smalltownboy
29.02.08, 02:19
Co pod względem naukowym sądzicie o tym?
"Raymond Bernard jest autorem książki - "Pusta ziemia" (1979) według niego,
zgodnie z tym drugim szkicem, który przedstawiłem nasz świat jest pusty, a
Ziemia to tylko skorupa o grubości 800 mil (około 1280km - swoją drogą to i
tak ogromna grubość). Występują dwa otwory, jeden na północnym a jeden na
południowym biegunie. Każdy otwór ma 2240km! W centrum planety, nie ma
żelaznego jądra, a znajduje się tam tzw. wewnętrzne słońce (inner sun) które
ma 960km średnicy i znajduje się w odległości 4600km od wewnętrznej strony
Ziemi. Co ważne: średnica ugięcia (spadku) powierzchni Ziemi na otworach ma
1900km wiec człowiek nie jest w stanie wychwycić żadnego spadku ani zobaczyć
otworu. Mówiąc wprost, na naszej Ziemi istnieją trzy światy. Pierwszy to nasz
świat na zewnętrznej stronie Ziemi, drugi to świat wewnątrz Ziemi (w
skorupie), gdzie znajduje się ogromna liczba tuneli, jaskiń a nawet
podziemnych miast (wykonanych przez kogoś). Trzeci świat to świat wewnątrz Ziemi.
Jak działa grawitacja? Dla ludzi, którzy żyją na zewnątrz Ziemi (czyli dla
nas) grawitacja ciągnie ich w dół (a więc do powierzchni). Dla ludzi, którzy
żyją wewnątrz skorupy (pod ziemią), im bliżej są oni jej centrum tym mniejszy
grawitacja ma na nich wpływ (w samym centrum skorupy, siły grawitacyjne znoszą
się całkowicie). W końcu dla ludzi żyjących po wewnętrznej stronie Ziemi
grawitacja i sposób jej oddziaływania jest taki sam jak dla nas (proszę mieć
na uwadze rozlokowanie centrum grawitacji - zgodnie z rysunkiem drugim)
Wewnątrz Ziemi znajduje się wewnętrzne słońce, zatem istnieje tam dzień przez
24 godziny na dobę, znajdują się tam podobnie jak po naszej stronie, ogromne
połacią lądów oraz wody. Wewnątrz Ziemi jednak wibracje i energia maja większą
częstotliwość (niektórzy twierdzą, że świat tam ma czwartą gęstość).
Osoby które twierdzą, że odbyły podróż do wewnętrznej Ziemi mówią, że ludzie
zamieszkujący tamte regiony są bardzo wysocy. Istnieją spekulacje na temat
tego czy nie są oni potomkami Atlantów czy Lemurian. Być może są to Majowie,
którzy znikając tysiące lat temu przenieśli się po prostu do wewnętrznego
świata. Odnosząc się do słów "channelera" (osoby, która odbiera przekazy
channelingowe) Michaela Kanta, 12 galaktycznych ras przybyło na naszą planetę
dawno temu i stworzyło pierwsze podziemne miasto. Każda rasa przywiozła ze
sobą kryształową czaszkę i ciało zawierające kod genetyczny własnej rasy oraz
kosmiczną wiedzę. Sześć z pośród ras zdecydowało pozostać na powierzchni
Ziemi, a pozostałe sześć zamieszkać w jej wnętrzu. Aktualnie wszystkie
dwanaście ras żyją we wnętrzu Ziemi.
Według jednej z teorii wszystkie planety są puste.
Według Raymonda Bernarda to co wygląda na koronę bieguna na Marsie jest tak
naprawdę światłem wewnętrznego słońca Marsa, prześwitującego przez biegun. z
zeznań wielu badaczy bieguna Ziemi wynika, co ciekawe, że im bardziej zbliżali
się oni do jego centrum, tym robiło się cieplej. Czy zamarznięte Mamuty,
odkryte na biegunie ze świeżym pożywieniem w ustach, mogą być mamutami
pochodzącymi z wewnętrznego świata, które nagle znalazły się w
niesprzyjających warunkach zimnego bieguna?
Jak mogła powstać pusta Ziemia? Kiedy planeta Ziemia formowała się z
obracających się gazów, ciężkie fragmenty stworzyły powierzchnię planety,
lżejsze skupiły się w centrum tworząc wewnętrzne słońce.
Analiza
Załóżmy, że Ziemia jest rzeczywiście pusta. Wygląda wtedy mniej więcej jak
tenisowa piłka. Z zewnątrz twarda skorupa (może przyjąć na siebie uderzenia
meteorytów) wewnątrz przyjazny ciepły świat. Mamy dwie gigantyczne dziury. Po
wejściu do każdej z nich, możemy przepłynąć, przelecieć, lub przejść swobodnie
do wnętrza bez zauważalnych zmian (podobnie jak mrówka, która wędruje np. po
misce lub dużej kuli, nie zauważa krzywizny powierzchni). Otwory na biegunach
są tak wielkie, że nie sposób ich zauważyć, chyba że z kosmosu. Zatem np.
statek mógłby swobodnie wpłynąć do wnętrza Ziemi nawet o tym nie wiedząc.
Biorąc pod uwagę fakt, że atmosfera ziemska ma grubość mniej więcej 50km,
wewnątrz Ziemi, od tej wysokości czyli od 50km istnieje próżnia. Mamy zatem
kulisty obszar próżni o średnicy aż 10 tysięcy km. Wewnątrz można by więc
zawiesić nasz Księżyc (który ma około 3450km średnicy).
Olaf Jansen na podstawie własnych badań oraz opowieści Tybetańczyków uważa, że
mamy wewnątrz świat taki jak nasz, a po środku próżni zawieszone jest
wewnętrzne słońce, które energie pobiera z nuklearnej fuzji. Słońce to może
mieć od 300 do 600 mil średnicy i jest na tyle ogromne, aby dawać dostatecznie
dużo światła. To malutkie słońce może chwiać się wokół centrum próżni. Z uwagi
na zachodzące procesy nuklearne, generuje ono pole magnetyczne, podobnie jak
Słońce w naszym układzie planetarnym. To pole magnetyczne może przenikać
poprzez bieguny północy i południowy.
Kompas na statku płynącym po wodach zewnętrznego świata zawsze wskazuje północ
[N], w momencie zbliżania się do otworu kompas zacznie wskazywać "dół"!
(wskazówka będzie wychylała się do dołu), jeżeli fizycznie nie obrócimy
kompasa do pozycji pionowej zacznie się on kręcić dookoła (mówi się, że kompas
zwariował). W miarę wpływania statku do wewnętrznego świata, w momencie kiedy
już będziemy po drugiej stronie, kompas powróci do normalnego stanu. Będzie
nadal wskazywał północ [N], podczas gdy tak naprawdę będzie to już południe.
Ruch obrotowy Ziemi, nie jest perfekcyjnie stały, z uwagi na to, że Ziemia
przyspiesza i zwalnia w swoim ruchu. Z tego powodu wewnętrzne słońce, może
kołysać się (jak pasażer w autobusie). Zapytacie, jak to możliwe, że
wewnętrzne słońce znajduje się ciągle w samym centrum kuli ziemskiej i nie
spadnie na wewnętrzną powierzchnię. Przecież z uwagi na to, że dygocze w jej
wnętrzu co jakiś czas zbliża się do powierzchni wewnętrznej Ziemi bardziej lub
mniej. Z tego powodu grawitacja powinna przyciągnąć słońce, a te spadłoby
doprowadzając do ogromnej katastrofy. Istnieje teoria tzw. "repulsji światła"
(oddziaływania świetlnego) która głosi, że promieniowanie świetlne jest ściśle
związane z siłą grawitacyjną. Zatem promieniowanie wewnętrznego słońca
oddziaływuje na wewnętrzną powierzchnię.
W przypadku gdyby wychylone słońce zbliżyło się za bardzo do jednej z
powierzchni, siła grawitacji została by zrównoważona przez oddziaływanie
świetlne, które w tym miejscu byłoby większe za sprawą mniejszej odległości od
słońca do powierzchni. Słońce szybko powróciłoby do dawnej pozycji.
Światło wewnętrznego słońca, przenika przez otwory na biegunach. Od czasu
jednak, gdy otwory te są bardzo małe, nie zdarza się to często. W przypadku
planety Wenus, w latach 1686 i 1833 astronomowie mogli zaobserwować światło
wydostające się przez oba bieguny Wenus. We wszystkich pozostałych przypadkach
światło wewnętrznego słońca, nie przenika bezpośrednio, co można obserwować
jako powstawanie zorzy polarnej (na każdej z planet układu słonecznego!)
Według najnowszych badań naukowych, istnieją błędy w wyliczeniach związanych z
powstawaniem zorz polarnych. Słońce (naszego układu słonecznego) NIE może być
przyczyną powstawania zorzy. Problem polega na tym, że Ziemia nie odbiera
dostatecznej ilości cząsteczek promieniowania słonecznego w górnych warstwach
atmosfery, aby powstała zorza. Dlaczego więc zorze polarne powstają na Ziemi?
To prawda powstają.. jednak w sposób naturalny TYLKO i wyłącznie na biegunach,
co może wiązać się z promieniowaniem wewnętrznego słońca."
Całość:
www.paranormalne.pl/index.php?showtopic=190