mnbvcx 24.03.09, 18:35 czy to ma znaczenie? niech dla jednych bedzie to planeta, a innych asteroida. wystarczy, ze beda wiedzieli, ze mowia o tym samym obiekcie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
krasnov Idiotyczne. 24.03.09, 22:42 To teraz każdy kraj może sobie dowolny okruch uznać za planetę? Ej, polscy licealiści odkryli sporo asteroid, może warto uchwalić, że fo planety? Pobijemy na tym polu Amerykanów! Odpowiedz Link Zgłoś
marksistowski Co pan każe - sługa musi 24.03.09, 22:51 Niech sobie zuchwałe Europięta nie myslą ze cokolwiek znacza. Jak stan Illinois cos postanowił to tak ma byc. Bo jak nie to wyslemy Gwardię Stanową i mordy na kwasno wam stłuczemy, european trash. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Co pan każe - sługa musi 24.03.09, 23:44 Nie rozpędzajcie się tak z tą krytyką bo autor artykułu tragicznie spłycił problem. Czytając go można odnieść wrażenie, że jedynym powodem, dla którego ktoś domaga się uznania Plutona za planetę jest fakt, że odkrył go Amerykanin, tymczasem to nieprawda. Istnieją dwie równoważne teorie zawierające dwie różne definicje planety. Jedna głosi, że planetą jest każde masywne ciało niebieskie krążące wokół gwiazdy macierzystej (gdyby krążyło wokół innego ciała, byłoby jego księżycem). Druga teoria zakłada, że do zaliczenia danego ciała do kręgu planet niezbędne jest aby krążyła ona dokładnie w tej samej płaszczyźnie, co pozostałe. W 2006 roku okazało się, że grube ryby z Międzynarodowej Unii Astronomicznej opowiadają się raczej za tą drugą teorią, co pozwoliło zdetronizować Plutona, jako że jego orbita jest nieznacznie nachylona w stosunku do orbit pozostałych planet Układu Słonecznego. Z tego co mi wiadomo, większość astronomów przychyla się jednak do pierwszej teorii i to z wielu powodów, natomiast o oficjalnej wykładni Unii Astronomicznej decyduje nie większość, ale garstka tak zwanych "głośnych nazwisk" (czytaj: grubych ryb z odpowiednimi układami w czasopismach naukowych, co zapewnia im obfitość publikacji i sławę). Owa głośna zmiana w statusie Plutona w 2006 roku, w znacznej mierze została spowodowana rozgrywkami personalnymi pomiędzy zwolennikami obu teorii i z jako taką nauką miało to niewiele wspólnego. To, co się "przyjmuje" obecnie oparto dość wątłych podstawach. Wątłych już chociażby z tego powodu, że kąt nachylenia orbity może się zmienić w długim okresie czasu, a to by oznaczało, że gdyby np. kąt nachylenia orbity Marsa zmienił się o ułamek, to przestałby on być uważany za planetę, a to już przecież nonsens. Podobnie jak większość astronomów, uważam Plutona za planetę transuranową, a to, że być może nie powstała w tym samym czasie, co inne, ale została przechwycona przez grawitację Słońca, nie ma istotnego znaczenia. Problem nie jest wcale taki banalny i nie sprowadza się do patriotycznych westchnień Amerykanów. Zwolennicy obu teorii mają swoje racje i na obecny stan wiedzy zaliczenie bądź niezaliczenie Plutona do kręgu planet jest w większym bądź mniejszym stopniu kwestią wyboru. Sęk w tym, że na tym wyborze komuś zależy z przyczyn zupełnie pozamerytorycznych jak np. rozgłos i pieniądze z publikacji, książek, grantów itp. Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 01:40 O rany! Ale bzdury wypisujesz. Sprawdź na Wikipedii jaka jest aktualna definicja planety. Nic tam nie ma o nachyleniu orbity. Jeżeli chodzi o decyzje podejmowane przez "garstkę grubych ryb", też trafiłeś kulą w płot, bo akurat o statusie Plutona zdecydowali wszyscy uczestnicy zjazdu IAU w 2006 r. (a przynajmniej każdy miał możliwość zagłosowania). Tak więc nie podpieraj się autorytetem "większości astronomów", bo to większość usunęła Plutona z listy planet. I dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 14:42 dungeon.master napisał: > O rany! Ale bzdury wypisujesz. Sprawdź na Wikipedii jaka jest aktualna definicja planety. Nic tam nie ma o nachyleniu orbity. Jeżeli chodzi o decyzje podejmowane przez "garstkę grubych ryb", też trafiłeś kulą w płot, bo akurat o statusie Plutona zdecydowali wszyscy uczestnicy zjazdu IAU w 2006 r. (a przynajmniej każdy miał możliwość zagłosowania). Tak więc nie podpieraj się autorytetem "większości astronomów", bo to większość usunęła Plutona z listy planet. I dobrze. Widzisz, właśnie taka jest różnica pomiędzy ludźmi, którzy swoją wiedzę opierają na wikipedii, a ludźmi, którzy coś wiedzą. Przeczytałeś sobie skróconą definicję w wikipedii i zarzucasz mi, że pisze bzdury. Nie wspominałem o wszystkich elementach definicji bo to nie było konieczne, a elaboratu mi się nie chce pisać. Gdybyś poczytał trochę więcej niż tylko wikipedię to byś wiedział, że: - kryterium, zgodnie z którym za planetę można uznać wyłącznie ciało, które osiągnęło kształt odpowiadający równowadze hydrostatycznej - Pluton spełnia, dlatego o tym kryterium nie pisałem, - kryterium dominacji grawitacyjnej w sąsiedztwie planety - Pluton spełnia (na jego orbicie nie ma ciał o istotnych masach, których Pluton nie zdołał przyciągnąć i zasaymilować. Co do tego kryterium kością niezgody jest natomiast Charon - według jednych księżyc Plutona, według innych drugi składnik planety podwójnej. - rzecz jasna reakcje termojądrowe na Plutonie nie zachodzą Wnioski: Pluton spełnia wszystkie wymogi definicji umieszczonej w Twojej wikipedii. Jednak podczas zjazdu w 2006 z kręgu planet został jednak wyłączony a jednym z koronnych argumentów był kąt nachylenia jego orbity. Problem w tym, że o tym w wikipedii nie przeczytasz. Co do samego zjazdu, nie opowiadaj, że o statusie Plutona zadecydowali "wszyscy" bo wypisujesz bzdury. Sprawa została przegłosowana po burzliwej dyskusji, która trwała od dłuższego czasu na łamach prasy fachowej i przegłosowali ją nie "wszyscy", tylko większość i nie astronomów, tylko UCZESTNIKÓW UNII. Na przyszłość poczytaj coś więcej niż wikipedię zanim zaczniesz zarzucać ludziom pisanie bzdur, bo jak na razie to Ty je wypisujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 16:57 quant34 napisał: > Wnioski: Pluton spełnia wszystkie wymogi definicji umieszczonej w Twojej > wikipedii. ****************************** Raczej nie spełnia. Wikipedia przytacza uzasadnienia Sotera. Poza tym tego rodzaju definicje zawsze będą umowne i będą faworyzowały obiekty istotne. Zaklasyfikowanie Plutona jako planety spowodowałoby konieczność wciągnięcia na listę planet 50 innych obiektów Układu Słonecznego. Definicja planety jest definicją z rodzaju tych, które klasyfikują wszelkie twory naturalne: góry, jeziora, morza itd. Dlatego Giewont jest górą, a kupa piachu pod moim oknem już nie. Przyjmując klasyfikację, musimy się jej trzymać. Jeżeli komuś bardzo zależy na tym, by wśród odkrywców planet był Amerykanin, to najlepszym sposobem będzie nadanie honorowego obywatelstwa Illinois i Nowego Meksyku Galileuszowi. Odpowiedz Link Zgłoś
pomruk Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 17:37 maruda.r napisał: > Jeżeli komuś bardzo zależy na tym, by wśród odkrywców planet był Amerykanin, to > najlepszym sposobem będzie nadanie honorowego obywatelstwa Illinois i Nowego > Meksyku Galileuszowi. > I nic z tego nie wyniknie, bo Galileusz żadnej planety nie odkrył - jeno cztery księżyce ;-) A mógł planetę odkryć, mógł! Pewnego dnia bowiem prócz satelitów Jowisza wpadł mu w pole widzenia nieznany wówczas Neptun. Zanotował nawet, że "ta gwiazdka też się przesunęła". Z niewiadomych powodów zignorował jednak obserwację... Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 18:51 maruda.r napisał: > Raczej nie spełnia. Wikipedia przytacza uzasadnienia Sotera. A konkretniej? Reakcji jądrowych nie ma, oczyścił swoją okolicę z kosmicznych śmieci, jest prawie kulisty. W dodatku ma atmosferę (niektórzy chcieli włączenia tej cechy do definicji planety) i 3 księżyce (albo 2 jeżeli Charona uważać za składnik planety podwójnej). W którym miejscu nie spełnia definicji? Chodzi Ci o to, że stosunek masy Plutona do łącznej masy jego trzech (dwóch) księżyców wynosi mniej niż 100 do 1? Jeżeli o to Ci chodzi, to przyznam, że nie liczyłem, ale Soter ten współczynnik wziął sobie z sufitu. Czemu akurat 100, a nie np. 50, albo 150? Ano temu, że paru jajogłowych zaczęło kombinować jakie by tu wymyślić kryteria, które pozwolą wykopać Plutona poza klub planet nie eliminując jednocześnie pozostałych ośmiu. Nie rozumiem tylko dlaczego nie mówi się otwarcie, że te wszystkie kryteria to czysto umowna sprawa (poza podstawowymi jak brak reakcji jądrowych itp.) a tak naprawdę chodzi o to aby nie musieć rewidować "składu" Układu Słonecznego za każdym razem gdy zostanie odkryte nowe ciało typu Eris. Tak naprawdę nie chodzi o to czy Pluton jest planetą, tylko o to, że jeżeli uznamy transneptunowce za planety, to liczba planet Układu Słonecznego będzie się powiększać w miarę poznawania pasa Kuipera. Reasumując, definicja taka czy siaka jest tu tylko pretekstem, a kryteria zawsze można dobrać tak dokładnie aby 8 planet się w nich mieściło, a inne już nie, jak zrobił to Soter. Zawracanie kijem Wisły, a Pluton jak był planetą, tak sobie nią będzie nadal :) Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Co pan każe - sługa musi 26.03.09, 10:47 quant34 napisał: > A konkretniej? Reakcji jądrowych nie ma, oczyścił swoją okolicę z kosmicznych > śmieci, jest prawie kulisty. ********************************* Definicja mówi o reakcjach termojądrowych dla odróżnienia planet od gwiazd. Uzasadnienia Sotera nie przeczytałeś, więc nie ma o czym pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 18:49 > Widzisz, właśnie taka jest różnica pomiędzy ludźmi, którzy swoją > wiedzę opierają na wikipedii, a ludźmi, którzy coś wiedzą. A jednak czytanie Wikipedii byłoby tutaj wskazane. Kwestia czy Pluton oczyścił swoje sąsiedztwo czy nie, jest dyskusyjna. "Planetary discriminant", czyli stosunek mas obiektów znajdujących się w strefie jego orbity do jego samego, wynosi około 7,7%. Dla wszystkich 8 uznawanych obecnie za planety obiektów, wynosi mniej niż 0.1%. Różnica jest więc znacząca. Tak naprawdę "pierwsza opcja", o której piszesz, została odrzucona, ponieważ według kryteriów o których piszesz, do planet należałoby zaliczyć obiekty takie jak Eris, Haumea, Makemake czy nawet Ceres. A w pasie Kuipera takich obiektów mogą być jeszcze dziesiątki. Pluton został usunięty z listy planet, ponieważ żadne kryterium, poza historycznym, nie pozwalało oddzielić go w sposób wyraźny od ostatnio odkrywanych obiektów. Można było więc albo poszerzyć listę planet do kilkunastu (i zakładać że odkryjemy ich jeszcze kilkadziesiąt), albo zmniejszyć do 8. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 19:05 Wiem o tym asteroida2, sęk w tym, że wymóg stosunku mas planety do obiektów jego otoczenia jest czysto umowny. Jak już pisałem odpisując na post marudy, Soter wziął ten współczynnik z sufitu. Za dyskwalifikacją Plutona przemawiają tak naprawdę wyłącznie względy praktyczne i większe znaczenie ma to czy będzie trzeba co roku uzupełniać programy nauczania gdy ktoś znajdzie nową Makemake czy Humeę, od tego jakie właściwości ciał niebieskich kwalifikują się do miana planety. Rozumiem powodu, dla których niektórzy nie chcą mieć w Układzie Słonecznym kilkudziesięciu nazw do spamiętania, ale wkurza mnie dorabianie filozofii i wymyślanie na siłę "Planetary discriminant" tylko po to aby uzasadnić zwykłą wygodę. Każdą planetę da się w ten sposób wykopać poza krąg planet, bo wszystkie posiadają jakieś cechy szczególne, do których można dorobić kryterium dyskwalifikujące. Nie podoba się nam Wenus, albo Merkury, to włączmy do definicji posiadanie księżyców. Przeszkadza nam Merkury, to dodajmy wymóg posiadania atmosfery grubszej niż szczątkowa. A jeżeli sobie wymyślimy, że planetami są tylko ciała położone w określonej odległości od Słońca, to możemy "odcinać" całe grupy planet wedle uznania. To oczywiście przejaskrawione przykłady, nie twierdzę, że ktokolwiek chciałby eliminować z kręgu planet którąś z "wielkiej ósemki", chodzi mi tylko o to, że współczynnik, o którym piszesz został przywołany wyłącznie po to aby uzasadnić wybór podyktowany względami pozanaukowymi. Oczywiście to jest moje zdanie, Ty możesz mieć inne. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 21:50 > Wiem o tym asteroida2, sęk w tym, że wymóg stosunku mas planety do > obiektów jego otoczenia jest czysto umowny. Jak już pisałem > odpisując na post marudy, Soter wziął ten współczynnik z sufitu. Tu masz rację. Nie ulega wątpliwości, że _najpierw_ pojawiła się koncepcja, żeby Eris czy Ceres nie były planetami, a _potem_ zostało wymyślone kryterium, którego one nie spełniają. Przyczyną całej afery jest fakt, że nie udało się znaleźć sensownego kryterium, które pozwoliłoby pozostawić 9 planet i nie zmieniać podręczników. Ale to jest normalna konsekwencja rozwoju nauki. W miarę zdobywania nowej wiedzy, pojęcia stają się przestarzałe i ich definicje trzeba zmieniać. Te same problemy pojawiają się w biologii, meteorologii, psychologii, socjologii, prawodawstwie itp. Wprowadzenie pojęcia "planeta karłowata" jest równie uzasadnione jak wprowadzanie pojęć "język karłowaty", "huragan karłowaty", "komórka karłowata", "białko karłowate", "miasto karłowate" albo "drzewo karłowate". I te same dyskusje toczą się np. w biologii od dziesiątków lat. Myślę że każde rozwiązanie tutaj jest lepsze niż pakowanie się w jałowe semantyczne dyskusje, które z nauką nie mają nic wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 22:08 Zgadzam się całkowicie, że omawiane zabiegi są uzasadnione, a nawet konieczne, właściwie w każdej dziedzinie nauki. Nie przeciwko temu protestuję, bo jeszcze raz powtarzam: rozumiem powody, dla których astronomiczna elita nie chce mieć kilkudziesięciu planet w Układzie Słonecznym (można spotkać poglądy, że planet karłowatych w Pasie Kuipera może być nie kilkadziesiąt, ale nawet tysiące). Ja tylko protestuję przeciwko udawaniu, że nie chodzi o względy praktyczne i wymyślaniu na siłę "naukowych" uzasadnień. Tak to czasem wygląda jakby naukowcy wstydzili się pragmatyzmu i dlatego kombinowali z nowymi definicjami. Tymczasem można po prostu ogłosić "wywalamy Plutona i wraz z nim wszystkie transneptunowce, jakie zostaną odkryte kiedykolwiek, ponieważ chcemy mieć stabilną liczbę planet i porządek w atlasach Układu Słonecznego". I wtedy bym się odczepił. Ale zamiast tego, opowiada się, że Pluton jest taki czy owaki i właśnie dlatego planetą nie będzie. Masz rację, że to dotyczy także innych dziedzin. Tworzenie bytów ponad potrzebę to swoisty znak dzisiejszych czasów. Odpowiedz Link Zgłoś
asteroida2 Re: Co pan każe - sługa musi 26.03.09, 10:13 > Tymczasem można po prostu ogłosić "wywalamy Plutona i wraz z nim > wszystkie transneptunowce, jakie zostaną odkryte kiedykolwiek, > ponieważ chcemy mieć stabilną liczbę planet i porządek w atlasach > Układu Słonecznego". I wtedy bym się odczepił. Ty byś się odczepił, ale raban podnieśliby inni astronomowie, którzy chcą mieć jednak obiektywne definicje tego o czym mówią. > Tworzenie bytów ponad potrzebę to swoisty znak dzisiejszych > czasów. Dlaczego ponad potrzebę? Wprowadzanie nowych pojęć pozwala wypowiadać się bardziej precyzyjnie. Skoro jakaś dziedzina się rozwija, to trzeba ją dzielić na coraz więcej fragmentów. Biologowie wymyślili sobie rodzaje, rzędy, gromady i typy dla swojej klasyfikacji, a astronomowie wprowadzili sobie przymiotniki "dwarf" i "giant", zresztą już dawno temu. Teraz po prostu konsekwentnie ich używają. Skoro mówi się "dwarf star" i "dwarf galaxy", to "dwarf planet" było logicznym krokiem. Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 20:24 > Widzisz, właśnie taka jest różnica pomiędzy ludźmi, którzy swoją wiedzę opierają > na wikipedii, a ludźmi, którzy coś wiedzą. Ha, ha. Przypominam, że pisałem do człowieka, który twierdzi, że w definicji planety jest mowa o nachyleniu jej orbity. Przypominam, że pisałem do kogoś, kto wymiennie używa określenia "definicja" i "teoria". Wikipedia jest jak najbardziej odpowiednim źródłem dla kogoś takiego. > Wnioski: Pluton spełnia wszystkie wymogi definicji umieszczonej w Twojej > wikipedii. Pluton nie spełnia nowej definicji planety, bo wraz z jej wprowadzeniem od razu ogłoszono, że w Układzie Słonecznym jest tylko 8 planet. No chyba, że astronomowie z IAU się nie znają i powinni przyjść na nauki do quanta34. > Co do samego zjazdu, nie opowiadaj, że o statusie Plutona zadecydowali "wszyscy" Wszyscy chętni członkowie IAU podejmowali decyzję w sprawie definicji planety i ją podjęli. Nie pisałem, że jednomyślnie. Przypominam, że to Ty pisałeś, że większość astronomów uważa Plutona za planetę. Jak rozumiem teraz to dyskretnie przemilczasz. Tak samo jak przemilczasz swoje bzdury o nachyleniu orbity. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 21:44 dungeon.master napisał: > Pluton nie spełnia nowej definicji planety, bo wraz z jej wprowadzeniem od razu ogłoszono, że w Układzie Słonecznym jest tylko 8 planet. No chyba, że astronomowie z IAU się nie znają i powinni przyjść na nauki do quanta34. Nadal nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. W którym miejscu twierdzę, że astronomowie z IAU się nie znają? Owszem ogłoszono, że Pluton nie jest planetą wraz z wprowadzeniem nowej definicji, ale jak ten fakt się ma do zawartości wikipedii? Kojarzysz? Ja piszę, że z wikipedii nie dowiesz się wszystkiego, a Ty z moich słów wyprowadzasz wniosek, jakobym kwestionował wiedzę astronomów z Unii Astronomicznej, którzy z wikipedią nie mają przecież nic wspólnego. To co ustalono i ogłoszono, a to co napisano w wikipedii, to dwie różne rzeczy. Częściowo się pokrywają, ale wikipedia to wiedza "w pigułce", skrócona i uproszczona. > Wszyscy chętni członkowie IAU podejmowali decyzję w sprawie definicji planety i ją podjęli. Nie pisałem, że jednomyślnie. "Wszyscy podjęli decyzję", ale "nie jednomyślnie". Jesteś geniuszem logiki. Polecam lekturę słownika języka polskiego, dowiesz się co znaczy słowo "wszyscy". Jeżeli "wszyscy" to nie ma innego wyjścia jak "jednomyślnie" bo "wszyscy" znaczy to samo, co 100%. Ale fakt, nie pisałeś, że jednomyślnie. Po prostu się zagalopowałeś ze słowem "wszyscy". > Przypominam, że to Ty pisałeś, że większość astronomów uważa Plutona za planetę. Jak rozumiem teraz to dyskretnie przemilczasz. Niczego nie przemilczam. Większość astronomów, to nie to samo co większość delegatów na zjeździe. Znam wielu astronomów, takich "zwyczajnych" tj. nie siedzących na wysokich stołkach i jakoś opowiadają się za tezą, że Pluton to planeta. Oczywiście astronomów jest tysiące, wszystkich nie znam, więc upierać się nie będę. > Tak samo jak przemilczasz swoje bzdury o nachyleniu orbity. Człowieku, przestań się kompromitować. Zacznij czytać! Jeżeli twierdzisz, że egzotyczna orbita Plutona to bzdura, to po prostu dajesz wyraz swojej bezgranicznej ignorancji. Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 22:34 > To co > ustalono i ogłoszono, a to co napisano w wikipedii, to dwie różne rzeczy. > Częściowo się pokrywają, ale wikipedia to wiedza "w pigułce", skrócona i > uproszczona. Tak? No to chyba rezolucja nr 5 przyjęta na zjeździe IAU w 2006 r. ma jakiś tajny załącznik, bo ja nie widzę w tej rezolucji żadnych innych rzeczy niż podane w Wikipedii. Może oświeć mnie i napisz na czym polega ten "skrót" na Wiki. Tutaj masz tekst rezolucji: www.iau.org/static/resolutions/Resolution_GA26-5-6.pdf > Oczywiście astronomów jest tysiące, wszystkich nie znam, więc upierać > się nie będę. No, przynajmniej przy jednej bzdurze się nie upierasz. > Człowieku, przestań się kompromitować. Zacznij czytać! Jeżeli twierdzisz, że > egzotyczna orbita Plutona to bzdura, to po prostu dajesz wyraz swojej > bezgranicznej ignorancji. Ja twierdzę, że "egzotyczna orbita Plutona to bzdura"? Gdzie? Cały czas piszę o Twojej wymyślonej definicji planety, w której podobno jest mowa o nachyleniu orbity. Ale widzę w innym poście, że z tego też się wycofałeś, więc nie będę się nad Tobą znęcał. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 22:51 No dobrze, skoro taki jesteś odporny, to Ci zacytuję moje własne słowa, do których zaczęliśmy ten pojedynek. Napisałem: "Jednak podczas zjazdu w 2006 z kręgu planet został jednak wyłączony a jednym z koronnych argumentów był kąt nachylenia jego orbity." Wikipedia zawiera definicję, definicja nie zawiera wzmianki o kącie nachylenia orbity. Jednak zanim uchwalono tę definicję, prowadzono dyskusję (nie tylko na zjeździe, ale także wcześniej). W toku tej dyskusji okazało się, że w zależności od przyjętych stanowisk można skutecznie bronić poglądu, że Pluto mieści się w projektowanej nowej definicji. Wówczas podniesiono szereg argumentów, które w samej definicji się nie znalazły, ale skutkowały wykluczeniem Plutona z kręgu planet. Jednym z tych argumentów, w istocie argumentem kluczowym, była właśnie egzotyka orbity. O tym Ci pisałem kilka postów wyżej. Jedyne z czego się "wycofałem" to uproszczenie polegające na utożsamieniu omawianego argumentu z samą definicją. Fakt, oficjalna definicja nie wspomina o płaszczyźnie orbity i tu mnie masz. Wrzuciłem do jednego worka ścisłą treść definicji oraz argumenty poprzedzające jej sformułowanie oraz ją uzasadniające. Mój błąd, gdybym wiedział, że trafię na kogoś tak konsekwentnego w udowadnianiu, że jest geniuszem, z pewnością niczego bym nie upraszczał. ps. nadmiernie sobie pochlebiasz sądząc, że Twoje wywody mógłbym potraktować jako "znęcanie" :D Na tym wyjaśnieniu pragnę zakończyć tę dyskusję bo zaczyna mi ona zajmować zbyt wiele czasu. Na wszelki wypadek przyznaję Ci rację we wszystkich możliwych kwestiach, w imię zasady "Ty masz rację, ja mam spokój" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: Co pan każe - sługa musi 25.03.09, 23:08 > Na wszelki wypadek przyznaję Ci rację we wszystkich możliwych > kwestiach, w imię zasady "Ty masz rację, ja mam spokój" ;) No to dzięki. Nawiązując jeszcze do rzekomego "koronnego argumentu" (czyli nachylenia orbity), który wykluczył Plutona z listy planet, to rozumiem, że to nachylenie zmierzono niedługo przed zjazdem w 2006 roku? No, bo skoro to był "koronny argument", to wcześniej nie zdawano sobie sprawy, że orbita Plutona jest tak nachylona i po prostu przez pomyłkę uważano go za dziewiątą planetę. Odpowiedz Link Zgłoś
heterofob2 trzecia definicja planety 25.03.09, 11:10 1) sam piszesz, że pierwsza definicja planety zawiera określenie "masywna". pluton masywny nie jest, co więcej - na obrzeżach układu słonecznego istnieje wiele objektów podobnej wielkości. czy należy zatem uznać, że słońce ma czterdzieści planet?! 2) istnieje także inne kryterium - planetą jest ciało niebieskie krążące wokół gwiazdy, jeśli ma własne księżyce (pluton ma). Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: trzecia definicja planety 25.03.09, 12:03 > istnieje także inne kryterium - planetą jest ciało niebieskie krążące wokół > gwiazdy, jeśli ma własne księżyce (pluton ma). ??? No to mamy już jakieś 140 planet w Układzie Słonecznym. Niektóre o rozmiarach poniżej 1 km. Niestety Merkury i Wenus się nie załapały. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: trzecia definicja planety 25.03.09, 14:49 heterofob2 napisał: > 1) sam piszesz, że pierwsza definicja planety zawiera określenie "masywna". pluton masywny nie jest, co więcej - na obrzeżach układu słonecznego istnieje wiele objektów podobnej wielkości. czy należy zatem uznać, że słońce ma czterdzieści planet?! > 2) istnieje także inne kryterium - planetą jest ciało niebieskie krążące wokół gwiazdy, jeśli ma własne księżyce (pluton ma). Co do podanej przeze mnie definicji, nie wymieniałem wszystkich kryteriów bo nie tego dotyczyła dyskusja, jednak jest ich jeszcze kilka i muszą być spełnione łącznie (sama wielkość nie wystarcza). Więcej napisałem odpowiadając na post dungeon-mastera. Co do definicji uzależniającej status planety od posiadania przez nią księżyców, to o takiej nie słyszałem. Nic mi nie wiadomo aby jakaś grupa astronomów broniła takiej definicji, ale wszystko jest możliwe :) Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Omfg 25.03.09, 19:51 > Jedna głosi, że planetą jest każde masywne ciało niebieskie > krążące wokół gwiazdy macierzystej (gdyby krążyło wokół innego > ciała, byłoby jego księżycem). Druga teoria zakłada, że do > zaliczenia danego ciała do kręgu planet niezbędne jest aby krążyła > ona dokładnie w tej samej płaszczyźnie, co pozostałe. Od razu widać, do jakiego obozu należysz. Obiektywny obserwator nie kłamałby tak obmierzźle. Obydwie propozycje zostały źle przedstawione, z czego jedna kompletnie fałszywie. Prawdziwym spornym kryterium jest dość nieszczęśliwie nazwane "oczyszczenie orbity", choć według mnie powinno się to nazywać "dominacją grawitacyjną". Tak czy owak, nic to wspólnego z inklinacją nie ma. Odszczekaj, albo wskaż, gdzie wśród aktualnych kryteriów jest coś o inklinacji. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: Omfg 25.03.09, 21:57 madcio napisał: > Tak czy owak, nic to wspólnego z inklinacją nie ma. Odszczekaj, albo wskaż, gdzie wśród aktualnych kryteriów jest coś o inklinacji. W porządku, odszczekuję :) Uprościłem, skróciłem i pociąłem całe zagadnienie ponieważ na początku to była tylko "zaczepka", taki sygnał do dyskusji. Gdybym wiedział z jakim się spotkam odzewem, od razu pisałbym dokładniej. Co do egzotyki orbity Plutona, przyznaję ,że się zagalopowałem pchają tę kwestię do definicji. Chodziło mi o to, że kiedy okazało się, że Plutona nie tak łatwo wykopać z kręgu planet, sięgano między innymi do tego argumentu. Jednak zgodność płaszczyzny orbit faktycznie nie jest obecnie elementem oficjalnej definicji. Żeby się nie powtarzać co do pozostałych kwestii, więcej pisałem odpowiadając na posty innych użytkowników forum w tym temacie. Zajrzyj wyżej jeżeli Cię rzeczywiście interesują moje wypociny. Odpowiedz Link Zgłoś
dala.tata kapitalne! 25.03.09, 00:11 kryzys szaleje, tryliony dolarow wydajemy na cokolwiek wydajemy, a ci glosuja za uznaniem Plutona planeta! ot i priorytety. absolutnie fantastyczne! gratuluje glosujacym. sugrowalbym jeszcze uznanie Jowisza za asteroide, ale pewnie sie nie uda. Odpowiedz Link Zgłoś
wobo1704 Re: kapitalne! 25.03.09, 20:53 A te odkrywane ostatnio 'planety' obiegające odległe gwiazdy to na pewno 'planety'? Nie znamy ani ich masy, ani orbit. :-) M W Z M J S U N Pluton Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: kapitalne! 25.03.09, 21:02 > A te odkrywane ostatnio 'planety' obiegające odległe gwiazdy to na > pewno 'planety'? Nie znamy ani ich masy, ani orbit. > :-) Jak nie znamy? Gdybyśmy nie znali masy, to nie moglibyśmy mówić, że to są planety. Orbity też są zwykle znane z tą lub inną dokładnością. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: kapitalne! 25.03.09, 21:59 Po pierwsze, kontrowersyjna definicja IAU aktualnie obejmuje tylko ciała w naszym układzie słonecznym. Sądzę, ze w przyszłosci, gdy bedizmey wiedzieć wiecej na temat różnorodności światów pod obcymi słońcami, definicja zostnaie poprawiona i rozszerzona. > A te odkrywane ostatnio 'planety' obiegające odległe gwiazdy to na > pewno 'planety'? Tak. Po drugie... > Nie znamy ani ich masy, ani orbit. ...jak najbardziej, w prawie wszystkich wypadkach znamy z mnniejszą lub większą dokładnością i masę, i orbitę. W wypadku planet tranzytujących znamy rozmiary. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: kapitalne! 25.03.09, 22:19 > Sądzę, ze w przyszłosci, gdy bedizmey wiedzieć wiecej na temat różnorodności światów pod obcymi słońcami, definicja zostnaie poprawiona i rozszerzona. Myślę, że co do tego nie można mieć wątpliwości. Już dzisiaj oficjalna definicja jest kwestionowana, a co dopiero mówić o przyszłości. Jeszcze się znajdą planety, które do obecnej definicji będą się miały jak pięść do nosa :) A tak a propos, nie wiesz przypadkiem jak wielkie mózgi wybrnęły z odkrycia gazowych olbrzymów na orbitach ciaśniejszych niż orbita naszego Merkurego? Parę lat temu czytałem, że planety jowiszowe nie mogą zajmować takich orbit, że to jest niemożliwe. A tu masz babo placek, nie tylko możliwe, ale w dodatku całkiem często spotykane :) I co wymyślili? Pewnie jakąś nową definicję ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: kapitalne! 25.03.09, 22:38 > I co wymyślili? Pewnie jakąś nową definicję ;) Nie, nową teorię. Teorię migracji planet. Problem w tym, że dla Ciebie "definicja" i "teoria" to to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: kapitalne! 25.03.09, 22:58 dungeon.master napisał: > > I co wymyślili? Pewnie jakąś nową definicję ;) > > Nie, nową teorię. Teorię migracji planet. Problem w tym, że dla Ciebie "definicja" i "teoria" to to samo. Problem w tym, że nie rozumiesz ironii :) Znam teorię, która wyjaśnia obecność gazowych olbrzymów na ciasnych orbitach. Moje pytane było ironiczną aluzją do przedmiotu dyskusji w tym temacie. Ale to już naprawdę ostanie moje wyjaśnienia dla Twojej szanownej osoby :) ps. teoria migracji planet powiadasz... Widzę, że wikipedia nadal w użyciu. Tak trzymać ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dungeon.master Re: kapitalne! 25.03.09, 23:12 > Widzę, że wikipedia nadal w użyciu. Tak > trzymać ;) Niepotrzebnie się wyśmiewasz z Wikipedii. Dużo byś skorzystał, gdybyś zajrzał tam od czasu do czasu, zanim napiszesz coś na forum naukowym. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: kapitalne! 26.03.09, 10:55 quant34 napisał: Już dzisiaj oficjalna definicj > a > jest kwestionowana, a co dopiero mówić o przyszłości. Jeszcze się znajdą > planety, które do obecnej definicji będą się miały jak pięść do nosa :) ****************************** Nie licz jednak na to, że Pluton znajdzie się tej samej grupie systemu klasyfikacyjnego, co Mars czy Ziemia. Bardziej prawdopodobnym jest, że między planetami i planetami karłowatymi stworzona zostanie grupa pośrednia, niż to, iż Pluton zostanie planetą. Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: kapitalne! 26.03.09, 16:56 > Już dzisiaj oficjalna definicja jest kwestionowana, a co dopiero > mówić o przyszłości. Jeszcze się znajdą planety, które do obecnej > definicji będą się miały jak pięść do nosa :) Wątpię, by Plutonowi to w jakikolwiek sposób pomogło. > A tak a propos, nie wiesz przypadkiem jak wielkie mózgi wybrnęły z > odkrycia gazowych olbrzymów na orbitach ciaśniejszych niż orbita > naszego Merkurego? Problem z gorącymi jowiszami nie miał nic wspólnego z definicją planety. Toteż nie było z czego wybrnąć w kontekście dyskusji o definicji planety. > Parę lat temu czytałem, że planety jowiszowe nie mogą zajmować > takich orbit, że to jest niemożliwe. To jest problem "SKĄD się one tu wzięły", a nie "czy toto to w ogóle planeta". Nikt nigdy nie poddawał w wątpliwość, czy to planety (szczególnie, że obecnie uznawana górna granica masy, 13 Mj, nie jest przez nikogo szczególnie podważana). Znów ci się pomieszało. Źle to wróży na przyszłość. :> Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: kapitalne! 26.03.09, 21:24 > Znów ci się pomieszało. Źle to wróży na przyszłość. :> No i masz ci los, następny... :D A w którym to miejscu pisałem, że problem obecności planet jowiszowych na ciasnych orbitach ma cokolwiek wspólnego z definicją planety? Moje pytanie stanowiło zmianę tematu i służyło żartobliwemu przedstawieniu postępowania naukowców, którzy najpierw coś twierdzą, a kiedy okazuje się coś innego, szukają sposobu jak z tego wybrnąć. Związek tej kwestii z problemem Plutona istnieje o tyle, że w obu przypadkach oficjalna nauka "zmienia zdanie", ale nigdzie nie pisałem, że obecność gazowych olbrzymów tak blisko gwiazdy, zależy od definicji palety. Zresztą ze swojej ironii już się tłumaczyłem dungeon masterowi (vide: post wyżej). Co się z Wami ludzie dzieje, nikt nie ma tu poczucia humoru? Ty też nie dostrzegasz czegoś takiego jak ironia? Nawet użyem specjalnie znaczka ";)" aby nie było wątpliwości, że żartuję pisząc "pewnie wymyślili nową definicję". Chodziło mi o to, że nauka tworzy "dogmaty", które w miarę postępu trzeba później odwoływać. Jedni nad tym płaczą, inni się wkurzają, jeszcze inni ironizują. Żeby się jeszcze podrażnić powiem, że z tą granicą masy też pewnie okaże się coś innego ;) Dzisiaj "wiemy", że jeżeli planeta miałaby masę więcej niż 13 razy większą niż Jowisz, to nastąpiłoby na niej zapłon termojądrowy. A co gdy odkryjemy ciało powiedzmy 15 razy masywniejsze, które jednak wciąż nie będzie gwiazdą? Jakoś bym się specjalnie nie zdziwił :D A wtedy co zrobią tęgie głowy? Ano wymyślą nową definicję :D A co teraz zrobi madcio i dungeon master? Ano się czepi użytych przeze mnie sformułować aby mi udowodnić, że jestem idiotą :D Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: kapitalne! 27.03.09, 17:44 > A w którym to miejscu pisałem, że problem obecności planet > jowiszowych na ciasnych orbitach ma cokolwiek wspólnego z > definicją planety? Wybaczcie czytacze przydługi cytat, ale jest on konieczny. Podkreślenia tekstu moje. "Jeszcze się znajdą PLANETY, które do OBECNEJ DEFINICJI będą się miały jak pięść do nosa :) A tak a propos, nie wiesz przypadkiem jak wielkie mózgi wybrnęły z odkrycia gazowych olbrzymów na orbitach ciaśniejszych niż orbita naszego Merkurego? Parę lat temu czytałem, że planety jowiszowe nie mogą zajmować takich orbit, że to jest niemożliwe. A tu masz babo placek, nie tylko możliwe, ale w dodatku całkiem często spotykane :) I co wymyślili? Pewnie jakąś NOWĄ DEFINICJĘ ;)" Zarówno sam cytat, jak i kontekst dyskusji wskazują całkowicie i niepodważalnie na definicję planety, która miałaby być podważona z powodu istnienia gorących jowiszy. > ale nigdzie nie pisałem, że obecność gazowych olbrzymów tak > blisko gwiazdy, zależy od definicji planety. Terefere. Forum Nauka ma taki poziom, jaki ma, ale i tak jest on o niebo wyższy, niż Onetu[1]. Tutaj na wykręcaniu kota ogonem i pójściu w zaparte nie zajedziesz daleko. Czas na podkładania się ciąg dalszy. :> > Żeby się jeszcze podrażnić Raczej kiepsko wybrałeś osobę do drażnienia się na takie tematy. :> Nie jestem żadnym ekspertem, czy zawodowcem, ale amatorsko interesuję się kosmosem - i wiem to i owo. > Dzisiaj "wiemy", że jeżeli planeta miałaby masę więcej niż 13 razy > większą niż Jowisz, to nastąpiłoby na niej zapłon termojądrowy. Oj nie, nie, nie. Pisz w cudzysłowiu o twojej wiedzy, a nie wiedzy znanej nauce. Z tym zapłonem to nie taka prosta sprawa - są różne jego rodzaje. Pełna reakcja jest zarezerwowana tylko dla prawdziwych gwiazd. Globy przekraczające masę 13 Mj (ale mniejsze niż ok 75-80 Mj) mają zapłon innego typu[2], krótki, po czym już tylko stygną. Uważa się, że właśnie od ok tych 80 Mj jest możliwa trwała fuzja jądrowa gwiazdy, która będzie bardzo, bardzo karłowatym czerwonym karłem. > A co gdy odkryjemy ciało powiedzmy 15 razy > masywniejsze, które jednak wciąż nie będzie gwiazdą? Gratuluję, odkryłeś coś, co nauka zna od dwóch dekad: brązowe karły. To to, o czym mówiłem akapit wyżej. Ostatnim razem, kiedy sprawdzałem, brązowe karły nie były uważane za pełnoprawne gwiazdy. Tylko właśnie za stadium pośrednie między największymi planetami a najmniejszymi gwiazdami. Wątpię, by tu kiedykolwiek była publiczna kontrowersja taka, jak w przypadku Plutona. en.wikipedia.org/wiki/Brown_dwarf > Ano się czepi użytych przeze mnie sformułować aby mi udowodnić, > że jestem idiotą :D Ty to napisałeś, nie ja. :> [1] Żadna to zresztą sztuka... [2] Właściwie jest tego kilka typów, ale nie komplikujmy sprawy. Fizyka jądrowa to nie moja działka. :) Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: kapitalne! 28.03.09, 09:35 No to otrzymałem odpowiedź na moje pytane o poczucie humoru. Odpowiedź brzmi: nie, nie posiadam :D A tak a propos, jaki zawód wykonujesz Madcio? A teraz przeanalizuj kontekst, znaczenie i użyte sformułowania, a z pewnością dojdziesz do wniosku, że moim zdaniem Twój brak poczucia humoru wynika z wykonywanego zawodu. Rozumiem, że moderatorowi nie wypada być "niepoważnym", ale jak czasem zwrócisz uwagę na taki znaczek ";)" to Ci korona z głowy nie spadnie :) Sam zacytowałeś i dałeś wielką literą "NOWĄ DEFINICJĘ ;)" < Odpowiedz Link Zgłoś
madcio Re: kapitalne! 01.04.09, 18:53 Zapewniam cię, że mam poczucie humoru. Co prawda, dość specyficzne. Już jeden na mnie się obraził okropnie za wulkany chlorem plujące. > A tak a propos, jaki zawód wykonujesz Madcio? Programista. Co to ma do rzeczy? > Na litość boską, naprawdę uważasz, że jest takim kretynem aby nie > rozumieć, że obecność planet jowiszowych tu czy tam nie zależy od > definicji planety? Wiesz co? Dla mnie tak naprawdę nie ma różnicy, czy ktoś pisze bzdury na serio, czy też tylko udaje, bo rzekomo to śmieszne. Wynik ten sam. A na dowcip to za słabe było. Tak czy owak, uznałem, że najlepsze będzie małe doedukowanie, niezależnie od intencji rozmówcy. > to w dodatku jesteś złośliwy. Zgadza się, czasem jestem. > Panie Moderatorze? Zły adres. Poszukaj takiego gościa z czerwonym nickiem, z literkami "madcio". Zupełnie przypadkiem różnię się od niego tylko kolorem, dlatego wybaczam pomyłkę. :> Odpowiedz Link Zgłoś
kaziu_macinkiewicz Przegłosują, tak jak kiedyś, że homoseksualizm... 27.03.09, 09:00 Przegłosują, tak jak kiedyś, że homoseksualizm nie jest chorobą, a potem zaprotokołują. Papier przyjmie każdą brednię. Odpowiedz Link Zgłoś
patman Katolicyzm też jest chorobą 29.03.09, 16:51 i to potworną - człowiek cierpi na pociąg do urojonej istoty. Leczyć na główkę. Odpowiedz Link Zgłoś