Dodaj do ulubionych

Czarny kruk, myśliwego wróg

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 19:29
Myśliwi to na ogół zapijaczone komuchy, które walą do wszystkiego co się rusza
nie dbając o przyrodę. Powinno się zredukować drastycznie liczbę myśliwych w
Polsce, do minimum niezbędnego z ekologicznego punktu widzenia (przyjmując, że
w ogóle są potrzebni
Obserwuj wątek
    • Gość: spacerowicz Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 20:23
      Wczoraj na spacerze po lesie uslyszalem od zapijaczonej geby ze strzelba na
      ramieniu , zebym sobie poszedl gdzies dalej bo tu zaraz beda lecialy dziki i
      bedzie strzelanie!!!?????
      • jimmyjazz A może strzelać do myśliwych - też ich za dużo 10.01.06, 09:25
        Co za banda matołów. Jak sobie matka natura radziła gdy nie było naszych
        wspaniałych mysliwych? Jakim cudem utrzymywała równowagę?

        Jaką trzeba mieć chorą psychikę zeby strzelac wpierw do jednych ptaków żeby te
        nie polowały na inne ptaki, żeby sobie mysliwy mógł polować na owe ptaki (w
        efekcie zarówno na drapieżniki jak i na ofiary owych drapieżników).

        Co tam - ważne że jest kasa dla kolesi na wódeczke i ognisko jest i pasztecik z
        zająca.
        • miguell Proponuje policzenie populacji mysliwych 10.01.06, 09:57
          Zobaczmy ile jest ich w lasach. Możnabyłoby wtedy regulować tą populację.
        • markmig Re: A może strzelać do myśliwych - też ich za duż 11.01.06, 19:00
          PS. i dzik s trychiną...
        • Gość: jol Re: A może strzelać do myśliwych - też ich za duż IP: *.icpnet.pl 15.01.06, 16:09
          Jak sobie natura radziła?? Ano świetnie, dopóki ludzkość nie zepchnęła jej na
          margines. Teraz niestety trzeba naturę regulować "z ręki"
    • Gość: Chrapek Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.06, 21:05
      A dlaczego mieszasz do tego politykę?
    • Gość: myślący Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: 82.177.118.* 09.01.06, 21:09
      Dlaczego w Polsce myśliwi (nie mylić z myślącymi) zawłaszczyli lasy? Dla
      myśliwych każde zwierze poza zającem, sarną czy jeleniem to poprostu szkodnik.
      Uważam że powinny zostać wydzielone lasy gdzie myśliwi powinni miec zakaz
      wstępu (w pierwszej kolejności takie cenne miejsca jak np. Puszcza
      Białowieska).
      • nemrod25 Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 19:11
        Puszca jest parkiem narodowym i jest wyłaczona z polowań twoja ignorancja jest
        wielka nie zabieraj głosu w temacie o którym nie masz pojęcia!
        • Gość: myślący Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: 82.177.118.* 10.01.06, 20:15
          Nemrod tak żeby rozjaśnić Twoją Ciemnotę - TYLKO 10 procent Puszczy
          Białowieskiej jest chroniona jako park narodowy. Reszta jest normalnym lasem
          gospodarczym.
      • Gość: mały kazio Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 20:47
        Tak to już jest jakoś na świecie, że im mniej ktoś rozumie temat to głośniej się
        wymądrza.
    • Gość: tobik Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 21:36
      Te mysliwskie debile , nieuki,niech troche poczytaja na temat zachowania
      zwierząt.Dla nich najwazniejsze to pukawka i strzelanie,obojetnie ptak ,ssak
      czy jakis miejscowy chłop albo baba.byle strzelić i zabic.
      • Gość: bolo Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:04
        Co do myśliwych - zgadzam się z przedmówcami. Ntomiast jasna dla mnie jest konieczność ograniczenia populacji wrony siwej okupującej miasta i wypierającej wszystkie inne gatunki ptaków. 150 tyś, to jest tego w samej Warszawie - a zobaczenie dzięcioła, wilgi czy gila jest od paru lat rzeczą graniczącą z cudem
        • Gość: aba Dokladnie. Gila nie widziałem już bardzo długo. IP: *.acn.waw.pl 09.01.06, 22:10
          • Gość: miłośnik polskiego Re: Dokladnie. Gila nie widziałem już bardzo dług IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 04:49
            Nie mówi się dokładnie tylko exactly.
        • Gość: K.B. Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.man.olsztyn.pl 09.01.06, 22:30
          Miasto to nie naturalny ekosystem więc skąd możesz wiedzieć czy ilość wron i
          innych ptaków jest 'odpowiednia' czy nie? Chcesz redukować populację wron w imię
          wprowadzenia do miast dzięciołów - dla których to nie jest naturalne środowisko?
          (Dla wron z resztą też nie - ale najwidoczniej lepiej się do niego przystosowują.)
          • Gość: obserwator Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:40
            debile
            i jedni i drudzy

            a przyczyną są domowe wiejskie koty które od wiosny polują na polach i w
            zagajnikach na wzystko co się rusza i lisy jako drugie
            • Gość: piti Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.kg.net.pl / 80.51.233.* 10.01.06, 08:30
              tia... moj kot co tydzien przynosi do domu zajaca i kilka kuropatw.. raz nawet przyniosl dzika :) lol
              • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 10:32
                > tia... moj kot co tydzien przynosi do domu zajaca i kilka kuropatw.. raz
                nawet
                > przyniosl dzika :) lol

                nie gadaj glupot, a gdzie mieszkacie Ty i Twoj kot? Pewnie w miescie - a coz on
                mialby tam przynosic? Na wsi koty swobodnie laza po polach i tluka co popadnie -
                w tym piskleta ptakow gniezdzacych sie na ziemi i na krzewach. Tluka tez
                drobne ssaki, np ryjówki, jaszczurki itp. (sam widzialem jak kot ciotki
                jaszczurke przyniosl :-)) Rzecz jasna nie wiadomo jaki jest rzeczywisty wplyw
                drapieznictwa kotow na populacje roznych drobnych zwierząt np. polnych(w sensie
                % smiertelnosci) - to rzecz nadal do zbadania.
          • Gość: Koj Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.06, 22:44
            Ale w moim mieście (250 tysięcy) sroki wyparły wiele innych gatunków. I dobre to
            nie jest na pewno...
            • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 09.01.06, 22:51
              > Ale w moim mieście (250 tysięcy) sroki wyparły wiele innych gatunków

              wiadomo ze wyparly? czy moze jedne zniknely, a sroki w tym samym czasie
              osiagnely sukces bo lepiej radza sobie w miescie?
              • Gość: Koj Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.01.06, 00:12
                Gość portalu: eptesicus napisał(a):

                > > Ale w moim mieście (250 tysięcy) sroki wyparły wiele innych gatunków
                >> wiadomo ze wyparly? czy moze jedne zniknely, a sroki w tym samym czasie
                > osiagnely sukces bo lepiej radza sobie w miescie?

                Okej, w ten sposób udowodnisz mi, że nie powinienem zabierać głosu bez
                przeprowadzenia specjalistycznych badań. Ale nic ponadto.

                Srok mam w mieście takie ilości, że wysnułem wniosek, jaki wysnułem. Inne
                gatunki znikają, srok od cholery - potrafi na jednej jarzebinie przed oknem
                usiąść kilka sztuk. To samo na działce pod miastem.

                Możesz sobie uznać, że skoro sobie lepiej radza, no to trudno...

                A przy okazji :) One zaraz wyprą moje półdzikie działkowe koty, bo wykradają im
                żarcie :)


                • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 10:21
                  > Okej, w ten sposób udowodnisz mi, że nie powinienem zabierać głosu bez
                  > przeprowadzenia specjalistycznych badań. Ale nic ponadto.

                  NIE. w ten sposob udowodnie, ze nie nalezy podejmowac zadnych krokow, ani
                  wyciagac zadnych wnioskow bez przedstawienia dobrze zweryfikowanych dowodow.
                  Srok oczywiscie jest wiecej niz kiedys i obnizaja one sukces legowy drobnych
                  wroblakow (co udowodniono - oczywiscie ze drapieznik obniza sukces rozrodczy
                  ofiar), ale to nie znaczy ze doprowadza do ich wymarcia. Sroki i ich ofiary
                  sa "od zawsze" i jakos ani jednym ani drugim swiat sie nie zawalil. Natomiast
                  faktem jest ze np. dla wrobli domowych sa w miastach coraz gorsze warunki (brak
                  pokarmu i kryjowek), a srok to nie dotyka. Stad moze liczebnosc jednych spada,
                  a drugich rosnie.
              • Gość: Henryk T. Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 00:32
                Przyznam, że trochę dziwi mnie ta statystyka. Mieszkam na peryferiach miasta, w
                dodatku koło sporego parku, ale widuję tylko same stada (nieprzebrane) kruków.
                Czasami pokaże się jakaś pojedyńcza sroka, ale wrona siwa jest prawdziwą
                rzadkością. Bywają natomiast częstymi gośćmi spore stada szpaków, olbrzymie
                gołębie (grzywacze?), bażanty, kuropatwy, trochę wróbli (niezbyt wiele) i
                pojedyńcze sztuki innego, drobnego ptactwa. Latem dość często krążą wysoko w
                górze jastrzębie lub inne drapieżne "orłowate" (trudno rozpoznać z daleka). W
                każdym razie nie mogę własnymi obserwacjami potwierdzić tak wielkiej przewagi
                wron, bo widuję niemal same kruki. Jednego (ze złamanym skrzydłem)nawet przez
                kilkanaście dni "hodowałem" w garażu, a następnie w zagrodzie dla psa (bo
                bardzo paskudził i śmierdziało), ale pewnego dnia jakoś tajemniczo zniknął.
                • Gość: zuza Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.aster.pl 10.01.06, 10:44
                  albo to był żart, albo nie odróżniasz kruka od gawrona... odsyłam do książek
                  • Gość: Henryk T. Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 00:15
                    Chyba masz rację, pomyliłem kruka z gawronem, ale dla przeciętnego człowieka to
                    nie taka znowu hańba, jak wynika z książek, które mi poleciłaś. Spotkałem się w
                    nich z określeniem gawrona: "często mylony z krukiem, od którego rózni się ..."
                    Zgadzałoby się również i to, że widuję ich tak ogromnie dużo, bo - jak znów
                    wyczytałem - populacja gawronów w Polsce liczy nie mniej niż 1,2, a
                    prawdopodobnie do ok. 1,5 mln sztuk.
                    W każdym razie w mojej okolicy są to ptaki dość uciążliwe, a w dodatku rugują z
                    lokalnego środowiska wiele innych gatunków.
                    Dziękuję za pożyteczną uwagę i pozdrawiam.
                    • Gość: eptesicus to nie jest duzo IP: *.chello.pl 11.01.06, 23:02
                      Piszesz ze gawronow jest w Polsce 1,5-2 mln. Dla zwierzecia o tak malych
                      rozmiarach ciala to NIE JEST DUZA POPULACJA. Dla porownania znacznie wiekszych
                      ludzi jest okolo 40 mln.

                      Gawrony niczego "nie ruguja" - nie znam zadnych prac ktore mowily by o
                      wypieraniu innych ptakow przez gawrony. Nie poluja one rowniez na inne ptaki
                      ani nie rabuja gniazd na taka skale jak wrona siwa czy sroka, sa glownie
                      roslinozercami (niegdys traktowane jako szkodniki upraw!) i "wszystko-
                      smieciozercami". Gawrony gniezdza sie (w przeciwienstwie do wrony i kruka) w
                      duzych koloniach w krajobrazie rolniczym albo w parkach w mniejszych
                      prowincjonalnych miastach. W duzych miastach znacznie rzadziej - tam ogromne
                      koncentracje gawronow pojawiaja sie glownie ZIMĄ, gdzie nocuja w parkach a
                      żerują na wysypiskach itp. Tak jest w Trójmieście - latem ich tu nie
                      uswiadczysz (choc gniezdza sie tu kawki, wrony itp.), zas zima sa cale masy,
                      ale to ptaki z polnocy i wschodu kontynentu. Tymczasem najblizsze kolonie
                      lęgowe gawrona sa juz na Kaszubach, rzut beretem od Gdańska
                • jjowita Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 11:28
                  "Mieszkam na peryferiach miasta, w dodatku koło sporego parku, ale widuję tylko
                  same stada (nieprzebrane) kruków."
                  ... kruków nie widuje się w stadach. Łączą się w pary i zamieszkują bardziej
                  przyleśne tereny. Ale ja kiedyś widziałam parkę siedzącą w warszawskich
                  Łazienkach na ławkach... Przyleciały na wycieczkę? To spewnością były kruki, bo
                  te, w odróżnieniu od gawronów mają czarne dzioby i charakterystyczną "bródkę" z
                  piór pod nim. To tak na przyszłość... Kruki do niedawna były objęte ochroną..
                  nie rozumiem, jak można teraz do nich strzelać...
                  • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 16:59
                    > ... kruków nie widuje się w stadach. Łączą się w pary i zamieszkują bardziej
                    > przyleśne tereny.

                    ale zeruja nieraz w duzych stadach, zwlaszcza mlode sie tak gromadza. Pary to
                    kruki tworza w okresie lęgowym i tylko wtedy. Duze stada krukow mozna zobaczyc
                    na przyklad na wysypiskach smieci - wszystko sie zmienia w przyrodzie, zwyczaje
                    zwierząt również. Wizja kruka jako ginącego i skrytego, leśnego ptaka,
                    bliskiego statusem ochronnym niemal duzym ptakom szponiastym, jest juz
                    mocno "nieswieża".
        • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 09.01.06, 22:49
          > Co do myśliwych - zgadzam się z przedmówcami. Ntomiast jasna dla mnie jest
          koni
          > eczność ograniczenia populacji wrony siwej okupującej miasta

          znasz jakiekolwiek wyniki badan wskazujace, ze za spadek liczebnosci
          dzieciolow, wilg i gilow odpowiada wrona siwa? Przynajmniej w odniesieniu do
          dzieciolow jest to watpliwe (gniazda dziuplakow sa w znikomym stopniu rabowane
          przez krukowate), wilgi raczej w Warszawie sie nie lęgną, chyba ze w najlepiej
          zachowanych lasach na obrzeżach, no a gile sa w miastach glownie zimą a nie w
          okresie lęgowym, więc nie podlegają presji krukowatych (rabujących pisklęta i
          jaja)
        • nemrod25 Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 19:12
          Nie wiem dokładnie czy piszesz o wrtonie czy o gawronie
    • Gość: K.B. Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.man.olsztyn.pl 09.01.06, 22:35
      Jestem z wykształcenia biologiem i nawet nie będąc specjalistą z ekologii zgroza
      mnie ogarnia jak widzę pomysły myśliwych...
    • framberg Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 00:01
      Poznałem myśliwego, który zestrzelił perkoza dwuczubego. Nawet jak go obejrzał
      z bliska to nadal uważał go za jakiś gatunek kaczki. Ten myśliwy był czynnym
      wojskowym.
      Brak w Polsce ładnych rogaczy, łosie to same badylarze (łopataczy brak) a
      myśliwi nadal ze "znawstwem" rozprawiają o selekcjonerach i ich roli w
      utrzymaniu znakomitego pogłowia łownych.
      Czasami mam wrażenie, że są gorsi niż kłusownicy.
      • Gość: Grom5 Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 04:57
        > Czasami mam wrażenie, że są gorsi niż kłusownicy.
        ------------------------------------------------------
        Masz rację. Kłusownik zabije bo chce zjeść a myśliwy zabija dla samej
        przyjemności zabijania. A co powiecie o tym, że zabijają z rozkoszą psy, jeśli
        są tylko bez smyczy. Wiem, że jest takie prawo. Ale jeśli pies biega a
        właściciel stoi 20 m obok. Zdziczenie kompletne.
        • Gość: Grom5 pies myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 05:01
          Dodam jeszcze tylko. Adam, napisz coś o strzelaniu do psów. Myśliwi
          upowszechniają teorię o tym jakoby psy stanowiły zagrożenie do zwierzyny. Jeśli
          tak to pewnie są nieliczne przypadki.
          Niech strzelają do rzutków.
          • jimmyjazz Re: pies myśliwego wróg 10.01.06, 09:32
            Gość portalu: Grom5 napisał(a):

            > jakoby psy stanowiły zagrożenie do zwierzyny. Jeśli tak to pewnie są
            > nieliczne przypadki.

            Największym zagrożeniem dla zwierzyny są myśliwi.
            Nie wiem jak można czerpać przyjemność ze strzelania do zwierząt? Przecież są
            strzelnice, rzutki itp. Myśliwi to dla mnie psychopaci. Trzeba ich pozamykać.
            • Gość: miłośnik świń Re: pies myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 21:10
              a mnie się wydaje, że najwięksi psychopaci to właściciele rzeźni oni zabijają
              tysiące niewinnych prosiątek i robią z nich tłuste kiełbasy, które są zjadane
              przez niektórych psychopatycznych zjadaczy kiełbas. Należy Ich wszystkich leczyć
              z tej psychozy. No nie? bo myśliwi to przy nich pryszcz.
          • Gość: eptesicus Re: pies myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 10:24
            > Dodam jeszcze tylko. Adam, napisz coś o strzelaniu do psów. Myśliwi
            > upowszechniają teorię o tym jakoby psy stanowiły zagrożenie do zwierzyny.

            zdziczale psy i psy luzem puszczane przez wlascicieli do lasu (zeby sie
            wyzywily - nagminne na terenach wiejskich) sa powaznym zagrozeniem dla dzikich
            zwierzat, a sa "obcym wtrętem" w ekosystemie (tak jak mysliwi zreszta :-)) Sa
            pewnego rodzaju biologicznym zanieczyszczeniem w lesie, tak jak ścieki
            zanieczyszczeniem chemicznym w rzece. Trzeba je usuwać.

            P.S. Mam psa.
            • Gość: eptesicus Re: pies myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 10:25
              > P.S. Mam psa.

              to znaczy mialem, odszedł na Wieczne Łowy w pazdzierniku. Od tej pory wystarcza
              mi kot :-P
          • Gość: orst Re: pies myśliwego wróg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.06, 12:46
            Tu muszę Cię zmartwić. Watahy zdziczałych psów nie karmionych przez swoich
            właścicieli(na wsiach to normalka) na prawdę polują na drobną zwierzynę(lecz i
            na sarny- sam widziałem jedno takie polowanie). Bo psy i koty też muszą coś
            jeść, a jak ich właściciel nie karmi,to się same muszą karmić. I one naprwdę
            robią szkody i to nie małe.Pozdrawiam.
        • jezdziec_apokalipsy Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 11.01.06, 10:43
          Kłusownik to również myśliwy który łamie przepisy o wykonywaniu polowania.
          A las nie jest po to, żeby wypasione i wypoczęte psy mogły po nim ganiac dzikie
          zwierzęta.
    • rbrbr Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 00:47
      Myślę, że kuropatw i zajęcy byłoby więcej gdyby nie myśliwi.
      Proponuję kontrolowany odstrzał tychże.
    • roland_topor Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 04:12
      Co wy tu tak wszyscy tyralierą na biednych myśliwców? Oni są po prostu Normalni
      Inaczej.
      • Gość: JeździecApokalipsy Koniec świata... IP: *.server.ntli.net 10.01.06, 10:30
        Czytam to i nie moge uwierzyć. Widzę, że większość z was ma mniejsze pojęcie o
        temacie od myśliwych, których tak ostro krytykujecie. Jedziecie na jakiejś fali
        samosądu jak średniowieczny tłum przed egzekucją. Niestety z tego całego
        bałaganu najwyżej 3 posty miały sens. Jak chce się coś ocenić to należy coś o
        tym wiedzieć, a nie wyjeżdżac z ideologią trzylatka z przytulanką. Ilu z was
        "dobrych" nigdy nie jadła mięsa? Myślicie, że to mięso urosło na polu? Ktoś
        musiał zwierzę zabić jak nie myśliwy to na pewno rzeźnik. Wy to kupujecie,
        jecie, a poten wypisujecie pierdoły o złych i krwiożerczych myśliwych. Różnicie
        się tylko tym, że ktoś za was "upolował" wam obiad. Poza tym temat był
        inny(przypomne, że nie chodziło o ocenę etyki łowiectwa do której prawa, jak i
        wiedzy nie macie, tylko o sęsowność konkretnej propozycji, która dla mnie
        równiez jest kontrowersyjna) więc skończcie się już wymądrzac i napiszcie coś
        odnośnie artykułu, lub zamilknijcie na wieki.
        • Gość: eptesicus NIE NA TEMAT IP: *.chello.pl 10.01.06, 10:43
          Co Twoja wypowiedz ma wspolnego z tematem artykulu i wątkami na forum
          dotyczącymi braku wiedzy przyrodniczej u mysliwych, ktorzy rzucaja roznymi
          postulatami odnosnie gospodarki populacjami roznych gatunkow zwierzat (vide
          krukowate), mimo ze WSZYSTKIE wyniki badan terenowych wskazuja na cos dokladnie
          przeciwnego niz oni sugeruja? Nie wiadomo dlaczego ubzdurali sobie, ze zające i
          kuropatwy, ginące m.in. z powodu DRASTYCZNYCH przemian w rolnictwie na terenie
          calej Europy, byly glownymi ofiarami... krukow, ktore zra co popadnie, a
          najwiecej padliny (patrochy zostawiane przez mysliwych!) i odpadkow.

          Czy kwestionujesz przytaczane tu na forum niedostatki w umiejetnosci
          rozpoznawania gatunkow ptakow? Dla znacznej czesci mysliwych ptaki do ktorych
          strzelaja naleza do gatunku "dzika kaczka", nie odrozniaja krzyzowki od
          cyranki, cyraneczki, hełmiatki, głowienki, czernicy, świstuna, a nawet (o
          Boże!) perkozow i traczy - mimo ze czesc tych ptakow jest SCISLE CHRONIONA a
          czesc ŁOWNA. Zeby polowac na te drugie, chyba trzeba skutecznie odrozniac te
          pierwsze?

          No i jak powaznie traktowac ludzi, ktorzy domagaja sie "policzenia
          krukowatych", mimo ze te robote juz wykonano nie raz i nie drugi raz, a badania
          zagadnienia ktore ich tak martwi prowadzi nie jeden a kilka niezaleznych
          osrodkow - zarowno instytutow naukowych jak i profesjonalnych organizacji
          pozarządowych.

          Co do jedzenia mięsa to nie przekonales mnie, przeciez mysliwi nie poluja z
          glodu... Moje mieso jest specjalnie hodowane na ten cel (zebym je zjadl) i nie
          rozpieprzam resztek naturalnej przyrody ani dla zabawy ani z glodu.
          • Gość: Jeździec Apokalips Re: NIE NA TEMAT IP: *.server.ntli.net 10.01.06, 11:13
            Drogi przyjacielu moja wypowiedź miała na celu przywrócić temat dyskusji więc ze
            zrozumiałych powodów jej część musiała zawierać nieco inną treść.
            Zgadzam się, że wiedza wielu myśliwych jest nie wystarczająca. Nie zgodzę się
            jednak, żeby mi o tym przypominali ludzie, których wiedza jest jeszcze mniejsza,
            a jedynym ich argumentem jest to, że myślą w "drugą stronę". To pyskówka a nie
            dyskusja. Zgadzam się również, że ogrniczanie liczby drapieżników nie jest
            dobrym rozwiązaniem, bo tu gołym okiem widać, jeśli nie bzdurę to jakiś, ukryty cel.
            Mięso z hodowli niestety lepszym nie jest i niczego ani nikogo nie tłumaczy.
            Powiem więcej-dzika zwierzyna przynajmniej ma szansę kawałek zycia(może i całe)
            przeżyć na wolności zaspokajając swe podstawowe potrzeby. MĄDRA gospodarka
            zasobami naturalnymi do wyniszczenia resztek dzikiej przyrody nie doprowadzi.
            Inna sprawa, że ta polska nie koniecznie jest mądra. A miejsca gdzie myśliwi i
            drwale nie mają, lub nie powinni mieć wstępu już istnieją-to parki
            narodowe(przydało by się ich trochę więcej).
            Zwierze w hodowli rodzi się, żeby zostać mięsem i od tego niema odwołania.
          • Gość: Graf Re: NIE NA TEMAT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 00:24
            > Co do jedzenia mięsa to nie przekonales mnie, przeciez mysliwi nie poluja z
            > glodu... Moje mieso jest specjalnie hodowane na ten cel (zebym je zjadl) i
            nie
            > rozpieprzam resztek naturalnej przyrody ani dla zabawy ani z glodu.

            OK eptesicus. Pozwól jednak sprostować; to nie mięso jest hodowane, abyś je
            zjadł, ale żywe, czujące stworzenia, które się karmi, a nawet leczy po to, aby
            następnie je ukatrupić z zimną krwią i często w bardzo okrutny, drastyczny
            sposób. To już jednak tropienie, podchodzenie i strzelanie czyli cały
            ten "pojedynek" ze zwierzyną - jak robią to odwiecznie myśliwi - uważam za
            bardziej uczciwe i godne zachowanie.
            • Gość: eptesicus Re: NIE NA TEMAT IP: *.chello.pl 11.01.06, 21:07
              > sposób. To już jednak tropienie, podchodzenie i strzelanie czyli cały
              > ten "pojedynek" ze zwierzyną - jak robią to odwiecznie myśliwi - uważam za
              > bardziej uczciwe i godne zachowanie.

              ale zabijaja dla sportu/zabawy/rozrywki, a dla mnie zwierzeta sa zabijane po to
              zeby je zjesc (zgoda ze sam ich nie zabijam i wyreczam sie rzeznia).
              • Gość: Graf Re: NIE NA TEMAT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 01:09
                Gość portalu: eptesicus napisał(a):
                > ale zabijaja dla sportu/zabawy/rozrywki, a dla mnie zwierzeta sa zabijane po
                to zeby je zjesc (zgoda ze sam ich nie zabijam i wyreczam sie rzeznia).

                Dlaczego z uporem twierdzisz, że myśliwi zabijają dla sportu/zabawy/rozrywki?
                To nie jest prawda. Jakkolwiek sam nie jestem myśliwym to wiem jednak, że
                większość z nich zwierzynę jadalną zjada, bądź sprzedaje na skupie (coraz
                rzadziej). Nie można też zaprzeczyć, że łowiectwo pełni jednak w pewnym stopniu
                funkcję sanitarną, a także że myśliwi hodują bardzo wiele zwierząt i
                uzupełniają stan zwierzyny oraz wiele zwierząt dokarmiają. Fakt, że sa też
                myśliwi postępujący nieetycznie nie dyskredytuje całego środowiska, tak samo
                jak sędzia - łapówkarz nie przesądza o morale całego korpusu sędziowskiego.
                • Gość: eptesicus sanitarna? z głodu? IP: *.chello.pl 12.01.06, 10:36
                  > funkcję sanitarną, a także że myśliwi hodują bardzo wiele zwierząt i
                  > uzupełniają stan zwierzyny oraz wiele zwierząt dokarmiają.

                  widzisz, tylko ze ja uwazam iz hodowanie zwierzat i ich dokarmianie nie sa
                  potrzebne przyrodzie. Zageszczenia jeleniowatych przekraczaja czesto pojemnosc
                  srodowiska lesnego - bo sa wlasnie HODOWANE przez mysliwych. Hodowane przeciez
                  wlasnie po to zeby do nich strzelac. A dokarmia sie je z kolei po to, zeby nie
                  robily strat w gospodarce lesnej (zjadanie kory drzew, sadzonek w uprawach
                  lesnych itp.) - inaczej Lasy Panstwowe po jakims czasie zażądałyby wybicia
                  wszystkiego do nogi (choc wielu lesnikow jest mysliwymi) ze wzgledu na straty w
                  hodowli lasu (a wiec i produkcji drewna). Pare zim bez dokarmiania i chorob
                  zalatwiloby jednak sprawe - zageszczenia duzych ssakow kopytnych spadloby
                  pewnie do takiego poziomu "jak sie nalezy". Byc moze nizszego od obecnego.

                  Co do funkcji sanitarnej to nie jestem pewien - mozna wiec jej zaprzeczyc. W
                  przeciwienstwie do innych drapieznikow, wybierajacych najslabsze, czesto chore,
                  ofiary (bo takie najlatwiej dogonic i zabic), ludzcy mysliwi czesto "podnosza
                  lape" na najlepiej uposazone genetycznie, "najbardziej wartosciowe" osobniki w
                  populacji - bo dostarczaja one najwartosciowszych trofeow (najladniej
                  wyksztalcone poroża itp.). Mowie tu odnosnie duzych kopytnych, bo oczywiscie ze
                  kuropatw sie nie strzela dla trofeow tylko do garnka :-))

                  Oczywiscie ze mysliwi zjadaja zabite zwierzeta albo je oddaja do skupu. Bardzo
                  dobrze! Ale to zadna zasluga. To bylby dopiero szczyt wszystkiego, gdyby zabili
                  i wyrzucili na smietnik. Chodzilo mi o cos innego - ze polowanie nie jest
                  niezbedne do wyzywienia kogokolwiek w Polsce, no moze za wyjatkiem klusownikow
                  w postPGRowskich wiochach na Pomorzu :-)) Przeciez ci "legalni" mysliwi sie z
                  tego nie utrzymuja, jest to ich hobby. Trzeba sie zastanowic czy wszystkie
                  rodzaje hobby sa dopuszczalne etycznie. Nie odpowiadam na to w tym miejscu, ale
                  watpliwosci mam.
                  • Gość: Graf Re: sanitarna? z głodu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 13:18
                    > Zageszczenia jeleniowatych przekraczaja czesto pojemnosc
                    > srodowiska lesnego - bo sa wlasnie HODOWANE przez mysliwych. Hodowane
                    przeciez wlasnie po to zeby do nich strzelac.

                    Na czy polega wyższość hodowania w chlewni świni na rzeź nad "hodowaniem"
                    jeleni dla podobnego celu, ale w naturalnych warunkach?

                    > ludzcy mysliwi czesto "podnosza lape" na najlepiej uposazone
                    genetycznie, "najbardziej wartosciowe" osobniki w
                    > populacji - bo dostarczaja one najwartosciowszych trofeow (najladniej
                    > wyksztalcone poroża itp.).

                    Nie jestem pewien czy masz rację, wydaje mi się bowiem, że za strzelanie do
                    nieselekcyjnego (bez wad rozwojowych) osobnika grozi raczej kara, a nie medal
                    na wystawie.

                    > polowanie nie jest
                    > niezbedne do wyzywienia kogokolwiek w Polsce,

                    Z fizjologicznego punktu widzenia hodowanie też nie jest niezbędne, bo człowiek
                    równie dobrze może obejść się dietą wegetariańską. W obu przypadkach jest więc
                    to kwestia upodobania.

                    > Trzeba sie zastanowic czy wszystkie
                    > rodzaje hobby sa dopuszczalne etycznie.

                    Oczywiście, są takie dylematy, ale nie tylko w tym jednym przypadku.
                    • Gość: eptesicus Re: sanitarna? z głodu? IP: *.chello.pl 12.01.06, 16:58
                      > Na czy polega wyższość hodowania w chlewni świni na rzeź nad "hodowaniem"
                      > jeleni dla podobnego celu, ale w naturalnych warunkach?

                      inaczej - nie jest z pewnoscia zadna zasluga ta hodowla jeleni i nie mozna jej
                      podnosic jako "dzialania dla dobra przyrody" (jesli cos takiego w ogole
                      istnieje). Tak jak nie podnosi sie hodowli swin. Natomiast hodowcy swin nie
                      domagaja sie redukowania liczebnosci potencjalnych konkurentow do tych samych
                      ofiar - bo zadnych konkurentow nie posiadaja. Mysliwi natomiast hoduja sobie
                      wybrany gatunek zwierzecia (ktory byl tam przeciez przed nimi) i domagaja sie
                      eliminowania potencjalnych konkurentow ("szkodnikow lowieckich"), a wiec
                      drapieznikow.

                      > Nie jestem pewien czy masz rację, wydaje mi się bowiem, że za strzelanie do
                      > nieselekcyjnego (bez wad rozwojowych) osobnika grozi raczej kara, a nie medal
                      > na wystawie.

                      Otoz oczywiscie ze sa ustalane plany selekcyjne dla poszczegolnych obwodow
                      lowieckich (jesli dobrze pamietam), ale oprocz okreslonej puli strzalow
                      selekcyjnych, sa jeszcze zwykle polowania, istnieje wiec prawna mozliwosc
                      realizacji dążenia do strzelenia jak najlepszych osobnikow (np. o najokazalszym
                      porożu). Poza tym ograniczenia nakładane przez plany selekcyjne dotycza tylko
                      SAMCOW jeleniowatych i bodaj muflona (tego ostatniego pies trącał, bo to obcy
                      naszej faunie gatunek), bo tez tylko u nich da sie taka ocene "jakosci"
                      przeprowadzic na oko w terenie.

                      A ze mozna i strzela sie najokazalsze osobniki - to widac dobrze na przykladzie
                      łosia. Jak wiadomo, wystepuja dwie formy poroża u tego gatunku - łopatacz i
                      badylarz. W tej chwili w Polsce bardzo trudno spotkac jest łopatacza, gdyż ten
                      był szczególnie atrakcyjny jako trofeum, doszedł więc do skutku najzwyklejszy
                      darwinowski dobór - samce o mniej atrakcyjnym porożu mialy jednak wiecej szansy
                      na przekazanie swoich genow. Tak zubaża się pule genowe lokalnych populacji,
                      pewne allele (odmiany genow) całkowicie z nich usuwajac, a to co zostaje -
                      STAJE SIE CORAZ MNIEJ ATRAKCYJNE DLA MYSLIWYCH.

                      Taki tez - paradoksalny - efekt moga spowodowac (ustanowione przeciez dla
                      OCHRONY zasobow) wymiary ochronne dla ryb. Skoro te mniejsze przezyja (sa
                      wypuszczane), wiec w populacji bedzie coraz wiecej malych osobnikow,
                      przystepujacych do rozrodu po osiagnieciu niewielkiego wzrostu. Zwykla
                      selekcja. Udowodniono to na przykładzie krabona królewskiego, dużego skorupiaka
                      z Morza Ochockiego (kolo Kamczatki), na ktorego rowniez byl (w najlepszej
                      wierze ustanowiony) wymiar ochronny. Dzis populacje tego gatunku skladaja sie z
                      coraz mniejszych osobnikow, a wiec CORAZ MNIEJ ATRAKCYJNYCH dla rybakow i
                      przemyslu.
          • Gość: naiwniak Re: NIE NA TEMAT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.06, 21:24
            Bardzo gładko się usprawiedliwiłeś eptosicus tylko, że jedna wielka świńska
            ferma zrobi więcej szkody przyrodzie niż tysiąc myśliwych - chyba, że nie
            widziałeś jeszcze czegoś takiego
        • Gość: Grom5 Re: Koniec świata... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.06, 04:02
          JeżdziecApokalipsy napisał:
          > Jedziecie na jakiejś fali samosądu jak średniowieczny tłum przed egzekucją.
          > Niestety z tego całego bałaganu najwyżej 3 posty miały sens. Jak chce się
          > coś ocenić to należy coś o tym wiedzieć, a nie wyjeżdżac z ideologią
          > trzylatka z przytulanką. Ilu z was "dobrych" nigdy nie jadła mięsa? Myślicie,
          > że to mięso urosło na polu? Ktoś musiał zwierzę zabić jak nie myśliwy to na
          > pewno rzeźnik. Wy to kupujecie, jecie, a poten wypisujecie pierdoły o złych
          > i krwiożerczych myśliwych.
          ----------------------------------------------------------------------------
          1. Ulegasz złudzeniom pisząc źle o średniowieczu. Poczytaj historię bardziej
          wszechstronnie.
          2. Trzeba coś wiedzieć — piszesz. "Ideologia trzylatka z przytulanką..."
          Ten dowciAp śmiesznie trochę brzmi ale merytorycznej mocy nie ma.
          Sam wszystkie rozumy pozjadałeś?
          3. Nie mów mi co kupuję i co jem. I nie mieszaj do tego rzeźników bo tu nie
          o nich mowa. Mieszając do tego rzeźników próbujesz ściemniać.
          • jezdziec_apokalipsy Re: Koniec świata... 11.01.06, 10:40
            1.Nie ucz mnie historii tylko zaufaj, że wiem co piszę zamiast ufać we
            wspaniałość wieków średnich.
            2.Może nie słyszałeś, ale czasem używa się przenośni porównian itp, żeby cos
            dobitnie podkreślić. Wypowiedzi nabierają mocy dopiero jak się je zrozumie.
            3.Nie ja nazywam rzeźnikami myśliwych.
        • stefan4 Re: Koniec świata... 14.01.06, 22:21
          JeździecApokalipsy:
          > Ktoś musiał zwierzę zabić jak nie myśliwy to na pewno rzeźnik. Wy to
          > kupujecie, jecie
          [...]
          > Różnicie się tylko tym, że ktoś za was "upolował" wam obiad.
          [...]
          > nie chodziło o ocenę etyki łowiectwa do której prawa, jak i wiedzy nie macie

          Nie kupuję, nie jem, nikt mi nie upolował obiadu, raczej zebrał z pola. Czy
          dasz mi prawo do etycznej oceny ludzi, dla których pozbawianie zycia stanowi
          rozrywkę?

          - Stefan

          www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
          • jezdziec_apokalipsy Re: Koniec świata... 15.01.06, 22:11
            Tak Stefan, tobie wolno.
    • Gość: el Re: NIE NA TEMAT IP: *.provider.pl 10.01.06, 11:49
      Powialo obiektywizmem jak z rodzinnej krypty... Moje uszanowanie dla pana
      redaktorzyny.
      Wszystkim tym ktorzy wypowiadaja sie na temat wiedzy/niewiedzy mysliwych, macie
      moze jakies wyniki badan do przytoczenia? Czy stwierdzacie rownie odgornie jak
      redaktorzyna, ze tak jest bo widzialem jak Pan jeden z drugim. Zalosc
      • Gość: eptesicus Re: NIE NA TEMAT IP: *.chello.pl 10.01.06, 17:16
        > Wszystkim tym ktorzy wypowiadaja sie na temat wiedzy/niewiedzy mysliwych,
        macie
        > moze jakies wyniki badan do przytoczenia? Czy stwierdzacie rownie odgornie jak
        > redaktorzyna, ze tak jest bo widzialem jak Pan jeden z drugim. Zalosc

        kiedy "pan redaktorzyna" juz przytoczyl te wyniki badan. Przeczytaj wyzej: OTOP
        i Zakład Ornitologii PAN www.stornit.gda.pl/mppl/, Stacja PZŁ w
        Czempiniu (to zrodla), sa tez przytoczone konkretne wyniki. A więc sam fakt
        domagania sie wykonania badań, gdy tymczasem takie badania juz zostaly
        zrobione, swiadczy o niewiedzy jesli nie mysliwych, to tego pana ktory to pisal
        w Łowcu Polskim.

        co do niewiedzy "ogółu mysliwych" to tez sa bardzo konkretne wyniki badan.
        Kiedys byly wyplacane nagrody za strzelanie do jastrzebi golebiarzy, ktory to
        ptak z niepojetych powodow, jako jedyny drapieżnik byl wyjety spod prawa
        (pozostale byly chronione, tak jak i dzisiaj). Zeby dostac taka nagrode,
        mysliwy musial oddac do odpowiedniej instytucji odciete nogi drapola. Te nogi
        przechowywano zasuszone jako dokumentacje. Dwoch mysliwych-ornitologow
        postanowilo zbadac te kolekcje - po prostu oznaczyc gatunki jakie trafiaja do
        kolekcji jako jastrzebie. Czegoz tam nie bylo! Oczywiscie myszolowy zwyczajne i
        wlochate, krogulce, pustułki, kobuzy, ale tez (o zgrozo!) orły przednie,
        bieliki, rybołowy, kanie czarne i rude, a nawet... kukułka. Skąd kukułka? No
        cóż, samiec ma pierś w paski, jastrzab tez ma piers w paski, wszystko sie
        zgadza. Wyniki te zostaly opublikowane juz dawno.

        Niedlugo po tym, jak objęto ochroną rzadsze gatunki kaczek i trzeba juz bylo je
        rozrozniac, kolega napotkal w terenie mysliwego. Gościu strasznie wyrzekał na
        to rozporządzenie "niech Pan Minister tu przyjedzie i sproboje rozpoznac kaczke
        ze 100 metrow. Teraz to do niczego juz strzelac nie wolno?". Oczywiscie nawet
        jak ktos sie wczesniej nie nauczyl (to chyba jego problem?), to jesli ma
        lornetke i najprostszy atlas ptakow dla idiotow, rozpozna te gatunki bez trudu.

        Dzis na szczescie jastrząb gołębiarz jest chroniony jak pozostale drapole. Po
        co do niego strzelac? Do jedzenia sie nie nadaje, nie ma tez kluczowej dla
        Polski gałęzi gospodarki pt. "produkcja wykałaczek z jastrzębich piór".

        to tyle odnośnie niewiedzy wielu (przeciez nie wszystkich!) glupich chęci
        likwidowania konkurencji (bo jak inaczej rozumieć żądania redukcji drapieżników)
    • jjowita Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 11:52
      Wracając do tematu. Kruk: Ten największy z krukowatych, smoliście czarny ptak,
      nie cieszył się zbyt wielką sympatią ludzi. W dziewiętnastym wieku i pierwszej
      połowie wieku dwudziestego został on w wielu rejonach prawie doszczętnie
      wytępiony. Później, gdy przestano go tak prześladować, zaczął stopniowo
      odbudowywać swoją liczebność i powracać na dawne tereny lęgowe.
      Nie martwię się aż tak o gawrony i wrony siwe. Tego mało nie jest. Ale co ma do
      tego kruk? Znowu go chcą wytępić? toż dopiero odżył!!!!
      A nawiązując do waszych obserwacji dotyczących występowania krukowatych, to
      naprawdę zależy od ekosystemu i pory roku. W miastach gawrony widzi się całymi
      stadami zimą, bo latem rozlatują się po polach. Podobnie wrona siwa, choć tę
      można spotkać i latem w mieście. Niektórym poprostu miasto się podoba :)Srok w
      Warszawie nie jest dużo. Nie wiem jak gdzie indziej, ale ja na grochowie widzę
      pojedyńcze sztuki. Ostatnio np. lokalnie drastycznie spadła populcja gołębi,
      ale okazało się, że nie przez krukowate, ale przez ptasi krup. Sama jednego z
      takich osobników zaniosłam do weterynarza. Niestety, był zbyt wycieńczony. Ja
      czytałam niedawno, że drastycznie wzrosła populacja lisów... no cóż futerko z
      nich nie jest modne... a liski przez wiele lat dbały o trzebioną populację.
      Istnieje też w populacjach określonych gatunków zjawisko gwałtownych wzrostów i
      spadków liczebności powtarzających się cyklicznie... Jest tyle pomysłów na to,
      co dzieje się z zajęcami...
      Przyroda jest zbyt skomplikowana, żeby ją można było "naprawiać"
      średniowiecznymi metodami...
      OGŁASZAM PROTEST NA ODSTRZAŁ KRUKOWATYCH
      • jjowita Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 11:57
        .... i naprawdę nie mam nic do myśliwych(oczywiście tych należących do Związku
        Łowieckiego i respektujących okresy ochronne poszczególnych zwierząt, a także
        uczących się jak odróżnić poszczególne gatunki)... Lubię dziczyznę. Dajmy
        więcej przestrzeni, postawmy karmiki, a dzikusy szybko się rozmnożą...
        • jezdziec_apokalipsy Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 12:39
          No właśnie, kiedy czytam dyskusje i plany zwiększonego odstrzału,
          np.lisów,wilków czy teraz krukowatych, to zawsze mam ochotę zapytac czy czasem
          nie zapomniano, że istnieje pewna zależność między liczbą drapieżników a ich
          ofiar. Jeśli na jakimś terenie w określonym czasie ofiar będzie więcej niż "na
          codzień"(głównie chodzi tu o dostępność pokarmu w tym wypadku roślinnego)to
          najprawdopodobniej więcej młodych drapieżników dożyje swych pierwszych urodzin(z
          racji większej liczby pokarmu dla nich tym razem). Co za tym idzie, większa już,
          populacja drapiezników ograniczy iliość swych ofiar. Gdy w ten sposób same
          odetną sie od dostatku koło się zamknie.
          To oczywiście bardzo uproszczon schemat. Nie zakłada on również zakłucen z
          zewnątrz. Właśnie tym zakłuceniom powinno sie przeciwdziałac i dążyć do
          równowagi nie koniecznie drogą eliminacji. Również uwazam, że jest to wszystko
          zbyt skomplikowane, żeby stwierdzić jednoznacznie co jest złe a co dobre i
          głosić to jako ideologie jedynie słuszną. To samo tyczy się jedynie słusznych
          wyników (i ich interpretacji) badań wpływu "jednego na drugie". Czasem mała
          różniczka potrafi dać zupełnie inny rezultat(nie mam miejsca ani czasu na
          przykłady, ale takowe istnieją)
          P.S.
          Mimo złej renomy i wielu błędów to właśnie Polski Związek Łowiecki zainicjował i
          przeprowadził akcje, przeciwdziałania wpływom zewnętrznym, "ożywić pola", która
          miała i ma na celu stworzenie lepszych warunków dla zwierzyny drobnej na
          nieuzytkach rolnych, polach i między nimi. Ze zdjęć i artykułów zamieszczonych
          we wspomnianym "łowcu polskim" wynika jaką skalę i znaczenie ma ta akcja. Może
          ona być równiez początkiem odbudowy połączeń miedzy kompleksami leśnymi co miało
          by ogromne znaczenie dla ogólnej poprawy stanu środowiska naturalnego w Polsce.
          • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 17:29
            > No właśnie, kiedy czytam dyskusje i plany zwiększonego odstrzału,
            > np.lisów,wilków czy teraz krukowatych, to zawsze mam ochotę zapytac czy czasem
            > nie zapomniano, że istnieje pewna zależność między liczbą drapieżników a ich
            > ofiar

            widzisz, to zalezy od typu ekosystemu - czy jest regulowany "od gory do dołu",
            czy tez "od dołu do góry". Na przyklad lasy borealne (tajga) sa regulowane od
            gory do dolu, to znaczy ze liczebnosc ofiar JEST regulowana liczebnoscia
            drapieznikow i sa na to dobre wyniki badan eksperymentalnych. Na co zreszta -
            zanim te eksperymenty przeprowadzono - wskazywaly juz klasyczne i wiele razy
            przytaczane dane o skupie skórek rysi i zająców bielaków w Kanadzie. Ale juz
            lasy lisciaste strefy umiarkowanej (jak u nas), czy nawiazujace do stepow pola
            uprawne - raczej nie. Jak dotad hipotezy takiej nie udawalo sie skutecznie
            przetestowac. Wiadomo jednak, ze np. plomykowka, puszczyk, pustulka, lasica,
            kuna, lis i Bog wie kto jeszcze razem wziete, NIE MAJA ZADNEGO ISTOTNEGO WPLYWU
            na liczebnosc gryzoni. Slynne wieloletnie wahania tej liczebnosci, masowe
            pojawy ("mysie lata"), górki i dołki, sa regulowane albo czynnikami
            wewnatrzpopulacyjnymi (do dzis nie poznanymi) albo dostepnoscia pokarmu dla
            tychze gryzoni (znowu regulacja "od dołu" - to udowodniono dla myszy leśnej i
            nornicy rudej: rok owocowania dębu, buka i grabu - 20 krotnie wiecej niz latach
            nieowocujacych). Natomiast jest w naszej strefie klimatycznej odwrotnie: TO
            LICZEBNOSC I SUKCES ROZRODCZY DRAPIEZNIKOW jest scisle uzalezniona od
            liczebnosci ofiar. W latach "bezmyszowych" znaczna czesc puszczykow nie
            wyprowadza lęgów a znaczna część łasic - ginie z glodu. Nie sa one natomiast w
            stanie nawet ociupinke uszczerbic tej myszowo-nornicowej masy, gdy przyjdzie
            odpowiedni rok. To samo wiadomo w odniesieniu do rysia i sarny w Puszczy
            Białowieskiej: to spadek liczebnosci saren sprowadzil spadek liczebnosci rysi
            (takie bylo nastepstwo czasowe) a nie na odwrot.
    • princealbert zawsze przypuszczalem, ze mysliwi to debile 10.01.06, 15:01
      a teraz juz jestem pewien
    • Gość: _ Spalić myśliwych na stosach IP: *.unizeto.pl 10.01.06, 15:57
      Spalić myśliwych na stosach, oni są źródłem wszelkiego zła
    • Gość: człowiek Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: 82.160.20.* 10.01.06, 16:19
      Też podzielam opinię - fachowych myśliwych za mało, morderców za dużo. Zupełnie
      też nie wstydzę się satysfakcji z tego, jak jeden drugiego przypadkiem
      postrzeli. Niech gad wie, co takie zwierzę czuje!
    • Gość: Myśliwy Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: 217.153.14.* 10.01.06, 16:31
      Drogi Wajraku, znawco kruków i innych ptaków, wyjedź w niedzielę w dowolne
      miejsce pod las, siądź na krzesełku, pomedytuj i policz, ile zobaczysz kruków,
      srok, wron, myszołowów i innych ptaków drapieżnych, a jak zobaczysz jedną
      kuropatw, czy bażanta, to były cud. A jak wrócisz do domu, to weź kalkulator i
      przemnóż zliczone ptaki na określonym areale przez stosunek powierzchni Polski
      do tego areału i wtedy machnij następny artykuł.
      • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 17:37
        > Drogi Wajraku, znawco kruków i innych ptaków, wyjedź w niedzielę w dowolne
        > miejsce pod las, siądź na krzesełku, pomedytuj i policz, ile zobaczysz
        kruków,
        > srok, wron, myszołowów i innych ptaków drapieżnych, a jak zobaczysz jedną
        > kuropatw, czy bażanta, to były cud.

        ALE ONE SA JUZ POLICZONE, po co ma to robic. Tylko ze do tego nie wystarczy
        liczyc w jednym kwadracie, do takiej ekstrapolacji trzeba wylosowac tysiace
        kwadratow, bo przeciez miedzy roznymi miejscami jest duzy statystyczny rozrzut.
        Sa miejsca gdzie sa setki krukow (np. tam gdzie wyrzucoane sa odpady z rzeźni),
        a sa takie gdzie nie ma ich w ogole, wiec przeprowadzenie liczenia w jednym
        miejscu NIC NIE DA. Moze trafic na bardzo dobre miejsce albo na zerowe - i jak
        se to ostatnie przemnozy, wyjdzie mu ze w Polsce nie ma wogole krukow, co tez
        prawda nie jest.

        Jesli chcecie zaktualizowac dane - powtorzcie liczenia na taka skale, jaka
        przeprowadzono w ramach Monitoringu Pospolitych Ptakow Lęgowych. Duzo kwadratow
        LOSOWO wybranych, ludzie umiejacy rozpoznawac ptaki (nie mylacy gawrona z
        krukiem :-)) i dopiero wtedy jakakolwiek ekstrapolacja wynikow na caly kraj

        A myszołów to się, Proszę Waszmosci, jak sama nazwa wskazuje, gryzoniami żywi
        przede wszystkim, wiec znaczenie dla kuropatw ma niewielkie albo żadne. Zbierz
        troche wypluwek myszolowa i zobacz co żarł, to sie przekonasz. A ze raz na
        kilkaset ofiar zlapie cos wiekszego (jesli) to o niczym nie swiadczy.
        • Gość: Myśliwy Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 17:45
          Kuropatw może nie łowi, ale czy jajeczka to nie spróbuje?
          • Gość: eptesicus ile krukow, ile ofiar IP: *.chello.pl 10.01.06, 18:02
            o myszołowie zwyczajnym:
            > Kuropatw może nie łowi, ale czy jajeczka to nie spróbuje?

            rownie sporadycznie jak dorosle. I tak na skrajach Puszczy Bialowieskiej i
            przyleglych pól jaja ptakow (roznych) stanowily zaledwie 0,9% "ofiar" (jesli
            jajo uznac za ofiare :-)) i 0,2% biomasy pokarmu myszolowa.
            Kuropatw "wyklutych" nie bylo tam w ogole, choc trafialy sie (o dziwo!) w
            pokarmie myszolowa z wnetrza lasu i dolin rzecznych (0,1% ofiar i 0,2%
            biomasy). Te procenty sa policzone z 1373 ofiar z wnetrza lasu (4,27 kg) i 1301
            ofiar ze skraju lasu i pól (3,67 kg - to nas bardziej interesuje, jako ze
            kuropatwa jest przeciez ptakiem polnym).

            Tak wiec mysle ze nie ma co kopii kruszyć. Badania sa, szacunki liczebnosci
            tez, dowodow na zwiazki miedzy tymi liczebnosciami brak, z pewnoscia hasła
            typu "no przeciez chodze do lasu co tydzien, to wiem" (dodajmy ze do jednego
            lasu kolo jednej wsi) nowych wynikow badan nie zastapia, o ile te nowe wyniki
            sa potrzebne.
            • Gość: Myśliwy Re: ile krukow, ile ofiar IP: 217.153.14.* 11.01.06, 12:32
              To tylko kruk Wajraka lubi jajka, co autor potwierdza w GW?
              A jeżeli myśliwi mają na wątrobie zagrożenia dla kuropatw i bażantów, to przede
              wszystkim wobec kruka, wrony siwej i sroki, a nie myszołowa, bo te gatunki w
              konsupcji jaj się specjalizują. Na zarzut, że w badaniach biomasy pokarmu tych
              ptaków to się nie potwierdza, przypomnę dozwolone działania sprzed 50 lat,
              kiedy przeciw wronom i srokom wolno było wykładać zatrute jaja i ograniczały
              one populację. A poza tym nawet ułamkowy procent biomasy pokarmu, może być
              znaczącym procentem populacji kuropatw, szczególnie jeżeli ilość krukowatych
              przewyższa kilkadziesiąt razy populację kuropatwy na danym obszarze.
              • Gość: eptesicus nie o to pytales IP: *.chello.pl 11.01.06, 21:16
                Pytales o myszolowa a nie o kruka - to Ci odpowiedzialem, co zreszta sam
                wiedziales.

                Kruk oczywiscie ze zjada jajka i piskleta i padline i rosliny i co mu pod dziob
                popadnie. A wrona siwa i sroka wrecz w jajkach gustuja. No ale sa wyniki badan
                Stacji PZŁ w Czempiniu, ktore wskazuja ze wplyw krukowatych na kuropatwe jest
                lagodnie mowiac niewielki (dosadniej znikomy) w porownaniu np. z lisem. No
                chyba ze uwazasz ze kazdy gatunek ktory osmiela sie zjesc troche kuropatw
                powinien byc "kontrolowany" (czytaj: strzelany). Zlosc na konkurentow do tych
                samych ofiar?
        • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 17:45
          Jesli chodzi o MPPL, to juz w pierwszym roku programu (2000) liczenia
          przeprowadzono na 137 powierzchniach probnych (robilo to 94 ludzi, a Ty
          chciales wyslac Wajraka pod las, zeby wzial policzyl wszystkie kruki, drapole a
          nastepnie przeliczyl to na cala Polske). Moge pokazac mase takich skrajow lasow
          gdzie przez caly dzien zobaczysz 1-2 ptaki wieksze od kosa i ani jednego
          kruka :-)) Nie sądź o świecie, po wizji wlasnego podworka :-)))
          • Gość: Myśliwy Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: 217.153.14.* 11.01.06, 12:42
            Nie kazałem Wajrakowi inwentaryzować ptaków w jednym miejscu, tylko
            zaproponowałem mu takie doświadczenie, bo domniemuję, że w inwentaryzacji MPPL,
            na 137 powierzchniach probnych, w liczbie 94 ludzi, Wajrak nie uczestniczył,
            żeby sam zweryfikował swoją pewność o małej liczbie krukowatych. A skraje lasu,
            gdzie nie zobaczy się kruka przez dzień pewnie istnieją, ale to pewnie laski,
            bo kruk żyje w lasach, a nie laskach. Przez ostatnie 2 m-ce co tydzień jestem w
            innej cześci kraju, zawsze w lasach i jeszcze nie zdarzyło się, żebym kruka nie
            spotkał. A najlepiej wybrac pod lasem pole, na którym rolnik gromadzi
            kurzeniec, przed rozwiezienium go na polach. Dziesiątki kruków będą tam obecne
            dzień i noc. A kilka sztuk będzie po 1-2 godzinach na dowolnej padlinie lub
            trzewiach zostawionych na polu w pobliżu lasu. To proste doświadczenie, żeby
            zliczyć kruki z najbliższej okolicy.
    • Gość: strzelec wyborowy Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 16:34
      witaj w klubie kretynów
    • Gość: nemesis Przyroda poradzi sobie sama,o ile człowiek... IP: *.telpol.net.pl 10.01.06, 16:43
      ...swoim nieprzemyślanym,niejednikrotnie pozbawionym sensu działaniem,nie
      zaburzy kruchej równowagi,a później chcąc ją przywrócić spowoduje nieodwracalne
      szkody.
      Wniosek nasuwa się sam:największym szkodnikiem i zagrożeniem dla środowiska jest
      właśnie myśliwy.
    • Gość: ... Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.06, 16:56
      ten co to napisal to debil bez szkoly
    • tymektonie Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 18:09
      Lowiectwo to ciekawa sprawa. Las, natura, zwierzyna, do której strzelać trzeba
      bo się zbytnio rozmnażaja. Weszliśmy do lasów jako jako ludzie, zabużyliśmy
      ekosystemy i konsekwencją jest konieczność regulacji populacji zwierząt. Nie
      widzę nic zdrożnego w myślistwie. Nie należy pomijać faktu, że to nie Wy
      dokarmiacie, szczepicie i dbacie o te zwierzęta choćby w zimie, a właśnie
      myśliwi. Zawsze należy do sprawy podchodzić rozważnie.
      • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 18:40
        > widzę nic zdrożnego w myślistwie. Nie należy pomijać faktu, że to nie Wy
        > dokarmiacie, szczepicie i dbacie o te zwierzęta choćby w zimie

        a po co? Po cholere je dokarmiac? Niech zima reguluje liczebnosc i robi selekcje

        oczywiscie nikogo nie szczepia, skad ten pomysl?
    • Gość: Pit Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.klik.bydgoszcz.pl 10.01.06, 18:17
      I ciekawe kto to pisze... Brak słów... bloody_rabbit - poczytaj trochę i
      dopiero wtedy się wypowiadaj, bo to co piszesz jest poniżej krytyki...
    • Gość: Ch Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.kom / *.os1.kn.pl 10.01.06, 18:44
      Lubię Wajraka i chętnie czytam jego artykuły, ale przesadził. Z tego co wiem,
      myśliwi za spadek liczebności zwierzyny drobnej obwiniają raczej lisy -
      drapieżniki latające są daleko za nimi.

      Po drugie - co z tego, że uczestnicy jakiegoś forum nie potrafili rozpoznać
      prawidłowo ptaka przywołanego na zdjęciu? Większość to pewnie nie byli myśliwi.
      Proszę wybaczyć, ale kruka rozpozna każdy, komu pokaże się różnicę między nim a
      gawronem albo wroną (bo z niczym innym nie da się go pomylić).
      • Gość: eptesicus Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.chello.pl 10.01.06, 18:48
        > Lubię Wajraka i chętnie czytam jego artykuły, ale przesadził. Z tego co wiem,
        > myśliwi za spadek liczebności zwierzyny drobnej obwiniają raczej lisy -
        > drapieżniki latające są daleko za nimi.

        przeciez Wajrak przytoczyl konkretny artykul w Lowcu Polskim, znanym
        czasopismie z tradycjami ktore z pewnoscia mozna uznac za wazny glos srodowiska
        polskich mysliwych. Do tego te glosy o "straszliwym zagrozeniu ze strony
        krukow" odzywaly sie juz wiele razy, tak samo jak (nie wiedziec czemu) o
        potrzebie redukcji liczebnosci myszolowa. Myszy mamy za malo, czy co?

        > Po drugie - co z tego, że uczestnicy jakiegoś forum nie potrafili rozpoznać
        > prawidłowo ptaka przywołanego na zdjęciu? Większość to pewnie nie byli
        myśliwi.

        Kiedy to bylo forum stricte mysliwskie, wiec pewnie wiekszosc uczestnikow bylo
        wlasnie mysliwymi
    • nemrod25 Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 19:07
      Jestem mysliwym nie jestem zapijaczony a tymbartzdeije nie jestem komuchem.
      najbradziej nie lubię kiedy ktoś nie mając pojęcia o pewnych sprawach zabiera w
      ich teamcie głos. Szanuję poglądy wrogów łowiectwa, cenię też pana Wajraka za
      toco robi chociaż nie zawsze się znim, zgadzam, od czasu w którym obejmowano
      niektóre gatunki ochroną gatunkową sporo sie zmieniło, kiedy obejmowano ochrona
      np. kruka stan liczebny tego gatunku był bardzo mały obecnie obseruje spory ich
      wzrost co napewno nie pozostaje obojętne dla środowiska. Jeżeli człowiek
      zaingerował juz raz w środowisko przyrodnicze nie moze na tym poprzetać i
      doprowqadzając swoimi działaniami ochronnymi do wzrostu osobników danego
      gatunku musi podjąc działania w druga stronę .
    • ssselena Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 10.01.06, 20:41
      Nie rozumiem wogole jaki jest sens w strzelaniu do zwierzat jak zryta psychike
      trzeba miec zeby czerpac z tego radosc?
      • Gość: arek 53 Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.01.06, 21:42
        A mi się wydaje że w tym artykule nie chodzi o kruki czy inne ptaki ale o
        zdeskredytowanie myśliwych i tego forum łowieckiego.Poswięciłem trochę czasu i
        znalazłem ten temat o myszołowie którego to rzekomo nikt nie rozpoznał.Zdjęcie
        było amatorskie i wykonane z dużym zblizeniem.wyrazna tylko sylwetka ptaka bez
        szczegółów.Ornitolog musiałby sie zastanawiac.Ptaki te nie są obiektem polowań
        a więc mysliwi niezbyt je znają.Ciekawe Czy P.Wojrak rozpoznałby swoja żone lub
        tesciową z dużej odległości.
        Pozdrawiam
        • Gość: arek 53 Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.01.06, 21:45
          A zapomniałem podać link ,zobaczcie
          sami.www.lowiecki.pl/forum/download.php/11,110646,2557/myszolow.jpg
          • jezdziec_apokalipsy Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 11.01.06, 00:10
            No z tej perspektywy to on fakycznie wygląda jak skrzyżowanie mewy srebrzystej z
            grzywaczem :)
    • Gość: sympatyk kruków ZLUSTROWAĆ MYŚLIWYCH!!! IP: *.sofrecom.pl 11.01.06, 13:07
      zredukować liczbę myśliwych!!!
    • Gość: etj Re: Czarny kruk, myśliwego wróg IP: *.cyf.gov.pl 11.01.06, 13:33
      Najpewniejsza metoda to odstrzelic mysliwych
      • aix.sponsa Re: Czarny kruk, myśliwego wróg 11.01.06, 15:11
        Zmniejszaniu populacji zajęcy i kuropatw winni są WYŁĄCZNIE MYŚLIWI!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka