Dodaj do ulubionych

Teoria powstania wszechświata

IP: *.iim.pl / *.iim.pl 16.05.06, 23:09
Jaką macie teorię powstania wszechświata?
Obserwuj wątek
    • rs_gazeta_forum Re: Teoria powstania wszechświata 17.05.06, 00:15
      Obudziłem się rano i był gotowy. Pewnie Dokowski nie spał i go tworzył - stąd
      liczne jego niedoskonałości, jakie miałem dziś okazję obserwować. Ale jak dalej
      nie będzie spać, to może poprawi. Boję się pomyśleć, co będzie, jak uśnie.
    • madcio Last thursdayism 17.05.06, 10:13
      Wszechświat powstał za sprawą Boga w ostatni czwartek. Wszelkie dowody,
      wspomnienia i pozostałości starsze niż ostatni czwartek zostały oczywiście
      spreparowane przez tegoż Boga.
      • dawwwkins Re: Last thursdayism 17.05.06, 11:22
        Czwartkizm?
        A co na to król Staś? :)
        • madcio Re: Last thursdayism 17.05.06, 12:17
          > Czwartkizm?
          en.wikipedia.org/wiki/Last_Thursdayism
          > A co na to król Staś? :)
          Nie wiem. Wiem natomiast, że jest to złośliwa parodia jednej z koncepcji
          kreacjonistycznych, która twierdzi, ze wszystko zostało stworzone z "wiekiem
          pozornym". Adam chwilę po stworzeniu nie był płodem czy niemowlakiem, ale
          dorosłym człowiekiem. I tak dalej.

          Bardziej rozwinięta wersja, podłapana przez niektórych co bardziej tępych
          kreacjonistów (nawet w dzisiejszych czasach!), tłumaczy tak wszystko - włącznie
          z światłem gwiazd, które znajdują się w większej odległości, niż 6 tys. lat,
          rozkładem izotopów promieniotwórczych, kopalinami, etc. Ogólnie nazywa się to
          ideą Omphalosa.
          en.wikipedia.org/wiki/Omphalos_%28theology%29
          Moją opinię na ten temat się domyślasz po mojej propozycji czwartkizmu.
      • Gość: wrr Re: Last thursdayism IP: *.pl 17.05.06, 15:21
        Cos podobnego bylo opisane w ksiazce (SF oczywiscie) pt. "Warstwy wszechswiata"
        nie pamietam juz czyjego autorstwa.
    • vacia Re: Teoria powstania wszechświata 17.05.06, 12:33
      Gość portalu: BeBe napisał(a):

      > Jaką macie teorię powstania wszechświata?

      Bóg stworzył wszechświat. Sama myśl, że wszechświat jest dziełem przypadku a
      nie dziełem Boga jest nie tylko niedorzeczna ale też bardzo przygnębiająca.
      Ludzkość wtedy cierpiałaby na syndrom sierocy a tak mamy swojego Stwórcę Boga,
      który jest Ojcem dla wszystkich.

      • madcio Re: Teoria powstania wszechświata 17.05.06, 15:02
        > Bóg stworzył wszechświat. Sama myśl, że wszechświat jest dziełem przypadku a
        > nie dziełem Boga jest nie tylko niedorzeczna
        Wszystko jest dziełem przypadku, w tym sensie, że np. przypadkiem jest, że
        urodziłem się akurat tu, teraz, w tym kraju, w tym roku itd. Jakoś z tego powodu
        nie czuję syndromu sierocego.

        > ale też bardzo przygnębiająca.
        Obawiam się, że rzeczywistość jest taka, jaka jest, a nie taka, jaką byś
        chciała, by była.

        > Ludzkość wtedy cierpiałaby na syndrom sierocy
        Ludzkość nic nie znaczy w porządku wszechrzeczy, i jeśli chce to zmienić, musi o
        to zadbać sama. Wiara, że rozumne zwierzę, homo sapiens, na trzeciej planecie od
        jednego z stu milionów słońc w jakimś zapadłym kącie galaktyki - jednej z
        miliardów w wszechświecie - ma jakieś specjalne znaczenie z powodu jakiegoś
        Boga, jest dla mnie samoułudą, samopocieszniem dla słabego umysłu.

        Powszechność wiary traktuję jako dowód niedojrzałości ludzkiego gatunku w
        konfrontacji z Rzeczywistością. Rzeczywistości, która nie jest ani dobra, ani
        zła, lecz doskonale obojętna.
        • vacia Re: Teoria powstania wszechświata 17.05.06, 18:30
          madcio napisał:

          > > Bóg stworzył wszechświat. Sama myśl, że wszechświat jest dziełem przypadk
          > u a> > nie dziełem Boga jest nie tylko niedorzeczna

          > Wszystko jest dziełem przypadku,

          Nie wszystko jest dziełem przypadku, nawet urodzenie się dziecka może być
          zaplanowane przez rodziców na określony miesiąc i rok.


          >
          > > ale też bardzo przygnębiająca.

          > Obawiam się, że rzeczywistość jest taka, jaka jest, a nie taka, jaką byś
          > chciała, by była.

          To samo odnosi się do Ciebie Madcio. Jeśli chciałbyś rzeczywistość bez Boga
          (chcesz?) a Bóg naprawdę istnieje to Twoje życzeniowe myślenie tego faktu nie
          zmieni.


          >> Ludzkość nic nie znaczy w porządku wszechrzeczy

          To dziwne, niby nic nie znaczymy a tak bardzo nasz ludzki rodzaj zaludnił tą
          planetę. Czy według Ciebie całkiem przypadkowo na naszej planecie są tak
          korzystne warunki do życia. Dlaczego w takim razie nie ma takich dobrych
          warunków na żadnej innej planecie naszego układu słonecznego?



          >( Rzeczywistość) doskonale obojętna.

          To nie prawda. Człowiek może liczyć na pomoc Boga.

          • Gość: wrr Re: Teoria powstania wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.06, 19:58
            >Czy według Ciebie całkiem przypadkowo na naszej planecie są tak
            >korzystne warunki do życia. Dlaczego w takim razie nie ma takich dobrych
            >warunków na żadnej innej planecie naszego układu słonecznego?

            To bardzo antropocentryczne podejscie - to ze warunki na innych
            planetach/ksiezycach Ukladu Slonecznego nam (ludziom) nie odpowiadaja, nie
            znaczy, ze tam nie moze powstac zycie. Lecz forma jaka ono przybierze moze byc
            calkowicie dowolna, (tu bede optymista) i nasze "metody naukowe" sa zbyt
            prymitywne/nastwione na wykrywanie zycia ludzka miara aby ewentualne obce zycie
            wykryc.
          • madcio Re: Teoria powstania wszechświata 18.05.06, 13:39
            > > Wszystko jest dziełem przypadku,
            > Nie wszystko jest dziełem przypadku, nawet urodzenie się dziecka może być
            > zaplanowane przez rodziców na określony miesiąc i rok.
            Ale już nie co do sekundy, prawda?

            > > Obawiam się, że rzeczywistość jest taka, jaka jest, a nie taka, jaką byś
            > > chciała, by była.
            > To samo odnosi się do Ciebie Madcio.
            Tak.

            > Jeśli chciałbyś rzeczywistość bez Boga (chcesz?)
            Posługuję się faktami i przesłankami. To, co chciałbym, nie ma znaczenia.
            Chciałbym miec milion dolarów, ale nie będę z tego powodu sobie roić, że mam
            wypchaną niewidzialnymi banknotami kieszeń, a inni ludzie są zbyt głupi, by je
            dostrzec.

            > a Bóg naprawdę istnieje to Twoje życzeniowe myślenie tego faktu nie
            > zmieni.
            Tak. Problem w tym, że dla mnie wszystko przemawia za tym, że Boga nie ma.

            > To dziwne, niby nic nie znaczymy a tak bardzo nasz ludzki rodzaj zaludnił tą
            > planetę.
            Ano jak na razie mimo wszystko nieźle sobie radzi. Podobnie, jak wiele innych
            inteligencji w tym kosmosie, jak sądzę.

            > Czy według Ciebie całkiem przypadkowo na naszej planecie są tak
            > korzystne warunki do życia.
            W pewnym sensie nie jest to przypadek. Planeta krąży wokół takiego a nie innego
            słońca, w takiej nie innej odległości, gdzie mogła występować woda w stanie
            płynnym, i tak dalej. To jest miłe, ale nie jest niczym nadzwyczajnym, biorąc
            pod uwagę liczbę gwiazd i prawdopodobnych planet w samej naszej galaktyce.

            W pewnym sensie jest to przypadek. Przy takiej ilości różnych planet w różnych
            konfiguracjach pewien, niezbyt duży ułamek nadaje się do startu życia.

            > Dlaczego w takim razie nie ma takich dobrych
            > warunków na żadnej innej planecie naszego układu słonecznego?
            Nie rozumiem argumentu. Niektóre planety nie nadają się do życia, inne tak. W
            czym problem?

            > >( Rzeczywistość) doskonale obojętna.
            > To nie prawda. Człowiek może liczyć na pomoc Boga.
            Potrzebujesz Boga, by cię podtrzymywał na duchu wobec Rzeczywistości? Można i
            tak, ale w moich oczach to niedojrzałość. Tylko dzieci chowają się za maminą
            spódnicą.
      • Gość: wrr Re: Teoria powstania wszechświata IP: *.pl 17.05.06, 15:24
        Trudno mowic o tym, ze wszechswiat jest dzielem przypadku, pewniej jest
        powiedziec ze to bog, Bog, bogowie czy jak to sobie tam nazywacie jest dzielem
        owegoz przypadku. Bo gdy na dobra sprawe sie zastanowic nad tym to we
        wszechswiecie ktory znamy nie ma miejsca na nadprzyrodzone istoty takie jak Bog,
        zreszta dla ulomnego czlowieka kazda istota troszke lepiej od niego samego
        rozwinieta juz bedzie pretendentem do boskiego tronu.
        • vacia Re: Teoria powstania wszechświata 17.05.06, 18:34
          Gość portalu: wrr napisał(a):
          Bo gdy na dobra sprawe sie zastanowic nad tym to we
          > wszechswiecie ktory znamy nie ma miejsca na nadprzyrodzone istoty takie jak
          Bóg

          Dlaczego nie ma miejsca na nadprzyrodzone istoty? Czemu tak twierdzisz?
          Bóg jest Duchem, jest niewidzialny ale nas doskonale widzi.
          • Gość: ciekawski1@vp.pl Jak czujesz ? IP: *.rtk.net.pl 17.05.06, 18:55
            Czy Bóg się zmienił stwarzając Wszechświat ?
            • vacia Re: Jak czujesz ? 17.05.06, 21:46
              Gość portalu: ciekawski1@vp.pl napisał(a):

              > Czy Bóg się zmienił stwarzając Wszechświat ?

              Bóg jest ten sam co do istoty ale wraz ze stworzeniem wszechświata i stworzeniem
              nas ludzi przybyło mu obowiązków
          • Gość: wrr Re: Teoria powstania wszechświata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.06, 19:48
            Gdyby Bog mial koegzystowac z nami (tak jak to przedstawia Biblia), musialby
            podlegac takim samym prawom fizyki, chemii itd. A te prawa raczej wykluczaja
            istnienie nadprzyrodzonych mocy. Entropia jest entropia i dziala w jednym
            kierunku, ozywienie zmarlych na przyklad wymagaloby odwrocenia procesu entropii.
            Chyba, ze zalozymy cos zupelnie innego, istota obdarzona zdolnoscia kreacji
            (wszech)swiatow (to jeden z atrybutow boskosci), aby nie podlegac prawom fizyki
            itd. musialaby istniec niejako na zewnatrz wszechswiata, wtedy i tylko wtedy Bog
            moglby nie podlegac "lokalnie" (dla danego wszechswiata) ustanowionym prawom.
            • Gość: ciekawski1@vp.pl Wewnątrz czy na zewnątrz ? IP: *.rtk.net.pl 17.05.06, 20:35
              Czy można uznać, że Człowiek istnieje na zewnątrz własnej np. ręki ?
              • Gość: wrr Re: Wewnątrz czy na zewnątrz ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.06, 21:07
                A postrzegasz zewnetrze czy wnetrze wlasnej reki? Tak po prawdzie to jest troche
                inna sytuacja bo czlowiek nie jest obdarzony zadnymi nadprzyrodzonymi
                zdolnosciami i nie musi sie wylamywac z obowiazujacych praw fizyki, chemii itd.
                W zwiazku z czym istnieje wewnatrz. To samo odnosi sie do kazdej jego czesci w
                tym reki, w zwiazku z tym i Ty i Twoja reka znajdujecie sie wewnatrz
                postrzeganej przez Ciebie rzeczywistosci.
                Twoj model Boga przelozony na rzeczonego Czlowieka umozliwialby powiedzmy po
                wyrazeniu zyczenia wyrosniecie na rece wloska, a po wyrazeniu kolejnego zyczenia
                cofniecie sie tego wloska spowrotem pod skore do stanu wyjsciowego, dla reki
                bylby to ewidentny cud, dla Ciebie bylaby to norma, jednak prawa ktorym
                podlegasz jako calosc nie pozwalaja na to.
                W sumie nie da sie w sposob naukowy ani udowodnic ani zaprzeczyc istnieniu Boga
                w jakiejkolwiek formie, bo wszelkie metody poznania ktore sa nam dane
                ograniczaja sie jedynie do rzeczy poznawalnych i definowalnych za pomoca naszych
                ograniczonych zmyslow i umyslow, w zwiazku z czym kazda proba jest skazana na
                niepowodzenie bo Bog nie jest ani poznawalny ani definiowalny.
                • vacia Re: Wewnątrz czy na zewnątrz ? 17.05.06, 22:01
                  Gość portalu: wrr napisał(a):

                  >> W sumie nie da sie w sposob naukowy ani udowodnic ani zaprzeczyc istnieniu
                  Boga> w jakiejkolwiek formie, bo wszelkie metody poznania ktore sa nam dane
                  > ograniczaja sie jedynie do rzeczy poznawalnych i definowalnych za pomoca
                  naszyc> ograniczonych zmyslow i umyslow, w zwiazku z czym kazda proba jest
                  skazana na> niepowodzenie

                  Na tym polega włąśnie wartość wiary. Gdyby istnienie Boga można udowodnić wiara
                  nie miałaby żadnego waloru. A tak to jest wyrazem głębokiej tęsknoty i miłości
                  do niewidzialnego ale wyczuwalnego Stwórcy.

                  > bo Bog nie jest ani poznawalny

                  Wprawdzie Boga nie poznajemy bezpośrednio zmysłami ale poznajemy go pośrednio
                  przez jego dziełah, możemy dostrzec inteligencję, poczucie piękna w tym co Bóg
                  stworzył, same tylko kolorowe kwiaty jak wiele mówią o guście Boga..
                  Również Biblia jest źródłem informacji o Bogu.

                  • Gość: wrr Re: Wewnątrz czy na zewnątrz ? IP: *.pl 18.05.06, 09:56
                    To wszystko bardzo wygodne twierdzenia, ale maja taka sama wartosc jak rojenia
                    schizofrenika i mniej wiecej podobna jest ich materia, a to jak powszechnie
                    wiadomo podlega leczeniu klinicznemu na oddzialach zamknietych.

                    Swoja droga wlasnie dotarlo do mnie jakie to trafne porownanie, bede sie musial
                    kiedys temu blizej przyjrzec. Ciekawe czy ktos robil badania na temat
                    genetycznego uwarunkowania wiary.

                    Jestem ciekaw dlaczego z uporem maniaka doszukujecie sie obecnosci Boga wszedzie
                    i wszystko traktujecie jako manifestacje jego doskonalej Osoby przenikajacej
                    wszechrzecz. Dziwia mnie powazni naukowcy i to zajmujacy sie fundamentalnymi
                    naukami takimi jak genetyka, biologia, astronomia, bedacy jednoczesnie
                    kreacjonistami, przeciez to sie wzajemnie wyklucza.
                    • Gość: ciekawski1@vp.pl Dzień dobry. IP: *.rtk.net.pl 18.05.06, 10:35
                      Wzruszyłem się do łez.
                      To już się nawet zapytać nie wolno ?
                      • Gość: wrr Re: Dzień dobry. IP: *.pl 18.05.06, 10:58
                        Dzien dobry :)
                        Alez wolno i nawet trzeba, w koncu staramy sie dojsc do czegos konstruktywnego,
                        choc akurat jesli chodzi o spory w tej dziedzinie to jestem pesymista :)
                        • Gość: ciekawski1@vp.pl Dobry dzień. IP: *.rtk.net.pl 19.05.06, 13:05
                          Tak, to był dobry dzień :)

                          Nie udzieliłeś jednak jednoznacznej odpowiedzi na tamto pytanie, a tu już
                          nasuwa się następne.

                          Jeżeli Człowiek jedną swoją ręką dotyka drugiej, to czy można uznać, że jedna
                          ręka jest na zewnątrz drugiej ?

                          Boję się już pytać jak to jest gdy łapie się za głowę.

                          P.S.
                          Spodobał mi się bardzo ten pomysł z 4 palcami. Strach nawet myśleć, że mogła tu
                          przeważyć prostota systemu dziesiętnego ;)
                          • Gość: wrr Re: Dobry dzień. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.06, 20:47
                            A czy dotykajac jedna reka drugiej sprawiasz, ze zaczynaja zajmowac wspolna
                            przestrzen? Nie, to wciaz elementy jednego zbioru, tudziez bryly wypuklej.

                            Ale widze, ze starasz sie usilnie nawiazac do mysli, ze Bog jest wszedzie, bo
                            jako istota wszechmogaca moglby tak zmodyfikowac lokalne warunki, ze dla
                            obserwatora lokalnego pozostalyby niezmienione, a jednoczesnie cala lokalna
                            czasoprzestrzen bylaby Bogiem.

                            Nie bede sie spieral czy tak jest czy tak nie jest, bo to prowadzi do
                            niepokojacych wnioskow i wole zalozyc ze tak nie jest, czyli, ze wszystko
                            postepuje droga naturalnej ewolucji dlatego nie jestesmy tak doskonali jak to
                            mowi Biblia itd.

                            P.S.
                            Pomysl z 4 palcami powstal jako studium manipulatora dla robota jako
                            sprawniejszej alternatywy dla ludzkiej reki (ktora nie wiadomo czemu wszyscy
                            uznali za cud natury i uparli sie zeby dawac ja robotom).
                            Ale masz racje 4 palce u reki implikuja inne systemy liczbowe, w zasadzie
                            nasuwaja sie dwa - najbardziej naturalny w tym wypadku osemkowy (gdzies/kiedys w
                            komputerach stosowany), oraz binarny - 8 palcow, 8 bitow ;)
                            Nota bene ten dziesietny to nie taki stary wynalazek, kiedys ludzie inaczej
                            liczyli o czym zapewne wiesz :)
                            • Gość: ciekawski1@vp.pl Zamieszanie ;) IP: *.rtk.net.pl 20.05.06, 11:58
                              >Nota bene ten dziesietny to nie taki stary wynalazek, kiedys ludzie inaczej
                              >liczyli o czym zapewne wiesz :)

                              No tak:
                              (6 + 6)x5 itd.
                              trochę nawet tego zamieszania pozostało z czasem ;)
                    • vacia Re: Wewnątrz czy na zewnątrz ? 18.05.06, 11:36
                      Gość portalu: wrr napisał(a):

                      Dziwia mnie powazni naukowcy i to zajmujacy sie fundamentalnymi
                      > naukami takimi jak genetyka, biologia, astronomia, bedacy jednoczesnie
                      > kreacjonistami, przeciez to sie wzajemnie wyklucza.

                      Tyle miliardów ludzi wierzy w Boga a dla Ciebie to jest coś nienormalnego, nie
                      zastanawiasz się nad sobą, skąd u Ciebie taki głęboki ateizm?
                      Czy tak wychowali Cię rodzice? Czy może Twoi rodzice wierzą w Boga?
                      Wszystko ma swoją przyczynę, a jaką przyczynę ma Twoja głęboka niechęć do
                      uznania że człowiek nie jest najwyżej rozwiniętą istotą we Wszechświecie?

                      • Gość: wrr Re: Wewnątrz czy na zewnątrz ? IP: *.pl 18.05.06, 15:26
                        Nie, nie zostalem tak wychowany, moi rodzice sa wierzacy, ale jak zauwazyles ja
                        mam troszke odmienne poglady. Byc moze za wczesnie zaczalem czytac
                        nieodpowiednie ksiazki (np. "Na poczatku byl wodor" - Ditfurtha gdy mialem
                        jakies 10-11 lat, a pozniej juz polecialo z gorki).
                        Nie umniejszylo to jednak moich zdolnosci odczuwania i zycia w swiecie "wartosci
                        chrzescijanskich", a osmiele sie nawet stwierdzic, ze pelniej stosuje sie do
                        zalecen i nakazow zawartych w Biblii niz niejeden katolik polski ;)
                        Nie uznaje rowniez czlowieka za najwyzej rozwinieta istote we wszechswiecie, a
                        wrecz przeciwnie, kazdego kto tak twierdzi rad bym wyprowadzic z bledu.
                        Jest wiele rzeczy, ktore mozna by u czlowieka usprawnic, poczawszy od zmian
                        fizycznych (chocby 4 palce, w tym dwa przeciwstawne kciuki - duzo wiecej stopni
                        swobody), poprzez kiepska sprawnosc mozgu, zuzywanie sie telomerow itd. a
                        skonczywszy na bardziej juz fantastycznych zmianach jak na przyklad chloroplasty
                        w skorze zapewniajace w jakims tam stopniu samozywnosc, albo na przyklad
                        kompletne rozwiazanie komunikacji niewerbalnej za pomoca wzorkow wyswietlanych
                        na skorze jak u kameleona (eliminacja klamstwa) itd. Przyklady wymaganych
                        poprawek mozna by mnozyc ale chyba nie o to chodzi... bo czlowiek jest jaki
                        jest, ma dwie rece, mozg ktory nimi lepiej lub gorzej steruje, wyobraznie i
                        ciekawosc wszystko to razem wziete sprawia, ze sam z siebie predzej czy pozniej
                        jest w stanie siegnac na wyzyny doskonalosci, o ile tylko nie bedzie sie bal
                        zmieniac (nawet swojej formy).
                      • madcio Re: Wewnątrz czy na zewnątrz ? 19.05.06, 14:17
                        > Tyle miliardów ludzi wierzy w Boga
                        Muchy nie moga się mylić?

                        >a dla Ciebie to jest coś nienormalnego
                        Dla mnie nie jest nienormalne, że ludzie przejawiają potrzebę wiary. Sam
                        potrzebuję sensu i celu w życiu. Tyle, że ja i niewielka część innych ludzi nie
                        potrzebuję do tego celu wymyślonego supersamca alfa. Są inne drogi.

                        > Czy tak wychowali Cię rodzice?
                        Nie słyszałem, by kogoś wychowywano w ateiźmie. Zresztą, co to miałoby znaczyć?
                        Zakaz chodzenia do kościoła i wspólne czytanie dzieł Marksa? (dla wtórnych
                        analfabetów: to była ironia)

                        > Czy może Twoi rodzice wierzą w Boga?
                        Mama tak, tata nie. Obawiam się jednak, że oni nader mały wpływ mieli na moje
                        poglądy.

                        > głęboka niechęć do uznania że człowiek nie jest najwyżej rozwiniętą
                        > istotą we Wszechświecie?
                        Jeśli masz na myśli Boga, to z tego co wiem, nie jest on częścią wszechświata,
                        wobec czego nie liczy się w konkursie "najwyżej rozwinięta istota we Wszechświecie".

                        Masz jakieś inne propozycje? Bo wg mojej wiedzy to właśnie według religii
                        człowiek jest koroną stworzenia. I to JA, ateista, mówię, że jesteśmy bez
                        znaczenia w porządku rzeczy (a więc na pewno nie jesteśmy najwyżej rozwiniętą
                        istotą we Wszechświecie).
            • vacia Re: Teoria powstania wszechświata 17.05.06, 21:49
              Gość portalu: wrr napisał(a):

              > Gdyby Bog mial koegzystowac z nami (tak jak to przedstawia Biblia), musialby
              > podlegac takim samym prawom fizyki, chemii itd.

              Bóg jako Duch nie podlaga tym samym prawom np: fizycznym co człowiek ale
              posiada władzę nad tymi prawami ( tak informuje Biblia)
      • facet123 Re: Teoria powstania wszechświata 18.05.06, 10:21
        > Bóg stworzył wszechświat. Sama myśl, że wszechświat jest dziełem przypadku a
        > nie dziełem Boga jest nie tylko niedorzeczna ale też bardzo przygnębiająca.

        To czy jest przygnębiająca to kwestia podejścia, natomiast niedorzeczna z
        pewnością nie jest.
    • facet123 Re: Teoria powstania wszechświata 18.05.06, 10:14
      > Jaką macie teorię powstania wszechświata?

      Rozbawiło mnie to pytanie - nie ma to jak zapytać przypadkowych "ludzi z ulicy"
      o jedną z największych i chyba nie do końca wyjaśnialnych tajemnic nauki.

      • grgkh Teoria wszystkiego 18.05.06, 18:36
        > Rozbawiło mnie to pytanie - nie ma to
        > jak zapytać przypadkowych "ludzi z ulicy"
        > o jedną z największych i chyba nie do końca
        > wyjaśnialnych tajemnic nauki.

        Nie widzę w tej "tajemnicy" niczego tajemniczego. ;)

        Świat jest tylko i wyłącznie informacją. Jest nią wszystko - masa, energia, przestrzeń i czas. Jako czysta informacja nie wymaga żadnego nośnika, ani miejsca pobytu. Skąd się wzięła? A skąd się bierze np. liczba pi? Z samej definicji, która obiektywnie istnieje, niezależnie od naszego świata lub innych światów i powtórnego, wielokrotnego odkrywania jej wartości. Takimi samymi, przez analogię, wartościami są stany chwilowe całego Wszechświata albo jego zrzutowania na możliwości modelowania jego fragmentów w świadomości ludzkich (lub zwierzęcych) mózgów.
        • facet123 Re: Teoria wszystkiego 19.05.06, 09:52

          Podszedłeś do tematu nieco filozoficznie. Faktycznie trudno dyskutować z
          przedstawioną przez Ciebie hipotezą. Jednak mam wrażenie, że autorowi wątku
          chodziło bardziej o mechanizmy powstawania wszechświata, a więc teorię
          wielkiego wybuchu, źródła fluktuacji które doprowadził do powstaniach
          pierwotnych galaktyk itp. A to raczej nie jest pytanie do ludzi z ulicy, ale do
          specjalistów.
          • grgkh Re: Teoria wszystkiego 20.05.06, 00:52
            > Podszedłeś do tematu nieco filozoficznie.

            Czy jesteś pewien, że nie chciałeś mnie... obrazić? ;)
            To żart.
            Gdzie jest granica między hipotezą naukową, a czystą filozofią? Hipotezę
            naukową CHCEMY zweryfikować w oparciu o obserwacje, jedyne, co mamy solidnego,
            powtarzalnego...

            > ... mam wrażenie, że autorowi wątku chodziło bardziej
            > o mechanizmy powstawania wszechświata, a więc
            > teorię wielkiego wybuchu,

            Teoria WW... to tylko aproksymacja opisu zmieniającego się, według pewnych
            zasad, świata wstecz. Interpretacja parametrów, które wtedy jakoby miał mieć
            powstający Wszechświat przekładana na wartości tych parametrów w dzisiejszym
            świecie nie mówi nic o "warunkach", jest zestawem martwych liczb. Spróbujmy
            spojrzeć tak samo na to wszystko, co nas otacza - tylko liczby, wartości.

            > źródła fluktuacji które doprowadziły do powstania
            > pierwotnych galaktyk itp.

            A w czym chciałbyś się ich doszukać? W ręce bóstwa wszechmogącego trącającego
            czarodziejską różdżką wybrane przez siebie miejsca w przestrzeni, albo tylko
            mówiącego "niech się stanie"? ;)
            Wszystko jest konsekwencją jednego algorytmu i supermacierzy, która podlega za
            jego sprawą przemianom. Współzależności elementów tej macierzy dają
            niezliczone, wzmacniające się i tłumione wielopoziomowo "fale". A najlepszym i
            najprostszym pomysłem jest od zera w nieskończoność przyrastająca ilość
            elementów składowych wszechświata oddziałujących na siebie jak to obserwujemy,
            zgodnie z fizyką, której prawa poznajemy. Jeśli, jako obserwatorzy, znajdziemy
            sie wystarczająco "daleko" od rzeczywistego początku, ale także i dość daleko
            od odsuwających się wciąż rubieży, to nasze otoczenie mamy prawo widzieć jako
            jednorodne kiedyś (na granicy mierzalności), a podlegające później pewnym, "nie
            wiadomo skąd pochodzącym" :) przyczynom pierwotnych fluktuacji.

            I jest to jak najbardziej pytanie do ludzi z ulicy, bo nie trzeba być "wąskim
            specjalistą", by takie rzeczy ogarnąć wyobraźnią. Szczegóły techniczne
            natomiast należeć powinny wyłącznie do tychże, bo to matematyka i to bardzo
            wysokiego lotu przede wszystkim. :)))

            A na koniec, już bez przymróżania oka, zadziwia mnie wciąż, dlaczego tylu
            naukowców woli widzieć w świecie, który chce naukowo poznawać, boskie
            interwencje, zamiast skupić się wyłącznie na jego prawdziwej, jedynie
            matematycznej naturze?
    • tina54 Re: Teoria powstania wszechświata 18.05.06, 11:45
      W wielkim buuum, potem już poszło z górki.
      Od zawsze ludzie przyznawali boskie właściwości
      niewyjasnionym zjawiskom.
      Kiedyś oglądałam film pt "Pieski świat Monto cane",
      w którym pokazano wioskę w głębi dzungli,
      która modliła się do boga w kształcie samolotu.
    • dokowski Wszechświat powstał spontanicznie, w prosty ... 18.05.06, 16:45
      ... sposób wynika to z kwantowej natury. Moja hipoteza jest taka, że powstał
      tak samo jak para cząstka-antycząstka, dlatego cały zbudowny jest z materii, a
      antymaterii jest w nim tyle, ile par cząstka-antycząstka w nim powstało. Gdzieś
      istnieje też podobny Wszechświat do naszego, zbudowany z antymaterii
      • grgkh Re: Wszechświat powstał spontanicznie, w prosty . 20.05.06, 01:12
        Wiara jest obca nauce. ;)

        > Gdzieś istnieje też podobny Wszechświat
        > do naszego, zbudowany z antymaterii

        Czy nie przyszło Ci do głowy, że "gdzieś" sugeruje powiązanie w strukturę
        wyższego rzędu, jakiś nadwszechświat. Nazwijmy go więc jednak po prostu ogólnie
        Wszechświatem, bo po co komplikować? To co zależy od siebie, jest jakoś
        powiązane, jest całością.

        Zakładamy początek Wszechświata... Spójrzmy dla analogii na zwykłą sinusoidę.
        Czy może ona się jednocześnie zaczynać w kierunku wartości dodatnich i
        ujemnych? Dlaczego nie można przyjąć, że jakiś najbardziej pierwotny impuls,
        pierwsza zmiana wartości musiała się "wychylić" w lewo lub prawo, w kierunku
        plusa lub minusa, albo czegoś, co interpretujemy jako połowę pary cząstka-
        antycząstka zakłócając od początku i na zawsze równowagę?

        • dokowski Niech i tak będzie 20.05.06, 10:37
          grgkh napisał:

          > Czy nie przyszło Ci do głowy, że "gdzieś" sugeruje powiązanie w strukturę
          > wyższego rzędu, jakiś nadwszechświat.

          Oczywiście że tak. Fizycy taką strukturę nazywają funkcją falową. Mówisz o
          wspólnej funkcji falowej tych dwóch Wszeświatów.

          > Nazwijmy go więc jednak po prostu ogólnie
          > Wszechświatem, bo po co komplikować?

          Można i tak. Jednak przyjęło się Wszechświatem nazywać wszystko to, co
          materialne - co trwale jest odizolowane od antymaterii, jeśli istnieje.

          > Spójrzmy dla analogii na zwykłą sinusoidę. Czy może ona się jednocześnie
          > zaczynać w kierunku wartości dodatnich i ujemnych?

          Nie mam zaufania do hipotez, które mają swoje źródło w abstrakcyjnych
          fantazjach matematycznych. Takich hipotez można wyprodukować nie tylko
          nieskończoną ilość, ale nawet nieprzeliczalną
          • grgkh Re: Niech i tak będzie 20.05.06, 15:30
            > > ...nadwszechświat.
            >
            > Oczywiście że tak. Fizycy taką strukturę nazywają
            > funkcją falową. Mówisz o wspólnej funkcji falowej
            > tych dwóch Wszeświatów.

            Nie mówię o niczym konkretnym. Dziś Ty nazywasz to funkcją falową, a jutro inna hipoteza nazwie to inaczej. To naprawdę nie ma znaczenia. Wszechświat, jak sama nazwa wskazuje ;), jest strukturą najbardziej nadrzędną i filozoficznym nadużyciem jest budowanie czegoś ponad nim, bo nie wiesz ile takich pięter będzie Ci kiedyś potrzebne dla zaspokojenia wymagań uznanych przez Ciebie hipotez.
            WSZYSTKO, co w jakikolwiek sposób wiąże się ze sobą, jakoś i "kiedyś" (nie rozum tego w kategorii czasu lecz przyczynowości) ze sobą było powiązane, JEST jedną strukturą. No... można by mówić o pod-wszechświatach, ale czy to ma sens? I jeszcze jedno: nie istnieją prawa zmienności różnych części tej struktury, które byłyby sprzeczne ze sobą. Tak stanowi logika i nasze widzenie świata jako niechaotycznej struktury.

            > Można i tak. Jednak przyjęło się Wszechświatem
            > nazywać wszystko to, co materialne - co trwale
            > jest odizolowane od antymaterii, jeśli istnieje.

            Nie jest pewne, że istnieje "coś", co powodowałoby izolowanie tych - stworzonych z materii i antymaterii - części Wszechświata. Trwała izolacja, to absolutna niemożliwość kontaktu, poprzez żadne oddziaływania, bądźmy konsekwentni :)...
            A wtedy powstaje sprzeczność, bo "chwilowa" izolacja, faktycznie nie jest izolacją i nie uprawnia do nazywania tych fragmentów oddzielnymi wszechświatami.

            > Nie mam zaufania do hipotez, które mają
            > swoje źródło w abstrakcyjnych fantazjach
            > matematycznych.
            > Takich hipotez można wyprodukować nie tylko
            > nieskończoną ilość, ale nawet nieprzeliczalną

            Nie masz racji. Podwójnie...

            Świat "widzialny" jest WYŁĄCZNIE światem wartości, a reszta, ta "niewidzialna" poprzez swoje oddziaływania uzyskuje w naszych oczach pewien obraz, także ilościowy. Wszystko jest powartościowane i nie istnieje nic poza tym. Światem wartości, a może zacznijmy nazywać to informacją, zajmuje się jedna, tylko i wyłącznie, podstawowa wiedza, wiedza, którą nazwaliśmy matematyką. Nie istnieje nic, co by nie prowadziło w końcu do tych źródeł. Tak więc Twój brak zaufania do podstaw podważa w ogóle sens Twojego zainteresowania się tą tematyką. No bo czego w niej szukasz? Duchów? Nadistot? Czarodziejskich procedur? Dogmatów ;)?

            I druga sprawa... Nie rozumiesz, że U PODSTAW nie ma nieprzeliczalnej ilości hipotez. U podstawy Wszystkiego jest coś możliwie najprostszego, tak jak aksjomaty, na których można zbudować cały gmach ludzkiej wiedzy o matematyce. Cała reszta, poza tymi aksjomatami, jest jak drzewo o jednym pniu i rozgałęzionej koronie. Jedną z tych gałęzi jest matematyczny opis praw zmienności naszego świata widziany z naszego poziomu jako jego fizyka. Pień jest jeden, a rozgałęzienia, oglądane z różnej perspektywy wyglądają inaczej, ale są tymi samymi. Nasz świat też, oglądany w różnych perspektyw, wygląda czasem róznie, ale jest jednym bytem.

            Nie masz zaufania do abstrakcji matematycznych. A funkcja falowa? Co w matematyce jest abstrakcją, a co już nie?
            Czy zakrzywienie przestrzeni jest abstrakcją, czy rzeczywistością? To model ogólny (wszystko razem) i modele uproszczone (widzenie świata w uproszczone matematyce, tak jak sieć neuronów naszych mózgów potrafi to "na szybko" i w miarę poprawnie odwzorować)... Szukamy uogólnienia będącego żródłem i nie jest to żadna abstrakcja lecz ten właściwy opis.

            Pozdrawiam :)
    • znj2 Re: Teoria powstania wszechświata 19.05.06, 21:03
      To wszystko spekulacje. Jeszcze trudniejsza jest odpowiedź na pytanie, dlaczego?
      To temat morze.
      • grgkh Re: Teoria powstania wszechświata 20.05.06, 01:00
        "Dlaczego" jest złym pytaniem. Sugeruje, że musiał istnieć konkretny cel dla
        powstania naszego Wszechswiata. Także, że Ktoś (Coś) ten cel miało. Nie było
        takiego celu, bo niby dlaczego miałby być?

        Nasz świat JEST obiektywnie i jest wyłączną konsekwencją warunków początkowych.
        Dla tych warunków MUSIAŁ właśnie taki powstać, bo prawa matematyczno-fizyczne
        rządzące nim nie mogły ulegać w czasie jego istnienia zmianom, bo prowadziłoby
        to do "bezprawia" czyli chaosu i nie byłoby nas (w tym miejscu i czasie).
        • facet123 Re: Teoria powstania wszechświata 26.05.06, 09:50
          > "Dlaczego" jest złym pytaniem. Sugeruje, że musiał istnieć konkretny cel dla
          > powstania naszego Wszechswiata. Także, że Ktoś (Coś) ten cel miało. Nie było
          > takiego celu, bo niby dlaczego miałby być?

          Podpisuję się pod tym w całej rozciągłości. Cała teistyczna wizja świata opiera
          się właśnie na tym, że człowiekowi wydaje się, że wszechświat musi mieć cel.
          Tymczasem cel, to pojęcie z zakresu ludzkiej psychiki, a nie fizyki.
          Cząsteczki, pola, kwanty, zjawiska - one nie mają żadnego celu - zachodzą bo
          takie są prawa fizyki. Natomiast cel to tylko pojęcie istniejące w ludzkim
          mózgu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka