Dodaj do ulubionych

Życie w kosmosie. Życie, twórz się!

IP: *.jgora.dialog.net.pl 27.06.03, 20:15
"Nastąpi całkowite przekwalifikowanie myślenia człowieka o sobie
i o otaczającym świecie. Gdybyśmy zsyntetyzowali życie w
probówce, moglibyśmy, patrząc w lustro, powiedzieć: jesteśmy
bogami." -----pisze autor.
Chciałoby się ,żeby tak było ... ale jak dotychczas żadne
odkrycia naukowe nie zmieniły myślenia większości ludzi . dalej
wierzy się w boskie stworzenie zycia ,a zwłaszcza
człowieka .Religie nie będą się dostosowywać do nauki tylko będą
tkwić w swoich skostniałych dogmatach .
Jeżeli się okaże ,że życie jest czyms pospolitym , wymagającym
minimum warunków , a ewolucja oparta na doborze naturalnym może
doprowadzić do powstania inteligencji to rodzi się masa pytań na
które powinien odpowiedzieć Kościół
Ale czy się ustosunkuje? I czy rzeczywiście odkrycia wpłyną na
światopoglad większości ludzi?
Obserwuj wątek
    • Gość: bodi A dokona tego RADZIECKA NAUKA!!! IP: *.osw.waw.pl 02.07.03, 11:01
      tak radzieccy uczeni - nikt inny...
      zaraz zaraz, nie ma czegos takiego jak radziecka nauka?
      A to mozemy byc spokojni i o marsa i o probowke...
    • Gość: pak Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.fe.internet.bosch.de / 10.4.4.* 02.07.03, 11:51
      "I to nie raz! 4 mld lat temu Ziemię niesłychanie często
      bombardowały obiekty kosmiczne różnych rozmiarów. Wiele z nich,
      tych większych, było w stanie całkowicie zniszczyć pierwociny
      życia ziemskiego. Jednak za każdym razem one się odradzały,
      tworzyły na nowo. Można więc przyjąć, że na naszej planecie
      życie powstawało wielokrotnie."
      • Gość: andrzejN Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.oi.amu.edu.pl 02.07.03, 21:17
        Gość portalu: pak napisał(a):

        > Lata temu udowodniono, ze zycie nie moglo powstac ot tak sobie.

        Widocznie było to tak dawno, że już zapomniano kto to udowodnił, ale nasz
        Matuzalem to pamięta. Bravooooooooo!!
        • bonobo44 Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! (1) 06.07.03, 21:16
          "odkrycie śladów życia na Marsie" to by rzeczywiscie byl wstrzas,
          bo szanse... raczej nikle, pomimo wszystkiego, co nizej:
          =======================================================


          Życie w kosmosie. Życie, twórz się!


          Wojciech Mikołuszko 26-06-2003, ostatnia aktualizacja 24-06-2003 12:19

          Niedługo ludzkość przeżyje dwa wstrząsy: odkrycie śladów życia na Marsie i
          stworzenie życia w probówce

          Czy na Marsie jest życie?

          Obecnie raczej nie. Z obserwacji na Ziemi wiemy, że setki metrów pod poziomem
          gruntu mogą istnieć proste formy życia - przede wszystkim bakterie. Ale
          przesłanki, które wskazują na ich obecność na Marsie, są bardzo wątłe.

          Zapytam inaczej: czy na Marsie kiedykolwiek było życie?

          Tu sprawa przedstawia się inaczej. Być może życie jest fenomenem wymuszonym. Ja
          bym to nazwał "imperatywem kosmicznym" - jeżeli gdziekolwiek w kosmosie
          zaistnieją odpowiednie warunki, życie musi się pojawić.

          Jakie warunki?

          Niezbędne minimum to ciekła woda (co jednocześnie oznacza określoną
          temperaturę), dostępność węgla oraz źródło energii (zwykle myślimy o Słońcu,
          ale może to też być np. wewnętrzna energia cieplna planety). W tej chwili nie
          ma już wątpliwości, że na Marsie występuje woda, teraz w stanie stałym, kiedyś -
          w ciekłym.

          Skąd to wiemy?

          Dowodem, między innymi, jest słynny meteoryt ALH 84001 odkryty w 1984 roku na
          Antarktydzie. Na tym dwuipółkilogramowym kamieniu wisi cały wielki marsjański
          program kosmiczny. Z jego powodu NASA wydaje miliony dolarów.

          Co takiego jest w tym meteorycie?

          Po pierwsze, wiemy, że to Mars sprezentował nam ALH 84001. Jest on kawałkiem
          skały wulkanicznej, w której właściwie nie powinno być nic żywego. Ale ma on
          liczne spękania wypełnione osadem wapiennym, ściśle mówiąc: węglanem wapnia. W
          warunkach ziemskich ten typ osadu zawsze powstaje w wodzie. Mało tego! Węglan
          wapnia z meteorytu ALH 84001 ma postać krągławych ciałek, zbudowanych z jeszcze
          mniejszych obiektów, rzędu dziesięciotysięcznych części milimetra. Po ich
          odkryciu siedem lat temu specjaliści z NASA, wówczas w stanie euforycznym,
          ogłosili, że są to skamieniałości drobnych form marsjańskiego życia. Wywołało
          to burzę, która nie ucichła do dziś. Naukowcy podzielili się na obozy
          zaciekłych zwolenników i zaciekłych przeciwników tej koncepcji. W tym roku
          swoją hipotezę na temat ALH 84001 zaprezentowałem również ja wraz z moim kolegą
          z Niemiec Stephanem Kempe.

          I do jakich wniosków Panowie doszli? Te kuleczki w szczelinach meteorytu są
          śladami życia czy nie?

          Żeby cokolwiek powiedzieć o tego typu strukturach, musimy je porównywać z
          obiektami ziemskimi. Zaczęliśmy szczególnie dokładnie przyglądać się osadom w
          jeziorze sodowym Van w Turcji...

          Dlaczego akurat tam?

          Bo podejrzewamy, że podobne osady są na Marsie. Ale nim to wyjaśnię, muszę się
          cofnąć o 17 lat. Byłem wtedy na stypendium u prof. Egona Degensa w Hamburgu
          (jego doktorantem był mój współpracownik Stephan Kempe, dziś profesor w
          Darmstadt). Degensa fascynowało odtwarzanie warunków, jakie panowały na Ziemi w
          początkach jej istnienia. Jego zdaniem skład pierwotnego oceanu naszej planety
          znacznie różnił się od tego, co mamy dzisiaj. Współczesna woda morska to,
          upraszczając, roztwór soli kuchennej. Ocean sprzed 3-4 mld lat można porównać
          do roztworu sody. Dlatego właśnie Degens i Kempe nazwali swoją
          hipotezę "modelem oceanu sodowego". Oczywiście różnic między dawnymi i
          współczesnymi wodami jest dużo więcej. Ocean sodowy miał bardziej zasadowy
          odczyn, co z kolei wpływało na to, że znajdowało się w nim znacznie mniej jonów
          wapnia. Mało wapnia zaś oznacza brak możliwości tworzenia przez zwierzęta
          szkieletów i muszli. Wiele wskazuje też na to, że ten wczesny ocean
          uniemożliwiał powstanie organizmów wielokomórkowych. Złożone formy życia po
          prostu nie są w stanie istnieć w takim otoczeniu. Dopiero jakieś 570 mln lat
          temu skład wody oceanicznej zmienił się na tyle, że mogły rozwinąć się pierwsze
          organizmy wielokomórkowe. A niedługo potem po raz pierwszy w dziejach Ziemi
          pojawiły się muszle i szkielety.

          A właściwie to skąd się wziął ocean sodowy na Ziemi?

          Ziemia powstała z gruzu kosmicznego, który po zlepieniu się w skalny glob
          rozgrzał się i topił. W wyniku tych procesów wyodrębniły się podstawowe
          elementy planety: jądro w środku, na zewnątrz litosfera, a pomiędzy nimi tzw.
          płaszcz. Przez długi czas sądzono, że woda wzięła się z odgazowania górnej
          części płaszcza. Nad Ziemią miały wówczas unosić się ogromne ilości pary
          wodnej. Gdy wszystko stygło, para skraplała się, opadała na skały i powoli
          zapełniała niżej położone tereny, tworząc pierwotny ocean. Nie można wykluczyć,
          że jest w tym sporo prawdy. Ale od niedawna zdajemy sobie sprawę, że dużo wody,
          kto wie, czy nie większość, przybyło do nas z kosmosu, wraz z kometami. W
          początkach istnienia Układu Słonecznego komet było znacznie więcej, częściej
          więc spadały na Ziemię, przynosząc ze sobą lód. Zresztą nasza planeta do dziś
          jest zaopatrywana w wodę w ten sposób. Oczywiście na znacznie mniejszą skalę. I
          nie są to żadne bajki. Mamy na to dowody.

          No tak. Ale woda to jeszcze nie ocean sodowy.

          Jest woda, jest materiał skalny i atmosfera z dużą ilością dwutlenku węgla,
          kilkaset razy większą niż dzisiaj. Z tego, co wiemy, w wyniku reakcji tych
          trzech elementów powinien powstać właśnie taki roztwór: ocean sodowy.

          A w nim życie...

          I to nie raz! 4 mld lat temu Ziemię niesłychanie często bombardowały obiekty
          kosmiczne różnych rozmiarów. Wiele z nich, tych większych, było w stanie
          całkowicie zniszczyć pierwociny życia ziemskiego. Jednak za każdym razem one
          się odradzały, tworzyły na nowo. Można więc przyjąć, że na naszej planecie
          życie powstawało wielokrotnie.

          ======
          • bonobo44 Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! (1) 06.07.03, 21:20
            Zycie na Europie? To dopiero bylby szok!
            Wciaz sie jeszcze ludzimy, ze jak u Lema - zycie jest powszechniejsze niz
            zaraza...
            Pozwala nam to traktowac je z buta...
            =======================================

            Życie w kosmosie. Życie, twórz się! (2)

            Zmierza Pan do tego, że na Marsie mogło być podobnie?

            Tak.

            Ale mnie uczono, że powstanie życia jest zjawiskiem wyjątkowym, wręcz
            nieprawdopodobnym. Pana słowa brzmią jak herezja.

            Na naszych oczach odbywa się rewolucja w nauce. Do niedawna uważano, że
            ewolucja chemiczna musiała trwać setki milionów lat, zanim powstały pierwociny
            życia. Teraz nie-którzy twierdzą, że wyjściowe formy życia tworzyły się w ciągu
            ułamków sekund. Właśnie dzięki ogromnej energii, jakiej dostarczają uderzenia
            wielkich obiektów kosmicznych. Meteoryty nierzadko przecież niosą ze sobą całą
            kuchnię biochemiczną - niemal wszystko, co jest niezbędne do syntezy
            najważniejszych związków organicznych. Jeśli to wszystko spadało z wielką
            energią na Ziemię, uderzało w ocean sodowy, to musiała wówczas powstawać cała
            gama nowych związków organicznych, jak gdyby zachęcająca, prosząca
            wręcz: "Życie, twórz się!". Myślę, że jeżeli dobrze poznamy warunki, jakie
            panowały na Ziemi 4 mld lat temu, to już niedługo będziemy je mogli
            zrekonstruować w laboratorium.

            Czy wtedy uda się stworzyć życie w probówce? Od podstaw, od zera?

            Może nie za mojego życia, ale myślę, że dzień ten jest bliski. I będzie to
            wstrząs dla ludzkości. Nastąpi całkowite przekwalifikowanie myślenia człowieka
            o sobie i o otaczającym świecie. Gdybyśmy zsyntetyzowali życie w probówce,
            moglibyśmy, patrząc w lustro, powiedzieć: jesteśmy bogami.

            Żeby tego dokonać, jak rozumiem, potrzebne są właśnie badania oceanu sodowego?

            Ideą Degensa i Kempego było znalezienie dziś na Ziemi warunków, które
            przypominają pierwotny ocean. Brałem udział w ekspedycji w Indonezji, gdzie w
            kraterze wulkanu Satonda utworzyło się jezioro. Pierwotnie napełnione wodą
            morską uległo przemianie i obecnie przypomina składem właśnie ocean sodowy.
            Potem byłem na archipelagu Tonga, gdzie na jednej z wysp woda deszczowa
            wypełniła krater wulkanu. Na naszych oczach przechodzi ona ewolucję chemiczną i
            jej skład coraz bardziej zbliża się do wczesnego oceanu ziemskiego. Najwięcej
            badań przeprowadziliśmy jednak w sodowym jeziorze Van położonym wśród masywów
            wulkanicznych Turcji. Na jego dnie, dzięki płetwonurkom i kamerom podwodnym,
            zaobserwowaliśmy ogromne słupy wapienne. Niektóre z nich mają nawet 40-50 m
            wysokości i kilkanaście metrów średnicy u podstawy. Powstają w miejscach, gdzie
            do jeziora wpływają wody gruntowe. W wyniku ich mieszania się z wodami jeziora,
            częściowo przy współudziale sinic (jednokomórkowych glonów blisko
            spokrewnionych z bakteriami), wytrąca się osad wapienny budujący te wielkie
            słupy. I teraz analiza zdjęć z sond Mars Global Surveyor oraz Mars Odyssey
            pokazała, że na Marsie istnieją struktury bardzo podobne do tych właśnie,
            opisanych przez nas w jeziorze Van!

            Skąd na Marsie takie słupy?

            W strefie równikowej Marsa znajduje się wielki krater uderzeniowy zwany Gusev.
            Grupa specjalistów z NASA wykazała, że przez bardzo długi czas bez wątpienia
            funkcjonował on jako ogromne jezioro. Był to zbiornik o średnicy 200 km,
            głębokości od 0,5 do 1 km, do którego wpadała przynajmniej jedna duża rzeka,
            ale żadna z niego nie wypływała. W okolicy brzegowej krateru Gusev występują
            duże, spiczaste struktury. To one zostały porównane przez specjalistów do
            słupów z jeziora Van. Jedna z sond wysłanych przez NASA ma wylądować właśnie w
            kraterze Gusev. Niestety, zapewne nie dotrze do strefy brzegowej - byłoby to
            zbyt niebezpieczne. Podobne struktury, tyle że mniejsze, mogą jednak występować
            bliżej centralnej części tego dawnego zbiornika. Jeśli lądownik wykaże, że są
            to osady węglanowe, takie jak w jeziorze Van, będziemy mieli pewność, że
            również na Marsie istniał ocean sodowy.

            A życie?

            Jeśli na Ziemi życie pojawiło się w takich warunkach, to dlaczego nie miałoby
            pojawić się na Marsie? Historia obu planet zaczynała się bardzo podobnie.
            Dowodzi tego również meteoryt ALH 84001. Jego wiek został ustalony na 4 mld
            lat, a wapiennego osadu w jego spękaniach - na około 3,5 mld lat. Doskonale
            pasuje to do historii ziemskiej. By ustalić pochodzenie wapiennych struktur w
            meteorycie, porównaliśmy je ze Stephanem Kempe do osadów z sodowego jeziora
            Van. I udowodniliśmy, że w szczelinach skał wulkanicznych tureckiego zbiornika
            powstają elementy do złudzenia przypominające te z ALH 84001! Nasz wniosek był
            bardzo prosty: mamy ziemskie odpowiedniki tego, co w meteorycie marsjańskim
            jest tak istotne.

            Wciąż nie odpowiedział Pan na pytanie, czy są to ślady życia, czy nie.

            Szkopuł w tym, że zastosowanie wszystkich dostępnych nam metod analitycznych
            nie rozstrzygnęło tego jednoznacznie. Nie możemy napisać, że tego typu
            struktury powstają na drodze biologicznej czy też - niebiologicznej. Nie możemy
            krzyknąć: "Hura, mamy życie na Marsie!". Takie było przesłanie naszej
            publikacji. Okazało się, że wywołała ona duże zainteresowanie naukowców z NASA.
            Natychmiast zwrócili się do nas z propozycją nie do odrzucenia. NASA dysponuje
            unikatową aparaturą, nieosiągalną ani w Polsce, ani w Niemczech. Są gotowi nam
            ją udostępnić, byśmy za jej pomocą wreszcie rozstrzygnęli, czy te struktury są
            pochodzenia biologicznego, czy nie.

            Jakich wyników Pan się spodziewa?

            Ja oczywiście byłbym za tym, aby okazało się, że te struktury zostały zbudowane
            przez drobno- ustroje. To bardzo by podniosło temperaturę dyskusji. Myślę, że
            dzięki temu meteorytowi ludzkość pomału przygotowuje się do odkrycia czegoś, co
            będzie niewątpliwym śladem życia poza Ziemią. Odkrycie zaś tego, że życie na
            Marsie powstało i wymarło, oznacza dla ludzi wstrząs, drugi, który na nas czeka
            w najbliższej przyszłości. Filozofia początku - że możemy stworzyć życie w
            probówce, i filozofia końca - że życie może szybko się skończyć. Niby na Ziemi
            zdajemy sobie sprawę z tego, że kiedyś nadejdzie katastrofa, która nas
            zniszczy. To jednak tak odległy czas, że na razie nie zawracamy nim sobie
            głowy. Dopiero odkrycie śladów życia na Marsie pomoże nam sobie uświadomić, że
            koniec może nadejść bardzo łatwo.

            Czyli prawdopodobieństwo, że gdzieś niedaleko Ziemi istnieje życie, jest
            znikome?

            Na razie w naszym zasięgu jest tylko Mars. Większe nadzieje na znalezienie
            wciąż istniejącego życia wiąże się jednak z księżycami Jowisza, przede
            wszystkim z Europą.

            To jeszcze dalej od Słońca. Ciekłej wody chyba tam nie ma.

            Europa jest pokryta ogromną masą wody. Parę miliardów lat temu występowała ona
            w stanie ciekłym. Obecnie ma postać grubego na kilka, kilkanaście, a może nawet
            kilkadziesiąt kilometrów lodu. Jego powierzchnia od czasu do czasu pęka, a
            wtedy spod spodu wydostaje się płynna woda i natychmiast zamarza. Ten nowy lód
            ma jednak nieco inny skład chemiczny. Na zdjęciach wygląda to jak błękitne pola
            (czyli stary lód) przerywane siatką czerwonawych spękań (nowy lód). Analizy
            zrobione przez sondę Galileo wykazały, że skład rdzawego lodu przypomina bardzo
            minerały węglanowe, takie właśnie, jakie powstają w jeziorach sodowych. Płynna
            woda, która znajduje się na głębokości wielu kilometrów, może więc być oceanem
            sodowym. By potwierdzić tę hipotezę, trzeba jednak czekać na dane z lądownika.
            Jeśli kiedyś poleci na Europę, to na pewno zostanie usadowiony w strefach
            spękań.

            Załóżmy, że pod lodem istnieje ocean sodowy. Czy to jednak oznacza, że jest tam
            życie? Czy byłoby ono w stanie przetrwać pod tak grubą warstwą lodu?

            Wiele lat temu Rosjanie przewiercili się przez lody Antarktydy. Okazało się, że
            2,5 km pod powierzchnią znajduje się zbiornik ciekłej wody, jezioro, nazwane
            Wostok, a w nim życie, drobnoustroje. Jeśli tak jest na Ziemi, to dlaczego nie
            może być na Europie?
            • Gość: MaDeR Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! (1) IP: 80.51.240.* 27.08.03, 09:26
              Może być tak ciął swoje wypowiedzi?
      • Gość: Prezes Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.ces.clemson.edu 03.07.03, 18:57
        Gość portalu: pak napisał(a):

        > "I to nie raz! 4 mld lat temu Ziemię niesłychanie często
        > bombardowały obiekty kosmiczne różnych rozmiarów. Wiele
        z nich,
        > tych większych, było w stanie całkowicie zniszczyć
        pierwociny
        > życia ziemskiego. Jednak za każdym razem one się
        odradzały,
        > tworzyły na nowo. Można więc przyjąć, że na naszej
        planecie
        > życie powstawało wielokrotnie."
        • Gość: ¥ Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: 213.199.199.* 06.07.03, 16:42
          Gość portalu: Prezes napisał(a):


          > w nauce nie potrzeba naocznych swiadkow.
          > wiele rzeczy mozna udowodnic na podstawie
          > obserwacji.

          ha hah ahahahahah
          dobre!!!!!
          Nie trzeba NAOCZNYCH swiadkow tylko OBSERWACJI !
          Czlowieku, zajady mi wlasnie popekaly.
          • Gość: MaDeR Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: 80.51.240.* 27.08.03, 09:28
            > ha hah ahahahahah
            > dobre!!!!!
            > Nie trzeba NAOCZNYCH swiadkow tylko OBSERWACJI !
            > Czlowieku, zajady mi wlasnie popekaly.

            Obserwacja to pojęcie szerze od obserwacji wzrokowej, rozwielitko.

            I nie śmiej się tak, bo ci się mózg obija w czaszce.
        • michal25arizona Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! 08.07.03, 04:38
          Gość portalu: Prezes napisał(a):

          > Gość portalu: pak napisał(a):
          >
          > > "I to nie raz! 4 mld lat temu Ziemię niesłychanie często
          > > bombardowały obiekty kosmiczne różnych rozmiarów. Wiele
          > z nich,
          > > tych większych, było w stanie całkowicie zniszczyć
          > pierwociny
          > > życia ziemskiego. Jednak za każdym razem one się
          > odradzały,
          > > tworzyły na nowo. Można więc przyjąć, że na naszej
          > planecie
          > > życie powstawało wielokrotnie."
          • Gość: stud Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.toya.net.pl / 10.0.232.* 27.08.03, 22:56
            A co maja do tego zasady termodynamiki. One obowiązuja w
            układach izolowanych. Ziemia na pewno taka nie jest, wiec trudno
            mówic o tym by wszystko zaczeło "stygnąć", albo entropia bedzie
            wzrastać.
      • melbort Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! 03.07.03, 21:37
        Gość portalu: pak napisał(a):

        > Dziwne, ze takie rewelacje sa czasto brane na powaznie.
        > Lata temu udowodniono, ze zycie nie moglo powstac ot tak sobie.

        Moglbys podac ten dowod lub jakies informcje na ten temat?
        • Gość: pak Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.07.03, 23:34
          melbort napisał:

          > Gość portalu: pak napisał(a):
          >
          > > Dziwne, ze takie rewelacje sa czasto brane na powaznie.
          > > Lata temu udowodniono, ze zycie nie moglo powstac ot tak sobie.
          >
          > Moglbys podac ten dowod lub jakies informcje na ten temat?

          Witam. Podaje link do jednego z moich postow.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=4963869&a=5750866
          • links2 Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! 04.07.03, 16:02
            hmmm, pak, powiedz mi wiec skad wzielo sie zycie?
          • bonobo44 Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! 06.07.03, 00:28
            Gość portalu: pak napisał(a):

            > Witam. Podaje link do jednego z moich postow.

            Witam.
            Widze, ze masz niejakie problemy z zaakceptowaniem zycia przed-tlenowego.
            Jako nie-biolog zadalem sobie pewien trud, zeby przesledzic to, co na ten temat
            maja do powiedzenia biolodzy. Podaje stosowny link
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6832644
            moze zainteresuje nie tylko ciebie
            znalezc tam mozna tez wyraz kilku moich watpliwosci, co do mozliwosci
            sztucznego zsyntetyzowania zycia przez nasz gatunek w dajacym sie przewidziec
            rozsadnym okresie czasu (krotszym niz sam wiek wszechswiata),
            ale twoje spekulacje n/t jakiejs pryncypialnej niemoznosci jego spontanicznego
            powstania sa po prostu goloslowne - laboratorium, ktore opisujesz to jedynie
            jeden z bilionow podobnych eksperymentow (w bilionach laboratoroiw), ktore
            natura prowadzila na calej Ziemi jednoczesnie na skale planetarna dzien po dniu
            przez jakis bilion dnowek roboczych zanim zaowocowalo to najprostsza forma
            pierwotnej komorki;

            w tym swietle
            nawet to pojedyncze doswiadczenie, o ktorym piszesz zakonczylo sie
            spektakularnym sukcesem (zsyntetyzowano proste aminokwasy, na wzor tych, jakie
            znajdowane sa w wielu meteorytach - wszystkie takie zwiazki staly sie
            elementarnymi cegielkami do kwantowej (chaotycznej jesli wolisz) gry o zycie (a
            nie o fundusze na kolejny grant) w tamtym laboratorium Natury

            pozdr

            bonobo44
            www.bonobo.org/
            • Gość: pak Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.fe.internet.bosch.de / 10.4.14.* 07.07.03, 10:22
              bonobo44 napisał:

              > Gość portalu: pak napisał(a):
              >
              > > Witam. Podaje link do jednego z moich postow.
              >
              > Witam.
              > Widze, ze masz niejakie problemy z zaakceptowaniem zycia przed-tlenowego.
              > Jako nie-biolog zadalem sobie pewien trud, zeby przesledzic to, co na ten
              temat
              >
              > maja do powiedzenia biolodzy. Podaje stosowny link
              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=5947361&a=6832644
              > moze zainteresuje nie tylko ciebie
              > znalezc tam mozna tez wyraz kilku moich watpliwosci, co do mozliwosci
              > sztucznego zsyntetyzowania zycia przez nasz gatunek w dajacym sie przewidziec
              > rozsadnym okresie czasu (krotszym niz sam wiek wszechswiata),
              > ale twoje spekulacje n/t jakiejs pryncypialnej niemoznosci jego
              spontanicznego
              > powstania sa po prostu goloslowne - laboratorium, ktore opisujesz to jedynie
              > jeden z bilionow podobnych eksperymentow (w bilionach laboratoroiw), ktore
              > natura prowadzila na calej Ziemi jednoczesnie na skale planetarna dzien po
              dniu
              >
              > przez jakis bilion dnowek roboczych zanim zaowocowalo to najprostsza forma
              > pierwotnej komorki;
              >
              > w tym swietle
              > nawet to pojedyncze doswiadczenie, o ktorym piszesz zakonczylo sie
              > spektakularnym sukcesem (zsyntetyzowano proste aminokwasy, na wzor tych,
              jakie
              > znajdowane sa w wielu meteorytach - wszystkie takie zwiazki staly sie
              > elementarnymi cegielkami do kwantowej (chaotycznej jesli wolisz) gry o zycie
              (a
              >
              > nie o fundusze na kolejny grant) w tamtym laboratorium Natury
              >
              > pozdr
              >
              > bonobo44
              > www.bonobo.org/


              Witam bonobo44,

              Dzieki za post.
              Mnie nie chodzi o to czy moze istniec (lub istnialo) zycie beztlenowe. Byc moze
              takie cos tez jest mozliwe i jezeli ktos to odkryje nie bede mial problemow z
              zaakceptowaniem tego jako fakt. Nie forma zycia jest tu wazny ale samo zycie.

              Doswiadczenie, ktore opisalem, w moim odczuciu, nie zakonczylo sie sukcesem.
              Na pewno uda ci sie trafic do jakiegos bardziej naukowego jego opisu, a ja
              powiem tu tylko tyle, ze pokazano, ze:
              1. W scisle kontrolowanych warunkach mozna otrzymac aminokwasy
              2. Otrzymano polowe, potrzebnych do budowy zywych organizmow, aminokwasow
              3. Aminokwasy, ktore otrzymano byly lewo i prawo skretne. Zywe jest zbudowane
              jedynie z tych lewoskretnych
              4. Kontakt prawoskretnych aminokwasow z lewo skretnymi niszczy lancuch tych
              ostatnich
              5. Interwencja naukowcow pozwolila oddzielic te "dobre" od tych "zlych"

              Ktos moze powiedziec, ze byl to sukces. Wziawszy jednak pod uwage calosc, a nie
              tylko sam wynik eksperymentu, truno odebrac go jako rzeczywisty sukces.

              >laboratorium, ktore opisujesz to jedynie
              > jeden z bilionow podobnych eksperymentow (w bilionach laboratoroiw), ktore
              > natura prowadzila na calej Ziemi jednoczesnie na skale planetarna dzien po
              >dniu
              >
              > przez jakis bilion dnowek roboczych zanim zaowocowalo to najprostsza forma
              > pierwotnej komorki

              Powyzsze nie moze byc traktowane jako argument. Zbyt czesto mowi sie o tym, ze
              natura miala wiele czasu, wiec niemozliwe moze byc mozliwe przy wystarczajacej
              ilosci prob.
              Po pierwsze niemozliwe zawsze jest niemozliwe a po drugie, skad wiadomo, ze
              rzeczywiscie bylo az tyle czasu? Nikt przeciez nie udowodnil, ze Wszechswiat
              jest taki stary. Kilka lat temu naukowcy mieli "dowod" na do, ze ma 30mld lat,
              potem bylo 20, 15 a teraz 13. Za kilka lat moze to byc 10, potem 3 a potem 10
              tys.
              Dopoki nie ma pewnosci ile Wszechswiat ma lat, nie mozna uzywac jako argumentu
              tego, ze bylo wystarczajaco duzo czasu na eksperymentowanie.

              I jeszcze jedna rzecz. Wezmy np. pod uwage DNA. Na pewno wiesz jaka olbrzymia
              ilosc informacji jest w nim zawarta. Przecie to dzieki niej jestesmy tacy jacy
              jestesmy.
              Wiele lat temu udowodnionno, ze informacja jest tworzona przez inteligencje.
              Proces losowy nie jest w stanie stworzyc informacji. Proces losowy ja niszczy.
              Bardzo latwo jest to zreszta sprawdzic.
              Ilosc informacji zawarta w zywych organizmach jest ogromna. Nie mogl jej
              stworzyc proces losowy, a takim jest przeciez ewolucja.

              >hmmm, pak, powiedz mi wiec skad wzielo sie zycie?
              Kiedy widzisz telefon komorkowy, jestes pewien, ze nie pojawil sie na drodze
              losowych, bezcelowych mutacji jakiegos prehistorycznego przodka. Wiadomo, ze
              telefony nie pojawiaja sie ot tak. Zostaly zaprojektowane i zbudowane przez
              inteligentne istoty.
              Kiedy widzisz jedna z takich istot - czlowieka (, ktory jest biliony razy
              bardziej skomplikowany od komorki) wierzysz, ze powstal na drodze pozytywnych
              mutacji.
              Do stworzenia zycia jest potrzebna inteligencja. Do zbudowania czegokolwiek
              jest potrzebna inteligencja.
              Wierze wiec, ze zycie zostalo stworzone przez inteligencje. Jak ja nazwiemy, to
              juz inna sprawa.
              • Gość: MaDeR Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: 80.51.240.* 27.08.03, 09:42
                > Kilka lat temu naukowcy mieli "dowod" na do, ze ma 30mld lat,
                > potem bylo 20, 15 a teraz 13. Za kilka lat moze to byc 10, potem 3 a potem 10
                > tys.
                Czyli jak w biblii. I już wszystko jasne.

                > Dopoki nie ma pewnosci ile Wszechswiat ma lat, nie mozna uzywac jako
                > argumentu tego, ze bylo wystarczajaco duzo czasu na eksperymentowanie.
                Oczywiście, że można. Ty zawsze byś tak mówił, nawet jakby ustalono dokładnie,
                że wszechświat powstał 15 678 983 441 lat temu - bo byś krzyczał, że nie
                ustalono dokładnie którego dnia w roku...

                > Wiele lat temu udowodnionno, ze informacja jest tworzona przez inteligencje.
                Gdzie kiedy? Jakieś linki, jakieś książki. I NIE publikacje kreacjonistów, hehe.

                > Proces losowy nie jest w stanie stworzyc informacji. Proces losowy ja
                > niszczy.
                Oczywiście, że może tworzyć. Czym innym jest mutacja, jak nie tworzeniem
                informacji? Życie potem ją weryfikuje. I tyle.

                > Bardzo latwo jest to zreszta sprawdzic.
                > Ilosc informacji zawarta w zywych organizmach jest ogromna.
                Dziś jest, i owszem.

                > Nie mogl jej stworzyc proces losowy, a takim jest przeciez ewolucja.
                Prawda, że trudno uwierzyć, parząc wyłącznie na efekt końcowy.

                > Kiedy widzisz telefon komorkowy, jestes pewien, ze nie pojawil sie na drodze
                > losowych, bezcelowych mutacji jakiegos prehistorycznego przodka. Wiadomo, ze
                > telefony nie pojawiaja sie ot tak. Zostaly zaprojektowane i zbudowane przez
                > inteligentne istoty.
                > Kiedy widzisz jedna z takich istot - czlowieka (, ktory jest biliony razy
                > bardziej skomplikowany od komorki) wierzysz, ze powstal na drodze pozytywnych
                > mutacji.
                Stary i oklepany argument. Odwołuje się raczej do emocji. Są dowody na to że
                tel. komórkowy został stworzony przez człowieka, tak samo, jak sa dowody na
                powstanie człowieka droga ewolucji. To, że zaprzeczasz temu z powodów
                ideologicznych, to już twój problem.

                > Do stworzenia zycia jest potrzebna inteligencja. Do zbudowania czegokolwiek
                > jest potrzebna inteligencja.
                > Wierze wiec, ze zycie zostalo stworzone przez inteligencje. Jak ja nazwiemy,
                > to juz inna sprawa.
                Wiara mi nie wystarczy. Wolę wiedzę. Na dłuższą metę lepiej się sprawdza.
                • Gość: ANka Na dluzsza mete IP: *.ifn-magdeburg.de 27.10.03, 12:16
                  najlepiej sprawdza sie motywacja.. Bo to niekreacjonizm czy kreacjonizm zupelnie
                  mnie nie obchodzi.. Alez macie problemy Panowie...:)))
                  A jak to jest z ewolucja kregowcow i motywacja? Moze wiara ma podloze
                  biologiczne. Tak od czasu do czasu? Nie upieram sie - ale ciekawy temat- nieprawdaz?
                  Jak sie troche poklocicie to chetnie tu zajrze...
                  Na razie
                  ANka
                  Bo tego he, he- to nie lubie za bardzo...
                  Wole sympatyczne poczucie humoru...
              • Gość: art_int Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.toya.net.pl / 10.0.232.* 27.08.03, 23:10
                Oj z tą z tą losowością to przesadziłes. Polecam dział
                informatyki jakim jest sztuczna inteligencja, a w niej algorytmy
                genetyczne. Jest udowodnione matematycznie, iz losowosc w
                procedurze ocen-wybrac najlepszych-krzyzowac daje geometryczny
                przyrost osobników z najlepszymi genami. Tylko wystarczająca
                ilosc pokolen potrzebna jest by te najlepsze geny znalazły sie
                wystarczająco blisko siebie. Bez żadnej inteligencji uzyskuje
                sie doskonałe rezultaty w bardzo skomplikowanych zadaniach.
              • Gość: kapitalizm Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.oc.oc.cox.net 27.10.03, 06:26
                Kiedy widzisz telefon komorkowy, jestes pewien, ze nie pojawil sie na drodze
                losowych, bezcelowych mutacji jakiegos prehistorycznego przodka. Wiadomo, ze
                telefony nie pojawiaja sie ot tak. Zostaly zaprojektowane i zbudowane przez
                inteligentne istoty.
                Kiedy widzisz jedna z takich istot - czlowieka (, ktory jest biliony razy
                bardziej skomplikowany od komorki) wierzysz, ze powstal na drodze pozytywnych
                mutacji.
                Do stworzenia zycia jest potrzebna inteligencja. Do zbudowania czegokolwiek
                jest potrzebna inteligencja.
                Wierze wiec, ze zycie zostalo stworzone przez inteligencje. Jak ja nazwiemy, to
                juz inna sprawa.
                Typowa logika slepej wiary. Zakladasz, ze wszechswiat kiedys powstal i tu
                rozpoczyna sie twoj problem.
                Gdy wyjdziesz z zalozenia, ze wszechswiat nigdy nie powstal, byl zawsze i
                bedzie zawsze (zmienia tylko forme) caly problem z wymyslaniem "stworcy", boga
                itp. upada.
                Wymyslanie boga niczego w twojej blednej logice nie zmienia. Przesuwasz tylko
                problem troche dalej....kto lub co stworzylo boga?
                pzdr
                • Gość: kapitalizm Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.oc.oc.cox.net 27.10.03, 06:29
                  Kiedy widzisz telefon komorkowy, jestes pewien, ze nie pojawil sie na drodze
                  losowych, bezcelowych mutacji jakiegos prehistorycznego przodka. Wiadomo, ze
                  telefony nie pojawiaja sie ot tak. Zostaly zaprojektowane i zbudowane przez
                  inteligentne istoty.
                  Kiedy widzisz jedna z takich istot - czlowieka (, ktory jest biliony razy
                  bardziej skomplikowany od komorki) wierzysz, ze powstal na drodze pozytywnych
                  mutacji.
                  Do stworzenia zycia jest potrzebna inteligencja. Do zbudowania czegokolwiek
                  jest potrzebna inteligencja.
                  Wierze wiec, ze zycie zostalo stworzone przez inteligencje. Jak ja nazwiemy, to
                  juz inna sprawa.



                  Typowa logika slepej wiary. Zakladasz, ze wszechswiat kiedys powstal i tu
                  rozpoczyna sie twoj problem.
                  Gdy wyjdziesz z zalozenia, ze wszechswiat nigdy nie powstal, byl zawsze i
                  bedzie zawsze (zmienia tylko forme) caly problem z wymyslaniem "stworcy", boga
                  itp. upada.
                  Wymyslanie boga niczego w twojej blednej logice nie zmienia. Przesuwasz tylko
                  problem troche dalej....kto lub co stworzylo boga?
                  pzdr

    • Gość: ksz Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: delta:* / 10.10.10.* 07.07.03, 17:12
      To bardzo ciekawe, że życie może tworzyć się względnie latwo.
      Ale dlaczego wobec tego wszystkie formy życia istniejące na
      naszej planecie wydają się pochodzić od "wspólnego przodka".
      Przy takiej łatwości powinny być też inne organizmy, oparte na
      innych zasadach funkcjonowania, np. z jakimś substytutem DNA,
      powstałe w innym momencie. Chyba że za takie formy można uznać
      organizmy wymarłe, np. faunę Ediacara o niezwykłej symetrii.
    • toja3003 samostwarzajaca sie materia? 09.07.03, 10:56
      Gość portalu: beton napisał(a):

      > "Nastąpi całkowite przekwalifikowanie myślenia człowieka o
      sobie
      > i o otaczającym świecie. Gdybyśmy zsyntetyzowali życie w
      > probówce, moglibyśmy, patrząc w lustro, powiedzieć: jesteśmy
      > bogami." -----pisze autor.
      > Chciałoby się ,żeby tak było ... ale jak dotychczas żadne
      > odkrycia naukowe nie zmieniły myślenia większości ludzi .
      dalej
      > wierzy się w boskie stworzenie zycia ,a zwłaszcza
      > człowieka .Religie nie będą się dostosowywać do nauki tylko
      będą
      > tkwić w swoich skostniałych dogmatach .
      > Jeżeli się okaże ,że życie jest czyms pospolitym , wymagającym
      > minimum warunków , a ewolucja oparta na doborze naturalnym
      może
      > doprowadzić do powstania inteligencji to rodzi się masa pytań
      na
      > które powinien odpowiedzieć Kościół
      > Ale czy się ustosunkuje? I czy rzeczywiście odkrycia wpłyną
      na
      > światopoglad większości ludzi?

      Drogi betonie,

      alez co najmniej od ponad 100 lat wiadomo, ze ewolucja
      prowadzi do powstawania inteligentnych form zycia.
      W miedzyczasie rowniez Kosciol zajal w tym
      wzgledzie stanowisko (p. np. wypowiedzi Papieza
      dot. skrzydel wiary i nauki).

      Po prostu czlowiek niewierzacy zaklada, ze materia
      ot tak sobie sama z siebie powstala natomiast
      wierzacy widzi jeszcze przed calym ciagiem zdarzen,
      powiedzmy od Big Bangu, rowniez dzialanie boskie.

      Dogmaty religijne nie zajmuja sie naukowymi
      twierdzeniami i nie ulegna zmianie z tego
      powodu, ze np. na Marsie odnajdziemy slady zycia
      albo, ze wykreujemy takie bakterie w probowce.

      Pozdrowienia
      Prawdziwy Toja
      • Gość: xray Religia i nauka to dwa całkowicie odrębne światy. IP: *.magusz.net / 192.168.17.* 26.10.03, 14:47
        Próby ich pomieszania zawsze prowadzą do paradoksów. Tylko w
        obrębie religii pojęcie boga jest jako tako uzasadnione. Na
        gruncie naukowym pojęcie boga jast poprostu absurdem. I dlatego
        odkrycie życia gdziekolwiek w kosmosie nie zmieni w żadnym
        stopniu pogladów na istotę boga, który jest pojęciem z całkiem
        innej bajki.
        • dyplomata Nie tak calkiem odrebne 27.10.03, 13:21
          Gość portalu: xray napisał(a):

          > Próby ich pomieszania zawsze prowadzą do paradoksów. Tylko w
          > obrębie religii pojęcie boga jest jako tako uzasadnione. Na
          > gruncie naukowym pojęcie boga jast poprostu absurdem. I dlatego
          > odkrycie życia gdziekolwiek w kosmosie nie zmieni w żadnym
          > stopniu pogladów na istotę boga, który jest pojęciem z całkiem
          > innej bajki.

          To tak calkiem nie jest.

          Duzo religii zaklada centralna role ludzkosci we Wszechswiecie.
          Czyli Wszechswiat zostal stworzony dla ludzi. Jezeli we Wszechswiecie
          istnieje gdzies zycie intelgentne to byloby to powazne podminowanie
          pogladu religijnego no bo sie okaze ze w roznych miejscach rozne
          inteligentne ludki zostaly stworzone. Chociaz rzecz jasna religie
          zawsze moga twierdzic ze to jest bez znaczenia. Tu mozna by tez spekulowac
          o nawracaniu zycia pozaziemskiego: religie odnosza sie do ludzi wiec
          logicznie nie powinny nawracac istot pozaziemskich ale znajac zapaly
          misyjne na pewno by to zaczely robic.

          Drugi problem dotyczy samych ludzi. Wiele religii twierdzi ze akt stworzenia
          czlowieka jest aktem boskim bo czlowiek oprocz ciala ma niematerialna dusze.
          Czyli jak ktos by chcial zsyntetyzowac czlowieka z atomow to sie nie da tego
          zrobic. Jezeli jednak nauka wykaze ze czlowieka da sie zrobic z DNA to bedzie
          to znowu powazne podminowanie pogladu religijnego. Ale rzecz jasna religie i
          tak sie z tego wykreca.
          • Gość: ANka Dziwi mnie IP: *.ifn-magdeburg.de 27.10.03, 17:20
            To przeciwstawienie pojec- religia - nauka.
            Jezeli jakis naukowiec zaklada, ze religia jest filozofia stworzona przez
            czlowieka, to jako taka ma cel podobny do tego jaki ma nauka. A wiec
            uporzadkowanie pewnych pojec, dla ulatwienia porozumienia pomiedzy roznymi
            osobnikami naszego gatunku..Podobnie ma sie rzecz z dazeniem do prawdy. Zarowno
            religie jak i nauka uzurpuja sobie prawo do tej wylacznej i jedynej.
            To jest zabawne acz dziwne podobienstwo..
            A teraz jeden z przykladow- religie jako takie obawiaja sie klonowania ludzi..
            Poza wszystkim innym samo faktyczne klonowanie ludzi niosloby w sobie
            niebezpieczne zagrozenie zawezenia puli genow a wiec narazenia sie na bardzo
            niebezpieczny dryf genetyczny i nawet wyginiecie gatunku. Oczywiscie sa inne -
            praktyczne i moralne o ktorych tu nie wspomne..
            Jak widac to akurat zagrozenie wydaje sie calkiem podstawne z punktu widzenia
            naukowego.
            Ale kloccie sie dalej Panowie. Jestem ciekawa efektow..
            Oczywiscie sa tez ogromne roznice. Podstawa nauk doswiaczalnych jest mozliwosc
            powtorzenia uzyskanego wyniku - teoretyczna mozliwosc zademonstrowania ich
            kazdemu kto wyrazi taka ochote..
            Pamietajmy jednak o naukach teoretycznych. Tam wzory i dowody moga byc uzyskane
            przez rozne osoby niezaleznie ale przeciez w oparciu o prawa, ktore wczesniej
            stworzono. Oczywiscie sa geniusze jak Einstein.
            Nikt nie kaze nam wierzyc w krasnoludki czy czarownice ale przeciez z tego
            samego powodu nikt nie karze nam udowadniac ich nieistnienia. Juz sama logika
            nakazuje taki tok rozumowania, ze jednostki usilnie starajace sie udowodnic
            nieistnienie czegos musza, musialy miec jakies poszlaki sklaniajace do
            twierdzenia iz Bog istnieje.
            Tak wiec nadal uwazam, ze jakiekolwiek dowody naukowe w jedna czy druga strone
            nie maja sensu. Pomimo podobienstw celow ´metody´stosowane sa calkowicie
            rozbiezne. Pokusze sie na taki zalosny moze przyklad. Dwa jablka i dwie gruszki
            to wciaz 4 ry obiekty i 4 ry owoce ale tylko dwa dla dziewczynki, ktora ma
            alergie na gruszki..
            Jeszcze calkiem niedawno fakt iz szczur plywajacy w basenie (tzw. labiryncie
            wodnym, ktory natrafil raz na podest w takim basenie plywa znacznie dluzej od
            szczura, ktoremu nigdy sie to nie udalo uznawanoby za czary. (Szczur nie ma
            duszy). Gdyby ktos takie rzeczy postulowal w XIX wieku w nauce pewnie zostalby
            wysmiany. W religii takie sprawy jak wola przetrwania znane byly od dawna.
            O tym ze zupa szczawiowa jest dobra i zdrowa ale nie w nadmiarze wiedzialy juz
            dawno babcie goralki i te wiedze przekazywaly sobie za pomoca podan ludowych.
            Poki do konca nie wiemy tak naprawde jak powstalo zycie- a wciaz do konca nie
            wiemy, tak jak wszystkiego na temat wszechswiata, nie negujmy obserwacji
            ludzkich gromadzonych przez setki i tysiace lat. Przez pokolenia, chocby nawet
            te obserwacje nie byly tak uporzadkowane...
            • dyplomata Dziwi cie bo nie masz informacji 27.10.03, 18:41
              Gość portalu: ANka napisał(a):

              > To przeciwstawienie pojec- religia - nauka.
              > Jezeli jakis naukowiec zaklada, ze religia jest filozofia stworzona przez
              > czlowieka, to jako taka ma cel podobny do tego jaki ma nauka. A wiec
              > uporzadkowanie pewnych pojec, dla ulatwienia porozumienia pomiedzy roznymi
              > osobnikami naszego gatunku.Podobnie ma sie rzecz z dazeniem do prawdy.
              > Zarowno religie jak i nauka uzurpuja sobie prawo do tej wylacznej i jedynej.

              To jest droga Aniu wyrownanie nauki i religii walcem drogowym. Nauka dazy do
              prawdy weryfikowalnej, religia weryfikacje ma gdzies. Dlatego religia dawniej
              podawala ze Slonce krazy woklo Ziemi a jak ktos sie nie zgodzil to sie palil.


              > A teraz jeden z przykladow- religie jako takie obawiaja sie klonowania
              > ludzi..
              > Poza wszystkim innym samo faktyczne klonowanie ludzi niosloby w sobie
              > niebezpieczne zagrozenie zawezenia puli genow a wiec narazenia sie na bardzo
              > niebezpieczny dryf genetyczny i nawet wyginiecie gatunku. Oczywiscie sa
              >inne - praktyczne i moralne o ktorych tu nie wspomne..
              > Jak widac to akurat zagrozenie wydaje sie calkiem podstawne z punktu widzenia
              > naukowego.

              Oj, tak nie calkiem jest. Sprzeciw religii wobec klonowania nie jest tym samym
              co sprzeciw nauki. Popularna w Polsce religia glosi ze zycie ludzkie jest
              swiete i jest stworzone w boskim akcie. To znaczy ludzie robia cialo a jeszcze
              potrzebny jest duch. Dlatego religia sprzeciwia sie wszelkiej ingerencji w ta
              robote. A jezeli ktos pokazalby ze czlowieka da sie zrobic w sposob sztuczny
              to byloby to powazne podminowanie religii. Klonowanie to jeden krok w tym
              kierunku.

              > Nikt nie kaze nam wierzyc w krasnoludki czy czarownice ale przeciez z tego
              > samego powodu nikt nie karze nam udowadniac ich nieistnienia. Juz sama logika
              > nakazuje taki tok rozumowania, ze jednostki usilnie starajace sie udowodnic
              > nieistnienie czegos musza, musialy miec jakies poszlaki sklaniajace do
              > twierdzenia iz Bog istnieje.
              > Tak wiec nadal uwazam, ze jakiekolwiek dowody naukowe w jedna czy druga
              >strone nie maja sensu. Pomimo podobienstw celow ´metody´stosowane sa
              >calkowicie rozbiezne.

              Tu sie mylisz bo nie masz odpowiedniej informacji. Nauka jest w trakcie
              bardzo powaznego oslabiania twierdzen religii:

              1. zycie ma charakter materialny nie ma w nim nic pozamterialnego
              wskazuje na postep genetyki, jest tylko kwestia czasu (np. 50 lat)
              wyjasnienie wszystkich zasadniczych kwestii w tej dziedzinie

              2. religia jako obecna we wszelkich ludzkich spolecznosciach jest
              wytworem ludzkiego mozgu i jest zwiazana z jego funkcjonowaniem
              wskazuje na to postep w badaniach mozgu.

              > Poki do konca nie wiemy tak naprawde jak powstalo zycie- a wciaz do konca nie
              > wiemy, tak jak wszystkiego na temat wszechswiata, nie negujmy obserwacji
              > ludzkich gromadzonych przez setki i tysiace lat. Przez pokolenia, chocby
              >nawet te obserwacje nie byly tak uporzadkowane...

              Do konca nie wiemy ale wiemy tyle ze zaden kaznodzieja nie gada juz tak jak
              mowiono kiedys. A wiesz jak kiedys mowiono? Na przyklad co to bylo 'morowe
              powietrze' zeslane jako kara za grzechy?
              • Gość: ANka Ale o tym ze jest inaczej z tym Sloncem IP: *.ifn-magdeburg.de 27.10.03, 18:56
                powiedzial ktos wyksztalcony w sumie w srodowisku religijnym.. Czyz nie tak?
                Moze i nie mam informacji. Kto z nas ma wszystkie..
                Oczywiscie wielu trudno uwierzyc w niepokalane poczecie. Ale religia posluguje
                sie pewnymi metaforami..
                Hmm. A nauka nie jest wytworem ludzkiego mozgu?
                Przepraszam - ja dzis walcowato..
                Ach morowe powietrze.. A moze istnieje grzech nie mycia sie? Lub tez nie mycia
                zabkow? Kto to wie.. Czy aby mamusia nie powtarzala Panu gdy byl Pan malym
                chlopcem (jak dzis uczony dentysta) ze zabki nalezy myc po czekoladzie?)
                No cos tam sie oslabia.. Ale cos jest na miejscu i wielu pomagalo...
                Postep jest dobry tylko wtedy, gdy nie jest rewolucja.. TAm gdzie sieje sie
                zniszczenie sieje sie tez ignoracje- tyle ze nowe jej przejawy...
                • Gość: ANka Mam wciaz za malo informacji IP: *.ifn-magdeburg.de 27.10.03, 19:00
                  i powazne obawy, ze jeszcze dlugo tak bedzie z nauka.
                  Odkrycia genetyczne sa piekne.. Ale pomimo calego rozwoju genetyki,
                  neurofizjologii wciaz nie mozemy skutecznie wyleczyc np jakiegos czlowieka
                  chorego na schizofrenie ani z calym prawdopodobienstwem stwierdzic, ze zachoruje
                  lub nie..
                  Tak wiele wiadomo w fizyce, a wciaz zagadka powstania wszechswiata jest
                  zagadka... Wciaz odkrywamy nowe czastki materii.. Skoro my sie z niej skladamy a
                  tak niewiele o tym wiadomo.. NIestety jestem daleka od Panskiego optymizmu.
                  Przykro mi.
                  • Gość: kapitalizm Re: Mam wciaz za malo informacji IP: *.oc.oc.cox.net 27.10.03, 20:20
                    Typowa logika slepej wiary. Zakladasz, ze wszechswiat kiedys powstal i tu
                    rozpoczyna sie twoj problem.
                    Gdy wyjdziesz z zalozenia, ze wszechswiat nigdy nie powstal, byl zawsze i
                    bedzie zawsze (zmienia tylko forme) caly problem z wymyslaniem "stworcy", boga
                    itp. upada.
                    Wymyslanie boga niczego w twojej blednej logice nie zmienia. Przesuwasz tylko
                    problem troche dalej....kto lub co stworzylo boga?
                    pzdr
                    • Gość: ANka Wcale nie IP: *.ifn-magdeburg.de 28.10.03, 11:31
                      Probuje porzadkowac- jak wszyscy. Dopuszczam istnienie stanow przejsciowych itd,
                      ale jak wiele wspolczesnych osob zdaje sobie sprawe z istnienia strat energii..
                      Faktycznie teorie wybuchow, wielkich i mniejszych sa dla mnie dosc mgliste, ale
                      bylabym w stanie je zaakceptowac.. Tylko co z tymi stratami energii...
                      Uprasza sie o nie wmawianie mi tego czego nie mowilam.. Generalnie jestem za
                      nienizszczeniem bezmyslnym i w imie jednego slusznego postepu wszystkiego co
                      ludzie, kiedys robili w co wierzyli... MOze tak bedzie jasniej...
                    • Gość: ANka Prosze bardzo - moja spekulacja IP: *.ifn-magdeburg.de 28.10.03, 11:56
                      Nie chcialam - ale prosze.. A jezeli Bog jest wlasnie owa motywacja? Potrzeba
                      naszego mozgu? Jezeli taki porzadek, istnienie nadrzednej przyczyny ulatwia nam
                      rozumienie swiata i zycie? Ja nie mam nic wspolnego z ksiezami. Wkurzaja mnie
                      takie dywagacje - ale w podobny sposob ich agresywne obalanie. Nie mieszam sie w
                      czyjas wiare. Ale umiem dostrzec jej potrzebe.
                      A to co tu mowie kompletnie nie klociloby sie z ´bledna logika´ Biblii i innych
                      zrodel religijnych. Bo wiele przekazow mowi wlasnie o istnieniu Boga w kazdym
                      czlowieku...
                      Naprawde mi takie dywagacje nie sa potrzebne.. Raczej oscyluje wsrod innych
                      problemow.. Przyszlosci swiata - i takie tam.. Ale sadze, ze sa chwile gdy
                      ludziom takie rozmyslania sie przydaja i maja b. mocne uzasadnienie - cielesne
                      albo wspolczesnie mowiac - fizjologiczne...
                  • dyplomata Masz wciaz za malo informacji 28.10.03, 08:09
                    Gość portalu: ANka napisał(a):

                    > i powazne obawy, ze jeszcze dlugo tak bedzie z nauka.
                    > Odkrycia genetyczne sa piekne.. Ale pomimo calego rozwoju genetyki,
                    > neurofizjologii wciaz nie mozemy skutecznie wyleczyc np jakiegos czlowieka
                    > chorego na schizofrenie ani z calym prawdopodobienstwem stwierdzic, ze
                    >zachoruje lub nie..

                    Haha, spokojna glowa. Pare wiekow temu jak ktos zlapal syfa to byla kara
                    za grzechy a dzisiaj rozwalaja to lekarstwami. Kupe chorob sie leczy, nie?

                    A na te schizofrenie i raki tez przyjdzie kolej. Sprawa jest bardzo zawiklana
                    ale cos niecos juz wiemy, nie? Najtrudniej jest znalezc podstawowa zasade,
                    jak ludzie nie widzieli nic o DNA to wszystko bylo czarna magia a wielebni
                    mogli mowic o cudach. Dzisiaj juz zasade znamy, kody genetyczne niedawno
                    rozszyfrowano, pozostaja tylko szczegoly. Sadzisz ze za 50 lat nie bedziemy
                    wiedzieli wszystkiego na ten temat?

                    > Tak wiele wiadomo w fizyce, a wciaz zagadka powstania wszechswiata jest
                    > zagadka... Wciaz odkrywamy nowe czastki materii.. Skoro my sie z niej
                    >skladamy a tak niewiele o tym wiadomo.. NIestety jestem daleka od Panskiego
                    >optymizmu. Przykro mi.

                    Haha, znowu wychodzi brak informacji. Wiemy juz ogromnie duzo, o wszechswiecie
                    akurat sie dowiedziano ze big-bang pierdyknal 13 700 mln lat temu i co bylo
                    potem juz wiemy calkiem dobrze. Pozostalo tylko wyjasnic skad sie wzielo to
                    pierdykniecie i to tez sie zrobi.
                    • Gość: ANka Czy to ze Pan cos wie tak bardzo poprawia IP: *.ifn-magdeburg.de 28.10.03, 11:41
                      jakosc Panskiego zycia? Ile tej wiedzy jest Pan w stanie sam przyswoic? Ha, ha,
                      to nie wszystko...
                      Chocby juz z gory Pan zaklada, ze wie to co ja wiem, lub czego nie.. to tez b.
                      odwazne twierdzenie.. A ja po prostu dyskutuje.. To wszystko.
                      Niestety oprocz poznawania genomow trzeba znac mechanizm regulacyjny.. Nawet jak
                      zsekwencjonujemy caly genom ludzki, nie bedzie znac od razu tej -
                      najistotniejszej moim zdaniem czesci...
                      Poza tym co z tego ze ktos bedzie znal te szczegoly? Ilu ludzi jest w stanie
                      ogarnac caly mechanizm i proces chorobowy? Ile razy mial Pan nawroty choroby po
                      kuracji antybiotykowej - zle dobranej przez lekarza? Chodzi Pan do lekarza?
                      Ja choruje na migrene. Podloze tej choroby jest rozne u roznych ludzi i nie do
                      konca wyjasnione. Jakos przez wiele pokolen niewiele sie w tej kwestii zmienilo.
                      Czy to ze wiemy tak wiele o budowie ludzkiego organizmu oznacza ze ludzie juz
                      nie gina w trakcie operacji? A przeciez anatomia ludzka jest juz tak dobrze
                      poznana..
                      Czy wie Pan ze jeszcze dzis gina dzieci i kobiety przy porodach? Owszem ginie
                      ich mniej. Ale jednak gina. W dalszym ciagu lepiej jest byc zdrowym i rodzic
                      silami natury, miec dzieci dostosowane wielkoscia glowki do kosci miednicy niz
                      byc zdanym na lekarzy, szpitale, zakazenia okoloporodowe itd...
                      Czy pomimo, ze nauka posunela sie tak naprzod jest Pan w stanie sie uniezaleznic
                      od podstawowych funkcji zyciowych? Coz musi Pan wciaz jesc, pic, wydalac, spac i
                      rozmnazac sie przede wszystkim w sposob naturalny.. To co wymyslono to wciaz
                      margines normalnego zycia.
                      Cos tam wiem. Wiele z wlasnych doswiadczen.. Moze dlatego nie ma we mnie tego
                      butnego ha, ha...
                      • dyplomata Wiecej nauki 28.10.03, 17:17
                        Gość portalu: ANka napisał(a):

                        >A ja po prostu dyskutuje.. To wszystko.

                        Ale poglady jakie prezentujesz to zascianek. Jak sie duzo wie to
                        humor lepszy.

                        > Niestety oprocz poznawania genomow trzeba znac mechanizm regulacyjny.. Nawet
                        >jak zsekwencjonujemy caly genom ludzki, nie bedzie znac od razu tej -
                        > najistotniejszej moim zdaniem czesci...

                        Zgadza sie. Tyle ze teraz juz wiemy gdzie atakowac wiec jest tylko kwestia
                        czasu zeby to zbadac. Chyba nie sadzisz ze mechanizm regulacyjny jest
                        niemozliwy do zbadania?


                        > Poza tym co z tego ze ktos bedzie znal te szczegoly? Ilu ludzi jest w stanie
                        > ogarnac caly mechanizm i proces chorobowy? Ile razy mial Pan nawroty choroby
                        >po kuracji antybiotykowej - zle dobranej przez lekarza? Chodzi Pan do lekarza?

                        No a czy wiesz co bylo jak nie bylo antybiotykow? Po byle grypie ludzie
                        masowo kopali w kalendarz.

                        > Ja choruje na migrene. Podloze tej choroby jest rozne u roznych ludzi i nie
                        >do konca wyjasnione. Jakos przez wiele pokolen niewiele sie w tej kwestii
                        >zmienilo.

                        Zgadza sie, sa przeciez i migreny urojone.

                        > Czy to ze wiemy tak wiele o budowie ludzkiego organizmu oznacza ze ludzie juz
                        > nie gina w trakcie operacji? A przeciez anatomia ludzka jest juz tak dobrze
                        > poznana..
                        > Czy wie Pan ze jeszcze dzis gina dzieci i kobiety przy porodach? Owszem ginie
                        > ich mniej. Ale jednak gina.

                        Pewnie, ale to jest rzadkosc. A wiesz ze byly czasy ze kobiety panicznie baly
                        sie ciupciania bo mialy na bank rozmnazanie? A teraz lykasz piguly i ciupciasz
                        z przyjemnoscia, nie?

                        > W dalszym ciagu lepiej jest byc zdrowym i rodzic
                        > silami natury, miec dzieci dostosowane wielkoscia glowki do kosci miednicy
                        > niz byc zdanym na lekarzy, szpitale, zakazenia okoloporodowe itd...
                        > Czy pomimo, ze nauka posunela sie tak naprzod jest Pan w stanie sie
                        > uniezaleznic od podstawowych funkcji zyciowych? Coz musi Pan wciaz jesc,
                        > pic, wydalac, spac i rozmnazac sie przede wszystkim w sposob naturalny.. To
                        > co wymyslono to wciaz margines normalnego zycia.

                        No akurat z tym rozmnazaniem to nie trafilas bo juz akurat malo jest takich
                        co robia to zgodnie z natura i maja stado potomostwa. A jesli chodzi o
                        podstawowe funkcje zyciowe to jasne, ze trzeba cos podezrec a potem zrobic
                        kupe. Od tego sie uwolnimy dopiero jak sie zaprogramujemy w komputerach i
                        bedziemy mieli programy na kopulacje hehe.

                        > Cos tam wiem. Wiele z wlasnych doswiadczen.. Moze dlatego nie ma we mnie tego
                        > butnego ha, ha...

                        Ale nie znasz historii i nie wiesz jak bylo dawniej, kompletna ciemnota i
                        czarna magia. Dzis juz podstawy znamy wiec jest tylko kwestia czasu
                        rozpracowanie reszty w szczegolach.
                        • Gość: ANka Wiecej - zgoda IP: *.ifn-magdeburg.de 06.11.03, 00:44
                          ale nie przeceniajmy jej tempa...
                          I tego tez Panu zycze..
                          A mechanizm regulacyjny... Powiem tak- czy w ciagu tylu lat i pokolen udalo sie
                          stworzyc jedna doskonala recepte na wychowanie dzieci? Applicable in every case,
                          any conditions?
                          Jesli tak to moge dyskutowac dalej w tym tonie. Jesli nie - to Pan powinien mnie
                          przeprosic za ocene mojej wiedzy.. Bo Pana estymacje swiadcza o znacznie
                          powazniejszej ignorancji.. Mianowicie o dziecej i wlasciwej dzieciom a nie
                          osobom dojrzalym nieumiejetnosci oceny wlasnych mozliwosci i ograniczen. Zapewne
                          w tym momencie dobrze sie Panu zyje- ale mam podstawy (naukowe) do obaw, ze za
                          pare lat to Pan ( a nie ja) bedzie prawdziwym pesymista... Dlaczego? NO niech
                          Pan zgadnie... Wyobrazmy sobie ze sam Pan zauwazy, ktos Panu powie ze to co tu
                          napisalam- w kwestii ograniczen poznawczych, w kwestii faktycznego tempa poprawy
                          warunkow zycia czlowieka w najbardziej podstawowych domenach dzieki nauce
                          faktycznie sprawdza sie w rzeczywistosci.. Bedzie to udzialem Pana doswiadczen
                          zyciowych i (oraz) wiedzy przekazywanej a nie weryfikowanej bezposrednio przez
                          Pana. Coz tego Panu nie zycze, ale obawiam sie (nie bezpodstawnie) ze tak bedzie..
                          I cos jeszcze - jakby, jak na razie nie ubywa problemow niezbadanych choc niby
                          wiemy coraz wiecej - nie zauwazyl Pan? Metody sie zmieniaja wiele badan
                          potwierdza wczesniejsze przypuszczenia, ktorych zrodlo lezalo w wieloletnich
                          obserwacjach.. Wiemy jakie jest farmakologiczne podloze dzialania zen szenia.. A
                          Pan chce go zaraz wyrzucac do zlewu? Jaka mamy szanse ze znalazlby go Pan w
                          laboratorium? A moze latwiej korzystac tez z wiedzy gromadzonej przez pokolenia?
                          Migreny urojone sa - podobnie jak urojeni mezczyzni.. Spekulacje to nie moja
                          dzialka.
                          Stado potomstwa? Malo jest takich co robia zgodnie z natura? A co jest zgodne z
                          natura? Najbardziej nasze potrzeby i mozliwosci. Stado dzieci nie jest nam
                          potrzebne bo nie umieraja tak czesto jak kiedys..Ale czy wszyscy mieli to stado?
                          A moze nauka wplywa tylko na to JAK rozwiazujemy problem, ktory i tak
                          rozwiazywalaby za nas natura? I z innej beczki- zna Pan temat dyskusji
                          antropologow o udziale rolnictwa i jego ´zaletach´ dla poprawy jakosci zycia
                          ludzi? Nie warto tak upraszczac.
                          Jak Pan sie juz rozpracuje i zachwyci swoja wiedza historyczna- to prosze
                          poszukac dyskutantow - niedobitkow ktorzy beda jeszcze mieli ochote na dyskusje
                          na tym poziomie..Troche historii znam. Skad ta pewnosc, ze Pan wiecej? I KTOREJ?
                          Co do porodow - chodzilo mi o rodzaj porodu a nie ilosc dzieci. Tu zdradzil sie
                          Pan ze swoim stosunkiem do aborcji.. I dlatego wlasnie twierdze, ze mozliwosci
                          jednego mozgu sa ograniczone..a ´wiedza tajemna´ czasem sie przydaje- choc nie
                          wiedzialam - przyznaje ze mam z nia cos wspolnego..
                          Milego wieczoru.
                    • Gość: ANka A jesli sa granice IP: *.ifn-magdeburg.de 28.10.03, 11:50
                      Granice poznania swiata nie tylko przez mozg- organ jednego osobnika ale takze
                      przez wiele mozgow a wiec zdobycze kulturowe? To co Pan zrobi? Powiesi sie?
                      Bo jesli swiat nie powstal, a ku takiemu porzadkowaniu sklania nas nasze
                      myslenie tzn. ze jest b. prawdopodobne, iz nie wszytko bedziemy w stanie ogarnac..
                      A oprocz ogarniania musi Pan realizowac, te nieszczesne, marne podstawowe
                      funkcje zyciowe...
                      Kto w naszej epoce jest geniuszem na miare tworcy Mony Lizy i Damy z Lasiczka?
                      Znakowanie izotopem C14 tez nie wyjasnia wszystkiego. Wyjasnia fragmenty.. To sa
                      i beda hipotezy.. B. dobre hipotezy ale przeciez wciaz do konca nikt na 100% nie
                      powie ze dinozaury wyginely bo ....
                      Nikt z nas nie musi w nic wierzyc. Ale wiele przeslanek wskazuje na to, ze
                      potrzebujemy jako ten dziwaczny typ kregowcow motywacji aby zyc..
                      Wie Pan cos o depresjach? Nie trzeba wcale zniszczenia idealow. Wystarczy ze
                      zona Pana rzuci i przestanie Pan myslec o badaniach podstawowych i pracy.. Moze
                      nie na zawsze.. A jednak..
                      Ja jestem jak najbardziej za badaniami. Sama wieloma rzeczami interesowalam sie
                      od dziecka.. Wlasnie naukami doswiadczalnymi a nie filozofowaniem.
                      • dyplomata Granic nie widac 28.10.03, 17:33
                        Gość portalu: ANka napisał(a):

                        > Granice poznania swiata nie tylko przez mozg- organ jednego osobnika ale
                        > takze przez wiele mozgow a wiec zdobycze kulturowe? To co Pan zrobi? Powiesi
                        > sie?

                        Po co sie wieszac? Zrobi sie wtedy komputery bez takich granic.

                        > Bo jesli swiat nie powstal, a ku takiemu porzadkowaniu sklania nas nasze
                        > myslenie tzn. ze jest b. prawdopodobne, iz nie wszytko bedziemy w stanie
                        >ogarnac..

                        Myslenie proste sklania nas do myslenia ze Ziemia jest plaska a ogarnac
                        da sie bardzo wiele co najmniej.

                        > Kto w naszej epoce jest geniuszem na miare tworcy Mony Lizy i Damy z
                        >Lasiczka?

                        Teraz kupa ludzi robi mase ciekawych rzeczy.

                        > Znakowanie izotopem C14 tez nie wyjasnia wszystkiego. Wyjasnia fragmenty..
                        >To sa i beda hipotezy.. B. dobre hipotezy ale przeciez wciaz do konca nikt na
                        > 100% nie powie ze dinozaury wyginely bo ....

                        Jak to nie? Pelne dowody sa coraz blizej.

                        > Nikt z nas nie musi w nic wierzyc. Ale wiele przeslanek wskazuje na to, ze
                        > potrzebujemy jako ten dziwaczny typ kregowcow motywacji aby zyc..
                        > Wie Pan cos o depresjach? Nie trzeba wcale zniszczenia idealow. Wystarczy ze
                        > zona Pana rzuci i przestanie Pan myslec o badaniach podstawowych i pracy..

                        Depresje to zaburzenia w pracy mozgu. Maja podloze chemiczne, dobrze sie lecza
                        pigulami. Terapia tez.
                        • Gość: ANka Zgadza sie IP: *.ifn-magdeburg.de 30.10.03, 14:01
                          granic - NIEKTORZY nie widza..
                          I zostanmy przy tym twierdzeniu.. Milego ´seksu z komputerem´
                          Depresje maja podloze zlozone.. Chemiczno, biologiczno, fizyczne.
                          Lepiej niech sie Pan na te tematy nie wypowiada bo zbytnio Pan upraszcza swoim
                          he, he.. Jesli Pan bedzie mial depresje albo bezsennosc to zycze lepszych
                          terapii niz farmakologiczne....
                          • Gość: ANka Teraz to IP: *.ifn-magdeburg.de 30.10.03, 14:04
                            ´kupa ludzi´ zajmuje sie tez tworzeniem duzo gorszych mitow, korzystajac ze
                            sceniariuszy- gotowych kiazkowych- dla przecietnego odbiorcy..
                            Kiedys przecietny odbiorca mial przynajmniej dostep do mitow na poziomie...
                            Ja moge jeszcze tak dlugo dyskutowac...
                            Jak Pan skonczy swojego super ekskluzywno - nowoczesnego hamburgera, a ja w tym
                            czasie swoje calkiem niedrogie danie z irlandzkiego sera i rukoli- (tansze od
                            hamburgera) to pogadamy...
                            • dyplomata Skad zarcie 31.10.03, 08:45
                              Gość portalu: ANka napisał(a):

                              > Jak Pan skonczy swojego super ekskluzywno - nowoczesnego hamburgera, a ja w
                              >tym czasie swoje calkiem niedrogie danie z irlandzkiego sera i rukoli-
                              >(tansze od hamburgera) to pogadamy...

                              No ale to Pani zarcie nie robiono w oborze rencami nie? Tylko w
                              skomputeryzowanej produkcji nastawionej na maksymalna wydajnosc hehe.
                              • Gość: ANka Re: Skad zarcie IP: *.ifn-magdeburg.de 06.11.03, 00:12
                                Na maksymalne doznania sensoryczne. Hi, hi...
                                • Gość: ANka I rukole IP: *.ifn-magdeburg.de 06.11.03, 01:04
                                  mam tez w doniczce.. Podobnie jak bazylie.. Poki co jej nie skomputeryzowalam,
                                  choc poluje na fajnego tft 17 calowego..
                                  I za przystepna cene..
                                  Jak juz Pan wyjdzie ze swoich marzen o potedze to prosze sie tez wybrac do Indii
                                  albo lepiej niektorych miejsc w Afryce.. Moze wtedy oceni Pan z perspektywy
                                  postep ludzkosci...
                                  • Gość: ANka W temacie seksualnosci.. IP: *.ifn-magdeburg.de 06.11.03, 01:35
                                    Skoro tak bardzo wazny dla Pana bo co i rusz pojawia sie w tej dyskusji -
                                    zupelnie na inny temat..
                                    prosze podac naukowo uzasadniona ilosc stosunkow w okreslonym przedziale
                                    czasowym wymaganych dla zaspokojenia ´podstawowych´potrzeb zyciowych...
                                    (Czy to aby nie mit naszego wieku?) NIech Pan to sobie przemysli....
                                    Moje potrzeby w tym zakresie sa duze (ich finde das, das ist meine Meinung)
                                    ale jesli ich nie zaspokoje - bede zyla. Jesli oddam sie nauce i sztuce w
                                    jakims czasie moge nawet o spelnieniu (fizycznym, fizjologicznym) zapomniec. Dla
                                    porownania bez jedzenia po jakichs 2 tygodniach ( w moim przypadku pewno
                                    wczesniej) padne.. Zupelnie obiektywnie i bez zadnych dodatkowych spekulacji
                                    filozoficznych.. To tak w kwestii zycia - jego definicji i rozmnazania..
                                    I gabinetu figur woskowych :)
    • Gość: turkish w kosmosie IP: *.73.139.245.Dial1.Chicago1.Level3.net 27.08.03, 04:59
      wyjedzcie na marsa, bardzo was prosze.
      • Gość: Gościu Mars jest od dawna zamieszkany !!!!!!!!!!!!! IP: 195.85.227.* 27.08.03, 16:15
        Przez działaczy SLD. Dlatego mówi się o nim "czerwona planeta".
    • Gość: piotr Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.nyc.gov 27.08.03, 19:22
      Na Marsie jest Zycie , a sami marsjanie zyja miedzy nami podajac
      sie za "normalnych" ludzi.( tylko sie obejrzyj)
    • Gość: N Re: Życie w kosmosie. Życie, twórz się! IP: *.metla.fi 28.08.03, 00:11
      A KTO Z WAS POTRAFI SFORMULOWAC DEFINICJE ZYCIA /CO TO JEST-
      • dyplomata Co to jest? 27.10.03, 13:10
        Gość portalu: N napisał(a):

        > A KTO Z WAS POTRAFI SFORMULOWAC DEFINICJE ZYCIA /CO TO JEST-

        Systemy powielajace sie.

        Autonomiczne - powielaja sie same.
        Nieautonomiczne - powielaja sie przy uzyciu zewnterznych systemow.
        • Gość: ANka Czyli kazdy wirus komputerowy IP: *.ifn-magdeburg.de 28.10.03, 12:10
          Ma dla Pana miano zycia. B. piekne..
          Szczerze Pana podziwiam i gratuluje. Tylko prosze sie nie przywiazywac tak jak
          do coreczki.. Dlaczego? Tego nie umiem Panu wyjasnic...A moze Pan sam sobie? Kiedys?
          • Gość: ANka Nie dziwia mnie wobec tego IP: *.ifn-magdeburg.de 28.10.03, 12:18
            te ataki na konkurencje czyli Boga. Bo jesli np jest Pan jeszcze autorem wirusow
            to moglby sie juz do stworcy Pan poczuwac. :))))))
            Prosze nie miec mi za zle...
            ANka
            Dzis w nastroju bardzo pro- rodzinnym....
            • dyplomata Re: Nie dziwia mnie wobec tego 28.10.03, 17:26
              Gość portalu: ANka napisał(a):

              > te ataki na konkurencje czyli Boga. Bo jesli np jest Pan jeszcze autorem
              > wirusow to moglby sie juz do stworcy Pan poczuwac. :))))))
              > Prosze nie miec mi za zle...
              > ANka

              Alez skad, wirusy komputerowe to rzeczywiscie forma zycia, tyle ze sa one
              wirtualne. Ale przeciez mowi sie calkiem powaznie ze w komputerach XXXX
              generacji bedzie mozna zaprogramowac cale swiaty a zyjacy w nich ludzie
              beda mysleli ze wszystko jest naprawde. Ba, niektorzy mowia ze my tez
              jestesmy programem dzialajacym w komputerze. Zreszta nie masz pewnosci
              ze teraz nie dyskutuje z toba komputer, nie?

              > Dzis w nastroju bardzo pro- rodzinnym....

              Byle nie seks z komputerem hehe.
              • Gość: ANka Pewnosci i Pan nie ma z kim dyskutuje IP: *.ifn-magdeburg.de 30.10.03, 14:16
                mamy przeslanki. Rowniez na temat tego co bylo kiedys.. I procent pewnosci a nie
                calkowita pewnosc.. Bo zawsze istnieje minimalna chocby szansa blednego
                wnioskowania.
                Co do marzen o sztucznej rzeczywistosci - jest Pan duzym optymista. Zakladam ze
                to kwestia wieku albo niezbyt wielu doswiadczen (innych niz wirtualne).
                Jezeli chodzi o ideal wirtualnego swiata - to moj maz dawno wie- nigdy nie kupie
                dzieciom innego pianina niz prawdziwe, dzwiek elektroniczny jest nadal dzwiekiem
                elektronicznym - choc tak wiele w tym zakresie zrobiono.
                Co do wrazen wzrokowych to niech Pan spyta ilu ludzi ma problemy z blednikiem
                grajac w gry imitujace rzeczywistosc wirtualna?.
                Na razie nie wiemy co sie dzieje tak naprawde w neuronach kory mozgowej - tej
                najb. podstawowej do ktorej w pierwszej kolejnosci trafiaja informacje ze
                wzgorza.. Naprawde dzieje sie tam wiele.... Ale wciaz wiemy tak malo...
                Radze wiecej skromnosci w obliczu ogromu niewiedzy ludzkosci...
                Poki co nie jest Pan sie w stanie uchronic nawet przed przypadkowym meteorytem,
                genetyczna wada, ktora nagle moze sie u Pana ujawnic, przypadkowym zapaleniem
                pluc po pobycie w szpitalu...
                Cialo ludzkie poki co nie ma mozliwosci odtwarzania sie. Zyje sie jak dotad
                tylko raz- i nie widac aby cos sie mialo zmienic w tym kierunku...
                Wirus nie jest zadna forma zycia, bo zycie to cos b. delikatnego. To stan
                chwiejnej rownowagi.. Ma wiecej wspolnego z ta rownowaga w ekosystemie, ktorej
                nigdy Pan nie odtworzy jesli Pan raz ja zniszczy...Wirus komputerowy nie jest
                wiec zadna forma zycia...Niestety nawet jesli sklonuje Pan organizm to tak sie
                dziwnie sklada, ze na to czym jest jego fenotyp, a wiec jego faktyczna forma
                dojrzala wplywa b. wiele czynnikow- w tym b. silnie wlasne doswiadczenia.
                Niestety tego nie da sie odtworzyc. Ja twierdze ze nigdy nie bedziemy do tego
                zdolni.. Ale tak sie sklada, ze w przeciwienstwie do Pana jestem z tego
                zadowolona. Nie mam z tego powodu depresji.. NIe lubie niszczyc. To wszystko...
                • dyplomata Pesymizm ANki 31.10.03, 08:41
                  Gość portalu: ANka napisał(a):
                  > Co do marzen o sztucznej rzeczywistosci - jest Pan duzym optymista. Zakladam
                  >ze to kwestia wieku albo niezbyt wielu doswiadczen (innych niz wirtualne).

                  Hehe to nie optymizm, to mozna nawet dokaldnie wyliczyc bo postep w dziedzinie
                  komputerow na najblizsze 10 lat jest okreslony. Tak ze bedzie jeszcze Pani
                  przezywala duze odloty.

                  > Jezeli chodzi o ideal wirtualnego swiata - to moj maz dawno wie- nigdy nie
                  >kupie dzieciom innego pianina niz prawdziwe, dzwiek elektroniczny jest nadal
                  >dzwiekiem elektronicznym - choc tak wiele w tym zakresie zrobiono.

                  Tak, ale te roznice maleja z roku na rok, 10 lat i pianino znika. Pamieta
                  Pani ze kiedys byly maszyny do pisania w ktore sie stukalo?

                  > Co do wrazen wzrokowych to niech Pan spyta ilu ludzi ma problemy z blednikiem
                  > grajac w gry imitujace rzeczywistosc wirtualna?.

                  Pewnie. Trza technike nice poprawic.

                  > Na razie nie wiemy co sie dzieje tak naprawde w neuronach kory mozgowej - tej
                  > najb. podstawowej do ktorej w pierwszej kolejnosci trafiaja informacje ze
                  > wzgorza.. Naprawde dzieje sie tam wiele.... Ale wciaz wiemy tak malo...

                  Ale sie dowiemy. Roznica polega na tym ze 100 lat temu ludzie w ogole nie mieli
                  pojecia jak to dziala. Dzis pojecie jest, brakuje szczegolow. A to sie da
                  zbadac.

                  > Radze wiecej skromnosci w obliczu ogromu niewiedzy ludzkosci...
                  > Poki co nie jest Pan sie w stanie uchronic nawet przed przypadkowym
                  > meteorytem,
                  > genetyczna wada, ktora nagle moze sie u Pana ujawnic, przypadkowym zapaleniem
                  > pluc po pobycie w szpitalu...
                  > Cialo ludzkie poki co nie ma mozliwosci odtwarzania sie. Zyje sie jak dotad
                  > tylko raz- i nie widac aby cos sie mialo zmienic w tym kierunku...
                  > Wirus nie jest zadna forma zycia, bo zycie to cos b. delikatnego. To stan
                  > chwiejnej rownowagi.. Ma wiecej wspolnego z ta rownowaga w ekosystemie,
                  > ktorej nigdy Pan nie odtworzy jesli Pan raz ja zniszczy...

                  Ale znamy juz kody genetyczne, nie? Wiec trzeba tylko te kody rozpracowac
                  w szczegolach, nicht wahr? I co, za 50 lat nie beda znane wszystkie szczegoly?
                  To nieprawdopodobne droga Pani.

                  Zasadnicza roznica, znana z historii rozwoju nauki, polega na tym ze dopoki
                  ludzie nie maja pojecia o podstawowej zasadzie czegos to poruszaja sie jak
                  slepi w ciemnym pokoju. To stwarza pole do popisu roznym religiom i wiarom.
                  Tak bylo na przyklad z mechanika kwantowa i genetyka. Jak odkryto mechanike
                  kwantowa to na jej bazie zbadano kolosalno ilosc rzeczy a nawet zbudowano
                  komputery. Tak samo z genetyka, dopoki nie znano DNA rozni duchowni mogli
                  twierdzic ze zycie to cud. Teraz znamy DNA i od niedawna znamy kody genetyczne.
                  Pozostaly wiec szczegoly a ich zbadanie to tylko kwestia czasu.

                  > Wirus komputerowy nie jest wiec zadna forma zycia...

                  Nie tak prosto, wirus komputerowy to nie jest *biologiczna* forma zycia
                  Pani Aniu.

                  > Niestety nawet jesli sklonuje Pan organizm to tak sie
                  > dziwnie sklada, ze na to czym jest jego fenotyp, a wiec jego faktyczna forma
                  > dojrzala wplywa b. wiele czynnikow- w tym b. silnie wlasne doswiadczenia.
                  > Niestety tego nie da sie odtworzyc. Ja twierdze ze nigdy nie bedziemy do tego
                  > zdolni..

                  A dlaczego nie? Doswiadczenia zawsze mozna zebrac. Sklonowana owca zbiera
                  swoje doswiadczenia i jest owca, nie?

                  >Ale tak sie sklada, ze w przeciwienstwie do Pana jestem z tego
                  > zadowolona. Nie mam z tego powodu depresji.. NIe lubie niszczyc. To
                  > wszystko...

                  To tylko ten wrodzony konserwatyzm Pani Aniu. W 10 lat zobaczy Pani takie
                  rzeczy ze hoho.
                  • Gość: ANka To nie pesymizm IP: *.ifn-magdeburg.de 06.11.03, 00:24
                    Wiele swiadczy o tym ze zdolnosci poznawcze jednego czlowieka sa ograniczone.
                    Polemizuje Pan? BArdzo prosze. Co do doznan- nie sadze.. Owszem wiele zrobiono.
                    Tyle lat minelo a wciaz lepiej jest rodzic naturalnie.
                    Nie wykroczylismy faktycznie poza nasza planete a jestesmy szczerze - tylko
                    pylkiem w kosmosie. To Pan juz wie..z tych badan.
                    Co dalej? W miedzyczasie za to stworzylismy b. wiele skomplikowanych broni
                    masowej zaglady a nasza ekonomia nie jest w stanie funkcjonowac bez przemyslu
                    zbrojeniowego i rabunkowej gospodarki surowcami naturalnymi-Wymyslilam? Prosze
                    siegnac do faktow.. To wszytko inne to wciaz margines...
                    Jedzenie chocby modyfikowane genetycznie rosnie na polach. Na razie nie
                    syntetyzuje Pan go w fabrykach farmaceutycznych.. Wciaz popularne jest zbieranie
                    ziol i grzybow a ludzie coraz chetniej eksploruja te dziedziny.. To nie
                    pesymizm. Patrze bardziej realnie niz Pan..
                    MOzliwosci jednego czlowieka sa ograniczone.. A teraz inaczej czlowiek = neuron.
                    W mozgu jest naprawde ogrom neuronow.. Jego mozliwosci sa tez ograniczone - choc
                    czasem ma charakter i w duzym stopniu dziala jak siec.
                    Liczba ludzi na ziemi mogacych sie ze soba kontaktowac troche wzrosla.. Ale czy
                    tych skutecznie przekazujacych sobie informacje? I czy jest nieograniczona?
                    I ma Pan spory problem..
                    Dodatkowym jest cecha naszego umyslu, jego sposob dzialania, dojrzewanie.. To
                    wszystko ma wplyw na owa ograniczonosc..

                    Ale i tak nie jestem pesymistka... Lubie tylko byc z czegos zadowolona i
                    oczekiwac cos co mam szanse miec a nie overestimate i potem czuc niesmak i
                    gorycz rozczarowania...
                    Poki co zycie jest piekne, z czarownicami, religiami, dobrym winem i serem i
                    roznymi kulturami...
                    Misz masz z jajek i pomidorow nie smakuje tak samo jak jajecznica z kawalkami z
                    calych pomidorow dojrzewajacych na sloncu.. A moze tego Pan nie wie? Moze
                    wrazliwosc na swiat jeszcze nie wyksztalcona? I tego Panu zycze.. Zupelnie
                    szczerze...
                  • Gość: ANka Za 50 lat nie pozna Pan szczegolow kodu ! IP: *.ifn-magdeburg.de 06.11.03, 01:01
                    o ktorych pisze.. Ha. Bo nie wszystko zalezy od kodow. I tu Pan lezy..
                    Po prostu czesc naszego rozwoju, rozwoju mozgu, zalezy od slepego przypadku! I
                    co teraz? Bedzie Pan plakal czy krzyczal na mnie? Nie musze robic Pana wielce
                    madrych estymacji, by to wiedziec.. A Pan tego nie wie.. Przykro mi - bardzo...
                    Sklonowana owca- jest owca ale juz inna.. I o to mi chodzi. Marzenia o
                    klonowaniu zakladaly odtwarzanie identycznego osobnika.. I wygladaja blado przy
                    rzeczywistosci..Tak jak Panskie marzenia o potedze...
                    I jeszcze cos. Jak bylam mala dziewczynka- gdy moj dziadek malowal konie, gdy
                    ogladalam obrazy marzylam -zanim kiedykolwiek wsiadlam na konia aby jedzic
                    konno.. Gdy udalo sie zrealizowac marzenia okazalo sie ze w praktyce wyobrazenia
                    o tym jak to jest sa kompletnie rozne od rzeczywistosci.. Nie jest zle, jest tez
                    fajnie i super, i uwielbiam konie i jazde konna. Ale dzis wiem co moge na koniu
                    a czego nie.. I wiem ze sa roznice miedzy doznaniami w marzeniach a tymi
                    rzeczywistymi..
                    Niestety to o czym pisze dociera do ludzi na pewnym poziomie dojrzalosci... Wiem
                    tez ( naukowo), ze nie przyspiesze tego procesu u Pana mowiac Panu o tym.. Musi
                    Pan to odkryc sam.. .
                    Tak samo jak dzis nie jest Pan w stanie przekazac wczesniej dzieciom wiecej
                    wiedzy. Bo mozliwosci dzieci tez sa ograniczone...
                    Nie jestem straszna konserwatystka.. Jestem bardzo liberalna i nowoczesna
                    (flirtujaca z nowoczesnoscia)...wodniczka...
                    Niemniej umiejetna estymacja swoich mozliwosci jest tez teraz na fali (nie wie
                    Pan?) Z tym kojarzy sie tez dzis profesjonalizm.
                    Jezeli mowimy o zyciu to mowimy o biologicznym. Jesli interesuja Pana inne formy
                    zycia Np pozaziemskie, uduchowione - to jest Pan bardziej religijny ode mnie
                    choc to mi Pan zarzuca konserwatyzm. Jako jednostke biologiczna interesuja mnie
                    jednak przede wszystkim biologiczne formy- wybaczy Pan.. Oraz przetrwanie mojego
                    gatunku, ktory zalezny jest od wielu innych, a takze czynnikow niebiologicznych,
                    ale te biologiczne sa ( z tych istotnych i najblizszych) najbardziej zagrozone i
                    najwrazliwsze- na co wskazuje historia (ktorej najwyrazniej Pan nie zna).
                    I mam nadzieje ze ma Pan pojecie o czym Pan mowi mowiac o kodach jak i o tym ze
                    bialka majace ten sam kod moga miec w roznych miejscach organizmu calkowicie
                    odmienna funkcje (to w bardzo duzym uproszczeniu).
                    Jak Pan wiec widzi to Pan upraszcza i najwyrazniej nie ma pojecia o genetyce
                    choc sie na nia powoluje...
                    Niestety - nie cierpie liberalnej filozofii....
    • Gość: MA Metody określania pozycji Boga IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.10.03, 04:46
      Nic się się nie zmieni. Na razie mamy:
      1. Obszary wiedzy, które w pełni rozumiemy i dzięki której tworzymy technologie.
      2. Obszary wiedzy, które odkrywamy i mamy przesłanki by wierzyć, że je w pełni
      zrozumiemy. Eksperymentujemy z technologią.
      3. Obszary wiedzy teoretyczne, których się spodziewamy, i wierzymy że mogą być
      zrozumiałe, ale na razie są poza naszym zasięgiem.
      4. Obszary wiedzy całkowicie jeszcze niepoznane/niezrozumiane, gdzie możemy
      zakładać, że część nie będzie nigdy zrozumiana. I tu mamy miejsce na Boga i
      teologię.

      Zrozumienie istoty powstawania życia, a nawet opanowanie technologii kreowania
      życia, spowoduje tylko "przesunięcie" tej wiedzy do innej grupy. Mam nadzieję,
      że te odkrycia odsłonią przedpole do zadawania następnych pytań, dla których
      znalezienie odpowiedzi wydawać się będzie niemożliwe. I tu znów mamy miejsce na
      Boga i teologię. Zaczyna to przypominać dążenie do doskonałości, której nigdy
      nie dogonimy, bo zawsze będzie można coś więcej. Wg mnie nie uderzy to w
      filozofie religijne. Tak jak rewolucja kopernikańska nie anihilowała teologii,
      tylko przesunęła obszar jej zainteresowań
    • Gość: chip Re: Życie w kosmosie. Koncepcja ludzi. IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 05:57
      Mam pewne wrażenie,że życie na marsie i w kosmosie zależy od koncepcji
      ludzi.Jeżeli ludzie nie uznają pewnych form życia za możliwe to go nie
      będzie.Co gorsze ludzie już wiedzą co będzie możliwe.
      • Gość: BBB Do partyjnego betonu IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 28.01.04, 17:42
        Szkoda ze twoje horyzonty nie wychodza poza kursy na wumlach.
        Zanim zaczniesz atakowac, najpierw pomysl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka