Dodaj do ulubionych

Dla "dobrych" ateistów

IP: *.szczecin.mm.pl 24.07.05, 22:21
no to nie bedzie mialo nic wspolnego niestety z nauka, ale jest tak fajne ze
nie moglem sobie darowac, zanim sie skasuje moze sporo z was przeczyta :)

Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo
traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie
w piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl
bardzo konkretny:
- O, widze, ze Pan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski
apartament.
Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne,
baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie:
- Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli
pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana dalej...
Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna
muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke,
przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink
bary... Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do
pomieszczenia przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za
szklem - tortury, diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca
smola, innych rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi
dzwieki, ale przez skóre
czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje
sie niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul
sie wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo
drapac sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha
reka i mówi:
- A wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie
sobie cos takiego wymyslili...
Obserwuj wątek
    • Gość: p. dobre ;-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.05, 22:34
    • llukiz dobre dobre ale końca mi trochę brak 25.07.05, 15:14
      Ateistę po pokazie powinien spotkać koniec jaki sam sobie wymyślił, czyli
      powinien po prostu przestać istnieć :-)
      • Gość: MaDeR Re: dobre dobre ale końca mi trochę brak IP: *.ima.pl 25.07.05, 15:57
        To kogo by diabeł oprowadzał? Jak ma przestać istnieć, to chyba od razu po
        śmierci. :P
        • llukiz Nie no 25.07.05, 16:03
          Karą jest w momencie gdy się dowiaduje że mógł być jednak nieśmiertelny (z
          naciskiem na mógł)
          • Gość: darkonza wszystko gra IP: *.szczecin.mm.pl 25.07.05, 17:26
            wszytko gra bo kara dla ateisty jest juz przeciez samo to ze trafil do piekla a
            nie do nieba mimo ze porzadny z niego czlowiek byl.....
      • dox1 Re: dobre dobre ale końca mi trochę brak 28.07.05, 21:55
        llukiz napisał:

        > Ateistę po pokazie powinien spotkać koniec jaki sam sobie wymyślił, czyli
        > powinien po prostu przestać istnieć :-)

        Niestety koniec nie jest taki KOLEGO Z KK, mamy wszyscy taki sam koniec.
    • Gość: unknown_artist Re: Dla "dobrych" ateistów IP: *.nyc.res.rr.com 25.07.05, 19:50
      Ateistyczne pieklo jest skromniejsze niz wyzej opisane. Sklada sie z dwoch
      osob, dwoch krzesel, koperty i jednego stolu. Ateista siedzi przy stole twarza
      zwrocony do osoby ktora otwiera koperte w ktorej nie ma nic. I trwa to przez
      cala wiecznosc.
      • evollution Re: Dla "dobrych" ateistów 27.07.05, 02:02
        Ateistyczne piekło to oksymoron.
        Poza tym uważam, że nie ma czegoś takiego jak "dobry ateista" czy "zły ateista". Jeśli jest się ateistą z założenia nie wierzy się w coś takiego jak dobro i zło. Wszystko jest względne i zależne od punktu odniesienia.
        • Gość: p. Re: Dla "dobrych" ateistów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 02:39
          evollution napisała:

          > Ateistyczne piekło to oksymoron.
          > Poza tym uważam, że nie ma czegoś takiego jak "dobry ateista" czy "zły
          ateista"
          > . Jeśli jest się ateistą z założenia nie wierzy się w coś takiego jak dobro i
          z
          > ło. Wszystko jest względne i zależne od punktu odniesienia.

          A to ciekawe -a od czego zalezy punkt odniesienia ?

          • evollution Re: Dla "dobrych" ateistów 27.07.05, 03:13
            Gość portalu: p. napisał(a):

            > A to ciekawe -a od czego zalezy punkt odniesienia ?

            Od punktu siedzienia - aż się narzuca ;)
            A poważniej - od środowiska, otoczenia, psychiki, wychowania, genów i tym podobnych.
            • Gość: p. Re: Dla "dobrych" ateistów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.05, 11:12
              evollution napisała:

              > Gość portalu: p. napisał(a):
              >
              > > A to ciekawe -a od czego zalezy punkt odniesienia ?
              >
              > Od punktu siedzienia - aż się narzuca ;)
              > A poważniej - od środowiska, otoczenia, psychiki, wychowania, genów i tym
              podob
              > nych.

              I wg. Ciebie w populacji ateistow te punkty sa tak rownomiernie zroznicowane
              ze nie mozemy wskazac jakiegos uprzywilejowanego i zwiazanych z nim
              pojec dobra i zla ???

              Tylko populacje wierzacych charakteryzuja sie takim szczegolnym punktem
              odniesienia - czy tak ???





        • Gość: MaDeR Re: Dla "dobrych" ateistów IP: *.ima.pl 27.07.05, 09:17
          Można wierzyć w coś takiego jak dobro i zło - w ludziach, a nie jako odgórnie
          dane (przez Boga) obiektywne wyznaczniki.
        • amee1 Re: Dla "dobrych" ateistów 28.07.05, 12:08
          Moim zdaniem ateista to człowiek który nie wierzy w istnienie Boga. Co nie
          równa się temu iż jest złym człowiekiem.
          Tak samo jak są ludzie wierzący w Boga, gorliwie modlą się w kościele, ale w
          życiu oszukują i wykorzystują ludzi..
          Deklarowanie wiary w Boga nic ostatecznie nie określa. Ważne kim się jest! I
          jak sie postępuje! Bóg to pewna koncepcja, natomiast dobro, piękno to wartości
          które można realizować we własnym życiu z własnej woli (niezależnie od
          wyznania).

          Łatwiej czynić zło (nawet drobne) i wierzyć w przebaczającego Boga, który
          zawsze Ci odpuści jak tylko poprosisz niż samemu starać się czynić dobro i
          przed sobą się rozliczać..
      • ubu_roy Re: Dla "dobrych" ateistów 05.08.05, 05:04
        Gość portalu: unknown_artist napisał(a):

        > Ateistyczne pieklo jest skromniejsze niz wyzej opisane. Sklada sie z dwoch
        > osob, dwoch krzesel, koperty i jednego stolu. Ateista siedzi przy stole
        twarza
        > zwrocony do osoby ktora otwiera koperte w ktorej nie ma nic. I trwa to przez
        > cala wiecznosc.

        WERSJA POPRAWIONA:

        Ateistyczne pieklo jest skromniejsze niz wyzej opisane. Sklada sie pokoju w
        ktorym znajduja sie tylko dwie osoby. Rozmowa tych osob zostala tak dawno
        przerwana, ze ani jedna ani druga osoba nie pamieta o czym rozmawialy. Ateista
        siedzi w ciszy twarza zwrocony do debila ktory z wielkim zainteresowaniem
        otwiera pusta koperte a po upewnieniu sie, ze w niej nic nie ma odklada ja na
        stol by po chwili podniesc ja i ponownie otworzyc, nastepnie zamknac i znowu
        polozyc na stole. Ta scena powtarza sie w nieskonczonosc.
        • ewa8a Re: Dla "dobrych" ateistów 06.08.05, 07:49
          I za co tak pastwisz się nad ateistą ?
          Przy twoim stole w towarzystwie debila siedzi zapewne agnostyk, bo dumanie nad
          pustą kopertą bardziej do niego pasuje.
          Z resztą, ateista już dawno by tego nie wytrzymał.

          Wersja z ateistą :
          Ateista, zaproszony do rozmowy spostrzega w pewnym momencie, że rozmawia
          jednak z debilem, wstaje od stołu, targa kopertę, żegna się z debilem i
          wychodzi . Nieuchronnym następstwem zrobienia pierwszego kroku po wyjsciu za
          drzwi, jest lot w dół z predkością światła, który trwa w nieskonczonosc.
          Nie jest to dla niego interesujące prze-życie ( zakładając, że w ogóle ma z
          zyciem coś wspólnego), ale mimo wszystko ciekawsze to niż rozmowa z debilem.
          Historyjkę zmieniłam w trosce o własne samopoczucie.
    • dokowski O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 26.07.05, 12:24
      Gość portalu: darkonza napisał(a):

      > Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo
      > traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie
      > w piekle. Przywital go Diabel.

      Bzdura, nie ma piekła ani diabłów. Ale czytam dalej, szkoda że to tylko kiepski
      kawał.

      > ... dyskretny luksus, przyjemna
      > muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke,
      > przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink
      > bary... Ateista zaczyna sie czuc dziwnie

      Dlaczego dziwnie? Skoro był dobrym człowiekiem, to powinien rozumieć
      sprawiedliwość tej nagrody. Ale ogólnie kawał robi się dobry.

      > tortury, diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca
      > smola, innych rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki

      > Ateista poczul sie wielce nieswojo

      Powinien od razu zrozumieć, że to miejsce dla ludzi złych

      > tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie
      > sobie cos takiego wymyslili...

      Kawał dobry, ale trochę położony
      • amee1 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 28.07.05, 12:32
        Nie wydawaj osądu zbyt pospiesznie. Przemyśl.
        To opowiadanie jest bardzo inteligentnie skonstruowane..
        Akcja dzieje się w piekle - miejscu które istnieje według koncepcji kościoła.
        Celowo używam słowa "kościół" a nie "chrześcijaństwo" bo to dwie inne drogi.
        Ateista za życia odrzuca możliwość istnienia piekła. Jest wierny swoim zasadom -
        czyni dobro. Po śmierci postrzega że jest w piekle. Być może pojawiła mu sie
        myśl "o kurde, Bóg jednak istnieje?" :)
        W czasie wędrówki towarzyszy mu niepewnosć co z nim naprawde będzie.. itd

        Owszem ateista nie powinien sie tam znaleść, bo porzecież według neigo to nie
        istnieje, ale morał można wysnuć taki, że wystarczy być dobrym człowiekiem,
        żebyśmy mogli spokojnie umierać. :) a nie dodatkowo składaćhołd Bogu jak to
        nakazuje kościół..
        • sothis666 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 28.07.05, 16:56
          amee1 napisała:

          > Nie wydawaj osądu zbyt pospiesznie. Przemyśl.
          > To opowiadanie jest bardzo inteligentnie skonstruowane..

          Oczywiście:)
          I mówi ono, ze to, co sie 'tam' spotka, bardzo zalezy od tego z czym sie przyjdzie. A to juz wniosek wart opowiedzenia historyjki...
          ps. 'ateista' wcale nie znaczy ze taki nie wierzy w istnienie po smierci:)
          • Gość: kapitalizm Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. IP: *.oc.oc.cox.net 28.07.05, 18:19
            ...a-teista w przeciwienstwie do teisty nie WIERZY
            • Gość: LC Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 18:32
              A- teista nie wierzy w byty teistyczne, a może (nie musi) wirzyć w istnenie po
              śmierci.
          • Gość: kapitalizm Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. IP: *.oc.oc.cox.net 28.07.05, 18:39
            ....a-teista w odroznieniu od teisty nie jest kims kto NIE WIERZY w istnienie
            Boga, tylko ktos kto jest pozbawiony WIARY w COS co inni nazywaja Bog,

            w kwestii "istnienia" po nieistnieniu (smierci) - to zdanie zawiera blad
            logiczny,

            zycie to istnienie swiadomosci, a swiadomosc aby mogla byc swiadoma musi byc
            swiadoma CZEGOS,

            a wiec MATERIA musiala istniec przed pojawieniem sie SWIADOMOSCI
            (jakiejkolwiek)- wniosek Bog jako istota swiadoma nie mogl/nie moze istniec,

            ta logiczna NIEMOZLIWOSC, a nie cokolwiek innego, jest przyczyna braku dowodu
            na istnienie Boga - a wiec czlowiek rozsadny MUSI, z natury rzeczy, byc A-
            TEISTA, co nie znaczy, ze wszyscy a-teisci byli/sa racjonalni,

            to tyle tytulem LOGIKI.
            • sothis666 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 28.07.05, 20:13
              > a wiec MATERIA musiala istniec przed pojawieniem sie SWIADOMOSCI
              > (jakiejkolwiek)- wniosek Bog jako istota swiadoma nie mogl/nie moze istniec,

              niby ok, ale zwiazek materii i swiadomosci nie jest, przy obecnym stanie wiedzy, zdefiniowany. podobnie nie jest jasne czy rownanie mozg=swiadomosc jest symetryczne. istnieja tez kultury indie,tybet, polinezja...) w ktorych pojecie materii (rzeczy/przedmiotu) ma znacznie szersze niz u nas znaczenie.
              Terra incognita:)


              • Gość: scept89 dualizm/argument butelkowy IP: *.ljcrf.edu 28.07.05, 22:07
                sothis666 napisał:
                > niby ok, ale zwiazek materii i swiadomosci nie jest, przy obecnym stanie wiedzy
                > , zdefiniowany.

                Hmm, wez prosze butelke np. zytniej. Wypij. Sprawdz czy materialna substancja
                (etanol) dziala na Twoj chyba jednak materialny mozg. Sprobuj pogdybac w jaki
                sposob etanol dzialaby na nie-materialne, pozamozgowe Byty Wieczne (aka dusze) etc.

                W przypadku dalszych watpliwosci co do mozgu-siedliska-swiadomosci popros kogos
                (moze byc Hindus) o uzycie w/w butelki i walniecia Cie nia w glowe. Po
                odzyskaniu swiadomosci spytaj Hindusa-mistyka jak w rozszerzonej koncepcji
                swiadomsci i zapewne Wszechswiata kawalek szkla i silne ramie wplywa na w/w
                koncepcje.


              • Gość: kapitalizm Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. IP: *.oc.oc.cox.net 29.07.05, 07:08
                - niby ok, ale zwiazek materii i swiadomosci nie jest, przy obecnym stanie
                wiedzy, zdefiniowany. podobnie nie jest jasne
                czy rownanie mozg=swiadomosc jest symetryczne. istnieja tez kultury
                indie,tybet, polinezja...) w ktorych pojecie
                materii (rzeczy/przedmiotu) ma znacznie szersze niz u nas znaczenie.
                Terra incognita:)


                ...cos ci sie pokrecilo,

                nie moze istniec swiadomosc bez swiata materialnego - bo czego by ta swiadomosc
                byla swiadoma?

                samej siebie?

                czyli musi byc materialna, posiadac cialo,

                a nawiasem mowiac materia, zgodnie z prawem tozsamosci jest tym czym jest, a
                nie czyms innym,

                niezaleznie od tego ilu idiotow i z ilu plemion wierzy inaczej - swiat
                materialny istnieje bez wzgledu na nasza percepcje lub jej brak.
          • ewa8a Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 28.07.05, 20:34
            sothis666 napisał:

            > > ps. 'ateista' wcale nie znaczy ze taki nie wierzy w istnienie po smierci:)


            Jeśli tak sądzisz, to znaczy, że nie masz zielonego pojęcia co to jest ateizm.
            Śmierć wg ateisty przenosi go w stan pierwotny czyli w nicość. Po śmierci nie
            ma już nic, może to mało poetyckie, ale ateizm, który promuje rozum, nie może
            sobie pozwolić na głoszenie innych teorii.
            • sothis666 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 28.07.05, 21:53
              ewa8a napisała:

              > sothis666 napisał:
              >
              > > > ps. 'ateista' wcale nie znaczy ze taki nie wierzy w istnienie po sm
              > ierci:)
              >
              >
              > Jeśli tak sądzisz, to znaczy, że nie masz zielonego pojęcia co to jest
              > ateizm.

              "A kto umarl, ten nie zyje" (B.Linda;)

              pl.wikipedia.org/wiki/Ateista
              -przeczytaj ze zrozumieniem:)


              • ewa8a Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 28.07.05, 22:21
                Nie sądzisz chyba, że będę analizować wszystkie zakładki w linku, który podałeś
                i zastanawiać się na co właściwie chciałeś zwrócić uwagę. Przeczytaj mój post
                ze ,,zrozumieniem” (bardzo zdarte słowo) i jeśli jestes w stanie, to udowodnij,
                że nie mam racji, choć w zasadzie cytat, którym się posiłkujesz :

                > > "A kto umarl, ten nie zyje" (B.Linda;)


                potwierdza moją opinię w poruszanej kwestii .
                • sothis666 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 28.07.05, 22:48
                  Alez nie musisz zakladek.

                  Ateizm neguje istnienie boga/bogow (co wprost da sie wyczytac z nazwy).

                  Obok istnieje zas cala gama swiatopogladow, w ktorych brak boga (nadistoty) a wiec ateistycznych, natomiast dopuszczajacych byty niematerialne lacznie z istnieniem w tej postaci czlowieka (po smierci i nie tylko). co wiecej, sfera niematerialna traktowana jest w nich jako dostepna doswiadczeniu i racjonalnemu wyjasnieniu (buddyzm -idealny przyklad-, polinezyjska huna, niektore szkoly wedyjskie itd...)

                  Dla buddystow, kahunow, indyjskich rishi (niektore szkoly) nie ma bogow i nadistot (zeby nie bylo- buddyjskie dakinie, straznicy dharmy i in. to nie bogowie). Ale smierci (jako ostatecznego konca) i swiata na bazie materii takze nie...

                  To co przywolalas nazywa sie materializm i ma cechy wspolne z ateizmem, aczkolwiek nim nie jest.

                  ps. a cytat byl li tylko dla hecy:)
                  • ewa8a Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 28.07.05, 23:37
                    Tak ochoczo domagasz się od innych, by czytali ze zrozumieniem, a tymczasem sam
                    nie rozumiesz o czym jest dyskusja. Nie rozmawiamy o odmianach ateizmu ani o
                    buddyźmie, czy o indyjskich szkołach. Buddyzm to nie ateizm !!!
                    Padło stwierdzenie, że ateizm wyklucza jakoby po smierci jeszcze cos istniało,
                    a jesli nie masz argumentów, by to obalić, po prostu zakończ dyskusję.


                    > To co przywolalas nazywa sie materializm i ma cechy wspolne z ateizmem,
                    aczkolwiek nim nie jest.

                    Nawiasem mówiąc, wiem co to jest materializm i z pewnoscią twoja wikipediowa
                    wiedza jest za słaba, bym mogła z tobą prowadzić dyskusję na ten temat.

                    > ps. a cytat byl li tylko dla hecy:)

                    Cytat był jedynym sensownym zdaniem w twoich wypocinach.

                    • sothis666 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 29.07.05, 17:00
                      > nie rozumiesz o czym jest dyskusja. Nie rozmawiamy o odmianach ateizmu ani o
                      > buddyźmie, czy o indyjskich szkołach. Buddyzm to nie ateizm !!!

                      Gratuluje pewnosci siebie w tej kwestii. Tylko ciekawe co mial na mysli J.Pawel II gdy w 'przekroczyc prog nadziei' nazwal buddyzm 'religią ateistyczną'. Pewnie gdyby mial Twoja wiedze nie pisalby takich andronow. Ciekawe tez ze przypadkiem zajal tu zgodne stanowisko z niejakim C.Humphreys'em, ktory wyadal w 1954 klasyk pt 'Buddhism' w ktorym wielokrotnie okresla buddyzm jako ateizm (a byl prezesem London Buddhism Society).
                      Jednoczesnie w buddyzmie jest i zycie po zmierci i poza materia. Cos nie zgadza sie z Twoja definicja: "Śmierć wg ateisty przenosi go w stan pierwotny czyli w nicość. Po śmierci nie ma już nic (...)"

                      A def. z wikipedii mowi tylko (i slusznie) ze slowko o ktorym mowa nie oznacza "po smierci nic nie ma" tylko "nie ma bytów boskich". miedzy jednym a drugim jest przepaść, mimo szumu informacyjnego ktory bierze sie z nieprecyzyjnego uzywania niektorych wyrazów...

                      Przytoczylas podworkowe wyjasnienie terminu i jeszcze żadasz by to ktos obalał:)






                      • ewa8a Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 29.07.05, 18:04
                        Wojtyła, nazywając buddyzm religią ateistyczną wywołał oburzenie samych
                        buddystów z Dalajlamą włacznie.
                        A androny jak to nazywasz pisywał dość często i powoływanie się w tym wypadku
                        na taki autorytet jest nonsensowne. Okreslanie buddyzmu mianem religii
                        ateistycznej to żadna nowość. To powód do licznych polemik,zdania są
                        podzielone, a nie o to nam chodzi. Religia bez boga (ateistyczna) to jednak
                        nie to samo co ATEIZM i co do tego nie ma wątpliwości.

                        My jednak mówimy o ateistach, a nie o wyznawcach religii, nazywanych przez
                        niektórych ateistycznymi, wiec zupełnie niepotrzebnie przytaczasz takie
                        przykłady.


                        > Jednoczesnie w buddyzmie jest i zycie po zmierci i poza materia. Cos nie
                        zgadza sie z Twoja definicja: "Śmierć wg ateisty przenosi
                        go w stan pierwotny czyli w nicość

                        I chociazby to stwierdzenie dyskwalifikuje wyznawcę buddyzmu jako ateistę.
                        Strzelasz do własnej bramki.

                        >Przytoczylas podworkowe wyjasnienie terminu i jeszcze żadasz by to ktos
                        obalał:)

                        Autorem tego ,,podwórkowego’’ wyjasnienia terminu jest Schopenhauer. A
                        wyjaśnienie jest rzeczywiscie proste, czytelne, dostosowane do poziomu nawet
                        takich ,,filozofów” jak ty.

                        Niczego od ciebie nie żądam ( do obalania czegokolwiek potrzebne jest choć
                        trochę wiedzy, przeczytanie paru zdan w wikipedii to trochę za mało) poza tym,
                        byś przestał wypisywac bzdury.
                        • sothis666 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 29.07.05, 19:54
                          ewa8a napisała:

                          > Wojtyła, nazywając buddyzm religią ateistyczną wywołał oburzenie samych
                          > buddystów z Dalajlamą włacznie.
                          > A androny jak to nazywasz pisywał dość często i powoływanie się w tym wypadku
                          > na taki autorytet jest nonsensowne. Okreslanie buddyzmu mianem religii
                          > ateistycznej to żadna nowość. To powód do licznych polemik,zdania są
                          > podzielone, a nie o to nam chodzi. Religia bez boga (ateistyczna) to jednak
                          > nie to samo co ATEIZM i co do tego nie ma wątpliwości.

                          W przeciwienstwie do Ciebie nawet pisujac androny stac go bylo intelektualnie na sprawdzenie znaczenia slow, ktorych uzywa. Badz laskawa dotrzec do dowolnej, precyzyjnej i encyklopedycznej (skoro lubisz proste i klarowne) definicji TEIZMU. Np (Kopalinski):

                          teizm: wiara w jednego boga transcendentnego (znajdującego się poza i ponad przyrodą; por. panteizm), istotę nadprzyrodzoną i rozumną, osobowego stwórcę świata, stale wpływającego na jego losy.

                          -"Proste i czytelne", czyż nie? Ciekawe czy będziesz ją podważać;)
                          I wskaz mi na jakiej podstawie, definiujac stanowisko PRZECIWNE (a-teizm) sugerujesz pojawienie sie czegos nt nieistnienia swiata niematerialnego badz zycia posmiertnego w sytuacji gdy znaczenie teizmu dotyczy sprawy ewidentnie różnej od powyzszych.

                          Problem w tym ze sie nie dogadamy, gdyz jak socjalizmu bronisz wyuczonej na pamiec regulki ugruntowanej lata temu w blednym przyrownaniu istnienia bostwa, swiata niematerialnego i zycia po smierci. A miedzy nimi nie ma rownosci i stad nasza dyskusja:) Ale zgadzam sie, dawno temu, ze (za Schopenhauer'a;) sprawy te utozsamiano dosc często:)
                          • ewa8a Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 29.07.05, 20:51
                            Zadam ci pytanie w twoim stylu - potrafisz czytac ze zrozumieniem ?
                            Chcesz zatrzeć bzdurę, jaką palnąłes na poczatku dyskusji i znalazłas sobie
                            sposób na wybrniecie z tego lapsusu poprzez dywagacje na temat religii.
                            Napisałam ci religia, nazywana przez niektórych religią ateistyczną to nie
                            ateizm. Potrafisz to zrozumieć ?
                            Jaki zwiazek z nasza dyskusja ma definicją teizmu, bo doprawdy nie wiem co
                            chcesz udowodnić, czepiając się tym rasem teizmu, bo buddyzm mam nadzieję
                            wreszcie odstawiłeś na bok.

                            > I wskaz mi na jakiej podstawie, definiujac stanowisko PRZECIWNE (a-teizm)
                            sugerujesz pojawienie sie czegos nt nieistnienia swiata
                            niematerialnego badz zycia posmiertnego w sytuacji gdy znaczenie teizmu dotyczy
                            sprawy ewidentnie różnej od powyzszych.

                            Podstawowym credo ateizmu jest założenie, że jedynym narzędziem poznania swiata
                            jest nauka. Jak w tej sytuacji można kojarzyć ateizm z wiarą w byty
                            niematerialne ?

                            Jako, że odkrywcza mysl wyszła od ciebie,

                            > ps. 'ateista' wcale nie znaczy ze taki nie wierzy w istnienie po smierci:)

                            to pozwól, ze ja zapytam – na jakiej podstawie tak twierdzisz ?

                            > Problem w tym ze sie nie dogadamy, gdyz jak socjalizmu bronisz wyuczonej na
                            pamiec regulki ugruntowanej lata temu w blednym
                            przyrownaniu istnienia bostwa, swiata niematerialnego i zycia po smierci. A
                            miedzy nimi nie ma rownosci i stad nasza dyskusja:)

                            Jakiej regułki, ugruntowanej lata temu ? Jakie przyrównywanie bóstw, swiata
                            niematerialnego i życia po smierci ?
                            O czym ty człowieku piszesz ? Przeciez to totalna papka !

                            > Ale zgadzam sie, dawno temu, ze (za Schopenhauer'a;) sprawy te utozsamiano
                            dosc często:)

                            ?????? Z kim ja rozmawiam ???! Watpię, czy ty w ogóle wiesz kim był
                            Schopenhauer. Na szczęście masz wikipedie, poczytaj , przemysl, a potem
                            dyskutuj.

                            • sothis666 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 31.07.05, 21:29
                              ewa8a napisała:

                              > Zadam ci pytanie w twoim stylu - potrafisz czytac ze zrozumieniem ?
                              > Chcesz zatrzeć bzdurę, jaką palnąłes na poczatku dyskusji i znalazłas sobie
                              > sposób na wybrniecie z tego lapsusu poprzez dywagacje na temat religii.
                              > Napisałam ci religia, nazywana przez niektórych religią ateistyczną to nie
                              > ateizm. Potrafisz to zrozumieć ?
                              > Jaki zwiazek z nasza dyskusja ma definicją teizmu, bo doprawdy nie wiem co
                              > chcesz udowodnić, czepiając się tym rasem teizmu, bo buddyzm mam nadzieję
                              > wreszcie odstawiłeś na bok.

                              O,pardon:)
                              Ja niczego nie zamierzam zacierac.
                              Najwyzej wyjasnic - Tobie.

                              >
                              > > I wskaz mi na jakiej podstawie, definiujac stanowisko PRZECIWNE (a-teizm)
                              >
                              > sugerujesz pojawienie sie czegos nt nieistnienia swiata
                              > niematerialnego badz zycia posmiertnego w sytuacji gdy znaczenie teizmu dotyczy
                              >
                              > sprawy ewidentnie różnej od powyzszych.
                              >
                              > Podstawowym credo ateizmu jest założenie, że jedynym narzędziem poznania swiata
                              >
                              > jest nauka. Jak w tej sytuacji można kojarzyć ateizm z wiarą w byty
                              > niematerialne ?

                              To Twoj (oraz naturalnie pana S. i spółki) punkt widzenia.
                              Jego pierwsza, zabawną, konsekwencją jest fakt ze slowa teizm i ateizm przestaja byc przeciwieństwami.

                              > Jako, że odkrywcza mysl wyszła od ciebie,
                              >
                              > > ps. 'ateista' wcale nie znaczy ze taki nie wierzy w istnienie po smierci:
                              > )
                              >
                              > to pozwól, ze ja zapytam – na jakiej podstawie tak twierdzisz ?
                              >

                              Dla niektorych ateizm to swiatopoglad wykluczajacy istnienie bytow boskich.
                              I tylko tyle. Nawet podalem Ci przyklady. Sam fakt ze funkcjonuje termin 'religia ateistyczna' swiadczy o tym, ze ludzie ktorzy go uzywaja, rozumieja ateizm nieco inaczej (przy Twojej def. bylby pozbawiony sensu - 'religia naukowa'? 'poznawalna naukowo'??). Ergo - gdy pada slowo ateizm moge zakladac, iz zachodzi mozliwosc ze wypowiadajacy je wierzy w to co ww. To chyba nieskomplikowane?:)

                              > > Problem w tym ze sie nie dogadamy, gdyz jak socjalizmu bronisz wyuczonej
                              > na
                              > pamiec regulki ugruntowanej lata temu w blednym
                              > przyrownaniu istnienia bostwa, swiata niematerialnego i zycia po smierci. A
                              > miedzy nimi nie ma rownosci i stad nasza dyskusja:)
                              >
                              > Jakiej regułki, ugruntowanej lata temu ? Jakie przyrównywanie bóstw, swiata
                              > niematerialnego i życia po smierci ?
                              > O czym ty człowieku piszesz ? Przeciez to totalna papka !

                              Powyzsze rzeczy sa traktowane jednakowo, jako sprzeczne ze swiatopogladem naukowym (zatem nieistniejace dla ateisty). Uwazam to za podejscie ograniczajace bo naukowy znaczy w tym zdaniu 'zgodny z pogladami grupy europejskich myslicieli' w dodatku w okreslonej epoce.

                              >
                              > > Ale zgadzam sie, dawno temu, ze (za Schopenhauer'a;) sprawy te utozsamian
                              > o
                              > dosc często:)
                              >
                              > ?????? Z kim ja rozmawiam ???! Watpię, czy ty w ogóle wiesz kim był
                              > Schopenhauer. Na szczęście masz wikipedie, poczytaj , przemysl, a potem
                              > dyskutuj.
                              >

                              Nie obawiaj sie, wiem:) Wiem tez od ilu lat ten Pan nie zyje oraz co nieco
                              nt obszarow o jakie poszerzyla sie wiedza ludzi w tym czasie. Wiem, skad bierzesz swoja definicja ateizmu i uwazam to stanowisko -w duzym skrocie- za nieadekwatne do obecnego stanu naszej wiedzy, w kontekscie ktorej skutkuje roznymi paradoksami (nawet jezykowymi).

                              Rozwawiasz z osoba, ktora mysli inaczej niz Ty:)
                              • ewa8a Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 31.07.05, 23:02
                                > To Twoj (oraz naturalnie pana S. i spółki) punkt widzenia.
                                Jego pierwsza, zabawną, konsekwencją jest fakt ze slowa teizm i ateizm
                                przestaja byc przeciwieństwami.

                                Schopenhauer ( kto to jest spółka – nie wiem, moze reszta filozofów ? dla
                                lepszego efektu mogłeś napisać pan. S end company) głosił poglądy, z którymi
                                częściowo się zgadzam, częściowo nie, ale nie przyszłoby mi do głowy traktować
                                go pogardliwie.
                                A faktu, że ateizm przestał być przeciwieństwem teizmu jakoś nie zauwazam.
                                Prosiłam, bys wyjasnił swoje rewelacyjne odkrycie jakoby ateista wierzył w
                                istnienie życia po smierci, ale widzę, że masz z tym problem.

                                > Dla niektorych ateizm to swiatopoglad wykluczajacy istnienie bytow boskich.

                                Dla niektórych, tzn dla kogo ? Oprócz ciebie oczywiscie.

                                > I tylko tyle

                                Niewiele. I po co było rozdzierać szaty ?

                                > Sam fakt ze funkcjonuje termin 'religia ateistyczna' swiadczy o tym, ze
                                ludzie ktorzy go uzywaja, rozumieja ateizm nieco inaczej

                                Termin ,,religia ateistyczna” był już przerabiany, ale jesli moje słowa cię nie
                                przekonały, to spróbuję jeszcze raz. Cechy religii (cytat) :
                                1) wiara w elementy (na ogół: dogmaty) jej doktryny;
                                2) czynności związane z kultem;
                                3) zorganizowanie na płaszczyźnie społecznej (kościół, wspólnota religijna);
                                4) religijność indywidualną (mistyka);
                                5) chęci zbliżenia do sacrum towarzyszy zarazem system pewnych tabu
                                Gdzie tu miejsce dla ateizmu ?

                                > Powyzsze rzeczy sa traktowane jednakowo, jako sprzeczne ze swiatopogladem
                                naukowym (zatem nieistniejace dla ateisty).

                                Brawo, postęp !

                                > Uwazam to za podejscie ograniczajace bo naukowy znaczy w tym zdaniu 'zgodny z
                                pogladami grupy europejskich myslicieli' w dodatku w okreslonej epoce.

                                Skoro tylko ty tak myslisz, to nie jest tak źle, a definicja słowa ,,naukowy”
                                niezwykle orygialna, tyle, że w filozofii nie ma zastosowania. To specyficzna
                                dziedzina nauki, nie okreslająca jaki pogląd jest dobry, a jaki zły. jest
                                różniorodność, można wybierać.

                                > Nie obawiaj sie, wiem:) Wiem tez od ilu lat ten Pan nie zyje

                                Filozofia ma to do siebie, ze upływ czasu nie wpływa na aktualność doktryn. Nie
                                ma więc żadnego znaczenia, czy autorem jakiejś tezy jest ktoś, kto żył 100, czy
                                2000 lat temu. Podążając twoim tokiem myslenia, można by wyciagnąć wnioski, że
                                Marks ma przewagę nad Arystotelesem, bo zył w czasach nam bliższych. Filozofia
                                bada zagadnienia związane z sensem życia, nowe poglądy są inne, ale w
                                przeciwieństwie do nauk technicznych wcale nie wypierają tych starych. Tu nie
                                ma żadnych rewolucyjnych odkryć, dlatego wzmianki o tym, że Schopenhaur nie
                                zyje od wielu lat, a co za tym idzie – jego poglądy mogą być zdewaluowane - to
                                nieporozumienie i mogły wyjść wyłącznie od kogoś, kto w tej dziedzinie jest
                                ignorantem.

                                • sothis666 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 01.08.05, 11:41
                                  ewa8a napisała:

                                  > > To Twoj (oraz naturalnie pana S. i spółki) punkt widzenia.
                                  > Jego pierwsza, zabawną, konsekwencją jest fakt ze slowa teizm i ateizm
                                  > przestaja byc przeciwieństwami.
                                  >
                                  > Schopenhauer ( kto to jest spółka – nie wiem, moze reszta filozofów ? dl
                                  > a
                                  > lepszego efektu mogłeś napisać pan. S end company) głosił poglądy, z którymi
                                  > częściowo się zgadzam, częściowo nie, ale nie przyszłoby mi do głowy traktować
                                  > go pogardliwie.

                                  > A faktu, że ateizm przestał być przeciwieństwem teizmu jakoś nie zauwazam.

                                  Hm. Zbior zjawisk niepoznawalnych naukowo i zbior bytów boskich to nie te same zbiory- drugi zawiera sie w pierwszym. Ateizm w mysl podanej przez ciebie def zaprzecza NIE TYLKO bytom boskim ale jeszcze 44 innym rzeczom, ktorych z teizmem nie wiazemy. Stad mój sprzeciw.

                                  > Prosiłam, bys wyjasnił swoje rewelacyjne odkrycie jakoby ateista wierzył w
                                  > istnienie życia po smierci, ale widzę, że masz z tym problem.
                                  >
                                  > > Dla niektorych ateizm to swiatopoglad wykluczajacy istnienie bytow boski
                                  > ch.
                                  >
                                  > Dla niektórych, tzn dla kogo ? Oprócz ciebie oczywiscie.

                                  Przeciez wymienilem. Taki np. pan C.H, autor ksiazki 'Buddhism'. Najsmieszniejsze jest to, ze nie chodzi nawet o to czy popelnil blad przyklejajac 'ateizm' (nie 'religia ateistyczna'!) do doktryny pelnej zjawisk pozamaterialnych. Wazne ze to zrobil (nie tylko on zreszta), uprawniajac mnie do wypowiedzenia zdania ze slowo ateista nie musi dla kazdego oznaczac zaprzeczenia niematerii. Nie wszyscy trzymaja sie pkt widzenia, ktory przedstawiasz. Zastanawia mnie czemu widzisz tu problem, przeciez 'filozofia nie okresla jaki pogląd jest zły';)

                                  > 2000 lat temu. Podążając twoim tokiem myslenia, można by wyciagnąć wnioski, że
                                  >
                                  > Marks ma przewagę nad Arystotelesem, bo zył w czasach nam bliższych. Filozofia
                                  > bada zagadnienia związane z sensem życia, nowe poglądy są inne, ale w
                                  > przeciwieństwie do nauk technicznych wcale nie wypierają tych starych. Tu nie
                                  > ma żadnych rewolucyjnych odkryć, dlatego wzmianki o tym, że Schopenhaur nie
                                  > zyje od wielu lat, a co za tym idzie – jego poglądy mogą być zdewaluowane
                                  > - to
                                  > nieporozumienie i mogły wyjść wyłącznie od kogoś, kto w tej dziedzinie jest
                                  > ignorantem.
                                  >

                                  Jego poglady nie, bo sa zwiazane z czasem w ktorym wyrosly i jako takim trudno cos zarzucac. Ich bezrefleksyjne stosowanie dzis - to jest to z czym sie nie zgadzam. Wszak nie rozmawaiasz dzis z biologiem uzywajac pojecia duszy czy formy roslin np. i przywolujac Arystotelesa. Moze w filozofii rewolucyjnych odkryc nie ma, ale na pytania o co/kogo filozofia ma odpowiadać? Co jesli chcemy sensownie uzywac terminow filozoficznych mowiac o swiecie ktorego postrzeganie zmienia sie rewolucyjnie?
                                  :)

                                  -Mimo dluuugiego protokolu rozbieznosci przyjmij jako oponent wyrazy sympatii z tytulu powyzszej dyskusji:)
                                  • ewa8a Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 01.08.05, 22:44
                                    Sądziłam, że cechy charakterystyczne, dotyczące religii, które wymieniłam w
                                    poprzednim poscie, są tak sprzeczne z ateizmem, że nie będzie już żadnych
                                    wątpliwości. Uparcie jednak trwasz przy swoim zdaniu, choć przypuszczam, że
                                    wypowiadając swoją słynną już tezę o ateiście, który wierzy w istnienie czegos
                                    po smierci, nie miałeś na myśli buddysty.

                                    >Jego poglady nie, bo sa zwiazane z czasem w ktorym wyrosly i jako takim trudno
                                    cos zarzucac. Ich bezrefleksyjne stosowanie dzis - to jest to z czym sie nie
                                    zgadzam.

                                    Co to znaczy bezrefleksyjne stosowanie ? Zgadzam się z poglądami danego
                                    filozofa, albo nie, czasami zgadzam się częściowo, jak w przypadku
                                    Schopenhauera, a czasami niemal w 100 % , jak z Fryderykiem Nietzsche.
                                    Schopenhauer to filozof pesymizmu, dlatego trudno mi całkowicie podzielać
                                    poglądy kogoś, kto twierdzi, że życie jest męką, nie sposób osiągnąć szczęścia,
                                    a pragnień należy się wyzbywać. A czy te poglądy były dostosowane wyłacznie do
                                    czasów, w jakich zył ? Nie sądzę, dla niektórych ludzi zycie jest męką także
                                    teraz. Nie spotkałeś nigdy takich nieszczęśników ?

                                    > -Mimo dluuugiego protokolu rozbieznosci przyjmij jako oponent wyrazy sympatii
                                    z tytulu powyzszej dyskusji:)

                                    Dziekuję, choć przyznaję – to zdanie wprawiło mnie nieco w zakłopotanie i mam
                                    wyrzuty sumienia z powodu ostrych słów, którymi potraktowałam cię
                                    niejednokrotnie.

                                    • sothis666 Re: O, coś dla mnie! Biorę się za czytanie. 02.08.05, 12:23
                                      ewa8a napisała:

                                      > Sądziłam, że cechy charakterystyczne, dotyczące religii, które wymieniłam w
                                      > poprzednim poscie, są tak sprzeczne z ateizmem, że nie będzie już żadnych
                                      > wątpliwości. Uparcie jednak trwasz przy swoim zdaniu, choć przypuszczam, że
                                      > wypowiadając swoją słynną już tezę o ateiście, który wierzy w istnienie czegos
                                      > po smierci, nie miałeś na myśli buddysty.

                                      Rzeczywiscie, spotykalem sie za to z wieloma wypowiedziami osob traktujacych termin tak jak opisalem... No i od tego sie zaczelo:)

                                      >
                                      > >Jego poglady nie, bo sa zwiazane z czasem w ktorym wyrosly i jako takim tr
                                      > udno
                                      > cos zarzucac. Ich bezrefleksyjne stosowanie dzis - to jest to z czym sie nie
                                      > zgadzam.
                                      >
                                      > Co to znaczy bezrefleksyjne stosowanie ? Zgadzam się z poglądami danego
                                      > filozofa, albo nie, czasami zgadzam się częściowo, jak w przypadku
                                      > Schopenhauera, a czasami niemal w 100 % , jak z Fryderykiem Nietzsche.
                                      > Schopenhauer to filozof pesymizmu, dlatego trudno mi całkowicie podzielać
                                      > poglądy kogoś, kto twierdzi, że życie jest męką, nie sposób osiągnąć szczęścia,
                                      >
                                      > a pragnień należy się wyzbywać. A czy te poglądy były dostosowane wyłacznie do
                                      > czasów, w jakich zył ? Nie sądzę, dla niektórych ludzi zycie jest męką także
                                      > teraz. Nie spotkałeś nigdy takich nieszczęśników ?
                                      >

                                      Oj tak:)

                                      > > -Mimo dluuugiego protokolu rozbieznosci przyjmij jako oponent wyrazy symp
                                      > atii
                                      > z tytulu powyzszej dyskusji:)
                                      >
                                      > Dziekuję, choć przyznaję – to zdanie wprawiło mnie nieco w zakłopotanie i
                                      > mam
                                      > wyrzuty sumienia z powodu ostrych słów, którymi potraktowałam cię
                                      > niejednokrotnie.
                                      >

                                      Masz je nie tylko Ty, jednak wymiana mysli na forum odbywa sie czasem w takim stylu ze mozna przegapic partnera do sensownej wymiany pogladow (nawet nie do konca zbieznych). No i - przegapilem:)

                                      Pozdrowienia!
        • dokowski To ma formę klasycznego kawału, nawet nie anegdoty 29.07.05, 12:51
          amee1 napisała:

          > To opowiadanie jest bardzo inteligentnie skonstruowane

          Nie jest to z pewnością opowiadanie.

          Jak na kawał ma zbyt mało zaskakującą puentę
    • Gość: LUCYFER Kocham i dobrych i zlych ateistow. Niezaleznie od IP: *.detroit-19rh16rt-20rh15rt.mi.dial-access.att.net 28.07.05, 21:26
      ich uczynkow naleza do mnie zgodnie ze starszym niz JA prawem.
      • Gość: Marcinlet Re: Kocham i dobrych i zlych ateistow. Niezalezni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 23:38
        Gość portalu: LUCYFER napisał(a):

        > ich uczynkow naleza do mnie zgodnie ze starszym niz JA prawem.

        Ty gościu wierzysz, że naprawdę jesteś Lucyferem? :-)
        • Gość: gość Re: Kocham i dobrych i zlych ateistow. Niezalezni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 23:54
          Marcinlet,a ty udowodnij mi ze nie jestem Bogiem,tylko naukowo.To znaczy,że nie
          ma we mnie nic co pochodzi od Boga ani nie potrafię nic co Bóg potrafi.
        • Gość: LUCYFER JA nie wierze - JA wiem. Tam gdzie jest pelna IP: *.detroit-19rh15rt.mi.dial-access.att.net 29.07.05, 00:02
          wiedza tam znika wiara. Czy nie powiedziano Ci, ze po smierci przestajesz
          wierzyc? Nie musisz bowiem wierzyc w to co wiesz. Dla przykladu: JA nie wierze
          w YAHWE bo znam go osobiscie. JA po prostu wiem, ze on istnieje.
          Lucidus ordo in Lucipheri.
    • dox1 Re: Dla "dobrych" ateistów 28.07.05, 21:53
      Gość portalu: darkonza napisał(a):

      > no to nie bedzie mialo nic wspolnego niestety z nauka, ale jest tak fajne ze
      > nie moglem sobie darowac, zanim sie skasuje moze sporo z was przeczyta :)
      >
      > Ateista umarl. Porzadny byl czlowiek, ale umarl i bylo to dla niego bardzo
      > traumatyczne przezycie. Tym bardziej, ze zupelnie nieoczekiwanie znalazl sie
      > w piekle. Przywital go Diabel. Ateista poczul sie nieswojo, ale Diabel byl
      > bardzo konkretny:
      > - O, widze, ze Pan u nas nowy... To ja moze oprowadze, tu jest panski
      > apartament.
      > Ateista patrzy, a tu pokoje na hektary, gustownie urzadzone, lózko wodne,
      > baldachimy, lazienka ogromna, bidety, klimatyzacja... Diabel dalej ciagnie:
      > - Jesli pan jest zmeczony i chce odpoczac, to prosze sie nie krepowac, jesli
      > pan jednak sobie zyczy, to oprowadze Pana dalej...
      > Ida, a widoki przed nimi bardzo intrygujace, dyskretny luksus, przyjemna
      > muzyka, piekne kobiety, tu ktos maluje obrazy, tam ktos cwiczy gimnastyke,
      > przeszli kolo olimpijskiego basenu, silowni, dalej restauracje, drink
      > bary... Ateista zaczyna sie czuc dziwnie, ida dalej. Nagle dotarli do
      > pomieszczenia przegrodzonego sciana z bardzo grubego szkla pancernego. Za
      > szklem - tortury, diably smaza jakichs nieszczesników w kotlach z wrzaca
      > smola, innych rozciagaja, cwiartuja, wypruwaja im flaki. Szyba tlumi
      > dzwieki, ale przez skóre
      > czuc, ze nieszczesnicy musza krzyczec wnieboglosy, na ich twarzach maluje
      > sie niewypowiedziane cierpienie. Ohyda, cos przerazliwego. Ateista poczul
      > sie wielce nieswojo, patrzy na te scene za szyba, patrzy, zaczyna nerwowo
      > drapac sie po glowie i zezowac na diabla... Diabel wyczul sytuacje, macha
      > reka i mówi:
      > - A wie pan, tym to sie prosze zupelnie nie przejmowac, to chrzescijanie
      > sobie cos takiego wymyslili...


      WIELKA PRAWDA!
      Jesli radyjko maryja pusci cos takiego na jej diabelskim radyjku KIEDYS! TO
      POLSKA BEDZIE WYZWOLONA bo komunizm jest malym g u w i e n k e..........w
      poruwnaniu do DUZEGO G........ Z KK.
    • Gość: Henx :) IP: *.242.81.adsl.skynet.be 01.08.05, 23:25
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka