razie ze stosowaną jej wykładnią ) nawet
          kryminaliści mogą zakładać szkoły wyższe (kiosk.onet.pl/art.asp?
          DB=162&ITEM=1189077&KAT=241Trybuna Śląska 17.09.2004), i nawet ministerstwo
          edukacji nie jest przekonane czy nowa ustawa taką możliwość wykluczy. Ziejka
          twierdzi 'Chodzi po prostu o inne pojęcie rozumienia zawodu nauczyciela
          akademickiego. To nie jest zawód zwyczajny, to jest powołanie' Niewątpliwie
          jeśli zawód może być wykonywany nawet przez kryminalistów - to nie jest to
          zwykły zawód. Do takiego zawodu trzeba mieć autentyczne powołanie !
          Czy to jest normalny rynek edukacyjny ? Okazuje się, że ci którzy mieli wysokie
          osiągnięcia edukacyjne, najwyższe oceny od studentów i wychowanków negatywnie
          wpływali na młodzież akademicką i pracować na uczelniach nie mogą, ale
          kryminaliści takiego negatywnego wpływu nie mają i mogą nawet szkoły zakładać.
          Czy to jest normalne ?
          Polska winna być normalnym europejskim krajem, państwem prawa. Niestety tak nie
          jest, szczególnie w sferze nauki i edukacji . Jeśli zostanie przyjęty w
          zasadniczej części prezydencki projekt ustawy to długo w tych sferach normalnie
          nie będzie. Kolejny bubel legislacyjny jest naprawdę pożądany tylko przez
          rektorów. Młodzi woleliby zmianę systemu nauki i edukacji w Polsce, aby było
          normalnie i żeby mogli się realizować w swoim kraju, zamiast opuszczać go
          nieraz na zawsze, bo nie ma do czego wracać. Ustawy tak przyjazne nawet dla
          kryminalistów są bardzo nieprzyjazne dla uprawiających naukę a tak nie powinno
          pozostać na wieki.
    • Gość: czytelnik profesor książę, profesor hrabia i profesor markiz IP: *.autocom.pl 10.10.04, 13:35
      www.solidarnosc.org.pl/~ksn KAŻDEMU TO, CO MU SIĘ NALEŻY
      (Trzy czwarte żartem)
      'Za minionych czasów Światłego Europejczyka Edwarda Gierka i Dzielnego Wodza
      Narodu Wojciecha Jaruzelskiego mieliśmy przecież dwa tytuły naukowe: profesora
      zwyczajnego i nadzwyczajnego. Trzeba przywrócić to dobrze sprawdzone i spra-
      wiedliwe prawo, być może nawet z nawiązką na korzyść pokrzywdzonych.
      Dowiadujemy się, że wkrótce ma być gotowy projekt zupełnie nowych przepisów w
      tej materii. Ustanawia-ją one trzy tytuły profesorskie: profesor książę,
      profesor hrabia i profesor markiz. Pierwszy z nich będzie nadawany przez samego
      prezydenta, dwa pozostałe (żeby nie przeciążać głowy państwa) przez wojewodów i
      prezydentów miast. Warunki, które trzeba spełnić, aby uzyskać jeden z tych
      tytułów, zostały ściśle sprecyzowane, tak żeby wy-kluczyć pomyłki. Tytuł
      profesora księcia otrzymają ci, którzy zasłużyli się szczególnie, pracując w
      uczelniach na co najmniej siedmiu etatach równocześnie. Pozostałe tytuły są dla
      tych, którzy mają mniejsze zasługi, np. tytuł profesora markiza będzie
      przyznawany osobom mającym zaledwie trzy etaty. .....Optymista
    • khmara Do Europy MARSZ!!! Moralność reformatorów 11.10.04, 00:19
      studia.interia.pl/id/sg/n/www/n/wys?inf=548757
      Inauguracja roku akademickiego na Uniwersytecie Gdańskim

      Rektor UG prof. Andrzej Ceynowa podkreślił, że mamy strukturę szkolnictwa
      wyższego - jeśli brać pod uwagę liczbę szkół prywatnych i państwowych - "która
      bardziej przypomina strukturę szkolnictwa wyższego państw trzeciego świata czy
      krajów rozwijających się niż strukturę szkolnictwa wyższego takich państw jak
      Niemcy, Francja czy Stany Zjednoczone".

      Zastrzegł jednak, że patrzy w przyszłość z optymizmem. - Nasz rząd przystępując
      do Unii przyjął na siebie zobowiązanie realizowania zarówno Strategii
      Lizbońskiej zakładającej, że do 2010 roku nauka
      będzie finansowana na poziomie 3 proc. PKB (w tym z budżetu państwa na poziomie
      co najmniej 1 proc. - obecnie jest to 0,32 PKB), jak i Strategii Bolońskiej,
      której celem jest stworzenie europejskiego obszaru szkolnictwa wyższego również
      do 2010 roku. A zobowiązań należy dotrzymywać - podkreślił prof. Ceynowa.

      ***
      Rektor Ceynowa świeci przykładem, aż oczy bolą od patrzenia. Tylko wobec kogo ma
      zobowiązania???
      • Gość: ekostar Afera dializ - bił na alarm i wyleciał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 08:45
        "Wojewoda łódzki Stefan Krajewski przez trzy miesiące nie zrobił nic, by pomóc
        umierającym pacjentom z kutnowskiego oddziału dializ. Wczoraj zaś zwolnił z
        funkcji wojewódzkiego konsultanta ds. nefrologii prof. Witolda Chrzanowskiego,
        który alarmował urzędy o tragicznej sytuacji chorych.

        Pytany o bezczynność urzędu (jego zastępca był informowany o tragicznej
        sytuacji pacjentów już w czerwcu) wojewoda mówi: - Wysłałem pismo do dyrektora
        szpitala, ten odpowiedział, że nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia pacjentów"


        Mechanizmy wszędzie te same. Klapki na oczach. Brak perspektywicznego myślenia.
        Wygodnie. Na poziomie słuzby zdrowia ludzie po prostu umieraja, na poziomie
        szkonictwa wyzszego jesli nie wyjezdzaja, to albo idiocieją albo nakładaja
        sobie klapki na oczy. Wygoda.
    • khmara Państwowe Wyższe Szkoły Zawodowe 11.10.04, 21:20
      orka.sejm.gov.pl/Biuletyn.nsf
      Z prac komisji sejmowej - osobom niezwiązanym bezpośrednio z PWSZ-ami również
      polecam doczytanie do końca - bardzo wyważone przedstawienie sytuacji przez
      posła Stryjewskiego

      Poseł Antoni Stryjewski /RKN/ : Jest to już druga nasza debata na temat
      funkcjonowania państwowych wyższych szkół zawodowych. Pierwszą odbyliśmy podczas
      posiedzenia wyjazdowego Komisji w Gorzowie Wielkopolskim. Chcę przypomnieć, że
      już wtedy wskazywałem na liczne patologie, które występują w państwowych
      wyższych szkołach zawodowych. Te patologie, na jakie zwracałem uwagę, zostały
      wskazane w przedstawionym nam teraz raporcie NIK. Chcę powiedzieć, że treść
      raportu NIK jest znacznie poważniejsza niż konkluzja, którą kończy się ten
      raport przedłożony naszej Komisji. Najwyższa Izba Kontroli stwierdza, iż
      pozytywnie ocenia działalność państwowych wyższych szkół zawodowych, podczas gdy
      z treści raportu wynika coś zupełnie przeciwnego. W moim przekonaniu konkluzja
      raportu NIK ma charakter polityczny, bo nie odpowiada trudnej i tragicznej
      rzeczywistości. Prosiłbym, aby Najwyższa Izba Kontroli zechciała rzetelnie
      konkludować wyniki swojej pracy, nota bene pracy rzetelnej. NIK nie
      zainteresowała się w ogóle problemem poziomu wykształcenia młodzieży kończącej
      kontrolowane szkoły, ani tym, jaki jest los absolwentów tych szkół w sensie ich
      zatrudniania. Nie ma w raporcie mowy o dalszej edukacji tych absolwentów.
      Sygnalizuje się tylko, że są problemy z dalszym ich kształceniem. Brak jest
      oceny perspektyw nie tylko rozwoju, ale po prostu dalszego funkcjonowania
      państwowych szkół zawodowych. Jest w domyśle sugestia, że na skutek zmniejszania
      się liczby studentów opłacających studia, szkoły te mogą mieć problemy
      finansowe. Takie ogólne stwierdzenie czy eufemizm przesłania realną możliwość
      upadku tej części szkolnictwa wyższego, podczas gdy raport faktycznie
      dokumentuje, że ku temu zmierzamy, chociaż NIK nie zamierza przestrzec Sejmu
      przed taką ewentualnością. I to uważam za uchybienie tego raportu. Z raportu NIK
      jednoznacznie wynika, że powołanie państwowych wyższych szkół zawodowych w
      małych ośrodkach jest w zasadzie pomysłem polityków oraz środowisk
      profesorskich, którzy wspólnie odkryli szansę zbicia na tym kapitału
      politycznego i kapitału rzeczywistego, finansowego. Dla polityków lokalnych
      powołanie wyższej szkoły zawodowej w miejscowości dotychczas niemającej żadnej
      uczelni wyższej jest wywoływaniem rzekomego prestiżu danej miejscowości, ale
      faktycznie przysporzeniem chwały sobie i samorządowcom. Wiemy, jak niektórzy
      posłowie zabiegali o to, aby powoływano na terenie ich działania wyższe szkoły
      zawodowe, i byli w komitetach organizacyjnych. Chodziło także o zrobienie
      rzeczywistej "kasy" - głównie przez grono profesorów - co jest udokumentowane w
      raporcie NIK w części dotyczącej opisu problemów finansowych czy sytuacji
      finansowej państwowych wyższych szkół zawodowych. Jeżeli mówimy o tym, że
      dynamika wzrostu płac wynosi tu w niektórych przypadkach nawet 400 proc., to o
      czym to świadczy? Widać wyraźnie, że państwowe wyższe szkoły zawodowe wymyślono
      po to, żeby zrobić kapitał polityczny i stworzyć możliwości znacznego
      zwiększenia zarobków kadry profesorskiej i wykładowców. Czy te szkoły spełniły
      swoją misję edukacyjną? Moim zdaniem nie.

      Oferta programowa studiów państwowych wyższych szkół zawodowych była dosyć
      wąska. Wiązała się z pewną propagandą, która była kreowana w społeczeństwie, że
      oto niektóre zawody będą miały szeroką perspektywę rozwoju, a tym samym stworzą
      możliwości zatrudnienia. Powstały takie kierunki, jak administracja,
      rachunkowość, zarządzanie, marketing i oczywiście języki obce. Większość szkół
      nie chce teraz zatrudniać absolwentów wyższych szkół zawodowych kierunków
      językoznawczych, dlatego że jest pod dostatkiem magistrów anglistyki czy
      germanistyki. Większość banków i przedsiębiorstw zatrudnia wysoko
      kwalifikowanych specjalistów z zakresu zarządzania czy bankowości po studiach
      magisterskich, a nie poszukuje pracowników na poziomie techników czy ekonomistów
      po wyższych szkołach zawodowych. Faktycznie okłamano młodzież i ich rodziny, co
      do wartości nauczania i kształcenia w szkołach zawodowych. NIK dokumentuje, że
      kształcenie tych specjalistów na poziomie licencjatu odbywało się często w
      warunkach urągających rzeczywistej edukacji ze względu chociażby na warunki
      lokalowe bez odpowiedniego zaplecza laboratoryjnego, bez sal do ćwiczeń
      praktycznych, bez bibliotek. Nauczyciele akademiccy i wykładowcy nadmiernie
      obciążeni, bo większość z nich pracowała na półtora czy nawet na kilku etatach.
      Kontakty profesora ze studentami były praktycznie żadne. Powstała absurdalna
      sytuacja edukacyjna w tych szkołach. Wyższe szkoły zawodowe nie prowadziły badań
      naukowych, nie dbano w nich o rozwój kadry naukowej. Szkoły te funkcjonowały
      dzięki budżetowi państwa i opłatom tzw. czesnego. Gdy ograniczono dotacje
      budżetowe i zmniejszyły się wpłaty studentów za studia odpłatne, okazało się, że
      te szkoły są na granicy bankructwa. Pytanie jest tylko takie: czyją własnością
      będą budynki tych szkół, które zostały wybudowane albo wyremontowane za
      pieniądze studentów? Kto je przejmie? Elity polityczne i naukowe chętnie
      korzystały z dobrodziejstw, jakich przysparzały im państwowe wyższe szkoły
      zawodowe, ale nie dokładały starań, aby dysponowały one odpowiednimi środkami.
      Dotacje samorządów na potrzeby dydaktyki i rozbudowy infrastruktury są na
      poziomie minimalnym albo zerowym. Nie wspomnę o tym, że całe otoczenie
      biznesowe, które popierało pomysły powoływania tych szkół, nie podjęło żadnych
      wysiłków, aby im pomagać. To także miało charakter propagandowy, a nie było
      wyrazem rzeczywistej troski o kształcenie młodzieży na potrzeby środowisk
      lokalnych i gospodarki w regionie. Według mnie nie dokonano rzeczywistej i
      potrzebnej nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym w roku 1997 w postaci
      szerokiego dopuszczenia do tworzenia filii i wydziałów zamiejscowych
      renomowanych uczelni wyższych dlatego, aby stworzyć takie dziwne twory, jak
      państwowe wyższe szkoły zawodowe. Wykorzystanie tego pomysłu do kampanii
      politycznych i pomnażania zysków pewnych środowisk to jest wielka niegodziwość i
      o tej niegodziwości mówiłem w Gorzowie i mówię teraz. Jest to o tyle dla mnie
      bolesne, że udział w tym procederze wzięły władze państwowe w postaci resortu
      edukacji narodowej, jak również elity profesorów. Według mnie tytuł profesora
      tytularnego coś oznacza i do czegoś zobowiązuje.

      Oznacza nie tylko osiągnięcia wysokiego stopnia wiedzy i umiejętności, ale także
      pewien status moralny człowieka. Okazuje się, że te osoby uczestniczyły i
      uczestniczą po dziś dzień w procederze wyłudzania publicznych i prywatnych
      pieniędzy za nieadekwatną do tych pieniędzy pracę i czas, jaki temu poświęcają...
    • Gość: czytelnik Spór wokóŁ nowej ustawy IP: *.autocom.pl 14.10.04, 08:56

      www.gazetaprawna.pl/dzialy/28.html?numer=1311&dok=1311.28.62.2.20.2.0.1.htm

      SzkoŁy wyŻsze. Spór wokóŁ nowej ustawy
      Legislacyjna sztuka dla sztuki?

      Wiele wskazuje na to, że nowa ustawa o szkolnictwie wyższym, zastępująca ustawę
      z 1990 r., zostanie uchwalona w najbliższych miesiącach. Jak podkreślają
      przedstawiciele szkół wyższych, niektóre zapisy zawarte w projekcie nie do
      końca ich zadowalają, ważne jest jednak, by jak najszybciej uchwalić nowe prawo.


    • khmara Autonomia uczelni a Konstytucja R.P. 14.10.04, 23:47
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2337757.html
      Tadeusz Szulc, wiceminister odpowiedzialny w MENiS za sprawy szkolnictwa
      wyższego: - Wyższe uczelnie są autonomiczne i nie możemy ingerować w ich
      działalność. Ministerstwo nie ma jednak wątpliwości, że Uniwersytet Gdański
      powinien ujawnić listy osób przyjętych na studia. Prawo stanowi, że wynik
      postępowania kwalifikacyjnego na studia jest jawny i nie koliduje z ochroną
      danych osobowych osób przyjętych. Jeśli któraś ze stron sporu zwróci się do
      ministerstwa o zajęcie stanowiska, jesteśmy gotowi wysłać do rektora
      Uniwersytetu Gdańskiego list wskazujący na konieczność ujawnienia tych nazwisk.

      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2340170.html
      W czwartek na biurko rektora Andrzeja Ceynowy trafił list, w którym prof. Zoll
      pisze: "Za niedopuszczalne uważam zarówno odmawianie informacji o kandydatach
      przyjętych w procedurze odwoławczej, jak też nierówne traktowanie kandydatów na
      studia".
      Prof. Zoll kończy list słowami: "Zwracam się do Pana Rektora o udostępnienie
      opinii publicznej informacji o osobach przyjętych na Wydział Prawa w procedurze
      odwoławczej, a także o ustosunkowanie się do pozostałych przedstawionych przez
      prasę zarzutów".

      xxx

      Ustawa o szkolnictwie wyższym z dn. 12 IX 1990:

      art.31. ust. 1.
      Minister Edukacji Narodowej sprawuje nadzór nad uczelnią w zakresie zgodności
      działania jej organów z przepisami ustawowymi oraz może żądać
      od tych organów informacji i wyjaśnień.

      Jak widać powinno być:
      Minister Edukacji Narodowej sprawuje nadzór nad uczelnią w zakresie zgodności
      działania jej organów z przepisami ustawowymi i KONSTYTUCJĄ R.P. oraz może żądać
      od tych organów informacji i wyjaśnień.
      Kodeks pracy też warto Ich M. Rektorom przypomnieć.

      A może niepotrzebny minister, od razu niech wszystkie sprawy sporne rozpatruje
      rzecznik praw obywatelskich? Po co komu minister, który i tak nie ma nic do
      powiedzenia? A uczelnie są na tyle autonomiczne, że Konstytucja R.P. ich nie
      obowiązuje?

    • khmara Akredytacja 15.10.04, 00:27
      serwisy.gazeta.pl/kraj/72,34309,2340066.html
      Zajęcia z socjologii wychowania zaczęła na Uniwersytecie Rzeszowskim prowadzić
      profesor ze Słowacji. Po słowacku. Studenci czują się jak na tureckim kazaniu. -
      Jesteśmy w Unii Europejskiej, niech uczą się języków - odpowiada na ich skargi
      szef instytutu
      - W Polsce bardzo trudno znaleźć pedagoga, bo każdy pracuje przynajmniej na
      dwóch etatach - wyjaśnia prof. Jerzy Potoczny, dyrektor Instytutu Pedagogiki.

      Oto wielki sens polityki kadrowej prowadzonej na polskich uczelniach. Żeby
      jeszcze wielka uczona znała angielski...
      • Gość: itakdalej Czysta żywa PARANOJA !!! IP: *.chello.pl 15.10.04, 00:42
        khmara napisał:

        > Zajęcia z socjologii wychowania zaczęła na Uniwersytecie Rzeszowskim prowadzić
        > profesor ze Słowacji. Po słowacku. Studenci czują się jak na
        > tureckim kazaniu.
        ...
        > Jesteśmy w Unii Europejskiej, niech uczą się języków - odpowiada na ich skargi
        > szef instytutu

        To kolejna perełka. Gratulacje za znalezienie tego artykułu! Jak widać, na
        polskich uczelniach górne granice bezprawia i kretynizmu są wciąż przesuwane.
        Orwell się miesza z Mrożkiem. Polaka z doktoratem ze Stanów, Australii lub Wlk.
        Brytanii, który był tam profesorem, z jeszcze większym dorobkiem, nie
        zatrudnią, bo nie ma hab. I co to za dorobek tej Pani Profesor jak ona
        angielskim nie włada? Ciekawi mnie w jakim języku studenci będą zdawać
        egzaminy.

        P.S. Powinieneś to dać również do wątku o AntyNoblach.
    • Gość: czytelnik Uczelniane związki zawodowe z stopnie IP: *.autocom.pl 15.10.04, 21:42
      info.onet.pl/994349,11,item.html

      Kraj
      PAP, JP /2004-10-15 15:05:00

      Uczelniane związki zawodowe chcą zmian zasad nadawania stopni naukowych

    • khmara Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższym 15.10.04, 23:04
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2342481.html?v=0&f=28
      Związki w sprawie ustawy o szkolnictwie wyższym: Nie chcą habilitacji
      • Gość: ekostar Re: Kolejny REKTOR IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 11:01
        info.onet.pl/994614,11,item.html#czytaj
        "Dziennik Zachodni": Biznesmen Andrzej Buczek odsiaduje wyrok. Został skazany
        na 2,5 roku za zlecenie pobicia żony świadka, który wystąpił w procesie przeciw
        niemu. Na koncie ma kilka innych przestępstw. To jednak nie przeszkodziło mu w
        założeniu w Sosnowcu Wyższej Szkoły Ekologii, pisze "Dziennik Zachodni".
        Rektorem uczelni została 26-letnia Paulina Buczek, synowa biznesmena.
        • Gość: & Re: Kolejny REKTOR IP: *.crowley.pl 17.10.04, 12:08
          To już jest zupełny dom wariatów. Przecież ktoś im musiał wydać jakieś
          zezwolenie? Slyszałam odpowiedzi w tej kwestii urzędniczki ministerstwa - to
          jakaś rozpacz z niemocą!
    • Gość: jw Re: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko IP: *.autocom.pl 17.10.04, 09:39
      Strona dotycząca prawa o szkolnictwe wyższym
      www.ii.uni.wroc.pl/~psw/index.php/psw/aktualno_ci
      • Gość: itakdalej Wyrazy uznania dla 51 sygnatariuszy "Listu Otw. 2" IP: *.chello.pl 17.10.04, 23:08
        "Apelujemy o włączenie do prac nad ustawą szerszego niż dotąd grona
        zainteresowanych ze środowisk akademickich, a także przedstawicieli
        pracodawców, kręgów gospodarczych i samorządowych.
        Ponadto ze względu na znaczenie współpracy międzynarodowej, proponujemy
        skorzystać z doświadczeń tych krajów, w których reformy szkolnictwa wyższego
        niedawno zostały przeprowadzone."
        ...
        "Projekty w znacznej mierze petryfikują dotychczasowy model studiów
        wyższych, który nie odpowiada potrzebom rynku pracy, nie sprzyja rozwojowi
        nauki, kultury i gospodarki. Ogranicza się administracyjnie wolność nauczania
        akademickiego, zamiast motywować uczelnie do innowacji, do merytorycznej
        konkurencji i do efektywnego gospodarowania publicznymi środkami.
        Proponowane regulacje pogłębiają wady obecnego systemu, wytykane przez
        polskich i zagranicznych ekspertów od dziesięciu lat."
        ...
        "Szkolnictwo wyższe w Polsce wymaga głębokiej reformy. Pośpieszne
        uchwalenie ustawy pozbawionej strategicznej wizji to załatwianie problemów
        wczorajszych i odsuwanie o wiele lat rzeczywistej modernizacji szkolnictwa
        wyższego."

        Aż się nie chce wierzyć, że w tak zacnych osobach znaleźliśmy sojuszników.
        Jeszcze do niedawna wydawało się, że nie ma szans, żeby zapobiec utrwaleniu na
        polskich uczelniach skansenu w stylu białoruskim. Ten list to dobra, a nawet
        bardzo dobra wiadomość, ale nie powinien on nas uspokajać. Na razie nic się nie
        zmieniło: i w Mińsku, i w polskiej nauce, i w Komisji Nauki w Sejmie Łukaszenko
        górą.
    • khmara Legislacyjny absurd do n-tej 17.10.04, 23:35
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2343866.html
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2343871.html
      22% VAT od grantów unijnych

      Naukowcy alarmują: - Będziemy odcięci od europejskich programów badawczych.
      Uczelni nie stać na płacenie nowego podatku od unijnych grantów

      Nie ma to jak radosna twórczość i chciwe państwo
      • Gość: ekostar Re: VAT-u od unijnych grantów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 09:35
        ad. serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2343871.html

        Magdalena Kula: Czy konieczność zapłacenia VAT-u od unijnych grantów może
        zablokować rozwój polskiej nauki?

        Prof. Janusz Kowal, prorektor Akademii Górniczo-Hutniczej ds. nauki: Niestety,
        tak. Całe środowisko akademickie jest tym zbulwersowane. Nie dość, że nauka
        jest tak kiepsko finansowana z budżetu państwa (niewiele ponad 0,3 proc. PKB,
        podczas gdy w Europie ten wskaźnik sięga 3 proc.), to jeszcze odbiera się nam
        szanse pozyskiwania unijnych środków, które przecież obiecywano nam od lat.
        Moja uczelnia uzyskała kilkanaście różnych grantów z Unii Europejskiej. Na
        razie nie mamy środków na zapłacenie podatku VAT. Budżet uczelni jest już
        przecież rozplanowany.

        Jaki sektor nauki ucierpi najbardziej?

        - Niemal każda uczelnia starała się o granty na badania, które miały być
        realizowane wspólnie z naukowcami z zagranicznych ośrodków.

        Ucierpia znaczy wszyscy i prof. Kowal sprawiedliwie walczy ramię w ramię za
        wszystkich

        Nowoczesne badania to badania interdyscyplinarne.

        A jak ktos jest interdyscyplinarny to przecież w innym dyskursie - najlepszy
        dowod, że nie uprawia czystej nauki!


        W pojedynkę nie osiągniemy niczego. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że
        polskich uczelni nie będzie stać na wyjazdy naszych naukowców za granicę, na
        podtrzymywanie kontaktów z renomowanymi ośrodkami badawczymi na świecie. Nie
        będziemy mogli korzystać z ich doświadczenia,

        A możeby tak polskie uczelnie zaczęły czerpać doświadczenia od osób, które juz
        za własne pieniądze, były, widziały i nabrały doswiadczenia?
        Doświadzcenia nie zdobywa sie na krotkich wyjazdach tylko na realnej pracy z
        realnymi efektami - a to trwa troche dłuzej.

        ale także z aparatury badawczej i nowoczesnych laboratoriów, których polskim
        uczelniom tak bardzo brakuje. To chyba największa strata.


        A aparatura w polskich zakładach uczelnianych to często atrapy lub dowody, że
        jakiegolwiek badania naukowe sa prowadzone:

        "... w posiadaniu tego Zakladu znajduje sie spora ilosc swietnej jakosci,
        markowej drogiej aparatury, jak np.:
        - 1 stymulator (Grass S88)
        - 2 jednostki izolujace bodzce (Grass Stimulus Isolation Unit)
        - 1 stymulator/injektor (World Precision Instruments Duo 773 -
        Electrometer)
        - 1 Narishige - drive
        - aparaty stereotaktyczne dla kota i szczura
        - 2 oscyloskopy 2 kanalowe

        Jak wynika z Księgi Ewidencji Doswiadczeń, ta droga aparutura zakupiona w
        większosci przez granty KBN przyznawane prof. G. jest po prostu niewykorzystana
        (zasłużony kurz na załączniku 10), a na terenie uczelni nie ma osób
        kompetentnych ani do oceny tego rodzaju badań ani właściwego uzytkowania tej
        specjalistycznej aparatury..."


        w serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2343866.html
        Kulesza potwierdza jednak, że w porozumieniach już podpisanych jest to
        niemożliwe. - Nie wiem, skąd naukowcy wezmą pieniądze - zastanawia się. - Ten
        problem może zniechęcić do występowania po granty europejskie. Uczelnie na nich
        nie zarabiają. Płacenie VAT-u całkowicie zlikwiduje ich opłacalność.

        Czy gdziekolwiek w formularzach aplikacyjnych oraz zasadach wystepowania o
        granty jest choć wspomniane, że UCZELNIE MAJA NA NICH ZAROBIĆ?
        To jest problem mentalnosci, której nie można przeskoczyć. Polscy wielcy
        uczeni, nie liczą na pomoc w prowadzeniu badań tylko wyraznie chcą i oczekuję,
        że się na tych grantach dorobią indywidualnie oraz instytucjonalnie.

        Panie Profesorze, nie mydlmy sobie oczu wyższą racją stanu oraz żdzierstwem
        państwa. Najpierw reforma!
        Polecam wczytanie się w "Dobre obyczaje w nauce" punkt 2.4. Pracownika nauki
        obowiazuje uczciwość wobec sponsora lub zleceniodawcy.
        Pracownik nauki podejmuje sie tylko takich zadań, zwłaszcza zleconych, do
        których wykonania ma odpowiednia wiedzę i umiejetności. W przeciwnym razie
        powinien bezstronnie wskazać osobę mogaca najlepiej wykonac zadanie. Pracownik
        nauki powinien dążyć do wykonania zadań, zwłaszcza sponsorowanych w sposób
        najprostszy i najoszczędniejszy. Zakres przeprowadzonych badań nalezy
        ograniczyć do rozmiarów podyktowanych niezbędna potrzebą...


    • khmara JAKIM PRAWEM!!!!!! 18.10.04, 15:58
      www.buwiwm.edu.pl/wym/intro.htm
      BIURO UZNAWALNOŚCI WYKSZTAŁCENIA I WYMIANY MIĘDZYNARODOWEJ
      OFERTA STYPENDIALNA na rok akademicki 2005/2006
      Aktualizacja: 05.10.2004
      Kandydatów na stypendia zagraniczne (z wyjątkiem DAAD) zgłaszają pisemnie
      uczelnie lub inne powołane do tego jednostki (np. Ministerstwo Kultury,
      Ministerstwo Zdrowia, PAN)
      Preferowani będą kandydaci, których wyjazd związany będzie z realizacją
      konkretnych zadań przedstawionych w planie badawczym i poparty będzie opinią
      samodzielnego pracownika naukowego (nie dotyczy osób ze stopniem dr hab.)
      Zgłoszenia kandydatów zostaną rozpatrzone przez Zespół ds. Rekrutacji i
      Kształcenia Obywateli Polskich za Granicą będący ciałem opiniodawczym Ministra
      Edukacji Narodowej i Sportu.
      Warunkiem kwalifikacji na stypendium jest zapoznanie się i podpisanie pisma
      BWM-I-2545/EK/2004.
      Ostateczna akceptacja kandydata należy do partnera zagranicznego.

      A oto przykładowa oferta BUWIWM:
      ZJEDNOCZONE KRÓLESTWO
      WIELKIEJ BRYTANII I IRLANDII PÓŁNOCNEJ
      Oferta stypendialna znajduje się na stronie www.britishcouncil.pl
      ("Scholarships") lub www.britishcouncil.pl/education/polsch.htm
      Informacji udziela oraz przeprowadza kwalifikację na stypendia:
      British Council
      Al. Jerozolimskie 59
      00-697 Warszawa
      tel. 695 59 00, 695 59 83

      Informacja ze strony British Council:
      www.britishcouncil.org/pl/poland/poland-education/poland-scholarships/poland-scholarships-joseph-conrad-chevening.htm
      Program finansowany jest przez brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i
      administrowany przez British Council.
      Kandydaci wybierani są w drodze otwartego konkursu przeprowadzanego przez
      Ambasadę Brytyjską w Warszawie przy współpracy z British Council.


      JAKIM PRAWEM MINISTERSTWO BĘDZIE DECYDOWAĆ, KTO MA PRAWO UBIEGAĆ SIĘ O
      STYPENDIUM ZAGRANICZNE???!!! Ministerstwo nie daje stypendyście złamanego grosza
      na wyjazd i nie jest dysponentem tego stypendium!!! Jakim prawem ministerstwo
      przejmuje kompetencje British Council, ograniczając obywatelom polskim dostęp do
      oferty stypendialnej, która nie jest finansowana z budżetu państwa polskiego?
      Jakim prawem ministerstwo będzie decydować, kto może startować w otwartym
      konkursie, którego nie jest organizatorem, a kto nie? Czy ministerstwo zamierza
      również wprowadzić reglamentację paszportów dla pracowników naukowych?
      • khmara Ministerialna sankcja na nepotyzm i kumoterstwo 18.10.04, 16:45
        W praktyce to będzie wyglądało tak: idę do dyrektora instytutu prosić, żeby mnie
        zgłosił do konkursu. Dyrektor decyduje, że nie zgłosi mnie, tylko swoją aktualną
        sympatię, która ma skromny dorobek naukowy. Załóżmy jednak, że dyrektor z braku
        sympatii zgłasza mnie i wniosek wędruje do ministerstwa. W ministerstwie
        sytuacja się powtarza. Dopiero potem partner zagraniczny będzie sobie mógł
        wybrać, której z sympatii polskich dyrektorów da stypedium.

        Nie łudźmy się, że dorobek naukowy ma w Polsce jakiekolwiek znaczenie dla awansu
        naukowego - ministerstwa i autorzy ustaw dbają skutecznie o to, żeby wpływ
        takich "niewymiernych" kryteriów na ocenę naukowca zminimalizować.
        • khmara Co jeszcze? 18.10.04, 16:54
          Niedługo jeszcze nasi WIELCY uczeni w pismach Lenina zdecydują, że wymagana jest
          zgoda dziekana na opublikowanie artykułu w czasopiśmie zagranicznym, a na
          opublikowanie książki za granicą trzeba zgody ministra.
          • Gość: ekostar Re: Co jeszcze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.04, 17:54
            Strony nauka-polska nie daja złudzeń co do tego, że jedne doktoraty sa lepsze
            od innych. Polecam sprawdzic siebie oraz znajomych.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=16289850&wv.x=2&a=16780047
            • khmara Re: Co jeszcze? 18.10.04, 18:37
              Portal nauka-polska.pl to jedna z niewielu rzeczy, które w nauce polskiej
              stosunkowo dobrze działają. Ewa K. w tym portalu jest, a jej doktoratu nie ma,
              bo broniła się przed rokiem 1990-cośtam. Nie wiem, od którego roku zaczęli
              zbierać te informacje, ale są tam tylko doktoraty osób, które wypełniały
              formularz synaba. Pozostałe dane osobowe - w zależności od tego, jak spływają z
              uczelni. Baza nauka-polska nie zawiera żadnych danych o jakości doktoratów czy
              profesur, tylko stan osobowy.
              • Gość: ekostar Stan strony nauka polska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 08:23
                Nie chcę tutaj wypowiadać sie ogólnie, mogę tylko szczegółowo - odnosnie mojego
                małego poletka zainteresowania.

                Na stronie, która dotyczy rzeczonego instytutu oraz wykazu przeprowadzonych
                doktoratów od roku 1977 istnieją POWAŻNE BRAKI OSOBOWE.

                Niektóre z tych osób nie zyją (czy to znaczy, że nie zasługują na wprowadzenie
                do listy?), wiele z nich przebywa za granica, ale są i takie, ktore sa w kraju
                i w nauce nie istnieją!

                Cytuję fragment z listu:

                "Otworzylam strone cytowana ponizej, ale
                nie znalazlam na niej swojego nazwiska. Nie bylo tam tez I.
                S., C., i innych. To znaczy ze mysmy nie dostali
                doktoratu z N.? Wciaz mam dyplom (to oczywiscie ironiczne
                pytanie)..."


                Jeśli wprowadzono formularz synaba powinien być rozesłany do wszystkich
                zainteresowanych, a nie został.

                Być może moje uwagi złego funkcjonowania dotycza tylko jednego instytutu, ktory
                nie stanął na wysokosci zadania. Może, w innych wygląda to znacznie lepiej.

                I oczywiście, zgadzam sie, że

                > Baza nauka-polska nie zawiera żadnych danych o jakości doktoratów
                czyprofesur, tylko stan osobowy.

                W SUMIE CHODZI O PROSTE PYTANIA:

                KTO PONOSI ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA UPUPLICZNIANE TAKICH A NIE INNYCH FAKTÓW?

                W JAKI SPOSÓB PORTAL NAUKA-POLSKA POWINIEN PRACOWAĆ ABY PREZENTOWAŁ STAN
                FAKTYCZNY A NIE WYBRANY DOWOLNIE PRZEZ INSTYTUCJE?





          • Gość: jw Re: Co jeszcze? IP: *.autocom.pl 18.10.04, 19:08
            Takie decyzje od dawna były wydawane. Praca naukowa w konspiracji nie skonczyla
            sie po zakończeniu okupacji niemieckiej ani nawet sowieckiej.
      • khmara Re: JAKIM PRAWEM!!!!!! 18.10.04, 19:05
        Prezydencki projekt ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym stanowi:

        Art. 38
        1. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego, w porozumieniu z ministrami
        właściwymi do spraw: zdrowia, kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, nauki,
        gospodarki morskiej, wewnętrznych oraz Ministrem Obrony Narodowej, koordynuje
        współpracę uczelni z zagranicznymi instytucjami naukowymi w ramach umów
        międzynarodowych zawieranych przez Rzeczpospolitą Polską, o których treści
        informuje uczelnie.
        2. Minister przekazuje środki finansowe dla wykonania realizowanych przez szkoły
        wyższe zadań wynikających z umów, o których mowa w ust. 1.

        Art. 39
        1. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego określa, w drodze
        rozporządzenia, warunki kierowania osób zatrudnionych w uczelniach publicznych
        za granicę w celach naukowych, dydaktycznych i szkoleniowych oraz ich
        uprawnienia, uwzględniając w szczególności:
        1) warunki, jakie muszą spełniać obywatele polscy, aby ubiegać się o skierowanie,
        2) formy pomocy materialnej dla osób skierowanych za granicę, w tym stypendia i
        zwrot kosztów przejazdów,
        3) okresy i zasady wypłacania świadczeń osobom skierowanym za granicę,
        4) warunki i tryb odwoływania osób skierowanych za granicę.
        2. Szczegółowe warunki i tryb kierowania przez uczelnię za granicę jej
        pracowników, doktorantów i studentów w celach, o których mowa w ust. 1, określa
        senat uczelni.

        ALE TO NIE JEST PRAWO, TYLKO PROJEKT. Działania ministerstwa (BUWiWM) są zatem
        BEZPRAWNE.
        Po drugie, nie ma tu mowy o kierowaniu kogokolwiek za granicę, skoro ta osoba
        musi dopiero wygrać konkurs, a na decyzję komisji konkursowej ministerstwo ani
        uczelnia NIE MA ŻADNEGO WPŁYWU.
        Po trzecie, ministerstwo nie daje stypendyście ŻADNYCH pieniędzy.
        Po czwarte, w przypadku krótkiego pobytu w okresie urlopowym, lub dłuższego w
        czasie urlopu naukowego, uczelni i ministerstwu nic do tego, gdzie pracownik
        przebywa i w jakim celu.
        Po piąte, BEZPRAWNE działania ministerstwa stanowią OGRANICZENIE KONSTYTUCYJNEJ
        WOLNOŚCI BADAŃ NAUKOWYCH. Ministerstwo albo uczelnia mają decydować o tym, czy
        mnie WOLNO jechać do Australii badać zwyczaje Aborygenów za pieniądze
        australijskiego podatnika!!!
    • Gość: jw Re: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko IP: *.autocom.pl 20.10.04, 20:39
      Wywiad z Rektorem UJ -F. Ziejką dla miesięcznika KRAKÓW - nr.1, 2004
      ...skorzystaliśmy z oferty pomocy, jaką dwa lata temu złozył prezydent
      Aleksander Kwaśniewski. W ten sposób powolany został przez Kancelarie
      Prezydenta zespół- nie ukrywam, że utworzony z osób rekomendowanych przeze
      mnie - ktory w wyniku konsultacji z całym srodowiskiem przygotował projekt
      ustawy zwany prezydenckim. Gdy prace nad nim zaczęły sie przeciagać,
      wyciągnięto z lamusa stary projekt opracowany przez Komisje Nauki
      NSZZ 'Solidarność'. Podpisała się pod nim grupa posłów i zaczęto go nazywać
      projektem poselskim. Środowisko akademickie oceniło go negatywnie.
      ---
      Jak widac sprawa jest jasna. Całe srodowisko akademickie jest za projektem
      prezydenckim a przeciwko projektowi poselskiemu. STANOWISKO W SPRAWIE PROJEKTÓW
      USTAWY 'PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM' zostało m.in. przekazane Rektorowi UJ.
      Nie ma pewności czy go zrozumiał.
      • Gość: ekostar PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 08:48
        TRZY PYTANIA DO...DARIUSZA ROTTA
        RZECZNIKA PRASOWEGO RADY GŁÓWNEJ SZKOLNICTWA WYŻSZEGO
        Zmienić system awansu naukowego
        www.gazetaprawna.pl/dzialy/28.html?numer=1316&dok=1316.28.489.3.19.2.0.1.htm
      • khmara Napoleon? 23.10.04, 22:46
        Gość portalu: jw napisał(a):

        > Wywiad z Rektorem UJ -F. Ziejką dla miesięcznika KRAKÓW - nr.1, 2004
        > W ten sposób powolany został przez Kancelarie
        > Prezydenta zespół- nie ukrywam, że utworzony z osób rekomendowanych przeze
        > mnie - ktory w wyniku konsultacji z całym srodowiskiem przygotował projekt
        > ustawy zwany prezydenckim.

        F. Ziejka niewątpliwie uważa, że "całe środowisko akademickie" to ON. Takich, co
        uważali się za Napoleona też było kilku.
        • mn7 A Fe! 26.10.04, 15:17
          khmara napisał:

          > Gość portalu: jw napisał(a):
          >
          > > Wywiad z Rektorem UJ -F. Ziejką dla miesięcznika KRAKÓW - nr.1, 2004
          > > W ten sposób powolany został przez Kancelarie
          > > Prezydenta zespół- nie ukrywam, że utworzony z osób rekomendowanych przez
          > e
          > > mnie - ktory w wyniku konsultacji z całym srodowiskiem przygotował projek
          > t
          > > ustawy zwany prezydenckim.
          >
          > F. Ziejka niewątpliwie uważa, że "całe środowisko akademickie" to ON. Takich,
          c
          > o
          > uważali się za Napoleona też było kilku.

          Panie khmara:
          Silne kompleksy, jakie rektor Z. ma na punkcie swego bardzo niskiego wzrostu są
          powszechnie znane, zaś ich wpływ na jego postępowanie - szeroko komentowane
          przez różnych domorosłych psychologów. Nie upoważnia to jednak chyba do
          czynienia takich aluzji.
          Wydaje mi się, że swoimi działaniami dostarcza on tyle materiału do krytyki, ze
          można o tym pisać na forum choćby codziennie, ale czynienie aluzji (choćby tak
          zawoalowanych) do czyjegoś wyglądu zewnętrznego jest naprawdę nie na poziomie.
          Dla Pana informacji - byl taki król, który mówił "Państwo to ja".
          • khmara Re: A Fe! 26.10.04, 18:28
            mn7 napisał:

            > khmara napisał:

            > > F. Ziejka niewątpliwie uważa, że "całe środowisko akademickie" to ON. Tak
            > > ich, co uważali się za Napoleona też było kilku.
            >
            > Panie khmara:
            > Silne kompleksy, jakie rektor Z. ma na punkcie swego bardzo niskiego wzrostu
            > są powszechnie znane, zaś ich wpływ na jego postępowanie - szeroko komentowane
            > przez różnych domorosłych psychologów. Nie upoważnia to jednak chyba do
            > czynienia takich aluzji.
            > Wydaje mi się, że swoimi działaniami dostarcza on tyle materiału do krytyki,
            > ze można o tym pisać na forum choćby codziennie, ale czynienie aluzji (choćby
            > tak zawoalowanych) do czyjegoś wyglądu zewnętrznego jest naprawdę nie na
            > poziomie.

            A to bardzo przepraszam. Nie jestem z Krakowa, a rektora Ziejkę krytykuję TYLKO
            I WYŁĄCZNIE na podstawie jego wypowiedzi prasowych. Na fotografiach wzrostu nie
            widać.

            > Dla Pana informacji - byl taki król, który mówił "Państwo to ja".

            Byli też tacy, co uważali, że mają prawo odpowiadać tylko i wyłącznie przed
            Bogiem i historią. Rektorowi Ziejce nikt takich uprawnień nie dał - ani Naród,
            ani środowisko akademickie. Rektor Ziejka może reprezentować jedynie:
            1) siebie
            2) UJ
            3) KRASP, która też nie jest reprezentantem CAŁEGO środowiska akademickiego.
          • Gość: itakdalej Re: A Fe! IP: *.chello.pl 27.10.04, 00:01
            Dla nas Rektor UJ Ziejka jest mały nie swoim wzrostem, lecz swoim zachowaniem.
            Na przykład ostanio tym, że on - pretendujący do roli wyroczni moralnej,
            grzmiący na okrągło o etyce i przyzwoitości w nauce - nie miał odwagi, żeby się
            wypowiedzieć na temat zachowania prof. Ceynowy i w ogóle przebiegu rekrutacji
            na Wydziale Prawa UG. Schował się, zniknął, zapadł się pod ziemię.
            • khmara Co zamierza medialny rektor? 27.10.04, 16:06
              miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,2358421.html
              podczas rekrutacji na studia (2005) szykuje się gigantyczne zamieszanie.
              Ministerstwo Edukacji nie zdąży uruchomić systemu komputerowego, dzięki któremu
              uczelnie miałyby dostęp do wyników nowej matury kandydatów na studia.
              - Najgorsze jest to, że rekrutacja odbywać się będzie w tym samym czasie, gdy na
              niemal wszystkich polskich uczelniach zmienią się władze. Boję się, że wielu
              rektorów i dziekanów w tej sytuacji odpuści sobie rekrutację - mówi prof.
              Franciszek Ziejka, rektor UJ i szef Konferencji Rektorów Akademickich Szkół
              Polskich.
              ***
              A to ja nie rozumiem. Nowe władze będą wybrane wiosną, a ich kadencja zaczyna
              się od 1 X. Czyli za rekrutację odpowiedzialne będą stare władze. Czy to
              oznacza, że pan rektor grozi bojkotem rekrutacji, jeżeli Parlament nie przedłuży
              mu kadencji jak Łukaszence? (Rektor Ziejka, zgodnie z obowiązującym prawem, nie
              może być wybrany na kolejną kadencję.)
              • mn7 ciepło ... ciepło ... 27.10.04, 17:05
                khmara napisał:

                > A to ja nie rozumiem. Nowe władze będą wybrane wiosną, a ich kadencja zaczyna
                > się od 1 X.

                Nie - od 1 IX

                > Czyli za rekrutację odpowiedzialne będą stare władze. Czy to
                > oznacza, że pan rektor grozi bojkotem rekrutacji, jeżeli Parlament nie
                przedłuży
                > mu kadencji jak Łukaszence? (Rektor Ziejka, zgodnie z obowiązującym prawem,
                nie może być wybrany na kolejną kadencję.)

                A który z projektów przewiduje nadzwyczjne przedłużenie kadencji obecnych
                władz? No...? Ciepło ... ciepło ...

                • khmara Re: ciepło ... ciepło ... 27.10.04, 18:33
                  No, to pan rektor najpierw groził czarną procesją jak go Sejm nie posłucha i nie
                  uchwali szybko tej ustawy, a teraz to już chce brać kandydatów na studia w
                  charakterze zakładników...
    • ambiwal Re: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko 26.10.04, 16:06
      Nie wiem jak Wy, ale ja mam odczucie, że ta dyskusja, po bardzo obiecujacym,
      konkretnym poczatku zmierza w kierunku rozmowy o trzeciorzednych drobiagach.
      Czytałem większośc wypowiedzi w "tych" watkach i widzę, że dyskusja staje sie
      małoskowa albo zaczyna ocierac sie o brak realności. Na pewno dobrze, że sie w
      ogóle dyskutuje, ale mnożenie pomysłów na naprawe i ich dyskutowanie niewiele
      zmieni. Pisze tę wypowiedz pod wpływem dwóch impulsów.
      1. Czytałem juz cos podobnego w jednym z wątków o nauce w Polsce. Oraz
      2. Rozmawiałem niedawno ze znajomym, który jest urzednikiem w firmie prywatnej
      nie majacej nic wspólnego z nauka ani szkolnictwem. Jego opinia jest z grubsza
      biorac taka. Okazuje sie, ze te profesory to często lenie albo cwaniacy. No to
      jak bardzo źli musza byc doktorzy i cała reszta hałastry na uczelniach. Ten
      człowiek z przekonaniem broni proektu prezydenckiego, który w jego opinii
      pozwoli uzdrowic szkolnictwo i nauke, bo daje wieksza władze ludzim "na
      poziomie". Ja sadze, że jest to opinia bardzo rozpowszechniona. Przecietny
      człowiek tak wlaśnie ocenia srodowisko naukowe.
      Myslę zresztą, że wiele osob (również wsród nas) podobnie ocenia np. polityków;
      jesli ta góra jest zepsuta, to ci nizej to juz samo dno. Wypowiedzi na tym
      forum czytaja rózni ludzie. Oby nie odniesli wrażenia, ze zajmujemy
      sie "pierdołami". Jesli pogubia sie w te dyskusji to jest na taki jej odbior
      bardzo duża szansa.
      • Gość: itakdalej Re: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko IP: *.chello.pl 26.10.04, 22:58
        ambiwal napisał:

        > Czytałem większośc wypowiedzi w "tych" watkach i widzę, że dyskusja staje sie
        > małoskowa albo zaczyna ocierac sie o brak realności.

        Zupełnie się nie zgadzam. Na przykład wątek "List otwarty w sprawie patologii"
        jest bardzo konkretny i dostarcza aż zanadto realnych przykładów działań
        kryminalnych.

        > Na pewno dobrze, że sie w
        > ogóle dyskutuje, ale mnożenie pomysłów na naprawe i ich dyskutowanie niewiele
        > zmieni.

        Wydaje mi się, że dyskusje te dostarczają sporo materiałów do przemyśleń np.
        dziennikarzom (nie ujawniają się, ale sądzę że czytają te dyskusje), posłom, a
        nawet grupom profesorów myślących inaczej niż Ziejka & Co:
        www.ii.uni.wroc.pl/~psw/index.php/psw/aktualno_ci .
        Ja odnajduję i w tekstach gazetowych, i oficjalnych wypowiedziach propozycje, a
        nawet zwroty, które się pojawiły po raz pierwszy w naszej dyskusji, np. "gniot"
        (o habilitacji), albo "petryfikacja" (o "nowej" ustawie o sz.w.).
        A poza tym jeśli wszyscy się zgadzają że jest źle, to jak się to ma zmienić,
        jak nic nie będziemy robić?

        > 2. Rozmawiałem niedawno ze znajomym, który jest urzednikiem w firmie
        prywatnej

        Kto to jest urzędnik w firmie prywatnej? Czym on się zajmuje. Agitacją i
        ochroną przed wrogami ludu - zewnętrznymi i wewnętrznymi? Czy to firma
        białoruska?

        > Jego opinia jest z grubsza
        > biorac taka. Okazuje sie, ze te profesory to często lenie albo cwaniacy.
        > No to jak bardzo źli musza byc doktorzy i cała reszta hałastry
        > na uczelniach.
        ...
        > Myslę zresztą, że wiele osob (również wsród nas) podobnie ocenia np.
        > polityków;
        > jesli ta góra jest zepsuta, to ci nizej to juz samo dno

        Tak, to zdecydowanie jest głos kogoś z Białorusi lub Rosji, albo osoby z taką
        mentalnością. To nie nasza prawda ludowa, że ten kto wyżej jest z definicji
        lepszy niż ten kto niżej. My mamy swoje przysłowie: "Ryba psuje się od głowy",
        którego słuszność potwierdza się prawie każdego dnia, a już szczególnie w
        dziedzinie polityki najwyższeego szczebla.
        A jeśli chodzi o podwórko naukowe, proszę się zapoznać z wątkiem o patologiach:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=12951752

        > Wypowiedzi na tym
        > forum czytaja rózni ludzie. Oby nie odniesli wrażenia, ze zajmujemy
        > sie "pierdołami". Jesli pogubia sie w te dyskusji to jest na taki jej odbior
        > bardzo duża szansa.

        Ci na których nam zależy mają dość inteligencji, żeby się nie pogubić. My się
        nie gubimy. Czytanie tego podforum nie jest obowiązkowe.

        > ze znajomym, który jest urzednikiem w firmie prywatnej
        > nie majacej nic wspólnego z nauka ani szkolnictwem.
        ...
        > Ten
        > człowiek z przekonaniem broni proektu prezydenckiego, który w jego opinii
        > pozwoli uzdrowic szkolnictwo i nauke,

        To zdumiewające, że człowiek nie mający nic wspólnego z naukąi szkolnictwem,
        jest tak świetnie zorientowany w sprawach ustawy, że jej z przekonaniem broni.

        To jest oczywiście postać nieistniejąca. Proszę w przyszłości pisać otwartym
        tekstem i nie manipulować Panie Profesorze!
        • khmara Re: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko 26.10.04, 23:12
          Ambiwal ma trochę racji.
          Przekonanie o słuszności ustawy prezydenckiej wśród maluczkich należy
          zawdzięczać wszechobecnemu w mediach i wszechwiedzącemu prof. Ziejce. Tak działa
          propaganda.
          Najśmieszniejsze jest to, że np. doktoranci często bardzo wierzą, że habilitacja
          musi być, bo jest wyznacznikiem poziomu. Te sprawy trzeba znać od środka, żeby
          móc to krytycznie ocenić.
          • mn7 Re: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko 27.10.04, 12:50
            Ambiwal ma bardzo dużo racji a odpowiedź "itakdalej" jest niepoważna.
            Jest własnie tak: my tu sobie dysutujemy (albo: Państwo tu sobie dyskutują, bo
            ja dołączyłem niedawno) tymczasem szeroka opinia publiczna nie ma pojęcia o
            samej sprawie. Rzeczywiście wszechobecny Rektor Ziejka (dla niego dzień bez
            pokazania się w TV to przecież dzień stracony), nieodmiennie wypowiadający się
            w imieniu CAŁEGO środowiska akademickiego. Przeciętnemu człowiekowi albo
            temu "urzędnikowi z firmy prywatnej" coś tam czasem trafi do ucha, a obraz jest
            taki jaki jest - że na uczelniach ruja i poróbstwo, korupcja wszechogarniająca,
            leniwe profesory a zwłaszca adiunkty nie przykładają się do niczego itd.
            Jest taka powieść Davida Logde "Fajna robota". Tą fajną robotą jest właśnie
            praca na uczelni. Powiedmy sobie wyraźnie - to rzeczywiście jest fajna robota.
            Ludzie siedzący za biurkiem 10 godzin dziennie i wykonujący mało kreatywne
            zadania zazdroszczą nam tej "fajnej roboty". Stąd już tylko krok do
            przekonania, że projekt poselski ma na celu rozwijanie jakichś branżowych
            przywilejów.
            W swoim czasie w wywiadzie dla jednego z tygodników rektor Z. powiedział, że na
            UJ profesor zarabia średnio 7-8 tysięcy miesięcznie. Oczywista bzdura, ale to
            poszło w świat. Myślicie, że później różni "urzędnicy prywatni" nie używali
            tego jako argumentu w dyskusjach? "Zarabiają po 8 tysięcy podstawowego, do tego
            jeszcze jakieś fuchy, premie i trzynastki, a jeszcze im się zachciewa...".
            Ta dyskusja w dużej mierze polega na przekonywaniu przekonanych. Na świadomośc
            społeczną wpływ ma żaden, bo kto to czyta i kto w ogóle wie czym się różni
            projekt prezydencki (skądinąd będący przecież podstawą prac w komisji sejmowej)
            od projektu poselskiego?
        • ambiwal Re: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko 27.10.04, 16:32
          Gwoli wyjasnienia. Nie jestem profesorem, jestem jedynie doktorem i takim
          prawdopodobnie pozostane, bo bardzo niektórym profesorom podpadłem. Ja moz e
          nie wyrazilem sie najlepiej, myśle, że khmara, ekostar i mn7 zrobili to lepiej
          niz ja. A tak naprawdę, to idzie o to, że bardzo łatwo jest przecietnemu
          człowiekowi wmówic, ze np. adiunkt to takie byle co, co własciwie na uczelni
          tylko zawadza, bo nie robi w pore habilitacji i tylko miejsca asystentom
          zajmuje. I ludzie w to wierza, bo nasze środowisko jest hermetyczne.
          Przytoczyłem tego urzednika (istnieje naprawde, znam go jeszcze ze szkoły
          sredniej), bo on czuje sie oszukany nie przez uczelniana wierchuszke (która
          zreszta też uważa za zdemoralizowaną) ale własnie przez tych "niesamodzielnych"
          pracowników uczelni. Jego syn, student drugiego roku nie miał nigdy problemów z
          profesorami, a z adiunktami i asystentami ma. A problemy ma dlatego, ze ci
          ostatni to "sfrustrowane miernoty" (to jest cytat) i profesorowie musza dbac o
          to by nie ulali wszystkich studentów (z tej frustracji ma sie rozumieć). Ten
          pan ma o projektach ustawy pojecie metne, ale WIE, że jakby tak przykrecic tym
          leniwym adiunktomśrube, to natychmiast byłoby lepiej. To sa te realia. Ja
          niestety nie wierze, że da sie wiele w takiej atmosferze zrobić. Naszego głosu
          poza tym forum własciwie nie słychac; szkolnictwo naprawiają ci na górze. A jak
          kogos nie słychac, to go pewnie nie ma. I liczyc sie z nim nie trzeba.
          • ambiwal co o nas myslą. 29.10.04, 16:08
            Jeszcze jeden kamyk do ogródka "opinia o nas". Po doswiadczeniu ze wspomnianym
            znajomym i lekturze wypowiedzi itakdalej, khmary i mn7 na tym pomyslałem, aby
            zrobic eksperyment i sprawdzic jak odbieraja nasza dyskusje na forum. Namówiłem
            znajomego (ja niestety jestem znany z "rozrabiania"), aby zaprezentował komuś
            naszą dyskusje na tym forum i posłuchal opinii. Generalnie delikwent, jakis
            jego kumpel, w ogóle nie chcial tego czytac (to normalne, bo u nas mało kto
            wychodzi poza swoje partykularne interesy), ale jak usłyszał, że to o takich
            przekretacj jak pokazywali w TVN (wczoraj wieczorem reportaż o Szkole Ekologii
            w Sosnowcu) to spróbowal. Szybko sie zniechecił, bo niewiele rozumiał, a na
            koniec stwierdził, że piszacy w tym wątku, to tacy, którym sie takiej szkoły
            pewnie zalozyc nie udało i teraz wylewaja tu swoje frustracje. Co ciekawe facet
            podobno stale oglada sprawozdania z posiedzeń komisji ds. ORLEN-u i ma fatalne
            zdanie o ekipie rzadzącej, a generalnie na wszystko narzeka. A może popróbujmy
            jak odbieraja to nasi znajomi? Nie mozna eksperymentowac na bliskich, bo z
            oczywistych wzgledów nie beda obiektywni, ale na tyuch, którzy nie znaja
            naszych pogladów mozna. Ja spróbuje. Ciekaw jestem wyniku. Jesli Wy tez cos
            takiego zrobicie, napiszcie.
      • Gość: ekostar Re: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.04, 09:09
        ambiwal napisał:

        > Nie wiem jak Wy, ale ja mam odczucie, że ta dyskusja, po bardzo obiecujacym,
        > konkretnym poczatku zmierza w kierunku rozmowy o trzeciorzednych drobiagach.

        Dzielę to uczucie. Odnoszę wrażenie, że wielu z dyskutantów ostrzy sobie swoje
        możliwosci retoryki "sztuka dla sztuki" w żaden sposób nie podejmując się
        dyskusji samego zagadnienia.

        Okazuje sie, ze te profesory to często lenie albo cwaniacy. No to
        > jak bardzo źli musza byc doktorzy i cała reszta hałastry na uczelniach. Ten
        > człowiek z przekonaniem broni proektu prezydenckiego, który w jego opinii
        > pozwoli uzdrowic szkolnictwo i nauke, bo daje wieksza władze ludzim "na
        > poziomie". Ja sadze, że jest to opinia bardzo rozpowszechniona. Przecietny
        > człowiek tak wlaśnie ocenia srodowisko naukowe.

        Na tym też polegają trudności dokonania jakichkolwiek zmian w tym środowisku.
        Środowisko naukowców jest środowiskiem wąskim. Nie stanowimy nawet 10 %
        polskiej populacji. Skąd czerpać poparcie społeczne dla zmian, które chcemy
        przeprowadzić? Przypomnijmy sobie porażki naszego środowiska w 1968 oraz
        robotników w 1970. Przegrali - ponieważ nie było przyzwolenia społecznego, ba
        nie było nawet swiadomosci społecznej!

        Moim zdaniem, i tu zgadzam sie częściowo z ambiwalem, przeciętny Polak nie ma
        pojęcia co tak naprawdę reprezentuje sobą polski profesor.
        Pamięć o marcowych docentach zanikła, historia polskiego szkolnictwa wyższego
        od 1939 do tej pory nie doczekała sie porządnych opracowań, a co dopiero mówic
        o spopularyzowaniu problemu.

        Dla przeciętnego Polaka ktoś kto parę razy do roku zakłada na siebie gronostaje
        to niestety wielki autorytet, a media w żaden sposób nie pomagają w zburzeniu
        tego obrazu. W mediach, pustota wieszaka na gronostaje oraz jego totalne braki
        etyki zarówno naukowej jak i w stosunkach międzyludzkich to ciągle temat tabu.
        I to jest wielki problem.
    • Gość: jw szansana wyjście z czwartej ligi ? IP: *.autocom.pl 27.10.04, 21:14
      Zamieszczam pełna wersję tekstu, którego tylko fragmety znalazły się w
      papierowym wydaniu Polityki.Mam nadzieję, że ta wersja lepiej wyjaśni na czym
      polega niebezpieczeństwo wprowadzenia w życie tzw. prezydenckiego projektu
      ustawy o szkolnictwie wyższym.

      Czy nowa ustawa o szkolnictwie wyższym

      da nam szansę na wyjście z czwartej ligi ?

      ‘Polityka’ ( nr. 40, 2004 ) słusznie zauważyła, że nawet najlepsze polskie
      uczelnie to światowa czwarta liga jak wynika z rankingu uczelni z całego
      świata. Co prawda nie wszyscy się z tym zgadzają, twierdząc, że to kryteria
      przyjęte w rankingu nas krzywdzą. Niewątpliwie gdyby w rankingu światowym,
      podobnie jak w naszych rodzimych rankingach, i w kryteriach stosowanych przez
      Państwową Komisję Akredytacyjną, brano przede wszystkim pod uwagę liczbę
      profesorów (najlepiej belwederskich) i habilitacji bylibyśmy naprawdę wysoko,
      niewątpliwie na czele pierwszej ligi. Rzecz w tym, że na świecie takie kryteria
      mało kogo obchodzą, bo celem nauki nie jest zdobywanie tytułów tylko
      poszerzanie światowej wiedzy a uczelnie winny ją przekazywać studentom i uczyć
      młodych jak nową wiedzę tworzyć. My w tym jesteśmy słabi, bo jesteśmy
      nastawieni głównie na zdobywanie tytułów niezależnych często od poziomu wiedzy
      i produkcję mało wartych dyplomów. Mamy wielu ‘sklonowanych’
      profesorów ‘pracujących‘ na wielu etatach w bardzo licznych uczelniach, ale na
      ogół bardzo słabo znanych, lub nie znanych w nauce światowej. Chlubne wyjątki
      tylko potwierdzają regułę.

      Niestety obecny system nauki i edukacji w Polsce jest dość osobliwy i nie
      zanosi się na to aby został zmieniony. Preferowany tzw. prezydencki ( zwany też
      rektorskim) projekt ustawy o szkolnictwie wyższym utrwala ten anachroniczny,
      finansowo marnotrawny i mało wydajny system nauki polskiej. Konkurencyjny
      projekt poselski jest otwarty na najbardziej wydajny system anglosaski, gdzie
      nie ma habilitacji a są otwarte konkursy ( a nie fikcyjne jak u nas) na
      stanowiska uczelniane. Niestety projekt poselski zakłada zbytnią stabilizację
      kadry co nie jest zgodne z duchem systemu anglosaskiego i co prowadzi do wielu
      patologii. Wzorcowa obecnie kariera to od studenta do rektora na jednej
      uczelni. Ponad 50-letnie przebywanie na tej samej uczelni to powód do chwały i
      nagrodę z okazji inauguracji kolejnego roku akademickiego. Natomiast mobilność
      kadry naukowej jest w naszym systemie źle widziana. Chów wsobny (wychowywanie
      swoich dla siebie) jest dominującym sposobem rekrutacji kadry akademickiej.
      Trzymający władze w nauce jak ognia boją się wprowadzenia oceny dorobku przez
      międzynarodowe gremia, co jest niemal standardem nie tylko w pierwszej, ale
      nawet w drugiej czy trzeciej lidze. Z kolei polski doktor, dla którego nie ma
      miejsca na czwartoligowej polskiej uczelni, może być członkiem międzynarodowego
      jury dla oceny zagranicznego badacza. Polskiego badacza mogą natomiast oceniać
      tylko sami swoi, z tytułami, chociaż często bez znajomości ocenianej rzeczy.
      Niestety projekty ustawy nie przewidują zmian tego patologicznego systemu.

      Dlaczego stanowiska profesorskie nie mogą być obejmowane przez nie-swoich
      doktorów mających międzynarodowy dorobek i autentyczne osiągnięcia
      edukacyjne ? Po co utrzymywać osobliwy tytuł profesora ' belwederskiego'
      nadawanego przez Prezydenta skoro nie ma
      profesorów 'białodomowych', 'elizejskich', ani nawet 'hradczańskich ?

      Niestety w Polsce tytuły mają znaczenie sakralne, czego nawet akcesja do Unii
      nie jest w stanie zmienić. Zanosi się na to, że możemy mieć nową ustawę, ale w
      starych szatach, bez ‘ustawienia’ spraw najważniejszych – systemowych, czyli
      m.in. modelu kariery naukowej, tak osobliwego w Polsce. W tych sprawach
      stracono już 15 lat i możemy stracić 15, a nawet więcej następnych, tracąc
      jednocześnie tysiące, czy nawet setki tysięcy młodych, kreatywnych ludzi, dla
      których w Polsce, w nauce nie będzie miejsca. Nie będzie też sensu powrotu dla
      wielu Polaków aktywnie pracujących naukowo za granicami kraju.

      Jeden ze współtwórców prezydenckiego projektu ustawy - Rektor UJ, Prof. Ziejka -
      ostatnio wyraził publicznie ( DEBATA, TV) nadzieję, że zgodnie z nową ustawą
      będzie mógł zatrudniać nie-habilitowanych profesorów zagranicznych - bo tam nie
      ma habilitacji. Habilitacja będzie natomiast obowiązkowa dla Polaków zgodnie z
      tym projektem. Jak ktoś będzie Polakiem to nie będzie mógł być profesorem na
      polskiej uczelni bez habilitacji. Chyba to jest jawna dyskryminacja Polaków
      niezgodna z Konstytucją. Może prowadzić do ucieczki Polaków do innych krajów,
      gdzie nie ma habilitacji lub do wynarodowienia naukowców polskich, którzy będą
      przyjmować obywatelstwo innych krajów, aby mieć możliwość zatrudnienia na
      polskiej uczelni bez habilitacji. Polak – nie-habilitowany profesor
      Uniwersytetu w Cambridge ( pierwsza liga światowa) nie będzie miał po co wracać
      do Polski, bo co najwyżej mógłby być zatrudniony na etacie adiunkta na uczelni
      z czwartej ligi światowej. Taki jest kuriozalny system nauki w Polsce i tak ma
      pozostać zgodnie z prezydenckim projektem ustawy. Jesteśmy w Unii, ale tak jak
      w Unii długo jeszcze u nas ma nie być. Rektor UMK, Prof. Kopcewicz ostatnio
      argumentował w Senacie, że i u nas ‘ za dwieście lat sytuacja będzie inna’. Ale
      taka perspektywa może mieć istotne znaczenie co najwyżej dla rozwoju badań nad
      hibernacją, ale naukowcy z innych dziedzin raczej na spełnienie tych obietnic
      nie będą czekać.

      Projekt prezydencki dobrze reprezentuje interesy korporacji profesorskiej
      (rektorskiej), która ten projekt przygotowała, ale chyba nie jest podyktowany
      troską o dobro kraju. Rektorzy zdają sobie sprawę z tego, że tą ustawę dobrze
      zabezpieczającą ich interesy może uchwalić tylko ten upadający już Sejm. Rektor
      UJ, Franciszek Ziejka mówił ostatnio ‘Jeśli przetrwa ten Sejm, to jest szansa
      na to, aby ustawa o szkolnictwie wyższym była uchwalona w tej kadencji sejmowej
      (tekst ' Dwie propozycje' (Dziennik Polski - 14-09-2004) Jest bowiem oczywiste,
      że nie byłoby już takiej szansy gdyby powołano nowy, mający większe poparcie
      społeczne i bardziej zatroskany o losy kraju Sejm.

      Projekt ustawy o szkolnictwie wyższym to kolejny bubel i jasne jest że jak
      przejdzie w tym sejmie to trzeba go skierować do Trybunału Konstytucyjnego albo
      Europejskiego. Ale po co to taki projekt w ogóle dawać do Sejmu ?

      Dlaczego nie przyjąć systemu, który sprawdził się w krajach mających uczelnie w
      pierwszej lidze ? Trzymanie się kurczowo systemu czwartoligowego, może
      spowodować, że i z tej ligi możemy niedługo spaść, bo inne kraje europejskie
      starają się zmienić aby nawiązać konkurencję z najlepszymi.

      Józef Wieczorek
      • khmara Hibernującącą ustawę do Trybunału 27.10.04, 22:57
        Gość portalu: jw napisał:

        > Jeden ze współtwórców prezydenckiego projektu ustawy - Rektor UJ, Prof. Ziejka
        > - ostatnio wyraził publicznie ( DEBATA, TV) nadzieję, że zgodnie z nową ustawą
        > będzie mógł zatrudniać nie-habilitowanych profesorów zagranicznych - bo tam
        > nie ma habilitacji. Habilitacja będzie natomiast obowiązkowa dla Polaków
        > zgodnie z tym projektem. Jak ktoś będzie Polakiem to nie będzie mógł być
        > profesorem na polskiej uczelni bez habilitacji. Chyba to jest jawna
        > dyskryminacja Polaków niezgodna z Konstytucją.

        > Rektor UMK, Prof. Kopcewicz ostatnio argumentował w Senacie, że i u nas ‘ za
        > dwieście lat sytuacja będzie inna ’. Ale
        > taka perspektywa może mieć istotne znaczenie co najwyżej dla rozwoju badań nad
        > hibernacją, ale naukowcy z innych dziedzin raczej na spełnienie tych obietnic
        > nie będą czekać.

        Bardzo celne. Gratuluję.
    • khmara Ministerstwo przymyka oko na przepisy 27.10.04, 23:10
      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2359436.html
      Minister edukacji o uniwersytecie

      Zgodnie z przepisami, aby powstał uniwersytet potrzebnych jest sześć kierunków z
      możliwością doktoryzowania i dwa - habilitacji. Akademia Świętokrzyska, która ma
      zostać przekształcona w uniwersytet, ma teraz dwa kierunki z doktoryzacją i
      jeden z habilitacją.
      Minister Sawicki przyznał, że jeśli nasza uczelnia uzyska trzy prawa do
      doktoryzowania, ministerstwo przymknie oko na pozostałe wymagania.


      Ministerswo przymyka oko na przepisy. Dooobre. To po co one są i kto je stanowi?
      Normalnie państwo prawa.
      • dinos88 Re: Ministerstwo przymyka oko na przepisy 29.10.04, 15:38
        khmara napisał:

        > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2359436.html
        > Minister edukacji o uniwersytecie
        >
        > Zgodnie z przepisami, aby powstał uniwersytet potrzebnych jest sześć
        kierunków
        > z
        > możliwością doktoryzowania i dwa - habilitacji. Akademia Świętokrzyska, która
        m
        > a
        > zostać przekształcona w uniwersytet, ma teraz dwa kierunki z doktoryzacją i
        > jeden z habilitacją.
        > Minister Sawicki przyznał, że jeśli nasza uczelnia uzyska trzy prawa do
        > doktoryzowania, ministerstwo przymknie oko na pozostałe wymagania.
        >
        >
        > Ministerswo przymyka oko na przepisy. Dooobre. To po co one są i kto je
        stanowi
        > ?
        > Normalnie państwo prawa.

        Było kiedys powiedzenie "Nie matura, lecz chęć szczera ...". Tu checi nie brak.
        A swoja drogą, to ciekawe ile osób jeszcze w to państwo prawa wierzy. W
        przypadku Akademii Świetokrzyskiej decyzja Ministra jest to o tyle ciekawa, że
        jest to uczelnia, która oficjalnie utajnia zarówno dane o tym, kto z
        pracowników jej najwiekszego wydziału gdzie uzyskal stopien naukowy i co
        napisał. Wyglada wiec na to, że bedzie to ściśle tajny uniwersytet.
        • Gość: jw uniwersytet z przymrużeniem oka IP: *.autocom.pl 29.10.04, 16:13
          No to chyba w zgodzie z duchem rektorskiej reformy szkolnictwa wyższego.
          Ministerstwo przymyka oczy na fikcyjnych prof, na szkoly kryminalistow, na
          przedkladanie 'prawa' stanu wojennego nad konstytucje, dlaczego nie mialoby
          przymknąc oczy na kiepski stan uczelni kieleckiej ? Czyżby to była jakaś
          wyjątkowa uczelnia ? Zresztą chyba MENiS i tak nie wierzy w zasadnośc jak i
          realnośc kryteriów akredytacji. W koncu to lipa jak nie raz pisalem i jak
          widac gołym, nawet przymrużonym, okiem
          • bum_cyk_cyk.hey Re: uniwersytet z przymrużeniem oka 29.10.04, 21:15
            Gość portalu: jw napisał(a):

            > No to chyba w zgodzie z duchem rektorskiej reformy szkolnictwa wyższego.
            > Ministerstwo przymyka oczy na fikcyjnych prof, na szkoly kryminalistow, na
            > przedkladanie 'prawa' stanu wojennego nad konstytucje, dlaczego nie mialoby
            > przymknąc oczy na kiepski stan uczelni kieleckiej ? Czyżby to była jakaś
            > wyjątkowa uczelnia ? Zresztą chyba MENiS i tak nie wierzy w zasadnośc jak i
            > realnośc kryteriów akredytacji. W koncu to lipa jak nie raz pisalem i jak
            > widac gołym, nawet przymrużonym, okiem

            Zdaje się, że jakiś facet pisał coś kiedys o równych i równiejszych. To było
            coś ze zwierzętami; wszystkie były równe, ale niektóre były równiejsze. Na
            pewno miały własciwe kodeksy, te no jakże tam?!! Też zapomniałem. Człowiek sie
            jednak przyzwyczaja.
          • dinos88 Re: uniwersytet z przymrużeniem oka 02.11.04, 15:28
            Na kryteria przyznawania uprawnień też można przymknąc oko. Jak sie dobrze
            przymknie, to mozna Akademii Świetokrzyskiej przyznać dowolne uprawnienia. Moze
            np. mianować generałów. Albo powszechnie szanowane autorytety. Przeciętnemu
            człowiekowi trudno jest sie rozeznac kto dobry, a kto zły, kto mądry, a kto
            głupi. Jakby Akademia Świetokrzyska miała stosowne uprawnienia, to mogłaby np.
            mianować jakiegos XY autorytetem w dowolnej dziedzinie, albo i takim od
            wszystkich dziedzin. Obywatel by se poczytał i od razu wiedziałby komu sie
            kłaniac, a kogo opluwac. Pożytek niewatpliwy. Bez przymruzania oka.
            • Gość: zainteresowany Re: uniwersytet z przymrużeniem oka IP: *.autocom.pl 02.11.04, 16:21
              Czytałem , że Rektor UJ dostał dr hc na Akad. Sw. On jest szefem KRASP, wielki
              autorytet moralny, walczy z patologiami. Nie byłem na uroczystości ale może
              ktos wie czy nie przewiązano mu oczu opaską?
              • kandyd11 Tak nie można 03.11.04, 14:13
                Nie można było. Musiał uważać, bo tam co rusz to niebezpieczeństwo. Można wleźć
                a to na utytułowanych facetów, którym nikt nie potrafił udowodnic popełnienia
                jakiejkolwiek "punktowanej" publikacji, a to na jakies dziwne sprawy finansowe,
                a to na pracę w wymiarze 10 etatów, a to .. . Mozna by jeszcze długo, ale nie
                warto, bo to ma byc uniwerek. Tu trzeba dobrze kombinowac jak to przejść.
                Jakbys mu oczy zawiązał, to wróciłby do Krakowa cały poobijany o te dokonania.
                Tak nie można.
              • warchol_sfustrowany Re: uniwersytet z przymrużeniem oka 12.11.04, 10:17
                Zainteresowany

                Czytałem , że Rektor UJ dostał dr hc na Akad. Sw. On jest szefem KRASP, wielki
                autorytet moralny, walczy z patologiami. Nie byłem na uroczystości ale może
                ktos wie czy nie przewiązano mu oczu opaską?

                Nie było takiej potrzeby. Rektor AŚ jest tez autorytetem moralnym i naukowym
                więc obaj panowie doskonale sie rozumieja. Obie uczelnie upodabniają się do
                siebie i wkrótce beda zupełnie takie same. UJ i AŚ unifikuja nie tylko programy
                nauczania, ale równiez procedury. Środowisko naukowe AS doskonale (i z
                wzajemnościa) rozumie Pana Rektora Ziejke i jego poparcie dla starań o
                utworzenie w Kielcach uniwersytetu. Dali temu wyraz poprzez gorace przyjecie
                Pana Rektora. Najgłosniej klaskali pracownicy najwiekszego wydziału AŚ,
                Wydziału Zarzadzania, gdzie większośc kadry stanowia absolwenci, doktorzy i
                profesotowie ANS, która dla Polsce (UJ-towi chyba też) najwyższej klasy
                naukowców w dziedzinie nauk społecznych. Czytaj gazety i ogladaj zdjęcia.

    • Gość: czytelnik Dyskusja nad modelem kariery akademickiej odłozona IP: *.autocom.pl 28.10.04, 08:00
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/10/04-notatki_przewodniczacego_rgszw.htm
      'Trwają prace nad projektem ustawy 'Prawo o szkolnictwie wyższym'. Podkomisja
      wyłoniona z sejmowej Komisji ENiM energicznie analizuje kolejne artykuły
      projektu prezydenckiego, który - w drodze głosowania - został uznany za
      podstawę do dalszej pracy. Do niego są adaptowane niektóre rozwiązania z
      projektu poselskiego. Dyskusja nad sprawą modelu kariery akademickiej została
      odłożona. Tempo prac rokuje uchwalenie ustawy w nieodległym terminie'
    • Gość: czytelnik Pojawia się chyba zbliżenie stanowisk IP: *.autocom.pl 28.10.04, 17:01
      www.forumakad.pl/archiwum/2004/10/09-rozmowa_forum.htm
      Sądzę, że potrafimy się porozumieć

      'Musimy stworzyć taką ścieżkę kariery, która pozwoliłaby na znacząco szybszy
      awans ludzi młodych i powiązać ten awans z awansem finansowym.
      Rozmowa z Mirosławem Sawickim,ministrem edukacji narodowej i sportu

      Trwają prace nad nową ustawą „Prawo o szkolnictwie wyższym”. Środowisko
      akademickie od dawna czeka na jej uchwalenie, chociaż trzeba przyznać, że
      oczekiwania co do szczegółowych rozwiązań są często bardzo rozbieżne. Na jakim
      etapie są obecnie prace?

      - Mamy dwa projekty: prezydencki i poselski. Po tzw. pierwszym czytaniu oba
      trafiły do prac w komisji sejmowej. Jako wiodący został przyjęty projekt
      prezydencki. Sejmowa podkomisja stara się wypracować jeden projekt. Uzgodniono
      już 2/3 zapisów.

      Wspomniane projekty mają odmienną wizję kariery naukowej i drabiny uczelnianych
      stanowisk.

      - Wytyczenie ścieżki kariery zawodowej to jedno z najważniejszych zadań, jakie
      stoją przed ustawą. Pamiętajmy, że ona musi być także przekładalna na stopnie
      kariery w innych krajach i dawać na przykład możliwość zatrudniania w polskich
      uczelniach profesorów zagranicznych. Trzeba też pamiętać, że na skutek
      obniżenia nakładów na naukę i szkolnictwo wyższe po roku 1989 powstała w
      środowisku akademickim „luka pokoleniowa”. Musimy zatem stworzyć taką ścieżkę
      kariery, która pozwoliłaby na znacząco szybszy awans ludzi młodych i powiązać
      ten awans z awansem finansowym.

      Pojawia się chyba zbliżenie stanowisk autorów obu projektów co do możliwości
      zniesienia w przyszłości habilitacji, ale mówi się o dochodzeniu do tego stanu
      rzeczy etapami i wyznaczeniu okresu przejściowego.

      - Nie jestem, jak sam pan zauważył, profesorem i dlatego mogę spojrzeć na
      sprawę trochę z boku. Obie grupy mają różne wizje karier akademickich, ale
      powinny dojść do konsensu. Dobrze byłoby, żeby pojawiła się wola kompromisu.
      Powinniśmy szukać rozwiązań, które zbliżą nas do przyjętych na świecie, a tam
      habilitacja i nadawany przez państwo tytuł profesora jest rzadkością.
      Profesorem zostaje się po uzyskaniu tytułu doktora - choć i to nie zawsze jest
      konieczne - i wygraniu konkursu na to stanowisko w uczelni. Tytuł natomiast
      przysługuje w okresie pracy w danej uczelni. Myślę, że kiedyś i u nas tak
      będzie, choć oczywiście zmiany powinny być stopniowe.

      Kiedy, Pana zdaniem, jest szansa na uchwalenie projektu?

      - Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a prace komisji sejmowej się nie
      przeciągną, to wiosną przyszłego roku powinniśmy mieć nową ustawę o
      szkolnictwie wyższym. '




      • bum_cyk_cyk.hey Re: Pojawia się chyba zbliżenie stanowisk 28.10.04, 21:37
        Ciekawy artykuł.

        www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=3&id=322
    • Gość: szperacz Re: PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM - stanowisko IP: *.uni.opole.pl 02.11.04, 10:37
      Polecam, choć z częścią sądów się nie zgadzam, artykuł w "Przeglądzie"
      ( www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=spis - tekst dostępny od
      3.11).
    • Gość: czytelnik Wieloetatowość, czyli problem wyższych uczelni IP: *.autocom.pl 04.11.04, 22:00
      www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?numer=1325&dok=1325.2.615.3.27.1.0.1.htm

      Wieloetatowość, czyli problem wyższych uczelni

      Rozmowa z prof. Piotrem Węgleńskim, rektorem Uniwersytetu Warszawskiego
      • Gość: Ewa Kostarczyk Re: Wieloetatowość, czyli problem wyższych uczeln IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 09:42
        RE: www.gazetaprawna.pl/dzialy/2.html?numer=1325&dok=1325.2.615.3.27.1.0.1.htm


        Szanowny Panie Rektorze,

        Pańską wypowiedź przeczytałam ze zgrozą. Zmiana reguł zatrudniania
        wieloetatowców na uczelniach oraz cały opisany przez Pana system nadzorujący
        wieloetatowość, to się czyta jak Gombrowicza.

        Spójrzmy prawdzie w oczy.

        Jedynym uczciwym oraz poprawnym z punktu widzenia ekonomii zatrudnienia
        rozwiązaniem sytuacji wieloetatowości, a zarazem
        dwuetatowości jest wykorzystanie potencjału dydaktycznego osób, które nie są
        zatrudnione w systemie szkolnictwa wyższego.

        Nie jest prawdą, że "...uniwersytet stwarza możliwości dodatkowych dochodów.
        Jeżeli dany pracownik ma czas i inicjatywę, może przy pełnej aprobacie uczelni
        zorganizować i poprowadzić studia np. podyplomowe czy też studia na nowym,
        dotychczas nieuprawianym kierunku. Nie ma przeszkód, żeby zarabiać całkiem
        przyzwoite pieniądze na uniwersytecie...", ponieważ tego rodzaju czysto
        wewnętrzne możliwości uczelnie stwarzają dla bardzo wąskiego,
        wyselekcjonowanego kręgu osób i wszystkim wiadome jest dobrze co
        oznacza "pełna aprobata". Tego rodzaju mozliwości i pieniądze nie są otwarte
        dla wprowadzenia nowej tematyki czy angażowania autentycznych specjalistów z
        danej dziedziny.

        Dydaktyków i naukowców dla których uczelnie nie mają etatów jest ogromna
        liczba, a wśród nich są zarówno doktorzy niehabilitowani jak i habilitowani.
        Często, są to osoby z dużym doświadczeniem zawodowym, przekraczającym znacznie
        doświadczenie wieloetatowców oraz zasłużonych profesorów zwyczajnych.
        Do tych osób należą również osoby przebywajace za granicą, które nie mają
        żadnych perspektyw
        zawodowych w Polsce dopóki aktualny system zatrudniania istnieje.


        Ilość dydaktyków i naukowców z prawdziwego zdarzenia, które nie pracują na
        uczelni przekracza znacznie ilość wieloetatowców.

        Dla wielu "nie-etatatowców" wykonywanie różnych prac zleconych dla uczelni, a
        nierzadko dla indywidualnych pracowników akademickich jest koniecznością
        życiową. Ten, dla jednych życiowy przymus, innym - etatowym pracownikom
        naukowym, pomaga w niezaburzonym funkcjonowaniu.

        Należą tutaj wszystkie tłumaczenia na języki obce w celu publikacji w
        czasopiśmie o zasięgu międzynarodowym, wszelkie typu statystyczne obliczania
        wyników, opisy materiału przedmiotu, nie mówiąc już o drobnych sprawach
        informatycznych. Bez-etatowiec zazwyczaj korzysta z zasiłku dla bezrobotnych,
        posiada ubezpieczenie socjalno-zdrowotne i w powyższy sposób jest zdolny
        dociągnąć do pierwszego. Po trzech latach takiego funkcjonowania, przestaje
        pracy szukać (szukał jej przez 3 lata bezskutecznie). Po pięciu latach,
        pojawiają sie pierwsze objawy depresji, a tym czasie etatowiec, robi kolejny
        stopień naukowy...

        Inny typ prac zleconych przez uczelnię, jak np. prowadzenie wykładów
        specjalistycznych jest również formą pchania do przodu pracownikow danej
        uczelni. Specjalista bez etatu dostarcza nowej wiedzy, której rozbudową w
        postaci prowadzenia chociażby prac magisterskich zajmują się tylko etatowcy...

        Autorom pomysłu zachowania dwuetatowców, nawet kontrolowanego, polecam wejście
        na stronę Science Direct. Jeśli ktoś traktuje poważnie zarówno swoją pracę
        naukową jak i dydaktyczną, doskonale wie jak trudno je pogodzić.

        Aktualna nauka ma charakter interdyscyplinarny, żeby dotrzymać kroku trzeba
        śledzić bieżącą literaturę problemu. W każdym tygodniu, ukazuje się conajmniej
        10 nowych specjalistycznych czasopism, które poważny naukowiec powinien
        przejrzeć. W każdym miesiącu, ukazuje się conajmniej 10 czasopism dotyczących
        szkolnictwa wyższego czy też nowych propozycji zmian edukacji w jakiejś
        dziedzinie.

        Z tej wiedzy w takim systemie nikt tak naprawdę nie korzysta. Ani wielo-
        etatowcy, ani dwu-etatowcy, ani oczywiście studenci. Nie mówiąc juz o rektorach.
        Być może najwięcej z szerokiej wiedzy korzystają własnie bez-etatowcy. Mają
        więcej czasu i myślą. Niestety, nie mają możliwości korzystania z tej wiedzy
        dla własnego rozwoju.

        Z tej wiedzy najmniej korzystają profesorzy, którzy tak łatwo zostają
        zatrudnieni na kilku uczelniach jednocześnie.

        Możemy się tylko domyślać jakie reguły gry będą sprzyjać pozytywnej decyzji
        rektora w sprawie zatrudnienia pracownika dydaktyczno-naukowego na innej
        uczelni.
        Aktualnie obowiązujacą regułą w procesie poszukiwania zatrudnienia na wyższej
        uczelni jest poroces dwustopniowy:

        1. wysłanie listu motywacyjnego oraz CV, co pozostaje w 99% bez odpowiedzi,

        2. wykonanie telefonu do interesującego wydziału czy zakładu uczelni. Po
        wstępnej rozmowie wyjaśniającej następuje zawsze grzeczna propozycja: Czy jest
        do Pana/Pani jakiś kontakt telefoniczny? Proszę nam podać numery. Niestety,
        szefa teraz nie ma, ale przekażemy tę informację i proszę spodziewać się od nas
        telefonu pod koniec przyszłego tygodnia.

        Odpowiedź nigdy nie nastepuje.


        Do Gazety Prawnej:

        Aktualny system szkolnictwa wyższego i nauki wymaga głębokich zmian. Zmian tych
        nie są w stanie przeprowadzic osoby zakorzenione w tym systemie i wdzięczne mu
        za uzyskane nobilitacje. Zmiany systemowe nazywamy reformą, a reformatorami
        rzadko bywają osoby wypromowane przez system. Zastanawiam się na czym polega
        dzienniakarstwo z prawdziwego zdarzenia i czy czasem tez nie potzrebuje reformy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka