Dodaj do ulubionych

Skad sie wzial Bog?

IP: *.mel.iprimus.net.au 04.11.04, 13:34
Pytanie: skad sie wzial Bog? Kto go stworzyl, kiedy i jak?
Nic bowiem nie wyjasniamy przyjmujac hipoteze Boga.
Wrecz przeciwnie: mnozymy nie tylko zbedne byty,
wbrew zasadzie Ockhama, ale tez i pytania, ktorych pojawia
sie wiecej, a nie mniej, jesli sie idzie tym tokiem rozumowania...
I jesli Bog jest wszechmogacy, to moze stworzyc potezniejszego
Boga od siebie. Jesli nie jest leniem, to to zrobil. A wiec ilu
mamy Bogow? Nieskonczona ilosc! Bo ten drugi, majac do dyspozycji
nieskonczona ilosc czasu, stworzy (wczesniej czy pozniej) kolejnego
Boga, i tak ad infinitum...
Obserwuj wątek
    • Gość: atheist Re: Z wyobrazni czlowieka. IP: *.crowley.pl 04.11.04, 17:02
      Stad skad sie wzial Harry Potter, Superman itp fikcyjne postacie.

      Z wyobrazni czlowieka.

      Bog to ucielesnienie ludzkich marzen i dazen, namiastka potegi, ktora czlowiek chcialby posiadac, nie istota realnie istniejaca. Czlowiek stworzyl Boga na swoje podobienstwo, stad ten Bog to taki prostacki psychopata i tyran czyhajacy na ludzkie porazki w celu bezwzglednego ukarania winnych.
      • Gość: george Re: Z wyobrazni czlowieka. IP: *.cg.shawcable.net 06.11.04, 22:25
        brawo atheist
        • Gość: zygfryd fajna analiza IP: *.centrum.punkt.pl / *.centrum.punkt.pl 09.11.04, 11:07
          "W poszukiwaniu Wielkiego Zegarmistrza" - fragment III rozdzialu
          ksiazki "Nieskonczonosc w jednej dloni":

          www.buddyzm.edu.pl/magazyn/18/cs18-07.htm
      • bobo7 Re: Z wyobrazni czlowieka. 07.11.04, 17:34
        Jakie to dziwne!Wielu zaprzecza istnieniu Boga,a codziennie składa ukłony
        jakiemuś Bogu.Dla jednych jest nim forsa,dla innych zabawa w
        telewizyjnym "Barze",itp.Bogowie otaczają każdego z nas,a tylko kwestią wyboru
        jest jakiego Boga dla siebie wybierzemy.Kto kreuje w obecnych czasach Bogów?
        Mamy wolną wolę w tej kwestii?Czy też,jak jest od zamieszkłych czasów,wciąż
        rodzą się samozwańczy kapłani gotowi podsuwać nam wciąż to nowych Bogów?Wiesz
        Kim lub Czym jest Bóg?-to świetnie,bo wiesz jaki jest sens Twojego życia i
        rozumiesz kim jesteś....Odpowiedź znasz tylko Ty....
        • Gość: Radek Re: Z wyobrazni czlowieka. IP: *.238.84.98.adsl.inetia.pl 27.11.04, 13:41
          A skąd się wzięła potrzeba wiary; czy to w Boga, czy w cokolwiek innego. Jak
          dobrze zauważyłeś dla jednego bogiem jest pieniądz, dla innego władza, a dla
          jescze innego bogiem jest on sam. Tak jest, ale moje pytanie jest takie : skąd
          się wzięła taka potrzeba? Czy nie jest tak że od pradziejów w człowieku jest to
          zakodowane żeby wierzyć w coś co jest wyższe od niego samego?co jest
          piękniejsze od niego? co jest lepsze od niego? Ale skąd się wziął ten ideał?
          Gdzie jest ten ideał? Być może w człowieku, a być może poza nim.
      • Gość: chrześcijanka Co za niezwykła wiedza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:10
        I jest Pan mądrzejszy od wielu innych i ma Pan monopol na znajomość Boga. Hm. O
        ja głupia, tyle lat tkwiłam w zaślepieniu, a Pan mi oczy otworzył swoją
        błyskotliwą teorią, popartą nieodpartymi dowodami.
        • aska-polka NIE mozna znac czegos czego nie ma 19.11.04, 22:12
          Niedawno znalazlam dosyc ciekawa strone o ABORCJI.
          Osobiscie dowiedzialam sie kilku istotnych faktow np. czy wiecie, ze 61%
          Polakow jest za zlagodzeniem ustawy, a ja zawsze myslalam, ze naleze do jakis
          wypaczonych wyjadkow;-)
          Wczoraj odbywala sie debta w programie "Debata" ;-)
          Tam z kolei dowiedzialam sie, ze w latach 90 zebrano milion trzysta glosow
          poparcia pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w tejze sprawie i co i
          panstwo poslowie, kolejny raz wybrali rozwiazanie za Nas.

          www.aborcja.go.pl/
          • Gość: ksz50- Re: NIE mozna znac czegos czego nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 14:00
            aska-polka napisała:

            o czym ty pleciesz
            • Gość: Kagan Re: NIE mozna znac czegos czego nie ma IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.11.04, 05:13
              Dobrze napisala o negatywnych skutkach zabobonow religijnych!
              • Gość: chrześcijanka Re: NIE mozna znac czegos czego nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 13:18
                raczej pomówmy o negatywnych skutkach pozamałżeńskiego seksu
                • Gość: Dodo Re: NIE mozna znac czegos czego nie ma IP: *.kbsnetwork.net / 203.220.32.* 12.12.04, 05:21
                  A moze o jego skutkach pozytywnych?
          • Gość: ;) Re: NIE mozna znac czegos czego nie ma IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.11.04, 05:10
      • Gość: Pio Re: Z wyobrazni czlowieka. IP: 217.153.67.* 09.11.04, 16:56
        Zapomniałeś o Bogu miłosiernym stworzonym przez człowieka miłosiernego
        posiadającego akurat takie marzenie.
        Boga, o którym piszesz faktycznie nie ma.

    • Gość: atheist Re: Skad sie wzial Bog? KIEDY IP: *.crowley.pl 04.11.04, 17:11
      Trudno dociec początków wiary człowieka w istnienie bóstw. W różnych kulturach, na różnym etapie ich rozwoju istniała wiara w "coś" co jeszcze nie było nazwane "bogiem". Wpierw czczono siły przyrody, zjawiska i twory natury: kamienie, drzewa, grzmot, błyskawice; to wszystko, co człowieka otaczało i czego doświadczał; to, co napawało go strachem i radością na przemian.

      Złe i dobre bóstwa wyłoniły się z przyrody. Słońce, księżyc, gwiazdy, woda, ogień, itd., to były elementy pozytywne z natury swej rzeczy, na które człowiek spoglądał przychylnie. To, co jemu szkodziło i było nieprzyjemne, wrogie oraz przerażające (grzmoty, zimno, ulewy, susza lub błyskawice), było złe.

      Grecki myśliciel Ksenofenes (z Kolofonu: ok. 576-480 p.n.e.) krytykując religijny antropomorfizm, pisał: "Gdyby byki, konie i lwy posiadały ręce i mogły nimi malować i posągi tworzyć jak ludzie, to konie malowałyby postacie bogów podobne do koni i takież ciała im dawały, a byki podobne do byków, takie dając im kształty, jakie dany gatunek właśnie posiada."

      www.racjonalista.pl/kk.php/s,3118
      • Gość: Radek Re: Skad sie wzial Bog? KIEDY IP: *.238.84.98.adsl.inetia.pl 27.11.04, 14:01
        A czy widziałeś kiedyś film o ludziach którzy nauczyli małpę porozumiewania się
        z ludżmi? Małpa okazywała uczucia, smutku (kiedy umarł jej przyjaciel), radości
        (kiedy dostawała jakiś przysmak, zawstydzenia(kiedy postanowili ją(bo to była
        samica)wyswatać), nawet malowała różne rzeczy, ale nigdy nie okazywała uczuć
        religijnych. Tylko w człowieku jest zadodowana potrzeba wiary w coś wyższego od
        niego. A czemu w człowieku? Bo został on stworzony na obraz i podobieństwo
        Boga. Bo w człowieku jest iskierka Boga, która drąży go,która pomaga mu(jeśli
        człowiek tego chce) w dojściu do Niego.
        • Gość: cZk Re: Skad sie wzial Bog? KIEDY IP: *.g / *.g-net.pl 06.12.04, 06:55
          (...)która pomaga mu(jeśli człowiek tego chce) w dojściu do Niego." mowisz
          doslownie? smierc w imie boga czy to gorsze rozwiazanie? i skad wiesz, ze takie
          malpy nie uwazaja za boga np. czlowieka co im kredki dal a moze na rozwoj tych
          uczuc potrzeba czasu - wielu wielu pokolen - bo jak ci zle zawsze mozez
          poprosic boga o pomoc tylko jakby byl taki milosierny to wielu ludzi w nedzy
          zyjacych bogobojnych przynajmniej na chleb by mialo ale ku.. nie !!! bo bog
          psychopata robi sobie eksperyment - ach zobacze jak dlugo wytrzymaja z wiara w
          lepsze kolejne zycie. ludzie powiedzcie nie - poprostu uwierzcie w siebie i
          to, ze wszystko co osiagacie jest tylko i wylacznie wasza zasluga. -
          • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? KIEDY IP: *.mel.iprimus.net.au 06.12.04, 09:07
            Dobrze napisales! Bog judeochrzescijanski to zaprawde
            psychopata: stworzyl czlowieka specjalnie ulomnego
            (jako wszechmocny mogl go zrobic lepiej,
            jako wszechwiedzacy dobrze wiedzial co robi),
            aby sie cieszyc ludzka golgota, spreparowana
            ludzkosci przez psychopate Jahweh, zydowskiego,
            okrutnego bozka, a raczej diabelka...
        • Gość: Kinga K. Re: Skad sie wzial Bog? KIEDY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 03:46
          Aaa! W książce Wulffa "Psychologia religii" jest o małpach, ktore uczucia
          religijne mają - a w każdym razie zachowania, bo kto tam wie, co czuje małpa?
          Nie pamiętam dokładnie, ale zdaje się, że się kłaniały zachodzącemu słońcu czy
          coś takiego. Głupio to brzmi i nie wiem, czy to prawda, ale czytałam coś
          takiego.
          • Gość: Everizon Re: Skad sie wzial Bog? KIEDY IP: *.info.pl / 213.199.207.* 11.12.04, 09:56
            Ależ Kingo, to w żadnym wypadku nie jest powód do dyskomfortu psychicznego :)
            Zgadza się, małpy prowadząc życie społeczne, posiadając komunikację, pamięć i
            wyobraźnie, zupełnie naturalnie dziwią się, zadają sobie pytania i... często
            nie znajdując odpowiedzi na nie, wymyślają je. Nie tylko człowiek ma tendencje
            do zaludniania swojego świata w wyobraźni różnymi wyimaginowanymi
            rzeczami/istotami. Małpy np. również, pytane (a najpierw nauczone języka
            migowego) często odpowiadają na pytania o życiu i śmierci w sposób wskazujący
            na zaczątki religii!! Uważają że ich pobratymcy po śmierci gdzieś idą!
            Zresztą z małpamą (najbliżej z szympansami) mamy wspólnego przodka. Nasze geny
            są tak podobne, że muszą występować korelacje w zachowaniach u ludzi i zwierząt.
            Ale mogę się mylić co do tych korelacji dziedzicznych. Zainteresowanych proszę
            o zwrócenie swojej uwagi na delfiny, które (choć nie stworzyły cywilizacji
            technicznej, chociażby z braku kciuka (to nie żart) zrsztą cywilizacja
            techniczna nie jest jedyną mżliwą) są bardzo inteligentne, posługują się
            wyobraźnią, a także mają wysoko rozwinięte zasady moralne !! Co religijni różni
            uważają że jest cechą tylko człowieka.

            Z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
    • arcykr Re: Skad sie wzial Bog? 04.11.04, 18:05
      Bóg Ojciec jest początkiem bez początku.
      Bóg Ojciec zrodził Syna.
      Bóg Ojciec i Syn posyłają Duch Świętego.
      • Gość: atheis Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.crowley.pl 04.11.04, 18:18
        Masz na to jakies dowody, czy to tylko twoje fantazje, typu Wladca Pierscieni, Harry Potter itp?

        arcykr napisa:

        > Bóg Ojciec jest początkiem bez początku.
        > Bóg Ojciec zrodził Syna.
        > Bóg Ojciec i Syn posyłają Duch Świętego.
        • Gość: ja Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 22:28
          Gość portalu: atheis napisał(a):

          > Masz na to jakies dowody, czy to tylko twoje fantazje, typu Wladca
          > Pierscieni, Harry Potter itp?


          Synu, zrozum w końcu, że w to się wierzy, a nie dowodzi. Tu chcesz swoja
          naukawość objawiać? Trza było bystrzej kumać przy tablicy na matmie. Byś
          wiedział po co jest dowód.

          Pozdr. Ja

        • Gość: Cenzor Re: Skad sie wzial Bog? IP: 202.147.117.* 05.11.04, 10:46
          Jeszcze jeden dowod, ze religia to stek bzdur...
      • psychoguru Elementarna przyzwoitosc 04.11.04, 22:19
        arcykr napisał:

        > Bóg Ojciec jest początkiem bez początku.
        > Bóg Ojciec zrodził Syna.
        > Bóg Ojciec i Syn posyłają Duch Świętego.

        Elementarna przyzwoitosc wymagalaby zeby zaczac powyzsze od "Wedlug (czesci)
        krzescian..."
        • Gość: Ja Re: Elementarna przyzwoitosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 22:33
          psychoguru napisała:

          > arcykr napisał:
          >
          > > Bóg Ojciec jest początkiem bez początku.
          > > Bóg Ojciec zrodził Syna.
          > > Bóg Ojciec i Syn posyłają Duch Świętego.
          >
          > Elementarna przyzwoitosc wymagalaby zeby zaczac powyzsze od "Wedlug (czesci)
          > krzescian..."

          Hola, Psuchoguru. Tu nie kumam. A dlaczegóż to wg Ciebie powyższe nie moze
          być "wg arcyka osobiscie"? Czy mówiąc "miłość jest piękna" mam zawsze
          dodawać "wg (części) ludzkości"?
          Ja
        • arcykr Re: Elementarna przyzwoitosc 05.11.04, 07:37
          psychoguru napisała:

          > Elementarna przyzwoitosc wymagalaby zeby zaczac powyzsze od "Wedlug (czesci)
          > krzescian..."
          A jaki jest według ciebie najmniejszy wspólny mianownik przekonań religijnych
          łączący wszystkich chrześcijan?
          • psychoguru Mianowniki bezceremonialne 05.11.04, 12:21
            arcykr napisał:

            > > Elementarna przyzwoitosc wymagalaby zeby zaczac powyzsze od "Wedlug (czes
            > ci) krzescian..."
            > A jaki jest według ciebie najmniejszy wspólny mianownik przekonań religijnych
            > łączący wszystkich chrześcijan?

            Ten mianownik jest zblizony do zera bo jest niesamowita ilosc odmian krzescijan.

            A w ogole jest jeszcze qpa innych religii ktore bezceremonialnie pomijasz.
            • Gość: Prymus Re: Mianowniki bezceremonialne IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 11:37
              Wielosc religii i wielosc wyznawanych przez nich bogow,
              to jeszcze jeden dowod na to, ze religie owe sa falszerstwami,
              a boga nie ma. Przeciez gdyby byl jeden, wszechpotezny bog,
              jak nam to wmawiaja ksieza, pastorowie (pastorzy?), rabini i
              inni ajatolachowie czy mullowie, to dopuscilby przeciez
              tylko jedna religie, jeden kosciol, slawiacy jego, Boga Jedynego,
              a nie to co mamy: setki zwalczajacych sie kosciolow, wyznan, kultow i sekt.
              Pozdr.
              • Gość: SławojW Re: Mianowniki bezceremonialne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 21:40
                Myślę w naturze ludzkiej jest poszukiwanie ideału doskonałego wzorca, którego
                jesteśmy niedoskonałym odbiciem. Każdy właściwie szuka prawdy, sensu, przyczyny
                swego istnienia po swojemu. Kościoły to organizacje zrzeszające powiedzmy ludzi
                o podobnym sposobie szukania, znajdowania. Można to porównać do polityki: każdy
                człowiek właściwie ma własne oryginalne podejscie do spraw tego świata, po
                swojemu je interpretuje, ale nie ma tylu partii politycznych co poglądów. Jest
                ich kilkanaście, zrzeszających określone grupy sympatyków.
              • arcykr Re: Mianowniki bezceremonialne 07.11.04, 07:38
                Wszechmocny nie znaczy ręcznie sterujący - stworzenia ma swoją autonomię.
                • Gość: Prymus Re: Mianowniki bezceremonialne IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:44
                  Albo wszechmocny, albo dopuszczajacy autonomie
                  innych bytow, ale wtedy moze i mocarz,
                  ale nie wszechmocny!
                  • arcykr Re: Mianowniki bezceremonialne 08.11.04, 10:03
                    Wszechmocny nie znaczy wszechzobowiązany.
                  • Gość: XXX Re: Mianowniki bezceremonialne IP: 67.131.131.* 08.11.04, 15:16
                    Przeciez On sam najlepiej wie co i jak robic. On nie potrzebuje podpowiedzi od
                    Kagana :) tak samo jak nie bedzie sie dostosowywac do Kaganowej "logiki"
              • Gość: chrześcijanka Re: Mianowniki bezceremonialne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 13:21
                tak właśnie jest. I niestety tak właśnie będzie. O tym mówi Biblia. Polecam.
              • Gość: Radek Re: Mianowniki bezceremonialne IP: *.238.84.98.adsl.inetia.pl 27.11.04, 14:13
                A nie przyszło ci do głowy że to może jest jeden Bóg, ale wiele imion. A to że
                niektóre religie się zwalczają, czy to na pewno jest wina Boga? Czy On który
                dał ludziom wolną wolę ponosi za to odpowiedzialność?
            • arcykr Re: Mianowniki bezceremonialne 07.11.04, 07:36
              psychoguru napisała:

              > Ten mianownik jest zblizony do zera bo jest niesamowita ilosc odmian krzescijan.
              To po co przy swojej tak szerokiej i tak mało mówiącej definicji chrześcijaństwa
              w ogóle stosujesz to pojęcie?
              >
              > A w ogole jest jeszcze qpa innych religii ktore bezceremonialnie pomijasz.
              Piszę o tym, jak jest naprawdę.
      • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 02:31
        Kto zrodzil Boga Ojca, bo jesli jest on poczatkiem bez poczatku,
        to jest niczym, bowiem neguje samego siebie...
        Czy Bog Ojciec jest dla samego siebie przyczyna i skutkiem?
        Jesli tak, to jest niczym innym niz fluktuacja kwantowa,
        czastka wirtualna, ktora na kredyt stala sie "realna"... ;)
        Bog jako dluznik? Ale czyj?
        • arcykr Re: Skad sie wzial Bog? 07.11.04, 07:40
          Gość portalu: Prymus napisał(a):

          > Kto zrodzil Boga Ojca, bo jesli jest on poczatkiem bez poczatku,
          > to jest niczym, bowiem neguje samego siebie...
          Niby dlaczego jest niczym?

          > Czy Bog Ojciec jest dla samego siebie przyczyna i skutkiem?
          Bóg nie potrzebuje przyczyny.

          > Jesli tak, to jest niczym innym niz fluktuacja kwantowa,
          Dlaczego?
    • psychoguru Cuchnie kaganizmem 05.11.04, 12:26
      Gość portalu: Prymus napisał(a):

      > Pytanie: skad sie wzial Bog? Kto go stworzyl, kiedy i jak?
      > Nic bowiem nie wyjasniamy przyjmujac hipoteze Boga.
      > Wrecz przeciwnie: mnozymy nie tylko zbedne byty,
      > wbrew zasadzie Ockhama, ale tez i pytania, ktorych pojawia
      > sie wiecej, a nie mniej, jesli sie idzie tym tokiem rozumowania...
      > I jesli Bog jest wszechmogacy, to moze stworzyc potezniejszego
      > Boga od siebie. Jesli nie jest leniem, to to zrobil. A wiec ilu
      > mamy Bogow? Nieskonczona ilosc! Bo ten drugi, majac do dyspozycji
      > nieskonczona ilosc czasu, stworzy (wczesniej czy pozniej) kolejnego
      > Boga, i tak ad infinitum...

      Czuje sie wyrazny odor kaganizmu w tych niedorzecznosciach. Byty wszechmocne
      musza byc nieskonczone wiec powyzsze wywody swiadcza o tym ze mozg autora
      jest w stanie ciezkiego niedorozwoju.
      • Gość: musk Kto tu ma niedorozwój... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 15:09
        > Czuje sie wyrazny odor kaganizmu w tych niedorzecznosciach. Byty wszechmocne
        > musza byc nieskonczone wiec powyzsze wywody swiadcza o tym ze mozg autora
        > jest w stanie ciezkiego niedorozwoju.

        Wręcz przeciwnie. Raczej świadczy to dokładnie o tym, co Ty napisałeś - byty
        wszechmocne są nieskończone - dokładnie, jak to napisał Twój poprzednik. Więc
        nie jego mózg jest w stanie niedorozwoju, tylko Twój, skoro nie widzisz
        sprzeczności we własnej wypowiedzi.
        • Gość: Prymus Re: Kto tu ma niedorozwój... IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 02:56
          Niestety, ale wiara religijan to objaw niedorozwoju umyslowego...
          Widac to najlepiej po poziomie mych adwersarzy...
          Ani jak nie moga pojac, ze ich wiara jest wewnetrznie sprzeczna.
          A swa frustracje wyladowywuja atakujac mnie ad personam.
          • arcykr Re: Kto tu ma niedorozwój... 07.11.04, 07:42
            Gość portalu: Prymus napisał(a):

            > Niestety, ale wiara religijan to objaw niedorozwoju umyslowego...
            > Widac to najlepiej po poziomie mych adwersarzy...
            > Ani jak nie moga pojac, ze ich wiara jest wewnetrznie sprzeczna.
            > A swa frustracje wyladowywuja atakujac mnie ad personam.
            Z tego wynika, że nie jestem twoim adwersarzem (skoro cię nie zaatakowałem ad
            personam). I kto tu głosi tezy wewnętrznie sprzeczne?
        • bogumilka ciekawe???? 16.01.05, 00:42
          ??
    • Gość: chwilka Re: Skad sie wzial Bog? IP: 62.148.94.* 05.11.04, 13:52
      A moze cywilizacja rozwija sie dlatego ze człowiek jest coraz bardziej
      racjonalny. Do religii tez mozna podejsc racjonalnie. Bog albo istnieje albo
      nieistnieje! Jezeli nie istnieje, to religia służy do manipulacji. Jest
      narzedziem do osiogania okreslonych celow.
      Naromiast jezeli istota Bog istnieje, to napewno nie wzial sie znikad. Nie jest
      sam, a obdarzanie nas "opieka" czyni dla okreslonego celu. Jaki to cel?
      • Gość: musk A skąd pewność, że "się wziął"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 15:07
        > Bog albo istnieje albo
        > nieistnieje!

        Trochę to nie tak. Lepiej jest to wyjaśnione na stronie
        www.ateizm.alternatywa.com/faq.php >> poniżej:

        "[...]twierdzenie, które zaprzecza komuś, czemuś musi zawierać w sobie
        sprzeczność logiczną. Zatem żebym mógł czemuś zaprzeczyć, muszę mieć, co
        zaprzeczyć. Jeśli więc nie ma konkretnego opisu, np. „Bóg jest bo to a tamto”,
        to zaprzeczenie jest niemożliwe; Wtedy jednakże nie rozumiemy co to jest ten
        byt nazwany „bogiem”, zatem ten nie może być przedmiotem dyskusji"
        • Gość: chwilka Re: A skąd pewność, że "się wziął"? IP: 62.148.94.* 05.11.04, 16:58
          Nielapie jednak. dla mnie cos/ktos istnieje albo nie. wiem ze czesto prawda
          znajduje sie po srodku ale w tym przypadku to jest jedno albo drugie.
          • Gość: Prymus Re: A skąd pewność, że "się wziął"? IP: 210.50.143.* 06.11.04, 03:04
            Jesi ma byc, to jakos musial z czegos i kiedys oraz gdzies
            powstac...
      • Gość: XXX Re: Skad sie wzial Bog? IP: 67.131.131.* 05.11.04, 15:19
        Oj Kagan, Kagan, a ty znow zaczynasz swoje durne wywody, tym samym postem tyle
        ze na osobna dyskusje, ten sam post wczepiles do "Logicznego dowodu na
        niestnienie...", "Czym dla mnie jest Bog" i linki poslales do innych zwiazanych
        z Bogiem dyskusji. Do tego poslugujesz sie zmienionym nickiem "Prymus" i
        myslisz, ze z ludzi ci sie uda zrobic idiotow. Cymbal jestes i tyle. Nie bede
        tutaj nic od siebie dodawac na temat Boga, bo nie ma to najmniejszego sensu, ty
        i tak wiesz swoje, wpisujac co rusz te same teksty. Jestes jak dobrze juz
        zdarta plyta. Dziwie sie, ze ludzie jeszcze i tak chca z toba dyskutowac na ten
        temat...
        Mam do ciebie tylko jedno pytanie... Organizujesz tam w Australii manifestacje
        przeciwko Kosciolowi i placeniu podatku na Kosciol, czy tylko tutaj tak sobie
        pokrzykujesz?
        • Gość: Ja Amen, po trzykroć amen! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 17:29
          Tak trzymaj, XXX.
          Pozdry,
          Ja
        • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: 210.50.143.* 06.11.04, 03:03
          Znow tylko stac cie na atak ad personam?
          Cos slaba ta twoja wiara, jak nie zaopatruje ciebie w
          cierpliwosc i argumenty...
          A w Australii manifestacji urzadzac nie musze, bo
          tu coraz mniej ludzi chodzi do kosciola.
          Obok mnie zamykaja kolejny kosciol, tym razem Metodystow.
          Pisza, co prawda, "We are moving, not closing", ale faktem
          jest, ze z braku wiernych, lacza znow kolejne parafie, i
          sprzedaja zbedne budynki koscielne...
          • Gość: XXX Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.dyn.optonline.net 07.11.04, 07:03
            Jak bys mnie uwaznie imbecylu czytal, to do jasnego bys doszedl wniosku ze z
            toba nie ma o czym dyskutowac, wyraznie to napisalem, ale to do ciebie nie
            dociera. Co z tego ze wydusze z siebie, setki czy tysiace argumentow na
            poruszony temat jak ty i tak skasujesz mnie beznadziejnie durnym tekstem ktory
            nie dosc ze caly czas powtarzasz jak zaprogramowany, to jeszcze do osob ktore
            maja inne poglady jak ty nie masz ani krzty chacunku.
            O moja wiare sie nie martw. Jezeli wciaz nie jest wystarczajaco mocna, to robie
            wszystko zeby tak bylo, a Boga prosze aby dal mi sile. Jestem tylko
            czlowiekiem, ciepliwosc mam ograniczona. Staralem sie z toba rzeczowo
            dyskutowac, ale ty okazales sie "madrzejszy" swoimi krotkimi skwitowaniami i
            ciaglymi powtarzaniami sie. Jak mam wedlug ciebie odpowiadac na posty z ktorych
            zupelnie nic nie wynika, albo na posty ktore juz wczesniej czytalem i pojawiaja
            sie one ponownie na moje kolejne argumenty? Byly takie sytuacje Kagan i to nie
            tylko ze mna. Zaskoczony bylem jak napisales jakis dluzszy post, ktory zawieral
            wiecej tresci. Jestes beznadziejny Kagan. Nie potrafisz dyskutowac. Tak bardzo
            cie cieszy, ze gdzies zamykaja kosciol? Myslisz, ze rzeczywicie byloby lepiej
            gdyby swiat zylby bez Boga? Jezeli tak uwazasz to moge ci tylko powiedziec ze
            cos takiego moze doprowadzic tylko do jego konca. Wy ateisci nie macie zadnych
            wartosci, szybko byscie doprowadzili do konca tego swiata. Bronicie swoich
            przekonan, ale do niczego one nie prowadza. Mowisz, ze my wierzacy jestesmy
            jakimis schizofrenikami, ale sam nie spojrzysz w lustro i nie zobaczysz kim ty
            tak naprawde jestes.
            Kagan, mowie ci raz jeszcze, dyskusje to ja moge prowadzic z powaznymi ludzmi.
            Nie dziw sie, ze pozwalam sobie na krytyke ciebie. Nie jestem pierwszy i nie
            ostatni. Sam do tego doprowadziles. Sam sprawiasz, ze ludzie nie traktuja cie
            powaznie.
            A dla twojej wiadomosci, jezeli zamykaja jakis kosciol to tylko dlatego ze
            prowadzil go jakis nieodpowiedzialny kaplan, bo kaplan z powolania potrafi
            przyciagnac do siebie rzesze ludzi i potrafi zblizyc tych ludzi do Boga.
            • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:53
              Slaba twoja wiara, i marny twoj bozek, jak potrafisz
              tylko odpowiadac bluzgami. Czym ciebie obrazilem?
              Pisaniem prawdy? Czemu twoj Bog do mnie nie przemowil?
              Moze uwaza, ze to ja mam racje? I czemu toleruje on zlych
              kaplanow? Odpowiedz prosta: bo go po prostu nie ma.
              Moze swiat bylby lepszy z Bogiem, ale moze bylby gorszy.
              Tego nigdy sie nie dowiemy. A jak juz musisz bluzgac,
              to nie publicznie, bo bluzhajac kompromitukesz nie
              tylko siebie, ale i swa wiare...
              • Gość: XXX Re: Skad sie wzial Bog? IP: 67.131.131.* 08.11.04, 15:11
                Cos nie bardzo ci to wychodzi Kagan, sprobuj moze jeszcze raz :) Po pierwsze
                nie bluzgam na ciebie, tylko krytykuje za pojscie na latwizne w dyskusji. Nie
                chce brac z ciebie przykladu i ciagle powtarzac sie, dlatego w takim wypadku
                moge zaapelowac do ciebie zebys uwazniej czytal posty i dopiero potem zabieral
                glos.
                I teraz tak, odpowiadajac na twoje pytania, non stop obrazasz tych ktorzy maja
                inne poglady niz ty (tylko ze ja juz to w poprzednim poscie napisalem, sam
                widzisz ze nie uwaznie czytasz). Prawdy nie piszesz, bo tak naprawde nawet nie
                wiesz czym jest prawda, caly czas zyjesz w klamstwie ktora uznajesz za prawde.
                Wiem, ze ty sie ze mna w tej kwestii nie zgadzasz, ale ani ja ani nikt inny nic
                na to nie poradzimy. Juz poprzedze twoje pytanie, skad ja wiem, ze znam prawde?
                Bog jest najprawdziwsza prawda, Jego stworzenie jest tego dowodem, ty tej
                prawdy nie uznajesz, ale to jest twoj wybor...
                Czemu moj Bog do ciebie nie przemowil? Bo na wieksza sprawe mozemy robic co
                chcemy i mowic co chcemy, On nie ingeruje w to, ale dal pewne prawa ktorych
                przekroczenie, swiadome przekroczenie jest przegieciem i powinnismy kontrolowac
                swoje postepowanie i zwazac na to co mowimy, zwlaszcza o sprawach z Nim
                zwiazanych. Mozesz uznac to za zaprzeczenie, ale w zyciu tez mozesz utrzymywac
                sie ze zlodziejstwa, ale masz te swiadomosc, ze pewnego dnia mozesz zrobic
                falszywy krok ktory ci zdradzi, zostaniesz przylapany, osadzony i ukarany, wiec
                ma to pokrycie w przykladzie zycia w spoleczenstwie. Dlatego odpowiadajac na
                kolejne twoje pytanie czy "moze uwaza, ze to ty masz racje" odpowiedz jest NIE
                i uzasadnienie masz powyzej.
                On nie toleruje zlych kaplanow, On poprostu dajac nam wolna wole bezsposrednio
                nie ingeruje w nasze poczynania. Czas zlych kaplanow tez dobiegnie konca i
                jezeli sie nie opamietaja, nie beda oni wtedy mieli nawet szansy sie
                wytlumaczyc, bo nie bedzie sie z czego tlumaczyc. Bo jak mozna wytlumaczyc to
                ze falszywie reprezentuja Ojca w Niebie i zamiast prowadzic ludzi ku Bogu,
                sciagaja ich ze sciezki? Nie spelniaja woli bozej, robia za to cos sprzecznego
                z Jego wola. Czlowiek po to dostal rozum, zeby miedzyinnymi analizowac swoje
                ruchy. Zla i swiadoma analiza pociaga do pewnych konsekwencji...
                Swiat jest lepszy z Bogiem, ale pod warunkiem, ze spelnia sie Jego wole. Jezeli
                ludzie na swiecie spelniali Jego wole, gwarantuje ci, ze ten swiat bylby rajem.
                Na koniec jeszcze kwestia z bluzganiem. Uwazam, ze przesadzasz. To, ze nazwalem
                cie cymbalem, to tylko wyrazilem fakt o tobie. Nie czytasz uwaznie postow,
                zadajesz glupie pytania, ciagle sie powtarzasz, czesto krotko kwitujesz czyjes
                wypociny. No sam mi teraz odpowiedz Kagus, co innego mi jeszcze moglo przyjsc
                do glowy okreslajac ciebie? No chyba nie to, ze uznam cie za geniusza?:)
                Zauwazylem tylko, ze czasem ktos poprze twoj post, ale w takich przypadkach
                znajduje sie osoba twojego poziomu, poniewaz inni ateisci wysuwaja swoje wlasne
                argumenty i wlasne potem wnioski.
            • Gość: Gregor Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.murator.com.pl 09.11.04, 14:38
              Sorka, ze wtrącam sie między was dwóch. Nie rozumiem jednak dlaczego
              twierdzisz, że ateisci nie maja zadnych wartości. Znam wielu ateistów, którzy
              potrafia kochać, sa świetnymi przyjaciółmi, ojcami. I spytam Ciebie-
              wierzącego:czy Amerykanie wkraczając do Iraku wysłali tam ateistów? Policzysz
              ile razy Bush mymawiał publicznie Imie Boze?
              I nie mów mi o kapłanach "z powołania", którzy "przyciagają wielu ludzi". Nie
              musze chyba wymieniać nazwisk dwóch czołowych księzy w Polsce,
              którzy "przyciągają" rzesze wiernych. Jesli jesteś rzeczywiscie tak
              inteligentny za jakiego sie uwazasz, to na pewno sie wstydzisz za nich i za
              ludzi, których wokół skupiają. Dla twojej wiadomosci: nie wiem, czy Bog
              istnieje. Czasami wydaje mi sie, ze to po prostu kwestia decyzji.
              • Gość: XXX Re: Skad sie wzial Bog? IP: 67.131.131.* 09.11.04, 15:43
                Zle sie sprecyzowalem, wlasciwie to mialem na mysli ateistow, ktorzy biora
                udzial na tym forum. Bo jakiez wartosci moze przejawiac ten, kto drwi z twoich
                uczuc, z twojego innego punktu widzenia?
                Znasz ateistow ktorzy potrafia kochac, sa dobrymi przyjaciolmi, ojcami, ale
                powiedz mi, czy oni manifestuja swoja niewiare? Czy jezeli z jakis powodow ktos
                w ich towarzystwie poruszy temat Boga, to zaczynaja sie oni pienic i drwic z
                osoby ktora wierzy i uwazac ja za oblakana?
                Nawiazujac do twoich trzech ostatnich zdan. Masz racje, sa pewni duchowni
                ktorzy sa bardzo wplywowi, przyciagaja do siebie tlumy, ale tak naprawde to oni
                przyciagaja je do siebie, nie do Boga, tak jak powinni to robic. Jest mi wstyd,
                bo ja idac do kosciola chce sluchac slowa bozego i slow ktore mnie do Boga
                zbliza a nie do ksiedza ktory je wypowiada.
                Wybor czy przyjac milosc Boga, czy Go odrzucic i nie wierzyc w Jego istnienie,
                jest wlasciwie na swoj sposob skomplikowany. Odrzucenie wiary w Boga napewno
                jest czegos nastepstwem. Znam pewnego goscia, ktorzy pod szescdziesiatke, ktory
                pochodzi z Rosji i jak powiedzial, ze nie wierzy w Boga i spytano sie go
                dlaczego, to odpowiedzial, ze jakbys zyl w kraju, gdzie caly czas wmawiali ci
                ze Boga nie ma to w koncu bys to przyjal do siebie i dlatego jest on ateista.
                Ludzie przestaja wierzyc w Boga z powodow osobistych, jakis tragicznych
                przezyc, kiedy poprostu gdy Jego ingerencja "byla najbardziej potrzebna" to On
                nic nie zrobil i dla nich to wyszlo na to, ze On wlasciwie nie istnieje, bo gdy
                Go najbardziej potrzebowali to Go nie bylo, ale ja w takich sytuacjach zwykle
                wychodze z zalozenia "jak trwoga to do Boga" i to czesto nie zadziala. Osoba
                ktora szczerze wierzy i kocha Boga, nigdy sie od Niego nie odwroci, bez wzgledu
                na okolicznosci, bez wzgledu na doswiadczenia. W koncu ludzie przestaja wierzyc
                w Boga wlasnie przez duchownych, bo uwazaja, ze Bog nie powinien czegos takiego
                tolerowac jak przyciaganie ludzi do kosciola dla mamony, polityki czy innych
                spraw nie zwiazanych z samym Bogiem. Ludzie bardzo czesto popelniaja blad
                widzac autorytet w swoim proboszczu, a autorytetem jest Bog i oni czesto o tym
                zapominaja, albo w ogole nie zdaja sobie z tego sprawy. Smutne to jest, ale nie
                mozemy o to wszystko obarczac Boga. Uwazam, ze On doskonale kieruje swiatem i
                jego losami. Tylko my powinnismy umiec wysuwac z tego wszystkiego wnioski, a
                nie odrazu winic go za niepowodzenia i odwracac sie od Niego.
      • arcykr Re: Skad sie wzial Bog? 07.11.04, 07:49
        Gość portalu: chwilka napisał(a):

        > Naromiast jezeli istota Bog istnieje, to napewno nie wzial sie znikad.
        Bóg istniał zawsze, dlatego nie było takiego "nikąd".

        Nie jest sam, a obdarzanie nas "opieka" czyni dla okreslonego celu. Jaki to cel?
        Jego obiektywna chwała. Dlatego człowiek jest stworzony do bycia w niebie, od
        czego wykluczyć go może jedynie nie odpuszczony za życia grzech ciężki
        (= śmiertelny).
        www.newadvent.org/cathen/07170a.htm#II
        www.newadvent.org/cathen/14004b.htm
      • Gość: Kinga K. Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 03:53
        Albo istnieje, albo nie istnieje. Ależ może być 245678 tys. innych sposobów na
        wytłumaczenie świata, zaczynając na Matrixie, na mózgach w pudłach kończąc, jak
        u Lema.
        Życie może być snem, komputerowym programem, Bóg wie, czym jeszcze, my możemy
        się kompletnie mylić we wszystkim, a cały nasz Wszechświat może być jednym
        atomem ciała jakiegoś stworzenia albo owocu.
        Jestem przekonana, że - jeśli kiedykolwiek się dowiemy, o co w tym wszystkim
        chodzi - to będzie coś krańcowo róznego od naszych wyobrażeń. Nie ograniczajmy
        się więc do prostej kwestii, czy istnieje Bóg, czy nie. Możliwości jest o wiele
        więcej.
        • Gość: Everizon Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.info.pl / 213.199.207.* 11.12.04, 10:02
          Nawiązując do różnych wytłumaczeń świata. Chciałbym zwrócić uwagę, że
          posiadając jednak zupełnie niedoskonałe zmysły, w dodatku niekopletne,
          posiadając niedoskonałe narzędzie przetwarzania informacji (mózg) nie jesteśmy
          w stanie spostrzec naszego świata jako rzeczywistego. Widzimy go jako
          interpretacje bodźców dopływających przez nasze zmysły do mózgu który je
          analizuje w napewno nie jedyny możliwy sposób. Tak więc świat jaki jest,nie
          dowiemy się nigdy.
          Ktoś powiedział: Dopiero oko stwarza świat. Uważam że być może miał więcej
          racji niż sam myślał mówiąc te słowa.

          Z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
    • Gość: igor Prymusem to nigdy nie byles. Zadajesz bowiem IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 05.11.04, 15:15
      pytanie jak 'dowcipny' glupek klasowy. Slyszales oczywiscie o Ockahmie ale
      nigdy nie chcialo Ci sie go przeczytac. Wlasnie dlatego, ze sformulowal taka
      hipoteze, doszedl on tez do wniosku (na jej podstawie calowicie logicznego
      perzedluzenia), ze Bog jest taka ostatecznoacia. Nie wiem czy kiedys
      studiowales wyzsza matemetyke, ale matematycy wiedza jaka jest najwieksza
      liczba, choc tzw. "zdrowy rozsadek" broni sie przed tym. Zapis jej jest "symbol
      nieskonczenie wielki + 1". Podobnie z Bogiem jest on ostateczna sila sprawcza i
      w zwiazku z tym ma takie przymioty jakich uczyles sie w Katechizmie. Chyba, ze
      uciekales z lekcji religi, albo jestes ateista. Jesli jestes ateista nie trac
      czasu na Boga bo, zgodnie z ateizmem, go nie ma. Oczywiscie nikt jeszcze nie
      udowodnil, ze go nie ma. Jest to tak samo sprawa wiary jak jego istnienie.
      • Gość: XXX Re: Prymusem to nigdy nie byles. Zadajesz bowiem IP: 67.131.131.* 05.11.04, 15:23
        Nie fatyguj sie Igor, on i tak tego nie zrozumie...
        • Gość: Andrzej Re: Prymusem to nigdy nie byles. Zadajesz bowiem IP: *.spam.mim.pl 05.11.04, 16:13
          Przypomina mi sie Aldiss z "Wiosny Helikonii". Wielkie Kolo Kamplanaat, Luterin
          wychodzacy z pokuty i slowa jego ojca "gdyby Bog istnial,myslisz ze my tutak,
          na dole nie wiedzielibysmy o tym...Bog to najwieksze klamstwo ludzkosci,
          chroniace ja przed ponura prawda o swiecie"

          Przeczytalem ostatnio "Mikaela" Waltariego. Jakze zgrabnie pewne sprawy sa tam
          ujete.

          Swoja droga to ile juz bylo takich nierostrzygnietych dyskusji? Tysiace jesli
          nie setki tysiecy. Jedna z nich rozstrzygnela sie kilkadziesiat lat temu, gdy
          pewien zarliwie wierzacy biskup wyzwal na slowny pojedynek pewnego znanego
          ewolucjoniste. Skonczyla sie bardzo zle dla biskupa. Niestety i nie pisze tego
          z zabarwieniem ironiczno-pogardliwym. Szkoda czlowieka.

          Chcialbym wiedziec na ilu nieuratowanych dzieki modlitwom do boga, przypada
          jeden cudownie ocalony. 1000:1 ?

          Filozofow nie czytam i nie slucham. Moze i moje szczescie ;)
          • Gość: igor Andrzej. kocham nauke i prenumeruje 6 pism IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 05.11.04, 17:08
            ale nie lubie tu wchodzic na to forum, bo malo tu nauki. W polityce mozna sie
            usmiac z rozwazan domoroslych politologow, tu natomiast zal bierze, ze ludzie
            tak malo wiedza o fizyce, chemi, astronomii, itd. Ale gorzej jest jeszcze z
            teologia i filozofia. Jak mozna wytlumaczyc, ze to juz rozwiazal Kant, jesli
            ktos nie wie co to filozofia w ogole.
            Z Bogiem i wiedza o jego istnieniu jako imperatyw, z ktorym powinnismy sie
            rodzic mowiono wiele razy. Luterin nie ma oczywiscie racji, poniewaz
            niezaleznie od wysilkow wielu fanatykow religijnych wiemy coraz wiecej. Jest to
            wiec pozorna sprzecznosc miedzy istnieniem Boga a niewiedza o tym.
            Zauwaz bowiem, ze wiara z samego zalozenia nie moze byc nauka. Nikt bowiem nie
            nagradza rajem, ze wierzysz lub nie wierzysz w grawitacje. Wystarczy jak
            dachowka zpadnie na glowe aby zrozumiec, ze grawitacja jest. Gdyby Bog wisial
            na niebie nad nami i ciagle nami kierowal, to ani wiara ani zbawienie ani nawet
            wolna wola nie mialyby sensu. Zastanow sie nad tym ostatnim zdaniem. Mozesz
            spedzic lata w jego analizowaniu. I byli tacy co spedzali; nawet cale zycie.
            Musisz jednak czytac uwazniej nawet ScFi.
            • Gość: Sprobuj i Ty Re: Andrzej. kocham nauke i prenumeruje 6 pism IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.11.04, 19:45
              Dlatego Kagan vel. Prymus ciagnie swoje wywody od dawna i upiera sie pprzy naukowym dowodzie na
              istnienie Boga (chrzescijanskiego sadzac po jego wypowiedziach). Za cholere nie rozumie roznicy
              miedzy wiara a nauka i zamiast zajac sie czyms pozytecznym pisze i pisze i pisze... Przeczy tym
              samemu sobie, gdyz wielokrotnie stwierdzal, ze na Boga szkoda czasu, wiara to bzdura itp. A ciagnie
              ten watek juz latami. Tlumaczenie Prymusowi (Kaganowi) jest bezowocne, choc ja sie przy tym niezle
              bawilem.
              • Gość: Prymus Re: Andrzej. kocham nauke i prenumeruje 6 pism IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 02:47
                Wiara religijan wyklucza nauke, bowiem opiera sie na
                dogmatach, ktore sa bzdurne, a niezmienne.
                Nauka zas to stale poszukiwanie prawdy, odrzucanie starych
                dogmatow, na rzecz nowych.
                Religia to przeszlosc, nauka to przyszlosc.
                Religia jest zamknietym systemem, anuaka otwartym.
                Religia uwaza sie za nieomylna, choc robi same bledy.
                nauka popelnia bledy, ale sie nie obawia do nich przyznac,
                i czerpie sile z wyciagania wnioskow z bledow przeszlosci.
                Religia zas siedzi wciaz w sredniowieczu...
            • Gość: Prymus Re: Andrzej. kocham nauke i prenumeruje 6 pism IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 02:41
              Bog, jako wszechwiedzacy, tworzac swiat musial wiedziec,
              ze bedzie w nim i Oswiecim, i Pinochet, i Hitler, i Stalin,
              nie mniej stworzyl swiat taki, jaki jest. Poniewaz jest wszechmocny,
              nic sie dzieje w nim bez jego aprobaty, a wiec Bog aprobowal
              zbrodnie nazimu, stalinizmu, pinochetyzmu itd.
              Dziekuje, ale wole, aby go nie bylo...
              • Gość: SławojW Re: Andrzej. kocham nauke i prenumeruje 6 pism IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 21:49
                Zapędzasz się trochę. Bóg tworząc świat nie stworzył sobie marionetek (ludzi)
                do zabawy. Dał im wolność i mozliwość żonglowania dobrem i złem ale na włąsną
                odpowiedzialność. Oświęcim, itd. to dzieło ludzi nie Boga. Bóg aprobuje zło na
                świecie bo bardziej aprobuje i ceni to że dał człowiekowi wolność i nigdy nie
                zrobi z niego marionetki.
              • Gość: XXX Re: Andrzej. kocham nauke i prenumeruje 6 pism IP: *.dyn.optonline.net 07.11.04, 07:08
                A dzis ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem Kaganizmu... :)
              • Gość: Kinga K. Re: Andrzej. kocham nauke i prenumeruje 6 pism IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 04:02
                E tam, daj spokój, jeśli dzisiaj strzelę komuś w łeb, to będzie wina Boga? Poza
                tym dlaczego uważasz, że coś jest złe, tylkodlatego, że było nieprzyjemne?
                Ludzie, więcej wyobraźni, świat jest taki bogaty, tyle koncepcji wspaniałych
                lata w powietrzu, a Wy tylko jest Bóg, nie ma Boga. A możliwości jest sto
                tysięcy!
                Piszesz "ale wolę, żeby go nie było", sugerujesz, że bez Boga te straszne
                rzeczy by się nie wydarzyły?
                I skąd pomysł, że skoro jest wszechmocny, to powinien to czy tamto? Co to za
                wniosek "ponieważ jest wszechmocny, nic nie dzieje się bez jego aprobaty"? Skąd
                Ci coś takiego przyszło do głowy?
                Ha ha, to jak w tej angdocie, że drożdże dyskutowały o sensie życia, ale nigdy
                nie wpadły na to, że robią szampana :-)
            • Gość: Andrzej Re: Andrzej. kocham nauke i prenumeruje 6 pism IP: *.spam.mim.pl 06.11.04, 17:07
              Ok. Luterin Shokorandit jest jedynie postacia ksiazkowa, tym bardziej z niwy
              pogardzanej przez wielu fantastyki. Moze i wiara nie moze byc nauka, ale
              niedaleko tu tez do stwierdzenia ze to co kiedys wydaloby sie cudem (czyli
              domena wiary) dzis jest bardziej niz naturalne i oczywiste. Poza tym, jako
              rzekl Paul Feyerabend, nauka nie rozni sie wiele od magii, a wychodzac ze
              stanowiska Kuhnowskiego nalezaloby podwazyc teze o pewnosci naukowych odkryc i
              dokonan, o czym zreszta pewnie swietnie wiesz :).

              Pozdrawiam
          • arcykr Re: Prymusem to nigdy nie byles. Zadajesz bowiem 08.11.04, 10:20
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > Chcialbym wiedziec na ilu nieuratowanych dzieki modlitwom do boga, przypada
            > jeden cudownie ocalony. 1000:1 ?
            Dowiemy się na Sądzie Ostatecznym, w dzień wielkich niespodzianek.
            • Gość: Andrzej Re: Prymusem to nigdy nie byles. Zadajesz bowiem IP: *.crowley.pl 08.11.04, 11:11
              Ja sobie, jak juz pisalem, nie zycze zadnego ostatecznego sadu. Chocby dlatego
              ze jak pisza niektorzy "Bog dal mi wolna wole" i nawet gdyby tak wlasnie bylo,
              zamierzam z niej skorzystac. A propos: wolna wola fikcja raczej jest.

              Ciekaw jestem czy na sadzie ostatecznym dowiedza sie tego rowniez buddysci,
              czciciele slonca, hinduisci i cala reszta wierzacych,ktora w swoich systemach
              religijnych obywa sie bez pojecia tegoz sadu. Mam nadzieje ze milosierny ojciec
              nie kaze postapic z nimi podobnie jak kazal postepowac Jozuemu gdy ten
              szturmowal Jerycho i reszte pobliskich miast, zdobywajac je i - jako
              rzecze "swiete" pismo - wyrzynajac w pien WSZSYSTKICH mieszkancow (pardon,
              podobno oszczedzil 1, slownie "jedna", rodzine).

              Szkoda ze nie dowiedza sie tego moi ukochani Inkowie, ktorych, w imie swojego
              Boga, wycieli Hiszpanscy konkwistadorzy katolicy, do spolki z zakonnikami.

              Sugeruje, by sie troche opamietac.
              • Gość: Andrzej Re: Prymusem to nigdy nie byles. Zadajesz bowiem IP: *.crowley.pl 08.11.04, 11:14
                I mam nadzieje, ze nie otrzymam odpowiedzi w stylu "niezbadane sa wyroki
                boskie".
      • Gość: Prymus Re: Prymusem to nigdy nie byles. Zadajesz bowiem IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 02:37
        Zniw ad personam? Prymus to od nazwy urzadzenia do gotowania zupek
        na wycieczkach i od nazwy mego IP.
        Ockham zyl dawno temu, przed Newtonem, wiec niewiele rozumial z otaczajacego
        go swiata, stad przyjal hipoteze boga...
        Nie ma nieskonczonosci w realnym univwersum, a liczba "nieskonczonosc + 1"
        nie istnieje, bowiem z definicji nieskonczonosc jest nieskonczona.
        Inaczej bylaby nieskonczona ilosc nieskonczonosci (nieskonczonisc + 1,
        nieskonczonosc + 2 itd.). Bowiem pojecie nieskonczonosci jest
        sprzeczne wewnetrznie, a wiec jak sie pokazuje w obliczeniach,
        to znaczy, ze popelnilismy blad...
        Z lekcji religii zas uciekal przede mna katecheta, bo nie potrafil
        odpowiedziec na takie pytania, jak "skad sie wzial Bog"?
        Pozdr.
    • mrb4 Re: Skad sie wzial Bog? 05.11.04, 16:04
      Zanim odpowiemy na to pytanie musimy sprecyzować termin "Bóg".

      "Bóg" jest pojęciem bardzo wieloznacznym i nieostrym. Innego rodzaju bogiem
      jest przecież Zeus, a innego Jahwe. Ponadto istnieją jeszcze takie pojęcia, jak
      np. tao lub manitu, które wykazują pewne podobieństwo do pojęcia boga.

      Proponuję ograniczyć się w naszym opisie jedynie do religii monoteistycznych.
      Możemy stwierdzić, że dla owych religii Bóg jest bytem ogarniającym całą
      rzeczywistość. Znaczy to, że wchodzi On w relacje z wszystkimi pozostałymi
      bytami (czyli jest nieograniczony, inne bowiem byty – na przykład ludzie – mogą
      wejść jedynie w ograniczoną liczbę relacji, takich jak rozmowa, wzięcie czegoś
      do ręki, zjedzenie itd., itp.).

      Aby jednak rzeczywistość z Bogiem różniła się od rzeczywistości bez Boga, nie
      mogą to być relacje przypadkowe. Dlatego wyznawcy religii monoteistycznych
      wierzą, iż Bóg porządkuje całą rzeczywistość, poprzez nadawanie jej określonych
      praw.

      I otóż stwierdzenie "Bóg istnieje", dla wyznawcy którejś z monoteistycznych
      religii jest skrótowym opisem właściwości całego wszechświata. Przede wszystkim
      jest ono równoznaczne stwierdzeniu, że cała rzeczywistość jest uporządkowana i
      to uporządkowanie (tzn. podległość każdego ograniczonego bytu prawom przyrody,
      czy też prawom moralnym) nie jest czymś przypadkowym.

      Nie możemy niestety w żaden sposób potwierdzić, ani obalić jakiegokolwiek
      twierdzenia mówiącego coś o wszechświecie jako całości, w tym celu bowiem
      musielibyśmy oglądać go z zewnątrz. Niektórzy jednak twierdzą, że jest on w
      całości uporządkowany, inni natomiast, iż rządzące nim prawa są czymś
      wyjątkowym, przypadkowym, cały natomiast wszechświat jest chaotyczny (jest to,
      jak zauważyłem, ulubiony pogląd wielu ateistów). Otóż wszelkie tego rodzaju
      twierdzenia mogą być jedynie przedmiotem WIARY. Nauka nie ma w tej sprawie nic
      do powiedzenia.

      Niektórzy wierzą w uporządkowanie wszechświata (przede wszystkim teiści,
      uznający, że to uporządkowanie ma trwałą podstawę w postaci Boga), inni wierzą
      w jego chaotyczność (tutaj należy znaczna część ateistów). Choć można pewnie
      wyróżnić także rozmaite poglądy pośrednie. A kto jest bardziej oświecony?
      Przede wszystkim ten, kto nie próbuje przekonać innych do swoich poglądów za
      pomocą pięści, inwektyw lub ośmieszania.
      • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.spam.mim.pl 05.11.04, 16:14
        Wszechswiat jest arcyuporzadkowany. I obywa sie bez Boga.

        Ateista.
        • mrb4 Re: Skad sie wzial Bog? 05.11.04, 16:30
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Wszechswiat jest arcyuporzadkowany. I obywa sie bez Boga.
          >
          > Ateista.


          I bardzo dobrze.

          Niech sobie idzie z Bogiem.
          • Gość: ZUZANNA Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.tvp.pl 16.12.04, 10:10
            GDYBY BÓG BYŁ WIDOCZNY TO NIE BYŁOBY MOWY O WIERZE, ALE BYŁBY TO FAKT, TAKI JAK
            STWIERDZENIE, ŻE PRZY DRODZE STOI BETONOWY SŁUP-TO WIDAĆ.
            A JA MAM PYTANIE DO WSZYSTKICH "MĄDRALI", KTÓRZY NIE WIERZĄ W TO CZEGO NIE
            WIDAĆ. A MIŁOŚĆ? TEŻ JEJ NIE WIDAĆ A PRZECIEŻ ISTNIEJE. JA WIEM NAPEWNO, ŻE
            JEST, MIAŁAM SZCZĘŚCIE JĄ SPOTKAĆ. I BÓG TEŻ JEST CHOCIAŻ GO NIE WIDAĆ. NIE
            MOŻNA TEGO NAUKOWO UDOWODNIĆ I WŁAŚNIE TO JEST TAJEMNICA WIARY.I CUDOWNIE JEST
            CZUĆ, ŻE KTOŚ TAM W GÓRZE CZUWA NAD TOBĄ, NAWET WTEDY GDY NIE WSZYSTKO JEST TAK
            JAKBYŚ CHCIAŁ.TA ŚWIADOMOŚĆ CZYNI CZŁOWIEKA LEPSZYM. POZDRAWIAM CIĘ ZAGUBIONY
            ATEISTO, NIE UWAŻAM CIĘ ZA GORSZEGO CZŁOWIEKA ALE TYLKO ZA UBOŻSZEGO
            WEWNĘTRZNIE, CHOĆ BYĆ MOŻE BOGATEGO W DOBRA MATERIALNE, ALE TY WYBRAŁAEŚ SOBIE
            TAKĄ DROGĘ I JA TO SZANUJĘ, JA WYBRAŁAM INNĄ I JESTEM SZCZĘŚLIWA.
            • Gość: Dodo Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.99.221.203.acc51-dryb-mel.comindico.com.au 16.12.04, 13:21
              Czy ci sie klawiatura zaciela? ;) A na serio:
              Skad wiesz, ze uczucie ktore doswiadczasz to prawdziwa milosc
              od Boga, a nie jej uluda od Szatana? Szatan jest potezna istota,
              czesto nam ludziom ukazuje sie jako Bog! A jako iz wierzysz w Boga,
              to musisz wierzyc tez i w Szatana! I pamietaj, ze twe szczescie, to
              szczescie nacpanego narkortykiem narkomana, czyli jeno uluda
              szczescia... Ale zawsze mozesz porzucic ten zgubny nalog!
              Wystarczy sila woli i uzycie wlasnego rozumu!
              Powodzenia! Swiat jest piekny, nie boj sie go poznac takim,
              jakim jest realnie!
              • Gość: zuzanna Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.chello.pl 16.12.04, 18:43
                Dodo , moja miłość to wspaniałe uczucie do fantastycznego faceta i jest zbyt
                piękna by mogła pochodzić od kogoś podłego.Moje szczęście nie jest szczęściem
                naćpanego narkomana i nie jest ułudą,ale Ty pewnie tego nie załapiesz bo może
                właśnie jesteś na haju.O tym, że świat jest piękny nie musisz mnie przekonywać,
                ale myślę, że dla każdego z nas piękno kojarzy się z zupełnie czymś innym.
                post scriptum: oczywiście , że wiem o istnieniu szatana ale w niego nie wierzę.
                Wierzę w Boga.
            • Gość: Everizon Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.info.pl / 213.199.207.* 16.12.04, 13:26
              Ależ zuzanno! Ja mogę powiedzieć Ci że wierzę w garbate aniołki, które są
              doskonałe i których nie widać i ŻE TO JEDNYNA PRAWDZIWA WIARA, któej nie trzeba
              udowadniać ani (tych garbatych poszukiwać i pokazywać) ponieważ na tym polega
              wiara!!

              Co ty na to? Ta sama logika!
              Jeszcze przykład? TANIE WINO JEST DOBRE, BO JEST DOBRE I TANIE.
              Oto wielka tajemnica twojej wiary

              z poważaniem jacekcymerys@poczta.fm
              • Gość: ZUZIA Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.chello.pl 16.12.04, 18:25
                Jaki Ty jestes infantylny, rzeczywiście z Twojej wypowiedzi wynika, że
                przepłukaną masz głowę tym tanim i smacznym winem.Ale to czy to Twoje
                przykładowe wino jest smaczne można stwierdzić empirycznie i to nie jest
                rozpatrywane w kategoriach wiary, zatem przykład nie jest adekwatny do mojej
                wypowiedzi , zero logiki na którą się tak skwapliwie powołujesz. A DO
                ZGŁĘBIENIA PEWNYCH TAJEMNIC TRZEBA DOJRZEĆ, BYĆ MOŻE WSZYSTKO PRZED tobą.
      • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: 210.50.143.* 06.11.04, 03:10
        Ateisci NIE wierza, ze swiat jest chaotyczny z natury.
        Oni to WIEDZA, chocby z praw termodynamiki (wzrost entropii).
        Obserwowac mozna bowiem tez i z wewnatrz, i to czesto lepiej
        niz z zewnatrz...
        Popelniasz, jak 99.99% wierzacych, fallacy of composition...
        • mrb4 Re: Skad sie wzial Bog? 06.11.04, 13:43
          Po pierwsze – z mojego tekstu nie wynika wcale, że jestem człowiekiem wierzącym
          (ani także, iż jestem niewierzący). Co najmniej dwie osoby zresztą twierdzą –
          będąc przy tym jak najbardziej ateistami – iż o całym wszechświecie nauka nie
          może się wypowiadać, i że najogólniejsze opisy świata mogą być tylko
          przedmiotem wiary. Pierwszą jest najwybitniejszy współczesny filozof – zmarły
          niestety dziesięć lat temu – Karl Raimund Popper, drugą - pewien mój znajomy.

          Po drugie – z faktu, iż pewna ograniczona liczba elementów, w pewnej
          ograniczonej przestrzeni i w ograniczonym odcinku czasu zachowuje się w
          określony sposób w żaden sposób nie wynika, że wszystkie elementy, w całym
          wszechświecie i przez cały okres jego istnienia będą się zachowywać tak samo. Z
          faktu, iż do opisu zachowania naszej części wszechświata nadają się znane nam
          prawa termodynamiki nie wynika wcale, iż nadają się one do opisu całej reszty
          wszechświata, we wszystkich okresach jego istnienia.

          Po trzecie – ulegasz bardzo rozpowszechnionemu obecnie i bardzo niebezpiecznemu
          zarazem PRZESĄDOWI, który każe mieszać słowne opisy, czy też modele zachowania
          się pewnych fragmentów rzeczywistości z faktycznym zachowaniem się tych
          fragmentów. Opisy są tylko opisami, a modele tylko modelami. Można na ich
          podstawie w pewnym stopniu trafnie wyjaśniać lub przewidywać zajście pewnych
          zjawisk, lecz jest to zawsze czymś tymczasowym. Dla nauki typowe jest ciągłe
          zastępowanie jednych teorii, czy też modeli, innymi. Nigdy więc nie powinniśmy
          się do nich zanadto przywiązywać. Może oczywiście być tak, że jakaś
          sformułowana przez nas teoria okaże się całkowicie prawdziwa, jednak nie mamy
          żadnego sposobu, aby to sprawdzić. Powinniśmy więc być podejrzliwi wobec
          wszystkiego, co jest tworem ludzkiego umysłu.

          Jesteśmy podejrzliwi wobec idei Boga? I bardzo dobrze, jest to bowiem godne
          ludzkiego, krytycznego umysłu. Ale tak samo krytyczni powinniśmy być wobec np.
          teorii ewolucji. W przeciwnym wypadku zamieni się ona w dogmat i nauka niczym
          wówczas nie będzie różnić się od religii.
          • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.spam.mim.pl 06.11.04, 17:12
            Mam wrazenie, ze mieszasz Popperowskie poglady na nauke z pogladami Kuhna. Z
            tego co pamietam (mgliscie co prawda, szczegolnie Poppera) to sa one
            przynajmniej w czesci antagonistyczne wobec siebie.
      • Gość: Kinga K. Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 04:05
        Hm, ale fakt, że coś jest ze sobą logicznie powiązane, nie oznacza jeszcze, że
        ma to jakiś głębszy sens.
        jeśli Wszechświat i wszystko w nim ma jakąś wewnętrzną logikę, którą,
        powiedzmy, odkryjemy, to nie będzie automatycznie znaczyło, że jest Bóg.
    • Gość: zzz Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.04, 16:40
      Bóg jest od zawsze, to jedyne rozsądne wytłumaczenie (dla mnie) skąd się wziął
      wszechświat.
      • Gość: Andrew Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.spam.mim.pl 05.11.04, 16:56
        zzz

        W takim razie przedstaw te, ktore uwazasz za nieracjonalne.
      • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: 210.50.143.* 06.11.04, 03:06
        Po co Bogu Wszechswiat?
        Przeciez jest z def. nieskonczony!
        I czemu istnieje, jesli nigdy nie powstal?
        • arcykr Re: Skad sie wzial Bog? 07.11.04, 08:09
          Gość portalu: Prymus napisał(a):

          > Po co Bogu Wszechswiat?
          Bóg wszystko stworzył z czystej miłości.
          (23) Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na
          grzechy ludzi, by się nawrócili. (24) Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia,
          niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie
          byłbyś tego uczynił. (25) Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty tego nie chciał?
          Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? (26) Oszczędzasz wszystko, bo to
          wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia!
          (Ks.Mądrości (w) 11:23-26)

          > I czemu istnieje, jesli nigdy nie powstal?
          Istnieje, ponieważ jego istota jest taka, że musi On istnieć.
          • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:47
            1) Czy z czystej do nas miloci tolerowal Bog Auschwitz itd.?
            2) Kto kaze mu istniec? Wyzszy Bog, czy tez jakies Prawo,
            co stoi nad Bogiem? Ale wtedy nie jest on Wszechmocny...
            • arcykr Re: Skad sie wzial Bog? 08.11.04, 10:17
              Gość portalu: Prymus napisał(a):

              > 1) Czy z czystej do nas miloci tolerowal Bog Auschwitz itd.?
              Bóg dopuszcz zło po to, żeby wyprowadzić stąd jeszcze większe dobro.
              www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_07.htm
              > 2) Kto kaze mu istniec?
              Jego własna istota, któa z powodu Jego prostoty jest tożsama z Jego istnieniem.
    • ariwederczi Re: Skad sie wzial Bog? 05.11.04, 18:03
      Bóg (jakikolwiek) jest odpowiedzią na potrzebę tkwiącą w większości ludzi. To
      potrzeba istnienia kogoś lub czegoś potężniejszego od nas, czemu można zaufać,
      do czego można się modlić, w co można wierzyć, do czego można się zwracać z
      potrzebami i prośbami.
      • Gość: miharu Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.04, 20:16
        > Bóg (jakikolwiek) jest odpowiedzią na potrzebę tkwiącą w większości ludzi. To
        > potrzeba istnienia kogoś lub czegoś potężniejszego od nas

        Ano właśnie. Bóg jest taką potrzebą, ale to jednocześnie znaczy, że nie
        istnieje. No bo skoro powstał tylko jako projekcja pragnień ludzi chcącyh się
        do czegoś modlić ;)

        Nawiasem mówiąc, nie wiem, skąd ta potrzeba w ludziach. Nie mówię tego
        złośliwie - po prostu mnie to ciekawi. Ja takiej potrzeby wcale nie odczuwam,
        więc interesuje mnie, czemu inni tego potrzebują.
        • nitka3 Re: Skad sie wzial Bog? 06.11.04, 00:24
          Myslę ze ta potrzebą jest potrzeba "sensownosci"rzeczywistosci.Bóg jest na to
          pysznym pomysłem,bo załatwia wiele spraw naraz,a jak sie mimo to ,czegos nie
          rozumie (na przykład zła u "dobrego Boga")zawsze mozna uzyc argumentu ze tego
          nie mozemy pojąc bo to sa sprawy boskie....a my o nieskończenie małym
          rozumku.Życ świadomie w świecie "bezsensu"(no moze ewentualnie z ludzkim
          częściowo-chwilowym sensem)i chaosu jest trudno ..to bohaterstwo codziennosci!
          Ale w tym pomaga porzadna doza bezmyślnosci ...i juz mozna życ -i bez Boga ..i
          bez sensu!No i fajnie jest!
        • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 02:51
          Potrzeba ta wynika z naszej zwierzecej natury.
          Podobnie jak potrzeba picia alkoholu, palenia tytoniu, czy
          haszyszu...
          Po prostu slabe charaktery potrzebuja religii, jako
          rodzaju narkotyku, o czym pisal dawno temu K. Marx.
      • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 02:53
        Ale skad sie on wzial?
        Czy sam sie stworzyl, czy tez ludzie go stworzyli?
        Jesli sam, to jak?
        • Gość: mo Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 10:00
          Skoro wszechswiat jest z niczego, skoro istniejemy to dlaczego odrzucacie też
          istnienie czegos ponad tym? i czegos co czesc ludzi nazywa Bogiem.
          • Gość: Andrew Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 06.11.04, 11:00
            mo

            Dlaczego? Chocby dlatego, ze wspolczesna fizyka - dla mnie bezsprzeczna krolowa
            nauk - jednoznacznie i przkonujaco udowodnila to jak powstal wszechswiat, choc
            paradoksalnie termin Freda Hoyle'a "wielki wybuch" - przyjety dzisiaj
            powszechnie - byl przez niego uzyty zlosliwiw/pogardliwie; Hoyle byl przez cale
            zycie zwolennikiem wiecznego wszechswiata, bez poczatku i konca.

            Juz widze jak jakis Bogobojny wyznawca istnienia Boga zakrzyknie, ze nauka
            jest "sztywna", techniczna, nie ma w niej zarliwosci i wiary. Przemysl jednak
            bardzo dokladnie to co teraz napisze. Na pewno jestes uzytkownikiem telewizora,
            radiomagnetofonu, czy tez (to najlepszy chyba przyklad) telefonu komorkowego.
            Jak wiekszosc ludzi, w tym ksiezy, biskupow, czy kardynalow. Czy gotow jestes
            zakwestionowac istnienie i dzialanie tego telefonu? Czy gotow jestes stwierdzic
            ze to fikcja, cuda, iluzja, wymysl "szatana"? Chyba nie, tak mi sie
            przynajmniej wydaje. Ten telefon jest taka sama zdobycza nauki (glownie fizyki
            wlasnie) jak odkrycia zwiazane z poczatkiem wszechswiata w ktorym zyjemy.
            Dlaczego niby mielibysmy uznawac istnienie telefonow, a zaprzeczac z calych sil
            BigBangowi? W koncu jesli Bog dal nam wolna wole - jak mowia niektorzy - to
            mamy prawo w niego watpic i skreslac go z listy tego co istnieje. Jesli - jak
            mowi Kosciol - jest milosiernym ojcem, to powinien milosiernie rozwazycz, ze
            wole spoczac na wieki w ziemi, niz miec watpliwa przyjemnosc uczestniczenia w
            jakichs Ostatecznych Sadach.

            Jestesmy pyszni w swojej pysze. Dlaczego na przyklad wyobrazamy sobie Boga jako
            brodatego dziadka siedzacego gdzies w niebie i patrzecago stamtad na nasza
            ziemie. A moze Bog istnieje pod postacia wielkiego chitynowego chrzaszcza
            wielkosci cwierci galaktyki. A moze jest jedna molekula. Dlaczego nie

            A propos wyobrazen: wyobrazamy tak sobie "naszego" Boga, bo Grecy (czyli
            poganie) tak samo wyobrazali sobie Zeusa. Ogromna wiekszosc religii
            chrzescijanskiej to zapozyczenia z poganstwa wlasnie.

            Poza tym co do "duszy" wedrujacej poza cialo w stanie tzw smierci klinicznej:
            wiadomo juz ze bierze sie to z tego, ze mozg/umysl nie sa w stanie stworzyc
            wizji wlasnej smierci. Jest to swoisty mechanizm obronny wynikajacy z
            pierwszego prawa biologicznego jakim jest ocalenie wlasnego zycia w pierwszej
            kolejnosci (ktos powie: "ale czlowiek przekroczyl to prawo"; zgadzam sie, nie
            na tyle jednak by usunac to co jest poza swoadomoscia, tak jak wspomniany
            mechanizm).

            Nie zdziwilbym sie gdyby jakis gorliwie wierzacy bywalec/cy forum napisal cos w
            rodzaju tego, ze mozemy sobie gadac, bajdurzyc, pisac o roznych prawach,
            teoriach, hipotezach, a Bog i tak smieje sie opiekunczo z wyzyn nad nasza
            niewiedza, ograniczeniami, brakiem wiary. Mysle jednak, ze ktos taki powinien
            sie wstydzic swojej bezrefleksyjnosci, bezkrytycyzmu, tego ze miast zastanowic
            sie i chocby pewne rzeczy zrewidowac, slepo sprowadza wszystko do swoich
            przekonan. Chasydzi wciaz wierza ze ziemia jest plaska ;).

            Wsrod wszystkich mozliwych do zaistnienia Bogow, Bog tak jak go przedstawiaja i
            pojmuja trzy wielkie religie monoteistyczne, jest niczym innym jak 100% ludzkim
            wymyslem. Duzo predzej uwiezylbym w tego wielkiego chrzaszcza. Ale to mi chyba
            nie grozi :).
            • Gość: Ja Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 11:18
              Sorka, pogubiłem się.
              1. Czy to co przedstawiłeś to jest fizyczny dowód istnienia czy nieistnienia
              Boga? Innymi słowy - czego chciałeś dowieść.
              2. Czy wg ortodoksyjnych fizyków miłość istnieje, czy też w związku z jej
              niemierzalnoscią skraślają ją z listy istnienia?
              Ja
              • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 11:46
                1) Nie mozna dowiesc "fizycznie" istnienia czegos niefizycznego,
                ale mozna dowiesc "fizycznie", ze tego niefizycznego nie ma, jako
                iz nie ma potrzeby powolywania do zycia bytu zwanego "bogiem",
                jesli bez niego nauka sobie doskonale daje rade.
                2) Milosc to domena biologii i psychologii: idealizacja
                popedu seksualnego, niezbednego do przetrwania gatunku!
                • Gość: Ja Pytał cię Ktoś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 13:31
                  j/w
                  • Gość: Prymus Re: Pytał cię Ktoś? IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:49
                    Pytala mnie sie Matka (mego kolegi) Boska, gdzie
                    w Melbourne mozna kupic tanio dobra polska szynke!
            • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 11:43
              Doskonaly tekst. Nic dodac, nic ujac...
              • Gość: Ala Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.aster.pl 06.11.04, 12:38
                Gość portalu: Prymus napisał(a):

                > Doskonaly tekst. Nic dodac, nic ujac...

                Ja tez tak uwazam, ze to swietny tekst.
                pozdrawiam z Warszawy







            • Gość: ja Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 16:43
              Gość portalu: Andrew napisał(a):

              > mo
              >
              > Dlaczego? Chocby dlatego, ze wspolczesna fizyka - dla mnie bezsprzeczna
              krolowa
              >
              > nauk - jednoznacznie i przkonujaco udowodnila to jak powstal wszechswiat,
              choc
              > paradoksalnie termin Freda Hoyle'a "wielki wybuch" - przyjety dzisiaj
              > powszechnie - byl przez niego uzyty zlosliwiw/pogardliwie; Hoyle byl przez
              cale
              >
              > zycie zwolennikiem wiecznego wszechswiata, bez poczatku i konca.

              Tekst przecudny. Ale co to ma wspólnego z pytaniem w tytule?

              > Juz widze jak jakis Bogobojny wyznawca istnienia Boga zakrzyknie, ze nauka
              > jest "sztywna", techniczna, nie ma w niej zarliwosci i wiary.

              I nikt nie zakrzynął ... Trudno od nauki (takze od fizyki) oczekiwać wiary.
              Żarliwość czasem się obserwuje.

              > Przemysl jednak
              > bardzo dokladnie to co teraz napisze. Na pewno jestes uzytkownikiem
              telewizora,
              >
              > radiomagnetofonu, czy tez (to najlepszy chyba przyklad) telefonu komorkowego.
              > Jak wiekszosc ludzi, w tym ksiezy, biskupow, czy kardynalow. Czy gotow jestes
              > zakwestionowac istnienie i dzialanie tego telefonu? Czy gotow jestes
              stwierdzic
              > ze to fikcja, cuda, iluzja, wymysl "szatana"? Chyba nie, tak mi sie
              > przynajmniej wydaje. Ten telefon jest taka sama zdobycza nauki (glownie
              fizyki
              > wlasnie) jak odkrycia zwiazane z poczatkiem wszechswiata w ktorym zyjemy.
              > Dlaczego niby mielibysmy uznawac istnienie telefonow, a zaprzeczac z calych
              sil
              >
              > BigBangowi?

              Ale o co tu chodzi. Dlaczego uzytkownik komórki miałby zaprzeczać BB? I co ma
              istnienie telewizora do pytania w tytule? Wielu uzytkowników elewizorów uznaje
              BB za piękną i bardzo prawdopodobną hipotezą astrofizyczną. A niby dlaczego
              miałoby BB nie być? (BB to nie ta aktorka od kotów)

              > W koncu jesli Bog dal nam wolna wole - jak mowia niektorzy - to
              > mamy prawo w niego watpic i skreslac go z listy tego co istnieje.

              No nareszcie. Masz takie prawo. Nawet każdy je ma. Wierzący też, tylko nie
              korzystają z niego.

              > Jesli - jak
              > mowi Kosciol - jest milosiernym ojcem, to powinien milosiernie rozwazycz, ze
              > wole spoczac na wieki w ziemi, niz miec watpliwa przyjemnosc uczestniczenia w
              > jakichs Ostatecznych Sadach.

              Wszyscy spoczną. Pewnie i twoja wola zostanie uszanowana. Kazdy ma WOLNY wybór.

              > Jestesmy pyszni w swojej pysze.

              ?????

              > Dlaczego na przyklad wyobrazamy sobie Boga jako
              > brodatego dziadka siedzacego gdzies w niebie i patrzecago stamtad na nasza
              > ziemie.

              A kto tak go sobie wyobraża? Wybacz, ale jak na fizyka, to Twoje wywody są z
              ledziuteńka ogólniczkowe.

              > A moze Bog istnieje pod postacia wielkiego chitynowego chrzaszcza
              > wielkosci cwierci galaktyki. A moze jest jedna molekula. Dlaczego nie

              Tu jakbyś nie wysilił zwojów. Fizycy bywają jeszcze bardziej wyszukani.

              > A propos wyobrazen: wyobrazamy tak sobie "naszego" Boga, bo Grecy (czyli
              > poganie) tak samo wyobrazali sobie Zeusa. Ogromna wiekszosc religii
              > chrzescijanskiej to zapozyczenia z poganstwa wlasnie.

              No niby religia przewiduje to twoje naukowe odkrycie. Boć to juz przecież
              niejaki Praojciec Adam miał mieć kontakt z Bogiem, to dlaczego ta jego
              znajomosć nie miała przetrwać w kolejnych pokoleniach ludzkosci do Abrahama
              (któren coś tam kumał), jego potomków i dalej do chrześcijan. Zatem akturat
              pogańskie reminiscencje nie muszą aż tak bardzo dziwić - szczególnie naukowca.

              > Poza tym co do "duszy" wedrujacej poza cialo w stanie tzw smierci klinicznej:
              > wiadomo juz ze bierze sie to z tego, ze mozg/umysl nie sa w stanie stworzyc
              > wizji wlasnej smierci. Jest to swoisty mechanizm obronny wynikajacy z
              > pierwszego prawa biologicznego jakim jest ocalenie wlasnego zycia w pierwszej
              > kolejnosci (ktos powie: "ale czlowiek przekroczyl to prawo"; zgadzam sie, nie
              > na tyle jednak by usunac to co jest poza swoadomoscia, tak jak wspomniany
              > mechanizm).

              Wiesz to, czy też tylko w to wierzysz?

              > Nie zdziwilbym sie gdyby jakis gorliwie wierzacy bywalec/cy forum napisal cos
              w
              > rodzaju tego, ze mozemy sobie gadac, bajdurzyc, pisac o roznych prawach,
              > teoriach, hipotezach, a Bog i tak smieje sie opiekunczo z wyzyn nad nasza
              > niewiedza, ograniczeniami, brakiem wiary.

              Zagdybałeś ...

              > Mysle jednak, ze ktos taki powinien
              > sie wstydzic swojej bezrefleksyjnosci, bezkrytycyzmu, tego ze miast
              zastanowic
              > sie i chocby pewne rzeczy zrewidowac, slepo sprowadza wszystko do swoich
              > przekonan.

              I wysnułeś wniosek.

              > Chasydzi wciaz wierza ze ziemia jest plaska ;).

              > Wsrod wszystkich mozliwych do zaistnienia Bogow, Bog tak jak go przedstawiaja
              i
              >
              > pojmuja trzy wielkie religie monoteistyczne, jest niczym innym jak 100%
              ludzkim
              > wymyslem.

              To jest tylko twoja obecna wiara.

              > Duzo predzej uwiezylbym w tego wielkiego chrzaszcza. Ale to mi chyba
              > nie grozi :).

              A to jest twoja potencjalna wiara (chyba ci rzeczywiscie nie grozi).


              W sumie przecudny tekst.

              Zatem w końcu skąd wział się Bóg? Bo zapomniałeś na to pytanie odpowiedzieć.
              Zrozum, że chrześcijanie WIERZĄ, że istnieje od zawsze. Dowodzenie tego nie ma
              sensu. Swoją drogą jednak dla mnie osobiscie zastanawiajace jest w tym
              kontekście dlaczego imie własne Boga podane w ST jest JAHWE (jakakolwiek bylaby
              transkrypacja tego imienia). Ma ona oznaczać "Ten Który Jest". Nie Zeus
              (przecież było wówczas modne), Ramzes, Baal Wielki czy cos tam jeszcze.
              Dlaczego Imię to akcentuje bodaj najistotniejszą cechę Boga - istnienie,
              trwanie. Czy to żydzi wymyslili takie imię dla swojego Boga - "Trwający"?
              Krótko i treściwie. Bez dodatkowych uwarunkowań. W szczególności bez początku i
              bez końca. Nawet bez naszego dzisiejszego "od zawsze". Tak jakby nawet
              to "zawsze" przy tym "trwaniu" było bezuzyteczne. Dlaczego tak istotne bylo dla
              żydów (jeśli to jest ich produkt, ale w innych źródłach Imię to nie występuje)
              zaznaczenie w tej Nazwie swojego Boga cechy, której byc moze nie rozumieli do
              końca?
              Może tylko dlatego, żeby za 3 tysiące lat dobrać się do sensu tego Imienia.

              Dla mnie matematyka jest królową nauk. Tym niemniej jestem jak najdalszy od
              dowodzenia tu istnienia, początku, czy konca Boga. Bóg nie musi byc przedmiotem
              badań fizycznych. Bóg jest przedmiotem wiary. Udowodnienie jego istnienia
              wyparłoby wiarę. A wydaje mi się, że w tej rozgrywce chodzi o to by wiara
              pozostała wiarą.

              A pycha ...? Cóż, to zupełnie inna historia.

              Ja.
              • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.spam.mim.pl 06.11.04, 17:01
                ja

                Nie bede polemizowal. Zadna dyskusja nie jest w stanie zmienic ludzkich postaw -
                w szczegolnosci tych ktore opieraja sie na przekonaniach, bez udzialu wiedzy.
                Napisze tylko, ze jestem "wlascicielem' :) tzw. impulsywnego stylu poznawczego,
                dlatego tez w tym co napisalem jest kilka bledow vide "pyszni w swojej pysze",
                co zreszta zauwazyles.

                Tak jak Ty nie mam zwojow w glowie przynajmniej wg obowiazujacej
                neuroanatomicznej terminologii ;)

                Pozdrawiam Ciebie i wszystkich piszacych w tym temacie.
                • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.spam.mim.pl 06.11.04, 17:34
                  ja

                  Jednak slow jeszcze kilka. Ja wcale nie probuje udzielic odpowiedzi na to
                  pytanie. Z mojego punktu widzenia jest ono bezzasadne. gdybysmy mieli scisle
                  trzymac sie tematu/udzielac tylko odpowiedzi na to pytanie, to byloby to dosc
                  nudne, nie uwazasz?

                  Dlaczego Izraelici tak nazwali swojego Boga? Moje zdanie (a raczej to co mi sie
                  w tej chwili nasuwa)jest takie ze uczynili ta, by go w pewien sposob ODROZNIC
                  go od innych; chodzi mi tu o odroznienie w sensie pscyhicznej wiezi z nim,
                  postrzegania go jako w pelni wlasnego, etc. Pewne wydarzenia sprawily, ze potem
                  go rowniez WYROZNIONO. Kiedys w jednym z "duzych formatow" byl swietny tekst z
                  Pania profesor o tym dlaczego to Jezus Chrystus i "ojciec" jego sa dzis
                  kreatorami stworzenia i opiekunami swiata w naszym kregu kulturowym, a nie na
                  przyklad Mitra, choc rownie dobrze moglibysmy dzis wierzyc w Mitre.
                  Zadecydowalo bardzo niewiele i bynajmniej nie byly to wzgledy mistyczne,
                  objawieniowe, lecz wrecz czysto praktyczne.

                  • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.spam.mim.pl 06.11.04, 17:37
                    I nie wiem dlaczego zaklasyfikowales mnie jako fizyka. Nie jestem nim
                    bynajmniej.
                    • Gość: Ja Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 19:29
                      Sorka. Wyraziłeś arcyuwielbienie dla fizyki, choć powszechnie wiadomo, ze to
                      matematyka ma byc ową królową. Nota bene, ja też nie jestem matematykiem, a o
                      tym królestwie dowiedziałem się w szkole.
                      Ja
                  • Gość: Ja Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 19:26
                    > Jednak slow jeszcze kilka. Ja wcale nie probuje udzielic odpowiedzi na to
                    > pytanie. Z mojego punktu widzenia jest ono bezzasadne.

                    Zgoda.

                    > gdybysmy mieli scisle
                    > trzymac sie tematu/udzielac tylko odpowiedzi na to pytanie, to byloby to dosc
                    > nudne, nie uwazasz?

                    Jeśli pytanie jest bezzsadadne, to trudno byłoby trzymać się tematu i udzielać
                    na nie odpowiedzi.

                    > Dlaczego Izraelici tak nazwali swojego Boga? Moje zdanie (a raczej to co mi
                    sie
                    >
                    > w tej chwili nasuwa)jest takie ze uczynili ta, by go w pewien sposob ODROZNIC
                    > go od innych; chodzi mi tu o odroznienie w sensie pscyhicznej wiezi z nim,
                    > postrzegania go jako w pelni wlasnego, etc.

                    No to mogli go np. nazwać Kandulaburem (bardzo by się odróżniał i mieliby z nim
                    silną więź). Mimo wszystko Imię Jahwe jest dla mnie zadziwiające, aż
                    powątpiewam, czy prymitywny ludek zydowski sam go wykombinował.

                    > Pewne wydarzenia sprawily, ze potem
                    > go rowniez WYROZNIONO. Kiedys w jednym z "duzych formatow" byl swietny tekst
                    z
                    > Pania profesor o tym dlaczego to Jezus Chrystus i "ojciec" jego sa dzis
                    > kreatorami stworzenia i opiekunami swiata w naszym kregu kulturowym, a nie na
                    > przyklad Mitra, choc rownie dobrze moglibysmy dzis wierzyc w Mitre.

                    Otóż chrześcijanie nie byliby tak pewni powyzszej tezy. Pani profesor moze
                    bardziej.

                    > Zadecydowalo bardzo niewiele i bynajmniej nie byly to wzgledy mistyczne,
                    > objawieniowe, lecz wrecz czysto praktyczne.

                    Wiara to wybór. Wiedza to brak wyboru. (No dobra trochę uprosciłem).

                    Ja
                  • Gość: XXX Re: Skad sie wzial Bog? IP: 67.131.131.* 08.11.04, 16:29
                    Jedna przede wszystkim istotna rzecz Andrzeju, to nie Zydzi nazwali Boga, Bog
                    sam wyjawil swoje imie. Inna rzecz, jak wytlumaczysz to, ze tak bardzo targany
                    narod jakim sa Zydzi odmienil i wplynal na losy swiata? Wciaz, pomimo ze ich
                    panstwo lezy na malym skrawku ziemi, antysemityzm nie jest zadna tajemnica, to
                    swiat mimo wszystko sie z nimi liczy... Wielki Egipt czy potem Rzym nie mialy
                    takiego wplywu jak ten, mozna by powiedziec malenki narod jakim sa Zydzi.
                • Gość: Ja Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 19:17
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > Nie bede polemizowal. Zadna dyskusja nie jest w stanie zmienic ludzkich
                  postaw
                  > -
                  > w szczegolnosci tych ktore opieraja sie na przekonaniach, bez udzialu wiedzy.

                  Zgadzam się (przy czym niekoniecznie przekonania muszą się aż tak bardzo
                  opierać na wiedzy).

                  > Napisze tylko, ze jestem "wlascicielem' :) tzw. impulsywnego stylu
                  poznawczego,
                  >
                  > dlatego tez w tym co napisalem jest kilka bledow vide "pyszni w swojej
                  pysze",
                  > co zreszta zauwazyles.

                  Nie przejmuj się drobiazgami.

                  > Tak jak Ty nie mam zwojow w glowie przynajmniej wg obowiazujacej
                  > neuroanatomicznej terminologii ;)

                  Sorka. Jestem właścicielem luźnego stylu wypowiadania się. Ale nie chciałem cię
                  urazić, bo wydało mi się, że ton twojego posta też nie jest napastliwy.
                  >
                  > Pozdrawiam Ciebie i wszystkich piszacych w tym temacie.

                  OK. Przyjęte. I wzajka.
                  Ja
          • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 11:41
            Poniewaz hipoteza boga nie jest nauce potrzebna.
            Nauka wspolczesna potrafi wyjasnic wzystko bez uciekania sie do
            hipotezy boga, a wiec byt ten, jest zgodnie z Ockhamowska
            zasada nie mnozenia bytow nad potrzebe, odrzucony przez nauke.
            Bog to dla ubogich duchem wszystko co nieznane.
            Ale nieznane dzis, bedzie znane jutro.
            Wiec boga jakby ubywalo, czyli nie jest on
            nieskonczony, ergo nie jest bogiem...
        • Gość: Gazik Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 13:41
          Można sugerować, będąc pełnym wiary,że przez podział, albo pączkowanie, ale
          znowu nasuwa się pytanie przez podział czego? i znowu dupa.
    • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 06.11.04, 11:33
      Widze, ze ten watek dostapil zaszczytu bycia reklamowanym przez Redakcje...
      • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 06.11.04, 12:45
        Zgadza sie, dlatego wiekszosc naukowcow to ateisci. Pozostaja jeszcze gdzie
        niegdzni niedobitki kreacjonizmu, lecz to kropelka w morzu.

        Milosc mozna rozpatrywac bardzo roznie: "twardo", tak jak zrobil to Prymus,
        czyli jako pewne "konfiguracje" neuronow, wyzsze stezenie pewnych
        neuromediatorow i wyzsze innych, lub "miekko" jako wspaniale, fascynujace i
        jakze pozadane uczucie (jeden z moich wykladowcow twierdzil za kims, ze to
        nawet rodzaj psychozy, tak jak dziecinstwo wg Dollarda i Millera :) ). Mi
        osobiscie NIC NIE PRZESZKADZA W ROZUMIENIU I ODCZUWANIU GO NA OBA TE
        SPOSOBY :). Bo dlaczego nie? Szersza perspektywa=lepsza perspektywa. Nauka ma
        swoje bledy i grzechy - to oczywiste. Ale nie sa one merytoryczne, lecz raczej
        strukturalne (choc to tez nie najlepsze slowo). Jednym z nich jest w moim
        mniemaniu to, ze wielu naukowcow nie potrafi pogodzic ze soba roznych
        perspektyw i poziomow ogolnosci. Rozne spory trwaja, jak na przyklad ten w
        antropologii miedzy tym co mowi Chris Stringer (pramatka Ewa i ludzkosc
        pochodzaca z Afryki) a tym co twierdzi Milford Wolpoff (ewolucja
        policentryczna, czyli na kazdym kontynencie wspolczesny homo sapiens ewoluuje
        niezaleznie). Jednak antropologia to nie fizyka, w niej duzo trudniej pewne
        rzeczy badac. Polecam swietna "Zagadke neandertalczyka" autorstwa Jamesa
        Shreeve; znajoma nie majaca wczesniej absolutnie do czynienia z tymi
        zagadnieniami i z ta dziedzina wiedzy, polknela ta ksiazke w 2 dni z wypiekami
        na twarzy ;).

        A ta cala milosc to tak czy inaczej fantstyczna sprawa. Lecz kwestia milosci i
        kwestia Boga sa tylko pozornie podobne w probach ich wytlumaczenia. A pozory
        jakze czesto myla.

        Ja nie chce niczego udowadniac. Za wysokie dla mnie progi. Nie bede Bertrandem
        Russelem. Zalozenie z ktorego wychodze to napisac pewne rzeczy o ktorych
        wiem/slyszalem, a o ktorych byc moze nie wiedza inni. Bardzo chetnie przeczytam
        o tym o czym ja nie wiem, a tego jest przeciez mnostwo.

        PS

        200 lat temu Pierre Simon Laplace objasnial Napoleonowi zasady ruchu planet.
        Napoleon spytal "gdzie w tym wszystkim miejsce dla Boga". Uczony odparl "Panie,
        nie potrzebuje takiej hipotezy". Wiec bezwzglednie znow zgadzam sie tu z
        Prymusem.

        Pozdrawiam wszystkich.
        • Gość: Teodozjusz. Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 13:47
          Krótko,- durnie nie mogą być naukowcami.
          • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:21
            Albo wierzysz w gusla, albo zajmujesz sie na serio nauka.
            Tertium non datur!
            Pozdr. :)
        • Gość: ala Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.aster.pl 06.11.04, 15:37
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Zgadza sie, dlatego wiekszosc naukowcow to ateisci. Pozostaja jeszcze gdzie
          > niegdzni niedobitki kreacjonizmu, lecz to kropelka w morzu.
          >
          > Milosc mozna rozpatrywac bardzo roznie: "twardo", tak jak zrobil to Prymus,
          > czyli jako pewne "konfiguracje" neuronow, wyzsze stezenie pewnych
          > neuromediatorow i wyzsze innych, lub "miekko" jako wspaniale, fascynujace i
          > jakze pozadane uczucie (jeden z moich wykladowcow twierdzil za kims, ze to
          > nawet rodzaj psychozy, tak jak dziecinstwo wg Dollarda i Millera :) ). Mi
          > osobiscie NIC NIE PRZESZKADZA W ROZUMIENIU I ODCZUWANIU GO NA OBA TE
          > SPOSOBY :). Bo dlaczego nie? Szersza perspektywa=lepsza perspektywa. Nauka ma
          > swoje bledy i grzechy - to oczywiste. Ale nie sa one merytoryczne, lecz
          raczej
          > strukturalne (choc to tez nie najlepsze slowo). Jednym z nich jest w moim
          > mniemaniu to, ze wielu naukowcow nie potrafi pogodzic ze soba roznych
          > perspektyw i poziomow ogolnosci. Rozne spory trwaja, jak na przyklad ten w
          > antropologii miedzy tym co mowi Chris Stringer (pramatka Ewa i ludzkosc
          > pochodzaca z Afryki) a tym co twierdzi Milford Wolpoff (ewolucja
          > policentryczna, czyli na kazdym kontynencie wspolczesny homo sapiens ewoluuje
          > niezaleznie). Jednak antropologia to nie fizyka, w niej duzo trudniej pewne
          > rzeczy badac. Polecam swietna "Zagadke neandertalczyka" autorstwa Jamesa
          > Shreeve; znajoma nie majaca wczesniej absolutnie do czynienia z tymi
          > zagadnieniami i z ta dziedzina wiedzy, polknela ta ksiazke w 2 dni z
          wypiekami
          > na twarzy ;).
          >
          > A ta cala milosc to tak czy inaczej fantstyczna sprawa. Lecz kwestia milosci
          i
          > kwestia Boga sa tylko pozornie podobne w probach ich wytlumaczenia. A pozory
          > jakze czesto myla.
          >
          > Ja nie chce niczego udowadniac. Za wysokie dla mnie progi. Nie bede
          Bertrandem
          > Russelem. Zalozenie z ktorego wychodze to napisac pewne rzeczy o ktorych
          > wiem/slyszalem, a o ktorych byc moze nie wiedza inni. Bardzo chetnie
          przeczytam
          >
          > o tym o czym ja nie wiem, a tego jest przeciez mnostwo.
          >
          > PS
          >
          > 200 lat temu Pierre Simon Laplace objasnial Napoleonowi zasady ruchu planet.
          > Napoleon spytal "gdzie w tym wszystkim miejsce dla Boga". Uczony
          odparl "Panie,
          >
          > nie potrzebuje takiej hipotezy". Wiec bezwzglednie znow zgadzam sie tu z
          > Prymusem.
          >
          > Pozdrawiam wszystkich

          Jestem pod wrazeniem. Wyczuwam fizyka.
          pozdrawiam rowniez
        • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:20
          Dzieki za rozsadny glos na tym watku. Oczywiscie, milosc to
          uczucie zlozone, np. blisko od niej do nienawisci.
          Ale podloze ma bardzo prozaiczne, czyli przetrwanie gatunku.
          Gdyby nie milosc (fizyczna i "psychiczna") to nie byloby bodzcow,
          aby gatunek przedluzac, bo patrzac obiektywnie, to jaki sens mialoby
          by dla faceta ganianie za zmienna a kaprysna niewiasta, gdyby nie
          nagrioda w postaci sexu i przygotowaqn do niego.
          I oczywiscie: nauce bog nie potrzebny, bo bez niego jest w stanie
          wszystko wyjasnic, i prawie co dzien coraz lepiej. Mial racje markiz
          (baron? hrabia?) laplce i brytjski z kolei arystokrata lord B. Russell.
          jak widac, ateisci sa qw bardzo dobrym, wysoko urodzonym towarzystwie!
          Ateisci to creme de la creme spoleczenstwa, stad jest ich mniej niz
          wierzacego w gusla pospolstwa.
          Pozdr. z Melbourne :)
    • avers1 Re: Skad sie wzial Bog? 06.11.04, 13:38
      Bogiem jestem ja, jesteś Ty, jesteśmy my wszyscy którzy myślimy, robimy coś w
      celu ulepszenia sobie życia...

      • abstrakt2003 Re: Skad sie wzial Bog? 06.11.04, 15:01
        Woda sodowa do głowy uderzyła!
        PS
        Więcej skromności!
    • abstrakt2003 Re: Skad sie wzial Bog? :))))))))))))))))))))))))) 06.11.04, 15:00
      "jesli Bog jest wszechmogacy, to moze stworzyc potezniejszego
      Boga od siebie"
      *************************
      To jest pytanie w stylu "Czy Bóg może stworzyć kamień tak ciężki, że sam nie
      byłby w stanie go podnieść?"
      ==============================
      Jak widać ludzie już rozważali takie "paradoksy" podważające wszechmoc
      Najwyższego. Takie stawianie sprawy boskości świadczy o ignorancji pytającego.
      PS
      Bóg nie tworzy bytów nadrzędnych (wynika to z samej definicji Boga - bytu
      najwyższego). Podobnie sprawa ma się z kamieniem - Bóg nie dżwiga kamieni.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? :)))))))))))))))))))))))) IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:27
        I kto tu jest ignorantem? Bog, jesli stworzyl swiat, to stworzyl tez
        i kamienie! Jesli jest wszechmocny, to moze stworzyc byt lepszy niz
        on sam: analogia do wybitnego mistrza, ktory sie boi "stworzyc"
        (poprzez kierowanie kariera, porady itp.) swego nastepce,
        ktory przerosnie mistrza! Np. ojciec Mozarta, sam tez muzyk,
        i jego dzielo W. Amadeus! Co prawda metody byly niezbyt mile,
        ale tez inne byly wtedy czasy.
        I skad u ciebie ta wiedza, co bog robi, a czego nie?
    • abstrakt2003 Dalczego nie wyświetlił się mój post!!!!????????? 06.11.04, 15:12

      • gabinia24 :)))) 06.11.04, 15:19
        Ci którzy wierzą a jest ich wielu,wiedzą ,że właśnie to pytanie czyli "skąd
        wziął się bóg"jest istotą naszej wiary.Wierzymy w kogoś kogo nie widzieliśy i
        nie słyszeliśmy.
        To jedna z tajemnic naszej wiary.
        • abstrakt2003 Nieprawda 06.11.04, 15:24
          Istotą wiary jest sprawa ISTNIENIA Boga a nie skąd się on wziął.
          • gabinia24 Re: Nieprawda 06.11.04, 15:39

            A co jest związane z istnieniem?Samo pytanie nasuwa odpowiedź skąd to istnienie
            się wzięło.Wyobraż sobie ,że "coś "bierze się z "niczego".Możliwe?Mozę i tak
            ale dla nas nie pojęta.Tak samo jak istota wiecznośći.
            Kiedyś jako dziecko zadałam pytanie księdzu "skąd wziął się Bóg?"
            I właśnie usłyszałam taką odpowiedź:"Nasza wiara polega na tym ,iż wierzymy w
            Boga,mimo,że nie wiemy skąd się wziął.
            • abstrakt2003 Re: Nieprawda 06.11.04, 16:57
              Pojęcie "skąd się wziął" Boga jako bytu istniejącego poza czasem i poza przestrzenią (a właściwie PONAD czasem i porzestrzenią) NIE DOTYCZY!
              • Gość: Andrzej Re: Nieprawda IP: *.spam.mim.pl 06.11.04, 17:50
                Mysle sobie, ze "cos z niczego" jest terminem wysoce nieprecyzyjnym, bo czymze
                wtedy mialoby byc to "nic"; bo "cos" jest dla mnie raczej oczywiste ;) ?

                Jest niewiarygodne, ze caly przeogromny wszechswiat mogl powstac z pewnej
                banalnej ilosci ogromnie zageszczonej materii, ktora eksplodowala i rozszerza
                sie za do dnia dzisiejszego. W koncu wiemy z jak ogromna predkoscia oddalaja
                sie od nas galaktyki, choc wydaje nam sie ze ziemia, planety i gwiazdy tkwia
                nieruchomo w miejscu. Wyobraznia ma swoje granice - kolejna pycha jest
                twierdzic ze jest niezmierzona i nieograniczona. Moze poza jej granicami jest
                pojecie jak,skad,kiedy powstal Bog. Ale dla mnie, jak juz mowilem, takie
                pytanie jest bezzasadne. A to ze tak wlasnie powstal, moze byc zapewne obalone,
                w koncu nawet prawa mechaniki kwantowej dopuszczeja mozliwosc kazdego
                zdarzenia, wlacznie z tak banalnym, ze woda zagotuje sie sama z siebie na
                biegunie ;). Zwrocilbym uwage jednak, ze fizycy zgrabnie, przekonujaco (dla
                mnie pewnie) wytlumaczyli i DLACZEGO i JAK i KIEDY to sie moglo stac. Nie
                zapominajmy ze biskup Usher tez liczyl wiek Ziemi na podstawie tekstu Starego
                Testamentu. Tytaniczna praca; wyszlo mu z tego co pamietam, ze swiat zostal
                stworzony 24 pazdziernika 4004 roku przed Chrystusem. Co jak co, ale to akurat
                jest zabawne :).
                • Gość: RC Re: Nieprawda IP: *.mmj.pl / 217.153.84.* 06.11.04, 19:00
                  > Mysle sobie, ze "cos z niczego" jest terminem wysoce nieprecyzyjnym, bo
                  czymze
                  > wtedy mialoby byc to "nic"; bo "cos" jest dla mnie raczej oczywiste ;) ?

                  chociażby słowo nic: wypowiadasz je i wesz ze było ale poźniej nie potrafisz
                  tego dowieść być moze pozostaną jeszcze jakieś atomy układające się w pewiem
                  sposób na to "nic" ale po pewnym czasie to zniknie ty wiesz ze było ale tak
                  naprawde nikt nie potrafi tego dowieść. Mozesz także powiedzieć drugie "nic"
                  ale nie dowiedziesz ze było tamte "nic" (mozesz to nagrać ale nie chodzi mi tu
                  o to)
              • gabinia24 Re: Nieprawda 06.11.04, 18:31
                abstrakt2003 napisał:

                > Pojęcie "skąd się wziął" Boga jako bytu istniejącego poza czasem i poza
                przestr
                > zenią (a właściwie PONAD czasem i porzestrzenią) NIE DOTYCZY!
                >


                A skąd wiesz ,że jest On poza(ponad)czasem i przestrzenią?Może jest wśród nas
                na ziemii,może w niebie.?Wiesz to?Zakładając ,że jesteś osobą wierzącą ,co
                rozumniesz przez niebo ,piekło?Gdzie ono się znajduje?To ,że Bóg siedzi sobie
                na chmurkach to tylko nasze wyobrażenie,tak samo jak jego wizerunek jako
                brodatego staruszka.To przypuszczenie ,ponieważ on nas stworzył na swoje
                podobieństwo.Tal naprawdę to niewiele o tym wiemy.Być może dowiemy się o tym po
                drugiej strnie
                • abstrakt2003 Re: Nieprawda 11.11.04, 09:42
                  gabinia24 napisała:
                  A skąd wiesz ,że jest On poza(ponad)czasem i przestrzenią?Może jest wśród nas
                  na ziemii,może w niebie.?Wiesz to?Zakładając ,że jesteś osobą wierzącą ,co
                  rozumniesz przez niebo ,piekło?Gdzie ono się znajduje?To ,że Bóg siedzi sobie
                  na chmurkach to tylko nasze wyobrażenie,tak samo jak jego wizerunek jako
                  brodatego staruszka.To przypuszczenie ,ponieważ on nas stworzył na swoje
                  podobieństwo.Tal naprawdę to niewiele o tym wiemy.Być może dowiemy się o tym po
                  drugiej strnie
                  ***************************
                  Wałaśnie dlatego że nie mam pewności napisałem PONAD czasem i przestrzenią! Takie postawienie sprawy nie wyklucza wszechogarniającej obecności Boga!
                  **************************
                  Wiara w Boga nie ma tak naprawdę nic wspólnego z pojęciami: niebo, piekło, życie wiczne, religia itd, itd.
                  Możan sobie wyobrazić sytuację w której Bóg - stwórca istnieje ale bez tych zbędnych, dziwacznych dodataków.
            • Gość: Prymus Re: Nieprawda IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:31
              Latwo wam wszystko wmowic. Jesli Bog jest Wszechobecny i
              Wszechmocny, to po mu kle i w ogole kosciol? Przeciez jesli
              istnieje, to bez trudu moze dotrzec do akzdego z nas,
              bez posrednictwa nader ulomnego kleru!
        • Gość: Prymus Re: :)))) IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:29
          Zadna tejemnica, tylko ukrywanie ignorancji!
      • Gość: Prymus Re: Dalczego nie wyświetlił się mój post!!!!????? IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:28
        Widac Bog tak chcial!
    • peterek20 Re: Skad sie wzial Bog? 06.11.04, 17:59
      Bog nie istnieje :P
      • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 21:18
        peterek20 napisał:

        > Bog nie istnieje
        Jest Bóg
        • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:36
          Nie wystarczy napisac czy powiedziec, ze "Bog jest",
          trzeba tez to twierdzenie (hipoteze) UDOWODNIC,
          i to empirycznie, a nie metafizycznie!
          • Gość: Kinga K. Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 04:25
            To ja mówię po raz drugi "e, tam", nikt nikomu nic nie musi udawadniać. Ani Ty
            wierzącym, ani wierzący Tobie.
            Jakby tak wszystko w życiu trzeba było udowadniać, to dziękuję. Mówisz komuś -
            kocham Cię - a on na to: udowodnij! I jak to zrobić?
            Ktoś może się zachowywać, jakby był zakochany, ale czy nie udaje?
            Badasz mu krew (badania za IgNobla coś tam pokazały, mówię w skrócie) - no
            chemia jest, serotonina etc., ale czy nie da się wykluczyć innych czynników? No
            nie da się, może to od czekolady albo psychozy?
            Badasz osobę na wykrywaczu kłamstw - ale kto powiedział, że to wiarygodna
            metoda?
            Większość rzeczy w życiu, większość informacji mamy z drugiej ręki. Jakbym się
            tak zastanowiła, to na pewno wiem tylko kilka rzeczy, i to w dodatku nie jest
            pewne do końca, bo cholera wie, jakie sztuczki może mi robić mózg.
            Nigdy nie widziałam atomu.
            Nigdy nie widziałam żadnej gwiazdy z bliska (można przez teleskop, ale też moze
            kłamać, zresztą oko człowieka też nie jest wiarygodne).
            Budujesz teorię na podstawie "faktów", których na oczy nie widziałeś, a jeśli
            widziałeś, to też nie dowód na ich prawdziwość. Ja bym sobie odpuściła,
            naprawdę.
            Co to znaczy udowodnić empirycznie? Przecież to jest niemożliwe. Jak niby
            możnaby udowodnić istnienie Boga? Gdyby się Tobie pojawił, mogłaby to być
            schizofrenia, gdyby zobaczyło Go milion ludzi - halucynacja zbiorowa. Dopóki
            pracuje mózg, nie można być pewnym NIECZEGO. W zasadzie jedynym dowodem byłoby
            zobaczenie czegokolwiek po śmierci mózgu, ale raczej niemożliwe byłoby z tej
            pozycji zdanie relacji na forum.
            I w drugą stronę to samo, nieistnienia Boga udowodnić empirycznie też się nie
            da.
            I nie gloryfikowałabym tak nauki, bo mamy ograniczoną percepcję i to, co się
            nam wydaje, że jest "faktem", może być dywagacjami mrówki siedzącej na d.
            słonia. Coś tam sobie widzimy, interpretujemy, jak umiemy, ale jakaś prawda
            objawiona o świecie to to nie jest.
            Też sądzę, że trzeba kierować się rozumem, bo ze wszystkich metod ta jest
            najbardziej jeszcze słuszna, ale nie bądźmy tacy poważni, naprawdę nie mamy co
            się tak nadymać.
            • Gość: Poemoklet Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 14:00
              Fajnie ze sa fajne dziewczyny z kompleksami wyzszości szkoda że ja mam nizszości
              zazwyczaj i jestem pesymista który sobie wkręca że jest realistą...puk puk puk
              nastepny do spowiedzi!
              Dla mnie swiat jest własnie ułozony tak jak totolotek w kieszni mam kase która
              juz mam ale wydając ja na qpon w totka moge wygrac wiecej chociaz z zaczepiscie
              małym prawdopodobienstwem ... no lepiej tego nie powiedzialem od Pascala .. :]
            • Gość: Poemoklet Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 14:05
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=17325990&wv.x=2&a=18482771
      • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:35
        Tez prawda, ale zbyt oczywista, aby trafila do nawiedzonych...
    • Gość: SławojW Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 21:31
      Uosobienie Boga jest interesujące ale warto podejść do sprawy bardziej
      fizycznie, np. jako energii, która, co jest faktem, zapoczątkowała powstanie
      ziemi, wcześniej galaktyk, itd. Pytanie skąd ta energia wzięła się i jaki był
      obszar działania tej energii i skąd on sie wziął?
      • Gość: ksz50 wyjaśnij mi Prymusie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.04, 21:36
        a gdzie okrąg ma początek
        • Gość: Prymus Re: wyjaśnij mi Prymusie IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:40
          Okrag ma poczatek wszedzie, w punkcie, gdzie zaczynasz wedrowke
          po owym okregu. Podobnie jak srodek wszechswiata znajduje
          sie "wszedzie". Widac, ze z matematyka i wyobraznia u ciebie krucho,
          ale to normalka dla religiantow...
          Czy pocztek linii kolejowej Warszawa-Gdynia znajduje sie w Warszawie,
          czy w Gdyni? A moze znajduje sie nie tylko w przestrzeni, ale i
          w czasoprzestrzeni? Jesli Ziemia podrozuje w kosmosie, to
          czy poczatek owej linii kolejowej jest w stalym, czy tez
          zmiennym miejscu?
          • Gość: KSZ50 Re: wyjaśnij mi Prymusie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 09:16
            Widac, ze z matematyka i wyobraznia u ciebie krucho,
            > ale to normalka dla religiantow...
            twoje opinie PRYMUSIE wyprzedzają twoją wiedzę spróbuj nie lekceważyć
            wszystkich którzy mają odmienne poglądy udowodnij że okrąg ma nieskończoną
            ilość początków ja uważam że nie ma żadnego początku okręgu który byłby punktem
            szczególnym a mimo to istnieje idea okręgu a może nie.Postaraj się
            PRYMUSIE.???????????????????
            • Gość: Prymus Re: wyjaśnij mi Prymusie IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 09:26
              Obiektywnie okrag ma wszystkie punkty na swym okregu
              "rownouprawnione", ale jak na mim chcesz podrozowac,
              to musisz podroz rozpoczac w konkretnym punkcie, i to
              jest "subiektywny" jego poczatek...
              I nie zahaczaj o nieskonczonosc, bo to bardzo
              niepewna idea!
              • Gość: ksz50 Re: wyjaśnij mi Prymusie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 09:39
                prześlizgujesz się nad tematem nie jestem punktem nie chcę podróżować po okręgu
                nie muszę wyznaczać jego subiektywnego początku ani sprawdzać osobiście czy
                posiada w każdym miejscu przymioty które mu przypisuję i wiem że żaden okrąg w
                rzeczywistości materialnie nie istnieje tak jak i ty Prymusie
                • Gość: Kagan Re: wyjaśnij mi Prymusie IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:27
                  Dyskusja o poczatku okregu nie ma sensu. Przypomina dyskusje o ilosci diablow
                  na czubku szpilki...
                  • Gość: ksz50 Re: wyjaśnij mi Prymusie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:10
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Dyskusja o poczatku okregu nie ma sensu. Przypomina dyskusje o ilosci diablow
                    > na czubku szpilki...
                    masz rację Kaganie
                    A JAKĄ ILOŚCIĄ INFORMACJI DYSPONUJEMY NA TEMAT POCZĄTKU BOGA MOŻE DYSKUSJA I
                    STOSOWANIE LOGIKI MA PODOBNY SENS TUTAJ JAK W PRZYPADKU OKRĘGU I DIABŁÓW
                    • Gość: Kagan Re: wyjaśnij mi Prymusie IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:33
                      Poniewaz Boga nie ma, stad informacji na ten temat nie mamy zadnych...
                      A kolo, jak kazdy twor materialny, istnieje w czasoprzestrzeni, wiec ma swoj
                      poczatek (moment, kiedy je np. narysowano)...
                      • Gość: ksz50 Re: wyjaśnij mi Prymusie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 16:32
                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                        > Poniewaz Boga nie ma, stad informacji na ten temat nie mamy zadnych...
                        > A kolo, jak kazdy twor materialny, istnieje w czasoprzestrzeni, wiec ma swoj
                        > poczatek (moment, kiedy je np. narysowano)...
                        czy to ty Kaganie postawiłeś mi pałę z matematyki
                        gdzie istnieje to koło(ja wspominałem o okręgu)
                        czy myślisz o kole swojego samochodu wnioski jakie wyciągasz odpowiadają
                        jakościowo twoim dowodom o nieistnieniu boga
                        • Gość: Kagan Re: wyjaśnij mi Prymusie IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 13.11.04, 06:50
                          Zyjesz w epoce przed Einsteinem i Minkowskim, gdzie czas i przestrzen sa
                          niezaleznymi bytami... :(
      • Gość: RC Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mmj.pl / 217.153.84.* 06.11.04, 22:08
        może ta eneria jeszcze jest ale nami się nie interesuje
      • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.mel.iprimus.net.au 07.11.04, 08:43
        Wedlug niektorych hipotez, nasz swiat istnieje niejako na
        kredyt, jest jedna wielka pozyczka...
        To nic nadzwyczajnego, jesli uwzglednimy, ze najwieksze
        mocarstwo wspolczesne, czyli USA, od czasow Reagana tez istnieje
        tylko i wylacznie dzieki pozyczkom, ktore ciagle zaciaga za
        granica!
    • mrb4 Re: Skad sie wzial Bog? 07.11.04, 12:24
      Trzeba jednak rozróżnić dwie sprawy:

      1. Skąd wzięła się idea Boga w ludzkim umyśle?

      oraz

      2. Jak mogło dojść do zaistnienia Boga w realnym świecie?

      Na pierwsze pytanie można próbować udzielić rozmaitych odpowiedzi, na przykład:
      idea Boga pojawiła się w wyniku objawienia, ludzie wymyślili Boga ze strachu
      przed groźnymi zjawiskami przyrodniczymi itd., itp.

      Należy jednak pamiętać, że odpowiedź na pierwsze pytanie nie ma żadnego związku
      z odpowiedzią na pytanie drugie. Podobnie, jak nie ma związku z odpowiedzią na
      pytanie o istnienie Boga.

      Nawet jeżeli stwierdzilibyśmy ponad wszelką wątpliwość, iż ludzie stworzyli
      sobie pojęcie Boga ze strachu (co wcale nie jest pewne), to i tak nie ma to
      żadnego wpływu na wartość logiczną zdania "Bóg istnieje".
      • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.spam.mim.pl 07.11.04, 14:36
        Ciekawe zatem czy ma wplyw na wartosc logiczna zdania "Bog nie istnieje" :).
        • mrb4 Re: Skad sie wzial Bog? 07.11.04, 14:50
          Odpowiedź na to pytanie jest już zawarta w moim poprzednim poście.
    • Gość: Sadam Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.nf.sympatico.ca 07.11.04, 16:24
      Masz racje kolego,on nie istanieje i nigdy nie istnial,wymyslili ta nazwe
      ksieza wszelkich religi dla dobra ich interesow. Religia to potezny biznes
      potezne pieniadze.W jaki sposob Watykan stal sie jedna z najbogatszych
      instytucji na swiecie.Normalne reklamowal boga ,no i stal sie bogaty,uzuwajac
      swoich zwolennikow naiwnikow slabych charakterow. To jest to samo jak reklama
      czegokolwiek w telewizji.Zareklamujesz go....wno i zrobisz pieniadze.czy nie
      tak?
      • Gość: Sadam II Re: Skad sie wzial Bog? IP: 80.51.161.* 07.11.04, 18:06
        > Masz racje kolego,on nie istanieje i nigdy nie istnial,wymyslili ta nazwe
        ksieza wszelkich religi dla dobra ich interesow.

        - Ci księża stworzyli konsylium i wspólnie wymyślili? Nobel dla ciebie!

        - Religia to potezny biznes potezne pieniadze.W jaki sposob Watykan stal sie
        jedna z najbogatszych instytucji na swiecie.Normalne reklamowal boga ,no i stal
        sie bogaty,uzuwajac swoich zwolennikow naiwnikow slabych charakterow.

        - Zazdrość przez ciebie przemawia, że ci się podobnego interesu zrobić nie
        udało?

        To jest to samo jak reklama czegokolwiek w telewizji.Zareklamujesz go....wno i
        zrobisz pieniadze.czy nie tak?

        - Dobre gó...wno teraz bez reklamy sprzedaż, jako ekologiczny nawóz.

        Prawidziwy z ciebie gigant i odkrywca! Pracujesz jeszcze nad czymś nowym?
        • bobo7 Re: Skad sie wzial Bog? 07.11.04, 18:26
          Obecnie,jak i zawsze,staram się pracowac wyłącznie nad samym sobą i dlatego
          jezeli jesteś"gatunkiem"tzw.rasowych prowokatorów,to raczej nie interesuje mnie
          taka dyskusja.Ty rób swoje,a ja swoje-moze dostrzegę coś wartościowego w twoich
          wypowiedziach.Powodzenia...
      • Gość: Kafar Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.04, 18:14
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=7766816
    • Gość: Kafar Re: Skad sie wzial Bog ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.04, 18:21
      Może zadać sobie pytanie: do czego człowiekowi Bóg jest potrzebny?

      Aby unikac trudu myslenia. Proste.
      Dodałbym jeszcze: żeby zdjać z siebie odpowiedzialność za wybory, których
      mysląc musiałby dokonywac w życiu. Wiara daje proste recepty na każdą okazje.

      Nie zawsze jednak tak byc musi,Bóg jako koncept jest wrecz nieodzowny tak jak
      liczba urojona /pierwiastek kwadratowy z minus jeden/ w matematyce...

      A z drugiej strony mozna zapytac : do czego czlowiek jest potrzebny Bogu ?

      Aby zaczac myslec ?

      Nie sadzę. Myslenie jest wrogiem każdej religii i odwrotnie. Niewątpliwie
      religia jest szkodliwa dla umysłu człowieka, ma też znaczący wpływ na jego
      zachowania w zetknieciu z życiem. Rozmaicie więc kształtuje ludzką percepcję
      rzeczywistości:

      Taoizm - Zdarza sie wdepnąć w gó...
      Konfucjanizm - Konfucjusz powiada: "zdarza sie wdepnąć w gó..".
      Islam - Jeśli wdepnie się w gó.. to jest to wola Allacha.
      Buddyzm - Jeśli wdepnie się w gó.., to nie jest to gó...
      Katolicyzm - Wdeptujesz w gó.., bo jesteś grzeszny.
      Kalwinizm - Wdeptujesz w gó.., bo się opieprzasz.
      Judaizm - Dlaczego w to gó.. wdeptujemy właśnie my ?
      Luteranizm - Jeśli wdeptujesz w gó.., uwierz, a nie wdepniesz więcej.
      Prezbiterianizm - Jeśli ktoś ma wdepnąć w gó.., to niech to nie będę ja.
      Zen - Czym jest gó.. ?
      Jezuityzm - Jeśli wdepniesz w gó.. i nikt tego nie poczuje, to czy ono
      naprawdę śmierdzi ?
      Christian Science - Jeśli wdepniesz w gó.., nie przejmuj się - to samo
      przejdzie.
      Hedonizm - Jeśli wdepniesz w gó.. - raduj sie.
      Adwentyści Dnia Siódmego - Jedynie w soboty nie wdeptuje się w gó...
      Hare Krishna - Równo w gó... Rama, rama, om, om.....
      Rastafarianizm - Sztachnijmy sie tym gównem.
      Hinduizm - Wdeptywało się już w to gó...
      Mormonizm - Wdeptywało się już w to gó.. i wdeptywać się będzie.
      Ateizm - Nie ma w co wdepnąć.
      Agnostycyzm - Może jest w co wdepnąć, a może nie.
      Stoicyzm - No i wdeptuje sie w gó... Co z tego ? Nie rusza mnie to.
      Swiadkowie Jehowy - Wpuść nas, a powiemy ci, dlaczego wdeptuje sie w gó...
      Exremisci Islamscy - Obwieszaja sie dynamitem i wysadzają gó.. w powietrze
      Milleryzm - Przed nami gó.. było jeszcze większe.
      Feminizm - Kobieta ma prawo wdepnąć w gó.. i jej sprawa, jak na to zareaguje.
      Socjalizm - Dla wszystkich równe szanse na wdepnięcie w gó...
      Nihilizm - Nie ma gówna i gó.. mnie to obchodzi, bo żadne gó.. się nie liczy.
      Animizm- Wdepnąłem w gó.. i dusza gówna złączyła się z moją duszą
      Epikureizm - Jak się cieszę, że wpadłem w gó.., ty też chwytaj gó...
    • Gość: Klechoraptor Skad sie wzial Bog?Czemu siedzi po prawicy papieża IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.04, 18:48
      swiry.eia.pl/index.htm?id=5161#pic
      • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog?Czemu siedzi po prawicy pa IP: *.spam.mim.pl 07.11.04, 19:26
        Bardzo mocno (choc nie w 100% oczywiscie), zgadzam sie z podejsciem, ze Kosciol
        katolicki to instytucja biznesowa na specjalnych prawach - cos miedzy
        mafia/szara strefa a w pelni legalnym interesem. Do tego w ramach tych
        przywilejow twardo ksztalci kolejne zastepy zolnierzy. Struktura nie do
        obalenia, a nawet nie do podkruszenia.
        • kazeta.pl55 Re: Skad sie wzial Bog?Czemu siedzi po prawicy pa 07.11.04, 20:17
          > Struktura nie do obalenia, a nawet nie do podkruszenia.

          - ..., bo ktos za nią stoi.
          • Gość: Ja Brawo Kazeta, podobało mi się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 20:25
            jw.
            • Gość: Klechoraptor Re: Brawo Kazeta, podobało mi się! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.04, 20:34
              Stoją za nią Żydzi ? Bogini Mamona ? Bóg Przerażenie Egzystencjalne?
              • Gość: Ja Uuu..., słabiutko cuś z domyślnoscią... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.04, 20:44
                ja
                • Gość: Hanka Re: rozwazania o Bogu IP: *.atlsfl.adelphia.net 08.11.04, 02:37
                  Wiary w Boga nie powinno sie mylic z religia i religijnoscia.
                  Co to jest kosciol i jakia ma historie dobrze wiemy.Mowimy Bog jest wszedzie..
                  nie jestem pewna czy jest w kosciolach czy tez innych swiatyniach.
                  Zarowno w dalekiej przeszlosci jak i dzis roznice wyznaniowe ( swiatopogladowe )
                  prowadza do krwawych konfliktow .. vide dzisiejszy terroryzm prowadzony w imie
                  Allaha.
                  Jestem pewna ze wszyscy ateisci w ktoryms momencie zycia zwroca sie do Boga..
                  chociazby dlatego ze smierc, tak nieuchronna jest wielka niewiadoma.
                  Nie mowie tu o smierci wlasnej, ta na ogol przychodzi niespodziewanie i mysle
                  ze jest bezbolesna. Mowie o smierci osob lub osoby kochanej.
                  Strata ta jest tak wielkim wstrzasem ze musimy w tym momencie zastanowic sie
                  nad sensem istnienia i niebytu.Jak to jest mozliwe aby osoba nam tak bliska
                  przez lata cale ( np. matka )osoba tak kochana , dobra szlachetna nagle
                  zniknela i rozplynela sie w nicosci? I od tego pytania zaczyna sie wiara.
                  Jesli jeszcze nie przezyliscie tego to z cala pewnoscia to nastapi.. jest
                  nieuchronne , niezalezne od naszej woli.
                  Pozdrawiam Hanka
                  • Gość: delta Re: rozwazania o Bogu IP: *.dyn.optonline.net 08.11.04, 03:15
                    Gość portalu: Hanka napisał(a):

                    > Wiary w Boga nie powinno sie mylic z religia i religijnoscia.
                    > Co to jest kosciol i jakia ma historie dobrze wiemy.Mowimy Bog jest wszedzie..
                    > nie jestem pewna czy jest w kosciolach czy tez innych swiatyniach.
                    > Zarowno w dalekiej przeszlosci jak i dzis roznice wyznaniowe (
                    swiatopogladowe
                    > )
                    > prowadza do krwawych konfliktow .. vide dzisiejszy terroryzm prowadzony w
                    imie
                    > Allaha.
                    > Jestem pewna ze wszyscy ateisci w ktoryms momencie zycia zwroca sie do Boga..
                    > chociazby dlatego ze smierc, tak nieuchronna jest wielka niewiadoma.
                    > Nie mowie tu o smierci wlasnej, ta na ogol przychodzi niespodziewanie i mysle
                    > ze jest bezbolesna. Mowie o smierci osob lub osoby kochanej.
                    > Strata ta jest tak wielkim wstrzasem ze musimy w tym momencie zastanowic sie
                    > nad sensem istnienia i niebytu.Jak to jest mozliwe aby osoba nam tak bliska
                    > przez lata cale ( np. matka )osoba tak kochana , dobra szlachetna nagle
                    > zniknela i rozplynela sie w nicosci? I od tego pytania zaczyna sie wiara.
                    > Jesli jeszcze nie przezyliscie tego to z cala pewnoscia to nastapi.. jest
                    > nieuchronne , niezalezne od naszej woli.
                    > Pozdrawiam Hanka

                    Bravo!!! Piekny tekst,dawno takiego nie czytalem,jest tak bezposredni
                    i prosty,a jednoczesnie tak prawdziwy ze przeczytalem go juz chyba 10 razy,
                    a pewnie bede czytal wiecej.Wlasnie takich ludzi i takiego myslenia nam brakuje
                    ktos powie "pewnie tylko tobie baranie?",a niech powie ale ja nim sie
                    zachwycac nie przestane.
                    Rzadko na forum znalesc mozna takie teksty,a jezeli juz to pochodza od kobiet.
                    To ciekawe,dlaczego?
                    Pomijajac to chcialbym jakos na to odpowiedziec i wszystko stanelo mi w gardle
                    poprostu sztos,a w glowie pustka,oto do czego moga doprowadzic kobiety swoja
                    mysla.
                    Najbardziej spodobal mi sie ten fragment :

                    "Mowimy Bog jest wszedzie..
                    > nie jestem pewna czy jest w kosciolach czy tez innych swiatyniach.".

                    Czy ty wiesz,ze ta mysl na poziomie najwiekszych filozofow swiata?
                    Jestes poprostu wspaniala.

                    Dalej wiazesz obecnosc i poczucie czy tez zrozumienie Boga ze smiercia
                    wogole,i tu znowu jestes mysla zwiazana z najwiekszymi mocarzami duszy
                    ludzkiej.
                    Niby wiec,taki od tak sobie prosty tekst a ile zawiera w sobie poteznej
                    mysli,tymaczasem sa ludzie,ktorzy piszac ciagle jakies publikacji uwazaja
                    ze tylko oni posiadaja patent na madrosc na tym swiecie.Niestety.

                    Rozumiem Cie doskonale,bo stracilem obojga rodzicow bedac poza Ojczyzna,
                    a matke 3 lata temu,i wiem co to ten bol.W Boga zawsze wierzylem,nie wiem
                    tylko i nawet nie smiem go pytac czy ja go sobie dobrze wyobrazam?
                    Ale staram sie jak moge.
                    Tak,masz racje,ze smierc jest tym co zbliza czlowieka do Boga,szczegolnie
                    smierc najblizszych,bo przeciez jak sama piszesz nie mozna sie z tym pogodzic
                    aby ci ludzie nagle przestali wogole istniec,to niesprawiedliwe,skoro czlowiek
                    juz sie urodzil i kochal,a wiec dlaczego nam ludziom zgotowano taki los?
                    Mysle,ze po to wlasnie abysmy mogli latwiej czasami odnalesc Boga i poprzez
                    to nie rozumiejac zrozumiec Go i pokochac az tak mocno,ze juz nic nas nie
                    zasmuci.
                    pozdrowienia serdeczne,
                    :))))



                    • Gość: Lena Re: rozwazania o Bogu IP: *.aster.pl 08.11.04, 08:28
                      Wedlug mnie, z moich obserwacji wynika, ze to czy ktos jest ateista czy wierzy
                      w Boga to kwestia wychowania, glownie w rodzinie.
                      Znam tez ludzi, ktorzy odeszli od wiary w zyciu doroslym.
                      Smierc matki nie zmienila mnie w osobe wierzaca a wrecz przeciwnie utwierdzila
                      w ateizmie . Ona zyje a nie rozplynala sie w nicosc. Zyje w moich genach,w
                      genach swoich wnukow, a niedlugo moze i prawnukow oraz w naszych wspomnieniach
                      i naszej pamieci.
                      Przekazywanie genow to jedyna wedlug mnie niesmiertelnosc.
                      Osoby wybitne pozostawiaja jeszcze potomnym swoja tworczosc.
                      pozdrawiam


                      • Gość: Andrzej Re: rozwazania o Bogu IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 08.11.04, 08:59
                        "Pewnosc", ze wszyscy ateisci w ktoryms momencie zwroca sie do boga jest
                        baaardzo mocno naciagana i wlasciwie naiwna.

                        Tacy sami fundamentalisci wywodzacy sie z roznych odlamow katolicyzmu, tocza
                        swoja rownie terrorystyczna walke w USA, na wzor tej toczonej przez
                        fundamentalistow muzulmanskich na Bliskim wschodzie. Niestety ta w ameryce
                        toczona jest z nienawisci i jej pochodnych (polecam chocby ksiazke Barbera),
                        zas Arabowie walcza ponadto o to by zadni okupanci nie siedzieli w ich kraju -
                        rzecz oczywista, bo na podobnej "zasadzie" Polacy i inne nacje Europy walczyly
                        z hitlerowcami. Ale to dygresja juz bardzo daleko od tematu.

                        Pozdrawiam.

                        PS Jedyna niesmiertelnosc to niesmiertelnosc replikatorow.
                        • bobo7 Re: rozwazania o Bogu 08.11.04, 11:12
                          Od dawna,co potwierdzają dysputy wielkich filozofów,ludzkość próbuje odgadnąć
                          tajemnicę istnienia Boga,znalezienia do niego najkrótszej drogi,poznania jego
                          istoty i natury,jednym słowem kazdy poszukuje własnego Boga.Łatwo zauważyć iż
                          większość ż tzw.samozwańczych filozofów,a wiec tych ktorzy to znają się na
                          wszystkim(ta przypadłość jest niestety,a może stety wpisana w naturę
                          człowieka),stara się przekonać do swych tez innych ludzi.Owszem dyskusja nie
                          jest czymś złym,ale usilne narzucanie własnych prawd,to już(ja,a nie wiem jak
                          Wy)śmiało podpinam pod pojęcie zła.Czy nie w ten oto sposób tworzone są
                          religijne,czy też innego rodzaju,prawdy i dogmaty?Czy nie takie właśnie
                          rozumienie świata oraz naszego istnienia powoduje różnego rodzaju
                          konflikty,które w dalszej swej historii przeradzają się w wojny?Można o tym
                          wiele mówic,wiele pisać,można nawet dojść do wniosku iż jest to łatwy temat,nan
                          samym dobrze znany,aż przychodzi taki dzień,taka chwila,gdy pojawia się jakiś
                          nowy aspekt,jakaś nowa myśl i teoria nie pasuje do całości.Szukamy wtedy
                          odpowiedzi,takiego małego elementu naszych prywatnych puzzli.Niekiedy trafiamy
                          na niego sami,ale często bywa tak iż znajdujemy jakąś odpowiedź,jakąś myśl,w
                          układankach innych ludzi.Błogosławieństem dla nas jest jeżeli nie trafia nam
                          się mentor mający interes w tym by jego myśli i wywody stały się naszym
                          sensem,by były naszą "religią".Mozna się spierać w jaki sposób powstało życie
                          (moża ktoś je nam dał-stworzył,może przywędrowało z kosmosu itp.),ale jak
                          zrodziła się myśl,rozum,inteligencja...?Dlaczego ten element nie pasuje do
                          żadnej z teorii?Gdzie jest początek koła,co to takiego nieskończoność,alfa i
                          omega?I itp.dylematy myślowe stają się pułapką.Oby niektórym nie wydawało się
                          iż wiedzą już wszystko,że zrównali się z Bogiem,ponieważ wiedza jest czymś o
                          wiele nmiej ważnym i słabszym od idei,mysli,inteligencji...Nikt nie posiadł
                          monopolu,i nigdy go nie zdobędzie,na to by zmieniać i dostosowywać sens naszego
                          istnienia do w własnych potrzeb.Zadna religia,sekta,filozofia,nikt nie stanie
                          się alfą i omegą,chyba że we własnym mniemaniu,ale to ma tylko takie
                          znaczenie,jak duży wpływ ma na innych,na życie,ewentualnie na historię
                          swiata...cdn.
                      • Gość: Kinga K. Re: rozwazania o Bogu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 04:39
                        Szczerze Ci powiem, faktycznie wygląda na to, że jest tak, jak mówisz. Przykro
                        to mówić, ale na to się zapowiada.
                        Ale mnie się to cholernie nie podoba i każda cząsteczka mojego ciała się temu
                        sprzeciwia, i chociaż nie wierzę w Boga i nie umiem uwierzyć, a podejście mam
                        rozumowe to gdzieś w środku mam NADZIEJĘ, że może jednak ...że nadzieja może
                        jest?
                        I nie chodzi mi tylko o mnie, ale o setki ludzi, wspaniałych osobowości, całych
                        światów, które nagle na zawsze przepadły. Uważam, że to podłe i nie podoba mi
                        się to bardzo.
                        Jeśli faktycznie tak jest, to cale nasze życie, wszystko co robimy, nasze
                        wybory, wszystko, nie ma żadnego sensu i jest zupełnie po nic. Jak mówię, na to
                        niestety wygląda, ale ja się nie zgadzam na to i nie będę tego akceptować.
                        Wiem, że w nauce na to odpowiedzi nie znajdę, bo nikt na to nie ma odpowiedzi.
                        Nie ma co szukać, w religiach, w Pismach. Tego żaden żyjący człowiek nie wie.
                        Ale mam nadzieję, że jest inaczej, i że się jakoś wszyscy z tego potrzasku
                        wywiniemy :-)
                    • Gość: atheist Re: rozwazania o Bogu IP: *.crowley.pl 08.11.04, 12:59
                      Gość portalu: Hanka napisał(a):


                      > > Jestem pewna ze wszyscy ateisci w ktoryms momencie zycia zwroca sie do Bo
                      > ga..
                      > > chociazby dlatego ze smierc, tak nieuchronna jest wielka niewiadoma.
                      > > Nie mowie tu o smierci wlasnej, ta na ogol przychodzi niespodziewanie i m
                      > ysle
                      > > ze jest bezbolesna. Mowie o smierci osob lub osoby kochanej.
                      > > Strata ta jest tak wielkim wstrzasem ze musimy w tym momencie zastanowic
                      > sie
                      > > nad sensem istnienia i niebytu.Jak to jest mozliwe aby osoba nam tak blis
                      > ka
                      > > przez lata cale ( np. matka )osoba tak kochana , dobra szlachetna nagle
                      > > zniknela i rozplynela sie w nicosci? I od tego pytania zaczyna sie wiara.
                      > > Jesli jeszcze nie przezyliscie tego to z cala pewnoscia to nastapi.. jest
                      >
                      > > nieuchronne , niezalezne od naszej woli.


                      Ja przezylem smierc mojej ukochajnej i jakos nie stalem sie religiantem. To ze masz slaba wole, nie znaczy i inni ja maja.
                      • Gość: pak Re: rozwazania o Bogu IP: 57.66.193.* 08.11.04, 16:08
                        Co musialoby zrobic Bog gdyby istnial, zeby cie przekonac o swoim istnieniu?
                        • Gość: delta Re: rozwazania o Bogu IP: *.dyn.optonline.net 09.11.04, 09:20
                          Gość portalu: pak napisał(a):

                          > Co musialoby zrobic Bog gdyby istnial, zeby cie przekonac o swoim istnieniu?

                          Dla mnie nic,bo wiem ze istnieje.
                          Gdyby Bog nie istnial nasze zycie nie ma sensu i nie ma sensu istnienie
                          czegokolwiek.A zatem skoro cos istnieje,musi istniec Bog.
                          Co wiecej,skoro my jestesmy,i nasza swiadomosc to istnieje milosc,
                          czyli Bog ukryty pod jej postacia.
                          pozdrowienia serdzeczne,
                          :)))

                          • Gość: lena Re: rozwazania o Bogu IP: *.aster.pl 09.11.04, 09:45

                            Odpowiadasz na :
                            Gość portalu: delta napisał(a):

                            > Gość portalu: pak napisał(a):
                            >
                            > > Co musialoby zrobic Bog gdyby istnial, zeby cie przekonac o swoim istnien
                            > iu?
                            >
                            > Dla mnie nic,bo wiem ze istnieje.
                            > Gdyby Bog nie istnial nasze zycie nie ma sensu i nie ma sensu istnienie
                            > czegokolwiek.A zatem skoro cos istnieje,musi istniec Bog.
                            > Co wiecej,skoro my jestesmy,i nasza swiadomosc to istnieje milosc,
                            > czyli Bog ukryty pod jej postacia.
                            > pozdrowienia serdzeczne,
                            > :)))

                            Ale dlaczego tak myslisz!!
                            Istnieja tez rosliny i zwierzeta czy one maja swojego Boga???
                            Dla mnie milosc to dobro, ktorym obdarzamy drugiego czlowieka, rezygnacja z
                            egoizmu.
                            A smierc w sensie fizycznym jest wlasnie dla mnie zaprzeczeniem Boga.
                            Ludzie umieraja i sa zabijani co w tym jest boskiego???
                            rowniez pozdrawiam


                      • Gość: Kinga K. Re: rozwazania o Bogu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 04:43
                        Słabą wolę???
                        To Ty raczej ambicji nie masz, że zgadzasz się na tak mało i nie domagasz
                        więcej.
                        Ja uważam, że należy nam się coś więcej, że nie może się ot tak skończyć. Może
                        tego nie dostanę, ale po co mam zniżać wymagania? Z całym szacunkiem, ale wolę
                        mieć nadzieję na jakąś szansę, niż już teraz założyć, że szlag mnie trafi i
                        już. No, ale ja mam kompleks wyższości i ogolnie wysoko mierzę:-P
                    • Gość: pak Re: rozwazania o Bogu IP: 57.66.193.* 08.11.04, 16:03
                      Witam,

                      moze zaciekawi cie ten tekst...
                      www.ex-atheist.com/from-skepticism-to-worship.html
              • Gość: Kagan Re: Brawo Kazeta, podobało mi się! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:29
                Jehowa wcale nie jest bogiem zydowskim! Mojzesz przejal go, razem z zona, od
                niejakiego Jetry, kaplana Jehowy. Ale Jetro nie byl zydem! ;)
                • Gość: Ja Brawo Kazeta, podobało mi się! Kagan nie na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 22:07
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > Jehowa wcale nie jest bogiem zydowskim! Mojzesz przejal go, razem z zona, od
                  > niejakiego Jetry, kaplana Jehowy. Ale Jetro nie byl zydem! ;)

                  A co to ma wspólnego z wypowiedzia Kazety lub moją?
                  Albo cię pogięło albo TO cię bierze znowu.

                  A tak na marginesie. Podobno Adam (występuje w tym samym filmie co Jetro) też
                  nie był żydem. Jakoś to nikomu nie przeszkadza. Wpadłeś na to?
                  [jak z twoimi poszukiwaniami?]

                  Ja(j)
                  • Gość: Kagan Re: Brawo Kazeta, podobało mi się! Kagan nie na t IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:34
                    Adam byl zydem! tak przynajmniej twierdza rabini z Melbourne!
                    • Gość: Ja Re: Brawo Kazeta, podobało mi się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 17:22
                      No tym razem na temat...
                      I ty w to wierzysz?
                      To jak z rodu żydów mógł się zrodzić ismael - arab?
                      Ja (nie szukam giełdy w Londynie)
                      • Gość: Kagan Re: Brawo Kazeta, podobało mi się! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 13.11.04, 06:52
                        Nie takie cuda sie zdarzalay w Biblii!
                        • Gość: Ja Skoncentruj się bardziej .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 13:00
                          Gość portalu: Kagan napisał(a):
                          > Nie takie cuda sie zdarzalay w Biblii!

                          Ja się spytałem "czy ty w to wierzysz", a nie "jakie cuda zdarzały się w
                          Biblii".
                          Oczywiscie masz prawo nieudzielenia odp. na pytania w dyskusji i bąkania nie na
                          temat. Ale wówczas po co w niej uczestniczysz?

                          Ja(j)
    • stary_wraq Re: Skad sie wzial Bog? 08.11.04, 15:11
      Odpowiedź: DIABLI wiedzą!
      • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:34
        Dobre! :)
    • Gość: seweryng Skad sie wzial autor tego watku? IP: 203.18.238.* 09.11.04, 03:34
      I ilu jest tych autorow? Jeden, nieskonczenie wiele?

      Wydaje mi sie ze bylo mniej wiecej tak:
      Dinozaur Bobcio obudzil sie rano w cierniem w nodze. Wymyslil wiec autora watku
      jako praprzyczyne swedzenia nogi. Autor watku istnieje wiec jedynie w wyobrazni
      Bobcia.
      Alez zaraz...wiec jak to jest ze watek istnieje? hmmm
      Juz wiem..ja tez istnieje tylko w wyobrazni Bobcia, bo natura nie znosi prozni
      i byty raz wymyslone zyja wlasnym zyciem i musza miec swoja kontynuacje i
      uzasadnienie. Nie ma wiec zadnego watku, jest tylko iluzja i nieszczesliwy
      dinozaur. Ot co!

      pozdrawiam
      • Gość: delta Re: Skad sie wzial autor tego watku? IP: *.dyn.optonline.net 09.11.04, 09:10

        Nikt nie wie skad sie wzial autor tego watku ani jaki byl jego zamysl?
        Wazne jest,ze taki watek jest i pisane sa w nim posty poprzez roznych ludzi.
        Problem istnienia Boga nie jest problemem naukowym,ale metafizycznym,chociaz
        metafizyka jest dziedzina filozofii a zatem jest nauka ale nie w sensie
        nauk przyrodniczych,jak fizyka,chemia czy biologia.
        A zatem Boga mozna dyskutowac tylko na tej wlasnie plasczyznie.
        O Bogu wogole nie mozna mowic,jak tylko znizajac sie do tej plaszczyzny.
        I wydaje mi sie ze to dobrze,kiedy sie o nim mowi w jakikolwiek sposob,
        a szczegolne taki pseudonaukowy.Bo oznacza to,ze sie o nim mysli,a to juz
        duzo,jak na ludzka kondycje w dzisiejszych czasach.
        W czasach kiedy brakuje dla Niego czasu,ale za to jest na wszystko inne,
        aby tylko przetrwac dla jednych czy tez dostatecznie nasycic sie zyciem
        dla innych.
        Obie te grupy ludzi nie maja czasu na Boga,a to dlatego ze sie Go nie kocha.
        I tu bagacze i biedni sa sobie rowni,chociaz ci ostatni sa ponizani poprzez
        pierwszych.Nie ma to jednak znaczenia,bo wszyscy nie widza Boga.
        Dla tych co go odnajduja swiat zmienia sie,jest tym samym ale innym,to tak
        jak dla tego co zazyl narkotyk i za chwile bedzie w tym samym ale innym swiecie
        Jest jednak zasadnicza tutaj roznica,ze bez Boga zycie jest obojetnym filmem
        a z Bogiem jest rzeczywistoscia jakby naturalnie nas otaczajaca.
        Ciezko jest to wytlumaczyc,dlatego zawsze ateisci mowili,ze wiara to
        "opium dla ludu",wbrew pozorom mieli wiele racji,tyle ze owo odurzenie nie
        pochodzilo od opium,tylko bylo naturalnym rozpoznaniem rzeczywistosci.
        Takie stany nie trwaja ciagle,z wyjatkiem jakis mistykow,ktorzy z Bogiem
        poprostu wspolzyli.A wiec przychdza czesto okresy "ciemnosci Bozej",waznym
        jest tylko aby Boga kochac,bo osoba kochana rowniez mozna sie znudzic,ale
        nigdy nie mozna o niej zapomniec.Jesli chodzi o Boga to w dodatku jest ten
        komfort jak w stosunku do wlasnego psa,mozna go wyrzucic z domu kiedy sie chce.
        Taki to on jest Wszechpotezny,i Wieczny, a jednoczesnie tak mily.
        :)




        • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial autor tego watku? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:33
          Skad wiesz, ze Bog jest "mily"? On (Ona?) jest ponad dobrocia i zlem, ponad
          moralnoscia! Jak moze byt skonczony (ty) wiedziec cos o bycie nieskonczonym
          (Bogu)? Skad ta pycha u religiantow?
      • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial autor tego watku? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:31
        Z ciagu wydarzen losowych, ktore zaowocowaly, jak to Biblia mowi "zblizeniem
        sie" jego rodzicow... ;)
      • Gość: bobo7 Re: Skad sie wzial autor tego watku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:50
        Którz jest tak odważnym by ośmielać się twierdzić,iż może istnieć skutek bez
        jakiejś konkretnej przyczyny? Są wiadome przyczyny,wynikające ze sprecyzowanych
        zasad,praw,teorii i uzasadnione rożnym tokiem rozumowania,ale są również pewne
        niewiadome, których nauki ścisłe nie są w stanie uzasadnić,a nawet nadać im
        jakąkolwiek formę logicznego istnienia.Pozwolę sobie zadać kolejne pytanie.Jak
        potoczy się rozwój czlowieka oraz w jakim momencie naszej przyszłości wiedza i
        nauka przekroczą pojemność naszego umysłu(mózgu),jeżeli rozpatrzymy taką
        sytuacjię w odniesieniu do czasu nieskończonego?Człowiek jest w stanie
        rozszerzać horyzonty myślowe,ale czy jest możliwe by nadal rozwijał się
        samodzielnie i w taki sposób,by udoskonalać sposoby przetrwania gatunku(główny
        argument nauki uzasadniający powstanie i ewolucję życia)?A może właśnie teraz
        znaleźliśmy się na takiej granicy istnienia?Bo czym jest skromne półwiecze,od
        czasu wynalezienia broni masowej zagłady,w odniesieniu do historii naszej
        cywilizacji?Chyba nikt nie zaprzeczy iż podstawą do takich rozważań jest logika
        i różne prawa nią rządzące,więc należy je stosować zawsze,nie wybiórczo,a wiec
        wtedy gdy jest to wygodne do uzasadnienia jakiejś tezy.Dlatego jeżeli już
        odkryliśmy takie pojęcia jak:nieskończoność,rachunek prawdopodobieństwa itd.,to
        wnioski muszą nasuwać się niemal same.TAK,nawet jeżeli większość
        zaprotestuje,CYWILIZACJA ,w tej formie jaką znamy,JEST U KRESU SWEGO ISTNIENA!
        Może więc nadszedł najlepszy czas na wwwwwyciągniecie jakiejś dżazgi,nie
        dopatrując się przyczyn,lecz widząc skutki jej posiadania.Mamy przecież do
        dyspozycji tak wiele narzędzi-nasz umysł,naukę,wiedzę...no i oczywiście
        wyobraźnię.Cdn.
    • david190 Re: Skad sie wzial Bog? 09.11.04, 09:31
      Bóg był zawsze, tylko dla nas lódzi nie ma pojęcia że coś nie powsało tylko było
      cały czas.Na ziemi wszystko caś ma początek i koniec a Bóg był i będzie.
    • Gość: chrześcijanka Telefon do Pana Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 10:56
      Oto namiary:
      Jeremiasza 33,3

      • Gość: Kagan Re: Telefon do Pana Boga IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 11:30
        Rownie dobrze mozna sie odwolac do Bajek Andersena...
        • Gość: Andrzej Re: Telefon do Pana Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 11:47
          droga chrzescijanko. Zastanow sie czy za 2500 lat miejsce w ktorym w tej chwili
          jestes bedzie takie samo jaim jest w tej chwili, czy ktos pamietal bedzie
          Ciebie, ksiazki, meble i sprzety dookola? A jesli tak, to czy odda to miejsce w
          swym opisie, takim jakim ono teraz jest?

          Na ten przyklad dla wyznawcow hinduizmu tenze jeremiasz i slowa jego nie
          znaczya prawie nic. Sa tka sama ciekawostka jaka dla Ciebie byloby czytanie o
          oswieceniu Dogena. jakim prawem smiesz twierdzic ze to wlasnie on ma racje/mowi
          prawde ? jakim prawem przyznajesz swojej religii pierwszenstwo wsrod innych,
          sluisznosc prorokom, prawde objawieniom ???

          Kiedys przez setki lat, w wiekach ciemnoty, zabobonu, chorob w Europie
          przepisywano tylko pismo "swiete". Ilu z tych przepisujacych bylo tak totalnie
          ortodoksyjnych jak ten Szymon Slupnik, ile z tych kopii zostalo zniszczonych,
          zaginelo itd ? Mysle nawet, ze moglo byc tak, ze toczono walki o to czyja
          wersja powinna byc obowiazujaca. Przklaman, dopiskow i znieksztalcen jest tam
          chyba bardzo wiele. Zreszta to norma w Kosciele, jak ten dogmat o dziewictwie
          Maryji, dzis jakze oczywisty, choc liczacy sobie ledwie ponad 100 lat.
          • Gość: chrześcijanka Re: Telefon do Pana Boga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 11:59
            Nie interesuję się Zen. Ale czasami czytam pewne ciekawostki. Nie wiem,
            dlaczego wielu ludzi stawia znak równości pomiędzy chrześcijanin i dureń.

            Co do ciemnych wieków średnich, to jak mam nadzieję wiesz, nie pozwalano czytać
            pisma świętego, a msze celebrowano po łacinie. Czy nie wydaje Ci się to dziwne,
            skoro Bóg w Biblii mówi, że mamy się codziennie karmić jego słowem.

            Siedzenie na słupie przez dłuższy okres jest dla mnie zachowaniem co najmniej
            dziwnym i wolałabym się upewnić o zdrowie psychiczne takiej osoby. Ani Jezus
            ani jego uczniowie nie prezentowali takich postaw.

            Co do tłumaczeń Biblii. Na pewno najlepiej byłoby przeczytać ją w orginale,
            niestety nie znam ani greckiego ani aramejskiego. Ale dzisiejsze tłumaczenia,
            którymi się posługujemy są tłumaczeniami współczesnymi z orgyginału.

            A dlatego, że czasami coś w tłumaczeniu umyka najlepiej mieć w domu różne
            wersje dla porównania. Czasami jedno tłumaczenie oddaje coś lepiej niż inne.
            Ale główne przesłanie jest jasne.

            Co do dogmatów i objawień. Dla mnie jeżeli Biblia nic o tym nie mówi, to może
            być to równie dobrze coś wyssanego z palca. A po to mam rozum, żeby go używać.

            Pozdrawiam.
        • Gość: chrześcijanka Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 11:49
          Niech mi Pan sprawi trochę radości z tej dyskusji. Bo staje się Pan łatwym
          przeciwnikiem powtarzając w kółko to samo.
          • Gość: KSZ50 GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:12
            dałeś nogę wróć
            • Gość: chrześcijanka Nikt nie ostoi się w obliczu Boga Najwyższego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:19
              (14) I nie zdoła uciec szybki, mocnego nie podtrzyma jego siła, a bohater nie
              ocali swojego życia. (15) i nie ostoi się łucznik, nie umknie szybkonogi, ani
              jeździec nie ocali swojego życia, (16) a najodważniejszy wśród bohaterów będzie
              uciekał w owym dniu nagi - mówi Pan.

              (Ks. Amosa 2:14, Biblia Warszawska)
              • Gość: atheist Re: Nikt nie ostoi się w obliczu Harry Pottera IP: *.crowley.pl 09.11.04, 13:13
                (1) Zaczął krzyczeć: "Chcecie mi powiedzieć, że ten chłopiec... TEN chłopiec... NIC nie wie?!" Okazało się, że mimo niewiedzy Harryego, wuj i ciotka, wiedzieli, o co chodzi od samego początku.

                (Harry Potter i kamien filozoficzny, Poznan 2000 - J.K. Rowling)
                • Gość: chrześcijanka Wolna wola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 13:33
                  Jesteśmy tacy jakie autorytety sobie wybieramy.

                  Ktoś może miec małpe za przodka i stosować w życiu wartości zaczerpnięte z
                  książki dla dzieci, ktoś inny wierzy w Boga i postępuje wg Biblii.

                  Na tym polega miłość Boga do nas, że dał nam wolną wolę. Choć przeważnie nie
                  umiemy z niej rozumnie korzystać.
                  • Gość: atheist Re: Wolna wola IP: *.crowley.pl 09.11.04, 17:04
                    Gość portalu: chrześcijanka napisał(a):

                    > Jesteśmy tacy jakie autorytety sobie wybieramy.
                    >
                    > Ktoś może miec małpe za przodka i stosować w życiu wartości zaczerpnięte z
                    > książki dla dzieci, ktoś inny wierzy w Boga i postępuje wg Biblii.

                    W imie ksiazek dla dzieci jeszcze nikt nie zginal, za to w imie Biblii miliony. Moza oparlabys swoje zycie na tych pierwszych? "Po owocach ich poznacie".

                    > Na tym polega miłość Boga do nas, że dał nam wolną wolę. Choć przeważnie nie
                    > umiemy z niej rozumnie korzystać.

                    Ten rzekomy Bog kusi Adama i Ewe, dajac im niby "wolna wole", ale doskonale wiedzac jak sie zachowaja, i ze ich wykopie z raju. Pomysl, to nie boli... chociaz religiantow moze.
                    • Gość: chrześcijanka Re: Wolna wola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 11:39
                      I znowu wychodzi, że nie czytałeś Biblii. To nie Bóg kusił a wąż. Biblia mówi,
                      że Bóg nas nie kusi.

                      A jeżeli ludzie zabijali w imię Biblii, to też raczej jej nie czytali. A
                      napewno nie czytali jej ci, którzy dali się na to nabrać.

                      Czy mamy winić autora Buszującego w zbożu za to, że jakiś wariat zabił Lenona?
                      Pomyśl.
                  • Gość: Kagan Re: Wolna wola IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:02
                    Jesli Bog Wszechmocny istnieje, to nasza "wolna wola" jest tylko uluda, bowiem
                    ograniczala by ona wszechmoc Pana!
                    • Gość: chrześcijanka Re: Wolna wola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 11:41
                      A w Twojej teorii rzeczywistości ile jest wolności? Jak wolny jesteś na codzień
                      w podejmowaniu wyborów.

                      Ja wyznam Ci szczerze: swoją wolną wolę - dar od Pana, poddałam pod
                      posłuszeństwo Jemu. Ale posłuszeństwem zyskałam więcej wolności niż miałam
                      kiedykolwiek w życiu.
                • Gość: Kagan Re: Nikt nie ostoi się w obliczu Harry Pottera IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:01
                  :)
              • Gość: Kagan Re: Nikt nie ostoi się w obliczu Boga Najwyższego IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:00
                A ja przeciez nigdzie nie ucieklem, wiec znow trafilas kula w plot... :(
            • Gość: XXX Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: 67.131.131.* 09.11.04, 14:45
              Prymus stuka teraz ze swojego univerku pod swoim starym nickiem Kagan :) Prymus
              i Kagan, wciaz ta sama osoba, wciaz te same bzdury :)
              • Gość: chrześcijanka Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 14:51
                znasz go?
                • Gość: XXX Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: 67.131.131.* 09.11.04, 15:16
                  Az za dobrze chrzescijanko, az za dobrze... sledzac oczywiscie jego posty od
                  paru lat :)
                  • Gość: Kagan Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:04
                    Sledczym jestes? Z ramienia Sw. Inkwizycji?
                    • Gość: XXX Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: 67.131.131.* 11.11.04, 14:58
                      Nie, jestem tylko obserwatorem. Krakena i jeszcze jednego oszoloma, ktorego
                      nicku teraz nie pamietam juz od dawna nie ma, tylko niedobitek Kagan troluje
                      caly czas na forum :)
              • Gość: XXX Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: 67.131.131.* 09.11.04, 15:15
                No coz, Kagus zaczal temat, ktory sie rozkrecil i cieszy sie pewnym
                zainteresowaniem, ale sam gospodarz jak zwykle miesza i pomaga mu przy tym
                wierny piesek atheist, ktory jest na tyle bezczelny, ze w odpowiedzi na cytat z
                Biblii przeslany przez chrzescijanke podal (zapewne wymyslony) cytat z Harrego
                Pottera. Sa dwie mozliwosci, albo atheist jest malolatem ktory czyta bajki typu
                Potter i troluje na forum, albo jest doroslym facetem ale jeszcze
                zdziecinnialym, a Kagan to jego guru, od ktorego czerpie wskazowki jak
                skutecznie zniechecac ludzi o innych pogladach jak jego. Wiem ze teraz jestem
                zlosliwy i wiem rowniez ze Kagan wygarnie mi "ataki ad personam" i to, ze na
                nic innego mnie nie stac jak wlasnie na to. Znam juz te spiewki. Ale wychodze z
                zalozenia, ze jak zaczyna sie watek na jakis powazny temat, to nalezy rowniez
                powaznie dyskutowac. Kagan wyraznie tak naprawde nie ma ochoty na powazne
                dyskusje. Drwina to jego ulubiony sposob na rozrywke.
                • Gość: Kagan Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:07
                  Bajki o Harym P. sa tak samo prawdziwe, a milsze w czytaniu niz bajki o Jezusie
                  Miriamowiczu! Kagan/Prymus z checia podyskutuje powaznie, ale tylko w
                  opdpowiedzi na powazne posty...
                  A ze wasza wiara jest mniej skladna niz wiekszosc bajek? No coz, jest ona
                  zydowska, a zydostwo, to wiadomo: tandeta... :(
                  • Gość: XXX Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: 67.131.131.* 11.11.04, 15:01
                    Ale przeciez sa tacy ktorzy ryzykuja dyskusje z toba i zawsze konczy sie to tak
                    samo. Swojego czasu tez z toba staralem sie rzeczowo dyskutowac, ale na dobre
                    mi to nie wyszlo. Jak mam cie zmusic, zebys byl bardziej konkretny?
                  • Gość: chrześcijanka Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 11:45
                    cały czas to powtarzasz, ale pokaż mi swoje życie i w czym ono jest lepsze od
                    mojego. Ja mam Boga a ty nie. I strasznie się z tym rzucasz. Nie ma w tobie
                    spokoju. To chyba ta twoja teoria nie za bardzo działa.
              • Gość: Kagan Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:03
                Czemu bzdury? Ja mam przeciez wiecej osob niz bog chrzescijan! ;)
            • Gość: Kagan Re: GDZIE JESTEŚ PRYMUSIE IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 11:59
              Jestem! Istnieje bowiem w kilku osobach: jako "Prymus", "Kagan" i jako inne
              osoby... To moja wielka tajemnica! ;)
          • Gość: Andrzej Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: 62.121.129.* 09.11.04, 16:47
            Przeciwnikiem ? Dziwne. Chyba ze nie chodzi o mnie.

            Wiec Bog dal nam wolna wole. Coz ta wolna wola zatem oznacza? Skoro, jak rzeka
            chrzescijanie, stworzyl nas na swoj obraz i podobienstwo to dal nam tez zdrowy
            rozsadek i logike i nie uczynil ich bynajmniej poslusznymi wolnej woli (ktora
            jak juz pisalem jest najprawdopodobniej zludzeniem jedynie; jak dotad wszystko
            na to wskazuje). Poslugujac sie tymze zdrowym i danym od boga rozsadkiem i
            logika, odkrywamy bez trudu, ze religia chrzescijanska postrzegana jako system
            jest i sprzeczna wewnetrznie i totalnie przeciwstawna temu co dokonala nauka.
            Jesli nie wierzy Pani nauce, prosze przestac uzywac internetu, telefonu,
            samochodu, dlugopisu i papieru. Tak sie bowiem sklada, ze fizycy potrafia
            przekonujaco wyjasnic powstanie swiata/wszechswiata (to oczywiscie jeden z
            przykladow i do tego wspomniany juz), zas "swiete" pismo w oryginale czy tez
            nie pisze na ten temat rzeczy dosc naiwne delikatnie mowiac.

            Pisze Pani, ze powtarzam w kolko to samo. Prosze ustosunkowac sie do chocby
            jednej merytorycznej kwestii, zawartej w wypowiedziach moich, lub tez tych,
            ktorzy "stoja po mojej stronie" i sprobowac ja wyjasnic najpierw (1) wolna wola
            jako darem od boga (2) wspomnianymi juz, jako rowniez od niego darem

            Slyszala Pani juz o potedze projekcji i racjonalizacji? Jesli stwierdzi Pani za
            sa potezne, to tak naprawde ich potega bedzie x-krotnie wyzsza od tego co sie
            Pani wydaje.



            Moje przekonania i wartosci przeze mnie wyznawane nie opieraja sie na swietym
            pismie. Nie jestem katolikiem ani chrzescijaninem, choc kiedys bylem. Przez to
            nie moge sobie zarzucic chociazby tzw. podwojnej moralnosci, co jest, jak juz
            sie wielokrotnie przekonalem,cecha wielu tych ktorzy uwazaja siebie za dobrych
            chrzescijan. Mala dygresja/przyklad, bo nie chce mi sie tworzyc rozleglych
            wypowiedzi co do jednego watku: parafilie/zboczenia seksualne sa wlasciwie
            domena mezczyzn; wielokrotnie w przeroznych badaniach udowowdniono, ze sa
            czestsze u ludzi gleboko wierzacych niz u populacji ateistow, lub tez tych
            ktoerzy nie deklaruja glebokiej wiary. Standaryzacja testu MMPI w polsce,
            dokonywana na ogromnych probach, wykazala rowniez ze ilosc patologii na tle
            seksualnym w srodowisku duchownych jest znacznie wieksza niz w swieckim,
            srednio, niezbyt i nie- religijnym spoleczenstwie.



            A moze bog jest np. wszechpoteznym zwyrodnialcem, ktory lubuje sie w widokach
            spalonych domow, wyrznietych wiosek, stosow kosci, zgwalconych kobiet, stosow
            czaszek itp. Od czasu do czasu zsyla sobie jakis kataklizm, wymysla jakas
            chorobe, czyni katastrofy :) ? Jak to bluznierczo brzmi, prawda? Ale w
            koncu...dlaczego nie ?
            • Gość: ksz50 Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 22:34
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):

              Jesli nie wierzy Pani nauce, prosze przestac uzywac internetu, telefonu,
              > samochodu, dlugopisu i papieru. Tak sie bowiem sklada, ze fizycy potrafia
              > przekonujaco wyjasnic powstanie swiata/wszechswiata
              zaproponuj Andrzeju żeby przestała korzystać także z siły grawitacji
              • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:12
                Juz widze oczami wyobrazni, jak jej odchody leca w gore, pod kiecke, zamiast w
                dol, do kibla... ;)
                • Gość: chrześcijanka A jednak nie stać Pana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 09:22
              • Gość: chrześcijanka siła grawitacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 09:21
                znowu pomyliliście formacje.
                W moim kościele istnienie Boga często jest porównywane do grawitacji. To, że
                jej zaprzeczysz, nie będzie ozaczało, że wyskakując z 10 piętra nic sobie nie
                zrobisz.
            • Gość: ksz50 Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 22:40
              Andrzeju jeżeli odpowiadasz na list chrześcijanki w imieniu Kagana może
              pomożesz mi odnalezć Prymusa
              • Gość: Prymus Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:13
                Jestem! :)
                • Gość: ksz50 Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 16:20
                  witam co z okręgiem
                • Gość: ksz50 Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 16:36
                  Gość portalu: Prymus napisał(a):

                  > Jestem! :)
                  jeżeli nie jesteś Prymusie tożsamy z Kaganem
                  pytam co z okręgiem
                  • Gość: Więc Kto Ktoś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 19:43
                    :-)
                    • Gość: Ktoś Więc Kto? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.04, 11:48
                      :-(
                  • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:01
                    Okreg ma poczatek i koniec WSZEDZIE jesli chodzi o przestrzen...
              • Gość: chrześcijanka Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 10:25
                Spytaj Cenzora.
                Nikt nie odpowiada w moim imieniu. Sama udzielam odpowiedzi.
            • Gość: ksz50 Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 22:56
              Gość portalu: Andrzej napisał(a):
              Tak sie bowiem sklada, ze fizycy potrafia
              > przekonujaco wyjasnic powstanie swiata/wszechswiata
              na razie mają w tej sprawie kilka różnych teorii a uczeni radzieccy w 1956r
              stworzyli-zbudowali sztuczne ziarno pszenicy i także znależli piewców swego
              sukcesu TAKA TO JEST NAUKA
              kogo oni przekonali do tej swojej teorii powstania wszechświata tak naprawdę
              nie widzą do końca dlaczego prąd płynie
              • Gość: Andrzej Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.spam.mim.pl 10.11.04, 11:49
                nie odpowiadalem w imieniu Prymusa - moze to sugerowac tytul podwatku - ale
                jesli spojrzysz wyzej to odp. chrzescijanki pojawia sie tuz pod moim postem. To
                ze jest on kierowany w moja strone, jest uzasadnione, choc do pewnosci
                oczywiscie daleko ;)

                Propozycja z zaprzestaniem korzystania z sily grawitacji jest dosc zabawna.
                Grawitacja nie jest wynalazkiem nauki jak np tranzystor. Troche inna kategoria.

                Sa jak na razie chyba 2 teorie powstania wszechswiata (nie przywiazywalbym sie
                zbytnio do slowa teoria). Oczywiscie, zgodnie z Kuhnowskim podejsciem do
                rozwoju nauki, moga obrocic sie w niwecz. Jakiejkolwiek by jednak nie wybrac
                jest ona po tysiackroc bardziej przekonywujaca niz opis stworzenia w biblii.
                Zastanawia mnie wciaz kwestia zasadnicza: dlaczego przyznajecie "wyrokom"
                swojej religii pierwszenstwo? Nie mozecie tym samym przyznac jakiejkolwiek
                wartosci koncepcjom innych religii i systemow. Wierzycie wiec (na jakiej
                podstawie), ze to czym sie kierujecie jest jedyna prawda w tej sferze. Prowadzi
                to do niezlego paradoksu: im glebiej wierzysz swojej religii tym bardziej
                mozesz byc w bledzie, a i to juz tylko przy zalozeniu ograniczenia sie do tego
                co twierdza swiete ksiegi i religijne systemy.

                • Gość: ksz50 Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 13:32
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  Grawitacja nie jest wynalazkiem nauki jak np tranzystor. Troche inna kategoria.
                  >


                  przyjmuję, miałem na myśli przedmioty zainteresowania nauki
                  Oczywiscie, zgodnie z Kuhnowskim podejsciem do
                  > rozwoju nauki, moga obrocic sie w niwecz. Jakiejkolwiek by jednak nie wybrac
                  > jest ona po tysiackroc bardziej przekonywujaca niz opis stworzenia w biblii
                  jeżeli są nieprawdziwe to ich wartość wynosi zero
                  w sprawie przyczyny powstania wszechświata uważam że opis biblijny nie jest
                  przepisem (weź dwa jajka) ma na celu podanie praprzyczyny a nie sposobu byłoby
                  to równie celowe jak opisywanie dziecku DNA w odpowiedzi skąd się wziąłem
                • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:17
                  Religia to system irracjonalnych wierzen, rodem z tzw. dark ages... :(
                  • Gość: chrześcijanka przesądy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 11:01
                    a ilu takich nowoczesnych szuka odpowiedzi na życie w gwiazdach, wróżkach. Ilu
                    przechodzi na drugą stronę z powodu koloru kota. Ilu trzyma łuski rybie w
                    portfelach.

                    Ja, jako chrześcijanka nie hołduję żadnemu z tych zabobonów i jestem wolna od
                    tego rodzaju przesądów. Mało tego, twierdzę, że to Bóg stworzył DNA i wiele
                    rzeczy, o których jeszcze nie mamy bladego pojęcia.

                    Nie czuję się przedstawicielką ciemnogrodu.
                    • Gość: Kagan Re: przesądy IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 10:50
                      DNA ulega latwo deformacjom,powodujacym raka i inne choroby. Nie jest wiec
                      najlepszym z mozliwych rozwiazan przenoszenia infomacji, i jako takie nie moze
                      byc dzielem idealnego Kreatora, a tylko slepej ewolucji.
                      Skad ten pomysl,ze Wszechmocny ucieka sie do takich niedorobek jak tworzenie
                      ludzi?
                • Gość: chrześcijanka Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 10:57
                  Tak naprawdę nie wiem co Ci powiedzieć.

                  Wiem, że tak jest bo:
                  - tak mówi słowo Boże (Biblia nie jest dla Ciebie autorytetem)
                  - na podstawie doświadczonych cudów moich i innych (zbiegi okoliczności i
                  organizm ludzki nie zna swoich możliwości)
                  - przekonuje mnie Duch św. (mam narąbane w głowie, słyszę głosy lub mam
                  intuicję)
                  - po owocach ich poznacie (ten kradnie i zabija a jest mu dobrze)
                  itd. itp

                  Suma sumarum - nie przekonam Cię, i też nie mam takiego zamiaru. Znam wszystkie
                  argumenty za i przeciw. Moja wiara jest pochodzi z łaski Chrystusa. Szukałam i
                  znalazłam. A od przekonywania (tak mówi Biblia) jest tylko i wyłącznie Duch św.
                  my mamy tylko głosić dobrą nowinę "w porę i nie w porę", wypełniać wolę Bożą i
                  dawać świadectwo.

                  Powiem Ci jedno (poza ekstremalnymi przypadkami jak Szaweł - i też nie do
                  końca) wiara nie rodzi się z dnia na dzień. To długotrwały proces na całe życie
                  i tak naprawdę ciężka praca.
                  • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 10:54
                    Gość portalu: chrześcijanka napisał(a): Tak naprawdę nie wiem co Ci powiedzieć.
                    K: Dzieki za szczrosc! na serio!

                    C: Wiem, że tak jest bo:
                    - tak mówi słowo Boże (Biblia nie jest dla Ciebie autorytetem)
                    K: Skad ta pewnosc, ze Biblia to "slowo boze"? Przeciez jest niespojna,
                    wewnetrznie sprzeczna i jakie w niej okropnosci!

                    - na podstawie doświadczonych cudów moich i innych (zbiegi okoliczności i
                    organizm ludzki nie zna swoich możliwości)
                    K: W przyrodzie nie ma cudow, najwyzej malo prawdopodobne zbiegi okolicznosci.

                    - przekonuje mnie Duch św. (mam narąbane w głowie, słyszę głosy lub mam
                    intuicję)
                    K: Czemu twoj Bog cierpi na roztrojenie jazni?

                    - po owocach ich poznacie (ten kradnie i zabija a jest mu dobrze)
                    itd. itp
                    K: Zadne to dowody. Rownie dobrze mozna sie odwolac do Mitologii
                    Parandowskiego...

                    -Suma sumarum - nie przekonam Cię, i też nie mam takiego zamiaru. Znam
                    wszystkie argumenty za i przeciw. Moja wiara jest pochodzi z łaski Chrystusa.
                    Szukałam i znalazłam. A od przekonywania (tak mówi Biblia) jest tylko i
                    wyłącznie Duch św. my mamy tylko głosić dobrą nowinę "w porę i nie w porę",
                    wypełniać wolę Bożą i dawać świadectwo.
                    Powiem Ci jedno (poza ekstremalnymi przypadkami jak Szaweł - i też nie do
                    końca) wiara nie rodzi się z dnia na dzień. To długotrwały proces na całe życie
                    i tak naprawdę ciężka praca.
                    K: To po sie takm meczysz? Przeciez Boga nie ma!
                    • Gość: chrześcijanka Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:00
                      Ja się nie męczę. Kocham Boga i pomaga mi On żyć. Nie jest dla mnie ciężarem
                      ale wybawieniem.

                      Zadajesz pytania, na które nie chcesz znać odpowiedzi bo już sobie dawno
                      odpowiedziałeś.

                      A co do rozdwojenia jaźni; nigdy nie słyszałeś, żeby coś występowało w
                      przyrodzie w trzech postaciach...

                      poczytaj o wodzie
                      • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:03
                        Woda nie wystepuje jednoczesnie w kilku postaciach!
                        Jak mozesz kochac (co to jest "milosc"?) kogos, kto nie istnieje, i jak ten
                        nieistniejacy byt moze ci pomagac? A moze to Szatan ciebie zwodzi? Nie
                        pomyslalas o tym?
                        • Gość: chrześcijanka Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:08
                          Szatan na pewno próbuje. Ale jak widzisz staram się nie dać.
                          • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:18
                            Skad ta pewnosc? Pewnie nie wiesz, ze Szatan to "Bog tego Swiata"!
                            • Gość: chrześcijanka Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:22
                              Biblia mówi, że książe a nie bóg. Bóg jest jeden. Wiem. Dlatego tak mało jest
                              wierzących, tak ciężko jest głosić. Bo jeśli szatan tu rządzi, to znaczy, że
                              nie chrześcijanie. Ale Bóg zwyciężył szatana.
                              • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:44
                                Jesli Bog storzyl Szatana, to mial w tym swoj cel, i nie po to, aby go
                                zwyciezyc. Jesli Bog szukal godnego siebie przeciwnika, to musial stworzyc
                                innego boga!
                                • Gość: ksz50 Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:21
                                  większość twoich argumentów rozpoczyna się od przypisania bogu jakiejś cechy
                                  którą następnie krytykujesz i traktujesz jako dowód na nieistnienie boga
                                  zapętlasz się Kaganie zresetuj
                                  • Gość: Kagan Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:27
                                    Po prostu udawadniam, ze idea boga jest wewnetrznie sprzeczna. Nie moze byc on
                                    np. jednoczesnie wszechmocny i dobry, bo "dobroc" ograniczala by jego
                                    wszechmoc...
                                    • Gość: chrześcijanka Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:52
                                      NIe widzę związku. To, że ma się wszechwładzę nie definiuje w jaki sposób jej
                                      się użyje.
                                      • Gość: Kagan Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:53
                                        Bycie dobrym ograniczaloby uzycie wszechwladzy!
                                        • Gość: chrześcijanka Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:58
                                          W jaki sposób? Podaj przykład
                                    • Gość: ksz50 Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:52
                                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                      > Po prostu udawadniam, ze idea boga jest wewnetrznie sprzeczna. Nie moze byc
                                      on
                                      > np. jednoczesnie wszechmocny i dobry, bo "dobroc" ograniczala by jego
                                      > wszechmoc...
                                      idea boga głoszona przez określoną grupę ludzi wynaturzona i fałszywa gdzie bóg
                                      ma być sługą ich interesów
                                      konflikt przymiotów boga jest być może nirązwiązywalny tylko z powodu
                                      ograniczeń naszych umysłów i nie mówię tu o tym tylko że wykorzystujemy część
                                      mózgu
                                      • Gość: Andy125 Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.multicon.pl / *.multicon.pl 20.11.04, 04:58
                                        Pojecie dobra i zla jest wzgledne. Bóg wie wiecej - wiec jego poczynania moga
                                        ludziom sie wydawac raz dobre raz zle, wszystko jest podporzadkowane jednak
                                        wiekszemu celowi (nieznanego ludziom). Ludziom narzucil zasady - przykazania.
                                        Sam realizuje swoja koncepcje dziela. Na pewno mozna powiedziec ze jest
                                        uczciwy - wypelnia dane slowo (biblia bardzo na to zwraca uwage i o tym
                                        przypomina). Daje szanse ludziom na poznanie go. Ja uwazam ze jest dobry.
                                        • Gość: Kagan Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.11.04, 05:11
                                          Wedlug ciebie "cel usieca srodki". Jestes faszysta czy komunista?
                                          • Gość: chrześcijanka Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 10:40
                                            Przypominasz mi Kaganie dziecko. Ono patrzy na świat tylko ze swojej
                                            perspektywy. I nie rozumie, że mama mówi mu, aby włożyło w mróz ciepłe
                                            rajstopy. Dla matki jest to częścią większego planu (żeby to dziecko na starość
                                            nie miało problemu z kolanami, nie wspominając nawet o zwykłych
                                            przeziębieniach) a dla dziecka to jest tylko przeszkoda. Często nie chce włożyc
                                            rajstop, bo nie rozumie po co to. I jak wytłumaczyć takiemu maluchowi, że może
                                            za 60 lat mieć artretyzm. Totalny kosmos.

                                            Tak Bóg próbuje Ci wytłumaczyć pewne rzeczy, ale nie możesz się z nim równać i
                                            pojąć jego myśli. A na dodatek zawsze wiesz lepiej. Bóg się tylko o ciebie
                                            troszczy ale Ty "na złość babci chcesz sobie uciąć paluszek".

                                            Mądre to?
                                        • Gość: Kagan Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 21.11.04, 05:12
                                          Jakbys byl na polach ryzowych Kampuczei czy w Auschwitz-Birkenau, to bys
                                          inaczej spiewal o "dobroci" boga...
                                          • Gość: chrześcijanka Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 10:43
                                            zapomniałeś wspomnieć o wojnach krzyżowych.
                                            Ale jeżeli ja w kolumnie Autor: wpiszę Kagan zamiast chrześcijanka i zacznę
                                            wypisywać swoje poglądy to czyje to będą poglądy? Moje czy Twoje?

                                            Mądry się zorientuje, że się podszywam.
                                            Głupi stwierdzi, że Kagana pogieło.

                                        • Gość: chrześcijanka Re: Kaganie -czyżbyś był zazdrosny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 10:36
                                          ludziom nie można narzucić przykazań. Albo je stosują, bo mają je w sercach i
                                          sami chcą. Albo ich nie stosują. Bóg powiedział kiedyś o Izraelu; wyznają mnie
                                          ustami ale nie mają Boga w sercu.

                                          Możesz mówić co chcesz ale Bóg widzi to co w ukryciu. Izrael też czuł się
                                          bezpiecznie. Mówili, Bóg nas nie karze, nie ma Boga. No i co ich spotkało?
                                • Gość: chrześcijanka Mówiłeś, że studiowałeś Biblię? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:50
              • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:16
                Slyszalas o Sile Elektromotorycznej (SEM) i roznicy potencjalow? Tak sie boiem
                sklada, ze prad elektryczny (strumien elektronow), jak woda, plynie od wyzszego
                potencjalu do nizszego.
                A kazda nauka ma swe ciemne strony: radziecka Lysenke, niemiecka profesorow
                medycyny co robili "eksperymenty" w Birkenau, amerykanska tzw. cold fussion i
                katastrofy promow kosmicznych itd. Ale oszust w nauce to wyjatek, w religii to
                zas norma!
                • Gość: ksz50 Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 16:19
                  Gość portalu: Kagan napisał(a):

                  > Slyszalas o Sile Elektromotorycznej (SEM) i roznicy potencjalow? Tak sie
                  boiem
                  > sklada, ze prad elektryczny (strumien elektronow), jak woda, plynie od
                  wyzszego
                  >
                  owszem słyszałem tylko że elektrony przemieszczają się 1cm/sek a prąd ok 300
                  000 km więc co płynie
                  • Gość: Ktoś Znasz metodę na lisy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 19:20
                    Skutkują jedynie gończe psy! A może to"lisy"sterują całym tym zamieszaniem?
                    Taka jest natura tych stworzeń i z tym trzeba się pogodzić,a nawet próbować
                    wybaczyć,co wcale nie bywa takie proste skłaniając się ku naturze
                    człowieczej,czyli wcale nie idealnej,w czym wciąż mam się okazję utwierdzać
                    starając się poznać i zrozumieć samego siebie,a dopiero póżniej innych ludzi.
                    • Gość: chrześcijanka Re: Znasz metodę na lisy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 11:10
                      Kłopoty emocjonalne?
                  • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 13.11.04, 06:27
                    Fala elektromagnetyczna, opisana dawno temu rownaniami przez Maxwella.
                    Nie rozumiesz elktromagnetyzmu!
                    • Gość: ksz50 Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 12:26
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):
                      Fala elektromagnetyczna, opisana dawno temu rownaniami przez Maxwella.
                      > Nie rozumiesz elktromagnetyzmu
                      Kaganie chyba zbyt często zarzucasz swoim adwersarzom braki wiedzy lub
                      zrozumienia często podstawowych kwesti jeżeli nie zgadzają się z twoimi
                      wnioskami
                      rozumiem że nawiązujesz do pytania czym jest prąd (odp SEM przepł elektr od
                      wyższ potencjału etc.)
                      otóż także równania Maxwela nie wyjaśniają wszystkich konsekwencji przepływu
                      prądu stanowią tylko kolejne przybliżenie
                      tak jak einstajn po newtonie
                      ale szczególna ani ogólna teoria nie jest pełnym opisem atylko etapem
                      twierdziłeś poprzednio że nie znam matematyki odp.uważam że znam na pewnym
                      etapie i przekracza on zakres nauk podstawowych

                      • Gość: Prymus Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.a.011.mel.iprimus.net.au 14.11.04, 09:16
                        Tak sie sklada, ze Ohm, Maxwell, Tesla i inni b. dobrze opisali
                        matematycznie zachowanie sie pradu elektrycznego.
                        Nic w nim nie ma tajemniczego, moze poza stanami wystepujacymi
                        w ulamkach sekundy po wlaczeniu obwodu z duzym pradem albo
                        bardzo wysokim napieciem, ale ma wiedza w tej dziedzinie
                        jest sprzed kilkunastu lat...
                        Matematyka to nic wiecej, jak sformalizowany
                        jezyk nauk scislych, wiec zamiast jalowej dyskusji o
                        jezyku, przejdziemy ad rem?
                        • Gość: chrześcijanka Sens życia Kagana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 11:14
                          to być zawsze kontra.
                          Prowadzi to go zgorzknienia.
                          • Gość: Ktoś Re:Znasz metodę na lisy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 15:22
                            Gość portalu: chrześcijanka napisał(a): "Sens życia Kagana"

                            > to być zawsze kontra.
                            > Prowadzi to go zgorzknienia.

                            Czyżby także jakieś kłopoty?

                            Nie emocjonalne-to jakie?
                            Kto Tobie dał prawo oceniania innych ludzi,szczególnie tych którzy nie
                            podzielają Twojego zdania-może taki"dar"daje Twój Bóg?
                            Mój podpowiada by mówić do innych ludzi za pomocą podpowiedzi,a ci co są
                            gotowi to napewno zrozumieją.Najtrudniej jest mówić tak by inni nie tylko
                            słyszeli,ale także usłyszeli.

                            Czy ten kto robi dużo krzyku,ma tak naprawdę coś interesującego do
                            powiedzenia,a może emocje krocząc przed jego słowami zagłuszają muzykę myśli
                            zniekształcając sens wypowiedzi?
                            Ortodoksyjne postrzeganie to pewnie także jakiś rodzaj problemów-możliwe ze
                            emocjonalnych,ale niestety na psychologii znam się słabo...a nawet gdyby?
                            Odpowiedź pozostawam Tobie "chrześcijanko".
                            • Gość: chrześcijanka Przeprosiny dla Kagana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 10:46
                              Dałam się złapać. No cóż, nie ustrzegłam się grzechu. Przepraszam za swój osąd.
                              Nie powinnam oceniać Kagana. Każdy czasem ulega emocjom. Ale chyba ważne jest
                              to co z tym robimy i czy są jakieś zmiany w naszym życiu. Ja sama jestem słaba.
                              Moja siła jest w Bogu. Jak głoszę Jego Słowa (cytowanie Biblii) nic się nie
                              dzieje, ale we własnych opiniach można zabrnąć za daleko. Powinnam bardziej
                              strzec swego języka.
                              Niniejszym dziękuję za zawrócenie ze złej drogi.
                              Pozdrawiam
                              • Gość: Kagan Re: Przeprosiny dla Kagana IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 10:55
                                Osadzac mnie mozesz do woli, byle bys nie chciala mnie karac...
                                • Gość: chrześcijanka Re: Przeprosiny dla Kagana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:01
                                  Ani ja od osądu ani od kary
                                  • Gość: Kagan Re: Przeprosiny dla Kagana IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:04
                                    OK, bo Sw. Inkwizycja tylko zmienila nazwe!
                                    • Gość: chrześcijanka Re: Przeprosiny dla Kagana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:11
                                      Myślę, że bardzo byś się zdziwił. Sama się zdziwiłam, że w kościele można
                                      doznać miłości, akceptacji i przyjaźni. Oczywiście ludzie nie są bez grzechu i
                                      każdy ma swoje problemy, ale jak znajdziesz się wśród grupy ludzi, którzy
                                      próbują żyć wg Biblii i te zasady stosują w soim życiu to mówię Ci - tak jakbyś
                                      innym powietrzem oddychał.
                                      • Gość: Kagan Re: Przeprosiny dla Kagana IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:17
                                        Taak. Cos wiem o milosci ksiezy do ministrantow...
                                        • Gość: chrześcijanka Re: Przeprosiny dla Kagana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:25
                                          to są tylko ludzie. Grzeszni. Zwiedzeni.
                                          Sam celibat nie jest zgodny z Biblią. Ustalony został po to, by nie dzielić
                                          majątku kościoła. Apostołowie mieli żony i dzieci. Biblia nakazuje aby biskup
                                          miał rodzinę. Ja wśród wielu kościołów współpracujących z naszym nie spotkałam
                                          nieżonatego pastora. Jak zarządza domem tak i będzie kościołem. To forma
                                          weryfikacji. Jak go dzieci nie słuchają, to jak mają słuchać ludzie dorośli i
                                          niezależni?
                                          • Gość: Kagan Re: Przeprosiny dla Kagana IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:39
                                            Co to ma do rzeczy? Pop tez moze miec zone!
                              • Gość: Ktoś Re: Przeprosiny dla Kagana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:54
                                Chrześcijanko :-)
                                • Gość: Kagan Re: Przeprosiny dla Kagana IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:59
                                  Czemu ma mnie ona przepraszac? Przeciez nie czuje sie obrazony!
                                • Gość: Ktoś Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:08
                                  Chrześcijanka zrobiła to co uznała za słuszne.
                                  • Gość: Ktoś Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:13
                                    I to w co wierzy.Oczywiście Ty Kagan możesz się z tym zgadzać,lub też
                                    nie,ale jakim sposobem masz zamiar zabronić mówienia inym tego co chcą i co
                                    uważają zasłuszne?
                                    • Gość: Kagan Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:17
                                      To nie ja zabraniam szerzenia okreslonych pogladow! To nie ja wymyslilem
                                      cenzure, i nie ja trzymalem na niej Kopernika przez setki lat...
                                      • Gość: ksz50 Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:25
                                        Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                        > To nie ja zabraniam szerzenia okreslonych pogladow! To nie ja wymyslilem
                                        > cenzure, i nie ja trzymalem na niej Kopernika przez setki lat...

                                        powidz kto też chętnie mu przywalę
                                        RELIGINCI TO Z NIMI WALCZYSZ CZY Z BOGIM LUB JEGO IDEĄ?????????
                                        • Gość: Kagan Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:28
                                          Z bogiem nie walcze, bo go nie ma! Odpowiedz wiec sobie sam! :)
                                          pozdr.
                                          • Gość: chrześcijanka Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:55
                                            A z kim?
                                      • Gość: Ktoś Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:29
                                        Wiele jest złego na świecie,a tak się składa iż zwykle największy wpływ
                                        mamy na swoją osobę,na innych(nieważne jakie pełnią funkcje w społeczeństwie i
                                        czy są:katolikami,innowiercami,ateistami)mamy niewielki albo żaden wpływ,a więc
                                        odpowiadamy tylko za siebie nie za innych.
                                        Dziwi mnie więc to iż wszystkie winy zrzucasz na tych którzy w coś wierzą.
                                        Wierzysz w naukę?
                                        A może to Ona stała się dla Ciebie Bogiem?Może nie pomyślałeś o tym w ten
                                        sposób?
                                        • Gość: Ktoś Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:34
                                          No to OK.
                                          Ale czy nauka nie jest czasmi dobra,a niekiedy zła?
                                          Czy w Jej imieniu nie czyniono zarówno dobra,jak zła?
                                          • Gość: Ktoś Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:40
                                            Kto odpowiada najbardziej za świat i za to co się dzieje?
                                            Czy Bóg? Czy Ktoś? Ja,Chrześcijanka,a moze Ty?-chyba raczej my wszyscy...
                                            LUDZKOŚĆ !
                                            • Gość: Kagan Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:41
                                              Nie cala ludzkosc, ale elity wladzy i pieniadza!
                                              • Gość: ksz50 Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:46
                                                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                                                > Nie cala ludzkosc, ale elity wladzy i pieniadza!

                                                przybij piątkę Kaganie po raz pierwszy całkowicie się z tobą zgadzam

                                                • Gość: Kagan Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:51
                                                  Milo mi spotkac kolejna istote myslaca na tym forum! na serio!
                                                  Pozdr.:)
                                            • Gość: Ktoś Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:49
                                              Więc szczerze Ci życzę byś nauką(ooo!jakie to jest szerokie pojęcie-NAUKA)
                                              poslugiwał się tak by za te np.2000 lat,potomni nie ocenili Twych osiągnięc,czy
                                              też wypowiedzi tak pokrętnie jak się to zdaża na tym forum.
                                              Nauka,jak sam twierdzisz,nie jest stała,więc może nie warto tlumaczyć za jej
                                              pomocą tego czego uchwycić,zdefiniowac ona nie potrafi.
                                              • Gość: Kagan Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:52
                                                Nauka sie rozwija. Tysiac lat temu kto slyszal o kwarkach?
                                          • Gość: Kagan Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:44
                                            Oczywiscie, ale nauka sie zmienia, i potepila te naduzycia! Prawdziwi naukowcy
                                            nie wstydza sie zmienic poglady i przyznac do bledow!
                                        • Gość: Kagan Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:40
                                          Wiesz co to jest fallacy of composition? A ja w nauke bynajmniej nie wierze, bo
                                          ona sie ciagle zmienia... Ja tylko sie nia posluguje!
                                          • Gość: chrześcijanka Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 13:06
                                            ciężko tak chyba żyć jak się w nic nie wierzy
                                            • Gość: Prymus Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.mel.iprimus.net.au 19.11.04, 13:11
                                              Wrecz przeciwnie! Zyc pelnia zycia mozna tylko
                                              po odrzuceniu religijnych zabobonow, co ograniczaja nasza
                                              wolnosc!
                                              • Gość: chrześcijanka Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 10:45
                                                Powiem tak:
                                                Z autopsji stwierdzam, że następuje rzecz wręcz odwrotna.
                                                Bóg powołuje nas do wolności a nie do życia w niewoli.
                                                Nie ma większej wolności niż w Jezusie.

                                                Ja służę swemu Panu a ty swemu.
                                                Tylko czyj jest łaskawy i miłosierny?
                                      • Gość: chrześcijanka Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:54
                                        A ja to robię?
                                        • Gość: Kagan Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:54
                                          Nie wiem, ale wiem, ze ide do domu,bo umnie dochodzi 23!
                                          • Gość: chrześcijanka Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:59
                                            Właśnie.
                                          • Gość: Ktoś Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 13:10
                                            Wszechwładza była jest i długo jeszcze będzie,ale dobra nikt nie jest nam w
                                            stanie narzucić.Zlo owszem,ale dobra nie i dlatego czasem warto"wrócić na
                                            drzewo"i odwołać się do wolnej woli,by w efekcie poznać,choć na chwilę,czym
                                            jest poznanie cząstki samego siebie,gdy wiemy iż robimy to co powinniśmy i tak
                                            jak to czujemy.
                                            • Gość: Ktoś Zle chumory.Chwilowe oświecenia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 13:15
                                              Zyj pełnią życia i daj żyć innym. :-)
                                              • Gość: chrześcijanka to jak formułka z filmu o Bondzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 13:39
                                                Ty masz wolną wolę i ja ją mam. Niestety tolerancja i wolność są ułudą. Zawsze
                                                ktoś wkroczy na terytorium drugiego. Bóg jednak uczy, by żyć w zgodzie,
                                                przestrzegać jego praw i wybaczać. Spięcia są częścią życia. Na błędach mamy
                                                się uczyć i mamy dążyć do doskonałości.
                                                • Gość: Ktoś Re: to jak formułka z filmu o Bondzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 14:55
                                                  Są jeszcze inne sprawy,nie tylko forum.Np.ktoś wraca po pracy do domu,ktoś
                                                  inny zobowiazany jest nakarmić dziecko,ktore właśnie,głośnym krzykiem domaga
                                                  się"papu"-prozaiczne,ale jakże ludzkie potrzeby.
                                                  Wolna wola czynić dobro zależy od nas samych,chcemy i potrafimy,albo nie.I
                                                  nikt nie jest nam w stanie tego nakazać.Jeżeli robimy coś dobrego w imieniu
                                                  kogoś(z nakazu,poprzez jakieś zależności lub namowy)to czy jest to naszą
                                                  zasługą?
                                                  Kto jest twórcą dzieła-ten kto je wykonał,czy ten kto je wystawił na pokaz?
                                                  Doskonałość nie jest rzecza ludzką i raczej wątpię by ktokolwiek z żyjących
                                                  mogl dostąpić takowego zaszczytu.No tak,ale czymś zupełnie innym jest starać
                                                  się postępować zgodnie z głosem sumienia,a czymś innym przestrzegać prawa
                                                  ustanowionego przez ludzi.Do tego pierwszego ma dostęp tylko nasz Bog
                                                  (nieistotne jak sie Go rozumie),a tym drugim spekulują ludzie w sposób jaki
                                                  jest im wygodny i niezbędny do realizowania przeważnie nikczemnych celów.
                                                  Nikt nie uniknie błędów,ale niewielu się do nich przyznaje,a jeszcze
                                                  mniejsza grupa potrafi i chce naprawiać swoje,nazwijmy to,występki.
                                                  Ułuda.Pamiętasz?-"...marność,wszystko jest marnościa...marność nad
                                                  marnościami..."
                                                  • Gość: Prymus Re: to jak formułka z filmu o Bondzie IP: *.mel.iprimus.net.au 19.11.04, 13:07
                                                    Nie na temat!
                                                  • Gość: chrześcijanka Re: to jak formułka z filmu o Bondzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 10:48
                                                    Mądrość Salomona stała się jego zgubą.

                                                    Ale masz rację. Niczym nie mogę się chwalić. Tylko Bóg jest moją chlubą. Bez
                                                    Niego byłabym niczym. W nim moja moc i siła.
                                                    Ale Bóg niczego mi nie każe. Sam dał mi wolną wolę. A Bóg jest niezmienny. To
                                                    mój wybór czy chcę iść za Bogiem czy nie.
                                                • Gość: Prymus Re: to jak formułka z filmu o Bondzie IP: *.mel.iprimus.net.au 19.11.04, 13:09
                                                  Jesli wierzysz w Boga, to nie mozesz twierdzic, ze masz
                                                  wolna wole, bo twa wolnosc wyboru ograniczala by wszechmoc
                                                  i wszechwiedze Pana!
                                                  Bog nie wiedzialby np. co zrobisz, i nie mogl by zpobiec
                                                  negatywnym skutkom twych czynow! Przestalby wiec byc Bogiem!
                                                  Kapujesz?
                                                  • Gość: chrześcijanka Re: to jak formułka z filmu o Bondzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 10:50
                                                    Wolną wolę dostałam od Boga.
                                                    Gdy się nawróciłam, to mu ją oddałam i zaprosiłam Go do swego życia jako mego
                                                    Pana i Zbawiciela.
                                                    Ale aktem tym uzyskałam największą z możliwych wolności tu na ziemi.
                                  • Gość: Kagan Re: Siła w"mieczu obosiecznym"? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:16
                                    OK, ale ja o to nie prosilem!
                          • Gość: Kagan Re: Sens życia Kagana... IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 10:58
                            Zle mnie zrozumialas. Nie jestem tylko kontra! Jestem za uwonieniem sie od
                            przesadow, aby zyc pelnia zycia, aby wylorzystac w pelni swoj potencjal,
                            tlumiony przez przesady, w tym tez i religijne!
                            Sprobuj myslec i dzialac samodzielnie! Nie pozwol klechom myslec i decydowac za
                            siebie! To program POZYTYWNY!
                            • Gość: chrześcijanka Re: Sens życia Kagana... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:07
                              Mój pastor to bardzo mądry człowiek, ale to ja decyduje o swoim życiu. On może
                              mi tylko udzielać rad (i robi to tylko pytany).
                              Nigdy nie żyłam taką pełnią życia jak teraz kiedy mam Boga w sowim życiu.
                              Bóg uwolnił mnie od wielu lęków i przesądów.
                              Kiedyś nie latałam, a teraz przez okno samolotu podziwiam widoki.
                              Kiedyś na widok zakonnicy krzyżowałam palce. Teraz żaden przesąd czy zabobon
                              mnie nie wiąże. Wiesz jaki to oddech. Zdajesz sobie sprawę ile nas wiąże.
                              Kiedyś zamartwiałam się każdą najmniejszą rzeczą już na zapas i spaprałam sobie
                              życie.
                              Teraz czytam Biblie, która mówi mi "nie troszcie się", "ufajcie" i Bóg
                              wyprowadził mnie z niejednej trudnej sytuacji bez dodatkowych stresów. Jedni
                              połykają prozak, inni sięgają do kieliszka lub po dragi, inni latają na karate -
                              ja czytam Biblie i modlę się. To o wiele zdrowsze.
                              Bóg uczy mądrych rzeczy. Uczy Cię kierować się rozsądkiem. Nawet ludzie
                              niewierzący widzą w moim życiu zmianę na lepsze. Nawet tacy, którzy nie wiedzą
                              nic o moim nawróceniu. Bóg zmienił moje życie i jestem mu za to wdzięczna.
                              Chwała Tobie Panie.
                      • Gość: chrześcijanka Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 11:13
                        Zgadzam się.
                        Prowadzi to do logicznego wniosku: wiele teorii ma luki. Jedne zastępuje się
                        drugimi.
                        Bóg jest niezmienny i trwały.
                        Dlatego mogę się na nim oprzeć. Na teoriach naukowych nie.
                        Ale jak najbardziej popieram naukę. Nauka jest nam dana od Boga do poznawania
                        świata, który nas otacza. Z jednym warunkiem: Do granicy grzechu (np.
                        eksperymenty na ludziach w obozach)
                        • Gość: gość portalu Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.11.04, 16:26
                          Nie zgadzam się.Ludzie na zachodzie są normalni a Kagan podobnie jak np K52 są
                          zgorzkniali.Kokieteryjnie próbuje przemycić treści wrogie i obraźliwe dla
                          milionów ludzi w sposób yntelygencki.Tacy ludzie skazywani byli na obozy pracy
                          i kompanie karne.
                          • Gość: Brak mi słów. Gość portalu -mały prowokator? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 18:39
                        • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:06
                          Boga nie ma,zas religia jest skostniala i zamknieta na rzeczywistosc.
                          Kosciol zas probuje sie dostosowac do zmian w spoleczenstwie, ale droga
                          schlebiana niskim instynktom i zboczonym gustom religiantow...
                          Eksperymenty na ludziach to zas zbrodnia, a nie nauka!
                          • Gość: chrześcijanka Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:14
                            Chyba miał Pan przykre doświadczenia z kościołem. Współczuję. Ale to, że gołąb
                            mnie obsra nie oznacza, że trzeba wybić całe ptactwo.
                            • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:19
                              Nie biore tego osobiscie! Kosciol to pasozyt, rodzaj raka toczacego
                              spoleczenstwo. Ja jestem zdrow, ale wiekszosc...:(
                              • Gość: chrześcijanka Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:26
                                Ja dziękuję Bogu za mój kościół. Tam czerpię życie.
                                • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:45
                                  Narkomanom tez sie wydaje, ze narkotyki przynosza im szczescie... :(
                                  • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:50
                                    Patrz tez:
                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=739729
                  • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 10:59
                    Przemieszcza sie w czasoprzestrzeni (4 wymiary) fala elektromagnetyczna!
                • Gość: chrześcijanka Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Panie K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 11:09
                  Jak cudowny jest Bóg, że stworzył takie rzeczy. I jak to zmyślnie działa. Taki
                  prąd. A pewnie połowy o tym prądzie jeszcze nie wiemy. A Bóg jak to mówi
                  Biblia:. "(12) On stworzył ziemię swoją mocą, utwierdził okrąg ziemi swoją
                  mądrością, a swoim rozumem rozpostarł niebiosa. (13) Na jego głos szumią wody
                  na niebie; On sprawia, że obłoki podnoszą się z krańców ziemi, On z błyskawic
                  wyprowadza deszcz i wypuszcza wiatr ze swoich komór." Jeremiasza roz. 10

                  Co do religii, no właśnie. I niestety większość się nabiera. Pan też dał się
                  złapać na to co głoszą ludzi, którzy działają w imię Biblii ale często jej
                  nawet nie czytali. Wiara pochodzi od Boga i daje życie. Religia jest od ludzi i
                  niesie śmierć. Ale choć nie ma Pan wiary, rozpoznanie ma Pan całkiem niezłe.
                  • Gość: Andrew Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.blich.krakow.pl 17.11.04, 14:54
                    Szanowna chrzescijanko.

                    Badz uprzejma rowniez (??? hmm, okaze sie :) ), odpowiedziec mi na kilka pytan.
                    Najpierw dwa:

                    (1) Kim byl Jezus Chrystus. Dla Ciebie i dla innych chrzescijan.

                    (2) Dlaczego religia Inkow, w ktorej najwazniejszym bogiem bylo Slonce, byla
                    religia falszywa, zas ta, ktora wyznajesz jest prawdziwa?
                    • Gość: chrześcijanka Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 10:57
                      Trudne pytanie, ale widzę, że przynajmniej jesteś na innym etapie wątpliwości.
                      Bo pytania o Hitlera i krucjaty już mnie trochę męczą.

                      Nie będę wypowiadać się w imieniu innych chrześcijan tylko w moim własnym:
                      Jezus Chrystus jest moim Panem i Zbawicielem. Głową kościoła, którego jestem
                      częścią. Synem Bożym, który umarł za mnie na krzyżu, abym mogła dostąpić
                      zbawienia. Jezus jest jedyną drogą do Ojca. Jedynym wstawicielem i jedynym
                      pośrednikiem. (wszystko to można znaleźć w Biblii)

                      Co do drugiego pytania... Nie ma takiego dowodu, którym mogłabym Cię przekonać.
                      Ja mam głosić, od przekonywania jest Duch święty. Powiem tak:
                      Jeżeli Ty będziesz w domu, a ja wyjdę na zewnątrz i spytasz mnie jaka pogoda
                      jest, a ja Ci powiem, że jest ciepło. A Ty mnie spytasz skąd to wiem
                      (zakładając, że w pobliżu nie ma termometrów), to mogę Ci jedynie powiedzieć,
                      że to czuję. Całą sobą czuję, że jest mi ciepło. Nawet jak zobaczysz zza szyby,
                      że się rozbieram z tego gorąca, to możesz mi nie uwierzyć. Możesz pomyśleć, że
                      Cię nabieram. Jedynym sposobem, żeby się przekonać jest poprostu wyjść na dwór.
                      Nic nie tracisz. Zawsze można wejść z powrotem do domu. Ale czy będzisz chciał?
                      • Gość: Kagan Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:12
                        1)Sama sobie stworzylas wswym umysle swego Pana i Wladce, bo po prostu jestes
                        zagubiona, nie rozumiesz swiata,ktory cie otacza, wiec uciekasz sie do autyzmu,
                        odrzucasz swiat realny i wchodzisz w wirtualny, bardziej ci sprzyjajacy...
                        2) Przyjelas zyda Jeszue ben Miriam za swego Pana i Wladce, a nie azteckie
                        slonce, bo tak zostalas wychowana: w judeochrzescijanskiej tradycji... Gdybys
                        sie urodzila w rodzinie zydowskiej, uwazalas by Jeszue za
                        falszywego "mosjasza"...

                        • Gość: chrześcijanka Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:15
                          nic o mnie nie wiesz. nawet nie zdajesz sobie sprawy jak realne jest moje
                          codzienne życie.
                          • Gość: Kagan Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:21
                            Poczytaj UBIKa PK Dicka, a dowiesz sie, ze to co bierzesz za rzeczywistosc, to
                            moze byc tylko VR...
                            • Gość: chrześcijanka Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:27
                              Matrix też mi się podobał
                              • Gość: Kagan Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:40
                                Ale nic z niego nie zrozumialas... :(
                                • Gość: chrześcijanka Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 13:04
                                  No pewno. Orkę skonczyłam i do kina poleciałam. A tam Panoćku takie zecy
                                  pokazywali. Nic zem nie zrozumiała ale co se na forum pogadam z temi mondrymi
                                  pany naukowcami to moje. A pod koniec dnia paciorek zmuwiem i po Bozemu spać
                                  ida a kosmary mnie nie mencom, bo głupiemu lzej.
                        • Gość: Kinga K. Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 05:06
                          Hey, Kagan, właściwie nigdy się z Tobą nie zgadzam, bo przeraża mnie to, że
                          możesz mieć rację, ale Ciebie lubię :-)
                          Czytam sobie tę Waszą dyskusję, oboje macie jakieś tam racje, właściwie
                          argumenty chrześcijanki byłyby niezłe, ale ...
                          Czy zawsze, zawsze, zawsze Ci nawróceni muszą nabierać takich manier językowych
                          i charakterystycznej nomenklatury? Po słownictwie można poznać oazowca, tak jak
                          i psychoterapeutę.
                          Chrześcijanko, podoba mi się to, co piszesz, ale nie mogłabyś bardziej od
                          siebie? Bo przez te manieryzmy tracisz wiarygodność, a tego bym nie chciała.
                          Pozdrawiam serdecznie Was oboje, dyskutujcie sobie ...
                      • Gość: Andrzej Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.04, 15:23
                        Szanowna chrzescijanko. Kolejne pytania do Ciebie:

                        (3) dlaczego w takim razie ortodoksyjny judaizm (a jest jego wyznawcow troche),
                        uznaje Twojego Boga i syna Twojego Boga, za falszywego proroka i uzurpatora ?
                        Powtararzam: nie za syna boga i zbawiciela zarazem, lecz za falszywego proroka
                        i uzurpatora.

                        (4) dlaczego wyznawcy islamu (ktorych jest jescze wiecej) uznaja go tylko za
                        jednego z prorokow, takiego samego, jak Ci namietnie cytowani przez Ciebie z
                        Biblii.



                        Rzecz najbardziej oczywista z oczywistych i mam nadzieje, co ja mowię: gleboko
                        wierze !!! ze pojmiesz ja bez trudu (choc jednoczesnie patrzac, na Twoje wywody
                        mam ogromna obawe co do tego), ktos z Was musi sie mylic. Jesli tego nie
                        dostrzegasz, to tak jakbys nie dostrzegala nad soba nieba. Jesli tego nie
                        dostrzegasz to stan przed lustrem i powtarzaj to sobie tak dlugo, az to do
                        Ciebie trafi: "ktoras tylko z tych trzech opcji musi sie mylic".
                        Powiesz "niewazne, bog jest niezaleznie od tego jak go postrzegamy" lecz nie o
                        to mi, moja droga, chodzi. Chodzi mi o Twoja wiare i przekonanie o jej
                        slusznosci, bo tez moge powiedziec, ze co noc do domu w ktorym mieszkam
                        wkradaja sie klobuki i wierzyc w to rownie gleboko.

                        (5) Jesli juz gleboko rozwazysz to co napisalem, to dlaczego twierdzisz, ze
                        racje co do tego kim byl Jezus chrystus masz Ty, a ni kilkaset milionow
                        wyznawcow islamu. Sprobuj wyobrazic sobie siebie jako mahometanke. Co wtedy
                        myslisz o sobie jako o chrzescijance ?

                        (6) wierzysz w sad ostateczny i powtorne przyjscie zbawiciela?


                        Prosilbym bys na kolejne pytania odpowiedziala nie odwolujac sie do metafor.
                        • Gość: Prymus Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.mel.iprimus.net.au 19.11.04, 13:06
                          Andrzej! religianci wierzac, zawieszaja niejako swa zdolnosc
                          do myslenia. Stad nie oczekuj od nich logicznych odpowiedzi
                          na twe proste pytania, ale chamskich atakow ad personam...
                          Dla muzulmanow Jezus (Jeszua ben Miriam) to drugorzedny prorok
                          (znacznie nizszej rangi niz Mahomet), a dla zydow bluznierca,
                          falszywy prorok! Ale chrzscijanie tego pojac nie sa
                          w stanie, bo wiara redukuje ich IQ do poziomu debila...
                          • Gość: Andrew Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.04, 14:26
                            Prymusie, zgadzam sie z Toba, choc powstrzymalbym sie od pewnych okreslen.
                            Niemniej jednak chcialbym te odpowiedzi przeczytac. Bynajmniej nie dlatego, ze
                            by sie pastwic i ponizac jesli okaze sie, ze pelne sa one sprzecznosci.
                            Pozdrawiam !

                            PS Coz tam porabiasz w tym Melbourne?
                          • Gość: chrześcijanka Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 11:01
                            Nigdy nie byłam chamska. Pokaż mi moją niegrzeczną wypowiedź.
                            • Gość: Ktoś Marność nad marnościami,wszystko marność... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 11:44
                              "Dobra to maksyma,gdy słowa są proste,a ich sens głęboki"-Mencjusz.
                              • Gość: chrześcijanka Re: Marność nad marnościami,wszystko marność... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 12:34
                                "Człowieka od zwierząt odróżnia bardzo
                                niewiele . Zwykli ludzie to odrzucają,
                                człowiek szlachetny to zachowuje"
                                (Mengzi , IVb , 19 )


                                Widocznie nie jestem szlochetna. Ale wcale mnie to nie martwi. A Ty cytujesz
                                Biblie. Jak zresztą wielu ludzi niezdając sobie z tego sprawy.

                                NIe rzuca się perał przed ...
                                Kto pod kim dołki ...
                                Kto mieczem wojuje ...
                                Nie chwal dnia ...
                                Itp. Itd.

                                Mądra to księga, bo natchniona przez Boga

                        • Gość: ksz50 Re: do ANDRZEJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 14:13
                          chciałbym odpowidzieć na twoje pytania ale nie chciałbym żeby moje odp
                          sugerowały postawy innych może korzystasz z gg mój 1671764
                          po drugie chcę powiedzieć że XXX i Ja są takimi samymi kolegami z forum dla
                          mnie jak Ty czy Kagan różnią nas poglądy w sprawie istnienia boga ale nie
                          jestem gotowy z tego powodu iść na wojnę
                          • Gość: ksz50 Re: do ANDRZEJA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 14:41
                            wyłączyli mi światło na chwilę
                            wręcz przeciwnie mogę usiąść i pogadać przy piwku
                            sądzę że mamy tysiąc tematów o zbieżnych poglądach
                            ja nie odżegnuję się od nauki jestem fanem nowych tez
                            i nie głoszę że biblia zawiera zadowalające odpowiedzi na wszystkie pytania
                            pozdr
                            • Gość: Andrew Re: do ANDRZEJA IP: *.blich.krakow.pl 20.11.04, 19:14
                              ksz50

                              bardzo chetnie, lecz nie teraz: (1) korzystam z kafejek (2) mam swoj numer an
                              gadu-gadu, ale nigdy go datad nie uzywalem.

                              (3) mysle ze w terminie 2 tygodni uda mi sie zlozyc komputer, wtedy
                              podyskutujemy

                              (4) mam nadzieje, ze dyskusja nie bedzie wojna, byc moze i ja dowiem
                              sie/doswiadcze w temacie czegos na co dotad nie zwrocilem uwagi (choc szczerze
                              mowiac watpie), jak ten Pan Satori, z "Czlowieka Z Wysokiego Zamku" Dicka

                              (5) kiedy juz bede mial wszystko zainstalowane, dam znac,ok?
                        • Gość: chrześcijanka Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 11:00
                          3. NT mówi, że zbawionych zostanie 122 tysiące żydów. To mało zwarzając, że na
                          przesterzeni wieków, od Abrahama były ich pewnie miliony. Biblia wyraźnie mówi,
                          że to co stało się przekleństwem żydów stało się błogosławieństwem pogan.

                          4. Wiem, że tylko jedna obcja jest możliwa. Sama nie mogę czasami uwierzyć w
                          swoje szczęście i nie ma końca moim dziękczynieniom dla Boga, że mi otworzył
                          oczy. Biblia mówi wyraźnie, że niewielu uwierzy. Bo łatwiej iść za światem niż
                          za Bogiem. Bo tak naprawdę hołdujemy grzechowi a nie Bogu. Łatwiej jest Ci
                          kupić sobie nowy samochód niż przeznaczyć te pieniądze na biednych. Ja nie
                          mówię o tym co Ci zbywa, ale o tym czego Ci nie dostaje.

                          Czasami ogarnia mnie smutek jak patrzę ilu jest ślepych i głuchych. Ale tak
                          naprawdę wiem, że oni tam tkwią bo chcą. Bo decyzja o przyjściu do Pana pociąga
                          za sobą konsekwencje. Od tego nie ma urlopu ani odpoczynku. Ale to jest moje
                          życie, moja decyzja i ani przez chwilę bym nie tego nie zamieniła. Wolę na
                          pustyni z Panem niż na salonach z bezbożnymi.

                          5. tak jak mówiłam. Ja wiem, że mam rację. Ale ja nie jestem od przekonywania.
                          Od tego jest Duch Święty. Ja mam tylko głosić. Nie wezmę sobie na barki
                          niewiary świata bo bym tego nie poniosła.

                          6. Wierzę w sąd ostateczny i w zmartwychwstanie. Bez tego moja wiara nie
                          miałaby sensu. Wierzę całemu słowu Bożemu. Całej Biblii.
                          • Gość: Kinga K. Re: Nie mogłabym się z Panem bardziej zgodzić Pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 05:19
                            Pominę resztę, bo jest 5 nad ranem i nie mam głowy do dyskusji teologicznych.
                            Powiem tylko, że to zdanie o samochodzie jest strasznie propagandowe, niestety,
                            notabene nie bazuje na podstawach ekonomii.
                            Wiara wiarą, ale skąd pomysł, że więcej dobrego zrobi się rozdając pieniądze
                            biednym, niż kupując samochód?
                            To dziwny pogląd, jak na protestantkę.
                            Kupując nowy samochód wydajesz pieniądze, czyli puszczasz je w obieg, czyli
                            wspierasz gospodarkę, jednocześnie wzbogacając właściciela salonu, który
                            utrzymuje pracowników i rodzinę. Jako posiadaczka samochodu ponosisz koszty
                            jego utrzymania, czyli także dajesz zatrudnienie dziesiątkom osób.
                            To, wybacz, prymitywne porównanie, bazujące na stereotypie, że szlachetnie
                            oddawać forsę menelom, a nieszlachetnie bogacić się samemu.
                            Nie wygląda mi to na protestanckie myślenie, a predestynacja etc.?
            • Gość: bobo7 Metafizyka kontra nauka? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 12:59
              A wszystko zaczęło się od "Na początku było Słowo".
              A może jednak zaczęło się od "Na początku był Prawybuch"?
              Dalej są już tylko spory,próby forsowania którejś z wersji powstania
              Wszystkiego.
              Niby wolna wola,a jakie naciski,jaka konsekwencja,jaka desperacja w
              przekonywaniu o WŁASNEJ PRAWDZIE!
              Jest w tym jakiś sens?
              Dlaczego ideologie toczą ze sobą ten odwieczny spór?
              "Czy jaskółka lub wróbel zdolne są pojąć wielkie zamysły żurawia?"->Sy-ma
              C'ien<-
              A jednak żadne z pytań nie uniknie odpowiedzi-wolną wolą jest zastanowić się
              nad nimi,lub pominąć je z obojętnością.
              "Z tysiąca myśli mądrego człowieka jedna z pewnością okaże się błędna,z
              tysiąca zaś myśli głupca jedna na pewno będzie sluszna"<-Sy-ma C'ien->
              Czyżby inkwizycja,ta święta i ta heretycka,przeniosły się na to forum?
              Bezkrwawa walka trwa nadal...cdn.
            • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:11
              Andrzej napisal: A moze bog jest np. wszechpoteznym zwyrodnialcem, ktory lubuje
              sie w widokach spalonych domow, wyrznietych wiosek, stosow kosci, zgwalconych
              kobiet, stosow czaszek itp. Od czasu do czasu zsyla sobie jakis kataklizm,
              wymysla jakas chorobe, czyni katastrofy :) ? Jak to bluznierczo brzmi, prawda?
              Ale w koncu...dlaczego nie ?
              K: Pewien teolog protestancki argumentowal, ze Bog jest bardzo dobry, bo
              przeciez gdyby chcial, to by na nas, jako Wszechmocny, mogl zeslac takie
              plagi,ze przy nich Auschwitz czy Treblinka z Majdankiem bylyby jak uklucie
              szpilka przy wyrywaniu zeba madrosci bez znieczulenia...
            • Gość: chrześcijanka Przekonywujące teorie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 09:29
              Kiedyś najtęższe umysły potrafiły udowodnić, że dochodząc do krawędzi świata
              spadniemy w przepaść, bo ziemia jest płaska. Nikt tak do końca nie potrafi
              naukowo wyjaśnić jak powstał świat.

              Ale to prawda, że Bóg dał nam rozum i zdrowy rozsądek. Bóg dał chemię, fizykę i
              anatomię. Biblia nie zaprzecza wielu teoriom. Nawet jest w niej mowa o
              dinozaurach. Ludzie parę tysięcy lat temu w Bibli opisywali konstelacje albo
              organy wewnętrzne człowieka. Ja nie widzę tu żadnych sprzeczności. A to że nie
              ma w Bibli różyczkowania czy wzoru chemicznego na metyl, no cóż - to nie
              podręcznik.

              Radzę przeczytać coś o czym się wypowiadać.
              • Gość: Kagan Re: Przekonywujące teorie IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:13
                Akurat nauka wie, jak powstal nasz swiat... A jesli Biblia to slowo boze, to
                cos niezbyt rozgarniety byl ten autor...
                • Gość: chrześcijanka Re: Przekonywujące teorie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:17
                  ocenia Pan ludzi sprzed paru tysięcy lat. A mimo to książka nie straciła na
                  wartości i jest najczęściej czytaną książką na świecie. Myśli Pan, że Pana
                  wywody naukowe za 100 lat będą brzmiały mądrze. Tyle, że
                  Biblia przedstawia wartości ponadczasowe.
          • Gość: Kagan Re: Stać Pana na więcej Panie Kagan IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 11:58
            Powtarzam prawde, a ona sie tak szybko nie zmienia jak doktryna wiary...
            • Gość: chrześcijanka A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.04, 11:57
              • Gość: Kagan Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:16
                Studiowalem socjologie religii, biblistyke a nawet judaistyke (w tym Talmud i
                Kabale (Zohar). Wiesz co to jest Miszna? Co to jest Zohar? Co to jest Szechina?
                Kim byli Jahwista i Elohista? Czym sie rozni Elohim od El Szadaja?
                Czym sie rozni kosciol od wyznania, sekty i kultu?
                • Gość: chrześcijanka Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:21
                  Biblia mówi o mędrcach tego świata. Wielu poszło w zwiedzenie bo nie potrafili
                  przyjąć niektórych rzeczy sercem. Koniecznie chcieli znaleźć dowód. Bóg mówi,
                  że rozpoznajemy pory roku po zmieniającej się przyrodzie ale Jego obecności nie
                  potrafimy dostrzec. Czasami warto odrzucić swą mądrość.
                  • Gość: Kagan Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:22
                    Czyli nic nie wiesz, i, co gorsza, boisz sie poznania prawdy o religii...
                    • Gość: chrześcijanka Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 11:28
                      Niech mnie Pan uświadomi?
                      Ja mam tylko tę przewagę, że kiedyś stałam w Pana butach jak mawiają anglicy.
                      • Gość: Kagan Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 11:42
                        Uswiadomic sie musisz sama. Sa ksiazki, sa pisma itp. Ja nikogo nie "nawracam".
                        Sama musisz wyjsc z przesadow cie krepujacych. Ja nie naleze do zadnego
                        kosciola, nie mam wiec interesu w tym, aby cie "nawrocic".
                        • Gość: chrześcijanka Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 12:33
                          Mówisz tak jakbyś mnie znał i wiedział co czytam. Czytam różne rzeczy. Bóg mi
                          dał rozum i go używam. To jest mój świadomy wybór. Nikt mnie tak nie wychował -
                          pochdzę z rodziny ateistycznej. Nikt mnie nie nagabywał. Nikt mnie na siłe nie
                          nawracał.
                          Ja byłam po tej stronie co Ty jesteś teraz. Mam porównanie. Świadomie wybieram
                          wiarę.
                          • Gość: Kagan Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.lib.unimelb.edu.au 18.11.04, 12:43
                            Rozum dala ci ewolucja, ale boisz sie zrobic z niego uzytek... Stad twa
                            ucieczka do nieistniejacego boga... :(
                            • Gość: chrześcijanka Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 13:07
                              Jakbym się bała, to bym Ci nie odpowiadała. Ja nie zostawiam pytań bez
                              odpowiedzi, tak jak niektórzy. Bo np. późno.
                              • Gość: Prymus Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.mel.iprimus.net.au 19.11.04, 12:49
                                Nie rozumiesz, ze jak ktos pisze z biblioteki, ktora wlasnie
                                zamykaja, to nie ma cudow, i nie ma jak ci odpisac?
                                • Gość: chrześcijanka Re: A co Pan wie o wierze Panie Kaganie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.04, 11:38
                                  poproś Boga o komputer
    • Gość: boganima Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 11:10
      boga nie ma.
      istota doskonała nie może istnieć ponieważ świat jest niedoskonały.
      czy doskonałość może kreować miernotę?

      nawet gdyby bog powolal innych bogow byliby tylko jego emanacja.
      nie mogliby sie zniszczyc poniewaz byliby niezniszczalni.
      to sa calkowicie bledne koncepcje intelektualne.
      kazdy sobie moze zreszta roic co chce w zaleznosci co tam mu pod blacha gra...
      • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 13:10
        Gość portalu: boganima napisał(a):
        ponieważ świat jest niedoskonały

        przecież żyjemy na najdoskonalszym ze znanych światów ,czy znasz lepszy
        • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.spam.mim.pl 10.11.04, 17:50
          :))) - to moj komentarz, co najdoskonalszego ze swiatow. Co to w ogole za
          pytanie? Z rodaju takich, ktorym posluguje sie czlowiek przyparty do muru, tak
          aby jego adwersarz rozdziawil usta w totalnym zaskoczeniu. A czy Ty znasz
          gorsze? Jest jeden znany i tu po raz kolejny wytlumaczenie ze stworzyl go Bog,
          pozostawiajac 8 innych planet naszego ukladu niezdatnymi do zycia jest
          moooooooocno naiwne. Natomiast wsrod pozostalych 200 miliardow gwiazd naszej
          galaktyki jakis procent miec planety musi. Prostym i (po raz kolejny)
          udowodnionym faktem jest to, ze w odleglosci 0.9 -1.5 j.a. od gwiazdy wielkosci
          slonca, moze i powinno nawet rozwinac sie zycie. Tak wiec raczej nie jestesmy
          sami. I raczej nie ma tam stworzen inteligentnych podobnych do ludzi, a tym
          bardziej nie powinni slyszec o naszych religiach ;)

          Pytanie o sens jest czysto ludzkim wymyslem; dowodem naszej pychy, obaw,
          niezrozumienia - jak kto woli.

          Nie twierdze, ze z wiara w sercu zyje sie zle - wrecz przeciwnie. Jednak
          dowodem prawdziwej odwagi w zyciu jest zakwestionowac to, przemyslec, uciec od
          tej nieprawdy, nawet za cene utraty oparcia w przyjmowanych bezrefleksyjnie i
          prawie ze na slepo religijnych "prawd".

          Stworzenie swiata wg Biblii = prawdopodobienstwo 0. BigBang i jego konsekwencje
          = jak na razie blisko 100%.

          Ciekaw jestem, czy gorliwi katolicy wierza w harpie, chimery, gryfy i sfinksy.
          Chyba powinni. Jak dla mnie dodaja one jedynie kolorytu dziejom ludzkosci. I to
          jest potrzebne, prawda?
          • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.spam.mim.pl 10.11.04, 17:58
            Dlaczego przekonywanie o wlasnej prawdzie? Mysle, ze bardzo duzy % ludzkosci ma
            w sobie nieprzeparte, za to czesto wyparte (prosze wybaczyc Freudyzmy, ale
            uwazam, ze psychoanaliza baaaardzo wiele wyjasnia, natomiast zastosowanie jej
            np. w terapii jest mocno dyskusyjne) dazenie do dominacji i mocy -niech bedzie
            za Adlerem tym razem. W swiecie w ktorym mamy potencjalnie mnostwo roznych
            mozliwosci wyboru (nie myslic z wolna wola), staramy sie odnajdywac takie sfery
            naszej wiedzy, umiejstnosci, kompetencji w ktorych wydaje nam sie ze mozemy ta
            dominacje (rozumiana bardziej w sensie subiektywnym niz obiektywnym) osiagnac.

            To wytlumaczenie ktore przychodzi mi w tej chwili do glowy. Jedno z wielu
            zapewne, ale uwazam ze jest niebezpiecznie blisko prawdy ;).

            Pewnego rodzaju potwierdzenie tego co napisalem: prosze wpisac w
            google "stanford experiment", dla wszystkoch, ktorzy nie mieli jak dotad do
            czynienia z psychologia.

            A "Gazeta" chce uczyc w szkolach filozofii. Tylez szlachetne, co zalosno-
            smieszno-niepotrzebne.
            • horwadth Re: Skad sie wzial Bog? 10.11.04, 18:14
              właśnie to.
              światów równoległych może być nieskończona ilość.
              jedne mogą być od naszego gorsze inne nie.
              to,że dawniej ludzie nie wiedzieli o tym,że istnieją bakterie nie oznaczało
              przecież ,że ich wtedy nie było.
              koncepcja boga jest pewnym typem myślowym zrodzonym kilka tysięcy lat temu.
              jego nie ma z przyczyn logicznych:niedoskonałość świata.
              • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 18:19
                horwadth napisał:

                jego nie ma z przyczyn logicznych:niedoskonałość świata.
                czy jesteś wstanie podać cechy świata doskonałego i udowodnić że byłby w stanie
                on funkcjonować lepiej od nam znanego
                • horwadth Re: Skad sie wzial Bog? 10.11.04, 19:36
                  przede wszystkim ten świat wcale dobrze nie funkcjonuje:
                  istoty się nawzajem mordują i żywią swoimi ciałami.
                  tak wygląda doskonały świat?

                  doskonały świat byłby istnieniem szczęśliwym czyli takim gdzie nikt by nikogo
                  nie krzywdził.
                  to jest doskonałość.

                  nie można udowadniać czegoś czego nie ma,jednak to co jest na pewno nie jest
                  doskonałe.
                • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:24
                  Czy wedlug ciebie:
                  - hitlerowskie obozy zaglady,
                  - wszy lonowe,
                  - tasiemce,
                  - rak itp.
                  Sa tez elementem planu P. Boga?
              • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:22
                Nasz swiat powstal przypadkiem, stad jest jaki jest...
                • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 16:24
                  wszystkie stałe fizyczne też przypadkowe tylko że gdyby były choć trochę inne
                  wszystko na samym początku by się rozpirzgło
                  • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 13.11.04, 06:23
                    Albo swiat bylby zupelnie inny...
          • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 18:34
            ja także jestem zwolennikiem wielkiego wybuchu ale nie wykluczam ze był to
            sposób Boga na stworzenie nie uważam także żeby Bóg osobiście lepił Adama z
            prochu ziemi prawdopodobnie posłużył się ewolucją.
            Prawdopodobieństwo powstania jakijkolwiek komórki zawierającej informacje o
            dzidziczeniu jest nawet w skali miliardów lat bardzo małe o wiele bliższe 0 niż
            pewności aby stwierdzić że tak było.
            Dla formalności KK nie był odkąd pamiętam nigdy dla mnie autorytetem.
            • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 11.11.04, 11:04
              > Prawdopodobieństwo powstania jakijkolwiek komórki zawierającej informacje o
              dzidziczeniu jest nawet w skali miliardów lat bardzo małe o wiele bliższe 0 niż
              pewności aby stwierdzić że tak było. <

              (1) Z mojego stanu wiedzy - a zaznaczam raz jeszcze, ze jest on dosc skromny -
              wcale nie wynika taki wniosek.


              (2) Nawet gdyby byl on sluszny: prawdopodobienstwo pojawienia sie wlasnie NAS,
              Ciebie, mnie i calej reszty ludzkosci jest rownie male. A jednak zyjemy w
              liczbie miliardow. Patrz: Richard Dawkins "Rozplatanie teczy",
              rozdzial "Genetyczna ksiega umarlych"
              • Gość: Andrzej Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.tera.pl / 81.21.194.* 11.11.04, 11:35
                O ilez bardziej przekonujace byloby taki stworzenie:

                " I zaczerpnal bog materii przeroznej z niezmierzonej studni, dmuchnal nan swym
                oddechem o temperaturze plazmy, nadal jej prawa, kazal stac sie nieskonczona. I
                powolal z niej przeroznej wielkosci i jasnosci gwiazdy skupiajac je w
                galaktyki, a wewnatrz nich umiescil straszliwe czarne dziury, wirujace i nie. I
                wiedzial bog co czyni z czarnymi dziurami, nie mogac dac swiatlu pelnej wladzy
                nad swym dzielem, sprawil bowiem ze nawet ono nie moze uciec spod wladzy
                czarnych dziur. I stworzyl bog tez wiele elementarnych czastek, oraz mnostwo
                ciemnej materii. Kazal wszechswiatowi sie rozszerzac; po namysle dodal
                promieniowanie tla. I by wszystko inne, zywe i niezywe zaistniec moglo
                wyposazyl swe dzielo w silne i slabe oddzialywania jadrowe, grawitacje i
                elektromagnetyzm. Dobral tak stale, by mogly istniec stabilny proton,
                wegiel,wodor,tlen i wszelkie inne niezbedne pierwiastki"

                To byloby calkiem przekonujace (wybaczcie wszystkie merytoryczne
                odstepstwa :) ). A tu prawie nic; gdzies tam wspomniane jest o jakichs
                gwiazdach. Nawet Wedy starsze o kilka tysiecy lat zawieraja w sobie cos takiego
                jak np. zdanie "teraz stane sie smiercia, niszczycielem swiatow", co dowodzi
                najprawdopodobniej tego, ze cos tam gdzies ciekawego siac to zniszczenie moglo.

                W genesis bog slowami swych prorokow powinien tez zaznaczyc wszelkie choroby
                jakie stworzyl dla swojego zywego swiata, wszelkie nieszczescia, smutki,
                rozpacze jakie dal ludziom; powinien zaznaczyc ze w masie ludzkiego ciala
                zawiera sie kilka % bakterii, powinien wspomniec tez ze gdzieniegdzie sprawil
                ze to malpy sa lepiej przystosowane od nas w pewnych aspektach anatomicznych,
                no i mnostwo innych rzeczy.

                Jeszcze raz powtorze, ze idea boga chrzescijanskiego, zydowskiego, islamskiego
                i jakiegokolwiek innego spersonifikowanego, jest po prostu falszywa.
                • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 12:03
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                  > Jeszcze raz powtorze, ze idea boga chrzescijanskiego, zydowskiego,
                  islamskiego
                  > i jakiegokolwiek innego spersonifikowanego, jest po prostu falszywa.

                  ty wierzysz że boga nie ma a ja wierzę że jest bóg
                  pozdrawiam

                  • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:30
                    Bzdura! Ateisci WIEDZA,ze Boga nie ma! Tylko religianci wierza w cos, na
                    istnienie czego nie maja zadnego obiektywnego (empirycznego) dowodu!
                    Nie popelniaj fallacy od composition! Z tego,zety, jako religiant, wierzysz,
                    bynajmniej nie wynika, ze ateisci musza w cos wierzyc!
                    • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 15:08
                      Gość portalu: Kagan napisał(a):

                      > Bzdura! Ateisci WIEDZA,ze Boga nie ma! Tylko religianci wierza w cos, na
                      > istnienie czego nie maja zadnego obiektywnego (empirycznego) dowodu!
                      wiedza to informacja ty Kaganie zaprzeczasz tylko że Bóg istnieje jako dowody
                      przedstawijąc że nie postępuje on wg twoich koncepcji nie jest bogiem na twoje
                      zawołanie wyciągasz z tego wniosek że on nie istnieje chociaż jeden dowód
                      Kaganie proszę(tylko nie typu jakby był to................)
                      jeszcze raz cię proszę czy mimo różnicy zdań jesteś w stanie nie obdarzać mnie
                      epitetami które jak myślę w twoim zamierzeniu mają określać twoich adwersarzy
                      jako niegodnych rozmawiać z tobą jeżeli moje wypowiedzi są zdecydowanie poniżej
                      poziomu intelektualnego na jakim ty jesteś w stanie prowadzić dyskusję to po
                      prostu powiedz
                      ! Z tego,zety, jako religiant, wierzysz
                      • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 13.11.04, 06:42
                        Ja sie nie obrazam, jak mnie nazywaja "bezboznikiem" czy innym "ancykryustem",
                        wiec? Tylko prosze, nie imputuj mi wiary! Sorry, jesli w czym urazilem!
                        • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 13:03
                          Gość portalu: Kagan napisał(a):

                          > Ja sie nie obrazam, jak mnie nazywaja "bezboznikiem" czy
                          innym "ancykryustem",
                          > wiec? Tylko prosze, nie imputuj mi wiary! Sorry, jesli w czym urazilem!
                          słowa wiara -wiedza używam w kontekście np
                          czysty umysł posidający znajomość Newtona obserwując jabłko(na dole oczywiście
                          ziemia )może twierdzić a nawet obliczyć wjakim czasie i z jaką prędkością że
                          spadnie itd i dla mnie jest to wiara do momentu kiedy to zjawisko faktycznie
                          nie nastąpi
                          obraz jabłka może być np fatamorganą lub zestawem impulsów przek do mózgu
                          może nie zawsze posidamy pełen zestaw informacji żeby opisywać zjawiska fizyczne
                          to co napisałem jest na pewno zbyt krótkie i niekompletne
                          ale ma służyć tylko przybliżeniu mojego rozumienia słowa wiara
                    • Gość: XXX Re: Skad sie wzial Bog? IP: 67.131.131.* 11.11.04, 19:08
                      Jezeli ateisci wiedza, ze Boga nie ma, to czemu z Nim walcza?:) Kagan, po
                      dlugim sledzeniu twoich postow dochodze do wniostku, ze ty masz watpliwosci, co
                      do Jego istnienia, a nie to, ze wiesz ze Go nie ma. Z mojego punktu widzenia
                      ateista nie wierzac w Boga, nie zawraca sobie glowy sprawami wiary, a ty
                      usilujesz walczyc, powiedz mi tylko w imie jakiej idei? co chcesz udowodnic? do
                      czego tak naprawde zmierzasz? Oszukujesz samego siebie, niejednokrotnie dajac
                      temu swiadectwo sformulowaniami "a jezeli Bog jest..."
                      • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 13.11.04, 06:46
                        Nie znasz metody naukowej, tzw. dowodu przez zaprzeczenie...
                        Aby udowodnic, ze szybkosc swiatatla jest najwyzsza z mozliwych, zakladamy np.,
                        ze mozliwe jest jej przekroczenie. Tyle, ze wtedy wychodzi nam, ze masa ciala
                        podrozujacego z v>c jest nieskonczona, co jest oczywiscie absurdem, ergo
                        Vmax=C, CNU...
                        Nie walcze zas z nieistniejacym bogiem, a z negatywnymi konsekwencjami
                        nierozumnej wiary i oszukanczej religii...
                • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:28
                  Andrzej napisal: Jeszcze raz powtorze, ze idea boga chrzescijanskiego,
                  zydowskiego, islamskiego i jakiegokolwiek innego spersonifikowanego, jest po
                  prostu falszywa.
                  K: Poniewaz jest ona wewnetrznie sprzeczna ina dodatek niepotrzebna (Ockham z
                  jego slynna brzytwa soe klania)!

            • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:25
              Jesli prawdopodobienstwo zajscia jakiegos wydarzenia jest wieksze od zera, to
              znaczy, ze moze ono zaistniec. Nic nie rozumieszz teorii prawdopodobienstwa...
              • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 15:17
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                > Jesli prawdopodobienstwo zajscia jakiegos wydarzenia jest wieksze od zera, to
                > znaczy, ze moze ono zaistniec. Nic nie rozumieszz teorii prawdopodobienstwa
                ale ty przedstawiasz to jako dowód że to zdarzenie zaistniało a to nie jest to
                samo
                • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 13.11.04, 06:30
                  Owo wydarzenie mialo P>0, oraz zaistnialo, czego dowodem my jestesmy...
                  • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 12:32
                    Gość portalu: Kagan napisał(a):

                    > Owo wydarzenie mialo P>0, oraz zaistnialo, czego dowodem my jestesmy
                    zastanów się Kaganie innym zarzucasz nieznajomość logiki a tu co
                    po prostu sam się podkładasz byłoby niesportowo wykorzystać twoje potknięcie
                    • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.a.011.mel.iprimus.net.au 14.11.04, 09:18
                      Gdzie sie Kagan podlozyl? Jesli cos zaistnialo, to znaczy,
                      ze mialo P>0!
                      Wygrana miliona w totka ma male prawdopodobienstwo, ale jest >0,
                      i sie zdarza od czasu do czasu (tzw. prawo wielich liczb)...
        • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:21
          Latwo mozna sobie wyobrazic swiat bez np. obozow zaglady, a wiec nasz swiat nie
          jest idealny...
          • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 15:42
            Gość portalu: Kagan napisał(a):

            > Latwo mozna sobie wyobrazic swiat bez np. obozow zaglady, a wiec nasz swiat
            nie
            >
            > jest idealny...
            co wcale nie oznacza że taki istnieje z woli boga
            w jego zamiarze świat powstał idealny a człowiek tak doskonały że mógł nawet
            odwrócić się od boga i wybrać zło
            co też uczynił
            czy człowiek byłby wolny gdyby bóg śledził każdy jego krok i trzymał go na
            smyczy albo wszczepił mu możliwość tylko dobrych postępków
            a może trzy prawa robotyki w stosunku do siebie lub innych ludzi
            ja uważam że taki zakres pseudo wolności nie pozwoliłby nazwać jego dzieła
            doskonałym
            człowiek na własne życzenie odwrócił się od boga
            i zło które wymieniasz istnieje z woli człowieka
            wyobaź sobie dziecko które wybiega przed rozpędzony samochód bóg wysyła anioła
            wyciąga dzieciaka w ostatniej chwili czy wtedy byłby dobrym bogiem
            ale następnego dnia dziecko dochodzi do wniosku że była fajna zabawa
            i co znowu anioł czy implant do mózgu
            to ludzie muszą wybrać jak chcą postępować
            przecież możemytworzyć lepszy świat
            nawet jeżeli ze sobą się nie zgadzamy
            tylko musimy wiedzieć jaki on ma być
            możemy też wszystko olać i walczyć z islamem religiantami(ty Kaganie)
            ja staram się wypowiedzieć swoje zdanie i nie zabraniam innym mieć odrębne
            dopóki nie będą chcieli mnie zmusić do przyjęcia ich norm
            • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 13.11.04, 06:35
              Sam wiec widzisz, ze stworzenie czegokolwiek materialnego przez Boga nie jest
              mozliwe, bo wtedy Bog mialby dylemat: albo stwarza swiat robotow, z gory
              zaprogramowanych, a wiec nieciekawy, albo ciekawy, ale okrutny,
              nieprzewidywalny swiat. Tylko ze ten drugi, bedac niezaleznym od Boga,
              ogranicza jego wszechmoc. A wiec Bog, tworzac nasz swiat, musial sie zrzec
              wszechmocy, a wiec przestal byc Bogiem, Ergo: moze Bog byl, ale go nie ma od
              miliardow lat...
              pozdr.
              • Gość: ksz50 Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 12:41
                Gość portalu: Kagan napisał(a):

                Tylko ze ten drugi, bedac niezaleznym od Boga,
                > ogranicza jego wszechmoc. A wiec Bog, tworzac nasz swiat, musial sie zrzec
                > wszechmocy, a wiec przestal byc Bogiem, Ergo: moze Bog byl, ale go nie ma od
                > miliardow lat...
                wszechmoc jest to tylko słowo opisujące jeden z przymiotów boga
                ktoś może na innym forum pisał że eskimosi używają 30 słów żeby opisać to co my
                nazywamy śnieg
                ponieważ wiem że jesteś człowiek inteligentny sam możesz sobie dopowiedzić
                jakie wnioski chciałbym przedstawić
                • Gość: Prymus Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.a.011.mel.iprimus.net.au 14.11.04, 09:20
                  Bez chocby jednego ze swych licznych atrybutow, Bog przestaje
                  byc Bogiem! Nie schodz na jalowe dyskusje o jezyku!
      • Gość: Kagan Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 12:20
        Gość portalu: boganima napisał(a): boga nie ma. istota doskonała nie może
        istnieć ponieważ świat jest niedoskonały. czy doskonałość może kreować miernotę?
        K: Idealny kreator moze stworzyc tylko idealne dzielo!

        ... nawet gdyby bog powolal innych bogow byliby tylko jego emanacja.
        nie mogliby sie zniszczyc poniewaz byliby niezniszczalni.
        to sa calkowicie bledne koncepcje intelektualne.
        kazdy sobie moze zreszta roic co chce w zaleznosci co tam mu pod blacha gra...
      • Gość: Kinga K. Re: Skad sie wzial Bog? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 05:23
        Skąd wiesz, że świat jest niedoskonały? Bo jak cierpisz, to Ci nieprzyjemnie?
        Ale w kategorii cierpienia jest ono stworzone doskonale :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka