Dodaj do ulubionych

Odpychanie

IP: 130.94.107.* 09.01.03, 18:38

Chcialbym tu podzielic sie moim problemem,
zwiazanym z grawitacja.
Otoz,zaklada sie (nie wiem dlaczego?),ze
pole grawitacyjne jest zawsze przyciagajace.
Mnie natomiat wydaje sie,ze jest zawsze
odpychajace.Bo np.takie jablko spadajace z drzewa,
spada dlatego ze jest odpychane przez cala mase
Wszechswiata ku jego srodkowi ktory ze wzgledu na
jego niekonczonosc jest tu gdzie jestesmy czyli na
Ziemi.Podobne Ksiezyc krazy wokol Ziemii bo jest
odpychany przez caly Wszechswiat i Ziemie,zatem ma
taka a nie inna trajektorie.Nie uwzglednianie wplywu
calego Wszechswiata,ktory jest nieskonczony jest
nielogiczne (czy nawet mowienie ze ma niewielki wplyw)
Wydaje mi sie zatem,ze pole grawitacyjne jest zawsze
odpychajace,a nie ja sie powszechnie uwaza
przyciagajace.

Jurek
Obserwuj wątek
    • vortex Re: Odpychanie 09.01.03, 19:18
      Po pierwsze orbity byłyby jednym wielkim zbiegiem okoliczności, troche ich za
      dużo aby tak mówić
      Po drugie zaobserwowano że dwie masywne kule na szkurkach obok siebie zbliżają
      sie do siebie, znowu odpychanie wszechświata? dziwne że zawsze działa akurat
      tak aby coś sie do siebie zbliżało w taki sposób jakby sie przyciągało.
      Po trzecie, nie mamy pewności czy wszechświat jest nieskończony, na pewno jest
      niewyobrażalnie duży ale czy nieskończony? nie mamy wystarczających dowodów,
      oczywiście to jest możliwe.
      Po czwarte grawitacja maleje z odległością, przy takich odległościach nie ma
      wpływu na przedmioty na ziemi.
      Po piąte co ze światłem zakrzywionym przez słońce akurat tak jakby je
      przyciągał? Przypadek?
      Po szóste, co to by była czarna dziura?
      Po siódme, gdyby grawitacja odpychała nie powstałyby gwiazdy planety itp.
      Po ósme, im głębiej w morzu byłoby mniejsze ciśnienie

      Po...zdrawiam :P
      • Gość: Jurek Re: Odpychanie IP: 130.94.123.* 09.01.03, 23:24
        vortex napisał:

        > Po pierwsze orbity byłyby jednym wielkim zbiegiem
        okoliczności, troche ich za
        > dużo aby tak mówić

        Nie widze tu zadnego zbiegu okolicznosci,ale taki sam
        jak w dotychczasowej teorii.


        > Po drugie zaobserwowano że dwie masywne kule na
        szkurkach obok siebie zbliżają
        > sie do siebie, znowu odpychanie wszechświata? dziwne
        że zawsze działa akurat
        > tak aby coś sie do siebie zbliżało w taki sposób jakby
        sie przyciągało.

        No, bo sie zbliza do srodka Wszechswiata,co wyglada
        jakby sie przyciagalo.

        > Po trzecie, nie mamy pewności czy wszechświat jest
        nieskończony, na pewno jest
        > niewyobrażalnie duży ale czy nieskończony? nie mamy
        wystarczających dowodów,
        > oczywiście to jest możliwe.

        Wlasnie.

        > Po czwarte grawitacja maleje z odległością, przy
        takich odległościach nie ma
        > wpływu na przedmioty na ziemi.

        To zalezy od rozmiesczenia masy we Wszechswiecie.

        > Po piąte co ze światłem zakrzywionym przez słońce
        akurat tak jakby je
        > przyciągał? Przypadek?

        Nie rozumiem,to to samo co z odpychaniem.

        > Po szóste, co to by była czarna dziura?

        Nie wiem dokladnie co to jest,ale zdaje sie ze
        obszar o niezmiernie duzej gestosci materii;
        ale co to ma do rzeczy?

        > Po siódme, gdyby grawitacja odpychała nie powstałyby
        gwiazdy planety itp.

        Dlaczego?

        > Po ósme, im głębiej w morzu byłoby mniejsze ciśnienie
        >

        A to niby dlaczego?
        Im wiecej wody nad nami,tym wieksze jej odpychanie
        przez Wszechswiat,a zatem cisnienie.
        > Po...zdrawiam :P

        Ja rowniez i
        Dzie...kuje.

        Jurek


        • vortex Re: Odpychanie 10.01.03, 00:18
          Gość portalu: Jurek napisał(a):

          > vortex napisał:
          >
          > > Po pierwsze orbity byłyby jednym wielkim zbiegiem
          > okoliczności, troche ich za
          > > dużo aby tak mówić
          >
          > Nie widze tu zadnego zbiegu okolicznosci,ale taki sam
          > jak w dotychczasowej teorii.

          chodzi mi o to że przyciąganiem da sie wyjaśnić kształt orbity, odpychaniem nie

          >
          >
          > > Po drugie zaobserwowano że dwie masywne kule na
          > szkurkach obok siebie zbliżają
          > > sie do siebie, znowu odpychanie wszechświata? dziwne
          > że zawsze działa akurat
          > > tak aby coś sie do siebie zbliżało w taki sposób jakby
          > sie przyciągało.
          >
          > No, bo sie zbliza do srodka Wszechswiata,co wyglada
          > jakby sie przyciagalo.
          >
          > > Po trzecie, nie mamy pewności czy wszechświat jest
          > nieskończony, na pewno jest
          > > niewyobrażalnie duży ale czy nieskończony? nie mamy
          > wystarczających dowodów,
          > > oczywiście to jest możliwe.
          >
          > Wlasnie.

          Jeżeli wszechświat jest nieskończony to nie ma środka. Pozatym zakładając
          nawet że ma to dlaczego środek wypada akurat między kulami?, jeżeli postawimy
          trzy pary takich kul otrzymamy w ten sposób trzy środki wszechświata, dziwne.
          Można jeszcze przyjąć że skoro wszechświat jest nieskończony to że każdy punkt
          w przestrzeni jest środkiem, ale wtedy odpychanie wszechswiata byłoby takie
          same w każdym punkcie i nic by nie zachodziło. Tak czy inaczej klapa.

          >
          > > Po czwarte grawitacja maleje z odległością, przy
          > takich odległościach nie ma
          > > wpływu na przedmioty na ziemi.
          >
          > To zalezy od rozmiesczenia masy we Wszechswiecie.

          najbliższa gwiazda (nie mam na myśli słońca :P) nie ma takiego wpływu by dało
          sie to odczuć na ziemi. Można brać pod uwage tylko planety układu słonecznego.
          Pozatym jak wyjaśnisz odpychaniem przypływy? Zachodzą na skutek przyciągania
          księżyca.

          >
          > > Po piąte co ze światłem zakrzywionym przez słońce
          > akurat tak jakby je
          > > przyciągał? Przypadek?
          >
          > Nie rozumiem,to to samo co z odpychaniem.

          gdyby grawitacja odpychała światło do okoła słońca nie dałoby sie zaobserwować
          otoczki gwiazd tuż nad jego horyzontem. Jest to światło gwiazd zza słońca
          które nie powinny być widoczne na ziemi ale słońce przyciąga je i zakrzywia
          jego bieg więc możemy je zobaczyć na ziemi

          >
          > > Po szóste, co to by była czarna dziura?
          >
          > Nie wiem dokladnie co to jest,ale zdaje sie ze
          > obszar o niezmiernie duzej gestosci materii;
          > ale co to ma do rzeczy?

          Czy siła odpychania grawitacji takiej czarnej dziury nie byłaby na tyle duża
          żeby rozsadzić całe te ustrojstwo w przestrzeń? Nieskończoność wszechświata
          nie ma tu nic do rzeczy. W takim wypadku suma wszystkich grawitacji we
          wszechświecie byłaby szeregiem zbierznym czyli ograniczonym, przy
          nieskończonej ilości składowych. Przy czym suma ta byłaby bardzo mała, a
          grawitacja czarnej dziury ogromna.

          >
          > > Po siódme, gdyby grawitacja odpychała nie powstałyby
          > gwiazdy planety itp.
          >
          > Dlaczego?

          Materia uciekałaby od siebie, do momentu kiedy uzyskałaby równe zagęszczenie w
          całym wszechświecie

          >
          > > Po ósme, im głębiej w morzu byłoby mniejsze ciśnienie
          > >
          >
          > A to niby dlaczego?
          > Im wiecej wody nad nami,tym wieksze jej odpychanie
          > przez Wszechswiat,a zatem cisnienie.

          Patrz wyżej, np czarne dziury i ograniczony wpływ wszechświata

          Pozdrawiam :P
          • Gość: Jurek Re: Odpychanie IP: 209.234.157.* 10.01.03, 00:51
            vortex napisał:

            > Gość portalu: Jurek napisał(a):
            >
            > > vortex napisał:
            > >
            > > > Po pierwsze orbity byłyby jednym wielkim zbiegiem
            > > okoliczności, troche ich za
            > > > dużo aby tak mówić
            > >
            > > Nie widze tu zadnego zbiegu okolicznosci,ale taki
            sam
            > > jak w dotychczasowej teorii.
            >
            > chodzi mi o to że przyciąganiem da sie wyjaśnić
            kształt orbity, odpychaniem nie
            >

            A ja mysle,ze sie da.

            > >
            > >
            > > > Po drugie zaobserwowano że dwie masywne kule na
            > > szkurkach obok siebie zbliżają
            > > > sie do siebie, znowu odpychanie wszechświata?
            dziwne
            > > że zawsze działa akurat
            > > > tak aby coś sie do siebie zbliżało w taki sposób
            jakby
            > > sie przyciągało.
            > >
            > > No, bo sie zbliza do srodka Wszechswiata,co wyglada
            > > jakby sie przyciagalo.
            > >
            > > > Po trzecie, nie mamy pewności czy wszechświat jest
            > > nieskończony, na pewno jest
            > > > niewyobrażalnie duży ale czy nieskończony? nie
            mamy
            > > wystarczających dowodów,
            > > > oczywiście to jest możliwe.
            > >
            > > Wlasnie.
            >
            > Jeżeli wszechświat jest nieskończony to nie ma środka.

            Ma,wlasnie tam gdzie jestesmy,gdziekolwiek bysmy
            nie byli.

            Pozatym zakładając
            > nawet że ma to dlaczego środek wypada akurat między
            kulami?, jeżeli postawimy
            > trzy pary takich kul otrzymamy w ten sposób trzy
            środki wszechświata, dziwne.

            Z tymi kulami to nie jest dobry przyklad,bo sa za male;
            chociaz tez tu mozna by to jakos pokazac.

            > Można jeszcze przyjąć że skoro wszechświat jest
            nieskończony to że każdy punkt
            > w przestrzeni jest środkiem, ale wtedy odpychanie
            wszechswiata byłoby takie
            > same w każdym punkcie i nic by nie zachodziło. Tak czy
            inaczej klapa.

            Dlaczego takie same? To zalezy od rozmieszczenia
            materii we wszchswiecie,sczegolnie czarnych dziur.

            >
            > >
            > > > Po czwarte grawitacja maleje z odległością, przy
            > > takich odległościach nie ma
            > > > wpływu na przedmioty na ziemi.
            > >
            > > To zalezy od rozmiesczenia masy we Wszechswiecie.
            >
            > najbliższa gwiazda (nie mam na myśli słońca :P) nie ma
            takiego wpływu by dało
            > sie to odczuć na ziemi. Można brać pod uwage tylko
            planety układu słonecznego.
            > Pozatym jak wyjaśnisz odpychaniem przypływy? Zachodzą
            na skutek przyciągania
            > księżyca.

            A moze nie tylko "przyciagania" Ksiezyca?
            Ale moga byc zwiazane roniez np. z silami
            Coriolisa,ktore sa silami bezwladnosci ruchu
            po orbitach?

            >
            > >
            > > > Po piąte co ze światłem zakrzywionym przez słońce
            > > akurat tak jakby je
            > > > przyciągał? Przypadek?
            > >
            > > Nie rozumiem,to to samo co z odpychaniem.
            >
            > gdyby grawitacja odpychała światło do okoła słońca nie
            dałoby sie zaobserwować
            > otoczki gwiazd tuż nad jego horyzontem. Jest to
            światło gwiazd zza słońca
            > które nie powinny być widoczne na ziemi ale słońce
            przyciąga je i zakrzywia
            > jego bieg więc możemy je zobaczyć na ziemi


            A moze to dzieki Sloncu sa one bardziej odpychane,
            poprzez inna materie i dlatego je widac?

            > >
            > > > Po szóste, co to by była czarna dziura?
            > >
            > > Nie wiem dokladnie co to jest,ale zdaje sie ze
            > > obszar o niezmiernie duzej gestosci materii;
            > > ale co to ma do rzeczy?
            >
            > Czy siła odpychania grawitacji takiej czarnej dziury
            nie byłaby na tyle duża
            > żeby rozsadzić całe te ustrojstwo w przestrzeń?

            Zakladajac,prawo powszechnej grawitacji Newtona,
            wewnatrz kuli masywanej,"przyciaganie" maleje
            odwrotnie do odleglosci,a nie jej kwadratu;
            zatem zakladajac model odpychania,mogloby to byc
            mozliwe,gdyby zewnetrzne warstwy mialy wieksza gestosc,
            i to nie tak bardzo.

            Nieskończoność wszechświata
            > nie ma tu nic do rzeczy. W takim wypadku suma
            wszystkich grawitacji we
            > wszechświecie byłaby szeregiem zbierznym czyli
            ograniczonym, przy
            > nieskończonej ilości składowych. Przy czym suma ta
            byłaby bardzo mała, a
            > grawitacja czarnej dziury ogromna.

            Bardzo mi przykro,ale ten fragment nic nie wnosi
            do dyskusji,gdyz nie jest zbyt logicznym,biorac pod
            uwage nastepujace w nim po sobie kolejne zdania.

            >
            > >
            > > > Po siódme, gdyby grawitacja odpychała nie
            powstałyby
            > > gwiazdy planety itp.
            > >
            > > Dlaczego?
            >
            > Materia uciekałaby od siebie, do momentu kiedy
            uzyskałaby równe zagęszczenie w
            > całym wszechświecie
            >

            A skad pewnosc ze takie ma?

            > >
            > > > Po ósme, im głębiej w morzu byłoby mniejsze
            ciśnienie
            > > >
            > >
            > > A to niby dlaczego?
            > > Im wiecej wody nad nami,tym wieksze jej odpychanie
            > > przez Wszechswiat,a zatem cisnienie.
            >
            > Patrz wyżej, np czarne dziury i ograniczony wpływ
            wszechświata
            >
            > Pozdrawiam :P

            Ja rowniez,

            Jurek

            • vortex Re: Odpychanie 10.01.03, 01:37
              Gość portalu: Jurek napisał(a):


              > > chodzi mi o to że przyciąganiem da sie wyjaśnić
              > kształt orbity, odpychaniem nie
              > >
              >
              > A ja mysle,ze sie da.

              cóż nie poradze, spróbuj opisać

              > > Można jeszcze przyjąć że skoro wszechświat jest
              > nieskończony to że każdy punkt
              > > w przestrzeni jest środkiem, ale wtedy odpychanie
              > wszechswiata byłoby takie
              > > same w każdym punkcie i nic by nie zachodziło. Tak czy
              > inaczej klapa.
              >
              > Dlaczego takie same? To zalezy od rozmieszczenia
              > materii we wszchswiecie,sczegolnie czarnych dziur.

              prawda zależy od rozmieszczenia materi ale:
              -odległości są za duże
              -brałem pod uwage Twoją tezę że odpychanie wszechświata jestbardziej
              uprzywilejowane od odpychania pobliskich obiektów.

              > A moze nie tylko "przyciagania" Ksiezyca?
              > Ale moga byc zwiazane roniez np. z silami
              > Coriolisa,ktore sa silami bezwladnosci ruchu
              > po orbitach?

              siła odśrodkowa ruchu obiegowego ziemi oczywiście może mieć znaczenie ale
              małe. Gdyby było duże dałoby sie zaobserwować że przypływy zawsze następują na
              nieoświetlonej stonie ziemi, a zaobserwowano że pod wpływem księżyca

              > A moze to dzieki Sloncu sa one bardziej odpychane,
              > poprzez inna materie i dlatego je widac?

              ponieważ nie byłoby ich widać tak blisko tarczy słońca


              > Zakladajac,prawo powszechnej grawitacji Newtona,
              > wewnatrz kuli masywanej,"przyciaganie" maleje
              > odwrotnie do odleglosci,a nie jej kwadratu;
              > zatem zakladajac model odpychania,mogloby to byc
              > mozliwe,gdyby zewnetrzne warstwy mialy wieksza gestosc,
              > i to nie tak bardzo.

              przyznam że nie zrozumiałem przykładu, opisz dokładniej

              > Nieskończoność wszechświata
              > > nie ma tu nic do rzeczy. W takim wypadku suma
              > wszystkich grawitacji we
              > > wszechświecie byłaby szeregiem zbierznym czyli
              > ograniczonym, przy
              > > nieskończonej ilości składowych. Przy czym suma ta
              > byłaby bardzo mała, a
              > > grawitacja czarnej dziury ogromna.
              >
              > Bardzo mi przykro,ale ten fragment nic nie wnosi
              > do dyskusji,gdyz nie jest zbyt logicznym,biorac pod
              > uwage nastepujace w nim po sobie kolejne zdania.

              haha a które? że niby "ograniczony, po nieskończonej ilości składowych"?
              Chodzi o to że niezależnie od tego ile składowych dodasz nie przekroczysz
              pewnej wartości, patrz suma szeregu zbierznego

              > > Materia uciekałaby od siebie, do momentu kiedy
              > uzyskałaby równe zagęszczenie w
              > > całym wszechświecie
              > >
              >
              > A skad pewnosc ze takie ma?

              nie mówie że ma, mówie że do takiego dąży według Twojego modelu

              hehe Znowu Pozdrawiam :P
    • slinanajezyku Re: Odpychanie 10.01.03, 07:26
      z ktorego domu wariatow uciekles?
    • vortex Re: Odpychanie 10.01.03, 18:41
      hahah mam świetny dowód, mówisz że siła odpychania zależy od rozmieszczenia
      masy we wszechświecie, no to prosze mi powiedzieć jak zachowałoby się ciało po
      drugiej stronie globu jeśli po naszej stronie spada na ziemie. Wg Ciebie
      trzymamy się ziemi bo odpycha nas wszechświat nad nami, i jest to silniejsze
      od odpychania ziemi. Po drugiej stronie globu ktoś miałby pod nogami ziemie i
      odpychający wszechświat, po zsumowaniu sił musiałby nieźle wystrzelić w
      góre :P Potrafisz wyjaśnić czemu tak sie nie dzieje? Jeżeli powiesz "po
      drugiej stronie globu człowiek ma nad sobą dalszy odpychający wszechświat, co
      byłoby jedynym wytłumaczeniem, przyznałbyś że rozmieszczenie masy wcale nie
      jest takie ważne, wyznaczyłbyś jednocześnie tylko jeden środek wszechświata o
      którym wcześniej mówiłeś, co oznaczałoby geocentryzm. Pozatym jak wytłumaczysz
      to że w przestrzeni kosmicznej panuje stan nieważkości? Przecież jesteśmy
      bliżej tego odpychającego wszechświata! Powinno nas zmieść spowrotem na ziemię
      i to jeszcze mocniej niż na jej powierzchni. I tak źle i tak niedobrze.
      Postaraj sie to wytłumaczyć.
    • Gość: puciek2 Re: Odpychanie IP: *.centrala.kbsa / 10.1.7.* 10.01.03, 19:21
      Gość portalu: Jurek napisał(a):

      > Podobne Ksiezyc krazy wokol Ziemii bo jest
      > odpychany przez caly Wszechswiat i Ziemie,zatem ma
      > taka a nie inna trajektorie.


      Czy to znaczy że siły pochodzące od Wszechswiata i Ziemi a działające na
      Księżyc równoważą się ?
      Było by to fasynujące odkrycie bo można by było ocenić (policzyć) siłę
      odpychania Wszechświata.
      • Gość: Jurek Re: Odpychanie IP: 168.143.113.* 11.01.03, 00:12
        Gość portalu: puciek2 napisał(a):

        > Gość portalu: Jurek napisał(a):
        >
        > > Podobne Ksiezyc krazy wokol Ziemii bo jest
        > > odpychany przez caly Wszechswiat i Ziemie,zatem ma
        > > taka a nie inna trajektorie.
        >
        >
        > Czy to znaczy że siły pochodzące od Wszechswiata i
        Ziemi a działające na
        > Księżyc równoważą się ?
        > Było by to fasynujące odkrycie bo można by było ocenić
        (policzyć) siłę
        > odpychania Wszechświata.

        Jakby sie rownawazyly,to Ksiezyc by sobie polecial
        na spacer daleko, zgodnie z I zasada Newtona!
        Ale,tak nie jest,bo sila odpychania Wszchswiata
        przewyzsza sile odpychania Ziemi, o tyle o ile
        ona w "starej" teorii go przyciaga.
        W ten sposb nie jest wiadomym niestety jaka jest
        sila odpychania Ksiezyca przez Wszechswiat,tylko
        ze jest ona wieksza od odpychania przez Ziemie,
        o ta wlasnie wartosc.

        Jurek

        • Gość: puciek2 Re: Odpychanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 02:58
          Gość portalu: Jurek napisał(a):

          > sila odpychania Wszchswiata
          > przewyzsza sile odpychania Ziemi

          To dlaczego Księżyc nie spada na Ziemię będąc wgniatanym przez tak potężne
          odpychanie Wszchświata ?

          • Gość: Jurek Re: Odpychanie IP: 209.234.157.* 11.01.03, 05:26
            Gość portalu: puciek2 napisał(a):

            > Gość portalu: Jurek napisał(a):
            >
            > > sila odpychania Wszchswiata
            > > przewyzsza sile odpychania Ziemi
            >
            > To dlaczego Księżyc nie spada na Ziemię będąc
            wgniatanym przez tak potężne
            > odpychanie Wszchświata ?
            >

            Wlasnie ciagle spada,oddalajac sie jednoczesnie od
            niej;na tym polega ruch po orbicie.
            Nie uczono Cie tego w szkole?

            :)
            Jurek


            • vortex Re: Odpychanie 11.01.03, 12:50
              Gość portalu: Jurek napisał(a):

              > Wlasnie ciagle spada,oddalajac sie jednoczesnie od
              > niej;na tym polega ruch po orbicie.
              > Nie uczono Cie tego w szkole?

              O to mi właśnie chodziło z wielkim zbiegiem okoliczności co do orbit. Żeby tak
              sie działo muszą być spełnione 3 warunki

              1 odpychanie wszechświata musi być trochę większe od odpychania ziemi i musi
              wypychać księżyc w odpowiednim kierunku.
              2 punkt pierwszy musi zachodzić we wszystkich punktach orbity ksieżyca w
              odpowiednich kierunkach.
              3 punkt 2 musi zachodzić we wszystkich punktach orbity ziemskiej dookoła
              słońca.

              To miałoby jakiekolwiek szanse zaistnienia tylko w przypadku kiedy ziemia
              byłaby w centrum wszechświata - bzdura, pozatym gdyby tak było to ta orbita
              byłaby tak niespotykanym przypadkiem że istnienie orbit innych planet, samej
              ziemi czy innych układów planetarnych graniczyłoby z cudem.

              szansa mniejsza niż 0.0000000000000000000001 %

              Pozdrawiam
            • Gość: puciek2 Re: Odpychanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.03, 16:49
              Gość portalu: Jurek napisał(a):

              > Wlasnie ciagle spada,oddalajac sie jednoczesnie od
              > niej;na tym polega ruch po orbicie.
              > Nie uczono Cie tego w szkole?

              W szkole uczone mnie jakichś dziwnych rzeczy np. że siła grawitacji jest
              przyciągająca. Myślę że nie można im wierzyć. Czyżbyś był z nimi w zmowie. A
              przecież Ty nareszcie zaczełęś pisać z sensem i myślałem że w końcu się czegoś
              nauczę. Proszę wytłumacz mi dokładnie na czym polega ruch po orbicie przy
              założeniu że siła grawitacji jest odpychająca. Narazie nie jestem tego w stanie
              zrozumieć.
              • Gość: Jurek Re: Odpychanie IP: 209.234.157.* 12.01.03, 04:53
                Gość portalu: puciek2 napisał(a):

                > Gość portalu: Jurek napisał(a):
                >
                > > Wlasnie ciagle spada,oddalajac sie jednoczesnie od
                > > niej;na tym polega ruch po orbicie.
                > > Nie uczono Cie tego w szkole?
                >
                > W szkole uczone mnie jakichś dziwnych rzeczy np. że
                siła grawitacji jest
                > przyciągająca. Myślę że nie można im wierzyć. Czyżbyś
                był z nimi w zmowie. A
                > przecież Ty nareszcie zaczełęś pisać z sensem i
                myślałem że w końcu się czegoś
                > nauczę. Proszę wytłumacz mi dokładnie na czym polega
                ruch po orbicie przy
                > założeniu że siła grawitacji jest odpychająca. Narazie
                nie jestem tego w stanie
                >
                > zrozumieć.

                To jest dosc proste,moj przyjacielu.
                Zalozmy zatem uklad Ksiezyc-Ziemia.
                A zatem, zakladajac nieskonczonosc wszechswiata i
                i izotropowosc rozkladu materii w nim (na razie)
                jest chyba nie dziwnym,ze tam gdzie jestesmy,czyli
                na Ziemi jest jego srodek.
                A zatem, Ksiezyc jest odpychany poprzez Wrzechswiat
                z sila dwa razy wieksza niz go odpycha Ziemia.
                A zatem jest to to samo co by go "przyciagala"
                z ta wlasnie sila.
                Krazenie po orbicie jej nie zmienia tego ze wzgledu na
                zbyt duza odleglosc w stosunku do tych proporcji.
                A wiec wszystko jest jak mi sie wydaje OK.?
                A zatem orbita jest stabilna,wiec gdzie problem?
                Podobnie z kazdym ukladem dwoch cial;
                dla cial bardzo masywnych wlasciwie jest to samo,
                tylko tyle ze kraza one wokol wspolnego srodka masy
                bardziej wyraznie,ktory moze byc uznany za srodek
                Wszechswiata.

                Jurek
                • Gość: puciek2 Re: Odpychanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.01.03, 12:24
                  Dziękuje za wyjaśnienia.

                  Cieszę się bo udało się chyba to o czym pisałem w poście z 10-01-2003 19:21,
                  ponieważ jak piszesz:

                  > A zatem, Ksiezyc jest odpychany poprzez Wrzechswiat
                  > z sila dwa razy wieksza niz go odpycha Ziemia.

                  To udało się w związku z tym wyliczyć siłę, którą Wszechświat działa na Księżyc.
                  W ten sposób myślę że nauka wiele będzie mogła skorzystać z tego odkrycia. Już
                  sobie wyobrażam te nagłówki w gazecie.

                  Przy okazji czy taksamo jak z Księżycem i Ziemią jest z innymi ciałami
                  poruszającymi się po orbitach we Wszechświecie. Czy księżyc jest jakimś
                  wyjątkiem ?
                • vortex Re: Odpychanie 12.01.03, 14:48
                  Gość portalu: Jurek napisał(a):

                  > A zatem, zakladajac nieskonczonosc wszechswiata i
                  > i izotropowosc rozkladu materii w nim (na razie)
                  > jest chyba nie dziwnym,ze tam gdzie jestesmy,czyli
                  > na Ziemi jest jego srodek.

                  zakładając to co załośyłeś środek jest wszędzie, na powierzchni księżyca, w
                  twojej głowie, lub 3 kilometry ode mnie, jednak zakładasz przy tym że środek w
                  środku ziemi jest jakoś uprzywilejowany, czyżby geocentryzm? pięknie :P


                  > A zatem, Ksiezyc jest odpychany poprzez Wrzechswiat
                  > z sila dwa razy wieksza niz go odpycha Ziemia.

                  jak napisał puciek2 można obliczyć siłę odpychania wszechświata

                  > Krazenie po orbicie jej nie zmienia tego ze wzgledu na
                  > zbyt duza odleglosc w stosunku do tych proporcji.

                  zmienia się pozycja ziemi i księżyca w stosunku do reszty materii i
                  wszechświata. Czyli aby to zachodziło w każdym punkcie orbity księżyca muszą
                  być takie idealne warunki, a to musi zachodzić w każdym punkcie orbity ziemi.
                  Nie mówiąc o ruchu słońca w galaktyce. Absurd

                  nie dasz rady tego sensownie rozpisać, według tego co mówisz orbita może być
                  czymś wyjątkowym dla niektówych punktów we wszechświecie, statycznych bądz
                  chaotycznie przemieszczających sie.

                  PS - a co z lotami kosmicznymi akcelerowanymi przez grawitacje (sonda
                  doleciała do jowisza w ten sposób, i nie tylko ona) przecież według tego co
                  mówisz obliczenia NASA byłyby nic nie warte, gdyby tak było już byśmy o tym
                  wiedzieli, a jak na razie wszystko potwierdza przyciąganie. Bez urazy ale
                  uważam że bzdury bez sensu gadasz.
                  • Gość: Jurek Re: Odpychanie IP: 209.234.157.* 14.01.03, 04:16

                    Pomimo wszystko,chialbym tutaj kontynoawac te
                    dyskusje, dziekujac tym co ja podjeli i zalujac
                    tych,ktorzy jej nie rozumieja uwazajac mnie za
                    chorego psychicznie;ale tak juz jest kiedy ktos,
                    kto mowi cos nowego zupelnie byl dawniej uwazany
                    za heretyka,a dzis za chorego psychicznie.

                    Krotko chcialbym odpowiedziec na poprzednie listy.
                    Otoz,ja nie uwazam uklad Ziemia -Ksiezyc za jakis
                    wyrozniony;podobnie jest z kazdym (jak zreszta juz
                    pisalem gdzies tam) ukladem dwoch cial niebieskich.
                    Ogolnie rzecz biorac,dwa takie ciala kraza wokol
                    swego srodka masy,ktory w przypadku kiedy jedno
                    z nich jest znacznie bardziej masywne lezy praktycznie
                    w jego srodku;ale istnieja przeciez tzw.gwiazdy podwojne
                    gdzie ich ruch jest wyraznie wokol ich srodka masy,
                    i ze wzgledu na ich porownywalna mase,lezy poza nimi.

                    Skoro istnieja nowoczesne teorie powstania Wszechswiata
                    twierdzace,ze jego "poczatek jest wszedzie",dlaczego
                    ja nie moge przyjac ze jego srodek jest wszedzie?
                    tzn.wydaje mi sie ze lokalnie, grawitacja objawia swe
                    przyciagajace oblicze,podczas gdy globalnie
                    (czyli naprawde, jest odpychajaca).

                    Chialbym teraz wyjasnic przyczyne watku,ktory zalozylem
                    Otoz,juz od dawna dreczylo mnie to,dlaczego akurat
                    grawitacja jest tylko przyciagajaca? Przeciez to
                    kompletny brak symetrii w naturze,ktora lubuje sie
                    w niej.
                    Moje podejrzenia pobudzone zostaly przez watek,ktory
                    tu na tym forum zostal zalozony pt." Wszechswiat jest
                    jak serce".

                    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
                    f=32&w=3153427

                    oparty jest on zreszta o artykul.

                    W tym artykule P.Cieslinski mowi o dwoch fizykach
                    amerykanskich,ktorzy stworzyli nowa hipoteze
                    Wszechswiata "oscylujacego".
                    Ze sa to jakby dwa Wszechswiaty oddzielone czwartym
                    wymiarem (tam nie zauwazylem co nim jest,ale mysle
                    ze czas) i oddalaja sie one teraz od siebie.
                    Jedyna komunikacja pomiedzy nimi to grawitacja wlasnie.
                    Krotko mowiac oddalaja sie one teraz od siebie,aby
                    po wielu nastepnych bilionach lat zaczac sie zbizac,
                    jako "puste wszechswiaty",zanim nie nastapi ich
                    kolizja i znaowu zaczna sie oddalac.
                    Ten model podobno jest poparty niezla matematyka
                    obliczen teoretycznych?
                    Gdybym ja cos takiego powiedzial tu,to niejaki "Widz"
                    skierowalby mnie pewnie do psychiatry podajac nawet
                    jego adres.
                    Ale,pominmy tego "Widza",ktory wedlug mnie potrzebuje
                    chyba bardzo intesywnej terapii.(Czytalem jego inne
                    posty,to facet juz starszy i zmeczony przez zycie).

                    A zatem wracajac, do tego modelu,przyszlo mi do glowy,
                    ze moze teraz, kiedy te Wszechwiaty sie oddalaja od
                    siebie,grawitacja jest tylko odpychajaca w sensie
                    globalnym,(zreszta,to pieknie by wyjasnialo znana od
                    dawna ucieczke Galaktyk od siebie i to w dodatku
                    z przyspieszeniem!).
                    W sensie lokalnym jest przyciagajaca,bo nie wiemy co
                    jest poza tym.
                    Kiedy,owe Wszechswiaty zaczna sie zbizac bedzie
                    odwrotnie,ale tego, zgodnie z tym modelem nikt nie
                    jest wstanie sprawdzic,gdyz zblizajac sie do siebie,
                    beda one,jak twierdzi model "puste" (mysle,chociaz
                    to tam nie jest powiedziane,ze "puste" w sensie braku
                    materii korpuskularnej,bo pola fizyczne musza tam
                    jakies byc!).Po czym zderza sie ze soba (i to jest
                    ten Big Bang) i znowu sie zaczna oddalac,czyli to
                    wszystko sie powtarza bez konca.

                    Dlatego,taka mysl mi przyszla do glowy,ze teraz
                    grawitacja jest tylko odpychajaca,i bedzie przyciagajaca
                    pozniej;bo grawitacja i czas to to samo,a zatem tylko
                    czas moze zmieniac jej nature w ten wlasnie symetryczy
                    sposob.

                    pozdrawiam wszystkich ktorzy staraja sie zrozumiec
                    moje rozterki,zwiazane z tym chyba nierozwiazywalnym
                    problemem,

                    Jurek



                    • vortex Re: Odpychanie 14.01.03, 13:11
                      Jurku to co ja uważam.

                      Grawitacja jest przyciągająca, potwierdza to wiele testów, odpychanie zdaje
                      sie tylko potwierdzać rozszeżanie sie wszechświata. Jest jeszcze inna teoria o
                      rozszeżaniu sie wszechświata mianowicie że to pozostałość po BIG BANGU, po
                      prostu po eksplozji materia zaczęła lecieć we wszystkie strony a jej masa nie
                      jest na tyle duża aby to postrzymać, ha i jeszcze im dalej tym słabiej działa
                      grawitacja, dlatego przyśpiesza. Jeszcze inna teoria mówi że materia oddala
                      się od siebie na skutek rozrastania sie przestrzeni, narysuj pare kropek na
                      balonie a potem go nadmuchaj, zobaczysz że będą się od siebie oddalać, i chyba
                      nawet coraz szybciej, o to chodzi w tej drugiej teorii. Ja wolę jednak tą
                      pierwszą.
                      Napisałeś że grawitacja to czas, nie zgodzę sie, czas istnieje tylko jako
                      pojęcie do opisania zmiany, a zmiana zależy od wielu czynników, nie tylko
                      grawitacji.
                      Teoria że wszechświat sie rozkurcza a potem zapada i znowu BIGBANG jest jak
                      najbardziej teoretycznie poprawna, tylko że nasz wszechświat ma za mało masy
                      aby do tego doprowadzić.
                      (moja teoria) nie wiem czy jakieś badania mogą tego dowieść ale wydaje mi sie
                      że grawitacja może działać odpychająco tylko że mi sie zdaje tylko pomiędzy
                      materią i antymaterią.

                      Pozdrawiam
                    • Gość: puciek2 Re: Odpychanie IP: *.centrala.kbsa / 10.1.7.* 14.01.03, 13:46
                      Gość portalu: Jurek napisał(a):


                      > Otoz,ja nie uwazam uklad Ziemia -Ksiezyc za jakis
                      > wyrozniony;podobnie jest z kazdym (jak zreszta juz
                      > pisalem gdzies tam) ukladem dwoch cial niebieskich.

                      I znowu się cieszę bo wydaje mi się że to prowadzi do kolejnego epokowego
                      odkrycia (Po tym pierwszym jak udało nam się wyliczyć z jaką siłą Wszechświat
                      działa na Księżyc w poprzednim moim poście). Skoro dotyczy to jak piszesz
                      dowolnych dwóch ciał niebieskich to zapewne Ziemi i Marsa także. Nieprawdaż ?
                      • vortex Re: Odpychanie 14.01.03, 14:48
                        Gość portalu: puciek2 napisał(a):

                        > Gość portalu: Jurek napisał(a):
                        >
                        >
                        > > Otoz,ja nie uwazam uklad Ziemia -Ksiezyc za jakis
                        > > wyrozniony;podobnie jest z kazdym (jak zreszta juz
                        > > pisalem gdzies tam) ukladem dwoch cial niebieskich.
                        >
                        > I znowu się cieszę bo wydaje mi się że to prowadzi do kolejnego epokowego
                        > odkrycia (Po tym pierwszym jak udało nam się wyliczyć z jaką siłą
                        Wszechświat
                        > działa na Księżyc w poprzednim moim poście). Skoro dotyczy to jak piszesz
                        > dowolnych dwóch ciał niebieskich to zapewne Ziemi i Marsa także. Nieprawdaż ?

                        Pozatym układ słoneczny to nieco więcej niż dwa ciała niebieskie. A wiesz że
                        krańcowe planety naszego układu odkryto właśnie dlatego że zauważono że są
                        przyciągane przez coś, co potem okazało się następną planetą. Wszystkie linie
                        pola grawitacyjnego i obliczenia potwierdzają przyciąganie, żeby uznać
                        odpychanie trzebaby było jednocześnie uznać że cały wszechświat (wszystkie
                        układy orbitalne itp) są bardzo niestabilne.
    • Gość: Widz Re: Odpychanie? Zalecam terapię IP: *.acn.pl 12.01.03, 15:40
      Gość portalu: Jurek napisał(a):

      >
      > Chcialbym tu podzielic sie moim problemem,
      > zwiazanym z grawitacja.
      > Otoz,zaklada sie (nie wiem dlaczego?),ze
      > pole grawitacyjne jest zawsze przyciagajace.
      > Mnie natomiat wydaje sie,ze jest zawsze
      > odpychajace.

      Jureczku, albo testujesz poziom naiwności lub znudzenia innych forumowiczów =
      albo powinnewś się jednak trochę podleczyć. Ci, którzy podejmują z Tobą
      dyskusję nie dla jaj tylko serio - też opowinni się leczć. A tym, co robią
      sobie te jaja - to zwracam uwagę,że to jest forum Nauka, tu zwykło się
      dyskutować o problemach może i zabawnie sformułowanych, ale jednak nie
      przekraczając pewnego poziomu (w dół).

      Pozdrawiam
      Widz
      • Gość: Jurek Re: Odpychanie? Zalecam terapię IP: 209.234.157.* 12.01.03, 19:31
        Gość portalu: Widz napisał(a):

        > Gość portalu: Jurek napisał(a):
        >
        > >
        > > Chcialbym tu podzielic sie moim problemem,
        > > zwiazanym z grawitacja.
        > > Otoz,zaklada sie (nie wiem dlaczego?),ze
        > > pole grawitacyjne jest zawsze przyciagajace.
        > > Mnie natomiat wydaje sie,ze jest zawsze
        > > odpychajace.
        >
        > Jureczku, albo testujesz poziom naiwności lub
        znudzenia innych forumowiczów =
        > albo powinnewś się jednak trochę podleczyć. Ci, którzy
        podejmują z Tobą
        > dyskusję nie dla jaj tylko serio - też opowinni się
        leczć. A tym, co robią
        > sobie te jaja - to zwracam uwagę,że to jest forum
        Nauka, tu zwykło się
        > dyskutować o problemach może i zabawnie
        sformułowanych, ale jednak nie
        > przekraczając pewnego poziomu (w dół).
        >
        > Pozdrawiam
        > Widz

        Drogi Widzu,

        Zwracam sie tak do Ciebie,bo Twoj nick reprezntuje
        opinie publiczna.
        Mamy w naszym kraju upragniony kapitalizm, i
        konkurencja jest tu rzecza podstawowa.
        Dlatego, w celu szybszego i lepszego rozwoju nauki
        w naszym kraju zalozylem ten watek jako konkurencyjny
        do watku "Przyciaganie" i wyglada na to ze moja firma
        lepiej prosperuje.
        Nie jestem jednak drapieznym kapitalista i tych ktorych
        ten watek nudzi czy denerwuje zapraszam na tamten,
        o ile skolei tam poruszane problemy nie sa zbyt
        odpychajace.

        z powazaniem,

        Jurek

        • Gość: Widz Re: O konkurencji IP: *.acn.pl 14.01.03, 20:05
          Gość portalu: Jurek napisał(a):

          > >
          > Drogi Widzu,
          >
          > Zwracam sie tak do Ciebie,bo Twoj nick reprezntuje
          > opinie publiczna.
          > Mamy w naszym kraju upragniony kapitalizm, i
          > konkurencja jest tu rzecza podstawowa.
          > Dlatego, w celu szybszego i lepszego rozwoju nauki
          > w naszym kraju zalozylem ten watek jako konkurencyjny
          > do watku "Przyciaganie" i wyglada na to ze moja firma
          > lepiej prosperuje.
          > Nie jestem jednak drapieznym kapitalista i tych ktorych
          > ten watek nudzi czy denerwuje zapraszam na tamten,
          > o ile skolei tam poruszane problemy nie sa zbyt
          > odpychajace.
          >
          > z powazaniem,
          >
          > Jurek
          >
          Drogi Jurku
          Twoje wyjaśnienie jest OK, czyli robisz sobie jaja z "Zaciekłych dyskutantów".
          Tyle tylko, że w gospodarce wolnorynkowej (słowo kapitalizm mi się przejadło,
          pachnie antyglobalistami, ekologami, cyklistami itp itd) konkuruje dobry z
          lepszym, nie cokolwiek (nie powiem byle co...) z czymkolwiek.
          A ja żadną tam "opinią publiczną nie jestem, nick jak nick...

          pzdr.

          Widz
        • Gość: Julek Re: Jurek IP: webcacheB* / *.alligator.dialup.pol.co.uk 17.01.03, 00:25
          > Drogi Widzu,
          >
          > Zwracam sie tak do Ciebie,bo Twoj nick reprezntuje
          > opinie publiczna.
          > Mamy w naszym kraju upragniony kapitalizm, i
          > konkurencja jest tu rzecza podstawowa.
          > Dlatego, w celu szybszego i lepszego rozwoju nauki
          > w naszym kraju zalozylem ten watek jako konkurencyjny
          > do watku "Przyciaganie" i wyglada na to ze moja firma
          > lepiej prosperuje.
          > Nie jestem jednak drapieznym kapitalista i tych ktorych
          > ten watek nudzi czy denerwuje zapraszam na tamten,
          > o ile skolei tam poruszane problemy nie sa zbyt
          > odpychajace.
          >
          > z powazaniem,
          >
          > Jurek
          >
          Jurku, pisz i poruszaj tematy takie jakie Ci przyjda do glowy i nie zwracaj
          uwagi na p. Widza, ktory mowi zo wie, ale nie wie co mowi. Poruszajac rozne
          tematy dajesz dowod ze myslisz, czego nie mozna powiedziec o p. Widzu
          Pozdrawiam
      • Gość: doku Tę hipotezę można obalić. Załóżmy że grawitacja... IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 14.01.03, 16:15
        ... odpycha. Wówczas źródłem tego odpychania (od czego grawitacja odpycha) jest
        pusta przestrzeń, bo wypadkowa tego odpychania kieruje nas zawsze w stronę
        materii. Ale skąd ta wypadkowa, skoro za materią znajduje się pusta przestrzeń?
        Wniosek: materia w jakiś sposób pochłania siłę odpychającą i zasłania nas przed
        siłą odpychającą płynącą z przestrzeni znajdującej się za nią. Ta siła pcha w
        naszą stronę materię, która nas osłania. Nie zmniejszając ogólności tego wywodu
        przyjmę obrazowe założenie, że przestrzeń wypełniona jest grawitonami, które
        latają we wszystkie strony i pchają cały czas materię we wszystkich kierunkach.

        Skoro pchanie to bywa skuteczne i jest ono źródłem siły i wzrastającej
        prędkości ciał, to muszą być te grawitony pochłaniane przez ciała. Ale wiemy,
        że masa ciał nie rośnie, jeśli krążą one na orbicie. Oznacza to, że np. planety
        na stabilnej orbicie emitują tyle samo grawitonów co pochłaniają. Skoro ciała
        emitują te grawitony, to znaczy że najbliższe ciało też je emituje, więc
        powinniśmy poczuć dzięki nim odpychanie od tego ciała. Ale przecież
        założyliśmy, że czujemy do niego przyciąganie, bo odpycha nas pusta przestrzeń
        z drugiej strony.

        Ciała nie mogą więc emitować takich grawitonów. Ciała tylko pochłaniają
        grawitony produkowane stale przez przestrzeń, dlatego wydaje im się, że się
        przyciągają. Można teraz policzyć w jakim tempie ciała chłoną energię tych
        grawitonów obserwując jego efekty w postaci spadania ciał na siebie. Teraz
        pozostało nam już rozpatrzyć takich stabilnych układów jak Ziemia - Księżyc i
        stwierdzić, że nie obserwuje się tak szybkiego przyrostu masy takich układów.



        • Gość: AndrzejM NIE OBALAJ, WSTYDU OSZCZĘDŹ IP: *.acn.pl 14.01.03, 16:43
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > ... odpycha. Wówczas źródłem tego odpychania (od czego grawitacja odpycha)
          jest
          >
          > pusta przestrzeń, > Wniosek: materia w jakiś sposób pochłania siłę
          odpychającą i zasłania nas przed
          >
          > siłą odpychającą płynącą z przestrzeni znajdującej się za nią. Ta siła pcha w
          > naszą stronę materię, która nas osłania. Nie zmniejszając ogólności tego
          wywodu
          >
          > przyjmę obrazowe założenie, że przestrzeń wypełniona jest grawitonami, które
          > latają we wszystkie strony i pchają cały czas materię we wszystkich
          kierunkach.....
          >
          . ....Ale wiemy,
          > że masa ciał nie rośnie, jeśli krążą one na orbicie. Oznacza to, że np.
          planetyna stabilnej orbicie emitują tyle samo grawitonów co
          pochłaniająukładów........
          >
          > Witajcie
          Docu, Ty pisałeś kiedyś całkiem senspwne i zdradzające niezły zasób wiedzy i
          zdrowego rozsądku teksty. Co się stał? Mróz? Dowcipy? No, może, ale
          przykazaniem jedenastym jest "nie będziesz nudził bliźniego swego". Doecip
          winien być krótki i soczysty. A Twoje obalanie absurdalnej "hipotezy" (Nie
          każda konstrukcja myślowa jest od razu hipotezą...) jest równiw absurdalne jak
          sama "hipoteza".
          No, ale jest odwilż, może rozmarzną "zwoje" dyskutantom i zajmą się ciekawszymi
          tematami..

          Pozdrawiam

          AndrzejM
          >
          • Gość: doku Czas poszerzyć horyzonty IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 14.01.03, 17:19
            Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

            > Doecip winien być krótki i soczysty.

            A już słyszałem długie dowcipy, a mimo to śmieszne. Słyszałem też bardzo dużo
            dowcipów krótkich i soczystych, a mimo to nieśmiesznych. Takie dowcipy
            opowiadają w TVN chyba, gdzie program prowadzi jakaś blondyna o wdzięku
            kaszalota, podobno ją jakoś wzięli z ulicy, a nie z branży, dlatego na pierwszy
            rzut oka wygląda na najbardziej nieprofesjonalną prezenterkę w całej TV. Cały
            program wygląda jak amatorski film z wideo, a kawały opowiadają tam możliwie
            krótkie, bo liczy się chyba ilość kawałów na minutę - żenada straszna!
            • Gość: AndrzejM Re: Czas poszerzyć horyzonty IP: *.acn.pl 14.01.03, 18:05
              Gość portalu: doku napisał(a):

              > Gość portalu: AndrzejM napisał(a):
              >
              > > Doecip winien być krótki i soczysty.
              >
              > A już słyszałem długie dowcipy, a mimo to śmieszne. Słyszałem też bardzo dużo
              > dowcipów krótkich i soczystych, a mimo to nieśmiesznych. Takie dowcipy
              > opowiadają w TVN chyba, gdzie program prowadzi jakaś blondyna o wdzięku
              > kaszalota, podobno ją jakoś wzięli z ulicy, a nie z branży, dlatego na
              pierwszy
              >
              > rzut oka wygląda na najbardziej nieprofesjonalną prezenterkę w całej TV. Cały
              > program wygląda jak amatorski film z wideo, a kawały opowiadają tam możliwie
              > krótkie, bo liczy się chyba ilość kawałów na minutę - żenada straszna!

              Absolutna zgoda! (jeśli chodzie o TVN)
              Pozdrawiam

              AndrzejM
        • Gość: Jurek Re: Tę hipotezę można obalić. Załóżmy że grawitac IP: 209.234.157.* 26.01.03, 03:50
          Gość portalu: doku napisał(a):

          > ... odpycha. Wówczas źródłem tego odpychania (od czego
          grawitacja odpycha) jest
          >
          > pusta przestrzeń, bo wypadkowa tego odpychania kieruje
          nas zawsze w stronę
          > materii. Ale skąd ta wypadkowa, skoro za materią
          znajduje się pusta przestrzeń?
          >

          Ano,wlasnie,tu trafiles w sedno rzeczy.
          Za materia nie znajduje sie pusta przestrzen,tylko
          inny wszechwiat,z ktorym komunikacja jest tylko
          grawitacyjna;

          www1.gazeta.pl/nauka/1,34136,1044659.html

          A zatem,to ona nas odpycha,ale lokalnie jest jakby
          bylo tylko przyciaganie.

          :)

          Jurek



          • Gość: doku Trzeba się tylko dobrze wychylić (wyciągnąć szyję) IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 27.01.03, 16:17
            Gość portalu: Jurek napisał(a):

            > Za materia nie znajduje sie pusta przestrzen,tylko
            > inny wszechwiat

            Szczególnie z drugiej strony Słońca jest bardzo inny wszechświat ale bardzo
            zasłonięty przez Słońce. Dlatego Słońce się zreszta tak nazywa, bo zasłania nam
            ten wszechświat.
            • Gość: Jurek Re: Trzeba się tylko dobrze wychylić (wyciągnąć s IP: 209.234.157.* 28.01.03, 01:52
              Gość portalu: doku napisał(a):

              > Gość portalu: Jurek napisał(a):
              >
              > > Za materia nie znajduje sie pusta przestrzen,tylko
              > > inny wszechwiat
              >
              > Szczególnie z drugiej strony Słońca jest bardzo inny
              wszechświat ale bardzo
              > zasłonięty przez Słońce. Dlatego Słońce się zreszta
              tak nazywa, bo zasłania nam
              >
              > ten wszechświat.

              Dziekuje za odpowiedz.
              Nie wiem, kiedy ja w koncu naprawde przestane
              kochac Polske,i zaczne ja nienawidziec?

              :((((

              Jurek

      • Gość: Julek Re: Odpychanie Widza Zalecam terapię IP: webcacheB* / *.alligator.dialup.pol.co.uk 17.01.03, 00:15
        Gość portalu: Widz napisał(a):

        > >
        > Jureczku, albo testujesz poziom naiwności lub znudzenia innych forumowiczów =
        > albo powinnewś się jednak trochę podleczyć. Ci, którzy podejmują z Tobą
        > dyskusję nie dla jaj tylko serio - też opowinni się leczć. A tym, co robią
        > sobie te jaja - to zwracam uwagę,że to jest forum Nauka, tu zwykło się
        > dyskutować o problemach może i zabawnie sformułowanych, ale jednak nie
        > przekraczając pewnego poziomu (w dół).
        >
        > Pozdrawiam
        > Widz

        Jurku, zanim zaczales ten watek nalezalo zapytac Widza, o pozwolenie, temu Panu
        zaden poziom nie odpowiada, jedynie jego glupia zarozumialosc, upowaznia go do
        zwracania uwagi i przypominania innym ze nie pisza na temat, lub pisza na
        poziomie, ktory nie dorownuje jego potedze umyslowej, sam natomiast oprucz
        pouczania innych, odsylania do domu wariatow i w ogule leczenia sie
        psychicznie, zadnego madrego watku jeszcze nie zaczal.
        Pozdrawiam
        • d_nutka Re: Odpychanie Widza Zalecam terapię 17.01.03, 09:13
          Julku
          oprócz tego,że mnie lubisz, to dlaczego tak w ogóle nie napisałeś
          czy "konstrukcje myślowe są sprzeczne z nauką.
          jaka nauką?
          czego nauką?
          :)))
          • Gość: Julek Re: D_nutka -w odpychanie nie wierze IP: webcacheB* / *.baboon.dialup.pol.co.uk 17.01.03, 13:11
            d_nutka napisała:

            > Julku
            > oprócz tego,że mnie lubisz, to dlaczego tak w ogóle nie napisałeś
            > czy "konstrukcje myślowe są sprzeczne z nauką.
            > jaka nauką?
            > czego nauką?
            > :)))

            D_nutko,
            wlasnie dla tego ze Cie lubie, nie moge uwierzyc w odpychanie, Ciebie mazna
            jedynie przyciagac, a nie odpychac. Ktoby chcial Ciebie odpychac ? az mi sie w
            glowie nie miesci za moze nawet taka mysl zrodzic sie w meskiej glowie.
            Jezeli chodzi o "grawitacie" to mam swoja teorie, na ten temat.
            Pozdrawiam rozspiewana D_nutke.

            PS. Konstrukcie myslowe nia sa sprzeczne z nauka, jedynie, kto mysli o tym o
            czym sie uczyl nic nowego nie wymysli, natomiast ludzie, ktorzy szukaja innego
            podejscia, innego rozwiazania problemow, niz te ktore nakazuje nauka, dochodza
            do wielkich odkryc (Kopernik, Newton, itp. itp.)
    • d_nutka Re: Odpychanie 14.01.03, 08:04
      Jurku
      ciekawa teoria
      a co badania naukowe na to?
      • Gość: Jurek Re: Odpychanie IP: 209.234.157.* 15.01.03, 19:20
        d_nutka napisała:

        > Jurku
        > ciekawa teoria
        > a co badania naukowe na to?


        To nie jest jeszcze teoria,ani nawet hipoteza,
        ale tylko pewna konstrukcja myslowa wynikajaca
        z odpowiednich przeslanek i "wyczucia" fizycznego.

        Tak zawsze bylo,jest i bedzie w rozwoju nauki,
        ze nie kazda nowa konstrukcja myslowa jest od razu
        hipoteza, i latwo ja "obalic", bo nie jest ona spojna
        z dotychczas istniejacymi formalizmami ale tylko
        z nimi powiazana.

        Dlatego musi uplynac pewnien czas,zanim zacznie
        przebiegac swa droge ku teorii;
        bo czas to grawitacja,tak jak energia to masa,
        odleglosc to czas, itd.

        pozdrowienia,

        Jurek


        • Gość: AndrzejM To nie dowcip niestety... IP: *.acn.pl 15.01.03, 19:40
          Gość portalu: Jurek napisał(a):

          > d_nutka napisała:
          >
          > > Jurku
          > > ciekawa teoria
          > > a co badania naukowe na to?
          >
          >
          > To nie jest jeszcze teoria,ani nawet hipoteza,
          > ale tylko pewna konstrukcja myslowa wynikajaca
          > z odpowiednich przeslanek i "wyczucia" fizycznego.
          > ........
          > pozdrowienia,
          >
          > Jurek

          A.:
          >Czyli jednak nie żartujesz.... cóż, wypada zgodzić się z Widzem, że....
          To Jureczku nie jest konstrukcja myślowa, taka "konstrukcja" musi też spełniać
          pewne warunki minimalne, nawet, jeżeli, jak piszesz, nie jest nawet hipotezą...

          Do dyskusji na tym forum to się jednak naprawdę nie kwalifikuje, ja zabrałem
          głos, bo byłem przekonany, że to jednsak kawał..

          Pozdrawiam

          AndrzejM
          • Gość: Widz Re: To nie dowcip niestety... IP: *.acn.pl 15.01.03, 20:02
            Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

            > > A.:
            > >Czyli jednak nie żartujesz.... cóż, wypada zgodzić się z Widzem, że....
            > To Jureczku nie jest konstrukcja myślowa, taka "konstrukcja" musi też
            spełniać
            > pewne warunki minimalne, nawet, jeżeli, jak piszesz, nie jest nawet
            hipotezą...
            >
            >
            > Do dyskusji na tym forum to się jednak naprawdę nie kwalifikuje, ja zabrałem
            > głos, bo byłem przekonany, że to jednsak kawał..
            >
            > Pozdrawiam
            >
            > AndrzejM

            Witam,
            widzę, (jakem Widz), że nie ustaje przerzucanie się pustymi słowami.
            Jureczku - a przedewszysttkim Sznowni Dyskutanci: hipotezę, teorię, ale
            nawet "konstrukcję myslową" trzeba zwyczajnie sprawdzić na najprostrzym
            przykładzie, aby potem można było zdecydować, czy warto prazechodzić do
            następnych stadiów. W przypadku "Konstrukcji" Jurka - proponuję Szanownym
            Dyskutantom elementarne obliczenie pierwszej i drugiej prędkości kosmicznej dla
            Ziemi (a dla nie mających nic lepszego do roboty - dla ciała o tej samej masie
            i o połowie mniejszym promieniu). Zróbcie to zwyczajnie, przy użyciy
            obowiązującej szkolnej teorii grawitacji a potem - przy
            zastopsowaniu "Konstrukcji" Jurka. Wynikami podzielcie się z innymi w tym
            wątku, zgoda?

            Pozdrawiam

            Widz
          • Gość: Jurek Re: To nie dowcip niestety... IP: 168.143.123.* 16.01.03, 05:45

            Niestety? Dlaczego,niestety?

            Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

            > A.:
            > >Czyli jednak nie żartujesz.... cóż, wypada zgodzić
            się z Widzem, że....
            > To Jureczku nie jest konstrukcja myślowa,
            taka "konstrukcja" musi też spełniać
            > pewne warunki minimalne, nawet, jeżeli, jak piszesz,
            nie jest nawet hipotezą...
            >
            >
            > Do dyskusji na tym forum to się jednak naprawdę nie
            kwalifikuje, ja zabrałem
            > głos, bo byłem przekonany, że to jednsak kawał..
            >

            Przpraszam,ze odwazylem sie odpowiedziec na Twoj post,
            bo taka przeogromna wiedza od Ciebie amanuuje,ze az tu
            ja czuje,a jestem jak mi sie wydaje dosc daleko.
            A zatem boje sie kazdego wypowiedzianego slowa,
            aby sie nie osmieszyc,czy tez wrecz nie skompromitowac.

            A zatem,dlaczego moja "konstrukcja myslowa" nie
            spelnia nawet "minimalnych warunkow"?
            Jakie one sa?
            Ulatwie Ci pytanie,zapytujac,a to juz jest,czy powinno
            byc znane przez Ciebie,jakie warunki musi spelniac
            jakis formalizm,aby zostal uznany za teorie?
            O ile pamietam ze studiow jest ich chyba 6 czy 8?
            Ale nie mam tu przy sobie tych starych notatek
            z wykladow teorii pola.
            Czy moglbys mi je przypomniec? Bylbym bardzo wdzieczny.

            Niestety,ale Twoje dwa poprzednie posty swiadcza o tym,
            ze TY nie uwazales moich wypowiedzi za zart.
            Jezeli nie pamietasz co mowisz,to przeczytaj je sobie
            powtornie.
            W tym kontekscie nie rozumiem Twojego ostaniego postu?
            Ale,pewnie jest on powiazany z poprzednimi i stad to
            moje zapewne niezrozumienie?

            pozdrawiam serdecznie,

            Jurek

            Ps.Chyba jednak masz racje,ze moj watek nie nadaje sie
            na to forum,a to pewnie ze wzgledu na zbyt wysoki
            poziom,jaki tu panuje,szczegolnie jesli chodzi
            o fizyke.




            • vortex Re: To nie dowcip niestety... 16.01.03, 06:54
              Jurek, Jurek. Główny problem polega na tym że przyciąganie jest już
              udowodnione doświadczalnie, praktycznie, że są wzory które są używane przez
              astronomów i astronautów a wprowadzenie odpychania zmieniłoby te wzory. To
              dlaczego teraz działają? Dlaczego wychodzą poprawne wyniki? Mogą być one
              poprawne w dwu przypadkach. Dla przyciągania i dla specjalnego układu
              odpychania, tak specjalnego że wygląda jak przyciąganie! Pozatym gdyby
              grawitacja odpychała to powiedz mi co by się działo w miarę lotu w górę,
              ziemia odpychałaby słabiej a siła odpychania wszechświata by rosła więc
              czulibyśmy się ciężsi, jakoś tak się nie dzieje! Księżyc z powodu miejszej
              masy powinien słabiej odpychać więc wszechświat powinien do niego mocniej
              przygniatać, jak się okazało robiłby to 6 razy słabiej.
              Wybacz ale jeśli nadal uważasz że grawidacja odpycha to zbuduj jakiś stabilny
              model, na komputerze albo gdzie indziej, wtedy może zacznę się zastanawiać czy
              się nie mylę bo jak narazie za dużo luk.
            • Gość: AndrzejM JURKU, NIE EMANUJĘ, NAPRAWDĘ IP: *.acn.pl 16.01.03, 11:23
              Gość portalu: Jurek napisał(a):

              >
              >
              > Przpraszam,ze odwazylem sie odpowiedziec na Twoj post,
              > bo taka przeogromna wiedza od Ciebie amanuuje,ze az tu
              > ja czuje,a jestem jak mi sie wydaje dosc daleko.
              > A zatem boje sie kazdego wypowiedzianego slowa,
              > aby sie nie osmieszyc,czy tez wrecz nie skompromitowac.
              >
              > A zatem,dlaczego moja "konstrukcja myslowa" nie
              > spelnia nawet "minimalnych warunkow"?
              > Jakie one sa?
              > > Jurek
              >
              > Ps.Chyba jednak masz racje,ze moj watek nie nadaje sie
              > na to forum,a to pewnie ze wzgledu na zbyt wysoki
              > poziom,jaki tu panuje,szczegolnie jesli chodzi
              > o fizyke.

              Jurku,
              na tym forum były już dyskutowane bardzo ciekawe problemy - między innymi z
              dziedziny fizyki, i to na tzw. wysokim poziomie, i nie wahali się dyskutować
              ludzie o dużej wiedzy i horyzontach. Rozważano też niekiedy
              karkołomne "konstrukcje".

              Bawi mnie Twoje zgryźliwe stwierdzenie o mojej niby to "wiedzy przeogromnej".
              Nie mam takiej, tylko zwyczajne szkolne podstawy fizyki i trochę zdrowego
              inżynierskiego rozsądku. I mądrzyć się nie lubię, słowo daję. uwierz mi.
              Aby jakiejś "konstrukcji myślowej" (każdemu się takie przecie zdarzają) nie
              odrzucić w "pierwszym czytaniu" trzeba ją wręcz odruchowo poddać elementarnej
              przynajmniej weryfikacji. Potem kolejnej bardziej wymagającej potem... itd ,
              nawet teoria tak powstać może, jeżeli te weryfikacje obejmą "sprawę" na tyle
              wszechstronnie, że można stworzyć model przylegający na danym etapie rozwoju
              wiedzy do rzeczywistości wystarczjąco, aby mógł być użyteczny lepiej od
              istniejących już ewentualnie innych modeli, albo być ich rozwinięciem. To nie
              musi dotyczyć tylko fizyki. Jeżeli "najdzie nas" np. myśl, że w czasie bitwy
              pod Grunwaldem wygraliśmy, bo dzięki naszemu słowiańskiemu geniuszowi
              zastosowaliśmy nowy rodzaj łuków, to taka myśl (konstrukcja) - aby ją jak się
              już uprzemy zweryfikować - będzie wymagała pewnego wkładu pracy. Ale
              gdy "pomyśli się" nam, że nasze zwyciestwo zawdzięczmy użyciu łodzi podwodnych,
              weryfikacja takiej "konstrukcji" będzie dużo prostrza, prawda?

              Dlatego propozycję WIDZA, aby weryfikację Twej "konstrukcji" dotyczącej
              grawitacji przeprowadzić za pomocą prostych obliczeń prędkości kosmicznych
              znanych i nazwijmy to "sprawdzonych" w otaczającej nas rzeczywistości - uważam
              za aż nadto wystarczającą i wyrafinowaną. No i prostą. Tu żadna teoria pola
              przez duże T nie jest potrzeban, notatki też nie, jeżli pamięć zawodzi - są
              encyklopedie w Internecie, gdzie można wyszukać bez trudu potrzebna wzorki...
              moje pośrednictwo tu nie jest potrzebne, naprawdę nie zamierzam popisywać się
              swą szkolną tylko wiedzą na ten temat i nie mam żadnych pedagogicznych ambicji
              ani umiejętności...

              Serdecznie pozdrawiam

              AndrzejM
              >
              >
              >
              >
              • d_nutka Re: JURKU, a mnie.... 17.01.03, 08:48
                się twoja "konstrukcja myślowa" o odpychaniu podoba.
                i nie dlatego czy jest prawdziwa i do obliczenia lub udowodnienia
                podoba mi się,bo potrafisz na "utart szlak" popatrzeć inaczej i zadać sobie
                pytanie
                a może jest nie tak?
                a może jest nie TYLKO tak?
                jesli istnieje przyciąganie to niby dlaczego ma nie istnieć odpychanie?
                łatwiej było zobaczyć jak spada jabłko na ziemię ale "zobaczyć" jak "coś" może
                nie spadać a wręcz pezeciwnie,unosić się w górę?
                do takiej konstrukcji myslowej jest jednak potrzebne to "unoszenie"
                myśli,intuicji czy czegoś tam,by to przyciaganie pokonać.
                czy to sa jednak jeszcze rejony fizyki?
                może metafizyki?
                a czym różni się fizyka ad metafizyki?
                brakiem pomiaru?
                brakiem obliczeń?
                brakiem teorii?
                pozdrawiam cię Jurku

                danka
                • Gość: Jurek Re: JURKU, a mnie.... IP: 209.234.157.* 18.01.03, 04:34
                  d_nutka napisała:

                  > się twoja "konstrukcja myślowa" o odpychaniu podoba.
                  > i nie dlatego czy jest prawdziwa i do obliczenia lub
                  udowodnienia
                  > podoba mi się,bo potrafisz na "utart szlak" popatrzeć
                  inaczej i zadać sobie
                  > pytanie
                  > a może jest nie tak?
                  > a może jest nie TYLKO tak?
                  > jesli istnieje przyciąganie to niby dlaczego ma nie
                  istnieć odpychanie?
                  > łatwiej było zobaczyć jak spada jabłko na ziemię
                  ale "zobaczyć" jak "coś" może
                  > nie spadać a wręcz pezeciwnie,unosić się w górę?
                  > do takiej konstrukcji myslowej jest jednak potrzebne
                  to "unoszenie"
                  > myśli,intuicji czy czegoś tam,by to przyciaganie
                  pokonać.
                  > czy to sa jednak jeszcze rejony fizyki?
                  > może metafizyki?
                  > a czym różni się fizyka ad metafizyki?
                  > brakiem pomiaru?
                  > brakiem obliczeń?
                  > brakiem teorii?
                  > pozdrawiam cię Jurku
                  >
                  > danka


                  Dziekuje serdecznie za tak piekny post.
                  Jestes chyba jedyna osoba tutaj,ktora odgadla
                  moje zamiary;sa tu rowniez Julek i Vortex rowniez.

                  Otoz,ten problem przyciagania i "odpychania" grawitacji
                  nie jest moim tylko pomyslem;gdyby tak bylo juz dawno
                  bylbym w tv. a moze jeszcze gdzie indziej?
                  Jest to stary problem;i juz Einstein zdawal sobie
                  doskonale sprawe z tego;dlatego tez (i to bardzo
                  sprytnie) go "ominal",wprowadzajac do swej teorii
                  lokalna rownowaznosc grawitacji("przyciagajacej")
                  z grawitacja "odpychajaca" czyli ukladem nieinercjalnym.

                  A zatem,jest to ciagle problem otwarty,ze sie tak wyraze
                  bo sila jaka nas wciska w fotel tu w naszym mieszakaniu
                  kiedy siedzimy na nim,moze byc wypadkowa odpychania
                  Ziemii i odleglych Galaktyk,ktore ze wzgledu na ich
                  dalekosc sa silne dosyc,gdyz owa sila "odpychania"
                  zalezy inaczej od odleglosci i mas bardzo duzych.
                  Ale lepiej jest zrobic to co zrobil Einstein,chociaz
                  nie musi tak byc naprawde.

                  Chialbym tylko powiedziec,ze to forum Nauka,powinno
                  jak mi sie wydaje poruszac podobne do tego problemy,
                  a nie jakies oczywiste rzeczy,czy tez bardzo
                  zaawansowane (mowie teraz o fizyce),bo te zaawansowane,
                  sa przedmiotem rozwazan na roznych wykladach,seminariach
                  szkolach,czy wreszcie konferencjach i sympozjach
                  naukowych.To jest Internet i powinien byc pewna szkola
                  dla wszystkich,ktorzy chca poznac wiedze uczac sie i
                  bawiac jednoczesnie.

                  Wracajac do Twojego postu,to moje problemy nie sa zartem
                  jak tu niektorzy mysleli,ani tez jak mi sie wydaje nie
                  sa metafizyczne,bo ta dziedzina bedaca dziedzina
                  filozofii zajmuje sie troche innymi problemami.
                  Sa one czysto fizyczne.
                  Kiedys,dawno juz temu troche,czytalem przypadkowo taka
                  mala ksiazeczke napisana prze Wainberga(czy jak to sie
                  pisze,ale to ten facet co dostal Nobla za teorie slabych
                  oddzialywan).Wtedy bylem studentem i co dopiero poznalem
                  jego teorie,tzw. Wainberga-Salama,ktora dotyczyla
                  unifikacji pomiedzy elektormagnetyzmem a slabymi
                  oddzialywaniami,a ktora zreszta bylem zafascynowany.
                  Ta ksiazeczka byla popularno-naukowa na temat fizyki
                  Wszechswiata (niestety nie pamietam tytulu,ale czytalem
                  to po polsku),pwmietam jak dzis, jak bylem zachwycony
                  tym co on tam mowi w fizyce,to prawdziwa poezja.
                  Nie przypuszczalem wtedy,ze ten facet ktory w koncu
                  jest specjalista wysokiej klasy od takich teorii moze
                  mowic tak przystepnie,i tak pieknie,i o wszystskim
                  co w fizyce jest.
                  Dla niego swiat fizyki to jedna calosc;
                  Dlatego,nie sadze aby taki facet odeslal swojego
                  studenta zdajacego egzamin do domu wariatow,lub nawet
                  postawil mu dwoje,za to ze powiedzial na egzaminie,
                  ze np. jakis uklad fizyczny ma energie rowna 5 sekund,
                  poniewaz on sam tak uwaza!

                  Jeszcze raz dziekuje,
                  i pozdrawiam bardzo serdecznie

                  Jurek









                  • d_nutka Re: JURKU, gwoli wyjaśnienia 19.01.03, 11:37
                    użyłam określenia "metafizyka" nie w znaczeniu czysto filozowicznym.
                    raczej dlatego,iż "wyczuwam",że istnieje ta niepoznana jeszcze gałąź fizyki o
                    której piszesz.
                    dziękuję za poszerzenie mojej popularnej wiedzy,a raczej niewiedzy, fizycznej.
                    dla mnie powiedzenie 'energia ma 5s" w moim "wyczuciu" tej mojej "metafizyki"
                    nie wydaje mi się ani błędem ani abstrakcją.
                    ciekawa jestem dalszych twoich,Jurku< poszukiwań równoważnika przyciągania.
                    pozdrawiam serdecznie
                    Danka
                    • vortex Re: JURKU, gwoli wyjaśnienia 19.01.03, 14:02
                      d_nutka napisała:

                      > dla mnie powiedzenie 'energia ma 5s" w moim "wyczuciu" tej
                      mojej "metafizyki"
                      > nie wydaje mi się ani błędem ani abstrakcją.

                      Może jestem jakimś ignorantem ale prosze mi wytłumaczyć dlaczego energia ma
                      się równać 5s? Czy chodzi o to że układ ma tyle energii aby wykonywać pracę
                      przez 5s? Jak nie to proszę o wyjasnienia. :P

                      Pozdrawiam
                      • Gość: Jurek Re: JURKU, gwoli wyjaśnienia IP: 209.234.157.* 19.01.03, 19:56
                        vortex napisał:

                        > d_nutka napisała:
                        >
                        > > dla mnie powiedzenie 'energia ma 5s" w
                        moim "wyczuciu" tej
                        > mojej "metafizyki"
                        > > nie wydaje mi się ani błędem ani abstrakcją.
                        >
                        > Może jestem jakimś ignorantem ale prosze mi
                        wytłumaczyć dlaczego energia ma
                        > się równać 5s? Czy chodzi o to że układ ma tyle
                        energii aby wykonywać pracę
                        > przez 5s? Jak nie to proszę o wyjasnienia. :P
                        >
                        > Pozdrawiam


                        Wydaje mi sie,ze powiedzenie "uklad ma energie 5s",
                        oznacza,ze po uplywie tego czasu od chwili jego
                        powstania osiaga on najwieksze prawdopodobienstwo
                        aby wykonac prace,czyli zmienic swoja forme energii.

                        pozdrowienia,

                        Jurek

                        • vortex Re: JURKU, gwoli wyjaśnienia 19.01.03, 20:36
                          Gość portalu: Jurek napisał(a):

                          > Wydaje mi sie,ze powiedzenie "uklad ma energie 5s",
                          > oznacza,ze po uplywie tego czasu od chwili jego
                          > powstania osiaga on najwieksze prawdopodobienstwo
                          > aby wykonac prace,czyli zmienic swoja forme energii.

                          ??? a nie raczej że po upływie 5s wykonuję tą pracę? pozatym to jak
                          stwierdzenie że ktoś żyje już 5 lat świetlnych. Lata świetlne to jednostka
                          odległości nie czasu, ale jednocześnie może to być ktoś kto podróżuje i
                          przebył już 5 lat świetlnych. Ale takie gadanie to dla mnie jakaś paranoja.
                          Jak mówi się o wieku używa się jednostek czasu, jak energii to też
                          odpowiednich jednostek. Bez przesady, takie wyjaśnienie jest (wg mnie) do kitu
                          • d_nutka Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 19.01.03, 21:12
                            jak sam zauważyłeś nazwy jednostek to jedno,a co one oznaczają w
                            kosmoprzestrzeni to już trochę jakby inaczej.
                            droga to niby nie czas,czas to też i energia
                            i kto jest w tym mądry?
                            ja nie
                            :)))
                            • vortex Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 19.01.03, 22:48
                              dlaczego czas to energia? niech ktoś mi wytłumaczy. Wg mnie, czas to pojęcie
                              wymyślone do opisania zmiany. Zmiana owszem świadczy o obecności energii ale
                              żeby mówić że opis zmiany jest energią :P jak dla mnie to naciąganie pojęcia.
                              Pozdrawiam :)
                              • Gość: Jurek Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? IP: 130.94.123.* 20.01.03, 05:58
                                vortex napisał:

                                > dlaczego czas to energia? niech ktoś mi wytłumaczy. Wg
                                mnie, czas to pojęcie
                                > wymyślone do opisania zmiany. Zmiana owszem świadczy o
                                obecności energii ale
                                > żeby mówić że opis zmiany jest energią :P jak dla mnie
                                to naciąganie pojęcia.
                                > Pozdrawiam :)

                                Ja Ci juz powiedzialem jaki jest zwiazek czasu
                                z energia;jezeli jest to dla Ciebie za trudne,
                                to bardzo mi przykro,ale ja w tej chwili nie potrafie
                                wymyslec cos prostszego.
                                Tu nie chodzi tylko o jednostki fizyczne,bo np. w takim
                                dawnym ukladzie jednostek CGS (cm,gram,sekunda),
                                stala "k" w prawie Culomba byla rowna 1;
                                i tam sie dzieja rozne rzeczy,poprostu jednostki
                                tam maja bardzo rozne wymiary,wszystko sie ze soba
                                miesza i tam chyba pojemnosc elektryczna jest
                                odwrotnoscia dlugosci,i rozne takie inne dziwolagi
                                tam sa,jezeli chodzi o jednostki.
                                Sam powiedziales ze lata swietlne sa miara dlugosci,
                                a nie czasu;oczywiscie ze tak,ale w systemie jednostek
                                ktore sa najbardziej popularne we wspolczesnej fizyce
                                teoretycznej,gdzie zaklada sie dla uproszczenia ze,
                                predkosc swiatla c=1,dlugosc i czas to jedno chyba?
                                Wtedy rowniez energia to to samo co masa;i to dokladnie.
                                A zatem widzisz ze to tylko przemianowanie jednostek
                                ale nic wiecej!

                                pozdrowienia,

                                Jurek




                                • vortex Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 20.01.03, 10:49
                                  Gość portalu: Jurek napisał(a):

                                  > Sam powiedziales ze lata swietlne sa miara dlugosci,
                                  > a nie czasu;oczywiscie ze tak,ale w systemie jednostek
                                  > ktore sa najbardziej popularne we wspolczesnej fizyce
                                  > teoretycznej,gdzie zaklada sie dla uproszczenia ze,
                                  > predkosc swiatla c=1,dlugosc i czas to jedno chyba?

                                  dlaczego niby??? zeby c=1 c=m/s to m=s, muszą mieć równą wartość w cyferkach
                                  ale to jest tylko ludzkie założenie że c=1 żeby pominąć skomplikowane
                                  obliczenia. Czy 2x(300Megametrów) równe jest 2 sekundom? Chyba tak jak
                                  napisałem w innym poście, układ ma energię pozwalającą na przemieżenie
                                  300Megametrów w 2 sekundy.

                                  > Wtedy rowniez energia to to samo co masa

                                  z tym się zgadzam akurat, tyle że nie tylko wtedy.

                                  > i to dokładnie


                                  > A zatem widzisz ze to tylko przemianowanie jednostek
                                  > ale nic wiecej!

                                  Widze że to pomylenie jednostek, tak mówiąc można wiele rzeczy powiedzieć. Np:
                                  odległość to czas (zakładając że prędkość układu jest znana). Nie prawda to?
                                  Niby prawda, ale wolałbym uniknąć takiego pomieszania bo ktoś może się
                                  zasugerować i coś pomieszać. :P

                                  Pozdrawiam

                                • Gość: jacekmk Re: Jurku, a propos jednostek IP: *.acn.pl / 10.66.0.* 21.01.03, 00:27
                                  Gość portalu: Jurek napisał(a):

                                  > w systemie jednostek
                                  > ktore sa najbardziej popularne we wspolczesnej fizyce
                                  > teoretycznej,gdzie zaklada sie dla uproszczenia ze,
                                  > predkosc swiatla c=1,dlugosc i czas to jedno chyba?
                                  > Wtedy rowniez energia to to samo co masa;i to dokladnie.
                                  > A zatem widzisz ze to tylko przemianowanie jednostek
                                  > ale nic wiecej!
                                  >

                                  Drogi Jurku, zagalopowałeś się. Przyjęcie, że c=1 daje nam tyle, że wartość
                                  liczbowa masy i energii jest taka sama, a nie, że miano energii jest identyczne
                                  z mianem masy. W dalszym ciągu obowiązuje znany Ci zapewne wzór, że E=mc^2. Jak
                                  widać podstawienie za c wartości 1 daje, tak jak napisałem wyżej, równość
                                  liczbową między masą i energią
                                  • Gość: Jurek Re: Jurku, a propos jednostek IP: 209.234.157.* 21.01.03, 02:53
                                    Gość portalu: jacekmk napisał(a):

                                    > Gość portalu: Jurek napisał(a):
                                    >
                                    > > w systemie jednostek
                                    > > ktore sa najbardziej popularne we wspolczesnej
                                    fizyce
                                    > > teoretycznej,gdzie zaklada sie dla uproszczenia ze,
                                    > > predkosc swiatla c=1,dlugosc i czas to jedno chyba?
                                    > > Wtedy rowniez energia to to samo co masa;i to
                                    dokladnie.
                                    > > A zatem widzisz ze to tylko przemianowanie jednostek
                                    > > ale nic wiecej!
                                    > >
                                    >
                                    > Drogi Jurku, zagalopowałeś się. Przyjęcie, że c=1 daje
                                    nam tyle, że wartość
                                    > liczbowa masy i energii jest taka sama, a nie, że
                                    miano energii jest identyczne
                                    >
                                    > z mianem masy. W dalszym ciągu obowiązuje znany Ci
                                    zapewne wzór, że E=mc^2. Jak
                                    >
                                    > widać podstawienie za c wartości 1 daje, tak jak
                                    napisałem wyżej, równość
                                    > liczbową między masą i energią

                                    Moj Drogi Przyjacielu,

                                    Tak,masz racje;tyle tylko,ze ja sie chyba tutaj
                                    nie zagalopowalem ale raczej przejezyczylem.
                                    Poprostu zapomnialem co znaczy slowo "miano" jako
                                    rzeczownik,i zreszta dalej mam problemy z przypomnieniem
                                    sobie tego znaczenia,ale chyba juz je mam.
                                    Daltego przyznaje Ci racje;byc moze lepszym byloby
                                    "przeskalowanie"?czy cos podobnego.
                                    Ale chyba wiemy o co tu chodzi? A to wydaje mi sie
                                    najwazniejsze.Dziekuje za te uwage;musze jednak zwracac
                                    wiecej uwagi na slowa, chyba? Tym bardziej jezeli
                                    wystepuje tutaj jako obcy czlowiek i nieznany jeszcze
                                    swiatu z moich teorii.
                                    Bo jak powiedzial niejaki C.Milosz:
                                    "Jak sie jest profesorem kalifornijskiego uniwersytetu,
                                    to mozna pisac co sie chce".
                                    Ja niestety jeszcze nie jestem profesorem,a tym bardziej
                                    tak slawnej uczelni.

                                    pozdrawiam bardzo serdecznie,

                                    Jurek






                              • d_nutka Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 20.01.03, 07:37
                                vortex napisał:

                                > dlaczego czas to energia? niech ktoś mi wytłumaczy. Wg mnie, czas to pojęcie
                                > wymyślone do opisania zmiany. Zmiana owszem świadczy o obecności energii ale
                                > żeby mówić że opis zmiany jest energią :P jak dla mnie to naciąganie pojęcia.
                                > Pozdrawiam :)


                                a ja to spróbuję wytłumaczyć tak.
                                ile czasu mi potrzeba na napisanie tego tekstu?
                                mogę patrzeć na zegarek,ale magę też przejść na obliczenie tekstu na jednostki
                                energii.
                                energia układu komputerowego
                                energia ekładu sieciowego
                                moja energia własna moich myśli
                                moja energia wysiłkowa mojego klikaniaaa
                                i może udałoby się obliczyć,że mój post to w sumie energia np.1 min pracy w
                                necie.
                                przekonałam troszkę?
                                pozdrawiam
                                Dankaa
                                • d_nutka Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 20.01.03, 07:41
                                  d_nutka napisała:

                                  > vortex napisał:
                                  >
                                  > > dlaczego czas to energia? niech ktoś mi wytłumaczy. Wg mnie, czas to pojęc
                                  > ie
                                  > > wymyślone do opisania zmiany. Zmiana owszem świadczy o obecności energii a
                                  > le
                                  > > żeby mówić że opis zmiany jest energią :P jak dla mnie to naciąganie pojęc
                                  > ia.
                                  > > Pozdrawiam :)
                                  >
                                  >
                                  > a ja to spróbuję wytłumaczyć tak.
                                  > ile czasu mi potrzeba na napisanie tego tekstu?
                                  > mogę patrzeć na zegarek,ale magę też przejść na obliczenie tekstu na
                                  jednostki
                                  > energii.
                                  > energia układu komputerowego
                                  > energia ekładu sieciowego
                                  > moja energia własna moich myśli
                                  > moja energia wysiłkowa mojego klikaniaaa
                                  > i może udałoby się obliczyć,że mój post to w sumie energia np.1 min pracy w
                                  > necie.
                                  > przekonałam troszkę?
                                  > pozdrawiam
                                  > Danka


                                  a można dodać jeszcze energię zużywaną przez pomieszczenie w którym stoi komp
                                  energię układu przyciągania przedmiotów związanych ze stanowiskiem itd.itp
                                  np.jak bym pisała w dzień to i energię słońca
                                  i co by wyszło?
                                  czy nie obliczenie całej tej energii w czasie?
                                • vortex Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 20.01.03, 10:38
                                  d_nutka napisała:

                                  > a ja to spróbuję wytłumaczyć tak.
                                  > ile czasu mi potrzeba na napisanie tego tekstu?
                                  > mogę patrzeć na zegarek,ale magę też przejść na obliczenie tekstu na
                                  jednostki
                                  > energii.
                                  > energia układu komputerowego
                                  > energia ekładu sieciowego
                                  > moja energia własna moich myśli
                                  > moja energia wysiłkowa mojego klikaniaaa
                                  > i może udałoby się obliczyć,że mój post to w sumie energia np.1 min pracy w
                                  > necie.
                                  > przekonałam troszkę?
                                  > pozdrawiam
                                  > Dankaa

                                  Tak jak myślałem. Układ nie ma energii równej czasowi, układ ma energię
                                  POZWALAJCĄ NA WYKONANIE DANEJ PRACY W DANYM CZASIE. Nie mylmy tego :P bo to
                                  dwie różne sprawy.
                                  • d_nutka Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 20.01.03, 11:49
                                    vortex napisał:


                                    >
                                    > Tak jak myślałem. Układ nie ma energii równej czasowi, układ ma energię
                                    > POZWALAJCĄ NA WYKONANIE DANEJ PRACY W DANYM CZASIE. Nie mylmy tego :P bo to
                                    > dwie różne sprawy.


                                    nie całkiem dwie różne sprawy.
                                    to tylko kwestia przyjętego miana.
                                    łatwiej nam operować czasem a ten przykład co podałam jest trudny do obliczenia
                                    w jednostkach energii
                                    i ponadto zwykło się przyjmować,że energia to praca wykonana w czasie.
                                    i na tym poziomie fizyki jesteśmy obecnie
                                    pozdrawiam
                                    Danka
                                    • Gość: AndrzejM OJ DANUSIU, DANUSIU.... IP: 217.11.129.* 20.01.03, 13:09
                                      d_nutka napisała:

                                      > vortex napisał:
                                      >
                                      >
                                      > >
                                      > > Tak jak myślałem. Układ nie ma energii równej czasowi, układ ma energię
                                      > > POZWALAJCĄ NA WYKONANIE DANEJ PRACY W DANYM CZASIE. Nie mylmy tego :P bo t
                                      > o
                                      > > dwie różne sprawy.
                                      >
                                      >
                                      > nie całkiem dwie różne sprawy.
                                      > to tylko kwestia przyjętego miana.
                                      > łatwiej nam operować czasem a ten przykład co podałam jest trudny do
                                      obliczenia
                                      >
                                      > w jednostkach energii
                                      > i ponadto zwykło się przyjmować,że energia to praca wykonana w czasie.
                                      > i na tym poziomie fizyki jesteśmy obecnie
                                      > pozdrawiam
                                      > Danka

                                      Danusiu, zwykło się w szkole podstwowej za takie odpowiedzi dostaważ lufę.
                                      Pojęcia energii, pracy, mocy nalerzą do elementarza. Jak się ten elementarz
                                      opanuje (albo przypomni...) to sobie można w wolnej chwili podywagować na
                                      tematy troche oglniejsze. Step by step, Einsteinie na wysokich obcasach.

                                      Krótko mówiąc, poziom fizyki, naktórym jesteście (To Ty i kto jeszcze?) wymaga
                                      zdecydowanego "podniesienia..."

                                      Pozdrowienia
                                      AndrzejM
                                      • vortex Re: OJ DANUSIU, DANUSIU.... 20.01.03, 13:27
                                        Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

                                        > Krótko mówiąc, poziom fizyki, naktórym jesteście (To Ty i kto jeszcze?)
                                        wymaga
                                        > zdecydowanego "podniesienia..."


                                        Przepraszam za agresywność ale nie lubię pustego gadania. Może łaskawie
                                        podniesiesz poziom niektórych osób zamiast gadać że tego potrzebują (to może
                                        tylko wyjść na dobre), jeśli nie masz zamiaru to nie zajmuj miejsca na forum :P
                                        • Gość: AndrzejM O GADUŁACH IP: 217.11.129.* 20.01.03, 14:26
                                          vortex napisał:

                                          > Gość portalu: AndrzejM napisał(a):
                                          >
                                          > > Krótko mówiąc, poziom fizyki, naktórym jesteście (To Ty i kto jeszcze?)
                                          > wymaga
                                          > > zdecydowanego "podniesienia..."
                                          >
                                          >
                                          > Przepraszam za agresywność ale nie lubię pustego gadania. Może łaskawie
                                          > podniesiesz poziom niektórych osób zamiast gadać że tego potrzebują (to może
                                          > tylko wyjść na dobre), jeśli nie masz zamiaru to nie zajmuj miejsca na
                                          forum :P

                                          Witaj
                                          Nie obchodzi mnie Twoja agresja, poziomu osób nie zamierzam podnoscić. od yego
                                          są szkoły i płttne korepetycje. Zamiat nauczać - do czego nie czuje powołania -
                                          proponowałem Ci zbudowanie modelu (nie z pustego gadania, modelu
                                          matematycznego, w uproszczeniu...) układu słonecznego przy pewnym "nowym"
                                          założeniu. To by był temat godny forum nauka, no trochę. A puste gadanie
                                          uprawiasz niestety Ty, i zajmujeszwłas nie nim miejsce (gadaniem o nivzym,
                                          nauka posługuje sie matematyką, nie gledzeniem w kółko tego samego.

                                          No i co potrafisz to zrobić?
                                          jak nie to nie zajmuj miejsca, gaduło.

                                          Ppozdrowiebia
                                          AndrzejM
                                          • vortex Re: O GADUŁACH 20.01.03, 14:33
                                            Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

                                            > Witaj
                                            > Nie obchodzi mnie Twoja agresja, poziomu osób nie zamierzam podnoscić. od
                                            yego
                                            > są szkoły i płttne korepetycje. Zamiat nauczać - do czego nie czuje
                                            powołania -
                                            >
                                            > proponowałem Ci zbudowanie modelu (nie z pustego gadania, modelu
                                            > matematycznego, w uproszczeniu...) układu słonecznego przy pewnym "nowym"
                                            > założeniu. To by był temat godny forum nauka, no trochę. A puste gadanie
                                            > uprawiasz niestety Ty, i zajmujeszwłas nie nim miejsce (gadaniem o nivzym,
                                            > nauka posługuje sie matematyką, nie gledzeniem w kółko tego samego.
                                            >
                                            > No i co potrafisz to zrobić?
                                            > jak nie to nie zajmuj miejsca, gaduło.
                                            >
                                            > Ppozdrowiebia
                                            > AndrzejM

                                            Witaj również :P
                                            hehe, ja przynajmniej staram się czymś podzielić, i widzę że spowodowałem że
                                            ty też coś powiedziałeś :P, układ przy nowym założeniu, bardzo dobrze,
                                            popieram, bardzo się to przyda, zresztą sam to proponowałem. Pozatym jak się
                                            nie zgadzam to to mówię i staram się wystawić swoje argumenty a nie tylko
                                            odsyłać do szkoły :P odsyłać to każdy potrafi.

                                            Pozdrawiam :)
                                            • Gość: AndrzejM JESZCZE TROCHĘ GADANIA IP: *.acn.pl 21.01.03, 01:22
                                              vortex napisał:

                                              > >
                                              > Witaj również :P
                                              > hehe, ja przynajmniej staram się czymś podzielić, i widzę że spowodowałem że
                                              > ty też coś powiedziałeś :P, układ przy nowym założeniu, bardzo dobrze,
                                              > popieram, bardzo się to przyda, zresztą sam to proponowałem. Pozatym jak się
                                              > nie zgadzam to to mówię i staram się wystawić swoje argumenty a nie tylko
                                              > odsyłać do szkoły :P odsyłać to każdy potrafi.
                                              >
                                              > Pozdrawiam :)

                                              Witaj,
                                              no widzisz, zaskarbiłem se Twoją przychylność o tyle at least, że nie
                                              proponujesz mi, abym wy....ał i miejsca nie zajmował. Pusciłeś też farbę, że
                                              wiesz o co mi chodzi z tym (na przykład) modelem no i w poście do Danusi - że
                                              zdajesz sobie sprawę z najzwyczajniejszej niestabilności proponowanej przez
                                              sympatycznego Jurka jego 'konstrukcji myślowej". To jeszcze weź pod uwage, że
                                              ktoś (np ja) jest zwyczainie w...ny mieszaniem umysłowego bałaganu z twórczą
                                              inwencją. I traktowaniem tego wymiennie i wręcz równoprawnie. Z przyjemnością
                                              wezmę udział w dyskusji z konkretnie postawionymi tezami, wyrażonymi w sposób
                                              wystarczająco konkretny. Niech to będą tezy najbardziej fantastyczne, ale muszą
                                              spełniać warunek jakiejś logicznej spójności i posługiwać się zrozumiałymi dla
                                              dyskutujących terminami i przyjmować jednak jakieś paradygmaty nauki. W takiej
                                              dyskusji postawię konkretne zarzuty i wyraże własne konkretne opinie - wcale
                                              oczywiście nie jedynie słuszne z założenia, bo po cholere by była dyskusja.
                                              Z tezami Jurka nie da się dyskutować - tam nie ma żadnych błędów do wykazania,
                                              to nie jest konstrukcja z błędem tylko - niestety czyste ględzenie. To Ty
                                              dajesz się wciągać w dyskusję o niczym, a wykazałeś przy tym, że masz
                                              wystarczająco dużo (albo jeszcze więcej...) wiedzy i zdrowego rozsądku, aby
                                              powiedzieć 'Jureczku, nie pleć"
                                              Rozwichrzionych zachwytów Danusi nad wzniosłością intuicyjnych poczynań
                                              prowadzących do wielkich odkryć nie będę komentował. Tym bardziej że podzielam
                                              oczywiście opinię o roli nagłych błysków geniuszu. Tylko te iskry muszą padać
                                              na przygotowaną hubkę, aby powstało ognisko.Mam dyskutować o tym, że na
                                              przykład energia to nie to, o czym ona pisze? i to w imieniu jakiejś zbiorowości
                                              (??) ("uważa się, że....). Jakieś historyjki o czasie i pieniądzach?! To nie to
                                              forum, forum kawałów jest chyba gdzieś osobno. I Wysokie Obcasy też. Bardzo
                                              sympatyczne.
                                              Znasz to? "Złotówka to pieniądz, pieniądz to forsa, forsa to grunt, grunt to
                                              ziemia, ziemia to matka, matka to anioł, anioł to stróż, stróz to dozorca. To
                                              dowodzi, że dozorca (cieć) = złotówka".

                                              Kończę, bo późno. To co - spróbujesz zbudować najprostrzy model - nie, nie
                                              układu słonecznego, niech tylko układu dwóch ciaŁ niebieskich przy założeniu
                                              innego niż dwa wykładnika potęgi we wzorze na grawitację? Przy zachowaniu
                                              innych praw przyrody na początek?

                                              To Forum (nauka) tworzyli ludzie, którzy zniesmaczeni ostatnio przestali się
                                              udzielać. Dyskusje z Jurkiem i Julkiem o Danusi nie przyczynią się do niczego
                                              ciekawego, takie coś można prowdzić na innych forumach, gdzie od dawna bryluje
                                              wieczna dyskutantka o niczym czyli Danusia. Takie dyskusje "inteletualne"
                                              lub "naukawe" są zresztą fajne na Mazurach może przy ognisku i piwie, ale tutaj
                                              z mojego punktu widzenia jakoś mniej...ale przy ognisku z Danusią chętnie się
                                              spotkam i pogadam, mam przeczucie, iż jest fajną blondynką (z całym szacunkiem
                                              do blondynek) - piszę to wpadając dla żartu w ton niejakiego Julka, który
                                              zalecał się był metodą kontestowania "teorii" odpychania...

                                              Dobranoc, pozdrawiam

                                              AndrzejM
                                    • vortex Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 20.01.03, 13:18
                                      d_nutka napisała:

                                      > i ponadto zwykło się przyjmować,że energia to praca wykonana w czasie.
                                      > i na tym poziomie fizyki jesteśmy obecnie

                                      Przekształcenie (albo nawet i bez tego) tego co napisałaś pozwala osiągnąć to
                                      co ja mówię.
                                      Nie wiem jednak jak z tego doszłaś do wniosku że czas to energia. I to są dwie
                                      różne rzeczy, ja dopuszczam działanie na jednostkach, ale nie dopuszczam
                                      pomijania jednostek. Wg tego co napisałaś żeby dojść do wniosku że czas to
                                      energia musiałabyś pominąć pracę, a czy to jeszcze jest nauka, czy już jakaś
                                      zabawa? :P
                                    • vortex Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 20.01.03, 13:21
                                      d_nutka napisała:

                                      > i ponadto zwykło się przyjmować,że energia to praca wykonana w czasie.
                                      > i na tym poziomie fizyki jesteśmy obecnie

                                      Przekształcenie (albo nawet i bez tego) tego co napisałaś pozwala osiągnąć to
                                      co ja mówię.
                                      Nie wiem jednak jak z tego doszłaś do wniosku że czas to energia. I to są dwie
                                      różne rzeczy, ja dopuszczam działanie na jednostkach, ale nie dopuszczam
                                      pomijania jednostek. Wg tego co napisałaś żeby dojść do wniosku że czas to
                                      energia musiałabyś pominąć pracę, a czy to jeszcze jest nauka, czy już jakaś
                                      zabawa? :P
                                      • d_nutka Re: Vortex, trochę zabawy 20.01.03, 14:49
                                        oczywiście,że nie mam zamiaru podważać fizyki,którą uczą już w szkołach
                                        podstawowych i nie tylko.
                                        i wszystko się zgadza.
                                        Jurek mnie tylko zmobilizował do innego spojrzenia na znane zjawiska.
                                        miało być o odpychaniu a skończyło się na razie że energia to moc wykonana w
                                        czasie.czy to stwierdzenie Adam podważył?
                                        może ja już i nie tak pamiętam.

                                        ale przyjrzyjmy się też i dla zabawy powiedzeniu "czas to pieniądz"
                                        daleko to od fizyki-niby
                                        tej nauczanej w szkołach na pewno.
                                        a przecież popatrzmy na czas fizykalnie i pieniądze-ekwiwalent pracy.
                                        i co nam wychodzi?
                                        kto ich ma najwięcej?
                                        :)))
                                        Danka
                                        • vortex Re: Vortex, trochę zabawy 20.01.03, 14:57
                                          d_nutka napisała:

                                          > oczywiście,że nie mam zamiaru podważać fizyki,którą uczą już w szkołach
                                          > podstawowych i nie tylko.
                                          > i wszystko się zgadza.
                                          > Jurek mnie tylko zmobilizował do innego spojrzenia na znane zjawiska.
                                          > miało być o odpychaniu a skończyło się na razie że energia to moc wykonana w
                                          > czasie.czy to stwierdzenie Adam podważył?
                                          > może ja już i nie tak pamiętam.
                                          >
                                          > ale przyjrzyjmy się też i dla zabawy powiedzeniu "czas to pieniądz"
                                          > daleko to od fizyki-niby
                                          > tej nauczanej w szkołach na pewno.
                                          > a przecież popatrzmy na czas fizykalnie i pieniądze-ekwiwalent pracy.
                                          > i co nam wychodzi?
                                          > kto ich ma najwięcej?
                                          > :)))
                                          > Danka


                                          Im więcej czasu tym więcej możliwośći zarobienia, a jak się go marnuje to nie
                                          ma się kasy, chodzi o wykorzystany czas :P ale już nie będę się czepiać.
                                          Pojęcia współzależne od siebie nie są sobie równe, są proporcjonalne. Ale z
                                          przymróżeniem oka mówi się że są równe, uważam to za bład. A jeżeli chodzi o
                                          grawitację, to model z grawitacją odpychającą będzie najlepszym dowodem na
                                          nie, wszystko sie rozleci :P
                                          • d_nutka Re: Vortex, trochę zabawy 20.01.03, 16:30
                                            vortex napisał:



                                            > A jeżeli chodzi o
                                            > grawitację, to model z grawitacją odpychającą będzie najlepszym dowodem na
                                            > nie, wszystko sie rozleci :P


                                            jeden bardzo madry fizyk powiedział:"świat jest nieograniczony chociaż
                                            skończony".

                                            czy jesteś pewien vortex,że w tym skończonym wszechchświecie taki odpychajacy
                                            układ się rozleci?
                                            • vortex Re: Vortex, trochę zabawy 21.01.03, 01:03
                                              d_nutka napisała:

                                              > jeden bardzo madry fizyk powiedział:"świat jest nieograniczony chociaż
                                              > skończony".
                                              >
                                              > czy jesteś pewien vortex,że w tym skończonym wszechchświecie taki
                                              odpychajacy
                                              > układ się rozleci?

                                              Tymbardziej sie rozleci :P Popieram nowe wizje i sprawdzanie nowych teorii,
                                              jednak zakładanie poprawności pewnego twierdzenia nie na podstawie dowodów,
                                              ale, O Jezuśku :P, na podstawie braku tych dowodów uważam za co najmniej
                                              lekkomyślne. :) Grawitacja przyciągająca doskonale opisuje wszechświat w
                                              każdej sytuacji, grawitacja odpychająca opisywała by tylko parę niestabilnych
                                              wyjątkowych układów. Jeżeli zbudujesz model układu planetarnego któy opiera
                                              się na odpychaniu to zaczne się zastanawiać i będę otwarty na tą sugestję,
                                              jadnakże teraz nie widzę żadnej szansy na potwierdzenie tej "teorii" wziętej z
                                              sufitu. Kopernik zakładając że Ziemia jest okrągła i że nie jest w centrum
                                              wszechświata wywnioskował to na podstawie ruchu ciał niebieskich. Czy autor
                                              tego wątku ma choć najmniejsze dowody potwierdzające swoje wywody? Chyba tylko
                                              rozszeżanie się wszechświata, co zresztą ładnie opisuje teoria Wielkiego
                                              Wybuchu, (tak jak odłamki wybuchłego granatu tak galaktyki oddalają się od
                                              siebie, a grawitacja jest po prostu za słaba by to zatrzymać, im dalej od
                                              siebie tym słabiej się hamują)

                                              Za mało logicznych wniosków abym powiedział że coś w tym odpychaniu jest,
                                              czekam na coś co mnie przekona, ale raczej się nie doczekam :P

                                              Pozdrawiam

                                              PS - Chciałem sprostować to co napisałem wcześniej apropo nauki i zabawy.
                                              Nauka powinna być zabawą, ale nie powinna być wymyślaniem bajek :P trzeba
                                              opierać się na pewnych dowodach. :)
                            • jurek74 Re: Vortex, gwoli wyjaśnienia? 20.01.03, 06:06
                              d_nutka napisała:

                              > jak sam zauważyłeś nazwy jednostek to jedno,a co one oznaczają w
                              > kosmoprzestrzeni to już trochę jakby inaczej.
                              > droga to niby nie czas,czas to też i energia
                              > i kto jest w tym mądry?
                              > ja nie
                              > :)))

                              Ja tez, nie jestem takim.


                              pozdrowienia serdeczne,

                              Jurek


                • Gość: AndrzejM OJ DANUSIU, DANUSIU IP: 217.11.129.* 20.01.03, 12:42
                  d_nutka napisała:

                  > się twoja "konstrukcja myślowa" o odpychaniu podoba.
                  > i nie dlatego czy jest prawdziwa i do obliczenia lub udowodnienia
                  > podoba mi się,bo potrafisz na "utart szlak" popatrzeć inaczej i zadać sobie
                  > pytanie
                  > a może jest nie tak?
                  > a może jest nie TYLKO tak?
                  > jesli istnieje przyciąganie to niby dlaczego ma nie istnieć odpychanie?
                  > łatwiej było zobaczyć jak spada jabłko na ziemię ale "zobaczyć" jak "coś"
                  może
                  > nie spadać a wręcz pezeciwnie,unosić się w górę?
                  > do takiej konstrukcji myslowej jest jednak potrzebne to "unoszenie"
                  > myśli,intuicji czy czegoś tam,by to przyciaganie pokonać.
                  > czy to sa jednak jeszcze rejony fizyki?
                  > może metafizyki?
                  > a czym różni się fizyka ad metafizyki?
                  > brakiem pomiaru?
                  > brakiem obliczeń?
                  > brakiem teorii?
                  > pozdrawiam cię Jurku
                  >
                  > danka

                  Witam
                  Pieknie to Danusiu napisłaś. Poetycko. Głęboko. Jakiż humanistyczny stosunek do
                  bliźniego, do umysłów niebanalnych, do widzenia inaczej.
                  Profesor Turski (PW,Ty zdaje się też)pisł niedawno w artykule, który mnie,
                  prymitywnemu sie podobał. że 2 razy dwa jest 4 i to jest prawda. I że 2 razy
                  dwa to jest pięc i to jest "prawda inaczej". Ale on sobie kpił, prymityw jeden.
                  A jego kolega ( W sensie ,żeprofesor) z Pol. Gdańskiej, fizyk zresztą, niedawno
                  w takim niepoprawnym politycznie eseju zastanawiał sie poważnie, jak wiele
                  szkody przynosi popularyzacja wspłczenej fizyki. Że niby ludzim w głowach mąci
                  i niektórzy maja wrażenie, że coś rozumieją. I jest to stn nieporównanie gorszy
                  od czystej niewiedzy, albo wiedzy solidnej, takiej która skłanie do
                  artstotelowskiego "wiem że nic (niewiele ) wiem.

                  Dyskusja w tym watku to potwierdza. Jurek,wybacz Jurku -jest oiarą
                  popularyzacji, jego dyskutanci w jakiejś mierze też.
                  Każdemu trafiają sie myśli nieuczesne. To się wykorzystuje w brainstormingu.
                  Ale przywiązywanie się do takiej myśli, dyskusje i obrona za pomocą innych
                  mysli nieuczesanych czyli - co tu owijać w bawełną - za pomocą bełkotu - to
                  jest objaw chorobliwy.

                  Danusiu, czy spotkałaś się z funkcjonującym tu i tam przekonaniem ,że osobnik
                  (płeć nieistotna) nie ma głowy do matmy czyli on jest humanista i pisarzem
                  zostanie, poeta albo jeszcze co więcej? ja tak. spotykam sie z takim stawianiem
                  sprawy. A przeceeż to bzdura. Tuman i leń jest tumanem i leniem,
                  zainteesowaniai droga życiowa i osiągnięcia to zupełnie inna sprawa.

                  Tak samo, jeżeli ktoś nie zna abecadła fizyki i abecadła dyscyplinymyślenia,
                  czy to ma znaczyć, że jest wizjonerem którego nic, tylko podziwiać bronić jego
                  praa do plecenia banialuk na forum nauka trzeba?!

                  Wizjonerze Jurku, nie sięgaj tak daleko jak rewizja prawa powszechnego
                  ciążenia. Spawdź, czy potrafisz ....
                  Nie nie to nie do Jurka, Nie chce go prowokować do następnej porcji
                  wizjonerstwa ( bełkotu, sorry..)

                  Niech dyskutant Danusia (kiedyś, na jakimś innych forum zdaje się dałaś do
                  zrozumienia, że jesteś inżynierem, ale nie upierm się przy tym) albo dyskytant
                  Vortex spróbuje na początek zbudować model naszego układu słonecznego przy
                  założeniu 'drobnej' poprawki, że np. przyciąganie jest odwrotnie proporcjonalne
                  nie do potęgi drugiej odległości tylko do potegi dwa i pół...

                  Nie każdy, kto wierszyki w windach pisze, jest poetą...
                  Nie każdy, kto maże sprayem po murach, jest Picasse, ani nawet graficiarzem...
                  Nie każdy, kto myli podstawowe pojęcia fizyki, jest odkrywca nowych pól NAUKI.
                  Bo 2 razy 2 jest 5 to nie jest ani prawda, ani prawda inaczej.
                  Relatywizm etyczny, filozoficzny itp. jest ganiony przez autorytety npo
                  kościelne.
                  Realatywizm typu 2razy 2 jest 5 to zwyczajna głupota, nie prawda inaczej. i też
                  zasługuje na taktowanie jako szkodlia przypadłość.

                  Pozdrawiam

                  AndrzejM
                  • d_nutka Re: OJ Andrzeju,Andrzeju 20.01.03, 15:23
                    Andrzeju
                    z właściwa sobie wielką łagodnością i wyrozumiałością przywołałeś mnie do
                    prawidłowego i jedynie słusznego myślenia,że 2+2=4 bo moja poetyckość już mi
                    podpowiada,że nie 4 a 5 właśnie.
                    Andrzeju
                    ja to forum nauka potraktowałam trochę tak jak pisze o tym Jurek,czyli niech
                    nasza poetyka naukowa ma jakieś ujście.
                    dlaczego nie zadać sobie pytania,że jak jest przyciąganie i grawitacja to może
                    też istnieje niezmierzalne jeszcze odpychanie i antygrawitacja?
                    nauka nie powinna sama sobie stawiaać tam
                    tam gdzie ich stawiać nie powinna,czyli w swobodzie myśli.
                    Czyżbyś Andrzeju chciał z ludzi zrobić w przyszłości naukowe androidy?
                    mnie taka wizja nie odpowiada.
                    lubię tę odrobinę szaleństwa i nieuporządkowania w człowieku.
                    nawet w człowieku nauki, a może właśnie w człowieku nauki.

                    a z tym odpychaniem to jestem pewna,że nauka nie powiedziała ostatniego słowa.
                    nie powiedziała nawet pierwszego.
                    no nie
                    pierwsze już jest
                    tu na forum wypowiedział je Jurek i to mi się spodobało.
                    Andrzeju
                    trochę więcej swobody nawet w poważnie obliczalnych tematach
                    bo co jak dojdziemy do tematów nieobliczalnych?
                    powiemy,że ich nie ma i po sprawie?
                    :)))
                    Danka
                    • Gość: AndrzejM Re: OJ Andrzeju,Andrzeju IP: *.acn.pl 21.01.03, 01:30
                      d_nutka napisała:

                      > Andrzeju
                      > z właściwa sobie wielką łagodnością i wyrozumiałością przywołałeś mnie do
                      > prawidłowego i jedynie słusznego myślenia,że 2+2=4 bo moja poetyckość już mi
                      > podpowiada,że nie 4 a 5 właśnie.
                      > Andrzeju
                      > ja to forum nauka potraktowałam trochę tak jak pisze o tym Jurek,czyli niech
                      > nasza poetyka naukowa ma jakieś ujście.
                      > dlaczego nie zadać sobie pytania,że jak jest przyciąganie i grawitacja to
                      może
                      > też istnieje niezmierzalne jeszcze odpychanie i antygrawitacja?
                      > nauka nie powinna sama sobie stawiaać tam
                      > tam gdzie ich stawiać nie powinna,czyli w swobodzie myśli.
                      > Czyżbyś Andrzeju chciał z ludzi zrobić w przyszłości naukowe androidy?
                      > mnie taka wizja nie odpowiada.
                      > lubię tę odrobinę szaleństwa i nieuporządkowania w człowieku.
                      > nawet w człowieku nauki, a może właśnie w człowieku nauki.
                      >
                      > a z tym odpychaniem to jestem pewna,że nauka nie powiedziała ostatniego słowa.
                      > nie powiedziała nawet pierwszego.
                      > no nie
                      > pierwsze już jest
                      > tu na forum wypowiedział je Jurek i to mi się spodobało.
                      > Andrzeju
                      > trochę więcej swobody nawet w poważnie obliczalnych tematach
                      > bo co jak dojdziemy do tematów nieobliczalnych?
                      > powiemy,że ich nie ma i po sprawie?
                      > :)))
                      > Danka

                      Witaj
                      Zobacz, co napisałem do Vortexa, nie bujam, że z przyjemnością bym
                      podyskutował z Tobą przy ognisku, ale na tematy stricte naukowe raczej nie -
                      aczkolwiek na muzę nadajesz się pewnie... mam nadzieję,że nie poczujesz się tym
                      obrażona? Wszak naukowców i naukawców jest jak psów, czego nie można powiedzirć
                      o MUZACH.

                      Pozdrawiam
                      AndrzejM
                      • Gość: Jurek Re: OJ Andrzeju,Andrzeju IP: 209.234.157.* 21.01.03, 04:11

                        Witaj
                        Zobacz, co napisałem do Vortexa, nie bujam, że z
                        przyjemnością bym
                        podyskutował z Tobą przy ognisku, ale na tematy stricte
                        naukowe raczej nie -
                        aczkolwiek na muzę nadajesz się pewnie... mam
                        nadzieję,że nie poczujesz się tym
                        obrażona? Wszak naukowców i naukawców jest jak psów,
                        czego nie można powiedzirć
                        o MUZACH.

                        Przepraszam,ze sie wtrace,bo to nie post do mnie,
                        ale powstal z mojego powodu.
                        A zatem Andzejku,dlaczego jestes "zgryzliwy"?

                        Ale wracajac do ostatniego problemu tego watku,
                        czyli zwiazku pomiedzy energia i czasem,czy moglbys
                        mi udzielic krotkich korepetycji,platnych z gory?
                        Podaj tylko sume,adres Twoj lub numer Twojego konta
                        a przesle Ci ta forse,po czym Ty mi opdpowiesz
                        na pytanie,ktore teraz zadam,a ktore jest zwiazane
                        z tym problemem,energii i czasu.OK.?

                        A zatem jest to pytanie;
                        Dlaczego energia jest wlasnie skladowa czasowa wektora
                        pedu?

                        A moze bedac altruista,(tu na forum jest zreszta taki
                        watek o nim) odpowiesz mi bez tych ceregieli?
                        Jezeli nie,to wypisuje juz czek.

                        pozdrowienia,

                        Jurek




                        • d_nutka Re:Jurku,Jurku 21.01.03, 07:58
                          a ja tu sobie tak przysiadłam właśnie jak do ogniska.
                          chciałam troszkę się ogrzać innymi tematami niż te "ciężkie" i niemożliwe do
                          rozwiązania z forum aktualności.
                          trochę się ogrzałam i dziękuję.
                          pozdrawiam
                          Danka
                        • Gość: AndrzejM DO JURKA NIE ZGRYŹLIWIE IP: *.acn.pl 21.01.03, 11:38
                          Gość portalu: Jurek napisał(a):

                          > ..........
                          .
                          > A zatem Andzejku,dlaczego jestes "zgryzliwy"?
                          >
                          > Ale wracajac do ostatniego problemu tego watku,
                          > czyli zwiazku pomiedzy energia i czasem,czy moglbys
                          > mi udzielic krotkich korepetycji,platnych z gory?
                          > Podaj tylko sume,adres Twoj lub numer Twojego konta
                          > a przesle Ci ta forse,po czym Ty mi opdpowiesz
                          > na pytanie,ktore teraz zadam,a ktore jest zwiazane
                          > z tym problemem,energii i czasu.OK.?
                          >
                          > A zatem jest to pytanie;
                          > Dlaczego energia jest wlasnie skladowa czasowa wektora
                          > pedu?
                          >
                          > A moze bedac altruista,(tu na forum jest zreszta taki
                          > watek o nim) odpowiesz mi bez tych ceregieli?
                          > Jezeli nie,to wypisuje juz czek.
                          >
                          > pozdrowienia,
                          >
                          > Jurek
                          >
                          Witaj,
                          zgryźliwy bywam, ale nie zawsze. Wśród znajomych i współpracowników jestem
                          raczej uważany za beztroskiego kawalarza albo conajwyżej kpiarza. Serio.
                          Zastosowania fizyki są moją pracą, zarabiam tym (analiza a jak dobrze idzie to
                          i synteza układów mechanicznych i ich sterowanie) na chleb z masmixem i z tej
                          racji nie znoszę pustosłowia w tej materii, bo bym nic nie zrobił.
                          Ale na Forum inne są zasady, nie kpij sobie z tego płatnego udzielania
                          korepetycji, ja się do tego zwyczajnie nie nadaję, pedagodzy opisali elementarz
                          fizyki przystępnie i poprawnie, dla amatorów takich jak ja tu miejsca nie ma.

                          Jak się mniemam domyślasz, zarabiam na życie fizyką klasyczną tylko, jej prawa
                          i równania całkiem wystarczą do analizy tego, co się w skali nie mikro dzieje
                          wokół nas a nawet trochę obok - np na orbicie stacjonarnej. Mieszania tu
                          efektów relatywistycznych niczego nie wnosi tak naprawdę w 99.9% zagadnień,
                          aczkolwiek niektórzy się upierają,szczególnie przy habilitacjach itp.

                          Wróćmy do Twego pytania
                          1. Po pierwsze słowo "dlaczego " mi tu nie pasuje. Nauka nie potrafi odpowiadać
                          na pytania "dlaczego". Dlaczego prawa przyrody są takie, a nie inne? nauka
                          stara się bardziej lub mniej udatnie odpowiadać na pytania JAK?. Na pytania
                          DLACZEGO teiści odpowiadają "bo Bóg tak chce" a agnostycy powiadają raczej "nIe
                          wiemy", wojujący ateisci coś tam usiłują pleść. Ale nie uczeni w roli uczonych.
                          2. W moim światku (nie "uczonych") w którym zarabiam na masmix i żyję na
                          codzień pęd skłądowej czasowej zwyczajnie nie ma. Ma składowe przestrzenne
                          zwyczajnej trójwymiarowej przestrzeni. I oczywiście powiązany jest z energią
                          kinetyczną prostymi zależnościami, nie chcesz chyba, abym je tu przytaczał,
                          wzory tu kiepsko wychodzą no i po cholerę?
                          3.Sprawa składowej czsowej, energii spoczynkowej i td opisana jest bardzo
                          przystępnie w artykule Einsteina z roku 1935 "Elementary Deryvation of the
                          Equivalence of Mass and Energy". Nie ma potrzeby, abym tu go przepisywał czy
                          też nieudolnie interpretował.Jest dostępny w języku polskim, wpisz w
                          wyszukiwarkę ten tytuł. Przystępnie, to nie znaczy, że można to przeczytać w 15
                          minut i czuć się takim samym mocarzem , jakim był E.....
                          4. Z czterowymiarową czasoprzestrzenią jest ten kłopot, że jest na granicy
                          intuicyjnego pojmowania przez trójwymiarowych ludzi i dlatego zaludniają ją
                          paradoksy bliźniąt itp. eksploatowane przez nawiedzonych i komercyjnych pisarzy
                          science fiction i chodzące pod rękę z rzeszami róznych
                          nawiedzonych "odkrywców". do których - być może niesłusznie - zaliczyłem
                          Ciebie. Dopiero przestrzenie pięcio czy jeszcze lepiej 11 wymiarowe (pztrz
                          teoria strun) są już od tego (na razie ) wolne.

                          Dużo złego zrobiła tu też nieodpowiedzialna popularyzacja wsółczenej fizyki,
                          łatwo prowadząca osoby wrażliwe i inteligentne na manowce. Bo ćwoki wyznają
                          bezpieczną zasadę: "pilnuj kuferka, słuchaj kaprala, ale myśl swoje"

                          Pozdrawiam serdecznie
                          AndrzejM
                          >
                          >
                          • Gość: Jurek Re: DO JURKA NIE ZGRYŹLIWIE IP: 130.94.123.* 23.01.03, 00:20

                            Dziekuje za odpowiedz.
                            Ja, chociaz z wyksztalcenia jestem fizykiem
                            teoretycznym,to nigdy tak naprawde nie pracowalem
                            w czystej teorii;ale raczej w jej zatosowaniach;
                            konkretnie zajmowalem sie modelowaniem komputerowym
                            reaktorow i akceleratorow dla roznych potrzeb.
                            Jesli chodzi o korepetycje z fizyki klasycznej
                            to mam w tym wzgledzie dosc bogata przeszlosc,gdyz
                            kiedys udzielalem ich wiele,ale nie dla zarobku glownie,
                            ale jako pomoc ludziom pragnacym przebrnac przez to.
                            Glownie zreszta z matematyki,gdyz z fizyki wiedzialem
                            za duzo,a to utrudnia korepetycje na tym poziomie.
                            Zadajac moje pytanie przypuszcalem,ze sie przyczepisz
                            tego slowa "dlaczego",ale nie chialo mi sie wymyslac
                            inne,a w dodatku dowiedzialem sie czegos wiecej o Tobie.

                            Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam serdecznie,

                            Jurek

                            • Gość: AndrzejM Re: DO JURKA NIE ZGRYŹLIWIE IP: *.acn.pl 23.01.03, 16:48
                              Gość portalu: Jurek napisał(a):

                              >
                              > Dziekuje za odpowiedz.
                              > Ja, chociaz z wyksztalcenia jestem fizykiem
                              > teoretycznym,to nigdy tak naprawde nie pracowalem
                              > w czystej teorii;ale raczej w jej zatosowaniach;
                              > konkretnie zajmowalem sie modelowaniem komputerowym
                              > reaktorow i akceleratorow dla roznych potrzeb.
                              > Jesli chodzi o korepetycje z fizyki klasycznej
                              > to mam w tym wzgledzie dosc bogata przeszlosc,gdyz
                              > kiedys udzielalem ich wiele,ale nie dla zarobku glownie,
                              > ale jako pomoc ludziom pragnacym przebrnac przez to.
                              > Glownie zreszta z matematyki,gdyz z fizyki wiedzialem
                              > za duzo,a to utrudnia korepetycje na tym poziomie.
                              > Zadajac moje pytanie przypuszcalem,ze sie przyczepisz
                              > tego slowa "dlaczego",ale nie chialo mi sie wymyslac
                              > inne,a w dodatku dowiedzialem sie czegos wiecej o Tobie.
                              >
                              > Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam serdecznie,
                              >
                              > Jurek
                              >
                              Witaj.
                              Jurku, nie wiem co napisać, naprawdę. Miałem Cię za nawiedzonego czytelnika
                              popularno- naukowych artykulików, docielkiwego i wrażliwego, który jednak nigdy
                              nie zniżył się był do poznania podstaw.... a tu taka niespodzianka!
                              Jakoś mi się smutno zrobiło. Bo jeżeli fizyk teoretyczny w tak chaotyczny
                              sposób przedstawia swe "konstrukcje myślowe" i nie ulega sensownym - zdawałoby
                              się - proźbom o przedstawienie jakiegoś modelu, prostego obliczenia - to co tu
                              wymagać od innych, zwykłych profanów, takich jak ja np. - produktów ciut
                              lepszej szkoły zawodowej, za jaką często uważa się politechnikę?
                              Proszono Cię także o przedstawienie przesłanek stymulujących Cię do tych
                              poszukiwań. Jakie niedostatki "obowiązującej" teorii masz zamiar usunąć
                              wprowadzając tę teorię, która mogłaby się wykluć z twej "konstrukcji".
                              Niezależnie od głownego wątku "odpychania" padło tu też poytem kilka
                              stwierdzeń, które wyglądały by na humor z zeszytów szkolnych gdyby nie- no
                              właśnie, gdyby nie były formułowane przez autorytet, którym jesteś oto z racji
                              rodzaju swego wykształcenia.
                              Jurku, piszę beż złośliwości. Smutno mi. Chyba zmienię zawód i założe firmą
                              wyprowadzania psów. A teraz idę z moim psem na spacer.

                              Serecznie pozdrawiam
                              AndrzejM
                              • Gość: Jurek Re: DO JURKA NIE ZGRYŹLIWIE IP: 209.234.157.* 24.01.03, 03:21

                                Dlaczego jest Ci smutno?
                                Przeciez ja nie zrobilem nic zlego?
                                Otoz,pomysl tego watku przyszedl mi najpierw,
                                pod wplywem nieco innym niz jego pozniejsza
                                kontynuacja.
                                A ona byla, bo takie jest moje zycie i chyba
                                mam prawo do tego by sie tu nie spowiadac
                                publicznie w koncu na tym publicznym forum?
                                Jezeli troche pomyslisz,to byc moze odgadniesz
                                dlaczego ja ten watek zaczalem i potem tak
                                kontynuowalem?
                                Nawiasem, ja dalej wierze w "odpychajaca" grawitacje;
                                chociaz chyba mniej niz w Boga.
                                A zatem nie ma sie czym smucic;to byl poprostu zart;
                                co do ktorego nie jestem pewny,ze nim naprawde jest.

                                pozdrowienia przesylam serdeczne,

                                Jurek



                                • Gość: Julek Re: A jednak PCHANIE IP: webcacheB* / *.baboon.dialup.pol.co.uk 24.01.03, 19:09
                                  Szanowni Panowie, przestancie wyznawac sobie milosc i wzajemny csacunk a
                                  wruccie do tematu.

                                  Przyciaganie przez odpychanie.

                                  Czy to mial byc zart, chyba nie. Slyszalem, juz dobre paredziesiat lat temu,
                                  ze grawitacja to jest wlasnie odpychanie, tylko na czym ono, to odpychanie,
                                  polega?
                                  Nikt do tej pory , nie wie w jaki sposob dziala grawitacja, przyciaganie jakos
                                  tu nie pasoje, no bo w jaki sposob jedno cialo przyciaga drugie. Sam Einstein
                                  staral sie wytlumaczyc na czym to polega i co ? narobil zamieszania, mowiac ze
                                  wszechswiat jest wykszywiony ( warped) i jedne, mniejsze, ciala spadaja na
                                  drugie, wieksze cialo i to ma byc przyciaganie, grawitacja, co za bzdura!!

                                  (Mysle) Przypuscmy ze najdrobniejsze czasteczki z ktorych sklada sie
                                  wszechswiat, promieniuja we wszystkich kieronkach i gdyby taka czasteczka byla
                                  zawieszona, w bez ruchu, gdzies w przestrzeni, promieniowanie to utrzymaloby te
                                  czasteczke w bez ruchu w nieskaczonosc. Wyobrazmy sobie, teraz, dwie
                                  czasteczki, zawieszone w przestrzeni rowniez bez ruchu, w jakiej kolwiek
                                  odleglosci od siebie, obie promieniuja, ale promienie wysylane ku sobie,
                                  poniewaz promieniowanie jest identyczne, anuluje sie na wzajem, miedzy nimi
                                  powstaje jakoby pruznia,bez promieniowanie, wtedy promieniowanie dzialajace w
                                  odwrotnym kierunku od obu czasteczek, pcha czasteczki ku sobie, gdy sie zbliza
                                  do siebie i stworza jedna mase, w dalszym ciagu promieniuja we wszystkich
                                  kierunkach ale juz jako jedno cialo. Gdyby w zasiegu promieniowania znalazla by
                                  sie nastepna, trzecia, czastka, wteczas wszystkie czasteczki bylyby spychane ku
                                  sobie z tym ze podwojna czasteczka pokonalaby polowe przestrzeni czasteczki
                                  pojedynczej, jako ze ma dwa razy wieksza mase.
                                  • vortex Re: A jednak PCHANIE 25.01.03, 13:49
                                    Gość portalu: Julek napisał(a):

                                    > Szanowni Panowie, przestancie wyznawac sobie milosc i wzajemny csacunk a
                                    > wruccie do tematu.
                                    >
                                    > Przyciaganie przez odpychanie.
                                    >
                                    > Czy to mial byc zart, chyba nie. Slyszalem, juz dobre paredziesiat lat
                                    temu,
                                    > ze grawitacja to jest wlasnie odpychanie, tylko na czym ono, to odpychanie,
                                    > polega?
                                    > Nikt do tej pory , nie wie w jaki sposob dziala grawitacja, przyciaganie
                                    jakos
                                    > tu nie pasoje, no bo w jaki sposob jedno cialo przyciaga drugie. Sam
                                    Einstein
                                    > staral sie wytlumaczyc na czym to polega i co ? narobil zamieszania, mowiac
                                    ze
                                    > wszechswiat jest wykszywiony ( warped) i jedne, mniejsze, ciala spadaja na
                                    > drugie, wieksze cialo i to ma byc przyciaganie, grawitacja, co za bzdura!!
                                    >
                                    > (Mysle) Przypuscmy ze najdrobniejsze czasteczki z ktorych sklada sie
                                    > wszechswiat, promieniuja we wszystkich kieronkach i gdyby taka czasteczka
                                    byla
                                    > zawieszona, w bez ruchu, gdzies w przestrzeni, promieniowanie to utrzymaloby
                                    te
                                    >
                                    > czasteczke w bez ruchu w nieskaczonosc. Wyobrazmy sobie, teraz, dwie
                                    > czasteczki, zawieszone w przestrzeni rowniez bez ruchu, w jakiej kolwiek
                                    > odleglosci od siebie, obie promieniuja, ale promienie wysylane ku sobie,
                                    > poniewaz promieniowanie jest identyczne, anuluje sie na wzajem, miedzy nimi
                                    > powstaje jakoby pruznia,bez promieniowanie, wtedy promieniowanie dzialajace
                                    w
                                    > odwrotnym kierunku od obu czasteczek, pcha czasteczki ku sobie, gdy sie
                                    zbliza
                                    > do siebie i stworza jedna mase, w dalszym ciagu promieniuja we wszystkich
                                    > kierunkach ale juz jako jedno cialo. Gdyby w zasiegu promieniowania znalazla
                                    by
                                    >
                                    > sie nastepna, trzecia, czastka, wteczas wszystkie czasteczki bylyby spychane
                                    ku
                                    >
                                    > sobie z tym ze podwojna czasteczka pokonalaby polowe przestrzeni czasteczki
                                    > pojedynczej, jako ze ma dwa razy wieksza mase.


                                    (myślę :P) A wyobraź sobie grawitację jako strumień grawitonów, każda masa
                                    emituje grawitony i każda je wchłania. Tyle że wchłanianie zachodzi w taki
                                    sposób jakby łączyły się dwie krople wody. Jak połączysz dwie krople to
                                    zobaczysz że przybliżą się trochę do siebie. Teraz wyobraż sobie ciało które
                                    wchłania grawitony i po kazdym wchłonięciu przesówa się lekko w strinę z
                                    której ten grawiton został wchłonięty. im więcej grawitonów tym mocniej ciało
                                    przesówa sie w kierunku ich źródła :P Tyle że w przypadku wody jest to
                                    napięcie powierzchniowe a w przypadku mas byłąby to "zasada grawitacji" :P
                                    może tak być
    • innppp Mnie tez jest smutno... 25.01.03, 13:26
      Tez jestem z wyksztalcenia fizykiem teoretykiem,
      malo tego, rozwijam fizyke teoretyczna stawiajac
      i rozwiazujac rozne problemy. Ucze tez czasami kolejnych
      fizykow teoretykow, takze kwantowej teorii pola.

      Jestem przerazony, ze ktos uzywa legitymacji
      jaka daje dyplom fizyka teoretyka do szerzenia
      bzdur w rodzaju "odpychajacej grawitacji", ktore
      moze samodzielnie obalic nawet licealista.
      Prosze Jurku, podaj nazwe uni, ktory
      dal Ci dyplom.

      Swiadczy to o kilku trendach, ktore obserwuje:

      1) fizyka jest niemodna. Coraz mniej zdolnych ludzi
      podejmuje studia.

      2) poziom studiow spada.

      3) fizyka teoretyczna rozplywa sie w morzu
      najrozniejszych
      specjalizacji badawczych, tak ze objecie calej dyscypliny
      lub poprawna znajomosc podstaw przestaja byc
      warunkiem koniecznym czegokolwiek.

      4) Dziekie spekulacje, jakie dominuja obecna
      fizyke teoretyczna (przede wszystkim struny i brany),
      bedac pozbawione matematycznej scislosci i
      empirycznych wiezow prowadza do degeneracji
      dyscypliny. Nie chodzi mi tu zreszta o Jurka,
      tylko o szersze zjawisko, ktorego przejawem
      jest m.in. zenujaca sprawa doktoratu
      blizniakow Bogdanoff.

      Dlatego, tez jest mi smutno.

      i.
      • Gość: Jurek Re: Mnie tez jest smutno... IP: 209.234.157.* 25.01.03, 17:51
        innppp napisał:

        > Tez jestem z wyksztalcenia fizykiem teoretykiem,
        > malo tego, rozwijam fizyke teoretyczna stawiajac
        > i rozwiazujac rozne problemy. Ucze tez czasami
        kolejnych
        > fizykow teoretykow, takze kwantowej teorii pola.
        >

        Ja tez kiedys bylem w mlodosci "zakochany" w fizyce.
        W liceum bralem udzlal w olimpiadach fizycznych
        bedac nawet jednym z laureatow.

        > Jestem przerazony, ze ktos uzywa legitymacji
        > jaka daje dyplom fizyka teoretyka do szerzenia
        > bzdur w rodzaju "odpychajacej grawitacji", ktore
        > moze samodzielnie obalic nawet licealista.
        > Prosze Jurku, podaj nazwe uni, ktory
        > dal Ci dyplom.
        >
        Prosze bardzo.UJ,20 lat temu.
        Przy czym zostala mi wtedy obnizona tam ocena na
        dyplomie,poniewaz istnialo podejrzenie przez
        tamtejszych,owczesnych profesjonalistow,ze to nie
        ja ja samodzielnie napisalem,bo byla za dobra w
        porownaniu z moja srednia ocen studiow.
        Czyz mozna wieksza krzywde wyrzadzic mlodemu
        czlowiekowi?
        A zatem padlem ofiara nie popularyzacji (jak pisze
        Andrzej),ale "nadprofesjonalizmu".
        To wslanie poprzez ludzi takich jak TY,marnowane
        byly i sa mlode talenty fizyczne i dlatego ta piekna
        dziedzina schodzi na psy.Zjawisko to z reszta jest
        znacznie bardziej widoczne w Polsce niz w USA,chociaz
        tez powoli daje sie zauwazyc.


        > Swiadczy to o kilku trendach, ktore obserwuje:
        >
        > 1) fizyka jest niemodna. Coraz mniej zdolnych ludzi
        > podejmuje studia.
        >
        > 2) poziom studiow spada.
        >
        > 3) fizyka teoretyczna rozplywa sie w morzu
        > najrozniejszych
        > specjalizacji badawczych, tak ze objecie calej
        dyscypliny
        > lub poprawna znajomosc podstaw przestaja byc
        > warunkiem koniecznym czegokolwiek.
        >
        > 4) Dziekie spekulacje, jakie dominuja obecna
        > fizyke teoretyczna (przede wszystkim struny i brany),
        > bedac pozbawione matematycznej scislosci i
        > empirycznych wiezow prowadza do degeneracji
        > dyscypliny. Nie chodzi mi tu zreszta o Jurka,
        > tylko o szersze zjawisko, ktorego przejawem
        > jest m.in. zenujaca sprawa doktoratu
        > blizniakow Bogdanoff.
        >
        To,ze Ty nie rozumiesz,ze przyczyna tych zjawisk
        w glownej mierze sa ludzie tacy jak Ty,to juz nie moja
        wina;jak rowniez ze masz trudnosci w rozumieniu
        wspolczesnych terorii fizycznych.

        > Dlatego, tez jest mi smutno.
        >

        Mnie rowniez; i to nawet bardzo,bo dotknelo mnie
        to osobiscie.

        > i.

        j.
        • innppp Re: Mnie tez jest smutno... 25.01.03, 21:54
          Chcialem Cie dotknac i dalej chce.
          Po to, zeby Ci uswiadomic, ze zaden dyplom
          nie chroni przed pleceniem bzdur. Po to, zebys
          zrozumial, ze kompromitujesz kolegow po
          fachu.

          Przyjrzyj sie swoim niezdarnym probom
          atakowania forumowiczow, ktorzy slusznie
          zarzucaja Ci niechlujstwo umyslowe, problemy
          z elementarna logika i nieznajomosc podstaw
          metodologii.

          Uzywasz chwytow ponizej pasa: ponoc masz
          immunitet, bo jestes magistrem fizyki teoretycznej
          UJ. Zadajesz nonsensowne pytania, ktore
          maja wykazac Twoja rzekoma wyzszosc.

          Sam sie skarzysz na to samo, co robisz...

          Proby wycieczek osobistych mozesz sobie
          darowac, bo trafiasz kula w plot.

          Poslij Twoja genialna idee do recenzji
          w jakimkolwiek szanujacym sie pismie.
          Beda mieli kupe smiechu.

          Jestem oburzony, tym co robisz.

          i.
          • Gość: Jurek Re: Mnie tez jest smutno... IP: 168.143.123.* 26.01.03, 00:49
            innppp napisał:

            > Chcialem Cie dotknac i dalej chce.
            > Po to, zeby Ci uswiadomic, ze zaden dyplom
            > nie chroni przed pleceniem bzdur. Po to, zebys
            > zrozumial, ze kompromitujesz kolegow po
            > fachu.
            >
            > Przyjrzyj sie swoim niezdarnym probom
            > atakowania forumowiczow, ktorzy slusznie
            > zarzucaja Ci niechlujstwo umyslowe, problemy
            > z elementarna logika i nieznajomosc podstaw
            > metodologii.
            >
            > Uzywasz chwytow ponizej pasa: ponoc masz
            > immunitet, bo jestes magistrem fizyki teoretycznej
            > UJ. Zadajesz nonsensowne pytania, ktore
            > maja wykazac Twoja rzekoma wyzszosc.
            >
            > Sam sie skarzysz na to samo, co robisz...
            >
            > Proby wycieczek osobistych mozesz sobie
            > darowac, bo trafiasz kula w plot.
            >
            > Poslij Twoja genialna idee do recenzji
            > w jakimkolwiek szanujacym sie pismie.
            > Beda mieli kupe smiechu.
            >
            > Jestem oburzony, tym co robisz.
            >
            > i.

            Pamietam Cie,jeszcze kiedy tu pisales na forum;
            niestety,ale mialem o Tobie troche lepsze zdanie.
            Ten post kompromituje Cie kompletnie profesorze
            fizyki teoretycznej.
            Zegnam.

            j.


            • Gość: obcy Re: Mnie tez jest smutno... IP: *.dyn.optonline.net 26.01.03, 07:55

              A ja tez jestem fizykiem.
              Byc moze nie tak bardzo teoretycznym jak
              wy tutaj moi Panowie,ale uwazam ze pomysl
              niejakiego Jurka nie jest pozbawiony sensu.
              Byc moze on to nie umial odpowiednio wyrazic,
              tak aby naukowe media byly jakos przekonane,
              czy zdolne do dyskusjii,ale wydaje mi sie
              ze jego koncepcja odpychajacej grawitacji
              jest jak najbardziej wiarygodna.
              Ja jestem fizykiem doswiadczalnym,i wiele
              rzeczy mi sie w zyciu przytrafialo,dosc dziwnych.
              Nie wiem,jak dokladnie fizyka teoretyczna by reagowala,
              na taka hipoteze,ale wydaje mi sie ze nie jest ona absurdalna.
              Biorac pod uwage co dzis czytam o roznych koncepcjach wszechswiata?
              Ponadto,jezeli chodzi o eksperyment,to tam musimy miec pewna pewnosc,
              ze to co mierzymy jest rzeczywiscie tym!
              Takiej pewnosci nie mamy nigdy,niestety.
              A zatem poruszamy sie jakby w czyms co jest dla nas obce,
              chociaz ja jako fizyk wierze w to,ale do pewnych granic.
              jezeli tylko moj szef nie zglasza zastrzerzen,i wszystko jest OK.
              to jestem szczesliwy.
              Tak,wiec zatem nawet doswiadczenie nie prowadzi nas do pewnosci,
              ale tylko do pewnych przeslanek, z ktorych moga wynikac takie a nie
              inne rzeczy.
              Mysle,ze fizyka teoretyczna moze to rozstrzygnac jakos?
              Ale,to sa moje takie dumania podczas zdejmowania widma z reaktora,
              i musze tam sleczec i juz.
              Dlatego w tym czasie wpadlem na to forum.
              To na razie,musze juz isc,bo pomiar sie konczy,a po nim moja robota,
              a to ostatnie najwazniejsze,bo moge w koncu isc do domu.

              pozdrowienia serdeczne dla wszystkich moich rodakow,

              obcy,:)

              • Gość: GOSC Re: ODPYCHANIE SRANIE W BANIE IP: *.proxy.aol.com 26.01.03, 10:56
                • Gość: Julek Re: Jurku dobrze myslisz !!! IP: webcacheB* / *.orangutan.dialup.pol.co.uk 26.01.03, 11:54
                  Widzisz Jurku, nawet wciagnales do dyskusji poetow,(ODPYCHANIE SRANIE W BANIE)
                  ktorzy mogliby swoje poematy pisac na scianach wychodkow.
                  Poza tym p. Innppp, widac, nie moze zniesc innego pogladu na rzeczy, ktorych
                  sie naumial i teraz rwierdzi ze tylko on ma racje, a jezeli ktos mysli, nie
                  wedlug jego wytycznych, temu nalezy mu ublizac, okazujac tym, ublizaniem, swoja
                  leprza znajomosc rzeczy. Mysl Pan, Panie Innppp, tak dalej, to do niczego
                  madrego Pan nie dojdzie. Gdyby wielcy uczeni, wynalazcy, odkrywcy, myslieli w
                  ten sam sposob, to bysmy do tej pory strzelali z lukow, ksiezycowi hold
                  oddawali, a caly wszechswiat krazyl by do okola ziemi.
                  Jurku masz jednak poparcie i rozumne podejscie do tematu, ktory poruszyles,
                  well done.
                  Szacunek dla p. Obcego.
      • Gość: AndrzejM NIE BĄDŹ SMUTNY, INNPPP IP: 217.11.129.* 27.01.03, 07:45
        innppp napisał:

        > >
        > Jestem przerazony, ze ktos uzywa legitymacji
        > jaka daje dyplom fizyka teoretyka do szerzenia
        > bzdur w rodzaju "odpychajacej grawitacji", ktore
        > moze samodzielnie obalic nawet licealista.
        >.........
        > Dlatego, tez jest mi smutno.
        >
        > i.

        Witam,
        pamiętam, na tym forum był już przedstawiany pogląd (przez jednego z grona
        takich autorytetów "forum nauka", jak Innppp, Pulbek, Arct) o potrzebie
        zachowania odpowiedzialności przez naukowców: gdy przedstawiają oni publicznie
        (a więc tzw przecietnemu odbiorcy) kontrowersyjne (nie mówiąc już o bzdurnych)
        poglądy czy teorie, czego trudno zabronić komukolwiek, nie powinni
        jednak "podpierać się" autorytetem NAUKI, rozumianej jako pewien wspólny
        dorobek pokoleń.
        W pełni podzielałem ten pogląd i podzielam go nadal, ale...
        Ale jak juz wyszedłem parę dni temu na ten spacer z psem, to przypomniałem
        sobie o koledze , który "skończył' na uczeniu cudzych dzieci fizyki. Dzwonię do
        niego i pytam delikatnie o obecny poziom tego i owego, w tym nauczania fizyki.
        No i on powiedział mi krótko i węzłowato, że niestety z tego, co obserwuje w
        szkole wśród tzw 'ciała pedagogicznego" to "mądrych inaczej" jest tak samo dużo
        wśród fizyków, jak wśród magistrów historii albo ekonomii czy polonistyki...
        takie są widać "prawa rozkładu charakterystyk jednostek".
        Trochę mnie to uspokoiło, narazie nie zakładam firmy wyprowadzania psów...

        Czyli - jesli wolno doradzić - nie smuć się już, Innppp - tak to widać musi
        być, jeśli jest.

        Pozdrawiam
        AndrzejM
      • Gość: AndrzejM A JEDNAK... IP: 217.11.129.* 27.01.03, 11:22
        innppp napisał:

        >prowadza do degeneracji
        > dyscypliny. Nie chodzi mi tu zreszta o Jurka,
        > tylko o szersze zjawisko, ktorego przejawem
        > jest m.in. zenujaca sprawa doktoratu
        > blizniakow Bogdanoff.
        >
        > Dlatego, tez jest mi smutno.
        >
        > i.

        Tak, przeczytałem dzięki Tobie trochę o tych bliźniakch i przy okazji
        o "prowokacji" prof. Sokala - no i stwierdzam, że ten wątek to mae piwo, jeżeli
        chodzi o powody do smutku...

        A.
        • Gość: Jurek Re: A JEDNAK... IP: 209.234.157.* 28.01.03, 01:58

          Zawsze chcialem byc slawnym fizykiem.
          Niestety,ale na razie mi to nie wyszlo troche.
          Chociaz tutaj w tym watku zaczynam nim byc w koncu.
          Bo czuje sie sie teraz chyba tak, jak czul sie kiedys
          Galileusz.

          :((((

          Jurek
          • innppp Re: A JEDNAK... 28.01.03, 12:06
            Gość portalu: Jurek napisał(a):

            >
            > Zawsze chcialem byc slawnym fizykiem.

            To stawianie wozu przed koniem, niestety.

            Ja zawsze chcialem robic ciekawe rzeczy,
            rozwiazywac konkretne problemy,
            rozumiec swiat. Cele skromniejsze...


            > Niestety,ale na razie mi to nie wyszlo troche.
            > Chociaz tutaj w tym watku zaczynam nim byc w koncu.
            > Bo czuje sie sie teraz chyba tak, jak czul sie kiedys
            > Galileusz.
            >

            Moze o to Ci wlasnie chodzilo?

            Nie przeszkadzalbym Ci snuc marzen, gdybys
            nie probowal gasic oponentow swoim dyplomem.
            Sam pomysl odpychajacej grawitacji jest
            nawet zabawny, jaka cwiczenie umyslu, pt.
            szukamy dziury w calym. Ale, jak sie
            juz bawimy, to zachowajmy do tego dystans!

            Widzisz, tytuly czy stopnie nie maja zadnego
            znaczenia (dlatego nie zamierzam tu podawac
            moich tytulow czy stopni).

            O jakosci rozumowania decyduje zupelnie
            co innego.

            Powiedzmy, ze potraktuje Twoj pomysl
            powaznie.

            1) biore cialo, ktore jest w spoczynku
            => sily odpychania sie kompensuja.

            2) przesuwam ku temu ciala drugie cialo:
            obserwuje wystepowanie sily przyciagajacej,
            rosnacej jak 1/r^2, przy niezmienionej
            sile pochodzacej od pozostalych cial
            (tak mierzy sie stala grawitacji).

            3) Nie da sie wyjasnic tego przez odpychajaca
            grawitacje, chyba ze przesuwaniu drugiego
            ciala towarzysza bardzo specjalne zmiany
            w reszcie Wszechswiata. Musielibysmy miec
            jakie tajemnicze dzialanie na odleglosc itp.

            4) Nawet, jesli daloby sie wprowadzic tak
            niezwykla korelacje pomiedzy przesunieciem
            kamienia na Ziemii (pomijam "szczegoly" takie
            jak lokalnosc i przyczynowosc), a cala reszta
            Wszechswiata, to Twoj model bylby rownowazny
            newtonowskiemu, na skali odleglosci rzedu
            galaktyk (bo na takeiej skali wzory Newtona
            i Einsteina sa potwierdzone empirycznie).
            Dzieki temu, zeby opisac lokalne i zachowujace
            przyczynowosc przyciaganie 2 cial, musielibysmy
            uzywac polozen i wartosci wszystkich mas we
            Wszechswiecie (nie znamy!),
            stosowac nielokalne i nieprzyczynowe modele...

            5) Rozumiem, ze mozesz twierdzic, ze
            masy sie ekranuja nawzajem przed plynacym
            zewszad odpychaniem. Moge sobie wyobrazic,
            ze takie stwierdzenie jest skomplikowana
            interpretacja newtonowskiej grawitacji.
            Czyli masz identyczne wzory, a
            bardziej skomplikowany jezyk.

            Taka interpretacja wprowadza dodatkowe
            byty i komplikuje opis, jest sprzeczna
            z codziennym doswiadczeniem. Mozna by ja
            jednak przyjac, gdyby cos w zamian
            wniosla. Jesli myslisz o zmierzonym
            przyspieszeniu ekspansji Wszechswiata,
            to Cie zmartwie, bo taki scenariusz jest
            opisywany rownaniami Einstina ze stala
            kosmologiczna.

            Czy Twoj model wnosi cokolwiek?

            Pozdrawiam
            i.


            • Gość: Jurek Re: A JEDNAK... IP: 209.234.157.* 28.01.03, 19:39

              Mialem juz z Toba nie rozmawiac,ale poniewaz
              sam mam nature porywcza to potrafie to zrozumiec.

              innppp napisał:

              > Gość portalu: Jurek napisał(a):
              >
              > >
              > > Zawsze chcialem byc slawnym fizykiem.
              >
              > To stawianie wozu przed koniem, niestety.
              >
              > Ja zawsze chcialem robic ciekawe rzeczy,
              > rozwiazywac konkretne problemy,
              > rozumiec swiat. Cele skromniejsze...
              >

              Klamiesz!'!

              (Kiep ten zolnierz,co nie nosi w tornistrze
              rangi generala).

              > > Niestety,ale na razie mi to nie wyszlo troche.
              > > Chociaz tutaj w tym watku zaczynam nim byc w koncu.
              > > Bo czuje sie sie teraz chyba tak, jak czul sie > >
              > > kiedys
              > > Galileusz.
              > >
              >
              > Moze o to Ci wlasnie chodzilo?
              >
              Niestety ,ale nie.
              Przyczyna jest zbyt osobista bym o niej mowil;
              powiem tylko ze jest tragiczna,aby uczulic takich
              ja TY i innych pseudonakowcow,zeby zbyt pochopnie
              nie oceniali innych;bo zycie jest troche bardziej
              zlozone i wsrod wyjatkow roniez czasami sa wyjatki.

              > Nie przeszkadzalbym Ci snuc marzen, gdybys
              > nie probowal gasic oponentow swoim dyplomem.

              Ja nie powiedzialem o tym moim podstawowym zreszta
              wyksztalceniu,aby kogokolwiek gasic,ale byla to moja
              odpowiedz na post Andrzeja w ktorym on mowil o swoim
              wyksztalceniu i tym co robi.


              > Sam pomysl odpychajacej grawitacji jest
              > nawet zabawny, jaka cwiczenie umyslu, pt.
              > szukamy dziury w calym. Ale, jak sie
              > juz bawimy, to zachowajmy do tego dystans!
              >
              > Widzisz, tytuly czy stopnie nie maja zadnego
              > znaczenia (dlatego nie zamierzam tu podawac
              > moich tytulow czy stopni).
              >
              > O jakosci rozumowania decyduje zupelnie
              > co innego.
              >

              W tym co mowisz,widoczna jest mentalnosc typowego
              polskiego pseudonaukowca.Pelna zaklamania i pychy.
              Skad wiesz ze dypolom magistra jest moim ostatnim
              dyplomem z fizyki? Twoje zas tutuly tyle mnie obchodza
              co zeszloroczny snieg.


              > Powiedzmy, ze potraktuje Twoj pomysl
              > powaznie.
              >
              > 1) biore cialo, ktore jest w spoczynku
              > => sily odpychania sie kompensuja.
              >
              > 2) przesuwam ku temu ciala drugie cialo:
              > obserwuje wystepowanie sily przyciagajacej,
              > rosnacej jak 1/r^2, przy niezmienionej
              > sile pochodzacej od pozostalych cial
              > (tak mierzy sie stala grawitacji).
              >
              > 3) Nie da sie wyjasnic tego przez odpychajaca
              > grawitacje, chyba ze przesuwaniu drugiego
              > ciala towarzysza bardzo specjalne zmiany
              > w reszcie Wszechswiata. Musielibysmy miec
              > jakie tajemnicze dzialanie na odleglosc itp.
              >
              > 4) Nawet, jesli daloby sie wprowadzic tak
              > niezwykla korelacje pomiedzy przesunieciem
              > kamienia na Ziemii (pomijam "szczegoly" takie
              > jak lokalnosc i przyczynowosc), a cala reszta
              > Wszechswiata, to Twoj model bylby rownowazny
              > newtonowskiemu, na skali odleglosci rzedu
              > galaktyk (bo na takeiej skali wzory Newtona
              > i Einsteina sa potwierdzone empirycznie).
              > Dzieki temu, zeby opisac lokalne i zachowujace
              > przyczynowosc przyciaganie 2 cial, musielibysmy
              > uzywac polozen i wartosci wszystkich mas we
              > Wszechswiecie (nie znamy!),
              > stosowac nielokalne i nieprzyczynowe modele...
              >
              > 5) Rozumiem, ze mozesz twierdzic, ze
              > masy sie ekranuja nawzajem przed plynacym
              > zewszad odpychaniem. Moge sobie wyobrazic,
              > ze takie stwierdzenie jest skomplikowana
              > interpretacja newtonowskiej grawitacji.
              > Czyli masz identyczne wzory, a
              > bardziej skomplikowany jezyk.
              >
              > Taka interpretacja wprowadza dodatkowe
              > byty i komplikuje opis, jest sprzeczna
              > z codziennym doswiadczeniem. Mozna by ja
              > jednak przyjac, gdyby cos w zamian
              > wniosla. Jesli myslisz o zmierzonym
              > przyspieszeniu ekspansji Wszechswiata,
              > to Cie zmartwie, bo taki scenariusz jest
              > opisywany rownaniami Einstina ze stala
              > kosmologiczna.
              >
              > Czy Twoj model wnosi cokolwiek?
              >

              Dziekuje za sprowdzenie mnie na ta nasza szara
              Ziemie.

              > Pozdrawiam

              Ja rowniez.

              > i.
              >

              j.

              • innppp Re: A JEDNAK... 29.01.03, 00:19
                Gość portalu: Jurek napisał(a):

                > > >
                > > > Zawsze chcialem byc slawnym fizykiem.
                > >
                > > To stawianie wozu przed koniem, niestety.
                > >
                > > Ja zawsze chcialem robic ciekawe rzeczy,
                > > rozwiazywac konkretne problemy,
                > > rozumiec swiat. Cele skromniejsze...
                >
                > Klamiesz!'!
                > (Kiep ten zolnierz,co nie nosi w tornistrze
                > rangi generala).
                >

                Nie klamie. Jestem realista.
                Chce tylko robic coraz ciekawsze prace.

                > > > Niestety,ale na razie mi to nie wyszlo troche.
                > > > Chociaz tutaj w tym watku zaczynam nim byc w koncu.
                > > > Bo czuje sie sie teraz chyba tak, jak czul sie > >
                > > > kiedys
                > > > Galileusz.
                > > >
                > >
                > > Moze o to Ci wlasnie chodzilo?
                > >
                > Niestety ,ale nie.
                > Przyczyna jest zbyt osobista bym o niej mowil;
                > powiem tylko ze jest tragiczna,aby uczulic takich
                > ja TY i innych pseudonakowcow,zeby zbyt pochopnie
                > nie oceniali innych;bo zycie jest troche bardziej
                > zlozone i wsrod wyjatkow roniez czasami sa wyjatki.
                >

                Badzmy dorosli. Zawsze jest taki moment, ze
                idea lub osoba jest in lub out.
                Przez cale zycie podlegamy ocenie innych.
                Czasem te oceny sa dla nas niesprawiedliwe.
                Czasem jest tak, ze wielu ludzi lubi
                winic poslanca za tresc wiadomosci.
                Ale przeciez swiat daje tyle roznych
                mozliwosci.


                > > Nie przeszkadzalbym Ci snuc marzen, gdybys
                > > nie probowal gasic oponentow swoim dyplomem.
                >
                > Ja nie powiedzialem o tym moim podstawowym zreszta
                > wyksztalceniu,aby kogokolwiek gasic,ale byla to moja
                > odpowiedz na post Andrzeja w ktorym on mowil o swoim
                > wyksztalceniu i tym co robi.
                >

                Jesli takie byly Twoje intencje, to w
                tym punkcie przepraszam.


                >
                > > Sam pomysl odpychajacej grawitacji jest
                > > nawet zabawny, jaka cwiczenie umyslu, pt.
                > > szukamy dziury w calym. Ale, jak sie
                > > juz bawimy, to zachowajmy do tego dystans!
                > >
                > > Widzisz, tytuly czy stopnie nie maja zadnego
                > > znaczenia (dlatego nie zamierzam tu podawac
                > > moich tytulow czy stopni).
                > >
                > > O jakosci rozumowania decyduje zupelnie
                > > co innego.
                > >
                >
                > W tym co mowisz,widoczna jest mentalnosc typowego
                > polskiego pseudonaukowca.Pelna zaklamania i pychy.
                > Skad wiesz ze dypolom magistra jest moim ostatnim
                > dyplomem z fizyki? Twoje zas tutuly tyle mnie obchodza
                > co zeszloroczny snieg.

                Przyjmuje meznie. Nie pierwszy to raz na
                mnie pluja i nie ostatni. Czy tak zupelnie
                polskiego, to bym sie moze spieral.



                >
                >
                > > Powiedzmy, ze potraktuje Twoj pomysl
                > > powaznie.
                .....
                > > >
                > > Czy Twoj model wnosi cokolwiek?
                > >
                >
                > Dziekuje za sprowdzenie mnie na ta nasza szara
                > Ziemie.

                Czy to znaczy, ze zgadzasz sie z rozumowaniem?
                Dlaczego robisz z tego wielka tragedie?

                Pozdrawiam
                i.



                • Gość: Jurek Re: A JEDNAK... IP: 168.143.113.* 29.01.03, 22:43
                  innppp napisał:

                  > Czy to znaczy, ze zgadzasz sie z rozumowaniem?
                  > Dlaczego robisz z tego wielka tragedie?
                  >
                  > Pozdrawiam
                  > i.
                  >
                  A wiec,odpowiem Ci na ten post,poniewaz pamietam Cie
                  ja tu dawniej sie wypowiadales,a robiles to tak
                  jakbym ja to robil,niosac ze soba zapach fizyki.

                  Ja juz napisalem tam do niejakiego Widza zreszta,
                  dlaczego ja zaczalem ten watek.
                  Potem,natomiast sytuacja sie troche zmienila,
                  i zaczeli brac w nim udzial rozni uwazajacy,ze to
                  co mowie to nonsens,a o ktorych mysle,ze niewiele
                  wiedza z fizyki.A zatem kontynuowalem go,wiedzac ze
                  jestem na pozycji straconej.
                  Ale np. niejaka d_nutka odeszla stad jak mi sie wydaje
                  zadowolona, i jakby z wieksza wiara w zycie,a to chyba
                  dosc wazne.
                  Celowo (w przeciwienstwie do tego co myslales o mnie
                  i dlatego jak powiedziales przerwales me marzenia)
                  ukrywalem swoje wyksztalcenie,az Andrzej napisal
                  o sobie.
                  Ta dalsza kontunacja tego i robienie jak mowisz z tego
                  jakies jakby "tragedii" jest znowu osobna rzecza zawarta
                  w tej drudiej przyczynie,ale juz moja osobista.

                  Ja Ciebie nie oplulem,bos Ty to zrobil pierwszy,mowiac
                  miedzy innymi o moim "niechlujstwie" mysli.
                  A to niechlujstwo mysli mojej, to byla poprostu moja
                  mysl poddana logice snu.

                  To,tak napisalem o tym,aby niezbyt powaznie traktowac
                  nauke,ale troche z zartem,bo w koncu to forum, jak tu
                  gdzie napisalem, takie chyba powinno byc?

                  Pozdrawiam serdecznie,

                  Jurek





                  • innppp Do Jurka 30.01.03, 23:14
                    Drogi Jurku,

                    Internetowe fora to niebezpieczne miejsce.
                    Dyskutujac nie widzisz zywego czlowieka
                    naprzeciw. Dyskutujac od pewnego czasu,
                    nauczylem sie pisac bardzo wyraziscie...

                    Jednym slowem, nauczony doswiadczeniem,
                    zakladam podswiadomie, ze mam naprzeciwko
                    kogos zdeterminowanego, by udowodnic swoje
                    za wszelka cene.

                    Z drugie strony, mam jakas alergie na
                    quasi-teorie, takze w realnym swiecie.
                    To chyba dlatego, ze moje zajecie polega
                    z gruba na tworzeniu szalonych pomyslow
                    i niszczeniu 19 na 20. Moze to ta tworcza
                    frustracja przemawia przez mnie, gdy widze
                    pomysly chyba nie na tyle szalone, by byc
                    dobre...

                    Amatorom nie przeszkadzam, ale zawodowy
                    fizyk, ktory jest niewystarczajaca krytyczny
                    wobec wlasnych pomyslow, jest dla mnie
                    osoba, ktora uchybia swojemu
                    profesjonalizmowi. Aj, poziom studentow
                    fizyki bywa dzis tak straszliwy, ze
                    groza mnie bierze...

                    Jurku, myslalem ze mam naprzeciw kogos
                    zupelnie innego niz Ty. Nie wiedzialem,
                    ze trafie w tak bolesne miejsce. Nie
                    chcialem zranic czlowieka, tylko
                    powalczyc o odpowiedzialne traktowanie slowa
                    przez kolege fizyka. Pewnie zbyt brutalnie.

                    Przepraszam za to.

                    Pozdrawiam Cie serdecznie
                    i.


        • innppp Re: A JEDNAK... 28.01.03, 11:19
          Niby to tylko pojedyncze przypadki...
          Pojedyncze, ale znamienne.

          Mysle, ze to skutek braku wielkich
          odkryc w ostatnim czasie.
          Fizyka bedzie sie dalej rozwijac,
          ale sadze, ze obecna epoka jest dla
          tej nauki niezbyt dobra.


          Pozdrawiam
          i.


          • Gość: Julek Re: A JEDNAK... IP: webcacheB* / *.porcupine.dialup.pol.co.uk 28.01.03, 20:36
            Prosze pokornie, moze ktos z wielkich fizykow, bedzie na tyle laskaw i postara
            sie wytlumaczyc, na czym polega grawitacja (przyciaganie). Jezeli grawitacja
            nie polega na odpychaniu cial ku sobie, w jaki wiec sposob ciala przyciagaja
            sie na wzajem. prosze nie cytowac Einsteina, ktory tlumaczyl ten fenomen,
            twierdzac ze wszechswiat jest wykszywiony (warped) itd.
            Dzieki.
            • innppp Re: A JEDNAK... 29.01.03, 11:39
              W najprostszych slowach, przyciaganie grawitacyjne
              polega na tym, ze jak masz 2 masywne ciala, to
              musisz je trzymac, zeby nie poruszaly sie ku sobie.

              Tym mocniej musisz trzymac, im sa blizej i im
              maja wieksze masy. Jak nie bedziesz trzymal, to beda
              poruszac sie ruchem przyspieszonym (z przyspieszeniem
              skierowanym ku sobie).

              Pytanie "jak to sie dzieje" jest zle postawione.
              Przyciaganie grawitacyjne jest po prosu faktem
              empirycznym. Mozna jedynie znajdowac coraz
              piekniejsze i pelniejsze modele matematyczne,
              w ktore beda coraz lepiej opisywaly roznorakie
              wlasnosci tego oddzialywania (casus Einsteina).

              Pozdrawiam
              i.

              • Gość: Julek Re: A JEDNAK... IP: webcacheB* / *.porcupine.dialup.pol.co.uk 29.01.03, 12:40
                innppp napisał:

                > Pytanie "jak to sie dzieje" jest zle postawione.
                > Przyciaganie grawitacyjne jest po prosu faktem
                > empirycznym. Mozna jedynie znajdowac coraz
                > piekniejsze i pelniejsze modele matematyczne,
                > w ktore beda coraz lepiej opisywaly roznorakie
                > wlasnosci tego oddzialywania (casus Einsteina).
                >
                > Pozdrawiam
                > i.
                >
                Dzieki Innppp.
                Ze grawitacja jest faktem, to jest jasne, ale empirycznym, czyli opartym na
                doswiadczeniu, to jest inna rzecz. Wiemy ze jablko spada z drzewa, ze ciala
                zblizaja sie ku sobie dzieki grawitacji. Zadne doswiadzczenia, jak do tej pory,
                nie wykazaly w jaki sposob i co powoduje to zblizenie, cial ku sobie.
                Sa rozne teorie na ten temat, no ale coz, to sa tylko teorie, jedne bardziej
                inne mniej prawdopodobne. Ja rowniez mam swoja teorie, na temat grawitacji,
                celowo unikam okreslinia "przyciaganie" ktora pasuje do mojego sposobu
                myslenia, bardzo zreszta kontrowersyjnego, ale to nie znaczy ze ze ja mam
                racje, to nie znaczy ze czyjakolwiek teoria jest zblizona do prawdy i tlumaczy
                w logiczny sposob na czym polega grawitacja. Przypuszczam ze ktos kiedys
                wpadnie na pomysl, co to wlasciwie jest grawitacja i moze okazac sie ze jest to
                cos tak bardzo prostego ze nikomu, do tej pory, nie przyszlo do glowy i nikt
                poprostu nie bral pod uwage tego "faktu"
                Przypuszczam ze opanowanie, kontrolowanie, grawitacji, umozliwi podruze miedzy
                planetarne, ze grawitacje bedzie mozna "wlaczyc lub wylaczyc" tak jak sie
                wlacza i wylacza prad elektryczny. No ale to juz tylko, niedaleka, przyszlosc.
                Pozdrawiam.
                • Gość: AndrzejM Re: Do INNPPP I JULKA IP: 217.11.129.* 30.01.03, 13:51
                  Gość portalu: Julek napisał(a):

                  > innppp napisał:
                  >
                  > > Pytanie "jak to sie dzieje" jest zle postawione.
                  > > Przyciaganie grawitacyjne jest po prosu faktem
                  > > empirycznym. Mozna jedynie znajdowac coraz
                  > > piekniejsze i pelniejsze modele matematyczne,
                  > > w ktore beda coraz lepiej opisywaly roznorakie
                  > > wlasnosci tego oddzialywania (casus Einsteina).
                  > >
                  > > Pozdrawiam
                  > > i.
                  > >
                  > Dzieki Innppp.
                  > Ze grawitacja jest faktem, to jest jasne, ale empirycznym, czyli opartym na
                  > doswiadczeniu, to jest inna rzecz. Wiemy ze jablko spada z drzewa, ze ciala
                  > zblizaja sie ku sobie dzieki grawitacji. Zadne doswiadzczenia, jak do tej
                  pory,
                  >
                  > nie wykazaly w jaki sposob i co powoduje to zblizenie,......


                  Witam,

                  1.Faktów "nieempirycznych" niema, z definicji.
                  2.Nauka - tak jak ja ją rozumiem - nie zaimuje się pytaniami "dlaczego tak
                  jest". tzn dlaczego takie a nie inne prawa rządzą światem -tylko zajmuje się
                  odkrywaniem tych praw.
                  3.Oddziawanie na odległość takie jak wywoływane przez pole elektryczne,
                  magnetyzne, grawitacyjne - opisane są jako modele matematyczne
                  odzwierciedlające obserwacje naszego świata. Tak samo nie odpowiadamy na
                  pytanie o to, dlaczego przyciąga (czy odpycha) pole magnetyczne czy elektryczne
                  jak i "dlaczego" robi to pole grawitacyjne.
                  Dotyczy to wszystkich tak zwanych "praw przyrody". One są jakie są. Jeżeli
                  byłyby inne,świat wyglądłby inaczej. Ale jest taki, jaki jest, albo, jakim nam
                  się wydaje. Teorie, o jakich piszesz, Julku, nie są teoriami naukowymi, tylko
                  czczymi spekulacjami. Bo że próbuje się połaczyć oddziaływanie o których mówimy
                  w jedną teorię pola, to inna sprawa. To w dalszym ciągu nie jest poszukiwanie
                  odpowiedzi na pytanie "dlaczego", tylko próby pewnegp "łączenia" ze sobą faktów
                  i zdobywania narzędzi do przewidywania łańcuchów skutków i przyczyn. (Innppp,
                  jeżeli przypadkiem przeczytasz ten post i nie będziesz miał nic lepszego do
                  roboty, napisz, czy bardzo plotę, piszą o nauce z punktu widzenia nienaukowca,
                  bo jestem tylko wyrobnikiem techniki).
                  4. Można sobie próboać budować modele światów . w których istnieją inne prawa
                  przyrody, ale chyba oficjalna fizyka się tym nie zajmuje...
                  5. Ludzim wierzącym odpowiedzi na pytanie "dlaczego świat jest taki" udziela
                  wiara, religia. Ale nie nauka.
                  5. Czy można odpowiedzieć na pytanie: czy jakieś inne prawa przyrody
                  umożliwiały by stworzenie świata , który by mógł wystarczająco stabilnie
                  istnieć i funkcjonować? Czy innymi słowy istnieje (istniało) potencjalne prawo
                  wyboru? Tego chyba dziś nie można stwierdzić, ale czy to mogłoby być (a może
                  jest) przdmiotem zainteresowania nauki? Nie wiem. Odpowiedz, Innppp.
                  4. Nawet zmiana takiego "malutkiego" prawa jak to, że woda ma największą
                  gęstośc trochę powyżej punktu zamarzania - zmieniłoby oblicze Ziemi i
                  uniemożliwiło naszą dyskusję...

                  Pozdrawiam
                  AndrzejM
                  • innppp Re: Do INNPPP I JULKA 30.01.03, 23:46
                    Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

                    > Witam,
                    >
                    > 1.Faktów "nieempirycznych" niema, z definicji.

                    No, moga byc jeszcze fakty matematyczne.

                    > 2.Nauka - tak jak ja ją rozumiem - nie
                    > zaimuje się pytaniami "dlaczego tak
                    > jest". tzn dlaczego takie a nie inne
                    > prawa rządzą światem -tylko zajmuje się
                    > odkrywaniem tych praw.

                    Tak. Chodz pytanie "dlaczego niebo jest niebieskie?"
                    ma sens w ramach redukcjonistycznej nauki.
                    Jest to pytanie o glebsza, uniwersalna przyczyne
                    pewnego zjawiska. Oczywiscie, ciag pytan
                    "dlaczego?" dosyc szybko dociera do
                    pojec pierwotnych. Wtedy odpowiedz brzmi:
                    "bo tak jest". Ale, pojecia pierwotne
                    sie zmieniaja, w miare jak poznajemy coraz glebiej
                    strukture swiata.


                    > 3.Oddziawanie na odległość takie jak wywoływane
                    > przez pole elektryczne, magnetyzne, grawitacyjne
                    >- opisane są jako modele matematyczne
                    > odzwierciedlające obserwacje naszego świata.
                    > Tak samo nie odpowiadamy na
                    > pytanie o to, dlaczego przyciąga
                    > (czy odpycha) pole magnetyczne czy elektryczne

                    Tak, to sa fundamenty empiryczne naszych
                    konstrukcji teoretycznych.

                    > jak i "dlaczego" robi to pole grawitacyjne.




                    > Dotyczy to wszystkich tak zwanych "praw przyrody".
                    > One są jakie są.

                    Jedna uwaga: sa prawa podstawowe i efektywne
                    (ktore mozna otrzymac z podstawowych droga
                    matematycznego rozumowania).
                    Przy efektywnych, mozna w zasadzie
                    odpowiedziec na pytanie: dlaczego?


                    > 4. Można sobie próboać budować modele
                    > światów. w których istnieją inne prawa
                    > przyrody, ale chyba oficjalna fizyka się
                    > tym nie zajmuje...

                    Zajmuje, zajmuje. To sa przewaznie
                    ektrapolacje istniejacych modeli.
                    Teoria strun to model rzeczywistosci,
                    ktora moze, ale nie musi byc nasza.
                    Niby nie obserwujemy 10 wymiarow, ale
                    mozna pozwijac 6 w trabki, nakazac
                    naszemu Wszechswiatowi zyc na 3-branie
                    itp. To jest potezny problem, bo
                    mam czasem wrazenie, jakbysmy toneli w morzu
                    coraz dziwniejszych ekstrapolacji :(.

                    Robia to jednak najlepsze umysly we
                    wspolczesnej fizyce...

                    Problem w tym, ze bardzo trudno jest
                    wykluczyc model, jesli sie go dokladnie
                    nie przebadalo...



                    > 5. Ludzim wierzącym odpowiedzi na pytanie
                    > "dlaczego świat jest taki" udziela
                    > wiara, religia. Ale nie nauka.

                    W ostatecznym rozrachunku tak jest.
                    Ale, niektore dziecinne pytania
                    prowadza do ciekawych odkryc.

                    Dlaczego horyzont jest polokragly?
                    Dlaczego wystepuja zacmienia Slonca
                    i Ksiezyca? Dlaczego niebieskoocy
                    maja niebieskookie dzieci, a brazowoocy
                    miewaja niebieskookie?


                    > 5. Czy można odpowiedzieć na pytanie:
                    > czy jakieś inne prawa przyrody
                    > umożliwiały by stworzenie świata ,
                    > który by mógł wystarczająco stabilnie
                    > istnieć i funkcjonować?

                    W niektorych przypadkach - tak.


                    > Czy innymi słowy istnieje (istniało) potencjalne prawo
                    > wyboru? Tego chyba dziś nie można stwierdzić,
                    > ale czy to mogłoby być (a może
                    > jest) przdmiotem zainteresowania nauki?
                    > Nie wiem. Odpowiedz, Innppp.

                    Ludzie robia takie rzeczy.
                    Wybitny kosmolog, A. Linde ma model "wiecznej
                    inflacji", teorie w ktorej czasoprzestrzen
                    wypelniona polem kwantowym paczkuje w
                    niekonczaca sie "kolonie" Wszechswiatow -
                    kazdy o nieco innych prawach fizyki,
                    o roznej liczbie wymiarow. Te Wszechswiaty
                    sa na zawsze od siebie oddzielone
                    "sciana ognia" - gwaltownym
                    przejsciem fazowym.

                    To jest bardzo logiczna i realtywnie
                    prosta ekstrapolacja tego co wiemy o
                    grawitacji i kwantowej teorii pola.
                    Niektore konsekwencje tej hipotezy dla naszego
                    Wszechswiata sa nawet weryfikowalne i, co ciekawe,
                    potwierdzone (post-factum).

                    Calosc jest jednak, jak na razie, fundamentalnie
                    niesprawdzalna. Czy to jest jeszcze fizyka?
                    O, to jest pytanie!


                    Pozdrawiam
                    i.
                  • Gość: Julek Re: Fakty empiryczne IP: webcacheB* / *.elk.dialup.pol.co.uk 02.02.03, 12:50
                    Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

                    > innppp napisał:
                    >
                    > > Pytanie "jak to sie dzieje" jest zle postawione.
                    > > Przyciaganie grawitacyjne jest po prosu faktem
                    > > empirycznym. Mozna jedynie znajdowac coraz
                    > > piekniejsze i pelniejsze modele matematyczne,
                    > > w ktore beda coraz lepiej opisywaly roznorakie
                    > > wlasnosci tego oddzialywania (casus Einsteina).
                    > >
                    > > Pozdrawiam
                    > > i.
                    > >
                    > Dzieki Innppp.
                    > Ze grawitacja jest faktem, to jest jasne, ale empirycznym, czyli opartym na
                    > doswiadczeniu, to jest inna rzecz. Wiemy ze jablko spada z drzewa, ze ciala
                    > zblizaja sie ku sobie dzieki grawitacji. Zadne doswiadzczenia, jak do tej
                    pory,
                    >
                    > nie wykazaly w jaki sposob i co powoduje to zblizenie,......


                    ,
                    AndrzejM.
                    1.Faktów "nieempirycznych" niema, z definicji.

                    1)Julek: Zgoda, ale fakty te sa doswiadczalne jedynie naszymi zmyslami tzn.
                    Jezeli spadnie nam cos na glowe to poczujemy bol, ale nie zastanawiamy sie
                    dlaczego, to cos, spadlo nam na glowe i przyjmujemy to jako fakt empiryczny.
                    Moim skromnym zdaniem , powinnismy sie zastanowic, wlasnie dlaczeg i co to
                    spowodowalo. Okreslenie tego jako „grawitacja” nic nam nie mowi.

                    2.Nauka - tak jak ja ją rozumiem - nie zaimuje się pytaniami "dlaczego tak
                    jest". tzn dlaczego takie a nie inne prawa rządzą światem -tylko zajmuje się
                    odkrywaniem tych praw.

                    2)Julek: Przypuszczalem ze wlasnie nauka powinna, przynajmniej starac sie,
                    wytlumaczyc pewne zjawiska zachodzace we wszechswiecie.
                    Prawa sa najczesciej dostosowane do zjawisk, tylko zjawiska nie zawsze
                    postepuja wedlug praw.

                    3.Oddziawanie na odległość takie jak wywoływane przez pole elektryczne,
                    magnetyzne, grawitacyjne - opisane są jako modele matematyczne
                    odzwierciedlające obserwacje naszego świata. Tak samo nie odpowiadamy na
                    pytanie o to, dlaczego przyciąga (czy odpycha) pole magnetyczne czy elektryczne
                    jak i "dlaczego" robi to pole grawitacyjne.

                    3)Julek: To juz przestaje byc fizyka i zakrawa na filozofie lub wiare
                    (w ...... ) Tak jest, bo tak jest napisane w boblii, a to, co jest napisane w
                    biblii, przyjmuje bez zastrzezen, bo by sie podwazalo autorytet boga. Lub tak
                    jest, bo tak powiedzial Einsten. No to co ze tak powiedzial Einstein ??!!!

                    Dotyczy to wszystkich tak zwanych "praw przyrody". One są jakie są. Jeżeli
                    byłyby inne,świat wyglądłby inaczej. Ale jest taki, jaki jest, albo, jakim nam
                    się wydaje.

                    .Julek:Gdyby naukowcy naprawde podchodzili do zjawisk w ten sposob ze „swiat
                    jest takim jakim jest” to bysmy nawet jeszcze nie strzelali z luku.

                    Teorie, o jakich piszesz, Julku, nie są teoriami naukowymi, tylko
                    czczymi spekulacjami. Bo że próbuje się połaczyć oddziaływanie o których mówimy
                    w jedną teorię pola, to inna sprawa. To w dalszym ciągu nie jest poszukiwanie
                    odpowiedzi na pytanie "dlaczego", tylko próby pewnegp "łączenia" ze sobą faktów
                    i zdobywania narzędzi do przewidywania łańcuchów skutków i przyczyn. (Innppp,
                    jeżeli przypadkiem przeczytasz ten post i nie będziesz miał nic lepszego do
                    roboty, napisz, czy bardzo plotę, piszą o nauce z punktu widzenia nienaukowca,
                    bo jestem tylko wyrobnikiem techniki).

                    3)Julek: Wszystkie teorie sa w mniejszum czy wiekszym stopniu spekulacjami, z
                    chwila gdy teoria zostaje udowodniona, przestaje byc teoria a staje sie faktem.

                    4. Można sobie próboać budować modele światów . w których istnieją inne prawa
                    przyrody, ale chyba oficjalna fizyka się tym nie zajmuje...

                    4)Julek: ....???

                    5. Ludzim wierzącym odpowiedzi na pytanie "dlaczego świat jest taki" udziela
                    wiara, religia. Ale nie nauka.

                    5)Julek: Jestem czlowiekiem nie wierzacym i szukam zbawienia w nauce a nie w
                    religii, ktora z zasady odpowieda w ten sposob ze bog tak stworzyl i tak musi
                    byc.

                    6. Czy można odpowiedzieć na pytanie: czy jakieś inne prawa przyrody
                    umożliwiały by stworzenie świata , który by mógł wystarczająco stabilnie
                    istnieć i funkcjonować? Czy innymi słowy istnieje (istniało) potencjalne prawo
                    wyboru? Tego chyba dziś nie można stwierdzić, ale czy to mogłoby być (a może
                    jest) przdmiotem zainteresowania nauki? Nie wiem. Odpowiedz, Innppp.

                    6)Julek:... ????

                    7. Nawet zmiana takiego "malutkiego" prawa jak to, że woda ma największą
                    gęstośc trochę powyżej punktu zamarzania - zmieniłoby oblicze Ziemi i
                    uniemożliwiło naszą dyskusję...

                    7)Julek: Tu nie chodzi o zmiane prawa „malutkiego” a raczej dlaczego tak jest
                    i tym zajmuje sie nauka.


                    Jezeli czegos nie wiem, a wiem ze bardzo malo wiem, to sie pytam kogos, kto,
                    wedlug mnie powinien wiedziec, natomiest , osoba ktorej sie pytam, nie zna
                    odpowiedzi na moje pytanie, powinna, wedlug mnie, przyznac sie do tego
                    smutnego faktu ze ma ograniczona wiedze na ten temat i nie owijac tego w
                    bawelne, tlumaczac w sposob filozoficzny, ze tak jest bo tak jest, bo to jest
                    fakt empiryczny.
                    Ps.Wybaczcie moja polszczyzne, 63 lata poza Polska.
                    Pozdrawiam

                    « poprzedni list

                    • Gość: AndrzejM Re: Fakty empiryczne IP: *.acn.pl 02.02.03, 16:01
                      Witam,
                      Julku, deklarujesz się jako "niewierzący" i - paradoksalnie (co jest jednak
                      częstym przypadkiem)- zaraz potem przedstawiasz swoje oczekiwania wobec nauki,
                      która w Twoim rozumieniu byłaby jakąś religią zastępczą.
                      Masz prawo - oczywiście - uważać i głosić co Ci się podoba, ale w tej nauce,
                      która rzeczywiście wyprowadziła nas z jaskiń na próg kosmosu nigdy nie było
                      miejsca dla religii - także takich, jak Twoja (ale było oczywiście miejsce dla
                      religijnych i głeboko wierzących uczonych).
                      Pozdrawiam
                      A.
                      • Gość: Julek Re: Fakty empiryczne IP: webcacheB* / *.lemur.dialup.pol.co.uk 02.02.03, 19:22
                        Gość portalu: AndrzejM napisał(a):

                        > Witam,
                        > Julku, deklarujesz się jako "niewierzący" i - paradoksalnie (co jest jednak
                        > częstym przypadkiem)- zaraz potem przedstawiasz swoje oczekiwania wobec
                        nauki,
                        > która w Twoim rozumieniu byłaby jakąś religią zastępczą.
                        > Masz prawo - oczywiście - uważać i głosić co Ci się podoba, ale w tej nauce,
                        > która rzeczywiście wyprowadziła nas z jaskiń na próg kosmosu nigdy nie było
                        > miejsca dla religii - także takich, jak Twoja (ale było oczywiście miejsce
                        dla
                        > religijnych i głeboko wierzących uczonych).
                        > Pozdrawiam
                        > A.

                        Powiedzialem ze "szukam zbawienia w nauce" ale to byl tylko zart.
                        W nauce nie powinno byc miejsca dla religijnych i gleboko wierzacych
                        naukowcow, bo maja ograniczone pole "eksploatowania" nauki, nie powstrzymuje
                        ich nie wiedza, lecz bojazn przed kara boza, za myslenie wbrew nauce kosciola.
                        Kopernik, byl jednym z niewielu uczonych, ktory jako kanonjk, doszedl do
                        przekonania ze ziemia nie jest srodkiem wszechswiata, jak uczyl kosciol a nie
                        chcac popasc w zatarg z kosciolem, oddal swoja prace do druku bedac na lozu
                        smierci. Pozdrawiam
                        • Gość: AndrzejM Re: Fakty empiryczne IP: *.acn.pl 02.02.03, 19:57
                          Gość portalu: Julek napisał(a):

                          >
                          > > W nauce nie powinno byc miejsca dla religijnych i gleboko wierzacych
                          > naukowcow, bo maja ograniczone pole "eksploatowania" nauki, nie powstrzymuje
                          > ich nie wiedza, lecz bojazn przed kara boza, za myslenie wbrew nauce kosciola.


                          Witam raz jeszcze
                          Julku, widocznie istnieje jednak różnica między tym, co według Ciebie powinno
                          być czy tam "nie powinno mieć miejsca" a tym co jest i historią, które są jakie
                          są.

                          Wybacz, twój zabawny tekst na temat bojaźni bożej wśród naukowców wygląda na
                          żywcem wyjęty z jakiegoś podręcznika dla lektorów marksizmu - leninizmu na
                          kursach funkcjonariuszy powiatowych. Nie obrażaj się, wiem, że -jak napisałeś -
                          od dawna nie byłeś w kraju. Więc i lektury może jakieś takie dziwaczne do
                          Ciebie trafiają?
                          Filozofia nauki a nauka to nie to samo, przyznasz? A ten wątek- rozpoczęty
                          zabawną "konstrukcją myslową" Jurka i potem tlący się między innymi dzięki
                          egzaltowanym i dośc jednak bezmyślnym zachwytom Danusi i mniej egzaltowanemu
                          ale też nie grzeszącemu dyscypliną myślenia Twojemu wsparciu - a więc ten wątek
                          dotyczy jednak spraw związanych z tą sferą nauki, którą w bardziej precyzyjnej
                          pod tym względem angielszczyźnie określa się jako "SCIENCE". A to zobowiązuje.

                          Sądzę, że na ten temat już wystarczająco dużo sobie powiedzieliśmy

                          Pozdrawiam
                          A.
    • Gość: zztop Re: Odpychanie IP: *.virus.hwn.ru / *.dyn.optonline.net 31.01.03, 00:49
      kliu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka