Dodaj do ulubionych

Nasze słodkie święta

    • Gość: Cezar Re: Nasze słodkie święta IP: *.jensenindustries.com 17.12.03, 17:05
      ******"Ale u mnie, kiedy nadchodziły święta, wspólnie śpiewało
      się przy stole kolędy, starsi snuli jakieś ciekawe opowieści,
      wspominali. W pamięci utkwiły mi Wigilie u mojego dziadka na
      wsi. Musiało być 12 potraw, wspólna modlitwa. Zbieraliśmy się
      wokół choinki, otaczała nas atmosfera spokoju i duchowego
      skupienia. Też były prezenty dla dzieci. Ale zwyczaj był taki,
      że ofiarowywano rzeczy pożyteczne, ja często dostawałem
      skarpety. Najbardziej cieszyły mnie książki, ale one, niestety,
      rzadko leżały pod choinką******"
      SZKODA ZE NIE MOZNA KRZYCZEC!!!- LUDZIE JEST TO CYTAT Z JEGO
      ZYCIA , JAK DUZE MUSZA BYC LITERY ZEBYSCIE ZROZUMIELI ZE ON NIE
      OPISUJE SWOICH PRZEZYC TYLKO STWIERDZA FAKT NASZEJ
      TERAZNIEJSZOSCI. W POLSCE PRZEDE WSZYSTKIM BRAK JEST TOLERANCJI
      I CHECI WYSLUCHANIA DRUGIEJ STRONY.KAZDY MA COS DO POWIEDZENIA
      O INNYM W FORMIE KRYTYKI A NIE PASYWNEJ PORADY.POTRAFICIE TYLKO
      WYTYKAC PALCEM INNYCH BEZ PROBY ZROZUMIENIA CO MOWIA- ALE TO
      JUZ PROBLEM ZE ZWOJAMI W MOZGU.
      Rodzina to czesto zlepek obcych ludzi poprzez zwiazki
      malzenskie i powinowactwa.Czy to znaczy ze zaczyna sie kochac
      wszyskich tak samo natychmiast po tego rodzaju ceremonii.Bardzo
      czesto nasze najblizsze osoby sa wszyskim tym czym ich rodzina
      nie jest!!! Konflikty miedzy rodzenstwem,tesciami,innymi
      pociotkami nie istnieja???? Wszyscy ktorzy tak mysla zdejmijcie
      rozowe okulary wyciagnijcie nos z wlasnej dupy i zastanowcie
      sie skad biora sie jakiekolwiek konflikty
    • Gość: demi Re: Nasze słodkie święta IP: *.iuss.unipv.it 17.12.03, 19:20
      Jest dokladnie tak jak goscio mowi, wlasnie taki kobiety umeczone,takie
      obzartwo przy stole i hipokryzja. Dlaczego mowicie ze jest inaczej? Zobaczcie
      co sie dzieje w marketach!! Idzcie na pasterke to poczujecie alkoholowe oddechy
      po Wigilijnej kolacji. Jesli w Waszych domach jest inaczej to ok, ale spojrzmy
      globalnie... Jest tak jak mowi Samson.
      • Gość: nitz Re: Nasze słodkie święta IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.03, 09:35
        Gość portalu: demi napisał(a):

        > Jest dokladnie tak jak goscio mowi, wlasnie taki kobiety
        umeczone,takie
        > obzartwo przy stole i hipokryzja. Dlaczego mowicie ze jest
        inaczej? Zobaczcie
        > co sie dzieje w marketach!! Idzcie na pasterke to poczujecie
        alkoholowe oddechy
        >
        > po Wigilijnej kolacji. Jesli w Waszych domach jest inaczej to
        ok, ale spojrzmy
        > globalnie... Jest tak jak mowi Samson.

        No może i nie najlepiej jest w wszystkich polskich domach.Myślę
        jednak,że właśnie NIE można patrzeć "globalnie". Idźmy za
        przykładem w. Młynarskiego i w koncu "róbmy swoje". Nie
        oglądajmy się na te wszystkie okropne i smutne przykłady, tylko
        spróbujmy coś zmienić. Jestem ciekawa, czy świąteczni
        malkontenci zaproponowali swojej matce odciażenie z codziennych
        obowiązków?? Może wpadli na pomysł,żeby tym razem wyciągnąć
        rodzinę na spacer, albo namówili ojca,żeby nie jechać do
        znienawidzonej ciotki i spędzić fajne Święta w mniejszym
        gronie...
        Same kiedyś z siostrami zbuntowałyśmy się w tym wzgledzie i
        namówiłyśmy rodziców,żeby nigdzie nie wyjeżdzać.
        Osobiście nie mam idealnej rodziny - kłócimy się i obrazamy
        się... jak to w rodzinie. Ale mimo wszystko tęsknimy do siebie.
        I szczerze powiedziawszy cieszy mnie spędzanie czasu z moją
        Rodziną nawet przy oglądaniu telewizji. Przecież czasami
        wystarczy tylko poczuć,że ktoś po prostu jest. I nie
        oczekujmy,że wszystko będzie jak na filmie - NIE BĘDZIE. To
        jednak nie znaczy,że bedzie fatalnie. Po prostu normalnie!! ...
        jak to w rodzinie... Fajnie,że Ona jest.
        Święta naprawdę moga być spędzone w świetnej atmosferze, dajmy
        tylko coś z siebie.
        p.s. a w supremarkecie nie tylko przed Świetami biegam z amokiem
        a oczach :-)nie lubię zakupów więc robię je szybko błądząc
        nieprzytomnym wzrokiem po półkach :-). Jak ktoś pracuje cały
        dzień, to trudno mu zrobiś spokojne zakupy codziennie w
        osiedlowym sklepiku. Nie potępiajmy ludzi - oni po prostu sa
        jednak bardzo podobni do nas :-)
    • Gość: mentat Trudna prawda IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.03, 06:30
      Czytając posty przeciwników pana Samsona, zauważam też to co inni przede mną, że
      agresji w stosunku do treści artykułu towarzyszy jednocześnie zapewnienie że u
      nich w święta jest cudownie. Myślę jednak że stwierdzenie o tym że dlatego tak
      jest że rodzina się spotyka razem, wszyscy są mili, uczynni, nie patrzą się w
      telewizor, wychodzą na spacer, interesują się i rozmawiają ze swoimi dziećmi,
      prowadzi do smutnego faktu że takie mało wyszukane w końcu rzeczy są ewenementem
      w tych rodzinach. Można zrozumieć zapracowanie, zabieganie ale to że Święta są
      piękne bo w te parę dni maż przestaje bić żonę, ustają kłótnie, dzieci nie
      wyzywa się od idiotów, nie siedzi się całą niedzielę z piwem przed telewizorem
      nie wydaje mi się zaletą Świąt.
      Tak czy inaczej dla mnie święta i czas przedświąteczny są z jakiś powodów
      smutne. Za dużo w nich sztuczności i negatywnych emocji, narzucania zachowań.
      Wolę jednak codzienne małe radości, dawać i dostawać choćby tylko serdeczny
      uśmiech, ale jednak przez cały rok.
      P.S. Rodziny tych panów, którzy pracują ciężko przy kradzieżach i oszustwach,
      tak powszechnych w ten święty czas będą pewnie bardzo miło wspominać te święta
      (patrz 1. post).

      Wesołych lub smutnych (jak kto woli) Świąt życzę. Szczęśliwego dnia codziennego.
      • Gość: mentat Re: Trudna prawda IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.12.03, 06:52
        Oczywiście chciałem życzyć : Szczęśliwego dnia powszedniego.

        Wracając do artykułu to jest on w tonie dość prostym bez jakiś fachowych
        psychologicznych stwierdzeń, a jednak zaskakująco prowokacyjny, A dyskusja na
        forum jest pełna różnych ciekawych zjawisk. Może by Pan psycholog stworzył przy
        udziale portalu Gazety jakieś fora psychoterapeutyczne.
        • Gość: puciapucia Re: Trudna prawda IP: 193.220.82.* 18.12.03, 07:16

          Artykul jest rzeczywiscie prowokacyjny i nie zgadzam sie ,ze w odpowiedziach
          jest wiele agresji. Jest to obrona przed niewybrednym atakiem. Uogolnianie
          swoich przezyc (wspolczuje p. Samsonowi) lub jego pacjentow ( Boze miej ich w
          swej opiece) jest nieuczciwe ze strony czlowieka, ktory mieni sie psychologiem.
          Zgadzam sie ,ze Swieta moga byc wesole lub smutne ale bardzo rzadko takie jak
          widzi je p. Samson.
          • w36 Re: Trudna prawda 18.12.03, 07:40
            Ja tu nie widzę jakiegoś ataku. P. Samson opisuje syntetycznie pewną dość
            niestety częstą sytuację. Przecież w artykule nie jest napisane że to reguła
            .
            • Gość: em Re: Trudna prawda IP: 195.85.241.* 18.12.03, 08:01
              też nie widzę ataku, widzę i dziwi mnie natomiast atak ze strony części
              czytelników, trzeba po prostu przyjąć do wiadomości, że święta to nie tylko
              piękna i magiczna pora, a jeśli trudno żyć ze smutną świadomością to udawajcie,
              że tego nie ma, ale nie atakujcie, nie kopie się leżącego (tych którym w święta
              z różnych przyczyn ciężko) i cieszcie się własnymi światecznymi
              radościami
            • Gość: puciapucia Re: Trudna prawda IP: 193.220.82.* 18.12.03, 08:34
              w36 napisał:

              > Ja tu nie widzę jakiegoś ataku. P. Samson opisuje syntetycznie pewną dość
              > niestety częstą sytuację. Przecież w artykule nie jest napisane że to reguła
              I to nie jest prawda. to nie sa czeste sytuacje. Przeciez w okresie
              swiatecznym a szczegolnie w Wigilie, ktora p. Samson tak ladnie opisuje, jest
              najmniej wezwan policyjnych. Owszem, karetek- z przejedzenia- jest duzo. Poza
              tym Swieta teraz to nie jest ten najwiekszy zjazd rodzinny. Zjazdy rodzinne
              teraz to praktycznie tylko pogrzeby. A czy to jest atak? chyba tak. Zohydzanie
              czegos co nalezy do naszej kultury chyba tak mozna nazwac. Naprawde dziwie sie
              GW ,ze tego rodzaju wywiad daje przed swietami. Polecam na przyszly rok przed
              Wszystkimi Swietymi cos o nekrofili.
              • Gość: em Re: IP: 195.85.241.* 18.12.03, 09:08
                nie czytaj GW to nie obowiązek, a na marginesie załączyli kiedyś piękne kolędy
                w ramach "zohydzania"
    • Gość: Mikael A ja mam święta w tuches IP: *.piaski / 10.0.3.* 18.12.03, 08:50
      A ja mam święta w tuches, bo jezdem Żydem i świętuje chanukę,
      bez gojskiej nerwówki i zakłamania.
      • Gość: jozwa nerwowke to powodujecie wy icki IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 19.12.03, 16:08
        przez nachalna komercjalizacje swiat
    • Gość: cichy Re: Nasze słodkie święta IP: *.katowice.supermedia.pl 18.12.03, 09:36
      współczuję! trudno powiedzieć cokolwiek...i mimo wszystko, życzę
      wesołych świąt i więcej szczęścia w nowym roku,no i trochę
      więcej rozwagi...i niestety ,mniej wiary w ludzi, a przynajmniej
      w kochanych Polaków!
    • Gość: baldi Re: Nasze słodkie święta IP: *.adsl.proxad.net 18.12.03, 10:06
      Ciekawa sprawa. Pan Samson jako psychoterapeuta i doradca
      rodzinny (sic!) widzi jako jedyne rozwiazanie wyjazd gdzies
      daleko w Swieta i stworzenie sobie innej wspolnoty. Na zasadzie:
      boli mnie zab, wiec wyjezdzam nad morze, bardzo konstruktywne
      zachowanie...
      Ucieczka jeszcze niczego nie zalatwila, bo jest tylko unikaniem
      dzialania. Mimo, ze rzeczywiscie Swieta u moich Rodzicow wiaza
      sie z nerwowa atmosfera i spotkaniem z niekochanymi na codzien
      osobami, nigdy w zyciu nie wyjechalabym w BN, bo wiem jak by Ich
      to zabolalo.
      Czy nie warto zrobic wysilku, sprobowac byc milszym dla
      osob zazwyczaj nielubianych ? Dla mnie warto, nawet jesli to
      tylko na te pare swiatecznych dni - droga sklada sie przeciez z
      malutkich kroczkow. A kazdy ma takie Swieta jakie sobie
      przygotuje.
    • Gość: Irek G. Re: Nasze słodkie święta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.03, 11:11
      Skąd on ma takie złe doświadczenia. Chyba że konfabuluje.
    • Gość: franek Re: Nasze słodkie święta IP: *.ghost.pl 18.12.03, 12:19
      Nie jest tak zle panie Samson.Nie wyjezdzajmy do Sudanu.Idzmy
      razem na pasterke.
    • Gość: Margo spróbujmy się zrozumiec! IP: *.net.autocom.pl 18.12.03, 12:51
      Cieszę sie, że jeszcze mimo wszystko są pozytywne głosy.
      Niestety większość kłotni na tym forum jest zupełnie nieptrzebną
      formą agresji. Wszystkim mniej więcej chodzi o to samo, tylko to
      mówia mniej lub bardziej umiejętnie (kulturalnie...).
      Swięta są szczególnym czasem w polskiej, chrześcijańskiej
      tradycji. Ale są to jednak Święta dla ludzi WIERZĄCYCH - nie
      deklarujących się jako katolików czy nawet tylko praktykujących,
      ale prawdziwie wierzących. Ja mam szczęscie mieć prawdziwie
      wierzącą rodzinę, która, oczywiście, jak każda inna ma wiele
      wad, ale co roku w czasie Świąt spędzamy naprawdę radosne
      chwile. Oczywiście wiąże się to z pewnym trudem - począwszy od
      zakupów, sprzątania, przygotowywania potraw, skończywszy na
      opanowywaniu swojego charakteru. Przecież bycie dobrym nie jest
      łatwe! ale możliwe. I wszystkim na Święta życzę duzo dobroci w
      sercu, uśmiechu, radości, a taże dojrzałego znoszenia wszelkich
      przeciwieństw losu, smutków i cierpienia, których wiadomo w
      życiu nie brakuje; a przede wszystkim pokoju we własnym sercu i
      zrozumienia samego siebie, by łatwiej nam było otworzyć się na
      drugiego człowieka.
      Bardzo przykry jest fakt, że wiele rodzin (w tym uważających się
      za wierzące) zapomina czym NAPRAWDĘ są Święta Bożego Narodzenia.
      Hipokryzja to niestety szerzące się zjawisko, które jednak
      pozostaje PATOLOGIĄ, PEWNYM ODSTĘPSTWEM OD NORMY. Można
      przeczytac tutaj wiele bardzo gorzkich słów, ale sa to opinie
      sfrustrowanych ludzi... Nie mówię, że smutne i skomercjalizowane
      Swięta się nie zdarzają, ale na pewno nie można przypisywać ich
      większości społeczństwa!
      Szkoda, że artykuł jest tak niefachowy i nie ujął wszystkich
      aspektów problemu, a tylko nikłą jego część wyolbrzymił do
      takich rozmiarów.
    • Gość: Idi Re: Nasze słodkie święta IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 18.12.03, 14:37
      Strasznie naciagany tekst. "No i spotkanie wigilijne często
      kończy się w szpitalu." - ciekawy czy pan autor w ogole
      przeczytal to zdanie. A moze tak z drugiej strony - wigilia to
      czas pojednania? ;P Temat dobry, reszta nie.
    • Gość: PIOTR Re: Nasze słodkie święta IP: 195.94.218.* 18.12.03, 15:20
      Może tatuś pana Samsona za mocno bił w pupkę,skąd ten pesymizm?
      Hipokryzja?
    • Gość: Ol Re: Nasze słodkie święta IP: *.era.pl 18.12.03, 16:55
      Nigdy nie uważałem P Samsona za autorytet, jak widzę także w tej
      sprawie to się sprawdza. Swoją drogą mogę się tylko domyślać
      jego doświadczeń i tradycji z dzieciństwa w tym względzie a
      także jego obecnej sytuacji, choc ma tu znaczenie na pewno chęć
      bycia oryginalnym, zatracając przy tym właściwe proporcje.
      Tekst godny "Na gorąco", a także "Vivy" i "Pani Domu"
      pozdrawiam
      • Gość: gienio Re: Nasze słodkie święta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 16:58
        Nie mogę się z Tobą zgodzić. To tekst dający do myslenia a
        takich w Vivie ani w Pani Domu nie uświadczysz.
        • Gość: graga Re: Nasze słodkie święta IP: *.ny325.east.verizon.net 19.12.03, 01:23
          Ci, ktorzy zarzucaja p. Samsonowi, ze sie myli odnosza to
          tylko do swojego przykladu. Okres swiat Bozego Narodzenia to
          wzmozony czas nawrotow depresji i nowych. To wszyscy ci, ktorzy
          nie moga uczestniczyc w ogolnej szczesliwosci - bo oczekuja na
          zaproszenie i nikt ich nie zaprasza, bo nie tylko niedostana
          prezentu, ale nie maja go komu kupic, bo wlasnie w mijajacym
          roku odszedl ktos najblizszy i teraz caly ten straszny czas
          poprzedzajacy smierc staje przed oczami, bo nie zawsze
          wspomnienia z lat dziecinnych, czy dalszych sa takie cukrowane
          jak gwiazd w twoim stylu i innych oglupiajacych magazynach. Do
          znudzenia powtarza sie o biednych, ale nikt nie mowi o tych,
          ktorzy wlasnie zmagaja sie ze zlym losem. No i wlasnie, jak tu
          sie przyznac sie odstaje od tej ogolnej szczesliwosci
    • Gość: Sandii samson ma chyba jakies problemy rodzinne! IP: *.man.polbox.pl 18.12.03, 17:22
      rozciąganie tego (swojego) poglądu na całą populacje jest niczym
      innym jak nadużyciem.
    • Gość: vitek Re: Świetny tekst! IP: *.intertel.net.pl 18.12.03, 17:54
      Wreszcie ktoś powiedział prosto z mostu co hipokryzja w
      katolickim kraju pokrywa frazesami.
    • Gość: Egarim Re: Nasze słodkie święta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.03, 18:51
      Piękne....naprawdę piękne ...powinnaś pisać.
    • Gość: jj wigilia IP: 155.37.231.* 18.12.03, 18:56
      tak jak zalozylem swoja rodzine i chcialem spedzic wigilie tylko z zona corka
      bez moich rodzicow (co zrobilem )to matka trula mi dupe z tego powodu do
      nastepnych swiat
    • Gość: Poznaniak Re: Nasze słodkie święta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.03, 20:32
      Pieprzy jak poparzony, albo ja nie jestem Polakiem.
      Nic z jego wypowiedzi mi nie pasuje do świąt które obchodzę
      razem z rodziną. Jest całkiem inaczej, to o czym pisze p. A.
      Samson to obraz albo tzw. nowobogackich, albo "towarzyszy
      partyjnych" z epoki PRL-u. (co zresztą to samo)
    • Gość: ubu sa religie i ich swieta jeszcze bardziej udawane brrr! IP: *.gazeta.pl 18.12.03, 21:04
      sa takie swieta, ze porzygac sie mozna po dwoch dniach. wszystko
      brudne rozwalone, nawet kibel nietykany, bo nie wolno nic ruszac.
      ja tam wole nasze niz tamte obrzydliwe
    • Gość: Psycholog Re: Nasze słodkie święta IP: *.tele2.pl 19.12.03, 00:45
      A teraz wszystko przecież przelicza się na pieniądze. No i taka
      Pan Samson jest "skażony" patologią i popełnia kardynalny błąd -
      generalizuje! Pisze "skłócona rodzina zjeżdża się na święta" -
      niby po co? Dodaje "robią sobie różne mniejsze i większe
      przykrości" ot tak dla "tradycji?! "Po prostu się nie lubią ale
      łamią się opłatkiem, życząc sobie wszystkiego najlepszego, w
      duchu dodając: A żeby cię szlag trafił" Wspłczuję sztandarowego
      już u Pana pesymizmu i braku jakiejkolwiek wiary: w Boga, który
      właśnie daje znak do pojednania; miłość wymagającą wybaczania
      lub w lojalność, która nakazuje wspierać bliskich.Weselszych
      świąt Panie "terapeuto"

      • Gość: marek Re: Nasze słodkie święta IP: 207.134.82.* 19.12.03, 06:31
        Pan Samson nie generalizuje, tylko dorzuca do sielankowego obrazu troche
        okrutnej prawdy. Polakow problemem numer jeden jest niezdolnosc do samooceny w
        miare obiektywnej - wcale nie jestesmy tak uduchowionym narodem na jakiego
        pozujemy. Swieta sa dla wiekszosci, nie dla wszystkich, okazja do wyzerki.
        Proponuje zmiane nazwy na Swieta Bozego Najedzenia, bo z tym od dziecinstwa mi
        sie kojarza.
    • Gość: jozwa kolejny "polak" co obszczekuje polska tradycje IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 19.12.03, 16:04
      ja tam nie widze, zeby ktos z mojej, b. licznej rodziny, musial sie nachlac a
      potem przy stole wigilijnym robil awanture, moze tak robia pejsaci w hanuke czy
      inne kuczki
    • panidalloway Re: Nasze słodkie święta 20.12.03, 14:20
      Zastanawiam się, dlaczego ten wątek został „wyrzucony” na forum
      NAUKA. Czyżby wypowiedź Pana Samsona została zakwalifikowana
      jako naukowa?
      Zawsze warto zachęcić siebie i innych do refleksji nad swoimi
      poczynaniami. Może po głębszym zastanowieniu, uda nam się
      zmienić coś na lepsze w naszym przeżywaniu świąt. Można, na
      przykład, zamiast jechać do niesympatycznych teściów, zaprosić
      ich do siebie. Wymaga to wysiłku. Ale też zdecydowanie zmienia
      relacje.
      Zachowanie pewnego rytmu życia, występowanie w nim dni szarych i
      dni świątecznych, pozwala na urozmaicenie, daje czas na
      refleksję itd. Bez tego, nasze tutaj bytowanie przypominałoby
      szara bryję, w której dzień byłby podobny do dnia.
      Traktowanie zwyczaju składania sobie dobrych życzeń, jako
      zmuszania się do zastąpienia szczerego „obyś zdechł”
      nieszczerym „wszystkiego co się szczęściem zwie”, czyniłoby
      Święta Bożego Narodzenia świętami największego załgania. Ale to
      wcale nie jest konieczne. Składajmy życzenia tym, których lubimy
      i tym, z którymi mamy nadzieję się pogodzić, prawdziwych wrogów,
      ludzi nieuleczalnie złych trzymajmy od siebie z daleka. Wiem, że
      to nie zawsze jest możliwe. Jeśli jesteśmy głęboko
      nieszczęśliwi, Święta nie uszczęśliwią nas automatycznie, mogą
      nawet pogorszyć nasze samopoczucie. Możemy boleśniej odczuwać
      nasze cierpienia na tle powszechnej radości i chętnie posądzać
      innych, w ramach pocieszenia, że tylko tak udają. Jest w tym
      trochę racji. Pusty talerz na obrusie, pod którym leży sianko
      nie zawsze oznacza otwarcie na samotnych, chęć przyjęcia kogoś,
      kto tego bardzo potrzebuje. Przeważnie jest pustym obyczajem. W
      święta pozostajemy tylko ludźmi, ale jeśli choć trochę próbujemy
      się szczerze w aniołów przerobić, to ten wysiłek jest z
      pewnością coś wart i nie porzucajmy go lekkomyślnie.
      Inną sprawą są zewnętrzne zagrożenia świąt. Mam na myśli
      hipermarketyzację świąt. Wyrzucam sobie, że nie podjęłam próby
      zorganizowania protestu wobec zwyczaju zakładania na głowy
      kasjerek brudnych, krasnoludowych czapek. Udręczone kobiety,
      pocące się w idiotycznych czapach, to przedświąteczna
      demonstracja braku szacunku człowieka do człowieka.
      Panu Samsonowi składam życzenia utrzymane w świątecznym
      nastroju: Panie chrzanie, niech pan przestanie.

    • Gość: Asiunia Zgadzam sie IP: *.w3cache.osiedle.net.pl / *.w3cache.osiedle.net.pl 20.12.03, 19:00
      Ja sie zgadzam z nim.Tak teraz wygladaja swięta.Jest to wyśig.Aby wiecej na
      stole i abu więcej prezentów.Oczywiście nie u wszystkich tak jest.
    • Gość: Ted Re: Nasze słodkie święta IP: *.dip.t-dialin.net 20.12.03, 19:17
      Panie Samson,
      Artykul panski jest tak destrukcyjny, iz nie przeczytalem go do konca. Wydaje
      mi sie natomiast, iz niezaleznie od pana swiatopogladu, jest Pan dzieckiem
      swego wyksztalcenia i wyrosl Pan na gruncie klasycznej psychologii, a takze
      psychiatrii. To jest na nauce badajacej li tylko przypadki negatywnego rozwoju
      i bytu. Oto np. przychodzi czlowiek do psychologa lub psychiatry i wychodzi
      ostemplowany pacjent, ktory wie ze jest chory i potrzebuje psychiatry jak tlenu.
      Nie wiem jakie sa panskie osobiste doswiadczenia, ale gdy Pana ogladam, to nie
      dziwie sie panskim pogladom. Pozatym neguje Pan wplyw wiary i blogoslawienstwa
      Bozego wogole a w szczegolnie w czasie Bozego Narodzenia. To bardzo smutne i
      nierzetelne tak dla Pana jak i dla Pana czytelnikow. Na szczescie jednak
      widzialem z jaka opozycja sie spotkal panski artykul i duieki Bogu. Zycze z
      glebi serca tak panskim czytelnikom i Panu Zdrowych pogodnych Swiat Bozego
      Narodzenia i glowa do gory!!!
      • Gość: Werka Re: Nasze słodkie święta IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.12.03, 02:13
        A czy twój
        > wplyw wiary i blogoslawienstwa Bozego wogole
        uzasadnia nienawiść i agresję Twoją i innych przez Ciebie wychwalanych z
        "opozycji", względem stwierdzenia że są problemy w pewnych rodzinach.
        Przecież wiadomo że w naszy kraju często zdarzają się rodziny ogólnie mówiąc
        patologiczne i trudno podejrzewać że w Święta będzie u nich inaczej. Psycholodzy
        tacy jak p. Samson stykają się właśnie z takimi problemami na codzień. Nie znam
        p. Samsona i trudno jest mi go ocenić, ale jestem przekonana że to samo mógłby
        powiedzieć każdy psycholog rodzinny.
        Ciekawe tu na forum jest to że nikt z tych zapewniających o wielkiej radości,
        szczerości i miłości w ich rodzinach, nie wyraził choć trochę troski,
        współczucia czy modlitwy o ludzi którym to nie jest dane.
        Niestety nie tylko w tym temacie deklarowana religijność zbyt często towarzyszy
        okazywaniu negatywnych emocji, nietolerancji, nienawiści. Może warto w czasie
        Świąt to w spokoju przemyśleć.
    • Gość: emerytalny Re: Nasze słodkie święta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.03, 10:03
      Bzdury Pan plecie, Panie Samson. Swięta Bożego Narodzenia są niepowtarzalne i
      pełne uroku. Właśnie, że są to święta całej rodziny. Nie wiem, w jakim
      środowisku Pan je przeżywał lub przeżywa. Ja przeżywałem je i przeżywam w
      kontekście religijnym. I to od samego dzieciństwa. Rano przez cały adwent
      Roraty, a potem nowenna do Bożego Narodzenia, spowiedź, po której czułem się
      taki lekki i szczęśliwy dopóki czegoś nie zbroiłem. I wieczór wigilijny, który
      do dziś jest dla mnie najpiękniejszym wieczorem w roku. Nie pamiętam, by ktoś z
      mojego otoczenia kogoś wtedy nie lubił. Wódki w Wigilię się nie piło i dalej
      nie pije. Przecież dzieci patrzą... A potem Pasterka. W pierwszy dzień
      chodzenie po kościołach i oglądanie szopek betlejemskich. Niektóre z nich miały
      wielokrotnie przesłanie nawet polityczne. Czasy powojenne były trudne dla
      Polaków, bądź co bądź katolików, a tu komuna ze swoimy Miczurinami,
      Lepieszeńskimi i Łysenkami i generalissimusem Stalinem. Drugi dzień odwiedziny
      innych rodzin. Czy Pan Profesor pojmuje, że te kontakty miały i mają również
      swoje zadanie społeczne? Boże Narodzenie to święto chrześcijańskie, które jeśli
      jest przeżywane po chrześcijańsku, ma niezaprzeczalny urok. Obok pochylenia się
      nad bezbronnym, nowonarodzonym Dzieckiem, w warunkach bardzo ubogich, wręcz
      ekstremalnych, staramy się zrozumieć po co sami przyszliśmy na świat. Jaki jest
      sens naszego życia. Staramy się odpowiedź znaleść w naszej chrześcijańskiej
      tradycji. Jeszcze raz powtarzam. Swięta Bożego narodzenia przeżywane w
      atmosferze religijnej stwarzają niepowtarzalną atmosferę, którą w naszej
      kulturze polskiej dodatkowo wzmacnia łamanie się opłatkiem, czyli chlebem,
      podstawowym produktem żywnościowym. Czyż może być coś piękniejszego, jak ująć
      sobie, a dać drugiemu? Ale jeśli ktoś uważa, że święta to znakomita wyżerka i
      okazja do spotkania się nawet z nielubianymi, byle tylko się napić i najeść, to
      nic nie zrozumiał z sensu tego rodzaju świąt.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka