Dodaj do ulubionych

Znikające jeziora na Syberii

13.06.05, 17:58
Gorbaczow winien - to on zrobil odwilz
Obserwuj wątek
    • Gość: Jonek To naturalne IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 13.06.05, 18:59
      Jak świat światem na naszej planecie zawsze była cyrkulacja temperatury. Zanim
      pojawili sie ludzie to juz wystepowały zlodowacenia na przemian z wielkimi
      suszami-ociepleniami. Taki cykl, jak mówiono na Discovery, to ok 30 tys. lat. My
      ludzie co najwyżej nieco, powtarzam nieco przyspieszamy ocieplenie klimatau.
      Matka natura jest zdecydowanie silniejsza od nas i gdyby nie nasze fabryki,
      freony i inne metody ocieplania klimatu to te jeziorka wyschły by pare set lat
      później i tyle.
    • scythe_sharpening_stone Re: Znikające jeziora na Syberii 13.06.05, 23:02
      Eva15, jak możesz wszystko zwalać na Gorbaczowa,przecież On chciał dobrze a
      wyszło tak jak zawsze.
    • zebro1 Re: Znikające jeziora na Syberii 13.06.05, 23:19
      uwazam, ze powinno sie zrobic panstwo, ktore by mialo duzo do powiedzenia w
      sprawach klimatu. jeziora trzeba zmienic w ogrodki jordanowskie tak by potem
      bombardowac je pelnymi pieluchami. naukowcy powinni zbadac wplyw kupy na ziemie,
      tak by byc przygotowanym na ladowanie na marsie, co sie stanie jak lotnik zrobi
      kupe w polu grawitacji marsa? czy mozemy sobie pozwolic na takie ekstrawagancje,
      jak posylanie odchodow prosto na twarze niczego niepodejrzewajacych ufoludzi?
      aaaa, kaczor, czy ty masz nasrane?
      • Gość: mondry-i-pienkny Re: Znikające jeziora na Syberii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 12:21
        Do lotu na Marsa powinni wybrać bliźniaków, jednego wysłaliby w kosmos a
        drugiego pokazywaliby w telewizji, że wrócił. A poza tym na Marsie ciężko robi
        się kupę bo to grozi dekompresją. Z tego względu statkiem kosmicznym nie
        powinien być np. wagon PKP, nawet Wars, chociaż ma trochę czystsze firanki w
        oknach. A tak poza tym na Marsa nie powinni wysyłać ani Amerykanów ani Ruskich,
        ci ostatni to mają przesrane już na Ziemi, tylko zarząd firmy, w której
        pracuję. A w ogóle jaki to ma związek ze znikającymi jeziorami.
    • devegas Re: Znikające jeziora na Syberii 14.06.05, 09:35
      Nie zrozumiała ta przyczyna do końca, albo niezbyt precyzyjnie wyjaśniona.
      Po pierwsze tam gdzie jest wielka zmarzlina to raczej nie ma jezior ( chyba że autor ma na myśli słone jeziora) bo jest lód.
      Po drugie, jak następuje ocieplenie to owszem zmarzlina ustępuje (rozmarza) ale zjawisko na ziemi-gruncie następuje powierzchniowo tzn. że na powierzchni już jest woda i błotko a im głębiej to ziemia jest zmarznięta i płynna woda zaczyna spływać do niecek a nie wsiąkać (czyli ten proces powinien raczej tworzyć i powiększać jeziora a nie kurczyć).
      Pewnie przyczyna jest trochę bardziej skomplikowana i wymagałaby bardziej precyzyjnego opisu albo wręcz nietrafna.
      • Gość: durres Re: Znikające jeziora na Syberii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.05, 12:42
        Brak jest ponadpaństwowej organizacji, która mog łaby takie zjawiska
        monitorować.
        • europitek Re: Znikające jeziora na Syberii 14.06.05, 20:12
          Trzeba tez spytac, dlaczego syberyjskie rzeki nie "wsiakaja" w rozmarzajaca
          glebe ?
          Gdyby te jeziora zarastaly lub tracily wode z powodu suchosci klimatu, to nie
          byloby newsa. I pies z kulawa noga by sie tym nie zainteresowal.
      • Gość: titt Re: Znikające jeziora na Syberii IP: *.botany.gu.se 15.06.05, 13:28
        Mylisz zmarzline z ladolodem. Ta zamarznieta ziemia (a nad nia latem blotko i
        jeziorka) to wlasnie wieczna zmarzlina.
    • Gość: r39 Re: Znikające jeziora na Syberii IP: *.ifpan.edu.pl 14.06.05, 14:44
      A ja dawno temu gdzieś przeczytałem, że "czas życia"
      przeciętnego jeziora, bez dopływów, to jakieś 10
      tysięcy lat. Normalnie, trzcina je zarasta i inne
      zielsko lądowe. Dlaczego na Syberii miałoby być
      inaczej?
    • Gość: pietruch@ Re: Znikające jeziora na Syberii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.05, 22:38
      W moim miescie kilka lat temu, miejscu gdzie były koszary Armii Radzieckiej
      zniknął w jedną noc przepiękny zabytkowy spichlerz. Nic dziwnego, że u nich to
      nawet jezioro można podprowadzić.
    • rudy102_t_34_85 Znikające tajemnice. 05.07.05, 19:53
      Syberyjskie jeziora kryją w sobie wiele tajemnic (jak i cała Syberia
      zresztą).Niby wszystko namierzono i sfotografowano z kosmosu ale...
      Weżmy sprawę dziwacznych zwierząt obserwowowanych w jeziorach Worota,Łabyknyr
      czy Chajyr.Zdaniem świadków przypominają wielkie salamandry długie na ponad 5
      metrów.W 1965 roku takiego stwora widział członek ekspedycjii naukowej z
      uniwesytetu Łomonosowa w Moskwie,Nikita F.Gładkich (jez.Chajyr).Oczywiście nie
      pojechali tam szukać żadnego "sowieckiego stwora z Loch Ness" tylko badać
      geologię i biologię północnej Syberii.Spotkanie nastąpiło wczesnym rankiem gdy
      Gładkich pobierał próbki wody z brzegu jeziora i było totalnym zaskoczeniem dla
      obu stron;zwierzak leżący na brzegu uciekł do wody a biolog pobiegł do obozu po
      fotoaparat i resztę kolegów.Niestety,zastali oni już tylko wygnieciony w trawie
      ślad prowadzący do jeziora...Podobne relacje pochodzą z wcześniejszego okresu
      od innych obserwatorów będących także naukowcami (Worota i Łabyknyr).Nie myślę
      aby ci ludzie zmyślali bajdy,bo ZSRS lat 50-tych i 60-tych nie był chyba
      najlepszym miejscem na takie numery.
      Inna,tym razem nie-biologiczna (prawdpodobnie) zagadka dotyczy jez.Wielikij
      Koligier na Kamczatce.Grupa naukowców-geologów badała brzegi jeziora (było
      rozległe ale bardzo płytkie,można było brodzić w tzw."woderach").Dwóch członków
      grupy napotkało błotnistą wysepkę z niewielką skałką sterczącą po środku.Przy
      bliższych oględzinach okazało się że jest tam rodzaj małej jaskini zbyt ciasnej
      aby wejść.Jeden z nich wcisnął się do połowy przez otwór i poświecił
      latarką.Ale latarka była niepotrzebna bo wewnątrz jaskini płonęło dziwne
      światło podobne do łuku elektrycznego! Rozchodziło się punktowo z jednego
      miejsca i lekko migotało.Facet osłupiał ze zdziwienia,przez kilka minut gapił
      się na to dziwo bez ruchu.Kiedy wyciągnął głowę z otworu aby zawołać kolegę
      stwierdził z przerażeniem że...oślepł (ciemność widzę,ciemność...).Towarzysz
      dżwigał go potem na własnych plecach do obozu.Dopiero po kilku godzinach wzrok
      zaczął mu powracać.Reszta oczywiście chciała zbadać to zjawisko,ale niestety za
      Chiny nie mogli tej wysepki odszukać-GPS-u wtedy jeszcze nie było...Nikt potem
      nie widział już tej skałki.Co to mogło być-nie wiadomo...
      Takich dziwacznych opowieści o syberyjskich jeziorach jest dużo
      więcej.Oczywiście najłatwiej powiedzieć że "po wódce nie takie rzeczy się
      widuje" ale czy to właściwe wytłumaczenie..? Tak czy siak,szkoda by było
      jeśliby te jeziora zniknęły nie wuyjawiwszy swoich tajemnic.
      • Gość: ultra-maryna Re: Tam gdzie diabel mowi dziendobry, IP: *.dynamic.qsc.de 06.07.05, 01:17
        przeciez to jest rosyjskie okreslenie Syberii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka