IP: *.hlc.unimelb.EDU.AU / *.hlc.unimelb.EDU.AU 08.09.04, 09:12
Przedstwiam aktualne dane uzyskane z takich zrodel jak OECD, Bank Swiatowy i
MFW (Miedzynarodowy Fundusz Walutowy) i konserwatywny brytyjski The
Economist:
Przecietne trwanie zycia: USA M(ezczyzni) 74 lata, K(obiety) 80 lat, UE M 75
lat, K 81 lat, mimo znacznie mniejszych wydatkow /per capita/ na leczenie w
UE.
Smiertelnosc niemowlat: USA 7 na 1000 porodow zywych, UE 5, znow mimo
znacznie mniejszych wydatkow na leczenie w UE.
Ilosc bezrobotnych: USA 9 milionow (brak dokladnych danych z UE, ktore nie sa
porownywalne ze wzgledu na jej rozszerzenie o kraje z wysokim bezrobociem,
jak Polska. Niemniej i tak stopa bezrobocia w UE jest tylko niewiele wyzsza
niz w USA: US ok. 6 procent a w UE ok. 8 procent),
Deficyt handlowy USA wynosi 550 miliardow rocznie, UE ma dodatni bilans ok.
80 mld rocznie.
Deficyt bilansu platniczego USA to 580 mld (USD), UE ma dodatnie saldo ok. 41
mld.
Deficyt budzetu USA wynosi ok. 5% PKB, w UE ok. 2.5%, albo odpowiednio ok.
400 mld w USA i 200 w UE.
No coz. USA zyja od czasow Reagana na kredyt, a wiec dlug publiczyny USA w r.
2002 osiagnal 13 i pol tysiaca USD na glowe mieszkanca i ponad 1 trzecia PKB.
Sam procent co placi rzad, oczywiscie z podatkow, jest wyzszy niz caly PKB
Polski. Gospodarstwa domowe w USA wydaja wiecej niz zarabiaja, a wiec
zbankrutuje niebawem i panstwo, i obywatele USA...
Pozdrawiam :)
Kagan z Melbourne
Obserwuj wątek
    • Gość: gomulka Re: UE a USA IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 08.09.04, 18:13
      > zbankrutuje niebawem i panstwo, i obywatele USA...

      ja wiem, tacy lewacy jak ty o tym marza .. musisz troche poczekac towarzyszu
      lewaku, zapewniam cie EU zbankrutuje pierwsze.
    • Gość: lukiz Re: UE a USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.04, 22:18
      Napisałeś że dług publiczny w stanach stanowi 1/3 PKB. Sprawdź ile wynosi w
      krajach europejskich. He hE
      • Gość: Kagan Re: UE a USA IP: 61.29.98.* 12.09.04, 09:42
        Roznica jest taka, ze USA konsumuja wiecej niz produkuja, a UE, Chiny i Japonia
        wiecej produkuja niz konsumuja...
        • Gość: XXX Re: UE a USA IP: 67.131.131.* 13.09.04, 14:27
          Dlatego kazdy pcha sie jak moze na rynek Amerykanski, bo jest to
          najatrakcyjniejszy rynek na swiecie. Czemu nie uwzgledniles ile wydawane jest
          na nauke porownujac USA z UE, skoro juz piszesz o liczbach, czyz to nie ma
          znaczenia? No i nowe technologie, pracuje w branzy gdzie mam z tym stycznosc na
          codzien i mnie poraza to co oni tutaj wyrabiaja, wszystko ma takie tepo ze
          ciezko jest za tym nadazyc...
          • Gość: atheist Re: UE a USA IP: *.crowley.pl 13.09.04, 16:21
            Co za bzdury. Po 11 wrzesnia to wiecej z tamtad zwiewa niz przyjezdza. Zreszta tam chca tylko desperaci z Meksyku albo Polski, a i tych juz nie chca wpuszczac (bo maja u siebie bezrobocie).
            • Gość: lukiz Re: UE a USA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 15:11
              Co za bzdury. Desperaci to właśnie piszą takie posty jak twój
              • Gość: Kagan Re: UE a USA IP: *.lib.unimelb.edu.au 16.09.04, 12:54
                Desperaci stoja w kolejkach pod ambasadami i konsulatami USA...
          • Gość: Spirytus Re: UE a USA IP: *.nsw.bigpond.net.au 13.09.04, 23:12
            nauka wraz z postepujacym bankructwem USA, zacznie powoli przenosic sie do Chin
            i bedzie znow jak za czasow muru chinskiego
    • Gość: |v|rowa Do kompletu: IP: *.caregroup.org 16.09.04, 23:23
      "Despite spending more money on education than other wealthy nations, the United
      States has made limited progress raising the rate of Americans who graduate from
      high school, with many countries now outperforming it according to a report
      published on Tuesday."
      "the United States [...] spend more per student than other OECD countries, by a
      large margin"
      "the average reading ability of 15-year-olds in the United States hovers around
      17th"
      www.msnbc.msn.com/id/5993839/?GT1=5100

      "U.S. ranks only 37th [!!!] in the world in quality health care - yet nationally
      America spends 82% [!!!] more per person on health care than others"
      "DESPITE LOWER LIFE EXPECTANCY THAN OTHER NATIONS THE US SPENDS MORE FOR HEALTH
      CARE" (krocej zyja tylko w Meksyku)
      mwhodges.home.att.net/life-expect-others.gif
      mwhodges.home.att.net/healthcare.htm


      Nie ma to jak odpowiednie "cost/effect" ratio. :)
      • Gość: human_being Re: Do kompletu: IP: *.nsw.bigpond.net.au 21.09.04, 23:32
        "U.S. ranks only 37th [!!!] in the world in quality health care - yet nationally
        America spends 82% [!!!] more per person on health care than others"

        Bo operacje plastyczne oraz przerywania ciazy to najbardziej dochodowe
        dziedziny medycyny amerykanskiej.

    • jersey_guy A jak tam z PKB? 17.09.04, 00:04
      W USA $35 000 na lebka, czyli wiecej niz w jakimkolwiek kraju UE oprocz
      Luksemburgu.

      www.bized.ac.uk/stafsup/options/notes/eu_gdp.htm
      • Gość: Gienek w USA UE i USA IP: *.jersyc01.nj.comcast.net 21.09.04, 04:46
        w rzeczywistosci zarobki same w sobie nie mowia calej prawdy, gdyz koszta sa
        rozne.
        dla mnie najwazniejsze sa: 1) jakosc zycia, 2) standart, 3) ile mi w kieszeni
        zostaje po oplaceniu podatkow, etc.
        w stanach zenujace jest to, ze ludzie klasy sredniej zapierniczaja jak dzikie
        osly, (a mimo to sa mniej produktywni niz skandynawowie lub azjaci), nie mogac
        sobie pozwolic na pozadne wakacje, bo wiadomo, wszystko na kredyt, a nie daj
        boze stac prace... sepuku na miejscu! nie wiem wiec skad to przekonanie u
        tubylcow, ze to "najlepszy kraj na swiecie". ale jak sie nigdzie nie bylo, jak
        mozna porownac. a poza tym, jak juz ktos wczesniej zauwazyl, jesli taki
        hamburger otoczony jest tania sila robocza z indii i meksyku, wiec moze i ma ku
        temu podstawy...

        pozdrowienia z ojczyzny hamburgera i swiatowej dominacji. :-)
        • Gość: xyz234 Re: UE i USA IP: *.dsl.pltn13.pacbell.net 21.09.04, 06:20
          > mozna porownac. a poza tym, jak juz ktos wczesniej zauwazyl, jesli taki
          > hamburger otoczony jest tania sila robocza z indii i meksyku, wiec moze i ma
          ku
          >
          > temu podstawy...

          no wlasnie, o to chodzi, wszyscy dookola zapieprzaja aby amerykanom sie dobrze
          zylo. To najwiekszy rynek zbytu na swiecie i taki BMW obniza ceny w USA aby
          tylko sprzedawac. Z europejczykow zdzieraja ale amerykanom pol darmo. I ja
          jestem ta klasa srednia i bynajmniej sie nie przepracowywuje.
          Pozdrawiam z leniwej Hameryki ...
        • Gość: human_being Re: UE i USA IP: *.nsw.bigpond.net.au 21.09.04, 23:43
          >nie wiem wiec skad to przekonanie u tubylcow, ze to "najlepszy kraj na
          swiecie". ale jak sie nigdzie nie bylo, jak mozna porownac.<

          No wlasnie. G.W.Bush nawet nie wiedzial co to paszport i wyrobil go sobie
          dopiero wtedy gdy juz musial, kiedy zostal prezydentem.
      • Gość: human_being Re: A jak tam z PKB? IP: *.nsw.bigpond.net.au 21.09.04, 23:34
        "W USA $35 000 na lebka"

        Na jednego lebka pareset milionow a na drugiego pareset bucksow.
      • Gość: Kagan Re: A jak tam z PKB? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 22.09.04, 10:33
        Slyszales o hedonic accounting i owner imputed rent, i innych sztuczkach
        statystycznych uzywanych w USA do sztucznego podbijania PKB?
        • Gość: lukiz Re: A jak tam z PKB? IP: *.if.pwr.wroc.pl 22.09.04, 20:39
          Pewnie wydatki na wojsko też zawyżają a tak naprawdę to wydają mniej niż
          europa. A co do sztuczek to mi sie wydaje że UE nicnie przebije
          • Gość: Kagan Re: A jak tam z PKB? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 27.09.04, 12:44
            Księgowość hedonistyczna
            Owa, mocno wątpliwa pod względem teoretycznym i metodologicznym technika,
            stosowana przez amerykańskich księgowych i statystyków, polega na arbitralnym
            szacunku zmian w jakości towarów i usług, które to zmiany są kwantyfikowane i
            następnie używane w formie współczynników do korygowania wytworzonego PKB i
            zmian w poziomie cen. Jeżeli księgowi czy statystycy przyjmują wzrost jakości,
            to korygują oni PKB w górę, argumentując iż wzrost jakości (a więc także
            użyteczności ) powinien zawsze zwiększać wartość księgową wyprodukowanych dóbr
            i usług (większa wartość użytkowa powinna, ich zdaniem, znaleźć swe odbicie w
            wyższym PKB) , zaś CPI w dół, argumentując z kolei, iż wzrost cen spowodowany
            wzrostem jakości nie jest inflacyjny.

            Efektem stosowania tej metody jest zawyżanie amerykańskiego PKB a więc i
            wydajności pracy oraz zaniżanie inflacji (mierzonej wzrostem poziomu cen
            płaconych przez konsumentów, czyli CPI – Consumer Price Index). Wzrost
            wydajności, o którym często pisza w Polsce publicysci Nowej Ery czy Wprost,
            może być niemalże w całości wynikiem tego sposobu księgowania. Jak to ujął
            jeden z brytyjskich obserwatorów: "Efekt stosowania księgowości hedonistycznej
            jest taki, że oficjalny wzrost PKB Stanów Zjednoczonych przekracza wzrost
            rzeczywisty o pół procenta rocznie. Ta różnica, wynikająca ze specyficznego
            sposobu księgowania, w znacznym stopniu odpowiada za ‘cudowny’ wzrost
            wydajności, który wciąż zachwyca wyznawców nowej ekonomii”.

            Owners equivalent rent (OER)
            Jest to ekwiwalent hipotetycznych dochodów, które właściciel mieszkania bądź
            domku jednorodzinnego osiągałby, wynajmując owe mieszkanie (dom) na wolnym
            rynku. Jak wykazało niedawne badanie przeprowadzone przez Wydział Badań
            Ekonomicznych firmy Alliance Capital Management, ów OER jest powodem
            chronicznego niedowartościowania (underestimation) kosztów mieszkania
            (housing), który jest z kolei największym komponentem CPI, używanego
            najczęściej do pomiaru poziomu inflacji. Błąd w oszacowaniu poziomu inflacji w
            USA osiągnąl w roku 1998 0.6 punktów procentowych rocznie i wzrósł w ostatnich
            latach do 1 punktu procentowego. Zdaniem Joe Carson - autora cytowanego tu
            badania, niedowartościowanie (understating) inflacji ma poważne konsekwencje
            dla polityki monetarnej, a szczególnie ustalania stóp procentowych (interest
            rates) oraz podwyżek wynagrodzeń i innych świadczeń pieniężnych związanych ze
            wzrostem poziomu cen (cost-of-living adjustments).

            Jak słusznie twierdzi Carson: “Inflacja powinna być mierzona przez
            rejestrowanie cen towarów i usług, które były realnie (actually) kupowane i
            sprzedawane na rynku. Hipotetycznie przypisane ceny powinny zostać zignorowane
            przez twórców polityki (policy makers), jeśli nie dla żadnego innego powodu, to
            dla tego choćby, iż mogą one wprowadzać w błąd co do wysokości inflacji.”
    • humbak Re: UE a USA 28.09.04, 03:33
      A czy w tą statystykę wliczeni są owi nielegalni emigranci co w południowych
      stanach przebywają?
      • Gość: Kagan Re: UE a USA IP: *.lib.unimelb.edu.au 29.09.04, 14:25
        Nikt nie ma w USA pojecia ilu jest tych nielegalnych... ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka