staua 29.10.04, 21:59 No wlasnie. Mam z nia klopot. Behemot tak zatytulowal nasze forum, ale kto to wlasciwie jest naukowiec? Jakie sa kryteria uwazania sie za takowego??? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
zettrzy Re: Definicja slowa "naukowiec" 29.10.04, 22:23 ja tu pisze goscinnie, jako oficjalny nienaukowiec sympatetyk, za specjalnym przyzwoleniem, wiec czuje sie zwolniona z obowiazku definiowania czegokolwiek wystarczy ze musialam dzisiaj zdefiniowac deweloperowi ile bledow mial w kodzie i jak to poprawic ... na szczescie kooperowal, inaczej pewnie bym definiowala do pozna w noc ... Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: Definicja slowa "naukowiec" 30.10.04, 00:43 Co Cie Staua, jakas piatkowa nostalgia wziela, ze naciagasz nas na takie filozoficzne rozwazania? A moze to jakis badawczy przestoj jest powodem? Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Definicja slowa "naukowiec" 30.10.04, 07:20 Moze piatkowa nostalgia :-) Bo przestoju nie mam juz (wlasnie jestem w pracy, ha!). Ale stwierdzilam, ze nie wiem, no dobra, tutaj zettrzy nie jest naukowcem, ale wiekszosc z uczestnikow powiedzialaby o sobie, ze sa naukowcami, a przeciez nie robimy wszyscy tego samego? Hm. Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: Naukowiec to brzmi... 30.10.04, 16:35 abstrakcyjny napisała: > ... nudnie. Niestety. > :(((. Bez watpienia sa profesje, ktore wsrod przypatrujacej sie z boku publicznosci powoduja wieksze wydzielanie rozmaitych hormonow. Naukowiec to raczej nie dostawca dobrej rozrywki dla ..... Tak juz chyba musi byc i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Naukowiec to brzmi... 31.10.04, 01:33 Jak dla kogo :-) Dla mnie nawet w dziecinstwie nie brzmialo nudnie. A i dla innych dzieci nie (vide Doc z Powrotu do Przyszlosci). Poza tym nie pytalam o to, jak brzmi, tylko, jak to zdefiniowac. To co innego. I jeszcze poza tym :-) zauwazylam, ze takie poglady maja ludzie, ktorzy naukowcami nie sa nie z powodu znudzenia, a z zupelnie innego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Wiem co to "naukowiec"!!! 30.10.04, 16:39 Teraz mamy badacza ''nowego typu'' w naszym gronie. To jest wlasnie to. Prawdziwy naukowiec. Serdecznie witamy!!!! wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2367818.html Odpowiedz Link Zgłoś
kot.behemot No, "zarządzać personelem" to przecież umie 30.10.04, 20:30 Aż dusza rośnie, jak nasze elity zdobywają wykształcenie. Tu magister, tam doktor (swoją drogą, to nasz Prezydent musi się czym prędzej podliftować, skoro taki Lepper ma tera dochtorat). Nawet posłanka Beger (ta od owsa) pilnie studiuje. Odpowiedz Link Zgłoś
kot.behemot Tylko to zdjęcie... 30.10.04, 20:33 A gdzie toga i biret?! Takie zdjęcie Leppera w ramki bym oprawił. Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: Tylko to zdjęcie... 30.10.04, 21:44 kot.behemot napisał: > A gdzie toga i biret?! Takie zdjęcie Leppera w ramki bym oprawił. W todze i biecie w bialo-czarne poprzeczne pasy rzeczywiscie byloby mu bardzo twarzowo. Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: No, "zarządzać personelem" to przecież umie 30.10.04, 21:52 kot.behemot napisał: > Aż dusza rośnie, jak nasze elity zdobywają wykształcenie. Tu magister, tam > doktor (swoją drogą, to nasz Prezydent musi się czym prędzej podliftować, skoro > taki Lepper ma tera dochtorat). Nawet posłanka Beger (ta od owsa) pilnie studiu > je. > To prawda epoke technikow i pseudo-magistrow mam juz za soba. W dzisiejszych czasach liczy sie twarde wyksztalcenie i twardoglowie. Przy okazji Behemot, jak poszukiwania nowej pracy? My w miedzyczasie mielismy malego kopa biznesowego. To pewnie o tym wiesz. Bylo to dosc glosnie za oceanem. Na razie nie ma planow na ciecia w badanich, wiec nadal plany zatrudniania pozostaja takimi jakimi byly. A co przyszlosc przyniesie, zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
kot.behemot Re: No, "zarządzać personelem" to przecież umie 30.10.04, 22:44 > My w miedzyczasie mielismy malego kopa biznesowego. Słyszałem. Już się sępy zlatują: parę dni temu włączyłem sobie radio i trafiłem na reklamy - ogłaszała się jakas kancelaria prawnicza, grobowym głosem obwieszczając, jak to się vioxxem można było przytruć i oferując pomoc w zdobywaniu odszkodowań. Pech polega na tym, że vioxx to lek na rynek masowy, a w USA można wyciągnąc znaczne odszkodowanie za każdą pierdułkę. Statystycznie to pewnie więcej osób dostło zaburzeń krążenia po wystraszeniu tym szumem medialnym, ale zdrowy rozsądek sobie, a sądy czasem sobie. Skutki dla firmy mogą być więc poważne - księgowi pewnie juz tworzą rezerwy na odszkodowania, a żeby się bilans zgodził, to trzeba będzie trochę poprzesuwać, również z planów zwiększania zatrudnienia (bo przecież administracja nie obetnie sobie, no nie?). A z moich poszukiwań na razie niewiele konkretnego wynika. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: No, "zarządzać personelem" to przecież umie 31.10.04, 01:34 Myslisz, ze prezydent nie ma takiego doktoratu? Na pewno ma, nawet kilka. Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: No, "zarządzać personelem" to przecież umie 31.10.04, 14:29 Z prezydentem to trudna sprawa. Jednego dnia twierdzi, ze ma doktorat. Drugiego, ze nie ma. A trzeciego, ze nie jest do konca pewien. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: No, "zarządzać personelem" to przecież umie 31.10.04, 17:18 No. Tak samo z innym prezydentem. Jest bron nuklearna - nie ma - nie jest do konca pewien... Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: Wiem co to "naukowiec"!!! 30.10.04, 21:15 on jeszcze kiedys cysorzem sie oglosi ... Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 31.10.04, 20:36 przynajmniej w humanistyce - człowiek który całemu światau wmawia, że to, że leży na łózku i czyta ksiązki całymi dniami, wstając tylko na kawę i pokarm, to ciężka praca intelektualna, najczęściej uwieńczona kilkukodzinnym stukaniem w klawiaturę kompa i posłaniem w ten sposób sprokurowanego tekstu, do czasopisma, które czyta 30 jego kolegów i dziesięciu studentów, którzy kupili je po pijaku w Empiku, mysląc, że to może coś z gołymi pannami. Pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 31.10.04, 23:58 To jest ad rem tylko czesciowo. Ale masz racje, ja czasem sie zastanawiam, to powolanie, poczucie, ze robimy cos wielkiego... a tak naprawde to jest w przewazajacej czesci marnowanie pieniedzy (panstwa i roznych organizacji) na idotyczne macanie w ciemnosciach - a nuz sie cos trafi. Trafia sie raz na tysiac prob. Mamy powody, zeby czuc sie jak darmozjady, moze wiec nie ma sensu miec pretensji o male zarobki. Praca wygodna, nie tak, jak na budowie, czas spedzamy przyjemnie, dostep do nowoczesnych urzadzen, godziny elastyczne. Raj dla leni. Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 01.11.04, 00:20 staua napisała: > To jest ad rem tylko czesciowo. Ale masz racje, ja czasem sie zastanawiam, to p > owolanie, poczucie, ze > robimy cos wielkiego... a tak naprawde to jest w przewazajacej czesci marnowani > e pieniedzy (panstwa i > roznych organizacji) na idotyczne macanie w ciemnosciach - a nuz sie cos trafi. > Trafia sie raz na tysiac > prob. Mamy powody, zeby czuc sie jak darmozjady, moze wiec nie ma sensu miec pr > etensji o male > zarobki. Praca wygodna, nie tak, jak na budowie, czas spedzamy przyjemnie, dost > ep do nowoczesnych > urzadzen, godziny elastyczne. Raj dla leni. no to jak ja mam sie teraz czuc? Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 01.11.04, 03:06 Mozesz lepiej niz ja - w koncu pewnie cos pozytecznego robisz, albo widzisz wymierne efekty. A mnie rodzina caly czas pyta, kiedy odkryje ten lek na RAKA (kazdego, zapewne, panaceum na wszystko). Jakis dolujacy watek zalozylam... Odpowiedz Link Zgłoś
smia Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 02.11.04, 13:41 Staua! nie przejmuj sie, ja pracuje "nad Alzheimerem". mnie pytaja, jak idzie i kiedy bedzie mozna z tego WYLECZYC. he he... to jest dopiero dolujace... Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 02.11.04, 23:43 smia napisała: > Staua! > nie przejmuj sie, ja pracuje "nad Alzheimerem". mnie pytaja, jak idzie i kiedy > bedzie mozna z tego WYLECZYC. > he he... to jest dopiero dolujace... > Ja na szczescie za duzo nie mowie nad czym pracuje, wiec tego typu dolownie, rzadko mi grozi. Za to mam inne. Gdy moja prace odbiera sie nie jako poszukiwanie leczenia, ale jako trucie, oszukiwanie i perfidne zdzierstwo. Nad Alzheimerem? Ja sie zapytam, jak idzie i nad czym pracujesz? Jesli to nie tajemnica. Odpowiedz Link Zgłoś
smia Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 03.11.04, 12:16 nie, to nie tajemnica, poki co, bo wynikow jakich bym oczekiwala, niet. moim modelem jest c elegans, co moze wydawac sie nieco dziwne, jako ze stworek ten posiada jedynie zwoje nerwowe i 302 neurony. jego piekno polega na prostocie ;-). interesuje nas homolog APP, bo jego nokaut jest letalny i u robaka, a partial loss of function mutanty maja fenotyp, wiec cos tu jest na rzeczy. u myszy fenotyp nokautow jest subtelny i wlasciwie nie wiadomo, dlaczego umieraja. poza tym wydaje sie ze pewien aspekt regulacji ekspresji jednej z presenilin u robaka moze byc ciekawy, ale jaki to ma zwiazek z regulacja u czlowieka, to nie wiadomo. a robie to w niemczech. zajrzyj na www.celegans.de, nie wiem, czy jest zaktualizowana, ale cos tam powinno byc. nie idzie najlepiej :-( a w przyszly piatek progress report, i bedzie to wielka kicha. jednym slowem, na lek jeszcze musimy poczekac ;-), ja pewnie umre wczesniej na choroby zwiazane ze stresem ;-P pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 03.11.04, 14:04 Ten stworek to rzeczywiscie jakis prymityw. Trzeba bedzie dlugo poczekac zamin przeewoluuje (och, co za slowo)na cos czlekoksztaltno podobenego. A lekiem to sie nie podlamuj. Pewnie z polowa firm ma ''kontrolery'' ciecia APP w swoich pipelines. Moze wiec nie jest to az tak odlegle. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 03.11.04, 15:43 Smia, teraz ja Cie pociesze, tez w trakcie doktoratu mialam stresy i kryzysy, podobno kazdy tak ma, a potem nagle nastepuje przelom i wszystko rusza!!!! Zycze Ci tego!!! Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
smia dzieki! 04.11.04, 10:06 Staua, mam nadzieje ze ta podwyzszona forma czeka juz za rogiem (rokiem?), bo czas najwyzszy. wszyscy mi to mowia (sic!) a ja jakos wciaz nie dowierzam ;-P Ex-Rak! ja sobie wypraszam, moj robak jest uroczym stworzonkiem! a gdybys widzial, jakie on ma fenotypy... mozna peknac ze smiechu, slowo daje. co do ciecia APP, rzecz nie jest taka prosta, bo APP nie jest jedynym substratem kluczowego enzymu, czyli gamma-sekretazy. innym waznym substratem jest np. Notch (ale nie jedynym), no i w tym momencie blokowanie jego aktywnosci staje sie, hmm, problematyczne. ja nie szukam leku (wbrew opini mojej rodziny i innych zaprzyjaznionych laikow), ja chce zrozumiec, po co jest to APP? i inne takie, niekoniecznei terapeutyczne zagadnienia mnie na codzien absorbuja. ponoc jedna z firm biotech skrystalizowala gamma-sekretaze... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: dzieki! 04.11.04, 15:06 smia napisała: > Staua, mam nadzieje ze ta podwyzszona forma czeka juz za rogiem (rokiem?), bo > czas najwyzszy. wszyscy mi to mowia (sic!) a ja jakos wciaz nie dowierzam ;-P > > Ex-Rak! ja sobie wypraszam, moj robak jest uroczym stworzonkiem! a gdybys > widzial, jakie on ma fenotypy... mozna peknac ze smiechu, slowo daje. > > co do ciecia APP, rzecz nie jest taka prosta, bo APP nie jest jedynym > substratem kluczowego enzymu, czyli gamma-sekretazy. innym waznym substratem > jest np. Notch (ale nie jedynym), no i w tym momencie blokowanie jego > aktywnosci staje sie, hmm, problematyczne. ja nie szukam leku (wbrew opini > mojej rodziny i innych zaprzyjaznionych laikow), ja chce zrozumiec, po co jest > to APP? i inne takie, niekoniecznei terapeutyczne zagadnienia mnie na codzien > absorbuja. > ponoc jedna z firm biotech skrystalizowala gamma-sekretaze... > ;-) > To trzeba by ta gamma-sekretaze jakos selektywnie traktowac, a nie wylacznie blokowac, wtedy moze cos z tego wyjdzie?????? Pozdrowienia dla sympatycznego robaka, bedacego posmiewiskiem calego labu. Odpowiedz Link Zgłoś
smia Re: dzieki! 04.11.04, 15:17 ex-rak, zajrzyj na @gazeta.pl tam masz dopiero slicznego robaka (nie komputerowego rzecz jasna!) szczerze mowiac, aktywnosc gamma-sekretazy nie bardzo mnie tu interesuje, raczej regulacja ekspresji jednego z jej skladnikow. od gamma-sekretazy sa ludzie w Monachium, nam, maluczkim pozostaje robak ;-P. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: dzieki! 04.11.04, 16:03 Krzysiek mial kiedys robaka, ktory krecil sie w kolko, zamiast pelznac do przodu :-) Odpowiedz Link Zgłoś
smia Re: dzieki! 04.11.04, 17:22 mam takie! cale mnostwo! sama zrobilam! mam tez dlugie, i takie krotkie i grubiutkie (dumpy) ;-) mam tez takie, ktore nie skladaja jajeczek, i larwy wykluwaja sie (jakie jest wlasciwe polskie tlumaczenie hatch) wewnatrz matki, i zjadaja ja od srodka, bleee... widac jak sie ruszaja, zwlaszcza kiedy maja GFP... cale ZOO, po prostu :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: dzieki! 04.11.04, 19:32 Fajnie z takimi pracowac, przynajmniej zabawa jest...nie to co komorki, nie wspominajac juz o MS... Odpowiedz Link Zgłoś
braineater humanista w piekle biologów:) 04.11.04, 20:13 jesteście niesamowite/ci POzdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: humanista w piekle biologów:) 04.11.04, 20:46 Ty tez :-))). Zwlaszcza te ebooki :-)) Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: dzieki! 11.11.04, 14:16 smia napisała: > ex-rak, zajrzyj na @gazeta.pl > tam masz dopiero slicznego robaka (nie komputerowego rzecz jasna!) > Smia, dzieki za robaka. Dopiero dzisiaj udalo mi sie dokopac to tego cudaka. Odpowiedz Link Zgłoś
zielka Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 01.11.04, 13:03 staua napisała: > Mamy powody, zeby czuc sie jak darmozjady, moze wiec nie ma sensu miec pr > etensji o male > zarobki. Praca wygodna, nie tak, jak na budowie, czas spedzamy przyjemnie, dost > ep do nowoczesnych > urzadzen, godziny elastyczne. Raj dla leni. aa.. to nie tylko humanisci maja takie codzienne dolujace demotywacje? no, to chociaz to mnie pociesza nieco. brr. klaniam sie rzecz jasna:-) a. Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 01.11.04, 00:45 które czyta 30 jego kolegów i dziesięciu studentów, swoja droga fajnie by bylo wiedziec ile osob czyta przykladowo takie wypociny. Powinnien byc przy kazdej elektronicznej publikacji zamontowany licznik. Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 01.11.04, 01:27 ex-rak napisał: > które czyta 30 jego kolegów i dziesięciu studentów, > ciekawe, mam w biblioteczce prace z dziedzin typu fizyka czy medycyna, do niczego mi niepotrzebne poza zaspokojeniem, nazwijmy ten fenomen, ciekawosci, za ktore zaplacilam jakies tam sumy i ktore czesto maja dosc wysoki ranking sprzedazy w Amazon - chyba jednak te wypociny czasami trafiaja pod strzechy Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 01.11.04, 10:27 zettrzy napisała: > ex-rak napisał: > > > które czyta 30 jego kolegów i dziesięciu studentów, > To nie ja napisalem, tylko zacytowalem braineatera (przepraszam za brak cudzyslowu). Zettrzy, to co masz w domowej bibiotece to czubek gory lodowej i to ten posypany lukrem. O czym mowilem to setki, tysiace publikacji naukowych lepszych i gorszych. Wypociny to bylo odniesienie do moich wlasnych publikacji, ktore sam w bolach strasznych wypocilem, wiec mam chyba prawo tak o nich napisac. A o co mi chodzilo to, ze dla mnie jako autora takiej pracy interesujace jest nie tylko ile razy ktos to gdzies zacytowal, ale takze jakie dana problematyka badawcza/ppublikacja wzbudza zainteresowanie. A taka statystyka jest dosc latwa do przeprowadzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 01.11.04, 16:53 Zettrzy, zobacz, czy bys cos takiego przeczytala: www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?CMD=search&DB=pubmed (kliknij na ktorykolwiek link) to jest codziennosc :-) Prace, ktore mozna dostac w amazon, sa to juz wygladzone, opracowane rzeczy, na podstawie takich wlasnie. Ale ktos to czyta, bo dostajemy przeciez reprint requests :-) Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 02.11.04, 03:05 staua napisała: > Zettrzy, zobacz, czy bys cos takiego przeczytala: > www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?CMD=search&DB=pubmed > (kliknij na ktorykolwiek link) no, to mamy zaskoczenie - ale musialam najpierw sprawdzic, czy istotnie dziela tej pani posiadam - otoz tak: dr. Susan Greenfield, w dziedzinie neurologii, choc te linki sa do artykulow a ja to mam w formie ksiazkowej przymierzam sie rowniez do paru prac nt. architektury i funkcjonowania ludzkich dloni, choc ostatnie zamowienie bylo, przyznaje sie, z historii spolecznej sredniowiecza wiec widzisz, jednak cos z tej calej pisaniny zostaje, nie ma co zaraz wygladac konca swiata Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: Definicja slowa "naukowiec" - ad rem 01.11.04, 21:31 ex-rak napisał: > Zettrzy, to co masz w domowej bibiotece to czubek gory lodowej i to ten > posypany lukrem. O czym mowilem to setki, tysiace publikacji naukowych lepszych i gorszych. Tak, ale tysiace innych ludzi czytaja/maja w bibliotekach inne czubki tej gory. Napisalam rowniez ze te publikacje nie byly tak calkiem za darmo - w rzeczy samej, ksiazka naukowa lub popularno-naukowa kosztuje wiecej niz powiesc, a duzo wiecej niz rozrywkowy kryminal. I co, ludzie "glosuja portfelem" na wypociny. A przeciez mozna bylo wydac te kase na jakis inny cel. > A o co mi chodzilo to, ze dla mnie jako autora takiej pracy interesujace jest > nie tylko ile razy ktos to gdzies zacytowal, ale takze jakie dana problematyka > badawcza/ppublikacja wzbudza zainteresowanie. > A taka statystyka jest dosc latwa do przeprowadzenia. Owszem, w internecie kazda strona moze miec licznik odwiedzin. Nie jest on specjalnie precyzyjny, z przyczyn technicznych, ale bardzo latwy do zainstalowania. Odpowiedz Link Zgłoś
grey-pippin Re: Definicja slowa "naukowiec" 01.11.04, 04:21 Staua jesli naukowcy to darmozjady, to tym bardziej wszyscy nauczyciele, bo nie dosc ze ucza o dramozjadach i wynikach ich szemranej dzialalnosci to w dodatku biedne dzieci tlamsza i zmuszaja do wysilkow intelektualnych ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Definicja slowa "naukowiec" 01.11.04, 16:56 Wiesz co, ja sobie mysle czasem, ze wolalabym byc nauczycielem (bardzo nie moge sie doczekac, az bede uczyc studentow, na razie mam za soba tylko TA, a i tego niewiele, a teraz tylko research, wiec ucze studentow doswiadczen, ale chcialabym wykladac). Jakos przeklada sie to na widoczny sukces, jak kogos sie zainteresuje tematem. I opowiada sie juz o wynikach, ktore tworza jakies spojne teorie, a nie o fragmencikach, w ktorych dlubiemy (my-naukowcy). Albo na przyklad pielegniarka. Jaki pozyteczny zawod (nie mowiac o lekarzu, ktory tez przeciez moze prowadzic dzialalnosc naukowa). Sfrustrowalam sie i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Błagam 01.11.04, 17:08 tylko nie nauczanie! W momencie kiedy dostajesz w łapy te kilka osób, którym masz coś tam wytłumaczyć - np 'mgławicowośc podmiotu literackiego', wtedy dopiero się okazuje, jak nad wyraz nieprzydatną jesteś społecznie jednostką. Szlag trafi wtedy pasję, która jest chyba jedynym powodem zajmowania sie jakąkolwiek pracą naukową, i zamieni ją po prostu w kolejne kilkadziesiąt kilobajtów danych, które trzeba zapisac na nader odpornych na wszelakie formatowania biologicznych dyskach. Stoisz wtedy przed tymi ludźmi, widząc w ich niewinnych oczętach chęc ucieczki i niewypowiedziane wahania z gatunku 'co ten facet pieprzy i co ja tu właściwie robię'. Wtedy nauka zmienia sie w cos, co jest mi trudno zdefiniować, ale kojarzy mi się próbą rekultywacji bajora pełnego szlamu za pomocą suszarki do włosów - koszmar po prostu. To już naprawdę wolę leżeć, czytać, pisac te teksty dla tych 30 osób i udawać przed samym sobą, że ma to jakieś znaczenie... Pozdrowienia:) braineater w listopadowej ćwierćdepresji.... Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: Błagam 01.11.04, 21:23 braineater napisał: > tylko nie nauczanie! W momencie kiedy dostajesz w łapy te kilka osób, którym > masz coś tam wytłumaczyć - np 'mgławicowośc podmiotu literackiego', wtedy > dopiero się okazuje, jak nad wyraz nieprzydatną jesteś społecznie jednostką. Totalnie nie rozumiem. Bardzo lubie uczyc i strasznie mnie boli ze samym nauczaniem nie dalabym rady zarobic na zycie. Wlasnie wsrod studentow czuje sie najbardziej spolecznie przydatna, bo bez przerwy trzeba im w czyms pomoc, podpowiedziec jak dany problem mozna rozwiazac, czasem po prostu znalezc bledy ktorych oni jeszcze nie widza. Nie to co tzw. samym zyciu, kiedy mozna spedzic pare miesiecy budujac jakis projekt tylko po to by trzy lata pozniej dowiedziec sie z prasy branzowej ze dana firma, nie uzyskawszy zwrotu kosztow z inwestycji, przestala uzywac systemu. Nie mowiac juz o tych sytuacjach, kiedy ktos zamawia cos "na trzy tygodnie, bo na razie jest nam potrzebna szybka prowizorka a potem przechodzimy na staly system". No i co, mam histeryzowac jak ta kolezanka, ktora w podobnej sytuacji odmowila przyjecia zlecenia i potem dziwila sie, ze nikt inny nie chcial dac jej oferty? Nasza przydatnosc/nieprzydatnosc wyglada inaczej widziana przez nas, inaczej przez swiat. Byc moze sposrod moich studentow zaden nie znalazl pracy w branzy, co by raczej znaczylo ze moj wysilek byl nieprzydatny. Wydaje mi sie jednak ze nawet jesli wyladowali w zawodzie buchaltera, sama proba nauczenia sie jezyka programowego jakos tam, jak to sie mowi, rozszerzyla im horyzonty. A jesli bedziemy wszystko oceniac w kategorii bezposredniej uzytecznosci to sie szybko okaze ze prawo do zycia maja tylko rzeznicy, kucharze i sprzataczki. Odpowiedz Link Zgłoś
ex-rak Re: Definicja slowa "naukowiec" 01.11.04, 23:04 Staua, czasami doswiadczenia nie wychodza i teorie sie nie kleja, ale to nie powod by od razu popadac w nastroje maniakalno-depresyjne i rzucac sie w odchlan szkolnictwa nizszego. Moze ktos zna jakiegos dobrego psychoanalityka dla Staua'y w okolicach Nowego Jorku. Odpowiedz Link Zgłoś
zettrzy Re: Definicja slowa "naukowiec" 01.11.04, 23:08 ex-rak napisał: > Moze ktos zna jakiegos dobrego psychoanalityka dla Staua'y w okolicach Nowego > Jorku. psychoanalityk i dobry (domyslam sie skuteczny)? chyba tylko w dziedzinie obierania z gotowki ... Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Definicja slowa "naukowiec" 01.11.04, 23:37 Psychoanaliza to nie dla mnie (maz juz na mnie przeprowadza), doswiadczenia nawet wychodza, ale PO CO??? Przyjemnosc mi to sprawia, mysle sobie, robie, kombinuje, cos wychodzi, fajnie, i jeszcze mi cos tam placa, tez fajnie, ale jakies to bezsensowne (oczywiscie powinnam miec lepsza motywacje i tak niz ludzie,dla ktorych celem pracy jest robienie pieniedzy i wiem, ze moj zawod jest bardziej spolecznie przydatny - teoretycznie - niz wiele innych, ale momentami mam maly dol. I mysle, ze nie tylko ja) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: Definicja slowa "naukowiec" 05.11.04, 04:24 Lekarze sa "przydatni spolecznie" i pieniadze robia. Jedno nie wyklucza drugiego czyli pecunia non olet jak mawial stary Indianin (niejaki Wespazjan). Czy prace lekarza widac? A kto dokonal pierwszego przeszczepu watroby? Na codzien nawet o tak wielkich dokonaniach medycyny sie nie pamieta. Tych wybranych, ktorzy zostana w historii jest niewielu, reszta to tytulowe zwierzatka powiesci Themersona. Bez tych zwierzatek nie byloby spolecznosci. Roznica miedzy lekarzem a Toba jest taka ze rezultaty jego pracy sa widoczne prawie od razu (cmentarz, albo inwalida, albo szczesciarz ktoremu udalo sie uniknac pomylek pana doktora), Ty mozesz nigdy nie zobaczyc wynikow swojej pracy. Zdarza sie to najwiekszym. Nie deprecjonuje to wartosci Twojego wysilku. Lepiej powiedz jaka jest roznica miedzy naukowcem a pracownikiem naukowym. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: Definicja slowa "naukowiec" 05.11.04, 04:47 Aha, o tym kiedys czytalam. Bez naukowca nie moze istniec nauka, a pracownik naukowy nie moze istniec bez nauki :-) Czyli naukowiec = uczony, a pracownik... to ja. Znowu obnizy mi sie samoocena :-) A powaznie, to ja kiedys mialam ambicje byc takim uczonym starego chowu, jeszcze sie czasem spotyka takich profesorow, o wielkiej wiedzy nie tylko we wlasnej dziedzinie i wielkiej kulturze. Mimo, ze wokol najczesciej widze pracownikow naukowych (osob nie zajmujacych sie niczym procz aktualnie wykonywanej pracy, takich prawie robotow), jeszcze mi troche tej ambicji sie kolacze... Odpowiedz Link Zgłoś
staua PS. 05.11.04, 04:50 W takich chwilach powinnam przypominac sobie czesto, dlaczego zdecydowalam sie NIE zostac jednak lekarzem. Bo stwietdzilam, ze wole nauke, poniewaz lekarz to (mowie o tej wiekszosci) rzemieslnik (ktorego tworzywo jest moze szlachetne, ale mimo wszystko). A widziales w wiadomosciach kulturalnych GW, ze zorganizowano w Polsce wystawe Themersonow? (to nie temat na to forum, ale...) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: PS. 05.11.04, 14:38 Nie nie wiedzialem. Masz "linka"? Jesli jestes zainteresowana, nowa seria Themersona: www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.szukaj?zet=wrchuvlqzpvhhrhwmqowhlphxvmniq&ile=&fraza=themerson&oferta=O&dzial=1 Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: PS. 05.11.04, 16:27 Zarchiwizowali juz tamta wiadomosc i trzeba miec dostep do archiwum (jak sie okazuje, byl to jakis krotki festiwal, trwajacy jeden weekend). Ale przy okazji znalazlam to: serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2368203.html O polskie ksiazki musze prosic mame (zamawiasz w Merlinie dostawy do Stanow?), na razie czekam na paczke, wiec nastepna dopiero w okolicach Swiat... ale jeszcze nie przeczytalam wszystkiego, co jest w bibliotece :-) Odpowiedz Link Zgłoś
broch Re: PS. 05.11.04, 22:24 "zamawiasz w Merlinie dostawy do Stanow?" Tak, z reguly, przesylka poczta lotnicza (bo niecierpliwy jestem). Do tej pory Merlin sie sprawdzal. Odpowiedz Link Zgłoś
staua Re: PS. 05.11.04, 23:27 Ja polskie ksiazki, jak juz nie moge czekac, kupuje na Greenpoincie (ale tam maja raczej nowosci, klasyke i lit. popularna, Themersona nie sadze, zeby sprowadzili) i zamawiam w www.polonia.com Z Merlina zamawialam w Szwajcarii, teraz wydaje mi sie, ze przesylka jest strasznie droga, wiec zamawiam do mamy, a ona wysyla (taki prezent sprawia jej przyjemnosc :-)) Odpowiedz Link Zgłoś