Dodaj do ulubionych

W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytularny...

IP: *.UMDNJ.EDU 11.07.05, 19:20
OPI od ponad dwoch lat ma liczne "dziury" albowiem Ministerstwo Edukacji pod
rzadami min. Lybackiej zlikwidowalo obowiazek przesylania szczegolowych
danych o obronionych doktoratach do Departamentu Szkolnictwa Wyzszego, ktory
z kolei przekazywal je do OPI. Uczelnie baly sie Ministerstwa wiec dane o
doktoractach i habilitacjach splywaly na biezaco. Teraz uczelnie maja
dobrowolnie te dane przekazywac do OPI i wiele z nich - nie majac
ministerialnego bata nad soba - zaniedbuje to.

Najwyzszy czas aby ten obowiazek przesylania danych do Ministerstwa Edukcji
przywrocic...
Obserwuj wątek
    • khmara W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytularny... 11.07.05, 20:02
      "Istnieje obiegowy pogląd, że najtrudniej awansuje się w naukach medycznych,
      które są silnie zhierarchizowane. Dane statystyczne tego nie potwierdzają -
      ponad dwukrotnie łatwiej zostaje się profesorem medycyny niż profesorem
      gimnastyki."

      Problem nie w danych statystycznych, ale w ich interpretacji. Z infografiki
      wynika, że w naukach medycznych łatwiej awansować niż w wojsku. I to by było
      na tyle.

      Warto natomiast zwrócić uwagę, że medyków jest 3 razy więcej niż np.
      filologów. Na podstawie tych danych można też wyciągnąć wniosek, że CAŁA nauka
      polska jest silnie zhierarchizowana i trawiona tymi samymi przypadłościami
      (nepotyzm, kumoterstwo itp.) co medycyna. Głos medyków jest bardziej słyszalny
      ponieważ jest ich relatywnie WIĘCEJ.

      Można też mieć duże wątpliwości czy stosunek liczby profesorów tytularnych do
      liczby doktorów i doktorów habilitowanych rzeczywiście świadczy o względnej
      łatwości awansowania. Raczej chyba należało uwzględnić stosunek liczby
      profesorów i doktorów habilitowanych do liczby doktorów.

      Różnica między habilitowanymi a niehabilitowanymi jest zasadnicza -
      habilitowany jest członkiem rady naukowej i rady wydziału, niehabilitowany to
      taki śmieć, którego można latami odsuwać od pieniędzy na badania i nie
      pozwalać dotknąć aparatury, a na koniec mu powiedzieć, że leń i nie spełnia
      wymagań. Habilitowany ma dożywotnią posadę i może już nic nie robić, jest
      świętą krową, która liczy się do minimum kadrowego.
      • khmara Statystyka c.d. 11.07.05, 21:45
        "Młodzi naukowcy czują się dyskryminowani, wykorzystywani i pozbawieni
        perspektyw. Czy ich subiektywna frustracja znajduje uzasadnienie w obiektywnych
        danych statystycznych?"

        Błędne założenia wyjściowe, niewłaściwe dane.

        "Gniewni dyskutanci" w internecie nie domagają się wcale, by łatwiej było
        awansować. Nie chodzi o łatwość awansu, ale o brak przejrzystych kryteriów
        awansowania i finansowania, bo bez pieniędzy nauki się w dzisiejszych czasach po
        prostu robić nie da. Krótko mówiąc, chodzi m.in. o wprowadzenie w życie
        Europejskiej Karty Praw Naukowca.

        Z tego, że KTOŚ awansuje, nie wynika, że kryteria awansu są w jakikolwiek sposób
        zobiektywizowane, a wiedza i praca znaczą więcej niż właściwe układy.
    • Gość: TYTUS Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular IP: *.picr.man.ac.uk 11.07.05, 20:14
      Lepiej byscie zrobili statystyke jak wyglada dorobek naukowy tych profesorow w
      porownaniu z ich kolegami np. w Niemczech czy Szwecji (o UK,USA i Szwajcarii
      nie wspominajac) i czy rzeczywiscie profesorami zostaja ci z najlepszym
      dorobkiem naukowym. Ciekawe moglo by byc.
    • ekostar Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular 11.07.05, 20:48
      Brakuje mi wyobraźni aby zrozumieć intencję artykułu Adama Pronia i Haliny
      Szatyłowicz.

      Czy to zachęta dla mężczyzn aby rozbili tę żeńską klikę czy też dodanie odwagi
      kobietom aby próbowały się realizować lecząc zwierzęta?

      Wobec palących problemów różnorodnych zmian w Ustawie o Szkolnictwie Wyższym,
      lustracji środowiska akademickiego oraz wdrożenia Karty Naukowca według zaleceń
      Komisji Europejskiej powyższe dyrdymały to typowa tematyczna ściema Gazety
      Wyborczej: piszemy o środowisku akademickim, jesteśmy na bierząco.

      NIE PISZECIE i NIE JESTEŚCIE!

      Jedyny portal internetowy z pełną informacja w tym zakresie:
      Niezależne Forum Akademickie:
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/news.php?id=97
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/news.php?id=56
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/news.php?id=75


    • Gość: gosc Najlatwiej z tatusiem i mamusia IP: *.molgen.mpg.de 11.07.05, 20:49
      Sprawdzcie ile profesorow ma synow i corki - doktorow i wice-wersa. To bedzie
      jeszcze bardziej porazajace :-(
    • Gość: jw Ta statystyka nie ma sensu IP: *.autocom.pl 11.07.05, 21:05
      Ta statystyka nie ma sensu, oparta jest na znanych bazach niedanych o czym
      chyba wszyscy 'robiący' w nauce wiedza i nie ma siły aby stworzenie
      rzeczywistej bazy danych nie tylko tytularnych stalo sie faktem prawnie
      wymaganym !
      Ta 'statystyka' w najmniejszym stopniu nie odzwierciedla kondycji nauki w
      Polsce a raczej ja zaciemnia. Sama instytucja profesora 'belwederskiego' czy
      raczej obecnie 'namiestnikowskiego' jest kuriozum na skale swiatową a w
      artykule na ten temat nie ma ani słowa.
      Duzo by trzeba pisac na ten temat ale sporo juz napisano. Zapraszam na portal
      Niezalezne Forum Akademickie www.nauka-edukacja.p4u.pl/ gdzie o sytuacji
      w nauce i edukacji pisze się inaczej niż w zaleznych mediach

      Józef Wieczorek
    • Gość: jw Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular IP: *.autocom.pl 11.07.05, 22:01
      'Czy ich subiektywna frustracja znajduje uzasadnienie w obiektywnych
      danych statystycznych?'
      Warto przypomnieć, ze 'subiektywna' frustracja więźniow Gulagu ( także
      nieprawomyslnych uczonych) nie znajdowala uzasadnienia w 'obiektywnych' danych
      statystycznych BP KPZR.

      Subiektywne zadowolenie autorow artykułu z wynikow swojej pracy nie znajduje
      żadnego uzasadnienia w rzeczywistości .

      Frustracja z istniejącego stanu rzeczy jest objawem zdrowia psychicznego.
      Tylko chory psychicznie wyrażałby z tego powodu zadowolenie zamiast frustracji.
    • heraldek Czworonogi z Ministerstwa wiedza... 12.07.05, 01:35
      ...jakiego im profesora potrzeba....
      • Gość: micron Re: statystyczne bajeczki dla grzecznych dzieci? IP: *.tulane.edu 12.07.05, 06:24
        Statystyka mozna podpierac dowolne teorie...
        Nawet i takie, ze w nauce polskiej dzieje
        sie dobrze i zadne zmiany, ani reformy
        potrzebne nie sa!!!
    • Gość: Tomasz matematyczne rozwazania licealisty IP: *.chello.pl 12.07.05, 07:40
      WPA=liczba prof / liczba doktorow.
      Aby WPA bylo wysokie licznik powinien byc duzy lub/i mianownik maly.

      Z tego wniosek moze byc nastepujacy: mamy mnostwo profesorow weterynarii i nie
      mamy mlodej kadry.

      A przy okazji co to za tytul profesor tytularny, czy jest profesor
      nietytularny? Gdzie jeszcze na swiecie istnieje twor centralnej komiscji i co
      ta komisja robi?
      • Gość: zz Re: matematyczne rozwazania licealisty IP: *.ift.uni.wroc.pl 12.07.05, 11:53
        profesor nietytularny to profesor uczelniany mianowany (na czas okreslony) przez
        rektora uczelni. XYZ z Uniwersytetu warszawskiego (UW) podpisuje się tak:
        dr hab. XYZ, prof UW

        Profesora tytularnego mianuje (dożywotnio) prezydent RP.
        Pisze sie to tak:
        prof. dr hab. XYZ

        Proste?
        • Gość: p Re: matematyczne rozwazania licealisty IP: *.kt.agh.edu.pl 12.07.05, 14:07
          ciekawsza jest odpowiedz na ostatnie pytanie: gdzie jeszcze ten przezytek jest
          utrzymywany - wg mojej wiedzy w niewielu cywilizowanych krajach o naprawde
          rozwinietej nauce
        • Gość: jw prof dr hab dozywotni IP: *.autocom.pl 12.07.05, 14:15
          do poczytania
          polityka.onet.pl/162,1181578,1,0,artykul.html
          inne na nauka-edukacja.p4u.pl/
        • Gość: BumBum Re: Nauka polska dalej tkwi w tym samym bagnie! IP: 129.81.192.* 12.07.05, 16:18
          Czy istnieja jeszcze jakies cywilizowane kraje, w ktorych
          profesura jest czyms wiecej nizli STANOWISKIEM na uczelni?
          Fakt mieszania polityki z zyciem naukowym (jak to ma wciaz
          miejsce w Polsce) i NADAWANIA dozywotnich tytulow
          profesorskich (owi "profesorowie belwederscy"...)
          jest czyms zaiste kuriozalnym w swiatowej
          nauce!

          P.S. Zmarnowano juz kilkanascie lat na pozorne dzialania
          i kosmetyczne poprawki - a nauka polska dalej
          tkwi w tym samym miejscu i w tym samym
          starym, zbiurokratyzowanym i kompletnie
          niewydolnym systemie. I zadna statystyka
          tego nie zmieni!!!
    • itd-gw statystyka inaczej 12.07.05, 09:11
      Statystyka, jezeli sie z niej nie korzysta w umiejetny sposob udowadnia, ze pan
      i jego pies maja statystycznie po trzy nogi!!!
      Podobnie absurdalne kryteria oceny i nierzetelne bazy danych

      Podaje inne (swiatowe, a nie polskie lokalne) dane statystyczne dotyczace
      oglonie weterynarii (i nie tylko) w Polsce.

      Wg klasyfikacji szerokich 22 dziedzin naukowych dla potrzeb Essential Science
      Idicators (ISI WEb of Knowledge) nauki weterynaryjne zaliczaja sie do PLANT and
      ANIMAL SCIENCE
      www.in-cites.com/field-def.html
      W rankingu krajow dla tej dziedziny Polska znajduje sie na DWUDZIESTEJ OSMEJ
      pozycji w swiecie, a sama dziedzina jest w Polsce na siodmym miejscu waznosci
      osiagniec (na 22 sklasyfikowane).
      TYLKO 14 artykulow z ostatnich 10 lat z polskimi wpsolautorami spelnia kryteria
      ESI. ZADEN z nich nie dotyczy weterynarii!!!

      Jest mozliwym, ze czesc prac jest zakwalifikowana do Agricultural Sciences (17te
      miejsce co do waznosci w Polsce), ale tam Polska jest na TRZYDZIESTYM PIERWSZYM
      miejscu w swiecie i mamy 5 artykulow z polskimi wspolautorami z czego dwa o
      szczurach powstaly w Japoni ze wspolautorstwem niejakiego MK Piskulaka z
      afiliacja w olsztynskim PANie.
      Tyle tylko, ze baza Nauki Polskiej: Ludzie Nauki w ogole takiego nazwiska NIE
      WYKAZUJE.(szukaj Piskula%)

      Przy okazji profesorem stomatologiem jest latwo zostac bo pacjenci nie
      koniecznie dokonuja wyboru gabinetu na podstawie tytulu profesorskiego!!!
      Po prostu tytul nie przeklada sie wprost na 'kase' z prywatnej praktyki jak to
      jest w wielu innych dziedzinach medycyny - pacjentowi jest latwiej ocenic
      obiektywnie co otrzymuje za swoje pieniadze...

      A co do fizyki, ktora w rankingu ESI jest najsilniejsza nauka polska. W siecie
      zajmujemy 13 miejsce
      • khmara Wnioski 12.07.05, 11:13
        Porównanie danych zebranych przez Pronia z danymi dostępnymi w bazach
        międzynarodowych pozwala na wyciągnięcie tentatywnego wniosku, że FIZYKA jest
        NAJZDROWIEJ rozwijającą się nauką w Polsce. W przypadku fizyki polskie kryteria
        oceny dorobku (tytuł profesora) zgodne są z kryteriami międzynarodowymi (liczba
        liczących się publikacji i cytowań). W przypadku pozostałych nauk taki związek
        nie jest oczywisty. Może to oznaczać, że w niektórych dziedzinach mamy za mało
        lub za dużo profesorów tytularnych.
        • itd-gw Re: Wnioski 12.07.05, 14:06
          khmara napisal:
          > że FIZYKA jest
          > NAJZDROWIEJ rozwijającą się nauką w Polsce.

          niestety wcale nie koniecznie. Uzupelniam statystyke z Essential Scince
          Idnicators ISI.
          Przy sortowaniu nie wg kryterium ilosci cytowan artykulow, gdzie zajmujemy 13
          miejsce, a wg kryterium ilosci cytowan na artykul osoby to polscy fizycy zajmuja
          dopiero TRZYDZIESTE OSME miejsce w swiecie. Prowadzi w rankingu Szwajcaria...

          Wniosek:
          nawet zdrowi fizycy uprawiaja publikacyjna hucpe w porownaniu ze swiatowymi
          standartami... Niewatpliwie tez kryteria uzyskania tytulu profesora w Polsce
          maja tutaj swoj przyczynek ( wyzszosc ilosci nad jakoscia w kryteriach CKK)
    • Gość: m Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular IP: *.astral.lodz.pl 12.07.05, 09:18
      dane w cytowanej bazie są bardzo nieaktualne - nawet jeśli przesyła się
      wspomniane wyżej informacje, mija bardzo wiele miesięcy, zanim są one
      wprowadzone do bazy
    • Gość: Naukowiec Empiryczne wyjaśnienie przyczyn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 09:33
      Kilka dni temu robiąc dżem z wiśni odkryłem przyczyny powszechniejszego awansu
      mężczyzn w stosunku do kobiet.

      Płukałem wiśnie w sporymm wiadrze następnie odcedziłem wodę i podawałem
      poszczególne wisienki żonie do drylowania. Zauważyłem że zdecydowana większość
      wisienek z ogonkami znajdowała się na górze, natomiast wisienki bez ogonków
      zwykle pozostawały na dole wiadra.

      Wniosek z tego doświadczenia jest oczywisty: to ogonki wyciągają do góry :)

      Pozdrawiam wszystkie wisienki ;)
      • Gość: r39 szybki Bill IP: *.ifpan.edu.pl 12.07.05, 12:30
        Taaak? Nie ma to jak szybkie i jedynie słuszne wnioski
        z tego "co sam widziałem na własne oczy". Zobacz lepiej,
        kolego naukowcu, czego nie widziałeś (a powinieneś, jeśli
        mienisz się naukowcem!): mianowicie tego, że wiśnie na dnie
        wiadra są jakieś inne, niż te pływające. I dlatego ogonki
        im odpadły.
        Twoje szybkie rozumowanie jest wprawdzie nie "ogonkiem"
        ale "nogami do góry".
        Napisz nam, na czym polega różnica, kiedy już ją znajdziesz.
        Wskazówka: posłuż się ogólnowojskowym przyrządem pomiarowym
        znanym pod nazwą "kolorymetru". Aha, nie pisz nam, że
        ciemnoczerwone jest cięższe.
        • Gość: Naukowiec Re: szybki Bill IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 12:58
          @szybkiBill nie ma to jak poważne konsylium.

          Tak więc sugerujesz że wyciągające ogonki w większości mają wisienki z
          jaśniejszą skórką a te ciemnoskóre leżą zawsze na dnie. Hmmm... tak więc
          rozszerzam swoje wnioski: awans zależy nie tylko od płci ale również od koloru
          skóry ;)
    • toja3003 szkoda naszych podatniczych pieniędzy na 12.07.05, 09:37
      takich profesorków.
      Wielu „naukowców” nie zna nawet języków obcych i nie umie obsłużyć komputera
      (wstyd!) i wydają granty na robienie tłumaczeń jakiejś darowanej
      podczas „visiting profesor” makulatury z obcego na nasze
      a pocztę elektroniczną wysyła panna Krysia (po maturze tylko ale umie) no i
      wszędzie tylko chodzi taka znakomitość z zaufanym asystentem-tłumaczem a jak w
      sekretariacie dzwoni telefon to taki naukowiec mówi: „jak po polsku to jestem”.
    • kocio44 Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular 12.07.05, 09:50
      komu najłatwiej zostać profesorem? kujonom,lizusom,dzieciom profesorów itp.
      Młodym ,zdolnym i miejącym własne zdanie są kładzione kładzione kłody pod nogi.
      Szkoda rozpisywać się na ten temat,bo nóż otwiera się w kieszeni.
      • Gość: jw Stan nauki i techniki w Polsce-diagnoza IP: *.autocom.pl 12.07.05, 10:24
        Poczytajcie m.in.
        Stan nauki i techniki w Polsce-diagnoza Prof. Zylicza
        nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=38
        Owocnej lektury i przemysleń
    • itd-gw wybiorcza statystyka 12.07.05, 10:27
      Dlaczego w tabeli nr 1 mamy 38 pozycji, a w bazie danych Nauki Polskiej mamy
      SZESCDZIESIAT DWIE dyscypliny KBN?

      Dlaczego ja wprowadzajac 23 dyscypline na stronie wyszukiwania ludzi nauki
      (pozostawiajac reszte bez zmian otrzymuje 939 pozycje?

      podobnie dodatkowe kryterium dla tytulu naukowego:

      prof% -> 221
      dr -> 620
      dr hab% -> 93

      dr% -> 718

      jak widac suma dr i dr hab% bynajmniej nie jest rowna dr%
      natomiast suma prof% i dr% zgadza sie z ogolna liczba 939 osob z dowolnym
      tytulem naukowym.

      Tabela 1 w artykule podaje zas dla weterynarii (poz.28) liczbe 1248.

      Byc moze, jezeli zdefiniuje o innej porze TAKIE SAME CIAGI (strings) na stronie
      bazy.opi.org.pl/ otrzymam inne wyniki - mam juz takie doswiadczenia z
      przeszlosci.

      Pozostaje tylko pytanie - o ktorej godzinie,w jakim dniu i z jakiego komputera
      autorzy uzyskalo wyniki do swojego artykulu?
    • ekostar Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular 12.07.05, 10:28
      Adam Proń bezskutecznie szuka pola do popularyzowania swoich niepopularnych
      poglądów:

      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=34
      Kolejny niewypał. Widać, że Gazeta Wyborcza bierze każdego lepszego żeby tylko
      coś napisał podług woli.

      Zapraszamy na: www.nauka-edukacja.p4u.pl/
    • Gość: jw konsekwencje baz niedanych IP: *.autocom.pl 12.07.05, 11:33
      www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=105&page=1
      Co wynika z baz danych
      Jerzy Trojan w najważniejszych bazach ludzi nauki KBN figuruje jako dr hab.
      mimo że habilitacji nie ma, bo karierę robił nie u nas, tylko na Zachodzie.
      Widać, że nasze bazy danych o ludziach nauki nie są wiarygodne, tak jak i mało
      wiarygodna jest nauka polska.
      -------
      Co wynika z artykułu GW ?
      • Gość: zz Re: konsekwencje baz niedanych IP: *.ift.uni.wroc.pl 12.07.05, 11:49
        Co więcej, ten słynny Trojan przez kilka lat posługiwal sie publicznie tytułem
        dr hab. i włos z głowy mu z tego powodu nie spadł.
        Na zdrowy rozum informacje do tej bazy danych powinny pochodzic nie od
        uczelni, ale (obligatoryjnie) od centralnej komisji.

        Cały system jest nieco absurdalnie skonstruowany, bo gdy rok temu
        wysyłałem info do tej bazy danych, to musiałem to zrobiic w formie wydruku.
        Ale wydruk musiałem przygotować specjalnym programem, ktory sciagnalem z sieci.
        Na pytanie, czy nie byl;oby rozsądniej przeslac stosowny plik, zeby nie muisieli
        tego wklepywac od nowa, otrztymalem odpowidz - "nie"!
    • Gość: r39 nie czepiać się statystyki, IP: *.ifpan.edu.pl 12.07.05, 12:21
      to nie ona winna, że jedni z niej doczytują się tego a inni
      tamtego. Każda baza danych, która "żyje" - wciąż się zmienia.
      Jedni dochodzą, inni awansują, jeszcze inni - odchodzą.
      Do tego mamy niewątpliwie do czynienia ze zwłoką w aktualizacji,
      inną dla każdego źródła - od dni do lat. I co z tego?
      Statystycznie nic.

      Komentarze alternatywne:
      Niski wspólczynnik WPA dla "gimnastyków" bierze się z braku
      tradycji, bo stosunkowo niedawno w tych dziedzinach można się
      habilitować; to samo dotyczy sztuki (nie zamieszczonej w tabelkach,
      i słusznie - bo to nie nauka).

      Nepotyzm w medycynie? Pewnie tak, ale popatrzcie na "prawo",
      o którym doskonale wiadomo, jak się sprawy mają. Nawet ostatnio
      nasz sejm starał się coś zrobić, aby do tego zawodu miały przynajmniej
      oficjalne szanse dotarcia osoby spoza "klanów". Jakoś się to nijak
      nie odbija w tabelkach.

      Za mało profesorów wojskowych? A dlaczego miałoby być inaczej?
      Po pierwsze, kiedy wojskowy się przedstawia to mówi: "pułkownik
      profesor X" (Tak samo z teologią: "ksiądz profesor"). Co jest ważniejsze?
      Jasne, że to co na pierwszym miejscu. Poza tym, co byłoby warte wojsko
      złożone z generałów i jednocześnie bez mięsa armatniego?

      I mógłbym tak jeszcze długo, ale jako fizyk dodam tylko coś z własnej
      działki. Ponoć, poza weterynarią, najłatwiej zostać profesorem nauk
      fizycznych. No to, droga współczesna młodzieży, licząca pracowicie
      i "obiektywnie" swoje szanse życiowe - hurmem na studia w tym kierunku!
      Problem tylko w tym, czy zdołacie je ukończyć, choćby z opóźnieniem.
      Tak się głupio składa, że tu sama chęć zrobienia kariery na nic się
      nie zda, potrzebna jest jeszcze rzetelna wiedza i ogromna pracowitość,
      żeby uzyskać liczące się wyniki. Co nie znaczy, że ci, którzy nie dotrwają
      do końca tych studiów są do niczego. Wręcz przeciwnie, sprawdzają się
      doskonale w takich dochodowych dziadzinach jak np. bankowość. Albo
      zostają wybitnymi artystami, jak Krzysztof Zanussi.
      • khmara Re: nie czepiać się statystyki, 12.07.05, 13:10
        Gość portalu: r39 napisał(a):

        > Niski wspólczynnik WPA dla "gimnastyków" bierze się z braku
        > tradycji, bo stosunkowo niedawno w tych dziedzinach można się
        > habilitować;

        Wbrew tezom autorów może to oznaczać, że w "gimnastyce" łatwiej awansować niż w
        weterynarii.

        Statystyki zasadniczo poprawne, ale mają się nijak do przyjętej przez autorów
        tezy. Może za wyjątkiem fizyki ;-)
        • khmara Re: nie czepiać się statystyki, 12.07.05, 13:17
          Uzupełniam: najłatwiej zostać profesorem tytularnym z fizyki, bo tam wystarczy
          ciężka praca i zdolności. W innych dziedzinach widocznie to nie wystarcza,
          trzeba czegoś więcej.
      • Gość: Carmen S. Re: nie czepiać się statystyki, IP: *.lr.centurytel.net 12.07.05, 16:36
        Twoj wniosek r39, ze najlatwiej zostac profesorem na fizyce, mowie ci to jako
        kolezanka po fachu, jest bledny bo "najlatwiej" w takim przypadku obejmuje
        punkty potencjalu polaczone droga od doktora do profesora, na tym opiera sie
        stworzony WPA. Nie uwzglednia on zasadniczej roznicy miedzy dziedzinami, dla
        lekarza dr, to czesto wystarczy bo dla jego praktyki juz wiecej nie ma
        znaczenia, tak samo moze byc dla prawnika (czyli duzy mianownik we wzorze).
        Prawidlowo utworzony wspolczynnik nie moze uwzgledniac doktorow ktorzy
        profesorami zostac sie nie staraja. Fizyka jest natomiast taka dziedzina ze
        poza uniwersytetem fizyk jest bezrobotny albo nie zajmuje sie fizyka, z tego
        powodu wejscie do systemu, czyli dostanie pracy na uniwersytecie jest wlasnie
        najbardziej konkurencyjne w fizyce, a wiec biorac punkty od studenta do
        profesora w fizyce zostac profesorem najtrudniej (odpowiednie urodzenie
        pomaga...). Nie zachecaj wiec nikogo do studiowania fizyki.
        • Gość: r39 Re: nie czepiać się statystyki, IP: *.ifpan.edu.pl 13.07.05, 19:34
          A jednak, droga koleżanko po fachu, będę zachęcać!
          Ale tylko tych, którzy są naprawdę zainteresowani
          tym jak cały ten piękny świat tyka a nie wyłącznie
          mamoną.

          Wiadomości tego rodzaju nie uzyska się na żadnym
          innym kieruku studiów.

          Niektórych zainteresowanych mamoną jednak też.
          Jest i dla nich pole do popisu, choć niekoniecznie
          do robienia intratnych przedsięwzięć.

          I tak jak już mówiłem: jeśli mimo wszystko taki student
          (nawet nie mgr, byle zaliczył 2 pierwsze lata) postanowi
          ustawić się w życiu inaczej, to proste rozumienie rozmaitych
          mechanizmów występujących w przyrodzie, w tym w jej ożywionej
          części, tylko ułatwi mu to inne ustawienie.
    • ekostar Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular 12.07.05, 16:02
      W sprawach awansu, szczególnie na polskich akademiach medycznych polecam równiez
      inne forum, a w im wypowiedzi Pana A. Wojtasika:

      forumakad.pl/archiwum/2004/12/04-notatki_przewodniczacego_rgszw.htm
    • ekostar Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 12.07.05, 16:46
      który wraz z koleżanką SZATYŁOWICZ uprawia państwowotwórczą scjentometrię.
      Gdzie nie poczytać, tam odrzuca brakiem profesjonalizmu oraz szermowanie opinii
      bez pokrycia:"... W ostatnich latach w środowiskach opiniotwórczych często
      głoszony jest pogląd o dominacji naukowej placówek PAN. Czy rzeczywiście
      instytuty PAN pracują dynamiczniej niż uczelnie, a ich badania znajdują większy
      oddźwięk? Postanowiliśmy sprawdzić, czy dostępne dane statystyczne o charakterze
      scjentometrycznym potwierdzają ten obiegowy pogląd.."
      Wiecej:
      www.mnii.gov.pl/mnii/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=227&news_id=1073&layout=2&page=text#2
      Co zrobić z podejściem scjentometrycznym w rękach niedoinformowanych i
      niekompetentnych?
      • itd-gw Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 12.07.05, 17:18
        I to bardzo :-)

        tabela 1, pozycja 2, dziedzina ekonomia, ilosc osob ze stopniem co najmniej dr
        9837 czyli prawie DZIESIEC TYSIECY naukowcow ekonomistow!!!

        A teraz PRAWDZIWA statystyka, czyli Essential Science Indicators ISI.
        dziedzina ekonomia
        zakres czasowy 1.01.1995-30.04.2005
        wyniki dla osob majacych afiliacje w Polsce:
        DWIESCIE JEDENASCIE artykulow.
        Statystycznie co PIECDZIESIATY polski ekonomista (od dr wzwyz) opublikowal JEDEN
        cytowany w swiecie artykul z bazy ISI w ciagu ostatnich 10 lat.

        No, ale trudno sie dziwic - w koncu zajmuja sie EDUKACJA mlodziezy na wielu
        etatach. Tylko czego ich ucza?


        Z medycyna kliniczna troche 'lepiej'
        mamy 0.8 artykulu na jednego 'naukowca-lekarza' w ciagu ostatnich 10 lat.

        Proste pytanie: za co oni dostali te tytuly? Moze Szanowny Pan Pron odpowie na
        to pytanbie na podstawie bazy Nauka Polska?
        • Gość: jw Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.autocom.pl 12.07.05, 17:42
          Bardzo dobre pytanie. Z niecierpliwościa czekam także na odpowiedź
        • ekostar Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 12.07.05, 18:13
          itd-gw napisała:

          > Proste pytanie: za co oni dostali te tytuly? Moze Szanowny Pan Pron odpowie na
          > to pytanbie na podstawie bazy Nauka Polska?
          ----------------------------
          A może bardziej wprost: jak to sie dzieje, ze:...Adam Proń profesor chemii,
          zatrudniony zarówno w Komisariacie ds. Energii Atomowej w Grenoble i na
          Politechnice Warszawskiej, wyróżniony tzw. Polskim Noblem w 2002 r.(nagroda
          Fundacji na rzecz Nauki Polskiej) pisze takie idiotyzmy?

          W jakim celu?

          Dla kogo pisze te bzdury?

          Przeciez nie dla polskich naukowców, którzy okres wciskania im błędnych
          informacji mają juz dawno za sobą!
          Więcej:
          www.nauka-edukacja.p4u.pl/links.php?PHPSESSID=22858ce7447ec44097356d34fc544680

          • Gość: BumBum Re: Autorzy, autorzy! IP: 129.81.192.* 12.07.05, 19:06
            Wlasnie... czy ktorykolwiek z szanownych
            autorow moze wytlumaczyc dlaczego splodzili
            tak bzdurny i oparty na bardzo "plytkiej"
            analizie artykul???
        • Gość: p Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 18:42
          itd-gw napisała:

          > Statystycznie co PIECDZIESIATY polski ekonomista (od dr wzwyz) opublikowal
          JEDE
          > N
          > cytowany w swiecie artykul z bazy ISI w ciagu ostatnich 10 lat.
          >
          > No, ale trudno sie dziwic - w koncu zajmuja sie EDUKACJA mlodziezy na wielu
          > etatach. Tylko czego ich ucza?

          Ciekawe jak niby ilosc cytowan miala by sie przekladac na poziom nauczania ?
          Czy gdyby tych cytowan w tym okresie bylo JEDENASCIE a nie 211 to czt to
          swiadczyloby automatycznie o nizszym poziomie nauczania ?

          Takie uwagi swiadcza dokladnie o przyczynie calej dyskusji: zazdrosci, zawisci,
          checi lobbowania wlasnych wasko pojetych interesow.

          Skoro tak Ci lezy na sercu a moze bardziej na watrobie ow poziom nauczania
          to moze bys zechciala sie zainteresowac statystykami przedstawiajacymi
          to czym sie zajmuja i ile zarabiaja absolwenci tych uczelni.
          Co nalezaloby zmienic aby koszty edukacji na wysokim poziomie byly niskie
          i poziom wysoki.
          Czy gdyby w owym okresie cytowan tych bylo 1211 to wtedy juz EDUKACJE mlodziezy
          miala by szanowna pani w d..pie ?

          p
          • itd-gw Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 12.07.05, 19:03
            Gość portalu: p napisał(a):

            >
            > Skoro tak Ci lezy na sercu a moze bardziej na watrobie ow poziom nauczania
            > to moze bys zechciala sie zainteresowac statystykami przedstawiajacymi
            > to czym sie zajmuja i ile zarabiaja absolwenci tych uczelni.
            > Co nalezaloby zmienic aby koszty edukacji na wysokim poziomie byly niskie
            > i poziom wysoki.
            > Czy gdyby w owym okresie cytowan tych bylo 1211 to wtedy juz EDUKACJE mlodziezy
            > miala by szanowna pani w d..pie ?
            >

            drogi 'p' po pierwsze wiecej kultury, a po drugie pretensje do zespolu
            prezydenckiego i prof. Woznickiego.

            Jak sie ma do tego co piszesz wymog 'minimum kadrowego' dla prowadzenia kierunku?

            Moj post tylko wykazuje, ze tytuly w Polsce nijak sie maja do dzialalnosci
            naukowej i dlatego projekt ustawy wg Twojego slownictwa jest wlasnie do d....
            • Gość: p. Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 19:46
              > > Czy gdyby w owym okresie cytowan tych bylo 1211 to wtedy juz EDUKACJE mlo
              > dziezy
              > > miala by szanowna pani w d..pie ?
              > >
              >
              > drogi 'p' po pierwsze wiecej kultury, a po drugie pretensje do zespolu
              > prezydenckiego i prof. Woznickiego.
              >
              Dla mnie brakiem kultury jest poslugiwanie sie studentami
              jak miesem armatnim. Wiec skoro tak razi Cie moje slownictwo to
              sprobuj zastanowic sie nad sensem tego co chcesz napisac czy aby
              to kogos bardziej nie urazi.
              Do zespolu prezydenckiego i profesora nie mam nijakich pretensji
              Rownie dobrze moglbym miec pretensje do bosow mafii ze chca stac na czele
              i rzadzic organizacja.
              Natomiast do Was uzdrawiaczy to mam ich sporo wlasnie o to ze glownie
              myslicie o tym jakby tu wlasna kieszen uzdrowic i zolc was zalewa
              ze ktos Wam spija w tym systemie smietanke z przed nosa.

              > Jak sie ma do tego co piszesz wymog 'minimum kadrowego' dla prowadzenia
              > kierunku?

              Tyle ze Was minimum kadrowe boli do chwili kiedy sami nie zrobicie
              habilitacji i staniecie sie niezbednikiem w systemie.

              >
              > Moj post tylko wykazuje, ze tytuly w Polsce nijak sie maja do dzialalnosci
              > naukowej i dlatego projekt ustawy wg Twojego slownictwa jest wlasnie do d....

              Twoj post wykazuje tylko ze boli Cie ze oni maja tylko 211 cytowan
              a kosza niezla kase za handel papierami (dyplomami).
              I Ty tez bys tak chciala tyle ze ci niedobrzy profesorowie wymyslili minimum
              kadrowe a fuj.

              Gdyby bylo inaczej to ta dyskusja toczyla by sie wokol zupelnie
              czego innego niz te Wasze swiete cytowania.

              p



              • khmara Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 12.07.05, 20:10
                Gość portalu: p. napisał(a):

                > Twoj post wykazuje tylko ze boli Cie ze oni maja tylko 211 cytowan
                > a kosza niezla kase za handel papierami (dyplomami).

                Błąd w założeniu.
                1) Te 211 cytowań to w większości prace profesorów, ale są też w tej grupie
                osoby nawet bez doktoratu.
                2) Ci co pracują na cytowania, na handel dyplomami już najzwyczajniej w świecie
                nie mają czasu.
                3) Znajdź prywatną uczelnię, która handluje dyplomami z fizyki, bo o tym mowa.
                Powodzenia!

                > I Ty tez bys tak chciala tyle ze ci niedobrzy profesorowie wymyslili minimum
                > kadrowe a fuj.

                Doktorzy też liczą się do minimum kadrowego, a dla niektórych uczelni doktor,
                któremu niewiele brakuje do habilitacji jest na wagę złota. I co z tego wynika?

                > Gdyby bylo inaczej to ta dyskusja toczyla by sie wokol zupelnie
                > czego innego niz te Wasze swiete cytowania.

                Wokół czego?
                • Gość: p. Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 21:19
                  khmara napisał:

                  > Gość portalu: p. napisał(a):
                  >
                  > > Twoj post wykazuje tylko ze boli Cie ze oni maja tylko 211 cytowan
                  > > a kosza niezla kase za handel papierami (dyplomami).
                  >
                  > Błąd w założeniu.
                  > 1) Te 211 cytowań to w większości prace profesorów, ale są też w tej grupie
                  > osoby nawet bez doktoratu.

                  To byl oczywiscie skrot jesli na 9800 osob cytowan jest 211 to wiadomo ze
                  dotycza tylko nielicznych

                  > 2) Ci co pracują na cytowania, na handel dyplomami już najzwyczajniej w
                  świecie
                  > nie mają czasu.
                  > 3) Znajdź prywatną uczelnię, która handluje dyplomami z fizyki, bo o tym mowa.
                  > Powodzenia!
                  >
                  Nie chodzilo tu o fizykow tylko ekonomistow - przeczytaj dokladnie.

                  > > I Ty tez bys tak chciala tyle ze ci niedobrzy profesorowie wymyslili mini
                  > mum
                  > > kadrowe a fuj.
                  >
                  > Doktorzy też liczą się do minimum kadrowego, a dla niektórych uczelni doktor,
                  > któremu niewiele brakuje do habilitacji jest na wagę złota. I co z tego
                  wynika?

                  Tyle wynika ze zeby bylo lepiej musza byc pieniadze, zeby byly one
                  musi byc przemysl, a zeby byl przemysl to trzeba przestac traktowac
                  studentow jak drzewo w tartaku tylko trzeba dzielic sie z nimi
                  wiedza na jak najwczesniejszym etapie studiow a zaawansowana tak
                  jak na studiach doktoranckich.
                  A ksztalecenie trzeba traktowac jak kazdy inny biznes, czyli
                  obnizac koszty i utrzymywac wysokac jakosc
                  Trzeba inwestowac w labolatoria do edukacji na wysokim poziomie
                  a nie w badania ktore dadza iles tam cytowan wiecej.

                  Czy jasno sie wyrazilem ?

                  >
                  > > Gdyby bylo inaczej to ta dyskusja toczyla by sie wokol zupelnie
                  > > czego innego niz te Wasze swiete cytowania.
                  >
                  > Wokół czego?
                  >
                  Wokol programow nauczania, ktore nijak sie maja do potrzeb przemyslu we
                  wspolczesnym swiecie.
                  Wokol kosztow edukacji i jej poziomu. Wokol mozliwosci zdobycia
                  specjalistycznego wyksztalcenia przez ubozejace spoleczenstwo.

                  Ale Was fizykow potrzeby przemyslu niewiele obchodza Was obchodza tylko
                  pieniazki na wasze badania.
                  Wy pracujecie tylko na uniwersytetach wiec Wam sie nalezy.
                  • khmara Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 12.07.05, 21:31
                    Gość portalu: p. napisał(a):

                    > Tyle wynika ze zeby bylo lepiej musza byc pieniadze, zeby byly one
                    > musi byc przemysl, a zeby byl przemysl to trzeba przestac traktowac
                    > studentow jak drzewo w tartaku tylko trzeba dzielic sie z nimi
                    > wiedza na jak najwczesniejszym etapie studiow a zaawansowana tak
                    > jak na studiach doktoranckich.

                    Phi, a kto ma to robić? Profesorowie z zakurzonymi tytułami, którzy sami nie
                    znają aktualnego stanu wiedzy w swojej dziedzinie?

                    > Trzeba inwestowac w labolatoria do edukacji na wysokim poziomie
                    > a nie w badania ktore dadza iles tam cytowan wiecej.

                    Bez badań na wysokim poziomie, nie ma edukacji na wysokim poziomie.
                    Nie przyszło ci do głowy, że ci wielcy profesorowie na Twojej uczelni mogą
                    korzystać z tego samego złomu, co studenci?
                    • Gość: p. Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:01
                      >
                      > Phi, a kto ma to robić? Profesorowie z zakurzonymi tytułami, którzy sami nie
                      > znają aktualnego stanu wiedzy w swojej dziedzinie?
                      >
                      Wiem cos o tym. Znam jednego takiego ktory chwalil sie ze nie wie jakimi
                      napieciami sa zasilane uklady X, bo od takich detali to on ma doktorantow ;)

                      > > Trzeba inwestowac w labolatoria do edukacji na wysokim poziomie
                      > > a nie w badania ktore dadza iles tam cytowan wiecej.
                      >
                      > Bez badań na wysokim poziomie, nie ma edukacji na wysokim poziomie.
                      > Nie przyszło ci do głowy, że ci wielcy profesorowie na Twojej uczelni mogą
                      > korzystać z tego samego złomu, co studenci?

                      Tyle ze ja mam na mysli laboratorium, ktore pozwoli studentowi zbudowac
                      swoj warsztat i pozwoli byc przydatnym dla przemyslu lub samemu rozpoczac
                      dzialalnosc ( czy wespol z podobnie przygotowanymi specjalistami ).
                      Do tego nie potrzeba tak wielkich nakladow jak te potrzebne na badania
                      ktore zaowocuja cytowanymi artykulami.
                      Ja o chlebie a Wy o niebie.
                      Obecnie na studiach jedynie delikwenta wyposaza sie w wiedze ogolna i testuje
                      sie go jak nigdzie indziej. Z czego skrzetnie korzystaja firmy czy osrodki
                      zagraniczne. Taki model nauczania jest olbrzymim marnotrawstwem o rzad
                      wielkosci wiekszym niz te nagrody czy granty dla tych idiotow.

                      Jesli chcecie prawdziwych zmian to powinniscie zaczac od rzeczy najwazniejszych
                      dla gospodarki/spoleczenstwa a nie pisac dyrdymalow o obnizajacym sie
                      poziomie edukacji ze wzgledu na rosnaca liczbe studentow na pracownika
                      naukowego. Przy obecnych kosztach komputerow , internetu koszty edukacji
                      na zaawansowanym poziomie mozna znacznie zredukowac.
                      Tylko wy boicie sie takich zmian jak ognia, bo to moze wam gwaltownie
                      ograniczyc ilosc etatow i funduszy. Zmiany musza byc kompleksowe i glebokie
                      ale Wy powinniscie artykuowac koniecznosc tego typu zmian.

                      Wy jednak zamiast tego czepiacie sie jakiegos Pronia i jego artykulu.
                      W ten sposob niczego nie uzdrowicie.
                      Globalizacja wymusza koniecznosc gwaltownych zmian, a ci ktorzy ich
                      w pore nie przeprowadza spadna do trzeciej lub czwartej ligi.

                      p





                      • khmara Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 12.07.05, 22:31
                        > Obecnie na studiach jedynie delikwenta wyposaza sie w wiedze ogolna i testuje
                        > sie go jak nigdzie indziej. Z czego skrzetnie korzystaja firmy czy osrodki
                        > zagraniczne. Taki model nauczania jest olbrzymim marnotrawstwem o rzad
                        > wielkosci wiekszym niz te nagrody czy granty dla tych idiotow.

                        Święta prawda, tylko kto ma te zmiany wprowadzać - lobby profesorskie popierane
                        przez delikwentów, którzy potrzebują sekretarki do wysłania maila?

                        > Wy jednak zamiast tego czepiacie sie jakiegos Pronia i jego artykulu.

                        Bo ta dyskusja nie dotyczy zasadniczo edukacji... Dobrze by było na to założyć
                        inny wątek. O edukacji i programach studiów (przede wszystkim doktoranckich):
                        www.nauka-edukacja.p4u.pl/comment.php?what=news&id=97
                        > Globalizacja wymusza koniecznosc gwaltownych zmian, a ci ktorzy ich
                        > w pore nie przeprowadza spadna do trzeciej lub czwartej ligi.

                        Spoko - my już jesteśmy w tej trzeciej lub czwartej lidze i właśnie spadamy
                        niżej, m. in. za sprawą jakichś tam Proniów, którzy uważają, że jest świetnie i
                        niczego nie trzeba zmieniać. A tak nawiasem mówiąc, to ten Proń, który nie widzi
                        konieczności wprowadzenia jakichkolwiek zmian, ma bardzo dużo cytowań. Samo
                        życie - grunt to klapki na oczach.
                        • Gość: p Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:27
                          khmara napisał:

                          > Bo ta dyskusja nie dotyczy zasadniczo edukacji... Dobrze by było na to założyć
                          > inny wątek. O edukacji i programach studiów (przede wszystkim doktoranckich):
                          > www.nauka-edukacja.p4u.pl/comment.php?what=news&id=97

                          Wlasnie ze zasadniczo to dotyczy edukacji choc z samego tematu
                          wprost tego nie widac.
                          Wlasnie stan edukacji jest najlepszym argumentem przeciwko tezom Pronia.
                          Zeby skutecznie podwazyc jego tezy trzeba obnazyc wszystkie slabosci
                          obecnego systemu poczawszy od tych najbardziej dotkliwych.
                          Kiedys rozmawialem sobie na tym forum z DNM, ktory owszem byl za zmianami
                          ale rewolucji nie chcial wrecz sie jej bal.
                          Ja sie obawiam ze wszelkie tego typu proby zmian sa z gory skazane na
                          koncowe niepowodzenie. Doprowadza co najwyzej do zmiany warty niczego
                          wiecej.

                          > > Globalizacja wymusza koniecznosc gwaltownych zmian, a ci ktorzy ich
                          > > w pore nie przeprowadza spadna do trzeciej lub czwartej ligi.
                          >
                          > Spoko - my już jesteśmy w tej trzeciej lub czwartej lidze i właśnie spadamy
                          > niżej, m. in. za sprawą jakichś tam Proniów, którzy uważają, że jest świetnie
                          i
                          > niczego nie trzeba zmieniać. A tak nawiasem mówiąc, to ten Proń, który nie
                          widz
                          > i
                          > konieczności wprowadzenia jakichkolwiek zmian, ma bardzo dużo cytowań. Samo
                          > życie - grunt to klapki na oczach.
                          >
                          To nie powinno sie z jego artykulem prowadzic polemiki w konwencji
                          z klapkami -tj skupiac sie na ilosci cytowan tylko obalac te mity
                          kompleksowo od podstaw.
                          Nie da sie rozdzielic problemow edukacji od nauki, bo jedno z drugim jest
                          scisle powiazane.

                          zdenerwowal mnie troche ten artykul podany przez jw:
                          nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=38
                          jest tam m.in.
                          > 7.obniżenie poziomu edukacji (w ciągu ostatnich 15 lat – 4,6 razy więcej
                          > studentów-a prawie taka sama kadra naukowo-dydaktyczna)

                          jesli profesor cos takiego pisze bez zmruzenia oka, to trudno
                          pozostac na to obojetnym.
                          Nie podaje ilukrotnie w tym okresie potanial sprzet komputerowy
                          i jak nieefektywne metody nauczania stosuje sie po dzis dzien na uczelniach.

                          na koniec prof Zylicz pisze
                          > ... Moja propozycja idzie w kierunku 'urynkowienia' nauki polegającej na
                          > zaostrzeniu konkurencji między zespołami naukowymi o środki finansowe,
                          > oparcie zatrudnienia w nauce o kontrakty a nie stałe posady, uwolnienia
                          > inicjatywy ludzi młodych i stworzenia pomostu miedzy nauką i gospodarką
                          > poprzez inwestycje w infrastrukturę niezbędną do wykorzystania nauki w
                          > gospodarce.

                          jak mozna uwolnic inicjatywe ludzi mlodych jesli przez iles lat sie ja
                          zabija realizujac oderwane od rzeczywistosci programy studiow ?

                          Z tej analizy mozna by nawet wnioskowac ze profesor bylby za obnizeniem
                          liczby studentow aby wzrosl ich poziom edukacji.
                          A juz czare goryczy przelalo to 211 cytowan z ekonomii i zwiazek tej
                          magicznej liczby z poziomem edukacji na uczelniach ekonomicznych.

                          pozdrawiaam
                          p



                          • khmara Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 13.07.05, 00:00
                            Gość portalu: p napisał(a):

                            > Ja sie obawiam ze wszelkie tego typu proby zmian sa z gory skazane na
                            > koncowe niepowodzenie. Doprowadza co najwyzej do zmiany warty niczego
                            > wiecej.

                            To znaczy jakiego typu? Nie chodzi o zmianę warty, ale o zmianę zasad
                            funkcjonowania całego systemu. System, w którym profesor tym mądrzejszy, im
                            więcej ma literek przed nazwiskiem jest po prostu chory. Tego nie ma nigdzie
                            indziej na świecie. Świat idzie do przodu, a u nas najmądrzejszy jest czł. zw.
                            PAN prof. zw. dr hab. Iksiński. Nieważne, że już tak zmądrzał, że poza własnym
                            dzieciństwem niewiele pamięta.

                            > To nie powinno sie z jego artykulem prowadzic polemiki w konwencji
                            > z klapkami -tj skupiac sie na ilosci cytowan tylko obalac te mity
                            > kompleksowo od podstaw.

                            To trochę nie tak. Proń broni tych wszystkich czł. zw. PAN prof. zw. dr hab. Sam
                            jest tylko prof. dr hab. inż. i pewnie chciałby zostać też czł. zw. PAN, mimo że
                            pewnie czł. zw. PAN mają mniejszy od niego dorobek, mierzony właśnie liczbą
                            cytowań.

                            > zdenerwowal mnie troche ten artykul podany przez jw:
                            > nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=38
                            > jest tam m.in.
                            > > 7.obniżenie poziomu edukacji (w ciągu ostatnich 15 lat – 4,6 razy więcej
                            > > studentów-a prawie taka sama kadra naukowo-dydaktyczna)
                            > jesli profesor cos takiego pisze bez zmruzenia oka, to trudno
                            > pozostac na to obojetnym.

                            Trochę racji w tym jednak jest, bo ten wzrost został osiągnięty przez
                            wprowadzenie instytucji profesorów walizkowych - pięć etatów, a każdy w innym
                            mieście. Nauczanie na odległość, o którym piszesz, w Polsce praktycznie nie
                            istnieje. A powinno stanowić część np. studiów zaocznych.

                            > A juz czare goryczy przelalo to 211 cytowan z ekonomii i zwiazek tej
                            > magicznej liczby z poziomem edukacji na uczelniach ekonomicznych.

                            Te 211 cytowań to jest obiektywnie bardzo mało. Potwierdza tezę, że niska liczba
                            cytowań związana jest z niskim poziomem edukacji.
                            • Gość: p. Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 00:49
                              khmara napisał:

                              > Gość portalu: p napisał(a):
                              >
                              > > Ja sie obawiam ze wszelkie tego typu proby zmian sa z gory skazane na
                              > > koncowe niepowodzenie. Doprowadza co najwyzej do zmiany warty niczego
                              > > wiecej.
                              >
                              > To znaczy jakiego typu? Nie chodzi o zmianę warty, ale o zmianę zasad
                              > funkcjonowania całego systemu. System, w którym profesor tym mądrzejszy, im
                              > więcej ma literek przed nazwiskiem jest po prostu chory. Tego nie ma nigdzie
                              > indziej na świecie. Świat idzie do przodu, a u nas najmądrzejszy jest czł. zw.
                              > PAN prof. zw. dr hab. Iksiński. Nieważne, że już tak zmądrzał, że poza własnym
                              > dzieciństwem niewiele pamięta.

                              Jesli programy beda dalej powstawaly w ministerstwie i nic z tym
                              nie da sie zrobic to na samym dole tej piramidy dalej bedzie niedobrze.
                              Jezeli wiedze potwierdzona dyplomem brdzie mozna zdobywac tylko
                              w taki nieefektywny i zformalizowany sposob jak obecnie to niewielu
                              bedzie stac na taki luksus.
                              Dla kogo beda pracowaly te centra innowacyjnosci jezeli absolwenci
                              bez nowoczesnego warsztatu beda jedynie zdani na laske duzych korporacji.
                              One znajda sobie partnerow na calym swiecie.

                              >
                              > > To nie powinno sie z jego artykulem prowadzic polemiki w konwencji
                              > > z klapkami -tj skupiac sie na ilosci cytowan tylko obalac te mity
                              > > kompleksowo od podstaw.
                              >
                              > To trochę nie tak. Proń broni tych wszystkich czł. zw. PAN prof. zw. dr hab.
                              Sam
                              > jest tylko prof. dr hab. inż. i pewnie chciałby zostać też czł. zw. PAN, mimo
                              że
                              > pewnie czł. zw. PAN mają mniejszy od niego dorobek, mierzony właśnie liczbą
                              > cytowań.
                              >
                              Jesli by wprowadzic mechanizmy umozliwiajace doktorom czy doktorantom
                              tworzenie wyspecjalizowanych szkol o statusie szkoly wyzszej
                              ktorych absolwenci zdawali by panstwowe egzaminy potwierdzajace
                              zdobyte przez nich kwalifikacje to przy odpowiednio przygotowanych
                              programach nauczania naukowcy ci stosunkowo niewielkim nakladem czasu
                              mogliby zdobywac srodki na utrzymanie siebie i czesciowe finansowanie
                              badan. Nie byliby zalezni tak bardzo od macierzystej uczelni/instytutu jak
                              obecnie. Jak by sie komus nie podobaly zle uklady to moglby poswiecic sie
                              dydaktyce. Teraz ten monopol posiadaja uczelnie i bronia go profesorowie.

                              Ci madrzy tez beda bronic takiego monopolu uczelni - beda wciskac
                              ze nigdzie sie nie da nauczac jedynie w ramach programu z ministerstwa.
                              Nikt rozsadny nie bedzie dzialal wbrew wlasnym interesom no moze
                              z wyjatkiem dr Judyma o ile jeszcze biedak przyzyl w tym kapitalizmie.

                              > > zdenerwowal mnie troche ten artykul podany przez jw:
                              > > nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=38
                              > > jest tam m.in.
                              > > > 7.obniżenie poziomu edukacji (w ciągu ostatnich 15 lat – 4,6
                              > razy więcej
                              > > > studentów-a prawie taka sama kadra naukowo-dydaktyczna)
                              > > jesli profesor cos takiego pisze bez zmruzenia oka, to trudno
                              > > pozostac na to obojetnym.
                              >
                              > Trochę racji w tym jednak jest, bo ten wzrost został osiągnięty przez
                              > wprowadzenie instytucji profesorów walizkowych - pięć etatów, a każdy w innym
                              > mieście. Nauczanie na odległość, o którym piszesz, w Polsce praktycznie nie
                              > istnieje. A powinno stanowić część np. studiów zaocznych.
                              >
                              Jesli by oni wozili w tych walizkach wartosciowe materialy to
                              poziom nie powinien sie obnizyc. Na zaocznych tez jest kiepski gdy
                              profesorowi nie chce sie przygotowac do wykladu, albo w swym
                              monologu nie przewidzial miejsca na pytania od przemeczonych studentow.

                              > > A juz czare goryczy przelalo to 211 cytowan z ekonomii i zwiazek tej
                              > > magicznej liczby z poziomem edukacji na uczelniach ekonomicznych.
                              >
                              > Te 211 cytowań to jest obiektywnie bardzo mało. Potwierdza tezę, że niska
                              liczba
                              > cytowań związana jest z niskim poziomem edukacji.
                              >
                              Skoro twierdzisz ze malo to ja tego nie kwestionuje.
                              Pytam tylko jak bez wnikania w mechanizmy edukacji mozna sugerowac
                              istnienie zwiazku przyczynowo-skutkowego.
                              Zwiazek pewnie i jest ale w formie korelacji opartej na istnieniu
                              mechanizmow w rodzaju programu pisanego w ministerstwie.
                              Albo niskich stawek za opracowanie wykladu.
                              Spotkalem sie nawet z taka szczeroscia ze strony wykladowcy ze
                              mowil wprost ze nikt nie chce prowadzic tych zajec bo na kursach
                              w firmach komercyjnych to on ma ze trzy razy tyle za godzine albo i wiecej.
                              Wiec wiazanie tego bezposredbio z liczba cytowan uwazam
                              za naduzycie - gruba niescislosc przynajmniej.

                              dobranoc

                              • khmara Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 13.07.05, 01:06
                                > Jesli by wprowadzic mechanizmy umozliwiajace doktorom czy doktorantom
                                > tworzenie wyspecjalizowanych szkol o statusie szkoly wyzszej
                                > ktorych absolwenci zdawali by panstwowe egzaminy potwierdzajace
                                > zdobyte przez nich kwalifikacje

                                Tak to działa np. w Wielkiej Brytanii.

                                > Jesli by oni wozili w tych walizkach wartosciowe materialy to
                                > poziom nie powinien sie obnizyc.

                                Jakby ciocia miała wąsy itd. Prywatne szkoły na prowincji negocjują tak, żeby
                                walizkowiec był w minimum kadrowym i na liście płac, ale żeby się zbytnio nie
                                przemęczył.
                                • Gość: p. Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 01:27
                                  khmara napisał:

                                  > > Jesli by wprowadzic mechanizmy umozliwiajace doktorom czy doktorantom
                                  > > tworzenie wyspecjalizowanych szkol o statusie szkoly wyzszej
                                  > > ktorych absolwenci zdawali by panstwowe egzaminy potwierdzajace
                                  > > zdobyte przez nich kwalifikacje
                                  >
                                  > Tak to działa np. w Wielkiej Brytanii.
                                  >
                                  A juz zaczynalem podejrzewac ze jestem moze jakis nawiedzony
                                  albo przydarzylo mi sie jakies bumbum ;)

                                  > > Jesli by oni wozili w tych walizkach wartosciowe materialy to
                                  > > poziom nie powinien sie obnizyc.
                                  >
                                  > Jakby ciocia miała wąsy itd. Prywatne szkoły na prowincji negocjują tak, żeby
                                  > walizkowiec był w minimum kadrowym i na liście płac, ale żeby się zbytnio nie
                                  > przemęczył.

                                  Powiem Ci tak ze na renomowanej uczelni na ostatnich wykladach tez nie bylo
                                  duzej frekwencji.
                                  W zasadzie na studiach technicznych to wystarcza literatura i linki
                                  do narzedzi. Autorskie wyklady nie sa tu specjalnie konieczne.
                                  Moze nawet zazdroszcze tym szczesciarzom ktorzy nie musieli sie na wykladach
                                  namachac olowkiem tyle co ja.
                                  Ale od weryfikacji tej wiedzy powinny byc wlasnie egzaminy to nie kosztuje
                                  zbyt wiele.

                                  Dalej jednak bede twierdzil ze za poziom odpowiada program tematyka i ilosc
                                  godzin. I nie mozna wszystim aplikowac tego samego programu - to jest
                                  najbardziej bez sensu.

                                  Do czego prowadzi licytacja po ktorej szkole bedzie sie bardziej
                                  niedouczonym ?

                                  I co to zmieni ze facet z walizka bedzie przyjezdzal do 15 studentow zamiast 50
                                  czy im od tego przybedzie ?
                                  • khmara Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 13.07.05, 01:51
                                    Może chodzi o to, że facet z walizką klepie od co najmniej kilkunastu lat w
                                    kółko to samo i jest mu całkiem wszystko jedno, dla jakiej widowni jest to
                                    przedstawienie. Walizkowiec działa jak magnetofon. W pewnej polskiej uczelni
                                    profesor wykładał po śmierci. Profesor zmarł przed końcem roku, więc uczelnia
                                    niewiele się zastanawiając zaczęła studentom puszczać kasety wideo z jego
                                    wykładami. Problem potem był tylko, kto ma studentom wpisać zaliczenia, ale to
                                    też jakoś rozwiązali.
                                    • Gość: p. Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 02:11
                                      khmara napisał:

                                      > Może chodzi o to, że facet z walizką klepie od co najmniej kilkunastu lat w
                                      > kółko to samo i jest mu całkiem wszystko jedno, dla jakiej widowni jest to
                                      > przedstawienie. Walizkowiec działa jak magnetofon.

                                      Wyklady na poziomie do magistra nie sa tak bardzo istotne.
                                      Studenci i tak ucza sie od siebie. Ci z akademikow maja pod tym wzgledem
                                      naj;epiej. Na dziennych wyklady sa tez mniej napiete niz na zaocznych
                                      i jest przez to troszke wiecej czasu na pytania ale to sa jedynie detale.

                                      Na studiach technicznych najwazniejsze sa narzedzia. Uczenie na przestarzalych
                                      lub pomijanie bardzo przydatnych narzedzi w programie nauczania to bardzo
                                      istotny blad szczegolnie na zaocznych gdzie czlowiek jest zdany glownie na
                                      siebie i tutaj jest wielkie pole do popisu dla fachowcow opracowywanie
                                      autorskich tutoriali.
                                      Gdyby takie dzialania byly skoordynowane na wieksza skale to koszty
                                      takiego specjalistycznego nauczania bylyby niewielkie.

                                      Jednak obawiam sie ze naukowcy nie sa tym zainteresowani, bo to groziloby
                                      im wzrostem konkurencji i zmniejszeniem wplywow z chaltur dla roznych
                                      firm. Wiec utrwalanie ciemnogrodu jest im na reke.
                                      Jeszcze sie potrafia bezczelnie chwalic ile to tys $ kosztuje taki kurs w
                                      Stanach jaki oni tu nam robia.
                                      A co najgorsze to sa ci z tych 25% tylko ze juz system ich zdazyl wychowac.

                                      > W pewnej polskiej uczelni
                                      > profesor wykładał po śmierci. Profesor zmarł przed końcem roku, więc uczelnia
                                      > niewiele się zastanawiając zaczęła studentom puszczać kasety wideo z jego
                                      > wykładami. Problem potem był tylko, kto ma studentom wpisać zaliczenia, ale to
                                      > też jakoś rozwiązali.
                                      >



                                      • itd-gw Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 13.07.05, 08:39
                                        > Jednak obawiam sie ze naukowcy nie sa tym zainteresowani, bo to groziloby
                                        > im wzrostem konkurencji i zmniejszeniem wplywow z chaltur dla roznych
                                        > firm. Wiec utrwalanie ciemnogrodu jest im na reke.

                                        od dawna to podejrzewam. W koncu Ci co ucza na uczelniach technicznych nie sa az
                                        TAK GLUPI jak to wynika z tego co wykladaja.

                                        A w ogole to ciesze sie, ze w koncu pogodziliscie sie z khmara

                                        Na razie wszyscy jestemy zdania, ze w tym kraju trwa wielkie oszustwo edukacyjne
                                        mlodziezy (z nielicznymi wyjatkami) i tytulomania nie majaca w niczym pokrycia
                                        poza dbaniem o wlasne interesy.

                                        Na razie, skadinad zasluzony prof. Pron moze obrazac mlodych gniewnych, ktorzy
                                        nie chca sie z tym pogodzic, ale do czasu.

                                        Nadejdzie taki moment, ze zmiania jezyk, przedstawia argumenty nie do obalenia i
                                        moze wtedy uda sie dotrzec do mediow. Na razie wypowiedz taka jak powyzszy
                                        artykul jest na reke tym co chca zachowac status quo i ciagnac z niego profity

                                        • Gość: p. Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:31
                                          itd-gw napisała:

                                          > Nadejdzie taki moment, ze zmiania jezyk, przedstawia argumenty nie do
                                          > obalenia i
                                          > moze wtedy uda sie dotrzec do mediow. Na razie wypowiedz taka jak powyzszy
                                          > artykul jest na reke tym co chca zachowac status quo i ciagnac z niego profity
                                          >

                                          Ja uwazam ze jak bedziecie czekac to sie mozecie tego nie doczekac
                                          przed emerytura ( Wasza ) ;(

                                          Do mediow nalezy samemu szukac drogi, ale najpierw trzeba miec jasno
                                          sprecyzowany cel - co sie chce osiagnac i w jakiej kolejnosci.
                                          Niektore zmiany w krotkiej perspektywie moga byc niezbyt popularne
                                          jak chocby koniecznosc opracowania bardzo dobrych programow
                                          cwiczen na laboratoria i bycia samemu w wysokim stopniu przygotowanym.
                                          Nie ma sensu marnotrawienie czasu studentow na zapoznawanie ich z narzedziami
                                          ktorych prowadzacy sam juz nie uzywa od lat bo uzywa nowszych wydajniejszych.

                                          Gdyby istnial taki dobrze przemyslany program zmian wraz z opisem
                                          obecnego stanu mechanizmow (fatalnych w skutkach) w szkolnictwie wyzszym to
                                          dyskusja z artykulem Pronia bylaby zupelnie niepotrzebna.

                                          A skoro on wzbudza takie emocje i dyskusje to znaczy ze takiego programu
                                          jeszcze nie mamy i szerszemu ogolowi spoleczenstwa jest on nieznany.
                                          W spoleczenstwie ludzie zaczna sie nad tym bardziej zastanawiac gdy
                                          wzrosnie procent bezrobotnych z wyzszym wyksztaleceniem i prysnie jego mit.

                                          Wlasnie tego sie bardzo obawiaja (lub powinni sie obawiac ) tacy profesorowie
                                          z PAN-u. Dopoki nie bedzie istnial nacisk spoleczny i polityczny na naprawienie
                                          tych problemow to samo srodowisko niczego nie zmieni.

                                          Dlatego sie tu wlaczylem do tej dyskusji by Wam zaproponowac wykorzystanie
                                          energii z niezadowolenia z bardziej konstruktywny sposob niz moim
                                          zdaniem takie jalowe dyskusje o cytowaniach.
                                          Zwykli ludzie nie maja pojecia jakie to dla Was istotne, ale zeby cos
                                          osiagnac to powinniscie zebrac argumenty ktore bylyby latwo rozumiane
                                          wlasnie przez przecietnego wyborce.

                                          pozdrawiam



                                          • itd-gw Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 13.07.05, 11:25
                                            >
                                            > Gdyby istnial taki dobrze przemyslany program zmian wraz z opisem
                                            > obecnego stanu mechanizmow (fatalnych w skutkach) w szkolnictwie wyzszym to
                                            > dyskusja z artykulem Pronia bylaby zupelnie niepotrzebna.
                                            >

                                            bede polemizowac z tym pogladem. Oczywiscie program mozna stworzyc, na uczelni
                                            wytykac nieprawidlowosci. Tylko bez wzgledu na tytul i pozycje jest to WILCZY
                                            BILET/SAMOBOJSTWO w nauce polskiej. Jak sie jest wysoko to 'szlaban' na
                                            pieniadze, senat, KBN; jak nizej to jest to gwarancja bezrobocia...

                                            Dopoki bedzie system oparty na administracyjnych tytulach, koneksjach i klikach
                                            dopoty nic sie nie uda zrobic w psrawie dydaktyki. Do tego potrzebna jest
                                            etyczna wiekszosc, a samobojcami sa tylko jednostki.

                                            Niczego w edukacji nie uda sie zmienic dopoki nie wprowadzi sie systemu opartego
                                            na KOMPETENCJACH - na poczatek naukowych bo latwiej miezalne sa wyniki.

                                            Na uczelniach nikt sie nie zgodzi nawet na tak proste rozwiazanie by ten sam
                                            przednmiot prowadzily dwie niezwiazane ze soba osoby (zaklady,wydzialy) a byl
                                            jeden wspolny egzamin...
                                            • Gość: p. Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 12:23
                                              itd-gw napisała:

                                              > >
                                              > > Gdyby istnial taki dobrze przemyslany program zmian wraz z opisem
                                              > > obecnego stanu mechanizmow (fatalnych w skutkach) w szkolnictwie wyzszym
                                              > to
                                              > > dyskusja z artykulem Pronia bylaby zupelnie niepotrzebna.
                                              > >
                                              >
                                              > bede polemizowac z tym pogladem. Oczywiscie program mozna stworzyc, na uczelni
                                              > wytykac nieprawidlowosci. Tylko bez wzgledu na tytul i pozycje jest to WILCZY
                                              > BILET/SAMOBOJSTWO w nauce polskiej. Jak sie jest wysoko to 'szlaban' na
                                              > pieniadze, senat, KBN; jak nizej to jest to gwarancja bezrobocia...
                                              >
                                              Chyba sie niezrozumielismy. Ja nie zachecalem do robienia z siebie kamikaze.
                                              Przeciez naukowcy posiadaja szerokie kontakty z ludzi z poza srodowiska.
                                              Ja mialem na mysli opracowanie odpowiednich materialow i przekazanie ich
                                              tym ktorzy by juz o to walczyli z otwarta przylbica.
                                              Posiadacie rowniez kontakty miedzunarodowe. Nie trzeba byc geniuszem
                                              z ekonomii by moc oszacowac straty wynikajace z kontynuacji istnienia takiego
                                              systemu. Proponowalbym nawet zrobic zrzutke i sfinansowac komus za granica
                                              grant na takie badania i opracowania. Jesli naukowiec taki mialby liczaca sie
                                              pozycje w swiecie to wyniki takich badan bylyby waznym propagandowym sukcesem.

                                              Bez skoordynowanych dzialan zawsze beda Wam przypinac latki frustratow i
                                              oszolomow. Jesli znalezlibyscie politycznych sojusznikow dla takich zmian
                                              to dopiero wtedy mogly by one miec realnie szanse na powodzenie.
                                              Nawet kontrakt z diablem bylby dobry gdyby mial wydac dobre owoce.
                                              Bez politycznego nacisku i poparcia nawet najbardziej rozsadne argumenty
                                              nic nie beda znaczyly.
                                              Ludzie na tyle sa rozczarowani polityka obecnie, ze powszechne uswiadomienie
                                              im ze profesorowie nie sa bardziej etyczni od politykow i ze to co sie
                                              dzieje na uczelniach jest dalekie od madrosci przyszloby obecnie dosyc latwo.
                                              Trzeba tylko pokazac im jakie zmiany sa konieczne dla ich dobra i dobra ich
                                              dzieci.

                                              > Dopoki bedzie system oparty na administracyjnych tytulach, koneksjach i
                                              klikach
                                              > dopoty nic sie nie uda zrobic w psrawie dydaktyki. Do tego potrzebna jest
                                              > etyczna wiekszosc, a samobojcami sa tylko jednostki.
                                              >
                                              Etyczna wiekszosc jest potrzebna gdy uczelnia posiada autonomie.
                                              Wszystko jest mozliwe do zrealizowania jesli ktos wplywowy bedzie mogl
                                              na tych zmianach skorzystac.
                                              Dlatego proponuje walczyc ich metodami czyli znalezc sobie wplywowych
                                              sojusznikow dla wlasnych idei.
                                              Ale do tego trzeba miec jasno sprecyzowany plan dzialania, przewidujacy
                                              konkretne korzysci dla zaangazowanych w to stron.

                                              > Niczego w edukacji nie uda sie zmienic dopoki nie wprowadzi sie systemu
                                              oparteg
                                              > o
                                              > na KOMPETENCJACH - na poczatek naukowych bo latwiej miezalne sa wyniki.
                                              >

                                              Tylko ze tego systemu NIE DA SIE zmieniac cegielka po cegielce.
                                              Ci ktorym takie zmiany nie sa na reke beda skutecznie takie drobne kroczki
                                              pacyfikowali w zarodku.
                                              Dla drobnych kroczkow trudno bedzie znalezc wplywowego sojusznika, bo takie
                                              dzialania nie sa popularne politycznie.
                                              Jak by to zabrzmialo gdyby ktosc oglosil: w nauce jest fatalnie i chcemy
                                              to zmieniac powoli. Kto w cos takiego uwierzy ?
                                              Dlatego jak ktos mowi o powolnych zmianach to nie glosi ze widzi
                                              teraz obraz fatalny. A stad juz jest niedaleko do tych ktorzy chca utrzymac
                                              status quo oni tez nie widza katastofy.

                                              > Na uczelniach nikt sie nie zgodzi nawet na tak proste rozwiazanie by ten sam
                                              > przednmiot prowadzily dwie niezwiazane ze soba osoby (zaklady,wydzialy) a byl
                                              > jeden wspolny egzamin...

                                              No i to jest kolejny bardzo dobry argument do calego wachlarza innych
                                              ze potrzeba zmian radykalnych i kompleksowych.

                                              Mam nadzieje ze moja idea jest juz teraz jasna, choc nie twierdze
                                              ze nie posiada slabych stron.
                                              Bardziej potrzebna moim zdaniem bylaby dyskusja wlasnie nad tymi
                                              slabymi stronami, programem i planem dzialania.

                                        • ekostar Przewaga filizofii nad scientometrią 13.07.05, 09:41
                                          itd-gw napisała:

                                          >
                                          > Na razie, skadinad zasluzony prof. Pron moze obrazac mlodych gniewnych, ktorzy
                                          > nie chca sie z tym pogodzic, ale do czasu.
                                          >
                                          > Nadejdzie taki moment, ze zmiania jezyk, przedstawia argumenty nie do obalenia
                                          > i
                                          > moze wtedy uda sie dotrzec do mediow. Na razie wypowiedz taka jak powyzszy
                                          > artykul jest na reke tym co chca zachowac status quo i ciagnac z niego profity

                                          ------------------------------
                                          "...Ponieważ pozycja mniejszosci jest duchem czasu, to nie możliwe jest jej
                                          definitywne stłumienie. Jednostkę albo część grupy dającą wyraz swoim odmiennym
                                          wobec grupy zapatrywaniom mozna zabić, lecz jej posłanie pozostaje dalej żywe..."
                                          Arnold Mindell

                                          Góry sprzyjają refleksji, czemu Panu życzę - szczególnie, ze ma Pan ku temu
                                          wszelkie warunki Panie profesorze Proń.
                                          • Gość: p. Re: Przewaga filizofii nad scientometrią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:48
                                            Masz nadzieje ze pan profesor to tutaj przeczyta ?
                                          • Gość: p. A jednak sie pomylilem -przepraszam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 13:32
                  • Gość: BumBum Re: kto cie skrzywdzil pani/panie "p"? IP: 129.81.192.* 12.07.05, 21:38
                    Trzeba inwestowac w LABORATORIA panie/pani "p"
                    (nie zas w "labolatoria" jak piszesz...)!
                    Wydaje mi sie, iz z nauka masz tyle
                    wspolnego co i z poprawnoscia ortografii...

                    P.S. Odpowiedz - przy okazji - "p" jakie sa potrzeby
                    przemyslu w Polsce, tzn. czy istnieje jakiekolwiek
                    zapotrzebowanie, np. na fizykow. W koncu cos takiego
                    jak przemysl zaawansowanych technologii (high-tech)
                    w Polsce praktycznie nie istnieje...

                    P.S. Nawet w USA, czy w Kanadzie istnieja obok siebie
                    bardzo dobre uczelnie oraz bardzo kiepskie uczelnie.
                    Widocznie to takze miesci sie w przyjetym modelu
                    biznesowym!
                    • Gość: p. Re: kto cie skrzywdzil pani/panie "p"? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:17
                      Gość portalu: BumBum napisał(a):

                      > Trzeba inwestowac w LABORATORIA panie/pani "p"
                      > (nie zas w "labolatoria" jak piszesz...)!
                      > Wydaje mi sie, iz z nauka masz tyle
                      > wspolnego co i z poprawnoscia ortografii...
                      >
                      Dzieki BumBum, ze chociaz tyle zrozumiales.

                      > P.S. Odpowiedz - przy okazji - "p" jakie sa potrzeby
                      > przemyslu w Polsce, tzn. czy istnieje jakiekolwiek
                      > zapotrzebowanie, np. na fizykow. W koncu cos takiego
                      > jak przemysl zaawansowanych technologii (high-tech)
                      > w Polsce praktycznie nie istnieje...

                      A kto mowi ze wyksztalceni w Polsce fizycy musza koniecznie pracowac
                      w kraju. Niech pracuja za granica, ale na takich zasadach zeby
                      kraj w ktorym zdobywali wyksztacenie tez cos z tego mial.

                      >
                      > P.S. Nawet w USA, czy w Kanadzie istnieja obok siebie
                      > bardzo dobre uczelnie oraz bardzo kiepskie uczelnie.
                      > Widocznie to takze miesci sie w przyjetym modelu
                      > biznesowym!

                      tylko ze w Polsce ludzi nie stac na taki luksus mobilnosci
                      na jaki moga sobie pozwolic w Stanach czy Kanadzie.
                      Tam bez wyksztalcenia tez mozna znalezc prace za 1000$
                      wiec daruj sobie reszte porownan BumBum.
                      Jesli chcemy przestac byc trzecim swiatem to nie
                      mozemy sobie pozwolic dalej na takie marnotrawstwo, bo
                      wyprzedza nas nie tylko Indie ale tez Meksyk i Pakistan


                      • ekostar Do "p" 12.07.05, 22:54
                        Gość portalu: p. napisał(a):

                        > A kto mowi ze wyksztalceni w Polsce fizycy musza koniecznie pracowac
                        > w kraju. Niech pracuja za granica, ale na takich zasadach zeby
                        > kraj w ktorym zdobywali wyksztacenie tez cos z tego mial.
                        ======
                        > tylko ze w Polsce ludzi nie stac na taki luksus mobilnosci
                        > na jaki moga sobie pozwolic w Stanach czy Kanadzie.
                        > Tam bez wyksztalcenia tez mozna znalezc prace za 1000$
                        =======
                        > Jesli chcemy przestac byc trzecim swiatem to nie
                        > mozemy sobie pozwolic dalej na takie marnotrawstwo, bo
                        > wyprzedza nas nie tylko Indie ale tez Meksyk i Pakistan
                        --------------------------------
                        Przeczytaj te 3 akapity i wyciągnij wnioski.

                        Kwestionujesz wypowiedzi każdego interlokutora - łącznie z samym sobą.

                        Wiekszość przez ciebie poruszanych kwestii znajduje wyraz na Niezależnym Forum
                        Akademickim
                        www.nauka-edukacja.p4u.pl/
                        Potrzena tylko wiecej skupienia i koncentracji uwagi, a ty masz z tym problemy
                        • Gość: BumBum Re: Do "ekostar"... IP: 129.81.192.* 12.07.05, 23:42
                          Obawiam sie (to do "ekostar"), ze dyskusja z
                          osoba podpisujaca sie "p" mija sie z celem :))

                          Poza tym, on (czy ona) szuka latwych i prostych
                          rozwiazan i recept - a takich, po prostu, nie ma!
                        • Gość: p. Re: Do "p" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:49
                          > > A kto mowi ze wyksztalceni w Polsce fizycy musza koniecznie pracowac
                          > > w kraju. Niech pracuja za granica, ale na takich zasadach zeby
                          > > kraj w ktorym zdobywali wyksztacenie tez cos z tego mial.
                          > ======
                          > > tylko ze w Polsce ludzi nie stac na taki luksus mobilnosci
                          > > na jaki moga sobie pozwolic w Stanach czy Kanadzie.
                          > > Tam bez wyksztalcenia tez mozna znalezc prace za 1000$
                          > =======
                          > > Jesli chcemy przestac byc trzecim swiatem to nie
                          > > mozemy sobie pozwolic dalej na takie marnotrawstwo, bo
                          > > wyprzedza nas nie tylko Indie ale tez Meksyk i Pakistan
                          > --------------------------------
                          > Przeczytaj te 3 akapity i wyciągnij wnioski.
                          >
                          > Kwestionujesz wypowiedzi każdego interlokutora - łącznie z samym sobą.

                          Niezupelnie sie z toba zgodze ;)

                          Drugi akapit dotyczy mobilnosci studentow i byl to moj
                          kontrargunmrnt na sugestie BumBum ze w Stanach czy Kanadzie tez sa kiepskie
                          uczelnie obok dobrych.
                          Tam studenci maja wybor w Polsce wybor maja nieliczni. Wiec w narodowym
                          interesie jest by student otrzymywal towar najlepszej jakosci
                          za te ciezkie pieniadze ktore go to kosztuje (nawet samo zakwaterowanie )

                          Jezeli istnieje federacja konsumentow gdzie mozna sie poskarzyc na
                          nieuczciwego sprzedawce czy uslugodawce to dlaczego mielibysmy
                          tolerowac kiepskie uczelnie zerujace na studentach ?
                          Tutaj straty sa na znacznie wieksza skale.
                          >
                          > Wiekszość przez ciebie poruszanych kwestii znajduje wyraz na Niezależnym Forum
                          > Akademickim
                          > www.nauka-edukacja.p4u.pl/
                          > Potrzena tylko wiecej skupienia i koncentracji uwagi, a ty masz z tym problemy

                          owszem przyznaje miewam problemy np z labolatorium z laboratorium juz ich nie
                          miewam.
                          Jesli zauwazylas jeszcze jakies sprzecznosci w mych postach prosze napisz
                          postaram sie wszystko wyjasnic

                          p
                          • Gość: BumBum Re: Do "p" raz jeszcze... IP: 129.81.192.* 13.07.05, 00:41
                            Zauwaz, ze i tak obecnie studenci maja w Polsce
                            duzo, duzo wiekszy wybor nizli - powiedzmy -
                            kilkanascie lat temu.

                            p.S. A "mobilnosc" to nie tylko i wylacznie sprawa
                            pieniedzy ale i pewnej mentalnosci!
                            • Gość: p. Re: Do "p" raz jeszcze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 00:54
                              Gość portalu: BumBum napisał(a):

                              > Zauwaz, ze i tak obecnie studenci maja w Polsce
                              > duzo, duzo wiekszy wybor nizli - powiedzmy -
                              > kilkanascie lat temu.
                              >
                              > p.S. A "mobilnosc" to nie tylko i wylacznie sprawa
                              > pieniedzy ale i pewnej mentalnosci!

                              BumBum wybor czego ?

                              Gdzie utopic pieniadze ? -tutaj jest istotnie szeroki.

                              Ale mnie nie o taki wybor chodzi.


                              ps. czyzbys postanowil zaryzykowac dyskusje ze mna ;) ?

                              • Gość: BumBum Re: Do "p" raz jeszcze............... IP: 129.81.192.* 13.07.05, 01:08
                                Ja nie twierdze "p", iz jest calkiem dobrze,
                                np. z ta "moblinoscia"... W niektorych dziedzinach
                                jest nieco lepiej, w niektorych zas gorzej.
                                Tak, czy inaczej - nie dostrzegam zadnych
                                rewolucyjnych rozwiazan, tzn. nie dostrzegam
                                nikogo kto mialby dokonac glebszych reform.
                                To tyle - bye, bye!
                            • Gość: p. Re: Do "p" raz jeszcze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 01:00
                              Mialem "przyjemnosc" studiowac na
                              jednej z bardziej renomowanych uczelni w kraju.
                              Wiec moge sobie wyobrazic jak to wyglada
                              na tych mniej renomowanych.
                  • Gość: r39 Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.ifpan.edu.pl 13.07.05, 19:24
                    Drogi p,
                    nieźle piszesz, podoba mi się, ale tym:

                    "Ale Was fizykow potrzeby przemyslu niewiele obchodza Was obchodza tylko
                    pieniazki na wasze badania.
                    Wy pracujecie tylko na uniwersytetach wiec Wam sie nalezy."

                    to mi podpadłeś.

                    Wierzyć mi się nie chce, że nie wiesz skąd się np. biorą twarde
                    dyski, diody świecące, lasery a choćby i przyzwoite świetlówki
                    i inne takie głupotki, które bez badań fizyków właśnie nigdy
                    by nie powstały. Zapomniałem o już zapomnianych lampach
                    elektronowych - ale może przynajmniej o czymś takim słyszałeś?
                    To z nowszych rzeczy, przypadkowo związanych w ten czy inny
                    sposób z przepływem prądu elektrycznego. A sam prąd skąd się
                    wziął na świecie? Jeśli przypadkiem nie wiesz, to mogę przybliżyć
                    ten temat, ale nie wierzę, że nie wiesz.

                    Fakt, produkcję, i to za o wiele większe pieniądze, niż te
                    przeznaczane na badania, robią zupełnie inni ludzie, nie fizycy.
                    No i bardzo dobrze: jest ich znacznie więcej a mają za co żyć.
                    A reszta z nas ma telewizję satelitarną, GPSy, komórczaki i inne
                    zabawki - faktycznie niekoniecznie do szczęścia potrzebne.

                    Do wprowadzania w życie osiągnięć fizyków mamy całe zastępy
                    techników i technologów. Skasuj fizyków-nierobów, mających
                    gdzieś potrzeby przemysłu, a wkrótce cały postęp ograniczy się
                    do nadawania nowych kształtów starym długopisom oraz, oczywiście,
                    do mody damskiej. Tego sobie raczej nie odpuścimy, a technolodzy
                    - hmmm ... Pewnie się będą musieli jakoś przekwalifikować, np.
                    na oprowadzaczy wycieczek po swoich byłych stanowiskach pracy.

                    Chcecie lepszych komputerów, bezpieczniejszych samochodów, tańszej
                    komunikacji, wykrywaczy substancji wybuchowych, trójwymiarowej
                    telewizji z zapachem ... ? To dajcie fizykom szansę zamiast
                    bezsensownie wytykać ich palcem.
                    • Gość: p Re: Warto za to poczepiać się Pronia, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 20:48
                      Gość portalu: r39 napisał(a):

                      > Drogi p,
                      > nieźle piszesz, podoba mi się, ale tym:
                      >
                      > "Ale Was fizykow potrzeby przemyslu niewiele obchodza Was obchodza tylko
                      > pieniazki na wasze badania.
                      > Wy pracujecie tylko na uniwersytetach wiec Wam sie nalezy."
                      >
                      > to mi podpadłeś.
                      >
                      Przyznaje ze nie brzmi to sympatycznie i do tego to uogolnienie,
                      ale traktuj to raczej jako chwyt literacki pozwalajacy zredukowac do
                      minimum ilosc slow, by jednoczesnie przekazac glowna mysl mojego udzialu
                      w tej dyskusji niz jako doslownie wyrazone moje stanowisko.

                      Wypowiadajac sie kontrowersyjnie na pograniczu awantury koncentrowalem
                      uwage dyskutantow na istotnych dla mnie aspektach dyskusji.

                      > Wierzyć mi się nie chce, że nie wiesz skąd się np. biorą twarde
                      > dyski, diody świecące, lasery a choćby i przyzwoite świetlówki
                      > i inne takie głupotki, które bez badań fizyków właśnie nigdy
                      > by nie powstały. Zapomniałem o już zapomnianych lampach
                      > elektronowych - ale może przynajmniej o czymś takim słyszałeś?
                      > To z nowszych rzeczy, przypadkowo związanych w ten czy inny
                      > sposób z przepływem prądu elektrycznego. A sam prąd skąd się
                      > wziął na świecie? Jeśli przypadkiem nie wiesz, to mogę przybliżyć
                      > ten temat, ale nie wierzę, że nie wiesz.
                      >
                      To bardzo ladnie, ze dzieki fizykom to wszystko moglo powstac.
                      Tylko zauwaz ze to co juz powstalo to dzisiaj jest historia.
                      A my tutaj dyskutujemy o dniu dzisiejszym i operspektywach na przyszlosc.

                      > Fakt, produkcję, i to za o wiele większe pieniądze, niż te
                      > przeznaczane na badania, robią zupełnie inni ludzie, nie fizycy.

                      No wlasnie podniosles fundamentalna kwestie. Przeciez Wy tez musicie z czegos
                      zyc. Skoro dzieki Waszym odkryciom moga powstawac takie fajne rzeczy
                      to chyba mozna by to tak zorganizowac by z ich produkcji tez cos Wam wpadlo.

                      Czyli Twoj post akurat jedynie POTWIERDZA ta moja uogolniona niezbyt zrecznie
                      diagnoze. Dlaczego?
                      Ano dlatego, ze zamiast konkretnych korzysci dla budzetu z ktorego
                      oczekujecie pieniedzy na badania, zrobiles mi tu literacka wyliczanke.
                      Skoro potraficie myslec analitycznie o procesach zachodzacych w materii
                      to moglibyscie tez troche swej uwagi poswiecic kwestia finansowym.
                      Zwlaszcza ze te nowoczesne cudenka nie powstaja tylko dzieki
                      niekonwencjonalnym pomyslom fizykow ale wymagaja olbrzymich nakladow
                      na nowoczesna aparature itd.
                      Dlaczego biedny podatnik ma placic za cos czego owoce beda zbierane
                      zupelnie gdzie indziej ?

                      > No i bardzo dobrze: jest ich znacznie więcej a mają za co żyć.
                      > A reszta z nas ma telewizję satelitarną, GPSy, komórczaki i inne
                      > zabawki - faktycznie niekoniecznie do szczęścia potrzebne.
                      >
                      > Do wprowadzania w życie osiągnięć fizyków mamy całe zastępy
                      > techników i technologów. Skasuj fizyków-nierobów, mających

                      Ja wcale nie twierdze ze to nieroby wrecz przeciwnie ludzie ciezko
                      zapracowani w transferowaniu pieniedzy z polskiego budzetu to firm
                      komercyjnych ktore podatkow w Polsce nie placa.
                      W ten sposob podatnik placi dwa razy: raz na Wasze badania ,a drugi raz
                      za opatentowane produkty ktore dzieki temu mogly powstac.

                      Prosze bardzo - chcecie badan i odkryc sfinansujcie sobie to
                      wszystko z Waszych dotychczasowych osiagniec.

                      Uwazam ze nie ozna zyc w swiecie fikcji i skoro zyjemy w takich a nie
                      innych realiach to niestety naukowcy musza sie z nimi i ich konsekwencjami
                      liczyc.
                      Jezeli w Polsce nie istnieje przemysl ktory bylby zainteresowany
                      odkryciami Polskich fizykow to ta dyscyplina jest skazana na emigracje
                      (tzn Ci naukowcy ktorzy chca dotrzymywac kroku osiagnieciom swiatowym )
                      i o tym jasno nalezy mowic. Aby duyscyplina miala mozliwosci rozwoju w kraju
                      to musi czerpac dochody np. z osiagniec wyksztalconych w Polsce naukowcow
                      ktorzy kariere kontynuuja za granica.

                      > gdzieś potrzeby przemysłu, a wkrótce cały postęp ograniczy się
                      > do nadawania nowych kształtów starym długopisom oraz, oczywiście,
                      > do mody damskiej. Tego sobie raczej nie odpuścimy, a technolodzy
                      > - hmmm ... Pewnie się będą musieli jakoś przekwalifikować, np.
                      > na oprowadzaczy wycieczek po swoich byłych stanowiskach pracy.
                      >
                      A moze duza czesc fizykow zamiast zajmowac sie badaniami powinna
                      wspolpracowac z przemysle w kierunku wykorzystania wynikow badan
                      ktore juz ktos gdzie indziej sfinansowal i opublikowal ?

                      Wiem ze to jest niezbyt odkrywcze, ale ludzie robia tez gorsze rzeczy
                      zeby przezyc.

                      > Chcecie lepszych komputerów, bezpieczniejszych samochodów, tańszej
                      > komunikacji, wykrywaczy substancji wybuchowych, trójwymiarowej
                      > telewizji z zapachem ... ? To dajcie fizykom szansę zamiast
                      > bezsensownie wytykać ich palcem.

                      Ja nie wytykam. Ja tylko wskazuje ze inni maja rowniez wazne potrzeby
                      ktore moga dac wieksza stope zwrotu niz inwestycje w badania
                      rodzimych fizykow. I to nie dlatego ze nie doceniam Waszej wartosci
                      tylko ze z badaniami jest podobnie jak z graw pokera - pule zabiera ten
                      kto przelicytuje wszystkich pozostalych. A nasz dziurawy budzet
                      nie ma wielkich szans w takiej globalnej licytacji.

                      Dlatego jesli lezy Wam na sercu rozwoj Waszej dyscypliny w kraju
                      to powinniscie zaakceptowac nawet takie zmiany, ktore w bliskiej
                      perspektywie moga pogorszyc Wasze mozliwosci rozwoju w kraju o ile
                      te same zmiany pozwola na poprawe Waszej sytuacji w dluzszym okresie czasu.

                      pozdrawiam



                      • khmara Re: Warto za to poczepiać się Pronia, 13.07.05, 22:24
                        Skoro uważasz, że jesteśmy 2-3 razy biedniejsi niż Czesi...
                        Polecam artykuł Jajszczyka, Kalisza, Misiołka i Pałosza:
                        www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=108
              • ekostar Re: A może to sam p sie tak głupio broni? 12.07.05, 20:20
                Gość portalu: p. napisał(a):

                Zupełnie bez sensu:

                > Dla mnie brakiem kultury jest poslugiwanie sie studentami
                > jak miesem armatnim. Wiec skoro tak razi Cie moje slownictwo to
                > sprobuj zastanowic sie nad sensem tego co chcesz napisac czy aby
                > to kogos bardziej nie urazi.

                > Do zespolu prezydenckiego i profesora nie mam nijakich pretensji

                Szkoda, chyba nie wiesz gdzie szukac problemu.

                > Rownie dobrze moglbym miec pretensje do bosow mafii ze chca stac na czele
                > i rzadzic organizacja.

                Co ma piernik do wiatraka

                > Natomiast do Was uzdrawiaczy
                Czy to nie Proń aby jest tym uzdrawiaczem?

                to mam ich sporo wlasnie o to ze glownie
                > myslicie o tym jakby tu wlasna kieszen uzdrowic i zolc was zalewa
                > ze ktos Wam spija w tym systemie smietanke z przed nosa.
                >
                > > Jak sie ma do tego co piszesz wymog 'minimum kadrowego' dla prowadzenia
                > > kierunku?
                >
                > Tyle ze Was minimum kadrowe boli do chwili kiedy sami nie zrobicie
                > habilitacji i staniecie sie niezbednikiem w systemie.

                Bardzo boli jesli w systemie 75% to idioci. W dodatku nagradzani.


                > Twoj post wykazuje tylko ze boli Cie ze oni maja tylko 211 cytowan

                NIE! Boli, ze nie mają a siedza na stołkach i pisza idiotyzmy mącąc w głowie
                ludziom mniej zorientowanym.

                > I Ty tez bys tak chciala tyle ze ci niedobrzy profesorowie

                niedobrzy profesorowie to mało powiedziane...

                • Gość: p. Re: A może to sam p sie tak głupio broni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 20:55
                  ekostar napisała:

                  > Gość portalu: p. napisał(a):
                  >
                  > Zupełnie bez sensu:
                  >
                  > > Dla mnie brakiem kultury jest poslugiwanie sie studentami
                  > > jak miesem armatnim. Wiec skoro tak razi Cie moje slownictwo to
                  > > sprobuj zastanowic sie nad sensem tego co chcesz napisac czy aby
                  > > to kogos bardziej nie urazi.
                  >
                  Co jest bez sensu ?
                  Ze zaslaniacie sie troska o poziom nauczania, troska o edukacje mlodziezy,
                  a chodzi Wam tylko by wyciagnac z budzetu jak najwiecej na badania
                  a studentow traktowac jak dojna krowe.

                  > > Do zespolu prezydenckiego i profesora nie mam nijakich pretensji
                  >
                  > Szkoda, chyba nie wiesz gdzie szukac problemu.
                  >
                  Wiem gdzie szukac, bo wiem gdzie jest prawdziwy problem
                  i marnotrawstwo wysilku milionow mlodych ludzi.
                  Wasz problem to brak kasy i te 75% idiotow na tyle sprytnych
                  jednak by Wam jej resztki zwijali z przed nosa.

                  > > Rownie dobrze moglbym miec pretensje do bosow mafii ze chca stac na czele
                  > > i rzadzic organizacja.
                  >
                  > Co ma piernik do wiatraka
                  >
                  > > Natomiast do Was uzdrawiaczy
                  > Czy to nie Proń aby jest tym uzdrawiaczem?
                  >
                  > to mam ich sporo wlasnie o to ze glownie
                  > > myslicie o tym jakby tu wlasna kieszen uzdrowic i zolc was zalewa
                  > > ze ktos Wam spija w tym systemie smietanke z przed nosa.
                  > >
                  > > > Jak sie ma do tego co piszesz wymog 'minimum kadrowego' dla prowadz
                  > enia
                  > > > kierunku?
                  > >
                  > > Tyle ze Was minimum kadrowe boli do chwili kiedy sami nie zrobicie
                  > > habilitacji i staniecie sie niezbednikiem w systemie.
                  >
                  > Bardzo boli jesli w systemie 75% to idioci. W dodatku nagradzani.
                  >
                  >
                  > > Twoj post wykazuje tylko ze boli Cie ze oni maja tylko 211 cytowan
                  >
                  > NIE! Boli, ze nie mają a siedza na stołkach i pisza idiotyzmy mącąc w głowie
                  > ludziom mniej zorientowanym.

                  A mnie boli ze te 25% nie-idiotow z cytowaniami ma gdzies studentow
                  i to jak sa wyposazone labolatoria, jakie sa archaiczne programy studiow
                  tylko na PIERWSZYM planie ma na celu jak by tu tym idiotom uszczknac
                  okruszek ze stolu.
                  Jakby tu jeszcze wyciagnac cos wiecej z budzetu na ten chory system.

                  >
                  > > I Ty tez bys tak chciala tyle ze ci niedobrzy profesorowie
                  >
                  > niedobrzy profesorowie to mało powiedziane...
                  >
                  malo, bo chcialem byc kulturalny...

                  • khmara Re: A może to sam p sie tak głupio broni? 12.07.05, 21:20
                    Gość portalu: p. napisał(a):

                    > A mnie boli ze te 25% nie-idiotow z cytowaniami ma gdzies studentow
                    > i to jak sa wyposazone labolatoria, jakie sa archaiczne programy studiow
                    > tylko na PIERWSZYM planie ma na celu jak by tu tym idiotom uszczknac
                    > okruszek ze stolu.

                    Pomieszanie z poplątaniem. Zapewniam Cię, że gdyby to ode mnie zależało program
                    studiów wyglądałby zupełnie inaczej. Ale tam gdzie beton rządzi, programy
                    studiów nie są zmieniane od 30 lat. Tam gdzie są profesorowie z cytowaniami,
                    programy studiów są modernizowane, choć nie jest to takie proste ze względu na
                    sztywne minima programowe określone przez ministerstwo.
        • Gość: Carmen S. Sila myslenia pozytywnego IP: *.lr.centurytel.net 14.07.05, 05:19
          Wziawszy pod uwage to co polscy ekonomisci wygaduja to moze i lepiej ze nic nie
          publikuja; po pierwsze nie robia nam obciachu, a po drugie glupota bywa
          zarazliwa....
    • Gość: coto Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular IP: *.konst.silesianet.pl 12.07.05, 20:34
      Ta baz ma te wade, ze nie mozna w niej znalezc ile dany osobnik ma artykulow w
      czasopismach z listy filadelfijskiej, a tylko takie maja jakiekolwiek znaczenie.
      Poza tym najwieksza zmora jest PAN, o czym sie w artykule nie mowi.
    • Gość: Ewa Kostarczyk Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:36
      Panie Adamie,

      I oto znowu spotykamy się w przestrzeni. Upłynęło nieco czasu od naszej dyskusji
      nad dużo ciekawszym artykułem Adama Stawowego: Chałturnicy z tytułem profesora:

      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=opinie&name=37
      Tak mnie Pan wtedy emablował, ale widzę, że Pana stałość dotyczy jedynie
      skostniałych poglądów na przyszły kształt szkolnictwa wyższego i nauki w Polsce.

      Odnoszę wrażenie, że Pana nie najlepiej udokumentowana scjentometria nie tylko
      mnie nie porywa.

      Nie dość, że sam się Pan zbłaźnił to wciąga Pan w to innych nie całkiem
      świadomych problemów autorów.

      Zachęcam do poszerzenia perspektywy:www.nauka-edukacja.p4u.pl

      lub siedzieć w Grenoble, które nie jest deficytowe w żadne perspektywy.

      • Gość: BumBum Re: zabawa w klocki albo i w "madre" wykresy... IP: 129.81.192.* 12.07.05, 23:49
        Coz, wydaje mi sie, iz sami autorzy (ktorych nie znam)
        nie pojmuja swej "scjentometrii" inaczej jak tylko
        pewnego rodzaju zabawe umyslowa... Bo chyba nikt
        w pelni sil umyslowych nie bedzie bral
        tego na powaznie!
        • khmara Stronniczość GW 13.07.05, 00:15
          Jeżeli coś takiego pojawia się w prasie codziennej z objaśnieniem, że jest
          oparte na "obiektywnych danych statystycznych", które mają obalić tezę, że pewna
          grupa pracowników polskich uczelni jest w jakiś sposób dyskryminowana, to
          obawiam się, że niezorientowany czytelnik gazety niestety potraktuje to
          poważnie. Znamienne jest to, że adresowane do środowiska naukowego "Forum
          Akademickie" prezentuje argumenty obu stron, a GW adresowana do szerszego
          czytelnika, publikuje tylko to, co jest zgodne z poglądami GTW. Zdaniem Pronia i
          GW konflikt w środowisku akademickim istnieje tylko w internecie, w realu go nie
          ma. Redaktorom GW polecam gorąco:
          www.forumakad.pl/archiwum_fa.html
          • Gość: BumBum Re: Stronniczość GW i tak dalej... IP: 129.81.192.* 13.07.05, 00:56
            Dlatego tez sadze, ze wrecz niezbedna bedzie pewnego
            rodzaju "interwencja z zewnatrz" jezeli mamy dokonac
            JAKICHKOLWIEK glebszych reform w kulejacym systemie
            funkcjonowania nauki w Polsce! Ci, ktorzy obecnie
            owa nauka zarzadzaja, lub wlasnie przymierzaja sie
            "do zmiany warty" zadnych zmian NIE dokonaja
            i nie zamierzaja dokonac. Dla nich PETRYFIKACJA
            obecnego post-feudalnego systemu jest wygodniejsza
            i beda go zawziecie bronic! Obawiam sie, iz chory
            sam sie nie wyleczy...

            P.S. A prof. Proniowi pozostaje pogratulowac dobrego
            samopoczucia oraz "udanego" artykulu. A moze
            ow artykul (i te liczby, te wykresy, te gleboko
            wydumane wzory!) od samego poczatku byl kierowany do
            odbiorcy bardzo odleglego od poruszanych
            spraw i zagadnien. Cos w rodzaju propagandy
            "na wesolo" polaczonej z dzialaniami
            PR (public relations)!!
    • Gość: zyx Nie ważna ilość tylko jakość IP: *.chello.pl 13.07.05, 01:10
      Co to za wskaźnik procent habilitowanych czy prof. tytularnych? Dr Józef
      Wieczorek już dawno zauważył, że jesteśmy habilitacyjną (warto dodać, że i
      tytularną), potęgą a naukową mizerią. Zadowoleni z siebie autorzy tej filipiki
      reprezentują uczelnię nieobecną w światowych rankingach, więc może zamiast
      pisać takie bzdury niech lepiej coś zrobią żeby to się zmieniło.
      Zawsze ludzie awansowali, więc to że jest jakieś tempo usamodzielniania się nie
      ma znaczenia. Za komuny także młodzi towarzysze którzy się spodobali starszym,
      podzielali ich system wartości, gwarantowali stabilizację i spokój, szybko
      awansowali. I co z tego? Jaki to sukces jeżeli zasadą jest selekcja negatywna,
      a świeżo obrośnięty w piórka hab. jest i pozostanie na zawsze nieznany w
      świecie?
    • Gość: Adam Pron i Halina Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular IP: *.cnrs / *.cnrs-imn.fr 13.07.05, 13:15
      Szanowni Dyskutanci,
      Uprzejmie prosimy o powtorne przeczytanie tekstu naszego artykulu. Artykul
      mozna, z grubsza, podzielic na trzy czesci. Czesc pierwsza dotyczy populacji
      naukowcow w roznych dziedzinach nauki, w czesci drugiej oceniamy perspektywy
      kariery naukowej, wreszcie czesc trzecia dotyczy dyskryminacji kobiet w nauce. W
      wydrukowanym tekscie nie ma ani jednego zdania dotyczacego oceny mechanizmow
      kierowania nauka w Polsce. Dyskusja, w przytlaczajacej czesci, nie dotyczy wiec
      tresci artykuku.
      Nie obrazamy rowniez mlodych naukowco,co przypisuje nam czesc dyskutantow.
      Obrazamy raczej siebie, tytulujac sie "gerontokratyczna mafia". Uzyte przez nas
      slowa "gniewni dyskutanci" nie sa chyba obrazliwe bo gniew jest najczesciej
      atrybutem szlachetnym ("gniew bozy", "gniew ludu" itp.)
      Jest to nasza pierwsza i ostatnia wypowiedz dotyczaca artykulu. Wracamy do
      eksperymentow i obliczen, aby miec jeszcze wiecej cytowan, za ktore Panstwo
      nieslusznie nas chwala. Liczba cytowan zalezy bowiem nie tylko od jakosci prac
      naukowych, ale i od tego czy dana dziedzina wiedzy jest modna czy niemodna.
      Halina Szatylowicz i Adam Pron
      Post scriptum od Adama Pronia do p.Ewy Kostarczyk
      W naszej wymianie kilku listow nie emablowalem Pani. W polemice staralem sie byc
      po prostu uprzejmy. Przypomnienie, ze obydwoje nosimy rajskie imiona nalezy
      traktowac zartobliwie. Pani nadintepretacja spowodowana jest zapewne nadmiernym
      uzywaniem okreslen wartosciujacych przez wiekszosc internautow, takich jak:
      "debilizm autora", "potworna ignorancja", "klapki na oczach" itd. Wsrod takich
      tekstow grzeczna polemika moze byc wzieta za emablowanie.


      • Gość: BumBum Re: po odpowiedzi autorow... IP: 129.81.192.* 13.07.05, 17:01
        Szanowny pan profesor Pron chyba nie zadal sobie
        trudu, by dokladnie i po kolei przeczytac wszystkie
        posty. Ja je ponownie (i dokladnie...) przeczytalem
        i w ZADNYM nie znalazlem okreslenia "debilizm autora".
        Jest to wiec chyba NADINTERPRETACJA komentarzy przez
        pana profesora!

        P.S. Nie ma tez dla mnie znaczenia w jakim wieku sa
        autorzy wydrukowanej przez "Gazete Wyborcza"
        zabawy w statystyke. Podobna statystyczna zabawe
        mozna rozwinac (temat na kolejny artykul?) zadajac, np.
        pytanie w jakim przecietnie wieku zostaje sie
        w Polsce profesorem w dziedzinie mechaniki precyzyjnej,
        a w jakim w archeologii srodziemnomorskiej, itp. itd.
        Tak, czy inaczej - nie wnosi to PRAKTYCZNIE NIC
        do powazniejszego rozwazenia dostrzeganych przez
        autorow problemow (patrz, np. "trzecia czesc dotyczy
        dyskryminacji kobiet w nauce").
        p.S. Wracam do swoich obliczen, a autorom artykulu zycze
        wszystkiego dobrego!
      • Gość: Ewa Kostarczyk Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 20:45
        Gość portalu: Adam Pron napisał(a):

        > Post scriptum od Adama Pronia do p.Ewy Kostarczyk

        > W naszej wymianie kilku listow nie emablowalem Pani. W polemice staralem sie by
        > c
        > po prostu uprzejmy. Przypomnienie, ze obydwoje nosimy rajskie imiona nalezy
        > traktowac zartobliwie. Pani nadintepretacja spowodowana jest zapewne nadmiernym
        > uzywaniem okreslen wartosciujacych przez wiekszosc internautow, takich jak:
        > "debilizm autora", "potworna ignorancja", "klapki na oczach" itd. Wsrod takich
        > tekstow grzeczna polemika moze byc wzieta za emablowanie.
        >-------------------------------------------------
        Panie Profesorze myli Pan wiele rożnych pojęć:

        1. zwykłą uprzejmość z obleśną galanterią
        2. używanie z nadmiernym używaniem
        3. rzeczową polemikę z grzeczną polemiką
        4. populację naukowców w różnych dziedzinach nauki z nienajlepiej dobranymi
        przykładami tej populacji
        5. ocenę perspektyw kariery naukowej w Polsce z dowolnie uargumentowanymi
        wolnobujającymi myślami o wysokim stopniu ogólności
        6. dyskryminację kobiet z tradycjami wychowawczo-edukacyjnymi

        Co dla Pana jest przykladem naruszenia złych manier ("debilizm autora",
        "potworna ignorancja", "klapki na oczach") dla innych jest metodą na wzniecenie
        dyskusji.

        Co dla dyskryminowanych naukowo kobiet jest celowym emablowaniem w miejsce
        oczekiwanej polemiki, dla Pana jest ideałem uprzejmej dyskusji.

        Jak widac świat jest skomplikowany i mało przenikający się. Fizyk powinien o tym
        dobrze wiedzieć zanim zaryzykuje nieprzekonywujący acz polityczny artykuł.

        > Jest to nasza pierwsza i ostatnia wypowiedz dotyczaca artykulu. Wracamy do
        > eksperymentow i obliczen, aby miec jeszcze wiecej cytowan, za ktore Panstwo
        > nieslusznie nas chwala.

        Chyba wszyscy uczestnicy tej dyskusji, acznie ze mną bardzo popieraja państwa
        decyzję.
      • Gość: bored Niepoważne i nieszczere IP: *.chello.pl 14.07.05, 01:09
        Gość portalu: Adam Pron i Halina napisał(a):

        > W wydrukowanym tekscie nie ma ani jednego zdania dotyczacego oceny mechanizmow
        > kierowania nauka w Polsce.

        Czyżby? Naprawdę mamy uwierzyć, że poniższy fragment nie dotyczy oceny
        mechanizmów kierowania i nie jest ironią skierowaną w stronę młodych krytyków:

        "Według gniewnych dyskutantów, aktywnych zarówno w mediach jak i w Internecie,
        polska nauka jest skansenem, NIEUDOLNIE ZARZĄDZANYM przez gerontokratyczną
        mafię, zazdrosną o swoje przywileje. Młodzi naukowcy czują się dyskryminowani,
        wykorzystywani i pozbawieni perspektyw. Czy ich subiektywna frustracja znajduje
        uzasadnienie w obiektywnych danych statystycznych?"

        > Nie obrazamy rowniez mlodych naukowco,co przypisuje nam czesc dyskutantow.

        Tere fere. Naprawdę autorzy powyższych słów uważają, że powiedzenie że ktoś
        jest SUBIEKTYWNYM FRUSTRATEM właściwie bez powodu, bo obiektywnie jest przecież
        świetnie, nie jest obraźliwe?

        > Jest to nasza pierwsza i ostatnia wypowiedz dotyczaca artykulu.

        Podziwiamy wasze zdecydowanie i pryncypialność. Tak trzymać, Towarzyszu
        Marszałku Cimoszewicz!

        > Wracamy do eksperymentow i obliczen

        Bardzo prosimy o obliczenie jakie są rozkłady naukowców w Polsce biorąc pod
        uwagę: wagę (w kg), kolor włosów i oczu, województwo pochodzenia, imiona własne
        i rodziców, itd., itp. Może uda się dzięki temu wreszcie ustalić dlaczego świat
        nas nie dostrzega w swoich rankingach i tak mało ciekawych pomysłów naukowych
        wychodzi obecnie z ojczyzny Kopernika. I studenci z Zachodu nie pchają się do
        nas, choć obiektywnie powinni.

        Ponieważ autorzy tego bezsensownego artykułu już tutaj nie zajrzą, napiszę
        szczerze co o tym wszystkim myślę. Uważam, że profesorowie w Polsce są
        całkowicie pozbawieni samokontroli - im najzwyczajniej w świecie woda sodowa
        uderza do głowy od władzy jaką mają nad ludźmi w tym chorym systemie. Ponieważ
        podwładni w systemie feudalnym/stalinowskim boją się ich krytykować, a
        najwięksi karierowicze biją im pokłony i się podlizują w sposób wręcz
        demonstracyjny, następuje coraz większa alienacja (jak władzy komunistycznej
        np. Gierka) i aberracja. I profesor medycyny pisze np. taki tekst:
        "Można więc już wskazać w strukturze kosmologicznej obecnego wszechświata
        miejsca, które odpowiadają mózgowi i pamięci oraz narządom rodnym lokalnego
        bóstwa, które jest w stanie się odrodzić. Mózg to obwodowy region każdej
        galaktyki, gdzie powstają warunki do rozwoju planet zamieszkanych przez rozumne
        cywilizacje. " Przecież coś takiego to kompromitacja!
        Omawiany w tym wątku artykuł w GW nie jest aż tak żenujący, ale to ten sam
        nurt. Tym ludziom się wydaje, że się na wszystkim znają i na każdy temat coś
        istotnego potrafią powiedzieć. To znaczy, uważają że odkrywają prawdę w każdej
        dziedzinie. I są przyzwyczajeni, że przełożeni ich słuchają i przytakują.
        Spotkałem się z tym wielokrotnie przy okazji różnych wystąpień publicznych
        naszych profesorów. Założę się, że w Instytucie prof. Pronia wszyscy
        podwładni, zapytani o tę istotną wypowiedź w prasie wysokonakładowej powiedzą
        że jest ona bardzo ciekawa i trafna, a prof. Proń uwierzy że to prawda.
        Oczywiście po cichu będą czytali takie wypowiedzi jak ta i cieszyli się, że ich
        szef się publicznie ośmieszył.
        • khmara Re: Niepoważne i nieszczere 14.07.05, 02:30
          Alienacja to bardzo dobre określenie. Nigdy dotąd chyba środowisko akademickie
          nie było tak podzielone. Z jednej strony studenci, którzy domagają się jakości
          usług edukacyjnych, za które często słono płacą, z drugiej doktorzy, którzy
          domagają się elementarnych praw na uczelni (trudno nawet powiedzieć, że jesteśmy
          pracownikami średniego szczebla), a na czubku tego wszystkiego profesorski
          beton, który jakąkolwiek krytykę przyjmuje jak zamach na najświętsze wartości i
          propaganda sukcesu (bo przecież my jesteśmy w czymśtam najlepsi w kraju). Żenada.
          • Gość: bored Typowe IP: *.chello.pl 14.07.05, 10:51
            I jeszcze ta arogancja, która się stała drugą naturą:

            > Jest to nasza pierwsza i ostatnia wypowiedz dotyczaca artykulu.

            Pospólstwo i w ogóle wszyscy ci co są niżej, mają tylko słuchać szczęśliwi że
            się do nich wydaje głos.
            Generalnie to ma się ich wszystkich w d...e, im częściej im się to uświadamia
            tym lepiej.
    • Gość: niuniek Re: W Polsce najłatwiej zostać profesorem tytular IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 09:09
      Niby autorzy to powazni ludzie, a myla znaczenie slow dyskryminacja i predyspozycja. Przeciez warunki otrzymania danych stopni naukowych sa okreslone i nie ma tam zapisow odnosnie plci. Skoro kobiety nie udzielaja sie naukowo, to niech nie placza, ze sa dyskryminowane.
      • vigla dyskryminacja 14.07.05, 10:03
        To nie jest takie proste jak pisze niuniek . Oczywiście nie ma badań czy
        kobiety w tym zawodzie są dyskryminowane. Ale powaznym problem jest
        dyskryminacja, brak tolerancji wobec osob o odmiennej od obowiązującej
        orientacji intelektualnej i moralnej. I to jest akceptowane! jak w systemie
        sowieckim . Kto mysli inaczej, a przede wszystkim logicznie i ujawnia przekręty
        etatowych 'autorytow' moralnych i intelektualnych ten nie ma na co liczyc w
        obecnym systemie
        nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?topic=1
        • Gość: niuniek Re: dyskryminacja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 11:10
          Ale tu nie ma nic wspolnego plec... Jesli ktos nie chce wspolpracowac z zespolami przeprowadzajacymi jakies badania, tworzacymi jakies prace, nie chce w ten sposob wypelniac swoich naukowych funkcji, to jakim prawem ma rownomiernie awansowac? Jesli taka osoba odnalazla sie w dydaktyce i nie widzi powodow, ku podnoszeniu swoich kwalifikacji i nie czuje pociagu do pracy naukowej, to niech nie narzeka na dyskryminacje. Wszedzie gdzie wyjdzie, ze gdzies mezczyzna ma wiecej do powiedzenia niz kobieta, to juz dyskryminacja. Niedlugo jak w meskiej reprezentacji pilki noznej nie bedzie 51% kobiet, to bedzie dyskryminacja...
          • khmara Re: dyskryminacja 14.07.05, 11:38
            Oczywiście, że nikt, kto nie ma tytułu profesora, nie ma predyspozycji do pracy
            naukowej. A przynajmniej nie udowodnił do tej pory, że takowe posiada. Tylko że
            jak już udowodni, to nie musi pracować naukowo.
            • Gość: Niuniek Re: dyskryminacja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 12:21
              Prawdziwi profesorowie, to pasjonaci, oni im wiekszy maja dorobek prac, tym wiecej ich jeszcze tworza. Co innego karierowicze, ktorzy po otrzymaniu tytulu, zajmuja sie jedynie odcinaniem kuponow.... Ale to sa dwie zupelnie inne sprawy... Poza tym zobaczmy ile kobiet po studiach magisterskich idzie na doktoranckie? Od tego sie zaczyna...
              • khmara Re: dyskryminacja 14.07.05, 12:27
                To może wprowadzić takie rozróżnienie:
                prof. zw. dr hab. rzeczywisty (pasjonat)
                prof. zw. dr hab. nierzeczywisty (już nic nie musi)?
                • Gość: niuniek Re: dyskryminacja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.07.05, 12:32
                  przydaloby sie takowe, jednak w praktyce raczej niemozliwe :(
                  w kazdym stadzie znajdzie sie jakas czarna owca...
                  • ekostar Re: Pojęcie dyskryminacji to trochę inna sprawa 14.07.05, 14:18
                    Dyskryminacja kobiet nie wynika z predyspozycji tylko z utrwalonych kulturowo
                    trendów wychowawczo-edukacyjnych. Problem jest szczegółowo przebadany naukowo i
                    udokumemtowany.

                    Polskie trendy wychowawczo-edukacyjne posługują się wzorami XIX wiecznymi
                    wskutek tego polskie kobiety są nieaktywne zarówno fizycznie jak i umysłowo. Nie
                    jest to wynikiem braku ich predyspozycji tylko realizacji błednych wzorów
                    wychowawczo-edukacyjnych.

                    Znakomita większość niezbyt rozgarnietych intelektualnie i badawczo tytularnych
                    profesorów akademickich wspomagana jest dodatkowo przez służebne im
                    kobiety-cierpiętnice zorientowane na sukces mężczyzny.Albo koleżanki: patrz
                    niepopularny publicysta Proń podparł się Szatyłowicz.

                    Proń siedzi sobie w tych Alpach, ale dobrze wie, że żadna Francuzka nie
                    wpusciłaby się w takie maliny...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka