Gość: jj IP: *.fas.harvard.edu 26.11.04, 18:09 Koniecznie! Tylko niech sie tam tez najdzie zasada ze profesor ma rzeczywiscie spedzac przynajmniej pewne minimum swojego czasu na uczelni, a nie korzystac ze swego tytulu przacujac na boku. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Jarek Re: Nauka dla uczciwych IP: *.anhmca.adelphia.net 27.11.04, 06:49 Nie kradnij, jest tylko przykazaniem ... a ktoz by sie tutaj przykazaniami przejmowal, prawda? Jarek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miop Re:raczej kto z reguly zrobil wyjatek dla lajdakow IP: 195.136.193.* 27.11.04, 14:11 chyba po spadku polski w okolice bangladeszu w zakresie korupcji ktora obejmuje przedewszystkim to co widac czyli naduzycie wladzy a nie to co niewidoczne czyli lapowkarstwo pytaniem retorycznym przyjzyjcie sie polskim milosnikom pomaranczowej "demokracji" na ukrainie zobaczycie kwiat korupcji polskiej w polsce tez mieli kolorek -niebieski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Dobra praktyka naukowa w praktyce IP: *.autocom.pl 27.11.04, 08:38 www.naukowcy.republika.pl/dobra_praktyka.html Dobra praktyka naukowa* *Tytuł nawiązuje do publikacji dostępnej na stronie internetowej, adresem www.kbn.gov.pl/etyka/praktyka.html . (efekt komiczny niezamierzony.) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miop Re: no coz historia jak z prl-u, sam znam taka IP: 195.136.193.* 27.11.04, 14:58 w normalnym kraju to co opisane jest przestepstwem doprowadzenia do niekorzystnego rozporzadzenia mieniem przez wprowadzenie w błąd czyli po chlopsku zwykle sk.... i oszusci w normalnym kraju sad ktory by sie zajal ta sprawa po pierwszym posiedzeniu wydalby wyrok w polsce moze to trwac i 15 lat a i tak sadowa i profesorska mafia wygra bo jesli nawet czlowiek dojdzie (po 14 latach sprawiedliwosci chocby czesciowej) to zarobi na chleb sad rzeczniczka patentowa uczelni, koledzy profesorowie-biegli_niby_sadowi a zaplaci panstwo poprzez uczelnie panstwowa nie tykajac profesorskiej sitwy a tak na marginesie to wlasnie pracownica-biblotekarka wyzszej szkoly morskiej dostala najwyzszy w polsce wyrok za dzialalnosc w stanie wojennym bodaj 10lat oraz zostal skazany jej syn -skazany tylko za to ze byl JEJ synem polecam szminka na sztandarze troche prawdy przezcieklo przez kordon propagandy michnika Odpowiedz Link Zgłoś
bum_cyk_cyk.hey Re: no coz historia jak z prl-u, sam znam taka 27.11.04, 15:21 Co to za historia? Gdzie ten opis znaleźć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jerzy Nauka dla uczciwych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.04, 10:30 Codzienna walka o pieniądze to nie zabawa dla uczciwych, tylko codzienny sposób postępowania bardzo wielu pracowników uczelni. Cos takiego jak uczciwość nie istnieje. Tylko nieliczni zafascynowani własną pracą nie starają się o dochody. Oni jednak odsuwani są na bok, lub wykorzystuje się ich wyniki badań. Taka jest codzienność świata nauki nie tylko w naszym kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
bum_cyk_cyk.hey Re: Nauka dla uczciwych 27.11.04, 15:00 Nie znam sie na tworzeniu prawa, ale wydaje mi sie, że przed napisaniem takiego kodeksu dobrze byłoby poznać przypadki naruszania etyki. Takie case - studies, aby lepiej poznać sposoby omijania etyki. Nie wiadomo, czy Zespół dysponuje wystarczającym materiałem do takich studiów. Może ktos wie czym dysponuje Zespól? Ogólne stwierdzenia, że jest źle niewiele załatwiają. To jest tak, jakby tworzyć prawo podatkowe na podstawie twiedzenia, że niektórzy ludzie oszukują. Czy jest w ogóle prowadzony jakis wykaz naruszeń etyki (bo prawa to sie na uczelniach chyba nie narusza?) w nauce i szkolnictwie wyzszym? Kto to może mieć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czytelnik Postanowiono w lesie wreszcie wydać prawa. IP: *.autocom.pl 27.11.04, 15:03 Postanowiono w lesie wreszcie wydać prawa. Co może robić niedźwiedź, co lis, co trawa. Uradzono przepisy, nowele, ustawy, Osobno dla niedźwiedzi, dla lisów, dla trawy. A potem prawodawcy, co prawa wydali, Schodzili w bok przed misiem, a trawę deptali... Jan Sztaudynger Odpowiedz Link Zgłoś
bum_cyk_cyk.hey Re: Postanowiono w lesie wreszcie wydać prawa. 27.11.04, 15:23 Dobre! Nie wiedziałem, że Sztaudeynger cos takiego pisał. Że tez On to wszystko przewidział! A moze tak było, jest i bedzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inżynier Re: Postanowiono w lesie wreszcie wydać prawa. IP: 213.25.29.* 28.11.04, 08:59 Ta wasza dyskusja zupełnie nie na temat, bo przecież nie chodzi tu o kodeks zawierający jakieś normy prawne, lecz etyczne (deontologiczne), więc należący do zupełnie innego porządku normatywnego. Wydaje mi się, że sfera prawna jest w miarę jednoznaczna - są przepisy o plagiacie, są przepisy o zatrudnianiu i zwalnianiu pracowników, o granicach krytyki naukowej i tak dalej. Tutaj chodzi natomiast o uregulowanie kwestii nie nadających się do regulacji prawnej, właściwych porządkowi etycznemu. Odpowiedz Link Zgłoś
ekostar Re: Nauka dla uczciwych 27.11.04, 21:23 Komitet Etyki w Nauce PAN wydał w 2001 biblię naukowca "Dobre Obyczaje w Nauce". Znam ją prawie na pamięć, towarzyszy mi w pisaniu licznych listów, uzasadnień, wystepów w sądach oraz stanowi dla mnie niewątpliwe wzmocnienie dla moich poglądów oraz działań. W ciągu ostatnich lat, dane mi było poznać również działanie Zespołu do spraw Etyki w Nauce. Korespondencja jaką prowadziłam przez kilka lat i nadal prowadzić będę z Komisją do spraw Etyki w Nauce była jedynym moim dialogiem ze środowiskiem naukowym i stanowiła dla mnie znaczne wsparcie w sytuacji kiedy całe środowisko naukowe, zarówno to które mnie wychowało jak i to w którym przez niefortunny przypadek się znalazłam prześcigało sie w tempie zamykania przede mną drzwi. W mojej sprawie również Komisja Etyki d/s w Nauce zwróciła się do obecnego Ministra Nauki z prośbą o wyjaśnienie mojej sprawy. To nie jest hymn pochwalny na cześć Komitetu Etyki w Nauce. Komisja d/ś Etyki w Nauce, poza wsparciem moralnym - niestety w niczym nie potrafiła mi pomóc. Cytat z listu: "...Zespół sugeruje - biorąc pod uwagę uporczywe unikanie wyjaśnienia etycznie niejasnej sprawy, przy sporządzonej najbliższej oceny [Uczelni] uwzględnić fakt nieprzestrzegania przez tę Uczelnię uznawanych zasad etyki a także pewnego rodzaju lekceważenie urzędu Ministra, zgodnie z treścią pisma..." Pozostaję głęboko przekonana, że interwencja Komisji d/s Etyki w moją sprawę, wywarła efekt przeciwny do zamierzonego. Dla źle ze wszech miar funkcjonujacej Uczelni było znacznie wygodniej wyeliminować mnie z gry, niż uginając się pod pręgierzem zasad etycznych "centralnego urzędu" dopuścic do sytuacji w której Uczelnia byłaby nadal niewątpliwie narażona na moje uwagi krytyczne. Wnioski: 1. Nie wierzę, że powoływanie uczelnianych komisji etycznych rozwiąże problem. Uczelnie zdominowane są układami mafijnymi obejmującymi nie tylko rektorat, dziekanaty, rady wydziału lecz równiez związki zawodowe oraz organizacje studenckie. Pełna autonomia: tylko z nami nigdy przeciw nam, z głównym porzekadłem, że "nie można opluwać własnego gniazda". 2. Konieczne wydaje się stworzenie pomostu pojednawczego pomiędzy Komitetem Etyki w Nauce oraz uczelniami. Taki pomost powinien realnie pomagać w rozwiązywaniu konfliktów o charakterze etycznym. Komitet taki powinien posiadać uprawnienia do negocjowania z uczelnią warunków dla osób poszkodowanych. Za pozytywnie rozwiązane sprawy sporne uczelnia mogłaby uzyskiwać punkty dodatnie, które kumulujac się mogłyby anulować konkretne liczbowo saldo ujemne wypracowane nieetycznymi zachowaniami. 3. Komitet Etyki w Nauce powinien współpracować z wyspecjalizowanymi adwokatami, którzy na polecenie Komitetu mogliby pomagać poszkodowanym. Powinna zostać sporządzona lista adwokatów rekomendowanych przez Komitet Etyki w Nauce. Ten punkt uważam za bardzo istotny ponieważ specyfika środowiska akademickiego jest pozbawiona wyraźnych zachowań typu przestępczego do jakich sądy są przyzwyczajone. Zachowania przestępcze środowiska akademickiego mają charakter zakamuflowanej, skrytej zbrodni w "białych rękawiczkach". Akademicy, przyzwyczajeni zawodowo do wystąpień publicznych, kłamią bez zmrużenia oka, podczas gdy ich siwy włos i leciwy wiek wzbudzają w sędziach odruchy źle ulokowanego szacunku. dr n. Ewa Kostarczyk Odpowiedz Link Zgłoś
pesymist07 Re: Nauka dla uczciwych 28.11.04, 11:50 1. Nie wierzę, że powoływanie uczelnianych komisji etycznych rozwiąże problem. > Uczelnie zdominowane są układami mafijnymi obejmującymi nie tylko rektorat, > dziekanaty, rady wydziału lecz równiez związki zawodowe oraz organizacje > studenckie. Pełna autonomia: tylko z nami nigdy przeciw nam, z głównym > porzekadłem, że "nie można opluwać własnego gniazda". TAK DOKŁADNIE JEST!!!! > > 2. Konieczne wydaje się stworzenie pomostu pojednawczego pomiędzy Komitetem > Etyki w Nauce oraz uczelniami. Taki pomost powinien realnie pomagać w > rozwiązywaniu konfliktów o charakterze etycznym. Komitet taki powinien posiadać > uprawnienia do negocjowania z uczelnią warunków dla osób poszkodowanych. > Za pozytywnie rozwiązane sprawy sporne uczelnia mogłaby uzyskiwać punkty > dodatnie, które kumulujac się mogłyby anulować konkretne liczbowo saldo ujemne > wypracowane nieetycznymi zachowaniami. > > 3. Komitet Etyki w Nauce powinien współpracować z wyspecjalizowanymi adwokatami > , > którzy na polecenie Komitetu mogliby pomagać poszkodowanym. Powinna zostać > sporządzona lista adwokatów rekomendowanych przez Komitet Etyki w Nauce. > Ten punkt uważam za bardzo istotny ponieważ specyfika środowiska akademickiego > jest pozbawiona wyraźnych zachowań typu przestępczego do jakich sądy są > przyzwyczajone. Zachowania przestępcze środowiska akademickiego mają charakter > zakamuflowanej, skrytej zbrodni w "białych rękawiczkach". Akademicy, > przyzwyczajeni zawodowo do wystąpień publicznych, kłamią bez zmrużenia oka, > podczas gdy ich siwy włos i leciwy wiek wzbudzają w sędziach odruchy źle > ulokowanego szacunku. > > dr n. Ewa Kostarczyk Nie do końca wieżę w skuteczność tych pomysłów, ale na pewno byłby to krok w dobrym kierunku. Głownie dlatego, ze "wychodziłby" (częściowo tylko, ale jednak) na zewnątrz istniejących układów. Obawiam sie, że środowisko naukowe (i pracowników szkolnictwa wyższego) osiągnęło taki poziom, gdzie utracono nie tylko możliwości samonaprawy, ale nawet możliwości sensownego rozmawiania o tym z wewnątrz środowiska. Zauważcie, ze w "dyskusji" tej zupełnie nie widac reakcji jakichkolwiek instytucji powołanych do sterowania (w tym równiez w zakresie etyki) nauką na podnoszone zarzuty. Argument (tak sie słyszy!), iz instytucje te nie zniżą sie do poziomu Internetu czy prasy jest po prostu śmieszny. Być może realizacja propozycji dr Kostarczyk byłaby wyjściem z tej jazdy wokół ronda. A mam wrazenie, iż niektórym (nie wszystkim!) decydentom takie obracanie sie w kółko zawróciło troche w głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Carmen S. Re: Nauka dla uczciwych IP: *.dhcp.uno.edu 27.11.04, 23:14 "Gdybym nie wiedzial ze to glupota to bym pomyslal ze prowokacja" - to powiedzenie (chyba Pietrzak) ze stanu wojennego najlepszym komentarzem. Wczesniej mowiono = "diabel sie w orntat ubral i ogonem macha". Przez pare ostatnich lat przetoczylo sie wiele dyskucji na roznych forach internetowych i przypuszam ze tez miedzy znajomymi. Nic z tego nie wyniklo, mozna tylko sie smiac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw dlaczego nie ma jednego kodeksu etycznego IP: *.autocom.pl 28.11.04, 17:19 W szkolnictwie wyższym nie dzieje się najlepiej. Coraz częściej słyszymy, a to o plagiatach profesorów czy doktorów tuszowanych na ogół przez solidarne środowisko, a to o pracach dyplomowych kupowanych w Internecie, a to o profesorach wieloetatowcach - nierzadko fikcyjnych. Jednym słowem dobrze nie jest. Zauważyła to nawet senacka Komisja Nauki, Edukacji i Sportu Senatu RP, która po kontrolach NIK wydała oświadczenie na temat patologii w szkolnictwie wyższym, a także Konferencja Rektorów Szkół Akademickich, która wystosowała w tej sprawie osobny apel. Wielu jednak nadal mówi, że nie można uogólniać - są przecież dobre uczelnie, porządni ludzie. Nie można w to wątpić. Nawet w komunizmie byli porządni ludzie, ale system był jednak nieludzki i to uogólnienie jest uprawnione. Uprawnione jest tez uogólnienie, że z etyką korporacji akademickiej jest niedobrze, mimo że są w niej także porządni ludzie. O tym świadczą nie tylko z rzadka ujawnianie afery, ale przede wszystkim reakcje środowiska. Właśnie przyzwolenie na przekręty, na wieloetatowość, na fikcyjne etaty, fikcyjne dyplomy to sygnały kiepskiej kondycji moralnej środowiska akademickiego. Ostatnio obrodziły nam uczelniane kodeksy etyczne. Ich twórcy ogłaszają - tak dalej być nie może, ktoś musi powiedzieć, że 'król jest nagi', trzeba zaprowadzić jakiś ład w środowisku akademickim. W ubiegłym roku, w maju Senat UJ ogłosił Akademicki Kodeks Wartości. W ślady poszła Politechnika Wrocławska, a niewiele później AGH ogłaszając kolejne Akademickie Kodeksy Etyczne. Czy to może napawać optymizmem? Na pierwszy rzut oka - tak. Są kodeksy to znaczy, że problem jest zauważony i próbuje się go rozwiązać dla dobra społecznego. Im więcej uczelnianych kodeksów etycznych to może i 'etyczność' środowiska rośnie. My lubimy krzywe, które rosną. To weszło do naszej mentalności. Ale dlaczego nie ma jednego kodeksu etycznego nauczyciela akademickiego opartego na uniwersalnych wartościach etycznych? Józef Wieczorek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: titt Zacznijcie od sciagania! IP: *.botany.gu.se 29.11.04, 10:16 Bo trudno aby potem ci sami ludzie byli uczciwi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r39 Re: Nauka dla uczciwych IP: *.ifpan.edu.pl 29.11.04, 18:26 Ile jeszcze razy będziemy przerabiać ten temat? Mam przed sobą 20 str. broszurkę z 1994 r. pt. "Dobre obyczaje w nauce", wydaną w nakładzie 50 tys. egzemplarzy przez Komitet Etyki w Nauce przy Prezydium PAN. Próba sporządzenia takiego dokumentu w r. 1974 "skończyła się niepowodzeniem", jak możemy wyczytać tamże. Może to już materiał trochę przestarzały (przestarzała etyka?), ale sądząc po wielkości nakładu, powinien on być w posiadaniu (a nie tylko znany ze słyszenia!) co drugiego pracownika naukowego. Dobrze pamiętam te podśmiechujki (nieszczerze przepraszam w tym miejscu za dwuznacznik) na widok owej broszurki. Aliści nie tylko o ordynarnych plagiatach ona, jako najbardziej oczywistych - a tak naprawdę to i podlegających prawu jak najbardziej karnemu - naruszeniach etyki. Także i o równym traktowaniu studentów, odmowie wykonania ekspertyz w przypadku konfliktu interesów i wielu innych ciekawych rzeczach, pewnie nawet trudnych do pojęcia dla szerokiej publiczności, za to świetnie zrozumiałych przez osoby "z branży naukowej". I co? A co ma być? "Podśmiechujkarze" okazali się lepsi w przewidywaniu przyszłości. Czytajcie, przynajmniej od czasu do czasu "Forum Akademickie". Tam co miesiąc mamy nowe story o nagannych (żeby nie powiedzieć brutalnie: przestępczych) zachowaniach w tej dziedzinie, o tych - z imienia i nazwiska - którzy ich się dopuszczają, czasem latami, i tych, którzy owe osoby chronią. Skoro jednak kodeks karny nie zajmuje się wieloma z tych wysoce nagannych zachowań, to przynajmniej SAMI miejmy tę zasadę, aby odmawiać współpracy z osobami skompromitowanymi. I to na każdym szczeblu, od koleżeńskiego poczynając, a odmawiając zatrudnienia w swojej grupie (uczelni, instytucie, wydziale) osoby "spalonej" gdzie indziej. Bo to, co rozzuchwala to brak jakiejkolwiek reakcji albo i udawanie, że nic złego się nie wydarzyło. Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, tym którzy własnym rozumem jeszcze do tego nie doszli, że taka ambiwalentna postawa to WSPÓŁUDZIAŁ. Odpowiedz Link Zgłoś
ekostar Re: Nauka dla uczciwych 30.11.04, 09:39 Gość portalu: r39 napisał(a): > Skoro jednak kodeks karny nie zajmuje się wieloma > z tych wysoce nagannych zachowań, to przynajmniej > SAMI miejmy tę zasadę, aby odmawiać współpracy > z osobami skompromitowanymi. I to na każdym szczeblu, > od koleżeńskiego poczynając, a odmawiając zatrudnienia > w swojej grupie (uczelni, instytucie, wydziale) osoby > "spalonej" gdzie indziej. Bo to, co rozzuchwala to > brak jakiejkolwiek reakcji albo i udawanie, że nic > złego się nie wydarzyło. Trzeba jasno i wyraźnie > powiedzieć, tym którzy własnym rozumem jeszcze do > tego nie doszli, że taka ambiwalentna postawa > to WSPÓŁUDZIAŁ. Niestety, osoba, która odmawia tego współudziału narażona jest początkowo na towarzyski ostracyzm, którego konsekwencjami administracyjnymi jest eliminacja z uczelni, a następnie ostracyzm zatacza coraz szersze kregi. Niestety, pracownicy naukowi którzy najczęściej dopuszczają się uchybień etycznych to starzy wyjadacze chleba połączeni siecią już nie tyle partyjnych lecz towarzysko-rodzinnych układów. Krytyka skierowana na jednego członka tej rozzuchwalonej barykady powoduje opór nie do odparcia. To nieuczciwa barykada sprawuje władzę, dobiera do współpracy sobie podobnych eliminując zaś tych u których myślenie krytyczne jest zachowane i tych którzy pracownikowi naukowemu narzucają wymagania. Postać siwego profesora z którego emanuje wiedza profesjonalna, szerzej pojęty intelekt oraz wzorcowa uczciwość jest pogrzebana w literaturze. O takich profesorach słuchałam opowieści moich rodziców, a idąc na studia marzyłam o tym żeby takich ludzi spotkać. W Polsce nie spotkałam ich nigdy, co nie oznacza, że takich nie ma - są to jednak wyjątki. Przeważająca liczba osób zatrudnionych na uczelniach i sukcesywnie robiąca kolejne stopnie pasujące ich na elitę intelektualną to osoby, które świadomie wybrały tego rodzaju pracę z kilku powodów: 1. nienormowanego czasu pracy (to nie jest praca, do której trzeba codziennie wstawać o 6 rano) 2. praca nauczyciela akademickiego jest praca stosunkowo prostą dla absolwenta uczelni: nie wymaga sprawdzania własnych praktycznych umiejętności zawodowych, przekazywanie ksiażkowej wiedzy, którą się niedawno samemu przyswajało nie jest prawdziwym zawodowym wyzwaniem 3. bezrobocie powoduje, że zatrudnienie na uczelni jest pewnym wyjściem a raczej namiastką pracy zawodowej w sytuacji kiedy o prawdziwym etatowym zawodowym zatrudnieniu nie mozna nawet marzyć 4. po przepracowaniu takich "zastępczych" kilku lat na polskiej uczelni, niedawnego absolwenta ogarnia błogie rozleniwienie, czuje nieuprawnioną wyższość nad swoimi kolegami, którzy ciężko codziennie harują od wczesnych godzin rannych, brak presji sprawdzania się zawodowego staje się najatrakcyjniejszą zaletą uczelnianej pracy. Wystarczy pozostawać w dobrych układach z przełożonymi. 5. Kto pozostaje w dobrych układach z przełożonymi? Ano ten, któremu zależy utrzymaniu błogiego leniwego staus quo na uczelni i posiada wyraźną wizję, że poprawność polityczna zawiedzie go na profesorki stołek, na którym to znalawszy się bedzie dobierał sobie współpracowników według wypróbowanej skutecznej metody. 6. Kto najłatwiej dostaje etaty akademickie? Właśnie Ci którzy najlepiej pasują decydentom, można sobie ich łatwo podporządkować i nie będą podskakiwać (najbliższy dobór to po znajomości by uplasować odpowiednio rodzinę, ewentualnie zatrudnić kogoś kto na przykład coś przeskrobał) 7. Największa ilość tzw. karier uniwersyteckich to cichy, nie wybijający się szarak, nieznany innym naukowcom z danej dziedziny, który bez żadnego większego wysiłku intelektualnego bez większych przeszkód szybko pokonuje kolejne stopnie. Dopóki taki dobór kadry naukowej będzie funkcjonował, dopóty żadne kodeksy etyczne nie będą skuteczne, a efekty badań polskich naukowców żenujące. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Carmen S. Re: Nauka dla uczciwych IP: *.ppp.uno.edu 01.12.04, 06:31 Szanowna Pani Ewo. Ponizszy post zamiescilam w jakies dyskusji prawie TRZY lata temu, co sie zmienilo, czy warto sobie strzepic jezyk. --------------------------------- Przestancie chrznic Po raz kolejny artykul o biednej sytuacji poskich naukowcow. Przypomina mi to co Bohr kiedys powiedzial o wystapieniu jednego mlodego fizyka "to bardzo interesujace, teraz pan musi znalez kogos kto w to uwierzy" Ostatnim problemem polskiej nauki jest brak pieniedzy. Pisali o tym obszernie internauci w dyskucji pod podobnym artykulem w zeszlym roku. Odsylam do archiwum. Dobrze by zapytac (np. ministra i rektorow) co w miedzyczsie zrobiono. Nie zrobiono nic. Siedem grzechow nauki polskiej to wciaz: 1. Pseusonauka czyli plagiaty, kompilacje, eksperymenty, ktore by pewnie zachwycily jedynie Faradaya 2. Olewanie dydaktyki i studentow 3. Turystyka konferencyjno-sympozjalna 4. Politykierstwo, czyli traktowanie posady naukowej jako odskoczni do kariery politycznej 5. Renta. Jak Polityka pisze ze ktos pracuje na uczelni i w liceum to jedna z tych instytucji (czyli podatnika) beszczelnie okrada. Zeby sie chociaz wstydzili... Posada jest traktowana jak renta co sie nalezy za samo istnienie, sama znam takich co chodza na uczelnie raz w miesiacu - do kasy. (ilu politykow- profersorow daje tu przyklad?) 6. Klanowosc, niektore wydzialy to po prostu rodziny. 7. Chaltura czyli traktowanie auterytetu uczelni i swojej posady do wciskanie tzw. eksperyz i szkolen. (szczegolnie adminstracji panstwowej) Mlodzi naukowcy nie sa tacy glupi aby tego wszystkiego nie wiedziec. Zadna tam pasja, tylko chec latwej kariery kieruje ich do nauki. Skad inaczej by sie brala wspomniana klanowosc. Wakatow na uczelniach tez nie ma, skad wiec mowa o koniecznosci przyciagania ludzi. Przeczytalam biogramy laureatow z zeszlego roku, nie pojmuje czym sie zachwycac. Jesli to jest "top" to gdzie jest "klop" ? W obecnej sytuacji kazde pieniadze wlozone w nauke sa wyrzucone w bloto. Na prawde sa lepsze cele i wieksze potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
ekostar Do Carmen 01.12.04, 08:31 I znowu nas zresztą odcięli od aktywnego linka. Troska Redakcji Gazety o informowanie szerokiej opinii publicznej o prawdziwej sytuacji nauki polskiej jest porażająca. Aktualnie, jedynym aktywnym linkiem jest: serwisy.gazeta.pl/nauka/8,34148,1935117.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Więcej niż Siedem Grzechów Głównych IP: *.autocom.pl 29.11.04, 18:33 Kodeksy zawierają zasady etyczne, które winny obowiązywać nauczyciela akademickiego, i to bez względu na stopnie oraz tytuły, jakie posiada, i bez względu na to, jakie stanowiska piastuje. Założenia są surowe. Na ogól 9-11 zasad - więcej niż grzechów głównych. To może świadczyć o skali problemu i budzić nadzieje na poprawę. W Akademickim Kodeksie Wartości mowa jest o takich wartościach jak odpowiedzialność, sprawiedliwość, rzetelność, lojalność, samodzielność, uczciwość, godność, wolność, którymi winni się kierować nauczyciele akademiccy. Nie zawsze jednak pozostają z nimi w zgodzie. Drogowskazy zostały albo zniszczone albo poprzestawiane. Nie wiadomo było, jak iść. AKW ma być takim drogowskazem, tym razem dobrze umocowanym, trudnym do zniszczenia, niełatwym do przestawienia. W AKW czytamy 'Powinnością każdego mistrza jest wychowanie innych mistrzów'. A jak z tym jest w rzeczywistości? Mistrzowie się skarżą, że nie ma kto ich zastąpić. Nie dodają jednak, że tych, którzy to mogli zrobić nierzadko wycięli w pień. O tym nie mówią, narzekają, że to wina braku pieniędzy. Jeśli odejdą na emeryturę to pozostanie luka pokoleniowa. Muszą więc dalej być zatrudnieni, najlepiej na kilku etatach. Bo nikt ich przecież zastąpić nie zdoła. Taki jest biedny los mistrzów, którzy nie wychowali innych mistrzów. No trzeba jednak wspomnieć o mistrzowskich wychowankach, którzy salwowali się ucieczką za ocean, aby mieć jakieś warunki do normalnej pracy naukowej. Twórcy AKW objaśniają: 'Szkoła wyższa to zarazem wyższa szkoła sprawiedliwości. Sprawiedliwego stosunku wymaga merytoryczna i etyczna wycena pracy innych'. Tak być powinno, ale niestety jest całkiem inaczej. Ocena pracy nierzadko jest uzależniona od kryteriów genetycznych, kryteriów lojalności i zmienia się w zależności od poglądów wypowiadanych przez nauczycieli. Większość na wszelki wypadek albo się nie wypowiada w ogóle, albo się wypowiada anonimowo, pseudonimowo. Podobnie jest z tolerancją, o której czytamy 'Tolerancja - to uważne wsłuchiwanie się w opinie innych, nawet w te przeciwstawne ogólnie obowiązującym, zwłaszcza naszym, osobistym'. Niestety takich opinii nikt nie chce słuchać, a najbardziej twórcy tych zasad. Ktoś, kto wykazuje odmienną - od decydentów - orientację intelektualną i moralną nie ma raczej szans na zrobienie kariery akademickiej. Na pytania: czy AKW w jakiś sposób zapewni chociaż odpowiedni klimat do urzeczywistnienia tych zasad? Czy stworzy atmosferę dobrej roboty? Trudno odpowiedzieć z przekonaniem twierdząco. Na szczególne uznanie zasługuje stwierdzenie AKW: 'Podkreślić trzeba z naciskiem, iż te same normy winny obowiązywać profesorów, co i oszukujących studentów, z tym, że ci pierwsi muszą bezdyskusyjnie i niezmiennie w ciągu calej kariery nauczyciela akademickiego świecić osobistym przykładem młodszym kolegom oraz całej studiującej młodzieży.' Gdyby tę zasadę dało się wprowadzić w życie, gdyby chociaż twórcy AKW zaczęli świecić takim przykładem, to kondycja moralna środowiska akademickiego byłaby całkiem inna. Józef Wieczorek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prof.doc dr.hab [...] IP: 168.143.113.* 01.12.04, 09:24 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś