t0g
23.09.05, 08:01
Oregon, gdzie mieszkam, jest nieprzyzwoicie piękny. Co chwila ukazuje się
człowiekowi nie widok, ale po prostu KICZ - takiego na najwiekszej prowincji
na odpustowym jarmarku nie kupisz! O, tu jest przykład: ja (zaraz po przebyciu
ospy, dlatego mi gębe tak obsypało) stoję oparty o barierkę. Za mną rzeka
Metolius, której źródło jest może 50-100 m za plecami osoby robiącej zdjęcie,
poniżej swego źródła (rzeka to nazwa trochę "na wyrost", raczej potok to
jest, ale fajnie wygląda, bo cały potok wytryskuje ze skały. A dalej na tle nieba
Mount Jefferson, wulkan o wysokości nieco ponad 3000 m.
groszek.741.com/Oregon/kicz.jpg
Człowiek nic by nie robił, tylko fotografował cały boży dzionek! Ale mnie
akurat ochota wzieła na co innego, mianowicie zdjęcia nocne. Pożyczyłem od
kumpla przyzwoita kamerę (Canon Supershot G5 - no, juz nie najnowsza
generacja, ale wciąż przyzwoita, w każdym razie o niebo lepsza od mojej
własnej) i statyw i ruszyłem w plener. Pierwszym obiektem, ktory postanowiłem
sfotografować, był Wielki Wóz, widoczny tuz nad wierzchołkami świerkowego
lasu. Postawiłem aparaturę na statywie i wycelowałem. Ponieważ było juz
naprawdę ciemno, wszystko dałem na maximum, jak mozna: czas - 15 s, przysłona
- 2, czułość "filmu" odpowiadająca 400 ASA.
Jak migawka się wreszcie zamkła i na ekraniku pokazało sie zdjęcie, to byłem
peiwn, ze sie aparatowi coś pochrzaniło. Na ekraniku zdjęcie wyglądało, jaby
zrobione w pełnym blasku dnia - z gwiazdami na błekitnym niebie! No, ale wtedy
była noc, mój wzrok juz byl maksymalnie zaakomodowany do ciemności, dlatego mi
się to wydało takie jasne. Przy ogladaniu zdjecia przy normalnym swietle już
widać, że to nie dzień:
groszek.741.com/Oregon/gwiazy.jpg
Ale widac, ze niebo jest niebieskie, gałezie zielone, a z pomiędzy gałęzi
wyziera jasnobrunatna kora na pniach (a propos, zauważcie, jak ładnie wyszła
podwójna środkowa gwiazda dyszla!).
Tymczasem, to co JA widziałem, wyglądało mniej więcej tak:
groszek.741.com/Oregon/gwiazdy3.jpg
Drzewa oświetlal księzyc, który był jeszcze dosć nisko (zdjęcia robiłem 12
września ok. godz. 21.
W swietle księzyca barwy słabo widać. Ja niogdy sie nie zastanawiałem nad tym
głebiej i myślałem, ze pewnie to wina księzycowego światła, że ma jakieś
zaweżone spektrum, czy co? Tymczasem, te zdjecia bardzo ładnie ilustrują, ze
to nasz wzrok z dziennego widzenia w kolorach przestawia sie na nocne
widzenie, ktore jest prawie zupelnie czarno-białe. Moze wiecie, czy to z tego
powodu, że jest tylko jeden rodzaj fotoreceptorów w siatkówce czułych na słabe
światło? Kiedys na ten temat czytałem, ale to było dawno i już nic nie pamiętam...