andrew.wader
22.04.14, 14:05
Dążąc do zobrazowania stanu umysłów naukawców uznanych przez Jacka Brockmana jako reprezentatywnych dla współczesnych czasów, przedstawiam dzisiaj kolejny artykuł włączony do tegorocznego zbioru "Edge.org" - zatytułowanego "Jaka idea powinna przejść na emeryturę".
Przedstawiany dzisiaj - pod nasząa dyskusję - artykuł nosi tytuł "Science Makes Philosophy Obsolete". Autorem tego tekstu jest Rebecca Newberger Goldstein. W w/w zbiorze osoba ta jest określona jako.: Philosopher, Novelist; Author książki "Betraying Spinoza; 36 Arguments for the Existence of God: A Work of Fiction". Artykuł przetłumaczył ~ Andrew Wader
["... Poczucie utraty przydatności filozofii jest często traktowana jako wynik rozwoju nauki. Przedewszystkim, nauka ma długą historię odziedziczania po filozofach pytań dotyczących spraw ostatecznych na które - filozofowie daremnie próbowali odpowiedzieć, spędzając na to ogromne ilości czas. To tak było od początku. Starożytni Grecy owi Thales & Co formułowali w swoich spekulacjach pytania dotyczące składników fizycznych świata i praw, które nim rządzą. Pytania te jak się póżniej okaazywało były kierowane do fizyków i kosmologów. Nauka przekształcała pytania napotykane filozofii na empirycznie estowalnych teorie. I tak była aż do obecnego wybuchowego wręcz rozwoju nauki,kiedy to postęp neurobiologi, łączie z rozwojem fMRI umożliwił podjęcie prób odpowiedzi na takie pytania jak natura świadomości , wolnej woli i moralność.
Rolą filozofii w "biznesie wiedzy" (w zarządzaniu rozwojem wiedzy) jest wysłanie od czasu do czasu sygnałów, które należy odczytywać.: "Nauka jest tu (w danym zagadnieniu) rozpaczliwie potrzebna". Metaforę tą można wyrazić innymi słowy w ten sposób: "filozofia jest lodówką, chłodnią, w której na półkach leżą pytania, które czekają na rozwój nauki po to aby nauka mogła je obsłużyć. Metaforę to można wyrazić jeszcze inaczej. Filozofowie to jak ludzie z przedwczesną ejakulacją", którzy przedwcześnie i nieskutecznie rozlali swoje genialne nasienie. Mogłoby się przy tym wydawa, że żę "historia rozwoju nauki" łączy się z "historią kurczenia się i eliminacji filozofii".
Metafory te nie są celne. Są one wewnętrznie niespójne. Nie można argumentować o wyczerpaniu się przydatności filozowii nie odwołując się właśnie do argumentów z zakresu filozofii. Zaałużmy dla przykładu, że chcemy określić jakie rozważania mają charakter naukowy a jakie nie (problem demarkacji). Więlkszość naukowców odwołuje się wtedy do pojęcia "falsyfikowalności" zaproponowanego przez Karla Poppera. Kim on był z zawodu? Był filozofem. Jeśli chcielibyście Państwo zastąpić to kryterium inmnym "narzędziem demarkacji" zostaniecie jeszcze bardziej uwikłani w filozofię. Na ten sam dylemat natkniemy się wtedy, gdy właśnie twierdzić, że filozofia przestała być użyteczna, gdyż będziemy musieli wtedy tym bardziej odpowiedziać na pytanie.: "A co my takiego robimy uprawiając tzw. naukę". Czy my - w naszych najlepszych teoriach naukowych - nie oferujemy aby opisów rzeczywistości, poszerzając właśnie ontologię przez określenie elementów slkładowych i wchodządzych w grę sił ? Czy myśmy się nuczyliśmy, tak jak postuluje to tzw. "realizm naukowy", że istnieją geny, neurony, fermionów i bozony i może wieloświat? Lub może są to raczej teoretyczne pojęcia, które obmyślono nie jako odniesienia do elementów świata lecz raczej jako metaforyczne {"narzędzia przewidywania"} określane jako teorie.
Prawdopodobnie naukowcy dbają o filozoficzną kwestią, czy "robiąc naukę" mówią oni jedynie o czynionych obserwacjach. są one rzeczywiście mówić o niczym innym niż obserwacji , gdy robią ich naukę. Więcej, wyrażanie przekonania, że nauka eliminuje filozofię wymaga odwołania się do filozoficznej obronę tzw. " realizmu naukowego". A jeśli by twierdzić że zachodzi cos odwrotnego to trzeba tym bardziej wypowiedzieć argumenty filozoficzne.
Właśnie scjentyzm "tryumfujący" potrzebuje filozofii aby siebie wesprzeć. I lekcja ta powinna być uogólniona. Filozofia jest przyłączony do nauki w "projekcie rozumu". Jej zadaniem jest uczynić nasze poglądy i nasze postawy maksymalnie spójne. Wynika to z zadania pogodzenia "naukowego" i "oczywistego" obrazu istnienia nas w świecie. Wymaga to również filozoficznego wsparcia argumentów, że nauka ma charakter opisowo odzwierciedlaa świat.
Być może stara koncepcja "problemu demarkacji", czyli odróżnianie tego co jest naukową jest błędna. Ważniejszą demarkacji jest wyróżnianie tego wszystko, co da się włącyć i co da się pogodzić z naukowymi twierdzeniami naukowymi wiedzy . To prowadzi mnie do zaryzykowania dość utopijnej odpowiedzi na tegoroczne pytanie "Edge.org" - proponowane we wstępie, którym jest: Jaka idea powinna przejść na "emeryturę"? Otoż .: Otoż "idea nauki" - na rzecz "bardziej zintegrowanej(włączającej, wchłaniającej) "wiedzy" [ The idea of "science" itself. Let's retire it in favor of the more inclusive "knowledge..."] Tłumaczył ~ Andrew Wader