Dodaj do ulubionych

Składniki DNA mogły przybyć na Ziemię z kosmosu

16.06.08, 13:01
Sensacja bez znaczenia. Gdyby znaleziono całe łańcuchy RNA... Ale
dziesięcioatomowe cząsteczki? Równie dobrze mogłyby zostać zsyntetyzowane na
Ziemi.
Obserwuj wątek
    • toja3003 A niech mi w takim razie taki krytyk 17.06.08, 09:04
      A niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się
      wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?!
      Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała
      Nauka, więc skąd?
      • dungeon.master Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 17.06.08, 13:16
        > Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała
        > Nauka
        Nie masz pojęcia czego uczy cała nauka (jak każdy kreacjonista, zresztą).
        Poczytaj trochę na temat, na który chcesz dyskutować.
        • toja3003 Poczytałem, dungeon.master, 17.06.08, 13:58
          otóż pojęcie materia ma co najmniej dwa znaczenia. Pierwsze, wąskie
          oznacza obiekty masowo-energetyczne a więc to czego doświadczamy
          zmysłowo w naszym codziennym życiu w kontaktach z przedmiotami czy
          zjawiskami. Czyli mówiąc językiem fizyki materia to wszystko co
          posiada masę względnie energię. Taka wąska definicja nie wystarcza
          do poszukiwania odpowiedzi na wcześniej postawione pytanie,
          wykraczające poza obszar zainteresowań fizyki.

          Drugie znaczenie „materii” jest szersze i oznacza całość
          rzeczywistości, którą da się kategoryzować np. pięciorako: masa,
          energia, przestrzeń, czas, informacja. W tym kontekście zasada
          zachowania materii oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom
          ale nie może być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości.
          Jednocześnie działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać.
          Ta druga zasada koresponduje z zasadą przyczynowości.

          W szczególności nie ma doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może
          powstać z nicości. Nie ma też doświadczenia pokazującego, że
          cokolwiek zachodzi bezprzyczynowo. Teraz ty poczytaj trochę.
          • dungeon.master Re: Poczytałem, dungeon.master, 17.06.08, 14:24
            Po pierwsze, prawa obserwowane w naszym Wszechświecie nie muszą obowiązywać poza
            nim, a Wszechświat musiał powstać na skutek działania procesów zewnętrzynych.
            Po drugie, żadna z hipotez wyjaśniających Wielki Wybuch nie zakłada powstania
            Wszechświata z nicości albo bez przyczyny.
            • ziutek-kowalski Re: Poczytałem, dungeon.master, 17.06.08, 15:26
              koles mowi , ze "wszechswiat powstal na skutek procesow zewnetrznych"
              ha,ha,ha No a co jest na zewnatrz wszechswiata?
              koles mowi, " ze zadna z hipotez Big Bang" nie zaklada powstanie
              kosmosu z nicosci" - Blad kolesiuniu, duzy blad.
              Najpowazniejsza hipoteza mowi o tym, ze "przed" Big-Bang "Nic" nie
              bylo. Kosmos powstal ad nihilo
              • dungeon.master Najpierw ziutek-kowalski czytać, potem dyskutować 17.06.08, 15:46
                Nic nie wiesz na temat współczesnej kosmologii, a zabierasz się za dyskusję na
                ten temat. Sorry. Na argumenty typu "gdyby Ziemia była okrągła, to w Autralii by
                spadali" odpowiadał nie będę, bo szkoda mi czasu.
            • toja3003 Prawa muszą albo nie muszą obowiązywać. Wszechświa 17.06.08, 17:37
              Prawa muszą albo nie muszą obowiązywać. Wszechświat musiał
              powstać... Te argumenty mnie nie przekonują. Ja też mogę napisać, że
              coś musi albo nie musi. Pytam: dlaczego w ogóle istnieje coś i nauka
              jest tu bezradna.

              Oczywiście jako materialista możesz uzupełnić model materialistyczny
              o założenie, że wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała
              możliwość samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby
              przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga.
              Innymi słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go
              wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat.
              • dungeon.master Re: Prawa muszą albo nie muszą obowiązywać. Wszec 17.06.08, 18:07
                > Pytam: dlaczego w ogóle istnieje coś i nauka jest tu bezradna.

                Tak samo nauka była bezradna w starożytności w kwestii wyjaśnienia skąd się
                biorą pioruny. Dlatego wymyślono Zeusa Gromowładnego. Szukanie miejsca dla Boga
                na krańcach nauki to błąd teologiczny, bo granice nauki szybko się przesuwają.
                Mówi o tym wyraźnie ksiądz Michał Heller.

                > możliwość samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby
                > przypisanie materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei
                > Boga.

                Zaledwie jednej cechy boskiej. Tej najważniejszej - inteligencji - nie. Nie jest
                to więc powrót do koncepcji Boga. A z Bogiem chrześcijańskim (który nas kocha i
                zabiera po śmierci do nieba) to już w ogóle nie ma nic wspólnego.

                Zresztą nie znam hipotez naukowych zakładających "samostworzenie się" materii z
                nicości na początku Wszechświata.
                • ziutek-kowalski Kosmologia to ja ,chlopcze z lochow ignorancji 17.06.08, 19:02
                  Zaraz chlopcze cie sflekuje intelektualnie i pokaze ponad wszelka
                  watpliwosc , ze jestes przestraszonym ignorantem. ha,ha,ha,ha
                  Proste pytanko chlopcze?
                  Czym byla osobliwosc pierwotna?
                  Ps. mam nadzieje ze nie jestes psychopata L. Keller pod jeszcze
                  jednym nickiem.
                  • dungeon.master Re: Kosmologia to ja ,chlopcze z lochow ignorancj 17.06.08, 20:30
                    Gdybyś w życiu przeczytał choć jedną książkę z kosmologii, to wiedziałbyś co w
                    fizyce oznacza pojęcie osobliwości i co to jest osobliwość początkowa w
                    szczególności. Czytać, czytać...
                    • ziutek-kowalski Re: Kosmologia to ja ,chlopcze z lochow ignorancj 17.06.08, 20:50
                      Odpowiadac, odpowiadac, by my myslec , ze ty oszukiwac i piane bic!!!
                      Czym jest (lub nie jest) osobliwosc pierwotna BB?
                      • dungeon.master Re: Kosmologia to ja ,chlopcze z lochow ignorancj 17.06.08, 21:06
                        Nie bądź leniwy. Jeżeli nie chce Ci się czytać książek, to polecam internet. Ja
                        podstaw kosmologii wykładał nie będę, bo nie mam na to czasu. Zresztą po co,
                        skoro w pięć minut znajdziesz kilka tekstów na ten temat.
                        • ziutek-kowalski Re: Kosmologia to ja ,chlopcze z lochow ignorancj 17.06.08, 22:05
                          Oj , wydalo sie. Oszuscik, ignorancik i prostaczek jestes.
                          A maturke chlopczyk zdal czy oblal?
                          No to cos latwiejszego dla maturzysty:
                          Jaka forma materii znajduje sie w BH ?
                          Tu sobie chlopczyk nic nie wygoogluje. Tu trzeba wiedziec i myslec.
                          Czekamy oszusciku.
                          • dungeon.master Re: Kosmologia to ja ,chlopcze z lochow ignorancj 17.06.08, 23:09
                            Muszę powiedzieć, że nie tylko wiedzy Ci brakuje, ale i dobrego wychowania. Na
                            szczęście wszystko co piszesz nic nie mówi o mnie, tylko o Tobie. Jeżeli wiesz w
                            jakiej postaci jest materia w czarnej dziurze, to zgłoś się po Nobla, a nie trać
                            czasu na forum Gazety.
                            • ziutek-kowalski Re: Kosmologia to ja ,chlopcze z lochow ignorancj 17.06.08, 23:40
                              No dobrze chlopczyku, wybaczam ci , bo jestes mlody i glupi.
                              W nastepnym roku przygotuj sie lepiej do matury , to wtedy moze
                              zdasz. A teraz idz spac dziecko. Nie podskakuj, siedz na du*pie i
                              przytakuj.
                              • dungeon.master Re: Kosmologia to ja ,chlopcze z lochow ignorancj 17.06.08, 23:50
                                Sam sobie jestem winien, że zacząłem rozmowę z kreacjonistą. Nie wiem co mnie
                                podkusiło.
                • toja3003 Sory ale na temat istoty Boga się nie wypowiadam, 18.06.08, 10:39
                  Sory ale na temat istoty Boga się nie wypowiadam, to inne pytanie,
                  inny temat, kwestia teologii i religii. Ja tu naukowo zadałem
                  pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś” i naukowo udzieliłem
                  odpowiedzi. Tyle.

                  Zacytuję Hellera „... pannteizm, który pozostaje absolutnie w
                  zgodzie z tradycją chrześcijańską. Głosi on mianowicie, że cały
                  wszechświat jest w Bogu, choć on sam jest większy od wszechświata.
                  To jest w porządku, jeśli chodzi o prawowierność chrześcijańską.
                  Wielu teologów i filozofów katolickich było i jest panenteistami,
                  np. Alfred Whitehead. ...”

                  Mówię tu tylko o naukowym wymiarze zagadnienia a nie religijnym.
                  Wiara nie podlega prawom nauki choć, zdaniem JPII, „nasza
                  cywilizacja potrzebuje do lotu dwóch skrzydeł: wiary i nauki; z
                  jednym skrzydłem nie da się latać”. I z tym zdaniem się osobiście
                  zgadzam.
                  • petrucchio Re: Sory ale na temat istoty Boga się nie wypowia 18.06.08, 11:08
                    toja3003 napisał:

                    > Zacytuję Hellera „... pannteizm, który pozostaje absolutnie w
                    > zgodzie z tradycją chrześcijańską. Głosi on mianowicie, że cały
                    > wszechświat jest w Bogu, choć on sam jest większy od wszechświata.
                    > To jest w porządku, jeśli chodzi o prawowierność chrześcijańską.
                    > Wielu teologów i filozofów katolickich było i jest panenteistami,
                    > np. Alfred Whitehead. ...”

                    Whitehead nie był teologiem/filozofem katolickim i trudno mi uwierzyć, żeby
                    prof. Heller o tym nie wiedział. Urodził się jako syn anglikańskiego duchownego,
                    a w różnych okresach życia określał sam siebie jako agnostyka albo (później)
                    osobę religijną, ale nie związaną z określonym wyznaniem (niezależnie od
                    sympatii, jaką darzył np. katolików i kwakrów). Niby drobiazg i niuans, ale jest
                    coś nieprzyjemnego w skłonności Kościoła do przywłaszczania sobie wybitnych umysłów.
                    • toja3003 zacytowałem Hellera a ty od razu: 18.06.08, 12:03
                      Kościół to Kościół tamto. Heller to "Kościół"? Niby drobiazg i
                      niuans, ale jest coś nieprzyjemnego w skłonności petrucchio do
                      nadinterpretacji pojedynczych wypowiedzi.

                      I jeszcze cytat z angielskiej wikipedii
                      "Whitehead was always interested in theology, especially in the
                      1890s. ... Perhaps influenced by his wife and the writings of
                      Cardinal Newman, Whitehead leaned towards Roman Catholicism..."

                      Czyli może miał jednak coś wspólnego z katolicyzmem? Niby drobiazg i
                      niuans...
                      • petrucchio Re: zacytowałem Hellera a ty od razu: 18.06.08, 13:06
                        toja3003 napisał:

                        > Kościół to Kościół tamto. Heller to "Kościół"?

                        Heller sam robi z siebie głos Kościoła w sprawie nauki, dając w wywiadach
                        wykładnię w sprawach tego, co jest, a co nie jest zgodne z nauką Kościoła.
                        Kapłaństwo zobowiązuje, zwłaszcza jeśli jest się przy tym członkiem Papieskiej
                        Akademii Nauk i pół tuzina innych instytucji afiliowanych przy Watykanie. Wielu
                        ludzi traktuje Hellera jako autorytet w kwestii "nauka a wiara", więc tym
                        bardziej powinien uważać na to, co mówi. Żeby nie było niejasności, ogólnie
                        lubię Hellera i szanuję jego pracę naukową. Tym bardziej martwi mnie, jeśli w
                        jego wypowiedziach widzę nierzetelność, dezinformację lub zwykłą propagandę.

                        > Niby drobiazg i niuans, ale jest coś nieprzyjemnego w skłonności
                        > petrucchio do nadinterpretacji pojedynczych wypowiedzi.

                        To jedna z wielu podobnych wypowiedzi. Robiono już i z Einsteina rzecznika
                        teizmu (zresztą Heller też to robił).

                        > I jeszcze cytat z angielskiej wikipedii
                        > "Whitehead was always interested in theology, especially in the
                        > 1890s. ... Perhaps influenced by his wife and the writings of
                        > Cardinal Newman, Whitehead leaned towards Roman Catholicism..."
                        >
                        > Czyli może miał jednak coś wspólnego z katolicyzmem? Niby drobiazg i
                        > niuans...

                        Jak cytować, to cały akapit. Dalej mam tak:

                        "Prior to the Great War, he considered himself an agnostic. Later he returned to
                        religion, without formally joining any church. Unitarians claim him as a friend."

                        I kto się mija z faktami? Ja czy Heller? Poza tym jest zasadnicza różnica między
                        poślubieniem katoliczki, a także sympatyzowaniem z katolicyzmem, a byciem
                        katolikiem. Wiem, co mówię, bo moja żona jest katoliczką, co bynajmniej nie
                        czyni mnie "naukowcem katolickim".
                        • toja3003 ok, masz rację, Heller to Kościół, 18.06.08, 14:52
                          nie miał nic wspólnego z katolicyzmem. Zapisz to sobie w zeszyciku
                          100 razy. Zadowolony?
                  • dungeon.master Re: Sory ale na temat istoty Boga się nie wypowia 18.06.08, 12:39
                    Oczywiście nauka nie odpowiada dzisiaj na pytanie dlaczego istnieje coś.
                    Natomiast odpowiedź: dlatego, że Bóg to stworzył, nie jest żadną odpowiedzią, bo
                    Bóg to też jest "coś". Dlaczego więc istnieje Bóg? Jeżeli Bóg mógł istnieć
                    wiecznie, to mógł też istnieć wiecznie Wszechświat (lub raczej Metawszechświat,
                    w którym powstał nasz Wszechświat). Hipoteza bez Boga jest lepsza na zasadzie
                    brzytwy Ockhama.

                    Zresztą co znaczy "wiecznie" gdy nie ma czasu? Albo gdy istnieją trzy wymiary
                    czasowe, w tym jeden zapętlony?

                    PS. Mam nadzieję, że toja3003 to inna osoba niż troll ziutek-kowalski.
                    • toja3003 Wydaje mi się, że myślimy bardzo podobnie w wielu 18.06.08, 14:54
                      Wydaje mi się, że myślimy bardzo podobnie w wielu kwestiach, choć
                      pozornie mogłoby się wydawać, że dzieli nas światopoglądowa
                      przepaść: ja jestem wierzący a ty niewierzący. Ale możnaby też
                      powiedzieć, że i ty jesteśmy wierzący – wierzysz w niestnienie Boga.
                      Albo inaczej: przecież mógłbyś powiedzieć np. „Wierzę w materię
                      wiecznie istniejącą, przyczynę wszelkich rzeczy widzialnych i
                      niewidzialnych, materia prawdziwa z materii prawdziwej, kosmos z
                      kosmosu, wszechświat ze wszechświata, samostwarzający się a
                      niezniszczalny. Wierzę w człowieka, efekt ewolucyjnych przemian
                      materii. Wierzę w uniwersalny, powszechny, oświecony i naukowy
                      humanizm. Wyznaję zdolność poznawania świata rozumem. Itp.itd.”. To
                      oczywiście prafraza klasycznego wyzania wiary „Wierzę w Boga” gdzie
                      po prostu użyłem innych słów. Jest to jednak w gruncie rzeczy
                      podobne wyznanie wiary jak moje tylko w innym języku. I jeśli ktoś
                      tak to rozumie to jego sprawa. Też jest dla mnie człowiekiem
                      wierzącym, może nie zdając sobie z tego sprawy.
                      • dungeon.master A jednak jest między nami przepaść 18.06.08, 15:24
                        Moja niewiara w Boga to zupełnie coś innego niż Twoja wiara w niego. Ja
                        hipotezę, że Bóg stworzył Wszechświat, uważam za niezwykle mało prawdopodobną,
                        ale jednak możliwą. Ty MASZ PEWNOSC, że Wszechświat został stworzony przez Boga.

                        Ja nie wykluczam istnienia Boga, tak jak nie wykluczam, że na Ziemi żyją
                        krasnoludki. Nie wierzę w nie, ale ręki sobie nie dam uciąć, że nie istnieją.

                        Moja niewiara wynika z konsekwentnego stosowania brzytwy Ockhama, ale zdaję
                        sobie sprawę, że zasada ta może być niekiedy łamana. Twoja wiara w Boga nie
                        wynika z żadnych racjonalnych przesłanek, a jedynie z wewnętrznego przekonania
                        wprogramowanego w Twój umysł w dzieciństwie.
                        • ziutek-kowalski Re: A jednak jest między nami przepaść 18.06.08, 15:38
                          No i patrzcie - ateista moze tylko pieprzyc o Bogu ,bo tak partia
                          uczyla.
                          A o Kosmosie to nie laska? Dlaczego nie mozna stosowac brzytwy
                          Okhama? Bo nie ma ZADNYCH wiarygododnych teori ateistycznych ktore
                          by bryztwa mozna ciac- tylko ciagle archaiczne XiX pieprzenie
                          • ziutek-kowalski Alan Guth wyrywa ateistow z objec Stalina 18.06.08, 15:50
                            Lubie Alana Gutha bo po raz pierwszy ktos wyrywa ateistow z objec
                            matrializmu Stalinowskiego. Bo Alan wykazuje absurdalnosc
                            koncepcji nieskonczonosci i wiecznosci materii. I chwala mu za to.
                            Tak wyglada obecnie najbardziej zaawansowana ateistyczna koncepcja
                            sekwencji Kosmosu:
                            -Przestrzen wieczna i nieograniczona
                            -"zjawisko kwantowe"
                            -pole Higgs'a
                            -powstanie materii etc.etc
                            CZy to was satysfakcjonuje?
                            Mnie nie.
                            • ziutek-kowalski Dlaczego guru ateistow Guth nie ma racji? 18.06.08, 16:14
                              Ateistyczny cud powstania kosmosu:
                              1)Przestrzen wieczna i nieograniczona
                              2)"zjawisko kwantowe"
                              3)Pole Higgsa
                              4)Powstanie materii
                              Rozpatrzmy punkt po punkcie:
                              ad1) No to jest duzo "ateistycznej boskosci". No bo nie mozna
                              postawic slawnych pytan grgkh i innych debili:" Kto stworzyl
                              prestrzen?" czyli "jak powstala przestrzen?"
                              ad2) No to sama magia ateistyczna. Czy cecha przestrzeni sa cudowne
                              "zjawiska kwantowe" zdolne do wytworzenia kosmosu?
                              ad3 i ad4) Sam koncept pola Higgsa jest jak dotad tworem pijanego
                              mozgu Higgsa i nie ma ani jednego dowodu naukowego na jego istnienie.
                              No i co ateistyczny motlochu swiata? To jest wszystko co
                              najlepsze ateistyczne mozdzki moga wyjasnic o powstaniu kosmosu.
                              ha,ha,ha,ha,ha,ha Smutne, ubogie,nielogiczne, irracjonalne,
                              bajkowe, "pseudoreligijne" bzdety ateistow.
                        • toja3003 Jeśli pozwolisz to przeprowadzę teraz pewne rozumo 18.06.08, 16:37
                          Jeśli pozwolisz to przeprowadzę teraz pewne rozumowanie opierając
                          się jedynie na trzech bezdowodowo przyjętych założeniach dotyczące
                          teoretycznego dialogu:
                          1) poglądy, które głosisz są naukowe
                          2) jesteś człowiekiem niewierzącym
                          3) wierzysz w pra-, samo-, bezprzyczynowość symetrii
                          Pod koniec wywodu stanie się jasne dlaczego są one na wstępie
                          potrzebne. W dalszym ciągu zamierzam posłużyć się tylko twoimi
                          wypowiedziami, starając się usystematyzować. Przede wszystkim, jak
                          wykazałeś, praprzyczyną również i samej siebie a więc wszelkiej
                          przyczynowości jest stan najwyższej symetrii. Z niego wynikają
                          wszelkie dalsze konsekwencje Wielkiego Wybuchu, ewolucji przyrody
                          nieożywionej i ożywionej z fenomenem samoświadomości włącznie.

                          Również wyraźnie wskazałeś, że gdyby nawet nast Wszechświat nie miał
                          być jedynym, gdybyśmy mieli do czynienia ze wszechświatami
                          równoległymi czy kaskadowymi Wybuchami to przecież i tak dochodzimy
                          do stanu najwyższej symetrii. Stan ten bowiem ma cechę
                          samostwarzalności, samoprzyczynowości. Jednocześnie wskazałeś
                          słusznie, iż nie ma powodu aby wykluczyć fakt, że stany ludzkiej
                          świadomości dadzą „wytłumaczyć się algorytmicznie” a zatem można
                          będzie je także powiązać ze stanem najwyższej symetrii.

                          Jasne jest również, że wszystko to, czego dzisiaj jeszcze objaśnić
                          nie potrafimy, nie znamy, i tak można powiązać ze stanem najwyższej
                          symetrii już teraz, np. otwartą kwestię ciemnej materii. Wiemy, że
                          taka materia istnieje a nie znamy jeszcze wszystkich mechanizmów nią
                          rządzących ale zakładamy, że i ona ma swoje źródło w najwyższej
                          symetrii. Również wszelkiego rodzaju inne stayn materialne czy
                          uczuciowe, wszelkiego rodzaju materie jeszcze „ciemniejsze” czy
                          jeszcze „jaśniejsze”, możliwe intelekty czy świadomości jeszcze
                          potężniejsze niż te, którymi obecnie dysponuje człowiek, które
                          powstaną w drodze ewolucji biologicznej czy sztucznej, tworzone
                          przez człowieka czy przyrodę – również i to wszystko da się
                          sprowadzić do stanu najwyższej symetrii.

                          A więc każde życie, każde istnienie, gdziekolwiek nie miałoby
                          miejsca, w znanym nam Wszechświecie, czy też jakimś innym obszarze,
                          przejawie rzeczywistości – wszystko to, ma swoje źródło w najwyższej
                          symetrii. Zatem dlaczego mielibyśmy zakładać, że najdoskonalszą
                          istotą we Wszechświecie i wieczności, teraz i na zawsze jest tylko
                          homo sapiens, na poziomie kulturowo-cywilizacyjnym roku 2008? Akurat
                          gdzieś na trzeciej planecie peryferyjnej gwiazdy jednej z miriad
                          galaktyk, i tulko tu, w tym miejscu i czasie? Jasne, że najwyższa
                          sysmetria możebyć źródłem, a może nawet już jest, cywilizacji czy
                          istot o wiele potężniejsdzych od współczesnego człowieka – takich,
                          dla których człowiek może być przodkiem albo rozwijających się
                          zupełnie niezależnie od życia na Ziemii.

                          Trudno byłoby zakładać, że dla rozwoju takich istot miałyby istnieć
                          jakieś ograniczenia. Przykładowo: opisy istot nazywanych przez
                          religie aniołami, nie byłyby w tym kontekście niczym szczególnym. Co
                          więcej, nieograniczoność takiego rozwoju powoduje, że nie ma
                          przeszkód aby uznać Najwyższą Symetrię także za cechę związaną z
                          Absolutem. Dlaczegóż by więc, Najwyższa Symetria, która objawia
                          swoje działanie na każdym kroku, bo widzimy je w całej różnorodności
                          rzeczywistości, nie mogłaby gwarantować człowiekowi korzystnia z
                          mechanizmów dających nam np. nieśmiertelność? Atrybuty Najwyższej
                          Symetrii, skonfrontowane z atrybutami o charakterze boskim, wykazują
                          zadziwiającą zbieżność. Opierając się na Najwyższej Symetrii możnaby
                          ważyć się na naukowy dowód istnienia Boga. Dlatego właśnie
                          poczyniłem owe dwa założewnia na wstępie. Popnieważ najbardziej
                          wiarygodnym tego typu dowodem jest taki, który opiera się jedynie na
                          poglądach naukowych i to formułowanych przez osobę niewierzącą.
                          Wówczas nie można bowiem mówić o stronniczości.

                          W ten sposób twoje rozumowanie, paradoksalnie, można zinterpretować
                          jako naukowy przyczynek do istnienia Boga. Oczywiście masz prawo się
                          tutaj obruszyć, powiedzieć, że „wszystko przekręcam”, że Abel
                          (oczywiście nie ten biblijny ale od swoich grup) nie to miał na
                          myśli, dając nam do dyspozycji określone narzędzia matematyczne, aby
                          ktoś wykrzystywał je do pokazywania boskich cech rzeczywistości. Tak
                          więc to, co w zamyśle z mojej strony, początkowo miałoby być tylko
                          myślowym paradoksem, stopniowo zaczęło mnie naprowadzać w kierunku
                          pewnej głębszej idei, którą warto rozwarzyć szerzej. Być może,
                          faktycznie kiedyś, rozwijająca się tak wspaniale nauka dostarczy nam
                          coraz więcej narzędzi, które mogą pokazać istnienie boskości.
                          Podstawowym bowiem problemem, wielu ludzi wierzących, jest odpowiedź
                          na pytanie: „kto stworzył Boga”.

                          Najwyższa Symetria rozwiązuje ten problem. Ponieważ, w czysto
                          naukowy sposób, pokazuje, że „coś i nicość są podobnymi formami
                          istnienia”, że przyczynowość może mieć charakter samoprzyczynowości.
                          Zatem twierdzenie, iż „Bóg był, jest i będzie, że sam jest przyczyną
                          samego siebie” jest zrozumiałe a pytanie o jakąś zewnętrzną
                          przyczynę, jak to ująłeś „zewnętrzny aksjomat”, jest nieistotne.
                          Wszystko bowiem koresponuje z matematycznymi teoriami Najwyższej
                          Symetrii.

                          Być może zatem nauka zatacza już wielkie koło – począwszy od
                          pooświeceniowego krytykowania religii, przez postawę wobec niej
                          neutralną, wróci do niej na gruncie czysto naukowym właśnie i to od
                          strony nauk najbardziej ścisłych a nie humanistycznych. Jak
                          wyobrażam sobi taki proces? Niewątpliwie mamy obecnie w fizyce do
                          czynienia z krokiem w kierunku rozszerzenia modelu standardowego i
                          unifikacją znanych nam oddziaływań, wszczególności grawitacyjnych.

                          Jesteśmy blisko odkrycia grawitonu. Gdyby teoria pól Higgsa (byś
                          może jest ich wiele) się potwierdziła, byłby to poważny krok w tym
                          kierunku. Ale wówczas zanlezione odpowiedzi natychmiast prowokować
                          będą do następnych pytań. Grawiton to jeszcze nie wszystko. Szereg
                          biologów i genetyków, wysuwa przypuszczenie, że infogentyka czy
                          spektukularne rozszyfrowywanie ludzkiego genomu w ostatnich latach
                          nie tłumaczy całkowicie mechanizmu powstawania życia.

                          Byś może istnieje również swego rodzaju biologiczne „pole życiowe”,
                          mające swoje odpowiedniki we właściowściach pól fizycznych. Być może
                          będziemy mogli kiedyś zacząć poszukiwania takiej „cząstki życia” i
                          fizyko-chemo-biologicznego pola umożliwiającego rozwój życia. Z
                          kolei socjologia poszukuje aktualnie pewnych podstawowych „cząstek”
                          o charakterze kulturowym (teoria memów). Natychmiast powstaje tu
                          zasadne pytanie o fizyczne odpowiedniki tych tworów.

                          Ba, Demokryt gdy formułował swoją ideę atomu również nie miał
                          mikroskopu elektronowego aby zajrzeć do wnętrza materii. A jednak
                          taka idea była pomocna Bohrowi czy Ruthefordowi kiedy tworzyli
                          podwaliny nowoczesnej fizyki. Dlaczego by więc nie pójść tropem
                          biologicznego pola, memów, dalej nawet – założyć, że istnieją pola
                          czy cząstki odpowiedzialne za inteligencję, świadomość. Swego
                          rodzaju pole informacyjne. Jeśli by zatem udałoby się kiedyś
                          połączyć wszytskie te pola i oddziaływnia, wszystkie fenomeny
                          rzeczywistości, w jedną Teorię Wszystkiego, która byłaby znacznie
                          szersza od tej o której fizyka mówi dziś, wówczas moglibyśmy zrobić
                          kolejny krok: ważyć się na Teorię Teorii.

                          Zrealizować odwieczne marzenie ludzkości i w spójny sposób połączyć
                          całą naszą wiedzę. W takim momencie, różnice które dzisiaj jeszcze
                          mogą wydawać się istotne – różnice między religią a nauką – mogłyby
                          ulec naturalnemu zmniejszeniu na zasadzie konwergencji. W trakcie
                          tego procesu, pewne teorie mogę pełnić rolę atraktorów, kto wie czy
                          jednym z nich nie okaże się Najwyższa Symetria? Może więc warto w
                          seminariach duchownych wykładać wyższą matemat
                          • ziutek-kowalski Czym jest Najwyzsza Symetria? 18.06.08, 16:58
                            Pojecie najwyzszej symetrii jest stare jak swiat.
                            1) Jest to podstawa filozofii Plotinusa - od najprostsej prostoty na
                            najbardziej zlozonej zlozonosci
                            2) Zauwaz ze najwyzsza symmetria moze zaistniec tylko w ukladzie
                            dwuskladnikowym (podstwa filozofii chinskiej)
                            3) Ukad dwuskladnikowy w rownowadze to njwyzsza symetria czyli
                            NICOSC WZGLEDNA - podstawa wspolczesnej kosmologii
                          • dungeon.master Re: Jeśli pozwolisz to przeprowadzę teraz pewne r 18.06.08, 17:03
                            Eee tam! Stary, wkleiłeś swój słowotok sprzed miesiąca i chcesz, żebym poważnie
                            na niego odpowiadał. To co mi przypisujesz w żadnej mierze nie oddaje moich
                            poglądów. W ogóle nie opierałeś się na tym co napisałem. Argumenty się skończyły?
                            • toja3003 postawisz inne pytania dostaniesz 18.06.08, 17:18
                              inne odpowiedzi a skoro wklejasz ciągle to samo to co mam robić?
                              Kiedy doświadczalnie zostanie udowodniona bezprzyczynowość oraz
                              powstawanie czegoś z niczego, chętnie zrewiduję moje poglądy, na
                              razie są one niepodważalne. Czy może masz takie dowody?
                              • dungeon.master Re: postawisz inne pytania dostaniesz 18.06.08, 17:44
                                W ogóle nie pisałem o konieczności powstawania czegoś z niczego (wręcz
                                przeciwnie, pisałem, że nie rozpatruje się takich hipotez). Możliwość łamania
                                zasady przyczynowości zaledwie dopuszczam (wydaje mi się to naturalne w świecie,
                                w którym nie ma czasu albo na przykład czas jest zapętlony), ale w żadnym razie
                                nie stawiałem tego jako niezbędny warunek.

                                Domagasz się dowodów na swoje własne wyobrażenia o świecie bez Boga. Moje
                                poglądy są zupełnie inne. Swoją drogą, to trochę śmieszne, że ode mnie domagasz
                                się dowodów, a sam WIESZ, że istnieje Bóg nie mając na to najmniejszych dowodów.
                                • ziutek-kowalski Re: postawisz inne pytania dostaniesz 18.06.08, 18:03
                                  Dungeon, i tu pokazujesz cala swoja ignorancje marksisty
                                  Nikt NIE WIE , ze Bog istniej. Sa tylko niektorzy ludzie ,w Boga
                                  WIERZA i sa tacy ktorzy NIE WIERZA.
                                  Obydwie pozycje powinny byc intelektualnie rownouprawnione.
                                  • ziutek-kowalski Z "niczego " to nie to samo co z "Nicosci" 18.06.08, 18:44
                                    To, ze kosmos powstal z "Niczego" to oczywista bzdura, z ktora z
                                    takim zapalem walczycie. Co mnie smieszy to jest to, ze walczycie z
                                    wlasna ignorancja tepych marksistow ateistow.
                                    Ludzie sprzed 6 tysiecy lat rozumieli wiecej niz wspolczesni atole.
                                    Biblia mowi , ze kosmos powstal "ex nihilo" czyli z NICOSCI.
                                    NICOSC=POTENCJALNA WSZYSTKOSC czyli NIESKONCZONY POTENCJAL NICOSCI.
                                    Pomostem pomiedzy Nicoscia Absolutna (Bogiem) a kosmosem
                                    jest skonczona Nicosc Wzgledna czyli grawitacja/antygrawitacja
                                    w rownowadze(najwyzszej symetrii).
                                    Osobliwosc Big Bang to Grawitacja/antygrawitacja w nierownowadze

                                • toja3003 zdaje się, że doszliśmy do tej chwili 19.06.08, 14:55
                                  kiedy zacznasz używać argumentów typu "W ogóle nie pisałem o
                                  konieczności powstawania czegoś z niczego (wręcz przeciwnie,
                                  pisałem, że nie rozpatruje się takich hipotez)." czyli kto co
                                  napisał albo nie napisał a co dyskutant pod tym pojęciem rozumie
                                  albo nie rozumie. Albo "Domagasz się dowodów na swoje własne
                                  wyobrażenia o świecie bez Boga. Moje poglądy są zupełnie inne. Swoją
                                  drogą, to trochę śmieszne, że ode mnie domagasz się dowodów, a sam
                                  WIESZ, że istnieje Bóg nie mając na to najmniejszych dowodów". Czyli
                                  ja się domagam czegoś czego się nie domagam (bo niczego się nie
                                  domagam), względnie nie mam dowodów na coś na co dowody mam (bo je
                                  przedstawiłem) czyli tak możemy sobie w kółeczko rozmawiać, jak w
                                  tym twoim "zapętlonym czasie". Ja staram się konfrontować
                                  przedmiotowe pytanie z prawami naukowymi, zwłaszcza prawem
                                  przyczynowości i zachowania materii. A na koniec drobne pytanie.
                                  Przepraszam, wolno spytać z jaką definicją czasu się identyfikujesz?
                                  Bo jest ich wiele. Ale masz prawo do takich identyfikacji. I wtedy,
                                  w takim modelu, faktycznie dostrzegasz jego ograniczenia w
                                  odniesieniu do pytania „dlaczego w ogóle istnieje coś”. Ale to już
                                  wykazał Gödel, pokazując ograniczenia nauki ale można to też
                                  interpretować jako pokazanie ich braku, bo wskazał jakie warunki
                                  powinny być spełnione dla wykazania zupełności i niesprzeczności
                                  systemu a więc rozstrzygalności zdań.
                                  • dungeon.master Re: zdaje się, że doszliśmy do tej chwili 19.06.08, 16:06
                                    > kiedy zacznasz używać argumentów typu "W ogóle nie pisałem o
                                    > konieczności powstawania czegoś z niczego (wręcz przeciwnie,
                                    > pisałem, że nie rozpatruje się takich hipotez)." czyli kto co
                                    > napisał albo nie napisał a co dyskutant pod tym pojęciem rozumie
                                    > albo nie rozumie.

                                    Chciałbym abyś odnosił się do tego co napisałem, a nie do swoich poglądów na to
                                    jak wyglądałby świat, gdyby nie było Boga. W pierwszym przypadku dyskutujesz ze
                                    mna, w drugim - sam ze sobą.

                                    > Czyli ja się domagam czegoś czego się nie domagam (bo niczego się
                                    > nie domagam),

                                    A co to jest: "Kiedy doświadczalnie zostanie udowodniona bezprzyczynowość oraz
                                    powstawanie czegoś z niczego, chętnie zrewiduję moje poglądy, na razie są one
                                    niepodważalne. Czy może masz takie dowody?"

                                    Odpowiadam. Nie, nie mam dowodów na Twoją wizję świata bez Boga. Nie mam też
                                    dowodów na swoją wizję, bo temat, o którym dyskutujemy, jest poza możliwościami
                                    dowodowymi współczesnej nauki. Mam tylko brzytwę Ockhama, która mówi mi, że
                                    hipoteza świata bez Boga jest lepsza, niż hipoteza z Bogiem. Mam też obserwacje,
                                    które wyraźnie pokazują, że W PRZYRODZIE WSZYSTKO DZIEJE SIĘ SAMO. Nie mamy
                                    żadnych empirycznych przesłanek wskazujących na działanie sił nadprzyrodzonych.
                                    Nie ma powodu twierdzić, że sam Wszechświat jest tu wyjątkiem i że powstał
                                    inaczej niż w wyniku działania sił natury.

                                    > względnie nie mam dowodów na coś na co dowody mam (bo je
                                    > przedstawiłem)

                                    Dowody na istnienie Boga? A to ciekawe. Przełom w teologii! Mógłbyś przypomnieć
                                    te dowody, bo jakoś mi umknęły? Dowody!

                                    > czyli tak możemy sobie w kółeczko rozmawiać, jak w
                                    > tym twoim "zapętlonym czasie".

                                    Odnoś się do tego co piszę, a nie do swoich własnych przemyśleń, to ruszymy z
                                    miejsca. Ukierunkuję dyskusję:

                                    1. Dlaczego uważasz, że hipoteza, w której (Meta)Wszechświat jest wieczny
                                    (cokolwiek by to miało znaczyć, w sytuacji gdy brak jest czasu) jest wykluczona?
                                    2. Odnieś się do argumentu, że na mocy brzytwy Ockhama model wiecznego
                                    Wszechświata jest lepszy od modelu, w którym Wszechświat jest skończony, ale
                                    wieczny jest Bóg, który stworzył Wszechświat.

                                    > Ja staram się konfrontować
                                    > przedmiotowe pytanie z prawami naukowymi, zwłaszcza prawem
                                    > przyczynowości i zachowania materii.

                                    I co? Dochodzisz do wniosku, że prawa te muszą być łamane (przez Boga), a ja
                                    twierdzę, że te prawa nie muszą (choć mogą) obowiązywać poza naszym
                                    Wszechświatem. Podaję wyjaśnienie bez mnożenia bytów - 1:0 dla mnie.

                                    > Przepraszam, wolno spytać z jaką definicją czasu się identyfikujesz?

                                    Z fizyczną - czas to jeden z wymiarów czasoprzestrzeni.
                                    • toja3003 Argumenty typu „Podaję wyjaśnienie bez mnożenia by 19.06.08, 16:49
                                      Argumenty typu „Podaję wyjaśnienie bez mnożenia bytów - 1:0 dla
                                      mnie.” odnoszą się do jakiegoś meczu, który grasz sam ze sobą. Cóż
                                      to: cenzura? Niby dlaczego system „bez mnożenia bytów” ma być lepszy
                                      od tego „z mnożeniem”. Bo Ockham tak chce? A ja nie chcę i co mi
                                      zrobisz? „1. Dlaczego uważasz, że hipoteza, w której (Meta)
                                      Wszechświat jest wieczny (cokolwiek by to miało znaczyć, w sytuacji
                                      gdy brak jest czasu) jest wykluczona?”. Wcale tak nie uważam, tylko
                                      nazywam Wszechświat o takich właściwościach (był, jest i będzie,
                                      jest przyczyną wszystkiego co istniej) Bogiem. 2. Ten model jest dla
                                      mnie lepszy, który ja uważam za lepszy a dla ciebie może być ten
                                      lepszy, który ty uważasz za lepszy. „Lepszość” nie jest dla mnie
                                      absolutna. Prawa przyczynowości i zachowania materii nie są „łamane”
                                      przez Boga tylko ustanawiane, bo istnieją prawda? Oczywiście jako
                                      materialista możesz uzupełnić model materialistyczny o założenie, że
                                      wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała możliwość
                                      samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby przypisanie
                                      materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga. Innymi
                                      słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go
                                      wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat.
                                      Porównałem listę cech Rzeczywistości i cech Boga i okazało się, że
                                      są podobne tzn. w istocie mówimy nie o różnych ale tożsamych bytach,
                                      reszta jest kwestią językową.

                                      Ja w rozważanym kontekście identyfikuję się z inną definicją czasu:
                                      czas to miara zmiany (jedna z wielu).
                                      • dungeon.master Re: Argumenty typu „Podaję wyjaśnienie bez 19.06.08, 17:25
                                        No to trzeba była od razu powiedzieć, że nie uznajesz brzytwy Ockhama. A tyle
                                        pisałeś, że starasz się działać na gruncie nauki.

                                        Kopiuję z Wikipedii:
                                        "Brzytwa Ockhama (...) Jest to jedna z podstawowych zasad, których przestrzega
                                        się w trakcie tworzenia poprawnych teorii naukowych."

                                        Jeżeli masz jakąś swoją metodologię poznawania świata, to proszę bardzo, tylko
                                        nie nazywaj jej naukową, bo wprowadzasz ludzi w błąd.

                                        > „1. Dlaczego uważasz, że hipoteza, w której (Meta)
                                        > Wszechświat jest wieczny (cokolwiek by to miało znaczyć, w sytuacji
                                        > gdy brak jest czasu) jest wykluczona?”. Wcale tak nie uważam, tylko
                                        > nazywam Wszechświat o takich właściwościach (był, jest i będzie,
                                        > jest przyczyną wszystkiego co istniej) Bogiem.

                                        No to bluźnisz, bo podstawowymi cechami Boga jest inteligencja czy choćby
                                        wszechmoc. Sama "wieczność" nie wystarcza by być Bogiem.

                                        > 2. Ten model jest dla
                                        > mnie lepszy, który ja uważam za lepszy a dla ciebie może być ten
                                        > lepszy, który ty uważasz za lepszy.

                                        Za mną stoi sprawdzona od wieków metodologia naukowa, za Tobą - "mi się wydaje".

                                        > Prawa przyczynowości i zachowania materii nie są „łamane”
                                        > przez Boga tylko ustanawiane, bo istnieją prawda?

                                        Nie widzę wynikania logicznego w tym zdaniu. Z faktu że coś istnieje nie wynika,
                                        że zostało to ustanowione przez Boga.

                                        > Oczywiście jako
                                        > materialista możesz uzupełnić model materialistyczny o założenie, że...

                                        A dalej to już dyskutujesz sam ze sobą (bo na pewno nie z moimi poglądami), w
                                        dodatku bezwstydnie się powtarzając.

                                        W ogóle nie zakładam samostworzenia się materii. Ewentualne samostwarzanie się
                                        materii to nie jest powrót do koncepcji Boga (a tylko do jednej jego cechy).
                                        Wcale nie trzeba by wymyśleć Boga aby tworzyć bardziej spójny model opisujący świat.

                                        Jeżeli jesteś katolikiem, to przypominam Ci, że Kościół uznaje panteizm za
                                        herezję (nie mylić z pananteizmem, o którym mówił Heller).
                                        • toja3003 Pozwól, że ocenę tego czy „bluźnię” czy nie zajmie 19.06.08, 17:40
                                          Pozwól, że ocenę tego czy „bluźnię” czy nie zajmie się kto inny. Ty
                                          na pewno nie. W każdym razie nie przypisywaniem mi tego czego nie
                                          powiedziałem. Gdzie to niby odmówiłem Bogu inteligencji czy
                                          wszechmocy? Twierdzenie „Za mną stoi sprawdzona od wieków
                                          metodologia naukowa, za Tobą - "mi się wydaje".” mnie nie
                                          przekonuje. Twoja sprawa, kto za tobą stoi. Ja też mogę napisać,
                                          że „Za mną stoi sprawdzona od wieków metodologia naukowa” i co z
                                          tego wynika dla dyskusji? Nic. Powiadasz „Z faktu że coś istnieje
                                          nie wynika, że zostało to ustanowione przez Boga.”. Dla ciebie nie
                                          wynika, dla mnie wynika. Pisałem o panteiźmie ale nie że jestem
                                          panteistą w sensie definicji z wikipedii, na którą chętnie się
                                          powołujesz. Pisałem też,że nie mam zamiaru dyskutować na tematy
                                          religijne, teologiczne, istoty Boga, mojej osoby, tego w co wierzę a
                                          jedynie stawiam pytanie dlaczego istnieje cokolwiek. Udzieliłem
                                          odpowiedzi i pozostaję przy swoich poglądach. Wiem, że ich nie
                                          akceptujesz i w kółko to powtarzasz ale w ten sposób też zmuszasz
                                          mnie do powtarzania moich wypowiedzi, bo widocznie masz z tym jakiś
                                          problem. Otóż ja nie mam żadnego problemu z twoimi poglądami. Zostań
                                          z nimi a ja zostaję przy swoich.
                                          • dungeon.master Re: Pozwól, że ocenę tego czy „bluźnię̶ 19.06.08, 18:20
                                            > Pozwól, że ocenę tego czy „bluźnię” czy nie zajmie się kto inny.

                                            Pozwalam.

                                            > Ty na pewno nie.

                                            No jak nie (i to na pewno), skoro już się tym zająłem? Czy Ty czytasz to co
                                            piszesz?

                                            > Gdzie to niby odmówiłem Bogu inteligencji czy
                                            > wszechmocy?

                                            Nazwałeś Wszechświat Bogiem, bo "był, jest i będzie, jest przyczyną wszystkiego
                                            co istnieje". Dotychczas nie wspominałeś, że Wszechświat jest też inteligentny i
                                            wszechmocny.

                                            > Ja też mogę napisać,
                                            > że „Za mną stoi sprawdzona od wieków metodologia naukowa” i co z
                                            > tego wynika dla dyskusji? Nic.

                                            Jeżeli tak napiszesz, to napiszesz nieprawdę.
                                            Nie uznajesz brzytwy Ockhama => Nie stoi za Tobą sprawdzona od wieków
                                            metodologia naukowa

                                            To miałem na myśli mówiąć, że za mną stoi nauka, a za Tobą tylko twoje "widzimisię".

                                            > Pisałem o panteiźmie ale nie że jestem
                                            > panteistą w sensie definicji z wikipedii, na którą chętnie się
                                            > powołujesz.

                                            No tak. Jesteś panteistą w sensie własnej definicji, którą tylko Ty znasz.
                                            Jeżeli będziesz tworzył sobie prywatne definicje, to na pewno z nikim (nie tylko
                                            ze mną) się nie dogadasz.

                                            > jedynie stawiam pytanie dlaczego istnieje cokolwiek. Udzieliłem
                                            > odpowiedzi i pozostaję przy swoich poglądach.

                                            A ja tylko wykazuję, że Twoja odpowiedź jest nienaukowa. Nauka podsuwa inną
                                            odpowiedź.

                                            > Wiem, że ich nie akceptujesz

                                            Ba. Gdyby to o mnie chodziło... Nauka jej nie akceptuje, a w każdym razie inną
                                            odpowiedź uznaje za zdecydowanie bardziej prawdopodobną.

                                            > i w kółko to powtarzasz ale w ten sposób też zmuszasz
                                            > mnie do powtarzania moich wypowiedzi, bo widocznie masz z tym jakiś
                                            > problem.

                                            Ja zmuszam Cię do dyskutowania z samym sobą? Od dłuższego czasu apeluję abyś
                                            tego nie robił.

                                            > Otóż ja nie mam żadnego problemu z twoimi poglądami. Zostań
                                            > z nimi a ja zostaję przy swoich.

                                            Rozumiem, że poddajesz się? No i dobrze. Nauka zawsze wygra z antynauką.
                                            • toja3003 Zgoda na twierdzenie, że „Nauka zawsze wygra z ant 20.06.08, 09:01
                                              Zgoda na twierdzenie, że „Nauka zawsze wygra z antynauką”.
                                              Komentarze dotyczące mojej osoby pomijam, proponuję rozmawiać o
                                              kwestii a nie o nas. Powiadasz „Jeżeli będziesz tworzył sobie
                                              prywatne definicje, to na pewno z nikim (nie tylko ze mną) się nie
                                              dogadasz”. A jakie definicje są „nieprywatne”? I kto je tworzy?
                                              Wikipedia? Czy moja definicja w wikipedii, jako jej współautora,
                                              jest lepsza od tej na tym forum? Owszem, „przyjmując dowolne
                                              definicje i założenia możesz sobie udowodnić cokolwiek”. Tak właśnie
                                              działa nauka. Przyjmuje się na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie
                                              aksjomatyczno-dedukcyjnej wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-
                                              dowód. Owe aksjomaty mają zatem kluczowe znaczenie o czym pisałem w
                                              kontekście logik (binarnej, wielowartościowej, rozmytej). Oczywiście
                                              teoria jest w nauce weryfikowana empirycznie ale tu też przyjmuje
                                              się pewne modele dla eksperymentalnych pomiarów, też jest
                                              obserwator, jego zmysły i definicja „istnienia”. Fizyka to za mało
                                              aby odpowiedzieć na zadane wyżej pytanie. W jaki sposób badać
                                              fenomeny związane z naturą człowieka jak świadomości czy wolnej
                                              woli? Tylko mierząc oddziaływania bio-chemo-elektromagnetyczne w
                                              mózgu? Zatem ty masz swoje założenia i aksjomaty a ja swoje, ty masz
                                              swoją wiarę a ja swoją, ty masz swoje naukowe interpretacje a ja
                                              swoje. A może chcesz zadeklarować "jedynie słuszne poglądy
                                              obowiązujące bez wyjątku zawsze i wszędzie wszystkich"? Ja nie mam
                                              takich ambicji i nauka też nie, bo obowiązuje w niej pluralizm i
                                              wolność badań naukowych. I błagam. Nie rób fetyszu z brzytwy
                                              Ockhama. Już Leibniz powiedział. Że model rzeczywistości nie może
                                              być bardziej złożony od niej samej, bo wówczas niczego by nie
                                              wyjaśniał. To też obowiązuje nadal. Czyli jeżeli model z Bogiem jest
                                              bardziej spójny od tego bez, co pokazałem wcześniej i udowodniłem,
                                              to taki model spełnia założenia Leibniza i Ockhama cnd.
                                              • dungeon.master Re: Zgoda na twierdzenie, że „Nauka zawsze 20.06.08, 12:53
                                                Bla, bla, bla. Pozostało Ci tylko rozmyć temat w słowach. Definicje, logiki,
                                                aksjomaty zamiast wyjaśnienia do końca jak to jest z tym panteizmem
                                                (Wszechświat jest inteligentny i wszechmocny czy nie?) czy odniesienia się do
                                                mojego argumentu, że w przyrodzie wszystko dzieje się samo. I Ty narzekasz, że
                                                nie rozmawiamy na temat.

                                                Ale dostosowuję się.

                                                > A jakie definicje są „nieprywatne”?

                                                Te, które są uzgodnione przez obie strony dyskusji.

                                                > Czy moja definicja w wikipedii, jako jej współautora,
                                                > jest lepsza od tej na tym forum?

                                                Definicja z Wikipedii jest lepsza od Twojej, którą tylko Ty znasz, bo znamy ją
                                                obaj. Poza tym, najlepiej używać definicji ogólnie przyjętych, a w Wikipedii
                                                zwykle takie są (bo jak nie, to są zwykle szybko poprawiane). Zresztą jak
                                                chcesz, to możemy korzystać z Encyklopedii Powszechnej PWN :-)

                                                > Owszem, „przyjmując dowolne
                                                > definicje i założenia możesz sobie udowodnić cokolwiek”. Tak właśnie
                                                > działa nauka.

                                                Nie masz pojęcia jak działa nauka. Wyślij swoje "teorie" do "Astrophysical
                                                Journal" lub choćby do "Wiedzy i Życia", a dowiesz się co jest naukowe, a co nie.

                                                Twierdzisz, że Twoja pseudonauka, to tak naprawdę "nauka alternatywna" i jest
                                                równoważna (a nawet lepsza) niż prawdziwa nauka. Nie zgadzam się. Historia
                                                pokazuje, że tylko podejście naukowe zbliżało nas do prawdy, podczas gdy inne
                                                "metody poznania" w najlepszym razie hamowały rozwój. Nie będę jednak spierał
                                                się o to z Tobą, bo słusznie mówisz, że każdy może wierzyć w to co chce (w
                                                krasnoludki też).

                                                Apeluję tylko abyś abyś nie wmawiał ludziom, że Twoje idee mają coś wspólnego z
                                                nauką, gdy następnym razem będziesz je promował. Nauka ma swoje metody, zasady
                                                postępowania, i nie jest prawdą, że gdy zmienimy te zasady, to też będzie nauka.
                                                To już będzie wszystko, ale nie nauka. Dotychczas mogłeś o ty nie wiedzieć, ale
                                                teraz ubieranie Twoich idei w otoczkę naukową, to już będzie zwykłe kłamstwo. No
                                                i uczciwość nakazywałaby wspomnieć, że Twoje poglądy nie do końca są zgodne z
                                                nauką Kościoła Katlickiego. Dla niektórych może to mieć znaczenie.

                                                > Czyli jeżeli model z Bogiem jest
                                                > bardziej spójny od tego bez, co pokazałem wcześniej i udowodniłem,

                                                Nie przypominam sobie tego dowodu. Przypomnisz mi go, czy jak poprzednio
                                                zignorujesz moją prośbę? Dowód!
                                                • toja3003 1) Odpowiadam: wszechświat jest inteligentny i jes 20.06.08, 14:24
                                                  1)Odpowiadam: wszechświat jest inteligentny i jest wszechmocny jeśli
                                                  ktoś w jego wszechmoc wierzy.
                                                  2)„przyrodzie wszystko dzieje się samo”; co to znaczy „samo”? Ja
                                                  wierzę w związki przyczynowo-skutkowe, jeśli pokażesz choćby
                                                  najmniejszą rzecz dziejącą się bez przyczyny (samo?), zmienię zdanie
                                                  3)owszem, posługujemy się tu „nieuzgodnionymi” definicjami, bo „nie
                                                  są uzgodnione przez obie strony dyskusji”
                                                  4)Argument „Nie masz pojęcia jak działa nauka” mnie nie przekonuje;
                                                  odpowiadam: to ty „Nie masz pojęcia jak działa nauka” i tak możemy
                                                  się przerzucać piłeczką – teraz ty napiszesz „nieprawda, to ja mam
                                                  rację a ty nie” a ja odpowiem „a nie, bo ja mam rację”
                                                  5)Te „moje "teorie"” ukazały się już dawno na łamach różnych
                                                  czasopism naukowych; proponuję zajrzeć do książki prof.
                                                  Hellera „Filozofia i wszechświat” – tam jest lista odnośników.
                                                  6)Nigdzie nie twierdziłem „Twierdzisz, że Twoja pseudonauka, to tak
                                                  naprawdę "nauka alternatywna" i jest równoważna (a nawet lepsza)
                                                  niż prawdziwa nauka.”. Jest jedna nauka ale różne w niej poglądy,
                                                  niestety ale musisz się z tym pogodzić; jeśli chcesz narzucać własne
                                                  poglądy innym to nie jest podejście naukowe ale autokratyczne a więc
                                                  nienaukowe.
                                                  7)Apeluję tylko abyś abyś nie wmawiał ludziom, że Twoje idee mają
                                                  coś wspólnego z nauką, gdy następnym razem będziesz je promował.
                                                  Nauka ma swoje metody, zasady postępowania
                                                  8)Jeżeli twierdzisz, że moje „poglądy nie do końca są zgodne z nauką
                                                  Kościoła Katlickiego” to podaj, które nie są zgodne i na jakiej
                                                  podstawie twierdzisz, że zgodne nie są.
                                                  9)Jeszcze raz: skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może
                                                  powstać z niczego to widzę sprzeczność w twierdzeniu, że ta zasada
                                                  nie obowiązuje do rzeczy największej czyli Rzeczywistości, model z
                                                  Bogiem usuwa tę sprzeczność a więc jest bardziej spójny cnd.
                                                  • dungeon.master Re: 1) Odpowiadam: wszechświat jest inteligentny 20.06.08, 15:00
                                                    > 1)Odpowiadam: wszechświat jest inteligentny i jest wszechmocny jeśli
                                                    > ktoś w jego wszechmoc wierzy.

                                                    Fałsz ("Krasnoludki istnieją jeśli ktoś w nie wierzy").

                                                    2)„przyrodzie wszystko dzieje się samo”; co to znaczy „samo"? Ja
                                                    > wierzę w związki przyczynowo-skutkowe, jeśli pokażesz choćby
                                                    > najmniejszą rzecz dziejącą się bez przyczyny (samo?), zmienię zdanie

                                                    Samo, czyli bez pomocy sił nadprzyrodzonych, czy nawet przyrodzonych, ale
                                                    inteligentnych. Wszystko, co obsewujemy w przyrodzie, daje się wyjaśnić
                                                    czynnikami naturalnymi.

                                                    > 4)Argument „Nie masz pojęcia jak działa nauka” mnie nie przekonuje;
                                                    > odpowiadam: to ty „Nie masz pojęcia jak działa nauka” i tak możemy
                                                    > się przerzucać piłeczką

                                                    No ale ja dodałem do tego jeszcze jedno zdanie, które zignorowałeś. Wyślesz
                                                    artykuł o kreacjoniźmie do "Wiedzy i Życia", aby udowodnić mi, że to JEST nauka?

                                                    > 5)Te „moje "teorie"” ukazały się już dawno na łamach różnych
                                                    > czasopism naukowych; proponuję zajrzeć do książki prof.
                                                    > Hellera „Filozofia i wszechświat” – tam jest lista odnośników

                                                    Proszę o konkretne linki do artykułów o kreacjoniźmie, które ukazały się w
                                                    czasopismach z listy filadelfijskiej.

                                                    > Jest jedna nauka ale różne w niej poglądy,

                                                    Różne, ale nie wzystkie możliwe. Na przykład pogląd, że brzytwa Ockhama nie musi
                                                    być stosowana przy wyjaśnianiu zjawisk jest nienaukowy.

                                                    > 8)Jeżeli twierdzisz, że moje „poglądy nie do końca są zgodne z nauką
                                                    > Kościoła Katlickiego” to podaj, które nie są zgodne i na jakiej
                                                    > podstawie twierdzisz, że zgodne nie są.

                                                    1. Panteizm.
                                                    2. Ksiądz Heller (chyba obaj uważamy go za utorytet) wyraźnie mówi, że "teoria
                                                    inteligentnego projektu" jest herezją.

                                                    > 9)Jeszcze raz: skoro cała nauka pokazuje, że cokolwiek nie może
                                                    > powstać z niczego to widzę sprzeczność w twierdzeniu, że ta zasada
                                                    > nie obowiązuje do rzeczy największej czyli Rzeczywistości, model z
                                                    > Bogiem usuwa tę sprzeczność a więc jest bardziej spójny cnd.

                                                    Ale mi dowód... To ja jeszcze raz powtarzam i odnieś się do tych argumentów.
                                                    1. W nauce nie rozpatruje się możliwości, że Wszechświat powstał z niczego. Kto
                                                    więc twierdzi, że "zasada zachowania materii nie obowiązuje do rzeczy
                                                    największej czyli Rzeczywistości"?
                                                    2. Nawet gdyby istniała jakakolwiek sprzeczność, to w jaki sposób model z Bogiem
                                                    ją usuwa (Bóg to też jest "coś")?
                                                  • toja3003 1) Prawda - podaj definicję 20.06.08, 15:25
                                                    wschmocy, wszechświata, inteligencji, wierzenia i dopiero wykazuj,
                                                    że coś jest prawdą lub fałszem
                                                    2) Bóg jest czynnikiem jak najbardzije naturalnym
                                                    4) Te teorie już dawno ukazały się w różnych czasopismach i podałem
                                                    gdzie jest ich lista czy "Wiedza i życie" je publikowała nie wiem
                                                    5) p. p. 3) i 4)
                                                    8) elementy panteizmu występują w doktrynie Kościoła, np.
                                                    wszechobecność Boga, podkreślam: elementy, p. np. wypowiedzi JPII
                                                    dot. "ziaren prawdy" w innych wyznaniach, np. buddyzm ("Przekroczyć
                                                    próg nadzieji"), podobnie z elementami "teorii inteligentnego
                                                    projektu"; podkreślam: elementami a nie zastępowaniem nią wykładni
                                                    Kościoła, która oczywiście obowiązuje
                                                    9) Zatem co jest przyczyną Rzeczywistości? Dlaczego istnieje
                                                    cokolwiek? Bóg z definicji jest wszechmogący a wszechświat bez Boga
                                                    nie ma takiej właściwości jak więc powstał wszechświat bez Boga?
                                                  • dungeon.master Re: 1) Prawda - podaj definicję 20.06.08, 16:00
                                                    > podaj definicję wschmocy, wszechświata, inteligencji, wierzenia i
                                                    > dopiero wykazuj, że coś jest prawdą lub fałszem

                                                    Używam powszechnie przyjętych definicji i nie sprowokujesz mnie abym rozmył
                                                    dyskusję w bezsensownym wypisywaniu definicji. Jedynie określenia "Wszechświat"
                                                    używam w dwóch znaczeniach, ale mam nadzieję, że kontekst zawsze jest jasny.
                                                    Czasami Wszechświat to dla mnie twór, który powstał 14 mld lat temu w Wielkim
                                                    Wybuchu (piszę wtedy często "nasz Wszechświat"). Czasami - wszystko to co
                                                    istnieje (wtedy piszę "Metawszechświat").

                                                    > 2) Bóg jest czynnikiem jak najbardzije naturalnym

                                                    To nie jest odpowiedz na to co napisałem. To po prostu zdanie, które ma ukryć
                                                    Twój brak argumentów. Napisałem, że wszystkie procesy, które obserwujemy we
                                                    Wszechświecie, dają się wytłumaczyć bez pomocy cudów.

                                                    > 4) Te teorie już dawno ukazały się w różnych czasopismach i podałem
                                                    > gdzie jest ich lista czy "Wiedza i życie" je publikowała nie wiem

                                                    Oczywiście nie podasz linków do artykułów o kreacjoniźmie, które ukazały się w
                                                    pismach naukowych, bo takich artykułów nie ma. Heller, największy krytyk
                                                    kreacjonizmu, też nie mógłby tego zrobić.

                                                    > 8) elementy panteizmu występują w doktrynie Kościoła, np.
                                                    > wszechobecność Boga,

                                                    Elementy... Elementy satanizmu też występują w nauce Kościoła, co nie uzasadnia
                                                    wyznawania satanizmu.

                                                    > 9) Zatem co jest przyczyną Rzeczywistości? Dlaczego istnieje
                                                    > cokolwiek? Bóg z definicji jest wszechmogący a wszechświat bez Boga
                                                    > nie ma takiej właściwości jak więc powstał wszechświat bez Boga?

                                                    Tak jak myślałem. Nie odniosłeś się do moich słów, tylko dalej dyskutujesz sam
                                                    ze sobą.
                                                    1. Nie wiem co jest przyczyną rzeczywistości. W ogóle nie uważam, że musi
                                                    istnieć przyczyna (pisałem, że dopuszczam łamanie zasady przyczynowej poza
                                                    naszym Wszechświatem).
                                                    2. Metawszechświat nie musi być wszechmocny, aby być wieczny. Z samej
                                                    "wieczności" wynika, że Metawszechświat w ogóle NIE POWSTAL.

                                                    Co z tym dowodem?
                                                  • toja3003 Podałem wielokrotnie listę naukowych źródeł litera 23.06.08, 09:59
                                                    Podałem wielokrotnie listę naukowych źródeł literaturowych na które
                                                    się powołuję; powtarzam jeszcze raz: znajdują się w książce prof. M.
                                                    Hellera pt. „Wszechświat i filozofia”. Boisz się tam zajrzeć? Ciągle
                                                    atakujesz moją osobę więc może zacznijmy inaczej. Poglądy, które
                                                    reprezentuję są naukowymi poglądami jakie można znaleźć w naukowych
                                                    czasopismach. Nie chcesz do nich sięgnąć nic na to nie poradzę. Być
                                                    może rozumiesz pojęcie „nauka” w swoisty i zawężony sposób?
                                                    Proponuję trzymać się powszechnie przyjętych definicji a takowymi są
                                                    normy prawne obowiązujące w Polsce. Definiują one dyscypliny
                                                    naukowe, w których nadaje się stopnie naukowe oraz uczelnie, które
                                                    mogą to robić i wydają one naukowe czasopisma. Zatem jeżeli na
                                                    uczelni U jest wydział W prowadzący badania w dyscyplinie D i
                                                    publikujący recenzowany artykuł A w czasopiśmie naukowym C podpisany
                                                    przez profesora P to poglądy tam głoszone są z definicji prawnej
                                                    naukowe. Koniec kropka. Mogą się one tobie nie podobać, możesz się z
                                                    nimi nie zgadzać ale nie możesz podważyć ich naukowości. Konkretnie:
                                                    niech U=Katolicki Uniwersytet Lubelski a D=Teologia. KUL jest
                                                    uczelnią, teologia jest dyscypliną naukową (Zgodnie z uchwałą
                                                    Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów z dnia 24 października
                                                    2005 roku w sprawie określenia dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz
                                                    dyscyplin naukowych i artystycznych, Monitor Polski z dnia 12
                                                    grudnia 2005 roku) i chyba jest jasne, że profesor, który jest
                                                    wyświęconym księdzem nie napisze inaczej niż tak jak ja tzn. „Bóg
                                                    jest Stworzycielem Wszechświata”. Taki pogląd jest zatem naukowy
                                                    cnd. Oczywiście były próby, np. w ZSRR, aby wymuszać, że naukowe
                                                    mogą być tylko poglądy materialistyczne ale te czasy się skończyły.
                                    • ziutek-kowalski Re: zdaje się, że doszliśmy do tej chwili 19.06.08, 17:30
                                      "Wszechswiat jest skonczony , Bog jest wieczny"
                                      1)Pierwsza czesc tej hipoptzy jest oparta na pewnikach emirii nauki
                                      (jeden z najlepiej udowodnionych faktow nauki).
                                      2) Slowo Bog zostalo zapozyczone z wiary.
                                      Ale hipoteza, ze skonczony kosmos musi byc zakotwiczony w
                                      Nieskonczonosci, to konkluzja myslenia racjonalnego.
                                      • ziutek-kowalski jaka jest wspolna cecha Boga monoteizmu? 19.06.08, 17:40
                                        Bog wszystkich religii monoteistycznych jest NIESKONCZONY.
                                        Wszystkie inne "cechy" Boskosci sa pochodna jego nieskonczonosci.
                                        Dla przykladu:
                                        Nieskonczonsoc + c = Nieskonczonosc
                                        Nieskonczony Bog + skonczony Kosmos = Nieskonczony Bog
                                        Czyli jest Bog i tylko Bog
                                        albo
                                        Niekonczonosc + Nieskonczonos + Nieskonczonsc= Nieskonczonosc
                                        Czyli jeden nieskonczony Bog ale w trzech nieskonczonych osobach
                                        Boskich. Czyli to zawsze bedzie Monoteizm.
                              • ziutek-kowalski Njwyzsza symetria=Nicosc Wgledna=preBigBng 18.06.08, 17:58
                                Nicosc Wzgledna to synonim pojecia najwyzsza symetria.
                                Symetria (rownowaga) czego? Grawitacji i antygrawitacji.
                      • madcio Re: Wydaje mi się, że myślimy bardzo podobnie w w 18.06.08, 20:17
                        Ach, moja ulubiona brednia.

                        > Ale możnaby też powiedzieć, że i ty jesteśmy wierzący – wierzysz w
                        > niestnienie Boga.
                        Też tak potrafię: wszyscy jesteśmy ateistami. Ja po prostu nie wierzę w jednego
                        boga więcej od ciebie.

                        > Też jest dla mnie człowiekiem wierzącym, może nie zdając sobie
                        > z tego sprawy.
                        Nie jesteś ani pierwszym, ani ostatnim wierzącym, któremu w ciasnej główce po
                        prostu nie może się pomieścić, że ktoś może po prostu NIE wierzyć. Klasyczny
                        przypadek projekcji.
                        • ziutek-kowalski Madcio, ty lubisz swoj glos slowiczy 18.06.08, 21:43
                          Ty lubisz sluchac wlasnych stereotypow. Przeciez to jest taki truizm
                          ze o bogu nie mozna WIEDZIEC. Mozna tylko wierzyc albo nie-wierzyc.
                          Wierz mi , ze zadnemu wierzacemu nie sprawia trudnosci zrozumienie,
                          ze NIE-wierzysz. Zycie przzyzwyczailo nas do widoku wielu
                          niezdolnych do wiary uposledzonych ludzi.
                        • toja3003 argument o "ciasnej główce" jest na temat 19.06.08, 14:58
                          ale nie moim zdaniem. I niby czemu sugerujesz, że "nie może się
                          pomieścić, że ktoś może po prostu NIE wierzyć". Otóż deklaruję, że
                          jak najbardzije może się pomieścić. I nie mam z tym żadnego
                          problemu. Zadowolony?
                          • madcio Re: argument o "ciasnej główce" jest na temat 19.06.08, 19:23
                            > Zadowolony?
                            Sprawiasz inne wrażenie. I na tym poprzestańmy...
                            • toja3003 poddajesz się, czy masz inne argumenty? 20.06.08, 09:02
                              • madcio Re: poddajesz się, czy masz inne argumenty? 20.06.08, 17:59
                                Tekst, na który odpowiedziałem, jest wystarczający. Dlatego w końcu go
                                skomentowałem, że zauważyłem tam moje ulubione stwierdzenie, że ateizm również
                                jest wiarą.
                    • madcio Re: Sory ale na temat istoty Boga się nie wypowia 18.06.08, 20:06
                      > PS. Mam nadzieję, że toja3003 to inna osoba niż troll ziutek-
                      > kowalski.
                      Tak, to inna osoba.
                      • toja3003 jesteś pewien? bo niektórzy 19.06.08, 09:46
                        mówią, że madcio i toja3003 to ta sama osoba dyskutująca za
                        sobą. "osoba" w świecie wirtualnym to brzmi co najmniej dziwnie
                        prawda? To tylko zbiór bitów i bajtów.
      • petrucchio Deja vu, czyli "A niech mi w takim razie..." 17.06.08, 14:47
        toja3003 napisał:

        > A niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się
        > wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?!
        > Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała
        > Nauka, więc skąd?

        Toja303 nie wysila się zbytnio: wkleja te same gotowce od trzech lat:

        "A niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się wziął
        Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z
        Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka, więc skąd?"

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=51027283&a=51062618

        "A niech mi w takim razie taki krytyk religii powie skąd się wziął Wszechświat?
        [wstawka:] Obojętnie czy ten wielkowybuchowy czy ten wcześniejszy, którego
        jestśmy "odbiciem". [koniec wstawki] Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i
        wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała Nauka,
        więc skąd?"

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=65651820&a=65655894

        "A niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie skąd się
        wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?!
        Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała
        Nauka, więc skąd?"

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=79298426&a=79309036
        • ziutek-kowalski Re: Deja vu, czyli "A niech mi w takim razie..." 17.06.08, 15:30
          No i od lat ta sama mantra Petruchia "nie wiem, za cholere nie wiem"
          Czekamy na cos rozsadnego w kwestii powstania kosmosu od ciebie P.P.
          Tylko nie plagiatuj nic ze Smolina albo Gutha.
          • toja3003 słusznie mówisz ziutek-kowalski, 17.06.08, 17:39
            popieram Twoje wyważone i rozsądne zdanie.
        • toja3003 nie muszę się wysilać, bo nie otrzymuję 17.06.08, 17:38
          naukowych odpowiedzi na moje pytania.
      • grgkh Re: A niech mi w takim razie taki krytyk 18.06.08, 08:57
        toja3003 napisał:

        > A niech mi w takim razie taki krytyk kreacjonizmu powie
        > skąd się wziął Wszechświat? Ot tak sobie, sam z siebie,
        > się sprężył i wziął?!
        > Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać i tego uczy cała
        > Nauka, więc skąd?

        To niech mi jakiś wyznawca kreacjonizmu powie skąd się wziął
        kreator? Czyżby z nicości sam powstał? A więc jednak coś może
        powstać samo z nicości?

        Kreator jest zbędny, ale kreacjoniści są na tyle ograniczeni
        umysłowo, że nie potrafią elementarnej logiki stosoawć do siebie.
        Szkoda na nich czasu.

        A nauka uczy, że należy unikać bytów zbędnych, ale to też dla
        ograniczonych mózgów kreacjonistów jest za trudne do pojęcia.
        • ziutek-kowalski Dlaczego isstnienie zmiast nieistnienia? 18.06.08, 09:12
          Dlaczego istnienie zamiast nieistnienia?
          Poniewaz byt zamiasy niebytu.
          Uposledzono genetycznie i kulturowo mozgi ateistow nie
          sa w stanie tego pojac
          • grgkh Re: Dlaczego isstnienie zmiast nieistnienia? 18.06.08, 09:29
            Masło jest maślane ponieważ maślane jest masło? Dobry dowód Leoś, w
            sam raz na Twoim poziomie. ;)

            Skąd się wziął kreator? Kto go "skreował"? ;)
          • madcio Puenta... 18.06.08, 19:58
            ...bo ma jedną nóżkę bardziej. :)

            Równie wiele sensu, co w enucjacjach Leosia.
            • ziutek-kowalski Re: Puenta... 18.06.08, 21:46
              A czy nie sadzisz , ze brak zdolnosci zrozumienia trudnego wywodu,
              swiadczy niedobrze o tobie?
              • madcio Re: Puenta... 19.06.08, 19:29
                > A czy nie sadzisz , ze brak zdolnosci zrozumienia trudnego wywodu,
                > swiadczy niedobrze o tobie?
                Bełkot też ciężko zrozumieć. Ponadto, podzieliłem się z Ludzkoscią (przynajmniej
                potencjalnie) jedynie moim skojarzeniem, jakie się w moim umyśle wylęgło podczas
                czytania twoich rewelacji, mocno już zresztą zleżałych.
                • ziutek-kowalski Re: Puenta... 19.06.08, 20:19
                  Czy prawo Pitagorasa nie jest mocno zlezale?. Tak to jest z kazda
                  prawda naukowa - co wieczor jest ta sama.
                  Sadze Madcio, ze mamy w sobie niczym uzasadniony glod "swiezyzny",
                  czyli chcemy co wieczor nowy odcinek pseudonaukowej dobranocki.
                  Ps. Na koniec jedna uwaga dla ciebie od zyczliwego tobie
                  adoptowanego wujka Leosia. Uzywaj ostroznie slowa belgot ,itp.
                  Jestesmy bardziej zainteresowani twoimi argumentami niz twoimi
                  epitetami.
        • toja3003 Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sp 18.06.08, 10:36
          Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w
          stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie. Oczywiście jako
          materialista możesz uzupełnić model materialistyczny o założenie, że
          wyjątkowo czy cudownie powstała materia miała możliwość
          samostworzenia się „na początku” ale to oznaczałoby przypisanie
          materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga. Innymi
          słowy mówiąc, uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go
          wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat.



          • grgkh Re: Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma 18.06.08, 11:03
            toja3003 napisał:

            > Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w
            > stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie.

            A co to takiego ta wszechmoc? Może stworzyć kamień któego nie
            podniesie?

            Bredzisz. Sprzeczność jest. Wszechmoc nie istnieje, bo jest
            definicyjnie, wewnętrznie sprzeczna. Tam gdzie jest jakieś działanie
            MUSI istnieć reguła.

            Gdyby miało być jak mówisz, gdyby miała istnieć jakaś absurdalnie
            idiotyczna cecha wszechmocy, to tak samo "wszechmocny" mógłby być
            sam wszechświat, który sam by się stwarzał, rozpoczynał itp... A
            więc bożek jest zbędny. ;)

            Co do materii, to istnieje nie materia, ale INFORMACJA o materii.
            Tak jak informacja o twoim odbiciu w lustrze.

            > ale to oznaczałoby przypisanie
            > materii cech boskich właśnie a więc powrót do idei Boga.

            Idea boga potrzebna jest urodzonym i/lub dobrze wytresowanym
            niewolnikom, którzy potrzebują nad sobą pana z biczem. Ja nie
            potrzebuję i nie zamierzam podzielać twoich chorych skłonnosci. I
            taki stan jest bardziej naturalny niż stan ukochania niewolnictwa
            umysłowego.


            > uważam, że gdyby Boga nie było, to trzebaby go
            > wymyśleć aby stworzyć bardziej spójny model opisujący świat.

            Nie trzeba. Ograniczonemu wydaje się, że wszyscy muszą podlegać jego
            ułomności. Ale to on jest ograniczony i ponad wyznaczone sobie
            bariery nie ma szans się wydostać.
            • ziutek-kowalski odpowiem pozniej 18.06.08, 11:07
              ide na spacer z dziecmi
            • toja3003 a co to jest "sprzeczność"? Otóż stan logicznej sp 18.06.08, 15:01
              Otóż stan logicznej sprzeczności bądź niesprzeczności dotyczy
              przyjętego modelu logiki a te mogą być różne. Sprzeczność bądź
              niesprzeczność nie są kategoriami absolutnymi, chyba, że ktoś
              operuje logiką w rozumieniu klasycznym tj. starożytnogreckim.

              Zacznijmy od pojęcia „logika” i „wewnętrzna sprzeczność”. O jakiej
              logice mówisz? Zerojedynkowej gdzie jest tylko miejsce na „fałsz”
              i „prawdę”? A dlaczego nie bierzesz pod uwagę logiki Łukasiewicza
              czy np. logiki rozmytej. W tym kontekście to co
              nazywasz „najgłębszymi zasadami logiki” zaczyna zupełnie inaczej
              wyglądać prawda? Słusznie wskazujesz na ograniczenia fizyki (np.
              Heisenberg), dostrzeż też ograniczenia matematyki i fakt, że
              twierdzenie „ja jestem twierdzeniem” jest nierozstrzygalne (Gödel).
              Zapewne znasz też konsekwencje relatywizmu językowego (Wittgenstein)
              względnie hermeneutyki (Gadamer). Na razie tyle odpowiedzi.

              Sugerujesz, że nie jesteś niewolnikiem umysłowym? Twierdzenie „Swiat
              powstal bez zadnej ponadnaturalnej przyczyny” trzeba jeszcze
              udowodnić, w nauce obwoiązuje logika: założenie-teza-dowód. Gdzie
              dowód tego twierdzenia? Brak. Aha, jest to bezdowodowy dogmat?
              Można. Ale na każdy aksjomat jest inny aksjomat.

              Twoje podejście do pytania o przyczynę rzeczywistości jest
              jednostronne i traktujesz je jako „jedynie słuszne”. Takie podejście
              nie ma charakteru naukowego a jest jedynie deklaracją wiary. Całą
              złożoność praprzyczyn i rozwoju rzeczywistości upraszczasz do
              przyjętego przez ciebie modelu i nie dopuszczasz, że mogą być inne
              modele i inne poglądy. W szczególności fetyszyzujesz cechy materii
              (informacji) przypisując jej własności niewątpliwie nadprzyrodzone.
              Bo twierdzisz, że sama z siebie mogła wykreować całą rzeczywistość i
              każde pytanie o przyczynowość bądź rozważanie innych modeli jest tu
              zabronione i heretyckie. Twoje wyznanie wiary wygląda
              następująco: „Wierzę w materię wszechmocną, praprzyczynę nieba i
              ziemii, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, materia z
              materii, materia prawdziwa z materii prawdziwej, samoistniejąca a
              niezniszczalna, wiecznie istniejąca, była jest i będzie. Wierzę w
              ducha nauki, który mówi o materii przez swych jedynie słusznych
              noblistów i profesorów. W jeden, powszechny, uniwersalny i naukowy
              światopogląd oparty na samoprzyczynowości materii. Wyznaję jeden i
              jedynie słuszny model powstania rzeczywistości i oczekuję
              ostatecznego wyjaśnienia przez taką naukę wszelkich problemów i
              wieczne trwanie jej praw w materii”. Proponuję żebyś słowo „materia”
              zaczął pisać dużą literą, bo ręce po takim wyznaniu to chyba same
              składają się do modlitwy. Twoja sprawa. Ale jest to postawa
              zamknięta i zupełnie nienaukowa. Jeśli zatem chcesz merytorycznej
              dyskusji proponuję rzeczowe atakowanie wyłącznie argumentów a nie
              rozmówcy.




              • grgkh Re: a co to jest "sprzeczność"? Otóż stan logiczn 18.06.08, 21:03
                toja3003 napisał:

                > Otóż stan logicznej sprzeczności bądź niesprzeczności dotyczy
                > przyjętego modelu logiki a te mogą być różne. Sprzeczność bądź
                > niesprzeczność nie są kategoriami absolutnymi, chyba, że ktoś
                > operuje logiką w rozumieniu klasycznym tj. starożytnogreckim.

                Ble, ble, ble ;)

                Konkretnie, w jaki sposób, przy pomocy "innej" logiki, chcesz udowodnić pana Bozię? ;)

                > Twoje podejście do pytania o przyczynę rzeczywistości jest
                > jednostronne i traktujesz je jako „jedynie słuszne”.
                > Takie podejście nie ma charakteru naukowego a jest jedynie
                > deklaracją wiary.

                Ja myślę rtacjonalnie. Przyjmuję jeden system, przy pomocy którego oceniam WSZYSTKO. Ty natomiast, przy pomocy para nauki, MANIPULUJĄC (!!!) logikami rozmytymi, przybrudzonymi, pokrzywionymi, w ciapki i groszki, w istocie rzeczy po prostu łamiesz zasady logiki klasycznej. W pewnym momencie twierdzisz, że to co wydaje nam się w niej fałszem nie jest, bo Ty masz inny pomysł jak tu oszukać.

                To są brednie, kolego.

                Fałsz jest fałszem. I już. ;)

                > W szczególności fetyszyzujesz cechy materii (informacji)
                > przypisując jej własności niewątpliwie nadprzyrodzone.

                A co, może materia jest "zrobiona" z czegoś innego niż informacja?

                Do Twojego mózgu dochodzą informacje, które Ty interpretujesz jako materię. I nic innego, pewnego nie wolno nam twierdzić. A co to jest "nadprzyrodzone", bo ja nie znam takiego terminu? Czyżby coś nad Twoim przyrodzeniem?

                > Twoje wyznanie wiary wygląda
                > następująco: „Wierzę w materię wszechmocną,

                Cienki bolek jesteś i skończyły Ci się pomysły na dyskusję, bo już w moje usta wkładasz swoje, schizofreniczne bajdy o wierze. Ja wątpię we wszystko.

                > Wierzę w ducha nauki,

                Tak. Wierzę (ufam, mam nadzieję), że logiką potrafię odcedzić ziarno od plew. Wierzę w potęgę ludzkiego umysłu, który odrzuci wszystkie zbędne dogmaty. Także i ten Twój, o wielkim krasnoludku, który Ciebie stworzył. Bo mnie na pewno nie.

                > Jeśli zatem chcesz merytorycznej dyskusji proponuję rzeczowe
                > atakowanie wyłącznie argumentów a nie rozmówcy.

                Właśnie robisz dokładnie to, co mnie zarzucasz.

                A teraz poproszę Cię o odpowiedź na pytanie, które jest Ci tak niewygodne :), a które Ci zadałem w poprzednim odcinku:

                toja3003 napisał:

                > Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w
                > stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie.

                "A co to takiego ta wszechmoc? Może stworzyć kamień którego nie
                podniesie?"

                I jeszcze to:

                "Gdyby miało być jak mówisz, gdyby miała istnieć jakaś absurdalnie
                idiotyczna cecha wszechmocy, to tak samo "wszechmocny" mógłby być
                sam wszechświat, który sam by się stwarzał, rozpoczynał itp... A
                więc bożek jest zbędny. ;)"
                • toja3003 twoje "argumenty" typu 19.06.08, 09:52
                  "Ble, ble, ble",
                  "Ty natomiast, przy pomocy para nauki, MANIPULUJĄC (!!!) logikami
                  rozmytym i, przybrudzonymi, pokrzywionymi, w ciapki i groszki, w
                  istocie rzeczy po prost u łamiesz zasady logiki",
                  "To są brednie",
                  "Fałsz jest fałszem. I już",
                  "Cienki bolek jesteś" itp.
                  mnie nie przekonują.

                  Mówiłem o podejściu interdyscyplinarnym, bo człowiek (obserwator)
                  to nie maszyna i podałem kilka przykładów związanych z osiągnięciami
                  w obszarze relatywizmu poznawczego, znanych od niemal 100 lat
                  (Gödel, Einstein, Heisenberg, Wittgenstein, Gadamer). Dodam jeszcze
                  jeden wzmiankowany: logika. Potrzebna w każdym rozumowaniu. Ale jaka
                  pytam? Co znaczy wynik, statystyka, bez interpretacji? Ktoś mówi, że
                  coś „jest” albo, że „nie jest”. W logice binarnej to proste ale
                  dlaczego takie uproszczenie miałoby lepiej opisywać rzeczywistość
                  niż zbiory rozmyte? I wówczas natychmiast pojawia się problem.

                  Empiria bez modelu jest małowartoświowa podobnie jak teoria bez
                  doświadczeń. Zgoda – o pułapkach czyhających na fizyka czy
                  matematyka pisałem wcześniej. Mówisz, że dla wyjaśnienia zagadki
                  powstania życia „powinna powinna wystarczyć chemia i
                  modelowanie ’bioinformatyczne’". Powinna ale nie wystarcza. Wnioski
                  podawałem wcześniej. Po prostu podział na „życie” i „nieżycie” jest
                  sztuczny. Jedno wynika z drugiego i znowu wracamy do
                  interdyscyplinaryzmu ale to nie jest mile widziane hasło w świecie
                  wąskich specjalistów, z których każdy uważa swój obszar za
                  najważniejszy i wystarczający do odpowiedzi na pytania. Efekty?
                  Przykładowo: modny temat tzw. ocieplenia klimatu.

                  Zasada zachowania materii (piszę materii żeby uniknąć spekulacji
                  typu „coś” powstaje z „niczego” na zasadzie samostwarzania symetrii
                  niższych z wyższych itp.) nadal w fizyce obowiązuje. Wiem, że
                  istnieją modele teoretyczne, które próbują zastąpić zasadę
                  przyczynowości zasadą samoprzyczynowości ale w żadnym laboratorium
                  jak dotąd nie przeprowadzono doświadczenia obalającego zasadę
                  zachowania materii. Można dokonywać jej transformacji ale nie
                  samoprzyczynowego tworzenia. W ten ostatni sposób nie uzyskano dotąd
                  choćby jednej, najmniejszej cząsteczki. Jeśli ktoś twierdzi inaczej
                  to niech poda źródło naukowe opisujące takie powtarzalne
                  doświadczenie. Pominę dalsze rozważania teoretyczne jakie warunki
                  musiałyby być spełnione aby takie doświadczenie przeprowadzić.
                  Heisenberg to przy tym drobnostka. M.in. musiałoby nie być żadnych
                  pól ani czasoprzestrzeni, żadnych obserwatorów, żadnego
                  Wszechświata. Niemożliwe? A więc taka teoria pozostaje bezdowodową
                  spekulacją.I dalej: matematyczny język fizyki jest aksjomatyczno-
                  dedukcyjny. Czy to pewnik? Jeśli uważasz, że nie, to wykaż to,
                  inaczej twoje podejście nie jest naukowe. A zatem u fundamentów tego
                  języka znajdują się aksjomaty, które przyjmuje się dogmatycznie na
                  wiarę, bo aksjomat jest, z definicji, „prawdą”. Tymczasem na każdy
                  aksjomat jest inny aksjomat. W logice boolowskiej są tylko 2
                  kategorie: „prawda” i „fałsz”, natomiast w logice wielowartościowej
                  ten aksjomat nie obowiązuje. Nie ma zatem w nauce niepodważalnych
                  pewników. Czy to też „pewnik”? Osąd zostawiam każdemu wedle własnego
                  rozeznania. Więcej, już w ramach samego systemu aksjomatycznego
                  istnieją zdania, o których prawdziwości czy fałszywości nie jesteśmy
                  w stanie niczego powiedzieć w ramach tego systemu (twierdzenia
                  Gödla). Z kolei empiria także nie jest jakimś absolutem, w który
                  trzeba bezwarunkowo wierzyć. Nie ma „czystych danych empirycznych”.
                  Zawsze związane są one z naszą zmysłową i modelową interpretacją.
                  Zmysły mają swoje ograniczenia a model jest tylko uproszczeniem
                  rzeczywistości. Zakładam, że konsekwencje Gödla są oczywiste dla
                  każdego kto jest po kursie matematyki wyższej. Jeśli uważasz, że
                  powoływanie się na twierdzenia matematyczne to „dogmatyka” masz
                  prawo tak sądzić, z powodów o jakich mówiłem wyżej. Pokaż inne
                  twierdzenie.

                  Więcej, już w ramach samego systemu aksjomatycznego istnieją zdania,
                  o których prawdziwości czy fałszywości nie jesteśmy w stanie niczego
                  powiedzieć w ramach tego systemu (twierdzenia Gödla). Z kolei
                  empiria także nie jest jakimś absolutem, w który trzeba bezwarunkowo
                  wierzyć. Nie ma „czystych danych empirycznych”. Zawsze związane są
                  one z naszą zmysłową i modelową interpretacją. Zmysły mają swoje
                  ograniczenia a model jest tylko uproszczeniem rzeczywistości.








                  • grgkh Poproszę o odpowiedź na moje pytanie 19.06.08, 10:34
                    Powtarzam pytanie, na które nie chcesz odpowiedzieć zasłaniając się
                    erystyką:

                    toja3003 napisał:

                    > Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w
                    > stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie.

                    "A co to takiego ta wszechmoc? Może stworzyć kamień którego nie
                    podniesie?"

                    I jeszcze to:

                    "Gdyby miało być jak mówisz, gdyby miała istnieć jakaś absurdalnie
                    idiotyczna cecha wszechmocy, to tak samo "wszechmocny" mógłby być
                    sam wszechświat, który sam by się stwarzał, rozpoczynał itp... A
                    więc bożek jest zbędny. ;)"

                    Jeśli na nie odpowiesz, to możemy ewentualnie pójść z rozmową dalej.
                    Jeśli Ci się nie uda, to oznaczać może tylko nieistnienie
                    fundamentu, na którym opierasz całą resztę swoich poglądów.

                    Co do logiki to należy ją stosować jednego typu dla wszystkiego, co
                    dotyczy jednego rozpatrywanego modelu, a jest nim przecież nasz
                    świat zewnętrzny. Że stanowi on jedność, to chyba i dla Ciebie nie
                    ulega wątpliwości. Logikę rozmytą można stosować np. do zagadnień
                    statystycznych, ale nie jest to błąd, gdyż to sama matematyka
                    narzuca takie rozwiązanie, a nie teologiczne widzimisię nawiedzonego
                    obrońcy światów nadprzyrodzonych.

                    > Mówisz, że dla wyjaśnienia zagadki
                    > powstania życia „powinna powinna wystarczyć chemia i
                    > modelowanie ’bioinformatyczne’".

                    Mówiłem tak? :)

                    I powstrzymaj się od nadmiarowych skoków w dygresje, przypisywania
                    mi pewnych poglądów, obalania ich i twierdzenia, że to co wcześniej
                    mówiłem też jest tego samego rodzaju. To erystyka cienkiej jakości.
                    Kolego, masz konkretne pytanie. Czy je przeczytałeś? Czy
                    zrozumiałeś? Czy potrafisz zrozumieć, jakie konsekwencje wynikają z
                    własciwej interpretacji odpowiedzi na to pytanie? I tak dalej.
                    Czekam... :)
                    • toja3003 Skoro chcesz mnie zmuszać do odpowiedzi na pewne p 19.06.08, 15:25
                      Skoro chcesz mnie zmuszać do odpowiedzi na pewne pytania to i mnie
                      dajesz takie prawo. Przyjąłeś starogrecką konwencję logiki binarnej
                      więc ja też cię zapytam zgodnie z tą konwencją: „czy przestałeś już
                      bić swoją matkę?” Wolno odpowiedzieć tylko „tak” lub „nie”. Co
                      wybierasz? Jeśli „tak” to nieładnie, bo zaprzestać można tylko
                      czegoś co się robiło. Jeśli „nie” – tym gorzej. Ale nie myśl, że
                      robię unik. Pytasz – odpowiadam. Rzecz dotyczy bowiem znanego
                      paradoksu omnipotencji (paradoksu wszechmocy), to paradoks
                      wynikający z próby zastosowania prostych zasad logiki do pojęcia
                      bytu wszechmocnego. Paradoks ten pojawia się przy rozstrzyganiu, czy
                      byt wszechmogący jest lub nie jest w stanie ograniczyć swoją własną
                      wszechmoc. Zarówno w przypadku odpowiedzi "tak" lub "nie" może
                      pojawić się sprzeczność. Zauważ, że paradoks ten nie ma racji bytu,
                      na przykład, jeśli omnipotencja jest definiowana jako zdolność
                      działania ponad ograniczeniami pewnej logicznej struktury. Można
                      starać się również rozwiązać ten paradoks przez przedstawienie
                      postulatu, że omnipotencja niekoniecznie wymaga, aby móc zrobić
                      wszystko przez cały czas. Tak więc, można wnioskować: 1. Byt ten
                      może stworzyć kamień, którego nie może podnieść w tym momencie. 2.
                      Jednak, będąc wszechmogącym, byt ten może zawsze później zredukować
                      wagę kamienia lub dać sobie dodatkową siłę, tak aby była zdolna go
                      unieść. Dlategoż byt ten jest wciąż prawowicie wszechmogący. Albo
                      inna konstrukcja: 1. Byt wszechmogący jest z zasady wszechmogący,
                      toteż niemożliwe jest dla niego, aby był niewszechmogący.
                      2. Ponadto, byt wszechmogący nie może zrobić tego, co jest logicznie
                      niemożliwe. 3. Stworzenie kamienia, którego byt wszechmogący nie
                      mógłby podnieść, byłoby niemożliwością, ergo zrobienie takiej rzeczy
                      nie jest wymagane dla tego bytu. 4. Byt wszechmogący nie może
                      stworzyć takiego kamienia, ale pomimo tego wciąż zachowuje swoją
                      wszechmoc. Nie odpowiadają ci takie modele? Weźmy inny: byt
                      wszechmogący może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe: 1. Istota
                      wszechmogąca może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe. 2. Istota
                      taka tworzy kamień, którego nie może podnieść. 3. Istota ta podnosi
                      ten kamień. Istota taka mogłaby także przeprowadzić dodawanie 2 + 2
                      = 5 i sprawić, że byłoby to matematycznie poprawne, albo stworzyć
                      kwadratowe koło. System omnipotentny może też pozbawić się
                      omnipotencji we wszystkich działaniach, ale zachowując sobie tylko
                      możliwość jej odzyskania. Zależnie od własnej woli, może też jeśli
                      zechce, pozbawić sie tej własności "na zawsze" ale nie musi tego
                      koniecznie chcieć. A może po tym przeglądzie możliwych odpowiedzi
                      chcesz poznać moje zdanie? Otóż powiedziałem, że interesuje mnie tu
                      poszukiwanie naukowej odpowiedzi na pytanie „dlaczego istnieje
                      cokolwiek” a nie dyskusja na temat istoty Boga. Ale nie robię uniku
                      i odpowiadam na twoje (i nie tylko) pytanie: tak, może. Dowód: z
                      definicji, bo jest wzechmogący cnd. Wnioski z tego ćwiczenia: logika
                      binarna nie nadaje się do rozstrzygania na temat „dlaczego istnieje
                      cokolwiek”. Proponowałem logikę rozmytą, wyśmiałeś ją, masz prawo,
                      ja pozostaję przy swoim zdaniu, też mam prawo. Kolejna kwestia,
                      którą poruszasz dotyczy panteizmu, powiadasz „tak samo "wszechmocny"
                      mógłby być sam wszechświat, który sam by się stwarzał, rozpoczynał
                      itp”. Oczywiście, pod pojęciem Boga można rozumieć także
                      Rzeczywistość czyli Wszechświat a więc mówimy o tym samym używając
                      różnych słów (stąd wcześniej wskazałem na Wittgensteina i
                      hermeneutykę). Natomiast nakaz „Co do logiki to należy ją stosować
                      jednego typu dla wszystkiego, co dotyczy jednego rozpatrywanego
                      modelu, a jest nim przecież nasz świat zewnętrzny.” mnie nie
                      przekonuje – patrz paradoksy wyżej. Pozostawiam sobie także prawo
                      konstruowania różnych modeli przy badaniu rzeczywistości, i różnych
                      logik. Sory.
                      • grgkh Re: Skoro chcesz mnie zmuszać do odpowiedzi na pe 19.06.08, 23:00
                        toja3003 napisał:

                        > Przyjąłeś starogrecką konwencję logiki binarnej

                        Starogrecka nie znaczy zła. Chyba nie zaczniesz z podobnego powodu podważać prawa Pitagorasa.

                        > więc ja też cię zapytam zgodnie z tą konwencją:
                        > „czy przestałeś już bić swoją matkę?”
                        > Wolno odpowiedzieć tylko „tak” lub „nie”.

                        Przykład, który podajesz wskazuje na to, że nie rozumiesz w ogóle rachunku zdań. W swoim pytaniu popełniasz zasadniczy błąd, gdyż odnosisz się do tezy, która jest nieudowodniona, a Ty zakładasz, że jest prawdziwa. To bełkot.

                        Tak więc wstęp, że posługujesz się jakąś konwencją, jest fałszywy i bełkotliwy, jak większość tego, co tu pisujesz.

                        > Ale nie myśl, że robię unik.

                        Oczywiście, że robisz i czynisz to nadal. Według całej serii Twoich pseudo dowodów :) wszechmnoc ma zawsze jakieś ograniczenia: czasowe, chronologiczne itp. Tyle że wtedy wszechmoc ograniczona przestaje być wszechmocą, a staje się mocą, czyli cechą, jaką można przypisać zwykłym, działającym z ograniczeniami istotom. I bogów nie ma.

                        > Otóż powiedziałem, że interesuje mnie tu poszukiwanie
                        > naukowej odpowiedzi na pytanie „dlaczego istnieje
                        > cokolwiek” a nie dyskusja na temat istoty Boga.

                        Już odpowiedziałem Ci na to pytanie. Istnieje, ponieważ istnieje taka możliwość. Z tego samego powodu, niezależnie od naszego, istnieją wszystkie możliwe wszechświaty, a każdy z nich bez celu, który mógłby być powodem ich zaistnienia.

                        > Dowód: z definicji, bo jest wzechmogący cnd. Wnioski z tego
                        > ćwiczenia: logika binarna nie nadaje się do rozstrzygania
                        > na temat „dlaczego istnieje cokolwiek”.

                        Wnioski z tego są jak zwykle bzdurne.

                        Dlaczego 2*2=4, a nie 5? Ponieważ 2*2 równa się czemuś. Istnieje przyczyna, procedura, wzór. Wynik: cztery, nie jest celem, jest tylko skutkiem. To my nazwaliśmy go czwórką, a nie piątką i tak zostało.

                        > Proponowałem logikę rozmytą, wyśmiałeś ją, masz prawo,
                        > ja pozostaję przy swoim zdaniu, też mam prawo.

                        Powiedziałem Ci, do czego używamy logiki rozmytej. I jej stosowanie w takich sytuacjach NIE NEGUJE stosowalnosci logiki binarnej lecz ją LOGICZNIE uzupełnia. Ale do tego trzeba rozumieć, czym te logiki są i jak się mają do siebie.

                        > Oczywiście, pod pojęciem Boga można rozumieć także
                        > Rzeczywistość czyli Wszechświat a więc mówimy o tym samym
                        > używając różnych słów

                        Nie mówimy o tym samym, bo ja odrzucam wszystko, co jest zbędne. Nie istnieje zewnętrzny dla wszechświata kreator, ponieważ wszechświat jest wyłącznie zasadami zmienności. To matematyka i nic więcej.

                        > Natomiast nakaz „Co do logiki to należy ją stosować
                        > jednego typu dla wszystkiego, co dotyczy jednego rozpatrywanego
                        > modelu, a jest nim przecież nasz świat zewnętrzny.” mnie nie
                        > przekonuje

                        Szkoda czasu na dyskusję z Tobą. Argument, że Ciebie to nie przekonuje powalił mnie na łopatki. Zdechłem ze śmiechu. ;)
                        • toja3003 twoje "argumenty" typu 20.06.08, 09:11
                          "nie rozumiesz w ogóle rachunku zdań"
                          "To bełkot"
                          "wstęp, że posługujesz się jakąś konwencją, jest fałszywy i
                          bełkotliwy jak większość tego, co tu pisujesz"
                          "Według całej serii Twoich pseudo dowodów"
                          "Wnioski z tego są jak zwykle bzdurne"
                          "Szkoda czasu na dyskusję z Tobą"
                          mnie nie przekonują i proponuję rozmawiać o kwestii a nie o nas.

                          Już Leibniz powiedział. Że model rzeczywistości nie może być
                          bardziej złożony od niej samej, bo wówczas niczego by nie wyjaśniał.
                          To też obowiązuje nadal. Czyli jeżeli model z Bogiem jest bardziej
                          spójny od tego bez, co pokazałem wcześniej i udowodniłem, to taki
                          model spełnia założenia Leibniza cnd.

                          Owszem, „przyjmując dowolne definicje i założenia możesz sobie
                          udowodnić cokolwiek”. Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się na
                          wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej
                          wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-dowód. Owe aksjomaty mają
                          zatem kluczowe znaczenie o czym pisałem w kontekście logik
                          (binarnej, wielowartościowej, rozmytej). Oczywiście teoria jest w
                          nauce weryfikowana empirycznie ale tu też przyjmuje się pewne modele
                          dla eksperymentalnych pomiarów, też jest obserwator, jego zmysły i
                          definicja „istnienia”. Fizyka to za mało aby odpowiedzieć na zadane
                          wyżej pytanie. W jaki sposób badać fenomeny związane z naturą
                          człowieka jak świadomości czy wolnej woli? Tylko mierząc
                          oddziaływania bio-chemo-elektromagnetyczne w mózgu?

                          Mówisz "To matematyka i nic więcej". Tyle tylko, że poza materią są
                          w tym świecie zjawiska niematerialne. Czy może uważasz, że „myśl to
                          wydzielina z mózgu”. Co fizyka ma do powiedzenia na temat sfery
                          uczuciowej człowieka? Nic. Co ma do powiedzenia na temat sfery
                          duchowej? Nic. A sfera ta jak najbardziej w człoewieku istnieje. Co
                          fizyka wie na temat miłości? Co wie na temat strachu, wolnej woli,
                          zajwisk psychologicznych, społecznych. Fizyk potrafi numerycznie
                          opisać spektrum akustyczne V-tej symfonii Beethovena ale czy w ten
                          sposób pokazał całą prawdę o muzyce? Wątpię. A jak fizyka tłumaczy
                          fakt, że poruszyłem moją rękę. Powiedziałem sobie „ręka do góry” i
                          proszę parę kilo mięśni i kości się rusza a przecież moja myśl to
                          nie masa czy energia więc jak niematerialna myśl może poruszyć
                          materialną rękę. Czy może myśl to też tylko bio-chemo-
                          elektromagnetyczno impulsy?

                          Na pytanie „dlaczego istnieje cokolwiek” mówisz "ponieważ istnieje
                          taka możliwość". Zgrabna teoria a gdzie dowód empiryczny? Gdzie
                          powtarzalne doświadczenie? I dalej pytam: jeśli rzeczywistość to
                          efekt „procesu stochastycznego” to skąd wiął się ten „proces
                          stochastyczny”. Dlaczego akurat miał taką właściwość? Milczysz? No
                          więc to tylko spekulacja a nie nauka.
                          • grgkh Czy to jest Teoria Wszystkiego? 25.06.08, 04:46
                            Rzuciłem dziś okiem na wątek, który poszedł znów do góry i
                            zauważyłem, na co nie zwróciłem uwagi wcześniej: to, co napisałeś
                            jako całe, mało czytelne i zniechęcające do starannego przeczytania
                            bloki różni się jednak. Szkoda, że tak się stało, bo już i tak sobie
                            nie pogadamy. Mój czas przed urlopem, z dala od komputera, dobiega
                            końca. Ale może coś zdążę odpowiedzieć.

                            > Na pytanie „dlaczego istnieje cokolwiek” mówisz "ponieważ istnieje
                            > taka możliwość".

                            Gdy się zastanawiałem, skąd się wzięło "coś", przyszło mi do głowy,
                            że może wcale się nie wzięło. "Cosia" nadal nie ma. I to by
                            wyjaśniało na początek kwestię źródła albo jak Ty wolisz kreatora.

                            Czym więc jesteśmy? Czystą informacją. Taką, która nie potrzebuje
                            sprzętu, który by umożliwiał jej przetwarzanie się według reguł
                            logiki.

                            Myślałem też nad tym, jak to się dzieje, ze myślimy? Co jest
                            warunkiem minimalnym i koniecznym, by taki proces mógł zachodzić?

                            A potem - czy nie ma analogii pomiędzy działaniem Wszystkiego i
                            naszej świadomości?

                            A co Ty o tym sądzisz? Zanim zaczniesz czytać dalej, spróbuj się nad
                            tym zastanowić.

                            > Zgrabna teoria a gdzie dowód empiryczny?

                            Dowodem, ze tak być może jest istnienie Wszechświata jako
                            działającej jednocześnie całości oraz jego analogu - procesu
                            myślenia i rodzącej się w nim świadomości. Jakie są najogólniejsze
                            cechy wspólne tych dwóch procesów?

                            > Gdzie powtarzalne doświadczenie?

                            Właśnie o nim mówię... ;)

                            > I dalej pytam: jeśli rzeczywistość to efekt
                            > „procesu stochastycznego” to skąd wiął się ten „proces
                            > stochastyczny”.

                            Wziął się z samej możliwości, a nie istniejąc jako coś więcej niż
                            sama informacja nie potrzebuje żadnych określonych
                            warunków "środowiska", w którym musiałby się rozwinąć. Nic z tych
                            rzeczy, o których myślimy, gdy się zastanawiamy, jak powstało życie
                            materialne na naszej planecie. Jeśli przyjmiemy, że wszystko co nas
                            otacza jest ułudą (jak obraz na monitorze wygenerowany na
                            skutek "chaotycznego" ułożenia bitów w pliku i procedury, która go
                            przeistacza w jakiegoś rodzaju uporządkowaną strukturę), to wciąż
                            nie ma nic poza informacją. Jest nią materia, energia, przestrzeń,
                            czas, jest nią wszystko.

                            > Dlaczego akurat miał taką właściwość?

                            No to sobie wyobraź, że takich światów istnieje nieskończenie wiele.
                            Każdy jest jeden, jedyny, niepowtarzalny. Niektóre są do obrzydzenia
                            prymitywne, jak świat zamknięty wewnątrz procedury, która z
                            najprostszych założeń potrafi stworzyć jedynie zestaw liczb
                            naturalnych, bo na nic więcej jej nie stać. Ale też ma on coś w
                            rodzaju wewnętrznego czasu (zegara, licznika), którym jest
                            pojedyńczy krok tworzący kolejna liczbę, i tak aż do
                            nieskończoności... Ale są i bardziej złozone.

                            > Milczysz?

                            Czy milczę? :)

                            > No więc to tylko spekulacja a nie nauka.

                            To nie tylko spekulacja. Widzę dwa systemy działające według
                            analogicznych zasad. Powiedz, skąd się we Wszechświecie bierze i na
                            czym polega nasza świadomość? I pomyśl jeszcze i nad tym, czy jest
                            możliwe, że na innych piętrach przetwarzania Wszechświata, w jakichś
                            innych od naszej, ludzkiej skalach mogłyby istnieć struktury, które
                            zdołałyby uzyskać świadomość podobną do naszej?

                            Dlaczego nie? Przecież raz się zdarzyło. To my.

                            P.S. "Uduchowiony" fragment Twojego postu, przynajmniej na razie,
                            pomijam, bo nie wnosi on do powyższego rozumowania niczego ciekawego
                            poza natręctwem przemycenia paranormalnego dogmatu.

                            Ale wykorzystam z niego jedno zdanie:

                            > Już Leibniz powiedział. Że model rzeczywistości nie może być
                            > bardziej złożony od niej samej, bo wówczas niczego by nie
                            > wyjaśniał. To też obowiązuje nadal.

                            Czy hipotetyczny kreator Wszechświata nie musiałby przypadkiem być
                            bardziej złożony od swego tworu? Jest więc jego istnienie zgodne z
                            Twoim, bo przyjąłeś to za prawdę, założeniem?
                            • toja3003 Pełna zgoda na twierdzenia „Czym więc jesteśmy? Cz 25.06.08, 17:44
                              Pełna zgoda na twierdzenia „Czym więc jesteśmy? Czystą
                              informacją.”, „proces stochastyczny wziął się z samej
                              możliwości”, „światów istnieje nieskończenie wiele” ale nadal i
                              uporczywie pytam (głównie siebie samego): skąd ta informacja?
                              Dlaczego „jesteśmy”? Skąd wzięła się „możliwość”, z której wziął się
                              proces stochastyczny? Jeżeli „z samej możliwości” to dlaczego ta
                              możliwość miała taką właściwość, że się sama z siebie wzięła? I
                              wreszcie do nieskończoności. Ponieważ w czasie t = ∞
                              prawdopodobieństwo zajścia dowolnego zdarzenia p = 1 to prawo to
                              dotyczy także stanów, których nie potrafimy zdefiniować a więc
                              również istnienia Boga. Nic nie poradzę, że takie są reguły
                              statystyczno-matematyczne. Dlaczego w jednym z tych nieskończonych
                              światów nie miałoby być Boga i dlaczego to nie miałby być nasz świat?
                              Czy też może "zabraniasz" stochastyce pewnych stanów,
                              mówiąc "wszystko jest możliwe ale Bóg nie". Wobec tego świat byłby
                              skończony ale na to nie ma dowodu.
                              • gandalf88 Od Hellera do Stalina , panie Toja 25.06.08, 18:28
                                Twierdzi pan, ze w nieskonczonym czasie wszystko moze sie zdarzyc?
                                Nieskonczony czas to logiczny nonsens i sprowadza wszystko znowu do
                                Jozefa Stalina i jego materializmu.
                                Bo wszystko w stalinowskim kosmosie bylo nieskonczone, czas i
                                prestrzen i wieczne jo-jo nieskonczonych wszechswiatow.
                                Czy po to przeszedl pan uniesiena kosmologii Hellera aby skonczyc
                                jako prymityw stalinizmu?
                                Zaden z elementow kosmicznej rzeczywistosci nie moze byc wieczny.
                                Wieczny moze byc tylko Potencjal Nicosci. Ale zrozumienie
                                tego ,wymaga swiezego i sprawnego umyslu czlowieka sprzed 50 tysiecy
                                lat.
                                Czlowiek ten wiedzial malo ale dzieki swej intuicji i instynktowi
                                rozumial wszystko. Szczatki tej pra-madrosci mozna znlezc w Biblii.
                                KOSMOS POWSTL EX NIHILO, My panie Toja wiemy duzo a rozumiemy malo.
                                • toja3003 to nie ja twierdzę, że 26.06.08, 13:45
                                  "w nieskonczonym czasie wszystko moze sie zdarzyc" tak twierdzi
                                  statystyka. Można się z nią zgadzać lub nie. Ja się z nią zgadzam.
                                  Kosmologia Hellera również temu nie zaprzecza. Ale może mamy tu do
                                  czynienia z nieporozumieniem. Wolno spytać na jakiej definicji czasu
                                  się pan opiera? Bo jeśli na fizycznym czsie Big-Bangowym to zgoda na
                                  jego skończoność; czas jest dla mnie rzeczą wtórną do informacji.
                                  Czas 0 to pewien wyróżniony moment ale nie całkowity brak czasu.
                                  Interpretuję bowiem czas jako miarę zmiany a zmiany są zawsze
                                  skutkiem czegoś i pytam skąd te zmiany? Jaka jest ich praprzyczyna?
                                  Nie dzielę także Rzeczywistości na "Wieczny Potencjal Nicosci" i
                                  na "Niewieczną rzeczywistość kosmiczną" - dla mnie to całość stąd
                                  brak tej sprzeczności dot. nieskończonego czasu (jako miary zmian!).
                                  • gandalf88 Co to jest wiecznsc? 26.06.08, 18:10
                                    W skonczonym kosmosie, panta rhei wzdloz osi czasu kosmicznego,
                                    ktory sie rozpoczal w czasie 0.
                                    Wiecznosc jest nieistnieniem czasu.
                                    Jakie sa cechy wiecznosci z punktu widzenia czasu kosmicznego?
                                    Niesekwencyjnosc, jednoczasowosc. To znaczy wszystkie kosmiczne
                                    czasy przyszle , terazniejsze i przeszle wspoistnieja, co wyjasnia
                                    paradox transcedencji Boga i mozliwosc wolnej ludzkiej woli.
                                    Wiecznosc jest doskonale statyczna.
                                    Nieskonczony Potencjal Nicosci jest doskonale statyczny.
                                    Nieskonczonosc + c = Nieskonczonosc
                                    Jest nieskonczony Bog i tylko Bog.
                                    Widzisz Toja, ja to doskonale intuicyjnie rozumiem. Widocznie
                                    mam ten wspanialy mozg czlowieka pierwotnego, ktory wiedzial malo a
                                    rozumial wiele. Nikt z tych ateistycznych polglowkow nie jest w
                                    stanie podjac tematu.
                                    • toja3003 cieszy mnie gandalf88, że 27.06.08, 14:16
                                      masz wysokie mniemanie o sobie twierdząc
                                      "ja to doskonale intuicyjnie rozumiem.
                                      Widocznie mam ten wspanialy mozg czlowieka pierwotnego".
                                      Widocznie. Zatem życzę powodzenia i dalszego tak pozytywnego
                                      myślenia. Natomiast nie przyłączam się do nazywania kogokolwiek
                                      "ateistycznym polglowkiem". Dla mnie istnienie ateistów jest też
                                      dowodem na istnienie Boga. Otóż za najważniejszą cechę
                                      człowieczeństwa uważam wolność. Czy zatem Bóg miałby tworzyć
                                      zrobotyzowanych niewolników, którzy od razu po urodzeniu zgodnie
                                      wyznają wiarę w Niego? Mógłby ale to nie byliby wolni ludzie ale
                                      właśnie zrobotyzowane istoty. Wolna wola człowieka sięga natomiast
                                      tak daleko, że człowiek może nawet odrzucić istnienie Boga. Stąd
                                      istnienie ateistów jest dla mnie wyjątkiem potwierdzającym regułę i
                                      gwarantującym wolność wyboru.
                                      • gandalf88 Re: cieszy mnie gandalf88, że 27.06.08, 16:00
                                        Panie toja, nasze roznice zdan nie zmniejszaja mojego szacunku dla
                                        pana. Moim zrodlem pgardy dla ateistow jest ich odrzucenie deklogu
                                        i dobrowolne opowiedzenie sie po stronie anty-dekalogu szatana.
                                        Dla mnie ludzie ktorzy zabijaja w aborcji, eutanazji i
                                        homosexualizmie sa pacholkami szatna , ktorego leb rozdeptuje.
                                        Co do wiary w byt matafizyczny jest to element przyrodzonej wolnosci
                                        wyboru czlowieka, ktora Bog zawsze szanuje.
                              • grgkh Szczypta optymizmu 26.06.08, 20:35
                                toja3003 napisał:

                                > Pełna zgoda na twierdzenia „Czym więc jesteśmy? Czystą
                                > informacją.”, „proces stochastyczny wziął się z samej
                                > możliwości”, „światów istnieje nieskończenie wiele” ale nadal
                                > i uporczywie pytam (głównie siebie samego): skąd ta informacja?
                                > Dlaczego „jesteśmy”? Skąd wzięła się „możliwość”, z której
                                > wziął się proces stochastyczny?

                                Znikąd. Przecież "na początku", a właściwie "przed" go nie było. Na początku zawsze i wszędzie nie ma nic. I nadal nic nie ma. Nadal jesteśmy TYLKO możliwością. A tylko "w środku" wygląda to bardziej szczegółowo.

                                > Jeżeli „z samej możliwości” to dlaczego ta
                                > możliwość miała taką właściwość, że się sama z siebie wzięła?

                                Tak musimy przyjąć, bo w tym środku jesteśmy i to widzimy. Tego "dlaczego" nie ma. To pytanie bez sensu. Celowość musiałaby być prze4z jakiś inny obiekt wytyczona wcześniej. A wcześniej nie było nic. Nic nie ma także "na zewnątrz" tej możliwości. A gdyby ona się nie ziściła, to my tylko tyle, ze my nie mielibyśmy szansy tego zobaczyć. Cieszmy się, że tak jest. To chyba wystarczy.

                                > I wreszcie do nieskończoności. Ponieważ w czasie t = ∞
                                > prawdopodobieństwo zajścia dowolnego zdarzenia p = 1 to prawo to
                                > dotyczy także stanów, których nie potrafimy zdefiniować a więc
                                > również istnienia Boga.

                                Prawdopodobieństwo dotyczy losowości. Taka cecha w przypadku Twojego bóstwa nie isatnieje, bo chyba tak właśnie zakłądasz, że działa ono z jakąś celowością. Prawdopodobieństwo dotyczy także pewnej sceny, na któej pojawiają się zdarzenia. A czym taka scena i dla kogo/czego ma być? "Scena" to efekt patrzenia nas, ludzi, na świat właśnie przez filtrowanie zdarzeń powtarzalnych. Nie wiem, czy to ułomność. Pewnie tak, w tym przypadku, bo wymusza - na Tobie - potrzebę szukania czegoś na zewnątrz. Po co? Czy jak dziecko musisz mieć rodziców, dawców kultury itp? Daj sobie na luz... ;) Szukaj jak działa świat. On jest. Poznawaj go. Nic więcej nie jest możliwe.

                                A bogów nie było, bo kto by ich miał postwarzać? Zwróć uwagę na to, że możesz sobie wyobrazić nieskończenie skomplikowany świat bóstw zaleznych od siebie na sposób ludzki lub jakiś nieludzki, ale to niczemu nie służy.

                                Bóg nie może istnieć, bo nie można być jednocześnie wewnątrz świata (a tak jest gdy bóg macza palce w konstruowaniu tegoż) i (czy tylko?) na zewnątrz niego. To jest sprzeczne z logiką, bo łąmie podstawowe zasady i mówi, że ich nie ma, a przecież my istniejemy wyłącznie jako zasady. To, co jest chaosem, brakiem zasad, powoduje rozpad, dezintegrację...

                                > Nic nie poradzę, że takie są reguły statystyczno-matematyczne.

                                Powtarzam: statystyka jest regułą, która - w naszej sytuacji - opiera się na uśrednianiu widzianym poprzez oś czasu lub trójoś przestrzeni. Nie widzimy pierwotnej struktury, ale wiele, wiele poziomów wyżej wartość zamazaną przez niemożliwe do analizowania wybory wartości elementarnych uwikłanych we wzajemne, tez dla nas niewidoczne (między innymi poprzez ogrom skali ilości obiektów) oddziaływania.

                                > Dlaczego w jednym z tych nieskończonych światów nie
                                > miałoby być Boga i dlaczego to nie miałby być nasz świat?

                                Może gdzieś jest, ale... ;)

                                Programista uruchamiający program jest bogiem dla ludzików. Ludziki nigdy nie wyjdą dalej niż tak daleko, jak ten program im na to pozwala, choćby im się wydawało, że są bardzo samodzielne. Dla ludzików światem jest definicja, algorytm programu (jak nasza fizyka). I znów wraca pytanie, czy tym bogiem nie steruje inny bóg, który jest w programie nadrzędnym nad tym pierwszym bogiem. I tak aż w nieskończoność. Ale taka nieskończoność niczego nie wyjaśnia, bo na samej górze, na samym początku musi być NIC. I wtedy okazuje się, że tego najwyższego boga nie miał kto stworzyć.

                                A więc możliwe jest w ogóle, że ta cała struktura powstała bez mocy sprawczej. A więc mamy prawo założyć, że nasza fizyka właśnie taka jest. Po prostu redukujemy to, co i tak MUSI leżeć poza naszymi możliwościami poznania. Tego nie ma DLA NAS. A więc nie ma i w ogóle, bo dla nas ten ogół jest - niestety - ograniczony. Czy "niestety"? Taka jest logika.

                                Ja z tego powodu się nie pochlastam. ;) Życie jest piękne. To nasze mamy tylko jedno, choć cała nasz świadomość jest w pewnym sensie świadomością zbiorową, dorobkiem tysięcy pokoleń. O, i to powinno być dla nas optymistycznym finałem takich rozmyślań. Żyjmy dla siebie i dla naszych następców. Separujmy chłam i mówmy co jest fałszywe. Itd... ;)

                                > Czy też może "zabraniasz" stochastyce pewnych stanów, mówiąc
                                > "wszystko jest możliwe ale Bóg nie". Wobec tego świat byłby
                                > skończony ale na to nie ma dowodu.

                                Niczego nie zabraniam. Nikomu. Szukam, szukania mi trzeba... Znasz ten tekst? A co znajdę, to chętnie się podzielę z innymi.
                                • toja3003 odpowiedź na pytanie 27.06.08, 13:40
                                  Skąd wzięła się „możliwość”, z której wziął się proces
                                  stochastyczny? Typu "Znikąd" mnie nie zadowala. Podobnie jak inne
                                  twierdzenie "nadal nic nie ma". Otóż dla mnie jest różnica
                                  miądzy "nic nie ma" a "czymś" dlatego pytam "dlaczego istnieje coś".
                                  Skro mówisz "A bogów nie było, bo kto by ich miał postwarzać?" to
                                  pytam: a kto stowrzył świat? Niby kto miał go postwarzać? Ach, tak,
                                  zapomniałem, przecież wczeżniej stwierdziłeś "nadal nic nie ma". A
                                  to przepraszam. Jak dojdzeisz do wniosku, że jednak coś jest to może
                                  wtedy zapytasz dlaczego, bo na razie faktycznie nie musisz.
                                  Proponuję: daj sobie na luz... ;) Szukaj jak działa świat. On jest.
                                  Poznawaj go. Nic więcej nie jest możliwe. Powiadasz "To jest
                                  sprzeczne z logiką". Z jaką pytam? Na gruncie jakiej logiki
                                  określone twierdzenie jest logiczne bądź nie. Istnieją bowiem różne
                                  logiki, nie tylko binarna, gdzie coś jest albo logiczne albo
                                  nielogiczne, np. logiki wielowartościowe, rozmyte. Dotykamy tu zatem
                                  także kwestii relatywizmu językowego, hermeneutyki czy filozofii
                                  (dodam, że pojęcie relatywizmu lingwistycznego w sensie
                                  wittgensteinowskim jest, dla mnie, tak samo pozytywne w tym
                                  kontekście jak np. relatywizm einsteinowski). Zatem nie wiemy czy w
                                  przyrodzie moglibyśmy mieć stan niesitnienia, podobnie jak nie wiemy
                                  czy mamy w przyrodzie zbiory nieskończone – to też jest tylko pewna
                                  konstrukcja matematyczna, podobnie zresztą jak np. najprostsza
                                  figura geometryczna jaką jest bezwymiarowy punkt. Ale i w tym
                                  ostanim przypadku mówimy jedynie o przyjmowanym, lub nie, na wiarę
                                  aksjomacie euklidesowym. Aksjomaty są bowiem bezdowodowe a mogą być
                                  różne (np. geometria Łobaczewskiego). Oczywiście możemy zwrócić się
                                  ku empirii, ta jednak zawodzi w odniesieniu do obiektów
                                  niepowatrzalnych: mamy jedną rzeczywistość, jeden gatunek ludzki,
                                  jedną cywilizację, jedną historię, jedną Ziemię itp. Nie mamy zatem
                                  możliwości przeprowadzenia powtarzalnego doświadczenia, tak jak w
                                  przypadku niewielkich obiektów materialnych, np. cząstek
                                  elementarnych. Myślę zatem, że jest tu miejsce na wiele różnych
                                  teorii, zresztą nie upieram się, że akurat „moja” miałaby być
                                  słuszna. Ale sprowadzenie odpowiedzi na pytanie „dlaczego istnieje
                                  coś”, tylko do fizyki kwantowej jest podejściem zbyt wąskim, bo nie
                                  obejmuje takich zagadnień jak hermeneutyka czy inne fenomeny
                                  związane ze świadomością. Fizyka nie ma bowiem wiele do powiedzenia
                                  na temat istot żywych, języka naturalnego, procesów myślenia,
                                  ponieważ zajmuje się jedynie światem martwej materii. Jednocześnie w
                                  nauce nadal pobowiązuje postulat Leibnitza, że „teoria nie może być
                                  bardziej złożona niż rzeczywistość, którą opisuje, ponieważ w takim
                                  przypadku nic by nie opisywała a jedynie komplikowała stan
                                  faktyczny”. Nie można więc posługiwać się w nauce aksjomatycznym
                                  unikiem typu „tak jest i musicie w to wierzyć a dlaczego to i tak
                                  nie zrozumiecie”.

                                  Mówisz "na samym początku musi być NIC". Zgoda na taką tezę, ale
                                  skoro ta NICOŚĆ miała takie własności, że doprowadziła do powstania
                                  CZEGOŚ to przyznasz, że musiała zawierać też pewien PLAN (IMPULS,
                                  ALGORYTM, POCZĄTEK) a w szczególności masowo-energetyczny ekwiwalent
                                  naszego Wszechświata, który przez PUNKT Big-Bangu transformował się
                                  do postaci znanej nam (i nieznanej) materii i antymaterii a
                                  postawione pytania o przyczynę NICOŚCI pozostają.

                                  Ale powiedzmy, że zgadzam się nawet o niezasadność pytania
                                  o „początek”. Nie zgadzam się jednak w żadnym wypadku na odrzucenie
                                  zasady przyczynowości, bo tego uczy mnie cała nauka i całe
                                  doświadczenie ludzkości i moje własne. To pokazują równania w
                                  matematyce, chemii, ekonomii czy fizyce. Czy jesteś w stanie wskazać
                                  jakąkolwiek rzecz istniejącą bez przyczyny? Nie znajdziesz choćby
                                  najmniejszej a twierdzisz, że największa z nich, czyli wszechświat,
                                  powstała ot tak sobie z niczego!? W nauce istnieją prawa zachowania
                                  masy czy energii a więc taka masa jak naszego wszechświata nie mogła
                                  wedle tych praw powstać bez jej odpowiedniego ekwiwalentu. Jeśli
                                  znasz inne prawa czy modele, które tłumaczą, że taka masa mogła
                                  powstać inaczej to chętnie posłucham.


                                  • gandalf88 Co za potop slowotoku bez sensu 27.06.08, 14:14
                                    Chcesz equivalentu masy i energii z ktorej wszechswiat powstal?
                                    No to odpowiedz chociaz sam sobie - co jest equivalentem masy i
                                    energii w czarnej dziurze? Bez odpowiedzi lub proby odpowiedzi to
                                    to proste pytanie ,to mozecie w potopie waszego slowotoku pieprzyc
                                    do konca swiata. Zaczynam byc zdegustowany wasza glupota.
                                    • toja3003 polecam w tej kwestii 27.06.08, 14:18
                                      na początek prace Stephena Hawkinga ale zbaczamy z tematu, bo
                                      pytanie brzmi: skoro ta NICOŚĆ miała takie własności, że
                                      doprowadziła do powstania nie tylko CZEGOŚ ale jeszcze dodatkowo i
                                      ANTYCZEGOŚ to przyznasz, że musiała zawierać też pewien PLAN
                                      (IMPULS, ALGORYTM, POCZĄTEK) a w szczególności masowo-energetyczny
                                      ekwiwalent naszego Wszechświata, który przez PUNKT Big-Bangu
                                      transformował się do postaci znanej nam (i nieznanej) materii i
                                      antymaterii. Zatem uszczegóławiasz tylko użytą przeze mnie kategorię
                                      CZEGOŚ (powiadasz, że moje COŚ to twoje COŚ+ANTYCOŚ) a postawione
                                      pytania o przyczynę NICOŚCI pozostają.
                                      • gandalf88 Re: polecam w tej kwestii 27.06.08, 16:11
                                        Ale dlaczego w sposob nieuprawniony zakladasz kontynuacje
                                        wszechswiata w formie mterii i antymaterii? Czy ciagle jestes
                                        niewolnikem Stalina? Czy wierzysz, ze w czarnej dziurze masz
                                        kontynuacji materii? Jaka to forma materii moze egzystowac w
                                        warunkach : Przestrzen-nie istnieje
                                        Czas -nie istnieje
                                        Temperatura - zero bezwzgledne
                                        Jedyny empiryczny parametr BH- grawitacja
                                        No i wreszcie wez pod uwage , ze materia i antymateria sie anihiluja
                                        w czysta energie. Wiec nie buduj skomplikowanych teori bez ich
                                        jakiegokolwiek zaczepienia w empirii istniejacego kosmosu.
                                      • dungeon.master Re: polecam w tej kwestii 28.06.08, 01:14
                                        A dlaczego upierasz się, że musiała być jakaś nicość? Nauka wcale tego nie twierdzi.
                                        • toja3003 a co to znaczy "nauka"? 30.06.08, 11:26
                                          Czyja nauka? Niektórzy np. twierdzą, że nauka to matematyka a fizyka
                                          to nie nauka ale rzemiosło. Co z tego? Mówisz o jakiejś „globalnej
                                          definicji nauki”. Kto jest autorem tej „globalnej definicji”?
                                          Wikipedia? ONZ? Jakieś inne instancje? Żadna z nich nie wyklucza
                                          badań dotyczących Boga ze sfery Nauki. Ani żadna nie wyklucza badań
                                          dotyczących nicości.
                                          • dungeon.master Re: a co to znaczy "nauka"? 30.06.08, 21:02
                                            JAKAKOLWIEK nauka nie twierdzi, że Wszechświat MUSIAŁ powstać z nicości.
                                            • toja3003 to prawda ale jest 01.07.08, 09:59
                                              przyczynowość więc pytam: skąd?
                                  • grgkh Re: odpowiedź na pytanie 28.06.08, 01:10
                                    Powinienem spać, bo rano wyjeżdżam, ale skrobnę kilka słów.

                                    > Mówisz "na samym początku musi być NIC".
                                    > Zgoda na taką tezę, ale
                                    > skoro ta NICOŚĆ miała takie własności,
                                    > że doprowadziła do powstania
                                    > CZEGOŚ to przyznasz, że musiała zawierać
                                    > też pewien PLAN (IMPULS, ALGORYTM, POCZĄTEK)
                                    > a w szczególności masowo-energetyczny ekwiwalent
                                    > naszego Wszechświata, który przez PUNKT Big-Bangu
                                    > transformował się do postaci znanej nam (i nieznanej)
                                    > materii i antymaterii a postawione pytania
                                    > o przyczynę NICOŚCI pozostają.

                                    Mówiłem, że na początku było nic. Nic to stan przed inicjacją założeń. Uważam, że na zewnątrz tych założeń nie było niczego przed ich inicjacją i nigdy niczego nie będzie później. Dlaczego? Bo nie ma zewnętrznego czasu, który by coś synchronizował.

                                    Kiedy patrzysz w lustro i widzisz swoje odbicie, to jesteś Ty, czy pewnego rodzaju informacja, którą interpretujesz jako fałszywą?

                                    Wszystko jest TYLKO informacją. Oprócz niej nie ma niczego. To sposób w jaki przetwarzana jest ona przez algorytm Wszechświata (jednoczesność), a także jednoczesność zapisu i aktywacji struktur neuronów mózgu powoduje, że powstają wyższe pojęcia.

                                    Czy elektron na orbitalu siedzi w jakimś miejscu i czeka na nasz pomiar? Ale my sobie pewne skutki odczytu informacji interpretujemy jako ten elektron przypisując mu jakieś cechy fizyczne.

                                    Zauważ, że wchodząć coraz głębiej w strukturę wszystkiego przestajemy dostrzegać pojęcia z wyższych poziomów. Czy one gdzieś giną? Nie. Zmienia się nasz sposób interpretacji.

                                    I tak jest ze wszystkim. Nie ma materii, energiii i całej reszty - jest informacja. To tradycyjny sposób oglądu rzeczywistości nie pozwala nam tak łatwo oderwać się od sposobu myślenia utartymi ścieżkami. A przecież (do niedawna) nikt elektronu nie widział. A widział ktoś kwarki lub struny?

                                    Czy ja narysujesz linię na kartce, to jest to linia ciągła, czy zbiór punktów na ścieżce z grubsza przypominający linię. A jednak nasz mózg wygładza tę linię, reinerpretuje infromację. Itd, itp.

                                    Dlaczego więc świat opisujesz wciąż pojęciami z naszego języka potocznego i nie potrafisz sobie powiedzieć, że może one są dobre ale tylko tak, jak mechanika niutonowska dla prędkości dalekich od prędkości światła? Te pojęcia takimi właśnie są. Im bliżej prawdziwej struktury wszystkiego, tym gorzej się nadają do opisów. Całe szczęście, że możemy wtedy zasłonić się matematyką, która okazuje się uniwersalna. Widać, że jest to prawdziwy język natury, jedyny prawdziwy.

                                    Reszta to ułuda.

                                    I dlatego nie daje się bronić tez formułowanych w językach zawierających pojęcia wyższego rzędu.

                                    I na koniec chcę powiedzieć, że nie zależy mi żeby Cię do czegoś przekonywać. Jedyne co robię to szukam. Widzę, jak kiepsko wygląda sposób myślenia nie pozwalający na oderwanie się od cycka matki. Potrzebny jest radykalny krok, odrzucenie czegoś, co nam przeszkadza. Nieśmiało zgłaszam swój pogląd. Być może robię to nieciekawie, niespójnie, chaotycznie, bez podstaw matematycznych, na wyczucie - ale jedyne czego oczekuję, to zniżenie się do spojrzenia od strony robionych przeze mnie założeń na wynikające z nich wnioski. Pytam, czy jeśli zrobię takie założenia, to to co wydaje mi się, że z nich wynika, jest dobrze pomyślane, czy zawiera jakieś zasadnicze błędy?

                                    To pewna hipoteza, w której nie ma miejsca na pojęcia, jakie wy uważacie za elementarne. Dla mnie one są pochodne. A przeciez system buduje się od założeń, a nie od jakichś ich przetworzeń.

                                    I jeszcze jedno. Jeśli jest tak jak myślę, to na pewno nie istnieje oddzielny zestaw założeń i algorytm zmienności, który widzimy do dziś jako fizykę. Pierwotna inicjacja wszystkiego musiała wynikać z aktu kreacji, który trwa do dziś, choć "nasz" obszar czasoprzestrzeni już od bardzo dawna wydostał się poza coś, co moglibyśmy nazwać pierwotnym "stworzeniem" materii-energii (bo na początku na pewno jej nie było lub inaczej, nie powstała w całości jednocześnie).

                                    Nie akceptuję stwierdzeń typu "transformował się", które powyżej piszesz. To nic nie znaczy. Musi być przyczyna, algorytm, wynikające z prazałożeń działających do dziś. Czym jest transformacja? Toz to w dalszym ciągu myślenie "pobożne" - czarodziejska różdżka, wola boska czy ionne licho. Tak na pewno nie wolno myśleć i na tym opierać reszty.

                                    Wystarczy. Muszę kończyć. Jeśli chcesz się zabawić w przygodę pisania scenariuszy, które przecież wcale nie muszą być zwariowane, to pomyśl nad tym co mnie przychodzi do głowy. Nauka to sztuka porzucania tego, co nam się do tej pory wydawało prawdą. To wolność myślenia bez ograniczeń. Życie jest krótkie. Nie pozwalajmy sobie na powtarzanie dogmatów innych. Szukajmy, a może znajdziemy.
                                    • dungeon.master Re: odpowiedź na pytanie 28.06.08, 01:45
                                      Przynam, że nie rozumiem Twoich wywodów. Skąd wiesz, że nie istnieje nic oprócz
                                      informacji? Czy masz na to jakieś argumenty, czy tylko wewnętrzne przekonanie?
                                      To może ja powiem, że nie ma niczego oprócz mnie i cały świat jest tylko
                                      wytworem mojej wyobraźni. W czym Twoja hipoteza jest lepsza od mojej?

                                      Gdy patrzysz w lustro widzisz informację przenoszoną przez pewne cząstki
                                      materialne. Dlaczego twierdzisz, że te cząstki nie istnieją, skoro to one
                                      właśnie przynoszą Ci tę informację? Skoro nie istnieje materia, tylko
                                      informacja, to spróbuj wejść do lustra. Daj znać jak przebiegł eksperyment.

                                      Czym jest informacja w świecie, w którym nie ma jak jej zapisać (bo istnieje
                                      tylko ona)? Czy może masz inną definicję informacji? Zdradź ją.

                                      Elektron ma niekreślone położenie-pęd, ale z tego faktu nie wynika, że on nie
                                      istnieje.

                                      Kwarki ktoś widział, strun nie. I co z tego?

                                      Linia na kartce to nie jest linia matematyczna. Wie to każdy uczeń. Jak to
                                      powiązać z Twoją hipotezą, że nic oprócz informacji nie istnieje.

                                      Język potoczny może nie nadaje się do opisu nowoczesnej fizyki, ale jak z tego
                                      wyciągasz wniosek, że nie istnieje materia.

                                      Matematyka opisuje świetnie świat. Dla jednych jest to dziwne, dla innych nie,
                                      ale jak na podstawie tego faktu doszedłeś do wniosku, że wszystko oprócz
                                      matematyki to ułuda?

                                      itd. itd.

                                      Może jestem mało domyślny, więc napisz jasno i logicznie jak z podanych przez
                                      Ciebie faktów wynika wniosek, że nic (oczywiście oprócz informacji) nie istnieje.
                                      • toja3003 Otóż pojęcie materia ma co najmniej dwa znaczenia. 30.06.08, 11:23
                                        Otóż pojęcie materia ma co najmniej dwa znaczenia. Pierwsze, wąskie
                                        oznacza obiekty masowo-energetyczne a więc to czego doświadczamy
                                        zmysłowo w naszym codziennym życiu w kontaktach z przedmiotami czy
                                        zjawiskami. Czyli mówiąc językiem fizyki materia to wszystko co
                                        posiada masę względnie energię. Taka wąska definicja nie wystarcza
                                        do poszukiwania odpowiedzi na wcześniej postawione pytanie,
                                        wykraczające poza obszar zainteresowań fizyki. Drugie
                                        znaczenie „materii” jest szersze i oznacza całość rzeczywistości,
                                        którą da się kategoryzować np. pięciorako: masa, energia,
                                        przestrzeń, czas, informacja. W efekcie znowu wracamy do kwestii
                                        języka i co najmniej od Wittgensteina można zauważyć, że poza
                                        językiem nic nie istnieje. Językiem matematyki, naturalnym czy
                                        jakimś innym. A język to informacja czyli jeśli twierdzisz, że nie
                                        wszystko jest językiem (informacją) to podaj choć jeden przykład, że
                                        tak nie jest, bo ja twierdzę, że tak jest zawsze i wszędzie w 100%.
                                        Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii wychodząc od różnych
                                        założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie ma tej jednej,
                                        jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja inna, nie mam z
                                        tym żadnego problemu. Ty masz?

                                        • gandalf88 Re: Otóż pojęcie materia ma co najmniej dwa znacz 30.06.08, 11:51
                                          Toja , po co robisz groch z kapusta?
                                          Mowisz ze" wszystko co posiada mase albo energie to materia"
                                          Nieprawda.
                                          Istnieje energia bez materii.
                                          Istnieje masa bez materii.
                                          Mowisz ze materia to: "masa, energia,przestrzen czas i informcja" .
                                          Nieprawda.
                                          Prestrzen i czas jest skutkiem istnieni materii. Nie ma materii to i
                                          na ma czasu i przestrzeni.
                                          Jezeli chodzi o informacje jako zjawisko kosmiczne to jest
                                          licencja poetica antropomorfizujacych ignorantow.
                                          Niestety toja, biegasz wkolo goniac wlasny ogon.

                                          • toja3003 podałem różne definicje pojęcia materii, 01.07.08, 10:05
                                            powtarzam: pojęcie materia ma co najmniej dwa znaczenia. Pierwsze,
                                            wąskie oznacza obiekty masowo-energetyczne a więc to czego
                                            doświadczamy zmysłowo w naszym codziennym życiu w kontaktach z
                                            przedmiotami czy zjawiskami. Czyli mówiąc językiem fizyki materia to
                                            wszystko co posiada masę względnie energię.

                                            Powtarzam jeszcze raz: operator "względnie" oznacza "lub" więc nie
                                            ma tu sprzeczności z twierdzeniem "Istnieje energia bez materii.
                                            Istnieje masa bez materii" - to zresztą też tylko modele.

                                            I dalej powtarzam: drugie znaczenie „materii” jest szersze i oznacza
                                            całość rzeczywistości, którą da się kategoryzować np. pięciorako:
                                            masa, energia, przestrzeń, czas, informacja.

                                            Podkreślam: operator "np." oznacza, że mogą być inne modele a podany
                                            nie przesądza o związkach przyczynowo-skutkowych więc nie ma tu
                                            sprzeczności z twierdzeniem " Prestrzen i czas jest skutkiem
                                            istnieni materii. Nie ma materii to i na ma czasu i przestrzeni." -
                                            to zresztą też tylko modele.

                                            Napisz coś nowego, bo nie wiem co chcesz udowadniać.
                                            • gandalf88 Re: podałem różne definicje pojęcia materii, 01.07.08, 10:14
                                              Ale dlaczego nie uzyjesz slowa "rzeczywistosc" ,"stan"?
                                              Pragne zwrocic ci uwage , ze naduzywano slowa materia i materializm
                                              na olbrzymia skale w czasach ateizmu bolszewickiego.
                                              Mowienie , ze czas to materia to naduzycia - nieprawdaz?
                                              • toja3003 ba, kwestia języka, konwencji. 01.07.08, 11:58
                                    • toja3003 "na początku było nic"? Czyli jak "było"? 30.06.08, 11:19
                                      Bo dla mnie być może tylko "coś" i to nas różni.
                                      Powiadasz "Wszystko jest TYLKO informacją". Ok. To informacja
                                      jest "czymś" czy "niczym"? Skąd ta informacja pytam?

                                      Już Leibniz powiedział, że model rzeczywistości nie może być
                                      bardziej złożony od niej samej, bo wówczas niczego by nie wyjaśniał.
                                      To też obowiązuje nadal. Czyli jeżeli model z Bogiem jest bardziej
                                      spójny od tego bez, co pokazałem wcześniej i udowodniłem, to taki
                                      model spełnia założenia Leibniza i Ockhama cnd.

                                      Ten model jest dla mnie lepszy, który ja uważam za lepszy a dla
                                      ciebie może być ten lepszy, który ty uważasz za lepszy. „Lepszość”
                                      nie jest dla mnie absolutna. A na każdy model jest inny model.
                                      Możesz wierzyć w co chcesz. Gödel pokazał ograniczenia nauki ale
                                      można to też interpretować jako pokazanie ich braku, bo wskazał
                                      jakie warunki powinny być spełnione dla wykazania zupełności i
                                      niesprzeczności systemu a więc rozstrzygalności zdań.
                                      • gandalf88 Czy odrozniacie "Nic" od "Nicosci"? 30.06.08, 11:36
                                        Nie odrozniacie , bo macie znisczone prez cywilizacje mozdzki
                                        ludzikow XXl wieku.
                                        Czlowiek 10 tysiecy lat rozumial Nihilo - Nicosc jako cos zupelnie
                                        innego niz nic. A wy ani be ani me.
                                        Nicosc wzgledna to rownowaga dwoch nie-anihilujacych sie skladnikow.
                                        Nicosc wzgledna jest zakotwiczona w empirii kosmosu.
                                        Nicosc wzgledna zrodlem Big Bang.
                                        Big bang to fluktuacja rownowagi nicosci wzglednej.
                                        • toja3003 a skąd się wzięła 30.06.08, 16:23
                                          ta nicość względna? Sama z siebie? A gdzie dowód? I dlaczego była w
                                          równowadze? Akurat w takiej a nie innej? I dalczego była źródłem Big-
                                          Bangu? Akurat takiego a nie innego? I gdzei dowód na to co rozumiał
                                          człowiek 10 tysięcy lat temu? Bo jakoś po sobie dokumentów pisanych
                                          nie zostawił prawda?
                                          • gandalf88 Re: a skąd się wzięła 30.06.08, 19:51
                                            Duzo ciekwych pytan Toja. Niestety odpowiedzi jest duzo mniej.
                                            Zeby zachowac wierygodnosc rcjonalnego toku mysli musimy zakotwiczyc
                                            ja w empirirycznych faktach kosmosu i uzyc retrograde
                                            reasoning.
                                            1) Sa trzy podstawowe elemnety kosmosu:
                                            Ciemna energia(72%)
                                            ciemna materia (24%)
                                            materia atomowa (4%)
                                            2) Sa dwa poestawowe dzialnia w kosmosie ktore powoduja jego
                                            dynamike:
                                            dzialananie odpychajace (ciemna energia)
                                            dzialanie przyciagajce (grawitacja)
                                            Z powyzszych faktow kosmosu mozna wyprowadzic racjonalny wywod
                                            ze kosmos powstal z nicosci wzglednej
                                            Jezeli cie to interesuje, moge taki wywod ci powtorzyc.
                                            3)Ewolucja kulturowa ktora trwa od okolo 100 tysiecy lat propagowala
                                            sie glownie za pomoce meme. Przekaz memetyczny stracil na znaczeniu
                                            okolo 500 lat BC. Biblia jest spisanym przekazem memetycznym
                                            kilkunastu cywilizacji obejmujacych kilkanascie tysiecy lat.
                                            • toja3003 zgoda na nicość względną jako 01.07.08, 10:08
                                              wyjaśnienie dla podanego modelu. Pytam zatem: skąd ta nicość i o
                                              takich właściwościach? A co do Biblii to jest jeszcze hermeneutyka
                                              prawda? Np. jak w oryginale brzmiał p. 3 Dekalogu a jak brzmi i jest
                                              interpretowany dzisiaj lub na przestrzeni dziejów?
                                              • gandalf88 Re: zgoda na nicość względną jako 01.07.08, 10:56
                                                Nicosc wzgledna nie jest pojeciem matafizycznym.
                                                Fluktuacja rownowagi nicosci wzglednej to nie metafizyka. To
                                                pelnouprawniona naukowa teoria ktora ma lepsze oparcie w empirii niz
                                                teoria fluktuacji kwantowej.
                                                Skad ta nicosc i o takich wlasciwosciach?
                                                Spytaj sie Alana Gutha skad ta fluktucja kwantowa i w magicznej
                                                przestrzeni o takich wlasciwosciach? I odpowiedzi od Alana Gutha
                                                nie uslyszysz.
                                                A odemnie uslyszysz i to nie metafizycznie. Nicosc wzgledna jest
                                                skonczona. Jej zrodlem jest Nicosc Nieskonczona a dokladniej
                                                Nieskonczony Potencjal Nicosci.
                                                Przypomnij sobie wlasciwowci "nieskonczonosci" a bedziesz mial
                                                racjonalna odpowiedz na wszystkie twoje pytania
                                                • gandalf88 Skad, jak, dlaczego? 01.07.08, 11:05
                                                  Jezeli szukacie odpowiedzi na pytanie "Kosmos - skad, jak, dlaczego?"
                                                  to ja wam dam calkowita dowiedz dla ateistow i teistow:
                                                  NIESKONCZONY POTENCJAL NICOSCI
                                                  Jest to jedyne pojecie w historii mysli ludzkiej laczace fizyke i
                                                  metafizyke. JA jestem odkrywca i autorem tej madrosci.
                                                  • toja3003 to ładnie, że coś odkryłeś 01.07.08, 12:00
                                                    dla siebie, bo ja też odkryłem i to 100 razy dziennie ale dla siebie.
                                                  • gandalf88 Prawda jak nieskonczonosc moze byc tylko jedna 01.07.08, 13:38
                                                    Prawda tak jak nieskonczonsc moze byc tylko jedna.
                                                    Prawda jednego czlowieka to prawda dla wszystkich
                                                    To co jest odkrywane sto razy dziennie nigdy nie moze byc prawda.
                                                    Za mna sto tysiecy lat ewolucji kulturowej Homo Sapiens.
                                                    Za toba tylko wiedza googla.
                                                  • toja3003 Owszem prawda jest tylko jedna ale to nie jest bin 01.07.08, 14:46
                                                    Owszem prawda jest tylko jedna ale to nie jest binarna wartość zero
                                                    lub jeden, bo prawda jest niezwykle złożona i ta sama prawda może
                                                    być różnie postrzegana z różnych stron. Tak jak jedna kula, która
                                                    jest tylko jedna ale widziana z różnych stron może być widziana
                                                    inaczej - jeden obswerwator powie „kula jest czerwona” a drugi
                                                    powie „kula jest zielona” i obaj mają rację. A nie ma takiego
                                                    człowieka, który mógłby powiedzieć „widzę całą kulę”, bo w tej
                                                    metaforze oznaczałoby to, że jest ktoś kto poznał całą prawdę. Jest
                                                    ktoś taki? Nie.
                                                  • gandalf88 Owszem prawda jest tylko jedna 01.07.08, 19:02
                                                    Wiem ze zartujesz. I przyklad kuli jest zwodniczy.
                                                    Co cie uprawnia do opisu calej kuli? Cale tysiaclecia ludzkosc
                                                    widziala tylko jedna strone ksiezyca i nikt nie byl tak glupi zeby
                                                    na tej podstwawie budowac "prawde" o calym ksiezycu.
                                                    Istnieje tylko prawda i nieprawda. Reszta to kretactwo.
                                                  • toja3003 jedna prawda? Czyja? Moja? Twoja? 02.07.08, 10:24
                                                    Bo mamy różne prawdy. Ach tak wiem. Twoja. Z definicji. Też twojej.
                                                    Ale tylko dla ciebie. Dla mnie nie.
                                                • toja3003 a co mi tam Alan Guth, ja 01.07.08, 11:59
                                                  stawiam naukowo pytanie, rzecz badam i udzielam odpowiedzi, ty masz
                                                  swoich kumpli a ja swoich.
                  • grgkh Co jest fałszem, a co nim nie jest 19.06.08, 10:38
                    toja3003 napisał:

                    > Więcej, już w ramach samego systemu aksjomatycznego istnieją
                    > zdania, o których prawdziwości czy fałszywości nie jesteśmy w
                    > stanie niczego powiedzieć w ramach tego systemu (twierdzenia
                    > Gödla). Z kolei empiria także nie jest jakimś absolutem,
                    > w który trzeba bezwarunkowo wierzyć.
                    > Nie ma „czystych danych empirycznych”. Zawsze związane są
                    > one z naszą zmysłową i modelową interpretacją. Zmysły mają swoje
                    > ograniczenia a model jest tylko uproszczeniem rzeczywistości.

                    Zmysły prysły...

                    Moje pytanie jest ewidentnym fałszem, sofizmatem, a więc DAJE się o
                    nim coś konkretnego powiedzieć. I nie mieszaj do tego świętej
                    pamięci nieboszczyka Gödla, bo o coś całkowicie innego mu chodziło.
                    A może tego nie rozumiesz? ;)
                  • grgkh Zasada zachowania materii (energii)... 19.06.08, 10:45
                    toja3003 napisał:

                    toja3003 napisał:

                    > Zasada zachowania materii (piszę materii żeby uniknąć spekulacji
                    > typu „coś” powstaje z „niczego” na zasadzie samostwarzania
                    > symetrii niższych z wyższych itp.) nadal w fizyce obowiązuje.

                    Ta zasada została jeden raz na pewno złamana. Kiedy? Podczas AKTU
                    STWORZENIA TEGO, CO NAM SIĘ DZIŚ MATERIĄ WYDAJE. W ograniczonym
                    pewnymi paramatrami, naszym wycinku czasoprzestrzeni wydaje się ona
                    prawdziwa i nie zamierzam jej podważać.
                    • ziutek-kowalski Zasada zachowania energii i materii to blad 19.06.08, 11:07
                      Ateisci uciekaja masowo od Empirii Kosmologii bo nauka ta na naszych
                      oczach niszczy ateizm i materializm.
                      Zasada zachwania materii i energii to fundament materializmu
                      Stalinowskiego i ateistycznego modelu wiecznego wszechswiata
                      materialistycznego. A to gowno prawda.
                      Gdzie "schowala " sie materia i energia miliarda slonc w Black Hole?
                      Biedni, idioci ateizmu materialistycznego. ha,ha,ha,ha,ha
                      • grgkh Re: Zasada zachowania energii i materii to blad 19.06.08, 11:43
                        Gdzie schował się pan Bozia, Leosiu? Wlazł do BH? A do której? ;)
                        • ziutek-kowalski Re: Zasada zachowania energii i materii to blad 19.06.08, 11:51
                          Na pewno nie do twojej. Zbyt smierdzaca.
                    • toja3003 a gdzie dowód na złamanie tej zasady? 19.06.08, 15:27
                      i jaka zasada złamała tą drugą? Gdzie powtarzalny eksperyment i jego
                      opis? Nie ma? No to mamy do czynienia tylko ze spekulacją.
                      • grgkh Re: a gdzie dowód na złamanie tej zasady? 19.06.08, 23:09
                        toja3003 napisał:

                        > i jaka zasada złamała tą drugą?

                        A o co chodzi? ;)

                        > Gdzie powtarzalny eksperyment i jego
                        > opis? Nie ma? No to mamy do czynienia tylko ze spekulacją.

                        Czy wszechświat nie miał początku? Miał. A może w to wątpisz?

                        A co było, jak nie było niczego?

                        A co było "potem", jak było już wszystko?

                        Pomiędzy tymi dwoma momentami zdarzył się akt kreacji, w którym złamana została zasada zachowania wszystkiego. Czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia? Czy używanie logiki w myśleniu jest Ci obce?
                        • toja3003 owszem zgoda, że 20.06.08, 09:16
                          "wszechświat miał początek" ale co było przyczyną tego "początku"? W
                          obliczu unikalności pewnych obiektów nie mamy szans na powatrzalność
                          doświadczeń, względnie na ich przeprowadzenie. Jest jeden gatunek
                          ludzki z jedną historią i cywilizacją, jedna Ziemia i jeden
                          Wszechświat, który znamy, z jedną ewolucją materii i przyrody
                          ożywionej. To powoduje, że szukanie odpowiedzi na pytanie „dlaczego
                          w ogóle istnieje coś” wymaga podejścia interdyscyplinarnego. Nie
                          obejdzie się tu bez gadamerowskiej hermeneutyki i relatywizmu
                          lingwistycznego w sensie wittgensteinowskim. Sama fizyka niewiele ma
                          do powiedzenia na temat fenomenu świadomości, bo nie zajmuje się
                          funkcjonowaniem obiektów żywych. Takie pojęcia jak np. wolność czy
                          świadomość są jej obce. Tu potrzebne są z jednej strony dokonania
                          nauk humanistycznych a z drugiej ich powiązanie np. z biologią,
                          chemią, genetyką, informatyką (infogenetyką), neurologią; z fizyką
                          też ale jak widać nie tylko. Tak, „organizmy biologiczne to nie
                          tylko maszyneria biochemiczna” Powtórzę: maszyneria nie tłumaczy
                          fenomenu samoświadomości. Owszem, zgoda na to, że ”mysli sa zwiazane
                          z dzialaniem mozgu ktory realizuje po prostu pewne algorytmy
                          przetwarzania informacji?” Ale uważam, że to wcale nie jest tak „po
                          prostu”. I fizyka niewiele tu pomoże. Powiadasz: „prawo” a zatem
                          jakiś „algorytm”, „informacja”. Zapytam zatem też „po prostu”: czym
                          jest informacja? Cóż może nam tu jedynie fizyka odpowiedzieć?
                          Niewiele. Owszem istnieje zgrabna definicja entropiczna, są prace
                          Shanonna (to już teoria informacji) ale też będące opisem
                          ilościowym. A co z kontekstem informacji? A jest ona jak najbardziej
                          kontekstowa. I znowu wracam do samoświadomości. Czy informacja, jako
                          taka, ma własności materialne? Jeśli tak to jakie? I nie mówię o
                          nośnikach danych tj. reprezentacji informacji ani o fizycznym
                          transporcie jonów wapnia w mózgu bądź innych sygnałach elektro-chemo-
                          magnetycznych. Idea (informacja) jako taka jest czymś niematerialnym
                          (choć ma materialną reprezentację ale to nie to samo). Jak fizyka
                          (czy w ogóle nauka) tłumaczy fakt, że coś niematerialnego, np. sama
                          moja myśl, wola, jest w stanie poruszyć jak najbardziej materialną
                          ręką ważącą parę kilo? Uważasz, że to „po prostu” taki sam proces
                          jak zderzenie dwóch kulek, które opisują klasyczne równania
                          mechaniki? Wątpię.

                          Stawiając najważniejsze dla mnie pytanie „dlaczego istnieje coś” nie
                          oczekuję od ciebie jednoznacznej odpowiedzi ale sposób w jaki na to
                          pytanie n i e odpowiemy ma też wpływ na nasz światopogląd a więc i
                          na nasze życie. I daruj sobie odpowiedzi w stylu "Czy to naprawdę
                          takie trudne do zrozumienia? Czy używanie logiki w myśleniu jest Ci
                          obce?".
                          • petrucchio Toja3003, leniuszku... znów deja vu 20.06.08, 13:51
                            Różne dyskusje, różni dyskutanci, różne wątki, różne fora, wklejki te same:

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=79405605&a=79510496
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=78332803&a=78784733
                            Zwykłe trollowanie, czy może ktoś testuje niedopracowanego bota? ;)
                            • ziutek-kowalski petrucchio, to nie jest konkurs bajkopisarzy 20.06.08, 14:09
                              Nie kazdy ma twoja zdolnosc pitraszenia nowej bajki na kazda
                              dobranocke , panie Piotrze P. Ludzie maja przez lata wypracowane
                              latami wywazone poglady, ktore maja prawo prezentowac , wielokrotnie
                              z roznymi dyskutantam i w roznych tematach. I do tego Toja ma pelne
                              prawo.
                              I ja to szanuje.
                              Nie szanuje natomiast rozsiewacza wpolstrawionej tresci dzisiejszego
                              googla lup wikipedkii.
                              Wiesz jak nazywa sie wpolstrawiona sieczka widomosci? Go*wno
                              intelektualne.
                              • petrucchio Re: petrucchio, to nie jest konkurs bajkopisarzy 20.06.08, 14:24
                                ziutek-kowalski napisał:

                                > Nie kazdy ma twoja zdolnosc pitraszenia nowej bajki na kazda
                                > dobranocke , panie Piotrze P. Ludzie maja przez lata wypracowane
                                > latami wywazone poglady, ktore maja prawo prezentowac , wielokrotnie
                                > z roznymi dyskutantam i w roznych tematach. I do tego Toja ma pelne
                                > prawo.
                                > I ja to szanuje.
                                > Nie szanuje natomiast rozsiewacza wpolstrawionej tresci dzisiejszego
                                > googla lup wikipedkii.
                                > Wiesz jak nazywa sie wpolstrawiona sieczka widomosci? Go*wno
                                > intelektualne.

                                No to porównaj np.

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=80937924&wv.x=2&a=81093552
                                i
                                pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_omnipotencji

                                a przekonasz się, że np. rozwlekłe dywagacje forumowicza Toja3003 na temat
                                omnipotencji to słabo strawiona sieczka z Wikipedii (czyste cut-and-paste plus
                                parę spójników). Dyskutant, który komponuje swoje posty (albo raczej
                                propagandowe manifesty) z gotowców, powiela je w niezliczonych kopiach na wielu
                                listach i nawet nie potrafi dopasować ich do indywidualnych wypowiedzi
                                interlokutorów jest... kim? (Podpowiedź: cztery litery, dwie ostatnie to LL).

                                Zresztą
                                • toja3003 petrucchio, słusznie zauważasz, że 20.06.08, 14:38
                                  to co piszę już wcześniej powiedziano, napisano, także w wikipedii,
                                  tylko problem polaga na tym, że ciągle pojawiają się trywialne (dla
                                  mnie) pytania różnych dyskutantów, którzy udowadniają nimi, że nie
                                  zapoznali się choćby z podstawami problemów, o których dyskutują;
                                  oczywiście mógłbym napisać - p. L.A. Zadeh "Fuzzy Sets"
                                  dyskutantowi, który nie wie co to logika rozmyta ale tego nie robię
                                  tylko odpowiadam dłuższym tekstem albo ktoś mi zarzucił "moje
                                  teorie" kiedy wiele razy powoływałem się na różnych badaczy jak np.
                                  prof. Heller. Wiem, że dla kogoś kto raz czatł moje odpowiedzi albo
                                  zna źródła powtarzam się ale nie mam innej rady. Zauważyłem też, że
                                  gdy piszę "zajrzyj do źródła takiego a takiego" to wywołuję agresję
                                  typu "sam zajrzyj do podstawówki" więc jak mi ktoś wypala o efekcie
                                  Casimira nie odróżniając próżni i nicości to muszę ciągle podobnie
                                  odpowiadać, sory. Albo kiedy mówiym o kwestiach wiary i pwołuję się
                                  na określone encykliki, bo czytam nie tylko "Science" ale także
                                  encykliki (i szanuję ludzi, którzy znają tylko "Science" albo tylko
                                  encykliki albo nic z tego) to pojawiają się wypowiedzi typu "nie
                                  bądą czytał bzdur" wiąc prościej jest mi od razu operować określoną
                                  wypowiedzią. I nie zawsze chce mi się podawać literaturowo wszelkie
                                  źródła, bo ich nie pamiętam, np. słynne zdanie "czy przestałeś już
                                  bić swoją matkę" (ktoś pytał mnie uporczywie nt. paradosku
                                  omnipotencji, nie wiedząc, że te pytania były już dawno opracowane)
                                  było w jakimś skrypcie dla studentów I-go semestru ale kto był
                                  autorem? Jaka strona? Tytuł? Nie wiem.
                                • ziutek-kowalski Panie Piotrze P 20.06.08, 14:50
                                  "uderz w stol a ziutek sie odezwie".
                                  Ja jestem ostatnia osoba na necie, ktorej mozna postawic zarzut
                                  kompilacji. WSZYSTKIE MOJE POSTY SA ABSOLUTNIE ORYGINALNE.
                                  Wyjatkowo podaje wiadomosc ze zrodel niejawnych.
                                  Dla przykladu wiadomosc o wstrzymaniu eksperymentu CERN podalem
                                  FN zanim ktokolwiek w Europie o tym wiedzal.
                                  • toja3003 jeśli można: natomiast 20.06.08, 14:55
                                    moje wszystkie posty są absolutnie nieoryginalne: już przede mną
                                    ktoś użył tych samych 26 liter alfabetu łacińskiego i paru z
                                    ogonkami też. Ale nie chce mi się brać każdej litery, każdego wyrazu
                                    i każdego zdania w cudzysłów - niech ta deklaracja wystarczy.
                                  • petrucchio Re: Panie Piotrze P 20.06.08, 21:36
                                    ziutek-kowalski napisał:

                                    > Wyjatkowo podaje wiadomosc ze zrodel niejawnych.
                                    > Dla przykladu wiadomosc o wstrzymaniu eksperymentu CERN podalem
                                    > FN zanim ktokolwiek w Europie o tym wiedzal.

                                    No cóż, właśnie kończą schładzanie wszystkich ośmiu sektorów i za kilka tygodni
                                    wprowadzą do akceleratora pierwsze wiązki. Zobaczymy, czy prezydent Bush
                                    dotrzyma słowa danego Leonardowi i zrzuci na Szwajcarię bomby grafitowe.
                                    Mitomania ma krótkie nogi, a bądź pewien, że przypomnę ci we właściwym czasie
                                    twoje własne słowa.
                                    • ziutek-kowalski Re: Panie Piotrze P 20.06.08, 21:48
                                      Chyba mowisz o czym innym? Zawsze chodzilo o eksperyment, ktory
                                      pocztkowo mial byc przeprowdzony pod koniec sierpnia. Zostal on
                                      odwolany i bedzie przeprowadzony w innej formie na skutek
                                      amerykanskiej interwencji.
                                      Nikt nie mial zamiaru marnowac 8 miliardow utopionych w tej
                                      inwestycji.
                                      • petrucchio Re: Panie Piotrze P 20.06.08, 22:28
                                        ziutek-kowalski napisał:

                                        > Chyba mowisz o czym innym? Zawsze chodzilo o eksperyment, ktory
                                        > pocztkowo mial byc przeprowdzony pod koniec sierpnia. Zostal on
                                        > odwolany i bedzie przeprowadzony w innej formie na skutek
                                        > amerykanskiej interwencji.

                                        Mówię o próbnym wprowadzeniu wiązek do akceleratora. Właściwy eksperyment --
                                        zderzanie wiązek
                                        • ziutek-kowalski Re: Panie Piotrze P 20.06.08, 22:45
                                          Masz wobec mnie wielki dlug wdziecznosci. Zeby nie wymuszona przez
                                          SICIS modyfikcja eksperymentu, to bys zakonczyl jako wielki fiut
                                          w czarnej mikrodziurze.
                                          • petrucchio Re: Panie Piotrze P 20.06.08, 22:52
                                            ziutek-kowalski napisał:

                                            > Masz wobec mnie wielki dlug wdziecznosci. Zeby nie wymuszona przez
                                            > SICIS modyfikcja eksperymentu, to bys zakonczyl jako wielki fiut
                                            > w czarnej mikrodziurze.

                                            Jak modyfikacja? Na czym polega? I przede wszystkim: gdzie ją opisano? Żebyś nie
                                            wiem jak wytężył pomysłowość, obiektywnego potwierdzenia swoich bajek nie
                                            wyczarujesz. Oto smutny los każdego trollującego ziutka.
                                            • ziutek-kowalski Re: Panie Piotrze P 20.06.08, 23:05
                                              Oczywiscie ze nie bedzie potwierdzenia. Roznice dla eksperta beda
                                              widoczne dopiero w opisie dokonanego eksperymentu. Oczywiscie jezeli
                                              posiadasz wystarczajaco wiedzy zeby je dostrzec. A w ogole to masz
                                              wiele kompleksw nizszosci. Ale my mieszkancy dyplomatycznej czesci
                                              Saskiej Kepy czesto doswiadczamy zawisci mieszkancow podwarszawskich
                                              wiosek z ktorych pochodzisz.
                                              No a poza tem ja jestem piekniejszy od ciebie, mam wiecej dzieci,
                                              jestem lepiej wyksztalcony ,inteligentniejszy i mam dluzszego
                                              wacusia. Nic dziwnego , ze mnie nie lubisz.
                                              • petrucchio Re: Panie Piotrze P 20.06.08, 23:17
                                                ziutek-kowalski napisał:

                                                > Oczywiscie ze nie bedzie potwierdzenia.

                                                Oczywiście. QED.
                              • madcio M'kay. 21.06.08, 01:05
                                Bez personaliów i ziania miłością bliźniego a la geny szpicla. Ciach.
                            • toja3003 ile jest 2+2? Dla mnie zawsze 4 czyli 20.06.08, 14:10
                              na te same pytania są u mnie te same odpowiedzi - dzięki za uważne
                              czytanie moich postów, pozdrowienia.
                            • madcio [OT] Komentarz na marginesie. 21.06.08, 01:02
                              Tak technicznie, powtarzanie w kółko tych samych argumentów (tym ostrzej, jeśli
                              były przy okazji wielokrotnie obalane) może być, ale niekoniecznie musi być
                              trollowaniem.

                              Niegdyś tu szaleli kreacjoniści (ciekawe, gdzie ich wymiotło? może na jesień
                              wrócą) i kilku z nich mógłbym różnie nazywać, ale na pewno nie trollami.
                              Dlaczego akurat kreacjonistów podaję jako przykład? To klasyka - temat dyskusji,
                              w którym masz PEWNOŚĆ, że zobaczysz po raz kolejny te same, wyświechtane,
                              połatane i rozjechane przedtem niezliczoną ilość razy argumenty...
                              • petrucchio Re: [OT] Komentarz na marginesie. 21.06.08, 01:21
                                madcio napisał:

                                > Tak technicznie, powtarzanie w kółko tych samych argumentów (tym ostrzej, jeśli
                                > były przy okazji wielokrotnie obalane) może być, ale niekoniecznie musi być
                                > trollowaniem.

                                Zgoda. Jednakże charakterystycznym symptomem trollizmu, a co najmniej rażącym
                                naruszeniem netykiety, jest według rozmaitych źródeł trollologicznych "multiple
                                posting", czyli wklejanie ad nauseam tych samych tekstów ("gotowców") na wielu
                                listach i w wielu wątkach. To nie to samo, co zwykłe powtarzanie argumentów:
                                chodzi nie tylko o podobną treść, ale o tę samą formę. Zresztą troll czy
                                katarynka
                                • europitek Re: [OT] Komentarz na marginesie. 22.06.08, 13:40
                                  Cytat:
                                  > Zresztą troll czy katarynka
                  • grgkh Modelowanie rzeczywistości 19.06.08, 11:40
                    toja3003 napisał:

                    > matematyczny język fizyki jest aksjomatyczno-dedukcyjny.
                    > Czy to pewnik? Jeśli uważasz, że nie, to wykaż to, inaczej
                    > twoje podejście nie jest naukowe. A zatem u fundamentów tego
                    > języka znajdują się aksjomaty, które przyjmuje się dogmatycznie na
                    > wiarę, bo aksjomat jest, z definicji, „prawdą”. Tymczasem na każdy
                    > aksjomat jest inny aksjomat. W logice boolowskiej są tylko 2
                    > kategorie: „prawda” i „fałsz”, natomiast w logice
                    > wielowartościowej ten aksjomat nie obowiązuje. Nie ma zatem w
                    > nauce niepodważalnych pewników. Czy to też „pewnik”?

                    A jednak znów czegoś nie rozumiesz.

                    Świat zewnętrzny jest jeden. Podlega badanej przez nas zmienności.
                    Na jej podstawie próbujemy stworzyć "jakiś" model działania świata.
                    Na to jakie są zasady działania świata nie mamy wpływu. Jeśli chcemy
                    jednak je odgadnąć (!!!), to MUSIMY założyć, że są one ustalone. Z
                    tego wyniknie możliwość powtarzalności niezbędnej do przeprowadzania
                    skutecznych dla nas doświadczeń. Gdyby tak nie było, to cała zabawa
                    w naukę i poznawanie czegokolwiek nie miałby żadnego sensu, także i
                    dla nawiedzonych dogmatyków każdego typu, religijnego lub naukowego.

                    Napisałem, że musimy odgadywać zasady działania świata. Odgadywać,
                    bo nikt i nic nam ich nie podpowie. A potem weryfikować, czy są
                    prawdziwe. Ta prawdziwość to nie zgodność wewnętrzna twierdzeń, ale
                    zgodność twierdzeń (wzorów) z rzeczywistością. Tę pierwszą regulują
                    zasady matematyki (także i logiki), tę drugą doświadczenie i
                    obserwacje.

                    A dogmat, to takie twierdzenie, którego ktoś NIE CHCE weryfikować. Z
                    jakiegokolwiek powodu, ale najczęściej jest nim chęć uzyskania
                    korzyści z eksploatacji skutków robienia dogmatycznych założeń.
                    Ponieważ strefa nauki rozciąga się dziś nieporównywanie dalej niż na
                    jej początku więc i dla dogmatów zostaje coraz mniej miejsca i są
                    one coraz latwiejsze do obalania, bo wyraźniej dla ogólu widać ich
                    sprzeczność.

                    Widać sprzeczność... I tu pojawiaja się manipulacje, jak te twoje,
                    związane z pomieszaniem logik i ich roli w nauce.

                    Aksjomaty dotyczą elementów teorii, które nie muszą się odnosić do
                    naszego świata. Tak jest np. w matematyce. Ale przecież fizyka jest
                    wyłącznie matematyką, a więc badając fizykę odkrywać mamy w
                    rzeczywistości jakiś model matematyczny świata. Niestety, nie znamy
                    jego założeń, jego aksjomatów. Cóż nam innego zostało niż
                    przymierzać do tego co widzimy elementy, które sobie konstruujemy
                    poza fizyka w matematyce?

                    Innej drogi nie ma.

                    Smutne jest to, że Ty nie potrafisz rozróżnić aksjomatów służących
                    konstruowaniu teorii matematycznych - które ewentualnie mogą być
                    odpowiednikiem rzeczywistości matematyczno-fizycznej świata - od tej
                    najprawdziwszej, jedynie istniejacej fizyczności świata
                    obserwowanego przez nas z jego wnętrza i potrzebnych bo budowania
                    modelu jego działania.

                    Jest świat, obiektywny i realny. I jest jego model, niepełny,
                    niepewny, dopiero w trakcie ustalania, czy to naprawdę jest właśnie
                    ten. Mówiąc o fizyce zapisywanej przez nas wzorami, mówimy TYLKO o
                    modelu. A - zauważ to - takich modeli może być więcej niż jeden,
                    choćby przez to, co sam pisałeś o Gödlu, Einsteinie, Heisenbergu i
                    innych.

                    Naszą sprawą jest znalezienie takiego modelu, który pozwoli opisywać
                    zmienność rzeczywistości. I już. Żadnych nadmiarów, bo po co nam
                    one, jeśli wyliczeniowo nie wnoszą niczego niezbędnego? Potrzebujemy
                    modelu schludnego, ascetycznego i wiernego.

                    A krasnoludki? Jeśli będą niezbędne, by wyliczyć kolor kwarków, to
                    możemy o kolorze ich czapeczek porozmawiać :))).

                    > Zmysły mają swoje ograniczenia a model jest tylko uproszczeniem
                    > rzeczywistości.

                    Nadajesz "zmysłom" jakąś nadzwyczajną rolę. To błąd. Zmysły nas
                    mamią. To umysł musi szukać, podpowiadać i weryfikować prawdziwość
                    domniemań. Żadnych dogmatów. Żadnej pewności. I odrzucać wszystko,
                    co zbędne.

                    Zmysły, i przyrządy pomiarowe rozszerzające ich możliwości, są
                    pośrednikiem.

                    A model? Niekoniecznie musi być uproszczeniem. Jego wycinek
                    pozostanie wycinkiem, ale model całości - a przecież nie mamy pod
                    tym względem żadnych ograniczeń - potrafi ją opisać (kiedyś)
                    doskonale. Tego się trzymajmy i do tego dążmy. A nie zajmujmy się
                    pierdołami i durnymi dogmatami.
                    • ziutek-kowalski Re: Modelowanie rzeczywistości 19.06.08, 11:50
                      Dogmat ateizmu ateistycznego byl bezlitosnie w bolszewii egzekwowany.
                      Kazdy kto nie wierzyl w dogmat wiecznego materialnego kosmosu Stalina
                      byl wysylana na okrutna smierc.
                      W IMIE DOGMATU ATEISTYCZNEGO MATERIALIZMU ZAMORDOWANO 20 MILIONOW
                      LUDZI.
                      Jakie to szczescie, ze nauka konsekwentnie osmiesza matrialistyczny
                      dogmat i morderczych ateistycznych dogmatykow.
                      Dogmatycy ateizmu na smietnik historii!!!
                      • maruda.r Re: Modelowanie rzeczywistości 19.06.08, 14:20
                        ziutek-kowalski napisał:

                        > Dogmat ateizmu ateistycznego byl bezlitosnie w bolszewii egzekwowany.

                        ************************************

                        Przestań truć dupę na forum i zadzwoń do Radia Maryja.

                        • ziutek-kowalski Re: Modelowanie rzeczywistości 19.06.08, 14:25
                          Ale dlaczego mam dzwonic chlopcze? Wlasnie siedze w redakcji.
                          • ziutek-kowalski Dogmat ateizmu materialistycznego .... 19.06.08, 14:30
                            ....byl w boszewii wymuszany pod grozba smierci. Dobrze , ze
                            wspolczesna Nauka zniszczyla dogmat ateizmu materialistycznego.
          • europitek Re: Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma 18.06.08, 13:04
            Cytat:
            > Bóg, z definicji (...)

            Skąd się wzięła <definicja Boga>, o którym piszesz? Kto ją sformułował?
            • toja3003 Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sp 18.06.08, 15:04
              Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma tu sprzeczności w
              stwierdzeniu, że sam się stwarza, był jest i będzie.

              W tym miejscu znowu zadasz pytanie skąd dowód na takie a nie inne
              założenia dot. definicji materii czy Boga, względnie założeń
              połączonych z określoną tezą. Otóż nie ma takiego dowodu w nauce, bo
              składa się ona z modeli, będących w naszym wobrażeniu odbiciem czy
              uproszczeniem rzeczywistości dla jej lepszego zrozumienia. Euklides
              przyjął określone aksjomaty i dedukcyjnie powstała z tego geometria
              ale euklidesowa. U Łobaczewskiego przyjęto inne założenia, inne
              definicje i stąd inne wnioski. W efekcie znowu wracamy do kwestii
              języka i co najmnej od Wittgensteina można zauważyć, że poza
              językiem nic nie istnieje. Językiem matematyki, naturalnym czy
              jakimś innym. Stąd człowiek ma swobodę konstruowania teorii
              wychodząc od różnych założeń i przyjmując różną logikę, bo i tu nie
              ma tej jednej, jedynie słusznej. Moja jest taka jak pisałem a twoja
              inna, nie mam z tym żadnego problemu. Ty masz?
              • europitek Re: Bóg, z definicji, jest wszechmogący i nie ma 18.06.08, 20:56
                O żadne dowody na cokolwiek nie pytałem, a jedynie chciałem wiedzieć kto zdefiniował Boga.

                Odnośnie posiadania problemów, to pewnie mam ich średnio tyle co inni, ale nie są one tej natury, o którą pytasz.
                • toja3003 Ja tylko stawiam pytanie „dlaczego w ogóle istniej 19.06.08, 09:54
                  Ja tylko stawiam pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś?”
                  I proszę nie mylić zera (zero to już pewna wartość a nicość jest
                  stanem bez wartości), próżni (są w niej choćby oddziaływania
                  polowe), względnie wszechświata poza znaną nam czasoprzestrzenią z
                  nicością. Owo pozaczasoprzestrzenne coś też musiałoby jakoś powstać.
                  Jak?
                  • grgkh Re: Ja tylko stawiam pytanie „dlaczego w og 19.06.08, 13:58
                    toja3003 napisał:

                    > Ja tylko stawiam pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś?”

                    A czy każde pytanie ma sens?

                    Istnieje coś ponieważ była taka możliwość, a nie dlatego ze ktoś
                    miał powód by tę możliwość uruchomić.

                    > I proszę nie mylić zera (zero to już pewna wartość a nicość jest
                    > stanem bez wartości),

                    Rozróżniam zero i null. To jest DOKŁADNIE tak jak w
                    informatyce. "Nicość", NULL, brak rezerwacji miejsca dotycząca
                    czegokolwiek jest tylko brakiem tego obiektu. Obiekt tworzy,
                    inicjuje procedura, algorytm czyli fizyka wszechświata. O
                    nieistnieniu można mówić tylko w kontekscie odpowiadającego mu
                    istnienia.

                    > próżni (są w niej choćby oddziaływania polowe),

                    Jakie zera próżni? Przestrzeń jest paramatrem, a nie fizycznym
                    obiektem. Nie ma obiektu - nie ma parametru.

                    > względnie wszechświata poza znaną nam czasoprzestrzenią z
                    > nicością.

                    Coś" oddziałuje z "nicością"? Co za bzdura. Jak coś może oddziaływać
                    z niczym? Musiałaby istnieć jakaś wspólna cecha, parametr wiążący te
                    obiekty, a NULL jest nieistnieniem z założenia. Teologia zamienia
                    naukę w bełkot. Jest tylko to, co istnieje (zaczynasz mówić o
                    nieistniejących obiektach tak samo jak o istniejacych). Jest więc
                    fizyka, czyli zasady zmienności, które kreują pewne obiekty same z
                    siebie, a potem określają, jak one się zmieniają. Te zmienności
                    widzimy jako świat. Niczego więcej nigdy nie zobaczymy, a więc
                    niczego więcej dla nas nie było, nie ma i nie będzie. A więc nie
                    było, nie ma i nie będzie w ogóle.

                    > Owo pozaczasoprzestrzenne coś też musiałoby jakoś powstać.
                    > Jak?

                    Co "jak"? A jak powstało to co jest? Praprzyczyną jest fizyka, czyli
                    matematyczny algorytm, który "na tle" czasoprzestrzeni stworzył to,
                    co widzimy jako wszechświat.
                    • ziutek-kowalski Re: Ja tylko stawiam pytanie „dlaczego w og 19.06.08, 14:24
                      No to wiemy juz jak powstal kosmos. Oto najnowsz ateistyczny Dogmat
                      autorstwa dogmtyka-sklerotyka: "Praprzyczyna jest matematyczny
                      algorytm, ktory na tle czasoprzestrzeni stworzyl to, co widzimy jako
                      wszechswiat?
                      Dziadziu bolszewicki, a kto napisal algorytm?
                      Oczywiscie, ze Jozef Stalin.
                    • maruda.r Re: Ja tylko stawiam pytanie „dlaczego w og 19.06.08, 14:55
                      grgkh napisał:

                      Rozróżniam zero i null. To jest DOKŁADNIE tak jak w
                      informatyce. "Nicość", NULL, brak rezerwacji miejsca dotycząca
                      czegokolwiek jest tylko brakiem tego obiektu. Obiekt tworzy,
                      inicjuje procedura, algorytm czyli fizyka wszechświata. O
                      nieistnieniu można mówić tylko w kontekscie odpowiadającego mu
                      istnienia.

                      ***********************************

                      Powyższy opis "null" ma trochę dziur, ale nie wynika to z braku wiedzy, a z
                      braku pojęć we współczesnym języku. Odwołując się do informatyki: jest to
                      wartość, która nie spełnia warunku dla logicznego zera i dla logicznej jedynki,
                      a jednak istnieje. Występują więc sytuacje, który wymagają przyjęcia trzeciej
                      wartości w dwuwartościowym z założenia świecie informatyki. Można przyjąć, że
                      jest wartość nieokreślona. Jednak istnieje. Podobnie jest z przeskokiem
                      elektronu z orbity na orbitę.

                      Nieokreśloność nie jest jednak tożsama z pozaświatem, a więc z czymś, czego w
                      żaden sposób nie możemy postrzec czy nazwać. Przestrzeń przed, po i poza naszym
                      wszechświatem jest czystą spekulacją. Tym bardziej, że zdecydowaną większość
                      zjawisk jesteśmy w stanie wytłumaczyć w obrębie naszego wszechświata. Ba!
                      powinniśmy. Nie ma potrzeby doszukiwania się interakcji z niebytem, pozaświatem
                      czy czymkolwiek podobnym.

                      • ziutek-kowalski Re: Ja tylko stawiam pytanie „dlaczego w og 19.06.08, 15:29
                        kolega maruda pisze , ze "przestrzen przed ,poza i po jest czysta
                        spekulacja." Brawo! Wlasnie rozwalil kolega ostatni dogmat
                        ateistow o "magicznej przestrzeni w ktorej byla fluktuacja kwantowa".
                        Bo wiadomo , ze nie moze byc fluktuacji kwantowej w nie-przesrzeni.
                        Nie zgadzm sie jednak z samograniczaniem sie ludzkiego intelektu do
                        skonczonego w kazdym aspekcie kosmosu. To nie mozliwe, z tych samych
                        powodow dla ktorych nasza cywilizacji nie mogla sie ograniczyc do
                        Europy i musiala odkryc Ameryke. Taki jest charakter kreatywnej
                        cywilizacji zachodnej-chrzescijanskiej.
                      • grgkh Re: Ja tylko stawiam pytanie „dlaczego w og 19.06.08, 23:55
                        maruda.r napisał:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > Rozróżniam zero i null. To jest DOKŁADNIE tak jak w
                        > informatyce. [...]

                        > Powyższy opis "null" ma trochę dziur, ale nie wynika to z braku wiedzy, a z
                        > braku pojęć we współczesnym języku. Odwołując się do informatyki: jest to
                        > wartość, która nie spełnia warunku dla logicznego zera i dla logicznej jedynki,
                        > a jednak istnieje. Występują więc sytuacje, który wymagają przyjęcia trzeciej
                        > wartości w dwuwartościowym z założenia świecie informatyki. Można przyjąć, że
                        > jest wartość nieokreślona. Jednak istnieje. Podobnie jest z przeskokiem
                        > elektronu z orbity na orbitę.

                        Fakt, chyba można skonstruować takiego rodzaju informatykę trójstanową. Chodziło mi o pewnego rodzaju, klasyczny, przemawiający do wyobraźni przykład.
                    • toja3003 Czy twoje pytanie „czy każde pytanie ma sens?” Jes 19.06.08, 15:57
                      Czy twoje pytanie „czy każde pytanie ma sens?” Jest retoryczne czy
                      dosłowne? Skoro chcesz mnie zmuszać do odpowiedzi na pewne pytania
                      to i mnie dajesz takie prawo. Przyjąłeś starogrecką konwencję logiki
                      binarnej więc ja też cię zapytam zgodnie z tą konwencją: „czy
                      przestałeś już bić swoją matkę?” Wolno odpowiedzieć tylko „tak”
                      lub „nie”. Co wybierasz? Jeśli „tak” to nieładnie, bo zaprzestać
                      można tylko czegoś co się robiło. Jeśli „nie” – tym gorzej. Ale nie
                      myśl, że robię unik. Pytasz – odpowiadam. Rzecz dotyczy bowiem
                      znanego paradoksu omnipotencji (paradoksu wszechmocy), to paradoks
                      wynikający z próby zastosowania prostych zasad logiki do pojęcia
                      bytu wszechmocnego. Paradoks ten pojawia się przy rozstrzyganiu, czy
                      byt wszechmogący jest lub nie jest w stanie ograniczyć swoją własną
                      wszechmoc. Zarówno w przypadku odpowiedzi "tak" lub "nie" może
                      pojawić się sprzeczność. Zauważ, że paradoks ten nie ma racji bytu,
                      na przykład, jeśli omnipotencja jest definiowana jako zdolność
                      działania ponad ograniczeniami pewnej logicznej struktury. Można
                      starać się również rozwiązać ten paradoks przez przedstawienie
                      postulatu, że omnipotencja niekoniecznie wymaga, aby móc zrobić
                      wszystko przez cały czas. Tak więc, można wnioskować: 1. Byt ten
                      może stworzyć kamień, którego nie może podnieść w tym momencie. 2.
                      Jednak, będąc wszechmogącym, byt ten może zawsze później zredukować
                      wagę kamienia lub dać sobie dodatkową siłę, tak aby była zdolna go
                      unieść. Dlategoż byt ten jest wciąż prawowicie wszechmogący. Albo
                      inna konstrukcja: 1. Byt wszechmogący jest z zasady wszechmogący,
                      toteż niemożliwe jest dla niego, aby był niewszechmogący.
                      2. Ponadto, byt wszechmogący nie może zrobić tego, co jest logicznie
                      niemożliwe. 3. Stworzenie kamienia, którego byt wszechmogący nie
                      mógłby podnieść, byłoby niemożliwością, ergo zrobienie takiej rzeczy
                      nie jest wymagane dla tego bytu. 4. Byt wszechmogący nie może
                      stworzyć takiego kamienia, ale pomimo tego wciąż zachowuje swoją
                      wszechmoc. Nie odpowiadają ci takie modele? Weźmy inny: byt
                      wszechmogący może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe: 1. Istota
                      wszechmogąca może zrobić to, co jest logicznie niemożliwe. 2. Istota
                      taka tworzy kamień, którego nie może podnieść. 3. Istota ta podnosi
                      ten kamień. Istota taka mogłaby także przeprowadzić dodawanie 2 + 2
                      = 5 i sprawić, że byłoby to matematycznie poprawne, albo stworzyć
                      kwadratowe koło. System omnipotentny może też pozbawić się
                      omnipotencji we wszystkich działaniach, ale zachowując sobie tylko
                      możliwość jej odzyskania. Zależnie od własnej woli, może też jeśli
                      zechce, pozbawić sie tej własności "na zawsze" ale nie musi tego
                      koniecznie chcieć. A może po tym przeglądzie możliwych odpowiedzi
                      chcesz poznać moje zdanie? Otóż powiedziałem, że interesuje mnie tu
                      poszukiwanie naukowej odpowiedzi na pytanie „dlaczego istnieje
                      cokolwiek” a nie dyskusja na temat istoty Boga. Ale nie robię uniku
                      i odpowiadam na twoje (i nie tylko) pytanie: tak, może. Dowód: z
                      definicji, bo jest wzechmogący cnd. Wnioski z tego ćwiczenia: logika
                      binarna nie nadaje się do rozstrzygania na temat „dlaczego istnieje
                      cokolwiek”. Proponowałem logikę rozmytą, wyśmiałeś ją, masz prawo,
                      ja pozostaję przy swoim zdaniu, też mam prawo. Twierdzisz „Jest
                      tylko to, co istnieje”. Zgoda na to. Wiąc pytam ciebie: czy istnieje
                      czas? Jaka jest jego (twoja) definicja? A może czas istnieje w
                      sensie pewnego modelu, obserwatora. Czyli w wówczas „istnienie” nie
                      jest tylko binarną funkcją o założonej postaci. Ale zgoda na
                      twierdzenie „Praprzyczyną jest fizyka, czyli matematyczny algorytm,
                      który "na tle" czasoprzestrzeni stworzył to, co widzimy jako
                      wszechświat”. To dla mnie rozwinięcie definicji Boga jako algorytmu
                      (pisałem o panteiźmie).
                      • grgkh I to by było... 22.06.08, 20:12
                        Wątek podskoczył do góry i sobie o nim przypomniałem. Ale chyba już
                        mi się nie chce z Tobą dyskutować. To co miałem do powiedzenia,
                        powiedziałem. Dyskusja powinna przynosić rozmawiającym coś nowego,
                        ale w naszej sytuacji nie ma na co liczyć. Czy nie odnosisz
                        podobnego wrażenia?

                        Ja pozostaję ateistą :))), a Ty teistą.

                        Baw się dobrze. ;)
                        • toja3003 a zatem coś nowego: 23.06.08, 10:02
                          Podałem wielokrotnie listę naukowych źródeł literaturowych na które
                          się powołuję; powtarzam jeszcze raz: znajdują się w książce prof. M.
                          Hellera pt. „Wszechświat i filozofia”. Może zacznijmy inaczej.
                          Poglądy, które reprezentuję są naukowymi poglądami jakie można
                          znaleźć w naukowych czasopismach. Nie chcesz do nich sięgnąć nic na
                          to nie poradzę. Być może rozumiesz pojęcie „nauka” w swoisty i
                          zawężony sposób? Proponuję trzymać się powszechnie przyjętych
                          definicji a takowymi są normy prawne obowiązujące w Polsce.
                          Definiują one dyscypliny naukowe, w których nadaje się stopnie
                          naukowe oraz uczelnie, które mogą to robić i wydają one naukowe
                          czasopisma. Zatem jeżeli na uczelni U jest wydział W prowadzący
                          badania w dyscyplinie D i publikujący recenzowany artykuł A w
                          czasopiśmie naukowym C podpisany przez profesora P to poglądy tam
                          głoszone są z definicji prawnej naukowe. Koniec kropka. Mogą się one
                          tobie nie podobać, możesz się z nimi nie zgadzać ale nie możesz
                          podważyć ich naukowości. Konkretnie: niech U=Katolicki Uniwersytet
                          Lubelski a D=Teologia. KUL jest uczelnią, teologia jest dyscypliną
                          naukową (Zgodnie z uchwałą Centralnej Komisji do Spraw Stopni i
                          Tytułów z dnia 24 października 2005 roku w sprawie określenia
                          dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych i
                          artystycznych, Monitor Polski z dnia 12 grudnia 2005 roku) i chyba
                          jest jasne, że profesor, który jest wyświęconym księdzem nie napisze
                          inaczej niż tak jak ja tzn. „Bóg jest Stworzycielem Wszechświata”.
                          Taki pogląd jest zatem naukowy cnd. Oczywiście były próby, np. w
                          ZSRR, aby wymuszać, że naukowe mogą być tylko poglądy
                          materialistyczne ale te czasy się skończyły.
                          • dungeon.master Re: a zatem coś nowego: 23.06.08, 18:37
                            Dziwne, że wolisz napisać kilkadziesiąt zdań tłumaczeń, niż podać jeden artykuł
                            z kosmologii, opublikowany w uznanym czasopiśmie, który proponowałby jako
                            przyczynę powstania Wszechświata ingerencję Boga. Gdy pójdę do biblioteki,
                            zajrzę do tej książki Hellera. Na razie nie mam takiej możliwości (jestem na
                            wyjeździe).

                            Za naukowe uznaję te dziedziny, które wykorzystują metodę naukową do badań.
                            Klasyfikacja zapisana w ustawie odzwierciedla raczej tradycyjny podział,
                            pochodzący czasem sprzed wielu stuleci.

                            Stosując jednak nawet najszerszą definicję nauki, nikt nie uznałby za naukowy
                            pogląd, że "Bóg musiał stworzyć Świat, bo zasada zachowania masy, zasada
                            przyczynowo-skutkowa, itd..." Taki artykuł nie przeszedłby ani w czasopiśmie
                            teologicznym, ani astrofizycznym.

                            Poza tym (jak już nie raz pisałem) z całego Twojego rozumowania wcale nie wynika
                            istnienie Boga, a model Wszechświata bez Boga doskonale funkcjonuje.
                            Wspomniałeś, że owszem, funkcjonuje, ale wtedy Wszechświat jest Bogiem. Na moje
                            pytanie, czy Wszechświat jest zatem inteligentny i wszechwładny, odpowiedziałeś
                            równie enigmatycznie co bezsensownie. Dlaczego nie kontynuujesz tego tematu,
                            tylko wolisz prowadzić poboczną dyskusję o tym czym jest nauka? Jednak się
                            wycofujesz?
                            • toja3003 Dziwne, ciągle dopytujesz się o „jeden artykuł z k 24.06.08, 11:31
                              Dziwne, ciągle dopytujesz się o „jeden artykuł z kosmologii,
                              opublikowany w uznanym czasopiśmie, który proponowałby jako
                              przyczynę powstania Wszechświata ingerencję Boga” a ja ci podaję nie
                              jeden a dziesiątki, setki zawarte w podawanych źróddłach a ty
                              udzielasz odpowiedzi typu „Gdy pójdę do biblioteki, zajrzę do tej
                              książki”. Proponuję zatem wrócić do rozmowy kiedy zajrzysz. Powtórzę
                              jeszcze raz: poglądy, które prezentuję i cytuję istnieją na łamach
                              czasopism naukowych. Oczywiście zawsze możesz powiedzieć, że to nie
                              są „uznane” (przez ciebie?) czasopisma. Zacznijmy zatem od tytana
                              fizyki i kosmologii współczesnej tj. Stephena Hawkinga. Np. “Krótka
                              historia czasu”. Polecam rozdział XIII dotyczący „Pochodzenia
                              Wszechświata”. Hawking wielokrotnie rozważa tam Boga jako jego
                              przyczynę. Wspominałeś o „Wiedzy i życiu”. Dodam, że nie jest to
                              czasopismo naukowe ale jest dla ciebie autorytetem (?). Weźmy nr
                              3/2000 i artykuł „CZY ASTRONOMOWIE POTRZEBUJĄ BOGA?” Znamienny jest
                              już pierwszy akapit tekstu, cytuję w całości „W naszym kręgu
                              kulturowym drogi myśli religijnej i myśli naukowej rozeszły się na
                              procesie Galileusza. Od tamtej chwili trwał triumfalny pochód nauki,
                              która w naszych czasach sięgnęła krańców Wszechświata. Sięgnęła - co
                              dalej? Choć nie zawsze sobie z tego zdajemy sprawę, istnieją
                              pytania, na które nauka nie może odpowiedzieć. Jednak może (i
                              powinna) współpracować z odpowiadającą na te pytania religią.”.
                              Zgadzasz się z tym? Dlatego, że to napisała „Wiedza i życie”? Bo
                              kiedy ja pisałem podobnie to rzucałeś na mnie gromy. Moje stanowisko
                              jest takie: istnieją pytania, na które nauka nie może odpowiedzieć.
                              Jednak może (i powinna) współpracować z odpowiadającą na te pytania
                              religią. Mam rację? Bo jeśli nie to myli się także „twoje”
                              czasopismo. I dalej mówię to co myślę: mniemanie, iż jakimkolwiek
                              przyrządem naukowym teleskopem, mikroskopem czy akceleratorem można
                              zadać cios wierze, uważam za powierzchowne, zaś konflikt nauki z
                              religią za pozorny. Czyje to zdanie? Moje? A więc „złe”? Czy
                              z „Wiedzy i życia” a więc „dobre”. Otóż jedno i drugie, bo był to
                              znowu cytat. Nie będę trzymał cię dalej w niepewności. Dalej będę
                              mówił tylko cytatami tylko z tego tekstu w „Wiedzy i życiu. Wiara
                              może chłonąć naukę i rozwijać się dzięki budzonym przez nią
                              refleksjom. Naukowa metoda poznawania rzeczywistości sprowadza się
                              do prostego schematu, w którym cyklicznie powtarzają się trzy
                              czynności: wykonywanie obserwacji lub doświadczeń, budowanie
                              bazującej na nich teorii oraz sprawdzanie jej przewidywań. Te
                              ostatnie są weryfikowane za pomocą nowych doświadczeń i obserwacji.
                              Gdy okażą się fałszywe do teorii wprowadza się odpowiednie poprawki.
                              Metoda naukowa sprawdziła się już niezliczoną ilość razy, ale... nie
                              jest wszechmocna. Stosując ją, nie otrzymamy odpowiedzi na bardzo
                              stare pytanie, które w moim uchu najdobitniej brzmi w dosłownym
                              tłumaczeniu z angielskiego: dlaczego istnieje raczej coś niż nic?
                              Nie dowiemy się też, jak należy postępować, żeby postępować dobrze,
                              ani dlaczego właściwie dobrze jest postępować dobrze. Oczywiście,
                              można przejść przez życie, nie zadając żadnego z tych pytań. Raz
                              postawione, będą jednak powracały, ukazując wrodzoną ograniczoność
                              nauki. Nauka popada w skrajność, gdy o tej ograniczoności zapomina.
                              Stephen Hawking w swej Krótkiej historii czasu napisał: Jeśli ją
                              (chodzi o zunifikowaną teorię oddziaływań fizycznych) kiedykolwiek
                              sformułujemy i zaakceptujemy, będziemy mogli poszukiwać odpowiedzi
                              na pytanie, dlaczego istnieje Wszechświat. I jeśli tę odpowiedź
                              znajdziemy, poznamy myśli Boga. Nie był pierwszym, który chciał
                              penetrować umysł Stwórcy. Nauka jest nam niezbędna. Jej problemem
                              jest jednak to, że nam nie wystarcza. Wszyscy poszukujemy
                              wszechwyjaśniającego obrazu świata i potrzebujemy pewności, że
                              żyjemy w prawdzie. Ciągła niepewność, zmiana, niezdolność do
                              udzielenia odpowiedzi na podstawowe pytania, które stawia nam
                              Wszechświat i świat ludzki, są czymś nieznośnym... Ludzie potrzebują
                              zawsze potrzebowali - wiary, że świat można nie tylko opanować, ale
                              i zrozumieć. Potrzeba ta stanowi, jak możemy sądzić, jeden z
                              elementów składowych człowieczeństwa (to cytat z „Leszek Kołakowski,
                              Moje słuszne poglądy na wszystko, Wyd. Znak, Kraków 1999”). No ale
                              kiedy napisałem: zdaniem JPII, „nasza cywilizacja potrzebuje do lotu
                              dwóch skrzydeł: wiary i nauki; z jednym skrzydłem nie da się latać”.
                              I z tym zdaniem się osobiście zgadzam. To też rzucano na mnie gromy.
                              Specjalista od filozofii marksistowskiej może mieć rację a Papież
                              nie? A obaj mówią to samo i to się ukazuje na łamach „Wiedzy i
                              życia”. W tym artykule jego autor cytuje też Hellera (starsza praca,
                              polecam dodatkowo podane przeze mnie nowsze źródło) i kończy go
                              następująco:
                              Mam niekłamaną nadzieję, że gdy religie i nauka nawiążą współpracę,
                              wiara i rozum znów połączą się w harmonijną całość. Tak, byśmy mogli
                              zrozumieć (a raczej: uwierzyć i poczuć), że wbrew naszym lękom i
                              niepewności jutra jesteśmy dziećmi Wszechświata, takimi samymi jak
                              drzewa i gwiazdy. Że mamy pełne prawo być tutaj. I że czy to
                              pojmujemy, czy nie, Wszechświat idzie w dobrym kierunku. Wszystkim
                              nam życzę, by stało się to jak najprędzej. Jak widzisz bardzo dużo
                              na pisałem na temat jednej, jedynej kwestii, którą poruszyłeś „co to
                              są poglądy naukowe, co to są renomowane czasopisma”. Mylisz się
                              zatem mówiąc „nikt nie uznałby za naukowy pogląd, że "Bóg musiał
                              stworzyć Świat, bo zasada zachowania masy, zasada przyczynowo-
                              skutkowa, itd..." Taki artykuł nie przeszedłby ani w czasopiśmie
                              teologicznym, ani astrofizycznym.” Otóż takie właśnie tezy są bardzo
                              typowe w różnych czasopismach naukowych zajmujących się tą
                              problematyką. I tam też są, podobne do moich czy alternatywne
                              odpowiedzi na twoje pytanie „czy Wszechświat jest zatem inteligentny
                              i wszechwładny”. Proponuję abyś też trochę wysiłku włożył w dyskusję
                              i także sam starał się dotrzeć do źródeł, bo ja niestety nie jestem
                              w stanie na każde życzenie prowadzić wykładu z cytatami skoro są one
                              dostępne w literaturze naukowej a moje stanowisko w przemiotowej
                              kwestii „dlaczego istnieje cokolwiek” wyłożyłem wielokrotnie i
                              (słusznie ze strony uważnego czytelnika moich wypowiedzi) zarzucono
                              mi wręcz powtarzanie się.
                              • dungeon.master Re: Dziwne, ciągle dopytujesz się o „jeden 25.06.08, 01:39
                                Dziwny z Ciebie człowiek, który na obronę teorii kreacjonistycznych podaje
                                artykuł Michała Różyczki wybitnie antykreacjonistyczny. Różyczka

                                "próby dotarcia do Niego (Boga) za wskazówkami podsuwanymi przez aktualne
                                osiągnięcia naukowe są skazane na niepowodzenie."

                                "Tak więc, zaczynając od tych samych faktów naukowych, można dojść zarówno do
                                Aktu Stworzenia, jak i do całkowitego, wszechogarniającego chaosu."
                                • toja3003 zgadzam się z oboma zdaniami 25.06.08, 16:24
                                  autora czyli Pana Michała Różyczki.
                                  Wielokrotnie powtarzałem, że nie mam zamiaru dyskutować o Bogu i
                                  Jego Naturze, Istocie, religiach. Do Boga dociera się przez wiarę a
                                  nie naukę. I prawdą jest, że w zależności od przyjętego modelu
                                  (założeń) dochodzimy do różnych wniosków czyli do Aktu Stworzenia
                                  albo do czegoś innego.

                              • dungeon.master Re: Dziwne, ciągle dopytujesz się o „jeden 25.06.08, 02:50
                                Jeszcze raz, bo mi się za wcześnie wysłało (piszę z hotelu na laptopie).

                                Dziwny z Ciebie człowiek, który na obronę teorii kreacjonistycznych podaje
                                artykuł Michała Różyczki - wybitnie antykreacjonistyczny. Różyczka pisze
                                wyraźnie, że

                                "Nauka nie może zatem ani obalić wiary, ani jej uzasadnić."

                                Takie mieszanie praw fizyki z kwestią istnienia Boga, jakie nam zaprezentowałeś,
                                jest więc z góry skazane na niepowodzenie. Przy okazji, zwróć uwagę na to co
                                Różyczka uważa za naukę.

                                Inne cytaty:
                                "próby dotarcia do Niego (Boga) za wskazówkami podsuwanymi przez aktualne
                                osiągnięcia naukowe są skazane na niepowodzenie."

                                "Tak więc, zaczynając od tych samych faktów naukowych, można dojść zarówno do
                                Aktu Stworzenia, jak i do całkowitego, wszechogarniającego chaosu."

                                Zgadza się. Ja jeszcze dodałem, że zgodnie z metodą naukową ta druga możliwość
                                jest lepsza.

                                "Nieważne, jak do tego czegoś dochodzimy: poprzez objawienie, sztukę, radość czy
                                rozpacz. Nieważne, jak to coś nazwiemy: wiarą, metafizyką, duchowością czy
                                jeszcze jakoś inaczej. [...] W tym właśnie sensie nie tylko astronomowie i nie
                                tylko naukowcy, lecz wszyscy mieszkańcy tej planety potrzebują Boga, i to bardzo
                                pilnie."

                                I to jest odpowiedź Różyczki na pytanie postawione w tytule. Ludzie potrzebują
                                Boga, żeby mieć sens w życiu, być lepszymi, itd. Nie potrzebują go jednak do
                                wyjaśnienia powstania Wszechświata. Czy takie są te inne artykuły
                                "kreacjonistyczne", linków do których uparcie nie chcesz mi podać?

                                Twierdzenie Różyczki, że nauka powinna współpracować z religią, bo religia
                                odpowiada na pewne pytania, a nauka nie, nie jest zbyt sensowne. Po pierwsze nie
                                "z religią", a "z religiami", bo każda odpowiada na te pytania trochę inaczej.
                                Mitologia grecka też odpowiada na pytanie jak powstał Wszechświat, ale co z
                                tego? Zapewne w dziełach Tolkiena i w "Gwiezdnych Wojnach" można by odnaleźć
                                odpowiedzi na niektóre nurtujące naukę pytania. Czy to jest powód aby nauka
                                zaczęła współpracę z fanklubami "Gwiezdnych Wojen?

                                Jest też oczywiste, że "jakimkolwiek przyrządem naukowym teleskopem, mikroskopem
                                czy akceleratorem nie można zadać ciosu wierze". Nie ma sposobu na zadanie ciosu
                                wierze w krasnoludki. Bez dwóch zdań.

                                Odpowiadam na konkretne fragmenty Twojego tekstu:

                                > a ja ci podaję nie
                                > jeden a dziesiątki, setki zawarte w podawanych źróddłach

                                Jedno źródło podałeś, do którego nie mam aktualnie dostępu. Mów co chcesz, ale
                                to jednak dziwaczne, że jednego artykułu kreacjonistycznego w czasopiśmie
                                naukowym nie chcesz mi wskazać. A masz ich podobno setki.

                                > Oczywiście zawsze możesz powiedzieć, że to nie
                                > są „uznane” (przez ciebie?) czasopisma.

                                Ależ nie chodzi o mnie. Jest lista, zwana w Polsce listą filadelfijską, która
                                zawiera POWSZECHNIE uznane czasopisma naukowe. Są ściśle określone kryteria
                                znalezienia się na tej liście. Można z dużą dozą pewności stwierdzić, że wynik
                                badań opublikowany w czasopiśmie z listy filadelfijskiej spełnia kryterium
                                naukowości.

                                > Wspominałeś o „Wiedzy i życiu”. Dodam, że nie jest to
                                > czasopismo naukowe ale jest dla ciebie autorytetem (?).

                                Jest to czasopismo popularno-naukowe, które cenię za rzetelność naukową, choć i
                                tam ukazywały się artykuły, delikatnie mówiąc, kontrowersyjne. Jednak artykułów
                                całkowicie antynaukowych (kreacjonistycznych) w "Wiedzy i Życiu" się nie
                                spodziewam, dlatego podałem to pismo jako przykład.

                                Rozważania Hawkinga o Bogu (takoż Einsteina) nie mają nic wspólnego z nauką.
                                Nawet Hawkingowi nie przyjęliby do druku w "Astrophysical Journal" pracy, w
                                której twierdziłby, że z analizy naukowej wynika, że Bóg stworzył Wszechświat.
                                Jak chcesz, to mogę wyciągnąć antyreligijne cytaty z kilku noblistów, ale nie
                                zamierzam twierdzić, że to są naukowe teorie tylko dlatego, że wypowiedzieli je
                                wybitni naukowcy.

                                Dalej znowu dyskutujesz sam ze sobą. Tak, wiara jest (niektórym) ludziom
                                potrzebna. To w dużej mierze efekt połączenia "zwierzęcego" instynktu
                                samozachowawczego z "ludzką" świadomością nieuchronności własnej śmierci.

                                Na koniec zmuszasz mnie do poszukiwania tekstów kreacjonistycznych w literaturze
                                naukowej. O nie, Kolego. To Ty twierdzisz, że takie artykuły istnieją, i to na
                                Tobie leży obowiązek udowodnienia, że tak jest.

                                Podając jeden link na pewno byś się nie powtórzył. Na razie przekierowałeś mnie
                                do artykułu przeczącego Twoim tezom.
                                • toja3003 masz prawo wybierać sobie 25.06.08, 16:37
                                  z "Wiedzy i życia" to co chcesz a tam gdzie masz inne zdanie
                                  powiadasz "Twierdzenie Różyczki, że nauka powinna współpracować z
                                  religią, bo religia odpowiada na pewne pytania, a nauka nie, nie
                                  jest zbyt sensowne". Jasne sens ma dla ciebie to w co wierzysz,
                                  reszta nie. Najpierw żądałeś tesktów z "Wiedzy i życia" teraz
                                  chcesz z listy filadelfijskiej. Hawking jest z filadelfijskiej? A
                                  jak ci podam z filedalfijskiej to znowu skwitujesz "to nie masensu"
                                  albo "to jest prywatne zadnie pana X" itp. oczwiście, że lista
                                  filadelfijska zawiera powszechnie uznane czasopisma naukowe. Ale czy
                                  WSZYSTKIE? Nie. Zgoda na twierdzenie "Można z dużą dozą pewności
                                  stwierdzić, że wynik badań opublikowany w czasopiśmie z listy
                                  filadelfijskiej spełnia kryterium naukowości." Ale po pierwsze:
                                  jak "duża" jest ta doza pewności? 99% 71%? 85% i po drugie takie
                                  twierdzenie nic nie mówi o tym czy wynik badań opublikowany w
                                  czasopiśmie nie z listy filadelfijskiej spełnia kryterium
                                  naukowości.". Powtarzam: w pracy Hellera są setki pozycji
                                  literaturowych więc ta praca odpowiada na twoje pytanie, naprawdę
                                  nie chcę mi się przepisywać tego z książki, do której możesz sięgnąć
                                  i ustaliśmy, że zrobisz to jak będziesz w bibliotece więc o
                                  jakie "linki" pytasz? Nie każda książka jest w internecie ale są
                                  dane bibliograficzne, służę:

                                  Filozofia i wszechświat. Wybór pism
                                  Autor : Michał Heller
                                  Rok wydania : 2007
                                  ISBN : 83-242-0542-X
                                  liczba stron : 544
                                  format : B5
                                  okładka : twarda

                                  bestseller
                                  40.50 zł

                                  "Filozofia i Wszechświat" to pierwsze wydanie zebranych pism
                                  filozoficznych ks. Michała Hellera, znanego kosmologa, filozofa i
                                  teologa. Artykuły zamieszczone w książce zostały tak ułożone, aby
                                  dać spójny i całościowy obraz filozoficznych poglądów Autora.
                                  Czytelnicy, wraz z Autorem, zagłębiają się w poszukiwanie odpowiedzi
                                  między innymi na takie pytania jak: czym jest nowa filozofia
                                  przyrody?; co łączy fizykę i metafizykę?; co to są prawa przyrody?;
                                  jaka jest natura czasu i przestrzeni?; co znaczy, że świat jest
                                  matematyczny?; dlaczego istnieje raczej coś niż nic?; dlaczego
                                  wiedza o świecie jest ważna dla filozofii człowieka?
                                  Jako kosmolog, twórczy badacz globalnej struktury wszechświata,
                                  Michał Heller podejmuje również kwestie nieskończoności w kosmologii
                                  oraz początkowej osobliwości, które konfrontuje z ideą stworzenia
                                  Wszechświata przez Boga. Pyta, jakiego rodzaju układem dynamicznym
                                  winien być Wszechświat, by mógł się w nim związać dynamiczny proces
                                  biologicznej ewolucji.

                                  Jeszcze raz: w tej książce są setki pozycji bibliograficznych i
                                  setki odnośników do artykułów naukowych. Uff.
                                  • dungeon.master Re: masz prawo wybierać sobie 26.06.08, 00:22
                                    Toja, znowu próbujesz utopić dyskusję w słowach. Skupiasz się na pobocznych
                                    sprawach, zupełnie ignorując te najistotniejsze (na przykład
                                    antykreacjonistyczne wnioski z artykułu Różyczki, który podobno miał potwierdzać
                                    Twoje tezy).

                                    > Jasne sens ma dla ciebie to w co wierzysz,
                                    > reszta nie.

                                    Nie. Swoją polemikę z tym jednym punktem artykułu Różyczki jasno uzasadniłem,
                                    ale w ogóle to uzasadnienie zignorowałeś.

                                    > Hawking jest z filadelfijskiej?

                                    Masz jakieś wątpliwości, że Hawking ma setki publikacji w czasopismach z listy
                                    filadelfijskiej?

                                    > A jak ci podam z filedalfijskiej to znowu skwitujesz "to nie masensu"
                                    > albo "to jest prywatne zadnie pana X" itp.

                                    Nie powiem.

                                    > oczwiście, że lista
                                    > filadelfijska zawiera powszechnie uznane czasopisma naukowe. Ale czy
                                    > WSZYSTKIE?

                                    Praktycznie wszystkie. Lista filadelfijska jest uaktualniana co roku, więc
                                    jeżeli właśnie pojawiło się jakieś uznane czasopismo naukowe, to zostanie
                                    wkrótce dodane do listy. Analogicznie czasopisma nie spełniające kryteriów
                                    znikają z listy.

                                    > Zgoda na twierdzenie "Można z dużą dozą pewności
                                    > stwierdzić, że wynik badań opublikowany w czasopiśmie z listy
                                    > filadelfijskiej spełnia kryterium naukowości." Ale po pierwsze:
                                    > jak "duża" jest ta doza pewności? 99% 71%? 85%

                                    Co za różnica? Jakie to ma znaczenie dla naszej dyskusji? Bla, bla, bla...

                                    > i po drugie takie
                                    > twierdzenie nic nie mówi o tym czy wynik badań opublikowany w
                                    > czasopiśmie nie z listy filadelfijskiej spełnia kryterium
                                    > naukowości.".

                                    No nie mówi, i co? Ja chcę czasopismo z listy, bo jest to najlepsza gwarancja
                                    naukowości. Poza czasopismem z listy można wydrukować cokolwiek, również naukowy
                                    artykuł. Ale właśnie ze względu na to "cokolwiek" nie chcę innego źródła.

                                    > Powtarzam: w pracy Hellera są setki pozycji
                                    > literaturowych więc ta praca odpowiada na twoje pytanie, naprawdę
                                    > nie chcę mi się przepisywać tego z książki,

                                    Kręcisz. Nie chcę setek artykułów. Chcę jeden, byle zawierający tezę że z praw
                                    fizyki wynika to, że Wszechświat został stworzony przez Boga.

                                    > naprawdę
                                    > nie chcę mi się przepisywać tego z książki, do której możesz sięgnąć

                                    Moment. Chcesz powiedzieć, że Heller-ewolucjonista napisał książkę
                                    kreacjonistyczną. Daj spokój.

                                    > Jeszcze raz: w tej książce są setki pozycji bibliograficznych i
                                    > setki odnośników do artykułów naukowych. Uff.

                                    Tak, tak. Do samych artykułów kreacjonistycznych.

                                    O tym swoim dowodzie na istnienie Boga nie chcesz już rozmawiać. O
                                    Bogu-Wszechświecie i jego inteligencji też nie. Jednego linka, który udowodniłby
                                    naukowość kreacjonizmu, nie możesz podać. Nie uważasz, że to Twoja klęska na
                                    całej linii?
                                    • toja3003 argumenty typu 26.06.08, 11:59
                                      "próbujesz utopić dyskusję w słowach"
                                      "Jakie to ma znaczenie dla naszej dyskusji? Bla, bla, bla..."
                                      "Kręcisz."
                                      "Nie uważasz, że to Twoja klęska na całej linii?"
                                      świadczą o tym, że się poddajesz, bo nie dyskutujesz o kwestii ale
                                      osobie dyskutanta. Podałem ci książkę Hawkinga i książkę Hellera
                                      jako przykłady naukowego wypowrowadzania Boga z fizyki a ty to
                                      ignorujesz, każda z tych pozycji zawiera też dalsze źródła
                                      literaturowe. Podaję kolejne dzieło:
                                      Stephen M. Barr Modern Physics and Ancient Faith, The Univerity of
                                      Notre Dame Press, Notce Dame 2003; wydanie polskie: Fizyka
                                      współczesna a wiara w Boga, tłum. A. Molek, Techtra, Wrocław 2005.

                                      Książka znakomitego fizyka amerykańskiego Stephena Barra opisuje
                                      wielkie odkrycia naukowe ostatniego stulecia - teorię Wielkiego
                                      Wybuchu, teorię kwantową, Model Standardowy cząstek elementarnych
                                      oraz twierdzenie Godla w matematyce - by pokazać, że w
                                      przeciwieństwie do dziewiętnastowiecznej fizyki, dostarczają one
                                      argumentów przeciwko materialistycznemu poglądowi zgodnie z którym
                                      wszechświat nie ma celu ani przyczyny, ostateczną rzeczywistością
                                      pozostaje jedynie materia, a człowiek jest przypadkowym "produktem
                                      ubocznym" ślepego rozwoju...

                                      Przekonująco pokazuje, że wielkie odkrycia naukowe XX wieku
                                      dostarczają wielu argumentów za przyjęciem poglądu przyjmującego
                                      istnienie Boga jako pierwszej przyczyny.

                                      Tak wiem, tam gdzie ten profesor nie mówi o Bogu to jest "naukowe",
                                      tam gdzie używa słowa Bóg to jest "nienaukowe" itp.itd. Bla bla bla.
                                      • dungeon.master Re: argumenty typu 27.06.08, 00:16
                                        > świadczą o tym, że się poddajesz, bo nie dyskutujesz o kwestii ale
                                        > osobie dyskutanta.

                                        Ja nie dyskutuję o kwestii? A cała reszta mojego poprzedniego postu to czym
                                        jest? A gdzie jest Twoja odpowiedź na tę resztę? Nawet wyrwane z kontekstu i
                                        przytoczone przez Ciebie zwroty (bo nawet nie zawsze zdania) były zarzutami na
                                        konkretne Twoje wypowiedzi. Gdzie jest odniesienie się to tych zarzutów? Daj
                                        znać jak będziesz miał coś konkretnego do powiedzenia na główne tematy naszej
                                        rozmowy (wymienione w ostatnim akapicie mojego poprzedniego postu), a nie tylko
                                        to, że nie podoba Ci się kilka słów z mojej wypowiedzi.

                                        Co do książki, którą podałeś, to nie musisz mnie przekonywać, że wydawane są
                                        dzieła kreacjonistyczne. Tak, są. Czasami nawet napisane przez uznanych w swojej
                                        dziedzinie naukowców. To nie jest jednak dowód na naukowość kreacjonizmu.
                                        Uważasz, że dzieło "Bóg urojony" wybitnego naukowca Richarda Dawkinsa, to
                                        publikacja naukowa?
                                        • toja3003 sory ale większość twojego ostatniego postu 27.06.08, 10:12
                                          to żale na temat mojej osoby prawda? Myślę, że przerzcuanie się
                                          argumentami typu "Ja nie dyskutuję o kwestii?", "wyrwane z kontekstu
                                          i przytoczone przez Ciebie zwroty (bo nawet nie zawsze zdania) były
                                          zarzutami na konkretne Twoje wypowiedzi.", "Daj znać jak będziesz
                                          miał coś konkretnego do powiedzenia na główne tematy naszej
                                          rozmowy" itp. nie posuwają dyskusji prawda? Tak wiem, ja jestem
                                          winien z definicji. Kropka.

                                          Natomiast odpowiadam konkretnie na konkretnie postwaione
                                          pytanie: "czy dzieło "Bóg urojony" wybitnego naukowca Richarda
                                          Dawkinsa, to publikacja naukowa?".
                                          Nie wiem, bo nie znam tej publikacji.
                                          • dungeon.master Re: sory ale większość twojego ostatniego postu 28.06.08, 00:11
                                            > Tak wiem, ja jestem winien z definicji. Kropka.
                                            Więc popraw się. Kontynuuj dyskusję o kreacjoniźmie, którą sam zacząłeś. Nie
                                            ignoruj argumentów dyskutanta. Jeżeli brak Ci argumentów, to zakończ rozmowę.


                                            • toja3003 Więc popraw się. Nie 30.06.08, 11:00
                                              Nie ignoruj argumentów dyskutanta. Jeżeli brak Ci argumentów, to
                                              zakończ rozmowę. Kiedy doświadczalnie zostanie udowodniona
                                              bezprzyczynowość oraz powstawanie czegoś z niczego, chętnie
                                              zrewiduję moje poglądy, na razie są one niepodważalne.
                                              • dungeon.master Re: Więc popraw się. Nie 30.06.08, 21:20
                                                Ctrl C, Ctrl V.
                                                Wobec takich argumentów dla mnie EOT.
                                                • gandalf88 [...] 30.06.08, 21:42
                                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • toja3003 a gdzie dowód tej hipotezy? 01.07.08, 09:58
                                                    Brak. Aha, jest to bezdowodowy dogmat? Można. Ale na każdy aksjomat
                                                    jest inny aksjomat.
                                                • toja3003 jak sobie życzysz. 01.07.08, 09:56
                          • madcio Re: a zatem coś nowego: 23.06.08, 20:24
                            > chyba jest jasne, że profesor, który jest wyświęconym księdzem nie
                            > napisze inaczej niż tak jak ja tzn. „Bóg jest Stworzycielem
                            > Wszechświata”.
                            Na każdego twojego naukowca, który twierdzi, ze bóg istnieje, mogę przywołać z
                            dwóch, trzech (dokładnych statystyk nie pamiętam), którzy albo wierzą w boga
                            nie-osobowego (wiekszość religii idzie od razu w...), albo są agnostykami, albo
                            idą na całość i są ateistami.

                            Zresztą, nie ma to znaczenia, gdyż tutaj popełniasz inny błąd: mieszasz prywatną
                            opinię naukowca na jakiś temat z stanowiskiem nauki jako całości.

                            Nauka nie zajmuje się rzeczami należacymi do sfery religijnej, dlatego też
                            naukowiec może na ten temat myśleć, co się mu żywnie podoba.

                            A dlaczego się nie zajmuje? Religia i wiara nie poddają się metodzie
                            naukowej[1]. Tylko tyle i aż tyle.

                            > Taki pogląd jest zatem naukowy cnd.
                            W sumie: nie każdy pogląd wyznawany przez naukowca, jest naukowy. Zdziwiony?

                            [1] Oczywiście, można np. badać statystycznie wystepowanie takiej a takiej wiary
                            w tkaim a takim rejonie świata i będzie to nauka, ale chyba jasne jest, że nie o
                            to nam chodziło, tylko o dosłowne badanie zjawisk teologicznych, duchowych i
                            transcendentnych.
                            • toja3003 Jeżeli na uczelni U jest wydział W prowadząc 24.06.08, 11:36
                              Jeżeli na uczelni U jest wydział W prowadzący badania w dyscyplinie
                              D i publikujący recenzowany artykuł A w czasopiśmie naukowym C
                              podpisany przez profesora P to poglądy tam głoszone są z definicji
                              prawnej naukowe. Koniec kropka. Mogą się one tobie nie podobać,
                              możesz się z nimi nie zgadzać ale nie możesz podważyć ich
                              naukowości. A więc nie możesz mówić, że jest to "prywatna opinia
                              naukowca". Albo mówić o stanowisku nauki jako całości", bo ta całość
                              składa się także ze skrajnie różnych poglądów.

                              Podałem wcześniej definicję nauki w sensie prawa obowiązującego w
                              Polsce i wynika z niej, że "Nauka zajmuje się rzeczami należacymi do
                              sfery religijnej".
                              • gandalf88 Toja3003 - elokwencja, rozsadek i inteligencja 24.06.08, 12:21
                                Gratulacje Toja. Juz dawno nie czytalem czegos tak madrego na Forum
                                Mauka. Szkoda , ze nie masz godnych siebie polemistow po stronie
                                ateistow. Polski ateizm zatrzymal sie na poziomie prymitywnego
                                ateizmu marksistowskiego epoki stalinowskiej.
                                • petrucchio Re: Toja3003 - elokwencja, rozsadek i inteligencj 24.06.08, 14:07
                                  gandalf88 napisał:

                                  > Gratulacje Toja. Juz dawno nie czytalem czegos tak madrego na Forum
                                  > Mauka. Szkoda , ze nie masz godnych siebie polemistow po stronie
                                  > ateistow. Polski ateizm zatrzymal sie na poziomie prymitywnego
                                  > ateizmu marksistowskiego epoki stalinowskiej.

                                  Już go raz chwaliłeś jako Ziutek. Zmień nicki jeszcze parę razy, a okaże się, że
                                  aplauz dla Toi3003 jest masowy ;-)
                                  • toja3003 masz rację petrucchio, taki 24.06.08, 16:42
                                    "masowy" aplauz byłby niebezpieczny prawda? Na szczęście nic nam
                                    takiego nie grozi.
                                • toja3003 gandalf88, jako 24.06.08, 16:40
                                  Jako człowiek wierzący uważam, że również od ateistów mogę się wiele
                                  nauczyć i to właśnie w kwestii wiary. Tzn. mogę zobaczyć, że to w co
                                  wierzą ateiści jest czymś innym niż moja wiara a jednocześnie widzę,
                                  że i w ludziach wierzących i niewierzących jest bardzo podobny
                                  ładunek człowieczeństwa, dążenie do Dobra, Spokoju, Prawdy,
                                  Doskonałości, Normalności, Piękna. Zatem staram się dostrzegać
                                  raczej to co nas łączy niż różnice, bo te są indywidualnym wyborem
                                  człowieka a wolność uważam za najważniejszą cechę człowieczeństwa.
                                  • gandalf88 Re: gandalf88, jako 24.06.08, 17:02
                                    Panie Toja. Pan ma swoje doswiadczenia i przemyslenia a ja mam swoje.
                                    I roznimy sie , co nie zmniejsza mojego sacunku do Pana.
                                    Dazenie do Dobra, Spokoju,Prawdy,Doskonalosci,Normalnosci i Piekna
                                    NIE sa kierunkiem w ktorym przemozna ewolucja kulturowa nas prowadzi.
                                    Ewolucja kulturowa prowadzi nas ku EGO-izmowi i odwodzi nas od
                                    altruizmu na codzien.
                                    Te wszystkie piekne cechy, ktore pan wymienil to produkt praw
                                    naturalnych z zarania naszych dziejow, ktore ubrane w prawa i tabu
                                    religijne dawaly nam nasze czlowiecznstwo.
                                    Upadek Teizmu to upadek naszego czlowieczenstwa.
                                    Ateizm to kres cywilizacji. Wszystkie zwierzeta to ateisci.
                                    Tylko ludzie to teisci. Gardze ateistami.
                                    • toja3003 Panie gandalf88, 25.06.08, 14:12
                                      gdybym jako teista zaczął gardzić ateistą to zacząłbym też gardzić
                                      sobą, niemniej nie gardzę Pańskimi poglądami.
                                      • gandalf88 Re: Panie gandalf88, 25.06.08, 14:55
                                        Panie Toja , ciesze sie , ze mamy szacunek do wlasnych pogladow.
                                        Ateizm to nie metafizyczny problem stosunku do istnienia Boga.
                                        Istota ateizmu jest swiadome i cyniczne odrzucenie Dekalogu.
                                        I tu ateisci usilujac robic z katolikow idiotow epatujac
                                        naszym "nadstaw drugi policzek" i badz "tolerancyjny".
                                        Istota chrzescijanstwa jest potepienie grzechu i szatana.
                                        I dlatego gardze ateizmem , ktory cynicznie wybiera "antydekalog".
                                        Co do czlowieka grzesznika-ateisty, ja mu moge wybaczyc.
                                        Bog jest od sadu ostatecznego.
                                        • toja3003 zdaje się, że 25.06.08, 16:39
                                          odbiegliżmy od tematu: ja tylko stawiam naukowo pytanie: dlaczego
                                          istnieje cokolwiek. Na temat Boga i religii nie prowadzę tu
                                          dyskusji, bo to nie jest kwestia nauki ale wiary.
                              • madcio Nauka 24.06.08, 19:52
                                > Jeżeli na uczelni U jest wydział W prowadzący badania w dyscyplinie
                                > D i publikujący recenzowany artykuł A w czasopiśmie naukowym C
                                > podpisany przez profesora P to poglądy tam głoszone są z definicji
                                > prawnej naukowe.
                                Że się zainteresuję: masz jakiś konkretny przykład? Podaj U, W, D, A, C i P.
                                Oczywiście, radziłbym, by D nie było teologią. :)

                                > Albo mówić o stanowisku nauki jako całości", bo ta całość
                                > składa się także ze skrajnie różnych poglądów.
                                Oczywiście, że istnieją spory naukowe na tematy, którymi się ona zajmuje.
                                Problem w tym, że tu mówimy o tym, czym się ona NIE zajmuje, przez sam wybór
                                metodologii.

                                > Podałem wcześniej definicję nauki w sensie prawa obowiązującego w
                                > Polsce
                                Nie interesuje mnie "definicja nauki w sensie prawa obowiazujacego w Polsce".
                                Interesuje mnie powszechnie przyjęta definicja nauki (polecam na początek
                                papierowy słownik i Wikipedię), czego się tyczy oraz jakich narzędzi używa, by
                                realizować swoje cele.
                                • toja3003 nic nie poradzę, że 25.06.08, 14:16
                                  "Nie interesuje cię definicja nauki w sensie prawa obowiazujacego w
                                  Polsce". Mnie interesuje. A wikipedia też nie zabrania stawiać
                                  pytania "dlaczego istnieje coś" i poszukiwać na nie naukowej
                                  odpowiedzi co też zrobiłem i jej udzieliłem.
                          • petrucchio Re: a zatem coś nowego: 24.06.08, 14:41
                            toja3003 napisał:

                            > Konkretnie: niech U=Katolicki Uniwersytet
                            > Lubelski a D=Teologia. KUL jest uczelnią, teologia jest dyscypliną
                            > naukową (Zgodnie z uchwałą Centralnej Komisji do Spraw Stopni i
                            > Tytułów z dnia 24 października 2005 roku w sprawie określenia
                            > dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych i
                            > artystycznych, Monitor Polski z dnia 12 grudnia 2005 roku)

                            Ulżyło nam wszystkim. Wreszcie mamy dowód jak 2+2=4, że teologia jest nauką,
                            plus podkładkę prawną. Teraz trzeba tylko zawiadomić resztę świata, bo nie
                            wszyscy na kuli ziemskiej czytają Monitor Polski. Oczywiście istnieją też
                            średniowieczne dokumenty stwierdzające, że teologia to nie tylko scientia, ale
                            wręcz regina omnium scientiarum.

                            > i chyba jest jasne, że profesor, który jest wyświęconym księdzem
                            > nie napisze inaczej niż tak jak ja tzn. „Bóg jest Stworzycielem
                            > Wszechświata”.

                            To, niestety, prawda. Umysł księdza jest zniewolony przez aprioryczne założenia.

                            > Taki pogląd jest zatem naukowy cnd.

                            Nie. Pogląd naukowy to pogląd oparty na doświadczeniu i sprawdzalny za pomocą
                            metody naukowej. Z punktu widzenia twojego (i prof. Hellera) prawdziwości
                            religii się nie testuje ani nie kwestionuje. Wierzy się w nią i koniec. Teologia
                            jest absolutnie niefalsyfikowalna, dlatego jest z gruntu nienaukowa, cokolwiek
                            by o niej mówiło prawo polskie. Teologia jest uprawiana jako dyscyplina
                            akademicka na państwowych uniwersytetach
                            • gandalf88 a zatem coś nowego i bolszewicko starergo 24.06.08, 16:05
                              Teologia jest nauka. Pan Petrucchio jest za a nawet przeciw.
                              Bo filozofia jest takze nauka , chociaz do filozofii mozna
                              zastowowac wszystkie obiekcje petrucchia wobec teologii.
                              Ot , stekanie ateisty. Przyzwyczajeni jestesmy.
                              No i ta glebia przemyslen pana Petrucchia.
                              Ksiadz Profesor Heller,ktory zalozyl a priori istnienie Boga, nie
                              moze byc fizykiem.
                              Nztomiast docent marcowy, ktory na zadanie partii, zalozyl a prior
                              nieistnienie Boga, jest automatycznie fizykiem doskonalym, wedlug
                              pana Patrucchia.
                              • petrucchio Re: a zatem coś nowego i bolszewicko starergo 24.06.08, 16:29
                                gandalf88 napisał:

                                > Teologia jest nauka. Pan Petrucchio jest za a nawet przeciw.
                                > Bo filozofia jest takze nauka , chociaz do filozofii mozna
                                > zastowowac wszystkie obiekcje petrucchia wobec teologii.

                                W intelektualnej historii ludzkości za każdym razem, gdy jakiś wycinek filozofii
                                zaczynał spełniać standardy naukowe, po prostu stawał się kolejną dyscypliną
                                nauki. W ten sposób z przednaukowych dociekań określanych jako philosophia
                                naturalis wyodrębniły się fizyka, chemia, astronomia itp. Nie znaczy to, że
                                filozofia w całości jest nauką, choć niewątpliwie jest godnym szacunku zajęciem
                                intelektualnym.

                                > Ot , stekanie ateisty. Przyzwyczajeni jestesmy.

                                Podobnie jak do blubrów (jak mówią w Poznaniu) starego pierdoły Jędrusia/Leosia,
                                pod jakimkolwiek nowym pseudonimem by występował.

                                > No i ta glebia przemyslen pana Petrucchia.
                                > Ksiadz Profesor Heller,ktory zalozyl a priori istnienie Boga, nie
                                > moze byc fizykiem.

                                Oczywiście, że może być i jest fizykiem/kosmologiem, ale wtedy przestaje być
                                teologiem. Gdy jest teologiem, nie jest fizykiem. Jednym i drugim naraz może
                                sobie być w publikacjach popularnych, gdzie nie obowiązują ścisłe standardy
                                metodologiczne.

                                > Nztomiast docent marcowy, ktory na zadanie partii, zalozyl a prior
                                > nieistnienie Boga, jest automatycznie fizykiem doskonalym, wedlug
                                > pana Patrucchia.

                                Na taki bełkot nie będę reagował ani teraz, ani w przyszłości.
                                • gandalf88 Re: a zatem coś nowego i bolszewicko starergo 24.06.08, 16:48
                                  Panie Petrucchio, a jake to twierdzenie fizyki stoi w sprzecznosci z
                                  Teizmem? Prosze przytoczyc!!!
                                  Odpowiem za pana Petrucchio. Nie ma zadnych twierdzen naukowych
                                  stojacych w sprzecznosci z hipoteza Nieskonczonego Boga.
                                  • petrucchio Re: a zatem coś nowego i bolszewicko starergo 24.06.08, 17:01
                                    gandalf88 napisał:

                                    > Panie Petrucchio, a jake to twierdzenie fizyki stoi w sprzecznosci z
                                    > Teizmem? Prosze przytoczyc!!!

                                    A po cholerę? Nie muszę udowadniać, że Boga nie ma. Nieistnienie Boga też jest
                                    niesprzeczne z fizyką.

                                    > Odpowiem za pana Petrucchio. Nie ma zadnych twierdzen naukowych
                                    > stojacych w sprzecznosci z hipoteza Nieskonczonego Boga.

                                    Nie ma też i nie może być żadnych sprawdzalnych naukowo faktów, które _mogłyby_
                                    być sprzeczne z "hipotezą Nieskończonego Boga". Tym gorzej dla samej hipotezy,
                                    bo jako zbiór twierdzeń doskonale impregnowanych przeciwko potencjalnej
                                    falsyfikacji nie może być uznana za hipotezę naukową. Z twierdzeń sprawdzalnych
                                    związanych z działaniem sił nadprzyrodzonych typu "wystawienie w oknie gromnicy
                                    chroni przed uderzeniem pioruna" dawno już cichcem się wycofano.
                                    • gandalf88 Re: a zatem coś nowego i bolszewicko starergo 24.06.08, 17:11
                                      No i sam zamknal pan drzwi swej pulapki intelektualnej.
                                      Cytuje pana "..nie moze byc sprawdzalnych naukowo faktow, ktore
                                      moglyby byc sprzeczne z hipoteza Nieskonczonego Boga"
                                      Czyli sam pan obnazyl niebotyczna bzdure wlasnego pogladu
                                      "ze, ksiadz nie moze byc obiektywnym naukowcem"
                                      To tak samo bzdurne jak twierdzenie , ze zaden milosnik Mozarta nie
                                      moze byc obiekrywnym naukowcem.
                                      Czyli panie Petrucchio, wszystko sprowadza sie do starego przyslowia:
                                      "Co na ateistyczny piernik do teistycznego wiatraka?"
                            • toja3003 Ja nie mówię o średniowieczu tylko o obowiązującyc 24.06.08, 16:56
                              Ja nie mówię o średniowieczu tylko o obowiązujących normach w Polsce
                              w roku 2008 a te mówią, że teologia jest nauką. Zatem pretensje
                              wyślij proszę do stosownego ministerstwa, zażądaj ogłoszenia, żeby
                              zmienić nazwę KUL na NKUL (N=Nienaukowy), żeby skreślić teologię z
                              listy dyscyplin naukowych, odebrać tytuły naukowe takim profesorom i
                              w każdym artykule naukowym wykreślić słowo Bóg i czego jeszcze sobie
                              życzysz. Na razie jednak pluralizm jest w nauce dopuszczalny. I jak
                              ma się ma twoja teza „nigdzie na świecie żaden poważny naukowy
                              periodyk w takich dziedzinach, jak fizyka, kosmologia czy biologia
                              nie opublikuje dywagacji na temat roli Boga w przyrodzie. Naukowcy
                              nie zajmują się ani propagowaniem religii, ani jej zwalczaniem. To
                              temat, który dla nauki po prostu nie istnieje.” w kontekście np.
                              dywagacji Stephena Hawkinga odnośnie warunków brzegowych trworzonych
                              przez Boga? Hawking to jest „nigdzie na świecie”? Ach tak, rozumiem,
                              każdy kto ma inne poglądy niż ty jest „niepoważny”. I dalczego tylko
                              wymieniąeś 3 dziedziny: fizyka, kosmologia, biologia. A matematyka
                              może być a filozofia a infogenetyka?

                              Poza materią są w tym świecie zjawiska niematerialne. Czy może
                              uważasz, że „myśl to wydzielina z mózgu”. Co fizyka ma do
                              powiedzenia na temat sfery uczuciowej człowieka? Nic. Co ma do
                              powiedzenia na temat sfery duchowej? Nic. A sfera ta jak najbardziej
                              w człowieku istnieje. Co fizyka wie na temat miłości? Co wie na
                              temat strachu, wolnej woli, zajwisk psychologicznych, społecznych.
                              Fizyk potrafi numerycznie opisać spektrum akustyczne V-tej symfonii
                              Beethovena ale czy w ten sposób pokazał całą prawdę o muzyce?
                              Wątpię. A jak fizyka tłumaczy fakt, że poruszyłem moją rękę.
                              Powiedziałem sobie „ręka do góry” i proszę parę kilo mięśni i kości
                              się rusza a przecież moja myśl to nie masa czy energia więc jak
                              niematerialna myśl może poruszyć materialną rękę. Czy może myśl to
                              też tylko bio-chemo-elektromagnetyczno impulsy?

                              Mówiłem o podejściu interdyscyplinarnym, bo człowiek (obserwator)
                              to nie maszyna i podałem kilka przykładów związanych z osiągnięciami
                              w obszarze relatywizmu poznawczego, znanych od niemal 100 lat
                              (Gödel, Einstein, Heisenberg, Wittgenstein, Gadamer). Dodam jeszcze
                              jeden wzmiankowany: logika. Potrzebna w każdym rozumowaniu. Ale jaka
                              pytam? Co znaczy wynik, statystyka, bez interpretacji? Ktoś mówi, że
                              coś „jest” albo, że „nie jest”. W logice binarnej to proste ale
                              dlaczego takie uproszczenie miałoby lepiej opisywać rzeczywistość
                              niż zbiory rozmyte? I wówczas natychmiast pojawia się problem.

                              Oczywiście teoria jest w nauce weryfikowana empirycznie ale tu też
                              przyjmuje się pewne modele dla eksperymentalnych pomiarów, też jest
                              obserwator, jego zmysły i definicja „istnienia”. Fizyka to za mało
                              aby odpowiedzieć na zadane pytanie "dlaczego istnieje cokolwiek". W
                              jaki sposób badać fenomeny związane z naturą człowieka jak
                              świadomości czy wolnej woli? Tylko mierząc oddziaływania bio-chemo-
                              elektromagnetyczne w mózgu? Dla mnie to za mało.
                              • petrucchio Re: Ja nie mówię o średniowieczu tylko o obowiązu 24.06.08, 17:24
                                toja3003 napisał:

                                > Ja nie mówię o średniowieczu tylko o obowiązujących normach w
                                > Polsce w roku 2008 a te mówią, że teologia jest nauką.

                                Nauka jest przedsięwzięciem globalnym. Polskie normy o niczym tu nie decydują.

                                > Zatem pretensje
                                > wyślij proszę do stosownego ministerstwa, zażądaj ogłoszenia, żeby
                                > zmienić nazwę KUL na NKUL (N=Nienaukowy),

                                Wydział teologii jest też na moim skądinąd świeckim uniwersytecie (UAM). Nie
                                zmienia to faktu, że teologia nie spełnia ogólnie przyjętych standardów
                                naukowości. Nie każda dyscyplina akademicka jest nauką (choćby za taką ją
                                uważano de iure w danym kraju).

                                > żeby skreślić teologię z
                                > listy dyscyplin naukowych, odebrać tytuły naukowe takim profesorom

                                Do niczego podobnego nie namawiam. Na uniwersytetach zawsze jest miejsce np. dla
                                filozofów i krytyków literackich; może być i dla teologów. Oni też myślą i
                                rozumują, tyle że ich rozumowanie nie podlega rygorom formalnym wymaganym w nauce.

                                > i w każdym artykule naukowym wykreślić słowo Bóg i czego jeszcze
                                > sobie życzysz. Na razie jednak pluralizm jest w nauce dopuszczalny.
                                > I jak ma się ma twoja teza „nigdzie na świecie żaden poważny
                                > naukowy periodyk w takich dziedzinach, jak fizyka, kosmologia czy
                                > biologia nie opublikuje dywagacji na temat roli Boga w przyrodzie.
                                > Naukowcy nie zajmują się ani propagowaniem religii, ani jej
                                > zwalczaniem. To temat, który dla nauki po prostu nie istnieje.” w
                                > kontekście np. dywagacji Stephena Hawkinga odnośnie warunków
                                > brzegowych trworzonych przez Boga?

                                To jest zabawa intelektualna, na którą Hawking może sobie pozwolić w książkach
                                przeznaczonych dla szerokiej publiczności. Kiedy pisze jako fizyk dla fizyków,
                                nie spekuluje o Bogu i jego warunkach brzegowych.

                                > Hawking to jest „nigdzie na świecie”? Ach tak, rozumiem,
                                > każdy kto ma inne poglądy niż ty jest „niepoważny”. I dlaczego
                                > tylko wymieniąeś 3 dziedziny: fizyka, kosmologia, biologia. A
                                > matematyka może być a filozofia a infogenetyka?

                                Filozofii nie uważam za dyscyplinę naukową. Co do reszty (matematyka itd.) --
                                jest tak samo. Np. matematyka zajmuje się abstrakcyjnymi operacjami na
                                abstrakcyjnych obiektach. Nie zajmuje się bogami, aniołami ani życiem pozagrobowym.

                                > Poza materią są w tym świecie zjawiska niematerialne [...] Fizyka
                                > to za mało aby odpowiedzieć na zadane pytanie "dlaczego istnieje
                                > cokolwiek". W jaki sposób badać fenomeny związane z naturą
                                > człowieka jak świadomości czy wolnej woli? Tylko mierząc
                                > oddziaływania bio-chemo-elektromagnetyczne w mózgu? Dla mnie to za
                                > mało.

                                [Pomijam całą tyradę, bo poszczególne przykłady zjawisk nieredukowalnych do
                                "praw fizyki" nic nie wnoszą do sprawy.] Oczywiście, że fizyka (jako pewien
                                formalizm opisujący bardzo ogólną klasę zjawisk) nie wyjaśnia miłości, estetyki,
                                strachu itp. Religia i teologia też ich nie wyjaśniają. Źle trafiłeś, bo ja nie
                                jestem redukcjonistą. Różne poziomy opisu rzeczywistości mają własne "prawa",
                                które powstają na bardziej fundamentalnym podłożu, ale nie wynikają wprost z
                                reguł rządzących tym podłożem. Nazywamy to emergencją i trochę już na ten temat
                                wiemy. Dość, żeby stwierdzić, że teologia jest zbędna także tutaj.
                                • gandalf88 Re: Ja nie mówię o średniowieczu tylko o obowiązu 24.06.08, 17:57
                                  No ta tyrada pana Petrucchia nie wnosi nic nowego. Same truizmy.
                                  Bo rzecz jest o samoograniczaniu. Ateisci to ludzie ograniczeni
                                  przez samoograniczanie.
                                  Bo nauka to tylko jedno z narzedzi intelektu.
                                  I tak ateisci ograniczaja sie tylko do lopaty. Ateistyczna
                                  lopatologia nauki jako jedyna metoda poznania rzeczywistosci.
                                  A przeciez Intelekt ofiaruje wiele innych delikatnych i precyzyjnych
                                  narzedzi. I dlatego prymitywny ateista nie moze sie wspiac do
                                  poziomu teisty aby nawiazac rownorzedna polemike.
                                • toja3003 twierdzenia 25.06.08, 14:22
                                  typu "Polskie normy o niczym tu nie decydują"
                                  "Nie każda dyscyplina akademicka jest nauką"
                                  "Na uniwersytetach zawsze jest miejsce np. dla
                                  filozofów i krytyków literackich; może być i dla teologów. Oni też
                                  myślą i rozumują, tyle że ich rozumowanie nie podlega rygorom
                                  formalnym wymaganym w nauce."
                                  "zabawa intelektualna, na którą Hawking może sobie pozwolić w
                                  książkach przeznaczonych dla szerokiej publiczności"
                                  "Filozofii nie uważam za dyscyplinę naukową"
                                  reprezentują twój światopogląd ale to tylko twoje
                                  prywatne zdanie a nie obowiązujące ogół normy, które
                                  cytowałem i przy tym pozostaję.
                                  • petrucchio Re: twierdzenia 26.06.08, 07:44
                                    toja3003 napisał:

                                    > typu "Polskie normy o niczym tu nie decydują"

                                    Twierdzisz, że o tym, co jest nauką, a co nie jest, decydują polskie normy? A
                                    czym się zajmujesz na co dzień?

                                    > "Nie każda dyscyplina akademicka jest nauką"

                                    Właśnie tak. Twoje ekwiwokacje na temat _słowa_ "nauka" nie mają znaczenia.
                                    Każde słowo można na siłę rozmyć tak, żeby znaczyło, co chcesz. (np.: mówi się
                                    oficjalnie o "nauce Kościoła", a więc Kościół jest instytucją naukową).

                                    > "Na uniwersytetach zawsze jest miejsce np. dla
                                    > filozofów i krytyków literackich; może być i dla teologów. Oni też
                                    > myślą i rozumują, tyle że ich rozumowanie nie podlega rygorom
                                    > formalnym wymaganym w nauce."

                                    Podtrzymuję. Na uniwersytetach jest dla nich miejsce. Mogą nawet nosić tytuły
                                    naukowe jako teolodzy, co jednak nie daje teologii statusu nauki z
                                    metodologicznego punktu widzenia. Nauka powinna być uniwersalna
                                    • toja3003 twierdzę, że są definicje obowiązujące 26.06.08, 12:01
                                      ogół obywateli, skoro Polskie Normy definiują teologię jako naukę to
                                      dlaczego okopałeś się na swojej definicji i nie przyjmujesz
                                      powszechnie przyjętych?
                                      • petrucchio Re: twierdzę, że są definicje obowiązujące 26.06.08, 15:34
                                        toja3003 napisał:

                                        > ... skoro Polskie Normy definiują teologię jako naukę
                                        > to dlaczego okopałeś się na swojej definicji i nie przyjmujesz
                                        > powszechnie przyjętych?

                                        Już ci to wyjaśniałem. Nauka jest przedsięwzięciem ponadnarodowym,
                                        ponadreligijnym i ponadkulturowym. Polskie normy mogą sobie funkcjonować
                                        zaściankowo w celach prawno-administracyjnych, ale nie mają żadnego znaczenia
                                        dla _globalnie_ przyjętej definicji nauki. Nawiasem mówiąc, hasło "Nauka" w
                                        polskiej Wikipedii nie wspomina o teologii. Nie ma jej również na tej liście:

                                        en.wikipedia.org/wiki/Fields_of_science

                                        aczkolwiek jest tutaj:

                                        en.wikipedia.org/wiki/List_of_academic_disciplines

                                        (pod nagłówkiem "Divinity", z wyliczeniem dyscyplin szczegółowych).

                                        Powtarzam jeszcze raz, że nie wszystko, czym zajmują się uczelnie wyższe, jest
                                        nauką. Wiem, co mówię, bo pracuję na jednej z nich. Nasz Wydział Teologii
                                        otwierano z wielką pompą, ale skończyło się tak, jak się zwykle kończy w takich
                                        przypadkach: wyszedł na jaw brak niezależności teologii od Kościoła i nacisków
                                        kościelnych. Doszło do konfliktu z hierarchią przy okazji znanej afery
                                        arcybiskupa rozpustnika molestującego kleryków, do bezsensownego wplątania
                                        Uniwersytetu w spory wewnątrzkościelne, a wreszcie do odejścia ze stanu
                                        kapłańskiego i apostazji wybitnego teologa i pierwszego dziekana Wydziału
                                        Teologii. Tyle pożytku mieliśmy na razie z tej dyscypliny.
                                        • toja3003 Ja też ci już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może 26.06.08, 17:28
                                          Ja też ci już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski może uważać, że
                                          astrologia to nauka a Grześ Piotrowski może uważać, że nie i po to
                                          są normy prawne aby znaleźć wspólne stanowisko. Tak długo jak będą
                                          naukowe badania, ludzie nauki, profesorowie, naukowe czasopisma,
                                          które zajmują się teologią, tak długo nie można tej dyscypliny
                                          oficjalnie ogłaszać „nienaukową”.

                                          Oczywiście możesz mieć swoje zdanie. Niektórzy np. twierdzą, że
                                          nauka to matematyka a fizyka to nie nauka ale rzemiosło. Co z tego?
                                          Każdy może mieć swoje zdanie ale po to są Konferencje Rektorów
                                          Polskich, Uczelnie definiujące swoje Wydziały, regulacje
                                          ministerialne, rządowe, parlamentarne żeby wypracowywać wspólne
                                          stanowisko. Masz prawo ignorować Polskie Normy i Polskie Prawo i
                                          twierdzić, że ruch prawostronny to bzdura i Anglicy wiedzą lepiej i
                                          respektujesz tylko lewostronny. I co z tego?

                                          Mówisz o jakiejś „globalnej definicji nauki”. Kto jest autorem
                                          tej „globalnej definicji”? Wikipedia? ONZ? Jakieś inne instancje?
                                          Żadna z nich nie wyklucza badań dotyczących Boga ze sfery Nauki.
                                          Napisz do autorów Listy Filadelfijskiej żeby natychmiast wykreślili
                                          z niej takie czasopisma naukowe jak:

                                          RELIGIOUS STUDIES
                                          JOURNAL OF PSYCHOLOGY AND THEOLOGY
                                          JOURNAL OF RELIGION
                                          RELIGION
                                          JOURNAL OF RELIGION & HEALTH
                                          JOURNAL OF RELIGIOUS ETHICS
                                          JOURNAL OF RELIGIOUS HISTORY
                                          RELIGION & LITERATURE
                                          RELIGION AND AMERICAN CULTURE-A JOURNAL OF INTERPRETATION 110.
                                          RELIGIOUS EDUCATION
                                          RELIGIOUS HUMANISM
                                          JOURNAL OF PSYCHOLOGY AND THEOLOGY
                                          JOURNAL OF RELIGION
                                          JOURNAL OF RELIGION & HEALTH
                                          JOURNAL OF RELIGIOUS ETHICS
                                          JOURNAL OF RELIGIOUS HISTORY
                                          RELIGION & LITERATURE
                                          RELIGION AND AMERICAN CULTURE-A JOURNAL OF INTERPRETATION 110.
                                          RELIGIOUS EDUCATION
                                          RELIGIOUS HUMANISM

                                          Na razie jednak nie wykreślili więc proponuję się z tym pogodzić.
                                          I błagam: nie pytaj ciągle "o jeden link", bo każde z tych
                                          pism jest kopalnią wiedzy na przedmiotowy temat. Więc albo zapoznaj
                                          się z nimi albo ignoruj ale nie mów, że nauka się nie zajmuje Bogiem
                                          i że teologia nie jest dyscypliną naukową, bo jest.
                                          • dungeon.master Re: Ja też ci już wyjaśniałem, że Jasiu Kowalski 27.06.08, 00:28
                                            A dlaczegóż to należałoby wykreślić z listy filadelfijskiej czasopisma
                                            religioznawcze? Religioznawstwo to dziedzina nauki, w przeciwieństwie do
                                            kreacjonizmu.

                                            Co to teologii, na Twojej liście widzę tylko jedno czasopismo z teologią w
                                            nazwie (choć wymienione dwa razy, pewnie żeby zrobić większe wrażenie), ale z
                                            tego co widzę są tam przedstawiona badania psychologiczne w kontekście wiary w
                                            Boga. To oczywiście też jest nauka. Natomiast artykułów prezentujących dowody na
                                            to, że Bóg stworzył Wszechświat tam ni ma :-(
                                            • toja3003 miała być teologia jako nauka, jest, miałabybyć 27.06.08, 10:19
                                              literatura jest, miałabyć "Wiedza i życie" jest, miałaby być lista
                                              filadelfijska jest, jakie jeszcze masz wymagania? Jeden, jedyny
                                              przykład w tym poście z listy filadelfijskiej:

                                              ROBERT A. LARMER (2008). Miracles, physicalism, and the laws of
                                              nature. Religious Studies, 44, pp 149-159

                                              Religious Studies (2008), 44:149-159 Cambridge University Press
                                              Copyright © Cambridge University Press 2008
                                              doi:10.1017/S0034412507009274
                                              Articles
                                              Miracles, physicalism, and the laws of nature
                                              Department of Philosophy, University of New Brunswick, Fredericton,
                                              New Brunswick, Canada E3B 5A3

                                              "In his paper ‘Miracles: metaphysics, physics, and physicalism’,
                                              Kirk McDermid appears to have two primary goals. The first is to
                                              demonstrate that my account of how God might produce a miracle
                                              without violating any laws of nature is radically flawed. The second
                                              is to suggest two alternative accounts, one suitable for a
                                              deterministic world, one suitable for an indeterministic world,
                                              which allow for the occurrence of a miracle without violation of the
                                              laws of nature, yet do not suffer from the defects of what McDermid
                                              terms the ‘Larmerian’ model. I briefly describe my model, reply to
                                              McDermid's criticism of it, and evaluate his alternative accounts..."

                                              Wystarczy jeden? Czy mam po kolei cytować kolejne i kolejne czy może
                                              sam wybierzesz się wreszcie do jakiejś uniwersyteckiej biblioteki i
                                              zobaczysz na własne oczy naukowe artykuły przedstawiające dowody na
                                              istnienie Boga? A może raz chociaż sam przedstawisz dowód z
                                              naukowego czasopisma, z listy filedelfijskiej proszę, gdzie naukowo
                                              udowadnia się nieistnienie Boga?
                                              • dungeon.master Re: miała być teologia jako nauka, jest, miałabyb 28.06.08, 01:05
                                                > miała być teologia jako nauka, jest, miałaby byc
                                                > literatura jest, miałabyć "Wiedza i życie" jest, miałaby być lista
                                                > filadelfijska jest, jakie jeszcze masz wymagania?

                                                Cały czas te same. Ma być KREACJONIZM jako nauka, ma być artykuł
                                                KREACJONISTYCZNY w "Wiedzy i Zyciu", ma być artykuł KREACJONISTYCZNY na liście
                                                filadelfijskiej.

                                                Przypomnę, że choć ja teologii za naukę nie uznaję, to przyznałem, że według
                                                pewnych historycznych definicji jest to dziedzina nauki. Nie zamierzam
                                                dyskutować z definicjami, pod warunkiem że to nie są prywatne definicje, które
                                                tylko Ty uznajesz. Kreacjonizmu w żadnej definicji nauki nie znajdziesz.

                                                Ja ani razu nie żądałem od Ciebie artykułów teologicznych. Wyraźnie pisałem, że
                                                chcę kreacjonizmu - artykułów wywodzących z praw fizyki konieczność kreacji
                                                Wszechświata przez Boga. Twój pierwszy post, który rozpoczął całą dyskusję,
                                                mówił o kreacjoniźmie, a nie o teologii.

                                                > ROBERT A. LARMER (2008). Miracles, physicalism, and the laws of
                                                > nature. Religious Studies, 44, pp 149-159

                                                Artykuł rzeczywiście zawiera filozoficzne rozważania na temat tego, w jaki
                                                sposób Bóg mógłby (might - zwracam uwagę na to słowo) tworzyć cuda.

                                                Jak czytamy w opisie "Religious Studies":

                                                "Religious Studies is an international journal devoted to the problems of the
                                                philosophy of religion as they arise out of classical and contemporary
                                                discussions and from varied religious traditions".

                                                Jest to więc kwartalnik filozoficzny, w którym rozważa się pewne stany, które
                                                miałyby miejsce, gdyby Bóg istniał. Domyślam się, że istnieją też filozofowie,
                                                którzy rozważają jak działałby świat, w których istniałaby magia. Ot, widocznie
                                                tak wygląda współczesna filozofia.

                                                Natomiast skoro "Religious Studies" są na liście filadelfijskiej, to przyznaję,
                                                że filozofia religii jest uznawana za dziedzinę nauki.

                                                > Wystarczy jeden? Czy mam po kolei cytować kolejne i kolejne czy może
                                                > sam wybierzesz się wreszcie do jakiejś uniwersyteckiej biblioteki i
                                                > zobaczysz na własne oczy naukowe artykuły przedstawiające dowody na
                                                > istnienie Boga?

                                                Jeden artykuł naukowy przedstawiający dowody na istnienie Boga mi wystarczy, ale
                                                na razie żadnego takiego nie przedstawiłeś. Nie wiem na której półce w
                                                bibliotece miałbym szukać takiego artykułu, skoro nawet
                                                teologowie przyznają, że dowodu na istnienie Boga nie ma i być nie może. Gdyby
                                                istniał dowód, nie istniałaby wiara.

                                                > A może raz chociaż sam przedstawisz dowód z
                                                > naukowego czasopisma, z listy filedelfijskiej proszę, gdzie naukowo
                                                > udowadnia się nieistnienie Boga?

                                                A dlaczego mam to zrobić? Czy choć raz twierdziłem, że taki dowód istnieje?
                                                Oczywiście, że dowodu na nieistnienie Boga nie ma, tak jak nie ma dowodu na
                                                nieistnienie krasnoludków. Dlatego nie wykluczam istnienia ani Boga, ani
                                                krasnoludków.
                                                • toja3003 Jasne, każda kolejna pozycja literaturowa, o którą 30.06.08, 11:09
                                                  Jasne, każda kolejna pozycja literaturowa, o którą prosisz będzie
                                                  kwitowana, że to nie to, że cię nie zadowala i będziesz tylko
                                                  stawiał nowe wymagania, ma być w takim czasopiśmie, w takiej
                                                  dziedzinie (dlaczego akurat w fizyce? Fizyka nie zajmuje się
                                                  teologią, fenomenem świadomości i w ogóle nie mam nic do powiedzenia
                                                  o świecie ożywionym, psychologii, bo bada tylko martwą materię a to
                                                  zbyt wąskie podejście aby odpowiedzieć na przedmiotowe pytanie). I
                                                  ciągle chcesz żebym pisał o kreacjoniźmie a ja powiedziełam, że tu
                                                  interesuje mnie tylko naukowa odpowiedź na postawione pytanie,
                                                  takiej udzieliłem. Ciągle pytasz o „dowody”, takie podałem. Może ty
                                                  podaj dowód na nieistnienie Boga i w jakim naukowym czasopiśmie z
                                                  listy filadelfijskiej to udowodniono. I koniecznie żeby było o
                                                  fizyce. Ale piszesz „Oczywiście, że dowodu na nieistnienie Boga nie
                                                  ma”. No to pozostaję przy moich poglądach.
                                                  • dungeon.master Re: Jasne, każda kolejna pozycja literaturowa, o 30.06.08, 21:18
                                                    > Jasne, każda kolejna pozycja literaturowa, o którą prosisz będzie
                                                    > kwitowana, że to nie to, że cię nie zadowala i będziesz tylko
                                                    > stawiał nowe wymagania, ma być w takim czasopiśmie, w takiej
                                                    > dziedzinie

                                                    Poużalaj się jeszcze. Ciekawe co Ty byś mi odpowiedział, gdybym na Twoje żądanie
                                                    dowodu na nieistnienie Boga, odesłał Cię do książki Dawkinsa. Albo na żądanie
                                                    dowodu na istnienie krasnoludków odesłał Cię do książek Konopnickiej. Albo
                                                    szanuje się dyskutanta, albo nie. Ja prosiłem i proszę cały czas o to samo -
                                                    kreacjonistyczny artykuł w czasopiśmie z listy filadelfijskiej lub chociaż w
                                                    szanowanym piśmie popularno-naukowym.

                                                    > (dlaczego akurat w fizyce? Fizyka nie zajmuje się
                                                    > teologią, fenomenem świadomości i w ogóle nie mam nic do powiedzenia
                                                    > o świecie ożywionym, psychologii, bo bada tylko martwą materię a to
                                                    > zbyt wąskie podejście aby odpowiedzieć na przedmiotowe pytanie).

                                                    O, przepraszam. To Ty z praw fizyki wywodziłeś konieczność istnienia Boga.
                                                    Cieszę się przynajmniej, że przynajmniej w tym punkcie zmieniłeś poglądy.

                                                    > I ciągle chcesz żebym pisał o kreacjoniźmie a ja powiedziełam, że tu
                                                    > interesuje mnie tylko naukowa odpowiedź na postawione pytanie,
                                                    > takiej udzieliłem.

                                                    O, przepraszam. To Ty wezwałeś do dyskusji "krytyków kreacjonizmu". Przykro mi,
                                                    że nie jestem krytykiem teologii, którym chciałbyś mnie zrobić.

                                                    > tu interesuje mnie tylko naukowa odpowiedź na postawione pytanie,
                                                    > takiej udzieliłem.

                                                    Przykro mi, ale nauka nie udziela na razie jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.

                                                    > Ciągle pytasz o „dowody”, takie podałem.

                                                    Kłamstwo. Twój "dowód" obaliłem w dwóch zdaniach, co Ty po prostu zignorowałeś.

                                                    > Może ty
                                                    > podaj dowód na nieistnienie Boga i w jakim naukowym czasopiśmie z
                                                    > listy filadelfijskiej to udowodniono.

                                                    Powtarzasz się. Już na to odpowiedziałem, ale Ty wolisz rozmawiać sam ze swoimi
                                                    myślami.

                                                    > Ale piszesz „Oczywiście, że dowodu na nieistnienie Boga nie
                                                    > ma”. No to pozostaję przy moich poglądach.

                                                    Ależ proszę Cię bardzo. Mam nadzieję, że Twoja wiara w krasnoludki również
                                                    pozostaje niezachwiana wobec braku dowodu na ich nieistnienie.
                                                  • toja3003 Jeszcze raz: 01.07.08, 10:17
                                                    ROBERT A. LARMER (2008). Miracles, physicalism, and the laws of
                                                    nature. Religious Studies, 44, pp 149-159

                                                    I znowu uciekasz się do pseudoargumentąw typu
                                                    "Poużalaj się jeszcze", "Kłamstwo. Twój "dowód" obaliłem w dwóch
                                                    zdaniach, co Ty po prostu zignorowałeś", "Ty wolisz rozmawiać sam ze
                                                    swoimi myślami.", "Twoja wiara w krasnoludki również
                                                    pozostaje niezachwiana".

                                                    Wyobraź sobie, że ja mam takie samo zdanie o tobie i co teraz?
                                                    Można bez końca prowadzić dialog typu „ja mam rację a nie ty”, „a
                                                    nieprawda, bo to ja mam rację”, „wcale nie, to ja mam rację”. I tak
                                                    w kółeczko.

                                                    Otóż „być może” nie jest dla mnie dowodem, że tak było ale
                                                    spekulacją. Kiedy doświadczalnie zostanie udowodniona
                                                    bezprzyczynowość oraz powstawanie czegoś z niczego, chętnie
                                                    zrewiduję moje poglądy, na razie są one niepodważalne.

                                                    I dalej „skoro coś nie może powstawać z nicości, to wyjaśnienie może
                                                    być proste - "coś" istniało zawsze, bez potrzeby wprowadzania
                                                    dodatkowych bytów.”. Owszem, może być takie wyjaśnienie i faktycznie
                                                    jest ono proste ale mnie nie zadowalają twierdzenia typu „zawsze
                                                    były choroby, pioruny, trzęsienia ziemii, gwiazdy więc po co
                                                    wprowadzać dodatkowe byty”. Setki lat przyjmowano, że „choroby biorą
                                                    się z brudu” aż Pasteur zaczął stawiać pewne pytania i wykrył wirusy
                                                    i szczepionki. Ja też stawiam, przede wszystkim sobie, pewne pytania
                                                    i szukam na nie odpowiedzi. Takim centralnym pytaniem jest dla
                                                    mnie „dlaczego w ogóle istnieje coś” i nie zadowala mnie
                                                    odpowiedź „bo tak zawsze było”. Jak pisałem wcześniej, model
                                                    Wszechświata z Bogiem jest dla mnie bardziej spójny niż bez Boga.

                                                    Zgoda natomiast na to, że „przyjmując dowolne definicje i założenia
                                                    można udowodnić cokolwiek”. Tak właśnie działa nauka. Przyjmuje się
                                                    na wiarę pewne dogmaty i na zasadzie aksjomatyczno-dedukcyjnej
                                                    wyprowadza twierdzenia typu założenie-teza-dowód. Owe aksjomaty mają
                                                    zatem kluczowe znaczenie o czym pisałem w kontekście logik
                                                    (binarnej, wielowartościowej, rozmytej). Oczywiście teoria jest w
                                                    nauce weryfikowana empirycznie ale tu też przyjmuje się pewne modele
                                                    dla eksperymentalnych pomiarów, też jest obserwator, jego zmysły i
                                                    definicja „istnienia”. Fizyka to za mało aby odpowiedzieć na zadane
                                                    wyżej pytanie.

                                                    Proponuję do googla wklepać hasło „prawo zachowania materii” –
                                                    pojawi się szereg linków odnoszących się do tej zasady, która na
                                                    gruncie fizyko-chemicznym pokazuje równoważność zjawisk masowo-
                                                    energetycznych ale nie wyczerpuje to odpowiedzi na przedmiotowe
                                                    pytanie „dlaczego w ogóle istnieje coś”. Polecam tu linki do
                                                    hasła „Michał Heller”. Otóż pojęcie materia ma co najmniej dwa
                                                    znaczenia. Pierwsze, wąskie oznacza obiekty masowo-energetyczne a
                                                    więc to czego doświadczamy zmysłowo w naszym codziennym życiu w
                                                    kontaktach z przedmiotami czy zjawiskami. Czyli mówiąc językiem
                                                    fizyki materia to wszystko co posiada masę względnie energię. Taka
                                                    wąska definicja nie wystarcza do poszukiwania odpowiedzi na
                                                    wcześniej postawione pytanie, wykraczające poza obszar zainteresowań
                                                    fizyki. Drugie znaczenie „materii” jest szersze i oznacza całość
                                                    rzeczywistości, którą da się kategoryzować np. pięciorako: masa,
                                                    energia, przestrzeń, czas, informacja. W tym kontekście zasada
                                                    zachowania materii oznacza, że rzeczywistość podlega transformacjom
                                                    ale nie może być „zniszczona” tzn. doprowadzona do stanu nicości.
                                                    Jednocześnie działa zasada odwrotna: z nicości nie może coś powstać.
                                                    Ta druga zasada koresponduje z zasadą przyczynowości. W
                                                    szczególności nie ma doświadczenia pokazującego, że cokolwiek może
                                                    powstać z nicości. Nie ma też doświadczenia pokazującego, że
                                                    cokolwiek zachodzi bezprzyczynowo.

                                                    Fizyka nie zajmuje się teologią, fenomenem świadomości i w ogóle nie
                                                    mam nic do powiedzenia o świecie ożywionym, psychologii, bo bada
                                                    tylko martwą materię a to zbyt wąskie podejście aby odpowiedzieć na
                                                    przedmiotowe pytanie). I ciągle chcesz żebym pisał o kreacjoniźmie a
                                                    ja powiedziałem, że tu interesuje mnie tylko naukowa odpowiedź na
                                                    postawione pytanie, takiej udzieliłem. Ciągle pytasz o „dowody”,
                                                    takie wyżej podałem.
                                                  • dungeon.master Re: Jeszcze raz: 01.07.08, 14:57
                                                    Chyba dałem się nabrać i od początku prowadzę dyskusję z botem. Gratulacje,
                                                    chłopaki, że tak długo mnie zwodziliście. Zdradziła Was zbyt mała liczba tekstów
                                                    bazie, stąd te bezsensowne powtórki. Teraz już rozumiem skąd to ignorowanie
                                                    moich argumentów i przydługie teksty nie związane z tematem.
                                                  • petrucchio Ctrl-C + Ctrl-V 01.07.08, 16:33
                                                    dungeon.master napisał:

                                                    > Chyba dałem się nabrać i od początku prowadzę dyskusję z botem.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=80937924&a=81134812
                                                  • toja3003 przestaż wklejać ciągle to samo 01.07.08, 16:50
                                                    i napisz coś nowego.
                          • grgkh Re: a zatem coś nowego: 25.06.08, 04:51
                            toja3003 napisał:

                            > Podałem wielokrotnie listę naukowych źródeł literaturowych na
                            > które się powołuję; powtarzam jeszcze raz: znajdują się w książce
                            > prof. M. Hellera pt. „Wszechświat i filozofia”.

                            Nie profesora, ale księdza profesora. Czy religijny dogmatyk może
                            powiedzieć cokolwiek, co by było sprzeczne z dogmatem? Rozśmieszasz
                            mnie...

                            > teologia jest dyscypliną naukową

                            W tym momencie powinienem uznać, że mnie obrażasz i zakończyc
                            rozmowę na zawsze.

                            TEOLOGIA NIE JEST DYSCYPLINĄ NAUKOWĄ.

                            Nie wierzysz? Zajrzyj chocby do wikipedii i poczytaj sobie jakie
                            warunki musi spełniać dyscyplina naukowa, by zasługiwać na miano
                            nauki.
                            • toja3003 to, że teologia 25.06.08, 14:26
                              jest dyscypliną naukową znajdziesz w wikipedii pod hasłem "nauka";
                              tam jest lista tych dyscyplin.
                              • grgkh A co jeszcze jest w wiki? ;) 26.06.08, 22:27
                                toja3003 napisał:

                                > jest dyscypliną naukową znajdziesz w wikipedii pod hasłem "nauka";
                                > tam jest lista tych dyscyplin.

                                A czy w nauce nie zdarzają się dogmaty?
                                A co to jest dogmat?
                                A jaka jest definicja metody naukowej? Czy nie jest to wątpienie we wszystko i odrzucanie dogmatów?
                                A czy teologia nie opiera się na dogmatach?
                                A dlaczego chemia wyłoniła się z alchemii, fizyka z metafizyki, a astronomia z astrologii? Czy nie przez to, że zdecydowano się odrzucać dogmaty?

                                Jeśli jeszcze masz wątpliwości, to zapoznaj się z tym Fundament nauki: metodologia. Przeczytaj trzeci punkt stąd: Istnieją różne teologie, których założenia i wnioski zaprzeczają sobie nawzajem. Nauka nie powinna zaprzeczać innej nauce, dziedziny wiedzy operują na różnych aspektach rzeczywistości, ale nie znoszą się nawzajem, korzystają nawzajem ze swoich osiągnięć, nie stoją w sprzeczności względem siebie - stąd możliwe są badania interdyscyplinarne. Jak można rozpatrywać w kategoriach naukowych teorię, którą np. popiera teologia katolicka, a zaprzecza jej teologia prawosławna? [...]

                                Być może mylisz teologię z religioznawstwem, filozofią lub czymś podobnym. Niestety spora część źródeł, szczególnie dawniejszych, a także nie dbających o ścisłość, gdy to dla teologii jest wygodne, powtarza stare definicje. Teologia chciałaby być traktowana jako nauka, ale to już nie wróci. ;)
                                • toja3003 konwergencja scjentystycznie 27.06.08, 10:25
                                  czyli wąsko (tradycje XIX wieku, jeszcze gdziniegdzie bronione na
                                  uniwersytetach) rozumianej nauki oraz teologii dokokune się wąaśnie
                                  w XXI wieku. W naszym kręgu kulturowym drogi myśli religijnej i
                                  myśli naukowej rozeszły się na procesie Galileusza. Od tamtej chwili
                                  trwał triumfalny pochód nauki, która w naszych czasach sięgnęła
                                  krańców Wszechświata. Sięgnęła - co dalej? Choć nie zawsze sobie z
                                  tego zdajemy sprawę, istnieją pytania, na które nauka nie może
                                  odpowiedzieć. Jednak może (i powinna) współpracować z odpowiadającą
                                  na te pytania religią.”. Zgadzasz się z tym? Moje stanowisko jest
                                  takie: istnieją pytania, na które nauka nie może odpowiedzieć.
                                  Jednak może (i powinna) współpracować z odpowiadającą na te pytania
                                  religią. Mam rację? I dalej mówię to co myślę: mniemanie, iż
                                  jakimkolwiek przyrządem naukowym teleskopem, mikroskopem czy
                                  akceleratorem można zadać cios wierze, uważam za powierzchowne, zaś
                                  konflikt nauki z religią za pozorny. Wiara może chłonąć naukę i
                                  rozwijać się dzięki budzonym przez nią refleksjom. Naukowa metoda
                                  poznawania rzeczywistości sprowadza się do prostego schematu, w
                                  którym cyklicznie powtarzają się trzy czynności: wykonywanie
                                  obserwacji lub doświadczeń, budowanie bazującej na nich teorii oraz
                                  sprawdzanie jej przewidywań. Te ostatnie są weryfikowane za pomocą
                                  nowych doświadczeń i obserwacji. Gdy okażą się fałszywe do teorii
                                  wprowadza się odpowiednie poprawki. Metoda naukowa sprawdziła się
                                  już niezliczoną ilość razy, ale... nie jest wszechmocna. Stosując
                                  ją, nie otrzymamy odpowiedzi na bardzo stare pytanie, które w moim
                                  uchu najdobitniej brzmi w dosłownym tłumaczeniu z angielskiego:
                                  dlaczego istnieje raczej coś niż nic? Nie dowiemy się też, jak
                                  należy postępować, żeby postępować dobrze, ani dlaczego właściwie
                                  dobrze jest postępować dobrze. Oczywiście, można przejść przez
                                  życie, nie zadając żadnego z tych pytań. Raz postawione, będą jednak
                                  powracały, ukazując wrodzoną ograniczoność nauki. Nauka popada w
                                  skrajność, gdy o tej ograniczoności zapomina. Stephen Hawking w swej
                                  Krótkiej historii czasu napisał: Jeśli ją (chodzi o zunifikowaną
                                  teorię oddziaływań fizycznych) kiedykolwiek sformułujemy i
                                  zaakceptujemy, będziemy mogli poszukiwać odpowiedzi na pytanie,
                                  dlaczego istnieje Wszechświat. I jeśli tę odpowiedź znajdziemy,
                                  poznamy myśli Boga. Nie był pierwszym, który chciał penetrować umysł
                                  Stwórcy. Nauka jest nam niezbędna. Jej problemem jest jednak to, że
                                  nam nie wystarcza. Wszyscy poszukujemy wszechwyjaśniającego obrazu
                                  świata i potrzebujemy pewności, że żyjemy w prawdzie. Ciągła
                                  niepewność, zmiana, niezdolność do udzielenia odpowiedzi na
                                  podstawowe pytania, które stawia nam Wszechświat i świat ludzki, są
                                  czymś nieznośnym... Ludzie potrzebują zawsze potrzebowali - wiary,
                                  że świat można nie tylko opanować, ale i zrozumieć. Potrzeba ta
                                  stanowi, jak możemy sądzić, jeden z elementów składowych
                                  człowieczeństwa - nasza cywilizacja potrzebuje do lotu dwóch
                                  skrzydeł: wiary i nauki; z jednym skrzydłem nie da się latać.
                                  Mam niekłamaną nadzieję, że gdy religie i nauka nawiążą współpracę,
                                  wiara i rozum znów połączą się w harmonijną całość.

                                  Być może zatem nauka zatacza już wielkie koło – począwszy od
                                  pooświeceniowego krytykowania religii, przez postawę wobec niej
                                  neutralną, wróci do niej na gruncie czysto naukowym właśnie i to od
                                  strony nauk najbardziej ścisłych a nie humanistycznych. Jak
                                  wyobrażam sobi taki proces? Niewątpliwie mamy obecnie w fizyce do
                                  czynienia z krokiem w kierunku rozszerzenia modelu standardowego i
                                  unifikacją znanych nam oddziaływań, wszczególności grawitacyjnych.

                                  Jesteśmy blisko odkrycia grawitonu. Gdyby teoria pól Higgsa (byś
                                  może jest ich wiele) się potwierdziła, byłby to poważny krok w tym
                                  kierunku. Ale wówczas zanlezione odpowiedzi natychmiast prowokować
                                  będą do następnych pytań. Grawiton to jeszcze nie wszystko. Szereg
                                  biologów i genetyków, wysuwa przypuszczenie, że infogentyka czy
                                  spektukularne rozszyfrowywanie ludzkiego genomu w ostatnich latach
                                  nie tłumaczy całkowicie mechanizmu powstawania życia.

                                  Byś może istnieje również swego rodzaju biologiczne „pole życiowe”,
                                  mające swoje odpowiedniki we właściowściach pól fizycznych. Być może
                                  będziemy mogli kiedyś zacząć poszukiwania takiej „cząstki życia” i
                                  fizyko-chemo-biologicznego pola umożliwiającego rozwój życia. Z
                                  kolei socjologia poszukuje aktualnie pewnych podstawowych „cząstek”
                                  o charakterze kulturowym (teoria memów). Natychmiast powstaje tu
                                  zasadne pytanie o fizyczne odpowiedniki tych tworów.

                                  Ba, Demokryt gdy formułował swoją ideę atomu również nie miał
                                  mikroskopu elektronowego aby zajrzeć do wnętrza materii. A jednak
                                  taka idea była pomocna Bohrowi czy Ruthefordowi kiedy tworzyli
                                  podwaliny nowoczesnej fizyki. Dlaczego by więc nie pójść tropem
                                  biologicznego pola, memów, dalej nawet – założyć, że istnieją pola
                                  czy cząstki odpowiedzialne za inteligencję, świadomość. Swego
                                  rodzaju pole informacyjne. Jeśli by zatem udałoby się kiedyś
                                  połączyć wszytskie te pola i oddziaływnia, wszystkie fenomeny
                                  rzeczywistości, w jedną Teorię Wszystkiego, która byłaby znacznie
                                  szersza od tej o której fizyka mówi dziś, wówczas moglibyśmy zrobić
                                  kolejny krok: ważyć się na Teorię Teorii.

                                  Zrealizować odwieczne marzenie ludzkości i w spójny sposób połączyć
                                  całą naszą wiedzę. W takim momencie, różnice które dzisiaj jeszcze
                                  mogą wydawać się istotne – różnice między religią a nauką – mogłyby
                                  ulec naturalnemu zmniejszeniu na zasadzie konwergencji. W trakcie
                                  tego procesu, pewne teorie mogę pełnić rolę atraktorów, kto wie czy
                                  jednym z nich nie okaże się Najwyższa Symetria? Może więc warto w
                                  seminariach duchownych wykładać wyższą matematykę i fizykę kwantową?
    • ziutek-kowalski To pseudosensacja dl ignorantow 17.06.08, 09:48
      Bo wiemy od kilkudziesieciu lat , ze w kosmosie sa proste czasteczki
      organiczne. Ot, taka bzdurka dla naiwnych
    • pomruk Re: Składniki DNA mogły przybyć na Ziemię z kosmo 17.06.08, 12:16
      Odkrycie interesujące, gdyż wskazuje, że biologicznie istotne
      cząsteczki powstały wcześniej niż planeta - a więc pierwsze etapy
      ewolucji biochemicznej odbywały się na dużo wcześniejszym etapie,
      niż niedawno jeszcze myśleliśmy.
      • europitek Re: Składniki DNA mogły przybyć na Ziemię z kosmo 18.06.08, 04:05
        Jak równie, że niektóre jej etapy mogły odbywać się w warunkach, które nigdy nie występowały na Ziemi. Stąd może też pochodzić część kłopotów z jej prześledzeniem i opisem.
        • petrucchio Re: Składniki DNA mogły przybyć na Ziemię z kosmo 18.06.08, 08:32
          europitek napisał:

          > Jak równie, że niektóre jej etapy mogły odbywać się w warunkach, które nigdy ni
          > e występowały na Ziemi. Stąd może też pochodzić część kłopotów z jej prześledze
          > niem i opisem.

          Można sobie wyobrazić różne dziwne rzeczy. Czy na przykład powstanie komórek
          było nieuniknione? Wiele wskazuje na to, że nawet nasz ziemski LUCA (Last
          Universal Common Ancestor) nie miał błony komórkowej. A co by było, gdyby życie
          znalazło sposób na skuteczne rozprzestrzenianie się w oceanie bez opakowywania
          każdego kompleksu replikatorów (wraz z niezbędnym do replikacji hardwarem) w
          osobną kapsułkę? Biosfera bez indywidualnych osobników? Ocean Solaris? ;-)
          • europitek Re: Składniki DNA mogły przybyć na Ziemię z kosmo 18.06.08, 12:47
            Cytat:
            > A co by było, gdyby (...)

            Gdyby tak było, to teoria ewolucji w odniesieniu do żiemi byłaby pozbawiona sensu. Inaczej mówiąc, nie powstałaby. Bardzo możliwe też, że nie powstałaby matematyka. Ocean ten byłby też zapewne, inaczej niż u Lema, bezmyślną biomasą.
            • petrucchio Re: Składniki DNA mogły przybyć na Ziemię z kosmo 18.06.08, 13:50
              europitek napisał:

              > Gdyby tak było, to teoria ewolucji w odniesieniu do żiemi byłaby
              > pozbawiona sensu.

              Niekoniecznie. Zgodnie z podejściem dawkinsowskim, jednostką, która podlega
              ewolucji, jest "gen", czyli dziedziczny, powielany z pokolenia na pokolenie
              zapis informacji, nie osobniczy organizm (zresztą nawet w ziemskiej biologii
              pojęcie "osobnika" nie zawsze jest dobrze określone). Przecież można sobie
              wyobrazić replikatory "swobodne", nie związane w organizmach (wirusy są czymś w
              tym rodzaju, choć oczywiście nasze wirusy potrzebują organizmu-gospodarza, żeby
              się powielić).

              > Inaczej mówiąc, nie powstałaby. Bardzo możliwe też, że nie
              > powstałaby matematyka. Ocean ten byłby też zapewne, inaczej niż u
              > Lema, bezmyślną biomasą.

              Tego też nie jestem pewien. Symbiotyczna współpraca ziemskich replikatorów
              musiała być kiedyś (ok. 3,8 mld lat temu) możliwa bez istnienia komórek. Skąd
              wiadomo, że życie komórkowe jest jedyną drogą do zacieśnienia takiej współpracy
              i do emergencji wyższego porządku? Może zresztą było w warunkach ziemskich (na
              co może wskazywać fakt niezależnego wyewoluowania komórek bakteryjnych i
              archeonowych, ale czy zawsze i wszędzie musi być tak samo? Nie mamy jeszcze
              pojęcia o typologii replikatorów pozaziemskich.
              • ziutek-kowalski Ateisci sa dobrzy w negowaniu- nigdy w wyjasnianiu 18.06.08, 14:18
                Dlaczego ateisci sprowadzaja dyskusje do boga czyli do parteru? Bo
                latwo pod slowo "bog" podczepic olbrzymia ilosc bolszewickiej
                demagogii przecwiczonej przez 100 lat. I robia to glownie marksisci
                typu grgkh.
                Mnie Bog nie jest potrzebny aby stawiac niekomfortowe dla ateistow
                pytania:
                1) Jezeli kosmos jest skonczony to co bylo "przed" kosmosem
                2) Jezeli kosmos jest skonczony to dlaczego "jest" zamiast "nie byc"
                I nie jest to "chwilowa" impotencja i niewiedza nauki.
                Jest to inherentna slabosc intelektualna ateizmu nie zdolnego nigdy
                odpowiedziec na te pytania.
                N0 i co wy na to pogrobowcy marksizmu?

                • ziutek-kowalski No i co wy macie oprocz jo-jo Stalina? 18.06.08, 15:05
                  Intlektualna impotencja ateistow nigdy nie byla w stanie wyjsc poza
                  koncepcje powtarzajacych sie kosmosow , ktore znane sa w roznych
                  odmianach aautorstwa Stalina,Gutha i Smolina.
                  • ziutek-kowalski materializm=ateizm 18.06.08, 15:32
                    Wszystkie argumenty wspolczesnego ateizmu to odgrzewana zupa XlX
                    wiecznego materializmu.
                    Fizyka kwantowa jest niekompatybilna z materializmem.
                    Nie przypadkiem Alan Guth zdyskredytowal pojecie wiecznej materii
                    na korzysc wiecznej przestrzeni w ktorej mial miejsce kwantowy
                    poczatek kosmosu.
                    Lubie Alana Gutha bo poraz pierwszy ktos wyrywa ateistow z 200 lat
                    matrialistycznego marazmu.
              • europitek Re: Składniki DNA mogły przybyć na Ziemię z kosmo 18.06.08, 20:23
                Słabo już pamiętam "Solaris", ale zdaje się, że ten wszechocean był jedną istotą. A to stwarza istotne ograniczenia, chociażby taie, że jedna jedyna mutacja letalna kończy _daną_ ewolucję "na amen".
                Jeśli zaś miałaby to być "genowa zupa", a nie jedyny organizm, to można sobie rozpracowywać ewolucyjne schematy dla odrębnych replikatorów. Taka ewolucja (zakładając permanentny brak organizmów) byłaby jednak też czymś innym niż znana nam z Ziemi.

                Cytat:
                > Przecież można sobie wyobrazić replikatory "swobodne", nie
                > związane w organizmach (wirusy są czymś w tym rodzaju, choć
                > oczywiście nasze wirusy potrzebują organizmu-gospodarza, żeby
                > się powielić).

                No właśnie. Takie "swobodne" replikatory nie są w stanie samodzielnie zapewnić sobie replikacji, ponieważ są zbyt proste by wyprodukować samodzielnie wszystko, czego do niej potrzebują. Natomiast organizmy są w stanie samodzielnie zapewnić zawartym w nich replikatorom "środki" do powielenia.
                Myślę, że z tego powu lepiej byłoby mówić, że geny są <jednostkami replikacji>, a nie <replikatorami>. W przypadku naszej rzeczywistości różnica ta jest w zasadzie nieistotna, ale w jakiejś "zupie genowej" stałaby się znacząca. Z tego też powodu musiałyby istnieć jakieś zjawiska zapewniające "swobodnym" replikatorom dostęp do "środków" niezbędnych im do replikacji. Możliwe, że nie muszą to być komórki, lecz wtedy replikacja byłaby znacznie trudniejsza.

                Co do matematyki ... Istota bez określonej i stabilnej sktuktury modułowej nie będzie w stanie "policzyć samej siebie", a więc i nie bedzie rozpoznawać <liczności> jako cechy obiektów.
                Zresztą taka istota pewnie nie wyprodukowałaby żadnej formy inteligencji właśnie ze względu na kwestię jej struktury, a raczej jej braku. Zaś powstanie wyższych porządków, wyspecjalizowanych struktur lokalnych itp., to oznaki tworzenia się organizmu. niekoniecznie musi mieć nasz ziemski "kształt", ale istota jego jest taka sama.


                • petrucchio Solaris 18.06.08, 21:44
                  europitek napisał:

                  > Słabo już pamiętam "Solaris", ale zdaje się, że ten wszechocean był
                  > jedną istotą.

                  Nikt z uczonych badających Ocean nie miał pojęcia, czym on jest; mieli tylko
                  liczne hipotezy na ten temat. Chyba wymyśliłem kolejną hipotezę solariańską i to
                  taką, o której Lem nie wspomina.

                  > A to stwarza istotne ograniczenia, chociażby taie, że jedna jedyna
                  > mutacja letalna kończy _daną_ ewolucję "na amen".

                  Nie, bo jak mówiłem wcześniej, organizm nie jest właściwym replikatorem. Moje
                  dzieci nie są moimi kopiami, natomiast ich geny są kopiami części genów ojca i
                  matki (modulo sporadyczne mutacje). Według mojej koncepcji Ocean byłby nie tyle
                  superorganizmem, co czymś w rodzaju globalnej cywilizacji swobodnych
                  replikatorów, tworzących być może inteligentne struktury, ale nie obdarzonych
                  żadną inteligencją jednostkową. Myślę, że to bardzo duchu Lema (zob. choćby
                  "Niezwyciężony").

                  > Jeśli zaś miałaby to być "genowa zupa", a nie jedyny organizm, to
                  > można sobie rozpracowywać ewolucyjne schematy dla odrębnych
                  > replikatorów. Taka ewolucja (zakładając permanentny brak
                  > organizmów) byłaby jednak też czymś innym niż znana na
                  > m z Ziemi.

                  Zależy, co rozumiesz przez "organizm". Możliwe są skomplikowane struktury nie
                  będące osobnikami, np. mrowisko lub jakakolwiek zorganizowana społeczność (można
                  argumentować, że mrowisko znacznie przewyższa inteligencją mrówkę, choćby w tym
                  sensie, że potrafi rozwiązywać zadania, wobec których pojedyncza mrówka jest
                  bezsilna). Na Ziemi komórka i osobnik zajmują pośrednie miejsca w hierarchii
                  (między molekularnymi replikatorami a społecznościami), ale nie wiadomo, czy bez
                  akurat tych pośrednich szczebli nie dałoby się obejść. A że ewolucja na innych
                  planetach mogłaby przebiegać inaczej niż na Ziemi, to chyba dość oczywiste.

                  > No właśnie. Takie "swobodne" replikatory nie są w stanie
                  > samodzielnie zapewnić sobie replikacji, ponieważ są zbyt proste by
                  > wyprodukować samodzielnie wszystko, czego do niej potrzebują.

                  To prawda, jeśli chodzi o wirusy. Ale biogeneza musiała jakoś wystartować bez
                  organizmów i przejść przez etap "zupy replikatorów" (termin niezbyt
                  nieszczęśliwy, ale wiadomo, o co chodzi). Zamknięcie replikatorów (lub, jeśli
                  wolisz, "jednostek replikacji") w błonach komórkowych wymagało już kolejnego
                  kroku ewolucyjnego. Może w innym środowisku replikatory (niekoniecznie kwasy
                  nukleinowe) mogły pozostać swobodne, natomiast jakiegoś rodzaju "współpraca"
                  między replikatorami różnych typów chyba w każdych warunkach okaże się mocno
                  faworyzowana przez selekcję, co naturalnie prowadziłoby do powstawania coraz
                  większych i bardziej skomplikowanych sieci powiązań.

                  > Natomiast organizmy są w stanie samodzielnie zapewnić zawartym w
                  > nich replikatorom "środki" do powielenia. Myślę, że z tego powu
                  > lepiej byłoby mówić, że geny są <jednostkami replikacji>, a nie
                  > <replikatorami>. W przypadku naszej rzeczywistości różni
                  > ca ta jest w zasadzie nieistotna, ale w jakiejś "zupie genowej"
                  > stałaby się znacząca. Z tego też powodu musiałyby istnieć jakieś
                  > zjawiska zapewniające "swobodnym" replikatorom dostęp do "środków"
                  > niezbędnych im do replikacji. Możliwe, że nie muszą to być komórki,
                  > lecz wtedy replikacja byłaby znacznie trudniejsza.

                  Zob. wyżej.

                  > Co do matematyki ... Istota bez określonej i stabilnej sktuktury
                  > modułowej nie będzie w stanie "policzyć samej siebie", a więc i nie
                  > bedzie rozpoznawać <liczności> jako cechy obiektów. Zresztą taka
                  > istota pewnie nie wyprodukowałaby żadnej formy inteligencji właśnie
                  > ze względu na kwestię jej struktury, a raczej jej braku. Zaś
                  > powstanie wyższych porządków, wyspecjalizowanych struktur lokalnych
                  > itp., to oznaki tworzenia się organizmu. niekoniecznie musi mieć
                  > nasz ziemski "kształt", ale istota jego jest taka sama.

                  Raczej funkcje byłyby podobne, ale takie pseudoorganizmy (lub pseudoorgany) nie
                  musiałyby mieć trwałej formy. Lem zresztą opisuje różnego typu struktury
                  powstające w Oceanie.
                  • ziutek-kowalski Re: Solaris 18.06.08, 22:06
                    1)Na poczatku ewolucja zycia na ziemi potencjalnie byla bliska
                    koncepcji solaris, bo "zycie" bylo oceaniczna zupa.
                    Ta droga do zwiekszajacej sie samokompleksacji zycia okazala sie
                    niemozliwa. Bo jakby by byla mozliwa to by BYLA.
                    2)Ale byc moze Solaris bedzie mozliwe w przyszlosci.
                    Koncept w Odyseji 2001 byl przyszlosciowy. Cywilizacja , ktora
                    zostawiala "obeliski" rozwinela sie w Solaris energetyczno-
                    magnetyczny adaptujac do swej egzystencji gwiazde. I rowniez
                    stracila zainteresowanie Kosmosem , zostawajac swoj program
                    obeliskow na automatic drive
                    3) Ludzkosc tez ma tesknoty typu solaris. Gdy widze kazda osobe
                    uwieszona ciagle do telefonu komorkowego, to jest pierwszy krok w
                    kierunku ludzkiego solaris
                    • petrucchio Re: Solaris 19.06.08, 02:27
                      ziutek-kowalski napisał:

                      > 1)Na poczatku ewolucja zycia na ziemi potencjalnie byla bliska
                      > koncepcji solaris, bo "zycie" bylo oceaniczna zupa.

                      Raczej nie tyle oceaniczną zupą, co enklawami takiej zupy w jakimś środowisku
                      bogatym w nośniki energii chemicznej i sprzyjającym koncentracji związków, z
                      których mogły powstawać replikujące się polimery. Kożuchy mineralne na płytkich
                      rozlewiskach? Komórki kominów hydrotermalnych? Powierzchnie minerałów
                      krystalicznych? Coś, o czym na razie nikt nie pomyślał?

                      > Ta droga do zwiekszajacej sie samokompleksacji zycia okazala sie
                      > niemozliwa. Bo jakby by byla mozliwa to by BYLA.

                      Można przypuszczać, że kierunek, w którym ruszyła ewolucja, był bardzo wrażliwy
                      na warunki początkowe. Byle zbieg okoliczności mógł ją popchnąć w inną stronę.
                      Trudno dziś wyrokować, co było, a co nie było możliwe, chyba że rozumujemy w
                      stylu Kubusia Fatalisty:

                      - Dlaczego wskakujesz w biegu do pociągu? Mogłeś wpaść pod koła.
                      - Wykluczone, nie mogłem.
                      - Dlaczego?
                      - Bo nie wpadłem.

                      Wiemy jeszcze bardzo mało na temat możliwości abiogenezy w warunkach ziemskich 4
                      mld lat temu, a zupełnie nic o warunkach potencjalnej abiogenezy na innych
                      planetach.
                      • ziutek-kowalski Re: Solaris 19.06.08, 09:52
                        Cala hipoteza abiogenezy jest w stylu Kubusia Puchatka:
                        1)Na sloncu zycie nie bylo moziwe - wiec go nie ma
                        2)Na ziemi zycie bylo mozliwe- wiec jest
                        Msz jakis problem z abiogeneza,petrucchio?
                        • petrucchio Re: Solaris 19.06.08, 13:32
                          ziutek-kowalski napisał:

                          > Cala hipoteza abiogenezy jest w stylu Kubusia Puchatka:
                          > 1)Na sloncu zycie nie bylo moziwe - wiec go nie ma
                          > 2)Na ziemi zycie bylo mozliwe- wiec jest
                          > Msz jakis problem z abiogeneza,petrucchio?

                          Żadnego. Jako benefcjent abiogenezy po kilku miliardach lat
                          • ziutek-kowalski Re: Solaris 19.06.08, 14:45
                            Przyjemnie jest miec bajke o Kubusiu Puchatku jako swiatopoglad,
                            prawda gigancie ateizmu?
                            • petrucchio Re: Solaris 19.06.08, 15:33
                              ziutek-kowalski napisał:

                              > Przyjemnie jest miec bajke o Kubusiu Puchatku jako swiatopoglad,
                              > prawda gigancie ateizmu?

                              Że co, Kłapouszku? Abstrahując od porównania z Kubusiem Puchatkiem, teoria
                              abiogenezy i teoria ewolucji to nie żaden światopogląd tylko koncepcje naukowe
                              na temat dość wycinkowy: pochodzenie i rozwój życia na Ziemi. Światopogląd to
                              całościowe, ogólne pojęcie o świecie i o stosunku człowieka to świata,
                              obejmujące także naszą wiedzę o świecie i jej źródła, ale nie ograniczające się
                              do wycinków. Nie ma "ewolucjonizmu" jako światopoglądu; jest co najwyżej ogólna
                              postawa racjonalistyczna i przekonanie o uprzywilejowanej roli poznania
                              naukowego. Jak nas zapewnia x. prof. Heller, można (tzn. _już_ można) wyznawać
                              światopogląd religijny, być dobrym katolikiem i jednocześnie akceptować
                              naturalne pochodzenie życia bez ekstraordynaryjnych sztuczek Pana Boga. Tym
                              lepiej dla katolików; ja natomiast nie potrzebuję niczyjej zgody na swoje poglądy.
                              • ziutek-kowalski Re: Solaris 19.06.08, 17:19
                                Tak, moze kiedys to byly teorie naukowe.
                                Obecnie Darwinole i Abiogenazisci to kibole idei, szalikowcy ateizmu.
                                Moje naukowe poglady nigdy nie kolidowaly z moim katolicyzmem.
                                Wiara i Nauka -dwa skrzydla swiatlego czlowiek.
                                Na jednym skrzydle daleko nie zalecisz, panie PP
                    • europitek Re: Solaris 19.06.08, 02:30
                      Cytat:
                      > Gdy widze kazda osobe uwieszona ciagle do telefonu komorkowego

                      Nie każdą - ja nie używam.

                      W punkcie pierwszym nie masz racji. Można sobie wyobrazić taki splot okoliczności (właściwości danego świata), że to byłoby możliwe, choć bardzo mało prawdopodobne.
                      • petrucchio Re: Solaris 19.06.08, 02:36
                        europitek napisał:

                        > Cytat:
                        > > Gdy widze kazda osobe uwieszona ciagle do telefonu komorkowego
                        >
                        > Nie każdą - ja nie używam.

                        Czyli jesteś na etapie przedkomórkowym? Większość ludzi to jednokomórkowce, ale
                        niektórzy (np. młodzi prawnicy-pracoholicy i inni yuppies) chodzą już z dwiema
                        lub trzema
                        • europitek Re: Solaris 19.06.08, 22:54
                          Ja jestem na etapie prepostkomórkowości.
                          Dokładnie mówiąc, to dostałem kiedyś w prezencie telefon komórkowy od mojego ojca (wiekowy dziadek, ale komórkowiec). Jakieś 2-3 lata leżał sobie na regale, a ja uczciwie ładowałem akumulatory co parę dni. Ale jakiś rok temu (chyba) ktoś z rodziny wziął go sobie i mam kłopot z głowy.
                          Tak więc, miałem, ale nie używałem i nie będę - stąd ten "prepost". Poza tym, lubię być "dyspozycyjny" dla samego siebie i bliskich, a nie jakiegoś Pana Kierownika.

                          Cytat:
                          > chodzą już z dwiema lub trzema
                          "Za moich czasów" to chodziło się z dwoma-trzema, ale dziewczynami. Co za czasy! Co za ludzie! (Dzisiaj oczywiście).
                  • europitek Re: Solaris 19.06.08, 02:23
                    Cytat:
                    > Chyba wymyśliłem kolejną hipotezę solariańską i to
                    > taką, o której Lem nie wspomina.

                    A ja na to: to i owszem. Zawsze jestem za tworzeniem nowych rzeczy (zwłaszcza hipotez).

                    Cytat:
                    > > A to stwarza istotne ograniczenia, chociażby taie, że jedna
                    > > jedyna mutacja letalna kończy _daną_ ewolucję "na amen".
                    >
                    > Nie, bo jak mówiłem wcześniej, organizm nie jest właściwym
                    > replikatorem.

                    Jednak "tak". Śmierć _jedynego_istniejącego_organizmu_ jest jednocześnie śmiercią wszyskich cząstkowych replikatorów. Oczywiscie nie muszą one "jeszcze prędzej niż natychmiast" ulec dezintegracji, lecz bezpowrotnie znika ich środowisko replikacji, więc nie mogą się dalej powielać (taka nieunikniona śmierć odłożona w czasie - "dług wymierania" w innej formie).
                    Jeżeli organizmów jest wiele, to tego ograniczenia nie ma, gdyż śmierć jednego z nich nie wpływa na replikatory w innych organizmach. Ewentualnie można by się "ratować" pomysłem z jakąś wszechplanetarną kolonią komórek, które oddzielnie też potrafią utrzymać się przy życiu i zapewnić warunki do kopiowania replikatorów, a w sprzyjających warunkach znów mogą połączyć się w jedną "całość". I nawet dałoby się chyba jakoś ogólnie uzasadnić możliwość pojawiania się w takiej wszechkolonii nowych jakościowo cech. Warunkiem koniecznym byłoby jednak ograniczenie procesu integracji do momentu zachowania zdolności samodzielnej egzystencji komórek.

                    Cytat:
                    > Ale biogeneza musiała jakoś wystartować bez
                    > organizmów i przejść przez etap "zupy replikatorów"

                    Tak, ale ten etap, jak napisałem w porzednim poscie, jest znacznie trudniejszy do pokonania. Bez zapewnienia sobie kontroli nad środowiskiem (zapewnienia "środków" do replikacji) "swobodne" replikatory mogą tylko liczyć na fart, że potrzebne "środki" przypadkiem istnieją i to w dobrym miejscu, ilości i proporcjach. W chaosie "zupy genowej" może to być możliwe, lecz lokalne pojawianie się takich środowisk sprzyjających replikacji będzie rzadkością, więc i tempo replikacji będzie powolne. To mogłoby tłumaczyć wielką długość okresu tej "gry wstępnej" w naszej ziemskiej ewolucji.
                    Uzyskanie możliwości kontrolowania (lub wręcz wytwarzania) środowiska, w którym jest możliwa replikacja niewątpliwie gwałtownie przyspieszyło cały proces.

                    Cytat:
                    > Może w innym środowisku replikatory (niekoniecznie kwasy
                    > nukleinowe) mogły pozostać swobodne, natomiast jakiegoś rodzaju
                    > "współpraca" między replikatorami różnych typów chyba w każdych
                    > warunkach okaże się mocno faworyzowana przez selekcję, co
                    > naturalnie prowadziłoby do powstawania coraz większych i bardziej
                    > skomplikowanych sieci powiązań.

                    To jest prawie to samo co napisałem powyżej, ale z jedną różnicą - lokalności środowisk sprzyjających replikacji. Powstanie takiego środowiska w wyniku "współpracy" wymaga wytworzenia określonych parametrów sympatycznych dla wszystkich "spółdzielców", co w praktyce oznacza określoną proporcję w "składzie personalnym". A to znacznie łatwiej osiągnąć lokalnie, w małej przestrzeni, czyli "ustawić" pożądaną proporcję (powiedzmy) 1000 replikatorów-współpracowników niż 1000000 na znacznie większym obszarze. Dlatego też bardziej prawdopodobne jest powstawanie małych, lokalnych "spółdzielni" replikatorów jakichś makrostruktur. A to już jest prosta droga do utrwalania się tendencji do "komórkowości" - wystarczy dobrać sobie jeszcze paru "kolesiów" od "ochrony granic" wytworzonego mikrośrodowiska ... i nic tylko replikować.
                    Myślę więc, że "zupa genowa" ma naturalną tendencję do "komórkowości" - dzielenia się na miniaturowe lokacje wypełnione "dobranym towarzystwem". To zaś raczej wyklucza możliwość powstania jednej "zupowatej" wielkiej nibykomórki, w której każdy każdemu idzie na rękę.
                    Jeśli nuż miałaby powstać jakaś wszechplanetarna istota, to raczej w wyniku replikacji samodzielnych komórek w warunkach skrajnie silnego nacisku selekcyjnego ze strony środowiska nieożywionego. Takim naciskiem mógłby być bardzo wąski i stabilny zakres parametrów środowiska pozwalających na przeżywanie replikatorów (i komórek). To powinno silnie ograniczyć radiację adaptatywną, aż do niemożności jej zachodzenia ("szag w prawo, szag w lewo - strielat' budu"). W efekcie tego w tym świecie istniałby tylko jeden możliwy ogólny wzorzec żywej struktury z dopuszczalnymi niewielkimi odchyleniami.

                    Uff! Alem się nahipotetyzował.
    • ziutek-kowalski Byc to nie to samo co istniec 18.06.08, 09:28
      ISTNIEC - to znaczy miec poczatek i koniec w skonczonosci. Kosmos
      istnieje.Mial poczatek i bedzie mial koniec poniewaz jest skonczony
      BYC - to znaczy nie miec poczatku ani konca w neskonczonosci.
      Bog jest nieskonczony poniewaz nie ma poczatku ani konca
      w nieskonczonosci.
      ISTNIENIE byc zakotwiczone w BYCIE
      SKONCZONOSC musi byc zakotwiczona w NIESKONCZONOSCI
      Proste Platonskie myslenie racjonalne.
      Uposledzone genetycznie dzdzownice ateistyczne sa pozbawione
      zdolnosci wyzszego myslanie abstrakzyjnego dlatego sa SKAZANE na
      ateizm.

      • grgkh Re: Byc to nie to samo co istniec 18.06.08, 10:18
        Bredzisz, Leoś, bredzisz. Używasz języka pseudo ludzkiego, a w
        gruncie rzeczy alogicznego i tym pokrywasz ogrom swojej ignorancji i
        indolencji.

        Cokolwiek (kreator), co "posługuje się" działaniem, musi mieć
        możliwośc hierarchizacji swoich działań, układania ich w
        odpowiedniej kolejności. Takim działaniem jest akt tworzenia
        (kreacji), który musiałby być osadzony w czasie wewnętrznym
        kreatora. Kreator, który posługuje się czasem, którego ten czas
        dotyczy, nie może istnieć "od" nieskończoności i musi posiadać punkt
        startowy, początek, a więc musiał "kiedyś" powstać.

        Równie dobrze można by powiedzieć, że wszystkie wszechświaty
        istnieją od nieskończoności jako idea, a ich zauważalny od wewnątrz
        początek jest skutkiem inicjacji procedury zmienności i
        przekazywania informacji.

        Kreator jest zbędny, ale misie o małym rozumku potrzebują pana i
        władcy, który by się nimi opiekował, bo wtedy nie czują się samotne
        i mogą przestać popłakiwać po kątach.
        • europitek Re: Byc to nie to samo co istniec 18.06.08, 13:07
          Cytat:
          > Takim działaniem jest akt tworzenia (kreacji), który musiałby być
          > osadzony w czasie wewnętrznym kreatora.

          A to mi się bardzo podoba.
    • ziutek-kowalski Czy najbardziej denerwujaca kataryna to Dekalog? 22.06.08, 13:56
      Dla niektorych Deklog to najbardziej denerwujaca Katarynka
      wszechczasow. No i dlatego nasze poglady oparte na tej katarynie
      Dekalogu tak bardzo irytuja bajkopisarzy ateistycznych.
      • madcio Khem. 22.06.08, 20:04
        A może by tak coś na temat?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka