Dodaj do ulubionych

Arkadiusz Brzeski

14.12.16, 11:58
śledzę jego poczynania od lat i czekam...
czy to w sprawie zimnej pary,
pieca spalającego ...wszystko, czy też dróg z plastiku
ale tu trafiam na podsumowanie jego działań jak i wszelkiej działalności naukowej w Polsce
Smutne to.
rydygier.blog.onet.pl/innowacyjnosc-po-polsku-czyli-droga-przez-meke-niezaleznego-logistyka-wynalazcy/
Obserwuj wątek
    • w111mil Re: Arkadiusz Brzeski 14.12.16, 13:02
      "spali absolutnie wszystko i nie emituje szkodliwych substancji do atmosfery. A podczas spalania powstają frakcje ropy naftowej i gaz palny" - silnik na holzgaz robi cos takiego ale nie spali absolutnie wszystkiego

      Suszenie ryby w kuchence mikrofalowej jest bardzo kosztowne.

      Nie bardzo rozumiem konflikt interesów BigFarma - inhalator. Skąd pacjenci mieliby brać leki w "postaci czystej"?

      Z mojego doświadczenia wynika, że "mieszanina wodoru i tlenu" jest bardzo niebezpieczna.

    • nikodem321 Re: Arkadiusz Brzeski 14.12.16, 20:27
      E! wcale nie takie smutne. Mógłby uważać się na przykład za papieża.
    • pomruk Re: Arkadiusz Brzeski 14.12.16, 21:02
      Ciekawym, kto zacz ten Arkadiusz Brzeski polecam jego wypowiedzi np. na:
      porozmawiajmy.tv/alchemia-ciekawe-roslinki-i-eksperyment-z-wirami-schaubergera-arkadiusz-brzeski/
      Skrajny przykład agresywnego nieuctwa. Człowieka bierze przerażenie - choć niby powinien sie cieszyć z dystansu, jaki dzieli go od osób, zdolnych artykuować tak kosmiczne brednie.
      Rozumiem Majkę, która zaczyna zastanawiać się nad "regulowaniem" wolności słowa.
      I gdyby to był jakiś kuriozalny margines. Ale tego typu przeraźliwa ciemnota jawnie sięga po rząd dusz.
      • w11mil Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 13:14
        "choć niby powinien sie cieszyć z dystansu, jaki dzieli go od osób, zdolnych artykuować tak kosmiczne brednie"
        Nie wiem ile masz lat ale jeśli niewiele, to zapytaj starszych kolegów o ich dystans do słynnego odkrycia Ponsa i Fleischmana. I nie chodzi o pomyłkę, tylko reakcję naukowców: ileż było follow-upów, ileż potwierdzeń! I wszystko było dziełem ludzi których dzieli dystans od dyskutowanych tu nieboraków.
        Przejrzałem zalinkowaną stronę (głownie komentarze) i nie ukrywam, wzruszyła mnie pasja i, nie zawaham się użyć tego słowa, miłość do nauki. 99% "zawodowców" obchodzi jedynie zdobycie stopnia naukowego doktora, doktora habilitowanego, tytułu, stanowiska profesora. W międzyczasie tłuką punkty z listy A (w lepszej wersji) i składają wnioski do NCN na w większości nikomu nie potrzebne badania.
        A tu widzimy ludzi którzy nie wyciągają ręki po publiczne pieniądze, niczego nie ukradli z NCBiR, nie domagają się podwyższenia kosztów uzyskania dochodów, nie żerują na prestiżu tytułu naukowego.
        Podsumowując - protestuję przeciw pogardzie jaką wyraziłeś w swoim poście.
        Przy okazji skomentuję "wodorowaną wodę" . Tak właśnie robi się medycynę i publikacje naukowe z zakresu medycyny. Stare metody w rodzaju zmieszaj róg jednorożca z krwią nietoperza uzupełniamy grupę kontrolną i statystykę, powtarzamy i publikujemy kilkadziesiąt razy a potem publikujemy metaanalizy.







        • asteroida2 Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 14:03
          > Przejrzałem zalinkowaną stronę (głownie komentarze) i nie ukrywam,
          > wzruszyła mnie pasja i, nie zawaham się użyć tego słowa, miłość do nauki.

          Nie. To nie jest miłość do nauki. To jest miłość do samego siebie i pogarda dla wszystkich innych, którzy robią naukę.

          > Przy okazji skomentuję "wodorowaną wodę" . Tak właśnie robi się medycynę i
          > publikacje naukowe z zakresu medycyny. Stare metody w rodzaju zmieszaj róg
          > jednorożca z krwią nietoperza uzupełniamy grupę kontrolną i statystykę,
          > powtarzamy i publikujemy kilkadziesiąt razy a potem publikujemy metaanalizy.

          Nie. Tak się nie robi nauki.

          Robienie nauki polega na przeczytaniu co setki naukowców robiło przed tobą w tej dziedzinie i zastanowienie się czego oni jeszcze nie zrobili i czy ja mogę to zrobić.

          Prowadzenie badań bez tego pierwszego kroku to tylko bezproduktywne hobby - jak rysowanie map swojej okolicy i ogłaszanie że jest się odkrywcą.
          • w111mil Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 15:16
            asteroida2 napisał:
            > Nie. Tak się nie robi nauki.
            Pisałem o naukach medycznych dzięki którym dowiaduje my się że
            Amerykańscy Naukowcy udowodnili że np.
            -konserwatyści mają inny mózg
            -dzieci w rodzinach gejów są zdrowsze
            Aby uniknąć flame skupię się na klasyce:
            picie czerwonego wina jest zdrowe a udowodniono to naukowo bo p<0,05. Na własne oczy widziałem w rozdziale Discussion rozważania że jest to wynikiem obecności flawonoidów które są radical scavengers i tu odwołanie do publikacji w prestiżowym piśmie. Czym to się różni od nieszczęśników robiących olej z ryby za pomocą mikrofali? Jedynie tym że tym że oni nie napiszą This work was supported by the State Medical Research Fund.

            > Robienie nauki polega na przeczytaniu co setki naukowców robiło przed tobą w te
            > j dziedzinie i zastanowienie się czego oni jeszcze nie zrobili i czy ja mogę to
            > zrobić.
            No to ci podpowiem jak to zrobić prościej. Rób to co inni a w wynikach napisz ze wyniki are consistent with data obtained in X et al (pamiętaj aby X albo ktoś z et al był na liście proposed reviewers). Zawsze jakieś 15 pkt będzie.
            Jeśli jesteś ambitny to podczep się pod Globalne Ocieplenie. Nieważne czym się zajmujesz tu możliwości są bardzo szerokie choć nie niewyczerpane: o tym że od tego krew nam skwaśnieje albo zgłupiejemy już było.
            • asteroida2 Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 16:15
              > Amerykańscy Naukowcy udowodnili że np.
              > (...)
              > Aby uniknąć flame skupię się na klasyce:
              > picie czerwonego wina jest zdrowe a udowodniono to naukowo bo p<0,05.
              > Na własne oczy widziałem w rozdziale Discussion rozważania że jest to
              > wynikiem obecności flawonoidów które są radical scavengers i tu odwołanie do
              > publikacji w prestiżowym piśmie.

              Mam wrażenie że nie odróżniasz dziennikarskich opisów nauki od samej nauki.

              To że ktoś przeprowadził badanie w którym coś takiego zaobserwował, to nie znaczy że cokolwiek udowodnił. To jest tylko jakiś punkt pomiarowy.

              Bardzo łatwo jest zrobić badanie i potem dobrać hipotezę tak, żeby zgadzała się do iluśtam sigm. Ponieważ do peer review trafia praca zawierająca już gotowe wyniki i hipotezy, to recenzent nie ma możliwości stwierdzenia czy badacz postępował zgodnie z metodologią czy nie (min. najpierw sformułował hipotezy, przeprowadził poprawnie ślepą próbę i nie zignorował żadnych z usyskanych danych).

              > No to ci podpowiem jak to zrobić prościej. Rób to co inni a w wynikach napisz ze
              > wyniki are consistent with data obtained in X et al (pamiętaj aby X albo ktoś
              > z et al był na liście proposed reviewers). Zawsze jakieś 15 pkt będzie.

              Ty z tego szydzisz? To jest właśnie najpotrzebniejsza praca naukowa.
              Wynika to z tego że to co X et al. opublikowali, to tylko obserwacja którą trzeba zweryfikować. Jeśli w niezależnym badaniu jesteś w stanie potwierdzić cudzą hipotezę, to ta hipoteza staje się o wiele bardziej prawdopodobna.

              Nasza nauka cierpi głównie na niedobór powtarzalnych badań naukowych, a nie na ich nadmiar. To nawet ma swoją nazwę: replication crisis
              en.wikipedia.org/wiki/Replication_crisis
              Gdyby więcej ludzi robiło badania w ten sposób, to nasza nauka byłaby w lepszym stanie. To jest warte więcej niż "15 punktów". Problem jest taki że właśnie każdy chce być wielkim odkrywcą i zrobić coś zupełnie innowacyjnego. Pół biedy jeśli to jest rzeczywiście innowacyjne. Wtedy przynajmniej jest to nauka. Natomiast jeśli ktoś nawet się nie interesuje tym co już zostało zrobione, tylko powtarza badania z XVIII wieku - to nauką to nie jest. Jest to tylko zadufanie w sobie i pogarda dla prawdziwych naukowców, którzy wykonują pożyteczną pracę.
              • europitek Re: Arkadiusz Brzeski 19.01.17, 07:50
                asteroida2 napisał:
                > Natomiast jeśli ktoś nawet się nie interesuje tym co już zostało
                > zrobione, tylko powtarza badania z XVIII wieku - to nauką to nie jest.
                > Jest to tylko zadufanie w sobie i pogarda dla prawdziwych naukowców,
                > którzy wykonują pożyteczną pracę.

                No dobra, ale przecież w ten sposób generuje jakieś powtórzenia wcześniejszych badań, choćby nawet i sprzed 200 lat. Nie żebym go bronił, bo może wygaduje głupoty, ale to nie jest cel "cios".
        • pomruk Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 14:34
          Napisałem wyraźnie "choc niby powinien się cieszyc z dystansu", nie "cieszę się". To chyba wyraźne określenie stanowiska.
          Lat mam tyle (niestety), ze w chwili odkrycia Fleichsmana i Ponsa zaczynałem swoją przygode z nauką w pewnym Instytucie fizycznym i jednocześnie brałem udział w pracach drugiego - zajmujacego sie chemią. Byłem świadkiem usiłowania odtworzenia tych rezultatów i "od wewnątrz" śledziłem reakcje świata nauki. Po pierwsze - ogromna większość badaczy odnosiła sie ze zdrowym sceptycyzmem do doniesień. Po drugie - zarówno entuzjaści jak i sceptycy prozumiewali się tym samym, sensownym językiem, nie tworzyli zmistyfikowanej rzeczywistosci, w której pojęcia tracą nagle ustalony sens i stają sie bełkotliwymi narzędziami magii.
          Nieświadomie tylko podkreśliłeś przepasć jaka dzieli rewelacje ludzi wykształconych od... hm, szlachetnych pasjonatów.
          Nie moją winą jest to, ze dystans miedzy wiedzą a jej brakiem jest okrutny. "Podziw" dla tego, że facet nie berze pieniędzy publicznych (jeszcze, kurna, tego by brakowało!) nie powoduje że powinienem udawac, że jego starania mają sens. Takie udawanie byłoby ewidentnym kłamstwem, a brak reakcji na propagowanie bzdur jest - moim zdaniem - dla naukowca czy chocby wykształconej osoby grzechem.
          • w111mil Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 15:29
            pomruk napisał:
            > nsownym językiem, nie tworzyli zmistyfikowanej rzeczywistosci, w której pojęcia
            > tracą nagle ustalony sens i stają sie bełkotliwymi narzędziami magii.
            A po co tworzyć zmistyfikowaną rzeczywistosć, mamy przecież statystykę.
            Kupujesz Statisticę (full opcja z alufelagami!) i ne nie ma mocnych. Rozkład wyników nie jest normalny? Technik marudzi że aparat trzeba skalibrować ale jest przecież test Mann-Whitney.
            A jak opanujesz PCA to w ogóle na niczym nie musisz się znać!
            • pomruk Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 17:14
              Za czasów gdy miałem z tym styczność, nie było tak wyrafinowanych narzędzi. Wyniki odbiegajace od innych po prostu sie zatajało i już :-) Faktem jest że nie ma takich sfer, w których ludzie nie idą na łatwiznę i nie ma takich, w których nie dałoby się robić coś rzetelniej lub mniej - zależnie od klasy jaką reprezentuje badacz. No dobrze, i co w związku z tym? Czy czyni to rozpatrywany tu bełkot bardziej strawnym, czy nadaje mu rację bytu? Czy powoduje, ze zachwycić się mam lada bzdurą?
              • w111mil Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 17:32
                pomruk napisał:
                > No dobrze, i co w związku z tym?
                W związku z tym nie jesteśmy Nadzwyczajną Kastą Ludzi.

                Zareagowałem na Twoje bardzo agresywne i pogardliwe podejście do ludzi którzy bawią się za swoje pieniądze, nikomu niczego nie narzucają a grzeszą jedynie ignorancją.
                W moim rankingu stoją wyżej od wyznawców Feng shui, numerologii czy astrologii.




                • w111mil Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 18:28
                  Przepraszam!
                  Właśnie obejrzałem filmik, wysłuchałem p. Brzeskiego i przyznaję, szlag mnie trafił.

                  Moja poprzednia opinia dotyczyła komentatorów. Ci ludzie są ciekawi świata i nie bezkrytyczni (wzruszył mnie komentator wyjaśniający że z anteny nie lecą elektrony)
                  Obstaję jednak przy sprzeciwie wobec "regulowaniu" wolności słowa (nawet w tym przypadku).
                  • pomruk Re: Arkadiusz Brzeski 15.12.16, 20:26
                    No właśnie... taki filmik może wywoływać emocjonalne wypowiedzi. Co do mnie, może sprawiłem wrażenie arogancji - jednak wyrażenie "choć niby powinien sie cieszyć z dystansu" należałoby rozumieć "niektórzy uważają, ze można sie cieszyć, ja nie". Wycofałbym je.
                    Co do "regulowania" wolności słowa - napisałem Majce, że uważam to za niemozliwe, dodam że zgadzam się, że prowadzi to zawsze - jak pokazuje historia - do zła.
                    Natomiast matrwi mnie obojętność, z jaką wielu ludzi wykształconych czy znajacych sie na rzeczy traktuje zalew niekompetencji. To prowadzi, niestety, do dominacji nieracjonalnych w popularnym obiegu.
                    • mlodavy Re: Arkadiusz Brzeski 17.01.17, 11:53
                      Nie szczególnie wiem w czym problem z wynalazkami pana Brzeskiego. Ale co do ekonomi asfaltu to, że coś jest trzykrotnie tańsze to nie znaczy, że będzie funkcjonować, biurokracja może to łatwo uczynić nieopłacalnym.

                      Gdyby działało tu prawo opłacalności to Polska powinna mieć flotę handlową-transportową opartą o parowce na węgiel, nowoczesne turbiny parowe mają sprawność ok 50%, cena węgla energetycznego w portach to 200-250zł za tonę, a tona mazutu - paliwa okrętowego to 1000zł czyli 4-5 razy więcej.

                      Czyli taka flota biłaby kosztami każdą konkurencję. Jak wiadomo nie mamy dziś praktycznie nigdzie takich statków.
                      • europitek Re: Arkadiusz Brzeski 19.01.17, 07:56
                        A jaka jest wartość energetyczna tony węglą i tony mazutu, a także wydajność silników na mazut? I jeszcze jaka jest żywotność podstawowych elementów napędów obu rodzajów?
                        • mlodavy Re: Arkadiusz Brzeski 21.01.17, 11:57
                          europitek napisał:

                          > A jaka jest wartość energetyczna tony węglą i tony mazutu, a także wydajność si
                          > lników na mazut? I jeszcze jaka jest żywotność podstawowych elementów napędów o
                          > bu rodzajów?

                          Węgiel to z 25%-30% mniej niż węglowodory, ale te 1000zł to było z rok temu, teraz jest raczej drożej dziś najtaniej 378$ coś koło 1500zł tak czy inaczej energetycznie na węglu jest to co najmniej 3-4 razy taniej, niż na węglowodorach.

                          Są siłownie parowe tylko są na gaz czy ropą. Węgiel nie jest używany bo pewnie wyeliminowany został gdy ropa była po 10-15$ za baryłkę, była też kwestia automatyzacji zasilania węglem, dziś pewnie nie byłaby to wielka sztuka by to zrobić, techniki automatyzacji procesów przemysłowych poszły dużo dalej, też pojawiła się technika "bezdymnego" spalania węgla, w piecach z ciśniemiem 8 barów.

                          okrętowa siłownia parowa

                          Skoro takie siłownie parowe są to są równie trwałe co silniki spalinowe, też nie mamy rozwoju technik budowy parowozów (ich silników), ostatnie ich w miarę nowoczesne prototypy powstawały w RPA i Chile, chodź dziś pewnie można by zrobić dużo wydajniejsze parowozy na węgiel, niż 100 lat temu, czy 30-40 lat temu.

                          Takie wielkoskalowe przykłady zastosowania techniki, zależą od decyzji politycznych nie ekonomicznych, a to może i bardziej od mody na taką czy inną technologię.
                          • europitek Re: Arkadiusz Brzeski 21.01.17, 22:05
                            mlodavy napisał(a):
                            > Węgiel to z 25%-30% mniej niż węglowodory,

                            A jak jest różnica wydajności? Pewnie łączna róznica ilości (wagowo) węgla, który trzeba spalić dla uzyskania jakiejś konkretnej ilości energii wyniesie ponad 50%. Czyli trzeba znacznie więcej paliwa wozić ze sobą, co też kosztuje i zajmuje miejsce. Do tego dojdzie jeszcze kwestia popiołów po spalaniu węgla, któych będziepewniesporo. Trzeba z nimi coś robić (wozić ze sobą, składować, utylizować), czyli znów koszty.
                            Poza tym możesię ujawnić kwestia dostępności dostatecznej ilości paliwa węglowego, ponieważ duże instalacje węglowe są robione na konkretne gatunki węgla. Na przykład, taki problem pojawił się na Ukrainiepo zajęciu Dobasu przez Rosję. Kilku ukraińskim elektrowniom groziło zatrzymanie, ponieważ mogły spalać tylko wybrany gatunek węgla wydobywany w Donbasie na terenach zajętych przez "separatystów". Inne miejscówki wydobycia tego gatunku węgla były w Wietnamie i RPA. I Ukraina kupiła węgiel w RPA.

                            Na koniec zostaje jeszcze kwestia "równowagi rynkowej", czyli wzrostu cen węgla przy dużym zapotrzebowaniu na niego. Masowe używanie węgla do "opalania" statków mogłoby podbić jego cenę kilkukrotnie, a spowodować spadek cen na węglowodory. Identyczne zjawiska cenowe miały już wielokrotnie miejsce w przypadku gazu ziemnego i ropy.
                            Dlatego wcale nie jestem przekonany, że masowe używanie węgla jako paliwa okrętowego musiałoby dać drastyczne ograniczenie kosztów transportu morskiego.
                            • mlodavy Re: Arkadiusz Brzeski 28.01.17, 16:29
                              europitek napisał:

                              > mlodavy napisał(a):
                              > > Węgiel to z 25%-30% mniej niż węglowodory,
                              >
                              > A jak jest różnica wydajności? Pewnie łączna róznica ilości (wagowo) węgla, któ
                              > ry trzeba spalić dla uzyskania jakiejś konkretnej ilości energii wyniesie ponad
                              > 50%. Czyli trzeba znacznie więcej paliwa wozić ze sobą, co też kosztuje i zajm
                              > uje miejsce. Do tego dojdzie jeszcze kwestia popiołów po spalaniu węgla, któych
                              > będziepewniesporo. Trzeba z nimi coś robić (wozić ze sobą, składować, utylizow
                              > ać), czyli znów koszty.

                              Wydajność nowoczesnych turbin parowych jest większa niż silników spalinowych, hybrydy gazowo-parowe mają nawet sprawność 60% (no owszem paliwem jest tu gaz), co do tych popiołów to nie ma tak dużo, problemem jest siarka ale dotyczy to też okrętowych silników spalinowych, też wymusza się by spalały czystsze paliwo, czy stosowały skrubery, a to lżejsze paliwo jest znacznie droższe od okrętowego mazutu.



                              Szesnaście największych kontenerowców świata wypuszcza do atmosfery tyle samo siarki, co wszystkie auta na Ziemi - twierdzi konsultant naukowy The New Scientist, Fred Pearce.

                              "Obliczono, że w najbliższych 10 latach toksyczne wyziewy tylko z tych 16 okrętów przyczynią się do śmierci miliona osób. Na morzach i oceanach pływa obecnie 100 tys. okrętów.

                              Międzynarodowa Organizacja Morska, morska agenda ONZ, pozwala by statki napędzane były paliwem w którym jest do 4,5 proc. siarki. To 4,5 tys. razy więcej niż normy dla aut - wylicza gazeta."

                              > Poza tym możesię ujawnić kwestia dostępności dostatecznej ilości paliwa węglowe
                              > go, ponieważ duże instalacje węglowe są robione na konkretne gatunki węgla. Na
                              > przykład, taki problem pojawił się na Ukrainiepo zajęciu Dobasu przez Rosję.

                              Ja dlatego pisałem o polskiej flocie która opierałaby się o polski węgiel. Jest ponad 100 000 statków my mamy tylko 140, a Grecy, Japończycy, Niemcy itp., po co najmniej kilka tysięcy, czyli my możemy sobie zainwestować w nowoczesne parowce, bo flotę mamy w ilościach śladowych, oni nie przerobią tych tysięcy statków na węgiel trwałoby to zresztą całe dekady.

                              > Na koniec zostaje jeszcze kwestia "równowagi rynkowej", czyli wzrostu cen węgla
                              > przy dużym zapotrzebowaniu na niego. Masowe używanie węgla do "opalania" statk
                              > ów mogłoby podbić jego cenę kilkukrotnie, a spowodować spadek cen na węglowodor
                              > y. Identyczne zjawiska cenowe miały już wielokrotnie miejsce w przypadku gazu z
                              > iemnego i ropy.
                              > Dlatego wcale nie jestem przekonany, że masowe używanie węgla jako paliwa okręt
                              > owego musiałoby dać drastyczne ograniczenie kosztów transportu morskiego.

                              Obecnie światowa flota zużywa rocznie z maksimum z 0,5 miliarda ton paliw mniej niż floty samolotów. Wydobycie węgla to 7,5 miliarda, to jest raczej mało prawdopodobne by wywołało to jakiś wzrost cen węgla, zwłaszcza, że Chiny zrezygnowały ostatnio z 100 elektrowni na węgiel i będą raczej likwidowały te co mają obecnie, a oni spalają z połowę światowego wydobycia węgla.
                  • europitek Re: Arkadiusz Brzeski 19.01.17, 08:22
                    w111mil napisał
                    > wzruszył mnie komentator wyjaśniający że z anteny nie lecą elektrony)

                    A co w tym dziwnego, że ludziskom brakuje podstawowej wiedzy o świecie? Prawie wszyscy się specjalizują w wąskich dziedzinach (niekoniecznie naukowych) wiedzy, bo to jest życiowo bardziej opłacalne niż szeroka wiedza ogólna. Żyjemy w cywilizacji premiującej specjalistów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka