Dodaj do ulubionych

finansowanie post-doc'ow w USA

31.08.04, 15:12
Hej!
Ostatnio przyjaciel zadal mi pytanie, jakie sa mozliwosci finansowania post-
doc'ow w Stanach, tzn. do jakich instytucji nalezy zgloszac swoje aplikacje.
Czy znacie namiary na jakies 'sprawdzone' fundacje? Osoba, ktora potrzebuje
tych informacji ma zapewniona pozycje post-doc'a na UPenn, ale bez
finansowania. Bede niezwykle wdzieczna za odpowiedzi. Pozdrowienia z
Bawarii. :)))
Il
Obserwuj wątek
    • broch Re: finansowanie post-doc'ow w USA 31.08.04, 15:57
      Fundacja kosciuszkowska, Fundacja Jurzykowskiego. Nie wiem czy ta sa
      "sprawdzone" fundacje, nie jestem rowniez pewien czy to odpowiednie organizecje.
      Wiem ze wspieraly polskich naukowcow w Stanach.
      Filadelfia jest dosc droga, ponadto z reguly dobry lab ma pieniadze.
      • staua Re: finansowanie post-doc'ow w USA 31.08.04, 16:31
        To prawda, co pisze Broch, taka "zapewniona pozycja, jak bedziesz miec swoje
        pieniadze" to odpowiedz na odczepnego. Uwazam, ze fair jest, jesli profesor
        przyjmuje, bo ma fundusze, placi Ci, jednoczesnie zachecajac do zdobycia
        grantu. Jak dostaniesz, jego i Twoja korzysc, jak nie, trudno, i tak mozesz
        pracowac, wiadomo, zaleznosc wieksza i stres wiekszy, bo pieniadze szefa tez
        moga sie skonczyc...
        • happili Re: finansowanie post-doc'ow w USA 31.08.04, 17:35
          Hej!
          Tak jak powiedzialam, to nie dla mnie tylko dla znajomej znajomego. ;))) Nie
          znam dokladnie sytuacji, ale z tego, co mi mowiono, to facet otworzyl nowy lab
          w Philly i nie bardzo chce na dzien dobry 'wyrzucac pieniadze' na post-doc'ow.
          Nie wiem nawet za bardzo kto to jest. :| Obiecalam tylko, ze popytam odnosnie
          mozliwosci finansowania post-doca ze zrodel amerykanskich. Raz jeszcze
          pozdrowienia.
          Il
          • kot.behemot Kto smaruje, ten jedzie 31.08.04, 18:10
            Jeśli facet traktuje finansowanie postdoca jako "wyrzucanie pieniędzy", to
            daleko nie zajedzie. Ciekawe, kto Mu będzie w labie pracował. On sam? Wolne
            żarty, profesorowie w USA są zwykle tak zawaleni uczeniem, że najwyżej mogą
            wpaść do labu i spytać, co słychać. Studenci? A bo to umieją? Prawda jest taka,
            że nauka (amerykańska) bez postdoców byłaby jak armia z samymi szeregowymi i
            generałami. :)

            Jak ten profesor tego nie rozumie, to bardzo szybko może wpaść w błędne koło
            następujące: mniej wartościowych wyników->mniej publikacji->mniej pieniędzy i da
            capo al fine.
            • happili Re: Kto smaruje, ten jedzie 31.08.04, 18:50
              Hej!
              Ty to wiesz, ja to wiem, Broch i Staua wiedza, ale najwyrazniej wciaz sa
              ludzie, ktorzy tak chca zyc. Ja sama jestem w tej chwili w labie opartym TYLKO
              na doktorantach. Od dwoch lat 7 'grad studentow' zyje i pracuje bez post-doca.
              Szef nie do konca i nie zawsze ma dla nas czas, ale jakos sie to kreci i nawet
              publikacje mamy. Nie w 'Science' co prawda i nie 5 rocznie na glowe, ale sa.
              Coz, gdy zaczynalam bylo inaczej, teraz szkoda byloby doktorat przerywac.
              Pozdrowienia i dzieki za post.
              Il
              • kot.behemot Re: Kto smaruje, ten jedzie 31.08.04, 19:03
                > Ty to wiesz, ja to wiem, Broch i Staua wiedza, ale najwyrazniej wciaz sa
                > ludzie, ktorzy tak chca zyc.

                Ale tenure pewnie też by chciał dostać. :) Tak to już jest, że wszystkiego, co
                by się chciało, mieć nie można...

                > Ja sama jestem w tej chwili w labie opartym TYLKO
                > na doktorantach. Od dwoch lat 7 'grad studentow' zyje i pracuje bez post-doca.

                Dlatego napisałem, że z tymi postdocami to się odnosi do nauki w USA. W Europie
                wygląda to nieco inaczej - różnicą jest choćby to, że u nas na doktorat idą
                najczęściej ludzie już mający stopień magistra i parę lat pracy w laboratorium
                za sobą. Taki doktorant jest w stanie zupełnie samodzielnie ciągnąć pracę w
                grupie Szefa.
                A co umie Bachelor? Pierwsze lata doktoratu takiego delikwanta to przecież nasza
                magisterka...
                Pozdrowienia,
                B.
                • happili Re: Kto smaruje, ten jedzie 31.08.04, 19:09
                  Masz racje, a i owszem. Ciagne ten moj projekt o wlasnych silach, ale czasami
                  mi sie sni po nocach taki madry, mily i cierpliwy post-doc, ktory pomoglby mi
                  otwierac drzwi. Mam juz dosc wywarzania i 'odkrywania' rzeczy od dawna znanych
                  (niestety nie mnie ;PPP). A tak w ogole, to dzis szef mnie ochrzanil, ze nie
                  pisze mojej rozprawy doktorskiej w takim tempie jak nalezy. Ale jak ja mam
                  pisac, skoro wciaz oczekuje sie ode mnie nowych wynikow ze stolu??!! :(((
                  • happili a moj poprzedni post powinnam zatytulowac... 31.08.04, 19:10
                    rosnaca frustracja... ;)))
                    • kot.behemot Ty się frustrujesz?! :) 31.08.04, 19:16
                      Za trzy godziny cały mój projekt może powędrować do kosza, a ja na zieloną
                      trawkę. Mam bowiem spotkanie z szefostwem mojej Fundacji i nie wiem, czy
                      zdołają zrozumieć, że jak się ogranicza środki na badania (- Czy możemy te
                      peptydy zrobic cykliczne? -Nie, za drogo! - Czy możemy użyć fosforylowanych? -
                      Nie, za drogo! - Czy możemy zsyntezować aminokwas, który bardziej przypominałby
                      substrat? - Nie, za drogo), to i kryterium czy projekt wyszedł, czy nie, nie
                      może być oczekiwanie nanomolowej aktywności.
                      • happili Re: Ty się frustrujesz?! :) 31.08.04, 19:20
                        przepraszam... :((( juz przestaje sie frustrowac... faktycznie na co, jak na
                        co, ale na brak kasy na eksperymenty nie moge narzekac... powodzenia na
                        spotkaniu! zebys ich przekonal, ze lepsze sa i cykliczne i fosforylowane! :)))
                      • true_blue NO I JAK? 01.09.04, 10:42
                        Udalo sie spotkanie? Mozesz fosforylowac? A moze wyjezdzasz na przymusowe
                        wakacje do Polski :-))))
                        Pozdr.
                        • kot.behemot Re: NO I JAK? 01.09.04, 19:51
                          No i pieniędzy więcej nie będzie, bo fundacja nie dostała dużego grantu. Musi
                          podziękować coś 40 pracownikom, a więc tym bardziej nie ma pieniędzy na moje
                          zabawy z drug discovery. Z dobrych rzeczy tyle, że na fali udało mi się wrzucić
                          kawałek "a może by tak Fundacja dała mi pisemko, że przenosi na mnie prawo do
                          algorytmów", i Szef z rozpędu się zgodził! Z wakacji więc na razie nici, bo
                          trzeba zorganizować parę spotkań - mam znajomego, pracującego dla Technology
                          Transfer Office na innej uczelni, który ma sporo kontaktów z biznesem i zgłosił
                          się na ochotnika z pomocą (oczy wybałuszył, jak się dowiedział, że wycyganiłem
                          waiver, bo normalnie instytucja nie ma żadnego interesu w zrzekaniu się swoich
                          praw). Trzymajcie kciuki!
                          • happili Re: NO I JAK? 01.09.04, 20:15
                            Trzymamy mocno! Powodzonka! :)))
                            Il
                            • ex-rak Re: NO I JAK? 01.09.04, 21:33
                              Trzymamy. Powoli juz mi tych kciukow zabraknie.

                              Moze zwolni sie pare jak true_blue wyjdzie wreszcie eksperyment.
          • broch Re: finansowanie post-doc'ow w USA 31.08.04, 18:32
            "Tak jak powiedzialam, to nie dla mnie tylko dla znajomej znajomego. ;))) Nie
            znam dokladnie sytuacji, ale z tego, co mi mowiono, to facet otworzyl nowy lab
            w Philly i nie bardzo chce na dzien dobry 'wyrzucac pieniadze' na post-doc'ow."

            Zrozumiale, to tylko sa ostrzezenia przed - w sumie bardzo nieprofesjonalnym -
            podejsciem kogos do postdoca (mysle o P.I.). Na Twoim miejscu ostrzeglbym
            znajomego kandydata. Lepiej poczekac odrobine i znalezc lab gdzie P.I. jest
            bardziej do rzeczy.
            Osobiscie nigdy nie pakowalbym sie w pierwszego postdoca za "wlasne" pieniadze.
            Szczegolnie jesli to dopiero otwierany lab. Pieniadze z fundacji sa na ~ rok
            (ale to trzeba sprawdzic), jesli tak, to nim lab sie rozrusza minie wlasnie rok
            i czas bedzie wracac do domu. Ponadto wyglada to tak jakby gosc faktycznie mial
            ledwie startup z uczelni, a to nie wrozy swietlanej przyszlosci. Zasada powinna
            byc taka najpierw grant (na minimum trzy lata), potem bedziemy rozmawiac.

            Nie traktuj tej wypowiedzi jako napasc na Ciebie czy Twojego kolege, to tylko
            pewne sugestie ktore mozna rozwazyc.
            • happili Re: finansowanie post-doc'ow w USA 31.08.04, 18:46
              Hej Broch!
              Dzieki za odpowiedzi. Nie traktuje ich jako napasci. ;))) Wiem tylko, ze nie
              moge podejmowac decyzji za innych. A jesli zaczne kogos zniechacac, to gotow
              pomyslec, ze mu zazdroszcze. Staram sie nie ingerowac za bardzo w zycie innych.
              Ja sama nie pisalabym sie na pierwszego post-doca z wlasnym grantem i
              pieniazkami, bo uwazam, ze jeszcze do tego nie doroslam. ;))) A to, ze warunki
              tego post-doca sa nie do konca w porzadku tez widze. Tym niemniej dziekuje za
              dodatkowe glosy.
              Il
              • broch Re: finansowanie post-doc'ow w USA 31.08.04, 20:54
                Moze daj znajomemu te posty do przeczytania? Moze to skloni Go do ostroznosci?
              • staua Re: finansowanie post-doc'ow w USA 31.08.04, 20:56
                Happili, ja tez nie mialam nad soba postdoca jako doktorantka (w Szwajcarii),
                ale postdocy zawsze byli w labie (nawet przez dluzszy czas ja bylam jedyna
                studentka). Gorsi czy lepsi, zawsze pomogli :-) A teraz z kolei jestem jedynym
                postdokiem w labie z samymi studentami roznych szczebli i sama staram sie
                pomagac, bo pamietam, jak bylo ze mna. Moj szef mial pieniadze na dwoch
                studentow albo postdoka i wybral postdoka. Na drugiego juz nie ma :-)) choc
                moze w listopadzie bedzie mial. W kazdym razie grantow sie fajnie szuka nie
                majac okropnej presji, ze jak sie nie znajdzie, to wylatujesz na brok :-)
                • staua Re: finansowanie post-doc'ow w USA 31.08.04, 20:56
                  Bruk oczywiscie.
                • happili doktorant i jego post-doc 01.09.04, 10:28
                  > Happili, ja tez nie mialam nad soba postdoca jako doktorantka (w Szwajcarii),
                  > ale postdocy zawsze byli w labie (nawet przez dluzszy czas ja bylam jedyna
                  > studentka). Gorsi czy lepsi, zawsze pomogli :-)

                  Hej Staua!

                  Problem polega na tym, ze w labie, w ktorym robie doktorat jest 8 osob - 7
                  doktorantow i szef. Nie ma ZADNEGO post-doca. :O I polegac moge tylko i
                  wylacznie na sobie i moich wlasnych kontaktach z czasow studiow, no bo przeciez
                  do innych labow nie bede latac, bo oni nawet nie wiedza jak ugryzc nasza
                  tematyke... Ale nie narzekam, nauczylam sie samodzielnosci dzieki temu. :)))

                  Pozdrowienia serdeczne dla wszystkich dzis. I udanych eksperymentow Kochani!

                  Il
                  • true_blue Re: doktorant i jego post-doc 01.09.04, 10:41
                    Hihi, brzmi jak jeden lab, ktory znam troche :-)

                    Jesli chodzi o finansowanie przez "wlasne" pieniadze post-doca w Stanach to nie
                    widze problemu. Ja na pewno bede sie starala o pieniadze ze zrodel Szwajcarskich
                    wlasnie po to, zeby nie miec miecza nad glowa, ze moj szef nie dostanie jakiegos
                    tam grantu. Poza tym jest to dobry punkt w negocjacjach o projekcie i
                    niezaleznosci (a ja cenie sobie niezaleznosc). Nawet w labach, w ktorych wiem,
                    ze sa na mnie pieniadze chce przyjechac ze swoimi. Moze dziwactwo. Natomiast
                    oczywiscie lab, w ktorym szef uwaza, ze szkoda pieniedzy na post-doca hmmm.....
                    Pozdr.
                    • ex-rak Re: doktorant i jego post-doc 01.09.04, 21:30
                      Z moich obserwacji to szefowie najlepszych grup w chemii organicznej czesto
                      wybieraja postdokow, za ktorymi ida pieniedze z narodowych grantow (Niemcy,
                      Francja, Szwajcaria, Holandia).
                      Maja oni tyle aplikacji, ze jest w czym przebierac. Dodatkowo maja tez sporo
                      szmalu z innych zrodel, wiec generalnie na brak kasy nie moga narzekac (chociaz
                      tej nigdy dosc) i moga dodatkowo dobrac sobie jeszcze kogos na kim im zalezy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka