Dodaj do ulubionych

N - aspekty fizyczne

23.06.05, 14:28
broni N (tzn. bomby neutronowej - bez spekulacji co do tego, czy i gdzie
mogla byc uzyta)

chcac ubiec t0g niniejszy otwieram osobiscie ten watek (po to, aby byl on dla
mnie widoczny po zalogowaniu)...
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25571545
wychodze w ten sposob naprzeciw sugestii zawartej w okolicach 250-tego postu
watku "N" (w ktorym dyskutowane sa okolicznosci jej mozliwego uzycia w
Bagdadzie 7-04-2003 - tam tez nalezy wypowiadac sie co do wszelkich aspektow
niefizycznych, z racji uznania z gory tej sugestii przez czesc dyskutantow za
odmiane teorii spiskowej)

--
"Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • t0g Ciesze sie! 23.06.05, 20:11
      Ja przygotuje starannie moj "gedankeneksperiment", od razu spisze go w jakims
      Latex-ie, zeby bylo porzadnie i mucha nie siadala. Tylko chwile to zajmie.

      Mam rowniez opchote pobawic sie w numeryczna symulacje "gumowego samochodu"
      wjezdzajacego w mur. To prosciutkie w porownaniu z numeryczna symulacja
      spowalniania alf w gazie.

      Pozdrawiasm serdecznie, t0g
    • bush_w_wodzie Re: N: peNd 23.06.05, 23:23

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25569541
      bonobo44:

      Panowie, nie dajmy sie zwariowac. Ze sferycznej symetrii problemu
      (brak zaburzen tej symetrii typu np. "luster alfatronowych";) i zasady
      zachowania pedu, wynika, ze ped przy rozproszeniach elastycznych nie moze W
      ZADEN SPOSOB ulec zwiekszeniu w kierunku zadnego kata brylowego. Ulegacie
      zludzeniu, zapominajac, ze przy rozproszeniach z pi/2 juz srednio po drugim
      efektywne rozpraszanie bedzie mialo miejsce "wstecz" /uproszczenie dla
      plaszczyzny/. Na tym polega wzrost "ruchliwosci" gazu (jego temperatury)
      pochodzacy od czastek alfa.
      Nawet przy zderzeniu niecentralnym masywniejsze jadro zostanie przy tym
      odchylone o stosunkowo niewielki kat od poczatkowego toru jadra alfa. Tzn. to
      ostatnie odbije sie stosunkowo blisko kata prostego w bok.
      W efekcie generowana jest fala uderzeniowa wynikajaca dokladnie z pedu
      poczatkowego czastek alfa generowanego podczas wybuchu, ZNACZNIE POMNIEJSZONEGO
      o zderzenia dajace wklad jedynie do wzrostu temperatury gazu (ustalajacej sie w
      wyniku przekazu pedu pomiedzy /w wiekszosci tez juz zjonizowanymi/ atomami
      gazu).
      ------------

      bush_w_wodzie:

      temat mnie wciagnal choc jestem prawie laikiem. troszke sie doszkolilem
      pomyslalem i wyszlo mi co nastepuje:


      wezmy dla przykladu czastke alfa lecaca z miejsca eksplozji radialnie z energia
      5 mev. to daje predkosc rowna okolo 1/30 predkosci swiatla. na jej drodze sa
      czasteczki powietrza. dla uproszczenia jednak zaloze ze sa to atomy helu bo nie
      chodzi o analize ilosciowa tylko o zrozumienie mechanizmu.

      jak wiadomo po zderzeniu obiektu poruszajacego sie z bardza powolnym o tej samej
      masie - nastepuje rozproszenie w taki sposob ze pedy pocisku i tarczy tworza kat
      prosty.

      rozpraszanie szybkiej alfy na atomach helu jest silnie skoncentrowane do przodu.
      zakladajac (tylko modelowo bo to w istocie nieprawda) ze czastka alfa traci
      energie w zderzeniach elastycznych mamy wiec taki oto obrazek:

      alfa porusza sie z pedem p i rozprasza sie wielokrotnie pod malymi katami -
      powiedzmy typowo 0.01 radiana (okolo 1stopine). w kazdym takim rozproszeniu
      czastka `tarcza' uzyskuje ped rzedu 0.01*p w kierunku prostopadlym do ruchu
      alfy. to daje utrate ulamka energii rownego ~ 1/10000.

      z tego bardzo naiwnego rozumowania wynika wiec ze potrzeba wiec okolo 10000
      takich rozproszen.

      gdyby dodac wartosci pedow czastek rozproszonych mamy wiec 100*p. acha - ale te
      pedy skierowane sa nie radialnie ale poprzecznie do promienia. no dobrze -
      powiedzmy jednak ze atomy rozproszone maja srednia droge swobodna wyzsza od alfy
      ze wzgledu na swoja neutralnosc. to znaczy ze po chwili przemieszcza sie do
      innego punktu o innym kierunku wektora wodzacego r - i w tym punkcie ich pedy
      beda mialy juz skladowa radialna!

      patrze do tabel - zasieg alf o energii 5 mev w powietrzu to kilka centymetrow.
      mysle ze zupelnie porownywalne ze srednia droga swobodna atomow gazu. a wiec te
      rozporoszone atomy moga przeniesc swoj poczatkowo transwersalny ped do punktu o
      innym wektorze woodzacym - w ktorym skladowa radialna tego samego pedu bedzie
      spora.

      idac dalej w tym gedanken experiment zalozmy ze atomu helu nie oddzialywuja ze
      soba (zaleznie ekstremalne - ale czemu nie sprawdzic co wychodzi?). emitowane sa
      z obszaru gazu grubosci kilku centymetrow wokol ladunku (powiedzmy ze to kula o
      promieniu 1m). jesli pozwolimy im leciec swobodnie to po oddaleniu sie na jakies
      10 metrow od miejsca wybuchu - skonstatujemy ze zdziwieniem ze wszytkie atomy
      rozproszone leca prawie radialnie! wynika to na wprost z geometrii problemu

      i tu konsternacja - te rozproszone atomy niosa ped radialny 100 razy wiekszy od
      inicjujacych reakcje alf!

      model z pewnoscia jest baaaardzo niedoskonaly - ale obrazuje mozliwosc
      zwiekszenia sie pedu radialnego...

      patrzylem tez na to termodynamcznie - to znaczy sprawdzalem jaka jest roznica
      miedzy cisnieniem alf z wybuchu a cisnieniem gazu zawartego w kuli rozgrzanej
      energia tych alf. brak mi wielu danych wiec rachunki nie byly w pelni
      konkluzywne ale z pewnoscia takze w tym podejciu widac mozliwosc tego ze
      cisnienie w przypadku kuli goracego gazu bedzie wieksze niz w przypadku
      strumienia alf o tej samej energii (konkretny wynik silnie zalezy od czasu
      emisji alf i rozmiarow fireballa)


      -------------------

      bonobo44:

      (Tak ten obrazek wyglada w tlumaczeniu zrozumialuym nawet dla laika,
      przy zalozeniu sferycznej symetrii jader bioracych udzial w zderzeniach
      elastycznych i nie moze tu byc - moim zdaniem - zadnych cudow.)
      Co do strumienia neutronow, to praktycznie nie biora one udzialu
      w tym procesie (w tym m-cu prosimy t0g o przytoczenie z pamieci przekroju
      czynnego na rozpraszanie szybkich neutronow w powietrzu ;).


      bww:

      masz racje - szybkie neutrony praktycznie nie uczestnicza w teansporcie energii
      do gazu.dominuja gammy alfy i inne jadra


      wasz bombowiec, B44 8)

      PS. Predkosc fali uderzeniowej w fazie poczatkowej NA PEWNO jest w tym
      przypadku wielokrotnie wieksza od dzwieku. Transport materii blyskawicznie
      ulega jednak redukcji (moim zdaniem do poziomu powierzchni kuli ognistej) i
      dalej nastepuje jedynie transport energii w postaci fali akustycznej o ogromnym
      natezeniu rozchodzacej sie jednak juz tylko z predkoscia dzwieku.
      Ze wzgledu na jej geneze jest ona zapewne nadal nazywana fala uderzeniowa,
      chociaz dawno juz zatracila taka swoja istote.
      Ale to jest tylko takie moje zdanie jako nie-specjalisty... jesli ktos ma na
      ten temat swoje wlasne logiczne wyobrazenia lub dokopie sie do jakichs
      materialow twierdzacych cos przeciwnego, niech nie omieszka wowczas sie tu nimi
      z nami podzielic. Smialo, nikt tu nie gryzie... a fizycy nie-specjalisci
      ulkegajac roznorakim zludzeniom (branym zwykle z intuicji per analogiam) czesto
      popelniaja wieksze bledy po drodze do teoretycznego rozwiazania nawet bardziej
      typowych problemow, niz by sie to moglo komus wydawac...


      ---

      bww:

      w tej czesci chyba masz racje - miolo sie czyta o tym tu:

      www.cartage.org.lb/en/themes/Sciences/Chemistry/NuclearChemistry/NuclearWeapons/FirstChainReaction/EffectsNucl/WeaponEffects.htm
      pozdrowienia
    • t0g Re: Bonobo, donosze... 24.06.05, 04:59
      ...ze moj pierwszy "gedankeneksperiment", co do ktorego bylem przekonany, ze obali Twoje wnioski co
      do "strumienia pedu", przyniosl wynik dokladnie odwrotny od spodziewanego: wyszlo dokladnie na
      Twoje.

      W tej sytuacji chyle czola przed Twoim "physical insight" . Mnie w oczywisty sposob intuicja zawiodla.
      Nadal jednak nie w pelni rozumiem, gdzie popelnialem blad. Moj "Gedankeneksperiment" to sa bowiem
      czyste obliczenia, nic nie mowi o tym, "jak sie dziej, ze wychodzi tak, a nie inaczej".

      Gedanken eksperiment jest prosciutki, ale mimo to trudny do opisania tutaj z "klawiatury", wiec go
      spisze na papierze i wrzuce na "groszka".

      Mysle jednak o jakims kolejnym, ktory by nie tylko produkowal gole rezultaty, ale jeszcze dawal
      wejrzenie w procesy.

      Serdecznie pozdrawiam, t0g

      PS. A od tematu "bombowego" na razie trzymam sie z daleka.
      • Gość: p. linki do moich teorii o gumowej belce. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 10:32
        najlepiej zobaczyc wszystkie trzy

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25644375
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25653039
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25653889
        czekam na Wasze opinie

        pozdr
        p.

        • t0g Chwilowo jeszcze nic nie mysle, wybacz, bo u mnie 25.06.05, 11:41
          ...po drugiej w nocy. Wiec dopiero jutro bede w stanie przeczytac z odpowiednia uwaga.

          Materialu nie "wymyslilem" ja - to ktos inny przeciez zapytal "a co bedzie, jak samochod bedzie z gumy
          i bedzie mial 50 m".

          Wspomniales o harmonijce - model, o ktrym mysalem, wlasnie mial byc czyms w rodzaju harmonijki,
          czyli skladal by sie z N elementow, kazdy o masie m/N (gdzie m to masa calkowita) polaczonych
          sprezynami. Zachowanie takiego ukladu mozna opisac przy pomocy ukladu N rownan rozniczkowych i
          przypuszczalnie taki uklad dalby sie w sposob stosunkowo nieskomplikowany rozwiazac numerycznie.
          "Stosunkowo nieskompikowany" nie oznacza jednak, ze wszystko zajelo by godzine czy dwie - raczej,
          duzo wiecej czasu.

          Taki "harmonijkowy" model to nie moj oryginalny pomysl, tylko zapozyczenie - tak podchodzi sie do
          badania fal sprezystych w krysztalach. Te "elementy" to sa wtedy atomy, a sily miedzyatomowe pelnia
          role sprezyn. Wtedy jednak zaklada sie, ze krysztal jest nieskonczenie dlugi, a ruch elementow polega
          na oscylacji wokol punktu rownowagi. Uklad rownan daje sie w takich warunkach rozwiazac
          analitycznie. Przy skonczonej wartosci N i innym charakterze ruchu, chyba tylko wlasnie mozna
          numerycznie "ugrzyzc" taki model.

          Na razie pozdrawiam i zycze dobrego dnia, a sobie - dobrej nocy, t0g
          • Gość: p przeczytaj to rano IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 12:13
            Pisze to teraz ,bo w tej chwili akurat mnie nasza na to ochota
            a moim wieczorem moze bede czyms innym zajety.

            Wiec ten moj caly pomysl w skrocie polega na zrezygnowaniu
            z tych rownan rozniczkowych.

            Idea polega na tym ze jak widac z pobieznych wyliczen niewielkim
            odksztalceniom belki towazysza potezne naprezenia i sila.

            Wiec te sprezynki ktore sie jeszcze nie scisnely beda poddane dzialaniu
            mniej wiecej stalej sily o niewielkiej wartosci w porownaniu do sily
            ktora sciska sprezynki ktore stracily juz swoj ped.

            W tym swoim modelu przyjmuje ze sila ta wynosi 0.

            Te rownania bylyby wazne gdyby interesowal nas przestrzenny dokladny
            rozklad naprezen w funkcji czasu ,ale nas interesuje tylko sila
            jaka dziala na mur.
            Dlatego w tym przypadku te rownania sa nam tu potrzebne jak kwiatek
            do kozucha. Znasz pewnie to powiedzenie o nakladaniu czapki dźwigiem.

            Gdyby predkosc belki byla bardzo mala rzedu mm/s wtedy aby miec
            dobry obraz tego co sie tam dzieje te rownania by sie przydaly.
            Oczywiscie moze moja intuicja mnie zawodzi.
            Dlatego jak juz chcesz to tak dokladnie zasymulowac ,to
            sprobuj tez obliczyc ponizej jakiej predkosci zderzenia taka
            dokladna symulacja jest konieczna ,a powyzej jakiej wystarczy nam
            uproszczony model harmonijkowy.
            Ja jestem troche leniuszek a poza tym to ja nie nauczalem mechaniki
            tylkosie jej uczylem i nie kilka lat temu a kilkanascie
            i nie byl to moj ulubiony przedmiot - choc rownania rozniczkowe
            rozwiazywac lubilem.
            Jednak jak sie czegos nie uzywa to da cecha obumiera i teraz
            to juz nie pale sie do takich zlozonych obliczen.

            pozdr
            p.

    • t0g Moj gedankeneksperiment w pierwszej chwili mnie 25.06.05, 10:46
      ....przekonal, ze strumien pedu nie rosnie (o jego szczegolach jeszcze napisze). Ale kiedy dalej
      myslalem o sprawie, to jednak bardzo powazne watpliwosci powrocily. Mianowicie, zrobilem podobne
      obliczenia, jak Bush_w_wodzie. Wzialem, ze energia 150 ton TNT przeksztalca sie w energie
      kinetyczna alf. Energia jednej alfy z reakcji deuter-tryt to w przyblizeniu 3 MeV. No to z totalnej energii
      obliczylem liczbe alf, a z 3 MeV i masy alfy policzylem ped alfy, i po pomnozeniu dostalem ped totalny.
      Nastepnie podzielilem to przez powierzchnie kuli o promieniu 300m i dostalem ped na metr
      kwadratowy. Wyszla z tego smiesznie mala liczba, ok. 0,1 (kg*m/s)/m^2. To faktycznie jest ped
      samochodzika-zabawki toczacego sie po podlodze! - jak to uprzednio zauwazyl Bush.

      Ja nigdy nie uwierze, zeby strumien pedu byl tak nikly! Cos tu jest nie w porzadku. Znow zaczynam
      ppowaznie watpic, czy strumien pedu pozostanie niezmieniony.
      • Gość: p. Re: Moj gedankeneksperiment w pierwszej chwili mn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 11:44
        > kwadratowy. Wyszla z tego smiesznie mala liczba, ok. 0,1 (kg*m/s)/m^2. To fakt
        > ycznie jest ped
        > samochodzika-zabawki toczacego sie po podlodze! - jak to uprzednio zauwazyl
        > Bush.
        >
        > Ja nigdy nie uwierze, zeby strumien pedu byl tak nikly! Cos tu jest nie w
        > porzadku. Znow zaczynam
        > ppowaznie watpic, czy strumien pedu pozostanie niezmieniony.

        A sprobuj sobie wyobrazic ze samochodzik jest wykonany z super sztywnego
        materialu jakiego nikt nie widzial i wszystko do okola jest
        rowniez bardzo szrtywne i kruche.
        W takim hipotetycznym swiecie taki samochodzik moglby czynic w swoim
        otoczeniu spustoszenie niczym slon w skladzie porcelany.

        To wlasnie wysoki stosunek predkosci do masy czyni ten
        maly ped tak potezna moca i sila.

        Tu nie chodzi o jego ilosc, ale o jego jakosc czyli ten stosunek.

        pozdr
        p.

        • t0g Drogi P.: 26.06.05, 00:34
          Niestety dzis zostalem zapedzony do roboty przez Komendanta Rodziny (zone,
          znaczy), bo zapragnela ona zaprosic tutejsze polskie towarzystwo na ogrodkowe
          party w dniu jutrzejszym. Na domiar zlego, padl internet w domu. To znaczy, moge
          tylko za pomoca laptopa sie polaczyc, ale "zasadniczy" komputer upacie odmawia
          wspolpracy. A corka wrocila wlasnie z obozu narciarskiego i natychmiast
          oczywiscie chce internetowac. Z tego powodu musieleismy laptopa schowac, bo
          gdyby ona zaczela jego uzywac, to nastychmiast poinstalowalaby na nim mnostwo
          jakiegos smiecia. Wiec z domu ja nie bardzo moge forumowac, nawet, jak sie
          uporam z zoninymi poleceniami. Teraz pisze z biblioteki, bo sie wyrwalem na
          chwileczke, ale musze zaraz wracac.

          Pozdrawiam, Pan t0(flarz)g
          • Gość: p Re: Drogi P.: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 00:47
            fajnie masz ;-)

            ja tez mialem maly problem
            ze swoim dyskiem dzisiaj
            akurat bylem na moja 16:00
            umowiony na online z jednym
            Kanadyczykiem i za o 15:45
            powiesil mi sie IE przez bad sektory
            z dysku tak ze sie spoznilem
            i z gosciem zgadalismy sie nieco pozniej
            on jest projektantem PCB

            Ja sie nie niecierpliwie, zdaje sobie sprawe
            ze to jest troszke zawracanie glowy, dlatego
            czekam spokojnie.
            Jak sie "wyzwolisz" to odpisz.

            pozdrawiam
            p.
    • zwyczajny Ciekawe kiedy wreszcie dowiemy się jakie to 25.06.05, 13:42
      'dowody' ma Bonobo na swoje bzdety? Czy to jakiś rzekomy blog (kto go widział?)
      , rzekomo z Bagdadu (kto to sprawdzał???), że jakaś kobieta, rzekomo widziała
      błysk ma świadczyć użyciu bomby neutronowej?

      Może lepiej by Bonobo wybrało sie do lekarza? Mania prześladowcza jest
      uleczalna.
      Pzdr
      • bonobo44 do kilo zwyczajnej 25.06.05, 13:49
        nie umiesz czytac?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=25581682&a=25581682
        --
        "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
        wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
      • t0g Drogi Zwyczajeny, 26.06.05, 00:21
        ja tylko chcialem delikatnie zwrocic uwage, ze ten watek zostal specjalnie
        zalozony w tym celu, by dyskutowac w nim wylacznie aspekty fizyczne.

        Ja mam bardzo podobne watpliwosci do Twoich. Ale jesli zaczniemy o nich
        rozprawiac w niniejszym watku, to zaraz zrobi sie on podobny do tego, w ktorym
        tez jest mowa o bombie N i w ktorym jest juz ponad 250 postow - i ktory jest
        bardziej awantura, niz dyskusja. Pomysl byl taki, ze w niniejszym watku w ogole
        nie uzywamy slow "Bagdad", "Irak", "Amerykanie", "wojna", etc., czyli
        jakikichkolwiek o politycznym zabarwieniu.

        Twoje pytania na pewno sa jak najbarziej na miejscu do zadania w tamtym drugim
        watku.

        Serdecznie pozdrawiam, t0g
        • toja53 Re: Drogi Zwyczajeny, 26.06.05, 00:29
          I bez tego wątku to wystarczająco nudne forum.
          Sami piszecie sami czytacie i sami odpowiadacie.
          • t0g Re: Drogi Toja, 26.06.05, 00:42
            Ludzie odwiedzaja forum w roznych celach. Mnie - emigrantowi mieszkajacemu "na
            koncu swiata" - daje ono odrobine kontaktu z Polska, ktorego mi bardzo brakuje.
            Dlatego sie nie zzymam na nude. Rozumiem wszakze, ze innych moze ona irytowac.

            Pozdrawiam, t0g

            PS. Koniec swiata, jak wiadomo, to Hilo - tak mowi stara piosenka zeglarska,
            jeszcze z epoki kliprow:

            "Gdzies na koncu swiata jest
            Port, skad nikt juz nie odplynal
            Nie wiesz, kiedy czeka cie
            Ostatni rejs do Hilo..."

            A ode mnie do Hilo juz tylko 4 godziny lotu!
            • Gość: toja Re: Drogi Toja, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.05, 01:02
              t0g znam Cię od ponad roku ,ja pod innym nickiem ,jesteś wporzo, ale po co to
              tworzenie pustych wątków. Bonobo44 lubi rozmowy o niczym to jego pasja,Ty nie
              daj się w to wciągać,Z boku to wygląda tak jak zabawa w kotka i myszkę ,zgadnij
              kto jest myszką.
              • bonobo44 Re: Drogi toja, 26.06.05, 13:10
                nie jest to bynajmniej rozmowa o niczym, o czym swiadczy watek
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=25581682&a=25581682
                mozesz wierzyc lub nie w zawarte w nim sugestie; jednak nie mozesz w zaden
                sposob zanegowac ich wiekszego lub mniejszego prawdopodobienstwa, czy tez
                prawdopodobienstwa analogicznych "rozwiazan" w przyszlych konfliktach...

                zatem o wszystkim ale, niestety, na pewno nie "O NICZYM" 8(

                --
                "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
                wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
                • bonobo44 wlasciwe linki 26.06.05, 13:14
                  N:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230

                  N - BOMBA, KTORA OSWIETLILA POL MIASTA:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=25607562

                  czas na chwile zapomnienia:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24048072&a=24399082


                  bomba N:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=24328311&a=24328311

                  --
                  "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
                  wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
          • bonobo44 Re: Drogi toja53, 26.06.05, 13:37
            toja53 napisał:

            > I bez tego wątku to wystarczająco nudne forum.

            jak dla kogo? nudzi Cie? zaloz ciekawsze, idz na Forum Humorum
            albo przynajmniej otworz ciekawszy wg Ciebie watek na FN...
            FN to z definicji dosc wymagajace forum... nic zatem dziwnego, ze dla
            wielu... "nieciekawe"


            > Sami piszecie sami czytacie i sami odpowiadacie


            co znaczy "sami"? w dyskusji biora udzial SAME osoby zainteresowane
            (nie liczac osobnikow typu zwyczajnej)... nikt nie zmusza Cie do klikania na
            temat watku, ktory jest dla Ciebie... "nudny"


            --
            "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
            wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
    • speedy13 Re: N - aspekty fizyczne 26.06.05, 11:35
      No i wyszperałem gdzieś mądrą ksiązkę: K.Szarski "Zminiaturyzowane ładunki
      jądrowe" wyd.MON, Warszawa 1981. Jest tam również dział o bombie neutronowej.
      Autor prowadzi swe rozważania dla ładunku o mocy 1 kt (w dodatku układ SI padł
      mu ewidentnie na głowę i w całej książce zamiast ton występują megagramy,
      kiloton - gigagramy itp. co znakomicie pogarsza jej czytelność).Wg autora
      optymalnym sposobem użycia bron N jest wybuch powietrzny na wysokości 100-200
      m. "W promieniu 100-300 m będzie zniszczony lub uszkodzony sprzęt bojowy, przy
      czym czołgi ulegną zniszczeniu w promieniu nie większym niż 100-150 m a ludzie
      porażeni śmiertelnie w promieniu do około 1200 m. Ocaleją jednynie ludzie
      ukryci w schronach i piwnicach. Dalej aż do 1800 m będą ludzie zagrożeni
      śmiercią a jeszcze dalej chorobą popromienną".
      • Gość: p. Re: N - aspekty fizyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 12:00
        speedy13 napisał:

        > No i wyszperałem gdzieś mądrą ksiązkę: K.Szarski "Zminiaturyzowane ładunki
        > jądrowe" wyd.MON, Warszawa 1981. Jest tam również dział o bombie neutronowej.
        > Autor prowadzi swe rozważania dla ładunku o mocy 1 kt (w dodatku układ SI
        padł
        > mu ewidentnie na głowę i w całej książce zamiast ton występują megagramy,
        > kiloton - gigagramy itp. co znakomicie pogarsza jej czytelność).Wg autora
        > optymalnym sposobem użycia bron N jest wybuch powietrzny na wysokości 100-200
        > m. "W promieniu 100-300 m będzie zniszczony lub uszkodzony sprzęt bojowy,
        przy
        > czym czołgi ulegną zniszczeniu w promieniu nie większym niż 100-150 m

        to by sie nawet zgadzalo z naszymi szacunkami gdzie 300m, to odleglosc
        w miare bezpieczna dla solidnych betonowych konstrukcji.

        > a ludzie
        > porażeni śmiertelnie w promieniu do około 1200 m. Ocaleją jednynie ludzie
        > ukryci w schronach i piwnicach. Dalej aż do 1800 m będą ludzie zagrożeni
        > śmiercią a jeszcze dalej chorobą popromienną".

        Tutaj interesujace bylyby bardziej precyzyjne wyjasnienia
        np. dawki promieniowania i czasy w minutach lub godzinach do smierci
        lub powstania objawow neutralizujacych zdolnosc bojową.
        Na tym polu bylo najwięcej kontrowersji.

        pozdr
        p
        • t0g Watek sie upolitycznia 26.06.05, 19:44
          Polacy z MON wymyslili, jak wiadomo, bombe neutronowa, wiec sa najlepszymi
          ekspertami na swiecie.

          Niestety, nie udalo sie osiagnac tego, czemu ten watek mial sluzyc.

          Napisalem program na "samochod wjezdzajacy w mur" i juz chodzi. Czy masz,
          P-ciaku, C-compiler w swoim komputerze? (moze byc C++, bierze zwykly C tez).
          Moglbym Ci podeslac program. Jesli masz Linuxa, to zazweyczaj C-compiler
          przychodzi w standardowej "paczce". W MS Windows trzeba dopiero skades zdobyc i
          zainstalowac. Ja mam Linuxa, wiec mam program przekompilowany na Linuxie, wiec w
          Windowsach w oczywisty asposob nie bedzie chodzil.

          Wyglada na to, ze tam dochodzi do pierunskich oscylacji. Co zrozuniale, bo jak
          czyms sprezystym uderzyc w mur, to potem to drga.
          Jeszcze mysle nad tym, jak w najbardziej "czytelny" sposob pokazywac obliczone
          wyniki.

          U mnie, okazuje sie, padl cable-modem i dopiero w poniedzialek po poludniu
          przyjedzie magik go wymienic. Teraz tylko wyskoczylem na chwile do biblioteki
          nadac ten post.

          Jesli ten watek nie przestanie sie jednak "upolityczniac", to ja serdecznie
          p......e i nie bede juz sie odzywal.
          • Gość: p. Re: Watek sie upolitycznia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 22:41
            t0g napisał:

            > Polacy z MON wymyslili, jak wiadomo, bombe neutronowa, wiec sa najlepszymi
            > ekspertami na swiecie.
            >
            Nie rozumiem o co sie tak denerwujesz. Jesli w tej ksiazce sa bzdury
            to napisz gdzie i dlaczego wraz z alternatywnymi wartosciami.

            > Niestety, nie udalo sie osiagnac tego, czemu ten watek mial sluzyc.
            >
            Chyba nie liczyles na to ze nikt nie zacytuje tutaj czegos tylko
            beda tu ciurkim same obliczenia. Dla mnie dyskusja jest nieupolityczniona
            dopoki nie pojawia sie w niej polityczne zacietrzewienie.
            Zeby dyskutowac tak jak Ty bys chcial to trzeba by taka dyskusje prowadzic
            chyba tylko na priva.
            Chyba troszke w goracej wodzie jestes kapany ;-)

            > Napisalem program na "samochod wjezdzajacy w mur" i juz chodzi. Czy masz,
            > P-ciaku, C-compiler w swoim komputerze? (moze byc C++, bierze zwykly C tez).

            Mam pod dosa.
            Ewentualnie mozna by to sprobowac zamienic na obwod elektryczny
            i zasymulowac w OrCadzie.

            > Moglbym Ci podeslac program. Jesli masz Linuxa, to zazweyczaj C-compiler
            > przychodzi w standardowej "paczce". W MS Windows trzeba dopiero skades zdobyc
            > i zainstalowac. Ja mam Linuxa, wiec mam program przekompilowany na Linuxie,
            > wiec w
            > Windowsach w oczywisty asposob nie bedzie chodzil.
            >
            Wklej tu tekst zrodlowy a reszta sie nie przejmuj ;-)

            > Wyglada na to, ze tam dochodzi do pierunskich oscylacji. Co zrozuniale, bo jak
            > czyms sprezystym uderzyc w mur, to potem to drga.

            Jak juz o tym piszesz to moglbys napisac cos o okresach i ich amplitudach
            chyba ze chcesz zeby mnie ciekawosc zezarla bys mogl sam zostac
            na placu boju ;-)

            > Jeszcze mysle nad tym, jak w najbardziej "czytelny" sposob pokazywac obliczone
            > wyniki.
            >
            Przeciez to nie jest seminarium, wystarcza nam dokladnosci +-50%
            i kilka prostych zaleznosci.

            Skoro nie napisales nic wiecej o tych pierunskich oscylacjach
            to sprobuje zgadnac ze najwieksze maja miejsce w okolicy strefy
            zderzenia -a ta z kolei oddala sie od muru kilka razy szybciej niz
            predkosc z jaka belka czy samochod wjezdza w mur. Wiec wnioskuje ze powinny
            one szybko zanikac przynajmniej w strefie kontaktu z murem.

            Ale juz nie bede wiecej spekulowal tylko czekam na kilka konkretow
            i kod zrodlowy.

            > U mnie, okazuje sie, padl cable-modem i dopiero w poniedzialek po poludniu
            > przyjedzie magik go wymienic. Teraz tylko wyskoczylem na chwile do biblioteki
            > nadac ten post.
            >
            > Jesli ten watek nie przestanie sie jednak "upolityczniac", to ja serdecznie
            > p......e i nie bede juz sie odzywal.

            To wtedy bym zaczal podejrzewac ze nie miales ochoty na dyskusje tylko
            chciales pretekstu by ja zakonczyc.
            Ja nigdy tak latwo sie nie zrazam - no chyba ze widzialbym tylko samych
            fanatykow ale jak na razie chyba nie jest tak zle.
            Tacy rozni zwyczajni to tylko na to czekaja zeby sie klotnia zaczela
            a inni to nawet wprost pisza ze to jest nudne.

            Ciekawe co sie stalo z Buszem_w_wodzie zagotowal sie czy co ? ;-)
            bo moglby bardzo przydac sie w tym watku.
            Ja sie tam nie wtracalem jak z Toba dyskutowa, bo czekalem na ciag dalszy
            i wyniki tej symulacji z alfami. Mam nadzieje ze wystarczy Ci
            cierpliwosci i tez cos wiecej o nich napiszesz.

            pozdr
            p.
        • Gość: Speedy Re: N - aspekty fizyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 22:30
          > Tutaj interesujace bylyby bardziej precyzyjne wyjasnienia
          > np. dawki promieniowania i czasy w minutach lub godzinach do smierci
          > lub powstania objawow neutralizujacych zdolnosc bojową.

          Proszę bardzo (choć konkretów niewiele):
          "Taki wybuch [1 kt na wys. 100-200 m - przyp.mój] spowoduje że człowiek utraci
          zdolność bojową natychmiast w promieniu do około 800 m, przy czym będzie to
          niemal obojętne, czy znajdował się w terenie otwartym, w czołgu, w domu czy
          transzei. Dawka pochłonięta w terenie otwartym będzie przy takim promieniowaniu
          przekraczała 100 grejów co wywoła śmierć w bardzo krótkim czasie (do ok.
          godziny), a w promieniu do około 1400 m będzie większa niż 5 grejów; większość
          porażonych umrze wówczas w czasie do kilku dni. W wozach bojowych dawka
          śmiertelna będzie pochłaniana w promieniu do około 1200 m. Porażenia śmiertelne
          będą w terenie otwartym występowały w promieniu do około 1600 m, a porażenia
          wywołujące po upływie tygodni chorobę popromienną - w promieniu do około 2200
          m".
          • Gość: p. Re: N - aspekty fizyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 23:11
            Gość portalu: Speedy napisał(a):

            > > Tutaj interesujace bylyby bardziej precyzyjne wyjasnienia
            > > np. dawki promieniowania i czasy w minutach lub godzinach do smierci
            > > lub powstania objawow neutralizujacych zdolnosc bojową.
            >
            > Proszę bardzo (choć konkretów niewiele):
            > "Taki wybuch [1 kt na wys. 100-200 m - przyp.mój] spowoduje że człowiek
            utraci
            > zdolność bojową natychmiast w promieniu do około 800 m, przy czym będzie to
            > niemal obojętne, czy znajdował się w terenie otwartym, w czołgu, w domu czy
            > transzei. Dawka pochłonięta w terenie otwartym będzie przy takim
            promieniowaniu
            >
            > przekraczała 100 grejów co wywoła śmierć w bardzo krótkim czasie (do ok.
            > godziny), a w promieniu do około 1400 m będzie większa niż 5 grejów;

            Ja sie tam na tym zupelnie nie znam, ale wyczuwam ze t0g bedzie mial inne
            zdanie w tej kwestii.
            Zastanawia mnie w tych liczbach ze na dystansie od 800m do 1400m
            dawka spadalaby 20 krotnie -ciekawe skad sie to bierze czy to nie jest
            jakas pomylka w druku. Ze np. zamiast 5 powinno byc 25.
            Ale tak bardzo mnie to nie podnieca bym probowal dochodzic sam do sedna.

            > większość
            > porażonych umrze wówczas w czasie do kilku dni. W wozach bojowych dawka
            > śmiertelna będzie pochłaniana w promieniu do około 1200 m. Porażenia
            > śmiertelne
            > będą w terenie otwartym występowały w promieniu do około 1600 m, a porażenia
            > wywołujące po upływie tygodni chorobę popromienną - w promieniu do około 2200
            > m".

            Jesli te liczby maja charakter polityczny, to wydaje mi sie
            ze mozna dosyc latwo przedstawic jakies konkurencyjne do nich
            poparte obliczeniami. I mielibysmy w ten sposob trzeci aspekt fizyczny
            poza symulacja alf i symulacja zderzenia.

            Ciekawe czy w tej ksiazce znajduja sie jakies przykladowe obliczenia
            albo chociaz jakies charakterystyki tego promieniowania np. energie
            neutronow i rozklad natezenia.
            Moze autorzy przedstawiaja skutki jakiejs hipotetycznej bomby, ktorej
            sie nie udalo skostruowac do tej pory.
            Wtedy moglbym zrozumiec irytacje t0g. Ja sie jednak na tym nie znam
            wiec mnie to ani nie podnieca ani nie irytuje.
            Ciekawily by mnie jednak tez jakies obliczenia a nie tylko wyniki.

            Przypomiala mi sie teraz taka nieco zabawna sytuacja kiedy robilem
            zaliczenie i doktorowi pomylilo sie cos gdy czytal dane do zadania ze zbioru.
            Ja zadanie rozwiazalem dobrze, ale on tego nie uznal bo sie wynik nie
            zgadzal z tym w ksiazce. A na moja uwage ze dane sie tez ne zgadzaja
            odparl ze sie trzeba bylo uczyc w terminie ;-)

            Dlatego czasem same wyniki potrafia byc irytujace ;-)

            pozdr
            p.



            • t0g Re: Kod zrodlowy 26.06.05, 23:54
              • t0g Re: Kod zrodlowy - niestety zjadlo wszystkie 26.06.05, 23:56
                ..."wciecia" , nie wyglada, jak porogram w C. Bardziej na oka jka w FORTRAN-ie.

                A moze wolisz w FORTRAN-ie? Ja tez moge. Tylko akurat nie mam compilera w domu.
                • Gość: p Dzieki za kod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.05, 00:44
                  Jutro z rana sobie go uruchomie.
                  Faktycznie nie jest to bardzo złozone.

                  W FORTRANIE nigdy nie pisalem.
                  Ale jak na pierwszy rzut oka widze to jest tak proste
                  ze moze by mi sie to nawet zechcialo na SPICE-a przerobic
                  a tam jest wydajny engine wiec wyniki bylyby super.

                  Jeszce raz dzieki. I napisz cos o tym sztywnym samochodziku
                  w kruchym swiecie czy w dobrym kierunku poszedlem ?

                  pozdr
                  p.
                  • t0g Re: Dzieki za kod 27.06.05, 01:06
                    Gość portalu: p napisał(a):

                    > Jutro z rana sobie go uruchomie.
                    > Faktycznie nie jest to bardzo złozone.
                    >
                    No bo to bardzo prosciutki model, a teraz do tego mozna jescze rozwiazywac takie
                    meteoda "na chama", bez specjalnego wyrafinowania, korzystajac z tego, ze
                    komputery sa szybkie, pamieci ogromne, etc.

                    Kontakt ze sciana trwa ok. 4 sekund, a komputer to robi - czyli wykonuje 40 000
                    iteracji - w niespelna sekunde, i do tego ja mam juz dosc stary, 1.2 GHz.

                    To jest dla 100 elementow, zeby wszystko uruchomic - mozna bez problemu
                    powiekszyc liczbe do 1000 lub nawet wiecej, by zrobic model bardziej realistyczny.

                    "Wydruk" na ekranie po zakonczeniu cyklu N iteraci pokazuje, od lewej:
                    (a) numer elementu,

                    (b) pozycje czyli odleglosc od sciany (najdalszy, numer zero, jest na poczatku
                    -50m od przeszkody, przeszkoda jest w pozycji x=0; najblizszy element, numer 99,
                    w momencie kontaktu jest -0.5 m od sciany. Zalozenie jest takie, ze z niego
                    wystaje polmetrowa sprezyna, ktora dotyka pierwsza sciany. Sprezyny nicnie waza.

                    (c) predkosc w strone sciany.

                    Jak puscisz program z danymi, ktore wczesniej podalem, to po ok, 40 000 krokach
                    czyli po ok. 4 sek. zobaczysz, ze element 99 zacznie sie oddalac od sciany,
                    czyli calosc "odfruwa".

                    czy przypadkiem masz program "ghostscript"? Bardzo latwo napisac dodatek do
                    programu, ktory potem wyprodukuje plik i puszcajac go w Ghostscriptcie, mozna
                    zobaczyc wszystko na ekranie. Jestmnostwo innych programow graficzny, ale akurat
                    wspolprace z Ghostscriptem ja mam w malym palcu.

                    Za chwilezwala sie do nas 25 osdob na party, wiec koncze!

                    Pozdr., t0g
              • Gość: p Kod zrodlowy - obawiam sie ze to nie tak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.05, 13:36
                napisales:

                > for(i=1;i<=98;i++)
                > {
                > a=k2m*(x[i-1]-2.0*x[i]+x[i+1]);
                > xp[i]=x[i]+v[i]*dt+a*dt2pol;
                > v[i]=v[i]+a*dt;
                > }

                Takie rownanie moze i bylo by dobre gdyby belka miala dlugosc nie
                50m a np. 50um i krok dt= np. 1ps .
                Dzielac belke wielkosci makroskopowej na makroskopowe elementy
                nie mozemy w rownaniach zapominac ze sila dzialajaca na dany element
                skladowy belki pochodzi nie tylko od polozen sasiednich elementow skladowych
                ale takze od sil na te elementy dzialajacych.
                Nie jestem zadnym fachowcem wiec to co tu powiem to tylko moje gdybania
                ze takie rownania sa moze i dobre do opisu drgan w sieci krystalicznej
                gdy iteracje wykonywane sa z dt rzedu fs. Wtedy obliczone chwilowe
                polozenia atomow sa obliczone na tyle precyzyjnie ze takie uproszczenie
                mozna zastosowac. Uproszczenie to nawet zle slowo bo w takiej nano sklali
                zjawiska nabieraja relatywistycznego charakteru - to jest inny poziom
                abstrakcji.
                W takiej nano skali stosujac odpowiednio maly krok czasowy byc moze
                mozna sobie pozwolic na luksus potraktowania ukladu nieinercjalnego jako
                chwilowo inercjalny.
                Bo przeciez tak nalezy rozumiec to rownanie na przyspieszenie a

                > a=k2m*(x[i-1]-2.0*x[i]+x[i+1]);

                w tym momencie wycinamy sobie trzy elementy polaczone dwoma sprezynkami
                i zapominamy o obozym swiecie a dokladniej o wypadkowej sile jaka
                dziala na ten uklad z zewnatrz.

                Jak mi wyjasnisz ze jestem d*** i sie nie znam to zabiore sie do tej
                symulacji u siebie. A na razie to czekam na wiecej wyjasnien.

                pozdrawiam
                p.
                • t0g Re: To wymsl lepsza metode 27.06.05, 19:28
                  Metoda, ktora ja zastosowalem, jest prosta wersja metody znanej w numerycznych
                  obliczeniach jako "finite size element technique". Po polsku sie mowi o
                  zastapieniu rownania rozniczkowego rownaniem roznicowym. Metoda ta jest dobra
                  tak dlugo, az w ukladzie mechanicznym, ktory bedamy, nie pojawia sie propagujace
                  oscylacje (czyli fale) o dlugosci podbnej, lub mniejszej do rozmiarou
                  podstawowych elementow, na ktore podzielilismy system.

                  Nie uwazasz tej metody za sluszna - wymysl lepsza. Po uruchomieniu pierwszej
                  wersji programu mozna podzielic belke nie na 100, tylko na 1000, 10 000.... Bog
                  wie ile skonczonych elementow. Skoro jednak kwestionujesz slusznosc SAMEJ
                  METODY, to ja juz sobie dam spokoj. Wymysl lepsza, jak powiadam, i zajmuj sie
                  dalej tym problemem beze mnie.

                  Mnie ten problem zaciekawil, ale przeciez nie musze go koniecznie dyskutowac na
                  Forum. Za niecale dwa tygodnie bede na Hozej 69, w mojej warszawskiej "Alma
                  Mater" i tam mam kupe kolegow, ktorzy lubia tego rodzaju "lamiglowki".

                  We fragmentach programu, ktore przytoczyles, prawidlowo rozpoznales wzory
                  odnoszace sie do ruchu z przyspieszeniem a. Zauwaz, ze te wzory jednoczesnie
                  stanowia pierwsze czlony rozwiniecia funkcji polozenia elementu na szereg
                  Taylora. Cala filozofia oparta jest na tym, ze kolejne wyrazenia zawieraja
                  kolejne potegi "kroku czasowego",wiec wzgledny blad wynikajacy z "urwania"
                  szeregu Taylora jest wlasnie porownywalny z wielkoscia tego kroku. Zakladajac
                  krok czasowy rowny np. jednej milionowej, przez zaniedbanie czlonu zawierajacego
                  trzecia pochodna x, czyli ZMIANE przyspieszenia, popelniamy blad rzedu jednej
                  milionowej.

                  Szereg Taylora idzie: x(t+Dt) = x(t) + (dx/dt)xDt + (1/2!)(d^2x/dt^2)x(Dt)^2....

                  Ja nazwalem w programie pierwsza pochodna V, a druga a, zeby nam przypominalo
                  nam znajome ze szkoly.

                  Spojrz na tzw. rownanie falowe - tzn. rozniczkowe rownanie drugiego rzedu, ktore
                  jest podstawa do badania wszelkich procesow odksztalcen dynamicznych w
                  matrialach. Najprawdopodobniej tez uznasz, ze jest ono do d... , na podstawie
                  dokladnie tych samych argumentow, ktore wytoczyles przeciwko mojemu podejsciu.
                  Bo przeciez sposbm, w jaki sie dochodzi do tego rownania, jest identyczny z
                  "filozofia", na ktorej opiera sie moj program.


                  Na tych wyjasnienaich definitywnie koncze, jestem juz zmeczony ta cala dyskusja.
                  W watku pojawily sie wyrazne "niefizyczne elementy". A ja zastrzegalem, ze chce
                  wylacznie dyskutowac fizyke. Czyli jest naruszenie regul. Mam wiec wygodny
                  "excuse", by sie pozegnac i juz tu wiecej nie zabierac glosu.

                  Dowidzenia, pozdrawiam, t0g

                  • t0g P., na koniec: 27.06.05, 20:44

                  • t0g P., na koniec: 27.06.05, 20:53
                    Proponuje Ci wrzucic w Google "finite element analysis" i poczytac troche
                    materialu. Tu jest jeden ciekawy artykul, na przyklad, napisany przez znanego
                    specjaliste:

                    www.memagazine.org/backissues/may98/features/wrong/wrong.html
                    Autor - nie zaden tam glupi fizyk, tylko facet z jednej z najslawniejszej
                    uczelni technicznej swiata - przestrzega przed bledami, jakie moga wynikac z FEA
                    przy pewnych bledach w konstrukcji modelu - zarazem jednak sama metode bardzo
                    chwali, zauwaz.

                    Druga rzecz: ten czlon (1/2at^2 w moim modelu jest w gruncie rzeczy
                    niepotrzebny, przy odpowiednio malym kroku czasowym przestaje w ogole wplywqac
                    na wyniki - co jest dosc oczywiste, w swietle tego, co mowilem w poprzednim
                    poscie o roli kolejnych wyrazow w rozwinieciu Taylora.

                    Tym raszem dowidzenia juz na dobre, pozdrawiam - t0g.
                  • Gość: p. Re: To wymsl lepsza metode IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.05, 21:56
                    Nie gniewaj sie . Ja tu nie przyszedlem sie
                    wymadrzac i wywazac otwarte drzwi czy wymyslac kolo.

                    Z tym momim d*** to byl tylko taki przejaw mojego humoru
                    i wcale nie pod Twoim czy twojej metody adresem.
                    Ja nie jestem z zamilowania mechanikiem i nie jestem do konca
                    pewien slusznosci swoich uwag.

                    Chcialem tylko Ci zwrocic uwage nie wiem nawet czy do konca slusznie
                    ze ta belka w czasie kontaktu z murem nie jest ukladem inercjalnym.
                    I byc moze te oscylacje ktore wyszly u Ciebie nie bylyby tak znaczne
                    gdyby ten fakt uwzglednic dodajac jakis czlon do tego rownania na
                    przyspieszenie.
                    A Ty widze traktujesz te moje szczere uwagi jak policzek.
                    Gdybym sie spodziewal ze tak zareagujesz to bym Ci to wyslal na priva albo nic
                    nie wysylal wcale. Przeciez nie jestesmy tu po to by sie po plecach
                    poklepywac tylko chyba po to by dzielic sie ze soba swoimi spostrzezeniami.

                    A poniewaz nie uwazam sie w mechanice za fachowca to wlasnie zastrzeglem sobie
                    to d z trzema gwiazdkami dla siebie.

                    Mam nadzieje ze wrocisz do tej dyskusji, bo ja tu nie mam
                    zadnego interesu w niej do przeforsowania.

                    napisale:

                    > We fragmentach programu, ktore przytoczyles, prawidlowo rozpoznales wzory
                    > odnoszace sie do ruchu z przyspieszeniem a. Zauwaz, ze te wzory jednoczesnie
                    > stanowia pierwsze czlony rozwiniecia funkcji polozenia elementu na szereg
                    > Taylora. Cala filozofia oparta jest na tym, ze kolejne wyrazenia zawieraja
                    > kolejne potegi "kroku czasowego",wiec wzgledny blad wynikajacy z "urwania"
                    > szeregu Taylora jest wlasnie porownywalny z wielkoscia tego kroku. Zakladajac
                    > krok czasowy rowny np. jednej milionowej, przez zaniedbanie czlonu
                    zawierajaceg
                    > o
                    > trzecia pochodna x, czyli ZMIANE przyspieszenia, popelniamy blad rzedu jednej
                    > milionowej.
                    >
                    > Szereg Taylora idzie: x(t+Dt) = x(t) + (dx/dt)xDt + (1/2!)(d^2x/dt^2)x(Dt)
                    ^2...
                    > .
                    >

                    Chyba dobrze rozumiem Twoj tok rozumowania i wydaje mi sie on dosyc logiczny.

                    Tylko mam male ale i licze na Ciebie wlasnie ze mi to wyjasnisz jako ktos
                    bardzie doswiadczony niz ja.
                    Otoz w tych czlonach szeregu Taylora znajduja sie takze kolejne pochodne
                    d^nx/dt^n i moje pytanie byc moze naiwne jest takie:
                    a co wtedy gdy te pochodne rosna szybciej niz maleje dt^n wtedy nie mozemy
                    sobie tak tych czlonow podarowac i obawiam sie ze w przypadku takiego
                    nieinercjalnego ukladu mozemy miec wlasnie z tym do czynienia.

                    Cala metoda jest dobra o ile sie ja da w praktyce zastosowac.

                    Skoro sie zabrales za konstrukcje takiej metody i chwala Ci za to
                    bo ja bym ze swoim nedznym aparatem sie na to nie szarpnal i nie jest to zadna
                    do Ciebie aluzja tylko szczera ocena wlasnych mozliwosci to skoro
                    powiedziales A i powinienes byc gotow powiedziec i B czyli
                    oszacowac na ile elementow nalezaloby podzielic belke tej konkretnej
                    dlugosci zbudowana z materialu o tym konkretnym module Younga i z jakim krokiem
                    czasowym te obliczenia nalezaloby prowadzic aby miec spokojna glowe o to
                    ze w tym wlasnie konkretnym przypadku mozemy te czlony sobie podarowac.

                    To nie jest zaden atak na Ciebie, tylko odruch czlowieka ktory nie ma zbyt
                    wiele czasu aby sie wglebiac w symulacje co do ktorych nie ma pewnosci
                    tzn ja ze dadza sie skutecznie i w miare dokladnie policzyc.

                    Gdybym byl jakims fanatykiem mechaniki to bym pewnie sam zaczal szukac
                    odpowiedzi na tak postawiony problem. Ale poniewaz bardziej mnie pasjonuje
                    elektronika to jak ta zaba sie nie rozerwe ;-)
                    i dlatego wolalbym miec mozliwosc stawiania tu pytan i problemow
                    ekspertom lub bardziej doswiadczonym w danej materii niz
                    szukania samemu gotowych rozwiazan.


                    pozdrawiam i mam wielka nadzieje ze nie na prozno
                    p.



                    • t0g Mechanika, widzisz, to tez nie moja specjalnosc... 27.06.05, 22:52
                      Byl pan z kompanii kablowej, zabral stary modem i zalozyl nowy. Miejmy nadzieje,
                      ze klopoty sie skoncza.

                      O metodzie FEA dowiedzialem sie od przyjaciela, Tomka Z., inzyniera o
                      specjalnosci machanika precyzyjna. Musial dostac bardzo dobre wyksztalcenie w
                      Gdansku, gdzie studiowal, bo w USA w NASA, gdzie sie zalapal, szybko sie na nim
                      poznali i powierzali mu wazne projekty. Chyba, o ile dobrze pamietam, to on
                      zrobil system mechaniczny do kierowania antenami w sondzie "Cassini". Na pewno
                      pracuje doskonale, bo bez sprawnego nakierowywania anten te wszystkie piekne
                      zdjecia by do nas przeciez nie dotarly...

                      NASA byla od samego zarania bardzo zainteresowana obliczeniami
                      wytrzymalosciowymi, bo oni walcza przeciez o kazdy kilogram wagi. W
                      konwencjonalnym projektowaniu, gdy trudno jest cos wyliczyc, po prostu daje sie
                      "naddatek" materialu, zeby dany element konstrukcji na pewno wytrzymal. NASA
                      znalazla przed laty pewna niewielka firme w Niemczech, ktora zaczela stosowac
                      nowatorskie podejscie do spraw wytrzymalosci, oparte wlasnie na obliczeniach
                      komputerowych metoda FEA. NASA chyba kupila cala firme, a po latach ona sie sama
                      "odkupila" i znow jest samodzielna, ale teraz jest potentatem. Tomek zas wrocil
                      ostatecznie do Polski. Z lat, ktore spedzil w Greebnelt (to taki osrodek NASA
                      pod Waszyngtonem) ma bliskie kontakty z ta niemiecka firma. Teraz robi jako
                      konsultant w sprawach nowoczesnych obliczen wytrzymalosciowych dla polskiego
                      przemyslu. Piekny przyklad patriotyzmu - w USA mialby pewnie duzo
                      dostatniejsze zycie, ale on woli sluzyc swemu krajowi ta wiedza, ktora uzyskal.


                      No nic, przepraszam za fochy, rusze dalej z tym projektem. Liczba 100 elementow
                      istotnie moze spowodaowac reakcje "uniesienia brwi", jak to mowia Anglicy - ale
                      to bylo na potrzeby samego uruchomienia programu. Kolejna wersja w moim zamysle
                      miala juz pozwalac na wprowadzanie liczby elementow N jako danej wejsciowej.
                      Oczywiscie wlasciwe podejscie jest takie, ze stopniowo zwiekszamy N - i uznajemy
                      je za wystarczjaco duze dopiero wtedy, gdy dalsze zwiekszanie juz nie prowadzi
                      doistotnej zmiany wynikow. Podobnie z krokiem czasowym. Ten juz mozna zmieniac w
                      istniejacej wersji. Ja sprawdzilem, ze zmniejszenie z 10 us do 1 us juz
                      praktycznie nic nie zmienia. Chyba nie ma sie co dziwic - przy predkosci 20 m/s
                      w czasie 10 us przemieszczenie jest wszystkiego 0.2 mm.

                      Liczba 100 elementow wynikla jeszcze z tego, ze przy takim podziale mozna
                      jeszcze od biedy objac wzrokiem cala tabele wynikow. Przywiekszej liczbie trzeba
                      juz koniecznie pomyslec o jakis bardziej "syntetycznym" sposobie przedstawiana
                      wynikow. Ja wciaz jeszcze nie mam w pelni skrystalizowanego pomyslu, jak to zrobic.

                      Bieda jeszcze taka, ze musze koniecznie przed wyjazdem do Polski wyslac moje
                      roczne sprawozdanie do National Science Foundation, czyli do instytucji, ktora
                      laskawie mi odpala forse na badania. Jak nie zloze sprawozdania, to bede w
                      opalach! A do wyjazdu juz niecale dwa tygodnie.

                      No to na razie, zapominam o fochach,

                      Pozdrawiam, t0g
                      • Gość: p. Re: Mechanika, widzisz, to tez nie moja specjalno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.05, 23:13
                        Dzieki.

                        Z ta symulacja nie musisz sie spieszyc.

                        Przyszedl mi do glowy pewien pomysl wcale nie nowatorski
                        aby wzorem SPICE-a zagescic kroki i podzialy na podelementy
                        w strefie zderzenia a poniewaz przypuszcam ze ona nie jest zbyt szeroka
                        to po jej obu stronach mozna by troche zaoszczedzic na ilosci krokow
                        bez utraty precyzji.

                        To wlasnie w strefie zderzenia dzieja sie najwieksze "cuda"
                        i tam nalezy najbardziej uwazac na te pominiete czlony tak mi sie zdaje.

                        pozdr.
                        p.
                        • t0g Mnie przyszedl do glowy calkiem nowy pomysl... 28.06.05, 03:01
                          Wezmy po prostu klasyczne rownanie rozniczkowe, ktore opisuje dynamike
                          elastycznych deformacji w materiale - mianowicie:

                          d^2u/dt^2 = (rho/E)(d^2u/dx^2)


                          gdzie rho to gestosc, E to modul Younga (pochodne sa czastkowe, oczywista), no i
                          sprobujmy po prostu to rownanie rozwiazac numerycznie przy odpowiednich
                          warunkach poczatkowych.

                          Bieda tylko w tym, ze ja mialem do czynienia z najrozniejszymi technikami
                          numerycznymi, ale akurat nigdy nie mialem potrzeby, by rozwiazac rownanie
                          rozniczkowe i "
                          • t0g Re: Mnie przyszedl do glowy, C.D. 28.06.05, 03:09
                            akurat w tym temacie jestem neptek i musialbym dopiero zaczac studiowac
                            odpowiedni material. Mam pod bokiem doslownie dobrych specjalistow (jeden pan,
                            ktory popelnil ksiazke "Computational Physics", ma swoj gabinet moze o 30 m od
                            mojego, a w tej ksiazce jest duzo o rownaniach rozniczkowych). Ale jak z kazdym
                            uczeniem, tak od razu czlek nie opanuje calej potrzebnej wiedzy, tylko trioche
                            czasu bedzie potrzeba.

                            Na boku - szukalem materialu o fali uderzeniowej na Webie i znalazlem troche
                            ciekawych rzeczy.

                            Pozdrawiam, t0g
                            • t0g Dziwnie czegoś, P.,,,, 28.06.05, 06:34
                              ...zaczynam Cie lubić. Mimo wielce niefortunnego początku znajomości i mego
                              paskudnego wielce charakteru.

                              W ogóle mam dużo szacunku dla inżynierów "rodzimego chowu". Fizycy często
                              zadzierają nosa w stosunku do inżynierów, uważając sie za "cos lepszego". Ja
                              jestem tutaj wyjątkiem, kiedy jeszcze pracowałem w Polsce, to z inzynierami (z
                              którymi musiałem mieć dużo kontaktów z uwagi na to, co robiłem - głównie z
                              elektronikami) czułem niekiedy większe "pokrewieństwo dusz", niż z wielu
                              kolegami-fizykami. Pewnie dlatego, że elektronika była moim hobby w młodych
                              latach, a później też - tyle, że elektronika tak poszła naprzód, że ja już nie
                              nadążyłem i z tym hobby tkwię gdzieś na poziomie lat 70-tych, w epoce 741-ki i
                              prostych TTL-i.

                              Może też dlatego, że mój Ojciec Chrzestny, Wujek Adam, był inżynierem i to ponoć
                              bardzo wysokiej klasy. Nie od elektroniki, co prawda, tylko od budowy statków.
                              W latach 60 i 70-tych polski przemysł stoczniowy się liczyłna świecie i ponoć
                              Wujek Adam "maczał w tym palce". Nigdy nie osiągnął wysokiego stanowiska, bo do
                              partii w zyciu by nie wstąpił i komunizmu organicznie nienawidził - trudno mu
                              sie było dziwić, bo jego rodzony brat przepadł bez śładu w syberyjskich łagrach,
                              a szwagier, mąż rodzonej siostry, aresztowany przez bolszewików zaraz na
                              początku wojny, odnalazł sie w końcu, ale... na Liście Katyńskiej. Tym nie
                              mniej, mimoniewyskokiego stanowiska, poprzez swoją wiedze fachową potrafił dużo
                              dobrego zdziałac. Więc mam powód do dumy, będac Jego chrześniakiem.

                              Dla poprawienia atmosfery, opowiem Ci takie prawdziwe wydarzenie z życia Wujka
                              Adama. Jegowielką pasją były podróze. Zjeździł wszystkie kraje, gdzie PRL ludzi
                              puszczał, swoją "Syrenką". Kiedyś dokonal nie lada wyczynu, wróciwszy z Bułgarii
                              do Gdańska na dwóch cylindrach. W trzecim tłok sie rozpadł. Wujek dosłownie w
                              szczerym polu zdołał wyjąc resztki tłoka i usunąć korbowód - co było wielka
                              sztuką, bo w "Syrenkach" korbowód nie miał rozkręcanej stopki - po czym wyłaczył
                              ten cylinder z obiegu i popruł dalej na dwóch pozostałych.

                              Któregoś razu wybrał sie z żoną i z synem do Włoch i tąze Syrenką dtoarli aż na
                              Sycylię. W czasie przeprawy promowej Wujek wdał sie na pokładzie w pogawędkę z
                              jakims panem. Wujek mówił bardzo dobrze i po angielsku i po niemiecku. Pogawędka
                              była w którymś z tych języków, no i początkowo tamten jegomośc pewnie myślał,
                              że ma do czynienia z jakis turystą z Zachodniej Europy. Aż w końcu zapytał
                              Wujka, skąd jest? Wujek na to: "Jestem Polakiem". Ten pan zrobił na to wielce
                              zdumioną minę i pokrótkim namyśle odparł: "A... To w takim razie, rozumiem, jest
                              pan komunistą?"

                              Syn Wujka, który to relacjonował, opowiedał, że takiegoobrzydzenia, jakie
                              odmalowało się w tym momencie na twarzy ojca, nigdy nie widział. I Wujek
                              odpalił, z wieką godnością: "Nie, prosze pana. Ja jestem INŻYNIEREM".

                              I to chyba była najlepsza możliwa odpowiedź, ja sądzę. Prawdziwy inżynier z krwi
                              i kości po prostu nie może być komunistą. Prawdziwy inżynierski umysł zwyczajnie
                              nie może się dac zwieść oszukańczej komunistycznej ideologii.

                              No, dobra, to na tej prawdziwej historii, opowiedzianej gwoli rozweselenia,
                              zakończę. Modem chodzi jak burza!

                              A, jeszcze dodam - mimo tych wszystkich awantur, to ja jestem bardzo zadowolony
                              z tej dyskusji. Bo bardzo dużo nowego już zdołałem sie nauczyć!

                              Przytargałem własnie do domu książke "Computational Physics" i zaraz będe czytał
                              o metodach rozwiązywania równań różniczkowych. I zrobiłem tez iprzyniosłem
                              odbitki kilku artykułów dotyczących pędu niesionego przez fale. Okazuje się, ze
                              to wcale nie jest prosta sprawa! I do tego wyfdaje sie być stosunkowo prosta -
                              przynajmniej pojęciowo - w przypadku fal uderzeniowych. Ale z pędem niesionym
                              przez takie "zwykłe" sprawa okazuje się być bardziej skomplikowana.

                              Tylko kiedy, psianoga, ja napiszę to roczne sprawozdanie?

                              Serdecznie pozdrawiam, t0g
                              • t0g No tak, z programem sie zrobily kłopoty... 28.06.05, 10:03
                                Zwiększyłem podział do N=1000 i zaczęły wychodzić nonsensy...

                                Zdaje sie, masz racje, P., że nie tędy droga...

                                Co więcej, czytam o pędzie niesionym przez falę podłużną i też widzę, że się
                                myliłem w swoich wyobrażeniach. Pęd niesiony przez "cywilizowaną" falę
                                akustyczną chyba jednak jest zero. Kiedy przez powietrze przechodzi "impuls
                                falowy", to czasteczki sie zakolebią, ale po przejsciu impulsu powrócą
                                zasadniczo do swoich pozycji sprzed przejscia impulsu, ponieważ w normalnej
                                fali akustycznej wszystkie procesy są odwracalne. A transport pedu nie może sie
                                odbywać bez transportu masy.

                                Tylko wprzypadku fali uderzeniowej transport pędu będzie następował, bo w niej
                                procesy są nieodwracalne i osrodek po przejsciu fali już nie jest taki sam, jak
                                przed jej przejsciem. No, ale to łatwo powiedzieć... Wszelkie podejscia
                                obliczeniowe do fal uderzeniowych to juz zdecydowanie "wyższa szkoła jazdy".

                                Problem "gumowego samochodu" mozemy nadal uważać za ciekawy, ale trzeba sobie
                                szczerze powiedzieć: jako "model analogowy" uderzenia fali powybuchowgo
                                ciśnienia w przeskodę to on raczej nie moze służyć.

                                No więc, P., musisz przyznać, że ja przy wszystkich moich wadach przynajmniej w
                                jednym staram się wykazywac przyzwoitość: mianowicie, jak zobaczę, że w czymś
                                nie miałem racji, to otwarcie mówie, że nie miałem.

                                Bładzić jest rzeczą ludzką i nie przynosi to ujmy - ujmę przynosi dopiero
                                tkwienie w błedzie z głupim uporem.

                                W tej sytuacji nie wiem, co dalej robić - może pouczę się numerycznego
                                rozwiązywania równań różniczkowych, taka umiejętność może się zawsze kiedyś przydać.

                                Pozdrawiam i udaję sie powoli w stronę wyra, t0g
                                • Gość: p. Atmosfera jest calkiem sympatyczna...;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.05, 11:27
                                  Ja ze swej strony przyznac musze ze tez nie
                                  jestem mistrzem kurtuazji ;-)

                                  Faktycznie uśmiałem się z tej histori z Twoim wujkiem.

                                  Co do ostrych spotkan forumowych to bylem swiadkiem
                                  spotkania Pulbeka z innppp wtedy chyba jeszcze uzywal nicka
                                  expert - to fizyk kwantowy byc moze go nawet znasz.
                                  Bardzo mi sie podobalo jego podejscie do dyskusji
                                  z nowicjuszami.
                                  Pulbeka tez poznales na forum.
                                  Poszlo im o entropie tyle ze kazdy mial na mysli tą
                                  ze swojej dzialki czyli Pulbek z matematyki a innppp z fizyki.
                                  Byc moze jeszcze sa te ich posty i ten watek w archiwum.
                                  Jak sie zorientowali w czym rzecz to tez sie polubili.


                                  > W tej sytuacji nie wiem, co dalej robić - może pouczę się numerycznego
                                  > rozwiązywania równań różniczkowych, taka umiejętność może się zawsze kiedyś
                                  > przydać.
                                  >
                                  Lepiej zajmij sie tym co pilne. A przyjemnosci zostaw sobie na deser ;-)

                                  Byc moze ten Twoj kolega od tej ksiazki moglby podac jakis lepszy i łatwiejszy
                                  sposob podejscia do zadania z belka bo to przeciez tylko wyidealizowany model
                                  ,ale to i tak nie posunie wiele calej naszej dyskusji do przodu jak sam
                                  zauwazyles. Lepiej odpusc sobie pisanie postow na pare dni, bo ze swego
                                  doswiadczenia wiem ze to wciagajacy nalog a ja tez nie moge sobie pozwolic na
                                  taki luksus na dluzsza mete.

                                  pozdrawiam
                                  p.






                                  • t0g Z programem nie jest tak zle, okazuje sie 29.06.05, 10:34
                                    Problemuy wynikły, okazuje się, z tego, że "krok czasowy", ktory byl dobry przy
                                    podziale N=100, przy N=1000 był zdecydowanie za duzy. Gdy go skróciłem z 0.1 ms
                                    do 1 us, to program przewstal wariowac i wyglada na to, ze jako tako poprawnie
                                    zasymulował odbicie. Tylko czas liczenia niepomiernie sie wydłuzyl...

                                    Jesli pojdziemy z podzialem jeszcze o krok dalej, do N = 10 000, to elementarna
                                    "klatka" bedzie miała wszystkiego 5 mm grubosci, co sie wydaje wielkoscia
                                    rozsadna. Ale czas obliczen chyba sie wtedy wydluzy do wielu godzin.

                                    Mnie to akurat nie przeraża, te godziny, bo mam pełne prawo takie rzeczy robić w
                                    pracy na pracowym komputerze. System amerykański ma taką wadę, że uczelnia nie
                                    daje pracownikom w zasadzie żadnych funduszy na badania. Pensja jest wyłącznie
                                    za dydaktykę, a o forsę na działalnośc naukową musimy zabiegać sami. Ale korzyśc
                                    w zamian za to jest taka, że uczelnia absolutnie nic nie narzuca w sprawch tych
                                    badań. W praktyce oznacza to, że ja moge sie zajmowac dowolną fizyką, która mi
                                    przyjdzie do głowy i używac sprzętu, którym dysponuję. Wiec mogę "zaprząc" do
                                    obliczeń swoje komputery (które zreszta i tak w tej chwili stoją bezczynnie).
                                    Więc środki są, ale widać, że projekt może trochę potrwać...

                                    Prawdę mówiąc, takie rzeczy nawet pasują trochę do naszego "profilu", bo my
                                    kładziemy duży nacisk na "computational physics". Nasz Wydział chyba jako drugi
                                    w USA zaczął oferować możliwość zrobienia dyplomu ze specjalizacją właśnie
                                    "computational physics". No i tego rodzaju problemy, jak gumowy "samochód"
                                    wjeżdżający w ścianę, mogą służyc jako doskonały materiał do nauki. Mówie to
                                    zupełnie poważnie.

                                    Serdecznie pozdrawiam, t0g
                                    • Gość: p. Re: Z programem nie jest tak zle - a moze jednak ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.05, 11:03
                                      Postaram sie zaprezentowac Ci teraz pewien
                                      prosty przyklad ktory mam nadzieje uwypukli
                                      slabosc uproszczenia ktore przyjales w tej
                                      symulacji.
                                      Zalozmy ze mamy pomiezdy dwoma sciankami
                                      dwa elementy polaczone 3 jednakowymi spezynkami.
                                      Dla chwili t0 przyjmijmy predkosci zerowe.
                                      Natomiast odleglosci od scianki a przez element b , element c
                                      do scianki d wynosza odpowiednio 2, 1 oraz 9.
                                      Poniewaz sprezynki sa jednakowe to w stanie ustalonym
                                      te odleglosci beda po rowno wynosily 4.
                                      Z Twojej symulacji wynika ze element b poczatkowo
                                      bedzie sie przesuwal w kierunku scianki a i dla modelu
                                      sprezykowego byloby to i prawda natomiast dla realnego
                                      materialu czesc sily jaka w modelu sprezynkowym
                                      dziala na element c zostanie zaraz przeniesiona na material
                                      odpowiadajacy elementowi b dlatego musialbys bardzo
                                      skrocic krok dt aby uzyskac tu w miare precyzyjne wyniki.

                                      Ale to byl tylko wstep.

                                      Zalozmy ze w chwili t0 element c posiada pewna predkosc
                                      ktorej wektor skierowany jest w kierunku scianki d.
                                      Powoduje to juz w chwili t0 ze sila dzialajac na element b
                                      bedzie go odsuwala od scianki a. Jest to juz sprzecznosc z
                                      wynikiem Twojej symulacji. Nawet gdybys znacznie zmniejszyl
                                      krok dt to ten blad jedynie "rozmyje"
                                      sie na wieksza liczbe krokow czasowych.
                                      Oczywiscie przy malym dt maleje szansa na powstanie w
                                      tej symulacji z belka sytuacji ktora odpowiadalaby
                                      powyzszemu przykladowi ze znaczna predkosca w chwili t0.

                                      Dla realnego sprezystego materialu sily dzialajace na
                                      sasiednie wycinki (elementy) beda szybko oddzialywaly
                                      na elementy sasiednie nie tylko poprzez wplyw na zmiane
                                      polozenia danego elementu (wycinka) lecz rowniez przez
                                      wplyw na zmiane jego predkosci czyli dx/dt.
                                      Dla bardzo duzych sil w strefie zderzenia nalezy bardzo
                                      powiekszyc dokladnosc obliczania kolejnych polozen
                                      czyli zmniejszyc bardzo dt. A poniewaz liczba takich krokow
                                      nam rowniez wzrosnie to nie moze uspic naszej czujnosci
                                      fakt ze w pojedynczym kroku popelniamy mikroskopijny blad
                                      poniewaz te bledy beda sie sumowaly na wiekszej ilosci krokow czasowych.

                                      Bez konkretnych liczb to sa tylko gdybania, ale pisze to
                                      z dwoch powodow: po pierwsze napisales ze wynik symulacji
                                      jest w miare dokladny gdy nie zmienia sie on zasadniczo po
                                      zmniejszeniu kroku dt , po drugie ze zapomniales zmniejszyc
                                      ten krok po zwiekszeniu liczby elementow skladowych.
                                      ( Co moglo by sugerowac ze nie jestes zbyt wyczulony w tym
                                      kierunku )

                                      Chcialbym tymi gdybaniami Cie uczulic ze
                                      przy bardzo duzych silach wystepujacych w strefie zderzenia
                                      umiarkowane powiekszenie precyzji kroku czasowego dt
                                      moze zasadniczo nie zmienic wyniku symulacji
                                      co wcale nie musi oznaczac ze jej wynik jest w miare
                                      zblizony do tego jaki bysmy uzyskali stosujac
                                      ODPOWIEDNIO maly krok dt. Nie napiasalem zblizony
                                      do rzeczywistosci poniewaz symulacja dotyczy
                                      wyidealizowanego obiektu - gumowej belki.

                                      Nie zachecam Cie do szybkiej odpowiedzi na te moje
                                      watpliwosci. Lepiej zajmij sie pilniejszymi sprawami.
                                      Do tego zawsze mozna powrocic w dogodnej chwili.

                                      serdecznie pozdrawiam
                                      p.






                                      • t0g Wyniki z dluzszej sesji obliczen 01.07.05, 09:43
                                        Drogi P.:

                                        Twój post przeczytam starannie jutro, bo znów sie u mnie zrobilo bardzo pozno.

                                        Chcialem Ci tylko zlozyc sprawozdanie z wynikow dluzszej serii puszczania
                                        programu, ktora przeprowadziłem. Podzielilem 50-metrowy, 1000-kilogramowy
                                        "samochód" na 1000 kawałków połaczonych sprężynami. Prędkośc, z jjaką wjeżdzał w
                                        scianę, wziąłem 10 m/s.

                                        Niestety współczynnika sprężystości nie wprowadzam w postaci modułu Younga - ten
                                        "mój" współczynnik da się łatwo na niego przeliczyć, ale nie zrobiłem tego
                                        jeszcze, więc na razie pozostawmy jego wartoścna później. Natomiast ważny jest
                                        jeszcze krok, który zastosowałem - 1 dziesiata mikrosekundy.

                                        Jeśli nawet wyniki, które wyszły, są "niefizyczne", to - mówie Ci - warto
                                        zobaczyć wykresy, bo wygladają nader spektakularnie! Niestety musze jeszcze
                                        pokombinować, jak mógłbym Ci je pokazać.

                                        W skocie, co wychodzi: przy zderzeniu układ rzeczywiście sie zachowuje jak
                                        "harmonijka". Frontowe "człony" harmonijki zwalniają do zera i tylko wykonuja
                                        niewielkie oscylacje wokółzerowej predkości. Tylne człony maja prędkosc 10 m/s.
                                        i miedzy tymi "zatrzymanymi" czlonami i tymi wciaż poruszającymi sie w strone
                                        sciany wytwarza się stosunkowo wąski "obszar przejsciowy", wktóym sa silne
                                        oscylacje. Tne obszar przejsciowy przesuwa sie i po pół sekundy dociera do konca
                                        - w tym momenie wszystkie czlony tylo oscyluja wokól predkosci zero. I od tego
                                        momentu zaczyna sie proces odwrotny: "obszar przejsciowy" zaczyna wracac w
                                        kierunku sciany, na lewo od niego "człony" znow mają predkosc 10 m/s, tyle, ze
                                        traz do tylu. Po kolejnej pol sekundzie "obrszar przejscowy" dociera do sciany
                                        i wtedy "samochód" sie od niej odrywa i juz później leci w odwrotnym kierunku. Z
                                        tym, że pozostaje wciaż "wzbudzony" - srednia predkośc jest -10 m/s, ale w
                                        ukladzie sa spore oscylacje.

                                        No nic, musze teraz popracować i te rysunki jakoś "wbić" na groszka. Naprawde
                                        fajnie to wyglada!

                                        To na razie, pozdrawiam, t0g

                                        • bush_w_wodzie Re: Wyniki z dluzszej sesji obliczen 01.07.05, 12:40
                                          t0g napisał:

                                          > Drogi P.:
                                          >
                                          > Twój post przeczytam starannie jutro, bo znów sie u mnie zrobilo bardzo pozno.
                                          >
                                          > Chcialem Ci tylko zlozyc sprawozdanie z wynikow dluzszej serii puszczania
                                          > programu, ktora przeprowadziłem. Podzielilem 50-metrowy, 1000-kilogramowy
                                          > "samochód" na 1000 kawałków połaczonych sprężynami. Prędkośc, z jjaką wjeżdzał
                                          > w
                                          > scianę, wziąłem 10 m/s.
                                          >
                                          > Niestety współczynnika sprężystości nie wprowadzam w postaci modułu Younga - te
                                          > n
                                          > "mój" współczynnik da się łatwo na niego przeliczyć, ale nie zrobiłem tego
                                          > jeszcze, więc na razie pozostawmy jego wartoścna później. Natomiast ważny jest
                                          > jeszcze krok, który zastosowałem - 1 dziesiata mikrosekundy.
                                          >
                                          > Jeśli nawet wyniki, które wyszły, są "niefizyczne", to - mówie Ci - warto
                                          > zobaczyć wykresy, bo wygladają nader spektakularnie! Niestety musze jeszcze
                                          > pokombinować, jak mógłbym Ci je pokazać.
                                          >
                                          > W skocie, co wychodzi: przy zderzeniu układ rzeczywiście sie zachowuje jak
                                          > "harmonijka". Frontowe "człony" harmonijki zwalniają do zera i tylko wykonuja
                                          > niewielkie oscylacje wokółzerowej predkości. Tylne człony maja prędkosc 10 m/s.
                                          > i miedzy tymi "zatrzymanymi" czlonami i tymi wciaż poruszającymi sie w strone
                                          > sciany wytwarza się stosunkowo wąski "obszar przejsciowy", wktóym sa silne
                                          > oscylacje.



                                          to wyglada na fale uderzeniowa po prostu :). powinna sie poruszac z predkoscia
                                          dzwieku



                                          > Tne obszar przejsciowy przesuwa sie i po pół sekundy dociera do konc
                                          > a
                                          > - w tym momenie wszystkie czlony tylo oscyluja wokól predkosci zero.


                                          50 m na pol sekundy daje predkosc sto m/s - modul younga jest chyba troche (ze 2
                                          rzedy wielkosci?) za maly... lub gestosc za duza?




                                          > I od tego
                                          > momentu zaczyna sie proces odwrotny: "obszar przejsciowy" zaczyna wracac w
                                          > kierunku sciany,


                                          fala sie odbija od konca auta


                                          > na lewo od niego "człony" znow mają predkosc 10 m/s, tyle, ze
                                          > traz do tylu. Po kolejnej pol sekundzie "obrszar przejscowy" dociera do sciany
                                          > i wtedy "samochód" sie od niej odrywa i juz później leci w odwrotnym kierunku.
                                          > Z
                                          > tym, że pozostaje wciaż "wzbudzony" - srednia predkośc jest -10 m/s, ale w
                                          > ukladzie sa spore oscylacje.
                                          >
                                          > No nic, musze teraz popracować i te rysunki jakoś "wbić" na groszka. Naprawde
                                          > fajnie to wyglada!
                                          >
                                          > To na razie, pozdrawiam, t0g
                                          >

                                          fajnie to wszystko brzmi!

                                          chcialbym to zobaczyc!

                                          pzdr

                                          • t0g Modul Younga i fala uderzeniowa w gumie. 01.07.05, 22:23
                                            Przeliczylem, przyjetuy przeze mnie wspolczynnik sprezystosci (czy moze
                                            sztywnosci? - w literaturze anglojezycznej to jest po prostu nazywane
                                            najczesciej "spring constant") wynosi Y = 2.0e+6 N/m^2. Gestosc materialu jest
                                            rho = 20 kg/m^3. Predkosc dzwieku w cialach stalych wynosi (Y/rho)^(1/2), czyli
                                            bedzie dla naszego przypadku troche ponad 300 m/s. Zatem to, co wychodzi z
                                            modelu, to jednak nie moze byc fala uderzeniowa.

                                            No dobrze, ale dlaczego zatem "obszar przejsciowy" w moim modelu nie przesuwa
                                            sie wlasnie z predkoscia dzwieku, tylko ok. 3 razy wolniej?

                                            To moze byc "dobry" mynik, ale moze stanowic rowniez i "model artefact" (chyba
                                            po polsku przyjelo sie mowic po prostu "artefakt modelowy", nie?). Ja mam
                                            podejrzenia, ze to drugie wchodzi w gre.

                                            Mam pewne przypuszczenia na temat tego, w jaki sposob podzial na dyskretne
                                            "klatki" psuje rzeczywista fizyke w danym zagadnieniu. Z modelem "klatkowym"
                                            (tzn.lancuszkiem koralikow polaczonych sprezynkami) mam duzo do czynienia, bo
                                            to jest podstawa mikroskopowej teorii drgan cieplnych w krysztalach i w tym
                                            przypadku dobrze opisuje on rzeczywistaosc, bo koraliki to atomy, a sprezynki to
                                            sily miedzyatomowe i zastapienie tych sil sprezynkami spelniajacymi prawo Hooka
                                            jest jask nabardziej fizycznie uzasadnione.

                                            W takim lancuszku paciorkow rozchodza sie fale i dla dlugich fal przedkosc
                                            rozchodzenia nie zalezy od dlugosci. Najkrotsza mozliwa dlugosc fali odpowiada
                                            podwojonej odleglosci miedzy koralikami lambda/min/ = 2d). Kiedy dlugosc fali
                                            zaczyna juz byc porownywalna z lambda/min/, to predkosc fali SPADA i przy lambda
                                            = lambda/min/ jest juz zdrowo nizsza od predkosci dzwieku.


                                            Oczywiscie, jest to predkosc FAZOWA, a w realnym zyciu i realknych ukladach
                                            najczesciej mamy do czynienia z predkoscia grupowa. Predkosc grupowa jest
                                            zazwyczaj jeszcze nizsza od fazowej. Zazwyczaj w opisie fal bierzemy nie zwykla
                                            czestotliowsc, f, tylko omega = 2*pi*f, i nie uzywamy dlugosci fali, tylko
                                            "liczby falowej" k = 2*pi/(lambda), i rozwazamy funkje omega=omega(k), zwana
                                            "zaleznoscia dyspersyjna". No wiec predkosc grupowa jest pochodna:
                                            v(gr)=d(omega)/dk. No i dla takiego lancuszka to przy lambda=lambda/min/ (czyli
                                            k=k/max/ ) predkosc grupowa wynosi juz dokladnie zero.

                                            Wiec ten "obszar przejsciowy", ja podejrzewam, to jest taka "paczka falowa"
                                            przesuwajaca sie z predkoscia grupowa w te i we wte. Moje podejrzenia wudaja sie
                                            byc potwierdzone tym, ze po odbiciu - gdy caly "samochod" juz odrywa sie od
                                            sciany i zasuwa w tyl - to ta "paczka falowa" wciaz pozostaje w ukladzie i nadal
                                            sie miota od konca do konca z ta sama predkoscia.

                                            Dwie rzeczy:

                                            (1) zeby zobaczyc, co w moim modelu jest artefaktem, a co odzwierciedleniem
                                            "prawdziwego obrotu spraw", trzeba by systematycznie przebadac uklady z roznym
                                            podzalem, np. zwiekszyc teraz do N=10 000, a potem moze i wiecej.

                                            (2) W pelni scisle podejscie do zagadnienia polegalo by na rozwiazaniu rownania
                                            rozniczkowego: d^2u/dt^2= (Y/rho)(d^2u/dx^2). Jak zaczalem czytac podrecznik do
                                            fizyki komputerowej, to okazalo sie, ze moj model zasadniczo jest niczym innym,
                                            jak wlasnie numerycznym rozwiazywaniem tego rownania w jeden z mozliwych
                                            sposobow. Zatem, obawiam sie, ze kazde numeryczne podejscie do zagadnienia
                                            wprowadzi artefakty. Natomiast analityczne podejscie do w/wym rownania -
                                            brrrr... mamy w problemie paskudna nieciaglosc, a analityczne metody okropnie
                                            "nie lubieja" nieciaglych funckji...

                                            Chodzi mi po glowie jeszcze taki pomysl: front "samochodu" do chwili zderzenia
                                            porusza sie z predkoscia Vo, a potem zero. Czyli mamy taki nieciagly "prog". A
                                            co jakby go sprobowac rozwinac na szereg Fouriera i rozwiazac rownanie
                                            rozniczkowe dla kazdej fourierowskiej czestosci osobno, a potem "zsyntetyzowac"
                                            cale rozwiazanie? Znaczy tutaj raczej nie szereg, tylko transformata Fouriera
                                            by wchodzila w gre. Ale to juz szczegol bardziej techniczny.

                                            P., Ty w sztuczkach z Fourierem powinienes byc dobry, prawda? Elektronicy maja
                                            Fouriera zazwyczaj w malym palcu...


                                            Ktos biegly w rozwiazywaniu rownan rozniczkowych z wykorzystaniem transformat
                                            Fourierowskich by pewno od razu mogl sie zabrac do roboty - ja, niestety,
                                            robilem to tylko troszeczke z rownaniam Maxwella i biegly wcale nie jestem.


                                            Chwilowe pa, serdecznie pozdrawiam t0g
                                            • Gość: p. kurde tatus linka se otworz ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.05, 00:37
                                              • Gość: t0g z Norwegii No wiec zaczynamy osiagac zbieznosc "scenariuszy" IP: *.inet.catch.no 02.07.05, 01:17
                                                do ktorych doszlismy bardzo roznymi drogami.

                                                Wrecz powiedzialbym nawet "daleko posunieta" zbieznosc.

                                                Logowanie nie dziala, wiec wchodze przez jakis norweski serwer. Nadaje z pracy,
                                                co nie jest naruszeniem niczego, bo tematyka jest jak najbardziej naukowa, ale
                                                nie chce, zeby moj IP z pracy sie pokazywal. Juz kiedys forumowi wrogowie
                                                wyszukiwali posty z moim IP z pracy i robili na mnie donosy.

                                                Bede kombinowal, jak te rysunki pokazac. Jest ich ponad 30, kurde mol!

                                                Chwilowo pa, t0g
                                              • Gość: p. Re: kurde tatus linka se otworz ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.05, 02:40
                                                jakby powiedzal Waldziu kiepski ;-)

                                                Za wczesne mi sie enter wcisnal i wyszedl mi post bez tekstu.

                                                Wiec jeszcze raz tu wstawie te linki do tych
                                                moich rozwazan o tym przypadku.
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25644375
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25653039
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25653889
                                                Ale jakby Ci sie nie chcialo tam zagladac to
                                                tylko powtorze tu krotkie rozwazanie o predkosci
                                                przsuwania sie tej warstwy zderzenia.

                                                Dla predkosci belki 4 razy wiekszej PED bedzie 4 razy wiekszy
                                                sila bedzie 4 razy wieksza scisniecie 4 razy wieksze nie 5 a 20 metrow
                                                (o ile w tak szeroki zakresie modul Younga sie nie zmieni )
                                                a czas na kontaktu bez zmian. W tym samym czasie strefa zderzenia przemiesci
                                                sie 0 30m zamiast 45m, ale to jest przeciez normalne.
                                                Przeciez przyjelismy ze zderzenie ma charakter spezysty gdyby w belce
                                                miala sie wytworzyc fala uderzeniowa to mozna smialo podejrzewac ze
                                                z takiej belki niewiele by zostalo po takim zderzeniu ;-).
                                                Wiec o jego sprezystym charakterze mozna by zapomniec.

                                                Jesli juz chodzi o scislosc to podejrzewam ze po
                                                dokladniejszym podzieleniu belki na wiecej elementow skladowych
                                                roznica bylaby taka ze mozna by zaobserwowac rozmywanie sie strefy
                                                zderzenia (tzn jej poszerzanie ) w czasie jej drogi w kierunku
                                                konca belki.

                                                Ale caly czas nie odniosles sie do wniosku ktory dla mnie
                                                wydaje sie najistotniejszy z tej symulacji.
                                                Jedynie gdy ZNAMY mase mozemy powiedziec ze sila jest
                                                proporcjonalna do PEDU poniewaz jest ona proporcjonalna do predkosci.
                                                Jezeli o masie i jej wlasciwosciach tzn. module Younga niewiele wiemy
                                                to wtedy poslugiwanie sie samym PEDEM nie mowi nam nic pewnego
                                                o sile jaka bedzie wtedy wystepowala.
                                                Chcialbym zebys sie do tego jakos odniosl.

                                                Co do szeregow Fouriera to wiecej z nimi mialem do czynienia
                                                na kursie analizy gdy na dziennych bylem na mechanice
                                                niz na zaocznych na elektronice. Tutaj czesciej przechodzi
                                                sie na inny poziom abstrakcji - w dziedzine czestotliwosci
                                                stosujac przeksztalcenie Laplace'a i zamiast rownan rozniczkowych
                                                rozwiazuje sie liniowe.

                                                Tak po prawdzie to na zaocznych nie daja mozliwosci
                                                zbudowania warsztatu w ktorym metody obliczeniowe bylyby
                                                na co dzien przydatne. Gdybys mi mogl zalatwic
                                                jakies stanowisko na tym Twoim uniwerku to bym mial pewnie
                                                jakas motywacje by sobie pewne rzeczy poprzypominac
                                                - to byl oczywiscie taki zart.
                                                Ale tylko w polowie bo z tym warsztatem to jest istotnie
                                                kiepsko zreszta na magisterskich nie jest o wiele
                                                lepiej. W tym posranym systemie nie liczy sie student i to
                                                czego on chcialby sie uczyc tylko liczy sie to by doktorzy
                                                mogli odwalic z nieszczesnikami ta swoja dydaktyke
                                                i przetestowac biedakow na rozne sposoby.

                                                Troche mi to Twoje zaniepokojenie o zbyt niska predkosc poriszania sie tej
                                                strefy zderzenia przypomina ta zagadke o brakujacym funcie.

                                                Przeciez to predkosc belki miala byc analogiem do predkosci
                                                fali uderzeniowej padajacej w mur.
                                                Trudno chyba oczekiwac ze w kontakcie z murem w czole takiej fali
                                                wytworzy sie jeszcze potezniejsza fala ktora zmiecie i sprezy wielokrotnie
                                                czolo ktore i tak juz sie sklada ze spezonych czasteczek porwanych z osrodka.
                                                Jak na moj gust to dojdzie tam jedynie do czekogo podobnego do spezystego
                                                zderzenia. Trudno oczekiwac ze reakcja bedzie o wiele silniejsza od akcji.

                                                pozdrawiam serdecznie
                                                p.



                                                • Gość: t0g via No Oczywiscie zrobilem blad w Youngu IP: *.inet.catch.no 02.07.05, 03:06
                                                  O rzad wielkosci sie kopnalem, bo pamietalem te poprzednia wersje z N=100,
                                                  teraz po poprawce Y= 100 (okragla wartosc! pierwiaset z 10 000, zadne
                                                  przyblizenie) no i tymi wszystkimi rozwazaniami o zwalniajacych paczkach
                                                  falowych wyszedlem na glupa, bo teraz sie idealnie zgadza: "warstwa przejsciowa"
                                                  dociera w 0.5 s do drugiego konca, czyli robi 50 m w 0.5 s, zatem 100 m na sekunde.

                                                  Zatem wszystko CORAZ BARDZIEJ zaxczytna sie zgadzac z Twoim scenariuszem, P.,
                                                  jestem pelen uznania. Tylko nie przyznales sie wczesniej, lotrze, ze mechanike
                                                  studiowales! Kazdy dobrze wyksztalcony inzynier-mechanik zakasuje fizyka w
                                                  mechanice newtonowskiej, bo w kurs ten na studiach fizyczncych (podobnie jak i
                                                  np. termodynamika) jest coraz bardziej ograniczany kosztem innych przedmiotow,
                                                  ktore wydaja sie "wazniejsze" (a to blad, bo mechanika newtonowska to wspaniala
                                                  szkola fizycznego myslenia!).

                                                  Co do pedu, to ja sie wycofalem, po zaznajomieniu sie z paru artykulami, z
                                                  ktorych wynika, ze pedu fala nie niesie.

                                                  Z tym pedem to jest to jeszcze jeden "blad podrecznikowy". Ludzie wzieli wzor na
                                                  moc przenoszona przez fale. Polowa bierze sie z transportu energii kinetycznej,
                                                  polowa z potencjalnej. Wiadom zas, ze ped z enertgia kinetyczna wiaze sie
                                                  p=sqrt(2MK) No to oni wzieli moc fali, pomnozyli przez 2M, pierwiastek wyciagli
                                                  i mowia, ze to jest ped fali przenoszony w jednostce czasu. Tymczasem ten
                                                  zwiazek miedzy pedem i energia kinetyczna jest sluszny dla ruchu liniowego, a
                                                  nie falowego! Tak obliczony "ped" ma sens tylko matematyczny. W jednym artykule
                                                  bardzo slicznie pokazali, ze ped tak obliczony dla fali nie podlega zachowaniu,.
                                                  Czyli wciskali kit i ja ten kit zapamietalem. Ped fali ma bardzo male znaczenie
                                                  w praktyce, wiec malo kto zwrocil uwage na te podrecznikowe bledy.

                                                  Chwilowe pa, t0g
                                                • bush_w_wodzie Re: kurde tatus linka se otworz ;-) 04.07.05, 00:12
                                                  Gość portalu: p. napisał(a)

                                                  > Ale caly czas nie odniosles sie do wniosku ktory dla mnie
                                                  > wydaje sie najistotniejszy z tej symulacji.
                                                  > Jedynie gdy ZNAMY mase mozemy powiedziec ze sila jest
                                                  > proporcjonalna do PEDU poniewaz jest ona proporcjonalna do predkosci.
                                                  > Jezeli o masie i jej wlasciwosciach tzn. module Younga niewiele wiemy
                                                  > to wtedy poslugiwanie sie samym PEDEM nie mowi nam nic pewnego
                                                  > o sile jaka bedzie wtedy wystepowala.
                                                  > Chcialbym zebys sie do tego jakos odniosl.


                                                  mnie sie zdaje ze w przypadku kolizji z obiektem rozciaglym (takim jak samochod
                                                  czy warstwa sprezonego gazu) przy wyliczaniu sliy trzeba po prostu podzielic ped
                                                  `dp' odcinka obiektu padajacego o dlugosci `dl' przez czas w jakim ten ocinek
                                                  sie zatrzyma `dt = dl / c' gdzie c jest predkoscia dzwieku w obiekcie padajacym
                                                  (w przypadku fali uderzeniowje - to bedzie zapewne predkosc tej fali wlasnie)

                                                  czyli w przypadku fali uderzniowej - zatrzymujacej sie - sila bedzie chyba rowna
                                                  strumieniowi pedu fali padajacej na dany element powierzchni na jednostke czasu
                                                  • Gość: p Re: kurde tatus linka se otworz ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.05, 01:13
                                                    > mnie sie zdaje ze w przypadku kolizji z obiektem rozciaglym (takim jak
                                                    samochod
                                                    > czy warstwa sprezonego gazu) przy wyliczaniu sliy trzeba po prostu podzielic
                                                    ped
                                                    > `dp' odcinka obiektu padajacego o dlugosci `dl' przez czas w jakim ten ocinek
                                                    > sie zatrzyma `dt = dl / c' gdzie c jest predkoscia dzwieku w obiekcie
                                                    padajacym

                                                    no dobrze tylko skad mamy wiedziecjaka jest ta predkosc obiektu
                                                    padajacego, a jaka jego masa i rozciagniecie.

                                                    Nawet jakbysmy znali to rozciagniecie to musimy w tym pedzie znac
                                                    takze mase i predkosc bo od tego bedzie zalezalo jak dlugo potrwa
                                                    kontakt tej fali z przeszkoda.

                                                    Ja od samego poczatku mialem do t0g pretensje o to ze tak sobie
                                                    manipuluje tym pedem jak iluzjonista krolikami.
                                                    Zeby z dyskusji nie robil sie cyrk to nie wolno sobie pozwalac na takie
                                                    manipulacje.
                                                    Gdy z gory wiemy np. jaka jest masa to nie ma problemu bo ped jest
                                                    proporcjonalny do predkosci, ale jak masy dobrze nie znamy i nie
                                                    znamy czy do czynienia mamy z fala uderzeniowa czy akustyczna to
                                                    poslugiwanie sie analogiami ktore opieraja sie jedynie na pedzie
                                                    to jest dla mnie hochsztaplerka. Jesli wszyscy wokol zdaja sobie z tego
                                                    sprawe to w zasadzie nie czynil bym z tego zarzutu.
                                                    Kazdy ma swoje sposoby prowadzenia dyskusji i tyle.
                                                    Ale jesli na forum spotykaja sie ludzie o roznym poziomie zaawansowania
                                                    to wielu tych mniej dociekliwych uwierzy w takie "wyjasnienia"
                                                    a to juz mi sie troche nie podoba.
                                                    Ale t0g juz sie przyznal do tego ze troche pokpil sprawe
                                                    a to wazna rzecz ,bo najczesciej gdy jest spokojny pisze
                                                    ciekawe rzeczy i dobrze sie stalo ze inni moga zobaczyc
                                                    ze nie kreuje sie tu na boga z fizyki.

                                                    > (w przypadku fali uderzeniowje - to bedzie zapewne predkosc tej fali wlasnie)
                                                    >
                                                    > czyli w przypadku fali uderzniowej - zatrzymujacej sie - sila bedzie chyba
                                                    > rowna
                                                    > strumieniowi pedu fali padajacej na dany element powierzchni na jednostke
                                                    czasu

                                                    No a jak Tobie wyszlo ?
                                                    Bedzie to fala uderzeniowa czy tez juz tylko akustyczna w odleglosci 300m ?

                                                    pozdr.
                                                    p



                                            • bush_w_wodzie fajne te wyniki! 04.07.05, 00:04
                                              jestem pod wrazeniemn!

                                              ciesze sie ze wyajsnilo sie juz z tym modulem younga i fale rozchodza sie - jak
                                              nalezy - z predkoscia dzwieku ;-)

                                              btw to chyba rzeczywiscie nie jest fala uderzeniowa sensu stricte - tylko zwykly
                                              front falowy? przy prawdziwym zderzeniu natomiast pojawilyby sie zapewne efekty
                                              nieliniowe zwiazane chocby z tym ze fale w osrodku scisnietym powinny poruszac
                                              sie szybciej niz w niescisnietym - i wskutek spotkania wielu frontow falowych -
                                              nastapilaby byc moze autentyczna kumulacja energii w postaci fali uderzeniowej


                                              cos ciekawego widac w twoich wynikach. mianowicie predkosc (srodka masy) belki
                                              po odbiciu wyglada na niemal identyczna co do wartosci z predkoscia padania. z
                                              bilansu energii wynika natomiast ze energia ruchu srodka masy po odbiciu +
                                              nieelastycznosc (energia drgan belki) powinny dawac energie poczatkowa. z tego
                                              wynika ze bardzo mala czesc energii zostaje w tym ukaldzie rozproszona na
                                              drgania belki. tak mala - ze zaczalem sie zastanawiac czy w idealnym przypadku
                                              (liniowosc i brak bledow numerycznych) - to nie powinno byc zero. jak myslisz?

                                              pzdr
                                        • Gość: p. Czy ja juz tego gdzies nie widzialem ;-)? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.07.05, 18:02
                                          zagladnijcie pod te liniki

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25644375
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25653039
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=24400230&a=25653889
                                          na koncu ostatniego jest taki wniosek:
                                          >
                                          > I to jest wlasnie ten NAJISTOTNIEJSZY wniosek z mojego modelu
                                          > nie sam PED jest wazny ale wazna jest tez w nim relacja masy do predkosci.
                                          >
                                          Teraz chyba bedziesz sie musial troche wytlumaczyc
                                          z tego celebrowania PEDU jako sily niszczacej. ;-)

                                          Obawialem sie ze niedokladnosci jakie powstaja w tej warstwie zderzenia
                                          beda tak wielkie ze znieksztalca znacznie bradziej wynik tej symulacji.

                                          Jaka Ci wyszla czestotliwosc oscylacji w strefie pozbawionej pedu ?
                                          I jak bardzo one wplywaja na sile jaka oddzialywuje na mur.
                                          Nie jest to chyba amplituda duzo wieksza niz 50% tej sily ?

                                          Przy przejsciu fali uderzeniowej sila powinna byc zblizona
                                          tzn cisnienie ale bedzie ona dzialala duzo krocej niz 0.5sek
                                          Poniewaz sie nie bedzie odbijac a zostanie zassana przez podcisnienie
                                          jakie sie wlecze za tylami fali uderzeniowej i ja rozciaga wzdluz promienia.

                                          Gdyby w powietrzu znajdowaly sie jakies masywne obiekty zniszczenia
                                          mogly by propagowac na ksztalt efektu domina, ale w otwartej
                                          przestrzeni fala generujaca podobne cisnienie nie powinna
                                          wyrzadzic wiekszych spustoszen na budynkach o solidnej kostrukcji
                                          i niezbyt wysokim ?

                                          Pomyslcie jeszcze nad tym przykladem ktory jest pod tym linkiem
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=25581682&a=25656114
                                          pozdrawiam
                                          p.





                                          • t0g Wyniki symulacji dla podziału na 1000 elementów 02.07.05, 09:24
                                            groszek.741.com/Guma/1000elem.pdf
                                            Kolejne "kadry" są co 0.1 sekundy. Predkosc poczatkowa 5 m/s. Wykres pokazuje
                                            predkosc kolejnych elementow (0 to najdalszy od sciany, 999 - najblizszy). Dla
                                            chwili t=0 nie ma wykresu, bo to po prostu pozioma linia.

                                            Proszę zwrocic uwage, ze na kilku pierwszych wykresach na osi poziomej nie ma
                                            calego zakresu od 0 do 1000 - to po to, aby "rozciagnac" wykres.

                                            Program to nie najlepiej narysowal, niestety. Lepiej wygladala pierwotna wersja
                                            w formacie "Postscript", ale program konwertujacy na PDF z gladkich krzywych
                                            zrobil nieco mniej gladkie.

                                            Zrobilem analogiczne rysunki dla symulacji zpodzialem na tylko 100 elementow.
                                            Porownanie moze byc ciekawe, mozna juz wyciagnac pierwsze wnioski, co podzial na
                                            dyskretne elementy wprowadza do wynikow.

                                            Tez przetworzete wyniki z N=100 na rysunki i zaladuje na Groszka.

                                            Na razie! -pozdrawiam, t0g
                                            • t0g Ja dodatkowo przepraszam, ze na wszystkie 02.07.05, 10:43
                                              ...pytania i uwagi w postach nie odpowiadam odpowiednio szybko, ale te symulacje
                                              i przygotowanie tych ryzunkow to bylo wszystko dosc pracochlonne i nie
                                              pozostawilo mi wiele czasu na inne rzeczy. Nie myśl przypadkiem, Drogi P., że ja
                                              ignoruję to, co Ty piszesz!

                                              Jutro (sobota) mnie cały dzień nie ma, odezwę się znów zapewne dopiero w niedzielę.

                                              Chwilowe pa, t0g
                                              • Gość: p. I bez tego sie tu mocno produkujesz. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.05, 17:35
                                                Dlatego Cie przestrzegalem zebys sie
                                                tak bardzo w to nie angazowal jesli masz
                                                pilne sprawy.
                                                Czegos takiego to chyba nie widzialem
                                                a jesli juz to bardzo dawno temu ;-)

                                                Mniej efektowne bylby wykresy gestosci,
                                                ale na nich byloby dosyc dobrze widac
                                                jaka jest amplituda naprezen.

                                                Z tych wykresow pozornie wyglada jakby
                                                w strefie kontaktu z murem naprezenia nie
                                                oscylowaly z duza amplituda, ale one
                                                niezbyt dobrze nadaja sie do szacowania
                                                ich szczegolnie w tej okolicy.

                                                Troche pomarudze i powiem ze do celow
                                                porownawczych do dobrze by bylo miec
                                                wycinki tez w tej samej skali np. po 300 elementow.
                                                A jesli masz wynik w pliku to moglbys napisac
                                                krociutka procedure szukania minimum predkosci
                                                (tzn max w przeciwnym kierunku ) w strefie przejsciowej
                                                wtedy byloby widac czy to piersze strome zbocze lagodnieje nieco
                                                w miare oddalania sie od muru czy tez nie.

                                                Ale i bez tego to sie sporo napracowales.

                                                Ja ostatnio mam glowe zajeta czym innym.
                                                Probuje uruchomic sobie apacha na komputerze bez
                                                sieci i dostaje komunikat ze z mam brak polaczenia
                                                z DNS-em i apach mi sie nie uruchamia.
                                                A mi wcale DNS nie jest do niczego potrzebny, bo
                                                apacha chece tylko uzywac na tym kompie do
                                                localhosta.

                                                pozdrawiam
                                                p.
                                                • t0g Pusciłem symulację z podziałem na N=10 000 05.07.05, 20:03
                                                  Pierwsza jedna dziesiąta sekundy liczyła sie już ponad 2godziny, więc to już
                                                  jest chyba praktyczny kres możliwości tej metody symulacji.

                                                  Wynik jest bardzo podobny dla tych z N=100 i N=1000, tyle, że oscylacje stają
                                                  sie 10 razy "gęstsze"niż dla N=1000, i 100 razy "gęstsze" niż dla N=100.

                                                  To już chyba pokazuje, że te oscylacje są właśnie artefaktem modelowym.

                                                  Mozna pomyśleć tak: model staje się tym bliższy rzeczywistości (tzn. ciągłego
                                                  układu), im elementy są mniejsze (w granicy, gdybyśmy z podziałem zeszli do
                                                  rozmiaru odpowiadającemu odległościom międzyatomowym, to model stałby się już w
                                                  pełni "realistyczny", nie?). W takim przypadku oscylacje (tzn. te "fale"
                                                  widoczne na rysunkach) też osiągnęłyby rozmiary niewiele większe od odległości
                                                  międzyatomowych, zatem byłyby nie do zaobserwowania przy pomocy żadnych metod
                                                  makroskopowych. Raczej, gdyby się coś obserwowało, to byłyby to oscylacje
                                                  "uśrednione" po znacznie większym obszarze.

                                                  Więc ja sobie myślę, tak, że może by trzeba po prostu te wyniki z programu jakoś
                                                  uśrednić - wtedy te oscylacje się "wygładzą" i otrzymamy wynik bliższy temu, co
                                                  miałoby miejsce w rzeczywistości.

                                                  Mam jeszcze dwa inne pomysły "urealistycznienia" modelu. Pierwszy, to
                                                  zastosowanie czegoś, co się bardzo często robi w przypadku równania falowego i
                                                  podobnych równań: mianowicie, dodanie członu "tłumiącego". Proporcjonalnego do
                                                  prędkości.

                                                  Drugi pomysł polegałby na podziale, ale nie na elementy o równych rozmiarach,
                                                  tylko grubośc kolejnych elementów zmieniała by się w sposób przypadkowy. Moduł
                                                  Younga dla całości byłby ten sam, ale wspólczynnik spręzystosci dla
                                                  indywidualnego elementy zmieniałby się proporcjonalnie do masy. W ten sposób nie
                                                  byłoby w ukladzie wyróżnionego odcinka i moze to by też wpynęło na usrednienie
                                                  tych oscylacji.

                                                  To są tylko takie pomysły, które mi chodzą po głowie - ja już za trzy dni ruszam
                                                  w drogę, mam jeszcze masę spraw do załatwienia i juz nic nie zdziałam teraz,
                                                  tylko może po powrocie - o ile do tego czasu sprawa nie ulegnie juz calkowitemy
                                                  zapomnieniu.

                                                  Serdacznie pozdrawiam wszystkich, t0g

                                                  • Gość: p Re: Pusciłem symulację z podziałem na N=10 000 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.05, 21:36
                                                    bardziej chyba pouczajacy bylby obrazy
                                                    rozkladu gestosci z czego od razu
                                                    byloby widac rozklad naprezen.

                                                    Byc moze jestem w bledzie ale wydaje mi sie ze
                                                    by przyspieszyc obliczenia i miec lepsza precyzje
                                                    wystarczyloby jedynie w strefie przyjsciowej
                                                    zastosowac elementy 5mm dlugosci albo nawet ciensze
                                                    a pozostale 90% dlugosci mozna by dzielic na 50 milimetrowe.

                                                    Oprocz tego duzo tez mozna by zyskac przed strefa przyjsciowa
                                                    (liczac od konca belki ) bo tam sie nic nie dzieje wiecnie ma potrzeby
                                                    dzielenia tego obszaru.

                                                    Myslalem tez nad zaiana tego na obwod elektryczny, ale
                                                    mechanicy maja pewnie swoje narzedzia rownie dobre do
                                                    takich symulacji. W koncu chyba nie warto poswiecac zbyt duzo
                                                    energii na dzielenie wlosa na czwro ;-)
                                                    a jak dla mnie to i tak to ladnie wyglada

                                                    pozdrawiam
                                                    p

            • bonobo44 Re: N - aspekty fizyczne 27.06.05, 01:33
              wyjdzmy z takiej zaleznosci (o ile dobrze pamietam, wojskowi mawiaja, ze na
              kazdym 400 m dawka spada o rzad wielkosci):

              pkt 0: 10000 Gy
              400 m: 1000 Gy
              800 m: 100 Gy
              1200 m:10 Gy
              1800 m:1 Gy

              zobaczmy...
              I2=I1exp(-mx)
              gdy na 400 m spada 10 krotnie (I1/I2=10),
              to wspolczynnik tlumienia m=0,00575
              I(800)/I(1400)=exp[m(1400-800)]=exp(3,45)=20

              zatem wszystko sie zgadza 8)44

              a wlasciwie... 8(44

              --
              "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
              wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
              • Gość: p. Re: N - aspekty fizyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.05, 13:55
                Dzieki za te wyjasnienia.
                Faktycznie zapomnialem o powietrzu
                i o tym ze proces tlumienia w nim
                ma charakter wykladniczy a dokladniej rzecz
                biorac o tym ze tlumienie w nim jest na tyle
                duze.
                Z tego by sie nasuwal wniosek ze caly ten
                halas o te centymetry betonu nie byl tak bardzo
                istotny bo 25cm betonu jest rownowazne mniej wiecej
                350m odleglosci w powietrzu.

                jednak do jednej rzeczy to sie musze p...rzyczepic ;-)

                > I(800)/I(1400)=exp[m(1400-800)]=exp(3,45)=20
                >
                > zatem wszystko sie zgadza 8)44

                musisz sobie chyba wymienic baterie w kalkulatorze
                albo sie zlapac za suwak bo exp(3,45) to umnie wychodzi okolo 31.5 ;-)

                pozdrawiam
                p.
                • bonobo44 Re: N - aspekty fizyczne 27.06.05, 15:18
                  istotnie, podnioslem tylko do trzeciej (nie chcialo mi sie wyciagac kalk.a i od
                  razu blad, hi...hi... najwyrazniej przysnalem w polowie szacowania 8)

                  --
                  "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
                  wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
                  • bonobo44 Re: N - aspekty fizyczne 27.06.05, 18:08
                    tak zwykle sie dzieje, gdy natykamy sie przypadkiem na antycypowany wynik ;)
                    takze to sie czasem nazywa zludzeniem 8(

                    szczerze mowiac, moja intuicja (ktora byc moze wlasnie zasnela w najlepsze)
                    mowi mi, ze ta zaleznosc powinna znacznie bardziej stromo piac sie w gore w
                    poblizu punktu zero, a to ze wzgledu na wzrost drogi swobodnej, jaka
                    promieniowanie ma w nas do przebycia - dana czastka przebiega nas pod
                    epicentrum wzdluz (gdy stoimy) a nie w poprzek (jak to ma m-ce w duzej
                    odleglosci); i przypuszczam, ze zapewne nie rekompensuje tego efektu wzrost
                    strumienia wynikajacy ze wzrostu naszej powierzchni w miare oddalania sie od
                    punktu zero; (tzn. sadze, ze na lezaco pochloniemy w epicenytum o wiele
                    mniejsza dawke niz na stojaco - czy ktos zgadza sie tu z moja intuicja?)

                    jesli mam racje, nalezaloby tu doliczyc pochlanianie w naszym ciele w
                    zaleznosci od jego rozciaglosci i konfiguracji w stosunku do zrodla (powiedzmy:
                    odleglosci od pktu zero dla stojacej osoby)...

                    --
                    "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
                    wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
                    • bonobo44 Re: N - aspekty fizyczne 27.06.05, 19:07
                      > (tzn. sadze, ze na lezaco pochloniemy w epicenytum o wiele
                      > mniejsza dawke niz na stojaco - czy ktos zgadza sie tu z moja intuicja?)

                      epicynetum (hi...hi...hi... 8) - mialo byc (na ziemi) pod epicentrum (w punkcie
                      zero)

                      --
                      "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
                      wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
                      • bonobo44 Re: N - aspekty fizyczne 27.06.05, 23:01
                        w oczywisty spoob bladze - bedzie wrecz na odwrot - przeciez kazda kolejna
                        warstwa polowkowa bedzie miala 2x mniejszy strumien do zaabsorbowania (stoimy w
                        0) niz warstwa polowkowa obok o takiej samej powierzchni, ale wystawiona na
                        wyjsciowe natezenie (lezymy w 0)... zatem... dosc tego glupiego monologu ;)
                        --
                        "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
                        wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
                        • Gość: p. Re: N - aspekty fizyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.05, 10:15
                          Ja sie na tym nie znam na tyle zeby sie
                          podejmowac dyskusji konkretnych wartosci.
                          Skoro t0g kwestionuje to co w tej ksiazce podano
                          to powinien przedstwic tutaj swoje liczbowe
                          argumenty. Albo powinni sie wypowiadac tacy
                          ktorzy sie tym na tyle interesowali i uwazaja
                          ze maja cos konkretnego do powiedzenia.
                          Dlatego ja nie odpisywalem Ci na Twoje wyjasnienia.
                          Nie mam tez zbyt wiele czasu na wnikanie we wszystkie
                          watki. Dwa tygodnie temu troche sie zaangazowalem
                          bo uwazalem ze mozna taka dyskusje prowadzic troche
                          inaczej i chyba mi sie to troche udalo.

                          A tak przy okazji to Ci chcialem podziekowac za
                          otwarcie Pogranicza Fizyki ,bo mam wrazenie ze to
                          ja Cie do tego wciagnalem -mialem wtedy innego nicka
                          dyskutujac z doku ,ktory mial swoje wizje czasu i budowy materii.

                          Potem nie mialem czasu na angazowanie sie w takie
                          dyskusje i nawet sie nie odezwalem dlatego robie to
                          teraz z pewnym opoznieniem ;-)

                          pozdrawiam
                          p.
              • bonobo44 Re: N - aspekty fizyczne 02.07.05, 10:56
                bonobo44 napisał:

                > wyjdzmy z takiej zaleznosci (o ile dobrze pamietam, wojskowi mawiaja, ze na
                > kazdym 400 m dawka spada o rzad wielkosci):
                >
                > pkt 0: 10000 Gy
                > 400 m: 1000 Gy
                > 800 m: 100 Gy
                > 1200 m:10 Gy
                > 1800 m:1 Gy

                znalazlem info sugerujace spadek dawki o rzad na kazde 500 m:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=24328311&a=25942359

                podane sa tam tez zakresy dawek w zaleznosci od odleglosci dla 1 kt N;
                zgadzaja sie one z grubsza z podanymi wczesniej oszacowaniami...

                --
                "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
                wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
                • bonobo44 N - aspekty fizyczne: dawki i zasiegi 02.07.05, 11:08
                  wlasciwy link:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=24328311&a=25942743
                  --
                  "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
                  wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
                • Gość: p. Re: N - aspekty fizyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.05, 18:44
                  bonobo44 napisał:

                  > bonobo44 napisał:
                  >
                  > > wyjdzmy z takiej zaleznosci (o ile dobrze pamietam, wojskowi mawiaja, ze
                  > na
                  > > kazdym 400 m dawka spada o rzad wielkosci):
                  > >
                  > > pkt 0: 10000 Gy
                  > > 400 m: 1000 Gy
                  > > 800 m: 100 Gy
                  > > 1200 m:10 Gy
                  > > 1800 m:1 Gy
                  >
                  > znalazlem info sugerujace spadek dawki o rzad na kazde 500 m:
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=24328311&a=25942359

                  jak dla mnie to z tego wynika raczej ze spadek o
                  rzad wielkosci bedzie gdzies w okolicy 350-300m

                  podaja tam bowiem promienie 690m dla 80Gy i 1100 dla 6Gy
                  dla bomby N co daje 410m na czynnik 13.3 czyli okolo 350m
                  na czynnik 10.
                  Dla "tradycyjnego" wybuchu nuklearnego sa to promienie
                  360m i 700m co daje 340m na czynnik 13.3

                  Jezeli cos zle zinterpretowalem to mnie popraw.

                  Chyba juz mam zrodlo nieporozumienia
                  it drops by a factor of 10 every 500 m in addition to the effects of spreading

                  500m do bylaby odleglosc dla strumienia skupionego
                  czyli bez efektu tlumienia w wolnej przestrzeni.

                  Dodajac ten ostatni efekt otzemujemy okolo 350m.
                  Poniewaz tlumienie w wolnej przestrzeni najbardziej
                  uwidacznia sie w poblizu epicentrum to w odleglosci
                  powyzej 1-2km spadek dawki o rzad wielkosci zblizac sie bedzie
                  do 500m

                  To by tez wyjasnialo dlaczego dla mniejszych promieni
                  spadek o czynnik 10 wystepuje juz po 300m a nie 350m.
                  Ano dlatego ze tlumienie wolnej przestrzeni jest wieksze
                  700^2/360^2 = 3.78 niz 1100^2/690^2 = 2.54

                  >
                  > podane sa tam tez zakresy dawek w zaleznosci od odleglosci dla 1 kt N;
                  > zgadzaja sie one z grubsza z podanymi wczesniej oszacowaniami...
                  >
                  > --
                  > "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
                  > wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0

                  t0g powinien sie jakos do tego odniesc

                  jesli w promieniu 690m zginie natychmiast 3000-5000 zolnierzy
                  a 3-4razy tyle zginie w ciagu 24godzin to taktyczna korzysc z takiego
                  uderzenia nie powinna budzic watpliwosci.
                  Znaczyloby to ze co godzine umierac bedzie 300-600 zolnierzy
                  bez walki.
                  Chociaz z drugiej strony przy takiej skali ataku powinno
                  byc sporo takich ktorzy przezyli i cierpia na chorobe popromienna.

                  pozdrawiam
                  p.


                  • bonobo44 Re: N - aspekty fizyczne 02.07.05, 22:30
                    "it drops by a factor of 10 every 500 m in addition to the effects of spreading"

                    w oczywisty sposob masz racje (jednak najstarsi wojskowi wiedzieli, co mowili ;)

                    • Gość: p. Re: N - aspekty fizyczne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.07.05, 16:49
                      Skoro w poprzednim poscie popuscilem nieco wodze
                      fantazji sugerujac konkretne liczby ofiar po takim ataku
                      to teraz chcialbym przedstawic kilka wyliczen.
                      A ochota mnie do tego naszla poniewaz w tym
                      watku z goraca dyskusja zarowno Zirby ani t0g nie
                      kwestionowali moich nieudolnych obliczen, ktorych
                      wyniki zdawaly sie sugerowac ze uzycie jednej takiej bomby
                      nie przynioslo by stronie atakujacej znaczacych korzysci.

                      w tamtych obliczeniach przyjmowalem promien 690m
                      w ktorym gineliby zolnierze nieoslonieci i pominalem
                      tlumienie w powietrzu uwzgledniajac jedynie tlumienie wolnej
                      przestrzeni - czyli efekt rozszerzania.
                      Dla 10 krotnego tlumienia w betonie otrzymalem promien 218 m.

                      Uwzgleniajac jednak powyzsze dane, do ktorych podales linki
                      i uwzgleniajac tlumienie w powierzu promien ten zmalalby z 800m
                      dla zolnierzy nieoslonietych do ok.500m dla oslonietych 25cm warstwa betonu.
                      Po srodku znajduje sie promien 690 dla zalog pojazdow opancerzonych.
                      Wewnatrz tych promieni wszyscy zgina lub utraca zdolnosc bojowa natychmiast.

                      Przyjmujac 3000 zolnierzy na km^2 wraz z przykladowym podzialem procentowym
                      900 w budynkach 800 w pojazdach 1300 nieoslonietych na km^2 terenu.

                      To otrzymamy 2250 wyeliminowanych w pierwszym promieniu (0.75 km^2)
                      1575 wyeliminowanych miedzy pierwszym a drugim promieniem oraz 675 porazonnych
                      w budynkach i schronach (nastepne 0.75 km^2)
                      650 wyeliminowanych miedzy drugim a trzecim promieniem oraz 850 porazonych w
                      budynkach i pojazdach. (nastepne 0.5 km^2 )
                      Dalo by to lacznie na obszarze 2 km^2 4475 natychmiast wyeliminowanych i
                      1525 porazonych ktorzy wykluczeni z pola walki zostaliby najpozniej do 24
                      godzin.
                      Jednak w wiekszych odleglosciach znalazlo by sie rowniez wielu porazonych
                      ktorzy zostaliby wyeliminowani do 24 godzin.

                      W promieniu 1350m (miedzy 3 a 6-tym promieniem ) znalazlo by sie ok 4830
                      nieoslonietych zolnierzy. W promieniu 1100m znalazlo by sie 1430 zolnierzy w
                      pojazdach ( miedzy 5 tym a trzecim ) oraz w promieniu 900m (miedzy 900m a
                      800m ) 480 w budynkach razem to daje 4830+1430+480=6740 zolnierzy

                      Razem z tymi wewnatrz strefy o r=800m daloby to 6740+1525=8265zolnierzy
                      co dawaloby straty rzedu 300-400 zolnierzy na godzine w przeciagu nastepnych 24
                      godzin.

                      Sa to bardzo prymitywne szacunki oparte na prostych zalozeniach o rownomiernosci
                      rozlokowania jednostek w terenie i stalym procentowym ich podziale na
                      poszcegolne kategorie ochrony przed promieniowaniem neutronowym.

                      Szacunki te nie uwzgledniaja strat jakie powstalyby w sposob nieunikniony
                      poprzez wprowadzenie jednostek nie dotknietych atakiem w rejon skazenia.

                      Szybkie i bezpieczne przegrupowanie sil po takim ataku
                      byloby wielce utrudnione ze wzgledu na koniecznosc unikania
                      dluzszego kontaktu ze strefa skazona i pojazdami w niej sie znajdujacymi.

                      Dodatkowo obronca musialby uwzglednic koniecznosc wspolpracy
                      ze soba oddzialow bedacych w podobnym stopniu porazonych.
                      Poniewaz w innym wypadku obroncy musieliby bez pzrerwy sie
                      przegrupowywac ze wzgledu na topniejace stany osobowe.

                      Nie pisze tego aby w ten sposob uwiarygadniac taka wersje wydarzen
                      tylko aby podjac dyskusje w ktorej moja teza brzmi ze akurat dane
                      fizyczne w tym zakresie nie moga podwazyc prawdopodobienstwa
                      iz taki atak mogl miec miejsce.
                      Jedynie duzo nizsze zageszczenie jednostek ponizej 1000 zolnierzy na km/2
                      a byc moze nawet ponizej 500 na km^2 moglo by podwazac taktyczne korzysci z
                      takiego ataku. (bo atak mialby raczej miejcse w rejonie o wyzszej koncentracji
                      niz przecietna )
                      Tylko czy przy braku wsparcia lotniczego i wojsk rakietowych oraz mniejszej
                      donosnosci i celnosci swojej broni obroncy byli by w stanie skutecznie stawiac
                      opor w odslonietym terenie przy takim rozproszeniu ?

                      Na takie pytanie moglby chyba odpowiedziec tylko jakis ekspert
                      dla mnie wydaje sie to malo realne ale ja sie tym nie interesowalem
                      i malo sie znam.

                      pozdrawiam
                      p.




    • bonobo44 N - aspekty wizualne wybuchu nocnego 07.07.05, 20:28
      europitek na watku 'politycznym'
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=25607562&a=25747016
      zglosil celowosc dokonania nastepujacych oszacowan:

      <<Trzeba sprobowac ocenic, jakie warunki musial by spelnic
      jakis "wybuch", aby zostal zauwazony i zapamietany jako wyjatkowy (z odleglosci
      ok. 10-15 km, na tle innych dzialan wojennych). Trzeba by ocenic
      jego "wymagana" jasnosc i pulap nad ziemia, by miec wyobrazenie o tym co soba
      reprezentuje. Ja nie podejmuje sie prowadzenia obliczen, bo nie lubie tego
      bardzo a na forum jest troche "zawodowcow", ktorzy zrobia to zapewne i tak
      lepiej ode mnie.
      Tylko moze lepiej byloby te obliczenia robic w watku "obliczeniowym", bo jak tu
      rozgorzeje jakas bitwa "na liczydla" to ogolny sens dociekan diabli wezma. A po
      ustaleniu jakis liczbowych konkretow mozna bedzie tu wrocic.>>

      ze wzgledu na wzglad moge zajac sie tym w dalszej kolejnosci...
      (oszacowanie mozliwych wizulanych efektow nocnych wybuchu N)

      zatem moze w intertimie ktos ma wlasne sugestie na ten temat?

      --
      "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
      wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
    • bonobo44 N - aspekty akustyczne ( cicha bomba atomowa ? ) 08.07.05, 17:06
      mikronezja w
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=25607562&a=25785572
      napisal:

      " jak na razie mamy jeden
      zapis w blogu i to raczej o zjawisku świetlnym (a nic o huku - cicha bomba
      atomowa ?)"

      jesli ktos znalazl by sie w odleglosci 10 km od epicentrum wybuchu bomby N,
      to odglos wybuchu dotarl by do niego po mniej wiecej polowie minuty;
      odglosy zwyklych konwencjonalnych bomb spadajacych znacznie blizej moga
      oczywiscie latwo zagluszyc te jedna...

      --
      "Dwudzieste pierwsze stulecie nie bedzie wiekiem lotow kosmicznych, lecz
      wiekiem energii slonecznej" - Wernher von Braun
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12172&w=25054395&v=2&s=0
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka