Dodaj do ulubionych

"Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldstein

22.04.14, 14:05
Dążąc do zobrazowania stanu umysłów naukawców uznanych przez Jacka Brockmana jako reprezentatywnych dla współczesnych czasów, przedstawiam dzisiaj kolejny artykuł włączony do tegorocznego zbioru "Edge.org" - zatytułowanego "Jaka idea powinna przejść na emeryturę".

Przedstawiany dzisiaj - pod nasząa dyskusję - artykuł nosi tytuł "Science Makes Philosophy Obsolete". Autorem tego tekstu jest Rebecca Newberger Goldstein. W w/w zbiorze osoba ta jest określona jako.: Philosopher, Novelist; Author książki "Betraying Spinoza; 36 Arguments for the Existence of God: A Work of Fiction". Artykuł przetłumaczył ~ Andrew Wader


["... Poczucie utraty przydatności filozofii jest często traktowana jako wynik rozwoju nauki. Przedewszystkim, nauka ma długą historię odziedziczania po filozofach pytań dotyczących spraw ostatecznych na które - filozofowie daremnie próbowali odpowiedzieć, spędzając na to ogromne ilości czas. To tak było od początku. Starożytni Grecy owi Thales & Co formułowali w swoich spekulacjach pytania dotyczące składników fizycznych świata i praw, które nim rządzą. Pytania te jak się póżniej okaazywało były kierowane do fizyków i kosmologów. Nauka przekształcała pytania napotykane filozofii na empirycznie estowalnych teorie. I tak była aż do obecnego wybuchowego wręcz rozwoju nauki,kiedy to postęp neurobiologi, łączie z rozwojem fMRI umożliwił podjęcie prób odpowiedzi na takie pytania jak natura świadomości , wolnej woli i moralność.

Rolą filozofii w "biznesie wiedzy" (w zarządzaniu rozwojem wiedzy) jest wysłanie od czasu do czasu sygnałów, które należy odczytywać.: "Nauka jest tu (w danym zagadnieniu) rozpaczliwie potrzebna". Metaforę tą można wyrazić innymi słowy w ten sposób: "filozofia jest lodówką, chłodnią, w której na półkach leżą pytania, które czekają na rozwój nauki po to aby nauka mogła je obsłużyć. Metaforę to można wyrazić jeszcze inaczej. Filozofowie to jak ludzie z przedwczesną ejakulacją", którzy przedwcześnie i nieskutecznie rozlali swoje genialne nasienie. Mogłoby się przy tym wydawa, że żę "historia rozwoju nauki" łączy się z "historią kurczenia się i eliminacji filozofii".

Metafory te nie są celne. Są one wewnętrznie niespójne. Nie można argumentować o wyczerpaniu się przydatności filozowii nie odwołując się właśnie do argumentów z zakresu filozofii. Zaałużmy dla przykładu, że chcemy określić jakie rozważania mają charakter naukowy a jakie nie (problem demarkacji). Więlkszość naukowców odwołuje się wtedy do pojęcia "falsyfikowalności" zaproponowanego przez Karla Poppera. Kim on był z zawodu? Był filozofem. Jeśli chcielibyście Państwo zastąpić to kryterium inmnym "narzędziem demarkacji" zostaniecie jeszcze bardziej uwikłani w filozofię. Na ten sam dylemat natkniemy się wtedy, gdy właśnie twierdzić, że filozofia przestała być użyteczna, gdyż będziemy musieli wtedy tym bardziej odpowiedziać na pytanie.: "A co my takiego robimy uprawiając tzw. naukę". Czy my - w naszych najlepszych teoriach naukowych - nie oferujemy aby opisów rzeczywistości, poszerzając właśnie ontologię przez określenie elementów slkładowych i wchodządzych w grę sił ? Czy myśmy się nuczyliśmy, tak jak postuluje to tzw. "realizm naukowy", że istnieją geny, neurony, fermionów i bozony i może wieloświat? Lub może są to raczej teoretyczne pojęcia, które obmyślono nie jako odniesienia do elementów świata lecz raczej jako metaforyczne {"narzędzia przewidywania"} określane jako teorie.

Prawdopodobnie naukowcy dbają o filozoficzną kwestią, czy "robiąc naukę" mówią oni jedynie o czynionych obserwacjach. są one rzeczywiście mówić o niczym innym niż obserwacji , gdy robią ich naukę. Więcej, wyrażanie przekonania, że nauka eliminuje filozofię wymaga odwołania się do filozoficznej obronę tzw. " realizmu naukowego". A jeśli by twierdzić że zachodzi cos odwrotnego to trzeba tym bardziej wypowiedzieć argumenty filozoficzne.

Właśnie scjentyzm "tryumfujący" potrzebuje filozofii aby siebie wesprzeć. I lekcja ta powinna być uogólniona. Filozofia jest przyłączony do nauki w "projekcie rozumu". Jej zadaniem jest uczynić nasze poglądy i nasze postawy maksymalnie spójne. Wynika to z zadania pogodzenia "naukowego" i "oczywistego" obrazu istnienia nas w świecie. Wymaga to również filozoficznego wsparcia argumentów, że nauka ma charakter opisowo odzwierciedlaa świat.

Być może stara koncepcja "problemu demarkacji", czyli odróżnianie tego co jest naukową jest błędna. Ważniejszą demarkacji jest wyróżnianie tego wszystko, co da się włącyć i co da się pogodzić z naukowymi twierdzeniami naukowymi wiedzy . To prowadzi mnie do zaryzykowania dość utopijnej odpowiedzi na tegoroczne pytanie "Edge.org" - proponowane we wstępie, którym jest: Jaka idea powinna przejść na "emeryturę"? Otoż .: Otoż "idea nauki" - na rzecz "bardziej zintegrowanej(włączającej, wchłaniającej) "wiedzy" [ The idea of "science" itself. Let's retire it in favor of the more inclusive "knowledge..."] Tłumaczył ~ Andrew Wader
Obserwuj wątek
    • dum10 Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 22.04.14, 15:32
      W dzisiejszych czasach filozofia stala sie niepotrzebna. Moze jeszcze 100 lat temu
      byla uzyteczna. Dzis, to co robila filozofia robia poszczegolne dziedziny nauki.
      I tak fizyk musi umiec filozofowac na temat fizyki a biolog biologii, itd.
      Zaden filozof, ktory oprocz tego ze zna historie filozofii i wie co ktory filozof sobie
      umyslal i kiedy, nie potrafi tak spojrzec filozoficznie na zjawisko fizyczne, jak fizyk
      teoretyk, czy na proces biologiczny tak jak teoretyk medycyny.
      Nie potrafi dlatego, ze nie ma odpowiedniej wiedzy na dany temat, gdyz nie mozna
      miec wiedzy doglebnej (a taka jest potrzebna przy filozofowaniu na dany temat).
      Filozofowanie nie moze byc zatem obecnie zaliczone do nauki, ani tez nie pomaga nauce,
      chyba ze robi to profesjonalista z danej dziedziny nauki. Ale on to robi dlatego, ze wchodzi
      to w zakres jego powinnosci jako naukowca.
    • dum10 Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 22.04.14, 17:40
      andrew.wader napisał:

      Jaka idea powi
      > nna przejść na "emeryturę"? Otoż .: Otoż "idea nauki" - na rzecz "bardziej zint
      > egrowanej(włączającej, wchłaniającej) "wiedzy"
      [ The idea of "science" itse
      > lf. Let's retire it in favor of the more inclusive "knowledge..."] Tłumaczył ~
      > Andrew Wader

      Moglbys Andrew prezentowac opinie jakis naukowcow, co do tej emerytury,
      bo ta tutaj wypadla dosyc mizernie.
      Czego mozna sie bylo spodziewac po czlowieku nie majacym z nauka nic wspolnego
      a wypowiadajacym sie na jej temat.
      W zasadzie to watek nadaje sie do kasacji, ale ta zalezy od humoru moderatorow.
      • alsor Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 22.04.14, 18:05
        Nauka w obecnej wersji faktycznie jest zbyteczna.

        Wystarczy nam stara numerologia w jej miejsce, ale wspomagana komputerami.
        • dum10 Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 22.04.14, 18:19
          alsor napisał:

          > Nauka w obecnej wersji faktycznie jest zbyteczna.

          Skoro obecna nauka Cie nie zadawala to wymysl inna, a nie gadaj jak stara baba.
          • alsor Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 22.04.14, 22:08
            Dawno wymyślono coś takiego, ale było to zbyt trudne.
            Szeregowi pracownicy zawsze uprawiali jakąś tą
            modelologię self-falsyfikowalną rekurencyjnie, a nie naukę.
      • neuroleptyk Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 22.04.14, 20:38
        Twierdzenie, że filozofia jest niepotrzebna samo w sobie jest uprawianiem filozofii.
        • dum10 Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 22.04.14, 21:00
          neuroleptyk napisał:

          > Twierdzenie, że filozofia jest niepotrzebna samo w sobie jest uprawianiem filozofii.

          Uprawianie filozofii jest potrzebne nawet w biurokracji, aby walczyc z bezsensem przepisow,
          bo uprawianie filozofii to proba odpowiedzi na pytanie "co by bylo gdyby?".
          Takie pytanie powinien sobie od czasu do czasu zadawac kazdy myslacy czlowiek.
          Nie ma jednak potrzeby, aby zatrudniac i placic tylko za takie myslenie ludziom, ktorzy
          beda sie nazywac filozofami.
          • chickenshorts Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 22.04.14, 22:16
            Dążąc do zobrazowania stanu umysłów naukawców uznanych przez Jacka Brockmana jako reprezentatywnych dla współczesnych czasów, przedstawiam dzisiaj kolejny artykuł włączony do tegorocznego zbioru "Edge.org" - zatytułowanego "Jaka idea powinna przejść na emeryturę".

            Przedstawiany dzisiaj - pod nasząa dyskusję - artykuł nosi tytuł "Science Makes Philosophy Obsolete". Autorem tego tekstu jest Rebecca Newberger Goldstein. W w/w zbiorze osoba ta jest określona jako.: Philosopher, Novelist; Author książki "Betraying Spinoza; 36 Arguments for the Existence of God: A Work of Fiction". Artykuł przetłumaczył ~ Andrew Wader

            Po pierwsze, pan Brockman ma na imie John, nie Jack, a po drugie stan umysłu pani Rebecci Newberger Goldstein jest interesujący tylko (miejmy nadzieje) dla pana S. Pinkera.

            wyborcza.pl/piatekekstra/1,136817,15657179,Pytanie_roku__Zdrowy_rozsadek_odchodzi_do_lamusa.html
          • neuroleptyk Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 23.04.14, 06:36
            dum10 napisał:

            > neuroleptyk napisał:
            >
            > > Twierdzenie, że filozofia jest niepotrzebna samo w sobie jest uprawianiem
            > filozofii.
            >
            > Uprawianie filozofii jest potrzebne nawet w biurokracji, aby walczyc z bezsense
            > m przepisow,
            > bo uprawianie filozofii to proba odpowiedzi na pytanie "co by bylo gdyby?".
            > Takie pytanie powinien sobie od czasu do czasu zadawac kazdy myslacy czlowiek.
            > Nie ma jednak potrzeby, aby zatrudniac i placic tylko za takie myslenie ludziom
            > , ktorzy
            > beda sie nazywac filozofami.

            Filozofię może próbować uprawiać każdy i to już zależy od sytuacji czy ten ktoś dostaje pieniądze za swoje wywody. Jakoś Dawkins nie musiał pytać o specjalne pozwolenie by napisać swoją słynną książkę. Ja nawet wątpię czy on rozumie tradycyjny dedukcyjny argument.
            Zdanie Jeżeli nie pada to pada będzie dla większości ludzi nawet tych wykształconych sprzecznością, ale to nie znaczy, że tak jest.
            • dum10 Re: "Science Makes Philosophy Obsolete"-R. Goldst 23.04.14, 15:54
              neuroleptyk napisał:

              > Filozofię może próbować uprawiać każdy i to już zależy od sytuacji czy ten ktoś
              > dostaje pieniądze za swoje wywody.

              Oczywiscie ze mozesz, ale tutaj chodzi o to, czy filozofia ma byc nauka, a wiec ma byc
              to dzialanosc ktorej nie wykonuja inne nauki.
              Ja uwazam, ze kazda nauka uprawia swoja wlasna filozofie, bo musi to robic zeby byc tworcza.
              Zaden naukowiec w danej dziedzinie nie bedzie czytal wywodow jakiegos filozofa po to,
              aby rozwiazac swoj problem. Gdyby zapoznal sie z cala historia filozofii i poznal mysli wszystkich
              filozofow swiata jacy sa i byli, to to nie pomoze mu rozwiazac jego problem.
              Filozof rozmyslajac o wszystkim mysli zbyt plytko, aby pomoc naukowcowi w danej dziedzinie.
              Co wiecej, mysli nienaukowo i to zabija jego mysl.

              > Zdanie Jeżeli nie pada to pada będzie dla większości ludzi nawet tych wy
              > kształconych sprzecznością, ale to nie znaczy, że tak jest.

              Ty lubisz logike i pasjonuje Cie jej natura. Po tym przykladzie widac, ze Twoje myslenie
              chce pokonac logike, choc jest jedynie logiczne.
              Tak myslec powinien kazdy naukowiec, a nie tylko filozof.
    • andrew.wader Re: Obiekty - czy tylko pojęcia -"narzędzia"? 24.04.14, 13:00
      W tekście .: "Science Makes Philosophy Obsolete" sformułowanym przez Rebecc'ę Newberger Goldstein najważniejszym zdaniem jest.:

      „…że istnieją geny, neurony, fermionów i bozony i może wieloświat? Lub może są to raczej teoretyczne pojęcia, które obmyślono nie jako odniesienia do elementów świata lecz raczej jako metaforyczne {"narzędzia przewidywania"} określane jako teorie. ..”

      Otóż podstawowym mankamentem nauki .. „ogłaszanej” bez refleksji filozoficznej jest to że wmawia ona co chwilę, że istnieją takie obiekty jak kwarki, bozony, cząsteczka Higgsa, czarna dziura, ciemna materia .. że był Wielki Wybuch i że mamy Multiverse.

      Czasami naukowcy wypowiadają się rzeczywiście na temat „obiektów”, które mogą być obiektywnie obserwowane przez innych (pantofelek, mysz, małpa) ale niestety coraz częściej jako obiekty wymienia się ..hm.. „pojęcia -sprawy”, których obserwować się nie da.. Są to nazwy pojęć ..co do których poczyniono jedynie pewne „wnioskowania” .. To jest podstawowa „dziura” w teoriach naukowych. ~ Andrew Wader

      • dum10 Re: Obiekty - czy tylko pojęcia -"narzędzia"? 24.04.14, 15:23
        andrew.wader napisał:

        > Czasami naukowcy wypowiadają się rzeczywiście na temat „obiektów”,
        > które mogą być obiektywnie obserwowane przez innych (pantofelek, mysz, małpa) a
        > le niestety coraz częściej jako obiekty wymienia się ..hm.. „pojęcia -spr
        > awy”, których obserwować się nie da.. Są to nazwy pojęć ..co do których p
        > oczyniono jedynie pewne „wnioskowania” ..
        > To jest podstawowa ̶ "dziura” w teoriach naukowych.

        To nie jest dziura w teoriach, tylko to sa teorie i one operuja jezykiem matematyki.
        To sa obiekty matematyczne a nie makroskopowe obiekty codziennego zycia.
        One moga byc "obserwowane" (rozpoznawane) przez tych, co maja odpowiednia wiedze z
        matematyki i fizyki.
      • majka_monacka Re: Obiekty - czy tylko pojęcia -"narzędzia"? 24.04.14, 15:57
        andrew.wader napisał:

        > W tekście .: "Science Makes Philosophy Obsolete" sformułowanym przez Rebecc'ę
        > Newberger Goldstein najważniejszym zdaniem jest.:
        >
        > „…że istnieją geny, neurony, fermionów i bozony i może wieloświat?
        > Lub może są to raczej teoretyczne pojęcia, które obmyślono.... jako metaforyczne {"narzędzia
        > przewidywania"} określane jako teorie. ..”
        >
        > Otóż podstawowym mankamentem nauki .. „ogłaszanej” bez refleksji f
        > ilozoficznej jest to że wmawia ona co chwilę, że istnieją takie obiekty jak kw
        > arki, bozony, cząsteczka Higgsa, czarna dziura, ciemna materia .. że był Wielki
        > Wybuch i że mamy Multiverse.
        >
        Ale zgadzasz się z tym, czy też nie? Bo jeśli sie zgadzasz, to dlaczego mnie nie cytujesz, choc ja to twierdzę tutaj od bardzo długiego czasu !!! :):):)

        > Czasami naukowcy wypowiadają się rzeczywiście na temat „obiektów”,
        > które mogą być obiektywnie obserwowane przez innych (pantofelek, mysz, małpa) a
        > le niestety coraz częściej jako obiekty wymienia się ..hm.. „pojęcia -spr
        > awy”, których obserwować się nie da.. Są to nazwy pojęć ..co do których p
        > oczyniono jedynie pewne „wnioskowania” ....

        To nie jest problem, czy poczyniono wnioskowania, czy też nie. Problemem jest, że te modele i submodele opisuja słabo zbadane zjawiska, trudne do dokładnych wyidealizowanych pomiarów i słabo powiązane z innymi modelami, które tworzą całościowy model świata.
        • andrew.wader Re: Obiekty - czy tylko pojęcia -"narzędzia"? 25.04.14, 13:55
          majka_monacka napisała:

          >> Otóż podstawowym mankamentem nauki .. „ogłaszanej” bez refleksji f
          >> ilozoficznej jest to że wmawia ona co chwilę, że istnieją takie obiekty jak kw
          >> arki, bozony, cząsteczka Higgsa, czarna dziura, ciemna materia .. że był Wielki
          >> Wybuch i że mamy Multiverse.
          >
          >Ale zgadzasz się z tym, czy też nie? Bo jeśli sie zgadzasz, to dlaczego mnie nie cytujesz, >choc ja to twierdzę tutaj od bardzo długiego czasu !!! :):):)

          Dziękuję za przypomnienie, .. to prawda, że pisałaś o tym wielokrotnie .. W każdym razie ja też tak sądzę... Naukowcy często bez żenady przedstawiają swoje koncepcje teoretyczne .. jako istniejące w rzeczywistości byty..

          Pozdrawiam
          Andrew

          • dum10 Dziwna reakcja 10.05.14, 17:16
            jest odpowiedz uczestnikow tego forum, ktorzy bronia nauki przed
            postami, ktore poruszaja problemy trywialne, biorac w nich udzial,
            a nie zabieraja glosu w tym watku.
            Przeciez ten watek jest o tym, czy idea nauki sie juz przezyla?
            Ja kiedys zanim ten watek sie pojawil powiedzialem, ze tak.
            W tym watku bronie tej ideii dlatego, ze uwazam idee nauki za wartosc pozytywna.
            We wspolczesnym swiecie pojecie wartosci duchowej traci swe znaczenie.
            Idea nauki jest jedna z wartosci duchowych i dlatego nauka moze sie rozwijac tylko
            wtedy, kiedy ma obok siebie i inne wartosci. Poniewaz wartosci moralne i w ogole
            kulturowe sa spychane na margines, nauka tez umiera.
            Umiera nauka, a wraz z nia jej idea.
            • andrew.wader Re: Nie"koniec"nauki-a postulat o jej poszerzenie 11.05.14, 15:21
              dum10 napisał.:

              ["..Przeciez ten watek jest o tym, czy idea nauki sie juz przezyla? Ja kiedys zanim ten watek sie pojawil powiedzialem, ze tak. W tym watku bronie tej ideii dlatego, ze uwazam idee nauki za wartosc pozytywna. We wspolczesnym swiecie pojecie wartosci duchowej traci swe znaczenie. Idea nauki jest jedna z wartosci duchowych i dlatego nauka moze sie rozwijac tylko wtedy, kiedy ma obok siebie i inne wartosci. Poniewaz wartosci moralne i w ogole kulturowe sa spychane na margines, nauka tez umiera. Umiera nauka, a wraz z nia jej idea..."]


              Przypomnę .. Rebecca Newberger Goldstein stwierdziła

              ["... To prowadzi mnie do zaryzykowania dość utopijnej odpowiedzi na tegoroczne pytanie "Edge.org" - proponowane we wstępie, którym jest: Jaka idea powinna przejść na "emeryturę"? Otoż .: Otoż "idea nauki" - na rzecz "bardziej zintegrowanej(włączającej, wchłaniającej) "wiedzy" [ The idea of "science" itself. Let's retire it in favor of the more inclusive "knowledge..."]

              Tak więc jej chodziło o to, że jeśli mamy mówić o jakimś podejściu ("narzędziu") umożliwiającym (ułatwiającym) rozumienie świata, to nie może to być jedynie nauka.. musi to być coś szerszego, włączającego przynajmniej filozofię ..

              Nauka (rozumiana jako weryfikowanie sprawdzalnych hipotez) jest i będzie .. Natomiast przy tym "samoograniczeniu się" (niezbędnym aby były to rozważania naukowe) nie nadaje się ona do "objaśnienia świata" w zakresie pytań najbardziej istotnych i ciekawych dla ludzi ..

              Tak więc ustosunkowując się do ostatniej wypowiedzi duma10.. Nie sądzę więc, że w felietonie "Science Makes Philosophy Obsolete" jest postulat, że "we wspolczesnym swiecie pojecie wartosci duchowej traci swe znaczenie", oraz że ["..poniewaz wartosci moralne i w ogole kulturowe sa spychane na margines, nauka tez umiera..."]

              Natomiast zgadzam się z fragmentem w wypowiedzi duma10 że ["..nauka moze sie rozwijac tylko wtedy, kiedy ma obok siebie i inne wartosci... "]. To akurat jest prawda .. Artykuł Rebecc'i Newberger Goldstein nie wieszczy końca nauki.. postuluje jedynie, że w jej .. takich dość szczególnych zakresach jak wysiłki aby odpowiadać na pytania najważniejsze musi ona być wzmocniona przez filozofię. ~ Andrew Wader
              • dum10 Re: Nie"koniec"nauki-a postulat o jej poszerzenie 11.05.14, 16:57
                andrew.wader napisał:

                > Tak więc jej chodziło o to, że jeśli mamy mówić o jakimś podejściu ("narzędz
                > iu") umożliwiającym (ułatwiającym) rozumienie świata, to nie może to być jedynie
                > nauka.. musi to być coś szerszego, włączającego przynajmniej filozofię ..

                Jej chodzi zapewne o rozumienie calosciowe. Stad ta filozofia.
                Moim zdaniem nie jest to potrzebne, jezeli pominiemy tematy rozmow towarzyskich w salonach
                tzw. intelektualistow. Oni zawsze beda rozmawiac na rozne tematy, ale trudno to nazwac potrzeba
                lepszego zrozumienia swiata.

                > Nauka (rozumiana jako weryfikowanie sprawdzalnych hipotez) jest i będzie .. Nat
                > omiast przy tym "samoograniczeniu się" (niezbędnym aby były to rozważania nauko
                > we) nie nadaje się ona do "objaśnienia świata" w zakresie pytań najbardziej is
                > totnych i ciekawych dla ludzi ..

                Wlasnie to wystarczy.

                > Tak więc ustosunkowując się do ostatniej wypowiedzi duma10.. Nie sądzę więc, ż
                > e w felietonie "Science Makes Philosophy Obsolete" jest postulat, że "we wspol
                > czesnym swiecie pojecie wartosci duchowej traci swe znaczenie", oraz że ["..pon
                > iewaz wartosci moralne i w ogole kulturowe sa spychane na margines, nauka tez
                > umiera..."]

                Skala wartosci sie zmienia, a to oznacza, ze jedne traca a inne zyskuja swe znaczenie.
                Obecny trend nie sprzyja ideii nauki i tu sie z nia zgadzam, ale widze inna tego przyczyne.
                Przyczyne widze w zmianie skali wartosci, a nie w niedocenianiu roli filozofii w nauce.
                Mowiac, ze nauka umiera mialem na mysli idee nauki. Wchodzimy w czasy kiedy nauka
                bedzie miala bardzo konkretne cele. Mozna to porownac do wiedzy zdobywanej na studiach
                technicznych z wiedza uniwersytecka. Ta pierwsza jest wlasnie pozbawiona filozofii w sobie.
                To przeprofilowanie nauki zwiazane jest wlasnie ze zmiana systemu wartosci.
                Nauka traci swa idee, a wiec przestaje byc "romantyczna".
                Byc moze, rzeczywiscie taka nauka potrzebuje filozofii, tylko ze doklejanie jej z zewnatrz
                to nauka z proteza a nie nauka.
                • dum10 Zagrozenie wspolczesnej cywilizacji 11.05.14, 18:15
                  "Czasami można spotkać się z poglądem. że nauka jest w naszych czasach głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego, a więc, że jej postęp będzie niejako automatycznie wymuszony przez potrzeby społeczne. Nie kwestionując tego poglądu, muszę zauważyć, że nie dotyczy on fizyki teoretycznej. Prosta obserwacja rzeczywistości pokazuje, że istotnie spontanicznemu postępowi w dziedzinie informatyki, biologii molekularnej lub fizyki materiałów nie towarzyszy podobnie spontaniczny postęp w dziedzinie fizyki teoretycznej. Postęp taki, będąc natury czysto duchowej, może brać się tylko z duchowych rezerw, a te jak gdyby się wyczerpały."

                  Cytat pochodzi z eseju prof.A.Staruszkiewicza pt.

                  WSPÓŁCZESNY STAN FIZYKI TEORETYCZNEJ
                  POWAŻNYM ZAGROŻENIEM CYWILIZACYJNYM


                  Widac w nim moj punkt widzenia i chociaz zgadzam sie z profesorem mam tez i pewne
                  z nim roznice. Ale powiem o nich wtedy, kiedy bede widzial zainteresownie tym tematem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka