Dodaj do ulubionych

Krótka historia kociego rodu

29.06.07, 06:47
Koty to bardzo inteligentne zwierzęta. I mają swoją godność. Nie to co psy,
którym odpowiada relacja pan-niewolnik, w której to oni są niewolnikami,
bezmyślnie służącymi. Kot w życiu by sobie na coś takiego nie pozwolił.
Dlatego bardziej szanuję koty od psów.

Poza tym koty nie śmierdzą tak jak psy, dzięki czemu milej się je głaszcze. Do
tego, kotów nie trzeba wyprowadzać na spacer, ponieważ są na tyle
inteligentne, że same potrafią się wyprowadzić, załatwić, i wrócić do domu. Z
psem to byłoby nie do pomyślenia.

Można tak jeszcze długo wymieniać.
Obserwuj wątek
    • Gość: Boa Bez przesady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 08:11
      I koty, i psy mają swoje zalety jako towarzysze ludzi. Mam kota (niedługo będę
      miał drugiego), ale chciałbym mieć też psa (niestety na razie mam zbyt
      nieregularny rozkład dnia).
      Twierdzenie, że psu "odpowiada" relacja pan-niewolnik, jest dziwne. Pies ma
      większe zaufanie do człowieka, bardziej się do niego dostosowuje, ale to nie
      znaczy, że nie ma swojego charakteru, preferencji itp.
      • Gość: zzx Re: Bez przesady IP: 62.181.169.* 29.06.07, 10:47
        pies jest po prostu zwierzęciem stadnym (w rodzinie podpożądkowuje się
        przewodnikowi stada czyli człowiekowi)
        • Gość: atx Re: Bez przesady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.07, 15:50
          Mysle, ze nie ma co wszczynac flame'ow o to czy pies czy kot. Proponuje podejsc do sprawy z humorem :) A co do kotow (oraz innych zwierzat) i humoru, polecam - tym ktorzy jej jeszcze nie znaja - strone icanhascheezburger.com/ :)

          Najlepiej ogladac tam fotki od najstarszej strony, bo pozniej sie pewne zarty powtarzaja i przetwarzaja w nastepnych.
          • Gość: atx Re: Bez przesady IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.07, 16:39
            icanhascheezburger.com/2007/01/11/halp/
            icanhascheezburger.com/2007/06/23/it-suspects/
            icanhascheezburger.com/2007/04/08/wait-i-will-helps-you-tyep/
            icanhascheezburger.com/2007/05/28/smoochies/
            icanhascheezburger.com/2007/05/25/o-rly/
            icanhascheezburger.com/2007/05/31/ohhhhhhhhh/
            icanhascheezburger.com/2007/01/24/ceiling-cat-is-watching-you-masturbate/
            Dla maniakow - stworzono tez odpowiedni jezyk programowania :)
            www.lolcode.com/
    • Gość: ptysiunia Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 08:28
      Ja też mam kota,a konkretnie kotkę.Fakt,że bywa humorzasta nie stanowi
      problemu.W końcu jest babą.Jednak okazuje nam swoją miłość na różne kocie
      sposoby.Są jeszcze koty u moich rodziców,za którymi bardzo tęsknię.Jedno z
      porzekadeł mówi,że dom bez kobiety i kota nie istnieje.Hm,zaraziłam męża,który
      jest teraz mega kociarzem i razem z naszym słoneczkiem trzymają sztamę.I choć
      lubię psy to jednak moimi ulubieńcami na zawsze pozostaną potomkowie bogini Bastet.
      • Gość: zdeblogowany Uściślij {ptysiunia'u} za kim bardziej... IP: *.sulechow.net 29.06.07, 12:57
        ...tęsknisz: za kotami rodziców czy za samymi rodzicielami.Coś tu kręcisz...
        Nie jestem mega-kociarzem, lubię i burki i szarobure.
        Choć rasową jamniczkę sąsiadów kłapiącą paszczęką bezrozumnie w przestrzeń
        całymi dniami to chyba bym chwilami zagłaskał na śmierć. Coś nie tak jest z jej
        opiekunami, że ich pies tak głupieje...
        W rodzie kotów po kilku kocurach mam wreszcie kotkę - i... już nie chcę więcej
        kocurów!
        Notabene bardziej od zwierząt lubię... kobiety. Choć, jak mówią, im bardziej
        poznaję bezrozumność ludzi, tym bardziej lubię zwierzęta.
    • Gość: kaa Krótka historia kociego rodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 08:37
      Śliczne kocisko na zdjęciu!!!Kocham te stworzenia.Mogłabym podać wiele
      przykładów świadczących o niebywałej inteligencji owych zwierzaków,ale nie umiem
      się rozpisywać.Sama mam koty.Nie są fałszywe,ni wredne.W okazywaniu uczuć może
      bardziej powściągliwe od psów,ale to ich mruczenie,trącanie łebkiem,wskakiwanie
      na kolana jest dla mnie nagrodą za niewielki wysiłek,jakim jest opiekowanie się
      nimi.Wiwat koty!!!
      • aro7 Help 29.06.07, 09:54
        może poradzicie, co zrobić aby 7 letnia kicia nie sikała w różnych miejscach,
        tylko w jednym do tego przeznaczonym?
        • Gość: piolka30 Re: Help IP: *.mofnet.gov.pl 29.06.07, 10:59
          Radzę poszukać pomocy u weterynarza, przyczyn moze byc duzo. Jedna z moich
          kotek sikała w różnych miejscach gdy była chora na zapalenie dróg moczowych, po
          prostu kuweta kojarzyła jej się z bólem przy oddawaniu moczu. Po kuracji
          zaczęła znów sikać do kuwety. Drugim powodem może być niedostatecznie często
          czyszczona kuweta, koty nie lubią załatwiać się, gdy żwirek śmierdzi. Innym
          powodem może być nieodpowiadający kocim gustom żwirek i po jego zmianie
          wszystko wraca do normy. Może być też nieodpowiednie miejsced - gdy kot czuje
          się niepewnie tam, gdzie stoi kuweta. Powinna stać w zacisznym kącie. A może
          ktoś go z kuwety zganiał w trakcie wypróżnienia?
          Trzeba kota obserwować, czy stale sika poza kuwetą, czy tylko od czasu do
          czasu.
          Jeśli są inne zwierzęta w domu, to nawet kotka (a nie tylko kocur) często sika
          tylko po to, by oznaczyć swoje terytorium.
          Zyczę sukcesów, panią pozdrawiam, kotkę delikatnie głaszczę. Piolka
          • aro7 Re: Help- Dzi ęki :) 30.06.07, 07:29
            wydaje, się że przyczyn może być kilka. terytorium (mimo sterylizacji)-pod drzwi
            podchodzi kocur sąsiadów. Mama, z którą kotek mieszka może czasami z powodu
            wieku niedokładnie posprzątać kuwetę. także wydaje mi się, że chęć zwrócenia na
            siebie uwagi, tak jak drapanie po tapczanie i szelmowskie spojrzenie, czekające
            aż się jej pogoni kota...
        • ipswich1 Zgadzam sie z piolka30, lecz jest jeszcze jedna... 29.06.07, 11:27
          rzecz. Czy Twoja kocica jest wysterylizowana? Jezeli nie, to jest to niestety
          natura. Ona probuje znaczyc swoje terytorium i przywolac samca. Mielismy ten
          sam problem, probowalismy temu zapobiec tabletkami. Moze to jednak wywolac
          rozne bolesne dla stworzenia powiklania. Chcielismy za wszelka cene uniknac
          sterylizacji, poniewaz jest to (tak myslimy, coz zrobic) nie fair, kot to
          stworzenie od A do Z a nie zabawka. Nie udalo sie i gdy nasza kotka miala
          wypadek, akrobatka spadla z okna, z trzeciego pietra w starej kamienicy,
          postanowilismy za jednym zamachem zrobic to za rada weterynarza. Nie czulismy
          sie z tym najlepiej, wierz mi. Ale problemy ustaly. Teraz zdarza sie czasami
          jezeli zapomnimy o kuwecie, wiec nasza Milka sie msci i ma racje bo kot jest
          charakterny i trzeba GO kochac bezwarunkowo, jak zone. Pzdr. Koty gora.
          • petrucchio The best of both worlds 29.06.07, 11:42
            ipswich1 napisał:

            > Koty gora.

            A w moim domu zawsze były i psy, i koty. W tej chwili mam jednego psa i dwa
            koty, i tyz piyknie.
            • ipswich1 Re: The best of both worlds 29.06.07, 11:53
              petrucchio napisał:

              > ipswich1 napisał:
              >
              > > Koty gora.
              >
              > A w moim domu zawsze były i psy, i koty. W tej chwili mam jednego psa i dwa
              > koty, i tyz piyknie.
              Zgadzam sie, racja. Moj brat ma przepieknego whipeta. Nasza kocica z nia sie
              jeszcze nie spotkala, raczej z obawy o zdrowie i zycie charta. Mysle jednak ze
              jakby obydwie byly razem od malego, doskonale by sie uzupelnialy. Ale teraz...?
              Koty sa jednak bardzo "charakterne". I wlasciwie to: wszystkie stworzenia gora.
              Nawet Renia Beger. Nawet jej dalbym owsa.
              • europitek Re: The best of both worlds 30.06.07, 01:10
                Wspólne wychowywanie się psów i kotów to fajna sprawa. Zwłaszcza, gdy jedno z nich jest starsze i wychowuje drugie. Miałem możliwość obserwowania tego przez przez kilka pokoleń psów i kotów w różnych konfiguracjach ilościowych osobników obu gatunków. Polecam każdemu, kto ma dom z własnym podwórkiem/ogrodem - bardzo wdzięczne do obserwacji (masa śmiesznych i pouczających przygód obnażających idiotyzm naszych stereotypów myślowych).
            • athaualpa Re: The best of both worlds 03.07.07, 13:58
              W moim rodzinnym domu zawsze były koty - nawet 4 dachowce, w porywach do 6
              (kotka z małym z piwnicy ).
              Od kilku lat, odkąd mieszkam na wsi mam tez dużą psicę (wilkowatą) + 2 koty
              (rudy tygrysek i czarna kicia z białymi dodatkami). Cała watacha
              wysterylizowana, gdyż na wsi trudno przypilnować.
              Od 2 lat mam też drugą sunię. Generalnie dobrze się znoszą.
              Psy sa jednak ufniejsze. Moja kicia od 1999 jest u mnie, a do tej pory walczę z
              nią, gdy trzeba dać jej lekarstwo (ma FIVA). To trochę frustrujące dla mnie.
              Misia była wprawdzie kotem smietnikowym przez kilka pierwszych miesięcy życia,
              ale od tej pory powinna sie bardziej oswoić.
              Koty są większymi indywidualistami i uważają, że człowiej żyje, aby im służyć.
              Uwielbiam jedne i drugie.
          • ysobeth Re: Zgadzam sie z piolka30, lecz jest jeszcze jed 29.06.07, 16:29
            Ipswich, sterylizacja kotki, która nie jest matką w hodowli z prawdziwego
            zdarzenia, to nie żadna krzywda. To naprawdę najwłaściwsza decyzja. Nie
            dlatego, żeby "dyskryminować" dachowce, albo dostosowywać stworzenie do
            ludzkiej wygody. Po prostu - doprowadzono do tak nieprawdopodobnego rozmnożenia
            kota domowego, że jest to z krzywdą przede wszystkim dla niego. Co roku rodzi
            się wiele tysięcy kociąt, z których większość ginie w okropny sposób z chorób,
            w wypadkach i z okrucieństwa ludzkiego - zanim osiągnie bodaj pół roku. Te,
            które przeżyją, albo lądują w schroniskach (z których większość jest istnymi
            obozami koncentracyjnymi dla zwierząt), albo wegetują niedożywione i chore po
            piwnicach. Jedyny na to sposób to nie dopuszczać do narodzin kolejnych
            nieszczęśników - nawet, jeśli teoretycznie znajdzie im się dobre domy, nie ma
            żadnej gwarancji, że ostatecznie nie wylądują na ulicy (a przy tym te "dobre
            domy" mogłyby zaopiekować się tymi kociętami, które już są na świecie i bez
            tego umrą).
            Co do wypadania kotki z balkonu - czy pomyślałaś o tym, żeby zabezpieczyć
            balkon siatką? Wypadki się zdarzają, nawet najbardziej spokojny i nieruchawy
            domowy mruczek może dostać głupawki albo skoczyć za ptakiem - już się o tym
            przekonałaś... Siatka może być całkiem niewidoczna z zewnątrz, są fachowcy od
            takich zabezpieczeń...
        • Gość: zdeblogowany Wiesz {aro7} - przygarnąłem swego czasu... IP: *.sulechow.net 29.06.07, 13:43
          ...podrośniętą kotkę wychowaną w piwnicach w mieście.
          Nie miała nawyku, potrzeby zagrzebywania swych...niewymownych i załatwiała się
          wprost na obmurówkach mego domu. Takie w piwnicznych stadach tam zwyczaje.
          Wzięty kot ZE WSI - podchowany nieco przez swą mamę NIGDY nie pozostawiał
          swych...niewymownych na widoku. Zimą , po śniegu, załatwił mi się taki w
          piwnicy do kratki syfonu podłogowego. Szkoda, że nie miałem tam jakiegoś mini
          spłukiwacza!
          Od kiedy na zimę (nie mieszkam w blokach) - ale tylko na zimę - wystawiam swej
          kotce kuwetę [zachwalam takie z DASZKIEM - nie sypią koty żwirku wokół]
          zapomniałem o tym , że w ogóle kot sprawił mi kłopot ze swymi...niewymownymi.
          Uwaga - koty karmione głównie suchą karmą - sikają bardzo śladowo. Ale micha z
          wodą - obwiązkowo!
          Zapomniałbym - w obu mych mieszkaniach (parter) moja kotka SAMA wychodzi na
          zewnątrz za potrzebą. I w drzwiach mieszkania na korytarz , i w drzwiach
          zewnętrznych domu ma kotka swą klapkę - ZACHWALAM wstawiajcie w drzwiach KLAPKI
          dla zwierzaków!
          Od tygodnia rozglądam się za takim typem tej klapki, co ma entree tylko na
          sygnał czipu wszczepionego pod skórę zwierzaka - współlokatora. Inny nam przez
          tę klapkę nie wejdzie (jak ten kocur od mych sąsiadów nocą do mej kotki).
          Miłość (ruja) nie znała dlań granic. Ale mu "kota" pogoniłem...
          Uczciwie dodam - nie wiem, czy ta klapka "czipowa" ma opcję wpuszczania KILKU
          zwierzaków. Tę co mam teraz na czas nieobecności zamykam pokrętłem i tyle...

          Zachwalam - bierzcie kocięta ZE WSI.
          MREEEUUU - oto potwierdzenie mej rezydentki...Wiem mruczalska, już to
          naklawiaturowałem forumiaczkom i forumiakom.
          • ysobeth Re: Wiesz {aro7} - przygarnąłem swego czasu... 29.06.07, 16:33
            Wiesz, zdeblogowany, nie wiem skąd wziąłeś informację, że koty jedzące
            wyłącznie suchą karmę sikają "śladowo". Przecież organizm tak samo musi
            wypłukiwać szkodliwe produkty przemiany materii, jak po każdym jedzeniu. No
            chyba że kot ma za mało wody... Moja kociasta je samo suche, pije ile chce
            (zawsze zostaje wody w misce, wylewam rano, żeby zmienić na świeżą) i sika
            całkiem normalnie.
    • Gość: Kicia Krótka historia kociego rodu IP: 195.136.98.* 29.06.07, 08:54
      Nie znam bardziej inteligentnych, przytulnych i sprytnych zwierząt domowych.
      Bzdurą jest, że kot śmierdzi i jest wredny. Są to bardzo cierpliwe i
      wyrozumiałe zwierzątka, zwłaszcza jeśli chodzi o małe dzieci.
      • ysobeth Re: Krótka historia kociego rodu 29.06.07, 16:36
        Śmierdzi wtedy, kiedy mu nie sprzątać kuwety - wina jest zawsze po stronie
        opiekuna. A wredność to typowe przypisywanie stworzeniu własnych cech ;-) Ten,
        kto tak mówi, w ogóle nie zna kotów.
    • Gość: scav Krótka historia kociego rodu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.07, 08:55
      Będzie trzeba kupić Science i poczytac :)
      Catz rulez
      • kabja Re: Krótka historia kociego rodu 29.06.07, 09:02
        Uwielbiam swoje dwa kociaki!
        Jeśli chodzi o różnice między kotami i psami, słyszałam taką oto anegdotę:
        Pies myśli- mój pan dba o mnie, karmi minie, zabiera na spacer, bawi się ze mną-
        chyba jest bogiem. Kot myśli- człowiek dba o mnie,karmi, bawi się ze mną,
        głaszcze mnie-chyba jestem bogiem. ;-)
        • Gość: yamabushi koty sa przereklamowane... i to mocno... IP: *.marketing-house.pl 29.06.07, 09:15
          niszcza sprzety (bardzo) i rosliny domowe, brudza lapami sciany... sikaja, wymiotuja, zostawiaja
          wszedzie klaki... zalatwiaja sie do doniczek a poza tym ze sie w nocy laduja na twarz to niewiele z nich
          mamy frajdy...

          mam koty - WOLE PSY
          • Gość: Antek_2002 Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.07, 09:48
            Kot nie śmierdzi, kocia kupa to najbardziej śmierdząca substancja na tym Bożym
            świecie. Kot jest głupi - idzie na spacer, wraca i rżnie do kuwety. W 80% nie
            trafia w piasek. Portafi drzeć się pod lodówką/oknem/gdziemusiępodoba. Nie
            przekonasz, że żreć nie dostanie. Pies pojmie, kot, żeby zamilkł musi zeżreć
            albo zginąć. Od kociego futra kicham. Psa alergeny są cięższe, opadają na
            ziemię, łatwiej je sprzątnąć.
            Na koniec - mam terriera irlandzkiego. Mam kota. Kot nie ma szans w starciu, w
            żadnym przypadku. To pośredni dowód na wyższość intelektualną psa (człowiek
            zdominował inne rasy głównie dzięki wyższości intelektualnej, nie przewadze
            fizycznej. Relacja kot-pies jest z grubsza taka jak relacja człowiek-reszta fauny)
            • oktawianc Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... 29.06.07, 09:59
              Zwłaszcza ostatni argument jest mocny:)
              Idź, proszę zdominować swoją niewątpliwą inteligencją takiego na przykład
              niedźwiedzia :) Hehe, szkoda, że nie mogę tego zobaczyć.
              A no i jeszcze zastanawia mnie, czy jak wracasz ze spaceru, to rżniesz do
              klozetu, czy załatwiłeś to na spacerze? Zawsze trafiasz idealnie, jak sikasz?
              Jak jesteś głodny, to dasz się przekonać żeby nie jeść? Czy może jednak uprzesz
              się i weźmiesz jedzenie?
              Mam też wrażenie, że kociej kupie daleko pod względem smrodliwości, do Twojej...
              • Gość: alboalbo Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... IP: *.pkol.pl 29.06.07, 11:35
                Super riposta !!! Koty to słodkie zwiarzaki.
            • mikelondon Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... 29.06.07, 10:25
              Gość portalu: Antek_2002 napisał(a):

              > Kot nie śmierdzi, kocia kupa to najbardziej śmierdząca substancja na tym Bożym
              > świecie. Kot jest głupi - idzie na spacer, wraca i rżnie do kuwety. W 80% nie
              > trafia w piasek. Portafi drzeć się pod lodówką/oknem/gdziemusiępodoba. Nie
              > przekonasz, że żreć nie dostanie. Pies pojmie, kot, żeby zamilkł musi zeżreć
              > albo zginąć. Od kociego futra kicham. Psa alergeny są cięższe, opadają na
              > ziemię, łatwiej je sprzątnąć.
              > Na koniec - mam terriera irlandzkiego. Mam kota. Kot nie ma szans w starciu, w
              > żadnym przypadku. To pośredni dowód na wyższość intelektualną psa (człowiek
              > zdominował inne rasy głównie dzięki wyższości intelektualnej, nie przewadze
              > fizycznej. Relacja kot-pies jest z grubsza taka jak relacja człowiek-reszta
              fau
              > ny)
              ale prymityw... no i chcialbym zobaczyc towjego terriera jak sie spotyka z moim
              kotem hehehehe juz byl kiedys jeden pies ktorego uczono ganiac koty - i
              musialem mu z gardla zdejmowac mojego kota :D
            • Gość: greg Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... IP: 213.227.114.* 29.06.07, 12:09
              Współczuję Twojemu kotu takiego opiekuna.
            • Gość: gość Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 16:42
              Poziom twojej głupoty jest powalający , każdy pies i kot są mądrzejsze od
              ciebie.
          • Gość: kitty Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... IP: *.stn.pl 29.06.07, 09:54
            To przykre, ale masz bardzo nie wychowane koty, albo o nie bardzo dbasz o nie.
            Moje są kochane i z wyjątkiem konsumpcji kwiatów niczego takiego nie robią. Jak
            zaczniesz czesać swoje koty to nie będzie kłaków. Psy też się czesze(
            szczotkuje) to są podstawowe obowiązki opiekuna. Kot jest super czystym
            stworzeniem jak ma brudno w kuwecie to potrzebę może zrobić w innym czystym
            miejscu. Dbajmy o swoje koty .
          • mikelondon Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... 29.06.07, 10:23
            Gość portalu: yamabushi napisał(a):

            > niszcza sprzety (bardzo) i rosliny domowe, brudza lapami sciany... sikaja,
            wymi
            > otuja, zostawiaja
            > wszedzie klaki... zalatwiaja sie do doniczek a poza tym ze sie w nocy laduja
            na
            > twarz to niewiele z nich
            > mamy frajdy...
            >
            > mam koty - WOLE PSY


            hehehe - moze sprzataj kotu w kuwecie - odpadnie problem zalatwiania sie w
            doniczkach. Jesli nie bedzie mu z kuwety wialo jak z szaletu publicznego to
            kocurek nie bedzie odwalal takich numerow. Co do niszczenia mebli - postaraj
            sie mu zalatwic cos na czym bedzie mogl ostrzyc pazurki (nie oduczysz go tego
            calkowicie). Co do wymiotowania - musza sobie oczyszczac przewod pokarmowy z
            siersci ktora polukaja kiedy sie myja - psy sie nie myja to nie wymiotuja. Za
            to cuchna. Wybor zalezy od indywidualnych preferencji. No i jeszcze jedno - moj
            kot nigdy nie probowal mi sprac na glowie. W swierzo wypranych koszulkach - ooo
            to co innego. Zwlaszcza jesli sa biale (mam czarnego kocurka)
          • pikareska1 Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... 29.06.07, 11:00
            a ja myślałam, że mój kot jest wielce oryginalny wchodząc mi nagłówę w środku
            nocy...on poza tym jeszcze potrafi lizać moje włosy, a współlokatorce próbował
            nawet kiedyś umyć oko...ale my nie narzekamy, bo szuszu jest niezwykle
            towarzyskim, otwartym na ludzi i inne zwierzęta kotem.i chwała mu za to.
          • ipswich1 Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... 29.06.07, 11:14
            tak jakby psy nie niszczyly sprzetow, nie szczaly po dywanie albo i lepiej, np.
            wyly calymi godzinami. Widac odpowiada Ci ze masz w domu kogos, kto Cie slucha.
            Przynajmniej tak Ci sie wydaje. Masz kompleksy to smutne, umow sie z
            psychologiem albo zmien rodzine. Ten pies na to nie zasluguje.
          • Gość: Gabcia Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... IP: 213.17.170.* 29.06.07, 11:28
            Jestem Gabcia, nic nigdy nikomu nie zniszczyłam (a żyję z człowiekami już 3
            lata), ścian nie brudzę łapkami bo nie mam takiej potrzeby, sikam w swoją
            osobistą kuwetkę, a nie do doniczek. Acha na twarz człowieków też nie wchodzę
            (bo i po co). Szczerze mogę się przyznać do grzebania łapkami w ziemi (czasami
            jak mnie głupawka złapie), wymiotuję bardzo rzadko (zawsze na podłogę i
            ludziska nie mają problemu ze sprzątaniem), kłaczki są (dużo mniej przy
            regularnym szczotkowaniu). Ps. czy Ty człowieku napewno pisałeś o kocie?
            Pozdrawiam wszystkie kicie i kocurki!!!
          • Gość: gość Re: koty sa przereklamowane... i to mocno... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 16:40
            Czyli tak samo jak psy
    • Gość: napulpit Krótka historia kociego rodu - 100? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 09:23
      100 tys. to pojawił się razem z człwiekiem prawie ;)

      przywiezione z Marsa pewno :D
      w tym samym czasie ;)

      super foty
      tapety4u.xx.pl
    • Gość: Catman Krótka historia kociego rodu IP: *.chello.pl 29.06.07, 09:27
      Znam osobiście jednego fizyka z Meksyku, który ma w domu 5 kotów (a gromadę
      innych dokarmia na podwórzu). W zakończeniu prawie każdej swojej pracy naukowej
      umieszcza podziękowania dla swoich kotów, np takie: "Dziękuję także Popo i
      Chichu, którzy wymiauczeli swoje krytyczne komentarze o niniejszej pracy".

      Sam jestem przyjacielem kotów od dzieciństwa, miałem kota w domu przez 12 lat,
      aż się nabawiłem uczulenia, a teraz mój syn i córka, już dorośli i mieszkający
      osobno, mają swoje własne koty. Potwierdzam wszystkie pozytywne opinie o kotach
      napisane tu przez innych autorów. Kot nie pozwoli wychować się na groźną
      bestię, jak pies, bo ma swój charakter. Ma też godność i trzeba go szanować, bo
      źle traktowany potrafi obrazić się nawet na swojego pana i potrafi to okazać.
      Dobrze traktowany jest dyskretnym i oszczędnym w gestach, ale bardzo eleganckim
      przyjacielem.
      • gwiezdna.matylda Re: Krótka historia kociego rodu 29.06.07, 09:54
        Gość portalu: Catman napisał(a):
        > Dobrze traktowany jest dyskretnym i oszczędnym w gestach, ale bardzo
        eleganckim przyjacielem.

        Pięknie i trafnie to ująłeś :)
      • Gość: zdeblogowany Mylisz się {Catman'ie} co do alergii. IP: *.sulechow.net 29.06.07, 13:10
        Otóż brak(?) kotów w twym dzieciństwie nie uodpornił Cię na koty DZIŚ.
        Co dzieciak liźnie, zje, zbrudzi się - to go uodporni na przyszłość...
        Odczulaj dziś się farmakologicznie i...

        Nie rezygnuj z "futrzaków"!
      • Gość: zaplakana Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.mtl.aei.ca 01.07.07, 23:45
        Oplakujem z mezem strate przyjaciela.Musielismy pozwolic Mu odejsc w zeszly czwartek. Byl taki
        dyskretny, nie zajmowal duzo miejsca, a tak strasznie pusto w domu... Znalam Go tylko 4 lata, ale byl
        przyjacielem mojego Ukochanego przez 17 lat.nasz Kot byl jedyny w swoim rodzaju, nikt Go nie
        zastapi.Patrze na Jego miseczki, miejsca do spania, dywanik do ostrzenia pazurkow i glaskania i dziwie
        sie rano, ze nikt mnie nie budzi patrzac mi w oczy...Okropnie smutno, szczegolnie, gdy patrze na
        cierpienie meza.Pozdrawiam
        • dar61 Klin klinem 02.07.07, 13:48
          Jak mnie moje kocury idąc za swą chucią "owdawiały", ginąc gdzieś pod kołami,
          czy w walce ze sobą - brałem kocię następne.
          Trwa tak coś ze 20 lat.
          A i tak każdy/-a) jest najukochańszy/-a.. Ma rezydentka chhhhhodzi mi
          włłłłłłaśnie na klaaaaaawiaturze - no daj mi skończyć tę pisan....
    • Gość: Pies czyli kot Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.net.perfekt.pl 29.06.07, 09:30
      Mam w domu psa i kota (kotke [okocila sie niedawno]) Ogolnie dogaduja sie. Tyle w tym temacie.

      Teraz co do postu tetliana. Wydaje mi sie, ze komus takiemu jak ty nawet najbardziej sluzalczy pies olal by spodnie gdyby uslyszal polecenie i poszedl w swoja strone. "Bardziej szanuje koty od psow" co to w ogole za zdanie ? co ma do tego kwestia szacunku ? Juz mozna powiedziec, ze bardziej lubie koty niz psy.

      Mozna tak jeszcze dlugo wymieniac faktycznie jak bezdennie gupi jest ten post.
      • kabja Re: Krótka historia kociego rodu 29.06.07, 09:39
        Gość portalu: Pies czyli kot napisał(a):

        > Mam w domu psa i kota (kotke [okocila sie niedawno]) Ogolnie dogaduja sie.
        Tyle
        > w tym temacie.
        >
        > Teraz co do postu tetliana. Wydaje mi sie, ze komus takiemu jak ty nawet
        najbar
        > dziej sluzalczy pies olal by spodnie gdyby uslyszal polecenie i poszedl w
        swoja
        > strone. "Bardziej szanuje koty od psow" co to w ogole za zdanie ? co ma do
        teg
        > o kwestia szacunku ? Juz mozna powiedziec, ze bardziej lubie koty niz psy.
        >
        > Mozna tak jeszcze dlugo wymieniac faktycznie jak bezdennie gupi jest ten
        post.
        Masz rację! Szanować trzeba wszystkie zwierzęta! Nawet te,które lubi się mniej.
        • Gość: Pasis Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.1-79-r.retail.telecomitalia.it 29.06.07, 10:07
          Alo o co wy sie sprzeczacie?
          Juz dawno nauka to zbadala i niestety pies jest stworzenie duzo bardziej inteligentnym.
          I nie ma co porownywaz ze moj kot to zrobil to a pies sasiada by tak nigdy niepotrafil.
          • Gość: Dziunia Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 10:55
            > Juz dawno nauka to zbadala i niestety pies jest stworzenie duzo bardziej
            inteligentnym

            Doprawdy?? Podaj proszę źródła tej informacji - gdzie są opracowania naukowe na
            ten temat? Linki do wiarygodnych tekstów naukowych, potwierdzających twoją tezę,
            poproszę...
          • Gość: kasia Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.zimex.org 29.06.07, 12:50
            W jakim sensie inteligentnym? W ludzkim rozumieniu? Juz jakiś czas temu
            słyszałam, że nauka odchodzi od badania zwierząt pod kątem ludzkiej
            inteligencji, bo to nie ma sensu. My jesteśmy rozwinięci w innym kierunku, niż
            kot, pies, czy bażant, bo żyjemy w innych środowiskach. W rozumieniu kota
            możemy byc kompletnymi imbecylami :-).
            • Gość: zdeblogowany Swięte słowa {kasiu}! IP: *.sulechow.net 29.06.07, 13:59
              Zawsze głupio się czuję widząc kpiące spojrzenie mej kotki, dziwiącej sie po co
              robię to czy tamto. Nie lepiej zjeść coś, podrzemać, pogonić za motylem...
              .........
              MRREEUUU...Na cholerę stukasz w ten przedmiot, pobaw sie ze mną tym cudownym
              światełkiem z lasera. No chodź...
              Idę pani mruczalska.
          • Gość: Tadeusz Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.07, 14:54
            >Juz dawno nauka to zbadala i niestety pies jest stworzeniem duzo bardziej
            inteligentnym.

            To dokładnie o niczym nie świadczy.
            Najinteligentniejszym zwierzęciem na świecie jest ponoć małpa (konkretnie
            szympans) a jednak nie widzę małpy w każdym domu - pomimo swej wysoko
            rozwiniętej inteligencji (a może własnie z jej powodu?) nie będzie się cieszyć
            z aportowania patyka, nie pomruczy na kolanach, kłębka wełny też nie bedzie
            gonić...
          • Gość: gość Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 16:45
            Nauka już dawno dowiodła , że masz IQ w okolicach rozmiaru buta , w którym
            chodzisz
        • hovawartka Re: Krótka historia kociego rodu 29.06.07, 10:10
          zastanawia mnie ta "liczba mnoga w oryginale" - nie jestem naukowcem, ale
          widzialam prace znajomego dla zachodnich czasopism naukowych i własnie sa
          pisane w liczbie mnogiej (autor jeden). Może taki jest po prostu język naukowy?
          I nie potrzeba do tego kota:)
          M.
    • Gość: Marlena Krótka historia kociego rodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 10:40
      kocham koty!! mam 21 kotów i 4 psy! czy jestem szalona?? TAK! Mam kota na
      punkcie kota! wszystkie są zadbane, mają mnóstwo miejsca i żyją w pełnej
      symbiozie z psami.
      • ysobeth Re: Krótka historia kociego rodu 29.06.07, 16:47
        No, jesteś trochę szalona ;-) Ale komu to przeszkadza? :-)) Dopóki twoje koty
        są zdrowe, nakarmione (czymś porządnym, nie np. Whiskasem lub Kitekatem) i
        zadbane, dopóki kuwety są regularnie sprzątane, kotki nie rozmnażają się, a
        okna i/lub balkony są zabezpieczone - nikomu nic do tego :)
    • Gość: zzx toksoplazmoza IP: 62.181.169.* 29.06.07, 10:46
      Drogi zarażenia człowieka
      Człowiek zaraża się bezpośrednio od chorego kota (wyłącznie od kota, nigdy od
      innych zwierząt), drogą pokarmową (zanieczyszczone pokarmy, jarzyny, owoce) lub
      przez zjedzenie świeżego mięsa zwierząt rzeźnych, również mięsa marynowanego,
      grilowanego lub wędzonego. Możliwe jest również zarażenie się przez uszkodzoną
      skórę (weterynarze, pracownicy laboratorium) lub błonę śluzową odbytu
      (homoseksualiści).
      Chociaż brak dokładnych badań, ocenia się, że w Polsce 70 % kotów jest
      zarażonych tym pasożytem. Wśród ludzi przeciwciała anty toxoplazma gondi w
      naszym kraju stwierdza się u około 50% populacji, co jest równoznaczne z
      częstością występowania tej choroby.

      www.zdrowemiasto.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=5909&alt=54
      • Gość: Dziunia Re: toksoplazmoza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 11:06
        OK, koty to zwierzęta bardzo niebezpieczne ;-))

        Nie one jedne.
        W lesie czyhają kleszcze, które zarażają ludzi boreliozą (to naprawdę paskudna
        choroba).
        Psy czasem dotkliwie gryzą, czasem nawet zagryzają ludzi na śmierć.
        Konie zrzucają jeźdźców, którzy czasem łamią wtedy kręgosłup (jak Christopher
        Reeve).

        itp. itp.
      • Gość: vixo bąblowica IP: 80.50.166.* 29.06.07, 11:07
        Nie wiem po co ta toksoplazmoza, ale żeby było sprawiedliwie...:

        Tasiemiec bąblowcowy

        To jeden z najniebezpieczniejszy wśród tasiemców dla człowieka, który wywołuje
        chorobę zwaną bąblowicą. Na szczęście rzadko nas atakuje. Dojrzała postać
        tasiemca bytuje w jelicie cienkim u pośredniego żywiciela z rodziny psów, jakim
        jest pies, lis, wilk, pies dingo, kojot, itp. Osiąga niewielkie rozmiary,
        zaledwie od 2 do 5mm długości.

        Cykl rozwojowy tasiemca bąblowcowego w organizmie psa

        Jaja tasiemca po dostaniu się do żywiciela pośredniego, jakim jest zwykle pies
        zakażają jego układ pokarmowy. Z jaj wylęgają się larwy - tzw. onkosfery, które
        naczyniami krwionośnymi dostaje się do narządów wewnętrznych żywiciela. Po
        okresie rozwoju rozwój larw w stadium zwane bąblowiec są one wydalane z kałem.
        Drogą pokarmową dostają się do żywiciela ostatecznego, jakim jest bydło, kozy
        oraz człowiek.

        Jak się zarażamy?

        Człowiek zaraża się zwykle za pośrednictwem psów. Typową przyczyną jest
        nierozważna pieszczota ze zwierzęciem – całowanie psa w pysk, co powoduje
        zbliżenie ust do nosa, gdzie na okolicznych włosach mogą być przyczepione jaja
        tasiemca, czy przez ślinę. Źródłem zakażenia mogą być również jaja tasiemca
        wydalone przez lisy na leśne owoce. Oczywiście ryzyko jest niewielkie – toteż
        po zjedzeniu niemytych jagód w lesie nie powinniśmy od razu biec do lekarza
        podejrzewając bąblowicę. Choroba nie rozwija się od razu, a wskaźnikowe badania
        krwi na obecność pasożyta mogą być wiarygodne dopiero po kilku miesiącach od
        zakażenia.

      • Gość: Gostek Re: toksoplazmoza IP: 80.48.17.* 29.06.07, 11:11
        No zapomniałeś dodać jednej istotnej rzeczy:
        Jesli mieszka się z kotem wcześniej (przed ciążą) to człowiek zostaje
        uodporniony na toksoplazmozę.
        To raz.

        A dwa to kozackie stwierdzenie: nie ma badań ale ocenia się że 70%. Się ocenia..
        Ja też nie mam badań, więc się ocenia że 10%. Może być? Możemy ponegocjować, w
        końcu jak "się ocenia" to coś się da urwać jeszcze.
      • Gość: igloo toksoplazmoza - sadząc kwiatki też można ją złapać IP: *.b-m.pl 29.06.07, 11:18
        Hmmm, tyle kotów już miałam, teraz mam trzy i żaden nie miał toksoplazmozy.
        Choroba ta atakuje najsłabsze osobniki, dlatego za każdym razem, gdy kot był
        stary i nie domagał, robiono mu m.in. badanie na toksoplazmozę. I żaden jej nie
        miał. A moje koty brane były z piwnic, ulic, działek, nigdy z wymuskanych
        hodowli... Żeby zarazić się toksoplazmozą, wystarczy kontakt z zakażoną ziemią -
        chociażby w czasie niewinnego przesadzania kwiatków... Więc trzeba teraz
        zrobić nagonkę na kwiatki doniczkowe...
        • ysobeth Re: toksoplazmoza - sadząc kwiatki też można ją z 29.06.07, 16:51
          I żrąc surowe mięso - tatara na przykład. I niedomyte warzywa. Tak w ogóle to
          od kota zarazić się można wyłącznie grzebiąc w jego odchodach - dlatego kobiety
          w ciąży nie powinny sprzątać kuwety, albo robić to w rękawiczkach.
      • Gość: alboalbo Re: toksoplazmoza IP: *.pkol.pl 29.06.07, 11:50
        Przyjmij do wiadomości, że każde chore zwierzę a także chory człowiek może cię
        czymś zarazić.
      • beata_wroc Re: toksoplazmoza 29.06.07, 11:53
        rzeczywiście od kota poprzez jedzenie niedomytych warzyw i mięsa zwierząt
        rzeźnych? gdzie w tym sens? Żeby zarazić sie bezpośrednio od kota trzebaby jeść
        jego odchody - sprzątać mu bardzo brudną kuwetę wyciągając odchody bez
        rękawiczek i łopatki a późnioej nie myjąc ich jeść.
        Przy zachowniu podstawowch zasad higieny zarazić się jest bardzo trudno.
        Toksoplazmozę łatwo wykryć i warto się przebadać przez zajściem w ciążę.
        i tyle nie ma co panikować
      • Gość: greg pie.. Hipolicie IP: 213.227.114.* 29.06.07, 12:21
        Koty są nosicielami pierwotniaka Toksy, ale on wystęują w ich kale. Od
        weterynarz słyszałem, że częściej ludzie zarażają się od psów (!!!) niż od
        kotów. Powód jest prosty- aby się zakazić, trzeba by jeść kocie g... A
        wystarczy pocałować psa, który przed chwilą wąchał lub zeżarł kocie łajno. Tak
        to wygląda. A ponadto, proszę nie robić znowu paniki, bo toksa jest szkodliwa
        tylko dla kobiet w ciąży i to w określonym okresie (bodaj 1 trymestr). Przez
        takie ploty ludzie wyrzucaja niewinne zwierzęta "bo moga mieć toksoplazmę".
        • Gość: zdeblogowany Bravo {Grzesiu} - bravissimo!!! IP: *.sulechow.net 29.06.07, 13:52
    • naturelovers Re: Krótka historia kociego rodu 29.06.07, 11:09
      > Koty to bardzo inteligentne zwierzęta. I mają swoją godność. Nie to co psy,
      > którym odpowiada relacja pan-niewolnik, w której to oni są niewolnikami,
      > bezmyślnie służącymi. Kot w życiu by sobie na coś takiego nie pozwolił.
      > Dlatego bardziej szanuję koty od psów.
      >
      > Poza tym koty nie śmierdzą tak jak psy, dzięki czemu milej się je głaszcze. Do
      > tego, kotów nie trzeba wyprowadzać na spacer, ponieważ są na tyle
      > inteligentne, że same potrafią się wyprowadzić, załatwić, i wrócić do domu. Z
      > psem to byłoby nie do pomyślenia.
      >
      > Można tak jeszcze długo wymieniać.


      Niektorzy ludzie, to bardzo inteligentne zwierzeta. Ale nie wszyscy.
      Ja na przyklad najbardziej lubie pomidorowa z ryzem.
    • ipswich1 Znacie slynne doswiadczenie Garfielda? 29.06.07, 11:10
      Dowodzi ono ze pniak drzewa jest inteligentniejszy od psa. Prof. Garfield
      rzucil zwinieta, brudna skarpetke psu, Odiemu. Odi pobiegl za nia i przyniosl z
      powrotem. nastepnie prof. garfield rzucil te sama skarpetke pniakowi drzewa.
      Pniak sie nie ruszyl.
      Wniosek: Czy ktos chociaz podstawowo inteligentny biegalby i w zebach przynosil
      brudna, smierdzaca skarpetke? Zastanowcie sie, chyba raczej nie!
    • Gość: m Krótka historia kociego rodu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.07, 11:11
      koty przywiązują się do ludzi, jeśli w domu mieszka kilku ludzi to kot wybiera
      sobie jednego na opiekuna - innych albo toleruje, albo ignoruje albo nawet nie
      lubi.
      • Gość: greg Re: Krótka historia kociego rodu IP: 213.227.114.* 29.06.07, 14:50
        Nasz kot jest dziwny. Chyba lubi na równi żonę i mnie. Szczególnie zaś kocha
        tego, który akurat leży na kanapie i można się do niego przytulić... Nie znosi
        natomiast wszelkiej dzieciarni i gości. Wtedy ostentacyjnie wychodzi na dwór i
        nie wraca, dopóki się klientela nie wyniesie. Ot, takie to stworzenie boskie!
    • Gość: milou www.miau.pl - strona o kotach, tych bezdomnych też IP: *.b-m.pl 29.06.07, 11:13
      Jeśli kochacie koty i chcecie im pomagać, koniecznie wejdźcie na tę stronę! Nie
      trzeba od razu brać kota do domu, ale można np. wziąć udział w aukcji
      wspierając jego leczenie.
      • ysobeth Re: www.miau.pl - strona o kotach, tych bezdomnyc 29.06.07, 17:04
        ...albo zaadoptować wirtualnie jakiegoś nieszczęśnika w którejś z dobrych
        fundacji (czyli płacić za jego utrzymanie i leczenie).
    • Gość: Jędras Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.class144.petrotel.pl 29.06.07, 13:19
    • Gość: Jędras Są dwie..... IP: *.class144.petrotel.pl 29.06.07, 13:25
      Są dwie kategorie ludzi: kochających koty i tych pokrzywdzonych przez los. Mam
      w tej chwili 6 dwa dorosłe i cztery maluszki (są przeurocze i kchane)
    • Gość: Magda Re: Krótka historia kociego rodu IP: 82.177.11.* 29.06.07, 13:50
      Przede wszystkim kot i pies sa dwoma zupełnie innymi zwierzakami, to tak jakby
      porównywać Hipopotama do Żyrafy. Czy ludzie się tego nigdy nie nauczą? Kot to
      kot a pies to pies a z tego że są z nami w domach i naszych życiach trzeba się
      cieszyć a nie wiecznie podkręcąc ten głupi konflikt Kot kontra Pies.
      Mieszkalam z psem i dwoma kotami wiem o czym mówie.
      • Gość: Pies czyli kot Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.net.perfekt.pl 29.06.07, 14:47
        a co było lepsze w łóżku?
    • Gość: Taki tam Kochajcie Koty IP: *.48-210-81.netia.com.pl 29.06.07, 14:24
      naprawdę warto, a odwzajemnią uczucie i obdarzą zaufaniem, tylko po prostu je
      kochajcie.
    • jan1180 Krótka historia kociego rodu 29.06.07, 15:36
      ja mam dwa:

      img.photobucket.com/albums/v51/disconnected/catfight.gif
      właśnie się biją w tej chwili
    • Gość: mazur33x Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.makton.pl 29.06.07, 17:49
      Coś mi się wydaje, że Ty nie tyle lubisz koty, co nie lubisz psów ;)
      Miałem psy, teraz mam akurat koty (dwa). Jedne i drugie są po prostu sobą i są
      kochane. Godność, relacje pan-niewolnik - to wszystko ludzkie koncepcje.
      • Gość: kpsting Re: Krótka historia kociego rodu IP: 12.152.252.* 29.06.07, 18:35
        a jakie sa kocie albo psie koncepcje? hehe
    • hollowcat Koty są suuuuuper :) 29.06.07, 23:21
      Sa takie niezależne, ale z drugiej strony lubią jak się je głaszcze i daje gotowe jedzienie ;)
    • Gość: kot czyli pies Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.icpnet.pl 30.06.07, 00:19
      Gruba przesada . Pies jest zwierzęciem stadnym . podporządkowuje się , jak
      wszystkie zwierzęta stadne . Nie jest niewolnikiem , jest podporządkowuje się
      przewodnikowi stada . Ale tylko pod warunkiem , że nie pozwoli mu się zostać
      przywódcą . Od kiludziesięciu lat mam psy i koty . Zgadzam się , co do oceny
      zachowań kotów . Absolutnie nie zgadzam się z oceną psów . Polecam odpowiednią
      fachową lekturę , jest jej sporo .
    • Gość: pingu angielskie powiedzenie. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 30.06.07, 02:41
      dogs have owners, cats hav eemployees
      psy maja wlascicieli, koty pracownikow

      jesli instnieje inkarnacja: matka mojej sasiadki powiedziala, ze chcialaby
      zostac kotem w dobry domu w nastepnym wcieleniu. naprawde.
    • Gość: bw Re: Krótka historia kociego rodu IP: *.torun.mm.pl 30.06.07, 08:23
      dziwię się jak można w ten sposób wartościować zwierzęta :(. Ja kocham
      wszystkie futrzaki i daleka jestem od doszukiwania się w nich wad. Przez mój
      dom przewinęły się przeróżne stworzenia, od kanarków i papużek po szczurki,
      psiaki i koty. Wszystkie były kochane i cudownie, każde na swój sposób,
      odwzajemniały miłosć i czułość. Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka